 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-08-2005 04:42 | outsider (2469 punktów) | Czy Bóg jest ateistą? | Wypadałoby odpowiedzieć pozytywnie - wszak nad soba już bogów nie ma (a może jednak...). Kto zatem - teista czy ateista - wydaje się być bardziej na obraz i podobieństwo? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| musculus | >Wypadałoby odpowiedzieć pozytywnie - wszak nad soba już >bogów nie ma (a może jednak...). Kto zatem - teista czy >ateista - wydaje się być bardziej na obraz i >podobieństwo?
Jeżeli Bóg istnieje - to lepszym Jego obrazem będzie teista (bo będzie kimś, kto zna prawdę - patrz założenie ne początku tego zdania). Jeżeli zaś Boga nie ma - to pytanie jest bezprzedmiotowe.
A tak na poważnie - bardziej Boga przypomina ten, kto poświęca swoje życie dla innych. Czy ktoś jest ateistą, czy teistą - to sprawa mniej ważna.
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | >Jeżeli Bóg istnieje - to lepszym Jego obrazem będzie teista (bo będzie kimś, kto zna prawdę - patrz założenie ne początku tego zdania).
Alez u teisty uwielbienie dla Bytu Nadrzędnego przekracza Jego znajomość: pierwsze jest faktem, drugie - zaledwie wiarą. A właśnie uwo uwielbienie cechą owego Boga z pewnością nie jest - może zatem ateista lepiej równoważy emocje i wiedzę?
>A tak na poważnie - bardziej Boga przypomina ten, kto poświęca swoje życie dla innych. Czy ktoś jest ateistą, czy teistą - to sprawa mniej ważna.
To juz zagadnienie bardziej skomplikowane.
1. Poświecenie życia dla innych - człowiek może, ale Bóg? Z Ewangelii wynika, że w gruncie rzeczy poswięcono jedynie życie Judasza - Bóg przeżył; samo misterium chwilowej śmierci nie jest zbyt dokładnie tym, czym śmierć sama.
2. W jakims sensie wszyscy poświęcamy życie dla innych - to rzecz jasna interpretacja ateisty, chrześcijanie mają wszak nagrodę indywidualną. Albowiem - znowu z punktu widzenia ateisty - nasze życie nam samym służy tylko przez czas jakiś, ludzkości zaś służy póki ona istnieje, bo ludzkośc jednak tu na Ziemi wspina się ku górze, jestesmy jak kolejne obumarłe gałęzie wciąż (choć krzywo) rosnącego drzewa. Czy zaś istotnie owo "życie" jakiegokolwiek boga (w tym Boga chrześcijan) wypełnia to jedno: troska o ludzkośc - może owi bogowie (lub Bóg) mają - i to niekoniecznie na boku - także inne, ciekawsze hobby; greccy jak pamietamy, mieli.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nieboska komedia}
|
|
|  | | musculus | >>Jeżeli Bóg istnieje - to lepszym Jego obrazem będzie teista (bo będzie kimś, kto zna prawdę - patrz założenie ne początku tego zdania). >Alez u teisty uwielbienie dla Bytu Nadrzędnego przekracza Jego znajomość: pierwsze jest faktem, drugie - zaledwie wiarą. A właśnie uwo uwielbienie cechą owego Boga z pewnością nie jest - może zatem ateista lepiej równoważy emocje i wiedzę?
Można prosić o wyjaśnienie, co to jest owo "uwielbienie dla Bytu Nadrzędnego"? Bo chyba się nie rozumiemy.
>>A tak na poważnie - bardziej Boga przypomina ten, kto poświęca swoje życie dla innych. Czy ktoś jest ateistą, czy teistą - to sprawa mniej ważna. >To juz zagadnienie bardziej skomplikowane.
Nie - to proste. Mój Bóg jest Miłością. Jeżeli - jak wierzę - Bóg ten istnieje realnie, to bardziej Go przypomina ten, kto poświęca swoje życie dla innych. A jeżeli Bóg ten istnieje tylko w moim umyśle, a realnie istnieje jakiś inny (który nie jest Miłością) - to jest kłamcą podszywającym się pod mojego Boga. I takiego typka - choćby był wszechmogący - nie szanuję, nie kocham, nie uznaję i nie obchodzi mnie to, jak wielkie kuku może mi z tego powodu zrobić. Obrazem takiego boga może być jakiś przestępca, ale mnie to ani ziębi, ani grzeje.
|
|
| |  | | outsider (2469 punktów) | > Można prosić o wyjaśnienie, co to jest owo "uwielbienie dla Bytu Nadrzędnego"? Bo chyba się nie rozumiemy.Musculusie - nie wyłoże tego piekniej, niż Ty w następnym akapicie  > Nie - to proste. Mój Bóg jest Miłością. Jeżeli - jak wierzę - Bóg ten istnieje realnie, to bardziej Go przypomina ten, kto poświęca swoje życie dla innych. A jeżeli Bóg ten istnieje tylko w moim umyśle, a realnie istnieje jakiś inny (który nie jest Miłością) - to jest kłamcą podszywającym się pod mojego Boga. I takiego typka - choćby był wszechmogący - nie szanuję, nie kocham, nie uznaję i nie obchodzi mnie to, jak wielkie kuku może mi z tego powodu zrobić. Obrazem takiego boga może być jakiś przestępca, ale mnie to ani ziębi, ani grzeje.Teraz sie zastanawiam: czy jesteś teistą - czy idealistą, po prostu. W kazdym razie dziękuje za tę odpowiedź.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nieboska komedia}
|
|
|  | | gooa (746 punktów) |
>1. Poświecenie życia dla innych - człowiek może, ale Bóg? Wlasnie - poswiecenie wlasnego zycia. Niektorzy poswiecaja je bezinteresownie (samobojcy). A ci, ktorzy poswiecaja je w imie czegos (?), to "bojcy" czego, jak nie wlasnego zycia.
Licza sie fakty, nie przyczyny. Przynajmniej w piatym przykazaniu.
|
|
| demello | > Kto zatem - teista czy >ateista - wydaje się być bardziej na obraz i >podobieństwo? I jeden i drugi jest na obraz i podobiństwo boże i wolną wole mają ,dlatego jeden jest ateistą a drugi teistą.
|
|
 | | Isabelle (126 punktów) | na pewno nie jest ateistą ( o ile istnieje), bo jeśli istnieje to wie ze jest Bogiem więc odpada ateizm
nastapiły ciemności, które tylko nauka mogła rozwiać...
|
|
|  | | wirr | To jeden ze znanych paradoksów wszechmocy  Bóg nie może być ateistą- nie jest więc wszechmocny.
|
|
| |  | | Isabelle (126 punktów) | > To jeden ze znanych paradoksów wszechmocy  > Bóg nie może być ateistą- nie jest więc wszechmocnyMoże być ateistą - tylko że to już by sie zaliczało do schizofrenii
nastapiły ciemności, które tylko nauka mogła rozwiać...
|
|
| | |  | | outsider (2469 punktów) | Długotrwałe osamotnienie miewa przykre następstwa - nadmiar odpowiedzialność również. A poczucie wszechmocy, wszechłaskawości własnej, potrzeba hołdów - to już bardziej owe następstwa niż ich przyczyny.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nieboska komedia}
|
|
|  | | outsider (2469 punktów) | Autoteistą?
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nieboska komedia}
|
|
| |  | | Beatus | Jeśli jest to Tomaszowy Bóg, jest zarazem teistą i ateistą. Zgodnie z opinią tego średniowiecznego myśliciela, Bóg zawiera w sobie wszystkie możliwości zarazem i jakkolwiek dla człowieka z jego ograniczonością nie jest to zrozumiałe, Bóg już taki jest.
Co do miłości i problemu, czy Bóg może kochać siebie. Takie fajne średniowieczne pomysły. Bóg jest super dobry pownieważ pożąda wszystkiego co istnieje. Skąd o tym wiemy? Jest twórcą wszystkiego. Aby coś zrobić trzeba najpierw chcieć. (Boża wolana wola nie jest czymkolwiek ograniczona) Zrobił bo chciał. Jak chciał to pożądał. Pożądać musi nadal jako, że jest nieomylny. Wynikałoby z tego, że siebie nie pożąda, ponieważ sam siebie nie stworzył. Z drugiej strony jest "samomyślącą się myślą". Sugeruje to, że ma jakiś pogląd na swój własny temat. Jaki to już Jego tajemnica. A może nie ma, skoro jest wszystkim na raz?
|
|
| | |  | | V0lrath (3440 punktów) | Ciekawa teoria. Bóg istnieje w superpozycji ateista - teista. To pewnie dlatego nie daje się zaobserwować - bo to by mu zwinęło funkcję falową, a tego nikt nie lubi.
|
|
| | | |  | | Tusia (54 punktów) | > Bóg istnieje w superpozycji ateista - teista.> To pewnie dlatego nie daje się zaobserwować - bo to by mu zwinęło funkcję falową, a> tego nikt nie lubi.  LOL  Szkoda, że Cię nie było u nas na wykładzie z filozofii, kiedy poruszaliśmy ten temat  Czuję, że ta piękna wypowiedź pod kierunkiem naszego profesora przerodziłaby się w naprawdę genialną teorię
|
|
|  | | Bogdan Zawadzki | >na pewno nie jest ateistą ( o ile istnieje), bo jeśli istnieje to wie ze jest Bogiem więc odpada ateizm Jest Bogiem dla Nas nie dla Siebie. Nie ma nad sobą ani obok siebie innego Boga (pomijam tu zaciemniające sprawę pojęcie tzw. Trójcy św) poza sobą nie wierzy w innego. Ale czy ateista nie może wierzyć w siebie? Stawiam na to, że jeżeli jest to już raczej ateistą.
|
|
| krest | >Wypadałoby odpowiedzieć pozytywnie - wszak nad soba już >bogów nie ma (a może jednak...). Kto zatem - teista czy >ateista - wydaje się być bardziej na obraz i >podobieństwo? A na czyj obraz i podobieństwo stworzył wiewiórki? Pytałem księdza, ale nie odpowiedział. Bo wiewiórka ma chyba wolną wolę, a jak nie, to kto jej każe, co ma robić? Poza tym, czy wiewiórki są ateistami? Jeśli tak, to ateistów jest więcej niż wierzących. Albo, czy dzieci rodzą się wierzące? Raczej wszystkie noworodki to ateiści, a one chyba najbardziej podobne są do boga. Poza tym nieochrzczone są blisko Piekła, starczy jeden grzech. Na przykład za bardzo będą męczyć rodziców. I jak tu wierzyć w takiego boga? Jak nic, on sam musi być ateistą i to zatwardziałym.
|
|
| gooa (746 punktów) |
Kto zatem - teista czy >ateista - wydaje się być bardziej na obraz i >podobieństwo? Jeden i drugi. W koncu to dzielo stworcy - nie nasze ?
|
|
| majewski (563 punktów) | Dle mnie Andrzeju zależy to od tego, na ile Bóg wierzy w siebie samego. A ponieważ ja nawet na jego miejscu miałbym z tym problemy (odzywają się we mnie znów intuicje gnostyczne) to określałbym się na jego miejscu jako radykalny ateista  Wniosek z tego jeden... na podobieństwo Boga są ateiści... chrześcijanie mają się do niego nijak
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|