Choć w dość makiaweliczny sposób

.
O ile pamiętam, jedną z obietnic przedwyborczych była budowa 3 mln nowych lokali. Co prawda pytany później o szczegóły Marcinkiewicz zbił tą liczbę natychmiast do 300 tysięcy (bodajże, zresztą co za różnica) - a przede wszystkim dodał że właściwie to ludzie sami sobie powinni budować lokale. Z czym się akurat zgadzam, ale obiecywanie komuś czegoś co sam sobie ma później zrobić jest wybitnie nieuczciwe.
No cóż, czego właściwie się czepiam... tyle niespełnionych obiecanek-cacanek, więc czemu akurat piszę o tym? W końcu wydawałoby się jedna mniej jedna więcej nie robi róznicy.
Na szczęście w sukurs przyszedł mi minister sprawiedliwości, który w przerwie pomiędzy "oczyszczaniem układów" i śledztwem w sprawie inwigilacji braci K. znalazł czas aby mianować na szefa więziennictwa p. Biegalskiego. Który to p. Biegalski, oprócz bogatej przeszłości, jest również gorącym zwolennikiem zagęszczania cel. Policzmy sobie... wg danych z 2004 było w więzieniach, aresztach, i innych placówkach podlegających teraz panu Biegalskiemu około 80 tysięcy osób. Jeśli zrobimy zagęszczenie x2 to pojawi się nowe 80 000 miejsc. A jeśli zagęścimy razy trzy, razy cztery? Jak już zatrudniamy speców z lat osiemdziesiątych to nie cofajmy się wpół kroku i spytajmy się tych z lat pięćdziesiątych ilu więźniów mieści sie na jednym metrze kwadratowym, dobrych wzorów nie ma się co wstydzić.
300 tysięcy "nowych" lokali znajdzie się jak znalazł, i nie czepiajmy się takich drobnostek jak to że nie są one pierwszej nowości. Teraz trzeba tylko znaleźć lokatorów, no ale to nie powinno być problemem, w końcu są ludzie z "układu", jest mafia prawnicza, są lekarze-buntownicy którzy mimo najlepszych chęci Dorna nie poszli w kamasze. Malkontenci mogą oponować że takie zagęszczenie "przestępców" będzie miało swoje negatywne skutki - od wzrostu zachorowalności i frustracji do wymuszonego homoseksualizmu... patrząc jednak z drugiej strony rząd i tak wydaje się milcząco lansować opcję że "pedały powinny siedzieć w pierdlu". Zostaje tylko pogratulować, tyle pieczeni przy jednym ogniu...
W takiej sytuacji wypominanie przeszłości p. Biegalskiemu, który w świetle nowych faktów wyrasta na męża opatrznościowego jest nie tylko małostkowe. To wręcz zbrodnia! Którą jednak nasz rząd po chrześcijańsku wybaczy, a nawet podaruje oszczercom nowe lokale w ramach akcji którą proponuję nazwać "nowe 300 000"...