Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg ??? jest czy go nie ma

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
21-08-2005 02:57shaabaa (66 punktów)Bóg ??? jest czy go nie ma
Nikt nie może z całą pewnościa powiedzieć że bóg istnieje lub nie. Nikt tego nie udowodnił ani nie zaprzeczył temu.Nad wszystkim możemy jedynie gdybać. Dla mnie bóg istnieje takim jakim chce go widzieć czuje jego obecność i czuje że mnie kocha . Dla mnie jest dużo wiecej dowodów na to że istnieje choć nie są to 100% dowody a dowodów na to że go nie ma dla mnie nie ma chyba że ktoś takie przedsatawi. Dyskusje na ten teamt powiny zostać zakończone albo umieszczone w dziale Filozofia gdzie można sobie pogdybać na ten temat.Teamty te nie powiny być poruszane bo nikt nie zmieni zdania na ten temat słuchając wypocin jakiegoś osobnika co tylko chce zaprzeczyc czymiś słowom odwrócic kota ogonem i wdać sie w kłótnie i ma z tego satysfakcej to pokazuje jak pusto jets w waszych wnętrzach. Ja widze na tym forum wrogość każdy chce być najmądrzejszy wykpić drugiego kłócić sie docinać śmiać sie z kogos a wszystko to bo poczuć sie lepszym, mądrzejszym a tak naprawdę pokazuje jaki jest pusty buuahah smieszne to bo jest Ateistą bo jest chrześcijaninem prawda jest taka że nikt z was nie jest przez to lepszy lub gorszy, mąrdzejszy lub głupszy kazdy ma swój pukt widzenia i on dls tej osoby jets najlepszy i jeśli ktoś czuje potrzebę wiary to widać potrzebuje jej a jakie są tego powdoy to nie czyjśc interes. A ci mąrdzy co tak bronią swoich racji w tym temacie są niezbyt inteligetni widać. Pozdrawaim
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

gooa (746 punktów)Odp: Bóg ??? jest czy go niema

Moim zdaniem nastapi cud, kiedy sw. Marek uwierzy, ze na prawde jest swiety.
placownikOdp: Bóg ??? jest czy go nie ma
>słuchając wypocin jakiegoś osobnika co tylko chce zaprzeczyc czymiś słowom odwrócic kota ogonem i wdać sie w kłótnie i ma z tego satysfakcej to pokazuje jak pusto jets w waszych wnętrzach. Ja widze na tym forum wrogość każdy chce być najmądrzejszy wykpić drugiego kłócić sie docinać śmiać sie z kogos a wszystko to bo poczuć sie lepszym, mądrzejszym a tak naprawdę pokazuje jaki jest pusty buuahah smieszne to bo jest Ateistą bo jest chrześcijaninem prawda jest taka że nikt z was nie jest przez to lepszy lub gorszy, mąrdzejszy lub głupszy kazdy ma swój pukt widzenia i on dls tej osoby jets najlepszy i jeśli ktoś czuje potrzebę wiary to widać potrzebuje jej a jakie są tego powdoy to nie czyjśc interes.

>A ci mąrdzy co tak bronią swoich racji w tym temacie są niezbyt inteligetni widać

   To forma znacznie wygładzona pod względem językowym, w porównaniu do oryginału.

   Drogi shaaboo. Nalegam jednak na stosowanie WORDA i słowników do korygowania błędów w tekście przed jego umieszczeniem na forum.

   Co do treści. Ma niewiele wspólnego z deklarowanym tematem. Jeśli nadal będziesz koncentrował się na napaściach na innych dyskutantów to wątek zostanie zamknięty.

_______________
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
shaabaa (66 punktów)

>   Co do treści. Ma niewiele wspólnego z deklarowanym tematem. Jeśli nadal będziesz koncentrował się na napaściach na innych dyskutantów to wątek zostanie zamknięty.
>_______________
>Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Niemiałem tego w zamyśle i niewiecz czemu tak zosatło to odebrane , noi przepraszam za niedbałe pismo :/ i nie sądze żeby ateiści poczuli sie obrarzeni ani chrześciajnie chyba że są fanatykami i uwrzają sie za lepszych jeden od drugiego bo wierzy lub nie ,poco bronić fanatyków.
adell
Ja widze na tym forum wrogość każdy chce być
>najmądrzejszy wykpić drugiego kłócić sie docinać śmiać sie
>z kogos a wszystko to bo poczuć sie lepszym, mądrzejszym a
>tak naprawdę pokazuje jaki jest pusty buuahah smieszne to
>bo jest Ateistą bo jest chrześcijaninem prawda jest
>taka że nikt z was nie jest przez to lepszy lub gorszy,
>mąrdzejszy lub głupszy kazdy ma swój pukt widzenia i on dls
>tej osoby jets najlepszy i jeśli ktoś czuje potrzebę wiary
>to widać potrzebuje jej a jakie są tego powdoy to nie
>czyjśc interes. A ci mąrdzy co tak bronią swoich racji w
>tym temacie są niezbyt inteligetni widać. Pozdrawaim

Piękną rzeczą jest poszukiwać sensu życia w różnych prześwitach otaczającego nas universum a znalezienie swojej drogi jest wyjątkowo wartościowe. Człowiek który tego dokonał powinien być niezmiernie szczęśliwy a co za tym idzie życzliwie nastawiony do innych, którzy być może jeszcze są w drodze do swojego celu.
A słowa nieprzystojne zostawmy nieprzystojnym ludziom.
shaabaa (66 punktów)
Może pare słów nie powino być wypowiedzianych
dajmonion (3663 punktów)
>Dyskusje na ten teamt powiny zostać
>zakończone albo umieszczone w dziale Filozofia gdzie można
>sobie pogdybać na ten temat.Teamty te nie powiny być
>poruszane bo nikt nie zmieni zdania na ten temat

Nie bedziemy tutaj wprowadzali cenzury tylko dlatego, ze Ty sobie tego zyczysz. Jezeli uwazasz, ze nie ma sensu rozmawiac na temat istnienia Boga, to omijaj tego rodzaju watki.

Zastanawiam sie po co w ogole umiesciles ta wypowiedz. Czy nie dostrzegasz tego jak bardzo sie w ten sposob kompromitujesz? Jakim prawem dyktujesz komus co powinno a co nie powinno byc dla niego tematem dyskusji?

Wyobraz sobie, ze do kawiarni wchodzi czlowiek, przysiada sie do grupy osob rozprawiajacych powiedzmy o UFO, przysluchuje sie chwile po czym zaczyna wykrzykiwac: Przestancie o tym gadac! to temat zamkniety! Papiez powiedzial...! itd. Nie pozostaje chyba nic innego jak tylko wyprowadzic takiego delikwenta na zewnatrz albo wezwac ochrone.

Czesto mozna spotkac sie z podobnym sposobem rozpoczynania dyskusji: ostra krytyka pelna uogolnien plus pewne ukryte elementy zachecajace mimo wszystko do rozmowy (w Twoim przypadku jest to informacja, ze znasz liczne 'dowody' na istnienie Boga, o 'dowodach' na Jego nieistnienie wszakze nie slyszales, zupelnie jakbys oczekiwal, ze za chwile nastapi ich wysyp).

Ta metoda jest jednak ryzykowna i malo skuteczna. Najczesciej doprowadza do klotni, ktorymi tak sie rzekomo brzydzisz.



dajmonion
shaabaa (66 punktów)
Niewime czy widzisz ale te dyskusje do nieczego nei prowadza i są poprstu głupie , wyładować emocje można gdzie idzej poco to robić na forum i sie kucić a spory o bogu mają udowodnić że ktoś jets mądrzejszy lub głupszy przeceirz niczego takiego nie mozna z tego wywnioskować . I kto pisze że zakazuje hehehe co aj twój pan
shaabaa (66 punktów)
Przeczytaj mój post i tym razem troszke przemyśl to co napisałem, zaznaczyłem ze dlamnie dowody na istnienie boga są a na jego nieistnie niema więc skąd mają sie tu niby pojawić niewiem czy wiesz ale dowody na nieistnienie boga nieistnieją
antracyt
"Niewime czy widzisz ale te dyskusje do nieczego nei prowadza i są poprstu głupie "

To po co bierzesz w tych dyskusjach udzial ? To jest internet i my sie nie znamy. Na kazdym forum zdarzaja sie nowe nicki i zaczynaja po raz setny ten sam temat. Moze cie to nudzic ale tak juz na forach bywa. ja uwazam, ze lepsze sa siekierki wykopywane slowem pisanym niz te prawdziwe.
Nie jest fachowcem klawiatury ale sa ksiazki z cwiczeniami. Troche sie mozna douczyc. Moze ktos na forum zna linki do takich stron ?
shaabaa (66 punktów)
:/ Dlateog juz nie pisze w innych wątkach bo to niema sensu , chyba że chodzi ci oten watek ale ja nei czuje żeby wdawał sie w dyskusje
Orchidea (20 punktów)
Nie rozumiem, po co załozyłes ten wątek. Czy to ma byc Twój akt wiary? Jesli tak to nic nam do tego. Nie przyjmujesz dowodóww na nieistnienie Boga, bo zakładasz z góry że takie nie istnieją. Ty masz dowody 100% na Jego istnienie, ale niewiele o tym piszesz. To gdzie tu widzisz punkt zaczepienia do inteligentnej dyskusji? Zreszta sam stwierdziłes, że na ten temat nie powinno się dyskutować, bo jest to tylko powód do udowadniania komus swojej mądrości. Kompletnie nie wiem w związku z powyższym o co Ci chodzi. Jak dla mnie wykorzystałeś forum do złozenia aktu wiary. Czy sądzisz, że Bóg posługuje sie Internetem, w związku z czym prawdopodobieństwo Twojego pójścia do nieba wzrasta...?

A sprawa z Bogiem wyglada tak, ze nawet gdyby wszystkie teorie obaliły istnienie Boga to tak naprawde wcale tak by się nie stało.... Bóg z samej definicji jest i nie jest częścią Universum. Nikt nie zna Jego zamiarów ani pobudek... A przecież i my ludzie znamy cos takiego jak kamuflaż.
krest
(Pisze cynik i szyderca)
Mój kot nazywa się Bóg.
Taki mój charakter, że gdy dajesz mi szanse by się pośmiać, to z niej korzystam. Czy to źle?
Może nie dawaj mi szansy? Pisz ładnie i logicznie. Kłóć się podstępnie i z polotem. Miażdż przeciwnika, gdy masz argumenty- tutaj zmiłowanie nie prowadzi do niczego dobrego.
Jakie by nie były Twoje poglądy, jeśli spełnisz te warunki, zyskasz mój szacunek.
Bywaj.
Konrado5 (353 punktów)
>Dla mnie jest dużo wiecej dowodów na to że istnieje choć nie są >to 100% dowody a dowodów na to że go nie ma dla mnie nie ma
Podaj jakieś dowody na istnienie Boga, bo ja znam albo takie, które dawno już zostały obalone, albo kiepskie.
shaabaa (66 punktów)
Czuje go samego i jego miłość , widze jego we wszystkim co dookoła dzięki temu wszystko jest harmonijne dodam że dla mnie to 100% dowody dla innych mogą nie być 100%
Konrado5 (353 punktów)
>Czuje go samego i jego miłość , widze jego we wssytkim co dookoła dzięki temu wszytko jest harmonijne dodam że dlamnei to 100% dowody dla innych mogą nie być 100%
W jaki sposób go czujesz? Czy wiesz, że zmysły bardzo często zwodzą?
shaabaa (66 punktów)
Skąd tu zmysły chodzi ci oto że czuje jego zapach zmysły owszem zwodza ale ja nie czuje jego zapachu
Konrado5 (353 punktów)
>Skąd tu zmysły chodzi ci oto że czuje jego zapach zmysły owszem zwodza ale ja nie czuje jego zapachu
To w jaki sposób go czujesz?
Patuszkin (2279 punktów)
>Czuje go samego i jego miłość , widze jego we wssytkim co dookoła dzięki temu wszytko jest harmonijne dodam że dlamnei to 100% dowody dla innych mogą nie być 100%

To świetnie, gratulacje. Tylko szkoda, że tej harmonii w twoich tekstach nie widać. Wtedy byłoby jeszcze lepiej. Niektórzy naukowcy uważają, że kryterium prawdziwości teorii jest harmonia. I jeśli teoria(obraz rzeczywistości) posiada w sobie także harmonię, to wtedy jest więcej pewności, że może ona być prawdziwa. Ale gdyby pisali z takimi błędami ortograficznymi jak ty, to wszyscy by ich wyśmiali.

Pozdrawiam oświecony.
Piotrek Patucha
gooa (746 punktów)

> I jeśli teoria(obraz rzeczywistości) posiada w sobie także harmonię, to wtedy jest więcej pewności, że może ona być prawdziwa.
Jakie kryterium przyjac w dbalosci o harmonie forum Racjonalisty ?
damian
Dla mnie bóg istnieje takim jakim chce go widzieć(to oznacza ze bog jest zalezny od tego co sobie wymyslisz,innymi slowy kreujesz sobie boga w swojej glowie,zauwaz ze wszystkie rzeczy realne,ktore istnieja,sa niezaleze od tego co sobie o nich myslisz) czuje jego obecność i czuje że mnie kocha(nie wszyscy maja takie doswiadczenia,a wlasciwie malo kto,ludzie chorzy na shizofrenie rownierz maja takie same doswiadczenia jak ty,tylko oni w przeciwienstwie do ciebie z reguly kiedy im przejdzie ''faza'' rozumieja ze jest to iluzja umyslu/choroba) .
najpierw piszesz:
***Dla mnie jest dużo wiecej dowodów na to że istnieje choć nie są to 100% dowody***
a pozniej:
Czuje go samego i jego miłość , widze jego we wssytkim co dookoła dzięki temu wszytko jest harmonijne dodam że dlamnei to 100% dowody
jestes bardzo rozstrzesiony jak to piszesz,wyglada na to,ze masz jednak z ta kwestia problem,byc moze sam nie wierzysz w to co piszesz.Ja uwazam ze dyskusja o istnieniu/nieistnieniu boga nie musi byc bez sensu,to raczej zalezy od poziomu dyskutantow.Oczywiscie,ze nie mozna udowodnic jednoznacznie nic w tej materii ale mozna skonfrontowac obie strony i sprawdzic,ktora wersja jest bardziej prawdopodobna i po to sa takie dyskusje,zeby uformowac sobie WLASNE poglady.
shaabaa (66 punktów)
A dla ciebie są to 100% dowody ?
Bogdan Zawadzki
> Dla mnie jest dużo wiecej
>dowodów na to że istnieje choć nie są to 100% dowody a
>dowodów na to że go nie ma dla mnie nie ma chyba że ktoś
>takie przedsatawi. Dyskusje na ten teamt powiny zostać
>zakończone

Nie sposób przedstawić przekonujących dowodów na istnienie czy też na nieistnienie Boga (Bogów). Stąd też nikt takowych Panu nie przedstawi.
Wydaje mi się, że pańskie stwierdzenie >dowodów na to że go nie ma dla mnie nie ma chyba że ktoś takie przedsatawi ...
jest krzykiem, który ma zagłuszyć poważne wątpliwości odnośnie tej materii. Być może jeszcze nie zdaje sobie Pan z tego sprawy ale one już gdzieś tam kotłują się pod czaszką. Czasem naprawdę tak jest, że to co wydaje się takie oczywiste okazuje się iluzją. Proszę nie mieć mi za złe tego co napisałem, nie mam też zamiaru obrażać pańskich uczuć ale zabierając głos na tym forum powinien liczyć się Pan z ripostą.
Każdy ma prawo wątpić w istnienie Boga (Bogów). Przemawia za tym chociaż by to, że usilnym prośbom i modlitwom milionów ofiar czystek etnicznych i klęsk żywiołowych odpowiada głucha cisza.
shaabaa (66 punktów)

>Nie sposób przedstawić przekonujących dowodów na istnienie czy też na nieistnienie Boga (Bogów). Stąd też nikt takowych Panu nie przedstawi.

Dokładnie dlatego dlamnie jego istnienie jest faktem bo ja tekie dowody posiadam a zaprzeczyć nieam kto i jak .
Bogdan Zawadzki
>>Nie sposób przedstawić przekonujących dowodów na istnienie czy też na nieistnienie Boga (Bogów). Stąd też nikt takowych Panu nie przedstawi.
>Dokładnie dlatego dlamnie jego istnienie jest faktem bo ja tekie dowody posiadam a zaprzeczyć nieam kto i jak .

Ciekawe? Ale pańska argumentacja wcale do mnie nie przemawia.
Niektórzy ludzie (przepraszam ale nie odnosze tego do Pana) upierają się co do istnienia Boga tylko po to żeby usprawiedliwić czy wręcz uświęcić swoje bezeceństwa.
Kiedy człowiek zaczyna wyzwalać się z wiary w Boga po pewnym czasie zaczyna coraz bardziej doceniać świat na którym żyje tu i teraz.
Znikają na przykład uprzedzenia do inaczej wierzących ponieważ znika ich pierwsza przyczyna tj. wypełnianie jego woli, że coś należy robić tak a nie inaczej.
Człowiek staje się bardziej odpowiedzialny za swoje czyny.
Tak wygląda min świadomy ateizm.
Itachi-san (468 punktów)
>Nikt nie może z całą pewnościa powiedzieć że bóg
>istnieje lub nie. Nikt tego nie udowodnił ani nie
>zaprzeczył temu.

Bo tego się nie udowadnia. Jeśli ktoś chce przekonać niewierzącego do wiary to musi sam sformułować argumenty (udowadnianie leży po jego stronie), ponieważ w nauce nie zajmujemy się takimi pojęciami jak Bóg, a naszym rzeczywistym światem. Na gruncie filozofii możemy poprzeć lub obalić tezę Boga. W psychiatryku też widzę dużo ludzi co myślą, czują, że coś tam istnieje albo kimś są i coś znaczą np. gościu co myśli, że skończył prawo, a w rzeczywistości zawodówke. Nie to, że uważam wiarę za zaburzenie psychiczne, bo w oficjalnej klasyfikacji nikt tego nie umieścił, co nie znaczy, że wierze ortodoksyjnej nie towarzyszą pewne patologie poznawcze, ale nawet filzofowie bzikowali! I taka jest prawda, można wierzyć lub nie.

>Nad wszystkim możemy jedynie gdybać. Dla
>mnie bóg istnieje takim jakim chce go widzieć czuje jego
>obecność i czuje że mnie kocha .

Masz prawo czuć się kochany. Nie chce arbitralnie stwierdzać czy ten stan jest zdrowy czy nie, w moim subiektywnym odczuciu miłość kogoś (i do kogoś) kogo nie obserwuje w świecie fizycznym jest bezsensowna i analogiczna do dziecinnej wiary we wróżki i elfy. Jednak toleruje twoje poglądy.

>Dla mnie jest dużo wiecej
>dowodów na to że istnieje choć nie są to 100% dowody a
>dowodów na to że go nie ma dla mnie nie ma chyba że ktoś
>takie przedsatawi.

To, że nie możemy obalić Boga nie znaczy, że nie możemy dokonać filozoficznej oceny Biblii oraz chrześcijaństwa pod wzgledem estetyki, etyki, logiki, spójności doktryny oraz porównać postawy ('rytuały') osoby świeckiej z osobą religijną (rytuały). Możemy też porównać opis stworzenia świata z opisem znanym w fizyce, wykorzystać poglądy z różnych dziedzin nauki i porównać poglądy nauk religijnych. Możemy też ocenić historyczne obciążenia relgii np. mordy, zbrodnie, a wiesz że zbrodnie przeciw ludzkości nie są przedawnianie, a Holocaust Indian czy krucjaty się w tym mieszczą.

>Dyskusje na ten teamt powiny zostać
>zakończone albo umieszczone w dziale Filozofia gdzie można
>sobie pogdybać na ten temat.

Zbyt arbitralne stwierdzenie. Czemu nie możemy oceniać pod kątem nauk innych niż filozofia?

>Teamty te nie powiny być
>poruszane bo nikt nie zmieni zdania na ten temat słuchając
>wypocin jakiegoś osobnika co tylko chce zaprzeczyc czymiś
>słowom odwrócic kota ogonem i wdać sie w kłótnie i ma z
>tego satysfakcej to pokazuje jak pusto jets w waszych
>wnętrzach.

No cóż nie czuje się człowiekiem pozbawionym emocji, jestem bardzo wyczulony na cierpienie innych, pomimo że ktoś powie jak to- ateista? Nie jest tak, że czuję nic gdy widze cos pięknego np. kobietę , obraz, jakiś obiekt przyrody ożywionej lub nieożywionej.
Potrafię kochać/lubić ludzi i lubie być w ich towarzystwie. I powiem ci, że ludzi którzy nie mają sumienia czy emocji (osobowość flegmatyczna) jest tu mało (co nie znaczy, że wszystkie są zdrowe).
Wystarczy zrobić im testy.

>Ja widze na tym forum wrogość każdy chce być
>najmądrzejszy wykpić drugiego kłócić sie docinać śmiać sie
>z kogos a wszystko to bo poczuć sie lepszym, mądrzejszym a
>tak naprawdę pokazuje jaki jest pusty buuahah smieszne to
>bo jest Ateistą bo jest chrześcijaninem

A może odrobina 'złości' i zamieszania ożywia dyskusję? Gdybyśmy wszyscy byli zbyt potulni to świat byłby nie ciekawy. Wszyscy by myśleli jednakowo, co zresztą chce się czynić we wszystkich ideologiach autorytarnych i totalitarnych czy opartych na tradycji. Nikt tu nie jest nieomylny, doskonały, czasem kpimy, ale czy to wyrządza ci, aż taką krzywdę? Z reguły masz konstruktywną krytykę, a nie inwektywy. Ja szczerze bałbym się przejść koło kościoła i krzyknąć 'ATEIZM RULEZ', bo by mnie mohery mogły pobić albo Wszechpolacy Problemu raczej nie mają ateiści-wolnomyśliciele, chyba że początkujący niezbyt pewni swojego nowego przekonania. Dla mnie Bóg nie jest żadnym przeciwnikiem, podobnie jak religia (co najwyżej pewne głuptoy religijne jak zakaz stosowania prezerwatyw), ale nie przeszkadza mi to poddawać jej intelektualnej krytyce pod względem nauki i filozofii czy powiedżmy po prostu zdrowego rozsądku człowieka świeckiego.

>prawda jest
>taka że nikt z was nie jest przez to lepszy lub gorszy,
>mąrdzejszy lub głupszy kazdy ma swój pukt widzenia i on dls
>tej osoby jets najlepszy i jeśli ktoś czuje potrzebę wiary
>to widać potrzebuje jej a jakie są tego powdoy to nie
>czyjśc interes.

To znaczy te stwierdzenie, że nikt nie jest lepszy i gorszy nie jest prawdą, gdyż mamy różne predyspozycje fizyczne i psychiczne, a uwierz że są tacy co nie mają jednych i drugich np. ludzie upośledzeni. Wystarczą testy z socjologii, psychologii. Jednak w społeczeństwie te populistyczne hasełka są przydatne (polityka), wiele osób nie błoby w stanie zaakceptować swoich wad, dlatego coś takiego ma w społeczeństwie tylko aspekt pragmatyczny.

>A ci mąrdzy co tak bronią swoich racji w
>tym temacie są niezbyt inteligetni widać. Pozdrawaim

Nie mieszajmy pojęć inteligencji i mądrości (wiedzy). To na pewno nie świadczy o inteligencji gdyż mozna być inteligentnym chamem lub mądrym chamem oraz można sobie powstawiać całą masę róznych epitetów. Dokonujesz zbyt uproszczonej kategoryzacji, żeby sie to tylko w stereotyp nie przeobraziło

Również pozdrawiam, Piotrek
Itachi-san (468 punktów)
Tak jeszcze na marginesie to udowadnianie wiary też nie ma sensu, bo jak się wierzy i udowadnia to się popełnia błąd i jednoczenie podważa wiarę, bo wychodzi na to że wiara w sensie takim jakim widzimą ją wg słownika nie uzasadnia się sama przez się

Wg religii zdania prawdziwe to 'wierzę w coś (x np. Bóg), bo wierzę w coś (x np. objawienie)'- błędne koło, albo 'wierzę w Boga poniewąż wierzę, że Bóg mi się objawił' czy 'wierzę w Boga, ponieważ doświadczyłem objawienia, które wywołał Bóg' czyli błędy logiczne. To nie są uzasadnienia, wię cpozostaje tylko wiara.
Wg nauki musi być inne uzasadnienie dla danej rzeczy, a nie znowu te same określenia powtarzające się w tezach czyli udowadnianie czegos pojeciem udowadnianym.
Baltar
>Dla mnie bóg istnieje takim jakim chce go widzieć czuje jego
>obecność i czuje że mnie kocha . Dla mnie jest dużo wiecej
>dowodów na to że istnieje choć nie są to 100% dowody a
>dowodów na to że go nie ma dla mnie nie ma chyba że ktoś
>takie przedsatawi.

Ilu ludzi tylu bogów ..
Kiedyś przeczytałem takie świetne stwierdzenie (chyba nawet w Biblii), ze ".. jesteśmy owocem Ziemi". Dalsze przemyślenia i obserwacje potwierdzają ten fakt. Rodzimy się i umieramy, powstajemy i ostateczne łączymy się z materia naszej planety. Można nawet stwierdzić, ze jesteśmy Ziemią. Podobnie ma się sprawa ze zwierzętami i niezliczona ilością innych organizmów.
Myślę, ze jest to dobra kontrpropozycja dla Matrixa. Ziemia jako gigantyczny komputer zaprogramowany do realizacji programu "Ja ci mówię powstań - czyli kto dłużej pożyje". Ziemia nie jest wcale taka głupia jak się wydaje skoro tworzy inteligentne organizmy sama nie może być głupsza. Ziemia może być świetnym Bogiem.
Zachęcam innych do prezentacji swoich bogów.
Pozdrawiam
Itachi-san (468 punktów)
>Kiedyś przeczytałem takie świetne stwierdzenie (chyba nawet w >Biblii), ze ".. jesteśmy owocem Ziemi". Dalsze przemyślenia i >obserwacje potwierdzają ten fakt. Rodzimy się i umieramy, >powstajemy i ostateczne łączymy się z materia naszej planety.

To tak jakby jakaś forma reinkarnacji Ktoś umiera i jego prochy wspomagają rozwój drzewka

Pozdrawiam
traeh
temat, na który tutaj trafiłem sugerowałby arcyciekawą dyskuję ale tak na prawdę stanowi sumę wypowiedzi nie wnoszących zupełnie nic do rozważanych kwestii. poza nielicznymi wyjątkami jest to dyskusja na zasadzie "ja boga czuję, wierzę w niego" naprzeciw "możesz sobie go czuć ale i tak on nie istnieje". dlaczego nie przyjąć założenia, że wszystko co jesteśmy w stanie ułożyć w pewną spójność istnieje? skoro ktoś buduje w sobie wiarę, układa ciąg przyczynowo-skutkowy dla zdarzeń w różnych aspektach życia często czyni to w sposób racjonalny. jakie znaczenie ma to czy jesteś racjonalistą czy zakładasz wiarę w dogmaty? sądzę, że niewielu jest ludzi którzy nie badają tego w co wierzą. umysł człowieka może rozwijać się na dowolnym aspekcie życia - ważna jest forma treningu a nie podłoże na jakim się ów trening dokonuje. dla przykładu: pochodzenie cżłowieka (chyba najbardziej pożądany materiał do sporów na temat wiary/niewiary).. ateista wie (wierzy?), że rzecz tyczy ewolucji-wierzący wierzy(wie?), że siła boga tchnęła na ziemie dwoje pierwszych ludzi. nie wydaje wam się, że mózg cżłowieka w obu przypadkach się rozwija (dodatkowo-według mnie-w tym drugim przypadku przesiąka większą wrażliwością artystyczną, metafizyką-"boskość" może otworzyć w cżłowieku wrota do kilku alternatywnych nierzeczywistości podczas gdy jednoznacznie rozumiany racjonalizm siłą rzeczy dąży do wykreowania jednej)?. zakładam, że bóg istnieje ponieważ istnieje na ten fakt silne zapotrzebowanie. jeśli pozostawić dużą część ludzkiej społeczności bez wiary ich życie stanie się bezwartościowe (i nie żaden racjonalista nie da im nic w zamian-niezależnie jak bardzo ceni i "rozumie" wolność/światłość umysłu człowieka). bóg istnieje bo jesteśmy ludźmi i bez sporów o wierę zanudzilibyśmy się na śmierć. pozdrawiam.
krest
Jak rozumiem argumentem dla Ciebie jest to, że niezaleznie, czy bóg istnieje czy nie, idea typu 'bóg' do czegoś służy więc można w nią wierzyć. Sprowadzasz rzecz do tego, że jest mało istotna, więc można dokonać wyboru, który nie będzie w żadnym wypadku nieracjonalny.
Cóż, zgodziłbym się z jednym. Religie widzę jako marginalną dziedzinę życia. Bardzo bym też chciał, by taka była dla większości ludzi. Niestety wiąże się to z polemiką z wierzącymi. Z pokazaniem im przegródki dla ich wiary, by nie wchodzili w 'nie swoje' dziedziny, bo zwykle takie wchodzenie nie jest dobre.
Być może powinno po prostu ostrzeżenie jak w sklepie przy niektórych produktach- religia, towar niebezpieczny, nie kupuj jeśli nie jesteś świadomy, co kupujesz. Żałuję, ale ludzi w tej dziedzinie indoktrynuje się od dziecka.
Wracając do boga. Zbyt się on wiąże na razie z religią, by rozpatrywać problem tylko w sposób, jakim się posłużyłeś.
Szacunek
traeh
oczywiste jest dla mnie, że religia jest potrzebna. dlatego, że nie wszyscy ludzie (delikatnie powiedziane) są wystarczająco silni żeby kodeks ich postępowania, moralność wynikać mogła z racjonalizmu. dla nich religia jest jest całym życiem - dla mnie ich religia jest tym co ich przez nie prowadzi. oni urodzili się, żyją i umrą - przez cały czas wierząc, że jest sens w tym jak żyją. wydaje Ci się, że to sensu nie ma? nigdy nie stwierdziłbym, że mam wyłączność na prawdę (zwłaszcza tę życiową) więc uważam religię za bardzo pożyteczny twór (choć wiem że na przestrzeni wieków była i chyba nadal bywa interpretowana w sposób zagrażający innym - masz tutaj rację, że powinno się ją oznaczać jako "produkt niebezpieczny" ale na takiej samej zasadzie jak nóż - do czegoś pożytecznego służy). a to, że spadły na naszą rasę kataklizmy na tle religijnym nie świadczy źle o samej religii ale o niedoskonałości człowieka, który gdyby jej nie było znalazłby coś innego do dawania upustu swoim instynktom. szacunek również.
placownik
>ważna jest forma treningu a nie podłoże na jakim się ów trening dokonuje. dla przykładu: pochodzenie cżłowieka (chyba najbardziej pożądany materiał do sporów na temat wiary/niewiary).. ateista wie (wierzy?), że rzecz tyczy ewolucji-wierzący wierzy(wie?), że siła boga tchnęła na ziemie dwoje pierwszych ludzi. nie wydaje wam się, że mózg cżłowieka w obu przypadkach się rozwija

   Nie potrafię dopatrzeć się w tych dwóch różnych podejściach do wyjaśnienia pochodzenia człowieka, porównywalnego materiału do ćwiczeń intelektualnych. Bo chyba coś podobnego miałeś na myśli pisząc o rozwoju mózgu?

   Pierwsze podejście wyraża się zespołowym wysiłkiem intelektualnym naukowców różnych specjalności (nierzadko połączonym z wysiłkiem fizycznym - paleontolodzy prowadzący badania terenowe ). Ten wysiłek często daleki jest od sielanki. Prowadzone są spory, stare koncepcje na skutek nowych odkryć bywają przeformułowywane lub wręcz odrzucane. Stawiane są nowe hipotezy. Czynione są próby ich falsyfikacji.
   Trudzą się również popularyzatorzy usiłujący w przystępnej formie przekazać efekty tych wysiłków tzw. szerokiej publiczności, w tym również zwolennikom drugiego podejścia.

   A drugie podejście? Przez wieki sprowadzało się do głoszenia przedstawionego przez Ciebie stwierdzenia. W ramach tego podejścia konieczność uruchomienia sił intelektualnych powstała dopiero od momentu stworzenia przez Darwina jego teorii. Niestety nie są one w najmniejszym nawet stopniu nakierowane na potwierdzenie słuszności tego podejścia, lecz raczej na zwykle niezbyt wyrafinowanych próbach negacji podejścia przeciwnego.

   Nie traktuj proszę mojej wypowiedzi jako wysiłek uczyniony w celu wykazania, że ludzie wierzący nie myślą. Wcale tak nie myślę!

   Pozdrawiam.


_______________
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
traeh
placowniku,

nie traktowałbym Twojej wypowiedzi w taki sposób nawet jeśłi byś tego wyraźnie nie zaznaczył.

nie kwestionuje ciężkiej pracy ludzi dochodzących pochodzenia życia. ponadto uważam ją za bardzo potrzebną. porównując te dwie "teorie" chciałem powiedzieć, że punkt wyjścia dla rozważań życia można obrać w dowolnym miejscu poznania. pisząc o rozwijaniu mózgu (myślenia) nie chciałem zagłębiać się w aspekty społeczne, takie jak przekonywanie jakiejś części ludzi o swojej teorii i wysiłku jaki się z tym wiąże. dociekanie prawdy czasem przebiega w sposób powodujący skupianie się na wąskim zakresie życia. pewien zastój zatem (ktoś docieka jak życie powtało i chce mieć tego niepodważalne dowody - ktoś inny przyjmując pewien dogmat jest ju nieco dalej w sztafecie poznania, otwierając w swojej głowie niekoniecznie racjonalną rzeczywistość, która gdzieś po drodze może ukazać odpowiedź w sposób wsteczny o pochodzeniu życia). wydaje mi się, że pewien niekoniecznie uporządkowany przebieg impulsów w mózgu może prowadzić cżłowieka znacznie dalej niż skrajny racjonalizm.

pozdrawiam.
shaabaa (66 punktów)
JA chciałem powiedzieć tylko że nie wierze w Boga chrześcijańskiego bo wszyscy piszą do mnie jakby tak było i myślą że tak jest Pozdrawiam
shaabaa (66 punktów)
Acha i co do tych świadect wairy bo ktoś pisał że to wszystko opiera sie na słowie wierze, a przecież pisałem że czuje jego obecnośc i miłość wiem że on jets po prostu.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365