Nie mam bladego pojęcia o badaniach przyczyn katastrof lotniczych (poza filmami na discovery o śledztwach w USA), ale z góry po info o 10IV wiedziałem co się zderzyło: otóż proszę państwa była to tradycyjna polska bylejakość, z tradycyjną (o wiele większą) rosyjską bylejakością. Nie potrafię ocenić wypowiedzi, żadnej ze stron, ciężko mi uwierzyć w możliwość zamachu (to by świadczyło o skrajnej niekompetencji BOR, lotnictwa polskiego, kto i po co miałby to robić?), ale absolutnie nie jestem zdolny do uznania jakiegokolwiek ustalenia rosyjskiego MAKu, poza dniem katastrofy. Obejrzane programy o katastrofach prezentowały dokumentalny materiał który pokazywał kompletnie inne zachowania osób zbierających materiał dowodowy (no nie uwierzycie wyzbierane wszystko do końca! nikt niczego nie niszczy! każdy fragment jest ważny), zupełnie inne podejście do szukanie przyczyn katastrofy. Jeżeli ktoś się ze mną nie zgadza, to proszę się dowiedzieć jak i po jakim czasie odkryto przyczynę wypadku lotniczego w Lockerbie...
Nie rozumiem tych wszystkich kłótni między fundamentalnymi chrześcijanami a naukowcami o wyższość religii nad nauką. Ten spór zakończył się przecież z chwilą zamontowania pierwszego piorunochronu w kościele.
|