 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-08-2005 10:49 | outsider (2469 punktów) | Święty Che | Rewolucjonista jest wojownikiem - winien zatem zginąć w walce, nim wyda ona owoce.
Ikona św. Che Guevary zagościła w światowej ikonografii - nawet jedna z reklam polskiej sieci komórkowej dośc nachalnie odwoływała się do stylistyki owej ikony. Tak czy owak świat się laicyzuje mentalnie - starzy bogowie już nie wystarczają, a wciąz jest popyt na Siłe Sprawczą, co nas uwolni od trosk dotkliwych, byle jej zawierzyć. Albowiem starym postulatem ludzkości jest, aby dobrostan osiągać siła wili a nie rozumu: wolę bowiem "podzielono" i przydzielono nam z większym poczuciem potrzeby równości, czyli égalité.
Św. Che to drobny fragment dzisiejszej mozaiki wierzeń - mozna tu jednak dostrzec i rozdzielić permanentne (może - immanentne) potrzeby czy tęsknoty - i ułomne zatem zużywające się narzędzia ich zaspokajania. Odchodzą wielkie religie, jednoczace ludzkośc w mysl szalonych wizji ogólnych - ich miejsce zajmuja wiary krojone na miare potrzeb. Tu synteza nie musi iśc równie daleko - zatem nie podlega wcześniejszym ograniczeniom, nie tak bardzo przeczy logice rozumowania. Mniej sie też odgranicza potrzebe wiary od sadu, że owa wiara jest konstytutywna wobec rzeczywistości - wierzący nowego typu jest politycznie poprawniejszy, może swą wiare stosownie do okoliczności i nastawienia rozmówców przedstawiać jako odzwierciedlenie rzeczywistości - lub jej metaforę zaledwie. Ale tak czy owak, głeboka istotą wiary jest kontestacja świata poznanego - i nadzieja, że owo poznanie okaże sie tak czy owak mylne. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| TomaszT (172 punktów) | >Rewolucjonista jest wojownikiem - winien zatem zginąć >w walce, nim wyda ona owoce. >Ikona św. Che Guevary zagościła w światowej ikonografii - >nawet jedna z reklam polskiej sieci komórkowej dośc >nachalnie odwoływała się do stylistyki owej ikony. Tak czy >owak świat się laicyzuje mentalnie - starzy bogowie już nie >wystarczają, a wciąz jest popyt na Siłe Sprawczą, co >nas uwolni od trosk dotkliwych, byle jej zawierzyć. >Albowiem starym postulatem ludzkości jest, aby dobrostan >osiągać siła wili a nie rozumu: wolę bowiem "podzielono" i >przydzielono nam z większym poczuciem potrzeby równości, >czyli égalité.
Jak na mnie Che, a konkretnie jedno jego zdjęcie, jest kolejną ikoną popkultury, symbolem udawanego buntu. Trudno mówic tu o kulcie, nowym bogu itd., tak samo jak trudno by było o tym mówić w przypadku pokemonów, czy nowym odkryciu - 'crazy frog'. Po prostu 'fajnie' i 'luzacko' jest mieć Che na koszulce albo skarpetkach (tak, tak na skarpetkach też jest), ale jeśli spytasz przeciętnego użytkownika takiego ubioru o owego rewolucjonistę to dużo się nie dowiesz. Dopiero wtórnie pojawiło sie zainteresowanie jego życiem czy ideami, ale też nie oddolnie, a poprzez przemysł filmowy (ponoć dwa kolejne filmy się szykują po 'Dziennikach motocyklowych').
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Mechanizmy funkcjonowania popkultury wywodzą się ze starych, dobrze sprawdzonych wzorców: tylko pozornie nie mających większego społecznego znaczenia. Ot, choćby religie - maja składniki groźne jak choćby islamizm by siegnąć do epoki obecnej, a przecież tło społeczne w skali masowej jest rozpaczliwie wyjałowione z mysli an rzecz prostych emocji. Chrzescijaństwo odżegnało sie od ikonoklazmu- ale konsekwencją jest wiara w Matkę Boską fatimską albo z Medżugorie: konkretną, ale konkretną w sensie najzupełniej bałowchwalczym; dorabia się do tego "nadbudowę", ale samej istoty zjawiska to nie zmienia, co najwyżej ją racjonalizuje.
Che dobrze pasuje na świętego: łagodny młody rewolucjonista-astmatyk - zamordowany w górach Boliwii jako swego rodzaju prorok coś poprzedzający: co? Wiara w Fidela też nie ze szczętem umarła - obaj ucieleśniają (Che lepiej) pewną tęsknotę za wykształconym ale nie sztywnym przywódcą ludowym z maquiną i brodą, która tak pieknie odróżnia go w warstwie wizualnej od establishmentu. Z punktu widzenia cywilizacji Zachodu jest typem wizualnym dobrze zorganizowanego włóczęgi i buntownika - jak to jest w tzw. trzecim świecie nie wiem, może to taki uniwersalny Janosik?
A rewolucja którą współtworzył, po świecie się nie rozpełzła. Dzisiejsze obrazki z Kuby u mnie przynajmniej pobudzają nostalgię - toż to ów niesterylny jeszcze i mniej plastikowy świat mojej młodość - bez reklam, z wielkimi amerykańskimi samochodami mocno połatanymi i w ten sposób oswojonymi i przyswojonymi jak łaciate kundle; Kubańczyków z kolei mało kto pyta o zdanie, a i oni odpowiadają niechętnie bo - wiadomo.
Albowiem każdemu pod tym Słoncem musi przyświecać jakieś słoneczko przyszłości - dawni święci przypominali o obiecywanej przyszłości pośmiertnej, święci tacy jak św. Che obiecują to, w co ludzkośc jest jeszcze skłonna wierzyć.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
|  | | TomaszT (172 punktów) |
>Albowiem każdemu pod tym Słoncem musi przyświecać jakieś słoneczko przyszłości - dawni święci przypominali o obiecywanej przyszłości pośmiertnej, święci tacy jak św. Che obiecują to, w co ludzkośc jest jeszcze skłonna wierzyć. Ale żeby mieć świętego potrzeba kultu, a ja owego nie widzę na zachodzie (w Ameryce łacińskiej to pewnie inna sprawa).
|
|
| |  | | outsider (2469 punktów) | W mediach zachodnich - istotnie nie widać; media maja jednak - jakby to można powiedzieć po marksowsku - klasowy charakter. Jesli nawet staraja się pisać w imieniu "odrzuconych" - sa dla nich tak reprezentatywne jak Wszechzwiązkowa Komunistyczna Partia Bolszewików dla rosyjskiego proletariatu czy chłopstwa.
Rzecz jasna, i specjaliści od reklamy moga się mylić - oni jednak zdaje się mylą sie rzadziej. To praktycy, ich praca weryfikuje się szybko.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | |  | | TomaszT (172 punktów) | >W mediach zachodnich - istotnie nie widać; media maja jednak - jakby to można powiedzieć po marksowsku - klasowy charakter. Jesli nawet staraja się pisać w imieniu "odrzuconych" - sa dla nich tak reprezentatywne jak Wszechzwiązkowa Komunistyczna Partia Bolszewików dla rosyjskiego proletariatu czy chłopstwa. >Rzecz jasna, i specjaliści od reklamy moga się mylić - oni jednak zdaje się mylą sie rzadziej. To praktycy, ich praca weryfikuje się szybko.
Nie mówię o mediach, ale o zwykłych użytkownikach ikony. Wyznawców zawsze znajdziesz, ale czy taka na przykład Nowa Lewica jest reprezentywna dla społeczeństwa polskiego? Spece od reklamy mogą się nie mylić, ale aby coś kupic nie trzeba otaczać tego kultem, wystarczy proste skojarzenie.
|
|
| | | |  | | outsider (2469 punktów) | Lepsze od prostego skojarzenia jest skojarzenie pozytywne  . A z tą polityczną reprezentatywnością sprawy są nieco złożone. Jako osobnik o okreslonych politycznych poglądach sam dla siebie nie jestem w pełni reprezentatywny. Albowiem poglądów politycznych nie tworzy sie od podstaw - redukuje się w nich swoja własna psychikę do czegoś, co ma społeczne oparcie (nie: poparcie a oparcie, praktyczniej mimo wszystko wyznawac poglądy mniejszościowe niż unikalne). redukcja nie dotyczy jednak całości naszej psychiki - mozna potępiać komunizm na mocy wiedzy o jego zbrodniach, a mimo to mieć pewien pozytywny stosunek emocjonalny do pierwotnej idei. Jakąś wiedzę o rzeczywistych społecznych preferencjach uzyskuje sie przez pytania nie wprost - im mniej bowiem respondent rozpoznaje rzeczywiste znaczenie odpowiedzi, tym mniej nakłada na nią społeczny filtr. Reakcje na reklamy w ten sposób filtrowane nie są - dlatego przywiązuję pewną wagę do wiedzy "reklamiarzy"; to wiedza praktyczna i dośc solidna. Rzecz jasna nie należy ich o to pytać wprost - raczej obserwować, co się w reklamach dobrze sprzedaje. Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | |  | | TomaszT (172 punktów) | Nie odchodzmy od tematu. Ja mówię, że kultu św. Che nie widzę. Jeśli jest inaczej proszę o przykłady.
|
|
| | | | | |  | | outsider (2469 punktów) | OK, rozumiem co piszesz. Prosiłbym jednak o doprecyzowanie: masz na mysli posłużenie sie przeze mnie alegorią (może metaforą) św. Che Guevary - czy raczej o moją tezę o osadzeniu w kulturze ikony Che jako symbolu o pozytywnych konotacjach?
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | | | |  | | TomaszT (172 punktów) | >OK, rozumiem co piszesz. Prosiłbym jednak o doprecyzowanie: masz na mysli posłużenie sie przeze mnie alegorią (może metaforą) św. Che Guevary - czy raczej o moją tezę o osadzeniu w kulturze ikony Che jako symbolu o pozytywnych konotacjach? Albo Cię źle zrozumiałem, albo piszesz wyraźnie o poszukiwaniu 'Siły sprawczej', której ludzie chcą zawierzyć. Nie wyglądało mi to na alegorię (czy nawet metaforę) a konkretną tezę z którą się nie zgodziłem. Jeśli chodziło tylko o fakt osadzenia w kulturze ikony Che jako symbolu o pozytywnych konotacjach to jestem za oczywiście.
|
|
| | | | | | | |  | | outsider (2469 punktów) | Cóz, może napisałem niezbyt czytelnie. Chodziło mi (zob. poczatkowy tekst) o nieustającą tesknotę za Dobrem chwilowo nieobecnym - ale gdzies tam, daleko... O wciąż obecny - mimo znacznej laicyzacji współczesnego świata (mamy dla porównania islamski relikt) mit zawierzenia bez udziału rozumu - tu rzecz jasna tak samo chodzi o Guevarę, jak inne obiekty wiary, niekoniecznie przecież religijnej w swym charakterze
A wziąłem za przykład właśnie Che (znalazłyby sie inne) - bo klarowny. To jeden z kubańskich rewolucjonistów i budowniczych nowej Kuby - symbol sprzeciwu wobec dominizacji I świata. Na Kubie wyszło nie bardzo - sam Che w dość zagadkowych okolicznościach wyspę opuścił by zginąć; co było naprawdę, to już szczera partyjna tajemnica. jednak narodził się mit - w świecie dośc już nieufnym, zatem i mit ubogi - a przeciez i katolicy wyznaja kult świętych, o których wiedzą jeszcze mniej niż o Che...
Nawiasem mówiąc, oskarżyciel Galileusza i Giordana Bruna, kardynał Robert Bellarmin, został świętym, ba, doktorem kościoła katolickiego w roku 1929 lub 1930 - róznie jest to podawane. Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | | | | | |  | | TomaszT (172 punktów) | >Na Kubie wyszło nie bardzo - sam Che w dość zagadkowych okolicznościach wyspę opuścił by zginąć; No nie tak szybko - o Afrykę jeszcze zahaczył. Fidelowi wyjazd był jak najbardziej na rękę, bo Che nie chciał się z rosjanami układać.
>co było naprawdę, to już szczera partyjna tajemnica. jednak narodził się mit - w świecie dośc już nieufnym, zatem i mit ubogi - a przeciez i katolicy wyznaja kult świętych, o których wiedzą jeszcze mniej niż o Che... Właśnie o ten 'kult' mi chodzi. Kult to uwielbienie, oddawanie czci, w przypadku owych świętych modły. Proszę o przykłady masowych zachowań tego rodzaju w odniesieniu do Che.
|
|
| | | | | | | | | |  | | outsider (2469 punktów) | >>Na Kubie wyszło nie bardzo - sam Che w dość zagadkowych okolicznościach wyspę opuścił by zginąć; >No nie tak szybko - o Afrykę jeszcze zahaczył. Fidelowi wyjazd był jak najbardziej na rękę, bo Che nie chciał się z rosjanami układać.
Afryce - jak to sie mówi - niósł wolnośc: co to było? Zdaje się Angola? Ostatecznie rewolucja była tez skierowana przeciw rasizmowi poniekąd (zważywszy na sklad etniczny samej Kuby) - więc to cos więcej niż internacjonalizm; a co do ostatnich sporów z Fidelem...
Są jak mi się wydaje raczej przypuszczenia niż relacje pewne. Historia rewolucji w ogóle poucza jednak, że drogi "wierchuszki" rozchodzą sie zawsze - sa więc może przyczyny bardziej istotne od doraźnych.
>>co było naprawdę, to już szczera partyjna tajemnica. jednak narodził się mit - w świecie dośc już nieufnym, zatem i mit ubogi - a przeciez i katolicy wyznaja kult świętych, o których wiedzą jeszcze mniej niż o Che... >Właśnie o ten 'kult' mi chodzi. Kult to uwielbienie, oddawanie czci, w przypadku owych świętych modły. Proszę o przykłady masowych zachowań tego rodzaju w odniesieniu do Che.
W tym miejscu tekstu słowo kult dotyczy bezposrednio świętych katolickich, nie Che. Wyjasniłem przecież wyżej - że "św Che" to nie teza dosłowna.
Ale nie zgodze się na sprowadzanie znaczenia kulturowego Che do roli analogicznej pokemonom - post wczesniej miałem wrażenie, że się w tym miejscu zgadzamy. Święci byli czesto osobiście postaciami bez istotnego znaczenia - nieraz wręcz zaprzeczeniem cnót przez religię głoszonych; niekiedy ruch kanonizacyjny zaczynał się oddolnie, niekiedy - przeciwnie i był wyrazem taktyki papiestwa. Sa raczej rozdrobnieni, gdy Che jest symbolem jednoczacym: pełni zbliżoną rolę w zmienionych warunkach. I - trzeba przyznać - stosunkowo dobrze jest w tej roli obsadzony, niezły casting; a i sama sprawa co za nim stoi dosyć poważna: równość contra hierarchiczna organizacja świata.
Na dziś idę spać, Tomaszu.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
 | |
|  | | outsider (2469 punktów) | Dziękuję, preczytałem wskazane informacje. Chłopcy z KoLiber'a czują się na tym polu bezpieczni - gen. Pinochet nie wygłosił chyba żadnej sentencji, godnej uwiecznienia chocby w reklamie.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| |  | | Plikowski (159 punktów) | No cóż - każda grupa ideologiczna ma swojego idola (na jakiego zasługuje).
|
|
| scorp | > Odchodzą wielkie religie, jednoczace ludzkośc w mysl szalonych wizji ogólnych >- ich miejsce zajmuja wiary krojone na miare potrzeb. Tu synteza nie musi iśc równie >daleko - zatem nie podlega wcześniejszym ograniczeniom, nie tak bardzo przeczy logice >rozumowania.
Baza - umysły i nadbudowa, to co w nich zamieszkuje. W takich sprawach jak ta światowa kariera Che, teoria memów pozwala sensownie układać klocki. Lista ludzkich potrzeb - od podstawowych, genetycznych, potem cielesnych, umysłowych, estetycznych. Lista ludzkich nadziei. Obietnice ich spełnienia wbudowane w strukturach memów, a z nich wiara w słowa guru, systemy religijne, kościoły.
Zawsze będą potrzeby, zawsze nadzieje, obietnice i wiary. Tylko ich jakość będzie się zmieniać. Bogom i prorokom będzie coraz trudniej w społeczeństwie dobrobytu ale wszelkim guru, którzy oferują sens, wyznawców nie zabraknie.
Bowiem jeżeli masz co jeść i jesteś wraz z rodziną bezpieczny, to Bóg jest coraz mniej potrzebny, a sens coraz trudniej uchwytny - ale niemniej potrzebny.
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Kierunkowanie ludzkości wymaga mechanizmu społeczno-socjalnego odrzucenia. Nie wybiera się zazwyczaj bycia odrzuconym - ale odrzuceni moga nadal wybierać, choć ich wybory wyglądają abstrakcyjnie i nierealistycznie...
Do czasu - i oni bowiem się uczą.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
|  | | Isabelle (126 punktów) | To prawda że istnieje obecnie kult Che. Jednak ludzie którzy go uważają za bohatera, nie dostrzegają, że on równiez miał wiele "grzeszków" - w tym przyczynianie się do morderstw jego przeciwników... O tym już się zapomina. nastapiły ciemności, które tylko nauka mogła rozwiać...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|