Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wspomnienia starego o tzw. socjalizmie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-10-2005 23:31outsider (2469 punktów)Wspomnienia starego o tzw. socjalizmie
Ktoś mi przywióżł trochę starych nagrań: oglądam właśnie rosyjski wywiad z Okudżawą, zmontowany z fragmentami występów. Nostalgia własnej młodości - Okudżawy słuchało się w Polsce jeszcze w latach sześćdziesiątych - ale nie tylko. Wspomnienie czasu chaosu gdy czas wokół nas porzadkuje się: Okudżawa, Wysocki, Jacek Kaczmarski - nie żyją już, świat zmierza ku zimnej doskonałości.

Wielu Rosjan żyło Okudżawą i Wysockim - wielu Polaków też, potem pojawił sie Jacek Kaczmarski: wydaje się, że pamietają go przede wszystkim mniej więcej rówieśnicy, a i to nie wszyscy: wielu kpi z poety, jak to zwykle bywa. Epoka ubogiej i wystraszonej codzienności wspaniale opisanej przez twórców ludowych jak Oni - potem nastała inna epoka, która doczeka się opisu wtedy, gdy i ona będzie sie chylić ku upadkowi.

Na razie jeszcze spoglada ku gwiazdom, kreowanym przez festiwale i listy przebojów. Jedną z zalet starzenia się jest coraz większy sceptycyzm wobec wszelkich teleologii, czy to religijnych czy świeckich: nie to, że pogarsza się zdrowie i coraz krótsze tzw. rokowanie - coraz lepiej widzi się, że droga postępu powoduje także stratę przeszłości, nieumiejętnośc zastąpienia jej czymkolwiek jej godnym. To co nazywamy postępem doraźnie jest przede wszystkim zamianą czegoś na coś: postęp dokonuje sie nie w skali ludzkiego życia.

A myśl - zwłaszcza myśl humanistyczna - rozwija się wtedy, gdy sprawy idą źle: po co zadowolonym myśleć, gdy mozna po prostu żyć?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zuzanna Długozima
Nie wiem, czy słyszeliście o 4 składnikach idei postępu, które mój ukochany Rousseau uznał za anchromiczne.
Według mnie postęp nie jest zjawiskiem pozytywnym, ponieważ w przyszłości i tak kończy się regresem, niezależnie od starań JEDNOSTEK. Jednak to, że postęp paradoksalnie prowadzi do regresu, nie jest końcem negatywnych skutków tego procesu. Z biegiem czasu prowadzi on do zapomnienia, zlekceważenia historii i dawnych ideałów.
Tak też jest dziś. Młodzież jeżeli kojarzy nazwisko Kaczmarski, to zna tylko "Mury", a o wielkich piosenkach, np."Nasza klasa", czy "Konfesjonał" nawet nie słyszała. Powód jest banalnie prosty: Oni po prostu nie rozumieją tamtych czasów, ideałów, wartości, zniewolenia artystycznego i braku wolności słowa. Najgorsze jest to, że tacy artyści jak Kaczmarski, Wysocki,czy Jan Krzysztof Kelus, nie byli rozumiani przez ludzi im współczesnych, a tym bardziej przez ludzi XXI wieku,jest to sarkastyczny chichot historii.
outsider (2469 punktów)
Mimo wszystko wierzę w postęp, Zuzanno - choć ta wiara wymaga ogromnej cierpliwości. W coś w końcu wierzyc trzeba - gdy o postępie mowa, pozostaje jedynie wiara: bo coś sie pogarsza gdy co innego polepsza, rzecz więc w tym tylko co bardziej cenimy, wartości tworzone czy tracone.

Ot, prosty sąd tuż obok: "z Okudżawy i Kaczmarskiego wyrasta się w wieku 20 lat"... To dana niektórym łatwość zapominania - bądź odrzucania tego, czego sami nie pamiętają. Zrozumieć tamte pieśni - to przyjąć i gorzka wiedzę o epoce ich powstania: łatwiej przeciez wierzyć, że nam samym nic podobnego sie nie przytrafi.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Bla, bla, bla - Okudżawa, Kaczmarski - z tego się wyrasta w wieku ok. 20 lat, a najlepiej, naszybciej i najbardziej zdrowo poprzez poznanie interesującej dziewczyny, czego ci życzę.
outsider (2469 punktów)
Wyrasta się, zanim się dorośnie, Jeyesie?

A co do dziewczyny - nie narzekam.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Wyrasta się, zanim się dorośnie, Jeyesie?
Jeśli dwudziestoletnie osoby są twoim zdaniem niedorosłe, to odpowiedź na powyższe pytanie brzmi oczywiście - tak.
PawełJot
Jeśli z Kaczmarskiego najlepiej sie dorasta w wieku góra dwudziestu lat, to jestem niemiłosiernie opóźniony w rozwoju.
Gdzieś na przestrzeni ostatnich lat, w początku tego okresu, wpadła mi w ręce Pochwała Łotrostwa, spokojna, technicznie niespecjalnie powalająca na kolana.
Potem wpadła mi w ręce Mury W Muzeum Raju, i dowiedziałem sie, że Kaczmarski może nie tylko sobie podśpiewywać do gitarki, a robić monumentalne, przyprawiające o dreszcz techniczne arcydzieła. Pierwsza piosenka z tej płyty która mi wpadła w ręce to Strącenie aniołów. Zastanawiam się czy kiedyś wyrosne z ciar przy zwrotce "niektórzy płaczą..."
Niedługo po tej inicjacji, zostałem zaatakowany zbiorkiem 22 płyt K., z dodatkiem 2 płyt Gintrowskiego.
Ileż tego jest, ile mozna o tym gadać, ba, śpiewać, czy się umie czy nie, z kolegą który niechybnie zbliża się do górnej granicy wieku z którego wyrastać należy z takich rzeczy.
Co ciekawe, chociaż w muzyce i poezji jestem może estetą (choć chropowate Muzeum porywa mnie tak samo jak gładkie, monumentalne w/w MwMR), i znaczną część tego co mi sie w tych dwóch panach podoba to forma (zwłaszcza śpiew G.) to przez te kilka lat rozumienie tego wszystkiego, konieczne gdy opadnie już kurz estetycznego szoku jeśli coś ma nadal poruszać, zdecydowanie ewoluuje.
A patrząc na ilość rzeczy których nadal nie łapię, te tysiące nawiązań do historii, literatury itd. nie wiem czy zdążę sie nasycić w najbliższych latach A przed trzydziestką to już wypada dorosnąć z takich wierszyków
outsider (2469 punktów)
Lubisz zniekształcać myśl przedmówcy, Jeyesie - wbrew jej literalnemu brzmieniu. Cóż, to łatwiejsze niż polemka.

Jeśli piszę o "dorastaniu" - odnoszę to do Twojego "wyrastania", nie do dorosłości jako takiej. Twoja bowiem wypowiedź o wyrastaniu ze słuchania tego czy owego w wieku 20 lat akurat do wymienionych twórców marnie sie stosuje - mogę podejrzewać, że wyrosłeś zanim dorosłeś; a co do dorosłości...

Jej składnikiem jest także to, że nie uważa się samego siebie za pępek świata, własnych gustów - za społeczną normę czy miarę czegokolwiek: przestaje się robić za jednoosobową opinię publiczną. Ale to i tak - groch o ścianę...

Bo o tym, jaka była twórczość Bułata Okudżawy czy Jacka Kaczmarskiego, jakie jest jej znaczenie dla kultury, jakim była opisaniem epoki nie wszystkim już bezpośrednio znanej (czas mija) raczej nie podyskutujemy - nieprawdaż?



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
No cóż, "za moich czasów" wyrastało się ze śpiewania i grania "ogniskowych" piosenek oraz ze słuchania twoich idoli mniej więcej w podanym przeze mnie wieku.
Wyrastało się, bo dla mojego pokolenia Okudżawa, Kaczmarski czy Groński byli symbolami sprzeciwiania się socjalistycznej rzeczywistości, a po '89 roku każdy mógł nie tylko słuchać, ale i kupować ich nagrania, a nie kopiować kopie kopii kaset magnetofonowych.
Najwyraźniej nie należysz do mojego pokolenia i twoje zachwyty nad twórczością w/w pozbawione są tego nieopisanego znaczenia, jakie ich utwory miały dla ludzi mojego pokolenia, którzy pamiętają czasy gomułkowskie, gierkowskie, solidarnościowe.
Być może powinienem zazdrościć ci, że potrafisz odczuwać przyjemność słuchając, ale nie czując w taki sam sposób i tego samego, co takie "zgredy" jak ja.
A zachwycaj się do woli piosenkami tych autorów, tylko nie mędrkuj pisząc z wyższością i ironią do mnie tylko dlatego, że los cię uchronił przed doznaniami, jakie były moim udziałem.
outsider (2469 punktów)
>No cóż, "za moich czasów" wyrastało się ze śpiewania i grania "ogniskowych" piosenek oraz ze słuchania twoich idoli mniej więcej w podanym przeze mnie wieku.
>Wyrastało się, bo dla mojego pokolenia Okudżawa, Kaczmarski czy Groński byli symbolami sprzeciwiania się socjalistycznej rzeczywistości, a po '89 roku każdy mógł nie tylko słuchać, ale i kupować ich nagrania, a nie kopiować kopie kopii kaset magnetofonowych.

Ciężko by mi było wyrosnąć ze słuchania dawnych bardów po roku 1989 w wieku 20 lat: widać przegapiłem ów właściwy wiek sporo wcześniej. Ale - rozumiem - niektórzy słuchali Okudżawy czy Kaczmarskiego tylko dla uroku słuchania rzeczy zakazanej - treść im była na nic. Nawiasem mówiąc - Okudżawa w Polsce nielegalny nie był znacznie wczesniej, dłużej niedostępny był Wysocki.

>Najwyraźniej nie należysz do mojego pokolenia i twoje zachwyty nad twórczością w/w pozbawione są tego nieopisanego znaczenia, jakie ich utwory miały dla ludzi mojego pokolenia, którzy pamiętają czasy gomułkowskie, gierkowskie, solidarnościowe.

Tego znaczenia, jakie Ty opisujesz - istotnie, już od pierwszej znanej mi piosenki Jacka ("Wy w ciemnościach, reflektory chronią was..."). To nie była rewolucyjna liryka, to był głos poetów, muszących opisac taki a nie inny czas - ale poetów. Właściwie czas dla poetów nie taki zły - choć liryzmu w nim nie było.

Potem przyszedł czas "Pudelsów" i zachłystywania się "Trójki" piosenką o "czerwonej dziwce" - inna poetyka. Jacek pisał o żebraku ze Starówki - i tego mu Wolna Europa nie pusciła, bo miało być już optymistycznie.

>Być może powinienem zazdrościć ci, że potrafisz odczuwać przyjemność słuchając, ale nie czując w taki sam sposób i tego samego, co takie "zgredy" jak ja.

Według tego co piszesz - nie czujesz nic, Jeyesie: wyrosłeś przecież. Otóz Jacek niewiele pisał "okolicznościowego": jeden czy dwa kuplety o Jaruzelskim, bez znaczenia. Napisał za to "Źródło" (a po latach "Rozlewiska") - napisał "Młody las"; napisał też cztery części "Obławy", zaczynając zupełnie inaczej niż Wysocki, ale kończąc cykl podobnie pesymistycznie. I napisał - czy moze przetłumaczył z Llacha - "a śpiewak także był sam...". Był.

>A zachwycaj się do woli piosenkami tych autorów, tylko nie mędrkuj pisząc z wyższością i ironią do mnie tylko dlatego, że los cię uchronił przed doznaniami, jakie były moim udziałem.

Nie wiem, Jeyesie jaki jest Twój rok urodzenia - i nie w tym rzecz. Wiem natomiast, że niezmiernie łatwo wyciągasz głupie i nieprawdziwe wnioski - czy raczej wydaje Ci się, że w ogóle jakies wnioski wyciągasz. Mój rok urodzenia sprawdzisz - jeśli Ci to do czego potrzebne - w metryczce użytkownika; ale możesz rzecz jasna nadal pisać, co Ci się wydaje albo w duszy gra: urok sieci.

I urok szczenięcej nieodpowiedzialności, Jeyesie.

PS. Ryszard Marek Groński był autorem tekstów, poniekąd satyrykiem, od dawna związanym z "Polityką", przez jakiś czas z "Tu 60-ka", i raczej osobiście nie śpiewał, choć zdaje się wygłaszał swoje teksty - dobre teksty. Istotnie krążyły na kasetach na poczatku stanu wojennego: wspominam dla porządku, bo satyryków akurat nie wspominałem.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Ale - rozumiem - niektórzy słuchali Okudżawy czy Kaczmarskiego tylko dla uroku słuchania rzeczy zakazanej - treść im była na nic.
Zastosuję twoją metodę nadinterpretacji i powiem, że niektórzy słuchają "dawnych bardów" (czy czytują pewnych autorów) nie ze względu na treść, ale z powodu, że "to modne".

>Nawiasem mówiąc - Okudżawa w Polsce nielegalny nie był znacznie wczesniej, dłużej niedostępny był Wysocki.
Jasne, jasne - pamiętam, że jakiejś pieśni Okudżawy słuchaliśmy na lekcji rosyjskiego w podstawówce, a więc "za Gierka", nie znaczy to przecież, że słuchać wolno było wszystkiego.

>To nie była rewolucyjna liryka, to był głos poetów, muszących opisac taki a nie inny czas - ale poetów. Właściwie czas dla poetów nie taki zły - choć liryzmu w nim nie było.
W tym sensie był to "dobry czas" dla pisarzy, reżyserów, aktorów, a szczególnie kabareciarzy.

>>Być może powinienem zazdrościć ci, że potrafisz odczuwać przyjemność słuchając, ale nie czując w taki sam sposób i tego samego, co takie "zgredy" jak ja.
>Według tego co piszesz - nie czujesz nic, Jeyesie: wyrosłeś przecież.
Nie kombinuj - pisałem o czasie, któy ty nazywasz "nie takim złym", o czasie tzw. komuny.

>Nie wiem, Jeyesie jaki jest Twój rok urodzenia - i nie w tym rzecz. Wiem natomiast, że niezmiernie łatwo wyciągasz głupie i nieprawdziwe wnioski - czy raczej wydaje Ci się, że w ogóle jakies wnioski wyciągasz. Mój rok urodzenia sprawdzisz - jeśli Ci to do czego potrzebne - w metryczce użytkownika; ale możesz rzecz jasna nadal pisać, co Ci się wydaje albo w duszy gra: urok sieci.
A ja mam wrażenie, że twoje niektóre wypowiedzi - może nie tyle są głupie - co wynikające z braku empatii, którą zastępuje ci wyniosłość i chybiona ironia.

>PS. Ryszard Marek Groński był autorem tekstów
Oczywista pomyłka - miałem na myśli Gintrowskiego.
outsider (2469 punktów)
>>Ale - rozumiem - niektórzy słuchali Okudżawy czy Kaczmarskiego tylko dla uroku słuchania rzeczy zakazanej - treść im była na nic.
>Zastosuję twoją metodę nadinterpretacji i powiem, że niektórzy słuchają "dawnych bardów" (czy czytują pewnych autorów) nie ze względu na treść, ale z powodu, że "to modne".

Co nazywasz moją metodą nadinterpretacji, Jeyesie? Ty napisałeś explicite: "Wyrastało się, bo dla mojego pokolenia Okudżawa, Kaczmarski czy Groński byli symbolami sprzeciwiania się socjalistycznej rzeczywistości, a po '89 roku każdy mógł nie tylko słuchać, ale i kupować ich nagrania, a nie kopiować kopie kopii kaset magnetofonowych.".

Może zamiast pisać o mojej metodzie wskaż, na czym polegała rzekoma nadinterpretacja.

>>To nie była rewolucyjna liryka, to był głos poetów, muszących opisac taki a nie inny czas - ale poetów. Właściwie czas dla poetów nie taki zły - choć liryzmu w nim nie było.
>W tym sensie był to "dobry czas" dla pisarzy, reżyserów, aktorów, a szczególnie kabareciarzy.

Jeyesie - dla poetów czy bardów również: toż nawet samemu Jeyesowi zdarzało sie ich słuchać: potem to minęło jak sam piszesz.

>>>Być może powinienem zazdrościć ci, że potrafisz odczuwać przyjemność słuchając, ale nie czując w taki sam sposób i tego samego, co takie "zgredy" jak ja.
>>Według tego co piszesz - nie czujesz nic, Jeyesie: wyrosłeś przecież.
>Nie kombinuj - pisałem o czasie, któy ty nazywasz "nie takim złym", o czasie tzw. komuny.

A już mi się wydawało, że przeczytałeś ze zrozumieniem kontekst, w jakim nazwałem tamten czas nie takim złym - cóż, iluzja. O reszcie ocen epok raczej nie podyskutujemy.

>>Nie wiem, Jeyesie jaki jest Twój rok urodzenia - i nie w tym rzecz. Wiem natomiast, że niezmiernie łatwo wyciągasz głupie i nieprawdziwe wnioski - czy raczej wydaje Ci się, że w ogóle jakies wnioski wyciągasz. Mój rok urodzenia sprawdzisz - jeśli Ci to do czego potrzebne - w metryczce użytkownika; ale możesz rzecz jasna nadal pisać, co Ci się wydaje albo w duszy gra: urok sieci.
>A ja mam wrażenie, że twoje niektóre wypowiedzi - może nie tyle są głupie - co wynikające z braku empatii, którą zastępuje ci wyniosłość i chybiona ironia.

Sorry, Jeyesie. z Toba na równym poziomie rozmawiać się nie da. Ironia? Tak - to kwestia politycznej poprawności, nie odpisywania rozmówcy wprost że jest durniem: ironia mówi niekiedy to samo środkami łagodnejszymi.

A empatia? Zarzucasz niżej Myflowers, że Ciebie ocenia. Otóż Jeyesie - poważając się sam na oceny daleko idące a bezpodstawne innych, musisz się liczyć, że zostaniesz oceniony - proste?

Empatia nigdy nie jest bezwarunkowa: w stosunku do Ciebie nie zmuszę sie do niej w żaden sposób. Nie jesteś w żaden sposób prześladowany - sam atakujesz w sposób głupi: bez kontry niczego sie nie nauczysz, a z nią?

Pewnie też nie, zle zawsze można żywić choćby i nieracjonalną nadzieję.

PS. Zgodnie z regulaminem (par. 14. pkt 2.) nie mam chęci dalej ciągnąć najwyraźniej personalnych sporów na forum; nie mają z nim nic wspólnego. Może lepiej skorzystaj z poczty, jeśli chcesz kontynuować, adres znajdziesz bez trudu w informacjach o outsiderze.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Zbyszek???

>Wyrastało się, bo dla mojego pokolenia Okudżawa, Kaczmarski czy Groński byli symbolami sprzeciwiania się socjalistycznej rzeczywistości.....

Okudżawa symbolem sprzeciwiania się socjalistycznej rzeczywistości??? To trzeba ekwilibrystyki koniunkturalizmu i niewrażliwości, by z Niego tylko to wyłuskać. Ale skoro..."wyrastało się, bo...

>.....a po '89 roku każdy mógł nie tylko słuchać, ale i kupować ich nagrania, a nie kopiować kopie kopii kaset magnetofonowych"

to nie ma się czemu dziwić. Dzisiaj zapewne wyrosłeś już z każdej muzyki i każdej poezji, tak łatwo są dostępne.

_______________________________________________________________________
>____

"Pieśni przetrwają niby drzewa których nie złamał wiatr
a nas przez palce ktoś przesiewa i tak się toczy świat"
("Żal za Agnieszką O" - A. Sikorowski)
Myflowers (2721 punktów)
>Bla, bla, bla - Okudżawa, Kaczmarski - z tego się wyrasta w wieku ok. 20 lat, a najlepiej, naszybciej i najbardziej zdrowo poprzez poznanie interesującej dziewczyny, czego ci życzę.
Jeżeli wyrasta się z Okudżawy, Wysockiego, Kaczmarskiego czy Stachury - to chyba już pora umierać Yeyesie. Gdyby nie moderatorzy, którzy skrupulatnie pilnują poprawności pisania na tym forum, to nie liczyłabym się tak ze słowami. Nasza kultura poszła w daleką komercję, teatry leżą, twórcy sprzedają odkurzacze, żeby zarobić na chleb. Przez takich "wyrosnietych". Na scenie Mandaryna, która powinna tak długo śpiewać, aż się wreszcie może nauczy. Ale w zaciszu swojego domu, lub tylko dla Ciebie., miałbys wtedy dziewczynę jakich mało.
Agnieszka Osiecka też zapewne za trudna dla Ciebie, czy również z niej wyrosłeś? Wielka literaturz tez zapewne nie dla Ciebie, taki Orwell na przykład. Nosilo sie go pod płaszczem z byle jakiej kserówki. Teraz zapewne juz wyrosłeś , prawda?
A nawiasem - interesująca dziewczyna nie dla Ciebie. Marzenie śiętej głowy. Uciekłaby po pierwszych taktach śpiewu Mandaryny i Twojego bla, bla, bla
PawełJot
>Wyrastało się, bo dla mojego pokolenia Okudżawa, Kaczmarski czy Groński byli symbolami sprzeciwiania się socjalistycznej rzeczywistości, a po '89 roku każdy mógł nie tylko słuchać, ale i kupować ich nagrania, a nie kopiować kopie kopii kaset magnetofonowych.<

Spłyciłeś nieziemsko Kaczmarskiego. Pewnie tylko dlatego Ci się wydaje że mozna go było słuchać w konspirze a później nie było po co, ponieważ właśnie przestałeś gdy już nie był tabu i słuchanie go nie było juz w dobrym, nielegalnym stylu.

A co z całą twórczością po 89'? Pewnie jej nawet nie zauważyłeś, bo i po co.
Mury to pewnie dla Ciebie stricte solidarnoościowy kawałek, a po 89' Kaczmarski pewnie tylko odtwarzał same stare podziemne numery, któych już nikt nie chciał słuchać, wszak ustrój szczezł.

Tylko co z takimi albumami jak Mimochodem, Między nami?
Dla Kaczmarskiego byłaby to być może obraza, o ile zechiałby się w ogóle tym przejąć, że ograniczasz go do samego PRLu i Solidarności.

Sama twórczośc K. z czasów PRLu też nie była na wskroś antysystemowa. Mimowolny "hymn" solidarności, Mury, wcale np. nie były antysystemowe.
Ale z tego co piszesz wynika że raczej należałeś do tych któzy zagłuszali trzecią zwrotkę
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
> Jeżeli wyrasta się z Okudżawy, Wysockiego, Kaczmarskiego czy Stachury - to chyba już pora umierać Yeyesie.
Wyrasta się, bo wyrasta się z egzaltacji i uważania artystów za "głos sumienia", za herosów. Chyba że jest się akurat w takim wieku, że się ich dopiero co "odkryło".

>Gdyby nie moderatorzy, którzy skrupulatnie pilnują poprawności pisania na tym forum, to nie liczyłabym się tak ze słowami.
I co - uważasz, że gdyby moderatorzy puścili jakieś epitety czy bluzgi, to uwiarygodniłoby to twoje odmienne od mego zdanie? Zabawne.

>Nasza kultura poszła w daleką komercję, teatry leżą, twórcy sprzedają odkurzacze, żeby zarobić na chleb. Przez takich "wyrosnietych". Na scenie Mandaryna, która powinna tak długo śpiewać, aż się wreszcie może nauczy.
To bardzo ciekawa koncepcja, że powodem "upadku" kultury jest brak chętnych do jej "konsumpcji".
A nie przyszło ci do głowy, że jest dokładnie odwrotnie? Że brak "konsumentów" wynika z podaży marnej jakości? Że "Mandaryna wielką artystką jest", bo taki obraz się wpaja "konsumentom", a nie dlatego, że oni tak sądzą?
Skoro już jesteśmy przy tzw. sztuce lekkiej, łatwej i przyjemnej. Mnóstwo lat temu wielokrotnie oglądałem w w-wskim Teatrze Rozmaitości (bodajże) przedstawienie pt. "Czego nie widać". To "tylko" komedia, choć niektórzy twierdzą, że najtrudniej jest napisać dobrą komedię. W zeszłym roku widziałem tę sztukę dwukrotnie - raz w Poznaniu, w Teatrze Nowym i niedługo potem w Warszawie, w Teatrze Powszechnym.
I okazało się, że moje wielokrotne zachwyty nad spektaklem w "Rozmaitości" były niczym wobec poznańskiej wersji, zaś spektakl w "Powszechnym" nie umywa się do wersji sprzed lat w "Rozmaitości". I co - czy to wina moja, czyli "konsumenta" czy może normalna rzecz - różnice w jakości reżyserii i aktorstwa?

>Ale w zaciszu swojego domu, lub tylko dla Ciebie., miałbys wtedy dziewczynę jakich mało.
OK, przyznaję się - nie mam dziewczyny, przez moją głupotę i prymitywizm żadna mnie nie chce... Zadowolona, tak chcesz?

>Agnieszka Osiecka też zapewne za trudna dla Ciebie, czy również z niej wyrosłeś?
Oj, za trudna!

>Wielka literaturz tez zapewne nie dla Ciebie, taki Orwell na przykład. Nosilo sie go pod płaszczem z byle jakiej kserówki. Teraz zapewne juz wyrosłeś , prawda?
Oj, tak Orwell tyż za trudny dla mnie.
Dostojewski, Tołstoje i inne rosyjskie autory... gdzieżby taki tępak jak ja cokolwiek z tego wszystkiego rozumiał, albo miał tę wrażliwość, żeby się zachwycać. Że o takim Kafce nie wspomnę.
Naprawdę - jesteś świetna w ocenianiu ludzi. Gratuluję przenikliwości!

>A nawiasem - interesująca dziewczyna nie dla Ciebie. Marzenie śiętej głowy. Uciekłaby po pierwszych taktach śpiewu Mandaryny i Twojego bla, bla, bla
Po raz drugi gratuluję przenikliwości!
Eeeech... zazdroszczę takim ludziom jak ty - pewnym tego, że zawsze mają rację, że w mgnieniu oka potrafią ocenić każdego jako głupszego od siebie... Jakie to musi być miłe uważać, że jest się w 99% mądrzejszym, wrażliwszym, lepszym...
I jaki głupie i złudne, ale o tym się raczej nie przekonasz.
Myflowers (2721 punktów)
>Wyrasta się, bo wyrasta się z egzaltacji i uważania artystów za "głos sumienia", za herosów. Chyba że jest się akurat w takim wieku, że się ich dopiero co "odkryło".

Ja absolutnie nie uważam i nigdy nie uważałam artystów za herosów czy za "głos sumienia".Wybacz, że użyłam tzw, zamienni, albo inaczej - metonimii zamiast napisać, że chodziło mi o twórczość Okudżawy etc., napisałam o samym Okudżawie.

>I co - uważasz, że gdyby moderatorzy puścili jakieś epitety czy bluzgi, to uwiarygodniłoby to twoje odmienne od mego zdanie? Zabawne.
Nie, nie uważam, ale przynajmnie by mi ulżyło.
>To bardzo ciekawa koncepcja, że powodem "upadku" kultury jest brak chętnych do jej "konsumpcji".

Tak, brak chętnych i celowa manipulacja, aby naród był głupi, cieszący się Mandaryną, bez kultury, łatwiej sie nim rządzi. I możesz sobie ironizowac, ale za tego najgorszego z systemow - nakłady na kulturę były. Wiesz w jaki sposób robi się z kogoś gwiazdę? Moze wiesz. Ja wiem.A potencjalni widzowie niekoniecznie sa gwiazda zachwyceni.A jeżeli chodzi o reżyserów, zdajesz sobie sprawę ilu zostało odsunietych, bo mieli "partyjna przeszłość?"
Wajda został, bo gada pierdoły , za przeproszeniem w stylu, ze ludzie dlatego wszyscy mieli prace, bo bylo to potrzebne do panoeania nad nimi i inwigilacji. Moze dostanie za to "błazna miesiąca" ( przepraszam za zamiennię).
Zaglądałeś do programu szkolnego? Dalej furt tylko Wielka Improwizacja, widzenie ksiedza Piotra. W WOS - ie, papież JP II na pierwszym miejscu i cud nad Wisła w historii.
A idąc dalej Twoimi rozważaniami - zapomnijmy o Bachu, bo po co on nam teraz, a jeszcze należał do narodu, który był zaborcą.
O Bablu też zapomniano, bo raz że Żyd, a drugie - że przeciez tworzył za Stalina, dopóki ten go nie rozstrzelał. O Brzechwie tez należałoby wstydliwie zapomnieć, a o Broniewskim to juz całkiem, bo mu przypisano "piewcę socjalizmu" - chociaz niemniej wstydliwie zapomniano przy tym dodać, ze siedział w moskiewskim "Akwarium" ( nie Sołżenicyna, tylko w tym na życie.Że o Majakowskim już nie wspomne, też ubitym przez reżim stalinowski.
Co mnie wkurza? Upolitycznianie twórczości ponadczasowej. bo ja sie w tej chwili tak upolitycznia, jak to zrobił ambasador Aristow w 68 roku., z "Dziadami".

I wcale nie uważam sie za mądrzejsza od ciebie, ale bla, bla, bla było dokładnie tym - czemu teraz zaprzeczasz - uznaniem siebie za wyrocznię i pokazanie innym, ze "nie wyrośli" bo słuchają nadal Okudżawy, Wysockiego ( znowu zamiennia, przepraszam)
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Wiesz w jaki sposób robi się z kogoś gwiazdę? Moze wiesz. Ja wiem.
Tydzień temu dowiedziałem się o istnieniu "supergwiazdy" pt. Krzysztof Kiljański.
W ten piątek jechałem pociągiem do Poznania. Naprzeciw mnie siedziały dwie osoby ze "świty" owego niesamowitego "Geniusza". Jedną z nich była pani niezwykle zajęta "obsługą Mistrza" - jeśli akurat nikt od niej nie dzwonił na komórkę, to ona dzwoniła albo stukała smsy, obok niej siedział perkusista z zespołu "Mistrza".
Sam "Mistrz" zalewał się w Warsie z powodu niebywałej przykrości jaką była podróż w wagonie bez przedziałów - artystyczna natura i wrażliwość "Mistrza" nie była w stanie znieść podróżowania wśród "motłochu".
Dzień później słuchałem płyty "Mistrza" i nie mogę pojąć o co chodzi z tym "mistrzostwem" - czyżby zachrypnięty głos i smędzenie w stylu Chrisa Rea'i było faktycznym objawieniem na polskim rynku muzycznym?
Pewnie jest, skoro ma być.
PS Pani - organizatorka - stwierdziła w pewnym momencie rozsądnie: a co będzie, gdy chwilowa sława przeminie (czytaj: przestanie działać marketing?).
Pan perkusita usilował nic nie powiedzieć, ale ciekawe dla mnie było, gdy na prośbę Pani Organizatorki podawał, że większość "mistrzowskich" kompozycji jest jego dziełem, a nie "Mistrza" - Kiljańskiego...

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365