Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pijacki stereotyp

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
02-11-2008 07:52Adamiak (36436 punktów)Pijacki stereotyp
Ocena 5 na 5
   Chciałem zacząć tekst od stwierdzenia, że alkoholizm jest chorobą nieuleczalną i- nieleczona- nieuchronnie prowadzącą do śmierci, jak wiele innych...lecz taki początek wydał się zbyt trywialnie oczywisty na forum odwiedzanym przez ludzi w swej większości inteligentnych.

Po chwili namysłu przyszła refleksja: życie pokazuje, że inteligencja nie ma nic wspólnego z rozumieniem problemów...schematyzm jest wszechobecny, wśród ludzi uważanych lub uważających się za intelektualistów czy racjonalistów, również.

Postać leżącego w rynsztoku z flaszką denaturatu w ręku, zarzyganego- oczywiście tuż po pobiciu żony, okradzeniu sąsiadów, złamaniu po raz czternasty (do południa) danego słowa honoru, tudzież zmarnowaniu życia licznemu potomstwu (po południu)- pijaczyny, to naturalnie wbity w świadomość, chyba większości naszego społeczeństwa, typowy obrazek alkoholika.

I tu nasunęła mi się wątpliwość, dla której właściwie ten post powstaje:
czy taki, standardowy obrazek smakosza napojów wyskokowych jest tylko świadomym rejestrowaniem faktów?- świadomą oceną zjawiska?
Czy do inteligentnych ludzi nie dociera, że jest to tylko spektakularny w swej obrzydliwości wierzchołek "góry alkoholodowej"?
Czy nie jest- przy okazji- podświadomą próbą samouspokojenia, autooszustwa polegającego na tendencyjnym postrzeganiu alkoholizmu w jego krańcowo ostatniej fazie jako obrazu alkoholizmu w ogóle?
Po to by, podświadomie, zdystansować się od ew. cienia podejrzeń, że "ze mną (moim mężem, żoną, bratem itd) też coś nie tak"?
Przecie piję tylko dwa drinki po południu, lub dwa piwa do obiadu, a upijam się nie częściej niż 6 razy w roku i to tylko z ważnych (!) okazji (powodów), więc co ze mnie za alkoholik???- alkoholik to ten w rynsztoku!
Nie leżę zarzygany jak ON, więc ze mną wszystko OK.

   Statystyki liczbę osób nadużywających alkoholu w Polsce szacują na około 3 mln, w tym chorych na alcoholismus habitualis na ok. milion przypadków, choć intuicja mi podpowiada, że obie cyferki są grubo niedoszacowane.
Liczba ta systematycznie rośnie.

Poniżej skopiowałem mini test z:
www.timi.jawnet.pl/serwis/index.php
Ostatnie pytanie dodałem od siebie.

   Odpowiedz sam sobie:
1. Czy kiedykolwiek czułeś, że powinieneś ograniczyć picie?
tak - nie
2. Czy kiedykolwiek, ktokolwiek zwracał Ci uwagę z powodu Twojego picia?
tak - nie
3. Czy kiedykolwiek czułeś się winny z powodu picia?
tak - nie
4. Czy kiedykolwiek wypiłeś na pusty żołądek?
tak - nie
5. Czy kiedykolwiek wypiłeś tzw. "klina"?
tak - nie
Dwie odpowiedzi twierdzące świadczą o tym, że uzależnienie już istnieje, a określone w kwestionariuszu zachowania pojawiły się po jakimś czasie picia. Wcześniej ich nie było.

Miłej niedzieli
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Odpowiedz sam sobie:
1. Czy kiedykolwiek czułeś, że powinieneś ograniczyć picie?
tak - nie

Tak i przez dwa lata nie wypiłem ani kropli(choć jakieś cukierki z alkoholem chyba się trafiały).
Cytat:
2. Czy kiedykolwiek, ktokolwiek zwracał Ci uwagę z powodu Twojego picia?
tak - nie

Nie
Cytat:
3. Czy kiedykolwiek czułeś się winny z powodu picia?
tak - nie

Nie wiem - z powodu zachowania "pod wpływem" czułem się winny, liczy się za tak , czy nie ?
Cytat:
4. Czy kiedykolwiek wypiłeś na pusty żołądek?
tak - nie

Tak
Cytat:
5. Czy kiedykolwiek wypiłeś tzw. "klina"?
tak - nie

Nie
Cytat:
Dwie odpowiedzi twierdzące świadczą o tym, że uzależnienie już istnieje, a określone w kwestionariuszu zachowania pojawiły się po jakimś czasie picia. Wcześniej ich nie było.

I tak z gościa który pija ze dwa piwa w miesiącu(tylko pszeniczne) zrobili nieuleczalnie chorą osobę... Postęp medycyny mnie przeraża - pokażcie mi kogoś zdrowego...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
02-11-2008 12:32 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>I tak z gościa który pija ze dwa piwa w miesiącu(tylko pszeniczne) zrobili nieuleczalnie chorą osobę... Postęp medycyny mnie przeraża - pokażcie mi kogoś zdrowego...>

Wiedziałem... , wiedziałem, że nieodpowiedzialne i wręcz złośliwe spożywanie piwa pszenicznego przez niektórych respondentów, zniweczy cały trud badawczy...

Spożywanie w/w dwa razy w miesiącu, po uprzedniej, dwuletniej abstynencji bez powodu (że o cukierkach z alkoholem nie wspomnę, choć dygresja Autora świadczy o "znajomości tematu") jest tylko potwierdzeniem tezy o wyjątkowej i tendencyjnej złośliwości Autora postu.

Za co daję Ci plusa, LEGION, bo sam jestem złośliwy...

Pozdrawiam.

P.S. Zdanie:
>"Dwie odpowiedzi twierdzące świadczą o tym, że uzależnienie już istnieje, a określone w kwestionariuszu zachowania pojawiły się po jakimś czasie picia. Wcześniej ich nie było.">
wkleiłem bez ingerencji, choć zredagowałbym je z warunkiem: uzależnienie prawdopodobnie już istnieje.

P.S.2. I tak mój misterny plan w szukaniu wspólników niedoli legł w gruzach...
Cytując klasyków: poszedł w pizzzdu!!!

Przez dwa, głupie bo pszeniczne, piwa...


02-11-2008 15:36 
 Ocena 3 na 3
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] pokażcie mi kogoś zdrowego...

Nie ma ludzi zdrowych, są jedynie źle przebadani!!! - jak zwykła mawiać jedna z moich znajomych lekarek.

fides ex necessitate esse non debet
02-11-2008 16:50 
 Ocena 1 na 1
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Nie ma ludzi zdrowych, są jedynie źle przebadani!!! - jak zwykła mawiać jedna z moich znajomych lekarek.

Aż boję się zapytać gdzie medycynę kończyła i czy aby na pewno medycynę...
A skoro dziś święto zmarłych, to pszeniczne za Feliksa wypiję.

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
06-11-2008 07:48 
 Ocena 1 na 1
matragon (2557 punktów)
Wiecie co ... Może zamiast tyle pisać - to się chodźmy napić ...


Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
Adamiak (36436 punktów)
>Wiecie co ... Może zamiast tyle pisać - to się chodźmy napić ...>

Właśnie, gdybyś tyle nie pisał...już dawno bym poszedł
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Wiecie co ... Może zamiast tyle pisać - to się chodźmy napić ...>Właśnie, gdybyś tyle nie pisał...już dawno bym poszedł

Więc napijmy się wesoło... cichaczem
Żeby Muza nie wiedziedziała
Ta, co jej stópka taka mała
Chluśniemy w ukryciu... za sraczem.

>
06-11-2008 22:26 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Egzorcysta - pije duszkiem.
Grabarz - pije na umór.
Higienistka - pije tylko czystą.
Ichtiolog - pije pod śledzika.
Kamerzysta - pije, aż mu się film urwie.
Ksiądz - pije na amen.
Laborant - pije, aż zobaczy białe myszki.
Lekarz - pije na zdrowie!
Matematyk - pije na potęgę.
Ornitolog - pije na sępa.
Pediatra - po maluchu!
Perfekcjonista - raz, a dobrze.
Pilot - nawala się jak messerschmit.
Syndyk - pije do upadłego.
Tenisista - pije setami.
Wampir - daje w szyję.
Wędkarz - zalewa robaka.
Członkinie Koła Gospodyń Wiejskich - piją, tańczą i haftują.

Poo...zra...wm srdcz...(czkawka)...nie.

fides ex necessitate esse non debet
stilb (1323 punktów)

>1. Czy kiedykolwiek czułeś, że powinieneś ograniczyć picie?

tak ( w wojsku)

>2. Czy kiedykolwiek, ktokolwiek zwracał Ci uwagę z powodu Twojego picia?

tak (mama)

>3. Czy kiedykolwiek czułeś się winny z powodu picia?

tak (zawsze na kacu)

>4. Czy kiedykolwiek wypiłeś na pusty żołądek?

tak

>5. Czy kiedykolwiek wypiłeś tzw. "klina"?

nie ( za miękki jestem)

Kurcze jestem chory.
02-11-2008 13:28 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
> nie ( za miękki jestem)

>Kurcze jestem chory. >

Się nie przejmuj, Stilb, akurat miękkość jest uleczalna

P.S. Nie jesteś "chory" , Stilb, jesteś "miękki"

Pozdrawiam.
diogenes (42753 punktów)
>życie pokazuje, że inteligencja nie ma nic wspólnego z rozumieniem problemów...schematyzm jest wszechobecny,...

Schematyzm to jedna z form inteligentnego zachowania się. Wyobraź sobie, że kazdego dnia zaczynasz uczyć sie chodzić...Co rzecz jasna nie znaczy, że schematyzm jest zawsze dobry: bywa zabójczy. Relację inteligencja-problemy widzisz chyba zbyt radykalnie. Inteligencja je tworzy (kiedy jest za mało inteligentna), ale je czasami rozwiązuje, co swiadczy o ich rozumieniu.

>Czy kiedykolwiek czułeś, że powinieneś ograniczyć picie?

Nigdy.Idę tu za wzorem chińskiego mistrza słowa i wina Li Po:

Ponieważ byłem bliski rozczulenia,
nalałem sobie jeszcze, by wypić, śpiewałem
az do wschodu księżyca i na nowo straciłem świadomość.

Adamiak (36436 punktów)
>>życie pokazuje, że inteligencja nie ma nic wspólnego z rozumieniem problemów...schematyzm jest wszechobecny,...
>Relację inteligencja-problemy widzisz chyba zbyt radykalnie.>

Może zbyt schematycznie

>>Czy kiedykolwiek czułeś, że powinieneś ograniczyć picie?

>Nigdy.Idę tu za wzorem chińskiego mistrza słowa i wina Li Po:
> Ponieważ byłem bliski rozczulenia,
> nalałem sobie jeszcze, by wypić, śpiewałem
> az do wschodu księżyca i na nowo straciłem świadomość.>

nielubieswojegonazwiska (12 punktów)
>I tu nasunęła mi się wątpliwość, dla której właściwie ten post powstaje:
>czy taki, standardowy obrazek smakosza napojów wyskokowych jest tylko świadomym rejestrowaniem
>faktów?- świadomą oceną zjawiska?
>Czy do inteligentnych ludzi nie dociera, że jest to tylko spektakularny w swej obrzydliwości
>wierzchołek "góry alkoholodowej"?
>Czy nie jest- przy okazji- podświadomą próbą samouspokojenia, autooszustwa polegającego na
>tendencyjnym postrzeganiu alkoholizmu w jego krańcowo ostatniej fazie jako obrazu alkoholizmu w
>ogóle?
>Po to by, podświadomie, zdystansować się od ew. cienia podejrzeń, że "ze mną (moim mężem, żoną,
>bratem itd) też coś nie tak"?

Problem warty rozważenia, ale powinniśmy najpierw dokładnie ustalić gdzie zaczyna się alkoholizm, jeśli da się ustalić. Bo -
>Odpowiedz sam sobie:
>1. Czy kiedykolwiek czułeś, że powinieneś ograniczyć picie?
>tak - nie
>2. Czy kiedykolwiek, ktokolwiek zwracał Ci uwagę z powodu Twojego picia?
>tak - nie
>3. Czy kiedykolwiek czułeś się winny z powodu picia?
>tak - nie
>4. Czy kiedykolwiek wypiłeś na pusty żołądek?
>tak - nie
>5. Czy kiedykolwiek wypiłeś tzw. "klina"?
>tak - nie

te pytania są, mim skromnym zdaniem, za mało precyzyjne.
02-11-2008 14:07 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Problem warty rozważenia, ale powinniśmy najpierw dokładnie ustalić gdzie zaczyna się alkoholizm, jeśli da się ustalić....

Nie przypuszczam by ktokolwiek mógł tę granicę sprecyzować.
Jest to zbyt złożony i stricte osobniczy problem, choć już dość dawno jest literatura fachowa na ten temat.

Pojęcie alcoholismus chronicum więc uznanie- poniekąd- alkoholizmu za chorobę, wprowadził Magnus Huss już w 1849 r.

>te pytania są, mim skromnym zdaniem, za mało precyzyjne.>

Też się z tym zgadzam, ale wkleiłem pytania które trochę zwracają uwagę na główną myśl wątku: że nie trzeba leżeć zarzyganym w krzaczorach i codziennie tłuc swojej kobity by być uzależnionym... uważam, iż znakomita większość alkoholików to wcale nie ci z "rynsztoka", lecz szanowani ojcowie rodzin, chodzący codziennie do pracy czysto ubrani i gładko ogoleni....
Lub panie domu wyfiokowane, zadbane i bardzo dbające o swe dzieci.

Takich, kompletnie stoczonych przez alkohol jest ok. 10% ogólnej liczby alkoholików, lub ludzi którzy jakiś problem z alkoholem mają, nie wspominając osób współuzależnionych (rodziny), bo to już inna- choć pokrewna- kwestia.
Kasia (424 punktów)

>5. Czy kiedykolwiek wypiłeś tzw. "klina"

Z całym szacunkiem, nie uważam że umieszczenie tego pytania jest słuszne.

Wyobraźmy sobie osobę praktycznie niepijącą. Jest zaproszona na wesele (żeby nie było nie 6 x w roku tylko jedno wesele na 3 lata). Osoba przesadziła. Rano na poprawinach z ogromnym kacem, dostaje cudownego "leczącego" drinka. (lód, wódka, sok z cytryny, sprite, ewentualnie trochę curacao).

w jej organizmie po wypiciu "klina" zaczyna krążyć alkohol, i nie czuję już skutków wysuszającego działania aldehydu octowego. Czuje się lepiej.

wniosek: to tylko lekarstwo....

02-11-2008 14:51 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>5. Czy kiedykolwiek wypiłeś tzw. "klina">

>Z całym szacunkiem, nie uważam że umieszczenie tego pytania jest słuszne.>

Masz prawo, nie mam ambicji być wyrocznią w kwestii ankiet (w innych kwestiach też ), choć wiem skądinąd, że "klinowanie" jest jednym z objawów skłonności do uzależnienia.

>Osoba przesadziła. Rano na poprawinach z ogromnym kacem, dostaje cudownego "leczącego" drinka. (lód, wódka, sok z cytryny, sprite, ewentualnie trochę curacao).
>w jej organiźmie po wypiciu "klina" zaczyna krążyć alkohol, i nie czuję już skutków wysuszającego działania aldehydu octowego. Czuje się lepiej.> >

Jasne, lecz mało jest przypadków, że człowiek bez skłonności do uzależnienia alkoholowego wypije z własnej woli (są liczne wyjątki ) truciznę, która spowodowała dzień wcześniej zatrucie.

I wyobraź sobie sytuację, że alkohol jest dla uzależnionego cały czas swoistym "lekarstwem"... od tego właśnie zaczęło się uzależnienie

Po prostu alkohol jest im bardziej potrzebny niż komuś innemu... nierzadko (najczęściej) zastępuje w organizmie coś, czego im brak.

>wniosek: to tylko lekarstwo....>

W tym przypadku oczywiście, reszta jak wyżej
02-11-2008 15:42 
 Ocena 4 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>wniosek: to tylko lekarstwo....

Wszystko, droga Kasiu, jest lekarstwem lub... trucizną - to tylko kwestia dawki.

fides ex necessitate esse non debet
MichaQ (1056 punktów)
Ja jestem na szczęście jednostką wybitną: studiuje filozofię, miałem już cztery wykłady z ontologii i wciąż jestem ortodoksyjnym abstynentem
02-11-2008 14:55 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ja jestem naszczęście jednostką wybitną: studiuje filozofię, miałem już cztery wykłady z ontologii i wciąż jestem ortodoksyjnym abstynentem>

...po czterech wykładach z ontologii...???- no, no
02-11-2008 15:46 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] wciąż jestem ortodoksyjnym abstynentem

I jak Ci nie dać minusa? Nie za abstynencję (chociaż jakiś malutki też by się przydał. Student-abstynent???), ale za ortodoksję na studiach filozoficznych...
Aż paluszki mnie świerzbią.


fides ex necessitate esse non debet
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Ja jestem naszczęście jednostką wybitną: studiuje filozofię, miałem już cztery wykłady z ontologii i wciąż jestem ortodoksyjnym abstynentem

A ja mam już za sobą cały semestr ontologii, na 4 zaliczony. Ontologia to pikuś - etyka czy estetyka to dopiero są pogięte...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
02-11-2008 18:46 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
> Cytat:
Ja jestem naszczęście jednostką wybitną: studiuje filozofię, miałem już cztery wykłady z ontologii i wciąż jestem ortodoksyjnym abstynentem
>

>A ja mam już za sobą cały semestr ontologii, na 4 zaliczony. Ontologia to pikuś - etyka czy estetyka to dopiero są pogięte...>

Już chciałem napisać, że 37 latek walki z nałogiem to jest dopiero szkoła, ale się wstrzymałem...na szczęście to też pikuś
02-11-2008 19:58 
 Ocena 1 na 1
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Już chciałem napisać, że 37 latek walki z nałogiem to jest dopiero szkoła, ale się wstrzymałem...na szczęście to też pikuś

   Nie jest to łatwe, wiem jak to wyglądało na imprezce sylwestrowej kiedy stwierdziłem że pić nie będę - najdziwniejsze były reakcje ludzi - zdziwienie, a nawet wrogość wobec gościa co nie chce pić(w pewnej chwili myślałem, że dojdzie do rękoczynów).
Aż nie mogłem uwierzyć, że picie alkoholu może być dla kogoś tak ważne.
Naprawdę polecam - niezwykłe uczucie - przez chwilę jest się jakby zupełnie poza grupą nie z własnej woli, ale jest się odrzuconym przez część uczestników zabawy.
   Tyle mojego doświadczenia - zapewne to nie wygląda tak samo z perspektywy kogoś kto odczuwałby jeszcze chęć napicia się, ale jakiś tam obraz sytuacji daje.

   Ale mimo tego nie jestem pewien czy walka z nałogiem zawsze jest trudniejsza od estetyki. Mam w tym sem. estetykę i metodologię humanistyki i odnoszę wrażenie, że będę musiał zredukować ilość szarych komórek żeby to pojąć te przedmioty.
To prawdziwa męka dla kogoś kto zawsze stara się(co nie znaczy że mi to wychodzi) formułować swe sądy możliwie obiektywnie, a wypowiedzi jasno i jednoznaczne.

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Adamiak (36436 punktów)
> Cytat:
Już chciałem napisać, że 37 latek walki z nałogiem to jest dopiero szkoła, ale się wstrzymałem...na szczęście to też pikuś

>   Nie jest to łatwe, wiem jak to wyglądało na imprezce sylwestrowej kiedy stwierdziłem że pić nie będę - najdziwniejsze były reakcje ludzi - zdziwienie, a nawet wrogość wobec gościa co nie chce pić(w pewnej chwili myślałem, że dojdzie do rękoczynów).
>Aż nie mogłem uwierzyć, że picie alkoholu może być dla kogoś tak ważne.
>Naprawdę polecam - niezwykłe uczucie - przez chwilę jest się jakby zupełnie poza grupą nie z własnej woli, ale jest się odrzuconym przez część uczestników zabawy.
>   Tyle mojego doświadczenia - zapewne to nie wygląda tak samo z perspektywy kogoś kto odczuwałby jeszcze chęć napicia się, ale jakiś tam obraz sytuacji daje.>

Prawda.

Choć nie cała, ale każdy promil się liczy
elfir (1058 punktów)
>>   Nie jest to łatwe, wiem jak to wyglądało na imprezce sylwestrowej kiedy stwierdziłem że pić nie będę - najdziwniejsze były reakcje ludzi - zdziwienie, a nawet wrogość wobec gościa co nie chce pić(w pewnej chwili myślałem, że dojdzie do rękoczynów).
>Aż nie mogłem uwierzyć, że picie alkoholu może być dla kogoś tak ważne.

Nigdy nie piłam alkoholu i nigdy moja odmowa, poza zdziwieniem i niedowierzaniem nie wzbudziła agresji. Ale to może kwestia towarzystwa
03-11-2008 16:44 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>>   Nie jest to łatwe, wiem jak to wyglądało na imprezce sylwestrowej kiedy stwierdziłem że pić nie będę - najdziwniejsze były reakcje ludzi - zdziwienie, a nawet wrogość wobec gościa co nie chce pić(w pewnej chwili myślałem, że dojdzie do rękoczynów).
>>Aż nie mogłem uwierzyć, że picie alkoholu może być dla kogoś tak ważne.
>Nigdy nie piłam alkoholu i nigdy moja odmowa, poza zdziwieniem i niedowierzaniem nie wzbudziła agresji. Ale to może kwestia towarzystwa >

Problem ostracyzmu towarzyskiego bardziej dotyczy, uważam, osób które przestały pić.
Grona znajomych dobierają się, na ogół, z racji jakichś, wspólnych zainteresowań a dość często jest to alkohol.

Nie ma co się oszukiwać...sporo spotkań na różnych "niwach" z kulturalną włącznie, kończy się piciem.
Wszelkie grillowania, pikniki, grzybo czy rybobrania to okazja do wypicia przede wszystkim, choć nie wszyscy się do tego przyznają.
Piknik czy spotkanie przy grillu jest tylko pretekstem do wypicia.

Abstynenci stają się bardzo "niewygodni" w towarzystwie "procentowych" konsumentów, choćby z racji podświadomej zazdrości, że mogli przestać

Żywe świadectwa sukcesu nie są mile widziane, a jeśli jest się do tego "chodzącym wyrzutem sumienia"...

Pozdrawiam.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Wszelkie grillowania, pikniki, grzybo czy rybobrania to okazja do wypicia
Chyba odwrotnie, na takich imprezach picie jest sposobem na ich przetrwanie.
.
04-11-2008 03:00 
 Ocena 1 na 1
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
>Wszelkie grillowania, pikniki, grzybo czy rybobrania to okazja do wypicia.
Chyba odwrotnie, na takich imprezach picie jest sposobem na ich przetrwanie.

Bidulek aspołeczny . Jeżeli to jedyny sposób na przetrwanie, to może czas odpuścić takie imprezy?
Moim sposobem na to jest spotykanie się z ludźmi których lubię i z którymi można pogadać.
Choć zabawne jest widzieć jak się męczą popijając(a właściwie to chlupiąc z wyraźnym obrzydzeniem) alkohol w stężeniu które pozwala zaklasyfikować go raczej do słabych rozpuszczalników niż produktów spożywczych...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Bidulek aspołeczny . Jeżeli to jedyny sposób na przetrwanie, to może czas odpuścić takie imprezy?
Chciałoby się.

>Moim sposobem na to jest spotykanie się z ludźmi których lubię i z którymi można pogadać.
To ideał - wyklucza realne spotkania towarzyskie.
.
07-11-2008 14:25 
 Ocena 4 na 4
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
To ideał - wyklucza realne spotkania towarzyskie.

Może czas zmienić towarzystwo? Jestem pewien, że są ludzie z którymi da się wytrzymać na trzeźwo.

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jestem pewien, że są ludzie z którymi da się wytrzymać na trzeźwo.
Z każdym można, ale w okolicznościach naturalnych, a nie towarzyskich.
.
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Z każdym można, ale w okolicznościach naturalnych, a nie towarzyskich.

To może wyjaśnij czym się różnią okoliczności normalne od towarzyskich, bo wydaje mi się, że nie kumam...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>czym się różnią okoliczności normalne od towarzyskich
Towarzyskie to impreza, a normalne nieimpreza.
.

07-11-2008 22:25 
 Ocena 2 na 2
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Towarzyskie to impreza, a normalne nieimpreza.

Mam wrażenie, że tylko na "zakładowych" popijawach bywasz, albo sylwkach w hotelach.
Albo imprez z jakiegoś powodu bardzo nie lubisz...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mam wrażenie, że tylko na "zakładowych" popijawach bywasz, albo sylwkach w hotelach.
Przecież właśnie o takich imprezach mówimy.

>Albo imprez z jakiegoś powodu bardzo nie lubisz...
Nie bardzo lubię. Zwłaszcza imprezowe hałasy.
.
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Przecież właśnie o takich imprezach mówimy.

Ale pikniki, grille i tym podobne można też urządzić w małej grupie - na "moich" imprezach bywa ze 12 osób...
Cytat:
Nie bardzo lubię. Zwłaszcza imprezowe hałasy.

Mniejsza grupa - mniej hałasu...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>12 osób...
To tłum!

>Mniejsza grupa - mniej hałasu.
Tego właśnie się trzymam.
.
04-11-2008 06:51 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Ja jestem na szczęście jednostką wybitną: studiuje filozofię, miałem już cztery wykłady z ontologii i wciąż jestem ortodoksyjnym abstynentem

To się teraz napij, byle solidnie.

Pozdrawiam i na zdrówko.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
No ciekawe...
>1.
tak
>2.
nie
>3.
tak
>4. Czy kiedykolwiek wypiłeś na pusty żołądek?
tak
>5.
nie
>Dwie odpowiedzi twierdzące świadczą o tym, że uzależnienie już istnieje
To straszne... Chyba się napiję na uspokojenie.
02-11-2008 14:54 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>No ciekawe...
>>1.
>tak
>>2.
>nie
>>3.
>tak
>>4. Czy kiedykolwiek wypiłeś na pusty żołądek?
>tak
>>5.
>nie
>>Dwie odpowiedzi twierdzące świadczą o tym, że uzależnienie już istnieje
>To straszne... Chyba się napiję na uspokojenie.>

Smacznego
04-11-2008 06:27 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>No ciekawe...
>>>Dwie odpowiedzi twierdzące świadczą o tym, że uzależnienie już istnieje
>>To straszne... Chyba się napiję na uspokojenie.>Smacznego

Tak, tak, tak, tak, tak i o wiele więcej tych tak.
Z tych powodów dokonałem grzechu zaniechania i nie piję.
Aczkolwiek jest ktoś, pewna Pani, z którą mógłbym pić czerwone wino, od rana do rana, chromoląc alkoholizm.
04-11-2008 06:31 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>No ciekawe...
>>>>Dwie odpowiedzi twierdzące świadczą o tym, że uzależnienie już istnieje
>>>To straszne... Chyba się napiję na uspokojenie.>Smacznego
>Tak, tak, tak, tak, tak i o wiele więcej tych tak.
>Z tych powodów dokonałem grzechu zaniechania i nie piję.
>Aczkolwiek jest ktoś, pewna Pani, z którą mógłbym pić czerwone wino, od rana do rana, chromoląc alkoholizm.>

Istnieją Panie z którymi można chromolić wszystko...no, prawie wszystko

Pozdrówka Witwos
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Pozdrówka Witwos

I ja Ciebie też Juruś (boski), oczywiście , ach, bym zapomniał. Te Panie też chr.., kochać trzeba.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Na bezsenność cierpicie, czy co? A może butelki już puste i do sklepu iść trzeba?

fides ex necessitate esse non debet
05-11-2008 12:34 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>Z tych powodów dokonałem grzechu zaniechania i nie piję.
>Aczkolwiek jest ktoś, pewna Pani, z którą mógłbym pić czerwone wino, od rana do rana, chromoląc alkoholizm.

Chłopcy - jeden mnie chce rano poić szampanem, tu znowu czerwone wino od rana.... ja jestem stereotyp chodzący - rano pijam KAWĘ, jak zresztą o każdej innej porze dnia i nocy. Ja jestem chodzącym kawoholikiem.

Ale dzięki ankiecie Jurka okazało się, że muszę kolejny nałóg dopisać do listy moich nałogów. Jak widać można popaść w nałóg wypijając rocznie 3-4 butelki alkoholu


wasze zdrowie małą czarną

"Colorless green ideas sleep furiously"
Adamiak (36436 punktów)
>>Z tych powodów dokonałem grzechu zaniechania i nie piję.
>>Aczkolwiek jest ktoś, pewna Pani, z którą mógłbym pić czerwone wino, od rana do rana, chromoląc alkoholizm.
>Chłopcy - jeden mnie chce rano poić szampanem, tu znowu czerwone wino od rana.... ja jestem stereotyp chodzący - rano pijam KAWĘ, jak zresztą o każdej innej porze dnia i nocy. Ja jestem chodzącym kawoholikiem.
>Ale dzięki ankiecie Jurka okazało się, że muszę kolejny nałóg dopisać do listy moich nałogów. Jak widać można popaść w nałóg wypijając rocznie 3-4 butelki alkoholu
> >

Jeśli wypijasz te malutkie, dwunastolitrowe, to daję Ci odpust od nałogu, Awitu

Ciepłe pozdrówka
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Miłej niedzieli

Twoje zdrówko, Jureczku!

fides ex necessitate esse non debet
02-11-2008 16:09 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Miłej niedzieli
>Twoje zdrówko, Jureczku! >

Dzięx
- odpowiedział tak nowocześnie jak enigmatycznie Juruś, rozpaczliwie sięgając po ostatni łyk kawy o wdzięcznej ksywce "Anatol"

02-11-2008 18:04 
 Ocena 1 na 1
Kasia (424 punktów)
<kawy>

To jakaś zbożowa? to dzieci piją, chociaż słowo "dzięx" wskazuje na wiek nastoletni....

Nie ma jak się samemu odmładzać
02-11-2008 19:19 
 Ocena 1 na 1
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
To jakaś zbożowa? to dzieci piją, chociaż słowo "dzięx" wskazuje na wiek nastoletni....
Nie ma jak się samemu odmładzać

Proszę mi się tu z nie nabijać!
Kawa zbożowa zawsze smaczna i zdrowa I nie tylko dzieci to piją - pijam ją częściej niż piwo(choć rzadziej niż zieloną herbatę).
Określenie dzięx może równie dobrze świadczyć o dobrym i częstym kontakcie z dzieciakami(łatwo takie coś przejąć).

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
02-11-2008 19:40 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
> <kawy>
>To jakaś zbożowa? to dzieci piją, chociaż słowo "dzięx" wskazuje na wiek nastoletni....>

Też pamiętam, że to jakaś zbożowa...jakem niedawny nastolatek

>Nie ma jak się samemu odmładzać >

Też tak myślę - i w tym względzie umiem liczyć... liczę tylko na siebie
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Bardzo dobrze napisałeś, ale test który podałeś ma za mało pytań i są zbyt ogólne.
Testy które widziałem w poradni AA miały minimum 10.

Pozdrawiam
Adam
Adamiak (36436 punktów)
>Bardzo dobrze napisałeś, ale test który podałeś ma za mało pytań i są zbyt ogólne.
>Testy które widziałem w poradni AA miały minimum 10.>

Wiem, też takie widziałem (czytałem), ale nie chodziło mi o sam test, lecz o chwilkę refleksji nad tematem wątku w kontekście pytań w nim zawartych.

Że niekoniecznie ten pijaczek leżący pod płotem to reprezentatywna większość chorych na alkoholizm, a nawet całkiem NIE.

Pozdrawiam.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
Odpowiem bezpośrednio Tobie:
>1. Czy kiedykolwiek czułeś, że powinieneś ograniczyć picie?
>tak - nie
>2. Czy kiedykolwiek, ktokolwiek zwracał Ci uwagę z powodu Twojego picia?
>tak - nie
>3. Czy kiedykolwiek czułeś się winny z powodu picia?
>tak - nie
>4. Czy kiedykolwiek wypiłeś na pusty żołądek?
>tak - nie
>5. Czy kiedykolwiek wypiłeś tzw. "klina"?
>tak - nie
Otóż 5xTAK . Trwa to już około 20 lat. Jestem zatem zatwardziałym alkoholikiem - od dwudziestu lat. Pardon. Jestem dotknięty chorobą alkoholową. To taka poprawność polityczna. Przy tym jako alkoholik mam szczęśliwą rodzinę, jestem aktywny zawodowo, dzieci się mnie nie wstydzą, nie prowadzę po pijanemu. Etc... etc...
Wypijam około setki mocnego alkoholu dziennie. Czasem dwie. Sprawia mi to przyjemność. Przy okazji. Mam ciśnienie 120/80, bardzo niski cholesterol i jeszcze parę innych bardzo dobrych wyników analitycznych, nie dokucza mi prostata. A alkohol lubię. Mimo to nikt nie widział mnie w stanie wskazującym na spożycie.
Dodam, że od 40 lat palę. Jestem uzależniony od nikotyny. Fakt, że co raz mniej i lepsze. Zazwyczaj fajkę. Nie palę w obecności osób nie palących, nie męczę się w kinie i na różnych nasiadówkach. Potrafię kilka godzin spędzić w pociągu w przedziale dla niepalących i wcale mnie nie skręca.
Jak brzmi diagnoza?
Pozdrawiam serdecznie.
JATO



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
Odpowiem bezpośrednio Tobie:
>1. Czy kiedykolwiek czułeś, że powinieneś ograniczyć picie?
>tak - nie
>2. Czy kiedykolwiek, ktokolwiek zwracał Ci uwagę z powodu Twojego picia?
>tak - nie
>3. Czy kiedykolwiek czułeś się winny z powodu picia?
>tak - nie
>4. Czy kiedykolwiek wypiłeś na pusty żołądek?
>tak - nie
>5. Czy kiedykolwiek wypiłeś tzw. "klina"?
>tak - nie
Otóż 5xTAK . Trwa to już około 20 lat. Jestem zatem zatwardziałym alkoholikiem - od dwudziestu lat. Pardon. Jestem dotknięty chorobą alkoholową. To taka poprawność polityczna. Przy tym jako alkoholik mam szczęśliwą rodzinę, jestem aktywny zawodowo, dzieci się mnie nie wstydzą, nie prowadzę po pijanemu. Etc... etc...
Wypijam około setki mocnego alkoholu dziennie. Czasem dwie. Sprawia mi to przyjemność. Przy okazji. Mam ciśnienie 120/80, bardzo niski cholesterol i jeszcze parę innych bardzo dobrych wyników analitycznych, nie dokucza mi prostata. A alkohol lubię. Mimo to nikt nie widział mnie w stanie wskazującym na spożycie.
Dodam, że od 40 lat palę. Jestem uzależniony od nikotyny. Fakt, że coraz mniej i lepsze. Zazwyczaj fajkę. Nie palę w obecności osób nie palących, nie męczę się w kinie i na różnych nasiadówkach. Potrafię kilka godzin spędzić w pociągu w przedziale dla niepalących i wcale mnie nie skręca.
Jak brzmi diagnoza?
Pozdrawiam serdecznie.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
02-11-2008 18:03 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Jak brzmi diagnoza?

Mniejsza o diagnozę.
Ważniejsza jest recepta: 100 lat!
Adamiak (36436 punktów)
>>Jak brzmi diagnoza?
>Mniejsza o diagnozę.
>Ważniejsza jest recepta: 100 lat!>

Dołączam się z przyjemnością
02-11-2008 19:24 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
> Otóż 5xTAK . Trwa to już około 20 lat....
>Wypijam około setki mocnego alkoholu dziennie. Czasem dwie. Sprawia mi to przyjemność.>
> Jak brzmi diagnoza? >

Nie do mnie pytanie, nie mam uprawnień, kwalifikacji ni chęci nawet ku temu, by stawiać diagnozy.
Wiem, że temat wątku jest dość trudny, by nie rzec: wstydliwy.
Powiem szczerze, iż nie liczyłem na żaden odzew...no, może na 2-3 plusiki z grzeczności, że się Adamiak wysilił , ale chciałem napisać coś na ten temat więc napisałem.
Twoja odpowiedź jest dla mnie symptomatyczna - warto było

W pierwszym odruchu chciałem spytać, czy napisać Ci prawdę, czy to, co chcesz usłyszeć?-...lecz się wstrzymałem

Zadam tylko jedno, retoryczne (chyba) pytanie:
dlaczego Twoja odpowiedź na trzy pierwsze pytania brzmi "tak"...jeśli tak wspaniale się czujesz (i Twoje otoczenie) z tą setką...czy dwoma?


>Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.>

Nawet tym się zabezpieczyłeś... przed kim?

Pozdrawiam serdecznie, z plusem
04-11-2008 18:20 
 Ocena 2 na 2
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
Dziękuję za wypowiedzi. Podniosły mnie na duchu. Właśnie skończyłem 53 lata. Recepta 100 lat jest jak najbardziej na rzeczy.
Odpowiadam na pytanie nr 1: TAK, bywało, że miałem tzw. kaca z polska zwanego kociokwikiem. Stąd przychodziły mi co głowy myśli o ograniczeniu picia.
Serdeczne pozdrowienia dla miłych Interlokutorów.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
Definicja alkoholika jest dość labilna. Pamiętam czasy kiedy np. fakt, że wypadek drogowy spowodowany został po "pijaku" był dla sądu okolicznością łagodząca.
Zależnie od zestawu pytań testowych wyjdzie, że omal każda dorosła osoba jest alkoholikiem.
Myślę, że w dobie wyczulenia na zagwarantowanie wolności osobistej linia podziału powinna przebiegać inaczej. Kiedy nadużywanie alkoholu jest wyłącznie twoją prywatną sprawą i nie odbija się negatywnie na innych (rodzina, praca, bezpieczeństwo ruchu drogowego etc), to pij sobie do woli. Na zdrowie. Jeśli warunek ten nie jest spełniony, to będziesz z całą surowością ścigany przez prawo (rodzinne, kodeks pracy i drogowy etc. Wtedy strzeż się!
02-11-2008 20:05 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Definicja alkoholika jest dość labilna. Pamiętam czasy kiedy np. fakt, że wypadek drogowy spowodowany został po "pijaku" był dla sądu okolicznością łagodząca.
>Zależnie od zestawu pytań testowych wyjdzie, że omal każda dorosła osoba jest alkoholikiem.
>Myślę, że w dobie wyczulenia na zagwarantowanie wolności osobistej linia podziału powinna przebiegać inaczej. Kiedy nadużywanie alkoholu jest wyłącznie twoją prywatną sprawą i nie odbija się negatywnie na innych (rodzina, praca, bezpieczeństwo ruchu drogowego etc), to pij sobie dowoli. >

Owszem, moja Niezależność również jest za Twoją linią podziału.

Lecz znajdź okoliczności- choćby czysto teoretyczne- w których człowiek pod wpływem alkoholu nie ma kontaktu, więc i wpływu, na otoczenie?

Przy założeniu, że alkohol zakłóca zdolność podejmowania decyzji więc i racjonalnego reagowania na bodźce, no i... nie mówimy o Robinsonach
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>Lecz znajdź okoliczności- choćby czysto teoretyczne- w których człowiek pod wpływem alkoholu nie ma kontaktu, więc i wpływu, na otoczenie?
>Przy założeniu, że alkohol zakłóca zdolność podejmowania decyzji więc i racjonalnego reagowania na bodźce, no i... nie mówimy o Robinsonach
>
Masz rację, trudno znaleźć takie okoliczności. Jednak idąc Twoim tropem należałoby wprowadzić całkowitą prohibicję. To już przerabiano na początku XX wieku. Skutek? Narodziny mafii.
03-11-2008 22:09 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Lecz znajdź okoliczności- choćby czysto teoretyczne- w których człowiek pod wpływem alkoholu nie ma kontaktu, więc i wpływu, na otoczenie?
>>Przy założeniu, że alkohol zakłóca zdolność podejmowania decyzji więc i racjonalnego reagowania na bodźce, no i... nie mówimy o Robinsonach
>>
>Masz rację, trudno znaleźć takie okoliczności. Jednak idąc Twoim tropem należałoby wprowadzić całkowitą prohibicję. To już przerabiano na początku XX wieku. Skutek? Narodziny mafii.>

Nie idę żadnym tropem... w podtekście tytułowego postu można doczytać, że niejeden "intelektualista" (na tym forum również) pisząc/mówiąc pogardliwie: "alkoholik" , pisze sam o sobie...

Ty, natomiast napisałeś:

>Kiedy nadużywanie alkoholu jest wyłącznie twoją prywatną sprawą i nie odbija się negatywnie na innych (rodzina, praca, bezpieczeństwo ruchu drogowego etc), to pij sobie do woli. Na zdrowie. Jeśli warunek ten nie jest spełniony, to będziesz z całą surowością ścigany przez prawo (rodzinne, kodeks pracy i drogowy etc. Wtedy strzeż się!>

Pozdrawiam.
03-11-2008 22:57 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>Nie idę żadnym tropem... w podtekście tytułowego postu można doczytać, że niejeden "intelektualista" (na tym forum również) pisząc/mówiąc pogardliwie: "alkoholik" , pisze sam o sobie...
Z tym się akurat zgodzę. Ja pijącymi nie pogardzam i ich nie potępiam. To ich wolny wybór. Wybieram ostracyzm w odniesieniu do znajomych nadużywających gorzałki w moim domu. Już kilka par skreśliliśmy z tego powodu z listy gości. Na zawsze.
04-11-2008 05:57 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Nie idę żadnym tropem... w podtekście tytułowego postu można doczytać, że niejeden "intelektualista" (na tym forum również) pisząc/mówiąc pogardliwie: "alkoholik" , pisze sam o sobie...
>Z tym się akurat zgodzę. Ja pijącymi nie pogardzam i ich nie potępiam. To ich wolny wybór .>

Trochę się z tym "wyborem" nie zgadzam.
"Wolny" też mi zgrzyta w kontekście.

Alkoholik (dot. wszystkich uzależnień) nie wybiera sobie z szerokiej i różnobarwnej palety nałogów (złe słowo) akurat alkoholizmu, bo strasznie mu się podoba chwiejny chód lub bełkotliwa gadka.
Albo sąsiad, który co sobotę wraca wczesnym rankiem do domu po piątkowym brydżu i wchodzi do domciu kornie, na czworakach, po uprzednim wypadnięciu z taxi... jest jego- przyszłego alkoholika- idolem.

Można wybrać się na narty lub do kina; można wybrać karierę sportowca czy śpiewaka operowego, ale sznaps baryton?- w operze??...
... na alkoholizm się choruje.

Alkoholizm to również choroba woli.

Ale przyłączam się do "nie potępiania" alkoholików dając plus za brak pogardy

Pozdrawiam.
04-11-2008 06:44 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>Nie idę żadnym tropem... w podtekście tytułowego postu można doczytać, że niejeden "intelektualista" (na tym forum również) pisząc/mówiąc pogardliwie: "alkoholik" , pisze sam o sobie...
>>Z tym się akurat zgodzę. Ja pijącymi nie pogardzam i ich nie potępiam. To ich wolny wybór .>Trochę się z tym "wyborem" nie zgadzam.
>"Wolny" też mi zgrzyta w kontekście.
>Alkoholik (dot. wszystkich uzależnień) nie wybiera sobie z szerokiej i różnobarwnej palety nałogów (złe słowo) akurat alkoholizmu, bo strasznie mu się podoba chwiejny chód lub bełkotliwa gadka.
>Albo sąsiad, który co sobotę wraca wczesnym rankiem do domu po piątkowym brydżu i wchodzi do domciu kornie, na czworakach, po uprzednim wypadnięciu z taxi... jest jego- przyszłego alkoholika- idolem.
>
>Można wybrać się na narty lub do kina; można wybrać karierę sportowca czy śpiewaka operowego, ale sznaps baryton?- w operze??...
>... na alkoholizm się choruje.
>Alkoholizm to również choroba woli.
>Ale przyłączam się do "nie potępiania" alkoholików dając plus za brak pogardy
>Pozdrawiam.

P.S. Aha, w moim domu nie ma alkoholu. Nie skreślam też znajomych z cukrzycą i wieńcówką...no, nie wszystkich, i nie na zawsze, i na pewno nie za wieńcówkę
02-11-2008 20:35 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Kiedy nadużywanie alkoholu jest wyłącznie twoją prywatną sprawą i nie odbija się negatywnie na innych (rodzina, praca, bezpieczeństwo ruchu drogowego etc), to pij sobie do woli. Na zdrowie.

   Po lekkiej przeróbce: "Czy uważasz, że używanie alkoholu jest wyłącznie twoją prywatną sprawą i możesz sobie pić do woli, póki nie odbije się to negatywnie na innych (rodzina, praca, bezpieczeństwo ruchu drogowego etc)" mogłoby to być szóste pytanie w ankiecie. W wersji dla yntelygentów.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
02-11-2008 23:59 
 Ocena 6 na 6
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Kiedy nadużywanie alkoholu jest wyłącznie twoją prywatną sprawą i nie odbija się negatywnie na innych (rodzina, praca, bezpieczeństwo ruchu drogowego etc), to pij sobie do woli. Na zdrowie.
>   Po lekkiej przeróbce: "Czy uważasz, że używanie alkoholu jest wyłącznie twoją prywatną sprawą i możesz sobie pić do woli, póki nie odbije się to negatywnie na innych (rodzina, praca, bezpieczeństwo ruchu drogowego etc)" mogłoby to być szóste pytanie w ankiecie. W wersji dla yntelygentów.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


To jest bardzo skomplikowane. Alkoholizm jest chorobą emocji. Upośledza przeżywanie i wyrażanie emocji. Alkoholik nie potrafi bez alkoholu radzić sobie z emocjami. Kiedy jest szczęśliwy - pije, kiedy smutny - pije. Potem nie umie już inaczej przeżywać emocji, wydaje mu się to a trudne, zaczyna się bać przeżywać emocji, jakichkolwiek.
Być może gdyby był sam to nie byłoby jeszcze tak źle, niech sobie pije.
Ale zazwyczaj ma rodzinę. Może być alkoholikiem kulturalnym, który pije codziennie dawkę alkoholu i funkcjonuje w pracy prawidłowo. Ale co się dzieje z emocjami?
Nie potrafi porozumieć się z małżonkiem (nie odczuwa empatii). Wytwarza się dystans emocjonalny i problemy z tego powodu, oddalają się od siebie. Cierpi na tym również seksualność.
A co z dziećmi? Nie umie ich pochwalić, zrozumieć, cieszyć się, współczuć im. Emocjonalnie staje się wypalony. Oddala się i oddala. Z formalnego punktu widzenia może być wzorowym członkiem społeczeństwa. Z punktu widzenia emocjonalnego, więzi z rodziną, zaczyna być nieobecny. Już nie mówiąc o syndromie odstawienia. Co się stanie kiedy jest awaria i nie ma alkoholu? Pojawia się agresja, chociażby werbalna.
Ta patologia się przenosi na dzieci i małżonka. Cała rodzina nadaje się na terapię. Dzieci alkoholika nawet samemu nie pijąc mają problemy emocjonalne rzutujące na ich przyszłe rodziny.
Startem do leczenia się jest nauka identyfikowania emocji, nazywania ich, oraz przeżywania ich bez udziału alkoholu. Istna męka.
Czy można być alkoholikiem i nie szkodzić innym? Chyba tylko w całkowitej izolacji i samotności. Dotyczy to też innych uzależnień.
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>Czy można być alkoholikiem i nie szkodzić innym? Chyba tylko w całkowitej izolacji i samotności. Dotyczy to też innych uzależnień.
Nasza dyskusja trochę się rozjechała. Kliniczna odmiana alkoholika, to nie to samo, co osoba nadużywająca alkoholu. O takiej był mój post. Myślę, że pijak i alkoholik to nie to samo. Znam sporą gromadę tych pierwszych, którzy korzystając z okazji, że stawiają gorzałę, potrafią się kompletnie urżnąć. Ale ciągle jeszcze nie są alkoholikami; nie jeżdżą na dwóch gazach, chodzą trzeźwi do roboty i oddają żonie całą wypłatę.
03-11-2008 21:20 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Czy można być alkoholikiem i nie szkodzić innym? Chyba tylko w całkowitej izolacji i samotności. Dotyczy to też innych uzależnień.
>Nasza dyskusja trochę się rozjechała. Kliniczna odmiana alkoholika, to nie to samo, co osoba nadużywająca alkoholu. O takiej był mój post. Myślę, że pijak i alkoholik to nie to samo. Znam sporą gromadę tych pierwszych, którzy korzystając z okazji, że stawiają gorzałę, potrafią się kompletnie urżnąć. Ale ciągle jeszcze nie są alkoholikami; nie jeżdżą na dwóch gazach, chodzą trzeźwi do roboty i oddają żonie całą wypłatę.

Nic się nie rozjechało. Pijak i alkoholik to nie to samo, oczywiście.

Ale osoba która nie jeździ na dwóch gazach, chodzi trzeźwa do roboty i oddaje żonie wypłatę, może być alkoholikiem. Poza tym nie ma czegoś takiego jak "kliniczny alkoholik".

Reasumując: można być alkoholikiem i nie być pijakiem. Czy można być pijakiem i nie być alkoholikiem? Do pewnego momentu pewnie tak. Ale ciężko wyłapać kiedy się przekracza granicę.

Można być nawet alkoholikiem i nie pić od 20 lat. Wciąż się jest alkoholikiem.

Warto pewnie polecić tutaj jakąś lekturę ale nie mam nic pod ręką w tej chwili.
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
> Poza tym nie ma czegoś takiego jak "kliniczny alkoholik".
>Reasumując: można być alkoholikiem i nie być pijakiem. Czy można być pijakiem i nie być alkoholikiem? Do pewnego momentu pewnie tak. Ale ciężko wyłapać kiedy się przekracza granicę.
>Można być nawet alkoholikiem i nie pić od 20 lat. Wciąż się jest alkoholikiem.
>Warto pewnie polecić tutaj jakąś lekturę ale nie mam nic pod ręką w tej chwili.

Jeśli nie ma, to zamień "kliniczny" na książkowy.
Nie podejmuję się dyskusji o alkoholizmie na poziomie naukowym. Moje kompetencje są niewystarczające. Odebrałem ten wątek jako dyskusję o (nad)używaniu alkoholu. Na ten temat mam wiedzę empiryczną i mogę się wypowiadać.
03-11-2008 22:21 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>> Poza tym nie ma czegoś takiego jak "kliniczny alkoholik".
>>Reasumując: można być alkoholikiem i nie być pijakiem. Czy można być pijakiem i nie być alkoholikiem? Do pewnego momentu pewnie tak. Ale ciężko wyłapać kiedy się przekracza granicę.
>>Można być nawet alkoholikiem i nie pić od 20 lat. Wciąż się jest alkoholikiem.
>>Warto pewnie polecić tutaj jakąś lekturę ale nie mam nic pod ręką w tej chwili.
>Jeśli nie ma, to zamień "kliniczny" na książkowy.
>Nie podejmuję się dyskusji o alkoholizmie na poziomie naukowym. Moje kompetencje są niewystarczające. Odebrałem ten wątek jako dyskusję o (nad)używaniu alkoholu. Na ten temat mam wiedzę empiryczną i mogę się wypowiadać.

Ja zrozumiałem właśnie wątek Adamiaka w ten sposób, że stereotypem jest postrzeganie jedynie ludzi zaniedbanych z powodu nadużywania alkoholu jako alkoholików. Tymczasem właśnie alkoholikiem może być dosłownie każdy i nie sposób tego poznać na podstawie zewnętrznych cech. Alkoholikiem mogę być ja sam i nie wiedzieć o tym (również dlatego, że alkoholizm cechuje się wieloma mechanizmami wyparcia i zaprzeczeń). Przytoczone pytania z testu pozwalają się pobieżnie zdiagnozować. I nie są to pytania typu: czy leżałeś pod płotem z flaszką i ile razy, tylko znacznie subtelniejsze.
Także wątek jst jak najbardziej o alkoholizmie oraz o tym jak łatwo można się pomylić albo przeoczyć moment kiedy się staje alkoholikiem z okazjonalnego pijącego.
Tak ja zrozumiałem, proszę Pana Adamiaka o potwierdzenie.
03-11-2008 22:40 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Tak ja zrozumiałem, proszę Pana Adamiaka o potwierdzenie.>

Potwierdzam w całej rozciągłości...

... dodając, że chciałem położyć akcent (może zbyt subtelnie) na pomijany/bagatelizowany fakt, iż alkoholizm jest chorobą , a nie widzimisię jakiegoś zdeklasowanego ćwierćinteligenta, który zaczyna pić jako nastolatek z mocnym postanowieniem zrobienia spektakularnej kariery alkoholika, by później służyć jako wzorzec degrengolady i upadku... "intelektualistom" wszelakiego autoramentu z pracownikami ministerialnymi włącznie.

Pozdrawiam serdecznie, Adamie, mów mi Jurek
03-11-2008 21:52 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Myślę, że pijak i alkoholik to nie to samo. Znam sporą gromadę tych pierwszych, którzy korzystając z okazji, że stawiają gorzałę, potrafią się kompletnie urżnąć. Ale ciągle jeszcze nie są alkoholikami; nie jeżdżą na dwóch gazach, chodzą trzeźwi do roboty i oddają żonie całą wypłatę.>

Masz na myśli coś takiego?-...:

jeden z typów alkoholizmu wg Jellinka: "Epsilon" - "jest formą upijania się okresowego osoby, która potrafi bez trudu powstrzymać się od picia przez dłuższy czas i nie doświadczać silnego pragnienia alkoholu. W pewnym jednak momencie zaczyna pić bardzo intensywnie, aż do momentu osiągnięcia stanu całkowitego oszołomienia."

sp4zambrow.kei.pl/publikacje/aldona/alkoholizm.htm
03-11-2008 22:15 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
> Czy można być alkoholikiem i nie szkodzić innym? >

Można, pod warunkiem, że się nie pije

Pozdrawiam.

P.S. Śliczny plus za posta
avenger (463 punktów)
>   Chciałem zacząć tekst od stwierdzenia, że alkoholizm jest chorobą nieuleczalną i- nieleczona-
>nieuchronnie prowadzącą do śmierci, jak wiele innych...lecz taki początek wydał się zbyt trywialnie
>oczywisty na forum odwiedzanym przez ludzi w swej większości inteligentnych.
>Po chwili namysłu przyszła refleksja: życie pokazuje, że inteligencja nie ma nic wspólnego z
>rozumieniem problemów...schematyzm jest wszechobecny, wśród ludzi uważanych lub uważających się za
>intelektualistów czy racjonalistów, również.
>Postać leżącego w rynsztoku z flaszką denaturatu w ręku, zarzyganego- oczywiście tuż po pobiciu
>żony, okradzeniu sąsiadów, złamaniu po raz czternasty (do południa) danego słowa honoru, tudzież
>zmarnowaniu życia licznemu potomstwu (po południu)- pijaczyny, to naturalnie wbity w świadomość,
>chyba większości naszego społeczeństwa, typowy obrazek alkoholika.
>I tu nasunęła mi się wątpliwość, dla której właściwie ten post powstaje:
>czy taki, standardowy obrazek smakosza napojów wyskokowych jest tylko świadomym rejestrowaniem
>faktów?- świadomą oceną zjawiska?
>Czy do inteligentnych ludzi nie dociera, że jest to tylko spektakularny w swej obrzydliwości
>wierzchołek "góry alkoholodowej"?
>Czy nie jest- przy okazji- podświadomą próbą samouspokojenia, autooszustwa polegającego na
>tendencyjnym postrzeganiu alkoholizmu w jego krańcowo ostatniej fazie jako obrazu alkoholizmu w
>ogóle?
>Po to by, podświadomie, zdystansować się od ew. cienia podejrzeń, że "ze mną (moim mężem, żoną,
>bratem itd) też coś nie tak"?
>Przecie piję tylko dwa drinki po południu, lub dwa piwa do obiadu, a upijam się nie częściej niż 6
>razy w roku i to tylko z ważnych (!) okazji (powodów), więc co ze mnie za alkoholik???- alkoholik to
>ten w rynsztoku!
>Nie leżę zarzygany jak ON, więc ze mną wszystko OK.
>   Statystyki liczbę osób nadużywających alkoholu w Polsce szacują na około 3 mln, w tym chorych na
>alcoholismus habitualis na ok. milion przypadków, choć intuicja mi podpowiada, że obie
>cyferki są grubo niedoszacowane.
>Liczba ta systematycznie rośnie.
>Poniżej skopiowałem mini test z:
> www.timi.jawnet.pl/serwis/index.php
>Ostatnie pytanie dodałem od siebie.
>   Odpowiedz sam sobie:
>1. Czy kiedykolwiek czułeś, że powinieneś ograniczyć picie?
>tak - nie
>2. Czy kiedykolwiek, ktokolwiek zwracał Ci uwagę z powodu Twojego picia?
>tak - nie
>3. Czy kiedykolwiek czułeś się winny z powodu picia?
>tak - nie
>4. Czy kiedykolwiek wypiłeś na pusty żołądek?
>tak - nie
>5. Czy kiedykolwiek wypiłeś tzw. "klina"?
>tak - nie
>Dwie odpowiedzi twierdzące świadczą o tym, że uzależnienie już istnieje, a określone w
>kwestionariuszu zachowania pojawiły się po jakimś czasie picia. Wcześniej ich nie było.
>Miłej niedzieli

Dwie odpowiedzi twierdzące świadczą, że masz się nad sobą zastanowić, że jesteś na drodze do uzależnienia.W tym teście ,pytań jest znacznie więcej,osoby uzależnione twierdząco odpowiadają na wszystkie pytania może na dwa pytania odpowiadają nie,tak to wygląda w praktyce więc nikt z nikogo nie robi na siłę chorego.
jkl; (5859 punktów)
>typowy obrazek alkoholika.
Przypomniała mi się pogadanka z liceum. Przyszedł jakiś gość, chyba psycholog, i zaczął od tego, jak wyobrażamy sobie alkoholika. Czuć w tym było jakiś podstęp, ale po co psuć zabawę. No to mówimy, że czerwony nos, brudny, zasikany itp. A pan psycholog tryumfalnie "A nie! To stereotyp!" I tłumaczył, że to choroba i pijąc jeden kieliszek koniaku dziennie też można się uzależnić...

Jak tak teraz patrzę wstecz, to wykład nie poszedł na marne- młodzież nie przejawiała zainteresowania kieliszkiem koniaku.
Raczej wolała doprowadzać się do sponiewieranej nieprzytomności, co przecież zupełnie nie świadczyło, że są alkoholikami.

-----------------------
Lepiej wypić dwa większe niż jeden mały. (moja Babcia)
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

W swej ochoczej opozycji do głoszonej tu tezy, zapytam: a co z kleptomanią? Czy w swej idei jakoś się ona od alkoholizmu różni?
.
Necrarius (44 punktów)
Przyczepię się do pierwszego postu.

>Alkoholizm jest chorobą nieuleczalną.

Nieprawda. Są przecież specjalne organizację, które pomagają walczyć z nałogiem i to bardzo skutecznie. Sam upiłem się tylko raz i nie mam ochoty na drugi ani teraz, ani nigdy więcej. Ze wszystkim można sobie poradzić o ile się tego chce i dąży w miarę swoich możliwości.

>Czy kleptomania różni się od alkoholizmu?

I tak i nie. Odpowiedź zależy od punktu widzenia. Z jednej strony również ta choroba ma podłoże psychiczne, z drugiej często bywa usprawiedliwieniem kradzieży, co nasuwa wniosek, że w rzeczywistości pojęcie "kleptomanii" może być źle rozumiane. Jak jest wobec tego prawda? Jedyną prawdą jest, że nie ma żadnej prawdy. Wielu ludzi jej szuka, ale to nie prawda się zgubiła, lecz oni sami.
05-11-2008 15:28 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)

>Nieprawda. Są przecież specjalne organizację, które pomagają walczyć z nałogiem i to bardzo skutecznie. Sam upiłem się tylko raz i nie mam ochoty na drugi ani teraz, ani nigdy więcej. Ze wszystkim można sobie poradzić o ile się tego chce i dąży w miarę swoich możliwości.

Można przestać pić, ale alkoholikiem jest się po wsze czasy, niestety taka jest smutna prawda. Zmagasz się z tym do końca życia, tak jak z wieloma innymi uzależnieniami które się porzuciło, ale myślący człowiek wie że one mogą wystawić głowę nawet po wielu latach, dlatego niepijący alkoholicy starają się zachowywać abstynencję, Ci co rzucili palenie pilnować się by nie zapalić kiedyś na imprezie, a bulimicy by jeść racjonalnie.

>>Czy kleptomania różni się od alkoholizmu?
>I tak i nie. Odpowiedź zależy od punktu widzenia. Z jednej strony również ta choroba ma podłoże psychiczne, z drugiej często bywa usprawiedliwieniem kradzieży, co nasuwa wniosek, że w rzeczywistości pojęcie "kleptomanii" może być źle rozumiane. Jak jest wobec tego prawda? Jedyną prawdą jest, że nie ma żadnej prawdy. Wielu ludzi jej szuka, ale to nie prawda się zgubiła, lecz oni sami.

To że ktoś myli kleptomanie z kradzieżą jest jego problemem. Pierwsze jest zaburzeniem drugie czynem karalnym. Dwie zupełnie rożne sprawy, o zupełnie rożnym podłożu. Przy kleptomani człowiek nie jest w stanie powstrzymać popędu do kradzieży, w drugim działa z własnej woli. Kleptomania nie jest usprawiedliwieniem dla kradzieży, jest dużym problemem dla osoby cierpiącej na nią, tak jak w przypadku innych zaburzeń.


"Colorless green ideas sleep furiously"
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Można przestać pić, ale alkoholikiem jest się po wsze czasy
A można nigdy nie zacząć pić i być alkoholikiem od zarania?

>To że ktoś myli kleptomanie z kradzieżą jest jego problemem. Pierwsze jest zaburzeniem drugie czynem karalnym.
A czyim jest problemem, gdy ktoś inny myli kryterium prawne z kryterium medycznym?

Ten sam czyn zależnie od przyjętego kryterium może być uznany za kradzież, albo przejaw kleptomanii. Czyli też kradzież.

Dopiero ten, kto udowodni, że skradzione mienie jest mu zbędne, może zostać uznany za kleptomana.

>Dwie zupełnie rożne sprawy, o zupełnie rożnym podłożu.
Z punktu widzenia poszkodowanego nie ma żadnej różnicy.
.
jkl; (5859 punktów)
>A można nigdy nie zacząć pić i być alkoholikiem od zarania?
Jeśli alkoholizm jest zapisany w genach to tak.

>Ten sam czyn zależnie od przyjętego kryterium może być uznany za kradzież, albo przejaw kleptomanii.
Dlatego nie sądzi się czynu, tylko osobę.

>>Dwie zupełnie rożne sprawy, o zupełnie rożnym podłożu.
>Z punktu widzenia poszkodowanego nie ma żadnej różnicy.
Rozjechanemu przez pociąg też bez różnicy, czy ktoś go wepchnął, czy sam się potknął.
Co nie znaczy, ze tej różnicy nie ma.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>A można nigdy nie zacząć pić i być alkoholikiem od zarania?
>Jeśli alkoholizm jest zapisany w genach to tak.
I dlatego to jest pytanie, czy jest tam zapisany.

>Dlatego nie sądzi się czynu, tylko osobę.
Zawsze chodzi o czyn konkretnej osoby, ale przecież nie o samą osobę. Bo w jakiej sprawie mógłby zapaść wyrok "sąd orzeka, że podsądna jest blondynką"?

>Rozjechanemu przez pociąg też bez różnicy, czy ktoś go wepchnął, czy sam się potknął.
>Co nie znaczy, ze tej różnicy nie ma.
Różnice nie wykluczają podobieństw, także w Twoim przykładzie.

W moim przykładzie wielkość straty materialnej poniesionej przez okradzionego nie zależy od przesłanek kradnącego.
.
06-11-2008 15:14 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>A można nigdy nie zacząć pić i być alkoholikiem od zarania?
>Jeśli alkoholizm jest zapisany w genach to tak.>

Nie, alkoholik (przyszły) musi mieć bezpośredni kontakt z alkoholem, musi zacząć pić by się uzależnić.

Uwarunkowanie genetyczne jest tylko jedną- choć uważam, że ważną- przyczyną uzależnienia od alkoholu.

"Przyczyny uzależnień są bardzo różne stąd należy przyjąć polietiologiczną genezę uzależnienia.
Do czynników najczęściej występujących należą:

* osobowość (niedojrzała emocjonalnie, wrażliwa na urazy, frustracje, stresy, neurotyczna, agresywna);

* uzależnienie rodziców (chodzi tu o uczenie się nieprawidłowych wzorców zachowania, a nie o dziedziczenie);

* czynniki zawodowe (ludzie pracujący w lokalach gastronomicznych oraz przy sprzedaży i produkcji alkoholu są bardziej narażeni);

* czynniki społeczne i kulturowe (obyczaje i tradycje różnych grup społecznych, w których "oblewa się" zarówno sukces, jak i niepowodzenie). Jest zrozumiałe, że im więcej nagromadzi się u jednego człowieka czynników sprzyjających, tym większe jest prawdopodobieństwo rozwoju uzależnienia.

Trudniej odpowiedzieć na pytanie dotyczące przyczyn uzależnienia od alkoholu, bowiem mechanizmy jego powstawania nie zostały jeszcze dobrze poznane. Aktualnie przyjmuje się, że mamy do czynienia z czynnikami społecznymi, psychologicznymi i duchowymi nakładającymi się na podłoże biologiczne."
www.uzalez(*)lizm/przyczyny_alkoholizmu.php
05-11-2008 17:00 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Przyczepię się do pierwszego postu.
>>Alkoholizm jest chorobą nieuleczalną.
>Nieprawda. Są przecież specjalne organizację, które pomagają walczyć z nałogiem i to bardzo skutecznie. Sam upiłem się tylko raz i nie mam ochoty na drugi ani teraz, ani nigdy więcej. Ze wszystkim można sobie poradzić o ile się tego chce i dąży w miarę swoich możliwości.>

Mylisz się.

Alkoholik może przestać pić lecz nie może przestać być uzależnionym.
Napicie się alkoholu nawet po długiej (kilkunastoletniej) przerwie w piciu, powoduje nawrót choroby.

Osoba uzależniona nie jest w stanie pić w sposób kontrolowany...jeśli nawet, to przez złudnie krótki okres czasu, później następuje tzw "ciąg" w piciu.

"Osoby uzależnione, którym udało się zerwać z nałogiem, określa się mianem trzeźwego lub trzeźwiejącego alkoholika. Nie oznacza to wyleczenia, gdyż niezależnie od upływającego czasu, może dojść do nawrotu choroby i powrotu do niekontrolowanego picia."

pl.wikipedia.org/wiki/Alkoholik
Necrarius (44 punktów)
>>Przyczepię się do pierwszego postu.
>>>Alkoholizm jest chorobą nieuleczalną.
>>Nieprawda. Są przecież specjalne organizację, które pomagają walczyć z nałogiem i to bardzo skutecznie. Sam upiłem się tylko raz i nie mam ochoty na drugi ani teraz, ani nigdy więcej. Ze wszystkim można sobie poradzić o ile się tego chce i dąży w miarę swoich możliwości.>Mylisz się.
>Alkoholik może przestać pić lecz nie może przestać być uzależnionym.
>Napicie się alkoholu nawet po długiej (kilkunastoletniej) przerwie w piciu, powoduje nawrót choroby.
>Osoba uzależniona nie jest w stanie pić w sposób kontrolowany...jeśli nawet, to przez złudnie krótki okres czasu, później następuje tzw "ciąg" w piciu.
>"Osoby uzależnione, którym udało się zerwać z nałogiem, określa się mianem trzeźwego lub trzeźwiejącego alkoholika. Nie oznacza to wyleczenia, gdyż niezależnie od upływającego czasu, może dojść do nawrotu choroby i powrotu do niekontrolowanego picia."
>pl.wikipedia.org/wiki/Alkoholik

Nie jestem do końca pewny. Przecież psychikę człowieka kształtuje wiele czynników. Moim zdaniem nie można mieć pewności, że alkoholik pozostanie nałogowcem do samego końca. Owszem, zgadzam się, że możliwe jest powrócenie do nałogu, ale przecież może wystąpić sytuacja w której alkoholik zachowa umiar.
Adamiak (36436 punktów)
>Nie jestem do końca pewny. Przecież psychikę człowieka kształtuje wiele czynników. Moim zdaniem nie można mieć pewności, że alkoholik pozostanie nałogowcem do samego końca. Owszem, zgadzam się, że możliwe jest powrócenie do nałogu, ale przecież może wystąpić sytuacja w której alkoholik zachowa umiar.>

Tak by wynikało z logiki: jeśli zniknie powód do uzależnienia to przestaniesz być uzależniony..., ale na uzależnienie wpływa zbyt wiele czynników (nie wszystkie zidentyfikowane) więc "zniknięcie" czy ustanie wszystkich jest praktycznie niemożliwe.

Nie bez przyczyny alkoholizm jest często nazywany "zespołem uzależnienia alkoholowego".

Można też wspomnieć o genetycznych skłonnościach, byłby kłopot nawet dla inżynierii genetycznej
05-11-2008 15:48 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>W swej ochoczej opozycji do głoszonej tu tezy, zapytam: a co z kleptomanią? Czy w swej idei jakoś się ona od alkoholizmu różni?
Najgorzej jak się połączy jedno z drugim.
Powstrzymywanie się w sklepie monopolowym nabiera charakteru prawdziwego męczeństwa.
Matusewicz (41 punktów)
Przeczytałem wszystkie posty i dowiedziałem się,że każdy inaczej rozumie alkoholizm - jedni uważają,że osoba wypijająca parę razy do roku (okazyjnie) już jest alkoholikiem,jeszcze inni uważają,że dopiero osoba nie potrafiąca normalnie funkcjonować bez alkoholu nim jest. Stanąłbym po drugiej stronie - brzmi po prostu...sensowniej,gdyż większości od czasu do czasu zdarzy się wypić,co raczej nie jest niczym złym.

Mowa jest jednak o stereotypach - pijakach,menelach,boomach,czy jak kto woli ich określić. Ludzie Ci mają widoczny problem. Powiem wam,że przykro mi się robi jak widzę tych ludzi,czasami nawet im pomagam - chociażby dzisiaj,gdy wracając do domu z zajęć na (a raczej pod) ławeczce obok przystanku leżał pijaczyna, powykręcany tak,że nawet się zaśmiałem. Obudziłem go,spytałem czy wszystko w porządku,pomogłem wstać i mi nawet podziękował
Adamiak (36436 punktów)
>Przeczytałem wszystkie posty i dowiedziałem się,że każdy inaczej rozumie alkoholizm - jedni uważają,że osoba wypijająca parę razy do roku (okazyjnie) już jest alkoholikiem,jeszcze inni uważają,że dopiero osoba nie potrafiąca normalnie funkcjonować bez alkoholu nim jest. Stanąłbym po drugiej stronie - brzmi po prostu...sensowniej,gdyż większości od czasu do czasu zdarzy się wypić ,co raczej nie jest niczym złym.>

Rozumiem Twój punkt widzenia, choć argument o " niezłej większości" życzliwie mnie rozbawił

Niekoniecznie to, co robi "większość" jest niezłe...lub złe.

>Mowa jest jednak o stereotypach - pijakach,menelach,boomach,czy jak kto woli ich określić. Ludzie Ci mają widoczny problem. Powiem wam,że przykro mi się robi jak widzę tych ludzi,czasami nawet im pomagam - chociażby dzisiaj,gdy wracając do domu z zajęć na (a raczej pod) ławeczce obok przystanku leżał pijaczyna, powykręcany tak,że nawet się zaśmiałem. Obudziłem go,spytałem czy wszystko w porządku,pomogłem wstać i mi nawet podziękował >

No tak, to szlachetne, ale większości alkoholików nigdy nie znajdziesz pod ławką

Pozdrawiam.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365