Racjonalista - Strona głównaDo treści
przyczyny starzenia, czyli odwieczna sprawa nieśmiertelności

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
12-08-2025 19:41alsor (3283 punktów)przyczyny starzenia, czyli odwieczna sprawa nieśmiertelności
Pomimo coraz lepszej technologii, rozwiniętej medycyny i farmaceutyki,
wciąż nie ma sposobu na nieśmiertelność, czyli na poprawną regenerację ciała.

Zatem dwa pytania a nawet 3:

1. z czego wynika starzenie, skoro jak wiadomo od zawsze: ciało jest regenerowane, leczone, naprawiane, reprodukowane stale

2. dlaczego nie ma sposobu aby to zatrzymać

3. czego nie wiemy, czego nam brakuje, co należy jeszcze odkryć aby zapobiegać starzeniu
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

panTeista (6808 punktów)
Starzenie mamy zapisane w genach. Tak jak wszystkie zwierzęta rozwijają się od młodego do dorosłego i starego, tak samo ludzie.
alsor (3283 punktów)
>Starzenie mamy zapisane w genach. Tak jak wszystkie zwierzęta rozwijają się od młodego do dorosłego i starego, tak samo ludzie.

Raczej mało sensowne, ale faktycznie może tak jest;

znaczy te geny są popsute...
zatem należy to naprawić - a co, że nie można?

w końcu wszystko można naprawić - ulepszyć, więc dlaczego medycy nie robią tego?


14-08-2025 19:53 
 Ocena 1 na 1
haish (2905 punktów)
>>Starzenie mamy zapisane w genach. Tak jak wszystkie zwierzęta rozwijają się od młodego do dorosłego i starego, tak samo ludzie.
>Raczej mało sensowne, ale faktycznie może tak jest;
>znaczy te geny są popsute...
>zatem należy to naprawić - a co, że nie można?
>w końcu wszystko można naprawić - ulepszyć, więc dlaczego medycy nie robią tego?

Przemijanie jest czymś naturalnym i człowiek nigdy nie będzie tego w stanie zmienić.
Poza tym zastępowalność starych pokoleń nowymi pokoleniami gwarantuje wszelki rozwój - cywilizacyjny, kulturowy i inne.
Jeżeli zaś przyjmiemy, że Bóg ludzkości - ten za sprawą którego ludzie są gatunkiem rozumnym - do własnego rozwoju i ewoluowania potrzebuje nieustającego postępu i doskonalenia - to zastępowalność pokoleń jest niezbędna.
Podobnie matka natura w wyniku ewolucji od zawsze działała tak, że jedne gatunki wymierały bezpowrotnie, a w ich miejsce pojawiają się mutacje genów i nowe gatunki.

Należy również wziąć pod rozwagę fakt, że ani psychicznie ani umysłowo osobniki ludzkie nie są przystosowane do tego aby żyć więcej niż 100 - 120 lat( w wieku ponad 100 lat u każdego człowieka pojawia się lub pojawiłby się gdyby tyle żył Alzhaimer.
Przy tym temacie również warto uzmysłowić sobie, że wszechświat istnieje 13,8 mld lat, życie na Ziemi powstało ok 3, z hakiem mld lat temu, rozumność gatunku ludzkiego zaczęła się ok 2 mln lat temu, w starożytności i średniowieczu przeciętna długość życia ludzkiego = 30 -40 lat, a obecnie według danych ZUS mężczyźni dożywają średnio 74 lat.
alsor (3283 punktów)
>Przemijanie jest czymś naturalnym i człowiek nigdy nie będzie tego w stanie zmienić.

Niby dlaczego?
Zawsze można ulepszyć to co naturalnie powstaje, np. odrzutowiec jest udoskonaloną wersją ptaków;
albo silnik elektryczny jako napęd - jest znacznie lepszy od tego mięsa, które naturalnie powstało.

>Poza tym zastępowalność starych pokoleń nowymi pokoleniami gwarantuje wszelki rozwój - cywilizacyjny, kulturowy i inne.

Nie jest to argument:
istota żyjąca ciągle prze np. 1000 lat posiadałaby znacznie większe doświadczenie
od finalnego potomka, z serii 20 powiedzmy,
bo tu każdy uczy się od nowa, czyli marnujemy z 90% czasu.

Pewnie dlatego postęp ludzkości jest tak mizerny;
przez tysiące lat praktycznie nic się nie nauczył:
aż do 1500 było przecież zero postępu - przez 5 tysięcy lat!

Po prostu ewolucyjnie ten typ śmiertelnych dominuje.
Najwyraźniej ewolucja nieśmiertelnych osobników wymaga innego początku - zaczątku:
ewolucja poszła w złym kierunku na starcie, i zaszła bardzo daleko w tej formie.

Ewentualnie to jest dopiero etap wstępny...

>Podobnie matka natura w wyniku ewolucji od zawsze działała tak, że jedne gatunki wymierały bezpowrotnie, a w ich miejsce pojawiają się mutacje genów i nowe gatunki.
>Należy również wziąć pod rozwagę fakt, że ani psychicznie ani umysłowo osobniki ludzkie nie są przystosowane do tego aby żyć więcej niż 100 - 120 lat( w wieku ponad 100 lat u każdego człowieka pojawia się lub pojawiłby się gdyby tyle żył Alzhaimer.
>Przy tym temacie również warto uzmysłowić sobie, że wszechświat istnieje 13,8 mld lat, życie na Ziemi powstało ok 3, z hakiem mld lat temu, rozumność gatunku ludzkiego zaczęła się ok 2 mln lat temu, w starożytności i średniowieczu przeciętna długość życia ludzkiego = 30 -40 lat, a obecnie według danych ZUS mężczyźni dożywają średnio 74 lat.

W starożytności ludzie praktycznie tyle samo żyli co dziś - 70-80 lat,
czyli ta symboliczna 100 jest tu od zawsze.

Alzheimer to ta sama degeneracja, która odpowiada za starość, więc to nie ma znaczenia.

Jednym mózg innym nogi prędzej wysiadają, innym płuca, serce, nerki, ... - tak czy siak to jest zawsze to samo:
starzenie, degeneracja komórek.

A te 13 miliardów lat kosmosu to bajki klasy płaskoziemców i geocentryków - nie ma żadnych podstaw aby takie bzdury przetrwały kolejne 100 lat - Big Bang to tylko kolejna chwilowa mitologia.
18-08-2025 00:48 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>W starożytności ludzie praktycznie tyle samo żyli co dziś - 70-80 lat,
>czyli ta symboliczna 100 jest tu od zawsze.

W Starożytności dożycie 70-80 lat to był ewenement, a dzisiaj to jest norma na tym samym terenie. Jeszcze na początku XIX w. średnia długość życia członków rodów panujących w Europie niedużo przekraczała 30 lat. Oczywiście z przeszłości zdarzały się jednostki dożywające 80-tki, lecz była ich znikoma ilość w porównaniu z masą umierającą młodo. Ludzi zabijały warunki życia, stosunki społeczne i słaby rozwój cywilizacyjny.
Potencjalna możliwość (w sensie biologicznym) dożywania sędziwego wieku zapewne istniała, ale jej faktyczna realizacji występowała niezwykle rzadko.


Nie stosuję emoticonów
alsor (3283 punktów)
>W Starożytności dożycie 70-80 lat to był ewenement, a dzisiaj to jest norma na tym samym terenie. Jeszcze na początku XIX w. średnia długość życia członków rodów panujących w Europie niedużo przekraczała 30 lat. Oczywiście z przeszłości zdarzały się jednostki dożywające 80-tki, lecz była ich znikoma ilość w porównaniu z masą umierającą młodo. Ludzi zabijały warunki życia, stosunki społeczne i słaby rozwój cywilizacyjny.

Głupot ci naopowiadali.
Ludzie zawsze żyli te symboliczne 100 lat, nie mniej ani więcej.

>Potencjalna możliwość (w sensie biologicznym) dożywania sędziwego wieku zapewne istniała, ale jej faktyczna realizacji występowała niezwykle rzadko.

Nie ma i nie było żadnych różnic:
tysiące lat temu ludzie żyli tyle samo co dziś.

Przyrost średniej wynika głównie z braku wojen, czyli mordu zbiorowego.

Przypadek polski:
średnia życia podniosła się w okresie wyjścia z komuny,
ale teraz zacznie znowu spadać, o ile już nie spada - dlaczego?

Dlatego że bieda rośnie, bo niestety wejście do UE nic nam nie dało...

20 lat w UE a my nadal zarabiamy 5 razy mniej - dlaczego?

Wiadomo dlaczego: my nigdy nie weszliśmy do UE,
polska została jedynie sprzedana UE,
za te markety, fabryki, ziemię, transport, siłę roboczą, itd.
19-08-2025 23:08 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>>W Starożytności dożycie 70-80 lat to był ewenement, a dzisiaj to jest norma na tym samym terenie. Jeszcze na początku XIX w. średnia długość życia członków rodów panujących w Europie niedużo przekraczała 30 lat. Oczywiście z przeszłości zdarzały się jednostki dożywające 80-tki, lecz była ich znikoma ilość w porównaniu z masą umierającą młodo. Ludzi zabijały warunki życia, stosunki społeczne i słaby rozwój cywilizacyjny.
>Głupot ci naopowiadali.
>Ludzie zawsze żyli te symboliczne 100 lat, nie mniej ani więcej.

Masz prawo uprawiać swoją mistykę "stulatków od zawsze", co jednak zupełnie nie ma wpływu na rzeczywistość, czyli rzetelną wiedzę o demograficznej przeszłości ludzkości.

>>Potencjalna możliwość (w sensie biologicznym) dożywania sędziwego wieku zapewne istniała, ale jej faktyczna realizacji występowała niezwykle rzadko.
>Nie ma i nie było żadnych różnic:
>tysiące lat temu ludzie żyli tyle samo co dziś.

Teraz ja napiszę. że "głupot ci naopowiadali".

>Przyrost średniej wynika głównie z braku wojen, czyli mordu zbiorowego.

To narzucająca się intuicja, ale nie brak wojen miał decydujące znaczenie w długookresowym wzroście średniej długości życia.

>Przypadek polski:
> średnia życia podniosła się w okresie wyjścia z komuny,
>ale teraz zacznie znowu spadać, o ile już nie spada - dlaczego?
>Dlatego że bieda rośnie, bo niestety wejście do UE nic nam nie dało...
>20 lat w UE a my nadal zarabiamy 5 razy mniej - dlaczego?
>Wiadomo dlaczego: my nigdy nie weszliśmy do UE,
>polska została jedynie sprzedana UE,
>za te markety, fabryki, ziemię, transport, siłę roboczą, itd.

Tu częściowo masz rację. Balcerek i jego akolici zafundowali nam błędny sposób zmiany ustrojowej czym doprowadzili do natychmiastowego odwrócenia się powojennego trendu demograficznego i załamania się rozrodczości w Polsce. Z powodu głupio przeprowadzonej transformacji ustrojowej mamy permanentny kryzys demograficzny, z którego nie jesteśmy w stanie wyjść, ponieważ politycznym decydentom (a także wielu naukowcom) w głowach się nie mieszczą skuteczne sposoby walki z tym zjawiskiem. Skutek będzie taki, że na koniec XXI w. Polek i Polaków będzie o połowę mniej niż obecnie.
Z demografią jeszcze nikt nie wygrał. Albo się robi to czego ona chce, albo się znika z powierzchni Ziemi.


Nie stosuję emoticonów
Romek Nowicki (181 punktów)
>Pomimo coraz lepszej technologii, rozwiniętej medycyny i farmaceutyki,
> wciąż nie ma sposobu na nieśmiertelność, czyli na poprawną regenerację ciała.
>Zatem dwa pytania a nawet 3:
>1. z czego wynika starzenie, skoro jak wiadomo od zawsze: ciało jest regenerowane, leczone,
>naprawiane, reprodukowane stale
>2. dlaczego nie ma sposobu aby to zatrzymać
>3. czego nie wiemy, czego nam brakuje, co należy jeszcze odkryć aby zapobiegać starzeniu

To za bardzo skomplikowany proces, żeby go opanować, bo starzenie zachodzi na wielu poziomach:
- dna - mutacje i błędy
- chromosomy - m.in skracanie telomerów
- komórki - starzenie komórek i jej organelli
- tkanki - zmiany zachodzące w tkankach
- organy - zużycie organów, tętnic, żył itd.
- mózg - i tu może być największy problem.

Już prędzej uruchomimy świadomość na jakiejś sztucznej maszynce niż powstrzymamy biologię organizmu od starzenia i śmierci.

Z tym przerzucaniem, czy kopiowaniem świadomości też może być problem, bo czy to będzie ta sama świadomość czy całkiem nowa?

Właściwie to nawet nie do końca wiadomo czy jak rano się budzisz to już jest całkiem inna świadomość niż była wczoraj, ale ma do dyspozycji te same zasoby, pamięć itd...
alsor (3283 punktów)
>>Pomimo coraz lepszej technologii, rozwiniętej medycyny i farmaceutyki,
>> wciąż nie ma sposobu na nieśmiertelność, czyli na poprawną regenerację ciała.
>>Zatem dwa pytania a nawet 3:
>>1. z czego wynika starzenie, skoro jak wiadomo od zawsze: ciało jest regenerowane, leczone,
>>naprawiane, reprodukowane stale
>>2. dlaczego nie ma sposobu aby to zatrzymać
>>3. czego nie wiemy, czego nam brakuje, co należy jeszcze odkryć aby zapobiegać starzeniu
>To za bardzo skomplikowany proces, żeby go opanować, bo starzenie zachodzi na wielu poziomach:
>- dna - mutacje i błędy
>- chromosomy - m.in skracanie telomerów
>- komórki - starzenie komórek i jej organelli
>- tkanki - zmiany zachodzące w tkankach
>- organy - zużycie organów, tętnic, żył itd.
>- mózg - i tu może być największy problem.

Gdyby się naprawiało stale poprawnie, wtedy nie byłoby śmierci.

>Już prędzej uruchomimy świadomość na jakiejś sztucznej maszynce niż powstrzymamy biologię organizmu od starzenia i śmierci.
>Z tym przerzucaniem, czy kopiowaniem świadomości też może być problem, bo czy to będzie ta sama świadomość czy całkiem nowa?
>Właściwie to nawet nie do końca wiadomo czy jak rano się budzisz to już jest całkiem inna świadomość niż była wczoraj, ale ma do dyspozycji te same zasoby, pamięć itd...

Takie coś nie rozwijałoby się, czyli byłbyś cały czas taki sam;
znaczy: rozrost, modyfikacja jest konieczna,
bo inaczej nie utrzymasz tej świadomości,
która przecież polega na pamięci historii:
im dłużej żyjesz tym więcej musisz pamiętać.

Gdyby to było obcinane, np. co 100 lat (ograniczona pojemności mózgu),
no to wtedy byłoby to równoważne z tą dzisiejszą śmiercią.

A gdyby tam wprowadzić dodatkowo modernizację - rozbudowę np. mózgu,
co ma miejsce w biologii, no to wtedy nie byłoby różnicy:
materiał nie ma znaczenia, liczy się ta logika - funkcjonalność osobnika.

........

No i ok mamy finał:
jednak nie można żyć wiecznie,
bo to wymagałoby ciągłego rozrostu mózgu,
a więc i całej reszty, która zasila mózg: serce, płuca, itd.

Jako prosta maszyna można żyć dowolnie długo, ale to było już... coś innego:
coś jak klonowanie co 100 lat, czyli w zasadzie to samo co dziś się dzieje.
18-08-2025 01:54 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Takie coś nie rozwijałoby się, czyli byłbyś cały czas taki sam;
>znaczy: rozrost, modyfikacja jest konieczna,
>bo inaczej nie utrzymasz tej świadomości,
>która przecież polega na pamięci historii:
>im dłużej żyjesz tym więcej musisz pamiętać.

Niekoniecznie. Zmiana stanu świadomości nie musi zależeć od rozbudowy organu ją utrzymującego. Co takiej zmiany w zupełności wystarczy zmiana wewnętrznej struktury tego organu, np. wzrost liczby połączeń synaptycznych.
"Pamięć historii" nie oznacza pamięci absolutnej, czyli pamiętania wszystkich przeżytych zdarzeń. Kategoryzując rzeczywistość mózg uczy się budować uogólnienia wielu poziomów na podstawie obserwowanych powtórzeń obserwacji. Nie ma potrzeby przechowywania opisów dużej liczby poszczególnych zdarzeń, ponieważ można je zastąpić jednym uogólnieniem. Taka swoista kompresja danych historycznych. Poza tym, spora ilość zdarzeń jest zapominana, co zwalnia spore zasoby.

>A gdyby tam wprowadzić dodatkowo modernizację - rozbudowę np. mózgu,
>co ma miejsce w biologii, no to wtedy nie byłoby różnicy:
>materiał nie ma znaczenia, liczy się ta logika - funkcjonalność osobnika.

To już mamy od kilku tysięcy lat, czyli od czasu wynalezienia pisma. Teksty pisane to właśnie takie rozszerzenia pamięci. Nie ma potrzeby pamiętania wszystkich zdarzeń, bo można ich opisy zapisywać na zewnętrznym nośniku i w razie potrzeby wczytać do mózgu.
Już dzisiaj "informacyjna pojemność" naszych mózgów jest praktycznie tak gigantyczna, że właściwie nieograniczona.

>jednak nie można żyć wiecznie,
>bo to wymagałoby ciągłego rozrostu mózgu,
Jak mawiał pewien polski klasyk "jesteś w mylnym błędzie".
Przez ostatnie ok. 200 lat długość trwania życia w wieli krajach europejskich bardziej niż podwoiła się, ale mózgi jakoś nie urosły.

Nie stosuję emoticonów
alsor (3283 punktów)
>"Pamięć historii" nie oznacza pamięci absolutnej, czyli pamiętania wszystkich przeżytych zdarzeń. Kategoryzując rzeczywistość mózg uczy się budować uogólnienia wielu poziomów na podstawie obserwowanych powtórzeń obserwacji. Nie ma potrzeby przechowywania opisów dużej liczby poszczególnych zdarzeń, ponieważ można je zastąpić jednym uogólnieniem. Taka swoista kompresja danych historycznych. Poza tym, spora ilość zdarzeń jest zapominana, co zwalnia spore zasoby.

Nie ma to znaczenia: z biegiem czasu pamięć rośnie.

notabene kompresja poprzez odsyłacze (do historii) to standardowy zip!

>To już mamy od kilku tysięcy lat, czyli od czasu wynalezienia pisma. Teksty pisane to właśnie takie rozszerzenia pamięci. Nie ma potrzeby pamiętania wszystkich zdarzeń, bo można ich opisy zapisywać na zewnętrznym nośniku i w razie potrzeby wczytać do mózgu.

Brednie.
To co zapisane jest do przeczytania,
czyli do załadowania, a bez tego nie masz wiedzy.

>Już dzisiaj "informacyjna pojemność" naszych mózgów jest praktycznie tak gigantyczna, że właściwie nieograniczona.

Mylisz się:
pojemność mózgu jest porównywalna z obecnymi komputerami - kilka terabajtów.

I nie przypadkiem akurat teraz mówi się o AI - wcześniej było to niewykonalne,
z uwagi na zbyt małe pamięci w komputerach.

>Jak mawiał pewien polski klasyk "jesteś w mylnym błędzie".
>Przez ostatnie ok. 200 lat długość trwania życia w wieli krajach europejskich bardziej niż podwoiła się, ale mózgi jakoś nie urosły.

Mylisz się bardziej: ludzie zawsze tyle samo żyli.

Arystoteles żył 62 lat tylko i teraz wielu ludzi w tym wieku również umiera, a i wcześniej.

Platon: 76 lat, normalka...

Sokrates 70,

Epikur 71

itd.

takie same liczby co dziś, np. Wodecki żył chyba 67 lat,
Dymsza 75, Cybulski 40...

Jest oczywiście średnie wydłużenie życia,
bo teraz nie ma totalnych i ciągłych wojen i innych absurdów,
co było powszechne dawniej - czytaj historię.
20-08-2025 00:27 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>>"Pamięć historii" nie oznacza pamięci absolutnej, czyli pamiętania wszystkich przeżytych zdarzeń. Kategoryzując rzeczywistość mózg uczy się budować uogólnienia wielu poziomów na podstawie obserwowanych powtórzeń obserwacji. Nie ma potrzeby przechowywania opisów dużej liczby poszczególnych zdarzeń, ponieważ można je zastąpić jednym uogólnieniem. Taka swoista kompresja danych historycznych. Poza tym, spora ilość zdarzeń jest zapominana, co zwalnia spore zasoby.
>Nie ma to znaczenia: z biegiem czasu pamięć rośnie.

Tak bez końca? U 90-100-latków też?

>notabene kompresja poprzez odsyłacze (do historii) to standardowy zip!

Fura informatycznych metod jest zapożyczeniem od naszych mózgów.

>>To już mamy od kilku tysięcy lat, czyli od czasu wynalezienia pisma. Teksty pisane to właśnie takie rozszerzenia pamięci. Nie ma potrzeby pamiętania wszystkich zdarzeń, bo można ich opisy zapisywać na zewnętrznym nośniku i w razie potrzeby wczytać do mózgu.
>Brednie.
>To co zapisane jest do przeczytania,
>czyli do załadowania, a bez tego nie masz wiedzy.
A jaka ustawa mówi, że wiedza musi koniecznie cały czas "siedzieć w głowie"? Przeczytasz-załadujesz, wykorzystasz... i kiedy nie będzie bieżąco przydatna możesz skasować (zapomnieć)... aż do następnego wczytania.

>>Już dzisiaj "informacyjna pojemność" naszych mózgów jest praktycznie tak gigantyczna, że właściwie nieograniczona.
>Mylisz się:
>pojemność mózgu jest porównywalna z obecnymi komputerami - kilka terabajtów.
Widzę, że pojmujesz to bardzo prosto i zupełnie ignorujesz "protezy" ją rozszerzające. Cały trik polega na tym, że pojemność informacyjna to nie jest maksimum informacji jaką może dysponować jednostka. Spora część tej informacji może podlegać dynamicznej wymianie.

>I nie przypadkiem akurat teraz mówi się o AI - wcześniej było to niewykonalne,
>z uwagi na zbyt małe pamięci w komputerach.
Wcześniej (zależy jak wcześniej) takie igraszki były też możliwe, ale nieefektywne ze względu na wydajność, czas i koszty. Kłopotem nie była mała ilość pamięci operacyjnej, ale ogólnie za mała wydajność systemu. Ostatnio to ruszyło z miejsca dzięki nowej generacji procesorów posiadających nowe funkcjonalności.

>>Jak mawiał pewien polski klasyk "jesteś w mylnym błędzie".
>>Przez ostatnie ok. 200 lat długość trwania życia w wieli krajach europejskich bardziej niż podwoiła się, ale mózgi jakoś nie urosły.
>Mylisz się bardziej: ludzie zawsze tyle samo żyli.
>Arystoteles żył 62 lat tylko i teraz wielu ludzi w tym wieku również umiera, a i wcześniej.
>Platon: 76 lat, normalka...
>Sokrates 70,
>Epikur 71
>itd.
A ile miliardów nie dożyło do tego wieku?
Nie chcesz przyjąć do wiadomości, że incydentalne przypadki to coś innego niż średnia. Potencjalnie możliwość dożycia późnego wieku była, ale warunki bytowania pozwalały na to jedynie bardzo nielicznym.

>Jest oczywiście średnie wydłużenie życia,
>bo teraz nie ma totalnych i ciągłych wojen i innych absurdów,
> co było powszechne dawniej - czytaj historię.
Dzisiaj te "absurdy" też mają miejsce. Patrz na Ukrainę, Palestynę, Kongo, Czeczenię, Jugosławię, jeśli chodzi o wojny. Ale też na te kraje, gdzie umieralność niemowląt jest na takim poziomie jak setki lat temu.

Nie stosuję emoticonów
alsor (3283 punktów)
>>czyli do załadowania, a bez tego nie masz wiedzy.
>A jaka ustawa mówi, że wiedza musi koniecznie cały czas "siedzieć w głowie"? Przeczytasz-załadujesz, wykorzystasz... i kiedy nie będzie bieżąco przydatna możesz skasować (zapomnieć)... aż do następnego wczytania.

W takiej wersji byłbyś tylko maszyną typu komputer,
czyli nieświadomą, bo bez pamięci swojej historii.

Człowiek pamięta z kim i o czym rozmawiał wczoraj jak i rok temu,
kogo mijał na ulicy podczas spaceru, itd.
nie jest to kasowane - z czasem zanika, ale nie do końca.

>>pojemność mózgu jest porównywalna z obecnymi komputerami - kilka terabajtów.
>Widzę, że pojmujesz to bardzo prosto i zupełnie ignorujesz "protezy" ją rozszerzające. Cały trik polega na tym, że pojemność informacyjna to nie jest maksimum informacji jaką może dysponować jednostka. Spora część tej informacji może podlegać dynamicznej wymianie.

Nie ma mowy.
Przepisywanie, wymieniana pamięci to domena głupkowatych filmów sf,
w których facetowi można załadować obcy mózg, i... takie tam... pierdoły bez sensu -
np. ten film z Arnoldem o Marsie, gdzie przeładowali mu pamięć kompletnie,
i finalnie nie wiedział kim jest... bo się dowiedział, że nie jest tym kim jest. hehe!

>A ile miliardów nie dożyło do tego wieku?

Nie było miliardów.
W całej historii było tyle co dziś.

Na ziemi żyło około 1 miliard ludzi w 1900r.
1000 lat temu... pewnie nawet 100 mln nie było.

Sumując to wszystko wyjdzie raptem z 10 mld - tylu ludzi tu istniało.

Postęp geometryczny:
1 + 2 + 4 + 8 + ... 2^n = ?
Smuggler (45 punktów)
(zablokowany)
>>>czyli do załadowania, a bez tego nie masz wiedzy.
>>A jaka ustawa mówi, że wiedza musi koniecznie cały czas "siedzieć w głowie"? Przeczytasz-załadujesz, wykorzystasz... i kiedy nie będzie bieżąco przydatna możesz skasować (zapomnieć)... aż do następnego wczytania.
>W takiej wersji byłbyś tylko maszyną typu komputer,
>czyli nieświadomą, bo bez pamięci swojej historii.
>Człowiek pamięta z kim i o czym rozmawiał wczoraj jak i rok temu,
>kogo mijał na ulicy podczas spaceru, itd.
>nie jest to kasowane - z czasem zanika, ale nie do końca.

Polecam owoc orzecha włoskiego. niby proste mało odkrywcze a jest to lek na alzchaimera czyli pamięć absolutna. dasz wiare jak jesteś mało sensowny czy logiczny odrzucając ten sposób/metode na zasadzie logiki?

>>>pojemność mózgu jest porównywalna z obecnymi komputerami - kilka terabajtów.
>>Widzę, że pojmujesz to bardzo prosto i zupełnie ignorujesz "protezy" ją rozszerzające. Cały trik polega na tym, że pojemność informacyjna to nie jest maksimum informacji jaką może dysponować jednostka. Spora część tej informacji może podlegać dynamicznej wymianie.
>Nie ma mowy.
>Przepisywanie, wymieniana pamięci to domena głupkowatych filmów sf,
>w których facetowi można załadować obcy mózg, i... takie tam... pierdoły bez sensu -
>np. ten film z Arnoldem o Marsie, gdzie przeładowali mu pamięć kompletnie,
>i finalnie nie wiedział kim jest... bo się dowiedział, że nie jest tym kim jest. hehe!
>>A ile miliardów nie dożyło do tego wieku?
>Nie było miliardów.
>W całej historii było tyle co dziś.
>Na ziemi żyło około 1 miliard ludzi w 1900r.
>1000 lat temu... pewnie nawet 100 mln nie było.
>Sumując to wszystko wyjdzie raptem z 10 mld - tylu ludzi tu istniało.
>Postęp geometryczny:
>1 + 2 + 4 + 8 + ... 2^n = ?
>
alsor (3283 punktów)
>Polecam owoc orzecha włoskiego. niby proste mało odkrywcze a jest to lek na alzchaimera czyli pamięć absolutna. dasz wiare jak jesteś mało sensowny czy logiczny odrzucając ten sposób/metode na zasadzie logiki?

Wkraczasz na pole 'fantastycznej logiki', notabene powszechnej w 20-tym wieku.

Dlaczego kłamiesz, że utopiłeś żywego kota Szredingera, zamiast go udusić?

prawda to czy nie?

Odpowiedz sensownie bo od tego zależy twoje życie!
homopitek (1536 punktów)
>>>czyli do załadowania, a bez tego nie masz wiedzy.
>>A jaka ustawa mówi, że wiedza musi koniecznie cały czas "siedzieć w głowie"? Przeczytasz-załadujesz, wykorzystasz... i kiedy nie będzie bieżąco przydatna możesz skasować (zapomnieć)... aż do następnego wczytania.
>W takiej wersji byłbyś tylko maszyną typu komputer,
>czyli nieświadomą, bo bez pamięci swojej historii.
Kompletnie się mylisz. Są treści (informacje), które na stałe rezydują w naszych mózgach i takie, które są usuwane jako mało istotne. A pamięć własnej historii nie oznacza konieczności pamięci absolutnej, bo ta byłaby ewolucyjnie nieefektywna (pochłaniała zbyt wiele zasobów).

>Człowiek pamięta z kim i o czym rozmawiał wczoraj jak i rok temu,
>kogo mijał na ulicy podczas spaceru, itd.
>nie jest to kasowane - z czasem zanika, ale nie do końca.
No właśnie, "z czasem zanika", ten czas czasami bywa bardzo krótki.

>>>pojemność mózgu jest porównywalna z obecnymi komputerami - kilka terabajtów.
>>Widzę, że pojmujesz to bardzo prosto i zupełnie ignorujesz "protezy" ją rozszerzające. Cały trik polega na tym, że pojemność informacyjna to nie jest maksimum informacji jaką może dysponować jednostka. Spora część tej informacji może podlegać dynamicznej wymianie.
>Nie ma mowy.
>Przepisywanie, wymieniana pamięci to domena głupkowatych filmów sf,
>w których facetowi można załadować obcy mózg, i... takie tam... pierdoły bez sensu -
>np. ten film z Arnoldem o Marsie, gdzie przeładowali mu pamięć kompletnie,
>i finalnie nie wiedział kim jest... bo się dowiedział, że nie jest tym kim jest. hehe!

Znów to samo. Nie bierz tego wprost jak w "Pamięci absolutnej" ze Szwarcusiem, bo to nie ma sensu.
Prawie całe życie zapamiętujemy i zapominamy różne treści, które w jakimś momencie były nam potrzebne. Oczywiście to są tylko fragmenciki naszych doświadczeń osobniczych, ale one nieustannie "rotują" w mózgu są zapominane i zastępowane przez inne. Stare informacje mogą być nawet wypierane fizycznie przez nowe. Tak jest np. z matematyką abstrakcyjną, która w procesie edukacji zastępuje arytmetykę pierwotną - fizycznie przejmuje prawy cały ośrodek mózgu, w którym wcześniej mieściła się jej poprzedniczka.

>>A ile miliardów nie dożyło do tego wieku?
>Nie było miliardów.
>W całej historii było tyle co dziś.
>Na ziemi żyło około 1 miliard ludzi w 1900r.
>1000 lat temu... pewnie nawet 100 mln nie było.
>Sumując to wszystko wyjdzie raptem z 10 mld - tylu ludzi tu istniało.
>Postęp geometryczny:
>1 + 2 + 4 + 8 + ... 2^n = ?
Nie rozumiesz demografii.
Jeśli 1000 lat temu żyło 100 mln ludzi to od tamtego momentu minęło 40 pokoleń. Nawet przyjmując stałą wielkość populacji, od tamtego czasu żyło (i w większości umarło) 4 mld ludzi.
Gdyby na podobnej zasadzie (prosta zastępowalność pokoleń) policzyć żyjących od tego 1900 roku, w którym żyło 1 mld ludzi, uzyskałbyś 5 mld w czasie 125 lat. Faktycznie byłoby nawet znacznie więcej ze względu na wysoką umieralność niemowląt i młodszych dzieci w pierwszej połowie tego okresu.

Nie stosuję emoticonów
alsor (3283 punktów)
>Kompletnie się mylisz. Są treści (informacje), które na stałe rezydują w naszych mózgach i takie, które są usuwane jako mało istotne. A pamięć własnej historii nie oznacza konieczności pamięci absolutnej, bo ta byłaby ewolucyjnie nieefektywna (pochłaniała zbyt wiele zasobów).

Niestety ale na tym polega świadomość:
- pamiętasz znaczy być świadomym (swoich przeżyć, co pozwala na rozwój),
- nie pamiętasz, nie masz świadomości = maszyna, giniesz jak... dron.

Ewolucja stworzyła ten mechanizm zapamiętywania i zapewne optymalny w ramach możliwości.

>Prawie całe życie zapamiętujemy i zapominamy różne treści, które w jakimś momencie były nam potrzebne. Oczywiście to są tylko fragmenciki naszych doświadczeń osobniczych, ale one nieustannie "rotują" w mózgu są zapominane i zastępowane przez inne. Stare informacje mogą być nawet wypierane fizycznie przez nowe. Tak jest np. z matematyką abstrakcyjną, która w procesie edukacji zastępuje arytmetykę pierwotną - fizycznie przejmuje prawy cały ośrodek mózgu, w którym wcześniej mieściła się jej poprzedniczka.

Skecz polega właśnie na tym, że my pamiętamy praktycznie wszystko -
potrafimy to zrekonstruować.

>>1 + 2 + 4 + 8 + ... 2^n = ?
>Nie rozumiesz demografii.
>Jeśli 1000 lat temu żyło 100 mln ludzi to od tamtego momentu minęło 40 pokoleń. Nawet przyjmując stałą wielkość populacji, od tamtego czasu żyło (i w większości umarło) 4 mld ludzi.
>Gdyby na podobnej zasadzie (prosta zastępowalność pokoleń) policzyć żyjących od tego 1900 roku, w którym żyło 1 mld ludzi, uzyskałbyś 5 mld w czasie 125 lat. Faktycznie byłoby nawet znacznie więcej ze względu na wysoką umieralność niemowląt i młodszych dzieci w pierwszej połowie tego okresu.

Tak jest.

100 mln tysiąc lat temu, a w 2000r było 6mld, co daje 6mld/100mln = 60-krotny przyrost;

czyli te 40 pokoleń w 1000 lat daje tu czynnik progresji:

q^40 = 60 => q = sqrt40(60) = 1.1 około
[może trochę zaniżone, bo w 1000r było chyba mniej ludzi - z 60 mln?]

2.2 dziecka na rodzinę jako średnia światowa z okresu 1000 lat?

pewnie tak jest...

potem było 1mld w 1900 i wrosło do 6mld w 2000, przez 100 lat, czyli w 5 pokoleń:

q^5 = 6 => q = 1.4

co daje aż 2.8 dzieci na rodzinę w 20ym wieku;
dość oczywiste: w 20 wieku nie było już tego totalnego mordu z powodu niekończących się wojen - rzymianie, muzułmanie, chrześcijanie, itd., który miał miejsce w średniowieczu i wcześniej.
16-09-2025 01:16 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>>Kompletnie się mylisz. Są treści (informacje), które na stałe rezydują w naszych mózgach i takie, które są usuwane jako mało istotne. A pamięć własnej historii nie oznacza konieczności pamięci absolutnej, bo ta byłaby ewolucyjnie nieefektywna (pochłaniała zbyt wiele zasobów).
>Niestety ale na tym polega świadomość:
>- pamiętasz znaczy być świadomym (swoich przeżyć, co pozwala na rozwój),
>- nie pamiętasz, nie masz świadomości = maszyna, giniesz jak... dron.
Niestety nie na tym polega świadomość.
Pamięć przeżytych zdarzeń to tylko mały fragment danych przyswajanych i następnie przetwarzanych przez mózg i zapamiętywanych. Znakomita większość informacji jest zapominana jako mało ważna.

>Ewolucja stworzyła ten mechanizm zapamiętywania i zapewne optymalny w ramach możliwości.
Bez zapominania informacji zaliczonych do nieistotnych nie byłaby możliwa żadna optymalizacja przetwarzania i przechowywania informacji. Miałbyś mózg zapchany chaosem nieistotnych (np. nieaktualnych) informacji - szumem informacyjnym, który pochłaniałby zasoby sieci neuronowej dosłownie ją korkując.

>>Prawie całe życie zapamiętujemy i zapominamy różne treści, które w jakimś momencie były nam potrzebne. Oczywiście to są tylko fragmenciki naszych doświadczeń osobniczych, ale one nieustannie "rotują" w mózgu są zapominane i zastępowane przez inne. Stare informacje mogą być nawet wypierane fizycznie przez nowe. Tak jest np. z matematyką abstrakcyjną, która w procesie edukacji zastępuje arytmetykę pierwotną - fizycznie przejmuje prawy cały ośrodek mózgu, w którym wcześniej mieściła się jej poprzedniczka.
>Skecz polega właśnie na tym, że my pamiętamy praktycznie wszystko -
>potrafimy to zrekonstruować.
Rekonstrukcja jakiejś informacji to nie to samo co jej rzeczywiste zapamiętanie. Rekonstrukcji możesz dokonywać nawet dla zdarzeń, których nie pamiętasz bezpośrednio, lecz masz o ich przebigu wiedzę nabytą od innych ich uczestników.

>>>1 + 2 + 4 + 8 + ... 2^n = ?
>>Nie rozumiesz demografii.
>>Jeśli 1000 lat temu żyło 100 mln ludzi to od tamtego momentu minęło 40 pokoleń. Nawet przyjmując stałą wielkość populacji, od tamtego czasu żyło (i w większości umarło) 4 mld ludzi.
>>Gdyby na podobnej zasadzie (prosta zastępowalność pokoleń) policzyć żyjących od tego 1900 roku, w którym żyło 1 mld ludzi, uzyskałbyś 5 mld w czasie 125 lat. Faktycznie byłoby nawet znacznie więcej ze względu na wysoką umieralność niemowląt i młodszych dzieci w pierwszej połowie tego okresu.
>Tak jest.
>100 mln tysiąc lat temu, a w 2000r było 6mld, co daje 6mld/100mln = 60-krotny przyrost;
>czyli te 40 pokoleń w 1000 lat daje tu czynnik progresji:
>q^40 = 60 => q = sqrt40(60) = 1.1 około

Wikipedia podaje takie dane:
"Liczbę wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli na Ziemi, w roku 2011 oszacowano na 108 miliardów, z czego około 7% wówczas żyło."
pl.wikiped(*)/Ludność_świata

>[może trochę zaniżone, bo w 1000r było chyba mniej ludzi - z 60 mln?]
Według różnych szacunków ludność świata w 1000 r.n.e. wynosiła 250-350 mln. "Średnio" biorąc 300 mln.

>2.2 dziecka na rodzinę jako średnia światowa z okresu 1000 lat?
>pewnie tak jest...
Oj, pewnie nie. Te 2.2 to wielkość odpowiadająca prostej zastępowalności pokoleń, czyli teoretycznie niezmiennej liczbie ludności. W dawnych czasach współczynnik ten był znacznie wyższy i prawdopodobnie do XVIII w. bliski maksimum biologicznemu wynoszącemu 9-10 urodzeń na kobietę.

>dość oczywiste: w 20 wieku nie było już tego totalnego mordu z powodu niekończących się wojen - rzymianie, muzułmanie, chrześcijanie, itd., który miał miejsce w średniowieczu i wcześniej.
W zeszłym wieku było od groma wojen - nawet oprócz dwóch wojen światowych.

Nie stosuję emoticonów
witamziomy (536 punktów)
>Pomimo coraz lepszej technologii, rozwiniętej medycyny i farmaceutyki,
> wciąż nie ma sposobu na nieśmiertelność, czyli na poprawną regenerację ciała.
>Zatem dwa pytania a nawet 3:
>1. z czego wynika starzenie, skoro jak wiadomo od zawsze: ciało jest regenerowane, leczone,
>naprawiane, reprodukowane stale

Z dążenia organizmu do śmierci

>2. dlaczego nie ma sposobu aby to zatrzymać

Ponieważ narodziny- życie i śmierć to jeden przechodzący różne fazy proces a jego zatrzymanie nazywamy śmiercią

>3. czego nie wiemy, czego nam brakuje, co należy jeszcze odkryć aby zapobiegać starzeniu


Nie można zapobiec starzeniu się. Prosisz się o możliwość zmiany uwarunkowań bytowych, których konfiguracja stanowi o możności pojawienia się organizmów żywych. Ty mówisz spoko, spoko ale końcówka kończąca się śmiercią mi się nie podoba i w to miejsce chciałbyś wstawić nieśmiertelność. Problem polega na tym, iż żadna konfiguracja uwarunkowań bytowych nie łączy się z pojęciem nieśmiertelności w żadne logiczne relacje i zależności. Powód tego jest taki, iż pojęcie nieśmiertelności nie określa "zjawiska" mogącego realnie istnieć w rzeczywistości, tylko jest krzykiem rozpaczy, gówniarskim sprzeciwem do tego co realnie zachodzi czyli śmierci.
Nieśmiertelność jest słowem pustym, nie mającym żadnego realnego znaczenia.

Jeżeli ktoś nam wmawia, że istnieje nieśmiertelne coś np. ludzka dusza to taki osobnik wciska nam kit w żywe oczy. Jeżeli mu uwierzymy to pozwalamy, aby kit rozgościł się w naszym umyśle, a im więcej fałszu tym większe szkody powstają.

Jeżeli ludzka dusza się zrodziła, ma początek to jej przeznaczeniem jest również śmierć. Wszyscy wierzący w nieśmiertelność ludzkiej duszy walnijcie się w końcu w pierś i przestańcie w końcu akceptować robienia z siebie naiwnych, łykaczy-debili, bo wiara w kłamstwo, że jest prawdą jest ignorancją i debilizmem, poniżeniem własnej rozumności.


No to troszkę się rozpisałem i mnie przy końcówce lekko poniosło, no ale mam nadzieję, że coś tam rozjaśniłem
alsor (3283 punktów)
Mnie interesują techniczne sprawy a nie puste gadanie o duszach i innych urojeniach.

Nieśmiertelność osobnicza wymaga stałego rozrostu, co zostało już wyjaśnione - sprawa pamięci swojej historii, osobowości, itd.

A biorąc pod uwagę że ta pamięć jest redukowana, kompresowana dość mocno,
więc to zapewne jakoś logarytmicznie pójdzie, bo tak już z tym jest - rozkład wykładniczy.

i przykładowo:
10 krotne wydłużenie życia, czyli do 1000 lat, daje tu ln10 = 2.3,
czyli 230% przyrostu masy ciała...
- ponoć żyły tu kiedyś olbrzymy.
panTeista (6808 punktów)
Nie tak straszna jest śmierć, jak straszna jest starość. (mądrość Wschodu)

Na przestrzeni wieków ludzie marzyli o nieśmiertelności i poszukiwali legendarnego eliksiru młodości. Obecnie tym zagadnieniem zajmują się uczeni całego świata.
Wiele osób uważa, że ze starością nie należy walczyć. Starego organizmu nie należy próbować zmieniać, podobnie jak spróchniałego drzewa nie da się ożywić lub odbudować rozpadającej się, zmurszałej chaty. Starość należy podtrzymywać, polepszać jej stan, likwidować cierpienia związane z dolegliwościami i pomagać organizmowi zgasnąć bez męczarni.
Człowiek boi się starości, chorób, starczego zniedołężnienia, bezradności.
panTeista (6808 punktów)
>1. z czego wynika starzenie,

newsmed.pl(*)aza-laureat-nagrody-nobla.html
Sprawą ludzkiego zdrowia i życia zajął się także Venki Ramakrishnan, biofizyk, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii z 2009 r. Na łamach "The Telegraph" pisze, jak nowe technologie mogą pomóc spowolnić procesy starzenia.

Dlaczego się starzejemy?
Ramakrishnan na wstępie wyjaśnia, dlaczego starzejemy się i umieramy. To nic innego jak kumulacja zmian i uszkodzeń cząsteczek w naszych komórkach, a gdy prowadzi to do awarii kluczowych układów czy organów - takich jak mózg, serce lub płuca - skutkiem jest śmierć.

Nasze DNA, czyli nasz materiał genetyczny kumuluje zmiany chemiczne i uszkodzenia, które zmieniają sposób odczytywania naszych genów. "Następnie końce naszych chromosomów kurczą się, co może prowadzić do procesu zwanego starzeniem komórek, który postępuje wraz z wiekiem. Nasze komórki przestają funkcjonować normalnie i zaczynają wydzielać cząsteczki powodujące stany zapalne" - pisze naukowiec. Dalej stwierdza, że proces starzenia się to problem dla komórek macierzystych, które są niezbędne do regeneracji i zastępowania komórek w naszych tkankach - w mięśniach, skórze i tkance łącznej.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365