Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ilość katolików w Polsce.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
09-11-2013 20:25Asphodelus1 (887 punktów)Ilość katolików w Polsce.
Ocena 8 na 8
www.racjonalista.pl/forum.php/s,119188#w119284
Oto jest raport Sławka Dutkiewicza sprzed pięciu lat, dotyczący ilości katolików w Polsce. Pozwolę porównać sobie niektóre dane za rok 2006 wobec danych z roku 2012:

Diecezja łódzka:
2006: dominicantes 30,9%. communicantes 12,5%
2012: dominicantes 27,6% communicantes 11,9%
Spadek o 3.3 i 0.6 punktów procentowych.

Diecezja szczecińsko-kamieńska:
2006: dominicantes 31,1% communicantes 11,4%
2012: dominicantes 25,8% communicantes 11,1%
Spadek o 5.3 i 0.3 punktów procentowych.

Diecezja koszalińsko-kołobrzeska
2006: dominicantes 32,2% communicantes 11,9%
2012: dominicantes 26,8% communicantes 11,1%
Spadek o 5,4 i 0,8 punktów procentowych.

Diecezja sosnowiecka
2006: dominicantes 32,9% communicantes 10,5%
2012: dominicantes 27,4% communicantes 11,3%
Spadek o 5.5 i wzrost o 0.8 punktów procentowych.

Diecezja płocka
2006: dominicantes 36,0% communicantes 10.8%
2012: dominicantes 31,9% communicantes 12,1%
Spadek o 4.1 i wzrost o 1.3 punktów procentowych.

Diecezja warszawska
2006: dominicantes 39,9% communicantes 16,1%
2012: dominicantes 29,8% communicantes 14,4%
Spadek o 9.9 i 1.7 punktów procentowych.

Diecezja krakowska
2006: dominicantes 53,6% communicantes 16,6%
2012: dominicantes 52,4% communicantes 18,0%
Spadek o 1.2 i wzrost o 2.6 punktów procentowych.

Diecezja katowicka
2006: dominicantes 59,2% communicantes 18,4%
2012: dominicantes 40,8% communicantes 17,0%
Spadek o 19,6 i 1.4 punktów procentowych.

Diecezja przemyska
2006: dominicantes 64,8% communicantes 15,8%
2012: dominicantes 60,3% communicantes 17,5%
Spadek o 4.5 i wzrost o 1.7 punktów procentowych.

Diecezja rzeszowska
2006: dominicantes 68,6% communicates 16,8%
2012: dominicantes 64,2% communicates 17,8%
Spadek o 4.45 i wzrost 1 punktów procentowych.

Diecezja tarnowska
2006: dominicantes 72,5% communicates 23,5%
2012: dominicantes 69,5% communicates 22,4%
Spadek o 3 wzrost o 1.1 punktów procentowych.

Ordynariat polowy
2006: dominicantes 62,2% communicantes 21,6%
2012: dominicantes 35,2% communicantes 14,4%
Spadek o 27 i 7.2 punktów procentowych.

POLSKA
2006: dominicantes 45,8% communicates 16,3%
2012: dominicantes 40% communicates 16,2%

WNIOSKI: Maleje liczba uczestniczących w mszach bezmyślnie, bezrefleksyjnie, ''z rozpędu'', rozsądek zaczyna brać górę nad nieprzemyślanym kontynuowaniem tradycji.

Nie biorąc pod uwagę ''martwych dusz'', które pewno są katolikami tylko z nazwy (bądź strachu), mamy w Polsce katolików... 40%. Przekładając ten wynik na grunt polityczny to przypuszczalnie w owych 40% kryje się przeważająca liczba głosujących na PiS i ich sympatyków, oraz mała grupa ''liberkatoli'' (Hołownia, Lemański itp.) głosująca prawdopodobnie na PO.

Trend spadkowy jest niewielki, lekko niestabilny ale stały, i dobrze rokuje na lepszą przyszłość.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

09-11-2013 20:40
 Ocena 12 na 12
cmos (1664 punktów)
>Nie biorąc pod uwagę ''martwych dusz'', które pewno są katolikami tylko z nazwy (bądź strachu), mamy
>w Polsce katolików... 40%. Przekładając ten wynik na grunt polityczny to przypuszczalnie w owych 40%

Nie doczytałeś metodologii i podajesz błędne dane. To jest 40% nie ze 100% ludności, tylko z 82%. Odliczone zostało 18% na niewierzących, starych i chorych.
Czyli aktywnych katolików jest rzędu 32,8% ogółu ludności.
Zwracam uwagę, na odsetek communicantes: tylko 40% obecnych na mszy. W Niemczech do komunii przystępują niemal wszyscy obecni. Sugerowałbym, że z tych 60% nie przystępujących do komunii w Polsce większość tak naprawdę nie jest wierząca, a do kościoła chodzi z przyczyn innych niż religijne.
09-11-2013 20:50 
 Ocena 2 na 6
szarley (54906 punktów)
>Sugerowałbym, że z tych 60% nie przystępujących do komunii w Polsce większość tak naprawdę nie jest wierząca, a do kościoła chodzi z przyczyn innych niż religijne.

Jakich? Zaciekawienie sztuką sakralną? Strach przed spaleniem na stosie? Miłość do muzyki organowej? Obawa o awans na stanowiska mistrza w fabryce? Chęć przypodobania się wójtowi? Nadmiar wolnych środków finansowych do wrzucenia do koszyczka? Strach przed nieobecnością proboszcza na pogrzebie?

09-11-2013 20:56 
 Ocena 11 na 11
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jakich? Zaciekawienie sztuką sakralną? Strach przed spaleniem na stosie? Miłość do muzyki organowej? Obawa o awans na stanowiska mistrza w fabryce? Chęć przypodobania się wójtowi? Nadmiar wolnych środków finansowych do wrzucenia do koszyczka? Strach przed nieobecnością proboszcza na pogrzebie?
Niepotrzebnie kpisz. Szczególnie ten ostatni powód może mieć rację bytu, w końcu co ludzie powiedzą, jak nie będzie czarownika na pogrzebie. Dlaczego też część społeczeństwa nie miałaby chodzić do kościoła bo tak wypada, albo bo taka jest tradycja, względnie aby nie wchodzić w konflikt z rodziną?
09-11-2013 21:41 
 Ocena 10 na 10
szarley (54906 punktów)
>>Jakich? Zaciekawienie sztuką sakralną? Strach przed spaleniem na stosie? Miłość do muzyki organowej? Obawa o awans na stanowiska mistrza w fabryce? Chęć przypodobania się wójtowi? Nadmiar wolnych środków finansowych do wrzucenia do koszyczka? Strach przed nieobecnością proboszcza na pogrzebie?
>Niepotrzebnie kpisz. Szczególnie ten ostatni powód może mieć rację bytu, w końcu co ludzie powiedzą, jak nie będzie czarownika na pogrzebie. Dlaczego też część społeczeństwa nie miałaby chodzić do kościoła bo tak wypada, albo bo taka jest tradycja, względnie aby nie wchodzić w konflikt z rodziną?

Kpię. Wolno mi. Jedni zasługują na szacunek i beczkę plzeňského piva, inni na kpinę.
Mam czasem nieodparte wrażenie, jakby ludzie niewierzący bali się proboszcza jak w czasach hiszpańskiej inkwizycji, choć niektórzy chyba po prostu lubią się bać, inni lubią robić z siebie męczenników. (Wśród katolików też to zjawisko postrzegam) Wybacz, nie szanuję takich, którzy chodzą do kościoła po to żeby im ksiądz ślubu udzielił, a potem narzekają że ileśtamset złotych wziął za to. Nie szanuję takich, którzy chodzą do kościoła, żeby im dziecko ochrzcił, skoro potem nie zamiarują dziecka religijnie wychowywać, a jeszcze narzekają "komunię trzeba zrobić, zamiast nowe auto kupić".

"Jak nie pójdę do kościoła, to sąsiadka żle popatrzy i mi krowa zdechnie!"

Ślubu gminny urzędnik w Polsce udziela, nie musi to być ksiądz. Pochówek na komunalnym cmentarzu przysługuje.

>w końcu co ludzie powiedzą, jak nie będzie czarownika na pogrzebie.
G... mnie obchodzi co powiedzą sąsiedzi, jak ksiądz mi skrzyni na zwłoki nie pokropi. Moim ścierwem zajmie się Akademia Medyczna w miejscu najbliższym mojego zejścia, a jestem człowiekiem wierzącym (!!!), czego nigdy nie ukrywałem. Oby choć rogówki się nadawały do przeszczepu. (Serca i nerek odmawiam bo wiem że są do d... a serce w d... przeszczepione źle działa)
Ciebie interesuje co ludzie powiedzą? Toś kiep!!

60% obywateli RP nie chodzi do kościoła.
Krzywda im się dzieje przy stanowieniu praw i płaceniu podatków na kościół. Krzywda się dzieje przy finansowaniu katechezy z w szkole i kapelanów w policji. Krzywda się dzieje, kiedy chcą leczenia in vitro. Za duża krzywda. Jestem tej krzywdzie przeciwny, ale nie widzę zmuszania do praktyk bo "co ludzie powiedzą jak mi ksiądz trumny nie pokropi". Jeśli Bóg zeche mnie wkrzesić to i z formaldehydu lub niepokropionej skrzyni wskrzesi. I mam nadzieję žywotem swoim na to zasłużyć a nie wrazidupstwem wobec kogokolwiek.

Ja, człowiek wierzący, żyję w konflikcie z proboszczami, a ateiści się boją, kto im skrzynkę pokropi?
Może czasem warto podnieść głowę?
09-11-2013 21:51 
 Ocena 1 na 1
cmos (1664 punktów)
>Ja, człowiek wierzący, żyję w konflikcie z proboszczami, a ateiści się boją, kto im skrzynkę pokropi?
>Może czasem warto podnieść głowę?

Oczywiście masz rację, ale zważ że przeciętny Polak (zwłaszcza z lower class) żyje w nieustannym lęku i nie jest w stanie podnieść głowy. Tak został wychowany i już.
09-11-2013 22:04 
 Ocena 3 na 3
szarley (54906 punktów)
>>Ja, człowiek wierzący, żyję w konflikcie z proboszczami, a ateiści się boją, kto im skrzynkę pokropi?
>>Może czasem warto podnieść głowę?
>Oczywiście masz rację, ale zważ że przeciętny Polak (zwłaszcza z lower class) żyje w nieustannym lęku i nie jest w stanie podnieść głowy. Tak został wychowany i już.
>

Polak nie używa "lower class". Polak potrafi mówić po polsku!
Ja, cudzoziemiec mam was uczyć Waszej mowy?

Jak nie potrafisz podnieść głowy to nie licz na mój szacunek
cmos (1664 punktów)
>Polak nie używa "lower class". Polak potrafi mówić po polsku!
>Ja, cudzoziemiec mam was uczyć Waszej mowy?

Użyłem określenia angielskiego całkowicie świadomie. Nie mam ochoty na dyskusję o konotacjach tego po polsku itp., więc niech Ci będzie że wygrałeś dyskusję i Internety przez wskazanie błędu językowego dyskutanta.
09-11-2013 21:52 
 Ocena 7 na 9
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Kpię. Wolno mi. Jedni zasługują na szacunek i beczkę plzeňského piva, inni na kpinę.
A czy ja mówię, że Ci nie wolno?
>Mam czasem nieodparte wrażenie, jakby ludzie niewierzący bali się proboszcza jak w czasach hiszpańskiej inkwizycji, choć niektórzy chyba po prostu lubią się bać, inni lubią robić z siebie męczenników. (Wśród katolików też to zjawisko postrzegam) Wybacz, nie szanuję takich, którzy chodzą do kościoła po to żeby im ksiądz ślubu udzielił, a potem narzekają że ileśtamset złotych wziął za to. Nie szanuję takich, którzy chodzą do kościoła, żeby im dziecko ochrzcił, skoro potem nie zamiarują dziecka religijnie wychowywać, a jeszcze narzekają "komunię trzeba zrobić, zamiast nowe auto kupić".
Za wysoce wątpliwe uważam strach przed proboszczem, ale ostracyzm we własnym środowisku to żadna atrakcja. Osobiście do kościoła nie uczęszczam, świąt nie obchodzę i bardzo mało obchodzi mnie opinia sąsiadów, ale nie wszyscy ludzie tak czynią co potrafię zrozumieć.
>"Jak nie pójdę do kościoła, to sąsiadka żle popatrzy i mi krowa zdechnie!"
Znów niepotrzebna kpina. Jak nie pójdę do kościoła to mi połowa wsi mało szlachetną część pleców obrobi bardziej odpowiadałoby rzeczywistości.
>G... mnie obchodzi co powiedzą sąsiedzi, jak ksiądz mi skrzyni na zwłoki nie pokropi.
Ciebie może i tak, ale inni ludzie mogą mieć odmienne zdanie na ten temat.
>Ciebie interesuje co ludzie powiedzą? Toś kiep!!
Czyżbyś zaczął przejmować złe nawyki od Peruńca i próbujesz tworzyć chochoła? Gdzie napisałem, że to mnie obchodzi, co ludzie powiedzą?
>[...]ale nie widzę zmuszania do praktyk bo "co ludzie powiedzą jak mi ksiądz trumny nie pokropi".
To, że Ty nie widzisz nie oznacza, że ich nie ma. Niektórzy liczą się choćby ze zdaniem rodziny.
>Ja, człowiek wierzący, żyję w konflikcie z proboszczami, a ateiści się boją, kto im skrzynkę pokropi?
Ateiści się boją?
>Może czasem warto podnieść głowę?
Może, ale to nie do mnie ta mowa. I skąd wziąłeś ateistów? Tutaj przecież mowa o praktykujących tradycyjny polski katolicyzm pod tytułem pójdę bo co sąsiad powie i bo tradycja.
09-11-2013 22:15 
 Ocena 2 na 4
szarley (54906 punktów)
>Za wysoce wątpliwe uważam strach przed proboszczem, ale ostracyzm we własnym środowisku to żadna atrakcja. Osobiście do kościoła nie uczęszczam, świąt nie obchodzę i bardzo mało obchodzi mnie opinia sąsiadów, ale nie wszyscy ludzie tak czynią co potrafię zrozumieć.
No i jakiego ostracyzmu doświadczyłeś?
W Pradze byłem polaczkiem, w Krakowie pepiczkiem, czasem to się i ostracyzmem objawiało.

>>"Jak nie pójdę do kościoła, to sąsiadka żle popatrzy i mi krowa zdechnie!"
>Znów niepotrzebna kpina. Jak nie pójdę do kościoła to mi połowa wsi mało szlachetną część pleców obrobi bardziej odpowiadałoby rzeczywistości.
A niech obrabiają, skoro większość msze omija to jak czy to może boleć?

>>G... mnie obchodzi co powiedzą sąsiedzi, jak ksiądz mi skrzyni na zwłoki nie pokropi.
>Ciebie może i tak, ale inni ludzie mogą mieć odmienne zdanie na ten temat.
>>Ciebie interesuje co ludzie powiedzą? Toś kiep!!
>Czyżbyś zaczął przejmować złe nawyki od Peruńca i próbujesz tworzyć chochoła? Gdzie napisałem, że to mnie obchodzi, co ludzie powiedzą?
Iwanie Denisowiczu, Znasz mnie już na tyle, że powineś wiedzieć, że to nie do Ciebie przytyk. Nie zgadzam się z Tobą w wielu sprawach, ale za bardzo Cię uważam, aby Ci takimi słowy dokuczyć

>>Ja, człowiek wierzący, żyję w konflikcie z proboszczami, a ateiści się boją, kto im skrzynkę pokropi?
>Ateiści się boją?
Mam wrażenie, że czaem się bardziej boją proboszczów niż ja.

>>Może czasem warto podnieść głowę?
>Może, ale to nie do mnie ta mowa.
Nie do Ciebie. Na pewno. Mam nadzieję, że nie bierzesz do siebie niezasłużonych złośliwoci

I skąd wziąłeś ateistów? Tutaj przecież mowa o praktykujących tradycyjny polski katolicyzm pod tytułem pójdę bo co sąsiad powie i bo tradycja.
Jeśli to taki posąsiedni katolik, to się nim nie przejmuj. Jego rzecz.
09-11-2013 22:30 
 Ocena 3 na 5
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>No i jakiego ostracyzmu doświadczyłeś?
Praktycznie żadnego, ale jednostkowe doświadczenia o niczym nie świadczą.
>A niech obrabiają, skoro większość msze omija to jak czy to może boleć?
Pewnie może bo chyba nie chcesz powiedzieć, że wszyscy na msze chodzą z potrzeby serca?
>Iwanie Denisowiczu, Znasz mnie już na tyle, że powineś wiedzieć, że to nie do Ciebie przytyk.
Może i powinienem, ale internet niezbyt się nadaje do przekazywania takich treści.
>Nie zgadzam się z Tobą w wielu sprawach, ale za bardzo Cię uważam, aby Ci takimi słowy dokuczyć
Bardzo mnie to cieszy.
>Mam wrażenie, że czaem się bardziej boją proboszczów niż ja.
Nie spotkałem się jeszcze z ateistą bojącym się proboszcza. Inną sprawą jest ateista-konformista.
>Nie do Ciebie. Na pewno. Mam nadzieję, że nie bierzesz do siebie niezasłużonych złośliwoci
Nie biorę, co więcej sam uważam, że warto nieraz podnieść głowę.
>Jeśli to taki posąsiedni katolik, to się nim nie przejmuj. Jego rzecz.
Toż ja się nie przejmuję, zwracam tylko uwagę na to, iż inni mogą. W tym wątku to raczej nie o sobie pisałem a o powodach, dla których ludzie mogą chodzić do kościoła.
09-11-2013 22:43 
 Ocena 2 na 4
szarley (54906 punktów)
>>No i jakiego ostracyzmu doświadczyłeś?
>Praktycznie żadnego, ale jednostkowe doświadczenia o niczym nie świadczą.
Chciałbym aby takich jednostkowych doświadczeń było jak najwięcej , znasz mój pogląd, chcę aby jak najwięcej ludzi czuło się w przestrzeni publicznej jak w domu. Katolików, luteran, ateistów.....

>>A niech obrabiają, skoro większość msze omija to jak czy to może boleć?
>Pewnie może bo chyba nie chcesz powiedzieć, że wszyscy na msze chodzą z potrzeby serca?
Nie, nie wszyscy, ale to ich problem.

>>Mam wrażenie, że czaem się bardziej boją proboszczów niż ja.
>Nie spotkałem się jeszcze z ateistą bojącym się proboszcza. Inną sprawą jest ateista-konformista.
Ateista-konformista - fajna zbitka słowna, to chyba model, którego najbardziej nie uważam.

>>Nie do Ciebie. Na pewno. Mam nadzieję, że nie bierzesz do siebie niezasłużonych złośliwoci
>Nie biorę, co więcej sam uważam, że warto nieraz podnieść głowę.
Uniesiona głowa, najbliżej topora
(I tak warto)
09-11-2013 22:52 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Chciałbym aby takich jednostkowych doświadczeń było jak najwięcej , znasz mój pogląd, chcę aby jak najwięcej ludzi czuło się w przestrzeni publicznej jak w domu. Katolików, luteran, ateistów.....
Też bym tego chciał, ale obawiam się, iż moje chcenie mało znaczy. W końcu to nie ode mnie zależy postawa innych ludzi.
>Nie, nie wszyscy, ale to ich problem.
Owszem, ale mi nie o to chodziło. Nie obchodzą mnie nadmiernie czyjeś pobudki tyczące się chodzenia do kościoła, jedynie zauważam, że wiara nie musi być jedną z nich.
>Ateista-konformista - fajna zbitka słowna, to chyba model, którego najbardziej nie uważam.
W sumie wolałbym mniej konformizmu, ale każdy jest odpowiedzialny za swoje życie i nie mnie nim kierować.
>Uniesiona głowa, najbliżej topora
To mnie własnie niepokoi .
>(I tak warto)
Zależy od okoliczności.
09-11-2013 23:03 
 Ocena 1 na 3
szarley (54906 punktów)
>>Chciałbym aby takich jednostkowych doświadczeń było jak najwięcej , znasz mój pogląd, chcę aby jak najwięcej ludzi czuło się w przestrzeni publicznej jak w domu. Katolików, luteran, ateistów.....
>Też bym tego chciał,

Ufff nareszcie w czymś się z Tobą zgadzam. Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy

>ale obawiam się, iż moje chcenie mało znaczy. W końcu to nie ode mnie zależy postawa innych ludzi.
Walcz, już jest nas dwóch

>Owszem, ale mi nie o to chodziło. Nie obchodzą mnie nadmiernie czyjeś pobudki tyczące się chodzenia do kościoła, jedynie zauważam, że wiara nie musi być jedną z nich.
Tak.

>>Uniesiona głowa, najbliżej topora
>To mnie własnie niepokoi .
Nic na to nie poradzisz, albo konformizm , albo topór

>>(I tak warto)
>Zależy od okoliczności.
chyba masz rację, choć powinenem napisać, że zawsze warto
10-11-2013 00:13 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ufff nareszcie w czymś się z Tobą zgadzam. Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy
Cieszy mnie to, iż Ciebie to cieszy . Wątpię jednak aby nasza zgoda w tej kwestii coś zmieniła.
>Walcz, już jest nas dwóch
Tu nie walki potrzeba, ale nauki tolerancji oraz osłabienia wpływów kościoła.
>Nic na to nie poradzisz, albo konformizm , albo topór
W takim razie konformizm. Nie uważam za specjalnie mądre oddawania życia za ideę. W końcu życie jest tylko jedno, idei można mieć sporo.
>chyba masz rację, choć powinenem napisać, że zawsze warto
Nie zawsze. Dla mnie najważniejsze jest moje dobro, nie mam zadatków na męczennika.
09-11-2013 21:59 
 Ocena 2 na 2
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Mam czasem nieodparte wrażenie, jakby ludzie niewierzący bali się proboszcza jak w czasach hiszpańskiej inkwizycji.

Wierzący często miewają najdziwniejsze nieodparte wrażenia, oparte na nikłych przesłankach, bywa że daleko bardziej kuriozalne niż to, które przytoczyłeś.
09-11-2013 21:03 
 Ocena 8 na 8
cmos (1664 punktów)
>>Sugerowałbym, że z tych 60% nie przystępujących do komunii w Polsce większość tak naprawdę nie jest wierząca, a do kościoła chodzi z przyczyn innych niż religijne.
>Jakich? Zaciekawienie sztuką sakralną? Strach przed spaleniem na stosie? Miłość do muzyki organowej? Obawa o awans na stanowiska mistrza w fabryce? Chęć przypodobania się wójtowi? Nadmiar wolnych środków finansowych do wrzucenia do koszyczka? Strach przed nieobecnością proboszcza na pogrzebie?
>
Wydaje mi się, że się nigdy nad tym nie zastanawiałeś i w ogóle tych ludzi nie rozumiesz.

Napisałem o tym notkę na mój blog po niemiecku, no ale jest po niemiecku i dopiero czeka na publikację bo jeszcze muszę zdjęcia powklejać.
Może przetłumaczę ją na polski i puszczę na blogu po polsku, ale tymczasem możliwe motywy w skrócie:

- Bo chcą tego rodzice, dziadkowie, żona/mąż itp., a prościej jest raz w tygodniu odsiedzieć niż walczyć
- Bo można się tam spotkać ze znajomymi
- Bo jest to najprościej osiągalna grupa do której można należeć, bez formalności, zobowiązań, składek członkowskich itp.
- Bo dla opanowania swoich lęków potrzebny jest jakiś guru, a ksiądz jest w tym dobry
- Bo to taki zwyczaj albo rytuał (rytuał w sensie zaburzeń lękowych, jak się nie pójdzie to będzie grzech)
- Bo jak się nie pójdzie to się będą krzywo patrzeć (a daleko nie wszyscy są na tyle odporni żeby mieć to w głębokim poważaniu)
09-11-2013 21:48 
 Ocena 1 na 3
szarley (54906 punktów)
>Wydaje mi się, że się nigdy nad tym nie zastanawiałeś i w ogóle tych ludzi nie rozumiesz.
>Napisałem o tym notkę na mój blog po niemiecku, no ale jest po niemiecku i dopiero czeka na publikację bo jeszcze muszę zdjęcia powklejać.

Wybacz, jestem Ślązakiem, nie rozumiem po niemiecku

>Może przetłumaczę ją na polski i puszczę na blogu po polsku, ale tymczasem możliwe motywy w skrócie:
>- Bo chcą tego rodzice, dziadkowie, żona/mąż itp., a prościej jest raz w tygodniu odsiedzieć niż walczyć
Konformizm

>- Bo można się tam spotkać ze znajomymi
bzdura

>- Bo jest to najprościej osiągalna grupa do której można należeć, bez formalności, zobowiązań, składek członkowskich itp.
???
>- Bo dla opanowania swoich lęków potrzebny jest jakiś guru, a ksiądz jest w tym dobry
No jeśli wiara do koscioła ludzi prowadzi to rozumiem

>- Bo to taki zwyczaj albo rytuał (rytuał w sensie zaburzeń lękowych, jak się nie pójdzie to będzie grzech)
Na stany lękowe polecam psychologa

>- Bo jak się nie pójdzie to się będą krzywo patrzeć (a daleko nie wszyscy są na tyle odporni żeby mieć to w głębokim poważaniu)
Konformizm, cholernie nie szanuje konformizmu
09-11-2013 22:09 
 Ocena 2 na 2
cmos (1664 punktów)
>>- Bo chcą tego rodzice, dziadkowie, żona/mąż itp., a prościej jest raz w tygodniu odsiedzieć niż walczyć
>Konformizm

Owszem, konformizm, no i co z tego? Czy od nazwania konformizmem zjawisko znika?

>>- Bo można się tam spotkać ze znajomymi
>bzdura

Sorry, ale tylko Ci się tak wydaje. Przyjrzyj się tym ludziom, poobserwuj, coś zobaczysz.

>>- Bo jest to najprościej osiągalna grupa do której można należeć, bez formalności, zobowiązań, składek członkowskich itp.
>???

Ludzie potrzebują poczucia przynależności. Znasz grupę, do której prościej przystąpić?

>>- Bo dla opanowania swoich lęków potrzebny jest jakiś guru, a ksiądz jest w tym dobry
>No jeśli wiara do koscioła ludzi prowadzi to rozumiem

Nie wiara - lęk. Nie chodzi o wiarę, tylko o Przewodnika i Autorytet.

>>- Bo to taki zwyczaj albo rytuał (rytuał w sensie zaburzeń lękowych, jak się nie pójdzie to będzie grzech)
>Na stany lękowe polecam psychologa

Masz rację, ale to nie tak prosto się wybrać jak się ma zaburzenia lękowe. Ale to dłuższy temat.

>>- Bo jak się nie pójdzie to się będą krzywo patrzeć (a daleko nie wszyscy są na tyle odporni żeby mieć to w głębokim poważaniu)
>Konformizm, cholernie nie szanuje konformizmu

Masz prawo, ale zjawisko istnieje masowo i trzeba z tym żyć.
09-11-2013 22:41 
 0 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Konformizm
Może i tak, ale to jeden z powodów do uczęszczania do kościoła bez lepu wiary.
>bzdura
Jak dla kogo.
>???
Całkiem sporo ludzie chce przynależeć do jakiejś grupy, formalne zaś wymagania katolicyzmu nie są duże czy trudne do spełnienia. Ot cotygodniowa msza, a poczucie przynależności jest.
>No jeśli wiara do koscioła ludzi prowadzi to rozumiem
To tak z lekka złośliwe zapytam - jak prowadzi ich co innego to nie rozumiesz?
>Na stany lękowe polecam psychologa
Niektórym istotnie by się przydał, ale część woli egzorcystów (vide temat "Egzorcyzmy - tak, bez psychologa").
>Konformizm, cholernie nie szanuje konformizmu
Tylko, że Twoje nie szanowanie konformizmu nie sprawia, że on znika. Byli, są i zapewne będą ludzie postępujący w taki sposób. Nie widzę powodu, dla którego jakaś część Polaków nie miałaby odwiedzać kościoła li tylko z powodu konformizmu.
09-11-2013 22:51 
 Ocena 2 na 4
szarley (54906 punktów)
>>No jeśli wiara do koscioła ludzi prowadzi to rozumiem
>To tak z lekka złośliwe zapytam - jak prowadzi ich co innego to nie rozumiesz?
Rozumiem, nie znaczy że szanuję.

>>Konformizm, cholernie nie szanuje konformizmu
>Tylko, że Twoje nie szanowanie konformizmu nie sprawia, że on znika. Byli, są i zapewne będą ludzie postępujący w taki sposób. Nie widzę powodu, dla którego jakaś część Polaków nie miałaby odwiedzać kościoła li tylko z powodu konformizmu.

Nie sprawia,
nie dotyczy jedynie Polaków,
nie dotyczy jedynie religii....

Jest zasadnicza różnica między czeskim katolicyzmem a polskim.
Jest zasadnicza różnica między czeskim ateizmem a polskim.

Obiecałem kiedyś esej o tym, dotrzymam słowa
09-11-2013 22:55 
 Ocena 1 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Rozumiem, nie znaczy że szanuję.
Twoje prawo, tym niemniej zjawisko istnieje.
>Nie sprawia,
>nie dotyczy jedynie Polaków,
>nie dotyczy jedynie religii....
Owszem, dotyczy wielu sfer życia, ale to raczej żadne zaskoczenie.
>Jest zasadnicza różnica między czeskim katolicyzmem a polskim.
Zapewne.
>Jest zasadnicza różnica między czeskim ateizmem a polskim.
Pewnie tak.
>Obiecałem kiedyś esej o tym, dotrzymam słowa
Przeczytam.
Anna Salman (16360 punktów)
>Wybacz, jestem Ślązakiem, nie rozumiem po niemiecku ...
Wiesz, u nas to się nazywa zakamuflowana opcja niemiecka

11-11-2013 20:25 
 Ocena 1 na 1
cmos (1664 punktów)
>>Wybacz, jestem Ślązakiem, nie rozumiem po niemiecku ...
>Wiesz, u nas to się nazywa zakamuflowana opcja niemiecka
>
A Ślązak po powrocie z wycieczki do Niemiec opowiada: " Kupibych sobie tam Anzug, ale nie wiedziałom jak on się po niemiecku nazywa"
12-11-2013 15:08 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
>>
>A Ślązak po powrocie z wycieczki do Niemiec opowiada: " Kupibych sobie tam Anzug, ale nie wiedziałom jak on się po niemiecku nazywa"

Opinie piszesz po angielsku, bloga piszesz po niemiecku, śląski zostaw w spokoju. Ja Twój język szanuję, Ty mojego nie małpuj.
12-11-2013 15:17 
 Ocena 2 na 2
sabek (1444 punktów)
>A Ślązak po powrocie z wycieczki do Niemiec opowiada: " Kupibych sobie tam Anzug, ale nie wiedziałom jak on się po niemiecku nazywa"

Litości... to nawet w przybliżeniu nie jest śląski, ani fonetyczny, ani pisany...
09-11-2013 21:15 
 Ocena 5 na 5
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>>Sugerowałbym, że z tych 60% nie przystępujących do komunii w Polsce większość tak naprawdę nie jest wierząca, a do kościoła chodzi z przyczyn innych niż religijne.
>Jakich? Zaciekawienie sztuką sakralną? Strach przed spaleniem na stosie? Miłość do muzyki organowej? Obawa o awans na stanowiska mistrza w fabryce? Chęć przypodobania się wójtowi? Nadmiar wolnych środków finansowych do wrzucenia do koszyczka? Strach przed nieobecnością proboszcza na pogrzebie?

Szarley kapuję, że jesteś z innego kraju, jednak to jest coś co różni Polaków z Polski i np. Czechów z Czech, Słowaków ze Słowacji, zrozumienie swojej lokalnej sytuacji.

Presja lokalna w kwestii kościoła, a szczególnie na wschodzie, również południu (obszarowo rozrzucone). Ja jestem ateistą i mam odruch w drugą stronę, jak poczuję ją choćby odrobinę, ale ludzie chcący mieć spokój, po części ich rozumiem, choć nie pochwalam ich czynu.

Szarley jesteś Czechem z tego co czytałem, a przynajmniej obywatelem Republiki Czeskiej. Co byś poczuł, jakbyś wszedł do czeskiej knajpy w tradycyjnym mieście i w tradycyjnym barze piwo, by nalewało dwóch 25-letnich Wietnamczyków.

Coś czego Polacy nie rozumieją nazywane nalewaniem piwa. Nalewający piwo to nie jest w kij dmuchał, przynajmniej w Czechach i przynajmniej wg moich czeskich znajomych i potwierdzili to o Czechach moi znajomi Słowacy.

I za chwilę dowiemy się czy wszyscy moi znajomi z naszej południowej granicy z dwóch krajów robili ze mnie jaja.

Polacy mają w nosie kto im nalewa piwo. Jakby je nalewał ktoś niewzykle oryginalny do knajpy przyszliby ludzie, żeby powiedzieć, że ktoś oryginalny nalewał im piwo. Mógłby nalać bez piany!!!!!!!!! , mógłby zrobić wiele takich właśnie rzeczy.

Kolejna różnica piwo bez piany świadczy o czymś złym z beczką a w Polsce jest po prostu chłodniejsze . Polakom zdarza się pić kwaśne piwo i nawet, jak się niektórym na to zwróci uwagę to nic z tym nie zrobią.

Polacy są w stanie pić kwaśne piwo, co tłumaczy sukces tanich końskich sików o nazwie markowej "Harnaś". Spotkałem 3 osoby, które je lubią, a to jest niezwykle popularne piwo, jeśli chodzi o ilość. Moi znajomi będąc w Szwecji skończyli inny alkohol, najpierw poszli kupić szwedzki alkohol, zanim zabrali się za "Harnasia"

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
09-11-2013 22:00 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
>Szarley kapuję, że jesteś z innego kraju, jednak to jest coś co różni Polaków z Polski i np. Czechów z Czech, Słowaków ze Słowacji, zrozumienie swojej lokalnej sytuacji.
W Krakowie studia skończyłem , dom w polskiej części Śląska zbudowałem, Polakiem nie jestem, ale nawet na tym forum kilka osób mój polski język chwali (co mi wielką przyjemność sprawia) Znam Polskę, choć patrzę z boku

>Szarley jesteś Czechem z tego co czytałem, a przynajmniej obywatelem Republiki Czeskiej.
Ślązakiem. Ale (lojalnym) obywatelem Czeskiej Republiki.

Co byś poczuł, jakbyś wszedł do czeskiej knajpy w tradycyjnym mieście i w tradycyjnym barze piwo, by nalewało dwóch 25-letnich Wietnamczyków.
Zajedź do Pradubic, tak właśnie jest

>Coś czego Polacy nie rozumieją nazywane nalewaniem piwa.
tu akurat masz rację

>Nalewający piwo to nie jest w kij dmuchał, przynajmniej w Czechach i przynajmniej wg moich czeskich znajomych i potwierdzili to o Czechach moi znajomi Słowacy.
Prawdę rzekli.

Niemniej, jeśli swojego kraju nie chcesz zmieniać, jeśli Ci braknie do tego odwagi , to go nie zmienisz!
Nikt, niczego nie zmieni konformismem!
(choć Ty akurat chcesz i zmieniasz, konformistą nie jesteś, za to Ciebie i Tobie podobnych uważam)

Różni nas wiele, mam nadzieje że łączy wzajemny szacunek.
09-11-2013 22:19 
 Ocena 2 na 2
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Co byś poczuł, jakbyś wszedł do czeskiej knajpy w tradycyjnym mieście i w tradycyjnym barze piwo, by nalewało dwóch 25-letnich Wietnamczyków.
>Zajedź do Pradubic, tak właśnie jest
>>Coś czego Polacy nie rozumieją nazywane nalewaniem piwa.
> tu akurat masz rację
>>Nalewający piwo to nie jest w kij dmuchał, przynajmniej w Czechach i przynajmniej wg moich czeskich znajomych i potwierdzili to o Czechach moi znajomi Słowacy.
>Prawdę rzekli.
>Niemniej, jeśli swojego kraju nie chcesz zmieniać, jeśli Ci braknie do tego odwagi , to go nie zmienisz!
>Nikt, niczego nie zmieni konformismem!
>(choć Ty akurat chcesz i zmieniasz, konformistą nie jesteś, za to Ciebie i Tobie podobnych uważam)
>Różni nas wiele, mam nadzieje że łączy wzajemny szacunek.

Hehehe z Pardubic mam właśnie ten dowcip. Kolega Słowak tam był i był w autentycznym szoku :-D rozmawiali Słowacy o tym z 5 minut i to na zasadzie

Zdaję sobie sprawę z ograniczeń Polaków, w tym moich, w zakresie religii. Mimo że staram się wykorzenić te zachowania to jednak rozumiem jak innym się zdarzają. Szczerze ja je widzę jak blizny, jak blizny na mózgu po fizycznej napaści, mimo że to tylko psychiczna indoktrynacj. Jestem zaangażowany temu zdecywoanie nieobiektywny.

Nawet nie wiesz jakim dla mnie fajnym okresem był ten czas na Słowacji. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jakie mury obronne wznosi i jak często jest religijnie molestowany w Polsce. Powrót do Polski w kwestii teistycznej, był dla mnie straszny.

PS: Dzisiaj dostrzegłem Twój pierwszy błąd w języku polskim pisanym (konformizm - u nas wsteczne udźwięcznienie, nie wiem jak u innych Słowian). Jak dotąd trochę podejrzewałem, że trochę masz bliższe kontakty z Polską, bo pisałeś na poziomie zdecydowanie powyżej średniej polskiej

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
09-11-2013 22:29 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
>Hehehe z Pardubic mam właśnie ten dowcip. Kolega Słowak tam był i był w autentycznym szoku :-D rozmawiali Słowacy o tym z 5 minut i to na zasadzie
Na Rynku w Padrubicach jest wietnamska knajpa ... (podła)

>Jestem zaangażowany temu zdecywoanie nieobiektywny.
Nikt nie jest obiektywny. Sztuką jest się wzajem szanować.

>PS: Dzisiaj dostrzegłem Twój pierwszy błąd w języku polskim pisanym (konformizm - u nas wsteczne udźwięcznienie, nie wiem jak u innych Słowian).
UUUPS przepraszam
Za dużo naraz odpowiedzi do napisania, wtedy odruchowo wchodzi język ze szkół wyniesiony Cenię sobie to, że na tym forum, nikt mnie za takie błędy nie gani.

>Jak dotąd trochę podejrzewałem, że trochę masz bliższe kontakty z Polską, bo pisałeś na poziomie zdecydowanie powyżej średniej polskiej
Dziękuję. Nawet nie wiesz jak bardzo takie słowa mnie radują!!
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>>PS: Dzisiaj dostrzegłem Twój pierwszy błąd w języku polskim pisanym (konformizm - u nas wsteczne udźwięcznienie, nie wiem jak u innych Słowian).
>UUUPS przepraszam
>Za dużo naraz odpowiedzi do napisania, wtedy odruchowo wchodzi język ze szkół wyniesiony Cenię sobie to, że na tym forum, nikt mnie za takie błędy nie gani.
Nie jestem do końca pewien, ale wydaje mi się, że owo wsteczne udźwięcznienie występuje jedynie w mowie. Ortografia wciąż każe pisać "konformizmie", a zamianę 'z' na 's' traktowałbym raczej jako literówkę/omsknięcie się palca, a nie błąd ortograficzny.
10-11-2013 10:46 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
>>>PS: Dzisiaj dostrzegłem Twój pierwszy błąd w języku polskim pisanym (konformizm - u nas wsteczne udźwięcznienie, nie wiem jak u innych Słowian).
>>UUUPS przepraszam
>>Za dużo naraz odpowiedzi do napisania, wtedy odruchowo wchodzi język ze szkół wyniesiony Cenię sobie to, że na tym forum, nikt mnie za takie błędy nie gani.
>Nie jestem do końca pewien, ale wydaje mi się, że owo wsteczne udźwięcznienie występuje jedynie w mowie. Ortografia wciąż każe pisać "konformizmie", a zamianę 'z' na 's' traktowałbym raczej jako literówkę/omsknięcie się palca, a nie błąd ortograficzny.

Moje pisanie nie jest warte jakichkolwiek analiz językowych, literówki popełniam jak wielu. Nie wiem co to jest wsteczne udźwięcznienie, ale wiem, że kiedy chcę coś szybciej napisać, palce odruchowo piszą po czesku.

Za swoje błędy nieraz przepraszałem dlatego, że na tym forum jest grupa użytkowników, od których pięknego, starannego języka uczyć się warto, dla których warto do słownika zajrzeć, przed którymi wstyd błędy popełniać, ale ci akurat użytkownicy ku mojej wielkiej, arcywielkiej radości moją językową poprawność chwalą, co sobie poczytuję za powód do wielkiej dumy i chwalę się tą ich opinią jak tylko mogę
(każdy ma swoje słabości)
09-11-2013 21:45 
 Ocena 2 na 2
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>>w Polsce większość tak naprawdę nie jest wierząca, a do kościoła chodzi z przyczyn innych niż religijne.
>Jakich? Zaciekawienie sztuką sakralną? Strach przed spaleniem na stosie? Miłość do muzyki organowej?

Najczęściej po to, by zrobić przyjemnośc rodzicom, małżonkowi, babce, teściowej, sąsiadom etc...
09-11-2013 21:59 
 Ocena 3 na 3
Asphodelus1 (887 punktów)
>Najczęściej po to, by zrobić przyjemnośc rodzicom, małżonkowi, babce, teściowej, sąsiadom etc...

Mnie to nie przekonuje, moi rodzice, zaraz po zamieszkaniu razem w ogóle przestali uczęszczać na masze. Ja choć niestety zostałem jako niemowlak ochlapany a w wieku lat dziewięciu zmuszony do połknięcia mącznego krążka właściwie nie miałem nic wspólnego z KK. W budynkach tej instytucji bywam turystycznie bądź na obserwowaniu epizodu pierwszego zjadania krążka mącznego przez moją kuzynkę.

Nikt z mojej rodziny mnie nie prześladuje za to że nie jestem katolikiem. znajomi katolicy też się z tym pogodzili.
09-11-2013 22:17 
 Ocena 1 na 1
Paul Figura (1368 punktów)

>Nikt z mojej rodziny mnie nie prześladuje za to że nie jestem katolikiem. znajomi katolicy też się z tym pogodzili.

Nawet nie wiesz jak ci zazdroszcze spójrz na mój profil to zrozumiesz dlaczego.
Asphodelus1 (887 punktów)
>Nawet nie wiesz jak ci zazdroszcze spójrz na mój profil to zrozumiesz dlaczego.
>

Galicyjskie Jądro Ciemności... współczuję.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Mnie to nie przekonuje, moi rodzice, zaraz po zamieszkaniu razem w ogóle przestali uczęszczać na masze.

Nie musi cię przekonywać. Skoro sam nie uczęszczasz, i otoczenie od ciebie tego nie oczekuje, skąd miałbyś wiedzieć z jakich powodów niewierzącym zdarza się uczęszczać?

Tym niemniej, punkt za sceptycyzm.
09-11-2013 22:45 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Sugerowałbym, że z tych 60% nie przystępujących do komunii w Polsce większość tak naprawdę nie jest wierząca, a do kościoła chodzi z przyczyn innych niż religijne.
>Jakich? Zaciekawienie sztuką sakralną? Strach przed spaleniem na stosie? Miłość do muzyki organowej? Obawa o awans na stanowiska mistrza w fabryce? Chęć przypodobania się wójtowi? Nadmiar wolnych środków finansowych do wrzucenia do koszyczka? Strach przed nieobecnością proboszcza na pogrzebie?
>

No wiesz, czasem tak prozaicznie by nie rozje..... rodziny. Ja Cię rozumiem. Ale czasem nie masz wyboru, Ty wiesz a reszta świata nie.
Wiesz najpierw budzisz się sam potem walczysz o rodzinę.
Ile czasu trwa średnio oderwanie od wiary? Rok? Dwa? To nie jest prosty proces typu.... no dobra ten bóg to ściema a żona mówi....dobrze kochanie jaki ty jesteś mądry.
szarley (54906 punktów)
>>>Sugerowałbym, że z tych 60% nie przystępujących do komunii w Polsce większość tak naprawdę nie jest wierząca, a do kościoła chodzi z przyczyn innych niż religijne.
>>Jakich? Zaciekawienie sztuką sakralną? Strach przed spaleniem na stosie? Miłość do muzyki organowej? Obawa o awans na stanowiska mistrza w fabryce? Chęć przypodobania się wójtowi? Nadmiar wolnych środków finansowych do wrzucenia do koszyczka? Strach przed nieobecnością proboszcza na pogrzebie?
>>
>No wiesz, czasem tak prozaicznie by nie rozje..... rodziny.
Na Cieszyńskim Śląsku dość powszewchne są małżeństwa w których ojciec z synami idą do zboru, a matka z córkami do kościoła.
Niemniej, zgadzam się, że dobro rodziny usprawiedliwia kompromisy, jakich nic innego nie usprawiedliwia.

>Ile czasu trwa średnio oderwanie od wiary? Rok? Dwa?
Nie wiem. Skąd mam wiedzieć??
Ja od swojej wiary się nie oderwałem, mimo starań wielu duchownych osób.
10-11-2013 10:37 
 Ocena 2 na 2
kika (1657 punktów)
> w Polsce większość tak naprawdę nie jest wierząca, a do kościoła chodzi z przyczyn innych niż religijne.>
>Jakich

Słyszałam kiedyś taką wypowiedź:To taki nawyk, że nie iść na niedzielną mszę to tak, jak nie umyć zębów. Do końca dnia człowiek się źle czuje.
Frank Holman (5897 punktów)
>> w Polsce większość tak naprawdę nie jest wierząca, a do kościoła chodzi z przyczyn innych niż religijne.>>Jakich
>Słyszałam kiedyś taką wypowiedź:To taki nawyk, że nie iść na niedzielną mszę to tak, jak nie umyć zębów. Do końca dnia człowiek się źle czuje.
Boi się tego grzechu śmiertelnego, a przecież zwykle religie to głównie kwestia strachu przed niezmiennym wiecznym potępieniem.
Lengyel (2127 punktów)
>Trend spadkowy jest niewielki, lekko niestabilny ale stały, i dobrze rokuje na lepszą przyszłość.
>
pl.wikiped(*)antes_i_communicantes_w_Polsce

Tu są dane z ostatnich 22 lat zebrane przez głównego zainteresowanego. czyli kościół. Parametry badania solidne, ale czy aby na pewno dotrzymywane?
Asphodelus1 (887 punktów)
>pl.wikiped(*)antes_i_communicantes_w_Polsce
>Tu są dane z ostatnich 22 lat zebrane przez głównego zainteresowanego. czyli kościół. Parametry badania solidne, ale czy aby na pewno dotrzymywane?

Hmmm...

Myślę, ze statystyki mogą być zawyżane bo w dniach obliczeniowych część ludzi przychodzi pewnie po to by być doliczonym.
10-11-2013 10:18 
 Ocena 2 na 2
cmos (1664 punktów)
>Myślę, ze statystyki mogą być zawyżane bo w dniach obliczeniowych część ludzi przychodzi pewnie po to by być doliczonym.

No ale jeżeli ktoś specjalnie przychodzi to znaczy, że go to w ogóle obchodzi. Więc doliczenie go jest w porządku i moim zdaniem statystykę uwiarygodnia.
Frank Holman (5897 punktów)
>>Trend spadkowy jest niewielki, lekko niestabilny ale stały, i dobrze rokuje na lepszą przyszłość.
>>
>pl.wikiped(*)antes_i_communicantes_w_Polsce
>Tu są dane z ostatnich 22 lat zebrane przez głównego zainteresowanego. czyli kościół. Parametry badania solidne, ale czy aby na pewno dotrzymywane?

Największy ostatni spadek nastąpił ewidentnie wobec skandali pedofilskich początku XXI wieku, a kompletny brak odpowiedzi KrK na zagadnienie kryzysu ekonomicznego kapitalizmu, odtąd utrwala ten 40% poziom.
Mnie np. cały czas zastanawiało: jak to jest, że od ostatniej dekady XX wieku, zmienialiśmy w tym kraju przede wszystkim system gospodarczy, głównym problemem przeważającej większości wiernych zaczynało być to, że jedni (chyba nawet większość) zaczynała być w pracy wykorzystywana, a drudzy (z natury mniejszość, ale też ważna raczej dla KrK) stawała się pracodawcami, i jakoś musiała się uczyć życia z ryzykiem wykorzystywania innych - a mimo to żadnej z tych grup księża w kościele (mimo, iż w innych okolicznościach nierzadko tzw. "mieszali się do polityki") NIE MIELI ABSOLUTNIE NIC DO POWIEDZENIA. W efekcie pobyt na coniedzielnej mszy dla większości ludzi (moim zdaniem) był (i chyba nadal jest) społecznie i życiowo bezwartościowy, a ileż można tak bez sensu siedzieć i słuchać na kazaniach bezpłodne opowieści o niczym. Dopiero teraz jak o tym myślę, zaryzykować mogę stwierdzenie, iż pewnie był to (i jest nadal) wśród polskich księży (oprócz pewnie kompletnego braku wiedzy o gospodarce kapitalistycznej i tzw. etyce w biznesie) strach przed tym, aby nie skończyć u papieża polaka jak południowoamerykańscy teologowie wyzwolenia.
10-11-2013 17:56 
 0 na 2
Asphodelus1 (887 punktów)
>Mnie np. cały czas zastanawiało: jak to jest, że od ostatniej dekady XX wieku, zmienialiśmy w tym kraju przede wszystkim system gospodarczy, głównym problemem przeważającej większości wiernych zaczynało być to, że jedni (chyba nawet większość) zaczynała być w pracy wykorzystywana, a drudzy (z natury mniejszość, ale też ważna raczej dla KrK) stawała się pracodawcami,

Wiem, ze to off topic ale lepiej jest dzisiaj tym wyzyskiwanym w kapitaliźmie, niż w PRL-owskim socjaliźmie. Za komuny każdy miał pracę, teraz zaś trzeba się wykazać, i to leniwych socjaluchów boli.

Mod:
Daruj sobie tego typu obelżywe określenia.
11-11-2013 11:31 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>>Mnie np. cały czas zastanawiało: jak to jest, że od ostatniej dekady XX wieku, zmienialiśmy w tym kraju przede wszystkim system gospodarczy, głównym problemem przeważającej większości wiernych zaczynało być to, że jedni (chyba nawet większość) zaczynała być w pracy wykorzystywana, a drudzy (z natury mniejszość, ale też ważna raczej dla KrK) stawała się pracodawcami,
>Wiem, ze to off topic ale lepiej jest dzisiaj tym wyzyskiwanym w kapitaliźmie, niż w PRL-owskim socjaliźmie. Za komuny każdy miał pracę, teraz zaś trzeba się wykazać, i to leniwych socjaluchów boli.
Wytłumacz mi w jaki sposób boli leniwych socjaluchów to, że kasjerka w markecie pracująca przy drzwiach wejściowych, gdzie cały czas wieje na nią z zewnątrz, na umowę o dzieło, skierowana z agencji pracy tymczasowej, za 7 zł za godzinę (minus wszystkie ewentualne pomyłki), ma się wykazać, a nie robi tego, dodając przy tym opis w jaki sposób miałaby się wykazać, dlaczego tego nie robi i co jej to wykazanie da?. Uwzględnij w swoim wywodzie dodatkowe okolicznośći: że market płaci za jej pracę agencji 30% więcej, nie ma pojęcia o tym, że agencja daje pracę tylko na umowy o dzieło, bo się tym nikt w markecie nie interesuje, co zresztą jest bez znaczenia bo po kilku miesiącach i tak "rezygnuje z pracy tej kasjerki, bo już nie potrzebuje".
pawel1618 (611 punktów)
W świetle przedstawionych badań statystycznych wynika, że 30 - 40% społeczeństwa to katolicy. I tutaj zdumiewa mnie jedna rzecz: strasznie wysokie statystyki uczestnictwa w katechezie, średnio powyżej 90%. Zgodne jest to też z moimi obserwacjami (dwójka dzieci w szkole podstawowej i jedno w przedszkolu). Dodam jeszcze, że w związku z nieuczestniczeniem w lekcjach religii moich dzieci nie spotkały żadne nieprzyjemności ani dyskryminacja, choć są jedynymi dziećmi ze swoich klas, które w katechezie nie uczestniczą. Tak samo w przedszkolu (tu jest trochę lepiej, w katechezie nie uczestniczy dwójka z ok. 25 dzieci).
W związku z tym zastanawia mnie jedna rzecz: dlaczego ludzie, którzy od kościoła trzymają się z daleka, pozwalają żeby religia zatruwała umysły ich dzieci już od najmłodszych lat?
11-11-2013 19:06 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
>W świetle przedstawionych badań statystycznych wynika, że 30 - 40% społeczeństwa to katolicy. I tutaj zdumiewa mnie jedna rzecz: strasznie wysokie statystyki uczestnictwa w katechezie, średnio powyżej 90%. Zgodne jest to też z moimi obserwacjami (dwójka dzieci w szkole podstawowej i jedno w przedszkolu). Dodam jeszcze, że w związku z nieuczestniczeniem w lekcjach religii moich dzieci nie spotkały żadne nieprzyjemności ani dyskryminacja, choć są jedynymi dziećmi ze swoich klas, które w katechezie nie uczestniczą. Tak samo w przedszkolu (tu jest trochę lepiej, w katechezie nie uczestniczy dwójka z ok. 25 dzieci).
>W związku z tym zastanawia mnie jedna rzecz: dlaczego ludzie, którzy od kościoła trzymają się z daleka, pozwalają żeby religia zatruwała umysły ich dzieci już od najmłodszych lat?
>
Z powodu nieznajomości programu tych zajęć i życia w urojeniu, że będą tam przekazane dziecku wymagane do dalszego porządnego życia wartości moralne.
Ze strachu przed dyskryminacją tych dzieci.
Z powodu uważania, że ta nauka to mniejsze zło, niż publiczne jej olanie (prawie zawsze skutkujące jakąś dyskryminacją).
Z powodu, że jej wdrażanie w szkołach jest nieuczciwe: nie informuje się wyraźnie na jakich zasadach ona tam działa (np. że szkoła nie ma żadnego wpływu na treści tam przekazywane, ani nawet na to, że może przekazywać je pedofil, ani nie jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo dzieci w trakcie tych zajęć, w innym aspekcie niż techniczny wynikający z tego że zajęcia są w budynku szkoły), ani nie przestrzega się przepisów wymagających do jej wdrażania wyłącznie wyraźnych dających się udowodnić (czyli udokumentowanych) wniosków rodziców (nie np. w najlepszym razie przez nikogo nie czytanej listy z podpisami).
I na koniec: z powodu uważania, że to dorośli mają prawo olać religię, ale dzieci nie mają prawa i mają być posłuszne we wszystkim, co dorośli sobie wymyślą, zwłaszcza mają obowiązek poddać się wbijaniu każdej "wiedzy", jaka jest dostępna.
pawel1618 (611 punktów)
Bardzo to wszystko smutne co piszesz, lecz niestety prawdziwe. W tym momencie przypomina mi się taka maksyma: "Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie". A w taki sposób duża grupa rodziców wychowuje hipokrytów i oportunistów, dodatkowo zatruwając ich dziecinne umysły religijnym strachem, poczuciem nieokreslonej winy oraz własnej małości i marności oraz tym że bez odprawiania takich czy siakich rytuałów i podporządkowania jedynie słusznemu Kościołowi ich życie nie może być szczęśliwe i spełnione.
Frank Holman (5897 punktów)
>Bardzo to wszystko smutne co piszesz, lecz niestety prawdziwe. W tym momencie przypomina mi się taka maksyma: "Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie". A w taki sposób duża grupa rodziców wychowuje hipokrytów i oportunistów, dodatkowo zatruwając ich dziecinne umysły religijnym strachem, poczuciem nieokreslonej winy oraz własnej małości i marności oraz tym że bez odprawiania takich czy siakich rytuałów i podporządkowania jedynie słusznemu Kościołowi ich życie nie może być szczęśliwe i spełnione.
Większość dorosłych - zwłaszcza tych co się mądrzą, a dzieci nie mają, a takich coraz więcej - uważa, że dzieci mają być pokorne, posłuszne i grzeczne, a szczęśliwe i spełnione życie to będą może mieć, jak dorosną i sobie na to zapracują (oczywiście nieważne jak, byle same i nikt im nie musiał pomagać).
Wszystko generalnie na zasadzie, do 18 roku życia, dzieci jak ryby głosu nie mają, a potem radź sobie hu... sam, bylebyś niczego się od nikogo nie domagał i żeby cię na ulicy nie było widać.
Tak zauważam, że ogromne pokłady darwinizmu społecznego obecnie z ludzi wyłażą, z katotalibów przede wszystkim (nie napiszę, że o dziwo, bo tak może napisać tylko osoba nierozumiejąca rzeczywistości tej religii, a dająca się zwieść ułudom o niby miłości każdego bliźniego), co jest wynikiem chyba tego nachalnego wbijania neolibearalnego kapitalizmu we wszystkim. Polega to na rozumowaniu: że potomstwo se możesz mieć, o ile cię stać, i masz w swoim zamkniętym domostwie je chować, na świecie nie pokazywać, bo jeszcze szkodę jakąś zrobi, o oczekiwaniu jakiegokolwiek współfinansowania dzieci, jako wspólnej wszystkich przyszłości "pojebie lewaku zapomnij, bo w ryj k... dostaniesz!"; potem jak ono potomstwo dorośnie i będzie samo w stanie jakiś sukces na konkurencyjnym rynku odnieść to ok, ma prawo żyć, a reszta niech znika, czy za granicę, czy do nory, bo jak nie to do pudła trzeba zamykać, zanim szkodę jakąś poczyni, a najlepiej powiesić szkodnika za jaja od razu na drzewie, i spokój będzie itp. itd.
pawel1618 (611 punktów)
Jeszcze taka ciekawa informacja:

www.deon.p(*)blagaja-o-polskich-ksiezy.html

artykuł jest o księżach pracujących za granicą, ale bardzo ciekawe jest ostatnie zdanie:

"Ci, którzy pracują poza krajem, są bardzo gorliwi. Ale ich propozycje duszpasterskie nie zawsze spotykają się z oczekiwaną odpowiedzią, bo jedynie 10-15 proc. Polaków za granicą w miarę systematycznie chodzi do kościoła" - stwierdza bp Wiesław Lechowicz.

Przyjmując, że zdecydowana większość emigracji to ludzie młodzi widać wyraźnie, że gdy osłabnie wpływ środowiska to przywiązanie do Kościoła też zanika...
12-11-2013 10:20 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)

>Przyjmując, że zdecydowana większość emigracji to ludzie młodzi widać wyraźnie, że gdy osłabnie wpływ środowiska to przywiązanie do Kościoła też zanika...

Ci młodzi ludzie są też statystycznie lepiej wykształceni niż rodzice,
i dlatego odrzucają religijne miazmaty...


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
12-11-2013 15:23 
 Ocena 1 na 1
sabek (1444 punktów)
>artykuł jest o księżach pracujących za granicą, ale bardzo ciekawe jest ostatnie zdanie:
> "Ci, którzy pracują poza krajem, są bardzo gorliwi. Ale ich propozycje duszpasterskie nie zawsze spotykają się z oczekiwaną odpowiedzią, bo jedynie 10-15 proc. Polaków za granicą w miarę systematycznie chodzi do kościoła"

A dziwisz się? Znasz jakichś księży pracujących za granicą z nazwiska? Bo ja tak - Gil i Wesołowski. To pewnie daje do myślenia. W sumie przenoszenie karne do parafii w innych krajach to jest sposób na pozbycie się problemu.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365