 |
O potrzebie nauczania religii w szkołach Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-09-2013 09:09 | Dawid Żyrek (27 punktów) | O potrzebie nauczania religii w szkołach
-2 na 2 | Coraz częściej słyszy się głosy krytyki wobec polskiego systemu edukacji i jego tylko pozornych i jak się zwykle mawia niepotrzebnych reform . Ja uważam że reforma edukacji jest konieczna i to reforma dość gruntowna , bo tyczy się mentalności . Wielu ludzi, zwłaszcza mających poglądy sprzeczne, lub inne od mającego wciąż ogromną władzę majestatu Kościoła jest wrogo nastawionymi do faktu jakim jest nauczanie religii w szkołach. Oczywiście nasza konstytucja gwarantująca obywatelom wolność wyznania oferuje w zamian za nauczanie z dziedziny religii z grubsza odmienną wiedzę- etykę; tak jakby te przedmioty były równoznaczne, traktowały o tym samym. Oczywiście obie to dziedziny stricte naukowe, oprócz ponoć oczywistego podobieństwa ( jak się powszechnie myśli) zawierające kolosalny pakiet różnic. Etyka nigdy nie była i nigdy nie będzie logiczną alternatywą dla religii, i odwrotnie . Z czysto praktycznych jednak przyczyn jak chociażby napięty harmonogram zajęć i tak już przytłoczonego rozmiarami przekazywanej mu wiedzy ucznia przedkładam konieczność szkolnego nauczania religii nad edukację z dziedziny etyki. Po pierwsze dlatego, że ów religia będzie w sobie zawierać wiele elementów będących częścią tego działu filozofii. Po drugie; uważam , że jest to wiedza niezbędna dla rozwoju społeczeństwa racjonalnego. Człowiek bowiem, którego światopogląd wykształcił się na fundamentach wielu systemów etycznych, będzie miał mniejszą skłonność do ksenofobii, rasizmu, czy różnych form fanatyzmu -nie tylko religijnego. Będzie tak z uwagi na to, że dostrzeże on oczywistą równość i wzajemne powiązania tychże systemów. Jednakże sposób w jaki obecnie naucza się religii mrozi krew w żyłach i pali pieniądze podatników . Takie nauczanie ma skutek odwrotny do założonego. Niekompetentni , konserwatywni i nierzadko niegrzeszący inteligencją katecheci indoktrynują dzieci i młodzież katolickimi "prawdami" wiary przedstawiając je jako pewnik , wpływając tym samym na kształtowanie się wśród uczniów wrogości do innych kultur z racji ich odmienności od jedynej "słusznej". Religia nie może obejmować wiedzy( gdyby obecnie zawierała chociaż tą)o tylko jednej składowej ogromnego i niezaprzeczalnie mocno związanego z ludzką naturą zjawiska. Przedmiot ten winien być kompendium wiedzy o całości ( na ile to możliwe) procesu, który w przeciwieństwie do wpajanych teraz uczniom pseudonaukowych dogmatów nie jest fikcją, ale rzeczywistością. Religia bowiem w przeciwieństwie do jej tworów jest faktem- istnieje i wpływa na losy ludzkości. Taka religia , nauczana przez wykształconą w tej dziedzinie WIEDZY osobę ( a nie taką która całe życie czyta tylko jedną książkę*! ) będzie zgodnym z rzeczywistością, racjonalnym przekazem faktu o człowieku i składowych jego natury. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Wielu ludzi, zwłaszcza mających poglądy sprzeczne, lub inne od mającego wciąż ogromną władzę >majestatu Kościoła jest wrogo nastawionymi do faktu jakim jest nauczanie religii w szkołach. Nie bez przyczyny. Zresztą nie każdemu katolikowi podoba się coś takiego. >Oczywiście nasza konstytucja gwarantująca obywatelom wolność wyznania oferuje w zamian za nauczanie >z dziedziny religii z grubsza odmienną wiedzę- etykę; tak jakby te przedmioty były równoznaczne, >traktowały o tym samym. Powiedziałbym raczej, że narzucono religie nie chcąc uczyć etyki. >Oczywiście obie to dziedziny stricte naukowe, oprócz ponoć oczywistego >podobieństwa ( jak się powszechnie myśli) zawierające kolosalny pakiet różnic. Etyka nigdy nie była >i nigdy nie będzie logiczną alternatywą dla religii, i odwrotnie . Religia dziedziną naukową? Bądźmy poważni, to czego "uczy" się młodzież na "lekcjach" religi obok nauki nawet nie stało. I jeśli już to religia nie będzie rozsądną alternatywą dla etyki. >Z czysto praktycznych jednak >przyczyn jak chociażby napięty harmonogram zajęć i tak już przytłoczonego rozmiarami przekazywanej >mu wiedzy ucznia przedkładam konieczność szkolnego nauczania religii nad edukację z dziedziny etyki. Wobec tego z przyczyn czysto praktycznych proponuję usunąć religię ze szkół. Problem rozwiązany. >Po pierwsze dlatego, że ów religia będzie w sobie zawierać wiele elementów będących częścią tego >działu filozofii... Czyli to religioznawstwo masz na myśli, nie żadną religię. Nie miałbym nic przeciwko takiemu przedmiotowi w planie nauczania, ale wolałbym aby w szkołach pojawiła się etyka.
|
|
6 na 6 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Wielu ludzi, zwłaszcza mających poglądy sprzeczne, lub inne od mającego wciąż ogromną władzę >majestatu Kościoła jest wrogo nastawionymi do faktu jakim jest nauczanie religii w szkołach.
Nie tyle sprzeczne, czy inne, ale racjonalne.
>z dziedziny religii z grubsza odmienną wiedzę- etykę; tak jakby te przedmioty były równoznaczne, >traktowały o tym samym. Oczywiście obie to dziedziny stricte naukowe, oprócz ponoć oczywistego
Religia nie jest, nigdy nie była i nigdy nie będzie dziedziną naukową, ani nauką. Precyzyjnie mówiąc jest to pseudonauka, ponieważ nie stosuje metody naukowej.
>podobieństwa ( jak się powszechnie myśli) zawierające kolosalny pakiet różnic. Etyka nigdy nie była >i nigdy nie będzie logiczną alternatywą dla religii, i odwrotnie . Z czysto praktycznych jednak
Każda wiedza używająca logiki będzie logiczną alternatywą dla będącej na bakier z logiką religii.
>mu wiedzy ucznia przedkładam konieczność szkolnego nauczania religii nad edukację z dziedziny etyki. >Po pierwsze dlatego, że ów religia będzie w sobie zawierać wiele elementów będących częścią tego
Bzdura.
>Po drugie; uważam , że jest to wiedza niezbędna dla rozwoju społeczeństwa racjonalnego. Człowiek >bowiem, którego światopogląd wykształcił się na fundamentach wielu systemów etycznych, będzie miał >mniejszą skłonność do ksenofobii, rasizmu, czy różnych form fanatyzmu -nie tylko religijnego. Będzie
Powinieneś być zwolennikiem nauczania religioznawstwa, a nie religii.
>Religia nie może obejmować wiedzy( gdyby obecnie zawierała chociaż tą)o tylko jednej składowej
Oczywiście, że może, a nawet powinna. Gdyby obejmowała inne dziedziny, to...
>ogromnego i niezaprzeczalnie mocno związanego z ludzką naturą zjawiska. Przedmiot ten winien być >kompendium wiedzy o całości ( na ile to możliwe) procesu, który w przeciwieństwie do wpajanych teraz
...taki przedmiot nazywamy religioznawstwem i w przeciwieństwie do religii jest to nauka.
>nauczana przez wykształconą w tej dziedzinie WIEDZY osobę ( a nie taką która całe życie czyta tylko >jedną książkę*! ) będzie zgodnym z rzeczywistością, racjonalnym przekazem faktu o człowieku i
Zgadza się, ale całkowicie pomyliło Ci się religioznawstwo (logiczna, naukowa wiedza o religiach) z religią (pozbawiona logiki indoktrynacja wg jednej z mitologii).
|
|
2 na 2 | Dawid Żyrek (27 punktów) | oczywiscie chodziło mi o religioznastwo , pisałem o religii jako o nauce o tym zjawisku . nie uważam treści nauczanyh dzisiaj na szkolej religii za fakty,
|
|
 | 4 na 4 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | >oczywiscie chodziło mi o religioznastwo , pisałem o religii jako o nauce o tym zjawisku . nie uważam treści nauczanyh dzisiaj na szkolej religii za fakty, >
Dobrze, że sprecyzowałeś, bo już miałem zaczynać tyradę na temat logicznej niespójności Twojej wypowiedzi. Z drugiej jednak strony czytałem ją przed poranną kawą, więc przesłanie mogło mi uciec.
Co do tematu :
Uważam, że religioznawstwo nie pokrywa w pełni nauki o moralności dla młodych ludzi. Problemem praktycznym byłaby jak zwykle kadra, bo zajęcia z religioznawstwa prowadzone przez aktualnych księży i katechetki sprowadzi się do nauki religioznawstwa katolickiego. Młodym ludziom potrzeba sensownie prowadzonych lekcji filozofii, w której większość tematów będzie prowadzona na zasadzie dyskusji, żeby młodzież nauczyć dyskursu światopoglądowego. Religioznawstwo nie pokryje wszystkich światopoglądów, bo ze swej natury będzie zajmować się tylko tymi teistycznymi. Oczywiście blok o religioznawstwie powinien być elementem przedmiotu filozofia.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
|  | | Vytautas (4394 punktów) | >Młodym ludziom potrzeba sensownie prowadzonych lekcji filozofii, w której większość tematów będzie prowadzona na zasadzie dyskusji, żeby młodzież nauczyć dyskursu światopoglądowego. Religioznawstwo nie pokryje wszystkich światopoglądów, bo ze swej natury będzie zajmować się tylko tymi teistycznymi. Oczywiście blok o religioznawstwie powinien być elementem przedmiotu filozofia. Wtedy nauczanie matematyki trzeba by było spłycić jeszcze bardziej, a na nauczanie fizyki, astronomii, chemii, biologii, a nawet geografii zupełnie by już czasu nie starczyło. Umysłowością tkwicie w XIX wieku, państwo humaniści.
|
|
| |  | MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
> Wtedy nauczanie matematyki trzeba by było spłycić jeszcze bardziej, a na nauczanie fizyki, astronomii, chemii, biologii, a nawet geografii zupełnie by już czasu nie starczyło. Umysłowością tkwicie w XIX wieku, państwo humaniści. >
Co ma nauczanie filozofii do nauczania nauk ścisłych i przyrodniczych ? Nikt nie powiedział, że filozofii trzeba byłoby uczyć w takim samym wymiarze godzinowym, jak aktualnie religii.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
 | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >oczywiscie chodziło mi o religioznastwo...
Zupełnie zbędny przedmiot w szkole. Podobnie jak religia lub etyka. Nie dodawałbym żadnego przedmiotu, ale te, które są, powinny oswajać ucznia z krytycznym myśleniem, sceptycyzmem, dociekliwością. Można to robić już od przedszkola. Potrzeba więc pedagogiki, której osnową byłaby naukowa metoda. Przecież każdy przedmiot w szkole (poza religią) stanowi dział nauki, w której w podobny sposób odwołuje się do logiki, metodologii czy historii nauk. Przecież od strony metodologicznej w podobny sposób np. definiuje się wiele pojęć fizyki, biologii czy filologii, a schematy rozumowań są wspólne dla wielu nauk. Wszystkie podręczniki powinien przenikać duch metody naukowej: empiryzmu i racjonalizmu. Ta jedność powinna być czytelna w każdym momencie kształcenia ucznia, dosłownie na każdej lekcji. A nauczyciel powinien zarabiać tyle,jeśli nie więcej, co lekarz: kształcenie zdrowego ciała i umysłu powinno mieć taki sam status jak jego leczenie.
Pomarzyć dobra rzecz.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Zupełnie zbędny przedmiot w szkole. Podobnie jak religia lub etyka. >Nie dodawałbym żadnego przedmiotu, ale te, które są, powinny oswajać ucznia z krytycznym myśleniem,
W normalnym kraju religioznawstwo jest zbędne i można je zastąpić nauką logicznego myślenia i tego jak działa nauka. W Polsce religioznawstwo może stanowić szczepionkę przez zarażeniem wirusem religii.
|
|
| |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >W normalnym kraju religioznawstwo jest zbędne i można je zastąpić nauką logicznego myślenia i tego jak działa nauka.
To nie jest kwestia spekulacji. Ostateczną decyzję powinien poprzedzić jakiś program pilotażowy w kilkunastu(-dziesięciu) szkołach. Moja hipoteza: nauka nie tylko logicznego, ale przede wszystkim empirycznego myślenia (tzn. myślenia logicznego ograniczonego do empirycznego świata i opartych na nim abstrakcji) jest warunkiem wystarczającym "normalności". Idąć za Kartezjuszem - bardziej ufałbym metodzie, niż konkretnym treściom (np. religioznawczym).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >dziesięciu) szkołach. Moja hipoteza: nauka nie tylko logicznego, ale przede wszystkim empirycznego myślenia (tzn.
Wywieranie wpływu na ludzi przez religię jest zagadnieniem psychologicznym podobnie jak techniki wpływu społecznego (manipulacji). Można nauczać psychologii, a można też oprócz, a nawet zamiast nauczyć jak wpływać na ludzi. Znajomość tych technik umożliwi obronę przed nimi. Na tej podstawie religioznawstwo przyrównałbym do szkolenia z technik marketingowych i psychologicznych. Nauczenie się tej wiedzy jest tańsze, niż całej psychologii. Podobnie połączona z proponowaną przez Ciebie nauką sceptycznego myślenia wiedza o różnych religiach prowadzi do szybszego nabrania dystansu do "jedynie słusznej" religii i tym samym uodpornienia się na jej wpływ.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | > religioznawstwo przyrównałbym do szkolenia z technik marketingowych i psychologicznych.Religioznawstwo jest nauką: pl.wikipedia.org/wiki/Religioznawstwoi zredukować je do technik marketingowych, czy, co zdajesz się sugerować, do technik intelektualej obrony przed religiami (szerzej: indoktrynacją) byłoby nieporozumieniem. Z tez religioznawstwa nie wynika, że np. należy lub nie należy zostać chrześcijaninem lub buddystą. Jako dyscyplina naukowa religioznawstwo nie wartościuje, która religia jest lepsza lub gorsza. Religioznawczy opis doktryn Buddy czy Jezusa nie ma nic wspólnego z żywieniem przekonań co do prawdziwości stawianych w nich tez. Z tego, że X powiedział, że p, nie wynika p. Można by o tym wspomnieć przy analizie mowy zależnej na języku polskim czy obcym.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > Z tez religioznawstwa nie wynika, że np. należy lub nie należy zostać chrześcijaninem lub buddystą. Jako dyscyplina naukowa religioznawstwo nie wartościuje, która religia jest lepsza lub gorsza. Religioznawczy opis doktryn Buddy czy Jezusa nie ma nic wspólnego z żywieniem przekonań co do prawdziwości stawianych w nich tez.Dokładnie tak! Bóg w religioznawstwie
Ideę Boga człowiek może poznawać od wewnątrz jako zaangażowany wyznawca określonego systemu religijnego, bądź z zewnątrz jako badacz-religioznawca, czyli przedstawiciel gałęzi nauki, której przedmiotem zainteresowania jest całokształt pewnej kategorii zjawisk społecznych zwanych religiami. Nauki dążącej do poznania najogólniejszych prawidłowości powstawania religii; jej rozwoju i dojrzewania; jej istoty i funkcji oraz struktur i sposobów funkcjonowania; a także przyczyn i przebiegu jej wygasania. Za znanym polskim uczonym Witoldem Tylochem należy przypomnieć, że religioznawstwo obejmuje różne działy i dyscypliny naukowe, z których podstawową "stanowi ogólna teoria religii, zajmująca się problematyką istoty, struktury, genezy, funkcji i prawidłowości rozwoju religii jako formy świadomości społecznej oraz relacjami pomiędzy religią a innymi formami stosunków społecznych". A ponadto religioznawstwo zajmuje się: porównawczą historią religii, socjologią religii, psychologią religii, filozofią religii, a także teorią religioznawstwa, w której podejmuje problemy teorii, metodologii oraz historii dziedziny.
Religioznawstwo, tak jak cała nauka, nie zajmuje się udowadnianiem, że cokolwiek nie istnieje. Odwrotnie; zajmuje zjawiskami istniejącymi i dającymi się zbadać, przeanalizować oraz opisać. Wierny, adekwatny opis rzeczywistości oraz porównania są podstawowymi zadaniami obiektywnego religioznawstwa, przy czym, co ważne, nie powinny one przedmiotu swych badań wartościować. Dotyczy to zarówno całych systemów religijnych, jak i poszczególnych ich części. Trudno być jednocześnie sędzią i sądzonym, badaczem i działaczem. Dlatego też, wbrew temu co usiłuje się nam teraz w Polsce wmówić, nie można być "wartościowym", tzn. obiektywnym religioznawcą, wówczas, gdy zajmuje się własną religią, a już na pewno nie jest się nim, kiedy udowadnia się jej wyższość nad innymi. Nie znaczy to, że religioznawca nie może mieć określonego światopoglądu (tacy, po prostu, nie istnieją), ale że religioznawcy nie wolno dobierać faktów i dokonywać ocen w oparciu o ten światopogląd. Toteż, moim zdaniem, najobiektywniejsze badania religioznawcze prowadzone są przez uczonych areligijnych - uznających, że wszystkie poglądy religijne mają taką samą humanistyczną wartość.
Z kolei publicysta nie musi być aż tak obiektywnym jak uczony i wolno mu preferować określone poglądy, ale pod warunkiem oczywistego przyznawania się do nich. Dlatego zaznaczam z góry, że nie podejmuję się w tej publikacji orzec, który z opisanych w niej bogów jest tym prawdziwym, a zaledwie przedstawiam tu krytyczny subiektywny wybór kilku (wywodzących się z jednego pnia) koncepcji - do wszystkich z nich podchodząc sceptycznie, gdyż uważam wszystkich bogów za byty obiektywnie istniejące tylko w ideach i kultach poszczególnych tradycji kulturowych. Podobnych bytów historia ludzkiej kultury zna niepoliczalne ilości.
Wielość i zmienność idei pojmowania bogów ma długą historię i wykreśla długi łańcuch wyobrażeń religijnych i sił nadprzyrodzonych. Toteż religioznawczej refleksji nad bogami - obejmującej ich różnorodność oraz swoistości związane z określoną kulturą, ich ewolucyjne przemiany w przebiegu rozwoju cywilizacyjnego, jak i przeprowadzenie innych analiz porównawczych, w tym filozoficznych rozważań o możliwości wypracowania uniwersalistycznej teorii Boga - nie da się wyprowadzić ze znajomości, nawet bardzo dobrej, jednej religii. Dla przeprowadzenia porównań koniecznym jest poznanie różnorodnych koncepcji. Rozpoczynając rozeznanie w przedmiocie naszych zainteresowań można zajrzeć do wielu kompendiów religioznawczych. Z łatwiejszych mogę polecić Zarys dziejów religii, zbiorową pracę polskich religioznawców, kilkakrotnie wydawaną przez Iskry, Mity z pięciu stron świata T. Margula, Bogów czterech stron świata W. Tylocha czy też Religie Wschodu i Zachodu pod red. K. Banka, a z trudniejszych, klasyczną już Złotą gałąź J. G. Frazera, Fenomenologię religii G. van der Leeuwa czy Historię wierzeń i idei religijnych M. Eliadego. Choć najlepiej chyba rozpocząć od skonspektowania kilku tematycznych encyklopedii, tak aby w miarę szybko wyrobić sobie pogląd na bogactwo ludzkich przemyśleń i fantazji. Aktualnie najbardziej znaczącą encyklopedią religioznawczą - szkoda, że nie przetłumaczoną na polski - jest wydana w 1987 roku, z inicjatywy i pod redakcją Mircea Eliadego (choć jego metodologia badań "mitu i świętości" jest dosyć kontrowersyjna, to był on prawdopodobnie wśród religioznawców największym erudytą), 16 tomowa The Encyclopaedia of Religion. To wielkie dzieło zawiera wielostronicowe artykuły przeglądowe napisane przez wybitnych specjalistów z różnych krajów, poświęcone religiom świata wraz z ich różnymi aspektami. W Polsce "PWN - Wydawnictwo Naukowe" w 2003 roku zakończyło wydawanie encyklopedii Religia zawierającej 1000 haseł syntetycznych "przeglądowych" i 11300 drobnych "szczegółowych". Możemy także skorzystać z wydanych w ostatnich latach w Polsce autorskich opracowań: Popularnej encyklopedii mitów i legend Stuarta Gordona, Ilustrowanej encyklopedii mitów i legend Arthura Cotterella oraz Encyklopedii mitologii ludów indoeuropejskich Andrzeja M. Kępińskiego. www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwaPozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >W Polsce religioznawstwo może stanowić szczepionkę przez zarażeniem wirusem religii. Wszystko co może mieć taki ukryty cel, będzie na pewno rozpoznane, uznane za Atak Szatana na Kościół, i niedopuszczone. Po co w ogóle zawracać sobie tym głowę.
|
|
4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) | >Oczywiście obie to dziedziny stricte naukowe Czy na pewno nie mylisz religii z religioznawstwem? Katechezy z religioznawstwem? Niespójność Twojej wypowiedzi na tym się chyba zasadza. (ps: widzę, że sam się przyznałeś bez bicia, reszta jednak mojego komentarza pozostaje aktualna)
>Po pierwsze dlatego, że ów religia będzie w sobie zawierać wiele elementów będących częścią tego działu filozofii. No właśnie zaś najdokładniej odwrotnie - etyka pojęta najszerzej (jak na elementarną edukację przystało) musi zawierać w sobie elementy religioznawstwa niosąc wystarczającą wiedzę o religiach kiedy religioznawstwo etykę obejmuje tylko w wąskim zakresie etyk religijnych.
>przedkładam konieczność szkolnego nauczania religii nad edukację z dziedziny etyki. ... ciągle jednak chyba myląc ją z religioznawstwem.
>Takie nauczanie ma skutek odwrotny do założonego. Założonego, powiadasz? Odwrotny? Sądzisz naprawdę, że katolicy z ludźmi w szatach czarodziejów na czele wpychając religijną ciemnotę do szkół mieli na uwadze edukację, a nie ogłupianie dla swoich partykularnych celów?
>Niekompetentni , konserwatywni i nierzadko niegrzeszący inteligencją katecheci indoktrynują dzieci i młodzież katolickimi "prawdami" wiary przedstawiając je jako pewnik , wpływając tym samym na kształtowanie się wśród uczniów wrogości do innych kultur z racji ich odmienności od jedynej "słusznej". O to to właśnie! To jest właśnie sens i cel nauczania religii - tej jedyniesłusznej, jedynieprawdziwej.
>Religia nie może obejmować wiedzy( gdyby obecnie zawierała chociaż tą)o tylko jednej składowej ogromnego i niezaprzeczalnie mocno związanego z ludzką naturą zjawiska. Ależ musi. Inaczej religia zmienia się w religioznawstwo.
>Religia bowiem w przeciwieństwie do jej tworów jest faktem- istnieje i wpływa na losy ludzkości. Och, wiele tworów religii także jest faktem: np. obrzędy, relacje społeczne itp.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | Mówisz o "reformie szkolnictwa".... Kilka cytatów w ramach komentarza: Cytat:... przed nami jest kryzys finansów publicznych o biblijnych proporcjach, który uderzy wszystkich po kieszeni z wielką siłą. On już się rozpoczyna. ... Za parę lat ludziom z wyżu powojennego trzeba będzie wypłacać emerytury ... Państwo polskie nie ma na to pieniędzy, bo ZUS-owi już dzisiaj brakuje ... Ta dziura ... Już wkrótce przekroczy 100 mld zł. ... polski system emerytalny oparty jest na modelu, w którym młode pokolenie pracuje na tych, którzy odchodzą na emeryturę. Czyli za 30 lat nie ważne będzie, ile uzbieramy na emeryturę, ... tylko ... kto będzie, jeśli w ogóle ktoś będzie, pracował na te emerytury. ... nadchodzi demograficzna katastrofa. ... jeżeli dzietność nie wzrośnie, Polaków będzie pod koniec tego stulecia nie 40 mln, a 16 mln. ... Ta katastrofa demograficzna spowoduje, że problemy finansowe, które mamy dzisiaj, to będzie pikuś, w porównaniu z tym, co będzie już za pięć lat. ... to, co się stanie w przyszłym roku ... to objaw wewnętrznego bankructwa państwa. Polacy muszą przyjąć do wiadomości, że bez zabrania ich oszczędności państwo polskie nie byłoby w stanie na bieżąco regulować swoich zobowiązań. ... sytuacja niczym nie różni się od tego, co stało się na Cyprze, gdzie w biały dzień ukradziono ludziom pieniądze z depozytów po to, żeby uratować tamtejszy system .... przykład. Jeżeli nagle okazałoby się, że Włochy mają problem z obsługą swojego długu, to wystarczy obywatelom zabrać 10-15 proc. ich depozytów, żeby spłacić cały dług państwa. W przypadku Polski, gdyby się okazało, że trzeba spłacić 60 proc. długu publicznego, trzeba byłoby zabrać prawie 100 proc. depozytów. .... w takiej sytuacji wyłącza się bezpieczniki zapisane w ustawach, zadłuża się nadal oraz stosując kreatywną księgowość, przesuwa oficjalny dług z obligacji rządowych do ZUS, co jest fenomenem na skalę światową. Takich operacji, żeby 10 proc. długu publicznego wyjąć z oficjalnych statystyk i schować w księgach ZUS, nie ma w historii świata. W tej chwili próg ... jest już przekroczony. ... operacja skoku na II filar, dzięki której ów minister zyska 8 proc. PKB i schowa je w ZUS-ie. Tym skokiem PO kupi sobie czas do końca kadencji. .... Gdyby tego nie zrobiono, koniec kadencji skończyłby się dla kilku osób Trybunałem Stanu ...... następny minister finansów w następnej kadencji musi mieć świadomość, że najprawdopodobniej wyląduje przed Trybunałem Stanu, bo to już za następnego ministra finansów dług publiczny przekroczy konstytucyjne 60 proc. Odchodzący rząd uruchomił coraz szybciej kręcący się mechanizm zadłużania, którego nie da się zatrzymać w jednym roku. Dlatego siłą rozpędu przekroczy ten konstytucyjny próg. Przyszły rząd zostanie wsadzony na nieprawdopodobną minę. ... Nikt nie będzie chciał objąć teki ministra finansów, no chyba, że jakiś figurant, który nie będzie kompletnie zdawał sobie sprawy z istniejącej sytuacji... ... idziemy w kierunku potężnego kryzysu w finansach publicznych. Społeczeństwo odczuje to jako potężny spadek poziomu życia. Dzisiejsza sytuacja to nic w porównaniu z tym, co przyjdzie za kilka lat, kiedy drastycznie wzrosną podatki i będą olbrzymie fale zwolnień w administracji publicznej oraz obniżki emerytur. ... Od 1989 r. - czyli przez 24 lata Polska nie osiągnęła nic. Nie mamy dróg, nie mamy armii, reformy służby zdrowia i emerytalne okazują się bublami po paru latach, nie mamy silnych, znanych przedsiębiorstw, dających miejsca pracy i działających na globalną skalę .... Przez te wszystkie lata ustawiano Polaków w roli rezerwuaru taniej siły roboczej, która powinna być szczęśliwa z tego, że ma w Polsce sieć tanich dyskontów, w których może sobie kupić byle jakie jedzenie i tanie ciuchy. A jeszcze jak sobie taki Polak weźmie plazmę i własne M2 na kredyt - to szczyt szczęścia. Dochody Polaków są często porównywane do tych afrykańskich, za to wydatki do tych z zachodniej Europy, mówiąc innymi słowy: siła nabywcza polskiego złotego jest żadna, a szczęście, .... kupowane jest na kredyt... No i dlatego zdolność uzyskiwania w ten sposób szczęścia Polaków się skończyła. Około dwa miliony z nich powiedziało: "ja w tym modelu nie chcę żyć" i wyjechało z Polski. Ci, którzy zostali - jak wynika z różnych badań - również przestali odczuwać zadowolenie. ... najbliższa dekada to nie będzie stagnacja, to będzie spadek w przepaść. Polacy odczują drastyczne pogorszenie i obniżenie stopy życiowej. Przez te 24 lata nie zbudowaliśmy silnych fundamentów gospodarki, opartych na polskich przedsiębiorstwach, a te firmy, które mieliśmy, przeważnie zostały zniszczone. Starczy to nie jest lewica.pl, ani Nasz Dziennik, to jest już mainstream Z profesorem Krzysztofem Rybińskim, rektorem Akademii Finansów i Biznesu Vistula, byłym wiceprezesem NBP, rozmawia Szymon Szadkowski. a wywiad publikuje Onet biznes.one(*)sa,18490,5579579,1,prasa-detal
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|