Racjonalista - Strona głównaDo treści
Fenomenologia.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
28-09-2005 13:12Patuszkin (2279 punktów)Fenomenologia.
Fenomenologia jest współczesnym, bardzo popularym nurtem filozoficznym, który zainspirował nie tylko laickich filozofów i naukowców, ale także teologów chrześcijańskich.
Tworzę ten wątek, ponieważ jestem zaniepokojony faktem, że portale katolickie posiadają artykuły dotyczące fenomenologii, natomiast najlepszy serwis filozoficzno-naukowy w polskim internecie nie posiada żadnego artykułu, który wprowadzałby w tajniki tego nurtu.
A przecież fenomenologami byli: Husserl, Heidegger, Scheler, Merleau-Ponty, Hartmann, Wojtyła, Stein, Ingarden i wielu wielu innych, choćby Mircea Eliade i cała rzesza psychologów.
Jako temat do dyskusji na forum, podaję kwestię (1) intuicji i pewności wyników za jej pomocą osiąganych. Wiem, że dyskutowaliśmy kiedyś na ten temat, jednak nie w kontekscie fenomenologii, która to zagadnienie przeorała na wszelkie możliwe sposoby.
Czy intuicyjne poznanie (2) jest pożyteczne w naukach przyrodniczych?(a wiemy, że do niej czesto dowoływali się tacy uczeni, jak A. Einstein, W. Heisensberg, C.F. von Waizsacker i wielu innych, wymieniam pierwszą ligę, ale przecież nie tylko oni).
(3)Poznanie intuicyjne a życie duchowe człowieka. To nieprawda, że świadomie posługujemy się intuicją od urodzenia. Prawda jest taka, że człowiek musi się najpierw "przebudzić". Do intuicyjnych wglądów trzeba po prostu dorosnąć(bez ingerencji nadprzyrodzonych potęg). Oczywiście religie mają swoja odpowiedź, moim zdaniem, przestarzałą. Natomiast fenomenologia jest tworem stosunkowo młodym i aktualnym, a przede wszystkim opowiada o tych sprawach językiem laickim lub pogańskim.
To są moim zdaniem zalety tej filozofii. Problemat: w jakim stopniu rozwój duchowy jednostki zależy od "oświecenia" i umiejętnego posługiwania się intuicją?

Ze swej strony chciałbym się pożegnać z portalem Racjonalisty i forumowiczami, ponieważ opuszczam kraj(na pół roku co najmniej) i nie będę mógł korzystać z jego dobrodziejstw.
Dyskusję obejrzę jak będę miał okazję.
Pozdrawiam serdecznie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

outsider (2469 punktów)
Stawianie hipotez jest aktem intuicyjnym: wszak z chwilą ich sformułowania jeszcze uzasadnienia nie posiadają. Przypomina to zresztą toporne ja sama śmierć metody numeryczne: otóż rozwiązując numerycznie równanie nieliniowe program co chwila formułuje hipotezę o nowej, prawdopodobnie lepszej niż dotychczasowej wartości rozwiązania przybliżonego - podstawia w kolejnej iteracji ową wartośc do równania i określa aktualną wartość błędu; a sposoby wyznaczania (poniekąd na ślepo) nowego rozwiązania niekoniecznie sa trywialne, choć rzecz jasna pozostają w granicach możliwości bezdusznego programu.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Patuszkin (2279 punktów)
Andrzeju,

to o czym mówisz to tylko jeden aspekt poznani intuicyjego. POzostaje jeszcze coś takiego jak rozwój duchowości(!). Fenomenologia ma tę zaletę, że mówi o tych sprawach w jezyku areligijnym. Choć przecież dotyka tych zagadnień, ba, jest w nich osadzona jak w życiodajnej glebie. I oto mi chodzi. Odrzucajac religię ludzie, chcą czegoś w zamian.
To jest propozycja, jedna z wielu.

Szkoda, że nie wrzuciłem tego do tematu wątku. Już za późno.

Piotrek Patucha
outsider (2469 punktów)
No, może uda Ci się kiedyś przeczytać.

Odpowiedziałem jak umiałem na Twoje pytania (1) i (2) - na trzecie odpowiedziałeś sam, a ja się z ta odpowiedzią zgadzam.

Mam zreszta wrażenie, że sam posługuję się często właśnie fenomenologicznym oglądem rzeczywistości: rzucam hipotezy, dowodzić mi się ich nie chce. A duchowość?

Kiedyś, Piotrze, wysłuchałem w radiu (PRL-owskim jeszcze) zapowiedzi, że wystąpi Zasłużony Artysta Ludowy Mongolskiej Republiki Ludowej: gośc grał na jednostrunnym, jęczącym instrumencie smyczkowym. Muzyka jak muzyka - tyle że po minucie lub dwóch przestałem ją słyszeć (zawodzenie owego instrumentu zlało mi się w barwny szum), a zacząłem widzieć; synestetą nie jestem. Coś takie zdarzyło mi się tylko dwa razy w życiu - ten drugi raz to był Beethoven, chyba sonata fortepianowa A-dur, opusu nie chce mi się teraz sprawdzać. Ja byłem uduchowiony - Zasłużony Artysta był uduchowiony?

Mam sporo nieufności do słów, nie do wrażeń - te ostatnie są wieloaspektowe i jakiś ich aspekt bywa samoistnie ciekawy nawet wtedy, gdy inne akurat nie są. A słowa? Nie sa prywatne, funkcjonują między nami i nie da się wybrać jednego tylko aspektu - a w każdym razie możesz zawsze ugrzęznąć w innych: dlatego słowo duchowość zdecydowanie mi sie nie podoba.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Patuszkin (2279 punktów)
>No, może uda Ci się kiedyś przeczytać.
>Odpowiedziałem jak umiałem na Twoje pytania (1) i (2) - na trzecie odpowiedziałeś sam, a ja się z ta odpowiedzią zgadzam.

Poprosiłem Bolka, żeby dokonał korekty i wrzucił mi ten tekst. Trochę to niegrzeczne, żeby tworzyć temat dyskusji w trakcie jej trwania, ale sądziłem, że warto to dodać.

>Mam sporo nieufności do słów, nie do wrażeń - te ostatnie są wieloaspektowe i jakiś ich aspekt bywa samoistnie ciekawy nawet wtedy, gdy inne akurat nie są. A słowa? Nie sa prywatne, funkcjonują między nami i nie da się wybrać jednego tylko aspektu - a w każdym razie możesz zawsze ugrzęznąć w innych: dlatego słowo duchowość zdecydowanie mi sie nie podoba.

Rozwój duchowości=rozwój świadomości. Świadomość jest słowem, które niesie mniej skojarzeń z manowcami chrześcijańskiej mistyki. Dziś rzadko się używa słowa: "duch". chyba od czasów pozytwizmu ,słowa: duch, dusza to słowa zakazane. Przecież nie da sie empirycznie strawdzić czy ktoś ducha posiada. Ale to kwesti drugorzędna, choć czasem mnie denerwują ograniczenia nałożone przez pozytywizm, który początkowo miała służyć oczyszczeniu i ochronie nauk, lecz potem zamienił się w udrękę ponieważ zagarnął zbyt wiele dziedzin kulturowych.


Serdecznie pozdrawiam Andrzeju. Jestem już na walizkach.


Piotrek Patucha
Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów)
Powodzenia Piotrze za granicą

Ja tu tylko jako student religioznawstwa wpadnę z moją luzacką krytyka fenomenologii religii. No bo widzicie, mnie próbowali nieraz na studiach wcisnąć że fenomenologia religii jest gicio A nie jest Ja rozumiem że można w wziąć w nawias to i owo i wyłowić niby ten leżący na dnie fenomen jak np.: ołtarz, ale całe to religioznawcze bajanie o ołtarzach w religiach to znów nic innego jak wtórne wchodzenie w nawiasy i w nosie mam to, że po uprzednim wzięciu w nawias więc jakoby lepsze Wnioski z tego takie

Van der Leeuww (Husserla nie czytał) do bani!
Mircea Eliade do bani!
K****... całe religioznawstwo do bani!!!!

Podrawiam


Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
Patuszkin (2279 punktów)
>Powodzenia Piotrze za granicą

Dzięki, Paryż na mnie czeka.

>Ja tu tylko jako student religioznawstwa wpadnę z moją luzacką krytyka fenomenologii religii. No bo widzicie, mnie próbowali nieraz na studiach wcisnąć że fenomenologia religii jest gicio A nie jest Ja rozumiem że można w wziąć w nawias to i owo i wyłowić niby ten leżący na dnie fenomen jak np.: ołtarz,

Sądzę, że są ważniejsze sprawy niż ołtarze. Zresztą ołtarze to widać gołym okiem w kościołach, ale idei trójkąta gołym okiem nie dostrzeżesz.

>Van der Leeuww (Husserla nie czytał) do bani!
>Mircea Eliade do bani!
>K****... całe religioznawstwo do bani!!!!

Jest szansa, że zmienisz zdanie? Bo jakieś dwa tygodnie temu Eliade był mistrzem świata a religioznawstwo kochanką na całe życie.

Pozdrawiam

Piotrek Patucha
Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów)

>Dzięki, Paryż na mnie czeka.
I paryżanki

"Baw" się dobrze

Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
Beatus
>Van der Leeuww (Husserla nie czytał) do bani!
>Mircea Eliade do bani!
>K****... całe religioznawstwo do bani!!!!
Zacytuję ciebie: "ja ci dam do bani, homo religiosus do bani, axis mundi do barni, itd."

A tak serio. Żartowałeś, czy naprawdę nie trafia do ciebie fenomenologia religii? Z tego co cię czytałam, momentami masz bardzo fenomenologiczne podejście.
Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów)
>Zacytuję ciebie: "ja ci dam do bani, homo religiosus do bani, axis mundi do barni, itd."
>A tak serio. Żartowałeś, czy naprawdę nie trafia do ciebie fenomenologia religii? Z tego co cię czytałam, momentami masz bardzo fenomenologiczne podejście.

Cześć

Ja często na forum żartuję. Mam takie podejście bo takiego mnie nauczyli w Instytucie Religioznawstwa Ale nie jest ono przecież idealne, religioznawstwo się też rozwija a moja krytyka ot taka luzacka Czasem do mnie fenomenologia trafia, a rzadziej nie Zapraszam też Beato na Rozum i serce, dałem tam przed chwilą post www.racjonalista.pl/forum.php/s,29288#w31105

Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
Kozak (140 punktów)
Edmondo Hussler uczeń F. Brentana, prof. uniw. w Getyndze i Frymburgu, twórca fenomenologii.
Ostry krytyk Psychologizmu w Logice.
Wysunął ideę logicznej syntaksy.
syntagma językozn. schemat syntagmatyczny, składniowy, morfologiczny, związany z ciągiem tekstowym (przeciwieństwo związku asocjacyjnego a. paradygmatycznego).
syntaksa, syntaktyka jęz. składnia.
syntaktyczny jęz. składniowy.


Etym. - gr. sýntagma 'zestawienie', sýntaksis 'porządek, szyk' i syntaktikós 'porządkujący' od syntássein 'układać, porządkować'; zob. syn-; tássein, zob. taktyka.
Myślę że, to źródło racjonalizmu.
Chociaż osobiście wolę pana prof. Stanisławskiego mniemanologa, mniemanologii stosowanej.
Amen.
Patuszkin (2279 punktów)
Husserl początkowo był zwolennikiem psychologizmu. Potem zmienił zdanie.
Ten gość naprawdę zrobił kawał dobrej roboty. Był jak podróżnik , odkrywca nowych lądów. Jego spuścizna została zebrana w ponad 30stu tomach nazwanych Husserliana. To jest kilkanaście tysięcy stron maszynopisu.
Po jego śmierci powstało wiele stowarzyszeń fenomenologicznych w tym The World Phenomenology Institiute założony z inicjatywy Anny Teresy Tymienieckiej.
www.phenomenology.org/what.html (wykaz stron organizacji fenomenologicznych pod adresem: www.husserlpage.com/hus_orgs.html).

W Polsce funkcjonuje Polskie Towarzystwo Fenomenologiczne. www.ifispa(*)arzystwo_fenomenologiczne.html
W zarządzie same tuzy Polskiej filozofii. Jest także zbiór tekstów, które mogą posłużyć jako wprowadzenie.

Dobra literatura na temat fenomenologii:
Kołakowski.: "Husserl i poszukiwanie pewności."
Krokos.: Fenomenologia Edmunda Husserla, Aleksandra Pfandera , Maxa Schelera"
Półtawski.: "Realizm fenomenologii."

Lektury przystępne i dobre na początek samego Husserla to:
"Kryzys nauk europejskich."
"Medytacje kartezjańskie."
"Filozofia jako ścisła nauka."




Piotrek Patucha
bozia seksu (41 punktów)
intuicja jest jednym z niewielu rodzajów poznania bezpośredniego. i to samo w sobie już świadczy na korzyść jej wartości poznawczej. gorzej z uzasadnieniem sądów zdobytych ta właśnie drogą. kiedy zdarza Ci się coś po prostu "wiedzieć", jak to uzasadnisz?
Patuszkin (2279 punktów)
>intuicja jest jednym z niewielu rodzajów poznania bezpośredniego. i to samo w sobie już świadczy na korzyść jej wartości poznawczej. gorzej z uzasadnieniem sądów zdobytych ta właśnie drogą. kiedy zdarza Ci się coś po prostu "wiedzieć", jak to uzasadnisz?

Trzeba odróżnić dwie sfery aktywności. Naukotwórczą oraz praktyczną. Jeśli chodzi o pierwszą outsider udzielił dobrej odpowiedzi. Sądy intuicyjne trzeba poddać obróbce racjonalej oraz empirycznej.
Sfera praktyczna, a rozumiem przez to zarówno życie codzienne, wraz gotowaniem obiadów, wychowaniem dzieci, pracą zarobkową, wyjściem do kina czy restauracji, nie wymaga aż tak restrykcyjnego podejścia. To kwestia doświadczenia. W rozmowie z przyjacielem nie muszę uzasadniać wszytskich intuicji, ponieważ on rozumie co ja mówię, kiedy ze mną współmyśli. Żeby uzgodnić coś z żoną nie muszę pisać elaboratu i przeprowadzać kontrolowanych eksperymentów.

Piotrek Patucha
Beatus
Fenomenologia jest przede wszystkim metodą. Od czasów Husserla doczekała się rozmaitych sposobów zastosowania, interpretowania i wielu korekt. Trudno jest mówić o fenomenologii jako jednym systemie, ale... (poprawcie mnie jeśli się mylę)
do specyfiki fenomenologii należy to, że ona niczego nie dowodzi, tylko odkrywa. Metoda polega na dotarciu do henomenu, czyli tego co się zjawia. Elementem ważynym jest epoche, tj. oczyszczenie treści tego co się mi zjawia z kontekstów w którym mam zwyczaj to coś widzieć. Fenomenologia też nie dociera do sformuowania jakiejś definicji. Właściwym sposobem dowiedzenia się czym jest rozpatrywany fenomen, będzie indywidualne przejście metody fenomenologicznej. Doświadczenie, a nie informacja.
Nie wiem jaka jest tutaj rola intuicji. Wychodzi się od poznania zewnętrznego, tj. od treści takiego poznania, które mamy w umyśle. Treść tą należy pozbawić, w miarę możliwości, kontekstu. Jak dla mnie pozbawić więc intuicyjnego rozumienia.
Może na przykładzie.
Chcę dowiedzieć się czym jest KK. Sama ta nazwa w moim umyśle posiada jakieś zabarwienie emocjonalne, obrazowana jest przez wspomnienia z tym związane, przypisuję też jej jakieś wartości.
Teraz aby poprawnie przeprowadzić ogląd fenomenologiczny, muszę zreflektować, co w moim pojęciu KK, wynika z indywidualnych doświadczeń, a co nie. Np. 2000zł, koszt ślubu. Do istoty KK, to nie należy. Jest prywatnym doświadczeniem. Odrzucam. itd
Gdy już treść zostanie w miarę oczyszczona, przeprowadza się wariacje (chyba tak to się nazywało). Spogląda się na KK w rozmaitych, ale tym razem uświadomionych i przygotowanych kontekstach. Gromadzi się tych aspektów, czym więcej tym lepiej.
A na koniec zjawia się KK w swojej KK-owości. (to nie miała być onomatopeja). Moment zjawiania się jest tym czymś intuicyjnym. Jest rodzajem olśnienia, dotarcia. Jest to jednak intuicja pod ścisłym nadzorem. Inna więc niż np. ta, która służy do przyjęcia aksjomatu, bo jest wynikiem a nie początkiem. Inna też niż zdoroworozsądkowe uznanie bądz odrzucenie.
Patuszkin (2279 punktów)
Miło mnie zaskoczyłaś. Na to czekałem Beatus.
Fryderyk Nietzsche napisał, ze najcenniejsze poglądy znajduje się na końcu. A są nimi metody. W istocie rzeczy fenomenologia jest metodologią. Podaje sposoby, dzięki którym można osiągnąć wartościowe poznanie. Warto się z nimi zapoznać.
Ważnym elementem F. jest intencjonalność. Chodzi o to, że każdy akt świadomości jest skierowany na jakiś przedmiot. Myśl odnosi się do badanej rzeczy. Innymi słowy: myślenie jest zawsze myśleniem o czymś. Intuicja umożliwia bezpośredni wgląd w strukturę rzeczywistości. Krokos ładnie o tym mówi: trzeba się wsłuchać w rzeczy same.

W długiej tradycji filozoficznej intuicyjny wgląd był nazywany:

Grecja: "theorein" (etym. theos oran - widzieć boga) - dziś nazwa zlaicyzowana, choć ma źródła religijne. Teoretyzować dziś znaczy badać, szukać, uprawiać naukę. Dla Pitagorasa i Arystotelesa teoretyzowanie oznaczało intuicyjne oglądanie.

Wieki średnie: iluminacja lub wiara(zaufanie do głosu bożego) - nazwy o konotacji religijnej.

Nowożytność: poznanie "jasne i wyraźne"(Rene Descartes). Dookreślenie adequatio. Czyli poznanie jest pewne tylko wtedy jeśli myśl jest zgodna z poznawaną rzeczą oraz jeśli jest dana bezpośrednio(intuicyjnie).

Oświecenie: naoczność, oglądanie(Anschauung) - określenia Kanta. Odpowiednik słowa intuicja.

To tyle, nie zamierzam już mieszać. Jasne jest co słowo intuicja oznacza.
Ważne jest to, ze fenomenologia nie daje żadnych dogmatycznych wyników, ale daje ci do ręki narzędzie. Czy umiejętnie się nim posłużysz, twoja rzecz. Fenomenologia dlatego jest fajna ponieważ daje metodę, a jednostka musi posługując się nią osiągnąć wynik poznawczy. Czyli nie można mówić, że jest to jakiś system filozoficzny.
Spływam, bo muszę zrobić format c: i postawić sys od nowa.

Pozdrawiam serdecznie.

P.S.

Carpe diem. Dziękuję.

Piotrek Patucha
Beatus
Mam nadzieję, że format c:, nie wywołał u ciebie tego co umnie i nadal masz działający komputer.
>Miło mnie zaskoczyłaś. Na to czekałem Beatus.
Dzięki, ale za wczesne te pochwały. Ja się po prostu interesuję fenomenologią, z tym że raczej fenomenologią religii więc mam braki w tzw klasyce.
Wracając do intencji i intuicji. Z drugiej strony powrót do rzeczy samej w sobie. To jest coś co w fenomenologii bardzo mnie pociąga, ale nie dokońca umiem to zrozumieć. Zwykle o ile zakłada się, że źródłem poznania i wogóle informacji o świecie jest podmiot (patrz Kant) wychodzi z tego psychologizm i stajemy coraz dalej od "rzeczy" Jeśli zaś zakładamy (za Arystotelesem) talub rasa, nie ma miejsca w świecie na nas samych. Jesteśmy zbitką tego co z zewnątrz w nas się zapisało. Fenomenologia zdaje się łączyć te stanowiska. Z jednej strony nie broni nam dostępu do rzeczy, z drugiej strony pozwala na działanie naszych tak w literaturze skrytykowanych władz poznawczych. Docieramy tym sposobem do phainomen (nie ma greckiego alfabetu), tj. tego co się zjawia. Wygląda na to, że zjawia się przy pomocy tak przedmiotu jak i podmiotu. Co więcej w tej myśli, uzyskuje najmocniejszy status prawdziwości.
Sądzę, że jest to metoda idealna dla tych, którzy nie chcą pogodzić się z tym, że świat ma tylko fizykalny (w mocnym tego słowa znaczeniu) wymiar. Jednocześnie nie potrafią pominąć zupełnie tego o czym powiadamiają nas nauki przyrodnicze. Metoda dla niezdecydowanych? Powiedziałabym raczej, metoda adekwatna do badania rzeczywistości takiej jaką się jawi. Ani całkiem materialnej, ani całkiem duchowej.
Z tego co wiem, teoretyczne podstawy fenomenologii dał Husserl. Potem było wielu naśladowców, ale do dziś metoda ta nie ma jednolitego, akceptowanego kształtu. Zwykle się ją stosuje, co ciekawe, intuicyjnie. Tak więc mamy wciąż otwarte pole dociekań. A podobno już wszystko wymyślono.

>Ważne jest to, ze fenomenologia nie daje żadnych dogmatycznych wyników, ale daje ci do ręki narzędzie. Czy umiejętnie się nim posłużysz, twoja rzecz. Fenomenologia dlatego jest fajna ponieważ daje metodę, a jednostka musi posługując się nią osiągnąć wynik poznawczy. Czyli nie można mówić, że jest to jakiś system filozoficzny.
Sama metoda nie jest systemem filozoficznym. Jednak tak samo jak wiele innych nauk i metod, zakłada niektóre rzeczy. Owe założenia mają charakter filozoficzny.
Zdaje się, że u Ingardena, wyczytałam to w odniesieniu do ontologii. >Jeśli wyobrazimy sobie, że nauki są drzewem, wyrastają z jednego pnia, potem się zorgałęziają na wszystkie strony. Wówczas ontologia (a więc filozofia pierwsza) będzie zajmowała się badaniem: gleby w której owo drzewo rośnie i powietrza, które je otacza<

Pozdrawiam
patuszkin
"Jesteśmy zbitką tego co z zewnątrz w nas się zapisało. "

Tak, zgadza sie.

"Docieramy tym sposobem do phainomen (nie ma greckiego alfabetu), tj. tego co się zjawia."

Jesli kolus sie zjawia oboz koncentracyjnywraz z perwersyjnymi sadystycznymi straznikami i wychudzonymi bitymi i upokarzanymi niewolnikami, ktorych bledem bylo to ze urodzili nie tam gdzie trzeba bylo, to wtedy masz do czynienia z opisem istoty bez szczegolow.
Pikanteria to dodatek, dla niektorych wazniejsze niz inne objawy zycia. Taka wiara.
Innosci jest karana. Stado bywa brutalne.

"Wygląda na to, że zjawia się przy pomocy tak przedmiotu jak i podmiotu. Co więcej w tej myśli, uzyskuje najmocniejszy status prawdziwości."

Chcesz miec dziecko? Obserwuje sobie na ulicachg paryskich normalnych ludzi. Wbrew pozorom jest tutaj spokojnie; bez ekstrawagancji. Ludzie ubieraja sie tak, ze nie wyrozniaja sie z tlumu. Widuje panny noszace w reklamowkach dlugie bagietki; wyprowadzajace swoich ulubiencow na smyczy; odwiedzajacych park i okoliczne zoo.
Mieszkam na ulicy przy ktorej sa polozone dwa uniwersytety i kilka muzeow: historii naturalnej, ewolucji, paleontologiczne. Poznalem mika studentke; Delphine; poczatkujaca biolozke. Chciala nauczyc mnie francuskiego; ich gruchajacego; golebiego jezyka.
Rozmawiamu po angielsku. Moze korzystac ze wszystkiego. Ojciec przysyla jej kase, w zamian oczekuje postepow w nauce. Kiedy rankiem otwiera sie brama ogon studentow wlewa sie do srodka. Wokol widuje matki w ciazy; ktore medytuja joge na kamiennych podnozkach. W gaju spaceruja przyjaciele, prwed nimi jakis dzieciak; ktos trwyma sie za rece. Zwykle usmiechnieci, bardzo rozmowni. Dla nich jestem odmienny. Pochodze z innego kraju, moj genotyp jest slowianski. Kiedy slmysza angielski pesza sie. Choc uczono ich tego w podstawowce dzis nie pamietaja podstawowych slowek. Love; lips, eggs, milk.



" się ją stosuje, co ciekawe, intuicyjnie. Tak więc mamy wciąż otwarte pole dociekań. A podobno już wszystko wymyślono. "

I coz z tego. Mezczyzni wypalaja pod wgl. innowacyjnosci ok 26 lat. POtem dojrzewaja.
Humanista jest jak wino. Grona musza byc lezakowane w odpowiednich warunkach.

>>Ważne jest to, ze fenomenologia nie daje żadnych dogmatycznych wyników, ale daje ci do ręki narzędzie.

Dookresle to. Kazda sztuka ma swoje tworzywo w ktorym znajduje forme. Powiedzmy ze maluje Miriam. Biore cygaro do ust i pedzel do reki. Wizja mam wyrazna, a wykonanie; no wlasnie, zalezy jaka metode wybiore. Powiedzmy; ze obraz olejny; grubym pedzlem na zagruntowanym plotnie. Technika mocnych uderzen; tlustych strug farby.

>Pozdrawiam
j.kabaj@wp.pl

>W długiej tradycji filozoficznej intuicyjny wgląd był nazywany:
>Grecja: "theorein" (etym. theos oran - widzieć boga) - dziś nazwa zlaicyzowana, choć ma źródła religijne. Teoretyzować dziś znaczy badać, szukać, uprawiać naukę. Dla Pitagorasa i Arystotelesa teoretyzowanie oznaczało intuicyjne oglądanie.
>
Piotrek Patucha

>
Guzik prawda, Piotrusiu. Objaśniany przez ciebie czasownik grecki znaczy po prostu "patrzeć", następnie "badać". Dworecki podaje 9 znaczeń i w żadnym nie ma mowy o bogu czy bogach. Kopaliński zaś wyprowadza od 'thea - widzenie (ten sam źródłosłów co w przypadku teatru). Ho'ran (z akcentem na a) istotnie znaczy "patrzeć", lecz samo the'aomai również znaczy po prostu "patrzę". "Twoja" etymologia zaś - jak to zazwyczaj etymologia - to fantazjowanie (wiadomo z jakim w tym przypadku nachyleniem). Natomiast "widzieć boga" byłoby: (ton) the'on hor'an.
Pozdrawiam i życzę pilności w nauce języków starożytnych.
Józef K.
paluszkin
>>W długiej tradycji filozoficznej intuicyjny wgląd był nazywany:
>>Grecja: "theorein" (etym. theos oran - widzieć boga) - dziś nazwa zlaicyzowana, choć ma źródła religijne. Teoretyzować dziś znaczy badać, szukać, uprawiać naukę. Dla Pitagorasa i Arystotelesa teoretyzowanie oznaczało intuicyjne oglądanie.
>>
Piotrek Patucha

>>Guzik prawda, Piotrusiu. Objaśniany przez ciebie czasownik grecki znaczy po prostu "patrzeć", następnie "badać". Dworecki podaje 9 znaczeń i w żadnym nie ma mowy o bogu czy bogach. Kopaliński zaś wyprowadza od 'thea - widzenie (ten sam źródłosłów co w przypadku teatru). Ho'ran (z akcentem na a) istotnie znaczy "patrzeć", lecz samo the'aomai również znaczy po prostu "patrzę". "Twoja" etymologia zaś - jak to zazwyczaj etymologia - to fantazjowanie (wiadomo z jakim w tym przypadku nachyleniem). Natomiast "widzieć boga" byłoby: (ton) the'on hor'an.
>Pozdrawiam i życzę pilności w nauce języków starożytnych.
>Józef K.

czesc

nie jestem w stanie teraz tego sprawdwic. siedze w kafejce i probuje oswoic sie z francuska klawiatura, wiec prwymknij oko na moje bledy. Mialem tylkko rok greki w budzie, czas na dodatkowe wklady i korepetycje. Pogmeraj jeszcze i ty w slowniku. moze znajdziesz.*

Mi juz grecki wyszedl z uszow.

PaPa
patuszkin
Joziu , skoro taki dobry jestes przetlumacz fragm o jaskini na polski.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365