Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prokuratura ujawnia wielkie tajemnice!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
17-09-2013 15:13Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
Prokuratura ujawnia wielkie tajemnice!
Ocena 28 na 30
Byłoby śmieszne, gdyby to nie było na poważnie.

Jak donosi GW, Pan Macierewicz "złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez wojskowych prokuratorów. Zarzuca im przekazanie dziennikarzom tajnych informacji ze śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej."

Cały tekst: wyborcza.p(*)popelnienia.html#ixzz2f8vnlQvh

Jakież to tajne informacje przekazała prasie prokuratura?
Otóż prokuratorom wymsknęło się, że podczas przesłuchania "ekspertów" od teorii zamachu smoleńskiego, owi eksperci tak opisywali swoje kwalifikacje i metody badawcze:
- składanie w młodości modeli samolotów
- przyglądanie się skrzydłom podczas podróżny samolotem
- oglądanie blachy o wymiarach 20x20, niewiadomego pochodzenia, ale osoba która ją dostarczyła przysięga, że to z Tupolewa.
- obserwacja jednego wybuchu w szopie
- last but not least "eksperyment myślowy" przeprowadzony na podstawie fotografii z miejsca katastrofy

Ponadto legendarny już prof. Binienda nie był w stanie przekazać prokuratorom słynnej symulacji, bo to "własność uniwersytetu" (ale uniwersytet nic o tych symulacjach nie wie, podobno to była prywatna dłubanina pana profesora), za to poprosił prokuraturę o przekazanie mu parametrów skrzydła Tupolewa - przy okazji, jak już był, bo mu się przypomniało, że ich nie zna.

Taka to wielką tajemnicę ujawniła prokuratura- że orły Macierewicza to tak naprawdę łopoczące dumnie skrzydłami kurczaki.

Coś jak w tym starym dowcipie, w którym gość publicznie zawołał "Gomółka to idiota" i go aresztowano...

...za ujawnienie tajemnicy państwowej.

I człowiek chwile się pośmieje... ale wesołość szybko mija.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

pompa (524 punktów)

Jaka komisja tacy eksperci. Oni już dawno się skompromitowali, a teraz to już całkiem pokazali ile są warci. Macierewicz będzie ich bronił za wszelką cenę ale to nic nie da, maska już opadła.
Taką symulację www.youtube.com/watch?v=aDBWuqduS2U to może zrobić laik w sprawach lotnictwa a nie facet który chce być poważnie traktowany.
17-09-2013 15:39 
 Ocena 22 na 22
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Taką symulację www.youtube.com/watch?v=aDBWuqduS2U to może zrobić laik w sprawach lotnictwa a nie facet który chce być poważnie traktowany.

Problem w tym, ze jak już ktoś zauważył, tym gościom uwierzyło 30% społeczeństwa.
Sama próbowałam kiedyś wujowi wyjaśnić, że filmik animowany to sobie może zrobić każdy, i pokazać na im, co mu się żywnie podoba, nawet że samolot porywa UFO.

Ale do oceny, czy ta symulacja faktycznie cokolwiek symuluje, potrzebne są dane wejściowe i od groma rożnych paramentów, na których oparto wyliczenia. A to, że ktoś ich nie chce udostępnić, żeby inni naukowcy mogli ocenić ich prawidłowość, samo w sobie gościa dyskwalifikuje. Nie tak działa nauka.

Niestety, nie przekonałam, nie jestem "mądrzejsza niż profesor z amerykańskiego uniwersytetu" który "całe życie to studiował".
Cóż, rodziny się nie wybiera...

Ale takich wujów jest 1/3 Polaków. Włos się jeży.


"We live in times of smart phones and stupid people"
17-09-2013 20:12 
 Ocena 4 na 4
Frank Holman (5897 punktów)

>Ale takich wujów jest 1/3 Polaków. Włos się jeży.

Polak generalnie jest osobnikiem tępym, który w szkole raczej się obijał, a czytanie obecnie traktuje jak obciach, dlatego dla Polaka wszystko musi być bardzo proste, albo to nie może być prawda.
W zasadzie i tak całkiem dobrze, że - o dziwo i wbrew ww. logice - Polak ma często dobre mniemanie i zaufanie do tzw. ludzi nauki.
Niestety, jak już zauważyłem, wszsytko musi być proste.
Tymczasem w nauce liczy się... specjalizacja.

I dochodzimy do faktów: tu nie chodzi o ludzi ze wsi, co wybuch stodoły widzieli, to głupia zabrzmiało, tylko o rzeczywistych specjalistów... ale w swojej dziedzinie.
www.toniep(*)toniego-macierewicza-to-farsa/
Dla Polaka zatem: człowiek mądry i wykształcony mówi, to... tak może być.
Tymczasem czytamy czytamy zeznanie i ... jest jak najbardziej logiczny ciąg zdarzeń, ale... umyka nam, że przecież od początku mamy do czynienia "z procesem myślowym" człowieka, który nie specjalizuje się w temacie i nie dokonywał żadnych realnych obliczeń, tylko po prostu "mądrze myślał".
Tyle i aż tyle....
18-09-2013 10:14 
 Ocena 1 na 1
wacus47 (666 punktów)
>>Ale takich wujów jest 1/3 Polaków. Włos się jeży.
>Polak generalnie jest osobnikiem tępym, który w szkole raczej się obijał, a czytanie obecnie traktuje jak obciach, dlatego dla Polaka wszystko musi być bardzo proste, albo to nie może być prawda.

Jakie to szczęście wielkie, że Frank Holman jest taki mądry, a w szkole jedyne co robił to pochłaniał sumiennie wiedzę...
18-09-2013 10:22 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jakie to szczęście wielkie, że Frank Holman jest taki mądry, a w szkole jedyne co robił to pochłaniał sumiennie wiedzę...
Opinia Franka Holmana jakkolwiek niezbyt pochlebna, nie jest wedle mnie daleka od prawdy, a w niektórych przypadkach całkowicie z nią zgodna. Przebywając w mniejszych miasteczkach można zauważyć, że niektórzy ludzie wciąż wierzą w możliwość "zauroczenia" noworodka czy inne "złe oko" więc wiara w zamach smoleński nie jest na tym tle niczym dziwnym. Podobnie się ma rzecz z czytaniem książek, co nieraz jest traktowane jako dziwna fanaberia. Jakże więc taki nieczytaty, zabobonny Polak ma nie uwierzyć niemalże przysłowiowemu "amerykańskiemu naukowcowi"?
18-09-2013 13:12 
 Ocena 7 na 7
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
. Przebywając w mniejszych miasteczkach można zauważyć, że niektórzy ludzie wciąż wierzą w możliwość "zauroczenia" noworodka czy inne "złe oko" więc wiara w zamach smoleński nie jest na tym tle niczym dziwnym.

A tam uroki.
Ludzie wierzą, że zdrowie da im lewatywa z kawy, wcieranie sobie w nacięcia na nogach czosnku i okłady z soczewicy.
Picie moczu.
Woskowanie uszu.
Homeopatia.
Preparaty oczyszczające, po których wydalaj z siebie "brązowego węża z toksyn" (w praktyce - bentonitowy odlew odbytnicy).
Jedzenie kaszy jaglanej leczy raka i alergie, i jest lepsze niż antybiotyki.

I to dopiero początek.

>Podobnie się ma rzecz z czytaniem książek, co nieraz jest traktowane jako dziwna fanaberia.

Najgorsze, że wyznawcy tych bajek własnie umieją czytać i robią z tej umiejętności użytek.


"We live in times of smart phones and stupid people"
18-09-2013 13:24 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>A tam uroki...
>...I to dopiero początek.
Patrząc na tą listę wiara w zamach smoleński wydaje się nad wyraz logiczna, niemalże godna podziwu jako zdroworozsądkowe podejście . Tak poważnie mówiąc to wcale mnie nie dziwi, że sekta smoleńska w Polsce powstała, w takie pierdoły potrafią ludzie wierzyć, to czemu nie w jedną więcej?
>Najgorsze, że wyznawcy tych bajek własnie umieją czytać i robią z tej umiejętności użytek.
Użytek jakiś robią, ale przekonują chyba tylko sobie podobnych (łatwo)wiernych.
Fascynat (-25 punktów)
>>Jakie to szczęście wielkie, że Frank Holman jest taki mądry, a w szkole jedyne co robił to pochłaniał sumiennie wiedzę...
>Opinia Franka Holmana jakkolwiek niezbyt pochlebna, nie jest wedle mnie daleka od prawdy, a w niektórych przypadkach całkowicie z nią zgodna. Przebywając w mniejszych miasteczkach można zauważyć, że niektórzy ludzie wciąż wierzą w możliwość "zauroczenia" noworodka czy inne "złe oko" więc wiara w zamach smoleński nie jest na tym tle niczym dziwnym. Podobnie się ma rzecz z czytaniem książek, co nieraz jest traktowane jako dziwna fanaberia. Jakże więc taki nieczytaty, zabobonny Polak ma nie uwierzyć niemalże przysłowiowemu "amerykańskiemu naukowcowi"?
>
Niestety wielu z tych, o których mówisz, ma tak niski poziom intelektualny, bo są z gorszych czasów i po 4 klasach czy tam ilu. To oczywiście już ludzie starsi, ale jednak nie można oczekiwać, aby ich potomstwo raptem sięgnęło poziomu wiedzy wykształconego człowieka XXI wieku. Nie bez znaczenia jest też to, że za sprawą naszych przyjaciół z Zachodu i ze Wschodu zlikwidowana została w przeważającej mierze polska inteligencja, co też miało niebagatelny wpływ na poziom umysłowy Polaków. Wojny światowe mają to do siebie, że w wielu dziedzinach powodują zniszczenie. Nie jest łatwo teraz się podciągnąć. Gdyby na tym portalu trochę bardziej zwracało się uwagę na te kwestie, stosownie do ich wagi, a nie tylko na polski antysemityzm, dyskryminację homoseksualistów i inne bezobjawowe problemy, może lepiej dostrzegalibyśmy, że ta ciemnota to nie jest integralna część jakiegoś polskiego charakteru narodowego (którego nie ma) bądź typowa polska cecha.

Michał ck
20-09-2013 08:54 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Frank Holman ma niestety sporo racji...
www.tokfm.(*)a_ksiazek___Nie_odmawiasz.html
17-09-2013 22:09 
 Ocena 2 na 2
pompa (524 punktów)

>Problem w tym, ze jak już ktoś zauważył, tym gościom uwierzyło 30% społeczeństwa.
>Sama próbowałam kiedyś wujowi wyjaśnić, że filmik animowany to sobie może zrobić

Propaganda Macierewicza dobrze działała przez te 3 lata. Wyciągnął super- hiper ekspertów z hameryki którzy "dowodzili" że były wybuchy, sztuczna mgła, wstrząsy itp. i robili to dość skutecznie i intensywnie. Jeżdzili po kraju spotykali się głównie z wyznawcami ojca Rydzyka i im łatwo wciskali taką ciemnotę. Na pewnym etapie do ich grupy dołączył prof. Czachor polski fizyk i wspierał ich teorie.

Są ludzie którzy wierzą że lądowania na księżycu nie było, są tacy co wierzą w chemtrails, więc będą i tacy co wierzą sobie w zamach. Widocznie tak im lepiej, olać ich.
17-09-2013 23:17 
 Ocena 3 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Propaganda Macierewicza dobrze działała przez te 3 lata. Wyciągnął super- hiper ekspertów z hameryki którzy "dowodzili" że były wybuchy, sztuczna mgła, wstrząsy itp. i robili to dość skutecznie i intensywnie. Jeżdzili po

Macierewicz dzięki tumanom stanowiącym 30% społeczeństwa stał się zauważalnym politykiem o którym się dużo mówi. Do sukcesu wyborczego nie trzeba nic więcej. Gardzę nim, ale strategię polityczną podziwiam.
18-09-2013 10:26 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>...tacy co wierzą sobie w zamach. Widocznie tak im lepiej, olać ich.
Gdybyż to była jedynie kwestia ich wiary to problemu by nie było. Tymczasem owa wiara może się przełożyć na wyborcze decyzje i w konsekwencji polowanie na - smoleńskie -czarownice. Nie wspominając już o pogorszeniu stosunków z Rosją i narażeniem się na śmieszność (choć to ostatnie to żadna nowość).
18-09-2013 00:39 
 Ocena 6 na 6
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Problem w tym, ze jak już ktoś zauważył, tym gościom uwierzyło 30% społeczeństwa.

No ale to trochę inaczej jest...
Te 30% to mniej więcej elektorat wodza. Rzecz w tym, że w te brednie nie wierzy ani sam wódz (on je sprzedaje), ani jego poddani, bo to akurat nie bardzo kwestią wiary jest w tym przypadku. To problem uporczywego, mimowolnego zgadzania się z twierdzeniami wodza bez względu na to co powie - taki rodzaj nerwicy natręctw bym tu widział.

Tłumacząc to jeszcze dokładniej...
To kwestia ślepego posłuszeństwa powiązana z dogmatem o nieomylności wodza.

Wódz mówi że był zamach, to poddani z miłości do wodza, będąc posłuszni jego woli, nie omieszkają w swym uwielbieniu nawet pomyśleć o tak karygodnej i nikczemnej rzeczy jaką byłoby poddanie w wątpliwość słów mesjasza narodu.
Brzostowski (7067 punktów)
>Taka to wielką tajemnicę ujawniła prokuratura- że orły Macierewicza to tak naprawdę łopoczące dumnie skrzydłami kurczaki.

Każdy strona gra tutaj polityczną rozgrywkę. "Eksperci" Macierewicza, jacy są, widać. Ale w normalnym kraju nie powinno się publikować przesłuchania, tylko po to aby skompromitować świadków, a to był JEDYNY cel publikacji.
18-09-2013 08:58 
 Ocena 13 na 13
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Każdy strona gra tutaj polityczną rozgrywkę. "Eksperci" Macierewicza, jacy są, widać. Ale w normalnym kraju nie powinno się publikować przesłuchania, tylko po to aby skompromitować świadków, a to był JEDYNY cel publikacji.

Jacy świadkowie? Czego oni byli świadkami?
To nie są żadni świadkowie. Właściwie nie wiadomo, w jakiej roli występują Ci ludzie i po co w ogóle prokuratura ich przesłuchuje. Powody są czysto polityczne i PRowe.
Ci panowie tytułują się ekspertami, ale tak naprawdę branie tych ludzi na poważnie to jakaś kpina. Paru facetów otumanionych teoriami spiskowymi, którym się coś wydaje.

Żaden z nich nie ma odpowiednich kwalifikacji i do tego nie kryją się z faktem, że ich jedyna styczność z budową i mechaniką samolotu to sklejanie plastikowych modeli albo oglądanie skrzydeł przez okno kabiny pasażerskiej. Któryś opowiadał, jak dzieckiem będąc siedział w kabinie bombowca. To kabaret.

A publikować ich "zeznania" jak najbardziej należy, bo jeżeli uznamy, że są to eksperci, to ich kwalifikacje należy zweryfikować bardzo skrupulatnie.
Tymczasem własnie się dowiedzieliśmy, że nawet nie ma czego weryfikować.
To jest bardzo ważna dla opinii publicznej wiedza.

Jedyną tajną informacją, którą ujawniono, była niekompetencja i dziwny stan umysłów owych "ekspertów" - jak dorosły człowiek z tytułem naukowym może z kamienna twarzą opowiadać, że ma kompetencje do orzekania w sprawie katastrofy, bo, cytuję "jako dziecko oglądałem wybuchające stodoły w czasie pożarów po wojnie"?

Nienormalne byłoby nie ujawnienie tych protokołów, skoro już ktoś tych pajaców potraktował poważnie i wydał nasze pieniądze, żeby zorganizować ich "przesłuchanie".


"We live in times of smart phones and stupid people"
18-09-2013 09:42 
 Ocena 7 na 7
H.Kruger (860 punktów)
Dokładnie!

Brzostowski, Twoja opinia burzy sens istnienia dziennikarstwa, wiesz?
Napuszonych kretynów, którzy publicznie uchodzą za autorytety (między innymi moralne) należy kompromitować zawsze. A w tym przypadku szczególnie, na tym autorytecie zbudowali cały ruch oburzonych. A to pryska jak bańska mydlana.
Szczególnie widać to po chybionych działaniach Antka. Antek wskazuje na przepisy, których naruszenie odbywać się może ze szkodą dla postępowania. Czyli - jest sobie facet, który gówno o czymś wie i bredzi, ale na jego opinii opiera się jeden z wariantów śledztwa. Powiedzmy wprost, to ten facet i jego opinia szkodzą śledztwu. Facet się kompromituje sam, w przesłuchaniach. Przekazanie tej informacji opinii publicznej jest naturalną konsekwencją.

Notabene, najbardziej mnie bawi ekspert od pancernego skrzydła, Binienda.
Pozwolę sobie zalinkować felietonik redakcyjnego kolegi, wykształconego i wykonującego zawód fizyka:
www.fahren(*)brzoza-dydaktyczna-przykladowa
Brzostowski (7067 punktów)
>Dokładnie!
>Brzostowski, Twoja opinia burzy sens istnienia dziennikarstwa, wiesz?
A od kiedy dziennikarze są na etatach prokuratorskich?

>Napuszonych kretynów, którzy publicznie uchodzą za autorytety (między innymi moralne) należy kompromitować zawsze. A w tym przypadku szczególnie, na tym autorytecie zbudowali cały ruch oburzonych. A to pryska jak bańska mydlana.

Czyli sam potwierdzasz, że chodzi wyłącznie o politykę.

>Szczególnie widać to po chybionych działaniach Antka. Antek wskazuje na przepisy, których naruszenie odbywać się może ze szkodą dla postępowania. Czyli - jest sobie facet, który gówno o czymś wie i bredzi, ale na jego opinii opiera się jeden z wariantów śledztwa. Powiedzmy wprost, to ten facet i jego opinia szkodzą śledztwu. Facet się kompromituje sam, w przesłuchaniach. Przekazanie tej informacji opinii publicznej jest naturalną konsekwencją.

Dziwne, że nie przekazano zeznań innych świadków.

Mnie martwi, gdy prokuratura działa na zlecenie polityczne, Ciebie nie?
18-09-2013 12:17 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Dziwne, że nie przekazano zeznań innych świadków.

To nie są świadkowie.
Świadek musi wiedzieć cokolwiek z pierwszej ręki. Cokolwiek.

"We live in times of smart phones and stupid people"
18-09-2013 12:23 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Dziwne, że nie przekazano zeznań innych świadków.
>To nie są świadkowie.
>Świadek musi wiedzieć cokolwiek z pierwszej ręki. Cokolwiek.

Napisz zatem do prokuratora, który tak określa ekspertów.
18-09-2013 12:58 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>Dziwne, że nie przekazano zeznań innych świadków.
>>To nie są świadkowie.
>>Świadek musi wiedzieć cokolwiek z pierwszej ręki. Cokolwiek.
>Napisz zatem do prokuratora, który tak określa ekspertów.

Prokurator nie tworzy prawa przez nazwanie czegoś tak lub inaczej.
Możne tak mu wygodniej, bo po ujawnieniu protokołów określenie "ekspert" brzmi głupio i prawie jakby się z nich naigrawał, "te osoby" albo "przesłuchiwani" niegrzecznie.
A "osoby twierdzące bezpodstawnie, że posiadają kwalifikacje niezbędne do oceny przyczyn katastrofy" to trochę przydługie.

"We live in times of smart phones and stupid people"
18-09-2013 13:56 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Prokurator nie tworzy prawa przez nazwanie czegoś tak lub inaczej.
>Możne tak mu wygodniej, bo po ujawnieniu protokołów określenie "ekspert" brzmi głupio i prawie jakby się z nich naigrawał, "te osoby" albo "przesłuchiwani" niegrzecznie.
>A "osoby twierdzące bezpodstawnie, że posiadają kwalifikacje niezbędne do oceny przyczyn katastrofy" to trochę przydługie.
Daj że już spokój, pogrążasz się w obronie słówka "świadek".
18-09-2013 14:16 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Daj że już spokój, pogrążasz się w obronie słówka "świadek".

Twoja opinia o mnie jest całkowicie odosobniona, co łatwo zauważyć.
Pogrążasz się sam tymi osobistymi wycieczkami. To tez łatwo zauważyć.

Oczywiście, Ty nie szukasz poklasku. Trolle zawsze są ponad to.

"We live in times of smart phones and stupid people"
18-09-2013 15:31 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Daj że już spokój, pogrążasz się w obronie słówka "świadek".
>Twoja opinia o mnie jest całkowicie odosobniona, co łatwo zauważyć.
Tak, na szczęście wszyscy wiemy, że stado nie zawsze ma rację.

Posłuchaj! Ja chciałem w tym wątku wyrazić tylko jedną opinię dot. tego, że wg mnie prokuratura nie powinna ujawniać protokołów z zeznań i że jest to działanie na zlecenie polityczne.

A Ty przypier... się do jednego wyrazu: "świadek" i ględzisz o nim w kółko. Wuj mnie obchodzi czy to byli świadkowie naoczni, czy nie, tak nazwał ich prokurator to i ja za nim tak powtórzyłem.
18-09-2013 17:34 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
>>Prokurator nie tworzy prawa przez nazwanie czegoś tak lub inaczej.
>>Możne tak mu wygodniej, bo po ujawnieniu protokołów określenie "ekspert" brzmi głupio i prawie jakby się z nich naigrawał, "te osoby" albo "przesłuchiwani" niegrzecznie.
>>A "osoby twierdzące bezpodstawnie, że posiadają kwalifikacje niezbędne do oceny przyczyn katastrofy" to trochę przydługie.
>Daj że już spokój, pogrążasz się w obronie słówka "świadek".
Można wygenerować 2 definicje tego słowa.
1. definicja formalna - świadek to osoba, której proceduralnie nadano taki status i została ona lub zostanie przesłuchania w takim charakterze na odpowiednich zasadach prawnych, stając się dowodem w sprawie.
2. definicja merytoryczna - świadek to osoba, która posiada wiedzę o danej sprawie bezpośrednią lub pośrednią (czy jak to kolega inaczej wcześniej)

I teraz: panowie opowiadając różne rzeczy na różnych spotkaniach i w mediach sami wykreowali się na potencjalnych świadków, gdyż oczekiwano od nich, że skoro więdzę mają musi ona być uwzględniona.

Prokurator rzetelny więc zrobił co zrobił i nadając im status świadka formalnie udowodnił, że merytorycznie świadkami nie są. W efekcie czego można było upublicznić te przesłuchania (a inne nie) albowiem zeznania te mogą prawdopodobnie być odrzucone jako dowód w sprawie, albowiem dla sprawy są nieistotne.

Bardzo dobrze się stało, że zostały upublicznione, albowiem w interesie Państwa naszego i naszego społeczeństwa jest promowanie rzetelnych działań właściwych instytucji powołanych do wyjaśniania danych spraw, a demaskować oszołomów podważajacych rzetelność tych instytucji.

Biorąc wszsytko pod uwagę oraz nagonkę medialną wczorajsza publikacja była ze wszech miar racjonalna.
18-09-2013 12:54 
 Ocena 3 na 3
H.Kruger (860 punktów)
>>Brzostowski, Twoja opinia burzy sens istnienia dziennikarstwa, wiesz?
>A od kiedy dziennikarze są na etatach prokuratorskich?
A co ma piernik do wiatraka?
Sensem istnienia dziennikarstwa, mediów, jest kontrola publiczna nad działalnością Państwa. Postępowanie w tej sprawie leży w polu zainteresowania opinii publicznej i mediów.
>>Napuszonych kretynów, którzy publicznie uchodzą za autorytety (między innymi moralne) należy kompromitować zawsze. A w tym przypadku szczególnie, na tym autorytecie zbudowali cały ruch oburzonych. A to pryska jak bańska mydlana.
>Czyli sam potwierdzasz, że chodzi wyłącznie o politykę.
Bynajmniej.
Primo, prokuratura ma obowiązek informowac o tym co robi. Obowiązek jest ograniczony w sytuacji, gdy wyjawienie jakiejś informacji może mieć wpływ na dobro śledztwa. Jaki wpływ na dobro śledztwa moze mieć zdradzenie opinii publicznej, ze eksperci Antka to banda niekompetentnych baranów?
Secundo, nawet jeżeli, to sprawę polityczną z tego zrobił Antek. Obwieścił swą teorię (zamach) i że ma ekspertów potwierdzających.
>Dziwne, że nie przekazano zeznań innych świadków.
Inne zeznania i opinie moga mieć wpływ na dobro śledztwa i nie należy o nich informować. Vide sprawa dynamitu.
>Mnie martwi, gdy prokuratura działa na zlecenie polityczne, Ciebie nie?
Martwi. Gdy działa. Ta nie działa.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Mnie martwi, gdy prokuratura działa na zlecenie polityczne, Ciebie nie?
>Martwi. Gdy działa. Ta nie działa.

Gratuluję oglądu rzeczywistości.
H.Kruger (860 punktów)
>Gratuluję oglądu rzeczywistości.
I vice versa.
18-09-2013 12:29 
 Ocena 11 na 11
liliac (147340 punktów)
>Notabene, najbardziej mnie bawi ekspert od pancernego skrzydła, Binienda.

No ale sam powiedz, jak niby takie skrzydło miałoby się złamać?




"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
18-09-2013 12:52 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Notabene, najbardziej mnie bawi ekspert od pancernego skrzydła, Binienda.
>No ale sam powiedz, jak niby takie skrzydło miałoby się złamać?
>


Ha, zrobiłam eksperyment. Nie łamie się! Tylko się gnie.
Użyłam nogi od stołu, można założyć, że to jakby brzoza.
Ale noga cała, nie wiem jak to zinterpretować.... HELP!


"We live in times of smart phones and stupid people"
18-09-2013 13:29 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)

>Użyłam nogi od stołu, można założyć, że to jakby brzoza.
>Ale noga cała, nie wiem jak to zinterpretować.... HELP!

Без водки не розбереш
18-09-2013 11:44 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Jacy świadkowie? Czego oni byli świadkami?
>To nie są żadni świadkowie. Właściwie nie wiadomo, w jakiej roli występują Ci ludzie i po co w ogóle prokuratura ich przesłuchuje. Powody są czysto polityczne i PRowe.
Właśnie o tym piszę, takie są powody, zarówno wystąpień i ekspertyz tych Panów, jak i działań prokuratury. Z tym, że należy odróżnić, PR polityków i "ekspertów" na ich usługach od prokuratury na usługach.
>A publikować ich "zeznania" jak najbardziej należy, bo jeżeli uznamy, że są to eksperci, to ich kwalifikacje należy zweryfikować bardzo skrupulatnie.
>Nienormalne byłoby nie ujawnienie tych protokołów, skoro już ktoś tych pajaców potraktował poważnie i wydał nasze pieniądze, żeby zorganizować ich "przesłuchanie".

W normalnym kraju, nie ujawnia się protokołów z przesłuchań świadków: wybranych świadków. Prokuratura działa ewidentnie na zlecenie polityczne, Ty temu kibicujesz, bo akurat jest Ci to na rękę. Gdy PiS dojdzie do władzy i ujawni dowolne zeznania świadków, które Ci się nie spodobają będziesz zapewne krzyczał o nadużyciu władzy!
18-09-2013 12:10 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>W normalnym kraju, nie ujawnia się protokołów z przesłuchań świadków: wybranych świadków.

Jakich świadków? Świadków czego? To nie są żadni świadkowie.

>Prokuratura działa ewidentnie na zlecenie polityczne, Ty temu kibicujesz, bo akurat jest Ci to na rękę.

Jest mi na rękę, żeby prokuratora nie zajmowała się bajdurzeniem paru nawiedzonych megalomanów,
Sklejanie modeli, wybuch stodoły, "eksperyment myślowy" - przecież to jest kpina z ludzi którzy prowadzą śledztwo i z opinii publicznej.
Można by tych "expertów" oskarżyć o znieważanie funkcjonariusz państwowych przez robienie sobie jaj z dochodzenia.

>Gdy PiS dojdzie do władzy i ujawni dowolne zeznania świadków, które Ci się nie spodobają będziesz zapewne krzyczał o nadużyciu władzy!

Oczywiście, jeżeli to będą zeznania świadków i będą miały istotne znaczenie dla śledztwa lub dla bezpieczeństwa tych osób będę głośno protestować W tym wypadku nie jest spełniony ani jeden z tych warunków.
Nie ma tu żadnych świadków, nie ma istotnych informacji a "expertom" nic nie grozi, poza byciem pośmiewiskiem oczywiście.

A propos - PIS nie miał problemu z ujawnianiem informacji ze śledztw, wiec nie strasz, już to widzieliśmy.
Brzostowski (7067 punktów)
>Jakich świadków? Świadków czego? To nie są żadni świadkowie.
To do mnie masz pretensje? Tak określa ich prokurator.
>>Prokuratura działa ewidentnie na zlecenie polityczne, Ty temu kibicujesz, bo akurat jest Ci to na rękę.
>Jest mi na rękę, żeby prokuratora nie zajmowała się bajdurzeniem paru nawiedzonych megalomanów,
>Sklejanie modeli, wybuch stodoły, "eksperyment myślowy" - przecież to jest kpina z ludzi którzy prowadzą śledztwo i z opinii publicznej.
Jest Ci to na rękę bo masz określony światopogląd i walczysz z innym, a tutaj akurat prokuratura działa po Twojej myśli.
>Można by tych "expertów" oskarżyć o znieważanie funkcjonariusz państwowych przez robienie sobie jaj z dochodzenia.
Chyba można.
>>Gdy PiS dojdzie do władzy i ujawni dowolne zeznania świadków, które Ci się nie spodobają będziesz zapewne krzyczał o nadużyciu władzy!
>Oczywiście, jeżeli to będą zeznania świadków i będą miały istotne znaczenie dla śledztwa lub dla bezpieczeństwa tych osób będę głośno protestować W tym wypadku nie jest spełniony ani jeden z tych warunków.
Aby to wiedzieć, musiałbyś znać akta całej sprawy, czy miałeś objawienie?
>Nie ma tu żadnych świadków, nie ma istotnych informacji a "expertom" nic nie grozi, poza byciem pośmiewiskiem oczywiście.
Być może.
>A propos - PIS nie miał problemu z ujawnianiem informacji ze śledztw, wiec nie strasz, już to widzieliśmy.
Ja nie straszę. Po prostu martwi mnie, gdy prokuratura jest ewidentnie służalcza, niezależnie od tego kto ma władzę i w jakiej sprawie. Ty natomiast akceptujesz te działania, wbrew zasadom, bo akurat Ci pasuje. To zwykła hipokryzja.
18-09-2013 12:52 
 Ocena 6 na 6
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Jakich świadków? Świadków czego? To nie są żadni świadkowie.
>To do mnie masz pretensje? Tak określa ich prokurator.

Wezwanie "w charterze świadka" nie oznacza, że ktoś jest świadkiem, zakłada się to na początku przesłuchania, a potem samo przesłuchanie to weryfikuje. Tutaj mamy weryfikację jednoznacznie negatywną.

>Jest Ci to na rękę bo masz określony światopogląd i walczysz z innym, a tutaj akurat prokuratura działa po Twojej myśli.

Mój światopogląd to "zajmijcie się poważnymi sprawami, skoro płacę wam z moich podatków".
Zakładam, że twój to "tak, wydawajcie moja kasę na głupoty, co mi tam, jak zabraknie to dopłacę"?
.
>Aby to wiedzieć, musiałbyś znać akta całej sprawy, czy miałeś objawienie?

Nie musiałAM (lenistwo wiele ma twarzy). Prokuratura je znała i miała prawo je ocenić. Bo jeżeli nie oni, to kto inny?

wiadomosci(*)rewicza_.html#TRNajCzytSST#Cuk

Rzeczywistość przechodzi najśmielsze oczekiwania. To jakby wszyscy ci "experci" się zmówili, że zrobią z Macierewicza i sekty smoleńskiej jedno wielkie pośmiewisko. Wygląda na spisek idealny.
Gdyby założyć, że jednak był zamach, to można by uznać, że ci macierewiczowi eksperci są liście płac Putina. Nie da się skuteczniej ośmieszyć tej hipotezy.

>>Nie ma tu żadnych świadków, nie ma istotnych informacji a "expertom" nic nie grozi, poza byciem pośmiewiskiem oczywiście.
>Być może.

Fakt, nie można wykluczyć zemsty sekty smoleńskiej za ośmieszenie ich sprawy.

>>A propos - PIS nie miał problemu z ujawnianiem informacji ze śledztw, wiec nie strasz, już to widzieliśmy.
>Ja nie straszę. Po prostu martwi mnie, gdy prokuratura jest ewidentnie służalcza, niezależnie od tego kto ma władzę i w jakiej sprawie.

A jak wyrażałeś swoje zmartwienie za czasów IV RP?


"We live in times of smart phones and stupid people"
Brzostowski (7067 punktów)
>Wezwanie "w charterze świadka" nie oznacza, że ktoś jest świadkiem, zakłada się to na początku przesłuchania, a potem samo przesłuchanie to weryfikuje. Tutaj mamy weryfikację jednoznacznie negatywną.
Nie zamierzam spierać się o słówka, w protokole na końcu jest podpis świadka i tak pisałem o tych ludziach.
>>Jest Ci to na rękę bo masz określony światopogląd i walczysz z innym, a tutaj akurat prokuratura działa po Twojej myśli.
>Mój światopogląd to "zajmijcie się poważnymi sprawami, skoro płacę wam z moich podatków".
>Zakładam, że twój to "tak, wydawajcie moja kasę na głupoty, co mi tam, jak zabraknie to dopłacę"?
Mój jest taki: Politycy won łapy od Prokuratury.
>>Aby to wiedzieć, musiałbyś znać akta całej sprawy, czy miałeś objawienie?
>Nie musiałAM (lenistwo wiele ma twarzy). Prokuratura je znała i miała prawo je ocenić. Bo jeżeli nie oni, to kto inny?
To dziwne, jak Ci nie pasuje słowo "świadek" to drzesz się, że to nie świadek, mimo że tak własnie napisał prokurator, a jak Ci pasuje, to już pokładasz w prokuraturze zaufanie. To hipokryzja.
>wiadomosci(*)rewicza_.html#TRNajCzytSST#Cuk
>Rzeczywistość przechodzi najśmielsze oczekiwania. To jakby wszyscy ci "experci" się zmówili, że zrobią z Macierewicza i sekty smoleńskiej jedno wielkie pośmiewisko. Wygląda na spisek idealny.
Jeśli myślisz, że ta publikacja zeznań nie ma przyczyn politycznych, to gratuluje oglądu rzeczywistosci.
>Gdyby założyć, że jednak był zamach, to można by uznać, że ci macierewiczowi eksperci są liście płac Putina. Nie da się skuteczniej ośmieszyć tej hipotezy.
Ja wyrażam tylko jedną opinię: prokuratura jest na usługach polityków, tylko to chciałem napisać, nic więcej. Ty wiesz, że mam rację, ale nie chcesz tego przyznać, bo stracisz dobre samopoczucie, ponieważ akurat dziś prokuratura robi Ci dobrze.
>>>Nie ma tu żadnych świadków, nie ma istotnych informacji a "expertom" nic nie grozi, poza byciem pośmiewiskiem oczywiście.
>>Być może.
>Fakt, nie można wykluczyć zemsty sekty smoleńskiej za ośmieszenie ich sprawy.
Kto tam wie, jaki wariat z tego powodu chwyci za broń.
>>>A propos - PIS nie miał problemu z ujawnianiem informacji ze śledztw, wiec nie strasz, już to widzieliśmy.
>>Ja nie straszę. Po prostu martwi mnie, gdy prokuratura jest ewidentnie służalcza, niezależnie od tego kto ma władzę i w jakiej sprawie.
>A jak wyrażałeś swoje zmartwienie za czasów IV RP?
Ach, rozumiem, czyli widzisz we mnie mohera, dlatego tak się czepiasz. Informuję Cię, że w wyborach głosowałem na PO i RP, mam nadzieję, że taka odpowiedź wystarczy. I cieszę się, że pośrednio przynzałaś się do hipokryzji.
20-09-2013 11:25 
 Ocena 1 na 1
H.Kruger (860 punktów)
Ja to widzę tak.
Katastrofa smoleńska nie jest sensu stricte sprawą polityczną. Nawet jeśli się rozpatruje, czy wypadek, czy zaniedbanie, czy zamach, czy wybuch itd. To jest sprawa życiowa o zasięgu krajowym. Dla społeczeństwa jako takiego jest sprawą interesującą.
Niestety, ktoś z tej sprawy (jak z wielu spraw o takim charakterze) UCZYNIŁ sprawę polityczną, bo zaczął ją wykorzystywać do atakowania swych politycznych przeciwników.
Dla mnie, niezależnie od moich zapatrywań politycznych, ta sprawa jest po prostu ważna. I chcę wiedzieć, co się tam stało. Jeśli ktoś twierdzi, ze mógłby to być zamach, to chcę wiedzieć czy był.
Jeśli jakaś grupa ludzi wykorzystuje media i organy publiczne do twierdzenia, ze zamach to był, to chcę wiedzieć czy mają coś sensownego do powiedzenia. Jeśli coś sensownego powiedzą prokuraturze i ta uzna to za ważne, to BYĆ MOŻE nas o tym poinformuje. Jeśli nie, to uważam, ze czyni to dla dobra śledztwa. Nawiasem mówiąc, podnoszenie, że zeznania innych świadków nie zostały opublikowane jest nieco chybione - zeznania innych świadków, ustalenia innych biegłych itd. zostały dawno upublicznione w raportach komisji Millera i innych, w tym aktualnej, laskowej.
Jeśli natomiast ta grupa nie ma nic sensownego do powiedzenia, jeśli zgrywa ważniaków a nie ma nic w ręku i robi to tylko dla hucpy, dla politycznych celów swoich mecenasów, to nie widze nic politycznego w upublicznieniu tego. Powiem więcej, upublicznienie tego ma dla mnie charakter wręcz apolityczny. Neutralny.
20-09-2013 12:08 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Katastrofa smoleńska nie jest sensu stricte sprawą polityczną. Nawet jeśli się rozpatruje, czy wypadek, czy zaniedbanie, czy zamach, czy wybuch itd. To jest sprawa życiowa o zasięgu krajowym. Dla społeczeństwa jako takiego jest sprawą interesującą.
W jaki sposób jest to sprawa życiowa? Co dzień ktoś umiera, co dzień umierają jacyś urzędnicy i czy jest to powód do śledztw, powoływania najróżniejszych "ekspertów" i narodowej histerii? Wątpię też czy jest to sprawa interesująca dla społeczeństwa, nie licząc 30% wyznawców Antkowej wersji.
>Niestety, ktoś z tej sprawy (jak z wielu spraw o takim charakterze) UCZYNIŁ sprawę polityczną, bo zaczął ją wykorzystywać do atakowania swych politycznych przeciwników.
Bo to w gruncie rzeczy jest sprawa polityczna i od początku tak była. Od samego początku była wykorzystywana do walki politycznej.
>Dla mnie, niezależnie od moich zapatrywań politycznych, ta sprawa jest po prostu ważna. I chcę wiedzieć, co się tam stało. Jeśli ktoś twierdzi, ze mógłby to być zamach, to chcę wiedzieć czy był.
A któż miał odnieść korzyści z tego zamachu? Tusk z Putinem? Bądźmy poważni, tym kto rzeczywiście coś zyskał był Jarosław Kaczyński ocierający się o wygraną w wyborach prezydenckich, następnie zaś betonujący swój elektorat na stałym poziomie i mający stały temat pozwalający bez problemu atakować rząd.
H.Kruger (860 punktów)
>W jaki sposób jest to sprawa życiowa? Co dzień ktoś umiera, co dzień umierają jacyś urzędnicy i czy jest to powód do śledztw, powoływania najróżniejszych "ekspertów" i narodowej histerii? Wątpię też czy jest to sprawa interesująca dla społeczeństwa, nie licząc 30% wyznawców Antkowej wersji.
Gdyby to był zamach, to zainteresowanych (i to przez dłuższy czas) byłoby nie 30% a 90% społeczeństwa. Nie sądzisz?
Poza tym, właśnie, dłuższy czas. Pamiętasz histerię przez pewien czas po katastrofie? Ja wiem, mocno indukowaną medialnie, ale jednak. To było społeczne zainteresowanie tematem. No i skala, skala katastrofy.
>Bo to w gruncie rzeczy jest sprawa polityczna i od początku tak była. Od samego początku była wykorzystywana do walki politycznej.
Co nie czyni z niej tematu z gruntu politycznego.
>A któż miał odnieść korzyści z tego zamachu? Tusk z Putinem? Bądźmy poważni, tym kto rzeczywiście coś zyskał był Jarosław Kaczyński ocierający się o wygraną w wyborach prezydenckich, następnie zaś betonujący swój elektorat na stałym poziomie i mający stały temat pozwalający bez problemu atakować rząd.
No i?
Sam się uwaikłał, poniekąd. Gdyby ten zespół ekspertów nie miał poparcia PISu, uważalibyśmy tę sprawę za polityczną? Czy sam fakt, że PIS go popiera, ba, zebrał, naładował i wystrzelił, uniemożliwia obnażenie jakości ekspertów, w imię politycznej poprawności?

Edit.
Tak mi się przypomniało.
Kiedyś właśnie, choć z innej okazji, gdy indukowano nas medialnie w, jak zwykle, kretyński sposób, ulał się ze mnie taki felietonik.
Gdyby to kogoś interesowało, oczywiście.
20-09-2013 12:45 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Gdyby to był zamach, to zainteresowanych (i to przez dłuższy czas) byłoby nie 30% a 90% społeczeństwa. Nie sądzisz?
Gdyby babka wąsy miała to by dziadkiem była. Cóż niby za zamachem przemawia?
>Poza tym, właśnie, dłuższy czas. Pamiętasz histerię przez pewien czas po katastrofie? Ja wiem, mocno indukowaną medialnie, ale jednak. To było społeczne zainteresowanie tematem. No i skala, skala katastrofy.
Słowo klucz: "było". Któż się teraz tym interesuje? Powiedziałbym, że jedynie ci, którzy mają z tego korzyść, lub ci, którzy starają się odpierać ataki drugiej strony.
>Co nie czyni z niej tematu z gruntu politycznego.
Dlaczego nie? To sprawa z gruntu polityczna, do politycznej walki wykorzystywana i w politycznym kontekście omawiana.
>No i?
Co no i?
>Sam się uwaikłał, poniekąd. Gdyby ten zespół ekspertów nie miał poparcia PISu, uważalibyśmy tę sprawę za polityczną? Czy sam fakt, że PIS go popiera, ba, zebrał, naładował i wystrzelił, uniemożliwia obnażenie jakości ekspertów, w imię politycznej poprawności?
A czy ja coś mówię o politycznej poprawności? Sama teza o zamachu jest absurdalna, albo jeśli trzeźwo spojrzeć to obciążająca Kaczyńskiego nie Tuska. Kontynuując skoro więc teza o zamachu jest absurdalna to i "eksperci" poziomem odbiegać nie mogą. Krótko mówiąc sama katastrofa, a jeszcze bardziej owa bzdurna teza o zamachu to sprawy czysto polityczne wykorzystywane do betonowania elektoratu i ataków na rząd.
H.Kruger (860 punktów)
>Gdyby babka wąsy miała to by dziadkiem była. Cóż niby za zamachem przemawia?
Nic. Zamachem interesuje się sekta smoleńska. Normalni ludzi dawno zakonotowali, że to smutna katastrofa i żyją dalej.
Gdyby jednak było inaczej? Bez babek i dziadków wąsatych, prosta konkluzja - czy gdyby okazało się, że to zamach, gdyby dowody wcześniej były mocne itp. - czy naród by się tym interesował bardziej niż teraz?
Zresztą - z tym, że tylko sekta tym żyje się nie zgadzam. Wielu normalnych ludzi też żyje. I ich interesuje wynik ustaleń prokuratury.
>Słowo klucz: "było". Któż się teraz tym interesuje? Powiedziałbym, że jedynie ci, którzy mają z tego korzyść, lub ci, którzy starają się odpierać ataki drugiej strony.
Jak wyżej. Zainteresowanie jest, nazwijmy to, potencjalne.
>>Co nie czyni z niej tematu z gruntu politycznego.
>Dlaczego nie? To sprawa z gruntu polityczna, do politycznej walki wykorzystywana i w politycznym kontekście omawiana.
Jak dla kogo. Mnie interesuje, bym temat zamachu został wyjaśniony (czyli wedle bieżących ustaleń potwierdzony), nie dlatego, ze to napędza elektoratu wodzowi, po prostu nie chcę o tym słyszeć i nie chcę by się n asz kraj dalek tym kompromitował.
>>No i?
>Co no i?
>>Sam się uwaikłał, poniekąd. Gdyby ten zespół ekspertów nie miał poparcia PISu, uważalibyśmy tę sprawę za polityczną? Czy sam fakt, że PIS go popiera, ba, zebrał, naładował i wystrzelił, uniemożliwia obnażenie jakości ekspertów, w imię politycznej poprawności?
>A czy ja coś mówię o politycznej poprawności? Sama teza o zamachu jest absurdalna, albo jeśli trzeźwo spojrzeć to obciążająca Kaczyńskiego nie Tuska. Kontynuując skoro więc teza o zamachu jest absurdalna to i "eksperci" poziomem odbiegać nie mogą. Krótko mówiąc sama katastrofa, a jeszcze bardziej owa bzdurna teza o zamachu to sprawy czysto polityczne wykorzystywane do betonowania elektoratu i ataków na rząd.
Polityczna poprawność w tym przypadku, zgodnie z tezą Brzozowskiego, którą kontestuję, jest taka, ze prokuratura nie powinna upubliczniać tych ustaleń, bo to są powody polityczne. Powinna być neutralna i nic nie mówić. Pozwolić ndalej bandzie oszołomów siać ferment w kraju.
20-09-2013 13:11 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nic. Zamachem interesuje się sekta smoleńska. Normalni ludzi dawno zakonotowali, że to smutna katastrofa i żyją dalej.
Pełna zgoda.
>Gdyby jednak było inaczej? Bez babek i dziadków wąsatych, prosta konkluzja - czy gdyby okazało się, że to zamach, gdyby dowody wcześniej były mocne itp. - czy naród by się tym interesował bardziej niż teraz?
Pewnie tak, ale cóż z tego?
>Zresztą - z tym, że tylko sekta tym żyje się nie zgadzam. Wielu normalnych ludzi też żyje. I ich interesuje wynik ustaleń prokuratury.
Co tu jeszcze ustalać? Teraz to jest tylko babranie się i tworzenie niepotrzebnych wątpliwości. Zamachu nikt poważny nie powinien brać pod uwagę, zostaje więc tylko jeden wariant a tu już wiadomo to co trzeba.
>Jak wyżej. Zainteresowanie jest, nazwijmy to, potencjalne.
Powiedzmy.
>Jak dla kogo. Mnie interesuje, bym temat zamachu został wyjaśniony (czyli wedle bieżących ustaleń potwierdzony), nie dlatego, ze to napędza elektoratu wodzowi, po prostu nie chcę o tym słyszeć i nie chcę by się n asz kraj dalek tym kompromitował.
Tematu zamachu nie da się wyjaśnić, bo takiego zamachu zwyczajnie nie było. Istnieje on w umysłach sekty smoleńskiej, a z urojeniami wygrać nie sposób. Kto i jak przekona wierzących?
>Polityczna poprawność w tym przypadku, zgodnie z tezą Brzozowskiego, którą kontestuję, jest taka, ze prokuratura nie powinna upubliczniać tych ustaleń, bo to są powody polityczne. Powinna być neutralna i nic nie mówić. Pozwolić ndalej bandzie oszołomów siać ferment w kraju.
Wedle mnie nie ma przeciwwskazań do ujawnienia. Tylko, że cóż to zmieni? Ci, którzy wierzą w zamach będą ględzili o rusko-żydowsko-masońskiej prowokacji. Reszcie zaś różnicy to nie zrobi, bo niby w czym?
H.Kruger (860 punktów)
>Pewnie tak, ale cóż z tego?
Generalnie - próbowałem argumentować Brzostowskiemu, że to nie jest sprawa polityczna. Albo, że nie tylko. I że fakt publikacji tych informacji przez priokuraturę nie ma wymiaru politycznego.
20-09-2013 13:26 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Generalnie - próbowałem argumentować Brzostowskiemu, że to nie jest sprawa polityczna. Albo, że nie tylko. I że fakt publikacji tych informacji przez priokuraturę nie ma wymiaru politycznego.
Osobiście uważam, że jest to sprawa polityczna, ale czy to coś złego? Co do publikacji informacji przez prokuraturę to nie sądzę aby stało się to na zlecenie polityków, ale działanie to wymiar polityczny ma, przez sam fakt związku ze sprawą o charakterze politycznym.
H.Kruger (860 punktów)
Dla niektórych kluczowe moze mieć to: na zlecenie. Nawet, jeśli zlecenie jest domniemane.
20-09-2013 13:51 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Dla niektórych kluczowe moze mieć to: na zlecenie. Nawet, jeśli zlecenie jest domniemane.
Według mnie to zlecenie istnieje tak jak zamach, w niektórych umysłach. Jeśli więc tak jest to i tak nikt nikogo nie przekona. Wierzący w zamach i tak mają swoją wersję wydarzeń, najwyżej dodadzą do niej kolejny klocek.
18-09-2013 17:40 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
Jesteś po prostu śmieszny i nie rozumiesz cywilizowanego otwartego społeczeństwa. Publikacja każdego zeznania jeśli interesuje opinię publiczną jest / powinna być normą. Od normy zawsze powinny istnieć wyjątki.
To że obecnie wychodzimy dopiero z dziczy zeszłej epoki, gdzie normą była "tajemnica wewnętrzna instytucji" to zupełnie inna bajka.
Tak samo jak to, że prokurator musi być ostrożny w publikowaniu, ale absolutnie żadnym powodem nie może tu być potencjalne ośmieszenie kogoś kto bzdury zeznaje, lecz tylko i wyłącznie ocena wpływu na dalsze śledztwo. Nie publikujemy tego co może przebieg postępowania zepsuć. I tyle.
Resztę zapewnia ochrona danych osobowych oraz informacji niejawnych.

PS. przyznam się że wczoraj się zastanawiałem jakie argumenty wyciągną pisiory, żeby udowadniać, że ta publikacja to zło. Teraz już dzięki tobie wiem: naga prawda o czyjejś niekompetencji musi być jak najdłużej skrywana. W zasadzie mogłem się domyślić już dawno - jest to absolutnie zgodnie z całym podważaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej, która oparła się, jak dawno wiemy, na paśmie kolejnych błędów i niekompetencji oraz podejmowania dalszych decyzji bez posiadania wystarczających danych itd.
Każdy, absolutnie każdy, kto tylko słuchał nagrań czy czytał scenogram z rejestratora głosowego, wie o tym, iż system kilka razy podał komendę "PULL UP !". To że jakakolwiek komisja wyjaśnia cokolwiek jeszcze ponad to, że operator sprawnego statku powietrznego doprowadził do wydania przez system 1 raz takiej komendy, a co dopiero jej nie wykonał od razu - to już jest absolutnie wola wyjaśnienia cudów i przyczyn absolutnie dodatkowych marginalnych. W zasadzie po to by jak najwięcej i jak najlepszych wydać zaleceń profilaktycznych. I nie ma to znaczenia, że przyczyną np. niewykonania od razu ruchu drążkiem maksymalnie do siebie po takiej komendzie , jest przyczyną braku szkolenia czy ignorancji, czy sugestii niekompetentnej kontroli naziemnej. Przyczyna bezpośrednia jest taka sama - błąd pilota EOT.
Brzostowski (7067 punktów)
>Jesteś po prostu śmieszny i nie rozumiesz cywilizowanego otwartego społeczeństwa.
Człowieku o czym Ty bredzisz? Masz przykład prokuratory działającej na zlecenie polityków i wciskasz mi kit o tym, że prokuratura to zrobiła bo chciała poinformować opinię publiczną poineważ ta jest tym zainteresowana? I Ty sam w to wierzysz?

Człowieku, w Polsce trwa wojna polityczna, między PiS i PO i jak się nadarzyła okazja to walnęli w PiS, a Ty myślisz, że dlatego, że chcieli abyś po prostu wiedział?

Jak PiS wygra wybory, to ta sama prokuratura ujawni coś przeciw PO, albo RP czy SLD i będzie to tak samo złe w mojej ocenie.

Rozglądaj się trochę dookoła siebie i staraj się rozumieć co się dzieje. To co Ty odbierasz jako dobry efekt publikacji to tylko efekt uboczny patologii (związków prokuratury z politką). Ja zwracam uwagę na patologie, a Ty się cieszysz, że tym razem akurat fajnie wyszło!
18-09-2013 18:02 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Człowieku, w Polsce trwa wojna polityczna, między PiS i PO i jak się nadarzyła okazja to walnęli w PiS, a Ty myślisz, że dlatego, że chcieli abyś po prostu wiedział?

Bzdura - rząd oficjalnie dawno powiedział, że wspiera oficjalną komisję i oficjalne wyjaśnianie i przeznaczy środki oraz dał zielone światło na publikowanie oficjalnych wypowiedzi i materiałów PRZECIWKO oszołomom Głównego Antka Oszołoma.
Ta publikacja jest całkowicie zgodna z oficjalną linią tej włądzy i szłusznie.
Jeśli chcecie budować kapitał pilityczny i walczyć politycznie na ośmieszaniu oficjalnych instytucji naszego państwa oraz rzetelnych procedur załatwianai i wyjaśniania spraw, to tak własnie bezie kolego
Wszyscy urzędnicy będą ci mówić NIE !! WAL SIE !! czy ci sie to podoba czy nie.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Człowieku, w Polsce trwa wojna polityczna, między PiS i PO i jak się nadarzyła okazja to walnęli w PiS, a Ty myślisz, że dlatego, że chcieli abyś po prostu wiedział?
>Bzdura - rząd oficjalnie dawno powiedział, że wspiera oficjalną komisję i oficjalne wyjaśnianie i przeznaczy środki oraz dał zielone światło na publikowanie oficjalnych wypowiedzi i materiałów PRZECIWKO oszołomom Głównego Antka Oszołoma.
No właśnie, czyli prokuratura w służbie polityków.
>Ta publikacja jest całkowicie zgodna z oficjalną linią tej włądzy i szłusznie.
O to to, to to chodzi.
>Jeśli chcecie budować kapitał pilityczny i walczyć politycznie na ośmieszaniu oficjalnych instytucji naszego państwa oraz rzetelnych procedur załatwianai i wyjaśniania spraw, to tak własnie bezie kolego
>Wszyscy urzędnicy będą ci mówić NIE !! WAL SIE !! czy ci sie to podoba czy nie.
Nudzi mnie udowadnianie, że nie jestem wielbłądem, dość jasno napisałem o co mi chodzi. Twoje "objawienia" pozostaw sobie, proszę.
18-09-2013 23:27 
 Ocena 2 na 2
maciejo (3492 punktów)
>>>Człowieku, w Polsce trwa wojna polityczna, między PiS i PO i jak się nadarzyła okazja to walnęli w PiS, a Ty myślisz, że dlatego, że chcieli abyś po prostu wiedział?
>>Bzdura - rząd oficjalnie dawno powiedział, że wspiera oficjalną komisję i oficjalne wyjaśnianie i przeznaczy środki oraz dał zielone światło na publikowanie oficjalnych wypowiedzi i materiałów PRZECIWKO oszołomom Głównego Antka Oszołoma.
>No właśnie, czyli prokuratura w służbie polityków.

Komisja ds. badania wypadków lotniczych i prokuratura, to tak jakby co innego...

>>Ta publikacja jest całkowicie zgodna z oficjalną linią tej włądzy i szłusznie.
>O to to, to to chodzi.

Chodzi o to, że nie można robić sobie jaj z narodu. Komisja Macierewicza zachowuje się jak matka małej Madzi - próbuje oszukać cały kraj i manipulować opinią publiczną. Zauważ, że zespół parlamentarny nigdy (!!!) nie pokazał pełnych danych początkowych na jakich pracuje, bądź powoływał się na dane rządowe, które jednocześnie uważał za fałszywe. Nie widzisz tu delikatnej sprzeczności?
Nie można w ten sposób uprawiać nauki!
Współcześnie do recenzowania i określania wartości każdej pracy badawczej w znacznej mierze służy przedstawienie materiałów i metod. Zespól Macierewicza nie miał żadnych - ot i cała tajemnica.
Brzostowski (7067 punktów)
>Komisja ds. badania wypadków lotniczych i prokuratura, to tak jakby co innego...
Kto udostępnił zeznania?
>>>Ta publikacja jest całkowicie zgodna z oficjalną linią tej włądzy i szłusznie.
>>O to to, to to chodzi.
>Chodzi o to,...

Ja nie dyksutuję o tym, czy Macierewicz ma rację i jakie metody stosują jego eksperci, tylko zupełnie o czymś innym.
19-09-2013 21:19 
 Ocena 2 na 2
maciejo (3492 punktów)
>>Komisja ds. badania wypadków lotniczych i prokuratura, to tak jakby co innego...
>Kto udostępnił zeznania?
Prokuratura i to w swoim własnym interesie. Do tej pory Antkowa komisja regularnie wyżywała się na prokuratorach i mieszała ich z błotem przy każdej okazji. Faktem jest, że czasem przez własne błędy i nieścisłości w wypowiedziach na to pracowali. Nie uważam, by upublicznienie tego było politycznie motywowane. W ogóle w tym przypadku śledztwo powinno być całkowicie jawne i komu jak komu ale Macierewiczowi szczególnie powinno na tym zależeć. Skoro tak bardzo chce prawdy, to czemu się burzy gdy opinia publiczna rzeczoną dostaje? Może jednak nie chodzi o fakty lecz o ideologie i jak to w takich przypadkach bywa im większe różnice pomiędzy rzeczywistością i poglądami, tym dla tej pierwszej gorzej.

>>>>Ta publikacja jest całkowicie zgodna z oficjalną linią tej włądzy i szłusznie.
>>>O to to, to to chodzi.
>>Chodzi o to,...
>Ja nie dyksutuję o tym, czy Macierewicz ma rację i jakie metody stosują jego eksperci, tylko zupełnie o czymś innym.

Ale to jest właśnie sedno sprawy. Dzięki wyjaśnieniom prokuratury dowiedzieliśmy się, że nie ma ani ekspertów ani badań ani metodologii. Macierewicz się całkowicie w swoich wynurzeniach pogubił. Teraz widać, że jest to tylko i wyłącznie polityczne, cyniczne rozgrywanie katastrofy, bazowanie na pierwotnych instynktach, szukanie zewnętrznego wroga, który zatuszuje własną jałowość i pustkę programową i intelektualną.
Brzostowski (7067 punktów)
>Prokuratura i to w swoim własnym interesie. Do tej pory Antkowa komisja regularnie wyżywała się na prokuratorach i mieszała ich z błotem przy każdej okazji. Faktem jest, że czasem przez własne błędy i nieścisłości w wypowiedziach na to pracowali. Nie uważam, by upublicznienie tego było politycznie motywowane. W ogóle w tym przypadku śledztwo powinno być całkowicie jawne i komu jak komu ale Macierewiczowi szczególnie powinno na tym zależeć. Skoro tak bardzo chce prawdy, to czemu się burzy gdy opinia publiczna rzeczoną dostaje? Może jednak nie chodzi o fakty lecz o ideologie i jak to w takich przypadkach bywa im większe różnice pomiędzy rzeczywistością i poglądami, tym dla tej pierwszej gorzej.
Jakoś prokurator nie kwapi się z publikowaniem innych zeznań, a jest ich od cholery w tym postępowaniu. Znasz jakieś inne zeznania publicznie dostępne na stronie internetowej prokuratury?
zobacz sobie:
www.npw.gov.pl/491-Katastrofa_smolenska.htm

Wg mnie masz rację, że prokuraturze także mogło zalezec na publikacji i ośmeiszeniu Macierewicza, bo ten się ich czepia cały czas.

>>>>>Ta publikacja jest całkowicie zgodna z oficjalną linią tej włądzy i szłusznie.
>>>>O to to, to to chodzi.
>>>Chodzi o to,...
>>Ja nie dyksutuję o tym, czy Macierewicz ma rację i jakie metody stosują jego eksperci, tylko zupełnie o czymś innym.
>Ale to jest właśnie sedno sprawy. Dzięki wyjaśnieniom prokuratury dowiedzieliśmy się, że nie ma ani ekspertów ani badań ani metodologii. Macierewicz się całkowicie w swoich wynurzeniach pogubił. Teraz widać, że jest to tylko i wyłącznie polityczne, cyniczne rozgrywanie katastrofy, bazowanie na pierwotnych instynktach, szukanie zewnętrznego wroga, który zatuszuje własną jałowość i pustkę programową i intelektualną.
Ja to wiedziałem już wcześniej. I tak jak pisałem, rozumiem znaczenie tego "odkrycia", ale widzę też inne, wg mnie ważniejsze problemy: pewną dyspozycyjność prokuratury.
maciejo (3492 punktów)
>>Prokuratura i to w swoim własnym interesie. Do tej pory Antkowa komisja regularnie wyżywała się na prokuratorach i mieszała ich z błotem przy każdej okazji. Faktem jest, że czasem przez własne błędy i nieścisłości w wypowiedziach na to pracowali. Nie uważam, by upublicznienie tego było politycznie motywowane. W ogóle w tym przypadku śledztwo powinno być całkowicie jawne i komu jak komu ale Macierewiczowi szczególnie powinno na tym zależeć. Skoro tak bardzo chce prawdy, to czemu się burzy gdy opinia publiczna rzeczoną dostaje? Może jednak nie chodzi o fakty lecz o ideologie i jak to w takich przypadkach bywa im większe różnice pomiędzy rzeczywistością i poglądami, tym dla tej pierwszej gorzej.
>Jakoś prokurator nie kwapi się z publikowaniem innych zeznań, a jest ich od cholery w tym postępowaniu. Znasz jakieś inne zeznania publicznie dostępne na stronie internetowej prokuratury?

Szczerze mówiąc, to tego nie śledziłem wcześniej i dlatego nie znam.
Tutaj mamy dość spektakularny przykład - stąd utajnienie sprawy byłoby szkodliwe dla społeczeństwa. Od dłuższego czasu przecież wszyscy są mamieni poprzez ekspertyzy tego zespołu, a biorąc pod uwagę, że zaangażowały się w to osoby świata nauki dodaje to komisji pewnej estymy, nadje hipotezom inne oblicze niż urojenia polityka. W związku z tym gdy odkryto, iż ów zespół tak na prawdę nie ma żadnych dowodów, żadnych danych, nic - należy koniecznie to narodowi obwieścić by skończyć z tą idiotyczną propagandą.
18-09-2013 21:26 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
> Człowieku, w Polsce trwa wojna polityczna, między PiS i PO i jak się nadarzyła okazja to walnęli w PiS, a Ty myślisz, że dlatego, że chcieli abyś po prostu wiedział? >
Prawda. Walnęli w PiS.
Walnęli twardym faktem, że PiS to organizacja powołująca na eksperta mającego rozstrzygnąć kwestię ewentualnej eksplozji w samolocie - osobę, która widziała (raz) wybuch szopy.
Tak sobie siedzę, czytam o tym i zbieram myśli. Samolotem raz leciałem i akurat siedziałem przy oknie.
O wybuchach szop wiem więcej od eksperta, bo słyszałem o dwóch przypadkach. Raz baba niemieckim handgranatem gorące ziemniaki świniom tłukła. Drugi raz znowuż jeden dziadek przez komunę uciskany zakazem produkcji alkoholu - pokątnie bimber w szopie nastawiał i źle to zrobił.
Tu p*****lnie czy tam - podobieństwa są. Toż to i tamto - wybuch.
To polskie takie trochę. Ksiądz raz gosposię wyściska a już radzi jak wieść życie małżeńskie.
Brzostowski (7067 punktów)
>Walnęli twardym faktem, że PiS to organizacja powołująca na eksperta mającego rozstrzygnąć kwestię ewentualnej eksplozji w samolocie - osobę, która widziała (raz) wybuch szopy...
To, że ujawniono "wiarygodność" "ekspertów" oraz ich "mądrości" to DOBRZE! Ja temu nie przeczę. Mówię tylko, że wg mnie zrobiono to tylko dlatego, że pasuje to rządzącym i wynika z tego że prokuratura nie jest niezależna. Akurat patologia (uzależnienie prokuratury od polityków) ma tutaj uboczne, pozytywne efekty. Mnie jednak bardziej martwi ta patologia niż pozytywny efekt pojedynczych działań, zwłaszcza, że i tak Ci którzy wierzyli w zamach, będą w niego wierzyć, być może kilka procent zwątpi. Te kilka procent zobaczysz w kolejnych sondażach.
19-09-2013 18:43 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>To, że ujawniono "wiarygodność" "ekspertów" oraz ich "mądrości" to DOBRZE! Ja temu nie przeczę. Mówię tylko, że wg mnie zrobiono to tylko dlatego, że pasuje to rządzącym i wynika z tego że prokuratura nie jest niezależna.

Zapominasz, że piszesz o Prokuraturze Wojskowej.
Biorąc pod uwagę ogromną ilość faktów które pomijasz, a które dotyczą wieeeelkiej niepokonywalnej w zasadzie przepaści między tą instytucją a Rządem oraz jego instytucjami, doradzam Ci wprost - zamilknij, bo kompromitujesz się jak ci eksperci (od czego innego).
Brzostowski (7067 punktów)
>Zapominasz, że piszesz o Prokuraturze Wojskowej.
>Biorąc pod uwagę ogromną ilość faktów które pomijasz, a które dotyczą wieeeelkiej niepokonywalnej w zasadzie przepaści między tą instytucją a Rządem oraz jego instytucjami, doradzam Ci wprost - zamilknij, bo kompromitujesz się jak ci eksperci (od czego innego).
Faktycznie, to ogromna przepaść... Prokuratora Naczelnego powołuje Prezydent, a ten jest jakby z PO, premier chyba też ... masz rację istnieje przepaść w oglądzie rzeczywistości pomiędzy Tobą i mną.
19-09-2013 23:19 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
> Prokuratora Naczelnego powołuje Prezydent, a ten jest jakby z PO, premier chyba też

Faktycznie, jednak masz rację, a ja się ogromnie pomyliłem. Prokuratorów Wojskowych przyprowadza do pracy prezydent spośród swoich kumpli, z którymi wcześniej poluje na króliki w lesie. A potem do nich dzwoni i mówi co mają kserować, skanować i wrzucać do netu.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>"Eksperci" Macierewicza, jacy są, widać. Ale w normalnym kraju nie powinno się publikować przesłuchania, tylko po to aby skompromitować świadków, a to był JEDYNY cel publikacji.

Na czym polega twój problem z ujawnianiem materiałów mogących skompromitować debili pchających się na afisz?
To jedna z funkcji dziennikarstwa.

Przy okazji, czy to aby nie ty domagałeś się ujawnienia zeznań załogi Jaka?

Zadziwiające, jak piewcy mądrości pana Macierewicza domagający się ujawniania wszystkiego, nagle zmieniają zdanie kiedy wychodzi na jaw że ich autorytety intelektualne są osobami upośledzonymi umysłowo.

ps. osobiście jestem za nieujawnianiem niczego do czasu zakończenia dochodzenia.
Brzostowski (7067 punktów)
>>"Eksperci" Macierewicza, jacy są, widać. Ale w normalnym kraju nie powinno się publikować przesłuchania, tylko po to aby skompromitować świadków, a to był JEDYNY cel publikacji.
>Na czym polega twój problem z ujawnianiem materiałów mogących skompromitować debili pchających się na afisz?
Uważam, że nie powinno się publikować materiałów z przesłuchań, po to aby kompromitować świadków (ekspertów). Do tego celu służą biegli, a nie opinia publiczna.
>To jedna z funkcji dziennikarstwa.
Zeznania ujawniła prokuratura.
>Przy okazji, czy to aby nie ty domagałeś się ujawnienia zeznań załogi Jaka?
Nie przypominam sobie, ale jeśli publikować to wszsytko albo dużo, a jak nie to w ogóle.
>Zadziwiające, jak piewcy mądrości pana Macierewicza domagający się ujawniania wszystkiego, nagle zmieniają zdanie kiedy wychodzi na jaw że ich autorytety intelektualne są osobami upośledzonymi umysłowo.
??
>ps. osobiście jestem za nieujawnianiem niczego do czasu zakończenia dochodzenia.
Właśnie oto chodzi.
20-09-2013 19:50 
 Ocena 3 na 3
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Uważam, że nie powinno się publikować materiałów z przesłuchań, po to aby kompromitować świadków (ekspertów). Do tego celu służą biegli, a nie opinia publiczna.

Tak, dobrze by było gdyby tymi panami zajęli się biegli, ze szczególnym wskazaniem na biegłych psychiatrów.

Słusznie kwalifikujesz ich działalność jako polityczną.

Tak się składa, że szanuję naukę a nie szanuję polityki,
dlatego pozytywnie oceniam zdemaskowanie tych politycznych mend udających naukowców, przysparzających tym wstydu i Polakom i naukowcom.

Weźmy tego imbecyla Biniendę, który na antenie Discovery Channel wadził się z prawami dynamiki przed wielomilionową widownią.
Tobie, jako sympatykowi zamachu i magii to może zwisa, ale mnie się nie podoba kiedy debile robią nam i polskiej nauce siarę za granicą, dlatego popieram wszelkie inicjatywy zmierzające do ukrócenia występów publicznych tej wesołej pisowskiej gromadki.
Selanos (12869 punktów)
No i o co ta afera? Te kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt procent zwolenników Macierewicza uzna całą sprawę za manipulację Gazety Wyborczej, która jak wiadomo jest komunistyczno-masońsko-ateistyczno-żydowsko-liberalna. Za to ludzie którzy używają tego tajemniczego, niedocenianego organu zwanego mózgiem, zareagują tak samo, jak robili to od czasu powstania wszelkich teorii spiskowych dotyczących zamachu na Kaczyńskiego - śmiechem.

Nic się nie zmieni, z zaślepionymi dyskutować się nie da.
18-09-2013 17:48 
 Ocena 4 na 4
rysiek (4593 punktów)
>Nic się nie zmieni, z zaślepionymi dyskutować się nie da.

Racja. Mamy ciąg dalszy:

Trwa brutalna i bezprecedensowa nagonka na świat polskiej nauki i naukowców, którzy chcą służyć prawdzie. Od '68 roku nie pamiętam takiej sytuacji. Wstyd - powiedział Antoni Macierewicz

To akt terroryzmu medialnego, niespotykanego w cywilizowanym świecie

Nigdy nie użyję słowa "zamach", jednak jestem głęboko przekonany, że w Smoleńsku doszło do wybuchu nad ziemią
(prof. Jacek Rońda)

wiadomosci(*)54,wid,15997153,wiadomosc.html
18-09-2013 17:54 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Trwa brutalna i bezprecedensowa nagonka na świat polskiej nauki i naukowców, którzy chcą służyć prawdzie.

Cudnie. Po prostu cudnie...




"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
rafal7 (138 punktów)
Fragment odtajnionego przez NPW stenogramu z przesłuchania prof. Jacka Rońdy:

Cytat:
Zeznaję, że z pierwszego wykształcenia jestem balistykiem wewnętrznym, ukończyłem ***, specjalność: budowa amunicji i rakiet. W czasie studiów przez 4 lata byłem stypendystą Ministra Obrony Narodowej. Po skończeniu studiów miałem pracować w Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia w Zielonce. Tam miało być moje miejsce służby. Z obowiązku służby zostałem zwolniony rozkazem MON i skierowany do pracy na Politechnice Warszawskiej, na wskazanym przeze mnie Wydziale Mechaniczno-Technologicznym. W 1979 r. skończyłem pracę doktorską w ***, w zakresie dynamiki materiałów. Po tym zostałem zwolniony rozkazem MON z obowiązku służby wojskowej i przeszedłem na tzw. listę rezerwową wsparcia dla WITU, co obowiązywało tylko na wypadek mobilizacji. Na tym moja kariera, jeśli chodzi o sprawy wojskowe się zakończyła. Uczestniczyłem w różnych pracach badawczych dla wojskach, związanych z budową rakiety przeciwpancernej. Moja praca magisterska obejmowała problematykę związaną z napędem rakietowym na paliwo stałe. Za pracę tę dostałem nagrodę MON. Po doktoracie w 1981 r. przeszedłem z wydziału ***, gdzie przez 5 lat pracowałem w grupie zajmującą się technologią silników lotniczych. W 1983 r. wyjechałem z Polski na kontrakt do Uniwersytetu Technicznego w ***. Był to uniwersytet mający być konkurencją dla uczelni w Rostock. Pracowałem w ramach tematu, w który zaangażowane było ponad 30 uczelni niemieckich, w tym uniwersytet Bundeswehry, obejmujący kwestie związane ze spawaniem pod wodą. Program jaki wtedy opracowałem, został później sprzedany firmie Haliburton. W 1989 r. wyjechałem do ***, gdzie otrzymałem stanowisko starszego wykładowcy, odpowiadające tytułowi docenta na Uniwersytecie ***. W tej uczelni pracowałem do 2003 r. W 2000 roku skończyłem moją współpracę z Uniwersytetem *** w zakresie spawania podwodnego. W *** od 1996 do 2003 r. byłem przedstawicielem firmy ***, zajmującą się produkcją broni nuklearnej i elektrowni atomowych, obecnie nazywa się ***. Tam opracowałem dwa programy na symulacje przemian fazowych w stopach stałych, co jest ważne dla symulacji obiektów spawanych. Pierwszy raz do *** pojechałem w 1995 r. do Uniwersytetu w ***, gdzie w ramach urlopu udzielonego mi z macierzystej uczelni pracowałem dla firmy ***, dla działu obsługującego elektrownie atomowe, gdzie zajmowałem się bezpieczeństwem z zakresie połączeń spawanych. Pracowałem dla nich do ***, drugi raz pojechałem do *** w 2000 r. i przez 1,5 roku dalej pracowałem dla *** Jeśli chodzi o moje kontakty z lotnictwem, to 3 lata temu objąłem temat dla WSK Rzeszów, z udziałem 3 uczelni i jednego instytutu badawczego w zakresie silników turbinowych. Udział w tym brały ***. 3 miesiące temu wdrożyłem w *** platformę informatyczną do projektowania połączeń spawanych w silnikach turbinowych. Tak wygląda moja kariera zawodowa w zakresie termodynamiki i lotnictwa.
rafal7 (138 punktów)
Prof. Jan Obrębski (za Wikipedią):
Cytat:
- współczesny polski naukowiec, profesor nauk technicznych, specjalista w zakresie mechaniki i budownictwa (mechanika budowli, mechanika lekkich konstrukcji przestrzennych, mechanika prętów cienkościennych, metody komputerowe, wytrzymałość materiałów). (...) Po uzyskaniu stopni naukowych doktora i doktora habilitowanego (rozprawa habilitacyjna Analiza i synteza numeryczna wielkich układów konstrukcyjnych, 1979) otrzymał w 1996 roku tytuł profesora nauk technicznych. Obecnie profesor zwyczajny na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej w Zakładzie Wytrzymałości Materiałów, Teorii Sprężystości i Plastyczności.

(pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Obrębski)
szarley (54913 punktów)
>Prof. Jan Obrębski (za Wikipedią):

W swojej dziedzinie jeden z najlepszych....
rafal7 (138 punktów)
No właśnie...
szarley (54913 punktów)
>No właśnie...

rafal7 (138 punktów)
I jeszcze fragment odtajnionego przez Naczelną Prokuraturę Wojskową stenogramu z przesłuchania trzeciego naukowca:

Cytat:
Jestem profesorem uczelni w której jestem zatrudniony, jestem dziekanem wydziału na tej uczelni - wydziału inżynierii cywilnej. Jestem redaktorem naczelnym pisma technicznego ***. Jestem dyrektorem laboratorium badawczego specjalizującym się w zachowaniu materiałów, w szczególności pod wpływem uderzeń wysokiej energii. Prowadzę na tej uczelni prace naukowe od 25 lat, wcześniej przez 6 lat na uniwersytecie ***. Praca naukowa, o której mówię, polega na tym, że konstruuję model samolotu i model drzewa bądź model ziemi i numerycznie, na pomocą zastosowania opisów matematycznych zachowania się materiałów, odpowiednich dla wybranych części, komponentów na przykład duraluminium dla samolotu i drzewa bądź miękkiej ziemi, jestem w stanie przyjąć warunki początkowe tego modelu i komputer za pomocą iteracji numerycznej oblicza zachowanie się tego obiektu w krokach nanosekundy lub krótszych, używając programu LS Dyna 3D, czyli nieliniowego programu metody elementów skończonych, z algorytmem "explicit". Komputer, po odpowiednim czasie obliczeniowym, pokazuje zachowanie się obiektów, które przyjąłem z warunkami początkowymi. Metodologia ta została rozwinięta przez konsorcjum lotnicze - w skład którego wchodzi NASA, FAA, Boeing, firmy produkujące napędy odrzutowe oraz uniwersytety specjalizujące się w analizie numerycznej uderzeń o dużej energii, którego jestem członkiem i była testowana przy katastrofie wahadłowca Columbia, jak również do różnych komponentów samolotów. Dzięki tej pracy, opracowałem technologię materiałów kompozytowych plecionych, która została wykorzystana w silnikach odrzutowych przez firmę GE Aerospace, Honeywall i Williams Int. Mam więc osiągnięcia w zakresie opracowanej przeze mnie wraz z kolegami z NASA i FAA technologii. Posiadam na swojej uczelni unikalne laboratorium z wartość urządzeń ok. 10 mln USA, takie jak działo próżniowe, urządzenia do odkształcania materiałów i struktur oraz urządzenia rejestrujące, jak kamery szybkościowe czy czujniki do odkształceń. Laboratorium to jest używane do charakteryzowania materiału, który następnie opisuje się matematycznie w programie LS Dyna, który to opis służy do obliczania zachowania się samolotu przy na przykład uderzenia w drzewo czy ziemię. Badania tego typu przeprowadzam od wielu lat i badanie dotyczące samolotu Tu-154M jest jednym z wielu, jakie przeprowadzałem używając tej metodologii.

rafal7 (138 punktów)
Powyższe informacje o tych trzech naukowcach raczej nie potwierdzają hipotezy o ich niedostatecznych kompetencjach...
22-09-2013 18:58 
 Ocena 1 na 1
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>Powyższe informacje o tych trzech naukowcach raczej nie potwierdzają hipotezy o ich niedostatecznych kompetencjach...
>

Jak najbardziej potwierdzają brak takowych kompetencji. Żaden nie zajmuje się mechaniką lotu i żaden z nich nie ma najmniejszych kompetencji do chociażby stania obok specjalistów od wyjaśniania lotniczych katastrof. Z resztą, Politechnika Warszawska i AGH mają takie samo (słuszne) zdanie :

www.pw.edu(*)niki-Warszawskiej?&cookiedec=a

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
rafal7 (138 punktów)

>Żaden nie zajmuje się mechaniką lotu i żaden z nich nie ma najmniejszych kompetencji do chociażby stania obok specjalistów od wyjaśniania lotniczych katastrof.

Czy na pewno zapoznałeś się z przedmiotem ich badań w zakresie tej katastrofy i porównałeś ten przedmiot badań z ich obszarem kompetencji? Czy słyszałeś może np. o roli Richarda Feynmana w badaniu przyczyn katastrofy promu Challenger?... Podaję za pl.wikiped(*)llenger#Rola_Richarda_Feynmana :
Cytat:


Rola Richarda Feynmana


Jedną z bardziej znanych osobistości w komisji był fizyk Richard Feynman. (...) Podczas przesłuchań transmitowanych przez telewizję, Feynman dokonał znanej demonstracji obrazującej, jak pierścień uszczelniający O-ring staje się mniej sprężysty i przestaje spełniać swoją rolę w niskich temperaturach, poprzez zanurzenie próbki takiego materiału w szklance z wodą i lodem. (...) Podobno na trop tego zjawiska naprowadził go Donald Kutyna, który opowiedział Feynmanowi, jak naprawiał swój samochód. Okazało się, że wskutek mrozu uszczelki w aucie utraciły sprężystość i pękły. Dzięki temu Feynman natrafił na ślad prawdziwych przyczyn tragedii wahadłowca.

Feynman był bardzo krytyczny co do błędów NASA w zakresie kultury bezpieczeństwa i zagroził nawet usunięciem swojego nazwiska z raportu, jeśli ten nie będzie zawierał również jego osobistych spostrzeżeń odnośnie bezpieczeństwa i solidności wykonania promu kosmicznego. Ujęto je w Dodatku F raportu.

W dodatku tym przekonywał, że szacunki niezawodności wykonane przez kierownictwo NASA były wysoce nierealistyczne i różniły się czasem o trzy rzędy wielkości od szacunków inżynierów. "Aby technologia była udana" - podsumowywał - "rzeczywistość musi mieć pierwszeństwo nad kształtowaniem opinii publicznej, gdyż natury nie da się oszukać".
- czy wiesz może jaki był zakres kompetencji Feynmana?...
22-09-2013 21:09 
 Ocena 1 na 1
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)

>Czy na pewno zapoznałeś się z przedmiotem ich badań w zakresie tej katastrofy i porównałeś ten przedmiot badań z ich obszarem kompetencji? Czy słyszałeś może np. o roli Richarda Feynmana w badaniu przyczyn katastrofy promu Challenger?... Podaję za pl.wikiped(*)llenger#Rola_Richarda_Feynmana :

Tak, ale obok Feynmana była tam masa specjalistów, którzy zajmowali się mechaniką lotu. Ludzie spoza dziedziny są bardzo przydatni o ile pierwszą linię badaczy stanowią rzeczywiści specjaliści.
U Macierewicza nie ma NIKOGO, kto by się tym zajmował jako główną dziedziną. Tyle w temacie kompetencji ekspertów.

Dodatkowo, żaden z tych ludzi nie dostał nawet danych, na podstawie których można robić sensowne symulacje (które są bardzo przydatną metodą badawczą). Symulacje numeryczne to nie są cudowne urządzenia, które zawsze zwrócą prawdę. One zawsze zwrócą rozwiązanie, ale rozwiązanie na podstawie złych danych wejściowych zwróci zły wynik. Tyle w temacie metodologii.

A na koniec, żaden z tych ekspertów nie był też na miejscu zbrodni i za wyjątkiem kawałka blachy nie dokonał własnych pomiarów. Tyle w temacie badań empirycznych.

Reasumując, Ci ludzie kompletnie nie nadawali się do tego typu zadań i to, co zrobili, było kompletną stratą czasu. Każdy, kto wierzy w to co publikują Ci ludzie jest niespełna rozumu.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
rafal7 (138 punktów)

>
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.


Obawiam się, że sprawa jest bardziej skomplikowana, niż myślisz... Ciekawie wypowiedział się dzisiaj na ten temat dr Bogdan Gajewski, członek ISASI (International Society of Air Safety Investigators), zrzeszającego ekspertów badających katastrofy lotnicze z całego świata oraz starszy inżynier w kanadyjskiej agencji rządowej National Aircraft Certification - oto fragmenty:

Cytat:
Każdy samolot został zbudowany w oparciu o prawa fizyki, znajomość i wytrzymałość materiałów, mechaniki, elektroniki i wielu innych dyscyplin o charakterze technicznym. Dlatego też wszelka analiza wypadku powinna opierać się o te same dyscypliny, co przy projektowaniu samolotu.

Wszelka licytacja na temat, kto jest lepszym ekspertem, do niczego nie prowadzi. Skrajnym przykładem może być konieczność posiadania eksperta od samolotu Tu-154M i tylko od Tu-154M. Tak się składa, że na przestrzeni kilkudziesięciu lat było ponad 50 wypadków tego modelu samolotu. Zakładając, że badanie takiego wypadku zajmuje około jednego roku, wychodzi na to, że człowiek, które miałby najlepsze kwalifikacje do badania katastrofy w Smoleńsku, byłby w wieku około 75 lat, zakładając, że pierwsze badanie wypadku zaczął mając lat 25. Wszyscy widzimy, że jest to kompletny absurd. Dlatego też wszelka dyskusja nie może dotyczyć kwalifikacji zespołu badającego wypadek. Czego więc powinna dotyczyć?

Odpowiedź brzmi: tego, co znaleziono na miejscu katastrofy. Wszelkie szczątki samolotu, nagrania czarnych skrzynek, autopsje, ślady na ziemi, nagrania z wieży kontrolnej itp. To, co jest ewidencją zgromadzoną na miejscu zdarzenia i podstawą do badania okoliczności wypadku.

Poszczególną analizą przedmiotów zabezpieczonych na miejscu katastrofy zajmują się specjaliści, którzy nie muszą zbierać szczątków samolotu w lesie, a skupić się na poprawnym odczycie aparatury pomiarowej. Taśm nagranych w kokpicie nie przesłuchuje się na polu, a w laboratorium. Podobnie jest z wytrzymałością materiałów czy odczytem pamięci telefonów komórkowych. Taśm można wysłuchać na całym świecie, podobnie z wytrzymałością materiałów czy pamięcią elektroniczną. (...) Dyskusja na temat tego, czy profesor Binienda badał wypadki lotnicze czy nie, jest zupełnie bezsensowna, bo wiadomo, że jest on specjalistą od wytrzymałości materiałów, a nie od zbierania szczątków samolotu. Podobnie z pytaniem, czy dany ekspert jest pilotem.

Pragnę poinformować, że piloci nie budują samolotów, a inżynierowie. Szkolenie pilota zajmuje sześć miesięcy plus staż pracy, a inżyniera szkoli się 5 lat plus staż pracy. Do prowadzenia samolotu wystarczy dwóch pilotów, a do budowy dużego samolotu potrzeba kilkuset inżynierów. Do zadań pilota należy kierowanie maszyną tak, by wykonać bezawaryjny lot, zaś do inżynierów należy tak zbudować samolot, by taki lot mógł być wykonalny.

Jeżeli chcemy się dowiedzieć, czy skrzydło przecina brzozę, to robimy model i za pomocą symulacji uzyskujemy wynik. W taki przecież sposób projektuje się samolot. (...) Gdy skrzydło się urywa, to jest sprawa inżyniera od wytrzymałości materiałów, a nie pilota. Jeżeli zgromadzona ewidencja na miejscu katastrofy nie jest w stanie poprzeć teorii (i tylko teorii) o pancernej brzozie wydumanej przez pilotów, to pozostają nam obliczenia, jakich dokonuje się podczas projektowania skrzydła. Gdy wychodzi, że brzoza skrzydła nie urwie, to tak już jest i pozostanie bez względu na wypowiedzi różnych redaktorów, blogerów, czy polityków partii rządzącej.


(wypowiedź dra B. Gajewskiego dla wpolityce.pl: wpolityce.(*)nym-sondazem-opinii-publicznej)
rafal7 (138 punktów)
No proszę, prof. Kleiber chyba czytał naszą rozmowę:

Cytat:
Powstaje jednak pytanie, czy doświadczenie w badaniu wypadków lotniczych jest niezbędnym wymogiem, by móc zajmować się sprawą. Znam przypadki różnych katastrof lotniczych i tam o ekspertyzy proszono osoby, które nigdy nie miały z tym do czynienia - mówi i przywołuje przykład katastrofy promu kosmicznego w USA, gdzie jednym z ekspertów był noblista z dziedziny fizyki. - Piloci nie mogą decydować o tym, czy brzoza może przeciąć skrzydło. Muszą uczestniczyć w tym eksperci od badań materiałowych czy dynamiki uderzeń
(www.rp.pl/(*)nska-konferencja-aktualna.html)
24-09-2013 08:24 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
Typowo polskie rozumowanie: jeśli gdzieś, ktoś, coś słyszał, że jakaś komisja fachowców, zwróciła się o dodatkową ekspertyzę do eksperta spoza swojego grona, to... powstaje wątpliwość czy komisje fachowców są potrzebne,,,...
24-09-2013 16:51 
 Ocena 4 na 4
TyDraniu (6569 punktów)
>Czy słyszałeś może np. o roli Richarda Feynmana w badaniu przyczyn katastrofy promu Challenger?

To zastanawiające, że żaden z ekspertów z komisji Macierewicza, nawet Marek Czachor, który z pewnością czytał wspomnienia Feynmana, nie zrobił tego, co Feynman. Feynman (będąc ignorantem w sprawie wahadłowców) zorganizował sobie serię spotkań z inżynierami z NASA i firm produkujących podzespoły do wahadłowca. Słuchał uważnie i zadawał dziesiątki pytań. W końcu dowiedział się wszystkiego, wyciągnął proste i oczywiste wnioski i mógł napisać raport.


24-09-2013 17:38 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
To wszystko są jakieś kosmiczne przekłamania. Nie chodziło o żadnego faceta spoza komisji. Promy kosmiczne były pojazdami eksperymentalnymi, częściowo dla wojska a ich dokumentacja tajna. Nikt nie miał zamiaru ukazać zawalenia tego projektu w praktyce, mimo iż był on od początku w praktyce spieprzony przez błędy projektowe spowodowane oszczędnościami. Tak - mówimy o projekcie w kraju kapitalistycznym, realiwoanym za tak ogromne pieniądze, że w końcu musiały pojawić się oszczędności, zwłaszcza że nadszedł wówczas poważny kryzys paliwowy lat '70. Co więcej ideą wahadłowców miała byc oszczędność, tańszy eksploatacji wobec rakiet. To trzeba było cały czas udowadniać, albo program tracił sens istnienia i dalszego finansowania.
O przyczynach awarii wiedzieli niektórzy inżynierowie zanim jeszcze wahadłowiec wystartował i niektórzy usiłowali do startu nie dopuścić; wiedzieli, że w tych warunkach temperaturowych uszczelki stwardnieją i może nastąpić wyciek paliwa. Zwłaszcza, że okazało się, że ze względu na zachmurzenie maszyna stała długo i marzła (gdyby nie to nic by się nie stało).
Zagrożenie poważne, praktycznie uzasadniające wstrzymanie całego programu wahadłowców było wiadomo już wcześniej, po analizie zbiorników odpadniętych z poprzednich startów - tam milimetry przeżartych uszczelek dzieliły od takiego wycieku. Następnie po katastrofie problem był zasadniczo w przekonaniu ludzi decyzyjnych o tym, że można publicznie ogłosić fakty.
Fakty, że podjęto błedną decyzję o starcie mimo znanego zagrożenia w wyniku czego zginęli ludzie, a NASA i tak straciła miliony dolarów. Fakty, że promy kosmiczne są w rzeczywistości cholernie zawodne i ryzykowne, a do tego - wbrew podstawowej idei - nie było oszczędne lecz cholernie kosztowne. To wszystko powoli było przesyłane do opinii publicznej. W pewnym momencie okazało się faktem, że wahadłowce nie mogą być tańsze. Bo każdy kolejny start wiąże się z większym ryzykiem zużycia ogromnej ilości części. Jednorazowe rakiety (rosyjskie, francuskie) zaczynały okazywać się mniej ryzykowne i tańsze dla prywatnych firm wysyłających satelity. Po latach możemy o tym wszystkim mówić. Wahadłowce w praktyce okazały się jak na razie nieudanym choć potrzebnym eksperymentem technologii kosmicznej; szkoda tylko ofiar.
Ale to wszystko nie ma żadnego związku z katastrofą produkowanego seryjnie sprawnego technicznie samolotu.
rafal7 (138 punktów)
Ciekawy fragment wywiadu z prof. Wiesławem Biniendą:

"- (...) swoje ustalenia po raz kolejny publikował pan w jednym z pism naukowych, "Mathematical and Computational Forestry & Natural-Resource Sciences" (...)

prof. W. Binienda: - Rzeczywiście, mój kolejny artykuł na ten temat został opublikowany, razem z artykułami prof. Chrisa Cieszewskiego i prof. Jacka Gierasa, w specjalnej sekcji poświęconej katastrofie smoleńskiej, właśnie w tym periodyku. (...) Opublikowanych prac o podobnej tematyce mam już na swoim koncie bardzo wiele, gdyż publikuję kilka artykułów na rok w renomowanych czasopismach technicznych. Prezentuję tę tematykę na międzynarodowych sympozjach i konferencjach naukowych. Nie przypominam sobie, abym spotkał pana Macieja Laska czy innego "eksperta" z Komisji Badania Wypadków Lotniczych na jakiejkolwiek z takich konferencji."
("W Sieci", nr 38, 23-29 września 2013)
24-09-2013 13:21 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>Ciekawy fragment wywiadu z prof. Wiesławem Biniendą:
> "- (...) swoje ustalenia po raz kolejny publikował pan w jednym z pism naukowych, "Mathematical and Computational Forestry & Natural-Resource Sciences" (...)

Cytat:
Kiedy leśnicy piszą o katastrofie Smoleńskiej wiedz, że coś się dzieje! Spodziewałem się raczej analizy składu runa leśnego czy kierunku porostu mchów, ale co kraj to obyczaj. Założycielem pisma jest ... pan Ciszewski (tego już Solidarni 2010 nie piszą), skądinąd utytułowany człowiek, tyle że biometryk leśny. Przypominam, że biometria zajmuje się badaniem zmienności populacji organizmów w środowisku naturalnym. Krótko mówiąc - zrób sobie własne czasopismo dla leśników, zaproś Rońdę i Biniendę do napisania pracy o katastrofie Smoleńskiej i opublikuj ją u siebie. Voila! Masz artykuł naukowy o katastrofie Smoleńskiej!

www.racjonalista.pl/forum.php/s,585802#w585880
www.toniep(*)toniego-macierewicza-to-farsa/

>prof. W. Binienda:

Czy możesz wskazać które to badanie profesora dotyczy katastrofy i profesor przyznaje że ma dane niezbędne do prawidłowego odtworzenia katastrofy? Może być fragment z zeznań w prokuraturze. Już samo to że ani profesor, ani nikt z zespołu parlamentarnego nie umie dotrzeć do danych samolotu dyskwalifikuje tego "naukowca" jako kompetentnego w tej sprawie.
rafal7 (138 punktów)
Prof. Binienda odpowiedział na te pytania w tym samym, cytowanym wcześniej wywiadzie:

" - Od dawna powtarzają się pytania, z jakich danych pan korzysta. Jak pan na nie odpowiada?
- Każdy, kto śledzi nasze badania, wie, że w swych pracach korzystam z instrukcji eksploatacji skrzydła, która nie jest tak dokładna jak rysunki techniczne skrzydła. Ponieważ nie mam tych rysunków, muszę stosować badania parametryczne, czyli zakładać różne grubości poszycia czy innych części, przy różnych konfiguracjach lotu samolotu. Czyli muszę wykonać wielokrotnie tę samą pracę. (...) Metoda ta jest szeroko stosowana w mojej dziedzinie, ale jest bardzo żmudna, czasochłonna i kosztowna.

- Dlaczego do tej pory nie dysponuje pan rysunkami technicznymi skrzydła tupolewa?
- (...) od września 2011 r. apeluję publicznie przy każdej okazji o udostępnienie rysunków technicznych skrzydła tupolewa. Wówczas zamiast badań parametrycznych mógłbym zrobić krótsze badania. Jednak do tej pory rysunki techniczne nie zostały mi udostępnione, a mój apel został tak zmanipulowany, aby przekonać opinię publiczną, że nie mam żadnych danych, nie mam żadnych badań i że oszukuję Polaków, więc należy moje wnioski, zaprzeczające oficjalnej wersji, zignorować. Po ataku "Wyborczej" dokonanym przy współpracy z prokuraturą i rządem widać, dlaczego nie udostępniono mi tych rysunków. Ta manipulacja była ich ostatnią deską ratunku."
27-09-2013 00:15 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
> "- (...) swoje ustalenia po raz kolejny publikował pan w jednym z pism naukowych, "Mathematical and Computational Forestry & Natural-Resource Sciences" (...)

Powtórzę się, każde naukowe pismo chwali się swoim wskaźnikiem Impact Factor, to nie podaje go na swoich stronach, czy dlatego że nie ma żadnego wpływu na naukę?

>Prof. Binienda odpowiedział na te pytania w tym samym, cytowanym wcześniej wywiadzie:

W takim razie tylko potwierdzasz moje słowa, nie ośmieszaj się więcej.
rafal7 (138 punktów)

>W takim razie tylko potwierdzasz moje słowa, nie ośmieszaj się więcej.

Nie zauważyłem w tym wywiadzie potwierdzenia twoich słów, ale ponieważ ty je widzisz, to zapewne dalszego postępu w tej dyskusji już nie poczynimy, zwłaszcza że wyraźnie włączyły ci się emocje utrudniające racjonalną analizę. EOT
28-09-2013 00:45 
 Ocena 1 na 3
maruda (5550 punktów)
>>W takim razie tylko potwierdzasz moje słowa, nie ośmieszaj się więcej.
>Nie zauważyłem w tym wywiadzie potwierdzenia twoich słów, ale ponieważ ty je widzisz, to zapewne dalszego postępu w tej dyskusji już nie poczynimy, zwłaszcza że wyraźnie włączyły ci się emocje utrudniające racjonalną analizę. EOT

Żadne emocje mi się nie włączyły. To nie jest forum gdzie powiesz "o tu macie naukowy link, albo jakiś referat przygotowany przez naukowca" i wszyscy grzecznie klękniemy. Zarzuty do pracy profesora Biniendy sam sobie bez problemu znajdziesz. Powtórzę tu tylko jeden. Nauka polega na powtarzalności, profesor przez dwa lata nie opublikował danych wejściowych użytych do analizy. W związku z tym nie można mówić o żadnej nauce w tym wypadku. Co do zdobycia samych planów samoloty, to jeżeli nikt z otoczenia profesora nie wpadł na pomysł by napisać do producenta, to ja przepraszam, to już nawet nie jest śmieszne, to jest żałosne.
24-09-2013 18:00 
 Ocena 7 na 7
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Ciekawy fragment wywiadu z prof. Wiesławem Biniendą:
> "- (...) swoje ustalenia po raz kolejny publikował pan w jednym z pism naukowych, "Mathematical and Computational Forestry & Natural-Resource Sciences"

Ta praca z dziedziny leśnictwa pewnością zrewolucjonizuje tę skostniałą dyscyplinę, lektura obowiązkowa każdego leśnika. Odkrycia pana Wiesława vel "profesor" przecierają szlak nowatorskim metodom wyrębu lasu za pomocą samolotów pasażerskich.

Nie bez powodu mówi się o publikacjach w pismach renomowanych, bo oprócz tych paru renomowanych są miliony odpadów, takich jak żurnal załozony przez pana Ciszewskiego, który także bierze udział w pracach wiadomego zespołu, a prywatnie jest ograniczonym umysłowo oszołomem i katolickim fanatykiem o bani porytej radiem Maryja, oraz kumplem Macierewicza.

Dość powiedzieć, że w tym pismie załozonym w 2008r., liczbę publikacji mozna zliczyć na palcach, a wększość z nich dotyczy katastrofy smoleńskiej
rafal7 (138 punktów)
Myślę, że najlepiej samodzielnie wyrobić sobie zdanie na ten temat: mcfns.com/index.php/Journal
26-09-2013 20:17 
 Ocena 4 na 4
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że najlepiej samodzielnie wyrobić sobie zdanie na ten temat: mcfns.com/index.php/Journal

Niechybnie wszystkich złaknionych nowinek z zakresu leśnictwa i surówców naturalnych zainteresuje praca pana Gierasa, inżyniera elektryka, na temat okablowania Tupolewa.

Faktem jest, że w niektórych regionach Polski okablowanie traktowane jest jako surowiec naturalny, ale gospodarka tym surowcem ma raczej charakter rabunkowy
rafal7 (138 punktów)

>praca pana Gierasa, inżyniera elektryka

Czy "pan Gieras, inżynier elektryk" nie jest przypadkiem profesorem zwyczajnym?...
01-10-2013 13:32 
 Ocena 1 na 1
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Czy "pan Gieras, inżynier elektryk" nie jest przypadkiem profesorem zwyczajnym?...

Nie jest, ale to bez różnicy.

Uczelniom w PRL jak najbardziej zdarzało się wręczać tytuły profesorskie osobom ograniczonym intelektualnie,
także takim, które byłyby gotowe publikować prace na temat elektryki samolotu w chałupniczym żurnalu z dziedziny leśnictwa.
01-10-2013 14:28 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Czy "pan Gieras, inżynier elektryk" nie jest przypadkiem profesorem zwyczajnym?...
>Nie jest, ale to bez różnicy.
>Uczelniom w PRL * jak najbardziej zdarzało się wręczać tytuły profesorskie osobom ograniczonym intelektualnie,
Czyżby Wielce Szanowny Pan, był właśnie takim profesorem, a może Wielce Szanowny Pan jako profesor III RP (jak np. prof. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, czy prof. Krystyna Pawłowicz) czuje się bardziej rozwiniętym intelektualnie od tych PRL-owskich profesorów? Na przykład od jeszcze stalinowskiego profesora Leszka Kołakowskiego? ( Jako członek PZPR był pracownikiem Instytutu Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR. Był jednym ze współtwórców warszawskiej szkoły historyków idei, profesorem, a od 1953 kierownikiem katedry historii filozofii nowożytnej na Uniwersytecie Warszawskim.)

>także takim, które byłyby gotowe publikować prace na temat elektryki samolotu w chałupniczym żurnalu z dziedziny leśnictwa.
Popieprzyć to sobie każdy głupek może, czy naukowo został poczęty w PRL-u, czy III RP.

Tytuły to proszę Szanownego Pana mają wtórne znaczenie przy inteligentnym czytaniu ze zrozumieniem, a wówczas to nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.

PS. Zupełnie nie wstydzę się swojego PRL-owskiego przygotowania naukowego i jestem dumnym z poziomu jaki był w PRL-u na Uniwersytecie Warszawskim. Ciekawy jestem czy absolwenci innych polskich uczelni w okresie PRL wstydzą się ówczesnego poziomu nauki w swoich szkołach i ogólnie (ogólnie - gdyż jakiś przygłup zawsze się znajdzie) poziomu swoich uniwersyteckich mistrzów?

* W PRL-u, to tytuły profesorskie nadawał prezydent lub Rada Państwa. Uczelniany profesor ze stopniem doktora to już wynalazek III RP.

Miłego dnia.

@@@
.
01-10-2013 14:54 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Profesor profesorowi nierówny, Panie Andrzeju. Czy to w PRL, czy to w III RP. Takie to już jest profesorskie życie, choćby i zwyczajne
Dlatego chętnie wierzę w tępych profesorów. Zdarzają się w naturze. Mogłabym nawet kilku palcem pokazać, ale może to już nie publicznie...
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>Profesor profesorowi nierówny, Panie Andrzeju. Czy to w PRL, czy to w III RP. Takie to już jest profesorskie życie, choćby i zwyczajne
>Dlatego chętnie wierzę w tępych profesorów. Zdarzają się w naturze. Mogłabym nawet kilku palcem pokazać, ale może to już nie publicznie...
>

Krótkie bytowanie na uczelni wyższej potrafi mi wskazać niejednego magistra, który jest sto razy bardziej ogarnięty w jakimś temacie od profesora.

Tytuły maję sens tylko na papierze.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
01-10-2013 15:46 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Profesor profesorowi nierówny, Panie Andrzeju. Czy to w PRL, czy to w III RP.
Dokładnie się z Panią tu zgadzam i zdaje mi się, iż właśnie wyżej to napisałem.
Powiem więcej! W swoim życiu spotykałem oczytanych intelektualistów bez studiów, a nawet matury i głupków potężnie utytułowanych. Gdy studiowałem na UW moja ówczesna profesura była głównie stalinowska, choć jeszcze zdarzali się przedwojenni profesorowie. Poglądy uczonych były przeróżne, ale zideologizowanych durniów było niewielu i nie cieszyli się szacunkiem. Nawet gdy zdarzało się, że ktoś wielki intelektem włączał się w bieżącą politykę, to raczej na tym tracił, a nie zyskiwał. Bardzo mi było przykro, gdy jeden z wielkich intelektem profesorów obłożony został cichą infamią do końca swego życia za głupią polityczną decyzję (poparł mocno PZPR, gdy go zupełnie wtedy poprzeć nie wypadało [1968]), ale takie jest właśnie życie.

>Takie to już jest profesorskie życie, choćby i zwyczajne
Dokładnie tak.

>Dlatego chętnie wierzę w tępych profesorów. Zdarzają się w naturze.
Zasada Pareto sprawdza się wszędzie.

>Mogłabym nawet kilku palcem pokazać, ale może to już nie publicznie...
Całe życie publicznie to lubiłem chwalić, gdy musiałem ganić, to tylko w "cztery oczy", ale należy publicznie ganić ludzi, którzy publicznie narzucają nam swoje zdanie, z którym się nie zgadzamy. Nie zgadzam się prawie w niczym z prof. Zybertowiczem, czy z panią prof. Staniszkis, ale na szczęście jeszcze nie muszę.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
01-10-2013 16:35 
 Ocena 1 na 1
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)

>Czyżby Wielce Szanowny Pan, był właśnie takim profesorem, a może Wielce Szanowny Pan jako profesor III RP (jak np. prof. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, czy prof. Krystyna Pawłowicz) czuje się bardziej rozwiniętym intelektualnie od tych PRL-owskich profesorów?

Reakcja nieadekwatna i niepotrzebnie emocjonalna. Czy ja napisałem że wszyscy, albo że teraz sie to nie zdarza?
Proszę nie nadinterpretowac.
01-10-2013 17:24 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Reakcja nieadekwatna i niepotrzebnie emocjonalna. Czy ja napisałem że wszyscy, albo że teraz sie to nie zdarza?
>Proszę nie nadinterpretowac.
Przecież napisałem:
Tytuły to proszę Szanownego Pana mają wtórne znaczenie przy inteligentnym czytaniu ze zrozumieniem, a wówczas to nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.
I to Pańskim zdaniem jest nadinterpretacja nieadekwatna i niepotrzebnie emocjonalna Pańskiego stonowanego stwierdzenia:
"Uczelniom w PRL jak najbardziej zdarzało się wręczać tytuły profesorskie osobom ograniczonym intelektualnie",
Tak, Szanowny Pan ma tu rację, niektórym i od czasu do czasu do czasu zdarza się na naszym forum bzdurę napisać. Oczywiście, że nie myślę przy tym o tej Pańskiej wypowiedzi.

Miłego dnia.

@@@
.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
Czyli jak mam to rozumieć, uważa pan, że się nie zdarzało? Proszę wskazać fałsz w tym zdaniu, które osobiście uważam za truizm.

Zupełnie niepotrzebnie poczuł się pan wywołany do tablicy, nie miałem takich intencji, a znaczenie mojego wpisu można streścić pana cytatem "Tytuły to proszę Szanownego Pana mają wtórne znaczenie".

Proszę łaskawie zaprzestać aluzji ad personam, ani nie sugerować mi niezrozumienia tekstu, ja tego nie robiłem wobec pana, pomimo że odniosłem takie wrażenie.
02-10-2013 23:31 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Czyli jak mam to rozumieć, uważa pan, że się nie zdarzało?
Zdarzało się, zdarza oraz zdarzać będzie, w każdym ustroju i każdym systemie i to właśnie napisałem, a Pan zaś napisał: "Uczelniom w PRL jak najbardziej zdarzało się wręczać tytuły profesorskie osobom ograniczonym intelektualnie", ograniczając zjawisko do PRL-u.

>Proszę wskazać fałsz w tym zdaniu,
Wykazałem go ewidentnie w poprzednich postach, jak Pan nie zrozumiał, to jest mi przykro, ale niewiele więcej mogę poradzić. Może Pan sobie jeszcze raz je przeczyta?

>które osobiście uważam za truizm.
A ja za ideologiczną głupotę. Łatwe obrzucanie błotem słusznie minionego PRL, gdy sprawa jest uniwersalna, a ponadto napisał Pan nieprawdę. W PRL-u nie było "uczelnianych profesorów".

>Zupełnie niepotrzebnie poczuł się pan wywołany do tablicy, nie miałem takich intencji, a znaczenie mojego wpisu można streścić pana cytatem
Zupełnie nie poczułem się wywołany do tablicy i sprostowałem tylko fałsz, choć teraz to rzeczywiście zaczynam odczuwać Pańską upierdliwość pozbawioną argumentów.
Ja nie czytuję tu "Pańskich intencji" tylko Pańskie teksty, a dyskusja na naszym forum jest otwarta i każdy może na głupotę zareagować, więc zareagowałem.

"Tytuły to proszę Szanownego Pana mają wtórne znaczenie przy inteligentnym czytaniu ze zrozumieniem, a wówczas to nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.".
Tak, dużo Pan zrozumiał z tego co zechciał Pan zacytować, a to właśnie czytania ze zrozumieniem dotyczyło.

>Proszę łaskawie zaprzestać aluzji ad personam,
Proszę Pana w wykazaniu głupoty zawartej w czyimś tekście nie ma nic osobistego, nawet wtedy, gdy ktoś do swojej głupoty jest emocjonalnie bardzo przywiązany.

>ani nie sugerować mi niezrozumienia tekstu,
Piszę jasno i komunikatywnie, ale tylko dla tych, którzy potrafią zrozumieć to co piszę, gdyby Pan potrafił zrozumieć, to sądzę, iż już dawno przeprosił by Pan za niezręczne, czy nieprecyzyjne wyrażenie, co się każdemu zdarza i byłoby po sprawie

>ja tego nie robiłem wobec pana, pomimo że odniosłem takie wrażenie.
Wolno Panu mieć przeróżne wrażenia i nic mi do tego, zareagowałem tu tylko na głupie zdanie (a nie na Pana, którego nie znam) - bez pokrycia w faktach - wyrażone publicznie, cały czas pamiętając, że "nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami."

Miłego dnia.

@@@
.
03-10-2013 16:20 
 Ocena 1 na 1
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Zdarzało się, zdarza oraz zdarzać będzie, w każdym ustroju i każdym systemie i to właśnie napisałem, a Pan zaś napisał: "Uczelniom w PRL jak najbardziej zdarzało się wręczać tytuły profesorskie osobom ograniczonym intelektualnie", ograniczając zjawisko do PRL-u.

Więc zgadzamy się w każdym aspekcie.

Pokornie błagam o wybaczenie za to, że nie wymieniłem Rzeczpospolitych, Księstwa Warszawskiego, oraz za wszystkie inne rzeczy na niebie i ziemi, których nie wymieniłem/pominąłem,
ale po pierwsze nie ma na to miejsca i czasu, po drugie nie muszę, a po trzecie nie chcę,
co nie znaczy że uważam, że zjawisko ograniczało się wyłącznie do PRLu.

Proszę więc, panie profesorze, nie wyciągać wniosku że nie pada w Pułtusku na podstawie informacji, że pada w Szczawnicy, jeżeli nie chce pan mimowolnie stać się ilustracją mojej opinii.

Proszę zauważyć, że pomimo że zasadniczo zgadzamy się w sprawie wszystkich poglądów które wymieniliśmy (wyjąwszy wycieczki osobiste), natarczywie próbuje mi pan udowadniać rzeczy, z którymi nawet nie próbowałem polemizować, co uznaję za objaw zaawansowanej belfrozy, bynajmniej nie za przejaw inteligencji, równowagi psychicznej ani kultury osobistej.
03-10-2013 16:50 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Więc zgadzamy się w każdym aspekcie.
Nie, gdyż jeżeli już, to zgadzamy się tylko w bardzo niewielu i najbardziej prymitywnych i oczywistych.
Natomiast niech Pan zechce uwierzyć mi na słowo, iż ze mną to Pan sobie nie pogada, gdyż o czym i na jakim poziomie intelektualnym mielibyśmy rozmawiać?
Na Pańskim? Nie, zdecydowanie dziękuję!

Miłego dnia.

@@@
.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Natomiast niech Pan zechce uwierzyć mi na słowo, iż ze mną to Pan sobie nie pogada, gdyż o czym i na jakim poziomie intelektualnym mielibyśmy rozmawiać?

Dzięki, ale zauważyłem to już sam, więc obejdzie się bez wiary.

Wchodząc w rolę sędziego we własnej sprawie i wyrokując na temat poziomu uczestników zaiste, wyleciał pan nad poziomy że ho ho.
Zawsze to miło spotkać człowieka, który ma dobre zdanie na swój temat, a przynajmniej próbuje sprawiać takie wrażenie.

Chciałbym tylko na koniec zwrócić uwagę, że to pan przyszedł do mnie pogadać (a właściwie wylać nie do końca sprecyzowane żale i smuteczki), a nie odwrotnie. Nikt panu nie każe ze mną gadać, ani tu pana nie trzyma.
rafal7 (138 punktów)
Czy w tej akcji "Gazety Wyborczej" nie chodzi przypadkiem o przygotowanie propagandowego gruntu przed konferencją naukową poświęconą tej tematyce, która ma się odbyć 21-22 października?... Jeśli tak, to lista profesorów, których trzeba obsmarować, jest dosyć długa. Komitet naukowy tej konferencji (część):

I. Mechanika i Konstrukcje
Profesor Kazimierz Flaga
Profesor Grzegorz Jemielita
Profesor Jan Obrębski
Profesor Zdzisław Józef Śloderbach
Dr hab. inż. Andrzej Ziółkowski

II. Matematyka i Informatyka
Profesor Witold Kosiński
Profesor Jacek Rońda
Przewodniczący - Profesor Andrzej Stepnowski
Profesor Jan Węglarz
Profesor Piotr Witakowski

III. Elektrotechnika i Elektronika
Profesor Jacek Gieras
Profesor Tadeusz Kaczorek
Profesor Janusz Turowski
Profesor Kazimierz A. Zakrzewski

IV. Fizyka i Geotechnika
Profesor Kazimierz Bodek
Profesor Włodzimierz Klonowski
Profesor Kazimierz Nowaczyk
Profesor Andrzej Michał Oleś
Profesor Andrzej Truty
Profesor Andrzej Wiśniewski

V. Chemia i Badania Strukturalne
Profesor Chris Cieszewski
Profesor Lucjan Piela
Profesor Sławomir Szymański
Profesor Krzysztof Woźniak

VI. Lotnictwo i Aerodynamika
Profesor Wiesław K. Binienda
Profesor Zdzisław Gosiewski
Profesor Aleksander Olejnik

VII. Geodezja i Archeologia
Profesor Andrzej Makowski
Profesor Janusz Zieliński

VIII. Medycyna
Profesor Leon Drobnik
Profesor Bronisław Młodziejowski
Profesor Roman Szulc
Profesor Lech Torliński

Mod:
Uprzejmie informuję, że forum służy dyskusji, ty za od jakiegoś czasu wykorzystujesz ten wątek do ordynarnej propagandy. Nalegam, byś jej zaprzestał.
27-09-2013 22:20 
 Ocena 2 na 2
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
Rzucanie się tytułami nic nie da, o ile naukowcy nie rzucą sensownymi wynikami z dobrą metodologią opartych o wiarygodnych pomiarach. Póki co żadne z wyżej wymienionych nie jest spełnione.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
rafal7 (138 punktów)

>uniwersytet nic o tych symulacjach nie wie

Wczoraj ten uniwersytet wydał następujące oświadczenie (wyróżnienia moje):

In answer to your questions regarding The University of Akron's support of Professor Binienda, please note that he has been an esteemed professor in the College of Engineering for many years. The College of Engineering at The University of Akron is nationally regarded and funded for its research excellence. It should also be noted that Dr. Binienda has held prestigious positions in the international scientific community including Editor-in-Chief of the Journal of Aerospace Engineering, and he has been elected fellow of the American Society of Civil Engineers. His research has spanned decades, and has been funded through numerous external grants. University support includes facility space and the same kind of compensation that supports tenured faculty who conduct research. The University is proud of the dedication and work of Dr. Binienda; however, it is not accurate to state that University funds have been dedicated to any specific activities or research involving the Smolensk crash. Furthermore, other than the restrictions of patent disclosures, any of our professors are free to express their opinions or publish their research on their own without specific university permission, as is the case at most American research universities. It should be noted that like many of our respected researchers, Professor Binienda has presented his research at scientific conferences and published in peer-reviewed technical journals.

Should you choose to use the entire quote above, or any part of it, please attribute it to me, Eileen Korey, the Chief Communications Officer at the University of Akron, or to a spokesperson for the University. Also, if your broadcast is in Polish, I hope that you will send us the Polish translation of the portion you choose to use.

Many thanks.

Eileen Korey; Chief Communications Officer
The University of Akron

(wpolityce.(*)nym-lotniczego-pisma-naukowego)
29-09-2013 22:04 
 Ocena 2 na 4
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>esteemed professor

Niezaprzeczalnie, ale kompletnie niekompetentny w kwestiach katastrof lotniczych.

> Dr. Binienda has held prestigious positions in the international scientific community including Editor-in-Chief of the Journal of Aerospace Engineering, and he has been elected fellow of the American Society of Civil Engineers.

Civil engineering =/= aerospace engineering. Deal with it.

> Professor Binienda has presented his research at scientific conferences and published in peer-reviewed technical journals.

Research na jaki temat ?

Chyba Rafale nie rozumiesz, że Polska nie śmieje się z Biniendy, bo to kiepski naukowiec. Polska śmieje się z Biniendy bo jego metody badawcze w tym przypadku są kompletnie bez sensu a on sam nie jest odpowiednio kompetentny do osądów na temat tego, na co się porywa.

Proszę, zaprzestań tych wpisów, bo dopóki nie zobaczę programu Biniendy i danych wejściowych, jakich używał (oraz źródła tych danych) to facet cały czas będzie hochsztaplerem.


Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
30-09-2013 20:42 
 0 na 2
rafal7 (138 punktów)

> dopóki nie zobaczę programu Biniendy

No to go zobacz - ten program to LS Dyna 3D.

> i danych wejściowych, jakich używał (oraz źródła tych danych)

To są badania parametryczne na podstawie instrukcji eksploatacji skrzydła, czyli duży zbiór obliczeń obejmujący wszystkie sensowne przedziały wszystkich istotnych parametrów (takich jak grubość elementów konstrukcji skrzydła, parametry drzewa, położenie skrzydła względem drzewa itd.) To powszechnie stosowana metodologia obliczeń - żaden naukowiec specjalizujący się w wytrzymałości materiałów tego nie kwestionuje.

> to facet cały czas będzie hochsztaplerem.



Ostrożność nakazywałaby sformułować tę opinię trochę inaczej: "to będzie mi się wydawało, mimo że nie jestem nawet magistrem i na wytrzymałości materiałów znam się niezbyt dobrze, że facet jest hochsztaplerem."

Trochę skromności, Majkelu...
01-10-2013 06:03 
 Ocena 4 na 4
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)

>No to go zobacz - ten program to LS Dyna 3D.

Komercyjny pakiet do obliczeń numerycznych ? Jakoś tutaj specjalnie mnie nie przekonałeś.

>To są badania parametryczne na podstawie instrukcji eksploatacji skrzydła, czyli duży zbiór obliczeń obejmujący wszystkie sensowne przedziały wszystkich istotnych parametrów (takich jak grubość elementów konstrukcji skrzydła, parametry drzewa, położenie skrzydła względem drzewa itd.) To powszechnie stosowana metodologia obliczeń - żaden naukowiec specjalizujący się w wytrzymałości materiałów tego nie kwestionuje.

Tak, symulacje numeryczne w oparciu o MES są jak najbardziej powszechnie stosowane. Problem z MES Panie Znawco Wytrzymałości Materiałów polega na tym, że to jedynie sposób na dyskretyzacje i iteracyjne rozwiązywanie równań różniczkowych, które jako takie muszą być dobrze sformułowane. Binienda nie miał żadnych danych, na podstawie których nie mógł sformułować zadań.
A przestrzeń rozwiązań jest nieskończona, więc sobie Binienda musiał trochę poszukać. To, że facetowi przy jakiejś kosmicznej kombinacji parametrów wyszło rozwiązanie potwierdzające jego tezę, to nie znaczy, że tak było, skoro 90 procent przestrzeni wskazuje coś innego.
Badania numeryczne bez ustalenia przyczyny na zasadzie faktycznych pomiarów i dochodzeń jest kompletnie nietrafioną metodologią. Byłaby OK jeśli problem byłby dobrze zdefioniowany.

>
>Ostrożność nakazywałaby sformułować tę opinię trochę inaczej: "to będzie mi się wydawało, mimo że nie jestem nawet magistrem i na wytrzymałości materiałów znam się niezbyt dobrze, że facet jest hochsztaplerem."

A co Ty na opinie "będę zgadzał się z opinią większości świata nauki, na temat tego, że w tym przypadku Binienda nie ma pojęcia o czym mówi ?" ? Poza tym wiedza z wytrzymałości materiałów Biniendy nijak się tu przydaje, skoro, jak uważa, używa programu który obsłuży dziesięciolatek.

>Trochę skromności, Majkelu...

Trochę logiki, Rafale.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
01-10-2013 07:27 
 Ocena 1 na 1
H.Kruger (860 punktów)
Znajomy fizyk przeprowadził obliczenie minimalnej siły działającej na skrzydło w momencie zderzenia. Minimalnej, przy założeniu, że fragment pnia, o kótry uderzyło skrzydło z okresloną prędkością, jest w 100% bezwładny (tzn. nie połączony z resztą pnia, jakby - zawieszonyw powietrzu). To oznacza, że siła była zapewne większa.
Co wyszło?
Ano, jakby po postawionym na sztorc skrzydle przejechał 25-tonowy czołg.
Prześledziłem obliczenia. Mnie wychodzi, że ktoś, kto lansuje tezę pancernej brzozy, musi mieć problemy z myśleniem.
rafal7 (138 punktów)

>Prześledziłem obliczenia. Mnie wychodzi, że ktoś, kto lansuje tezę pancernej brzozy, musi mieć problemy z myśleniem.

To ciekawe. Czy mógłbyś przedstawić tutaj w skrócie, jak wyglądają te obliczenia? Chodzi o wyjściowe wzory i równania, poczynione założenia oraz wzory końcowe.
H.Kruger (860 punktów)
Proszę bardzo. Już to linkowałem gdzieś tutaj.
www.fahren(*)brzoza-dydaktyczna-przykladowa
rafal7 (138 punktów)
>Proszę bardzo. Już to linkowałem gdzieś tutaj.
>www.fahren(*)brzoza-dydaktyczna-przykladowa
>

Aha, czyli to po prostu wynika ze wzoru F = m*a ... Przekonałeś mnie!
01-10-2013 14:27 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>> i danych wejściowych, jakich używał (oraz źródła tych danych)
>To są badania parametryczne na podstawie instrukcji eksploatacji skrzydła, czyli duży zbiór obliczeń obejmujący wszystkie sensowne przedziały wszystkich istotnych parametrów (takich jak grubość elementów konstrukcji skrzydła, parametry drzewa, położenie skrzydła względem drzewa itd.) To powszechnie stosowana metodologia obliczeń - żaden naukowiec specjalizujący się w wytrzymałości materiałów tego nie kwestionuje.

Ale ładnie kłamiesz, te badania są kwestionowane. Pierwsze z brzegu nazwisko to Artymowicz, kolejno Komisja Badań Wypadków Lotniczych.

>> to facet cały czas będzie hochsztaplerem.
>Ostrożność nakazywałaby sformułować tę opinię trochę inaczej: "to będzie mi się wydawało, mimo że nie jestem nawet magistrem i na wytrzymałości materiałów znam się niezbyt dobrze, że facet jest hochsztaplerem."

Prawda nie zawsze leży po środku.
rafal7 (138 punktów)

>>To są badania parametryczne na podstawie instrukcji eksploatacji skrzydła, czyli duży zbiór obliczeń obejmujący wszystkie sensowne przedziały wszystkich istotnych parametrów (takich jak grubość elementów konstrukcji skrzydła, parametry drzewa, położenie skrzydła względem drzewa itd.) To powszechnie stosowana metodologia obliczeń - żaden naukowiec specjalizujący się w wytrzymałości materiałów tego nie kwestionuje.
>Ale ładnie kłamiesz, te badania są kwestionowane. Pierwsze z brzegu nazwisko to Artymowicz,

Ten astronom?... Napisałem wyraźnie: "żaden naukowiec specjalizujący się w wytrzymałości materiałów tego nie kwestionuje".

> kolejno Komisja Badań Wypadków Lotniczych.

A kto tam jest specjalistą od wytrzymałości materiałów? Podaj jakieś nazwiska i tytuły naukowe.

>Prawda nie zawsze leży po środku.

Nie zawsze.
02-10-2013 14:49 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>>>To są badania parametryczne na podstawie instrukcji eksploatacji skrzydła, czyli duży zbiór obliczeń obejmujący wszystkie sensowne przedziały wszystkich istotnych parametrów (takich jak grubość elementów konstrukcji skrzydła, parametry drzewa, położenie skrzydła względem drzewa itd.)

To pustosłowie, bo skoro nie zostały podane dziedziny tych danych to cała reszta tej wypowiedzi nie ma praktycznie żadnego realnego sensu. Jest tu tylko żądanie zawierzenia w poprawność całego procesu. Niestety nauka nie polega na wierze, tylko na sceptycyzmie.

>>>To powszechnie stosowana metodologia obliczeń - żaden naukowiec specjalizujący się w wytrzymałości materiałów tego nie kwestionuje.
>>Ale ładnie kłamiesz, te badania są kwestionowane. Pierwsze z brzegu nazwisko to Artymowicz,
>Ten astronom?... Napisałem wyraźnie: "żaden naukowiec specjalizujący się w wytrzymałości materiałów tego nie kwestionuje".

Wyjaśniam to po raz kolejny, ostatni. Jeżeli podczas egzaminu maturalnego w przypadku skomplikowanego zadania podasz wyłącznie wynik bez wskazania sposobu jego obliczenia, powinieneś dostać zerową ilość punktów. Tak samo jest w tym wypadku. Nie podanie danych wyjściowych to drobny błąd, szkolny. Naprawienie jego jest też bardzo proste. Brak naprawy tego przeoczenia jest znaczący. Niestety bez ujawnienia danych wejściowych, rysunków zastępczych skrzydła, czy czego tam jeszcze potrzeba nie można ocenić czy cała praca wykonana przez profesora Biniendę jest poprawna. Cała nauka polega na powtarzalności, wobec braku danych początkowych nie jest możliwe powtórzenie tej symulacji, ani nawet wskazanie błędów merytorycznych w niej. Do stwierdzenia tego błędu nie jest niezbędny żaden specjalista wytrzymałości materiałów, wystarczy osoba która rozumie na czym polega sama metoda naukowa jeżeli zostanie wskazany istotny i ważny błąd w metodzie badania.

>> kolejno Komisja Badań Wypadków Lotniczych.
>A kto tam jest specjalistą od wytrzymałości materiałów? Podaj jakieś nazwiska i tytuły naukowe.

Tylko po co jakiekolwiek tytuły skoro profesor Binienda nie daje sprawdzić poprawności swojej metody?
Fascynat (-25 punktów)

>Jakież to tajne informacje przekazała prasie prokuratura?
>Otóż prokuratorom wymsknęło się, że podczas przesłuchania "ekspertów" od teorii zamachu
>smoleńskiego, owi eksperci tak opisywali swoje kwalifikacje i metody badawcze:
>- składanie w młodości modeli samolotów
>- przyglądanie się skrzydłom podczas podróżny samolotem
>- oglądanie blachy o wymiarach 20x20, niewiadomego pochodzenia, ale osoba która ją dostarczyła
>przysięga, że to z Tupolewa.
>- obserwacja jednego wybuchu w szopie
>- last but not least "eksperyment myślowy" przeprowadzony na podstawie fotografii z miejsca
>katastrofy
>Ponadto legendarny już prof. Binienda nie był w stanie przekazać prokuratorom słynnej symulacji, bo
>to "własność uniwersytetu" (ale uniwersytet nic o tych symulacjach nie wie, podobno to była prywatna
>dłubanina pana profesora), za to poprosił prokuraturę o przekazanie mu parametrów skrzydła Tupolewa
>- przy okazji, jak już był, bo mu się przypomniało, że ich nie zna.

Korzę się teraz przed Wami. Kiedyś myślałem, że to są poważni badacze. Stanąłem w obliczu twardych dowodów, że jednak nie. Czytałem artykuł. Jako iż wiem, jaka jest "Wyborcza", przeczytałem więcej niż pobieżnie zeznania tych trzech ekspertów i niestety "Wyborcza" nie przerysowała tym razem. Wygląda, że ekspertami to oni może są, tylko nie od katastrof lotniczych. Te zeznania wyglądają jak jakiś żart. Żaden nie badał nigdy katastrof lotniczych. Któryś latał kiedyś samolotem jako pasażer(!). Jeśli z pozostałymi jest podobnie, to sprawa nosi znamiona purenonsensu. (BigZyd perswadował mi to kiedyś i miał rację. Jednak miał rację co do nich. BigZyd mi wybaczy). Pozdro.

Michał ck

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365