Racjonalista - Strona głównaDo treści
Powraca sprawa abonamentu RTV

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
01-08-2013 14:38Matix (5786 punktów)Powraca sprawa abonamentu RTV
Ocena 4 na 4
Ano tak. Otóż:

Cytat:
Sejm musi rozstrzygnąć, które rozwiązanie jest zgodne z prawem: opłata audiowizualna ściągana według bazy adresów pocztowych poszczególnych gospodarstw domowych czy też wariant pobierania takiej opłaty wraz z rachunkiem za prąd.


Polecam cały artykuł: rtv.gadzet(*)-niemasz-tv-i-tak-ja-zaplacisz

Moje zdanie jest takie. Jestem skłonny do przyjęcia ustawy o opłacie audiowizualnej doliczanej do rachunku za prąd lub z adresów pocztowych pod warunkiem, że ustawa umożliwi zwolnienia z tej opłaty dla odbiorców realnie niekorzystających na wniosek tych osób.

W jaki sposób konkretnie miałoby się odbyć udowodnienie dla KRRiT, że faktycznie nie jest się odbiorcą TV oraz radia? To już sprawa KRRiT. Nie mam radia, nie mam telewizora. Nie oglądam telewizji i nie słucham radia u siebie w domu. NIE MAM ZAMIARU PŁACIĆ.

Na pytanie, jak niby KRRiT ma sprawdzić czy ktoś faktycznie jest odbiorcą ich usług mogę jedynie odpowiedzieć: nie moja sprawa. Nie wiem, niech sobie robią jakieś kontrole u tych ludzi, którzy zadeklarują, że nie korzystają. Niech jakieś kary nakładają czy coś. Jeśli ktoś skłamie to mi go nie szkoda, ale niech zostawią w spokoju ludzi, którzy naprawdę nie korzystają z ich usług, a są tacy. Bardzo często to ludzie młodzi zaraz po studiach, którzy odzwyczaili się od TV podczas mieszkania na studiach i już tak zostało. W każdym razie moja propozycja jest taka i z przyjemnością przyjrzałbym się Waszym.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

01-08-2013 14:46
 Ocena 11 na 11
szarley (54907 punktów)
Skoro pytasz o inne propozycję..
Likwidacja publicznych mediów i sprzedaż wolnych częstotliwości na licytacji
Teatr telewizji wystawi każda stacja, na zlecenie ministerstwa kultury, (za pieniądze z tej licytacji)
01-08-2013 14:55 
 Ocena 5 na 5
Matix (5786 punktów)
>Likwidacja publicznych mediów

Ok, niech będzie też mi to przeszło przez myśl. Szczególnie dlatego, że obecne media publiczne nie mają żadnej publicznej misji, czysta komercha. Fakt, że jest mniej reklam, ale nic poza tym.

Przeszła mi też przez myśl wersja utopijna, czyli... faktyczna misja mediów publicznych w postaci edukacji. Więcej programów dokumentalnych, znacznie więcej popularnonaukowych i nowość: programy naukowe, prawdziwe wykłady z dziedzin nauki. Polonistyki, matematyki, biologii itd. A przede wszystkim likwidacja odmóżdżających seriali typu "M jak miłość" do zera.
01-08-2013 15:03 
 Ocena 3 na 3
szarley (54907 punktów)
>Przeszła mi też przez myśl wersja utopijna, czyli... faktyczna misja mediów publicznych w postaci edukacji. Więcej programów dokumentalnych, znacznie więcej popularnonaukowych i nowość: programy naukowe, prawdziwe wykłady z dziedzin nauki. Polonistyki, matematyki, biologii itd. A przede wszystkim likwidacja odmóżdżających seriali typu "M jak miłość" do zera.

Na to wystarczy jeden program TV , ale nie wiem , czy to jest konieczne. Dobrze zrobiony program poświęcony np fizyce też na siebie zarobi. Przykład komercyjnych stacji nadających wyłącznie programy dokumentalne jest wystarczający.
01-08-2013 15:43 
 Ocena 7 na 7
Tohver (1287 punktów)
>Na to wystarczy jeden program TV , ale nie wiem , czy to jest konieczne. Dobrze zrobiony program poświęcony np fizyce też na siebie zarobi. Przykład komercyjnych stacji nadających wyłącznie programy dokumentalne jest wystarczający.

Na prawdę są jeszcze takie stacje? Nie mam telewizora ale jak ostatnio miałem okazję obejrzeć Discovery to emitowanym tam programom daleko było do dokumentów. Praktycznie same reality shows. Podobnie jest z History channel.
01-08-2013 15:50 
 Ocena 7 na 7
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Na to wystarczy jeden program TV , ale nie wiem , czy to jest konieczne. Dobrze zrobiony program poświęcony np fizyce też na siebie zarobi. Przykład komercyjnych stacji nadających wyłącznie programy dokumentalne jest wystarczający.

Przede wszystkim umiejętne wykorzystanie starych programów i tworzenie nowych z pominięciem całej tej dzisiejszej szmiry.
Tylko że wtedy te wszystkie klany beztalenci nie miałyby pracy.
Dopóki telewizja nie będzie zmuszona do szerzenia edukacji zamiast debilizmu nie będę płacił abonamentu. Ja nie oglądam miesiącami telewizji, programy TVP mogłyby dla mnie nie istnieć, to co kiedyś było dobre już nie istnieje.

Abonament nie dość, że jest niezgodny z prawem to jeszcze jest defraudowany.



Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
Wacław (1038 punktów)
W Europie podejścia są różne np. w Danii obowiązuje system jaki chcą wprowadzić u nas (masz radio, telewizor lub dostęp do internetu to płacisz) a już w Holandii jest swoisty system alokacji czasu antenowego zależny jest od tego kto płaci i co chce oglądać za pośrednictwem publicznych "lokalnych nadawców".

Odnośnie naszych mediów publicznych to prawda jest taka, że już dawno rozmyła się ich misja i coraz bardziej upodobniają się one do komercyjnych stacji. Jedyne co odróżnia TVP od jej konkurentów to nieprzerywanie filmów reklamami ale za to proponowane filmy są słabsze (stare lub drugi garnitur aktorów / reżyserów), bo "rozrywka" w stylu seriali tasiemcowatych jest identyczna jak w TVN czy Polsacie. Nawet o filmy dokumentalne ciężko, bo albo ich nie ma a gdy już coś w ramówce się znajdzie to o takich godzinach że nawet nie podejmuję wyzwania. Wiem, można nagrać ale nigdy nie mam czasu / chęci oglądać zarchiwizowanych programów stąd "misja" TVP dla mnie nie istnieje... Nieco lepiej na tym tle wypada Polskie Radio ale i tu jest słabo zważywszy rewolucję w postaci internetu i możliwości wpływania na to co akurat w radiu słychać czy nawet tworzenie własnych zindywidualizowanych list z ulubionymi kawałkami.

Generalnie media publiczne utknęły gdzieś półtorej dekady temu i próbują wszystkich przekonać że receptą na problemy jest pompowanie większych środków finansowych. Widzowie / słuchacze głosują swoim czasem i media publiczne wiedząc to skutecznie łaszą się do polityków no i mamy później zupełnie serio wypowiadane pomysły, że płacić ma każdy bo przecież można z mediów publicznych korzystać w dzisiejszych czasach z niemalże każdego urządzenia mobilnego. Nie miałbym nic przeciwko, ale niech ramówka programów zbliży się do tego co było 2 dekady temu np. martwa już telewizja edukacyjna z autorskimi programami dla dzieciaków itp. Bo w obecnym kształcie TVP to taka słaba kopia rozrywkowego multipleksu, a już płacę za takowy i nie widzę potrzeby finansować czegoś słabszego, szczególnie że z tego nie korzystamy ja z rodziną.

A mój pomysł? Na początek zająć się zdefiniowaniem misji mediów publicznych i zmusić je do realizacji. Wtedy przyjdzie czas na zastanawianie się nad źródłem finansowania gdy już będziemy wiedzieli ile nas owa misja kosztuje. Albo przestańmy sobie mydlić oczy, że do misji krzewienia kultury w narodzie potrzebna nam specjalna telewizja - sprywatyzujmy TVP, a programy misyjne niech zleca ministerstwo kultury i tyle. Bo teatr w telewizji może realizować każdy, a transmisje eventów sportowych pozostawmy kanałom specjalizującym się w sporcie. Zresztą, polecam rzut okiem tutaj. Dane może nie najświeższe, ale pokazują co nawet w TVP ma największą oglądalność i śmiem twierdzić że większość widzów ma "misję" mediów publicznych nisko na liście własnych priorytetów.
01-08-2013 16:09 
 Ocena 6 na 6
Selanos (12869 punktów)
>lub dostęp do internetu to płacisz

Nie rozumiem. Czemu mam płacić abonament za internet? Ja już płacę dostawcy, obecnie firmie NETIA, dlaczego miałbym płacić abonament? Co ja z tego mam?
01-08-2013 21:10 
 Ocena 1 na 1
Wacław (1038 punktów)
>>lub dostęp do internetu to płacisz
>Nie rozumiem. Czemu mam płacić abonament za internet? Ja już płacę dostawcy, obecnie firmie NETIA, dlaczego miałbym płacić abonament? Co ja z tego mam?

Sam się nad tym zastanawiam od kilku lat i dochodzę do wniosku, że mam możliwość "poskakania" sobie po większej ilości kanałów w telewizji. Tylko że telewizji w zasadzie nie oglądam (telewizor służy u mnie jako ładny monitor do komputera) więc w sumie nie mam nic

A zupełnie serio, to tak jak z podatkami pompowanymi w armię - niby nic z tego w krótkim terminie namacalnego0 nie mamy (a miały być góry dolarów z odbudowy Iraku...) ale gdyby zaszła potrzeba to wojacy mają się nam przydać. Ma to sens. Media publiczne mają pokazywać rzeczy ambitne i rozwijające społeczeństwo, co patrząc z dnia na dzień nic nie daje, ale może się przełożyć w długim terminie na poziom wiedzy czy kultury społeczeństwa. Tylko że w praktyce to media publiczne równają do komercyjnych, a nie odwrotnie.
02-08-2013 12:38 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
>Media publiczne mają pokazywać rzeczy ambitne i rozwijające społeczeństwo

Nie znam statystyk, ale mam wrażenie, że coraz więcej ludzi w moim wieku woli internet od telewizji. Zauważyłem też, że telewizor u wielu ludzi zniknął z pokoju dziennego.

Jeszcze raz zapytam: dlaczego miałbym płacić za coś, z czego nie korzystam?
02-08-2013 12:53 
 Ocena 2 na 2
szarley (54907 punktów)
>>Media publiczne mają pokazywać rzeczy ambitne i rozwijające społeczeństwo
>Nie znam statystyk, ale mam wrażenie, że coraz więcej ludzi w moim wieku woli internet od telewizji. Zauważyłem też, że telewizor u wielu ludzi zniknął z pokoju dziennego.
>Jeszcze raz zapytam: dlaczego miałbym płacić za coś, z czego nie korzystam?

Pytanie powinno dotyczyć nie tylko TVP i PR.
Głusi płacą na utrzymanie filharmonii a wegetarianie na dozór weterynaryjny w ubojniach.

Każdy obywatel płaci na budowę stadionów, zarybianie łowisk wękarskich, zakup floretów dla klubów sportowych, stację badawczą na Spitsbergenie, ochronę policyjną parady równości, wystawę malarstwa w Muzeum Powiatowym, bibliotekę miejską, budowę drogi do przysiółka, komunikację PKS, lekcje religii, ratowników w górach, gminne programy antyalkoholowe, uprzywilejowane emerytury dla aptekarzy w szpitalach wojskowych, schroniska dla zwierząt, instytut meteorologii....
02-08-2013 13:18 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
Stop.
Prawdopodobnie tak właśnie jest, płacę na zakup floretów i zarybianie, ale w ramach podatków płaconych do budżetu. Nie jako dodatkową, celową opłatę! I zawsze mogę powiedzieć, że ja płacę za ochronę policyjną parady równości, a pewien nasz forumowy kolega - homofob płaci na budowę drogi na przykład. Możliwe, że jest odwrotnie, ale w tej sprawie nikt niczego nikomu nie udowodni.
A z tym telewizorem to jest tak, jakbyś miał płacić za to, że w sklepie pana Kazia ktoś kupuje szprotki w oleju. Nie lubisz szprotek, sam tego w życiu nie dotkniesz, ale szprotkowo opodatkowani są wszyscy równo. Płacisz, bo możesz kupować, choć tego nie robisz.
Hipotetycznie mówiąc: przychodzi do mnie osoba i powiada: musisz zapłacić 10 złotych na budowę drogi z Bieganina do Grudzielca Nowego (są takie miejscowości, jak chcesz, to nawet powiem, gdzie - koło Kalisza). W życiu nie byłam ani nie będę w Bieganinie, dlaczego mam płacić na coś, z czego nie skorzystam, gdy w Lublinie na Głębokiej i Armii Krajowej dziura na dziurze dziurą pogania? Już wiem! Ty za te dziury zapłacisz! Nie? A dlaczego nie? Nie masz interesu w Lublinie na Głębokiej? No, a ja nie oglądam telewizji na przykład...
Gdyby moje, Twoje, nasze podatki były dzielone właściwie i z nich szły pieniądze na TVP i PR, to nic bym nie mówiła, tak samo jak na zarybianie. Ale skąd ten dodatkowy podatek wyłącznie na TVP? Wyobrażam sobie wrzask, jakby państwo chciało wprowadzić dodatkową opłatę celową na utrzymanie instytutu meteorologii, bo jego pracownicy muszą dostawać po 50 tys. miesięcznie...
02-08-2013 21:07 
 Ocena 2 na 2
szarley (54907 punktów)
>Stop.
>Prawdopodobnie tak właśnie jest, płacę na zakup floretów i zarybianie, ale w ramach podatków płaconych do budżetu. Nie jako dodatkową, celową opłatę! I zawsze mogę powiedzieć, że ja płacę za ochronę policyjną parady równości, a pewien nasz forumowy kolega - homofob płaci na budowę drogi na przykład. Możliwe, że jest odwrotnie, ale w tej sprawie nikt niczego nikomu nie udowodni.

Meret...
Ja nie twierdzę, że opisana przeze mnie sytuacja jest dobra, ona jest prawdziwa. Uważam, że Państwo/społeczeństwo/gmina, mają pewne obowiązki i w określaniu tych obowiązków jestem nawet dość blisko klasycznej lewicy (nikt nie powinien chodzić głodny) Czy państwo powinno finasować kulturę? Temat do dyskusji, ale...

Założenie 1. Państwo powinno finasować kulturę.
Sposób pobierania podatku na kulturę jest technicznym problemem, państwo powinno wykorzystywać TV jako nośnik kultury (teatr TV, dobry dokument, klasyka kina, koncerty, TVEdu, Stare Kino)

Założenie 2 Państwo nie powinno finasować kultury.
Publiczna TV jest zbędna

W USA nie ma państwowego finansowania kultury i skutek jest taki, że The Coca-Cola Company przekonała Polaków, że św Mikołaj, to staruszek z Laponii, którego bzykają renifery.
Może jednak polska kultura i tradycje zasługują na ochronę? Może TV powinna w tej materii za pieniądze (nieważne jak pobrane) pracować?

Piszę, trochę na przekór sobie, bo to właśnie TVP wypromowała Santa Clausa z Coca - coli na X-mas, Valentinstag, Heloweeen, skarpetę na gwiazdkę. Polska TV nieraz wyśmiewała jako wsiowatą cepeliadę zwyczaje które towarzyszyły Polakom/Kaszubom/Ślązakom/Łemkom/Kurpiom przez setki lat.

Czy więc powinna istnieć publiczna TV? jak powinna być finansowana?
Może nie chodzi tu tylko o kilkanaście zł miesięcznie?

Nie wiem Czasem lubię nie wiedzieć przed poznaniem opinii innych
05-08-2013 07:36 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Czy państwo powinno finansować kulturę?
Moim zdaniem tak.
I telewizję też.
Pytanie, jaką telewizję... Bo to, co nam prezentuje TVP, to niestety...
Nie muszę oglądać, widzę po tytułach i opisach w prasie, czasem zdarza mi się coś zobaczyć u kogoś. Pewnie coś bym pooglądała, tylko nie ma co... rzeczy ciekawe dla mnie są albo rano, albo w środku nocy. Głupawych seriali i siedemnastych powtórek oglądać nie zamierzam.
www.tvp.pl/program-telewizyjny
05-08-2013 09:02 
 Ocena 1 na 1
Paul Figura (1368 punktów)

> Pewnie coś bym pooglądała, tylko nie ma co... rzeczy ciekawe dla mnie są albo rano, albo w środku nocy. Głupawych seriali i siedemnastych powtórek oglądać nie zamierzam.

Założę się Meret ze gdyby, na antenę wróciły takie audycje jak;Sonda,Miliard w Rozumie,Kwant i wiele, innych była byś zadowolona.


05-08-2013 14:16 
 Ocena 1 na 1
cmos (1664 punktów)
>Założę się Meret ze gdyby, na antenę wróciły takie audycje jak;Sonda,Miliard w Rozumie,Kwant i wiele, innych była byś zadowolona.

O, znowu legenda Sondy. Ja pamiętam Sondę, a nawet niejasno przypominam sobie wcześniejszą Eurekę. No i Sonda była taka świetna głównie z braku czegoś innego. Na pewno lepsza od Galileo - ale to żadna sztuka, Galileo jest słabe i głupkowate, to robi przecież telewizja prywatna. Ale Sondę przebija spokojnie większość produkcji niemieckiej telewizji państwowej, zwłaszcza WDR-u, z Quarks & Co na czele.
02-08-2013 22:57 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)

>Hipotetycznie mówiąc: przychodzi do mnie osoba i powiada: musisz zapłacić 10 złotych na budowę drogi z Bieganina do Grudzielca Nowego (są takie miejscowości, jak chcesz, to nawet powiem, gdzie - koło Kalisza). W życiu nie byłam ani nie będę w Bieganinie, dlaczego mam płacić na coś, z czego nie skorzystam, gdy w Lublinie na Głębokiej i Armii Krajowej dziura na dziurze dziurą pogania? Już wiem! Ty za te dziury zapłacisz! Nie? A dlaczego nie? Nie masz interesu w Lublinie na Głębokiej? No, a ja nie oglądam telewizji na przykład...

Trafne spostrzeżenie. Gdyby wszystkie podatki podzielić w ten sposób, to szybko okazałoby się, że większość nie chce płacić na nic, bo nagle z niczego nie musi korzystać. Zakładam, że przynajmniej na początku tak by było.
I skąd teraz wziąć na pensje dla posłów

>Gdyby moje, Twoje, nasze podatki były dzielone właściwie i z nich szły pieniądze na TVP i PR, to nic bym nie mówiła, tak samo jak na zarybianie. Ale skąd ten dodatkowy podatek wyłącznie na TVP?

Może więc jakimś wyjściem z sytuacji byłoby zamaskowanie tego abonamentu w innych podatkach i finansowanie TVP z ogólnej puli. Teoretycznie rzecz biorąc, nic by to nie zmieniło ale praktycznie, czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Na podatki i tak wszyscy psioczą więc po co mają narzekać dwa razy
02-08-2013 15:31 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
>Pytanie powinno dotyczyć nie tylko TVP i PR.

Na pewno?

>Głusi płacą na utrzymanie filharmonii

Po co? Nie wiem jaki jest status filharmonii w Polsce, jeśli są państwowe, to sprywatyzować. Niech się utrzymują jak każda inna firma - z dochodów.

>a wegetarianie na dozór weterynaryjny w ubojniach.

A nie-wegetarianie płacą za kontrolę jakości, bo ja wiem, soi? Zdaje się, że to dość popularne wśród wegetarian, więc uznajmy, że jesteśmy kwita. Albo moje ulubione hasło - sprywatyzować. Niech producenci płacą za dozór weterynaryjny, bez którego ich produkty nie zostaną dopuszczone do sprzedaży.

>Każdy obywatel płaci na budowę stadionów

To była głupia inwestycja. Stadiony też można sprywatyzować.

>zarybianie łowisk wękarskich

Można je wynająć firmie która zobowiąże się do ich zarybiania.

>zakup floretów dla klubów sportowych

Tego też nie rozumiem. Dlaczego sport ma być utrzymywany z państwowego? Niech sobie szukają sponsorów.

>ochronę policyjną parady równości

Ochrona przed przemocą jest jednym z niewielu zadań państwa minimalnego.

>wystawę malarstwa w Muzeum Powiatowym

Nie chcę się powtarzać, ale zawsze można to sprywatyzować. A jak nie sprywatyzować, to przynajmniej postawić kasę i sprzedawać bilety, żeby przynajmniej na tym nie tracić.

I tak dalej, dalej, dalej... Wprowadźmy państwo minimalne, wtedy nikt nie będzie narzekał na to, że płaci za coś z czego nie korzysta.
04-08-2013 21:36 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)

>I tak dalej, dalej, dalej... Wprowadźmy państwo minimalne, wtedy nikt nie będzie narzekał na to, że płaci za coś z czego nie korzysta.

Bo przecież tu nie chodzi o żadną telewizję, kulturę czy jej brak... Chodzi o PIENIĄDZE! Jak je wyrwać, byle więcej, od ogłupionych ludzi. A przecież trudno tym ludziom protestować przeciw kulturze i celom publicznym ( a także wszelkim innym pustym słowom sprytnie wplecionym w kampanię wyciągania pieniędzy pod dowolnym pretekstem...) Czy podatek drogowy ma coś wspólnego z drogami? A abonament telewizyjny z telewizją?

Proszę płacić, a nie bez sensu dyskutować!
02-08-2013 20:17 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Nie rozumiem. Czemu mam płacić abonament za internet? Ja już płacę dostawcy, obecnie firmie NETIA, dlaczego miałbym płacić abonament? Co ja z tego mam?

Podobnie rzecz ma się z telewizją- ja już płacę n-ce a TVP nie oglądam w ogóle.

Na marginesie, w Niemczech też jest ciekawie.

EDYTA:

[Zapomniałem o "1 z 10". Nie oglądam TVP prawie w ogóle ]
01-08-2013 17:18 
 Ocena 18 na 18
liliac (147340 punktów)
>A mój pomysł? Na początek zająć się zdefiniowaniem misji mediów publicznych i zmusić je do realizacji.

Czym jest misja TVP mniej więcej wiadomo dzięki wypowiedziom kolejnych prezesów, dyrektorów, rzeczników itp. tej prześwietnej instytucji.

Otóż misją bezdyskusyjnie są seriale typu "M jak miłość":

Cytat:
-Mam przy sobie program TVP. Proszę pokazać, gdzie pan np. przykład widzi misję w poniedziałkowym wieczornym paśmie Dwójki (program z 11 lutego).

-Od razu mówię: jest wszędzie.

-Proszę?

-Dwa seriale "Barwy szczęścia" i "M jak miłość". Jest też relacja z imprezy "Viva Najpiękniejsi". To akurat jednorazowa impreza, może nie jest to jakieś szczególne nasze zadanie, ale nie mam powodu tej gali się wstydzić.
Zwracam uwagę, że "M jak miłość" to serial bardzo dobrej jakości, profesjonalnie zagrany i sfilmowany. Chce go oglądać co tydzień kilka milionów osób, 40 proc. widzów wszystkich telewizji. My przyzwyczailiśmy ich do pewnego standardu. Pokazujemy seriale popularne i rozrywkowe, ale mające sensowne przesłanie.


Potwierdzają to kolejne wypowiedzi:

Cytat:
Według ustawy o radiofonii i telewizji to sam nadawca publiczny może stwierdzić, jakie programy mają charakter misyjny. Ustawa z 1992 r. nie definiuje misji telewizji publicznej. Artykuł 21 mówi bowiem, że "publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu".

W takim rozumieniu cały program TVP jest już misją.

Według TVP wartości misyjne szerzą więc seriale "Klan", albo "M jak miłość". Propagują one bowiem wartości rodzinne.

Głos w tej sprawie misyjności telewizyjnych seriali zabrał rzecznik TVP. W przesłanym nam komentarzu stwierdził, że "realizacja misji publicznej obliguje TVP do tworzenia audycji rozrywkowych, które obejmują także filmy i seriale fabularne, telenowele, sitcomy produkcji krajowej i zagranicznej, w tym także "M jak Miłość", "Plebania" oraz "Klan". Powołał się przy tym na wymieniony artykuł 21 ustawy o radiofonii i telewizji. Jak sam podkreślił, misją TVP nie są jedynie " reklamy komercyjne, telesprzedaż, zwiastuny sponsorowane i audiotele".


A jednym z najlepszych chyba programów misyjnych było "Gwiazdy tańczą na lodzie":

Cytat:
Z wypowiedzi dyrektora TVP2 Wojciecha Pawlaka dla "Gazety Wyborczej" wynika, że misją jest wszystko, co powstaje w tej stacji. Nawet "Gwiazdy tańczą na lodzie". Dlaczego? Bo uczą tańca.
(...)
Halina Przebinda, dyrektor biura programowego, w dużej mierze decydująca o tym, co znajdzie się i na której antenie. Co jest misją w TVP? - pyta DZIENNIK. "Misją telewizji publicznej jest to, żeby jej program docierał do wszystkich i był różnorodny. Dla nas misją jest i teatr, tzw. wysoka kultura, ale też rozrywka" - tłumaczy Przebinda.

Jest zdenerwowana pytaniami o misję. Argumentuje, że TVP musi pokazywać Dodę, ponieważ piosenkarka jest częścią polskiej kultury, sprzedała setki tysięcy płyt. Doda jest dziś dużym problemem dla telewizji publicznej. Jej udział w show "Gwiazdy tańczą na lodzie" i kłótnie z Przemysławem Saletą, w których padały wyrażenia "Doda, zrób mi loda" i "Saleta ciągnij fleta", tak mocno zaważył na wizerunku "Dwójki", że zaczęła być ona postrzegana jako symbol złego smaku.

"To był incydent, nad którym ubolewam" - mówi nam Wojciech Pawlak, dyrektor TVP2. Upiera się jednak, że show mieści się w pojęciu misji. "<Gwiazdy tańczą na lodzie> są formatem podobnym do <Tańca z gwiazdami> wymyślonego w BBC. Brytyjczycy są nieustająco chwaleni za ten program, a nas się czepiają. Nie dołożyłem ani złotówki z abonamentu do tego show" - tłumaczy się Pawlak.

Argumentuje, że na jego antenie misję można znaleźć nawet w tzw. prime time, czyli czasie największej oglądalności. "<M jak miłość> jest dużo bardziej misyjnym programem niż bezsensowny program typu <Forum>, w który politycy gadają, co im przyjdzie do głowy" - dodaje.


I tu jeszcze cytat przechwycony przez portal pardon.pl (pierwotny artykuł niestety mi się nie otwiera):

Cytat:
TVP traktuje się w sposób intencjonalnie zły. "Gwiazdy tańczą na lodzie" jest także programem misyjnym, bo przecież zachęca do nauki jazdy na łyżwach. To zła wola mediów, którzy zrobili mu gębę. I polityków, którzy ślinią się, by dobrać się do TVP.


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
01-08-2013 17:26 
 Ocena 3 na 3
Matix (5786 punktów)
Komedia... normalnie komedia! To jest normalnie orwellowska rzeczywistość...
01-08-2013 18:01 
 Ocena 10 na 10
Fafciu (953 punktów)
Z tego wynika, że misją TVP jest po prostu dalsze ogłupianie społeczeństwa.


Socjalne zasady chrześcijaństwa głoszą pokorę, wzgardę dla samego siebie, uniżoność, poufałość, ustępliwość - słowem, wszystkie porywy, cechujące kanalię.- Karol Marks
01-08-2013 20:41 
 Ocena 7 na 7
Wacław (1038 punktów)
>Czym jest misja TVP mniej więcej wiadomo dzięki wypowiedziom kolejnych prezesów, dyrektorów, rzeczników itp. tej prześwietnej instytucji.

No i tutaj kłania się podłoże problemów czyli obsadzanie stołków w publicznych mediach politykami lub ludźmi z polityką związanymi, a niekoniecznie znającymi się na czymkolwiek z telewizją lub ową misją związanymi.

Jeżeli dla prezesów TVP opery mydlane w stylu "M jak m(i=d)łość" są realizacją misji zapisanej w ustawie to pozostaje pytanie co robią ludzie w KRRiT? A no tak, to też polityczni... To może minister skarbu mogący odwoływać rady nadzorcze spółek skarbu państwa? Też nie bo polityk. No to mamy co mamy i aż żal bierze że bóg patrzy na to wszystko i nie grzmi, mimo że powinien
01-08-2013 16:11
 Ocena 16 na 16
Ratatoskr (4439 punktów)zakodować media publiczne
Moja propozycja jest prosta i zapewnia 100% skuteczność ściągania opłat abonamentowych od osób korzystających z mediów publicznych i jednoczesne niezawracanie głowy osobom z nich nie korzystającym: zakodować media publiczne.

Kto chce ogląda i płaci. Kto nie chce, nie musi.

Nie potrzeba żadnych kontroli, testowania zgodności z konstytucją itp.

Oczywiście nikt tak nie zrobi, bo rząd chciałby mieć i wóz (tubę propagandową o możliwie szerokiej publice) i przewóz (opłaty za słuchanie tego, co przez tą tubę mówią).
Jacholek (5699 punktów)Odp: Powraca sprawa abonamentu RTV
We Francji np każdy deklaruje ( przy okazji składania deklaracji podatkowej, czy posiada telewizor czy nie i płaci ewentualnie składkę na telewizję publiczną. Dzięki czemu ilość reklamy jest minimalna (w polskiej TV można od niej dostać mdłości)i w dodatku selekcjonowana, a programy są na przyzwoitym poziomie, unikając w ten sposób ogłupiania szerokich mas. Przykładów, jak rozwiązywać ten problem, w Europie raczej nie brakuje. Jakość niestety kosztuje, więc cudów nie ma.
01-08-2013 19:27
 Ocena 10 na 10
Maldoror XXIII (2480 punktów)
To nieprawda, że publiczna TV nie spełnia misji. Spełnia ją perfekcyjnie. Jej program jest tak żenujący, iż normalny człowiek nie włącza telewizora, by się nie denerwować i wtedy ma czas na czytanie książek, spędzanie czasu z rodziną, uprawianie sportu czy realizowanie się w jakikolwiek inny pożyteczny sposób. Misją TVP jest odgonić ludzi od telewizji.

br
cmos (1664 punktów)
Podrzucę linka do notki o rozwiązaniach niemieckich co do abonamentu RTV na moim blogu.

Chciałbym też zwrócić uwagę, że ta "darmowa" telewizja komercyjna wcale nie jest za darmo. Wszyscy przymusowo płacimy za nią kupując reklamowane w niej produkty. Nieważne, czy ją oglądamy, czy nie.

Wracając do Niemiec: Telewizja publiczna jest droga (prawie 18 EUR na miesiąc), ale wolałbym zrezygnować z kanałów prywatnych. Na prywatnych są same głupoty, natomiast publiczne dają sporo wartościowych programów.
Oczywiście nie wszystkie są wartościowe, ale 100% wartościowych nie jest możliwe - przypomina mi się anegdota o Stalinie odwiedzającym wytwórnię filmową:

- Ile filmów zrobiliście w zeszłym roku?
- 20, towarzyszu Stalin.
- A ile było arcydziełami?
- 3, towarzyszu Stalin.
- To w przyszłym roku zróbcie 6 filmów, ale żeby były same arcydzieła.

Tak to nie działa, część produkcji musi być marna. Gdzieś ci ludzie muszą się chociażby nauczyć jak się robi telewizję.
02-08-2013 20:25 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>Wracając do Niemiec: Telewizja publiczna jest droga (prawie 18 EUR na miesiąc), ale wolałbym zrezygnować z kanałów prywatnych. Na prywatnych są same głupoty, natomiast publiczne dają sporo wartościowych programów.

A ja myślę, że jest coś niesprawiedliwego w ustawowym przymusie płacenia za mercedesa nawet jeśli będzie on naprawdę świetnym samochodem.
02-08-2013 22:06 
 Ocena 1 na 1
cmos (1664 punktów)
>A ja myślę, że jest coś niesprawiedliwego w ustawowym przymusie płacenia za mercedesa nawet jeśli będzie on naprawdę świetnym samochodem.

Myślę, że źle to interpretujesz. Telewizja niemiecka jednak sporo tych zobowiązań misyjnych realizuje, jeżeli chociaż część widzów z tego skorzysta to będzie to zysk dla ogółu. Bez abonamentu dzieci nie dostaną " Die Sendung mit der Maus" czy " Wissen macht Ah!" a dorośli " Quarks & Co" czy masy innych solidnych programów edukacyjnych.

Zgadzam się, że system niemiecki nie jest idealny - ja bym wywalił reklamy również z ARD i ZDF i zabronił im płacenia za transmisje sportowe. Kanały publiczne na których nie ma reklam jakoś nie ścigają się na oglądalność z prywatnymi i dobrze im to robi na jakość.

Naprawdę wolisz płacić przymusowo w cenach różnych produktów na czysto odmóżdżające programy prywatne? To jest dopiero niesprawiedliwość bez jakiegokolwiek pożytku.
02-08-2013 22:24 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)
>Naprawdę wolisz płacić przymusowo w cenach różnych produktów na czysto odmóżdżające programy prywatne?

Najbardziej nawet nachalna reklama nie zmusza do zakupu czegokolwiek a co chcę oglądać wolę wybierać sam.
cmos (1664 punktów)
>Najbardziej nawet nachalna reklama nie zmusza do zakupu czegokolwiek a co chcę oglądać wolę wybierać sam.

Proponowałbym zacząć myśleć. Czy możesz kupić benzynę nie od koncernu reklamującego się w telewizji? W Niemczech była jedna taka sieć - Jet (chyba brali od Łukoilu), ale od zmiany właściciela też się reklamują. A jak płacisz na telewizję prywatną w paliwie, to cokolwiek kupisz to jakaś część z tego ceny trafi do koncernu paliwowego i do telewizji prywatnej.
Podobnie z innymi produktami - jeżeli będziesz chciał kupować tylko produkty firm nie reklamujących się w telewizji to Twoje możliwości wyboru drastycznie się zawężą. A nawet i w tym co nie reklamuje się bezpośrednio zapłacisz koncernom paliwowym albo telekomunikacyjnym, a pośrednio telewizji.
02-08-2013 23:25 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>Proponowałbym zacząć myśleć.

Proponowałbym powstrzymywać się przed podobnymi uwagami.

>Czy możesz kupić benzynę nie od koncernu reklamującego się w telewizji? W Niemczech była jedna taka sieć - Jet (chyba brali od Łukoilu), ale od zmiany właściciela też się reklamują. A jak płacisz na telewizję prywatną w paliwie, to cokolwiek kupisz to jakaś część z tego ceny trafi do koncernu paliwowego i do telewizji prywatnej.

Produkty są reklamowane, bo reklama zasadniczo zwiększa sprzedaż. Jest skuteczna po prostu. Mam gdzieś ile ze swoich przychodów producent paluszków wydaje na reklamę i co później z tymi pieniędzmi robi telewizja. Mnie interesuje ile kosztują paluszki, które mi smakują i jeśli cena jest do przyjęcia to je kupię a jeśli nie to poszukam innych.
Nie sądzę, żeby płacenie abonamentu czy dobre wypełnianie misji przez Publiczną cokolwiek w tej sprawie zmieniało.
03-08-2013 19:25 
 Ocena 1 na 1
cmos (1664 punktów)
>Mam gdzieś ile ze swoich przychodów producent paluszków wydaje na reklamę i co później z tymi pieniędzmi robi telewizja. Mnie interesuje ile kosztują paluszki, które mi smakują i jeśli cena jest do przyjęcia to je kupię a jeśli nie to poszukam innych.

Może to mój błąd - zasugerowałem się nazwą portalu "Racjonalista", a dla mnie do racjonalizmu przynależy myślenie w kategoriach ogólniejszych niż koniec własnego nosa.
Nie akceptuję postawy "jak mi paluszki smakują, to nieważne czy producent ich finansuje krwawy reżim, korzysta z pracy przymusowej dzieci, czy odmóżdża ludzi wokół mnie finansując durną telewizję".

>Nie sądzę, żeby płacenie abonamentu czy dobre wypełnianie misji przez Publiczną cokolwiek w tej sprawie zmieniało.

To chyba się nie porozumiemy.
03-08-2013 20:54 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Może to mój błąd - zasugerowałem się nazwą portalu "Racjonalista", a dla mnie do racjonalizmu przynależy myślenie w kategoriach ogólniejszych niż koniec własnego nosa.

A na jakiej racjonalnej podstawie oparłeś to założenie właściwie?

>Nie akceptuję postawy "jak mi paluszki smakują, to nieważne czy producent ich finansuje krwawy reżim, korzysta z pracy przymusowej dzieci, czy odmóżdża ludzi wokół mnie finansując durną telewizję".

Który producent paluszków opiera swój sukces na przymusowej pracy dzieci w krwawym reżimie?

>>Nie sądzę, żeby płacenie abonamentu czy dobre wypełnianie misji przez Publiczną cokolwiek w tej sprawie zmieniało.
>To chyba się nie porozumiemy.

Jeśli nie dysponujesz żadnymi argumentami, to raczej nie.
03-08-2013 21:31 
 Ocena 2 na 2
cmos (1664 punktów)
>>Może to mój błąd - zasugerowałem się nazwą portalu "Racjonalista", a dla mnie do racjonalizmu przynależy myślenie w kategoriach ogólniejszych niż koniec własnego nosa.
>A na jakiej racjonalnej podstawie oparłeś to założenie właściwie?

Może to słabe rozumowanie, ale za racjonalne uważam maksymalizowanie korzyści dla całej społeczności i również w dłuższym terminie. Naprawdę uważasz myślenie w kategorii "po mnie choćby potop" za racjonalne? Masz dzieci?

>Który producent paluszków opiera swój sukces na przymusowej pracy dzieci w krwawym reżimie?

Z bardzo nisko opłacanej pracy dzieci korzysta niemal każdy producent używający na przykład orzechów laskowych. Ale skąd masz to wiedzieć, skoro telewizja publiczna w Polsce nie realizuje swojej misji? Ja oglądam telewizję publiczną w Niemczech i to wiem.

>Jeśli nie dysponujesz żadnymi argumentami, to raczej nie.

Co sądzisz o programach w niemieckiej telewizji publicznej, pokazujących którzy producenci korzystają z pracy dzieci, a którzy używają surowców od producentów mordujących rolników, co im ziemi sprzedać nie chcą. Sądzisz, że z telewizji prywatnej zależnej od reklam tych producentów się tego dowiesz? To nie jest argument?
03-08-2013 22:48 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Może to słabe rozumowanie, ale za racjonalne uważam maksymalizowanie korzyści dla całej społeczności i również w dłuższym terminie.

Pytałem o podstawę.

>Naprawdę uważasz myślenie w kategorii "po mnie choćby potop" za racjonalne? Masz dzieci?

Odwracasz kota ogonem. Czy z tego, co mówiłem wynika "po mnie choćby potop"? Mógłbym Ci teraz w ramach rewanżu kazać się tłumaczyć z tego, że domagasz się likwidacji wszelkich reklamujących się stacji paliw.

>>Który producent paluszków opiera swój sukces na przymusowej pracy dzieci w krwawym reżimie?
>Z bardzo nisko opłacanej pracy dzieci korzysta niemal każdy producent używający na przykład orzechów laskowych.

O ile wiem, w moich paluszkach ich nie ma.

>Ale skąd masz to wiedzieć, skoro telewizja publiczna w Polsce nie realizuje swojej misji. Ja oglądam telewizję publiczną w Niemczech i to wiem.

Akurat konkretnie o orzechach nie słyszałem ale o niewolniczej pracy dzieci sporo pisze się w internecie. Dasz głowę, że nie korzystasz z takiej czyjejś pracy?

>Co sądzisz o programach w niemieckiej telewizji publicznej, pokazujących którzy producenci korzystają z pracy dzieci, a którzy używają surowców od producentów mordujących rolników, co im ziemi sprzedać nie chcą. Sądzisz, że z telewizji prywatnej zależnej od reklam tych producentów się z tego dowiesz? To nie jest argument?

Jest ale słaby. Widzisz, jeśli nie chcę oglądać telewizji, to i naturalnie nie chcę za nią płacić. Taki przymus wręcz rodzi we mnie odruchowy sprzeciw.
cmos (1664 punktów)
>Pytałem o podstawę.

Może jeszcze "obiektywną"podstawę? A jaka jest podstawa Twojego podejścia?

>>Naprawdę uważasz myślenie w kategorii "po mnie choćby potop" za racjonalne? Masz dzieci?
>Odwracasz kota ogonem. Czy z tego, co mówiłem wynika "po mnie choćby potop"?

Jeżeli nie obchodzi Cię nic poza smakiem twoich ulubionych paluszków, to do "po mnie choćby potop" nie jest już daleko.

>O ile wiem, w moich paluszkach ich nie ma.

Ale jest kilkanaście innych składników, wiele z nich jest produkowane metodami moralnie co najmniej wątpliwymi.

>Akurat konkretnie o orzechach nie słyszałem ale o niewolniczej pracy dzieci sporo pisze się w internecie.

I tu Cię mam. Jak sądzisz, skąd się te doniesienia biorą? Może jakiś blogger kupuje bilet lotniczy do Indii, tam przez parę tygodni mieszka w hotelu, szuka informatorów, płaci temu i tamtemu, a potem publikuje notkę na blogu? A może telewizja komercyjna robi taki reportaż przez którego odchodzą od niej reklamodawcy? Czy może jednak robią to klasyczne media płatne, najczęściej telewizja publiczna w rodzaju BBC albo niemieckiej? Internet te wiadomości tylko kopiuje.

>Dasz głowę, że nie korzystasz z takiej czyjejś pracy?

Dam spokojnie głowę, że korzystam, ale staram się w miarę moich możliwości tego dowiadywać i świadomie wybierać te koncerny, które robią chociaż trochę lepiej.

>Jest ale słaby. Widzisz, jeśli nie chcę oglądać telewizji, to i naturalnie nie chcę za nią płacić. Taki przymus wręcz rodzi we mnie odruchowy sprzeciw.

Ale czy jesteś świadomy, że długoterminową konsekwencją braku dobrej, państwowej telewizji z misją jest, że żyjesz w kraju w którym 30% ludności wierzy w zamach smoleński a jeszcze więcej w to, co powie ksiądz?
-jad- (18783 punktów)
>Może jeszcze "obiektywną"podstawę?

Nie, o racjonalną. W moim mniemaniu troszczenie się głównie o siebie jest racjonalne jak najbardziej, co nie znaczy, że jest godne pochwały.

>A jaka jest podstawa Twojego podejścia?

Staram się naginać poglądy do faktów a nie odwrotnie.

>Jeżeli nie obchodzi Cię nic poza smakiem twoich ulubionych paluszków, to do "po mnie choćby potop" nie jest już daleko.

Znów to robisz. Gdzie napisałem, że nie obchodzi mnie nic poza tym? Mówiłem tylko, że nie obchodzi mnie ile producent płaci za reklamę i co dalej dzieje się z tymi pieniędzmi. Od obowiązkowej opłaty za telewizję nie jest już daleko do przymusu oglądania jej

>>O ile wiem, w moich paluszkach ich nie ma.
>Ale jest kilkanaście innych składników, wiele z nich jest produkowane metodami moralnie co najmniej wątpliwymi.

Założę się, że więcej niż w paluszkach znajdziesz ich np. w swoim komputerze albo w telewizorze, w którym niemiecką telewizję oglądasz. Wiesz, że iphone odniósł w Niemczech spory sukces podczas gdy producent tego gadżetu- firma Apple, oskarżany jest o wyzyskiwanie dzieci właśnie?

>>Akurat konkretnie o orzechach nie słyszałem ale o niewolniczej pracy dzieci sporo pisze się w internecie.
>I tu Cię mam. Jak sądzisz, skąd się te doniesienia biorą? Może jakiś blogger kupuje bilet lotniczy do Indii, tam przez parę tygodni mieszka w hotelu, szuka informatorów, płaci temu i tamtemu, a potem publikuje notkę na blogu? A może telewizja komercyjna robi taki reportaż przez którego odchodzą od niej reklamodawcy? Czy może jednak robią to klasyczne media płatne, najczęściej telewizja publiczna w rodzaju BBC albo niemieckiej? Internet te wiadomości tylko kopiuje.

Chcesz powiedzieć, że telewizja publiczna to jedyne niezależne medium świata?
Posłużę się cytatami z Wiki:

Cytat:

Cytat:

Czy w niemieckiej publicznej wspominają ilu ludzi jest niezadowolonych z wprowadzonych w tym roku zmian w płatnościach abonamentu?

>Ale czy jesteś świadomy, że długoterminową konsekwencją braku dobrej, państwowej telewizji z misją jest, że żyjesz w kraju w którym 30% ludności wierzy w zamach smoleński a jeszcze więcej w to, co powie ksiądz?

Ludzie przeważnie wierzą, w to co chcą a doniesień przeczących ich przekonaniom nie chcą akceptować. Jeśli ktoś żywo interesuje się jakimś tematem, to możliwości zgłębiania go ma dziś ogromne. Może zapoznać się przy okazji z różnymi opiniami dotyczącymi tego samego problemu i wyrobić sobie w końcu własną i nie potrzeba do tego telewizora choć skorzystać nikt nie broni. Źle jednak gdy do korzystania z niego ktoś niemal zmusza.
cmos (1664 punktów)
>Nie, o racjonalną. W moim mniemaniu troszczenie się głównie o siebie jest racjonalne jak najbardziej, co nie znaczy, że jest godne pochwały.

To jest kwestia myślenia perspektywicznego. Jeżeli troszczę się nie tylko o moje bezpośrednie dobro, to zyskuję więcej. Porównaj na przykład bycie bogaczem w Niemczech i w Rosji. W jednym kraju musisz płacić wysokie podatki, w drugim niskie. Z punktu widzenia prostego egoistycznego realizmu lepiej powinno być w Rosji (niedawno jednemu takiemu aktorowi się tak zaczęło wydawać) - bo więcej Ci zostaje w kieszeni. Tyle że dzięki temu że w Niemczech sporą część oddasz innym, to nie będziesz musiał wszędzie chodzić z ochroniarzami, nie będziesz się stale bał że Cię napadną albo obrabują, będziesz jeździł dobrymi drogami, chodził po czystym mieście, spacerował po niezaśmieconym lesie, oddychał czystym powietrzem i generalnie twoje zadowolenie z życia będzie wyższe.

Ja nie twierdzę, że Twoje podejście nie jest racjonalne, tylko że jest racjonalne bardzo wycinkowo i poszerzając perspektywę możesz w racjonalny sposób jeszcze poprawić swoje zyski.

>Staram się naginać poglądy do faktów a nie odwrotnie.

A mi się wydaje, że ignorujesz sporo faktów i na tym tracisz.

>Znów to robisz. Gdzie napisałem, że nie obchodzi mnie nic poza tym? Mówiłem tylko, że nie obchodzi mnie ile producent płaci za reklamę i co dalej dzieje się z tymi pieniędzmi. Od obowiązkowej opłaty za telewizję nie jest już daleko do przymusu oglądania jej

Ale ja Ci nie każę jej oglądać! Potraktuj to jako podatek na edukację społeczną, od tego jakość również Twojego życia wzrośnie.

>Założę się, że więcej niż w paluszkach znajdziesz ich np. w swoim komputerze albo w telewizorze, w którym niemiecką telewizję oglądasz. Wiesz, że iphone odniósł w Niemczech spory sukces podczas gdy producent tego gadżetu- firma Apple, oskarżany jest o wyzyskiwanie dzieci właśnie?

Skąd pomysł, że używam wyrobów firmy Apple?

>Chcesz powiedzieć, że telewizja publiczna to jedyne niezależne medium świata?

Nie jedyne. Ale zrobienie reportażu o wyzysku dzieci wymaga kasy. Nie zrobi tego "niezależny, niepokorny blogger". Kasę i jakąkolwiek chęć to robić może mieć tylko płatna prasa papierowa (która i tak właśnie umiera i za góra kilkanaście lat jej nie będzie) albo telewizja publiczna właśnie (którą chcesz zabić). Kto zrobi taki reportaż jak ich już zabraknie?

>Czy w niemieckiej publicznej wspominają ilu ludzi jest niezadowolonych z wprowadzonych w tym roku zmian w płatnościach abonamentu?

Owszem, dyskusji na ten temat była i jest masa, temat w ogóle jest od lat nieustający.

>Ludzie przeważnie wierzą, w to co chcą

To Ci, którzy nie zostali w odpowiednim momencie nauczeni krytycznego myślenia. Dlaczego nie miałaby w tym uczestniczyć telewizja publiczna? W niemieckiej od 40 lat niemal wszystkie dzieci oglądają "Die Sendung mit der Maus" robiący to świetnie. Zgadnij dlaczego mieszkam w Niemczech a nie w Polsce.
-jad- (18783 punktów)
>To jest kwestia myślenia perspektywicznego. Jeżeli troszczę się nie tylko o moje bezpośrednie dobro, to zyskuję więcej. Porównaj na przykład bycie bogaczem w Niemczech i w Rosji. W jednym kraju musisz płacić wysokie podatki, w drugim niskie. Z punktu widzenia prostego egoistycznego realizmu lepiej powinno być w Rosji (niedawno jednemu takiemu aktorowi się tak zaczęło wydawać) - bo więcej Ci zostaje w kieszeni. Tyle że dzięki temu że w Niemczech sporą część oddasz innym, to nie będziesz musiał wszędzie chodzić z ochroniarzami, nie będziesz się stale bał że Cię napadną albo obrabują, będziesz jeździł dobrymi drogami, chodził po czystym mieście, spacerował po niezaśmieconym lesie, oddychał czystym powietrzem i generalnie twoje zadowolenie z życia będzie wyższe.

Widocznie nie dla każdego bycie zadowolonym z życia oznacza to samo. Bogaci mają ten komfort, że najczęściej mogą mieszkać tam gdzie chcą a jednak nie wszyscy mieszkają w Niemczech. Ja też wolę mieszkać w Polsce choć mógłbym przecież gdzie indziej.

>Ja nie twierdzę, że Twoje podejście nie jest racjonalne, tylko że jest racjonalne bardzo wycinkowo i poszerzając perspektywę możesz w racjonalny sposób jeszcze poprawić swoje zyski.

Ja bardzo cenię sobie wolność a różne obowiązkowe opłaty jej poczucia we mnie nie wzmagają.

>A mi się wydaje, że ignorujesz sporo faktów i na tym tracisz.

Na pewno pewnych nie dostrzegam ale myślisz o jakichś konkretnych faktach w tej chwili?

>Ale ja Ci nie każę jej oglądać!

Poważnie? A ja nie mówiłem, że "po mnie choćby potop". Skoro upierasz się imputować mi jakieś postawy, to nie gniewaj się, że odwdzięczę się tym samym.

>Potraktuj to jako podatek na edukację społeczną, od tego jakość również Twojego życia wzrośnie.

Mam co do tego poważne wątpliwości. Ludzie nie chcą oglądać Publicznej a gdyby chcieli, to opłata za nią nie musiałaby być ściągana w formie haraczu. Sam mówisz, że nie każesz mi oglądać. Jaki masz więc pomysł na efektywną edukację publiczną?

>>Założę się, że więcej niż w paluszkach znajdziesz ich np. w swoim komputerze albo w telewizorze, w którym niemiecką telewizję oglądasz. Wiesz, że iphone odniósł w Niemczech spory sukces podczas gdy producent tego gadżetu- firma Apple, oskarżany jest o wyzyskiwanie dzieci właśnie?

>Skąd pomysł, że używam wyrobów firmy Apple?

Ty może nie używasz ale iphony nieźle sprzedały się w Niemczech, mimo że firma wyzyskuje dzieci w Chinach a w Niemczech jest droga telewizja publiczna, z której można było się tego dowiedzieć. Wykazuję tylko, że na orzechach laskowych świat się nie kończy i nie jestem jedynym, któremu umykają pewne fakty.

>Nie jedyne. Ale zrobienie reportażu o wyzysku dzieci wymaga kasy. Nie zrobi tego "niezależny, niepokorny blogger".

Reportaż od krótkiej, informacji różni się tym, że w pierwszym przypadku masz wszystko ładnie podane na tacy a w drugim trzeba uruchomić wyobraźnię. Może też trzeba się ciut wysilić żeby dowiedzieć się czegoś więcej. Sądzę, że w przypadku reportażu masz większe "szanse" przyjąć opinie spikera jako własne. Jeśli jednak ktoś stawia na krytyczne myślenie a sprawa go interesuje, to będzie temat drążył (poczynając najczęściej od internetu) i może dowie się czy wszystko, co zobaczył w telewizji jest prawdą. "Dobry" reportaż powinien obfitować w sensacje i chwytać widzów za serce a to nie zawsze idzie w parze z obiektywizmem. Oczywiście nie uważam takiej formy przekazu za coś złego, sam kilka reportaży widziałem ale zwracam uwagę na to by nie łykać ich bezkrytycznie.

>Kasę i jakąkolwiek chęć to robić może mieć tylko płatna prasa papierowa (która i tak właśnie umiera i za góra kilkanaście lat jej nie będzie) albo telewizja publiczna właśnie (którą chcesz zabić).

Dlaczego koniecznie musi być papierowa? Nawet papierowe mają strony internetowe i oferują sprzedaż gazety w formie elektronicznej. Jeśli nawet przestaną drukować to nie znaczy, że przestaną zarabiać i znikną. A telewizji publicznej nie chcę zabić pod warunkiem, że nie będzie wyciągać ode mnie kasy pod przymusem. Jeśli uznam, że mi się podoba a opłata jest dobrowolna, to niewykluczone, że będę za nią płacił podobnie jak płacę za wszystko inne.

>Owszem, dyskusji na ten temat była i jest masa, temat w ogóle jest od lat nieustający.

Na publicznej platformie? Upewniam się tylko.

>>Ludzie przeważnie wierzą, w to co chcą
>To Ci, którzy nie zostali w odpowiednim momencie nauczeni krytycznego myślenia. Dlaczego nie miałaby w tym uczestniczyć telewizja publiczna?

Dlaczego ja nie miałbym brać w tym udziału? Zgarniając od każdego komina, powiedzmy 10 EUR na miesiąc?

>Zgadnij dlaczego mieszkam w Niemczech a nie w Polsce.

Z pewnością uznałeś, że w Niemczech będziesz najszczęśliwszy.
cmos (1664 punktów)
>Widocznie nie dla każdego bycie zadowolonym z życia oznacza to samo. Bogaci mają ten komfort, że najczęściej mogą mieszkać tam gdzie chcą a jednak nie wszyscy mieszkają w Niemczech.

Niektórym się wydawało, że mogą mieszkać w Niemczech a podatki płacić w Monaco, ale to nie działa. Depardieu też się różne rzeczy jeszcze wydają.

>Na pewno pewnych nie dostrzegam ale myślisz o jakichś konkretnych faktach w tej chwili?

Tak. Na przykład o związku między dobrą telewizją publiczną a poziomem życia w danym kraju.

>Mam co do tego poważne wątpliwości. Ludzie nie chcą oglądać Publicznej a gdyby chcieli, to opłata za nią nie musiałaby być ściągana w formie haraczu. Sam mówisz, że nie każesz mi oglądać. Jaki masz więc pomysł na efektywną edukację publiczną?

Podobny jak w Niemczech: Robić dobrą telewizją publiczną i pokazywać w niej dobre, kształcące programy. I tak przez parędziesiąt lat.

>Ty może nie używasz ale iphony nieźle sprzedały się w Niemczech, mimo że firma wyzyskuje dzieci w Chinach a w Niemczech jest droga telewizja publiczna, z której można było się tego dowiedzieć. Wykazuję tylko, że na orzechach laskowych świat się nie kończy i nie jestem jedynym, któremu umykają pewne fakty.

Czy ja w którymkolwiek momencie twierdziłem, że sytuacja w Niemczech jest idealna? Nie jest idealna, ale na pewno lepsza niż w Polsce.

>Reportaż od krótkiej, informacji różni się tym, że w pierwszym przypadku masz wszystko ładnie podane na tacy a w drugim trzeba uruchomić wyobraźnię. Może też trzeba się ciut wysilić żeby dowiedzieć się czegoś więcej. Sądzę, że w przypadku reportażu masz większe "szanse" przyjąć opinie spikera jako własne. Jeśli jednak ktoś stawia na krytyczne myślenie a sprawa go interesuje, to będzie temat drążył (poczynając najczęściej od internetu)

No dobrze, ale Internet nie produkuje ani nie rodzi informacji. Ktoś porządne (i nie tanie) śledztwo musi zrobić, żebyś mógł znaleźć chociaż krótką informację o tym w Internecie. Żeby mu uwierzyć (a i to nie bezkrytycznie) to musi on być chociaż trochę znany, najlepiej jako reporter tego czy innego medium o sprawdzalnych powiązaniach. Skąd chcesz takich wytrzasnąć jak już nie będzie prasy papierowej i telewizji publicznej?

>Dlaczego koniecznie musi być papierowa? Nawet papierowe mają strony internetowe i oferują sprzedaż gazety w formie elektronicznej. Jeśli nawet przestaną drukować to nie znaczy, że przestaną zarabiać i znikną.

Łudzisz się - poszukaj sobie w sieci jak jest naprawdę. Wszystkie gazety na świecie wycofują się powoli z darmowych stron internetowych, bo inaczej padną już wkrótce. Nie ma ani jednej zarabiającej na siebie gazety internetowej. Gazety, nie agregatora newsów w rodzaju onetu.

>A telewizji publicznej nie chcę zabić pod warunkiem, że nie będzie wyciągać ode mnie kasy pod przymusem. Jeśli uznam, że mi się podoba a opłata jest dobrowolna, to niewykluczone, że będę za nią płacił podobnie jak płacę za wszystko inne.

To w ten sposób jej nie będzie.

>>Owszem, dyskusji na ten temat była i jest masa, temat w ogóle jest od lat nieustający.
>Na publicznej platformie? Upewniam się tylko.

Tak.

>Dlaczego ja nie miałbym brać w tym udziału? Zgarniając od każdego komina, powiedzmy 10 EUR na miesiąc?

Jak zrobisz za to porządną, kształcącą telewizję ze świetnymi programami edukującymi racjonalistycznie, to jestem za.

>>Zgadnij dlaczego mieszkam w Niemczech a nie w Polsce.
>Z pewnością uznałeś, że w Niemczech będziesz najszczęśliwszy.

Szczęśliwszy, bo ludzie tu myślą i działają jakoś tak lepiej niż w Polsce.
04-08-2013 20:36 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Tak. Na przykład o związku między dobrą telewizją publiczną a poziomem życia w danym kraju.

Poziom życia nie jedno ma oblicze. Jak już mówiłem, nie wszyscy chcą mieszkać w Niemczech.

>Robić dobrą telewizją publiczną i pokazywać w niej dobre, kształcące programy. I tak przez parędziesiąt lat.

Jeśli jest to takie wspaniałe a ludzie bogaci, to czemu opłata nie jest dobrowolna? Czy tylko przymusem można edukować społeczeństwo?

>Czy ja w którymkolwiek momencie twierdziłem, że sytuacja w Niemczech jest idealna? Nie jest idealna, ale na pewno lepsza niż w Polsce.

Nie. Chwaliłeś niemiecką telewizję, że można się z niej dowiedzieć o wyzysku dzieci przy orzechach laskowych. A ja pytam jaką przynosi to realną korzyść jeśli świetnie sprzedawał się tam iphone produkowany kosztem niewolniczej pracy innych dzieci. Wiesz może skąd pochodzą orzechy dodawane obficie do czekolady Milka?

>No dobrze, ale Internet nie produkuje ani nie rodzi informacji.

Telewizor też nie. Pracują nad tym ludzie, którzy swoje rewelacje mogą publikować również w Internecie i również nie za darmo.

>Ktoś porządne (i nie tanie) śledztwo musi zrobić, żebyś mógł znaleźć chociaż krótką informację o tym w Internecie.

Wystarczy, że ktoś o tym wie i chce podzielić się informacją. Skąd, myślisz, dowiedziała się o tym telewizja?

>Żeby mu uwierzyć (a i to nie bezkrytycznie) to musi on być chociaż trochę znany, najlepiej jako reporter tego czy innego medium o sprawdzalnych powiązaniach. Skąd chcesz takich wytrzasnąć jak już nie będzie prasy papierowej i telewizji publicznej?

Z netu, oczywiście

>>Dlaczego koniecznie musi być papierowa? Nawet papierowe mają strony internetowe i oferują sprzedaż gazety w formie elektronicznej. Jeśli nawet przestaną drukować to nie znaczy, że przestaną zarabiać i znikną.

>Łudzisz się - poszukaj sobie w sieci jak jest naprawdę. Wszystkie gazety na świecie wycofują się powoli z darmowych stron internetowych, bo inaczej padną już wkrótce. Nie ma ani jednej zarabiającej na siebie gazety internetowej. Gazety, nie agregatora newsów w rodzaju onetu.

Ależ ja mówiłem wyraźnie, że chodzi o płatne gazety w formie elektronicznej. Jeśli zaś mowa o upadku tradycyjnych gazet, to ciężko przewidzieć co się stanie. Ogólny wniosek różnych wróżbiarzy, na których się natknąłem jest taki, że gazety papierowe są już praktycznie trupem ale ponoć nie raz już im to wróżono a jakoś przetrwały.
Dodam, już od siebie, że sam daleki jestem od podobnych niemal apokaliptycznych lęków niezależnie od tego czy będą papierowe czy nie.

>>Na publicznej platformie? Upewniam się tylko.
>Tak.

Punkt dla niemieckiej telewizji.

>Szczęśliwszy, bo ludzie tu myślą i działają jakoś tak lepiej niż w Polsce.

No, wiem. Na przykład moi znajomi, którzy od lat żyją z niemieckiego socjalu
W każdym razie, dobrze że jesteś szczęśliwy. Poważnie. Nie każdy może to o sobie powiedzieć.
05-08-2013 14:07 
 Ocena 1 na 1
cmos (1664 punktów)
>Jeśli jest to takie wspaniałe a ludzie bogaci, to czemu opłata nie jest dobrowolna? Czy tylko przymusem można edukować społeczeństwo?

Przymus to jest chodzenia do szkoły. Ale helikoptera nie zrobisz ze spinacza i pudełka zapałek, a dobrej, kształcącej telewizji bez kasy.

>Nie. Chwaliłeś niemiecką telewizję, że można się z niej dowiedzieć o wyzysku dzieci przy orzechach laskowych. A ja pytam jaką przynosi to realną korzyść jeśli świetnie sprzedawał się tam iphone produkowany kosztem niewolniczej pracy innych dzieci.

O tym też było, poza tym skąd wiesz, jak by się sprzedawały bez tych programów o pracy dzieci? Większość moich znajomych nie ma nic od Apple, z bardzo różnych przyczyn, zazwyczaj nie finansowych.

>Wiesz może skąd pochodzą orzechy dodawane obficie do czekolady Milka?

Milki nie jadam, więc nie zapamiętałem skąd akurat oni biorą. Większośc takich "trefnych" orzechów pochodzi z Turcji. Ale nie należy stosować odpowiedzialności zbiorowej - nie wszyscy dostawcy tureccy korzystają z pracy dzieci.

>>No dobrze, ale Internet nie produkuje ani nie rodzi informacji.
>Telewizor też nie. Pracują nad tym ludzie, którzy swoje rewelacje mogą publikować również w Internecie i również nie za darmo.

Chyba uwierzyłeś w "media obywatelskie" w stylu Salonu24 (vel Psychiatryka24) i jego odprysków. To nie działa, to tylko ich ego.
A co do publikowania w sieci za pieniądze, to ludzie tak się przyzwyczaili do dostawania wszystkiego za darmo, że jak zażądać pieniędzy to pies z kulawą nogą tego nie przeczyta. Zwłaszcza jak autor nie jest znany, a na to trzeba pracowac przez lata.

>>Ktoś porządne (i nie tanie) śledztwo musi zrobić, żebyś mógł znaleźć chociaż krótką informację o tym w Internecie.
>Wystarczy, że ktoś o tym wie i chce podzielić się informacją. Skąd, myślisz, dowiedziała się o tym telewizja?

Z własnego researchu i kontaktów z miejscowymi organizacjami pozarządowymi. Nie z Internetu. A ci wykorzystywani ludzie nie mają dostępu do sieci i nie opisują swoich przypadków na facebooku.

>>Żeby mu uwierzyć (a i to nie bezkrytycznie) to musi on być chociaż trochę znany, najlepiej jako reporter tego czy innego medium o sprawdzalnych powiązaniach. Skąd chcesz takich wytrzasnąć jak już nie będzie prasy papierowej i telewizji publicznej?
>Z netu, oczywiście

A z czego ten autor opłaci niebagatelne koszty? Wierzysz w istnienie szlachetnych milionerów walczących jak Batman ze złem tego świata?

>Ależ ja mówiłem wyraźnie, że chodzi o płatne gazety w formie elektronicznej. Jeśli zaś mowa o upadku tradycyjnych gazet, to ciężko przewidzieć co się stanie.

Bardzo łatwo, to się dzieje na naszych oczach. Prasa z jakościowym kontentem wymrze albo bardzo obniży poziom, bo kasy nie wystarczy na utrzymanie reportera tu, reportera tam i iluś dziennikarzy robiacych poważny artykuł przez dwa miesiące. Zostaną tylko takie w stylu niemieckiego Bilda, czyli polskich Faktów.

>Ogólny wniosek różnych wróżbiarzy, na których się natknąłem jest taki, że gazety papierowe są już praktycznie trupem ale ponoć nie raz już im to wróżono a jakoś przetrwały.

Nie, no oczywiście że część przetrwa, ale niestety ta gorsza.

>Dodam, już od siebie, że sam daleki jestem od podobnych niemal apokaliptycznych lęków niezależnie od tego czy będą papierowe czy nie.

Pożyjemy, zobaczymy.
05-08-2013 19:53 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Przymus to jest chodzenia do szkoły. Ale helikoptera nie zrobisz ze spinacza i pudełka zapałek, a dobrej, kształcącej telewizji bez kasy.

Czyli stawiasz na przymus?

>Większość moich znajomych nie ma nic od Apple, z bardzo różnych przyczyn, zazwyczaj nie finansowych.

Interesują mnie ci, którzy nie mają z tej przyczyny, że firma wykorzystuje dzieci ale tego nie sposób ocenić.

>Chyba uwierzyłeś w "media obywatelskie" w stylu Salonu24 (vel Psychiatryka24) i jego odprysków. To nie działa, to tylko ich ego.

Nie. Uwierzyłem, że dziennikarze nie mogąc publikować na papierze będą robić to w internecie. Przecież zapotrzebowanie na informacje się nie zmniejszyło a coraz więcej ludzi ich szuka korzystając z komputera, bo tak jest wygodniej.

>A co do publikowania w sieci za pieniądze, to ludzie tak się przyzwyczaili do dostawania wszystkiego za darmo, że jak zażądać pieniędzy to pies z kulawą nogą tego nie przeczyta.

Obserwuję odwrotną tendencję. Coraz więcej moich znajomych kupuje różne programy, bo ich cena staje się coraz bardziej przystępna a crackowanie coraz bardziej uciążliwe. Grywałem niegdyś w pirackie gry a teraz nie mam ani jednej takiej. Mam za to kilkanaście oryginalnych. Moja siostra wykupiła roczne prenumeraty gazet (nie wiem ilu) właśnie w formie elektronicznej. Niech kosztuje taka gazeta tyle samo, co w kiosku- myślisz, że każdy będzie żałował tych kilku złotych?

>>Wystarczy, że ktoś o tym wie i chce podzielić się informacją. Skąd, myślisz, dowiedziała się o tym telewizja?
>Z własnego researchu i kontaktów z miejscowymi organizacjami pozarządowymi. Nie z Internetu. A ci wykorzystywani ludzie nie mają dostępu do sieci i nie opisują swoich przypadków na facebooku.

Telewizja dowiedziała się, bo ktoś chciał się podzielić tą informacją. Jeśli umie dodzwonić się do telewizji, to i do dziennikarza publikującego w sieci mu się uda. Założę się, że reporter śledczy nie jeździł w ciemno po całym kontynencie, zaglądając ukradkiem przez okna odrapanych budynków w poszukiwaniu wykorzystywanych dzieci.

>A z czego ten autor opłaci niebagatelne koszty? Wierzysz w istnienie szlachetnych milionerów walczących jak Batman ze złem tego świata?

Walka ze złem też może być opłacalna. Dlaczego zresztą sama zmiana nośnika miałaby wszystko zmienić? Co prawda, nikt chyba nie ma wątpliwości, że samo zaistnienie Internetu zmieniło świat ale jak to mówią, kijem biegu rzeki nie zawrócisz. Trzeba dostosować się do nowych realiów zamiast mazać się, że coraz mniej ludzi kupuje papierowe książki czy gazety.

>>Ogólny wniosek różnych wróżbiarzy, na których się natknąłem jest taki, że gazety papierowe są już praktycznie trupem ale ponoć nie raz już im to wróżono a jakoś przetrwały.
>Nie, no oczywiście że część przetrwa, ale niestety ta gorsza.

Może więc warto, póki czas, wytypować najlepsze tytuły i zmusić ludzi ustawą do ich kupowania
cmos (1664 punktów)
>Czyli stawiasz na przymus?

Mi też się przymusowość abonamentu RTV nie za bardzo się podoba, ale skądś ta kasa na edukację musi być.

>Interesują mnie ci, którzy nie mają z tej przyczyny, że firma wykorzystuje dzieci ale tego nie sposób ocenić.

Przecież ta praca dzieci to nie jedyny zarzut do polityki firmy Apple.

>Nie. Uwierzyłem, że dziennikarze nie mogąc publikować na papierze będą robić to w internecie. Przecież zapotrzebowanie na informacje się nie zmniejszyło a coraz więcej ludzi ich szuka korzystając z komputera, bo tak jest wygodniej.

I taniej. A autor za coś żyć musi.

>Obserwuję odwrotną tendencję. Coraz więcej moich znajomych kupuje różne programy, bo ich cena staje się coraz bardziej przystępna a crackowanie coraz bardziej uciążliwe. Grywałem niegdyś w pirackie gry a teraz nie mam ani jednej takiej. Mam za to kilkanaście oryginalnych. Moja siostra wykupiła roczne prenumeraty gazet (nie wiem ilu) właśnie w formie elektronicznej. Niech kosztuje taka gazeta tyle samo, co w kiosku- myślisz, że każdy będzie żałował tych kilku złotych?

Nie zauważasz jednego czynnika - każda z tych płatnych wiadomości natychmiast trafia na portale darmowe.

>Telewizja dowiedziała się, bo ktoś chciał się podzielić tą informacją. Jeśli umie dodzwonić się do telewizji, to i do dziennikarza publikującego w sieci mu się uda.

Człowieku, wielu z tych ludzi nie stać na mydło, a Ty o międzynarodowych rozmowach telefonicznych!

>Założę się, że reporter śledczy nie jeździł w ciemno po całym kontynencie, zaglądając ukradkiem przez okna odrapanych budynków w poszukiwaniu wykorzystywanych dzieci.

Oczywiście że nie jeździ w ciemno. Kontaktuje się z jakąś organizacją, ci podają mu kontakt do człowieka który kogoś zna, ten prowadzi do jeszcze innych i po paru takich etapach (często po dłuższym okresie zdobywania zaufania) dochodzisz dopiero do bezpośrednio pokrzywdzonych.

>Walka ze złem też może być opłacalna. Dlaczego zresztą sama zmiana nośnika miałaby wszystko zmienić?

Bo papieru nie da się darmowo skopiować i rozkolportować, a informację w sieci tak.

>Co prawda, nikt chyba nie ma wątpliwości, że samo zaistnienie Internetu zmieniło świat ale jak to mówią, kijem biegu rzeki nie zawrócisz. Trzeba dostosować się do nowych realiów zamiast mazać się, że coraz mniej ludzi kupuje papierowe książki czy gazety.

Czy ja się mażę? Proponuję żeby wspierać telewizję państwową (ale tylko dobrą!), bo na gazety nie ma już co liczyć.

>Może więc warto, póki czas, wytypować najlepsze tytuły i zmusić ludzi ustawą do ich kupowania

Eee tam. To już lepiej zrobic państwowa gazetę, tylko wpadamy wtedy w te same problemy co z państwową telewizją.
05-08-2013 22:53 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>I taniej. A autor za coś żyć musi.

Niekoniecznie musi być taniej ale jest na ogół, bo koszty dystrybucji są mniejsze.

>Nie zauważasz jednego czynnika - każda z tych płatnych wiadomości natychmiast trafia na portale darmowe.

Podobnie jak wszystko inne. Na to nie ma na razie rady. Wystarczy najtańszy skaner by wrzucać do sieci również gazety papierowe. Możesz znaleźć w sieci filmy w niezłej jakości, które dopiero wejdą w Polsce do kin albo ciut starsze przechwycone z płatnej telewizji. Możesz czytać i oglądać w sieci komiksy skopiowane z papierowych wersji, że o muzyce już nie wspomnę.

>Człowieku, wielu z tych ludzi nie stać na mydło, a Ty o międzynarodowych rozmowach telefonicznych!

Mówiłem "ktoś" a nie "któreś z dzieci". Obojętnie kto to był, udało mu się zainteresować telewizję, to i inne media dałby pewnie radę. Padło na telewizję zapewne dlatego, że jest najbardziej efektownym i opiniotwórczym medium.

>Bo papieru nie da się darmowo skopiować i rozkolportować, a informację w sieci tak.

Da się wrzucić go do sieci i rozpowszechnić.
Pamiętam, że kiedyś ludzie odbijali całe książki na ksero, bo wychodziło taniej niż w księgarni. Nie wiem czy dalej się to praktykuje. Sądzę, że nawet jeśli, to jest tego znacznie mniej niż było. Ludzie po krótkim szale na punkcie darmochy znów doceniają jakość.
cmos (1664 punktów)
>Niekoniecznie musi być taniej ale jest na ogół, bo koszty dystrybucji są mniejsze.

Koszty papieru i dystrybucji dla gazety papierowej to drobna część ich kosztów, a budowa infrastruktury software/hardware do publikacji w sieci też nie jest za darmo.

>Podobnie jak wszystko inne.

Nie podobnie. Znacznie łatwiej.

>Na to nie ma na razie rady. Wystarczy najtańszy skaner by wrzucać do sieci również gazety papierowe.

Próbowałeś kiedyś poskanować coś do wrzucenia w sieć? Format gazetowy na najtańszym skanerze w A4? Trzeba się narobić, posklejać kawałki, OCR-a mieć, skontrolować literówki... Komu by się chciało, tak za darmo. A z sieci tylko parę klików.

>Możesz znaleźć w sieci filmy w niezłej jakości, które dopiero wejdą w Polsce do kin albo ciut starsze przechwycone z płatnej telewizji. Możesz czytać i oglądać w sieci komiksy skopiowane z papierowych wersji, że o muzyce już nie wspomnę.

To jest kontent w miarę stały, nie zmieniający się codziennie, i relatywnie duży. A z gazety sieciowej agreguje za darmo nawet Google (ostatnio wydawcy się z nim z tego powodu procesują).

>Mówiłem "ktoś" a nie "któreś z dzieci". Obojętnie kto to był, udało mu się zainteresować telewizję, to i inne media dałby pewnie radę. Padło na telewizję zapewne dlatego, że jest najbardziej efektownym i opiniotwórczym medium.

Znaczy wyobrażasz sobie że jak ktoś coś w sieci napisał, to na pewno jest najświętsza prawda, wszelkie wątpliwości można wyjaśnić przez maila i telefon i własnego śledztwa robić nie trzeba? Tak się nie robi dobrej gazety. Nawiasem mówiąc tak działają w Polsce te różne media prawicowe, oni myślą że wystarczy skomentować to, co w innej gazecie przeczytali a ich śledztwa dziennikarskie polegają na czytaniu gazet i sieci. Nawet fachowca zapytać im się najczęściej nie chce.

>>Bo papieru nie da się darmowo skopiować i rozkolportować, a informację w sieci tak.
>Da się wrzucić go do sieci i rozpowszechnić

Read my lips: DARMOWO. To jest to słowo kluczowe.

>Pamiętam, że kiedyś ludzie odbijali całe książki na ksero, bo wychodziło taniej niż w księgarni. Nie wiem czy dalej się to praktykuje. Sądzę, że nawet jeśli, to jest tego znacznie mniej niż było. Ludzie po krótkim szale na punkcie darmochy znów doceniają jakość.

Sorry, ale rzeczywistość jakoś nie potwierdza Twojego przekonania. O, dzisiaj jadąc do pracy słyszałem w radiu (państwowym zresztą), że szef Amazona kupił jako osoba prywatna podupadającą czołową, jakościową gazetę amerykańską Washington Post. Wiesz, Watergate, nagrody dziennikarskie co chwila itd. Ciekawe czy jak będa chcieli napisać o nieprawidłowościach w Amazonie zachowa się jak Obywatel Kane, czy jak szef korporacji?
-jad- (18783 punktów)
>Koszty papieru i dystrybucji dla gazety papierowej to drobna część ich kosztów, a budowa infrastruktury software/hardware do publikacji w sieci też nie jest za darmo.

Skoro tak, to dlaczego przez neta jest taniej?

>Próbowałeś kiedyś poskanować coś do wrzucenia w sieć? Format gazetowy na najtańszym skanerze w A4? Trzeba się narobić, posklejać kawałki, OCR-a mieć, skontrolować literówki... Komu by się chciało, tak za darmo. A z sieci tylko parę klików.

Jakie posklejać, jakie literówki? Udostępniam za darmo a nie redaguję. Każdy artykuł może być na osobnym skanie albo nawet na dwóch, trzech różnych a odpowiedzialność za literówki spada na redakcję gazety, której za artykuł nie płacimy.

>Znaczy wyobrażasz sobie że jak ktoś coś w sieci napisał, to na pewno jest najświętsza prawda, wszelkie wątpliwości można wyjaśnić przez maila i telefon i własnego śledztwa robić nie trzeba?

Wyobrażam sobie, że autor publikujący w sieci może działać zupełnie tak samo jak publikujący na papierze. Ty wciąż myślisz o blogach a ja o gazetach. Pewnie stąd nieporozumienia.

>>>Bo papieru nie da się darmowo skopiować i rozkolportować, a informację w sieci tak.
>>Da się wrzucić go do sieci i rozpowszechnić

>Read my lips: DARMOWO. To jest to słowo kluczowe.

Da się darmowo a zupełnie darmowo to nic się nie da. Prąd do kompa też kosztuje.

>>Pamiętam, że kiedyś ludzie odbijali całe książki na ksero, bo wychodziło taniej niż w księgarni. Nie wiem czy dalej się to praktykuje. Sądzę, że nawet jeśli, to jest tego znacznie mniej niż było. Ludzie po krótkim szale na punkcie darmochy znów doceniają jakość.

>Sorry, ale rzeczywistość jakoś nie potwierdza Twojego przekonania. O, dzisiaj jadąc do pracy słyszałem w radiu (państwowym zresztą), że szef Amazona kupił jako osoba prywatna podupadającą czołową, jakościową gazetę amerykańską Washington Post. Wiesz, Watergate, nagrody dziennikarskie co chwila itd. Ciekawe czy jak będa chcieli napisać o nieprawidłowościach w Amazonie zachowa się jak Obywatel Kane, czy jak szef korporacji?

A co ma piernik do wiatraka?
Odpowiadając na Twoje pytanie- mówisz po prostu, że media komercyjne z natury nie mogą być całkowicie obiektywne ale ja twierdzę, że praktycznie żadne nie mogą być. Kto będzie kąsał rękę, która go karmi??
Może jakiś gotów na to niezależny bloger ewentualnie się znajdzie
cmos (1664 punktów)
>>Koszty papieru i dystrybucji dla gazety papierowej to drobna część ich kosztów, a budowa infrastruktury software/hardware do publikacji w sieci też nie jest za darmo.
>Skoro tak, to dlaczego przez neta jest taniej?

Masz na myśli cenę sprzedaży? Po pierwsze dlatego, że jak na razie większość kosztów pokrywa sprzedaż egzemplarzy papierowych i reklama w papierze, a net to tylko dodatek.
Po drugie dlatego, że w necie mało kto da tyle co za papier a reklamy też nie są aż tak dochodowe. W sumie jak zlikwidujesz papier to nie pokryjesz kosztów - i pa pa dobre gazety.

>Jakie posklejać,

No przecież gazeta jest większa niż A4, również niektóre artykuły wylezą poza zakres skanowany.

>jakie literówki?

Z OCR-a oczywiście.

>Wyobrażam sobie, że autor publikujący w sieci może działać zupełnie tak samo jak publikujący na papierze. Ty wciąż myślisz o blogach a ja o gazetach. Pewnie stąd nieporozumienia.

No właśnie: Myślisz że gazeta w sieci będzie miała dokładnie takie warunki jak papierowa. Ale to nieprawda - będzie miała o wiele niższe wpływy, nawet jeżeli koszty będą niższe. I po pewnym czasie wyląduje w rejonach lepszych blogów albo onetu.

>>Read my lips: DARMOWO. To jest to słowo kluczowe.
>Da się darmowo a zupełnie darmowo to nic się nie da. Prąd do kompa też kosztuje.

Czepiasz się - komputer kręci się i tak cały czas, routery też. Nie poniesiesz żadnych dodatkowych kosztów, może ewentualnie poza paroma sekundami Twojego czasu.

>A co ma piernik do wiatraka?

Wydawało mi się, że rozmawiamy o tym że wkrótce zabraknie chociaż jako tako niezależnej prasy, a jak zlikwidować publiczną telewizję to i chociaż potencjalnie niezależnej telewizji. A "Washington Post" to przykład na negowaną przez Ciebie tezę, że Internet zabija prasę papierową. "WP" ma problemy z dokładnie takich przyczyn:
- Większość ogłoszeń poszła do sieci -> wpływy spadły.
- Spora część czytelników poszła do sieci -> wpływy spadły
- Wydanie internetowe gazety przynosi znacznie niższe dochody niż papierowe -> wpływy spadły
I "WP" nie jest wyjątkiem - wszyscy mają takie problemy, daleko nie szukając to we Frankfurcie padła ostatnio " Frankfurter Rundschau", z dokładnie takich samych powodów.

>Odpowiadając na Twoje pytanie- mówisz po prostu, że media komercyjne z natury nie mogą być całkowicie obiektywne ale ja twierdzę, że praktycznie żadne nie mogą być. Kto będzie kąsał rękę, która go karmi??

No ale niektórym lepiej lub gorzej się to udaje - BBC na przykład, albo wspomniany "Washington Post", do niedawna spółka giełdowa.

>Może jakiś gotów na to niezależny bloger ewentualnie się znajdzie

Najlepszy byłby ktoś w rodzaju wspomnianego przeze mnie wcześniej "Obywatela Kane", ale niestety to postać fikcyjna.
-jad- (18783 punktów)
>Masz na myśli cenę sprzedaży? Po pierwsze dlatego, że jak na razie większość kosztów pokrywa sprzedaż egzemplarzy papierowych i reklama w papierze, a net to tylko dodatek.
>Po drugie dlatego, że w necie mało kto da tyle co za papier a reklamy też nie są aż tak dochodowe. W sumie jak zlikwidujesz papier to nie pokryjesz kosztów - i pa pa dobre gazety.

Myślałem, że dobre gazety nie utrzymują się z reklamy i dzięki temu pozostają obiektywne...

>>Jakie posklejać,
>No przecież gazeta jest większa niż A4, również niektóre artykuły wylezą poza zakres skanowany.

No to co? Można zeskanować to na dwa albo trzy razy. Uroki darmochy.

>>jakie literówki?
>Z OCR-a oczywiście.

Co mnie obchodzą literówki? Czy ktoś wrzucając czyiś film do sieci poprawia dialogi?

>No właśnie: Myślisz że gazeta w sieci będzie miała dokładnie takie warunki jak papierowa. Ale to nieprawda - będzie miała o wiele niższe wpływy, nawet jeżeli koszty będą niższe. I po pewnym czasie wyląduje w rejonach lepszych blogów albo onetu.

Rozpatrujemy zmianę sposobu dystrybucji. Nic ponadto.

>>>Read my lips: DARMOWO. To jest to słowo kluczowe.
>>Da się darmowo a zupełnie darmowo to nic się nie da. Prąd do kompa też kosztuje.
>Czepiasz się - komputer kręci się i tak cały czas, routery też. Nie poniesiesz żadnych dodatkowych kosztów, może ewentualnie poza paroma sekundami Twojego czasu.

A więc darmowo. Tak jak mówiłem.

>>A co ma piernik do wiatraka?
>Wydawało mi się, że rozmawiamy o tym że wkrótce zabraknie chociaż jako tako niezależnej prasy

A mi się wydawało, że tłumaczyłem Ci na przykładzie, że ludzie znów cenią sobie jakość (raczej nie kserują książek) a Ty mi odpowiedziałeś, że źle mi się wydaje, bo właściciel Amazona kupił gazetę, która pewnie nie będzie już obiektywna. Co ma piernik do wiatraka?

>a jak zlikwidować publiczną telewizję to i chociaż potencjalnie niezależnej telewizji.

Daj spokój. Potencjalnie to ja jestem geniuszem ale faktycznie, niestety, nie.

>- Większość ogłoszeń poszła do sieci -> wpływy spadły.
>- Spora część czytelników poszła do sieci -> wpływy spadły

Niedługo musi się to odwrócić. Więcej osób trafi na reklamę w Internecie niż w gazecie. Byle link, byle klik i już "obejrzenie" zaliczone. A czytelnicy, co twierdzę z uporem, jeśli wydają 10zł w kiosku a nie chce im się tam łazić, to i PayPalem będą gotowi zapłacić tyle samo za dobrą wersję elektroniczną. Chyba że są durniami, w dodatku bez kalkulatora w Windowsie ale jeśli tak, to oznacza to, że lata czytania prasy papierowej nie nauczyły ich rozumu czyli nie ma czego żałować.
08-08-2013 12:56 
 Ocena 1 na 1
cmos (1664 punktów)
>Myślałem, że dobre gazety nie utrzymują się z reklamy i dzięki temu pozostają obiektywne...

Od początku i z daleka było widać, że nie masz najbledszego pojęcia o temacie i sadzisz tylko własnymi fantazjami. Widziałeś kiedyś gazetę bez reklam i ogłoszeń drobnych? A dobre gazety wypracowały sobie system godzenia reklam z niezależnością zwany "chińskim murem" - przeczytaj sobie o tym. W telewizji to też może działać.

Problem jest taki, że im mniej kasy na działalność tym większa pokusa zrobienia w tym murze paru dziurek.

>No to co? Można zeskanować to na dwa albo trzy razy. Uroki darmochy.

No właśnie: Na dwa, trzy razy a potem posklejać.

>Co mnie obchodzą literówki? Czy ktoś wrzucając czyiś film do sieci poprawia dialogi?

Są tacy.

>Rozpatrujemy zmianę sposobu dystrybucji. Nic ponadto.

No weź. Rozpatrujemy tylko zastąpienie w transporcie kontenerów ciężarówek rowerami. Nic ponadto.

>A więc darmowo. Tak jak mówiłem.

Darmowo z sieci. Z papieru nie darmowo. No chyba że Twój czas jest darmowy, to by wiele z Twoich pogladów wyjaśniało.

>>a jak zlikwidować publiczną telewizję to i chociaż potencjalnie niezależnej telewizji.
>Daj spokój. Potencjalnie to ja jestem geniuszem ale faktycznie, niestety, nie.

Mógłbym być złośliwy, ale się powstrzymam

>Niedługo musi się to odwrócić. Więcej osób trafi na reklamę w Internecie niż w gazecie. Byle link, byle klik i już "obejrzenie" zaliczone.

No mówię że nie masz pojęcia o temacie. Ci od reklam bardzo dokładnie liczą skuteczność reklamy, wiedzą, że skuteczność reklamy w sieci jest niska (a jeszcze sól w oku czyli AdBlock...) i płacą za nią mało.

>A czytelnicy, co twierdzę z uporem, jeśli wydają 10zł w kiosku a nie chce im się tam łazić, to i PayPalem będą gotowi zapłacić tyle samo za dobrą wersję elektroniczną.

Tyle że nie masz na to żadnego wsparcia w twardych danych. Praktyka jest inna - to jest prawie dokładnie przypadek Frankfurter Rundschau. Góra parę procent czytelników tak ma.
-jad- (18783 punktów)
>>Myślałem, że dobre gazety nie utrzymują się z reklamy i dzięki temu pozostają obiektywne...
>Od początku i z daleka było widać, że nie masz najbledszego pojęcia o temacie i sadzisz tylko własnymi fantazjami. Widziałeś kiedyś gazetę bez reklam i ogłoszeń drobnych?

Owszem. I co teraz?

>A dobre gazety wypracowały sobie system godzenia reklam z niezależnością zwany "chińskim murem" - przeczytaj sobie o tym. W telewizji to też może działać.

Może działać w mediach państwowych ale nie może w prywatnych. Dlaczego? Bo nie wyczytałem tego.

>Problem jest taki, że im mniej kasy na działalność tym większa pokusa zrobienia w tym murze paru dziurek.

Politycy, urzędnicy, policjanci mają całą kasę na działalność a jednak zdarza się korupcja w tych środowiskach. Jak to wyjaśnisz?

>>No to co? Można zeskanować to na dwa albo trzy razy. Uroki darmochy.
>No właśnie: Na dwa, trzy razy a potem posklejać.

Nie trzeba. Można udostępnić trzy obok siebie.

>>Co mnie obchodzą literówki? Czy ktoś wrzucając czyiś film do sieci poprawia dialogi?
>Są tacy.

Nie spotkałem się. Dysponujesz jakimiś przykładami?

>No weź. Rozpatrujemy tylko zastąpienie w transporcie kontenerów ciężarówek rowerami.

Rozpatrujemy też likwidację kontenerów, żeby lepiej można było dostarczać rowerami?

>>A więc darmowo. Tak jak mówiłem.
>Darmowo z sieci. Z papieru nie darmowo. No chyba że Twój czas jest darmowy, to by wiele z Twoich pogladów wyjaśniało.

Powiem jeszcze raz: Masz gazetę papierową, skanujesz ją w parę minut i udostępniasz w jakimś serwisie oferującym wymianę plików. Fakt, że tego nie pojmujesz również sporo wyjaśnia

>>Daj spokój. Potencjalnie to ja jestem geniuszem ale faktycznie, niestety, nie.
>Mógłbym być złośliwy, ale się powstrzymam

Każdy mógłby być. Proponuję chwilkę się nad tym zastanowić

>>A czytelnicy, co twierdzę z uporem, jeśli wydają 10zł w kiosku a nie chce im się tam łazić, to i PayPalem będą gotowi zapłacić tyle samo za dobrą wersję elektroniczną.
>Tyle że nie masz na to żadnego wsparcia w twardych danych.

Rzeczywiście. Znów się powtórzę: jeśli czytelnicy papierowej gazety nie chcą zapłacić za nią tylko dlatego, że teraz nie mogą jej pomiętosić, to są durniami przeczącymi swym istnieniem zbawiennemu wpływowi "dobrych" papierowych mediów. Przecież dotąd byli pod wpływem tego medium...
02-08-2013 23:26 
 Ocena 3 na 3
Borys Swoboda (1408 punktów)
Ale chyba nikt cię nie zmusza do kupowania tych produktów, prawda?

Jeżeli to, że nie sprzedaje się produktów niereklamowanych jest przymusem, przymusem jest również kupowanie muffinów z bakaliami (bo nie ma takich, np. z mięsem) samochodów z metalową karoserią (bo nie ma takich, np. z karoserią z klocków lego) czy mebli tworzonych z pomocą metalowych narzędzi (bo nie ma np. takich wygryzionych przez wytresowane bobry).
02-08-2013 22:50 
 Ocena 1 na 1
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Naprawdę wolisz płacić przymusowo w cenach różnych produktów na czysto odmóżdżające programy prywatne? To jest dopiero niesprawiedliwość bez jakiegokolwiek pożytku.

Chwileczkę, skoro w telewizjach komercyjnych są puszczane takie a nie inne programy, to może takie a nie inne programy ludzie chcą oglądać.

Z jakiej racji uzurpujesz sobie prawo do decydowania o tym, co kto ma oglądać i za co płacić? Bo czujesz się mądrzejszy?
02-08-2013 22:54 
 Ocena 1 na 1
cmos (1664 punktów)
>Chwileczkę, skoro w telewizjach komercyjnych są puszczane takie a nie inne programy, to może takie a nie inne programy ludzie są oglądać.
>Z jakiej racji uzurpujesz sobie prawo do decydowania o tym, co kto ma oglądać i za co płacić? Bo czujesz się mądrzejszy?
>

Piękna copypasta.

Chwileczkę, skoro dzieci nie chcą się uczyć, to może należy zlikwidować szkoły? Z jakiej racji uzurpujesz sobie prawo do decydowania o tym, co kto ma się uczyć i czego? Bo czujesz się mądrzejszy?

Chwileczkę, skoro ludzie nie chcą szczepić dzieci, to może należy zlikwidować szczepionki? Z jakiej racji uzurpujesz sobie prawo do decydowania o tym, co kto ma się szczepić i na co? Bo czujesz się mądrzejszy?
02-08-2013 23:00 
 0 na 4
Borys Swoboda (1408 punktów)
Ja sobie takich praw nie uzurpuję. Jestem przeciwnikiem przymusu szczepień i przymusu szkolnego, jak i śwadczenia tych usług przez państwo. Choć nie wiem, czemu taka postawa miałaby zakładać wrogość wobec samych szczepionek lub szkół...
Krynio (38 punktów)
>niech zostawią w spokoju ludzi, którzy naprawdę nie korzystają z ich usług<

Nie oglądam telewizji w ogóle od kilku lat - tego nie da się oglądać! Telewizor posiadam, lecz służy mi on do oglądania sporej kolekcji filmów i koncertów (oryginalnych) wtedy, kiedy mam na to ochotę i czas.
W dyskusji o "misji" telewizji publicznej zapomina się o jednej istotnej kwestii - TVP to 11!!! różnych kanałów. Za wszystkie musimy płacić, lecz nie wszystkie mamy możliwość oglądać (przynajmniej w wersji naziemnej). Pasą się na nich całe masy różnych darmozjadów, którzy myślą, że ich zadowolone facjaty, przecudne programy i niezwykłe informacje są nam niezbędne.
Myślę, że najlepszy pomysł to płatna zakodowana telewizja "publiczna" - w wersji cyfrowej łatwe do wykonania, a i dodatkowa kontrola nad obywatelami nie do pogardzenia.
Porzućcie Wszelką Nadzieję (1 punktów)
Ja uważam że niezłą szopkę zrobili z cyfryzacją. I opinia w TV jacy oni postępowi, że dbają o jakoś itd. Widzowie oczywiście od razu zasili konta ich kolegów kupując dekodery. Moim zdaniem nie mają niczym się chwalić, bo wprowadzili zwyczajną platformę.
Ja gdybym robił postęp razem z Bonim, to bym dołożył wszelkich starań aby każdy miał dostęp do internetu! Bym zadbał aby każdy potrafił skorzystać z PC z możliwością podłączenia do TV. Nauka korzystania z tego zmieściła by się w małej broszurze, tak aby każda babcia zrozumiała. A podatek byłby umieszczany za oglądanie konkretnych rzeczy. Zresztą zrobili to na stronach, ale dość średnio.
Wtedy było by najlepiej, tyle pieniędzy by nie szło na piłkę nożną, było by miejsce na seriale i dzienniki. Znając życie, trzeba było by sporo (na osobę) płacić za dobre materiały i niezależne dziennikarstwo.
03-08-2013 15:01 
 Ocena 1 na 1
szarley (54907 punktów)

>Ja gdybym robił postęp razem z Bonim, to bym dołożył wszelkich starań aby każdy miał dostęp do internetu! Bym zadbał aby każdy potrafił skorzystać z PC z możliwością podłączenia do TV. Nauka korzystania z tego zmieściła by się w małej broszurze, tak aby każda babcia zrozumiała.

... i jeszcze każda babcia miała komputer....
na jakim Ty świecie żyjesz??
02-08-2013 08:04
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)
Pozostaje jeszcze kwestia osób, które płacą za telewizję kablową. Już dawno padały propozycje, żeby sieci kablowe rozliczały się z TVP za transmitowanie jej programów, ale chyba zdechły, bo ostatnio jakoś nikt do tego nie wraca. Tymczasem płacenie kablówce i abonamentu to zapłata podwójna za to samo. Słyszałam też zdanie, że "abonament to taka opłata za posiadanie telewizora", co już jest szczytem głupoty, bo za posiadanie telewizora płaci się w sklepie.
Płacenie za tv w rachunku za prąd to też średni pomysł, bo co zrobić z kimś, kto ma dom zasilany ogniwami fotowoltaicznymi albo turbinami wiatrowymi i nie korzysta z prądu z ogólnej sieci? A telewizor ma i telewizję ogląda. Na własnym prądzie. Wiem, że to rzadkość i w ogóle raczej nie ma o czym mówić, ale teoretycznie sprawa jest.
Moim zdaniem najlepiej przestać utrzymywać fikcję i zlikwidować ten nieszczęsny abonament w ogóle. Niech płacą reklamodawcy (i tak płacą), a "misjonarzom" z TVP obciąć nieco te ich celebryckie zarobki, żeby była oszczędność na budżecie.
sztejkat (4743 punktów)
>Pozostaje jeszcze kwestia osób, które płacą za telewizję kablową. Już dawno padały propozycje, żeby sieci kablowe rozliczały się z TVP za transmitowanie jej programów, (...)

O ile pamiętam - płacą za prawo re-transmisji. I mają obowiązek re-transmisji.

>(...) Słyszałam też zdanie, że "abonament to taka opłata za posiadanie telewizora", co już jest szczytem głupoty, bo za posiadanie telewizora płaci się w sklepie.

Słyszałaś dobrze, mniej więcej tak to definiują przepisy. Płaci się za posiadanie wielu rzeczy, choćby domu. Płaci się też opłatę na rzecz związku literatów przy zakupie papieru do drukarki.

>Moim zdaniem najlepiej przestać utrzymywać fikcję i zlikwidować ten nieszczęsny abonament w ogóle. Niech płacą reklamodawcy (i tak płacą) (...)

Bilans musi wyjść na zero. Mniej przychodu z opłaty == więcej reklam == mniej treści.

Rozważenia wymaga natomiast zmiana formy finansowania.

Po pierwsze, opłata obecnie ma niewielką ściągalność związaną z kosztowną (wobec niskiej należności) egzekucją i brakiem zdecydowanych środków przymusu (np. umożliwiających przeszukanie lokalu przy sprzeciwie lokatora).

Wątpliwość może też budzić scedowanie procesu poboru opłaty na bądź co bądź przedsiębiorstwo komercyjne (poczta polska) - bo niby jak to wygląda? Opłata jest na rzecz instytucji państwowej (KRRiT), a pieniążki płacić należy jakiemuś przedsiębiorcy, który urzędem nie jest?

Finansowo zaś warto postawić pytanie, które z proponowanych rozwiązań zbierania opłaty byłoby NAJTAŃSZE, tak po stronie płacącego jak i otrzymującego opłatę. Wydaje mi się, że obecne rozwiązanie wymagające istnienia kompletnego systemu ewidencji i zbierania opłaty przy jej praktycznie rzecz biorąc ( po rozszerzeniu na nowe media np. internet i telefonia komórkowa ) powszechnym charakterze duplikuje już istniejące systemy zbierania np. podatku dochodowego.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365