Widzę, że ze swoją sprawą mam szansę wstrzelić się w ton - poniżej KUL, a u mnie lubelska Odwaga - ośrodek łaską boską (a ponoć w imię nauki) dokonujący reparatywnej terapii osób nie-heteronormatywnych. Racjonalistom sprawa jest znana. A ciągle nie załatwiona. W grudniu zeszłego roku wysłałem do Ministrstwa Zdrowia i RPO list otwarty z ponad 150 podpisami. Mimo monitów Minister Arłukowicz mnie/nas zlekceważył, Biuro RPO zareagowało po 6 miesiącach informując, że nie dopatrzono się złamania wolności konstytucyjnych, więc nie ma podsatw do interwencji oraz załączając odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na zapytanie Krystyny Pawłowicz ws. pomocy homoseksualisom chcącym rozwiązać swoje problemy zdrowotne. Mając rzecz czarno na białym uznałem za stosowne wysłać kolejny list. Pewnie zostanie bez odpowiedzi, wpisując się w skandaliczne zachowanie rządzących. Załączam treść listu, a Panu Andrzejowi Koraszewskiemu dziękuję za pomysł z formum!
Ewa Kopacz Marszałek Sejmu RP
Władysław Kosiniak-Kamysz Minister Pracy i Polityki Społecznej
Bartosz Ałukowicz Minister Zdrowia
Szanowni Państwo! W dniu 7 grudnia 2012 r. wystosowałem list otwarty do Ministra Zdrowia Bartosza Arłukowicza oraz Rzecznika Praw Obywatelskich Ireny Lipowicz ws. lubelskiego ośrodka ODWAGA, zajmującego się terapią reparatywną osób z orientacją nie-heteroseksualną. W swoim liście pytałem m. in. o wyjaśnienie ram formalnych, pozwalających funkcjonować ośrodkowi ODWAGA w Lublinie, prowadzonego przez Fundację Światło-Życie, a także umożliwiających uznanie go za organizację pożytku publicznego. A także jakie przepisy prawne pozwalają na działalność ośrodka w zakresie terapii czegoś, czego świat medycyny i nauki nie traktuje jako choroby?.
Mimo monitów nie otrzymałem żadnej odpowiedzi z Ministerstwa Zdrowia. Dziś odebrałem list z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich z załączoną odpowiedzią Ministra Zdrowia na interpelację poseł Krystyny Pawłowicz. W odpowiedzi czytam, że: stosowanie wobec osób z orientacją homoseksualną metod terapii reparatywnej (tzn. zmieniającej orientację) należy traktować jako szkodliwe, nierzetelne i nietrafne, a także że W obliczu wyżej wymienionych powodów, nie jest możliwe zaakceptowanie promowania tzw. grup wsparcia dla wyjścia z homoseksualizmu.
Stanowisko Ministerstwa Zdrowia wydaje mi się wyjątkowo jasne. W jego świetle pytania, postawione przeze mnie w liście z 7 grudnia 2012 r. stają się jeszcze bardziej palące.
Stawiam je zatem ponownie: Jakie ramy prawne pozwalają funkcjonować ośrodkowi jawnie propagującemu terapię reparatywną i negatywny (pokazywany jako zaburzenie) obraz homoseksualizmu? Jak możliwe jest uznanie za organizację pożytku publicznego ośrodka, działającego w sposób szkodliwy, nierzetelny i nietrafny, który - zdaniem Ministerstwa Zdrowia nie może być zaakceptowany?
Mam nadzieję, że tym razem mój list doczeka się odpowiedzi z Państwa strony. Z poważaniem,
Marcin Bogusławski
A to list z grudnia: RENA LIPOWICZ
Rzecznik Praw Obywatelskich
BARTOSZ ARŁUKOWICZ
Minister Zdrowia
Szanowni Państwo!
Zwracam się z prośbą o wyjaśnienie ram formalnych, pozwalających funkcjonować Ośrodkowi ODWAGA w Lublinie, prowadzonego przez Fundację "Światło-Życie", a także umożliwiających uznanie go za organizację pożytku publicznego.
Ośrodek ODWAGA zajmuje się leczeniem osób nie-heteronormatywnych, a także działaniami "edukacyjnymi", mającymi na celu:
- uzasadnienie przekonania o dewiacyjnym charakterze orientacji nie-heteroseksualnej i
- wsparcie dla rodziców osób homoseksualnych.
Wielokrotnie mówi się w Polsce o ranieniu uczuć religijnych, stosowne zapisy prawne pozwalają również na dochodzenie swoich praw - z tytułu owego ranienia - przed sądem.
W związku z tym chciałbym dociec, w jaki sposób chronione są moje dobra osobiste, ranione przez pseudo-naukowe publikacje czy świadectwa publikowane przez Ośrodek ODWAGA.
Chciałbym również wiedzieć, jakie przepisy prawne pozwalają na działalność Ośrodka w zakresie terapii czegoś, co świat medycyny i nauki nie traktuje jako choroby? Naukowym uzasadnieniem poczynań Ośrodka nie może być przecież chociażby publikowane na jego stronie oświadczenie Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy USA.
Poglądy o braku moralnego uporządkowania osób homoseksualnych czy twierdzenia odmawiające autentyczności przejawianej przez nas miłości i deformujące obraz budowanych przez nas związków godzą w moje dobra osobiste, ale nie są bezpośrednio niebezpieczne.
Bezpośrednio niebezpieczne są za to publikacje uzasadniające w pseudonaukowy sposób dewiacyjność nie-heteroseksualnej orientacji seksualnej. Są bowiem narzędziem manipulacji opinii publicznej i sposobem kształtowania negatywnego obrazu osób homoseksualnych w naszej społeczności, jako osób wymagających leczenia.
Jeszcze bardziej niebezpieczne są legitymizowane przez Państwo działania terapeutyczne oraz "edukacyjne" Ośrodka.
Brak sprzeciwu państwa wobec praktyki leczenia czegoś, co nie jest schorzeniem, daje bowiem poczucie zasadności takiego postępowania.
Brak sprzeciwu państwa wobec działań "edukacyjnych" jest z kolei przyzwoleniem na budowanie w rodzicach zdeformowanego obrazu homoseksualizmu oraz wyrabianiem w nich niechęci do własnych dzieci, o ile te nie poddadzą leczeniu i nie staną heteroseksualne.
Religijna niechęć względem homoseksualizmu powinna być wewnętrzną sprawą religii. W momencie jednak, gdy przybiera ona formy pseudonaukowe i pseudomedyczne, przestaje być sprawą danego wyznania.
Proszę, by zajęli Państwo stanowisko w tej sprawie.
Z szacunkiem,
Marcin Bogusławski
filozof |