Racjonalista - Strona głównaDo treści
współczesny sport

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
06-03-2006 16:38stokrotka (877 punktów)współczesny sport
Czy nie uważacie, że współcześnie sport to sztuczny twór?
Widzę sens uprawiania sportu z powodów zdrowotnych, bo sprawia nam to przyjemność, czy też z chęci podtrzymania więzów towarzyskich, gdy np. ze znajmomymi tworzymy drużynę itp.
Jednak fakt, że np. po informacjach z kraju i ze świata są wiadomości sportowe (a nie np. naukowe) każe się poważnie zastanowić.
Dalej wszelkiego rodzaju krajowe związki różnych dziedzin, w których wolę nie myśleć ilu działaczy przypada na jednego sportowca. Poza tym co to za sposób na życie, zarabianie? Sportowiec nie wnosi niczego twórczego do ogólnej puli społeczeństwa. Zawody sportowe we współczesnym wydaniu powodują tylko powstawanie antagonizmów, uczuć wrogości między kibicami. To uczucie dumy, że rodak wygrał!
Wiele zarzutów, a nie mogę dopatrzyć się żadnego racjonalnego uzasadnienia dla sportu w obecnym kształcie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Obywatel
>Widzę sens uprawiania sportu z powodów zdrowotnych, bo
>sprawia nam to przyjemność, czy też z chęci podtrzymania
>więzów towarzyskich, gdy np. ze znajmomymi tworzymy drużynę
>itp.

Ano wlasnie. Sport odpreza. Jak sobie pobiegam, poplywam to nie mam klopotow ze spaniem.

>Jednak fakt, że np. po informacjach z kraju i ze świata są
>wiadomości sportowe (a nie np. naukowe) każe się poważnie
>zastanowić.

>Dalej wszelkiego rodzaju krajowe związki różnych dziedzin,
>w których wolę nie myśleć ilu działaczy przypada na jednego
>sportowca.

A to jedna z "naszych" patologii. Bulonga w nie obfituje.

>Poza tym co to za sposób na życie, zarabianie?
>Sportowiec nie wnosi niczego twórczego do ogólnej puli
>społeczeństwa. Zawody sportowe we współczesnym wydaniu
>powodują tylko powstawanie antagonizmów, uczuć wrogości
>między kibicami. To uczucie dumy, że rodak wygrał!
>Wiele zarzutów, a nie mogę dopatrzyć się żadnego
>racjonalnego uzasadnienia dla sportu w obecnym kształcie.

O nie. Juz w starozytnosci byli kibice "zielonych", "czerwonych" czy jak tam sie zwaly te druzyny. Byly burdy kibicow jescze lepsze niz teraz. Sport potrafil zajac motloch tak jak robi to teraz. Zrozum: pewna, spora czesc ludnosci nie bedzie sie nigdy ekscytowac nauka, kultura, polityka. A czyms ekscytowac sie musi. No to dajemy im sportowcow.

A zawod sportowca? Pewnie, ze glupi. Tak samo jak aktora i programisty gier komputerowych. Gdyby sie zastanowic to glupie sa jeszcze zawody reklamiarza, notariusza, filozofa, prostytutki...cala masa zawodow.

Po odsianiu zostana:
lekarz i nauczyciel
stokrotka (877 punktów)
Zdaję sobie sprawę, że sport to rozrywka dla mas, które zdaje się nie potrafią inaczej. Jeno myślę, że jako ludzie chcemy się rozwijać, cywilizować (bo proszę mi nie udowadniać, że już jesteśmy ucywilizowani!
To trochę tak jak z ekologią. Na początku tylko pewne grupy zdawały sobie sprawę ze szkodliwości pewnych zachowań. Trudno to było udowodnić masom, więc trzeba było nakazać pewne zachowania, zakazać inne. Dopiero tak możliwe było rozbudzanie świadomości ekologicznej. Podobnie pewnie by trzeba by z rolą sportu dziś zrobić.

Co do bezsensowności wielu zawodów zupełnie się z Tobą zgadzam! Ale to już chyba temat na inny wątek
Huzarski (178 punktów)
>Czy nie uważacie, że współcześnie sport to sztuczny
>twór?
>Widzę sens uprawiania sportu z powodów zdrowotnych, bo
>sprawia nam to przyjemność, czy też z chęci podtrzymania
>więzów towarzyskich, gdy np. ze znajmomymi tworzymy drużynę
>itp.
>Jednak fakt, że np. po informacjach z kraju i ze świata są
>wiadomości sportowe (a nie np. naukowe) każe się poważnie
>zastanowić.
>Dalej wszelkiego rodzaju krajowe związki różnych dziedzin,
>w których wolę nie myśleć ilu działaczy przypada na jednego
>sportowca. Poza tym co to za sposób na życie, zarabianie?
>Sportowiec nie wnosi niczego twórczego do ogólnej puli
>społeczeństwa. Zawody sportowe we współczesnym wydaniu
>powodują tylko powstawanie antagonizmów, uczuć wrogości
>między kibicami. To uczucie dumy, że rodak wygrał!
>Wiele zarzutów, a nie mogę dopatrzyć się żadnego
>racjonalnego uzasadnienia dla sportu w obecnym kształcie.

A ja odważę się nie zgodzić. Mimo całej komercjalizacji zawodów sportowych, wypaczeń i układów, jakim nawet Panowie Kaczyńscy nie osmieliliby stawić czoła, sport w zmechanizowanym świecie przyczyn i skutków, gdzie przewidzieć swój kolejny dzień łatwiej niż na jakimkolwiek etapie historii, wprowadza emocje i czynnik losowy którego magii oddają sie miliony fanów. Przy całych pompowanych w sport technologiach i nakładach finansowych, w ostatecznym rozrachunku staja na przeciwko siebie ludzie, i Dawid zawsze pokonac moze Goliata. Że sport odmóżdża? Tylko tych już odmóżdżonych. Że sport nie pełni pożytecznych roli dla społeczeństwa? Służy zabawie i radości, więc wyeliminować na podstawie tego kryterium należałoby też duzą część sztuki. Że nie jest racjonalny? No cóż, nie wszystko być takie musi. I bardzo dobrze . Świat jest dzięki temu ciekawszy.
stokrotka (877 punktów)
Może świat jest ciekawszy - choć to dyskusyjne.
Powiedz mi jednak co pasjonującego, pełnego emocji jest w kilku godzinnej jeździe rowerem (czy raczej w patrzeniu na to), 20 kilometrowym chodzie, pokonywaniu 100 m coraz szybciej i szybciej, za cenę własnego zdrowia?

Niech już będą te drużyny, zawody sportowe, mecze jakieś itd. To jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Sama kiedyś lubiłam patrzeć na mecze piłki nożnej, ale wyrosłam z tego, co innego teraz mnie pasjonuje, choć może nie zmienia się tak szybko.

Tak czy siak, to że tłum się bawi to nie znaczy, że to dobre, że to należy mu zostawić. Historia uczy z czego tłum potrafił się cieszyć, co go pasjonowało i do czego to doprowadzało.
Huzarski (178 punktów)

>Powiedz mi jednak co pasjonującego, pełnego emocji jest w kilku godzinnej jeździe rowerem (czy raczej w patrzeniu na to), 20 kilometrowym chodzie, pokonywaniu 100 m coraz szybciej i szybciej, za cenę własnego zdrowia?

Akurat nie mam pojęcia co w tym ciekawego. Sam oglądam jedynie piłkę nożną, lekkoatletyka nigdy mnie nie pasjonowała.

>Niech już będą te drużyny, zawody sportowe, mecze jakieś itd. To jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Sama kiedyś lubiłam patrzeć na mecze piłki nożnej, ale wyrosłam z tego, co innego teraz mnie pasjonuje, choć może nie zmienia się tak szybko.

To akurat bardzo dziecinne: pisząc "wyrosłam z tego"
dokonujesz gradacji pomiędzy "tłumem", który wciąż trwa na poziomie czerpania infatylnej radości z uczestnictwa, bądź bycia świadkiem wydarzenia sportowego, a sobą, i tymi, którzy już pozostawili ten etap za sobą. Tego rodzaju sąd jest nie do obrony. Nie ma żadnych przeszkód by ktoś był uznanym naukowcem, i zagorzałym fanem tenisa.

>Tak czy siak, to że tłum się bawi to nie znaczy, że to dobre, że to należy mu zostawić. Historia uczy z czego tłum potrafił się cieszyć, co go pasjonowało i do czego to doprowadzało.

Historia uczy też, że próby decydowania za tłum co ma go pasjonować, równiez przynosiło ( a w pewnych częściach swiata nadal przynosi ) katastrofalne skutki.
stokrotka (877 punktów)
Co do infantylności "wyrosłam z tego" się zgodzę. Tu pozwoliłam sobie na osobisty pogląd na miejsce i znaczenie sportu w moim życiu.
Staram się unikać uogólnień i subiektywizmów, ale oczywiście nie zawsze mi się to udaje
Narzucanie to nie jest dobry sposób. Jednak często jest tak, że zajmujesz się tym do czego masz dostęp. Jeśli przeważają wiadomości sportowe to trudno się nimi nie pasjonować, gdy nie ma się wewnętrzej potrzeby poszukiwań alternatyw.
Huzarski (178 punktów)

>Narzucanie to nie jest dobry sposób. Jednak często jest tak, że zajmujesz się tym do czego masz dostęp. Jeśli przeważają wiadomości sportowe to trudno się nimi nie pasjonować, gdy nie ma się wewnętrzej potrzeby poszukiwań alternatyw.

dwie celne uwagi (mam na myśli Twoje, nie swoje).

1. ludzie najczęściej ograniczają się do tego, co zostaje im podane. Wątpię jednak, czy - nawet emitowany o 19:55 program o poezji, zwiększył by jej rzeszę jej oddanych czytelników.

2. Wszystko jest kwestią wspomnianej przez Ciebie wewnętrznej potrzeby... I mimo że kuszaca jest wizja Pana Czesia - hydraulika, który w czasie przerwy na kanapke poczytuje, dajmy na to, Foucault'a, to raczej cięzko sobie wyobrazić by zbyt długo popracował rurach, które też potrzebują opieki...

pozdrawiam.
Balkowski (5685 punktów)
>1. ludzie najczęściej ograniczają się do tego, co zostaje im podane. Wątpię jednak, czy - nawet emitowany o 19:55 program o poezji, zwiększył by jej rzeszę jej oddanych czytelników.
Kącik poetycki to przykład trochę poniżej pasa. Bo już taki program popularno-naukowy jak np. "Sonda" może mieć sporą oglądalność. Nie mówię nawet o tym że dzisiaj dużą funkcję edukacyjną mogłoby mieć samo oglądnięcie dyskusji w której obydwie strony od początku do końca nie zgadzają się prawie w żadnym punkcie, a mimo to cały czas starają się przekonać drugą stronę logicznymi argumentami zamiast pójść na łatwiznę i się obrazić czy rozliczać drugiemu minione dzieje

Swoją drogą oprócz narzekania w którym jesteśmy dość zgodni można by też ruszyć coś konstruktywnie. Przykładowo - kiedy nasza reprezentacja piłkarska niespodziewanie awansowała do mistrzostw czegoś tam, a okazało się że TVP (dość rozsądnie nie licząc na awans) nie ma wykupionych prawa do transmisji, od razu odezwały się głosy w stylu "jak to możliwe", "hańba" , itd. a nawet deliberowano czy pokazywanie takiego czegoś nie jest aby misją publicznej TV. Nie pamiętam czy w końcu TV kupiła te prawa pod presją opinii publicznej czy nie (ale skoro oglądasz piłkę to na pewno całą sprawę dużo lepiej pamiętasz). W każdym razie można by się zastanowić czy również w tym wypadku nie warto by wystosować jakiegoś liściku/petycji/czegokolwiek innego?
Nihilia (115 punktów)

>Jednak fakt, że np. po informacjach z kraju i ze świata są
>wiadomości sportowe (a nie np. naukowe) każe się poważnie
>zastanowić.

W sporcie dopatrzysz się więcej sensacyjek z dnia na dzień niż w nauce, poza tym wiadomości naukowe byłyby najprawdopodobniej pełne "trudnych słów" niezrozumiałych dla przeciętnego ignoranta.

> To uczucie dumy, że rodak wygrał!

Idąc w drugą stronę- co, gdy rodak wygryWAł i skończyła się jego dobra passa?
stokrotka (877 punktów)
Po pierwsze nie muszą być takie wiadomości naukowe pełne trudnych słów. Po drugie zawsze można je wytłumaczyć tak, by przeciętny widz zrozumiał. Po trzecie można przestać być przecientym ignorantem, wręcz należałoby zmniejszać ich ilość!

Cóż, ten "przeciętniak" uwielbia pasjonować się "nowinkami" o ptasiej grypie, o tym jak można, jak nie można się zarazić. Skoro tak, to może będzie też potrafił pasjonować się pracą nad znalezieniem ciemnej masy, odkryciem szczepionki, czy zmutowaniem kolejnej rośliny. Wystarczy tylko mu uzmysłowić znaczenie tych odkryć. Oczywiście to nie nastąpi z dnia na dzień (trudno polubić ser, jak całe życie się jadło mięso), ale w końcu nazywamy się Homo sapiens sapiens! Kurczę! To do czegoś zobowiązuje!!!
Balkowski (5685 punktów)
>Po pierwsze nie muszą być takie wiadomości naukowe pełne trudnych słów. Po drugie zawsze można je wytłumaczyć tak, by przeciętny widz zrozumiał.

Pewnie że można, ale to wymaga pewnego wysiłku i spełnienia paru warunków - trzeba (1) znać się na rzeczy (2) umieć ją wytłumaczyć na poziomie popularnym no i jeszcze (3) zrobić to w sposób interesujący. A tymczasem można równie dobrze kupić prawa do transmisji meczów ligi (a zdaje się że nawet czasami telewizja MUSI je wykupić) i sprawa jest załatwiona dużo bardziej bezproblemowo. Wiadomo na 100% że na następny raz będzie kolejny 90-minutowy odcinek bez gonienia terminów, nie będzie żadnych prób, cięć i kręcenia jakiegoś ujęcia po parę razy, a komentatorzy mogą mówić co im do głowy przyjdzie, nawet jeśli ktokolwiek spostrzeże to najwyżej będzie miał ubaw.
stokrotka (877 punktów)
Niestety masz rację.
Balkowski (5685 punktów)
>Jednak fakt, że np. po informacjach z kraju i ze świata są
>wiadomości sportowe (a nie np. naukowe) każe się poważnie
>zastanowić.
Telewizja ma funkcje głównie rozrywkową. A sport, rozumiany jako kibicowanie przed ekranem, dużo lepiej się nadaje na rozrywkę niż program naukowy który wymaga minimum skupienia i własnego pomyślunku, czy teatr TV który (w przeciwieństwie do meczu) może dużo stracić jeśli w trakcie oglądania wyjdziesz gdzieś na 10 minut. Skoro program sportowe ogląda ileś tam % widzów, a teatr TV parę razy mniej to nic dziwnego że sport jest dla telewizji (a zwłaszcza reklamodawców) ważniejszy. Owszem, zdarzają się programy typu "Sonda" który cieszył się zawrotną popularnością jak na program popularno-naukowy... no ale to dawno i nieprawda.

No i oczywiście emocje... ludzie lubią się czymś emocjonować, a trudno emocjonować się całkiem fikcyjnym filmem czy nawet serialem, chociaż i tacy się zdarzają. Już dużo łatwiej jest emocjonować się czymś co jest realne, czy ma jakieś pozory realności. Programy tak różne jak Sensacje XX wieku Wołoszańskiego czy kroniki policyjne zawdzięczają swoją oglądalność wg mnie w dużej mierze właśnie temu że odwołują się do zdarzeń realnych. Zresztą polecam felieton o piłce nożnej Umberto Eco, nie pamiętam teraz dokładnie gdzie - nie dam głowy czy to były "Zapiski na pudełku od zapałek".
stokrotka (877 punktów)
patrz wyżej - o tym emocjonowaniu się

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365