Witam! Podobno zbliża się globalne ocieplenie. Dużymi krokami. Nie do końca rozumiem jakim to sposobem. Ktoś mi troszkę mętnie tłumaczył, że ma to coś wspólnego z rewolucją przemysłową, ale widać nie do końca do mnie dotarło. Bo i jest coś podejrzanego, gdy ktoś mówi, że z powodu tego, że puszczamy gazy robi się cieplej. Niby jak? Zawsze mi się zdawało, że odkąd istniejemy, to puszczamy gazy. Naturalna kolej rzeczy przecież. A jeszcze pamiętam z chemii zdaje się, że objętość tlenu i dwutlenku węgla nie różnią się znowu tak bardzo. Potrafi ktoś wykazać, że jak zastępujemy jedno drugim to stanowi to ogromną różnicę? Czy może okaże się, że wszyscy jesteśmy robieni w balona? Bo i są dalsze pytania, na przykład, jak to możliwe by CO2 było na górze ponad strefą 'zwykłej atmosfery', gdy wydaje się, że jest cięższe niż O2 czy N, czy nawet O3. Nie kłócę się z prognozą ocieplenia klimatu. Są na to i poszlaki i dowody, ale model tego jak ono powstaje wydaje się w wersji popularyzowanej dość mocno dziurawy. Pozdrawiam |