Racjonalista - Strona głównaDo treści
Muzyka młodego pokolenia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
14-04-2011 16:34Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Muzyka młodego pokolenia
Dyskusja o ateistycznym hip- hopie (w tym samym dziale) skłoniła mnie do pewnej refleksji i dała anszporn do zadania sobie pytania: co można uznać za muzykę obecnego młodego pokolenia?

Dawniej- przynajmniej na nieskrępowanym "zachodzie" dawało się wyróżnić pewne wspólne dla całej generacji nurty: swing, rock'n'roll, rock, funk potem disco itd. Może warto by teraz pokusić się o jakąś bardziej panświatową- ogarniającą przynajmniej cały obszar kultury europejskiej- generalizację, korzystając niejako z globalizacji.

Jak "tyka" obecna młodzież? Co ją spaja i dalej: czego przez to słucha? Ja typowałbym The Prodigy, przynajmniej jako benchmark dla ludzi w wieku 20-26 lat. "Music for the jilted generation"- muzyka odrzuconego pokolenia, nie widzę innego tytułu albumu, który lepiej oddawałby moje obserwacje: zagubionego pokolenia, bez wyszczególnionego nadrzędnego kierunku, zalanego nieprzerwanym strumieniem danych, nowych trendów, pławiącego się w digitalnym morzu nieuporządkowanej informacji i szukającego afirmacji przez hedonizm.

Sama muzyka Prodidżów, dla tych którzy nie znają: to agresywne, mocno synkopowane breakbeatowe, elektroniczne granie. Taneczne, mocne, rytmicznie czerpiące szczodrze z latynoskich nurtów.

Dołączam link do przykładu i życzę miłej (i ożywionej dyskusji).

Pozdrawiam

Link: www.youtube.com/watch?v=wmin5WkOuPw
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

LouisCyphre (4 punktów)
Trudno jednoznacznie określić jaka jest muzyka dzisiejszego młodego pokolenia.Myślę że to kwestia podziału na przynależność klasową i intelektualną.Kiedyś młody ,wykształcony człowiek słuchał Pink Floyd, Emerson Lake & Palmer czy jazzu ale już mniej wykształceni preferowali ABBA czy Bee Gees.Dziś i ja i moja dziewczyna słuchamy np. Porcupine Tree czy Legendary Pink Dots natomiast większość moich rówieśników (spośród osób studiujących) nie wie nawet co to jest.
KaluCeZet (93 punktów)
Ja mam 20 lat właśnie kończę szkołę średnią i wybieram się na studia - pochodzę z "współczesnego pokolenia".
Z moich obserwacji wydaje mi się, że raczej niemożliwe jest określenie "muzyki współczesnego pokolenia".
Dlaczego?
Poprzednie generacje nie miały aż takiego dostępu do muzyki jak obecne. Coś w stronę "słuchało się tego co było lub miał znajomy" - reakcja łańcuchowa. Ciężej było się przebić indywidualnością. W dzisiejszych czasach możesz bez większego problemu znaleźć coś pod swój gust. Nie tylko wybór jest większy ale i łatwiejszy dostęp.

W szkole i otoczeniu nie widzę dominujących rodzai muzyki, a tym bardziej zespołów. Zresztą coraz więcej osób słucha różnych rodzajów muzyki. Osobiście słucham innej jadąc do/wracając ze szkoły, odpoczywając w domu, będąc w pracy (szersze grono - radio) itd. Sporo zależy od nastroju itp. Nie potrafiłbym w swoim przypadku wyodrębnić jednego dominującego zespołu/wykonawcy.

Jak już tak piszesz o HH to przykładowo swojego czasu dominowało kilku raperów w Polsce. Znam przykładowo wiele osób które słuchają Peji ale wolą Małpę (np. "Właśnie Ty"). Teoretycznie Peja jest bardziej znany ale to, że ktoś go rozpoznaje i słucha nie świadczy o tym, że wybrałby go jako reprezentanta "muzyki współczesnego pokolenia". Nawet jeśli teoretycznie zostałby wybrany przez większość to nie będzie "reprezentował" tak dużej grupy jak inni wykonawcy 20, 30 lat temu.

Przynajmniej tak mi się wydaje ale z ciekawością przepytam kilkadziesiąt osób w swoim otoczeniu. Nie będę zaskoczony jeśli np na 50 osób największa liczba głosów na jednego wykonawcę będzie ok 5.
14-04-2011 18:40 
 Ocena 1 na 1
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Poprzednie generacje nie miały aż takiego dostępu do muzyki jak obecne. Coś w stronę "słuchało się tego co było lub miał znajomy" - reakcja łańcuchowa. Ciężej było się przebić indywidualnością.

Jest wręcz na odwrót; o indywidualizm w gustach muzycznych znacznie łatwiej było wtedy aniżeli teraz. Oczywiście, że dawniej dostęp do kanałów muzycznych nie był tak łatwy jak obecnie, ale jak spojrzysz na scenę muzyczną to właśnie w latach poprzednich powstawały oryginalne zespoły - wtedy rodziły się wzory muzyczne na których bazują dzisiejsi wykonawcy muzyki rozrywkowej. Ostatnim nowym nurtem w muzyce rozrywkowej był grunge - muzyka z Seattle. Po okresie pierwszej połowy lat 90-ątych branża muzyczna już tylko kopiowała. Istnieją dwie strony medalu. Korzystnym zjawiskiem jest wybór kanałów muzycznych, ale z drugiej strony nigdy dotąd nie promowano określonych wykonawców muzyki tak często i nachalnie jak ma to miejsce obecnie. Przykładowo wpisuje sobie w Youtube Dream Theater, a tutaj na prawym pasku wyskakuje mi Lady Gaga - co ma piernik do wiatraka (?). Ciężko przez ten spam się przebić jeżeli naprawdę nie interesujesz się muzyką.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Jest wręcz na odwrót; o indywidualizm w gustach muzycznych znacznie łatwiej było wtedy aniżeli teraz.

Nie demonizowałbym tak srodze. Kto szuka- znajdzie.

>Oczywiście, że dawniej dostęp do kanałów muzycznych nie był tak łatwy jak obecnie, ale jak spojrzysz na scenę muzyczną to właśnie w latach poprzednich powstawały oryginalne zespoły (...), ostatnim nowym nurtem w muzyce rozrywkowej był grunge - muzyka z Seattle. Po okresie pierwszej połowy lat 90-ątych branża muzyczna już tylko kopiowała.

Zależy, gdzie doszukiwać się nowości. Trudno tworzyć nowości w gatunkach muzycznych, które ograły się do granic możliwości i utworzyły swój klasyczny kanon: ile można jeszcze dopowiedzieć w bluesie, rocku, czy soulu nie narażając się na tę, czy inną wtórność formy, czy treści. Ale na przykład muzyka elektroniczna wciąż tworzy nowe podgatunki i poszukuje świeżych kierunków, chociażby trip-hop wspomniany przez LouisCyphre.

Fabricati Diem, Pvnc!
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Zależy, gdzie doszukiwać się nowości. Trudno tworzyć nowości w gatunkach muzycznych, które ograły się do granic możliwości i utworzyły swój klasyczny kanon: ile można jeszcze dopowiedzieć w bluesie, rocku, czy soulu nie narażając się na tę, czy inną wtórność formy, czy treści.

Cały czas można wymyślać coś oryginalnego pomimo bardzo bogatej historii rocka czego przykładem, jest ta trójca sympatycznych Panów ciekawie eksperymentujących z jazzem i muzyką metalową:

www.youtub(*)?v=NCkxA8OeM94&feature=related
www.youtub(*)?v=gtzb0FTN4BE&feature=related

jak i ten Pan wykorzystujący w sposób niezwykle melodyjny technikę oburęcznego tapingu

www.youtube.com/watch?v=b1GZC0GQKOA
www.youtube.com/watch?v=QcanWkRbnwQ

czy choćby ten Pan

www.youtube.com/watch?v=Ddn4MGaS3N4
www.youtube.com/watch?v=nmE3QaGetn4

Chodzi o to, że takiej muzyki nie usłyszysz w radiu, telewizji czy nie pojawi Ci się w prawej ramce youtube tak jak często pojawia się Lady Gaga. Nie chodzi o to czy to jest złe czy słuszne, ale prawda jest taka, że ktoś musi się interesować muzyką, grać na jakimś instrumencie by mógł taką muzykę odnaleźć. Dawniej przypadkowy słuchacz spotykał się z oryginalnym brzmieniem - dzisiaj pomimo łatwego dostępu to technologii nie jest to wcale łatwiejsze. Producentom muzycznym znacznie łatwiej dzisiaj znaleźć młodą gwiazdę, która zagra jakiś cover starego przeboju i na tym się wzbogacić bo wiedzą, że numer się sprzeda. Znacznie trudniej postawić na nikomu nieznanego artystę, który chce pokazać coś nowego. Jeszcze w latach 90ątych takie rzeczy z nowymi artystami się działy. Dzisiaj przypadkowo na oryginalną muzykę już nie trafisz.

Młodzi ludzie dzisiaj najczęściej słuchają tego co już kiedyś usłyszeli. Jak to mawiał klasyk "najbardziej podobają nam się te piosenki, które już raz usłyszeliśmy" . Naprawdę ta nachalność mediów w promowaniu określonych wykonawców jest bardzo ciężka do odparcia jeżeli nie interesujesz się muzyką. Najczęściej pozostają klasyki albo "nowe" utwory w znanych konwencjach. Oryginalna muzyka wymaga od słuchacza cierpliwości, a tej cierpliwości mamy w sobie coraz mniej, tak mi się wydaje.

Kolejny przykład czegoś - ni to pies ni wydra
www.youtube.com/watch?v=5zo77bDKis8

Takie coś nie przejdzie bo to nie jest metrum 4/4, a współczesna muzyka właśnie w tym metrum najczęściej jest grana. Gordian Knot to przykład artystów z górnej półki, którzy wymuszają na słuchaczu bardziej otwartego podejścia.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Cały czas można wymyślać coś oryginalnego pomimo bardzo bogatej historii rocka
Dla mnie, jako człowieka w średnim wieku, niesamowite jest, że podane przez siebie przykłady uważasz za coś oryginalnego.
Za oryginalne/odkrywcze/twórcze to granie można uznać tylko wtedy, gdy się nigdy nie słyszało o Cynic, Yngwie Malmsteen, Living Colour, UK, Rush, Yes, Budgie, King Creamson...
(Pomijam panów z twoich przykładów grających na gitarze klasycznej, bo za dużo by trzeba podawać ich poprzedników).



Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Za oryginalne/odkrywcze/twórcze to granie można uznać tylko wtedy, gdy się nigdy nie słyszało o Cynic, Yngwie Malmsteen, Living Colour, UK, Rush, Yes, Budgie, King Creamson...

Taaa Malmsteen, Living Colour, Budgie czy King Crimson mają wiele wspólnego z cyrkulacją 12 tonów, ciągłą zmianą tempa, brakiem melodii, połamanymi gryfami i brakiem symetrii w graniu, a już szczególnie tych artystów z projektami Jarzombka łączy wokal. Tośmy se pogadali o muzyce.
liliac (147340 punktów)
>...mają wiele wspólnego z cyrkulacją 12 tonów

Nie do końca zrozumiałam, co masz na myśli.

>brakiem melodii

Mężczyzna mój twierdzi, że każda muzyka, w której występują różnice w wysokości dźwięków jest melodią. To jest melodia. To też. I to. I to również No, ale ja już i tak nie jestem "młode pokolenie"

PS
O co chodzi z połamanymi gryfami?
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>>...mają wiele wspólnego z cyrkulacją 12 tonów
>Nie do końca zrozumiałam, co masz na myśli.

www.youtube.com/watch?v=8d5SCH0Umbs

>O co chodzi z połamanymi gryfami?

Miało chodzić o połamane rify :/ Riff gitarowy to krótka sekwencja dźwięków, wielokrotnie powtarzanych i najczęściej granych na strunach basowych z reguły w metrum 4/4 oraz w tym samym tempie. U Jarzombka tempo jak i metrum bardzo często się zmienia. Jeżeli chodzi o melodię to tez bardziej mi chodziło o melodyczność grania aniżeli sekwencję dźwięków.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>U Jarzombka tempo jak i metrum bardzo często się zmienia.

Wątpię, że zmienia się metrum (choć to technicznie możliwe). Zapewne chodziło o bogactwo stosowanych grup rytmicznych (synkopy, grupy ósemkowe, triole etc.).

>Jeżeli chodzi o melodię to tez bardziej mi chodziło o melodyczność grania aniżeli sekwencję dźwięków.

Właściwa terminologia to kantylena.


Fabricati Diem, Pvnc!
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>>U Jarzombka tempo jak i metrum bardzo często się zmienia.
>Wątpię, że zmienia się metrum (choć to technicznie możliwe). Zapewne chodziło o bogactwo stosowanych grup rytmicznych (synkopy, grupy ósemkowe, triole etc.).

Nie rozumiem, jak to wątpisz ? Przecież to słychać, że co krok jest inne metrum.

www.youtube.com/watch?v=NCkxA8OeM94
www.youtub(*)?v=gtzb0FTN4BE&feature=related
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>>U Jarzombka tempo jak i metrum bardzo często się zmienia.
>Wątpię, że zmienia się metrum (choć to technicznie możliwe). Zapewne chodziło o bogactwo stosowanych grup rytmicznych (synkopy, grupy ósemkowe, triole etc.).

Nie rozumiem, jak to wątpisz ? Przecież to słychać, że co krok jest inne metrum.

www.youtube.com/watch?v=NCkxA8OeM94
www.youtub(*)?v=gtzb0FTN4BE&feature=related
15-04-2011 23:10 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Możliwości są dwie. Albo musi mi Pan zaufać, że metrum jest wciąż parzyste i następuje co najwyżej przesunięcie akcentu między częściami taktu i zabawa grupami rytmicznymi, albo ogłuchłem.

Pozdrawiam.

Fabricati Diem, Pvnc!
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Możliwości są dwie. Albo musi mi Pan zaufać, że metrum jest wciąż parzyste i następuje co najwyżej przesunięcie akcentu między częściami taktu i zabawa grupami rytmicznymi, albo ogłuchłem.

Mam zapis nutowy
www.ronjar(*)gInTheBrain_BlottedScience.pdf
dla tego utworu
www.youtube.com/watch?v=KxR7OCJXT-U

oraz zapis nutowy
metaltabs.com/tab/13449/
dla tego utworu
www.youtube.com/watch?v=NCkxA8OeM94
(tutaj trzeba specjalny program mieć do odczytu)

Po prostu nie rozumiem jak można tego nie słyszeć. Metrum to jest takt, który ma wartość dźwiękową równą określonej ilości nut albo pauz. Metrum 4/4 oznacza, że wartość dźwiękowa tego taktu trwa przez cztery ćwierćnuty. Jarzombek nieustannie zmienia wartość taktu stosując 5/8, 11/8,2/4. Nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć. Przypadkowy słuchacz powie o tej muzyce, że jest chaotyczna właśnie dlatego, że rezygnuje z osadzania wszystkich taktów w metrum 4/4 - a do metrum 4/4 przyzwyczajony jest dzisiejszy słuchacz. Dlatego ta muzyka nie znajdzie się w popularnych mediach bo by męczyła słuchacza.

Może uwierzysz perkusiście tego zespołu (Blotted Science), który tłumaczy naturę zmiennego metrum w ciężkiej muzyce.
www.youtube.com/watch?v=M15sQsBd1iM
15-04-2011 23:08 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie mam wykształcenia muzycznego, więc nie analizowałem cyrkulacji 12 tonów, braku symetrii w graniu, po prostu słuchałem i nie stwierdziłem, abym słyszał coś, czego już wcześniej nie słyszałem.

Nie zobaczyłem też połamanych gryfów.

Może masz rację i podane przez ciebie przykłady są nowatorskim graniem, ale ja tego nowatorstwa nie słyszę, więc dla mnie ono nie istnieje.



Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Może masz rację i podane przez ciebie przykłady są nowatorskim graniem, ale ja tego nowatorstwa nie słyszę, więc dla mnie ono nie istnieje.

Z tym, że ja nie pisałem, że jest to nowatorskie granie dla uszu "kulki_na_mole". Zresztą nie wiem po co miałbym coś takiego sugerować. Fakt co słyszysz albo czego nie słyszysz w muzyce Rona Jarzombka nie ma akurat tutaj nic do rzeczy.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Mam propozycję: niech twoja miłość do Rona Jarzombka (odwzajemniona czy nie) pozostanie twoją prywatną sprawą.


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
maceox (6766 punktów)
dzięki za linka do Gordian Knot. Fajne brzmienie.
Aczkolwiek jeśli chodzi o łączenie metalu z jazzem, to nawet trochę ciekawsze, a w każdym razie bardziej jazzowe wydaje mi się takie podejście:
www.youtub(*)?v=bhFi9zhmy3c&feature=related
albo (choć w tym przypadku powoli trudno mówić o metalu):
www.youtub(*)?v=xpzLTJ_9twc&feature=related
Mam wrażenie, że metal i jazz rozdziela synkopa w rytmie, groove - czyli perkusja - podejście rytmiczne- w metalu jest najczęściej stałe, jednolite i mało urozmaicone (nawet jeśli niektórzy wychodzą poza 4/4 lub zmieniają tempo), w jazzie perkusja staje się elementem ekspresji uczuciowej muzyka - cały czas coś się dzieje nowego i zamieszanego.
chyba, że mówimy o:
www.youtub(*)?v=DLuPW_uy22w&feature=related
albo:
www.youtub(*)?v=dMVPkBYi8dg&feature=related
natomiast jeśli John Zorn gra czasem też jazz, a Mike Patton (Faith No More) metal to mieszanka wychodzi taka:
www.youtub(*)?v=rs0auyd9Rak&feature=related
Jednak dla mnie najciekawszą, aktualnie grającą kapelą, niejako łączącą również jazz z rockiem to:
www.youtube.com/watch?v=lrwMMF2QS14


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego
15-04-2011 23:53 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>Jest wręcz na odwrót; o indywidualizm w gustach muzycznych znacznie łatwiej było wtedy aniżeli teraz. Oczywiście, że dawniej dostęp do kanałów muzycznych nie był tak łatwy jak obecnie, ale jak spojrzysz na scenę muzyczną to właśnie w latach poprzednich powstawały oryginalne zespoły - wtedy rodziły się wzory muzyczne na których bazują dzisiejsi wykonawcy muzyki rozrywkowej.

Ehe, a w ogóle, to prawdziwa muzyka umarła wraz z narodzinami dodekafonii, zaś "oryginalny rock" to tylko wariacje afrykańskiego walenia po bębnach. A serio: naprawdę nie widzisz, ze mieszasz swój własny gust z "obiektywnym ujęciem"?... I nie, to dziś właśnie (są na to twarde statystyki) różni niszowi artyści mogą się wreszcie utrzymać z muzyki. Dziś już nie ma i nie będzie gigantycznych zespołów na miarę Led Zeppelin czy Pink Floyd - nie dlatego, że muzycy gorsi, ale publika, która kiedyś miała mniejszy wybór i grawitowała w kierunku najlepszych nazwisk w branży, teraz łatwo może znajdować twórców idealnie wstrzeliwujących się w indywidualne gusty.

>Ostatnim nowym nurtem w muzyce rozrywkowej był grunge - muzyka z Seattle. Po okresie pierwszej połowy lat 90-ątych branża muzyczna już tylko kopiowała

O LOL. Pomijając już wszytko inne, mógłbym z łatwością wskazać Bjork jako wykonawcę, producenta i kompozytora, który wedle raczej zgodnej opinii krytyków jest pod każdym względem znacznie bardziej znaczący dla muzyki rozrywkowej (nie mówiąc o muzyce w ogóle) niż wszyscy twórcy grunge razem wzięci - istotni pod względem socjologicznym, ale nie wnoszący jakiś szokująco nowych jakości muzycznych. Bdw, art rock kwitnie, starczy spojrzeć w stronę Islandii (SigurRos) czy USA z ich minimal-bóg-wie-co-folkiem (Sufjan Stevens, Chris Garneu, Benoît Pioulard). World music ma najlepszy okres w całej swojej historii (vide nasza rodzima Kapela Ze Wsi Warszawa, korsykańska A Filetta, muzyka arabska, rdzenne brzmienia afryki, kariery tybetańskich śpiewaków...).

>Istnieją dwie strony medalu. Korzystnym zjawiskiem jest wybór kanałów muzycznych, ale z drugiej strony nigdy dotąd nie promowano określonych wykonawców muzyki tak często i nachalnie jak ma to miejsce obecnie.

I co z tego. Gaga to jedno (swoją drogą - być może wreszcie pojawił się ktoś w POPie na miarę takich gigantów jak Jackson czy Madonna), a muzyka to drugie. I kto w ogóle zwraca dzisiaj uwagę na muzyczne telewizje? LOL, jak możemy mówić o "muzyce współczesnego pokolenia", skoro wychodzimy od zupełnie anachronicznych dróg promocji i dystrybucji? Dziś należy pytać o to jacy artyści są aktywni na festiwalach, które piosenki najszybciej wpadają na torrenty, o czym piszą wyspecjalizowane blogi.

MTV i Viva są już całkowicie nierelewantne gdy idzie o muzykę - zresztą same telewizje to dostrzegły skupiając się na produkcji durnych rialityszoł.

>Przykładowo wpisuje sobie w Youtube Dream Theater, a tutaj na prawym pasku wyskakuje mi Lady Gaga - co ma piernik do wiatraka (?). Ciężko przez ten spam się przebić jeżeli naprawdę nie interesujesz się muzyką.

Ta jasne. Może YouTube nie jest najlepszym medium do szukania akurat tego zespołu? A może po prostu trza użyć rolki myszki i przewinąć wyniki wyszukiwania?
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
> I nie, to dziś właśnie (są na to twarde statystyki) różni niszowi artyści mogą się wreszcie utrzymać z muzyki.

Naucz się czytać ze zrozumieniem. Pokaż w którym miejscu napisałem, że niszowi artyści nie mogą utrzymać się z muzyki bo tylko wtedy ten twój bełkot miałby cokolwiek wspólnego z tym o czym pisałem.

>Dziś już nie ma i nie będzie gigantycznych zespołów na miarę Led Zeppelin czy Pink Floyd - nie dlatego, że muzycy gorsi, ale publika, która kiedyś miała mniejszy wybór i grawitowała w kierunku najlepszych nazwisk w branży, teraz łatwo może znajdować twórców idealnie wstrzeliwujących się w indywidualne gusty.

Z prorokiem trudno się dyskutuje bo ja z całym przekonaniem nie mogę stwierdzić co będzie albo czego nie będzie. Nie wiem czy powstanie kiedyś kolejna znacząca grupa muzyczna czy nie. Nie bardzo również interesuje mnie skąd czerpiesz te wiedzę. Nie potrafię z czymś takim dyskutować.

>O LOL. Pomijając już wszytko inne, mógłbym z łatwością wskazać Bjork jako wykonawcę, producenta i kompozytora, który wedle raczej zgodnej opinii krytyków jest pod każdym względem znacznie bardziej znaczący dla muzyki rozrywkowej niż wszyscy twórcy grunge razem wzięci - istotni pod względem socjologicznym, ale nie wnoszący jakiś szokująco nowych jakości muzycznych.

Mógłbym napisać, że znowu nie bardzo interesuje mnie źródło tej wiedzy lub w ogóle nie odpowiadać bo odczytałeś moje intencje mniej więcej tak jak pilot amerykańskiego myśliwca na widok strzelającego na wiwat rebelianta libijskiego, ale bardzo chętnie pociągnę cie za język. Podaj mi link do recenzji, krytyki czy czegokolwiek udowadniającego tezę, że Bjork jest bardziej znacząca dla muzyki rozrywkowej aniżeli wszyscy twórcy grunge. Niezwykła teza i interesuje mnie co zrobisz by udowodnić takie dziwadło. Logika wedle której to krytycy, a nie przykładowo słuchacze, ustalają co jest ważniejsze dla muzyki jest również fascynująca. Taką rozrywkę sobie zaserwuje, a jakże.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Nawet jeśli teoretycznie zostałby wybrany przez większość to nie będzie "reprezentował" tak dużej grupy jak inni wykonawcy 20, 30 lat temu.
>Przynajmniej tak mi się wydaje ale z ciekawością przepytam kilkadziesiąt osób w swoim otoczeniu. Nie będę zaskoczony jeśli np na 50 osób największa liczba głosów na jednego wykonawcę będzie ok 5.

I to jest sedno pytania, na które doszukuję się odpowiedzi. Czy jeszcze istnieje taki wspólny mianownik, czy może w dobie pluralizmu zatraciliśmy już ideę porywającą całe pokolenia (o ile wcześniej coś takiego istniało a nie jest tylko bytem dodanym do pokoleniowej opowieści post factum )?


Fabricati Diem, Pvnc!
KaluCeZet (93 punktów)
Moim zdaniem nie
Widzę coraz więcej indywidualności, a nie tylko "masę".
16-04-2011 00:27 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>I to jest sedno pytania, na które doszukuję się odpowiedzi. Czy jeszcze istnieje taki wspólny mianownik, czy może w dobie pluralizmu zatraciliśmy już ideę porywającą całe pokolenia (o ile wcześniej coś takiego istniało a nie jest tylko bytem dodanym do pokoleniowej opowieści post factum )?

Jeśli w latach 60 i 70 wiele najbardziej produktywnych zjawisk w muzyce powiązanych było z emancypacją seksualności (zazwyczaj hetero-męskocentrycznie pojmowanej) oraz "czarną muzyką" związaną z ruchem emancypacji mniejszości afroamerykańskiej, to lata 80/90 byłyby niewątpliwe okresem silnego feminizmu (szczyt potęgi Madonny - ikony "agresywnej", zmaskulinizowanej wersji feminizmu, ale też silnych i indywidualnych nazwisk w typie Tori Amos, PJ Harvey czy Bjork właśnie). Ale zarazem - to tylko wycinki sceny. Przecież nie feminizmem stała muzyka lat 90. Nie tylko. Równie istotna była na przykład kultura zagubionych nastek spod znaku Nirvany. Albo hedonistycznego wielbicieli AcidTransu skaczących co tydzień w piątek w rytm hipnotycznych bitów podkręcanych narkotycznym speedem.

A jakie perełki powstawały ze skrzyżowania różnych nurtów.

Czy dzisiaj da się wyróżnić jakieś nurty? Jasne, że tak, Myślę, ze najbardziej znaczący aspekt w zachodnim szeroko rozumianym popie to wpływ jawnych twórców LGBT lub LGBT-friendly. W sensie - to autentyczna zmiana kulturowa. Od momentu objawienia się Matki Monstrów, śmiało można powiedzieć, że stanowiąca trzon mainstreamu. I zarazem to nowa jakość. Bo tak otwarcie muzyka głównonurtowa nigdy do osób niehetero adresowana nie była.
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
To niewiarygodne jak długo i przejmująco można pisać o muzyce by w efekcie o muzyce nie napisać właściwie niczego. Nie wiedziałem, że tak można - do tej pory takie sceny widywałem tylko na wiecach wyborczych albo w sejmie. LGBT, feminizm i jeszcze inne izmy nadające sens muzyce. Zupełnie jak Karol Kautski udowadniający wartość "Utopii" Tomasza Morusa tym że utwór ten był wczesnym "nośnikiem rewolucji komunistycznej i walki proletariatu". Nigdy nie potrafiłem zrozumieć skąd się biorą tacy ludzie.
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Od ok. 2-3 lat, powszechnie coraz większą popularność zdobywa muzyka reggae i jej pochodne, dominują min. Vavamuffin,Ras Luta ,NDK ,Bas Tajpan , czy Grubson.
Zapewne dużą część swej popularności zawdzięczają zaangażowaniu w legalizację marihuany. Według mnie muzyka ta mimo, że popularna, jest naprawdę swoistym odrodzeniem na polskim rynku muzycznym, myślałem, że w dzisiejszych czasach już nikt nie liczy na przesłanie. Bardzo cieszy popularność zespołów, propagujących miłość, szczęście, pokój, jedność. Sam słucham i zdecydowanie polecam
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Od ok. 2-3 lat, powszechnie coraz większą popularność zdobywa muzyka reggae i jej pochodne (...).

Mimo tego jednak to wciąż dość niszowy nurt, przynajmniej tak mi się wydaje.

Fabricati Diem, Pvnc!
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Mimo tego jednak to wciąż dość niszowy nurt, przynajmniej tak mi się wydaje.
Owszem głównie przez cenzurę, w tym kraju ciężko było by przepchnąć przez radio piosenkę popierający marihuanę. Jedną z niewielu której się to udało była "Andzia" Oddziału Zamkniętego (za komuny zmienione ze słowa Ganja ). Dlatego muzyka popularna niezwykle na dzisiejszych listach koncertowych, oraz w internecie. KRRiT nie pozwoli na taką szarlatanerię w kraju prawdziwego Polaka Katolika
Marcinlet (1935 punktów)
Młodzież teraz słucha Justina Biebera. Jego płyta "My World" czyli "Mój świat" to wyraz uczuć współczesnego zamkniętego w swym narcystycznym świecie nastolatka. To jest manifest pokoleniowy dzisiejszej młodzieży.
14-04-2011 19:26 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Młodzież teraz słucha Justina Biebera. Jego płyta "My World" czyli "Mój świat" to wyraz uczuć współczesnego zamkniętego w swym narcystycznym świecie nastolatka. To jest manifest pokoleniowy dzisiejszej młodzieży.

Wyjątkowo gorzka ta ironia...


Fabricati Diem, Pvnc!
14-04-2011 20:15 
 Ocena 2 na 2
NorahYorke (329 punktów)
>Młodzież teraz słucha Justina Biebera. Jego płyta "My World" czyli "Mój świat" to wyraz uczuć współczesnego zamkniętego w swym narcystycznym świecie nastolatka. To jest manifest pokoleniowy dzisiejszej młodzieży.

Jako przedstawicielka dzisiejszej młodzieży (przez młodzież rozumiem osoby w wieku 15-22 lata) czuję się lekko dotknięta. Nie znam nikogo kto przyznaje się do słuchania "Bobra". Za to znam wiele osób słuchających rocka. Sama się do tych osób zaliczam.

Jeśli chodzi o "wspólny mianownik, ideę" to myślę, że skonczyła się era wielkich zrywów, w których kolejne generacje wyrażały swój bunt między innymi poprzez muzykę. Nie będzie już kolejnych beatników, modsów, hippisów. Z jednego, prostego powodu: Nie ma się przeciw czemu buntować. Billie Joe Armstrong (Green Day) wprawdzie nadal poprzedza "Holiday" okrzykami typu "Fuck George Bush" (to wersją sprzed kilku lat),lub "Fuck all the politicians", ale nic z tego nie wynika. Sama entuzjastycznie bym zareagowała na zawołanie "fuck Jarosław Kaczynski", ale na ucieczkę z domu, jazdę stopem po Europie, czy eksperymenty z LSD jakoś wcale nie mam ochoty. My współczesna młodzież jesteśmy nudni, bo mamy wszystko czego pragnęli buntownicy poprzednich pokolen.
Artur@R (7115 punktów)
>Jeśli chodzi o "wspólny mianownik, ideę" to myślę, że skonczyła się era wielkich zrywów, w których kolejne generacje wyrażały swój bunt między innymi poprzez muzykę.

A mnie się wydaje, że właąnie Hip-Hop jest takim zrywem , buntem , sposobem opowiedzenia o sobie tego pokolenia...ale tylko mi się "wydaje", bo ja z wczesniejszego pokolenia pochodzę

vivere est cogitare
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>A mnie się wydaje, że właąnie Hip-Hop jest takim zrywem , buntem , sposobem opowiedzenia o sobie tego pokolenia...ale tylko mi się "wydaje", bo ja z wczesniejszego pokolenia pochodzę

Zależy jaki hip-hop. Masz oczywiście rację w stosunku do niektórych (np. Paktofonika, o której właśnie kręcony jest film), ale są też i tacy co idą po linii najmniejszego oporu: bezmyślne kopie amerykańskiego "gangsta" epatujące złotymi łańcuchami i trzęsącymi się tyłkami. Nie ma jednego hip-hopu: jest i wykrzykiwanie buntu, i plastikowa konfekcja.
Artur@R (7115 punktów)
> Nie ma jednego hip-hopu: jest i wykrzykiwanie buntu, i plastikowa konfekcja.

Pewnie masz rację, ale tak czy siak to Hip-Hop i za jego pomocą wyrażają (opisują) albo bunt albo glamur - to miałem na myśli mówiąc, iż HH jest "wizytówką" obecnego młodego pokolenia.

vivere est cogitare
"...upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem" - Myslovitz
15-04-2011 02:05 
 Ocena 2 na 2
Świnka Flejka (553 punktów)
Nie zapominajmy o bardzo modnym, zwłaszcza w Polsce, nurcie hip-hopowym: śpiewanie o tym, że się śpiewa
Świnka Flejka (553 punktów)
Usunięte przez moderatora
15-04-2011 10:25 
 Ocena 2 na 2
Marcinlet (1935 punktów)
>>
>Jako przedstawicielka dzisiejszej młodzieży (przez młodzież rozumiem osoby w wieku 15-22 lata) czuję się lekko dotknięta. Nie znam nikogo kto przyznaje się do słuchania "Bobra".

Oficjalnie to nikt się nie przyzna. Ale te miliony kliknięć na Youtube znikąd się nie wzięły.
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
>>>>Jako przedstawicielka dzisiejszej młodzieży (przez młodzież rozumiem osoby w wieku 15-22 lata) czuję się lekko dotknięta. Nie znam nikogo kto przyznaje się do słuchania "Bobra".
>Oficjalnie to nikt się nie przyzna. Ale te miliony kliknięć na Youtube znikąd się nie wzięły.

Ja się przyznam(do kliknięcia), kliknąłem żeby zobaczyć co to jest(szybko zamknąłem). A tych kliknięć to dzieciaki-maniaki z USA tyle narobiły.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Wybacz, ale dopóki nie zdefiniujesz takich pojęć jak "muzyka młodego pokolenia", a przedtem "młode pokolenie", to nie wiem o co pytasz.


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
W tytułowej wypowiedzi niezobowiązująco zaproponowałem 20-26 lat.

Fabricati Diem, Pvnc!
16-04-2011 00:06 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Dopóki nie zdefiniujesz "definicji" nie sposób dociec o co pytasz.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Dopóki nie zdefiniujesz "definicji" nie sposób dociec o co pytasz.
A czy ja pytam o cokolwiek?


Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
Sylwek (15472 punktów)
Pytasz, prosisz, dopraszasz się, jedno i to samo. Lub, skoro wolisz być małostkowy: dopóki nie zdefiniujesz "definicji", trudno dociec, co stanowiło dla ciebie problem.
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>Jak "tyka" obecna młodzież? Co ją spaja i dalej: czego przez to słucha? Ja typowałbym The Prodigy, przynajmniej jako benchmark dla ludzi w wieku 20-26 lat.

To ja sobie od razu sfalsyfikuję teorię: pokolenie wyżej, a lubię Prodigy
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>To ja sobie od razu sfalsyfikuję teorię: pokolenie wyżej, a lubię Prodigy

Też lubię, mimo, że elektronika to z reguły nie moja para kaloszy. Myślę, że popularność wśród innych pokoleń nie falsyfikuje niczego. Nie postawiłem teorii, chciałem jedynie zachęcić do debaty przedstawiając własne obserwacje i dodając odrobinę luźnych przemyśleń.


Fabricati Diem, Pvnc!
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>>To ja sobie od razu sfalsyfikuję teorię: pokolenie wyżej, a lubię Prodigy
>Też lubię, mimo, że elektronika to z reguły nie moja para kaloszy.

To nie elektronika, elektronika to był Klaus Schulze, JM Jarre, Tangerine Dream czy inny Biliński. To jest muzyka samplowana i komputerowo przetwarzana, ale z ostrym, "akustycznym" wykopem. I szczerze mówiąc, nie powiedziałbym żeby to była muzyka charakterystyczna dla młodego pokolenia. IMVHO charakterystyczne są chyba wszystkie odmiany rapu i hip-hopu. Jeszcze kilka lat temu, nie mówiąc o "moich czasach", to była ciekawostka lub nowość robiona u nas przez pionierów -- a dla młodych to teraz tak naturalne jak dla moich rodziców piosenki w starym stylu. I nie chodzi o to, że wszyscy lubią, ale o to, że dla wszystkich istnienie tego w polskiej muzyce jest naturalnym punktem odniesienia dla innych rzeczy.
Manian (950 punktów)
>co można uznać za muzykę obecnego młodego pokolenia?
Pewnie jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie nie ma, ale z tego co obserwuję to przeważa hip-hop, reggae, rock, a dodałbym również polskie legendy takie jak Grechuta czy Niemen. Ja, jako przedstawiciel młodego pokolenia wybieram hip-hop i jazz, szczególnie twórczość Leszka Możdżera mi przypadła do gustu.
Ammet (1428 punktów)
Jako przedstawiciel powiem, że z Prodidżami trafiłeś. Lubię zarówno ich jak i Pednulum, ogólnie, electro jest przyejemną muzyką.

A tak poza tym Hunter-"Tak, mamy dość wyuzdanych klech!"
Doskonały jest też skrzypek Jelonek.

Ale to też zależy od środowiska, jakie się reprezentuje, akurat ja rapu poza klasycznym "Gangsta's Paradise" raczej unikam.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Dyskusja o ateistycznym hip- hopie (w tym samym dziale) skłoniła mnie do pewnej refleksji i dała
>anszporn do zadania sobie pytania: co można uznać za muzykę obecnego młodego pokolenia?

www.lastfm.pl/charts/artist

Dlaczego nie sugerować się statystykami w tym wypadku?

Myślę że średnia wieku użytkowników odzwierciedla "pokolenie młode". Rankingi świeżo uaktualniane, słuchacze z całego świata. Warto też się zainteresować podsumowaniami roku lastfm.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
spellbinder (8577 punktów)
Pytanko - czy muzyka faktycznie jest rzeczą, która łączy ludzi? Czy przypadkiem nie jest tak, że jedni słuchają bo lubią, a inni "słuchają", bo reszta słucha?

Muzyka stała się kolejną rzeczą, poprzez pryzmat której można wyrazić siebie - określić przynależność, odnieść się do wartości itd.

W tym momencie nie każdy facet, który paraduje w koszulce zespołu deathmetalowego będzie faktycznie deathu słuchał. No ale są tacy, którzy wolą sami siebie oszukiwać i wmawiać, że właśnie to im się podoba, mimo że nie mają nawet szansy odczuć muzyki. Dlaczego?

Dlatego, że wrażliwość na sztukę jest diametralnie różna wśród ludzi. Cała masa w ogóle nie ma potrzeby posłuchania - zdawałoby się, że króluje chęć odprawiania rytuałów, podczas których wójka osób może w miejscu publicznym pozorować stosunek seksualny, tudzież ruchnąć się za stodołą. Podkręcone basy nadają rytm ruchom frykcyjnym i super jest.
Kasza (396 punktów)
Nie wiem co bym mógł tu napisać oprócz tego co sam słucham . Może tylko to, że z tego co widzę wśród rówieśników słuchają różnej muzyki, ale prostej, łatwo wpadającej w ucho. Paru znajomych "jakichś" Pink Floydów, Guns'n Rosesów czy Metallic, ale żeby na własną rękę poszukać czegoś mniej znanego to nie zauważyłem.

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365