 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-08-2008 21:25 | awitu (7627 punktów) | Być dawcą
2 na 2 | Ciekawi mnie, jakie macie poglądy odnośnie bycia krwiodawcą, dawcą szpiku kostnego i zadeklarowania zgody na przeszczep Waszych organów po śmierci. Na tym forum większość z nas stanowią ateiści, więc nie ograniczają nas religijne nakazy i zakazy, duża część z nas deklaruje się jako humaniści i racjonaliści, dlatego wydaje mi się, że wśród nas powinno być więcej honorowych krwiodawców, osób zarejestrowanych w banku szpiku kostnego i częściej niż osoby wierzące powinniśmy nosić przy sobie deklarację ze zgodą na pobranie naszych organów po śmierci. Mnie do zostania krwiodawcą i zarejestrowania się w banku szpiku kostnego skłoniła rodzinna tragedia, ale może ktoś z Was został dawcą nie pod wpływem ciężkich przeżyć, ale w wyniku swego racjonalnego i humanistycznego światopoglądu.
pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Tomek Bogusiak (170 punktów) | Ja chętnie oddałbym krew, gdyby nie moja niepełnoletność. A co do zaświadczeń, że chce się oddać organy po śmierci, to już parę lat temu uznałem to za dobry pomysł. Niestety nigdy nie zgłębiłem wiadomości na temat tego, jak to zaświadczenie powinno być sformułowane, czy może wydawaniem tego zajmuje się jakaś instytucja i czy będąc niepełnoletni, mogę takie mieć bez zgody rodziców. Oczywiście myślę, że moi rodzice nie mieli by nic przeciwko temu, ale wolałbym sam o takich rzeczach decydować. Moje organy nie będą mi potrzebne po śmierci, więc dlaczego nie miałyby posłużyć innym, którzy dzięki nim mogliby żyć dłużej.
|
|
 | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) | > Ja chętnie oddałbym krew, gdyby nie moja niepełnoletność.Jeśli o bycie krwiodawcą, musisz poczekać do 18 roku życia. Odnośnie bycia dawcą organów, w świetle polskiego prawa wygląda to tak, że do 16 roku życia decyzję dotyczącej młodej osoby podejmują rodzice lub prawni opiekunowie. Zgodnie z prawem, dawcą organów po śmierci może być każda osoba, która za życia nie wyraziła sprzeciwu, co do pobrania od niej tkanek lub narządów. U osoby pełnoletniej nie jest potrzebna zgoda rodziny, niemniej jednak najczęściej szanuje się wolę rodziny i wówczas do transplantacji może nie dojść. Aby uniknąć ewentualnego sprzeciwu, lub by nie opóźniać procedury pobrania w wypadku nagłych okoliczności wskazane jest noszenie takiej deklaracji przy sobie, np. w portfelu czy obok dowodu osobistego. Deklaracja może być sporządzona samodzielnie, musi tylko zawierać imię, nazwisko, PESEL, adres, datę sporządzenia tego oświadczenia oraz formułkę brzmiącą: "Wyrażam zgodę na pobranie po śmierci moich tkanek i narządów do przeszczepienia" i podpis. Warto o tym fakcie poinformować rodzinę by w razie zaistnienia takiej sytuacji nie sprzeciwiali się naszej woli. Można też wydrukować gotowy formularz, wypełnić go i nosić przy sobie Poniżej 16 roku życia sprzeciw mogą wyrazić tylko rodzice lub opiekunowie. W przypadku małoletniego powyżej lat szesnastu sprzeciw wobec pobrania narządów mogą wyrazić rodzice, ale również ten małoletni. Gdy z jakiś powodów nie chcemy być potencjalnymi dawcami warto zgłosić ten sprzeciw do Centralnego Rejestru Sprzeciwów (CRS).
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Zgodnie z prawem, dawcą organów po śmierci może być każda osoba, która za życia nie wyraziła sprzeciwu >wskazane jest noszenie takiej deklaracji [...] "Wyrażam zgodę na pobranie po śmierci moich tkanek i narządów do przeszczepienia" Namawianie do osobnego deklarowania domyślnie uznanej ustawą zgody, to wprowadzanie bałaganu - po co w takim razie ustawa? Chyba, że chodzi tu o osłabienie mocy istniejącego prawa. A jeżeli do takiego postępowania namawiają lekarze, to takie postępowanie wygląda na celowe wprowadzanie bałaganu, w sferze, w której lekarz będzie potem "zmuszony" rozstrzygać powstałe niejednoznaczności. To demontowanie istniejącego prawa da lekarzom możliwość zawładnięcia kolejną nieuporządkowaną dziedziną.
>Gdy z jakiś powodów nie chcemy być potencjalnymi dawcami warto zgłosić ten sprzeciw do Centralnego Rejestru Sprzeciwów (CRS). A jeśli bez powodu? Czy jeszcze wolno nie chcieć być dawcą bez powodu? .
|
|
| |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) |
>Namawianie do osobnego deklarowania domyślnie uznanej ustawą zgody, to wprowadzanie bałaganu - po co w takim razie ustawa? Chyba, że chodzi tu o osłabienie mocy istniejącego prawa. A jeżeli do takiego postępowania namawiają lekarze, to takie postępowanie wygląda na celowe wprowadzanie bałaganu, w sferze, w której lekarz będzie potem "zmuszony" rozstrzygać powstałe niejednoznaczności. To demontowanie istniejącego prawa da lekarzom możliwość zawładnięcia kolejną nieuporządkowaną dziedziną.
Czasami mam wrażenie, że piszesz tak jakbyś nie znał tego kraju i nie wiedział jak tu jest. Rozumiem, że uważasz, że lekarze to najgorsze zło na ziemi, które marzy tylko o tym by zagarnąć cała władzę nad światem. Nie wtrącam się do tego, Twój pogląd, możesz posiadać każdy pogląd, jaki sobie życzysz.
Bałagan jest, ale każdy zdaje sobie sprawę, co by się działo gdyby zaczęto pobierać organy kierując się jedynie brakiem wyrażonego sprzeciwu. Owszem przez pewien czas mielibyśmy więcej organów do przeszczepów, ale z czasem przy braku akceptacji społecznej i zrozumienia społecznego większość społeczeństwa zaczęłaby traktować transplantację jako coś złego, kradzież itd. Prawo stanowione by było skuteczne, by mogło sprawnie działać potrzebuje społecznej akceptacji, zrozumienia zasadności tego prawa, a nasze społeczeństwo nie rozumie jeszcze, że oddając nerkę, wątrobę itd po śmierci nic nie traci, a ratuje komuś życie. Sankcja niczego nie załatwia, chyba, że uważa się, że totalitaryzm jest najlepszą formą rządów. Z prawem muszą się ludzie oswoić, dlatego prawo istnieje, ale dalej szanuje się wolę np rodziny, by jednocześnie wyrobić w społeczeństwie pozytywne nastawienie, zrozumienie dla potrzeby bycia dawcą. Żyjemy w kraju gdzie ludzie pływają w zabobonach i braku wiedzy, więc obok stanowienia prawa, które jest dobre, potrzebna jest praca nad zmianą świadomości społecznej i upowszechnianie wiedzy na temat danych zjawisk, by prawo to stało się równie zrozumiałe i akceptowalne jak prawo zakazujące zabijania innych. Może to Ci się wydawać dziwne i niepotrzebne, nic na to nie poradzę.
>A jeśli bez powodu? Czy jeszcze wolno nie chcieć być dawcą bez powodu?
A czy ja jestem ustawodawcą, żeby Ci cokolwiek zabraniać? Masz prawo nie chcieć być dawcą bez powodu, czy z powodu jakichkolwiek przekonań, urojeń, czy widzimiesie. Ja staram się działać w oparciu o analizę faktów, dla mnie działanie ma charakter przyczynowo skutkowy i uważam, że ludzie to istoty myślące, a to forum z założenia skupia osoby posługujące się rozumem, więc naturalne jest dla mnie, zakładanie, że tak ważna decyzja jest wynikiem jakichś przemyśleń, ale nie odmawiam Ci prawa działania na zasadzie "nie, bo nie". Twoja wola. Nie narzucam Ci nic, nie zabraniam choćbym miała taką moc i taką władzę.
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Bałagan jest, ale... Nie "bałagan jest", tylko Ty bałagan wprowadzasz.
Jeśli mamy ustawę o domyślnej zgodzie i centralny rejestr, wystarczy kandydata na dawcę sprawdzić w tym rejestrze. Po co burzyć ten ład jakimiś karteluszkami o niepewnej wiarygodności, oraz czemu nakłaniają do tego pacjentów sami lekarze, mimo, że mają w ustawie dobre prawne narzędzie!
>nasze społeczeństwo nie rozumie jeszcze, że oddając nerkę, wątrobę itd po śmierci nic nie traci, a ratuje komuś życie. Jasne, same ciemniaki. Lekarze tylko mądrzy.
Naprawdę znasz kogoś, kto "jeszcze nie rozumie"? .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | >Nie "bałagan jest", tylko Ty bałagan wprowadzasz.
Ja? Jak jeszcze nie doczytałeś nie jestem lekarzem, ani posłem, ani senatorem, ani członkiem rządu RP, więc nie do mnie te pretensje kieruj.
Post był odpowiedzią skierowaną do Tomka, przedstawieniem stanu jaki istnieje. Nie pasuje Ci że tak jest to kieruj swoje pretensje do odpowiednich organów i postaraj się o zmianę na lepsze, a nie sugeruj że to moja wina, bo mój udział sprowadza się do opisania stanu jaki istnieje.
>Jeśli mamy ustawę o domyślnej zgodzie i centralny rejestr, wystarczy kandydata na dawcę sprawdzić w tym rejestrze. Po co burzyć ten ład jakimiś karteluszkami o niepewnej wiarygodności, oraz czemu nakłaniają do tego pacjentów sami lekarze, mimo, że mają w ustawie dobre prawne narzędzie!
Odsyłam do postu wyżej, już na to odpowiedziałam. Myślisz że jak powtórzysz to kolejny raz to Twoje poglądy nabiorą większej wagi lub mnie przekonają?
>Jasne, same ciemniaki. Lekarze tylko mądrzy.
Twoje zdanie o lekarzach już znam. I nie przypisuj mi czegoś czego nie powiedziałam, a nie stwierdziłam że tylko lekarze są mądrzy.
>Naprawdę znasz kogoś, kto "jeszcze nie rozumie"?
Bardzo wielu.
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
| | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> mój udział sprowadza się do opisania stanu jaki istnieje.Krytykuję doradztwo, którego się tu podjęłaś. Uważam, że jest szkodliwe. > Myślisz że jak powtórzysz to kolejny raz to Twoje poglądy nabiorą większej wagi lub mnie przekonają?Myślę że przekonają, bo wydaje mi się że mnie nie zrozumiałaś. > >Naprawdę znasz kogoś, kto "jeszcze nie rozumie"?> Bardzo wielu.A ja nikogo, a nawet nikogo kto kogoś takiego zna (prócz Ciebie). Więc się bardzo dziwię... A może owi "nie rozumiejący idei transplantacji" ludzie nie mają telewizora? Czy to Polacy??  .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) |
> Krytykuję doradztwo, którego się tu podjęłaś. Uważam, że jest szkodliwe.Więc krytykuj, namawiaj do nie noszenia karteczek, krzycz na forum, że jest źle, że tak być nie powinno i niech będzie tak jak jest, a tych, co chcieliby zostać dawcami, ale ich rodzina po śmierci się sprzeciwi, niech chowają bez pobrania organów. W imię porządku, w imię egzekwowania prawa siłą, nie wprowadzania bałaganu, krytykuj. W przeciwieństwie do Ciebie, uważam, że człowiek może zrobić więcej w dobrej sprawie niż tylko przestrzegać prawo, a jeśli to prawo zawodzi to stara się by jego działania przyczyniły się do załatania tego kulejącego prawa. Więc ja będę nosić oświadczenie woli, bo chce mieć pewność. Nie będę tu powtarzać tego, co pisze J.Szulc, ale zastanów się nad jej słowami. To prawo nie sprowadza się jedynie do nakazowego aspektu, ale zawadza o bardzo mocne emocje ludzkie, więc sama sankcja nie wystarcza, potrzebna jest akceptacja. Ale Ty uważasz, że ta akceptacja jest, szkoda tylko że ilość organów do przeszczepów świadczy o czymś innym. > Myślę że przekonają, bo wydaje mi się że mnie nie zrozumiałaś.Myśleć możesz, co chcesz. Skoro uważasz, że nie potrafię Cię zrozumieć to, po co powtarzasz? No chyba, że uważasz mnie za psa Pawłowa, któremu można wpoić wiedzę przez powtarzanie przekazu. Brak zgodności poglądów nie zawsze oznacza niezrozumienie, czasem oznacza posiadanie odmiennego zdania. > A ja nikogo, a nawet nikogo kto kogoś takiego zna (prócz Ciebie).Skoro Ty nie znasz to znaczy, że takich ludzi nie ma? > Więc się bardzo dziwię... A może owi "nie rozumiejący idei transplantacji" ludzie nie mają telewizora? Czy to Polacy?? A co ma do tego posiadanie telewizora? Polacy w domach mają telewizory i wierzą w ufo, wierzą, że modlitwa uzdrawia, homeopatia działa, a koty zjadają dzieci. Gdybyś odrobinę poczytał o tym, jakie ludzie zadają pytania odnośnie transplantacji, jakie podają przyczyny, dlaczego nie chcą być dawcami, może byś zobaczył, jaki jest stan wiedzy na ten temat w naszym społeczeństwie. Myślisz, że tak tragiczna liczba narządów do przeszczepu bierze się z racjonalnego sprzeciwu i wiedzy?
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> tych, co chcieliby zostać dawcami, ale ich rodzina po śmierci się sprzeciwi, niech chowają bez pobrania organów.No przecież sama piszesz, że zgodnie z prawem Cytat:dawcą organów po śmierci może być każda osoba, która za życia nie wyraziła sprzeciwu, co do pobrania od niej tkanek lub narządów Oraz, że Cytat:U osoby pełnoletniej nie jest potrzebna zgoda rodziny Więc ja zwracam uwagę, że jeżeli najczęstszą praktyką jest, iż Cytat:szanuje się wolę rodziny i wówczas do transplantacji może nie dojść. to dopuszczający się tych praktyk łamią prawo. > jeśli to prawo zawodziGdzie zawodzi? > Więc ja będę nosić oświadczenie woli, bo chce mieć pewność.A ja złożę sprzeciw do rejestru, zgodę do portfela i tak umrę. I co wg Ciebie powinni zrobić lekarze w przypadku zapotrzebowania na moje narządy? > To prawo nie sprowadza się jedynie do nakazowego aspektu, ale zawadza o bardzo mocne emocje ludzkieTo prawo jest dokładnie po to, by kwestie pobierania narządów rozstrzygać bez emocji. > ...szkoda tylko że ilość organów do przeszczepów świadczy o czymś innym.Podaż organów do przeszczepu to w uproszczeniu ilość zgonów pomniejszona o ilość zarejestrowanych sprzeciwów. Ogół społeczeństwa ani nie jest tak ciemny, by nie pojąć idei transplantacji, ani tak światły, by masowo rejestrowano sprzeciwy. Np. ja nie wiem o żadnym sprzeciwie wśród znajomych. > Skoro uważasz, że nie potrafię Cię zrozumieć to, po co powtarzasz?Nie twierdzę, że nie potrafisz, tylko że nie zrozumiałaś. Poza tym mogłaś przekonać czytających - na forum nie jesteśmy sami. > Gdybyś odrobinę poczytał o tym, jakie ludzie zadają pytania odnośnie transplantacji, jakie podają przyczyny, dlaczego nie chcą być dawcami, może byś zobaczył, jaki jest stan wiedzy na ten temat w naszym społeczeństwie.Chodziło o to, czy rozumieją ideę transplantacji, a nie czy to są ciemniaki. Ale ciekawe jakie są te ich durne pytania, może tak link? > Myślisz, że tak tragiczna liczba narządów do przeszczepu bierze się z racjonalnego sprzeciwu i wiedzy?Nie wiem, czy jest tragiczna (ani co to wg Ciebie znaczy), ale przecież jej zwiększanie nie może być w medycynie celem samym w sobie. .
|
|
| | | | | | | |  | | stilgar (7322 punktów) | > to dopuszczający się tych praktyk łamią prawo.
Nikt prawa nie łamie - lekarz ma możliwość pobrania narządów, nie obowiązek.
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Nikt prawa nie łamie - lekarz ma możliwość pobrania narządów, nie obowiązek. A co z obowiązkiem ratowania życia, czy w ogóle istnieje taki obowiązek? .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) | >To prawo jest dokładnie po to, by kwestie pobierania narządów rozstrzygać bez emocji.
To jeszcze postaraj się by w tej ustawie zakazano odczuwać te emocje, tylko nie zapomnij by podkreślono że, zakaz ten obowiązuje nie tylko lekarzy ale i rodzinę zmarłego.
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
|
|
| | | |  | 4 na 4 | J.Szulc (5723 punktów) |
>Naprawdę znasz kogoś, kto "jeszcze nie rozumie"?
Wiesz, Osnowa - trochę mnie zawiodłeś. Pewnie, że wielu nie rozumie. Widzę to aż za często. Wszystko jest cacy, gdy zostaje w sferze czczych dywagacji. Bez odniesienia do stygnącego ,często, ciała. W teorii ludzie bardzo chętnie godzą się na transplantacje. Co innego, jeśli na łóżku leży ich dziecko. Na przykład. Wtedy kurczowo trzymają się nadziei na cud, nawet ci, którzy nie wierzą. Dlatego ten przysłowiowy kartonik powinien mieć moc sprawczą w momencie, gdy rodzina, mimo wszystko, nie pozwala na pobranie narządów.
Katolikom powiedziałabym, że nie szanują woli zmarłego. A to grzech. JP II też poprosił o nie ratowanie go za wszelką cenę, prawda?
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Wiesz, Osnowa - trochę mnie zawiodłeś.Wybacz, że nie mam tu ambicji zaspokajania Cię.  > W teorii ludzie bardzo chętnie godzą się na transplantacje.Przecież nie zadeklarowałem w tym wątku ani zgody, ani sprzeciwu wobec transplantacji narządów. > ten przysłowiowy kartonik powinien mieć moc sprawczą w momencie, gdy rodzina, mimo wszystko, nie pozwala na pobranie narządów.Z naciskiem podkreślam, że żadne " przysłowiowe kartoniki" ze zgodą na transplantację nie mogą stanąć ponad istniejącym prawem. Kto popiera takie nieformalne praktyki przyczynia się do bałaganu w tej dziedzinie, czyli w dalszej perspektywie do wygenerowania jakiejś afery "łowców narządów". .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) | > >Wiesz, Osnowa - trochę mnie zawiodłeś.> Wybacz, że nie mam tu ambicji zaspokajania Cię.  Wybacz, ale to jest co najmniej niesmaczne  Co do reszty, oczywiscie - masz rację. Jednak Twoja racja nijak ma się do życia. Wyobrażasz sobie "wydzieranie" umierającego syna z objęć matki celem dokonania pobrania narządów? Załóżmy, że nie było odmowy na pobranie w żadnym dostępnym miejscu. Przysłowiowy "kartonik" jest namacalnym dowodem woli.
|
|
| | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>to jest co najmniej niesmaczne Zaś tamto niestosowne.
>Wyobrażasz sobie "wydzieranie" umierającego syna z objęć matki... Umierającego?
>nie było odmowy na pobranie w żadnym dostępnym miejscu. Powinno się sprawdzić tylko w centralnym rejestrze. Szukanie "kartoników" to szukanie śmierci dla czekającego biorcy - tu wyobraź sobie syna umierającego w objęciach matki. .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) | > >to jest co najmniej niesmaczne> Zaś tamto niestosowne.Czyżby? Nauczona doświadczeniem z tego miejsca... podtrzymuję. Nie kontynuuję jednak. Bez sensu, jakby co... > >Wyobrażasz sobie "wydzieranie" umierającego syna z objęć matki...> Umierającego?Nie wszystkie narządy, tkanki, można pobierać po śmierci... pomyśl. Wiem, że nie mam do czynienia z "pieniaczem". > >nie było odmowy na pobranie w żadnym dostępnym miejscu.> Powinno się sprawdzić tylko w centralnym rejestrze. Szukanie "kartoników" to szukanie śmierci dla czekającego biorcy - tu wyobraź sobie syna umierającego w objęciach matki.Racja. Czasem u siebie nie mam możliwości bezpośredniego sprawdzenia. Zważ jednak, że na obecne czasy mało pacjentów, mogących być dawcami, umiera zaraz, teraz, już. Umieranie, to także proces dla ludzi nie wyniszczonych chorobą. Myślę tu, na przykład, o bezmyślnych "dawcach", czyli właścicielach szybkich motocykli. Uwierz, że nie "dajemy" delikwentowi umierać "na dzień dobry". Z tym, ze też nie ma tego czasu aż tak dużo, żeby pozwalać na kwasicę, która deprecjonuje organy... a i tak wiadomo, że organizm tegoż człowieka nie ma szans. Spróbuj sobie wyobrazić, że Twoje dziecko czeka na przeszczep... a na przykład nerka "pójdzie do grobu", bo mama ofiary wypadku liczy na cud. Dasz radę? Pozdrawiam. P.S. Dlaczego nie śpisz o tej porze? W niedzielę?
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Spróbuj sobie wyobrazić, że Twoje dziecko czeka na przeszczep... a na przykład nerka "pójdzie do grobu", bo mama ofiary wypadku liczy na cud.Aby chronić dobro obydwu stron potrzebne jest ścisłe przestrzeganie jednoznacznie sformułowanego prawa. Nie emocje i karteczki. > P.S. Dlaczego nie śpisz o tej porze? W niedzielę?  Zawsze w niedziele rano odprawiam mszę... Ale ciiii.  .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Chcesz bez emocji? U ludzi? W takich wypadkach? Chyba się nie da... Co do "peesa"... tak myślałam...  ... ale dobra. Nikomu nie powiem.
|
|
1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Ciekawi mnie, jakie macie poglądy odnośnie bycia krwiodawcą, dawcą szpiku kostnego i zadeklarowania> zgody na przeszczep Waszych organów po śmierci.Przyznam, że chciałem zostać honorowym dawcą krwi już jako 18latek, na komisji poborowej do wojska, lecz ze względu na chorobę genetyczną związaną m/innymi z krwią właśnie, (konflikt Rh u moich rodziców = sferocytoza...ledwie się z tego "wygrzebałem" dzięki czyjejś krwi właśnie... dzięki Ci, Nieznany) więc nici z tego  Więc nie mogę być dawcą czego bardzo żałuję, ale jestem zdeklarowanym zwolennikiem wszelkiego rodzaju dawstwa krwi, organów, szpiku...to przecie tak niewiele kosztuje w zestawieniu z czyimś życiem. Pozdrawiam z szacunkiem wszystkich dawców
|
|
 | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
A wiesz... czytam sobie ten wątek i dopadła mnie refleksja. Nas, "kaszaniarzy", to znaczy krwiodawców, jest wielu, żeby nie powiedzieć, że jeszcze więcej. Jesteśmy anonimowi, niezauważalni. Większość z nas oddaje krew, bo kiedyś ktoś z bliskich potrzebował krwi. Z czasem nam to zostało. Podejrzewam, że większość nawet nie zastanawia się, do jakich celów, do jakich schorzeń można tę naszą krew używać. Myślę, że nie zaszkodziłaby mała kampania, ze wskazaniem na krótkie filmu pokazujące co dzieje się z oddaną krwią. Z każdej strony, zwłaszcza latem, słyszy się o brakach w Wojewódzkich Stacjach Krwiodawstwa. A ludzie zwyczajnie są leniwi, albo wręcz jak część uczestników dyskusji, uważają, że to może być szkodliwe.
Świadomość swojego organizmu, oraz świadomość swoich możliwości - w ratowaniu (pośrednim) życia innych - to jest chyba to, co pomoże najbardziej... osobom poparzonym, po znaczącej utracie krwi, potrzebujących leczenia choćby preparatami krwi...
W tym miejscu pozdrawiam każdego, kto choćby raz oddał krew... bezinteresownie.
P.S. Dawca, według polskiego prawa, pozostaje anonimowy. Nie ważne, czego jest dawcą. Właśnie przypomniałam sobie zakres informacji, wymagany przez prawo, żeby transplantacja mogła stać się faktem. Głowa mała... Ufff, dobrze, że krew jest "odnawialna". Nie trzeba aż tak się z tym wszystkim bawić.
|
|
4 na 4 | stilgar (7322 punktów) | Nie mam nic przeciwko oddawaniu krwi czy narządów (po śmierci), oczywiście w odpowiednich, sterylnych warunkach - niestety, zakażenie jakąś paskudną bakterią czy wirusem przy takich zabiegach może się zdarzyć.
A skoro już w tym temacie - kilka lat temu była głośna afera dotycząca krwi - Woodstock vs. Radio Maryja. Na Przystanku w warunkach polowych pobierano krew od chętnych, którzy bardzo chętnie ją oddawali. Radio M bardzo wtedy protestowało, na jego antenie wypowiadali się ludzie (m.in. lekarze) którzy mówili, że nigdy w życiu nie chcieliby dostać transfuzji krwi od przystankowiczów. Wspominali o AIDS i innych chorobach, którymi przystankowicze mogli się zakazić, a które mogły przejść niezauważone w testach krwi. Pamiętam, że wtedy wszystkie inne media gromiły RM za takie podejście do sprawy i wychwalały chojnych przystankowiczów, którzy tak chętnie oddawali krew.
Każdy pewnie ma wyrobione zdanie o RM, jednak chciałem zwrócić uwagę, że w tym konkretnym przypadku mieli rację. Jeśli ktoś jeszcze o tym nie słyszał, prosze poszukać sobie informacji na temat okna serologicznego - w skrócie, jest to czas od zakażenia do czasu, kiedy wykrycie zakażenia jest możliwe. Zwykle ten okres wynosi od kilku tygodni do kilku miesięcy. Krew pobrana od zakażonej osoby może zawierać wirusy, które przejdą niezauważone - zwykle testy wykrywają obecność przeciwciał, które pojawiają się dopiero po pewnym okresie.
Dlatego też, jeśli nie jest się w sytuacji zagrożenia życia, należy się rękami i nogami bronić przed transfuzjami - nigdy nie wiadomo, jakie niespodzianki można dostać razem z "przebadaną" krwią.
|
|
 | | @ffe? (3233 punktów) | > Nie mam nic przeciwko oddawaniu krwi czy narządów (po śmierci), oczywiście w odpowiednich, sterylnych warunkach - niestety, zakażenie jakąś paskudną bakterią czy wirusem przy takich zabiegach może się zdarzyć.To ty sądzisz, że krew się pobiera i przetacza bez żadnych badań? 
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
|  | | stilgar (7322 punktów) | >>Nie mam nic przeciwko oddawaniu krwi czy narządów (po śmierci), oczywiście w odpowiednich, sterylnych warunkach - niestety, zakażenie jakąś paskudną bakterią czy wirusem przy takich zabiegach może się zdarzyć. >To ty sądzisz, że krew się pobiera i przetacza bez żadnych badań?
Przeczytaj jeszcze raz mojego posta ze zwróceniem szczególnej uwagi na dwa słowa: "okno serologiczne"
|
|
| |  | | @ffe? (3233 punktów) | >>>Nie mam nic przeciwko oddawaniu krwi czy narządów (po śmierci), oczywiście w odpowiednich, sterylnych warunkach - niestety, zakażenie jakąś paskudną bakterią czy wirusem przy takich zabiegach może się zdarzyć. >>To ty sądzisz, że krew się pobiera i przetacza bez żadnych badań? >Przeczytaj jeszcze raz mojego posta ze zwróceniem szczególnej uwagi na dwa słowa: "okno serologiczne"
Coś mi się zdaje, że serolodzy i transfuzjolodzy również znają to pojęcie. Naturalnie, jeśli oczekujemy od jakiegokolwiek zakresu działalności ludzkiej (w tym medycyny) likwidacji wszelkiego ryzyka, to prędzej się Godota doczekamy. Ale jak na razie znacznie więcej ludzi zaraża się żółtaczką, AIDS czy cytomegalią bez transfuzji, niż z jej pomocą. Również procentowo.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
| | |  | | stilgar (7322 punktów) | >>Przeczytaj jeszcze raz mojego posta ze zwróceniem szczególnej uwagi na dwa słowa: "okno serologiczne" >Coś mi się zdaje, że serolodzy i transfuzjolodzy również znają to pojęcie.
No i co z tego wynika? Dalej nie potrafią wykryć tych chorób w pewnym okresie.
>Naturalnie, jeśli oczekujemy od jakiegokolwiek zakresu działalności ludzkiej (w tym medycyny) likwidacji wszelkiego ryzyka, to prędzej się Godota doczekamy. Ale jak na razie znacznie więcej ludzi zaraża się żółtaczką, AIDS czy cytomegalią bez transfuzji, niż z jej pomocą. Również procentowo.
Procentowo powiadasz? Możesz przytoczyć te procenty? Jestem po prostu ciekawy, nie wiem jakie jest prawdopodobienstwo zakażenia.
|
|
 | 2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Krew od polskich dawców jest jedną z najlepiej badanych, jeśli chcesz wiedzieć. Nigdy nie uwierzę, że ktokolwiek zorganizował pobieranie krwi od dawców, nie zapewniając przedtem minimum sanitarnego! RM, to pieniacze, więc i w tym wypadku bardzo ostrożnie podchodziłabym do informacji pochodzących z ich źródła. Mam na swoim koncie ponad 30 litrów oddanej krwi. Nie piszę tego, żeby się chwalić, jedynie żeby pokazać, że można. Każdy potencjalny krwiodawca, czy dawca w ogóle, powinien znać jedną, podstawową zasadę - być świadomym wszystkiego, co przekazuje. Mówić szczerze o przyjmowanych lekach i przebytych chorobach. Szkoda zestawu "pobraniowego", jeśli krew miałaby zostać zutylizowana.
Co do zgody na pobranie narządów, to już ktoś tu napisał o tak zwanym "oświadczeniu woli". Każdy większy szpital, zwłaszcza, jeśli znajduje się w jego obrębie oddział transplantologii, dysponuje takimi oświadczeniami.
Idea szczytna, i jakże potrzebna. Jednak wymagająca uczciwego zastanowienia. Uwierzcie mi, że co innego dywagacje "na sucho". W rzeczywistości nic nie jest takie proste. Decyzje wcale nie należą do łatwych. Niech każdy zastanowi się, jak wyglądałaby myśl o transplantacji, gdyby miała ona dotyczyć kogoś Wam najbliższego... tak w jedna, jak i drugą stronę. Czy "oświadczenie woli" wystarcza?
A może porozmawiamy i etycznych przesłankach tego typu zabiegów?
|
|
|  | 3 na 3 | stilgar (7322 punktów) | >Krew od polskich dawców jest jedną z najlepiej badanych, jeśli chcesz wiedzieć. > Nigdy nie uwierzę, że ktokolwiek zorganizował pobieranie krwi od dawców, nie zapewniając przedtem minimum sanitarnego! RM, to pieniacze, więc i w tym wypadku bardzo ostrożnie podchodziłabym do informacji pochodzących z ich źródła.
A kto napisał, że czerpię informacje z RM ? Napisałem tylko, że w przypadku tamtej afery to oni mieli racje, mimo całej nagonki. Mam w rodzinie 7 lekarzy różnych specjalności, sam sobie nie wymyśliłem tego co napisałem - po prostu mi powiedzieli, że jak chce być dłużej zdrowy, mam unikać za wszelką cenę transfuzji.
Tak jak napisałem - nieważne jak dokładnie badają, przy użyciu obecnych technik badawczych nie da się wykryć pewnych chorób, jeśli zakażenie nastąpiło w niedługim odstępie czasu przed pobraniem. Po prostu jest to technicznie niemożliwe.
|
|
| Madman (7811 punktów) | > częściej niż osoby wierzące powinniśmy nosić przy sobie deklarację ze zgodą na pobranie naszych organów po śmierci.Ja mam w portfelu takie coś w rodzaju wizytówki (wyobraźcie sobie, że do Gościa Niedzielnego dodawali  ), a na niej napisane: Wyrażam zgodę, aby po mojej śmierci pobrano narządy z mojego ciała w celu ratowania życia i zdrowia innych ludzi.Jest tam mój czytelny podpis, pesel i grupa krwi, na wszelki wypadek.
|
|
2 na 2 | rexus (2343 punktów) | kiedyś oddawałem krew w sumie 4 litry, ale doszły mnie słuchy od personelu medycznego a konkretnie lekarza z Szpitala Bielańskiego w W-wie następujące treści: oddawaj krew oddawaj bo studenci muszą się nauczyć liczyć krwinki, albo że trzeba robić ekperymenta, za które szpital bierze konkretne pieniądze. Przestałem oddawać krew kiedy mój brat musiał zapłacić za przetoczoną krew po operacji. Nie ma mowy, żebym zgodził się na przeszczep moich organów. A co gdyby moje serce wszczepiono jakiejś ubeckiej świnii, albo złodziejowi czy skorumpowanemu policjantowi? Po za tym, handelek organami to pokaźny pieniądz, którego dawca ani jego rodzina nie widzi!!! Jeśli się komuś zachoruje to trudno, trzeba zdychać.
|
|
 | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
> Jeśli się komuś zachoruje to trudno, trzeba zdychać.
Proponuję, żebyś wzorem Madmana nosił przy sobie wizytówkę z w/w tekstem. Jeśli zachorujesz, zaoszczędzisz pracy wielu ludziom.
|
|
|  | | rexus (2343 punktów) |
>Proponuję, żebyś wzorem Madmana nosił przy sobie wizytówkę z w/w tekstem. >Jeśli zachorujesz, zaoszczędzisz pracy wielu ludziom.
odp. Po ki czort mi wizytówka, wystarczy mieszkać w mieście Łodzi, jak zaniemogę to po pierwsze bedę czekał na karetkę godzinami (mój kolega spadochroniarz połamał sie podczas lądowania i wył 2,5 godz. w szczerym polu z bólu bo była niedziela i jeździły tylko dwie karetki w powiecie i akutar były zajęte) Dobrze że mu pawulonu nie wstrzykneli jak już w końcu przyjechali. Po drugie zawiozą mnie do grabarza, wycinając po drodze bez zgody narządy. Mam w głębokim poważaniu zdrowie ludzi których nie znam, zauważ że jest to racjonalne założenie.
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Mam w głębokim poważaniu zdrowie ludzi których nie znam W istocie większość ludzi ma, w tym honorowi krwiodawcy. .
|
|
2 na 2 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Mojej krwi (niestety) nikomu nie polecam. Natomiast po śmierci jak się co komu przyda to niech bierze. Po co miałoby się marnować.
|
|
| radek (767 punktów) | Zaznacze na poczatku, ze nie mam ambicji byc uwazany za humaniste. Liczy sie dla mnie rozwiazanie systemowe, ktore uratowaloby najwieksza ilosc osob.
Organy i krew to w systemie, ktory sobie stworzylismy zwykly towar i tak powinno to byc traktowane. Jezeli ktos chce honorowo oddac krew, czy nerke to chwala mu za to, natomiast system powinnien umozliwiac skup zarowno krwi od osob zdrowych jak i organow od osob, u ktorych stwierdzono zgon.
Wyeliminowaloby to praktyki jakie obecnie maja miejsce zarwno z krwia jak i organami. Wymaga to zmiany calego systemu zdrowia i stworzenia podstawowego koszyka leczen "darmowych".
Ludzie powinni sie ubezpieczac od naglych wypadkow i chorob, a pieniadze z ubezpieczenia powinny pokrywac ewentualne leczenie, czy transplantacje. Jezeli ktos zdecydowalby sie zaniechac ubezpieczyc to przyslugiwaloby mu jedynie leczenie z koszyka podstawowego.
Ubezpieczenia koniecznie musza podlegac prawom rynku, a klient powinien miec mozliwosc wyboru zarowno ubezpieczyciela, jak i od czego sie ubezpiecza.
Pewnie, co niektorzy podniosa temet, ze pewnych osob nie stac na wykupienie ubezpiecznia. Jest to dobry argument, z tym ze zawsze tak bylo i bedzie, a udawanie, ze jakis system ocali wszystkich to jedynie chowanie glowy w piasek powodujace, ze wiecej ludzi umiera niz by udalo sie uratowac.
Suma ubezpieczenia powinna oczywiscie zalezec od indywidualnych zachowan ubezpieczonego. Jezeli ktos pali, czy jezdzi na nartach musialby liczyc sie, ze to on ponosi koszt zwiazany z ryzykiem.
|
|
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Suma ubezpieczenia powinna oczywiscie zalezec od indywidualnych zachowan ubezpieczonego. Jezeli ktos pali, czy jezdzi na nartach musialby liczyc sie, ze to on ponosi koszt zwiazany z ryzykiem A wielkość tego ryzyka będą ustalać ubezpieczalniani lekarze, prawda? .
|
|
|  | | salek (4701 punktów) | >>Suma ubezpieczenia powinna oczywiscie zalezec od indywidualnych zachowan ubezpieczonego. Jezeli ktos pali, czy jezdzi na nartach musialby liczyc sie, ze to on ponosi koszt zwiazany z ryzykiem >A wielkość tego ryzyka będą ustalać ubezpieczalniani lekarze, prawda? Nie. Specjaliści, być może z fakultatywnym wykształceniem medycznym. Czy o stawkach ubezpieczeń samochodowych decydują mechanicy?
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
Stawki ubezpieczeniowe stopniem ryzyka nie są, ale lekarze "specjalistami z wykształceniem medycznym" są. .
|
|
| | |  | | salek (4701 punktów) | Stawki ubezpieczeniowe są blisko związane z ryzykiem; utożsamienie obu pojęć nie stanowi znaczącego problemu. Co do lekarzy - co z tego? Powtórzę jeszcze raz: o stawkach w ubezpieczeniach samochodowych nie decydują mechanicy, a spece od ubezpieczeń. To chyba dobrze, jeżeli taki ma pojęcie o przedmiocie ryzyka i czynnikach z nim związanych. W czym leżałby problem, aby lekarz uzupełniwszy stosownie wykształcenie nie mógł podjąć pracy w ubezpieczalni jako rzeczoznawca?
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Stawki ubezpieczeniowe są blisko związane z ryzykiem Powinny. Ale społeczno-polityczne realia tę bliskość oddalają.
>W czym leżałby problem, aby lekarz uzupełniwszy stosownie wykształcenie nie mógł podjąć pracy w ubezpieczalni jako rzeczoznawca? W jego zawodowych powiązaniach, głównie tych wynikających z lekarskiego kodeksu etyki. Z niego wynika obowiązek lojalności egzekwowany rygorem utraty wymaganego dla pełnienia ubezpieczalnianej funkcji statusu. To zaklęty krąg lekarskiej władzy. .
|
|
| | | | |  | | salek (4701 punktów) | >>Stawki ubezpieczeniowe są blisko związane z ryzykiem >Powinny. Ale społeczno-polityczne realia tę bliskość oddalają. To prawda. Mam jednak wrażenie że mówimy o czym innym.
>>W czym leżałby problem, aby lekarz uzupełniwszy stosownie wykształcenie nie mógł podjąć pracy w ubezpieczalni jako rzeczoznawca? >W jego zawodowych powiązaniach, głównie tych wynikających z lekarskiego kodeksu etyki. Z niego wynika obowiązek lojalności egzekwowany rygorem utraty wymaganego dla pełnienia ubezpieczalnianej funkcji statusu. To zaklęty krąg lekarskiej władzy. Tylko pod warunkiem, że specjalista od określania ryzyka w ubezpieczalni MUSI być lekarzem. Mógłbyś zatem wskazać, dlaczego MUSI?
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> >>W czym leżałby problem, aby lekarz uzupełniwszy stosownie wykształcenie nie mógł podjąć pracy w ubezpieczalni jako rzeczoznawca ?> >W jego zawodowych powiązaniach, głównie tych wynikających z lekarskiego kodeksu etyki. Z niego wynika obowiązek lojalności egzekwowany rygorem utraty wymaganego dla pełnienia ubezpieczalnianej funkcji statusu. To zaklęty krąg lekarskiej władzy.> Tylko pod warunkiem, że specjalista od określania ryzyka w ubezpieczalni MUSI być lekarzem. Mógłbyś zatem wskazać, dlaczego MUSI?Nie twierdzę, że musi (chociaż się tego obawiam), a jedynie odnoszę się do Twojego powyżej przez mnie wytłuszczonego pytania. .
|
|
| | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | Skoro nie musi, to gdzież jest ów magiczny krąg lekarskiej władzy? Zupełnie nie rozumiem, jak z kodeksu etyki lekarskiej wynika nakaz działania na szkodę firmy ubezpieczeniowej i - pośrednio - ubezpieczonych.
|
|
| | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Skoro nie musi... Nie musi, bo tylko sobie tu teoretyzujemy i w ramach tych rozważań zapytałeś w czym leżałby problem.
>gdzież jest magiczny krąg lekarskiej władzy Zaklęty krąg. Aby pełnić funkcję rzeczoznawcy trzeba być lekarzem, żeby być lekarzem trzeba być przez lekarzy akceptowanym, a aby być w środowisku akceptowanym trzeba rozstrzygać zgodnie z interesem tego środowiska. Więc zasady ubezpieczeń będą określane na lekarski obstalunek.
>jak z kodeksu etyki lekarskiej wynika nakaz działania na szkodę firmy ubezpieczeniowej i - pośrednio - ubezpieczonych. Nie wynika żaden nakaz, ale szkoda może wystąpić, np. pacjencji mogą zostać niesłusznie zaliczeni do grupy wyższego ryzyka.
Wyszliśmy w tej dyskusji od mojego przypuszczenia, że do określania stopnia ryzyka zachorowania/urazu dla np. nałogowego palacza czy zapalonego narciarza powołano by lekarza. Ja twierdzę, że skoro lekarze na mocy swojego kodeksu etyki mogą pozbawiać się prawa do wykonywania zawodu, to wskazania takiego rzeczoznawcy mogą szkodzić ubezpieczonym. Ale interesu samego ubezpieczyciela nie uwzględniałem. .
|
|
| | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | Podzielam rozterki - również uważam, że bezstronność powołanego (czy zatrudnionego) rzeczoznawcy zastraszonego przez jakąś klikę na przykład utratą prawa do wykonywania zawodu jest problematyczna. Chyba zrozumiałbym również rozterki praktykującego lekarza na stanowisku rzeczoznawcy. Jednak nie bardzo rozumiem związku pomiędzy wysokością składki, a ukaraniem lekarza orzekającego je zbyt niskimi. Lekarz orzekający wysoką stawkę dla klientów danej ubezpieczalni działa na jej niekorzyść - klienci pójdą do innej - tej, w której na stanowisku rzeczoznawcy zatrudniono specjalistę z fakultatywnym wykształceniem medycznym. Wysoka składka co najwyżej będzie miała przełożenie na wysokie zyski ubezpieczalni, a nie wysokim 'uposażeniu' szpitala (wiem, to uproszczony do idiotyzmu koncept).
Nadal nie rozumiem jednak owego zaklętego kręgu - bo skoro rzeczoznawca lekarzem być nie musi, to skąd wymóg, aby pełnić funkcję rzeczoznawcy trzeba być lekarzem?
>Ja twierdzę, że skoro lekarze na mocy swojego kodeksu etyki mogą pozbawiać się prawa do wykonywania zawodu, to wskazania takiego rzeczoznawcy mogą szkodzić ubezpieczonym Cały czas drążę temat, abyś wyjaśnił związek. Na razie powyższe jest równoważne stwierdzeniu, dajmy na to, że wczoraj była mgła, więc WIG jutro będzie spadał.
|
|
| | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>skąd wymóg, aby pełnić funkcję rzeczoznawcy trzeba być lekarzem? Wymóg ten jest wymyślony, ponieważ teoretyzujemy.
>>skoro lekarze na mocy swojego kodeksu etyki mogą pozbawiać się prawa do wykonywania zawodu, to wskazania takiego rzeczoznawcy mogą szkodzić ubezpieczonym >drążę temat, abyś wyjaśnił związek Rzeczoznawca może korzystnie dla lekarzy wskazywać grupy zwiększonego ryzyka, np. nie uczęszczających na kontrolne badania. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | salek (4701 punktów) | >>skąd wymóg, aby pełnić funkcję rzeczoznawcy trzeba być lekarzem? >Wymóg ten jest wymyślony, ponieważ teoretyzujemy. Ergo - wymyśliłeś również zaklęty krąg lekarskiej wiedzy.
>Rzeczoznawca może korzystnie dla lekarzy wskazywać grupy zwiększonego ryzyka, np. nie uczęszczających na kontrolne badania. ..czym spowoduje jedynie odpływ klientów do innych ubezpieczalni.
Dziękuję, Osnowo, za rozmowę. Miałem Cię za poważniejszego.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Dziękuję, Osnowo, za rozmowę. Miałem Cię za poważniejszego. Więc i ja dziękuję, jestem zainteresowany meritum, nie rozmówcą. .
|
|
Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Ciekawi mnie, jakie macie poglądy odnośnie bycia krwiodawcą
Z pozycji laika powiem, że jest dla mnie nie do wiary, by tak istotny uszczerbek na organizmie był neutralny dla zdrowia, a tak właśnie krwiodawstwo jest społeczeństwu przedstawiane. Jeśli niedobór krwi może być stanem patologicznym, to i krwiodawstwo musi nieść jakieś ryzyko. Zastanawiający jest też stosunek oficjalnej medycyny do drastycznej przecież metody leczenia przez upuszczanie krwi, czy np. stawianie baniek - pobłażliwy, ale bez otwartej krytyki, jak to ma miejsce w odniesieniu do niektórych innych drastycznych metod.
Nic nie jest tylko "białe", więc gdyby otwarcie wskazywano jakiekolwiek potencjalne zagrożenia, czułbym że jestem należycie poinformowany, i że swoją ewentualną decyzję o krwiodawstwie podejmuję w pełni świadomie. .
|
|
 | 3 na 3 | J.Szulc (5723 punktów) |
Jeśli chodzi o zagrożenia związane z oddawaniem krwi, to nie zapominaj, że organizm ludzki (zaznaczam, że zdrowy), jest w stanie bardzo szybko uzupełnić brakujące parametry. Nigdy nie pobiera się krwi w takiej ilości, że stanowi to zagrożenie. Jeśli chodzi o tak zwany upust krwi - kto to jeszcze teraz stosuje? Kiedyś, owszem. Uważano, że hamuje się w ten sposób wystąpienie udaru. Teraz wiadomo, że zmniejszając ilość krwi krążącej, zmniejsza się tym samym ciśnienie tejże krwi... owszem, mogło to pomagać. Jeśli chodzi o bańki - wynaczyniona pod skórę krew działa, jak obcogatunkowe białko, powodując wytwarzanie zwiększonej ilości ciał odpornościowych... Taka swoista autoimmunologia.  Mam nadzieję, że niczego nie pomieszałam. Pozdrawiam.
|
|
 | | Wojtek (3465 punktów) | Odnośnie kwestii krwiodawstwa - czytałem ostatnio artykuł w "Świecie Nauki". Myślę, że odnosi się nieco do Twoich wątpliwości. Na szczęście dostępny jest on-line tutaj. Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
 | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) | Nowe krwinki są produkowane cały czas, stare są wchłaniane - średnio krwinki nie żyją więcej jak 100 dni. Po kilku miesiącach cała krew jest wymieniona.
Pobieranie krwi minimalnie osłabia orgaznim, część nawet tego nie zauważa, niektórzy mogą odczuwać dyskomfort - nie powinno się np. oddawać krwi przed egzaminami.
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>nie powinno się np. oddawać krwi przed egzaminami. No, chociaż tyle, ciekawe czemu nie. .
|
|
| |  | | stilgar (7322 punktów) | >>nie powinno się np. oddawać krwi przed egzaminami. >No, chociaż tyle, ciekawe czemu nie. >. No, zdając egzamin zwykle ci zależy, żeby zdać go dobrze, nie? Po pobraniu krwi można mieć problemy z koncentracją.
|
|
| adomas | >Ciekawi mnie, jakie macie poglądy odnośnie bycia krwiodawcą, dawcą szpiku kostnego i zadeklarowania >zgody na przeszczep Waszych organów po śmierci.
Jestem jak najbardziej za pomaganiem w ten sposób innym ludziom. Deklaracja zgody nie jest potrzebna. W Polsce rejestrowane są sprzeciwy a nie zgody, więc zgoda jest domniemana. Niestety lekarze często pytają się rodziny co ona na to, i chyba raczej dla rodziny ewentualnie można napisać oświadczenie woli, żeby nie robili problemu.
>śmierci. Mnie do zostania krwiodawcą i zarejestrowania się w banku szpiku kostnego skłoniła rodzinna >tragedia, ale może ktoś z Was został dawcą nie pod wpływem ciężkich przeżyć, ale w wyniku swego >racjonalnego i humanistycznego światopoglądu. >pozdrawiam
Chciałbym oddawać krew, ale mam zdiagnozowaną łuszczycę co mnie niestety wyklucza. Narządy oczywiście do niczego nie będą mi potrzebne po śmierci więc niech biorą ile się da.
|
|
 | 1 na 1 | Urszula Piskor (140 punktów) | >>Ciekawi mnie, jakie macie poglądy odnośnie bycia krwiodawcą, dawcą szpiku kostnego i zadeklarowania >>zgody na przeszczep Waszych organów po śmierci. >Jestem jak najbardziej za pomaganiem w ten sposób innym ludziom. >Deklaracja zgody nie jest potrzebna. W Polsce rejestrowane są sprzeciwy a nie zgody, więc zgoda jest domniemana. Niestety lekarze często pytają się rodziny co ona na to, i chyba raczej dla rodziny ewentualnie można napisać oświadczenie woli, żeby nie robili problemu.
Witam Ja również uważam, że przeszczepy bądź transfuzje krwi to rzecz bardzo pozytywna i potrzebna. Tym bardziej, że nikt nie wie, kiedy może znaleźć się po drugiej stronie, właśnie wśród oczekujących na przeszczep, albo w sytuacji, kiedy transfuzja krwi może uratować życie. Może być też tak, że ktoś staje się dawcą, czego oczywiście nikomu absolutnie nie życzę, ale w życiu nie wszystko się da przewidzieć. Jeśli jednak ktoś odchodzi z tego świata, a część tej osoby może przedłużyć życie innemu człowiekowi - nie widzę powodów, aby takiej szansy nie wykorzystać. W grobie i tak nikomu narządy nie są potrzebne. Najczęściej to ci, którzy pozostają wśród żywych widzą problem w pobraniu narządów. Jestem w stanie zrozumieć rodziny, które sprzeciwiają się pobraniu narządów. Rodziny po prostu często mają nadzieję, że jednak lekarze się mylą i ich bliska osoba wyzdrowieje. Chociaż po stwierdzeniu śmierci pnia mózgu jest to raczej mało prawdopodobne. Czasami wynika to z niewiedzy, lęku, fałszywych przekonań bądź po prostu głupiego uporu - nie, bo nie. Dlatego uważam, że ważne jest propagowanie racjonalniej wiedzy na temat przeszczepów, transfuzji krwi.
Pewne osoby w starszych postach napisały o tym, że na przeszczepach narządów robi się jakieś ciemne interesy, lub że krew jaką oddają honorowi krwiodawcy jest przeznaczana na eksperymenty... Przed wydawaniem kolejnych tak mądrych osądów proponuje zapoznać się nieco bardziej szczegółowo z tematyką, o jakiej się wypowiada. Bo mnie, jako osobę o wykształceniu medycznym takie "rewelacje" rodem z Faktu bądź innego równie szacownego dziennika, tylko śmieszą. Pozdrawiam wszystkich racjonalnie myślących
|
|
|  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Czasami wynika to [sprzeciw wobec pobrania narządów] z niewiedzy, lęku, fałszywych przekonań bądź po prostu głupiego uporu - nie, bo nie. Ale po co sobie głupkami głowę zawracać! Uchwalić "dla dobra społecznego" odpowiednią ustawę i ciachać te narządy bez wnikania w fochy rodziny. Przecie nawet Kościół się już zgodził, na co więc czekać?
A najlepiej od razu wprowadzić kary za utrudnianie pobierania narządów - "Kto ukrywa umierającego krewnego wstępnego, zstępnego... "
>Pewne osoby w starszych postach napisały o tym, że na przeszczepach narządów robi się jakieś ciemne interesy >[...] >Przed wydawaniem kolejnych tak mądrych osądów proponuje zapoznać się nieco bardziej szczegółowo z tematyką, o jakiej się wypowiada. Bo mnie, jako osobę o wykształceniu medycznym... Do wypowiadania się o ciemnych interesach w medycynie kompetentny byłby dokonujący takich interesów. Czy może to być np. lekarz pobierający od dzieci na potrzeby badań płyn mózgowo rdzeniowy?
Łatwo powiedzieć "jestem lekarzem, wiem lepiej". Ale tu prawie sami niewierzący.
>"rewelacje" rodem z Faktu bądź innego równie szacownego dziennika, tylko śmieszą. Więc cała ta "chińska transplantologia" śmiechu warta?
Dla mnie to nieśmieszne bez względu na fakty. .
|
|
| |  | 1 na 1 | Urszula Piskor (140 punktów) | >> Czasami wynika to [sprzeciw wobec pobrania narządów] z niewiedzy, lęku, fałszywych przekonań bądź po prostu głupiego uporu - nie, bo nie. >Ale po co sobie głupkami głowę zawracać! Uchwalić "dla dobra społecznego" odpowiednią ustawę i ciachać te narządy bez wnikania w fochy rodziny. Przecie nawet Kościół się już zgodził, na co więc czekać? >A najlepiej od razu wprowadzić kary za utrudnianie pobierania narządów - "Kto ukrywa umierającego krewnego wstępnego, zstępnego... "
Wcale nie twierdzę, że należy pobierać narządy bez względu na opinię rodziny, chodziło mi o to, że jeśli te rodziny miałyby większą wiedzę na temat transplantacji, rzetelną wiedzę, to być może inaczej traktowany byłby problem pobrania narządów. Ale jeśli w mediach nagłaśniane są tylko jakieś afery, sprawy "doktora Mirosława G.", o szczegółach których tak naprawdę niewiele osób ma pojęcie - to nie dziwię się, że takie są postawy i przekonania ludzi. I powiem więcej - ludzi nakarmionych takimi medialnymi "rewelacjami" bardzo trudno jest przekonać, że jednak nie wszyscy lekarze są źli, i że pobrane narządy nie zostaną sprzedane, ale przeszczepione komuś, kto tego naprawdę potrzebuje.
>>Pewne osoby w starszych postach napisały o tym, że na przeszczepach narządów robi się jakieś ciemne interesy >>[...] >>Przed wydawaniem kolejnych tak mądrych osądów proponuje zapoznać się nieco bardziej szczegółowo z tematyką, o jakiej się wypowiada. Bo mnie, jako osobę o wykształceniu medycznym.. >Do wypowiadania się o ciemnych interesach w medycynie kompetentny byłby dokonujący takich interesów. Czy może to być np. lekarz pobierający od dzieci na potrzeby badań płyn mózgowo rdzeniowy?
W sprawie ciemnych interesów rzeczywiście nie jestem kompetentna, bo takich nie prowadzę. Co do pobrania płynu mózgowo rdzeniowego, to przed wykonaniem nakłucia lędźwiowego wymagana jest pisemna zgoda pacjenta - w przypadku dzieci - rodzica lub opiekuna prawnego.
>Łatwo powiedzieć "jestem lekarzem, wiem lepiej". Ale tu prawie sami niewierzący. >>"rewelacje" rodem z Faktu bądź innego równie szacownego dziennika, tylko śmieszą. >Więc cała ta "chińska transplantologia" śmiechu warta? >Dla mnie to nieśmieszne bez względu na fakty.
Wcale nie twierdzę, że chińska transplantologia nie jest faktem i że jest to coś śmiesznego - przyznaję, że źle się wyraziłam w poprzednim poście, bo nie to miałam na myśli. Nie mam zamiaru nikogo wybielać i zaprzeczać temu, że niejednokrotnie postępowanie osób, które zobowiązane są pomagać innym ludziom, ma niewiele wspólnego z moralnością. Chce jedynie, aby nie oceniać wszystkich tą samą miarą. W każdym środowisku są wspaniali ludzi i są świnie. Ale to chyba nie znaczy, że jeśli w Chinach istnieje handel narządami to znaczy że w Polsce wszyscy lekarze sprzedają narządy i dlatego nikt nie powinien się zgadzać na pobranie narządów i niech wszyscy potrzebujący umierają. Chyba nie o to chodzi - prawda ?
BTW nie jestem lekarzem i nie twierdzę, że wszystko wiem lepiej. Ale proponuje więcej hmmm rozsądku, więcej krytycznego myślenia i bardziej krytyczne osądy co do rewelacji publikowanych w mediach, bo często mają one mało wspólnego z rzeczywistością albo fakty są celowo przedstawiane w ten sposób, aby manipulować opinią publiczną. Pozdrawiam
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Ale proponuje więcej hmmm rozsądku, więcej krytycznego myślenia i bardziej krytyczne osądy co do rewelacji publikowanych w mediachMnie zależy na krytycznym podejściu zarówno do "rewelacji" jak i do starych "prawd". Do sensacyjnych doniesień publikowanych w interesie żurnalistów i do utrwalanych pod naciskiem lekarskiego lobby stereotypów. > manipulować opinią publicznąDobrze byłoby zdemaskować każdą manipulację, bo w medycynie stawką jest zdrowie i życie. A ostatnio także wolność.Jak się okazuje, nie tylko religia może mieć wymiar polityczny. .
|
|
| Marta | >Ciekawi mnie, jakie macie poglądy odnośnie bycia krwiodawcą, dawcą szpiku kostnego i zadeklarowania >zgody na przeszczep Waszych organów po śmierci. >Na tym forum większość z nas stanowią ateiści, więc nie ograniczają nas religijne nakazy i zakazy, >duża część z nas deklaruje się jako humaniści i racjonaliści, dlatego wydaje mi się, że wśród nas >powinno być więcej honorowych krwiodawców, osób zarejestrowanych w banku szpiku kostnego i częściej >niż osoby wierzące powinniśmy nosić przy sobie deklarację ze zgodą na pobranie naszych organów po >śmierci. Mnie do zostania krwiodawcą i zarejestrowania się w banku szpiku kostnego skłoniła rodzinna >tragedia, ale może ktoś z Was został dawcą nie pod wpływem ciężkich przeżyć, ale w wyniku swego >racjonalnego i humanistycznego światopoglądu. >pozdrawiam Krwi oddawać nie mogę i bardzo tego żałuję, a po śmierci to już będzie mi wszystko jedno, jeśli coś się ze mnie przyda dla innych, to czemu nie? Lepiej jak komuś może służyć ,niż dokarmiać robaki. A co do deklaracji zgody- zgodnie z polskim prawem nie potrzeba czegoś takiego wypełniać. To osoby nie wyrażające zgody na pobranie narządów powinny złoiżyć specjalną deklarację sprzeciwu
|
|
 | | Myflowers (2721 punktów) | > >Ciekawi mnie, jakie macie poglądy odnośnie bycia krwiodawcą, dawcą szpiku kostnego i zadeklarowania> >zgody na przeszczep Waszych organów po śmierci.> > Na tym forum większość z nas stanowią ateiści, więc nie ograniczają nas religijne nakazy i zakazy,> >duża część z nas deklaruje się jako humaniści i racjonaliści, dlatego wydaje mi się, że wśród nas> >powinno być więcej honorowych krwiodawców, osób zarejestrowanych w banku szpiku kostnego i częściej> >niż osoby wierzące powinniśmy nosić przy sobie deklarację ze zgodą na pobranie naszych organów po> >śmierci.fakty.inte(*)/news/papiez-chce-po-smierci-o ddac-swoje-organy,1172994 Ateizm jak widzisz do tego w tej chwili nie ma nic  Teraz prawdopodobnie częściej osoby wierzące, zwłaszcza katolicy , będą nosiły przy sobie deklaracje ze zgodą. Zastanawia mnie tylko komu organy, dziś już 81 letniego człowieka, są potrzebne? Chyba, że będzie to działało w druga stronę, staruszek młodym serduszkiem czy inszym podrobem nie pogardzi, pomimo że konowały większych szans nie przewidują. Jak myślicie, kto będzie pierwszy na liście biorców, jakby co ?
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
|  | 1 na 1 | awitu (7627 punktów) | > fakty.inte(*)/news/papiez-chce-po-smierci-o ddac-swoje-organy,1172994> Ateizm jak widzisz do tego w tej chwili nie ma nic Teraz prawdopodobnie częściej osoby wierzące, zwłaszcza katolicy , będą nosiły przy sobie deklaracje ze zgodą.> Zastanawia mnie tylko komu organy, dziś już 81 letniego człowieka, są potrzebne?Widzisz tego się nie czepiam, jeśli ten gest zachęci wierzących do bycia dawcami to tylko przyklasnę. Bo dla mnie mało ważne czy dawca jest katolikiem, ateistą czy buddystą itd. Jeśli taki gest ma wpłynąć na decyzję wyznawców tej religii, to oby więcej znanych "autorytetów" z różnych środowisk czyniło takie gesty, choćby to tak jak w tym przypadku był tylko gest. pozdrawiam
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| |  | 1 na 1 | Myflowers (2721 punktów) | > >fakty.inte(*)/news/papiez-chce-po-smierci-o ddac-swoje-organy,1172994> >Ateizm jak widzisz do tego w tej chwili nie ma nic Teraz prawdopodobnie częściej osoby wierzące, zwłaszcza katolicy , będą nosiły przy sobie deklaracje ze zgodą.> >Zastanawia mnie tylko komu organy, dziś już 81 letniego człowieka, są potrzebne?> Widzisz tego się nie czepiam, jeśli ten gest zachęci wierzących do bycia dawcami to tylko przyklasnę. Bo dla mnie mało ważne czy dawca jest katolikiem, ateistą czy buddystą itd. Jeśli taki gest ma wpłynąć na decyzję wyznawców tej religii, to oby więcej znanych "autorytetów" z różnych środowisk czyniło takie gesty, choćby to tak jak w tym przypadku był tylko gest.> pozdrawiam> "Colorless green ideas sleep furiously"Może zachęci, może nie. Do samego gestu zastrzeżeń nie mam, wręcz przeciwnie. Tylko... Tak mnie mierzi hipokryzja kościoła, że we wszystkim doszukuję się podtekstów. Ot, skrzywienie takie... Tym bardziej, że jednoczesnie kościół wymyslił cos takiego fakty.inte(*)-w-losservatore-romano,1172384 Śmierć mózgowa nie może zostać uznana za koniec życia - to zdanie z artykułu, opublikowanego na łamach watykańskiego dziennika "L'Osservatore Romano" wywołało falę dyskusji i polemiki we Włoszech.P.S. Pamiętam jeszcze pierwsze przeszczepy serca - zresztą, doskonale wszystko opisuje Jurgen Thorwald w "Stuleciu hirurgów" . Dzisiaj raczej chodzi tylko o znalezienie dawcy - same przeszczepy nie wzbudzaja już takiej emocji. I tutaj właśnie zaczynają sie schody...
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
| | |  | 2 na 2 | awitu (7627 punktów) |
>Może zachęci, może nie. Do samego gestu zastrzeżeń nie mam, wręcz przeciwnie. Tylko... Tak mnie mierzi hipokryzja kościoła, że we wszystkim doszukuję się podtekstów. Ot, skrzywienie takie...
Co do hipokryzji zgadzam się z Tobą, zresztą jak większość uczestników forum. Dlatego tu jesteśmy. Ja ostano olewam ich całkowicie, puki nie włażą mi pod nogi mam ich gdzieś, niech się tłamszą we własnym sosie, zmieniają sobie imiona bogów aniołów i krasnoludków, kłócą się kiedy życie się zaczyna a kiedy kończy, jakby to od nich zależało. Zresztą zawsze mnie bawiło jak oni panicznie boją się umierać, a jednocześnie głoszą że ich prawdziwe życie zaczyna się po śmierci. A jak włażą pod nogi to gryzę. Ja tam nie dam utrzymywać swego trupa za pomocą maszynek.
Co do przeszczepów niedawno oglądałam doskonały dokument o Christiaanie Barnardzie. To jest coś co powinni w szkołach.
pozdrawiam i wracam do oglądania "Thelma i Louise", jakoś ostatnie rozmowy na forum nastroiły mnie... i aż nie mogę uwierzyć, że to już 17 lat, a ten film nie stracił aktualności.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
 | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) |
> Krwi oddawać nie mogę i bardzo tego żałuję, a po śmierci to już będzie mi wszystko jedno, jeśli coś się ze mnie przyda dla innych, to czemu nie? Lepiej jak komuś może służyć ,niż dokarmiać robaki. A co do deklaracji zgody- zgodnie z polskim prawem nie potrzeba czegoś takiego wypełniać. To osoby nie wyrażające zgody na pobranie narządów powinny złoiżyć specjalną deklarację sprzeciwuNo tak , to oprócz oficjalnego wypisania się z parafii muszę jeszcze złożyć sprzeciw aby po zejściu bebechów mi nie zakorbili, przecież to profanacja zwłok  . A wydaje się , że moje zwłoki to własność rodziny , a nie państwa
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>No tak , to oprócz oficjalnego wypisania się z parafii muszę jeszcze złożyć sprzeciw aby po zejściu bebechów mi nie zakorbili Apostazja i dawstwo to całkiem różne sprawy. Apostazja to czcza formalność, prawnie niczego nie zmienia. Za to domniemana zgoda na dawstwo jest pod względem prawnym dobrze przemyślanym rozwiązaniem.
Po pierwsze gwarantuje "materiał transplantacyjny", bo mało komu w głowie zgłaszanie sprzeciwu. Po drugie - uprawni rodzinę do roszczeń w razie nie respektowania sprzeciwu zgłoszonego w Centralnym Rejestrze.
Tylko nie wiedzieć czemu lekarzom ta przejrzystość prawna nie odpowiada. Prorokując upadek transplantologii nawołują do noszenia przy sobie "deklaracji zgody na oddanie narządów". Po co, skoro dawcą jest każdy?
A do tego "świstkowe" deklaracje zgody w warunkach szpitalnych każdy może podrobić. .
|
|
| Elfir | Oddawałam kiedyś krew. Nie było to miłe uczucie - o mało nie straciłam przytomnosci (i to nie z powodu strachu, tylko nagłego osłabienia organizmu). W sumie nie mam nic przeciwko, by oddać jeszcze raz, ale jakoś sie nie składa, musiałabym specjalnie zwalniać się z pracy.
A co do szpiku - mam jakiś taki strach przed byciem dawcą. Kiedys się pytałam jak to wygląda i nie było to takie proste jak w przypadku oddawania krwi.
W sprawie organów - po smierci i tak mi wszystko jedno co zrobia z moim ciałem, wiec nie ma co tu sie rozpisywac.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|