 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-01-2014 00:59 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Penitencjarna licytacja
17 na 17 | Od tygodnia jesteśmy świadkami chorego populizmu politycznego w materii ścigania i karania kierowców będących pod wpływem alkoholu. Pewnie jeszcze wiele usłyszymy, ale na chwilę obecną najczęściej pojawiające się postulaty to:
1) zaostrzenie przepisów karnych (zwiększenie liczby lat pozbawienia wolności) 2) tzw. nieuchronność kar (wpłynięcie na sądy, żeby nie stosowały kar w zawieszeniu)
oraz ostatnie propozycje rządowe:
3) zaostrzenie przepisów karnych (w postaci bardzo wysokich kar finansowych) 4) długoletnia, bądź dożywotnia utrata prawa jazdy 5) jakiś bełkot o obowiązkowych alkomatach (brzmi co najmniej jak nowy podatek)
Jednak skupię się przede wszystkim na rozważeniu pierwszego punktu. Politycy z większości ugrupowań z krzykiem ogłaszają, że trzeba zaostrzyć przepisy. Najlepiej wprowadzić 25 lat mamra albo nawet dożywocie - w końcu zabójstwo z użyciem samochodu czy zabójstwo z użyciem noża wywołuje ten sam skutek - ktoś traci życie. Pijany baran (przynajmniej zanim sobie wypił) powinien mieć świadomość i liczyć się z tym, że patrząc przez szybę będzie widział podwójnie. Do tego momentu zgoda. Jednak na tym się nie kończy... ...................................................................................... > Hipotetyczna sytuacja z 2015 roku po zaostrzeniu prawa: Mężczyzna po kilku kielichach spowodował wypadek. Zginął człowiek - nieodwracalna tragedia, trauma dla wielu osób, itd. Sąd skazał faceta na 25 lat pozbawienia wolności. Kierowca miał troje dzieci w wieku od 5 do 10 lat. Co się dzieje na skutek wypadku oraz późniejszego wyroku:
1) Niewinny człowiek traci życie. 2) Rodzina zabitego człowieka przeżywa wielką tragedię. Żona nie jest w stanie spokojnie utrzymać rodziny. Spada jakość życia dzieci. Itd.
3) Skazany spędza 25 lat w więzieniu. W XXI w. oznacza to mniej więcej tyle, że gdy wyjdzie zderzy się z rzeczywistością, w której będą obowiązywać zupełnie inne przepisy prawa. Gdzie samochody będą jeździć bez kierowców, kwantowe komputery będą organizować życie ludzi. Ludzie będą korzystać z dziesiątków urządzeń, których on nigdy nie widział na oczy. Krótko mówiąc będzie debilem nierozumiejącym otoczenia. Co więcej - jego jedyni kumple to teraz więzienny margines. Czyli podsumowując hodujemy sobie "dożywotniego bandziora albo bezdomnego", bo jedyne co takiemu pozostanie, to włóczyć się bez sensu po świecie albo kraść i zabijać żeby przetrwać. W dzisiejszym świecie trzeba być na bieżąco, bo wypada się z gry.
4) Rodzina skazanego przeżywa nie mniejszą traumę co rodzina zabitego. Zamknięty na 25 lat człowiek właściwie przestaje dla niej istnieć, mimo że przeżył wypadek. Dzieci wychowują się bez ojca (gdzie w tym momencie obrońcy rodziny?), spada stopa życiowa bo matka sama nie jest w stanie opłacić mieszkania i jeszcze dostatecznie finansować i karmić trójkę dzieci. Przecież dzieci są tu winne czyż nie? Diabelskie pomioty nie pilnowały taty i powinny teraz cierpieć...
5) Podatnicy przez 25 lat solidarnie składają się na pobyt skazanego w zakładzie karnymi nie mogą wytrzymać z radości, myśląc o tym, na jak szczytny cel przeznaczane są publiczne pieniądze. ...................................................................................... > Tysiące skazanych oczekuje w Polsce na odbycie kary z uwagi na przepełnione więzienia. Czy w związku z postulatami polityków staniemy się wkrótce krajem, gdzie po wysypie "Orlików" nastąpi wysyp zakładów karnych? Kto to sfinansuje? Już nie mówię jak nam PKB urośnie - przecież skazani to tytani pracy.
Jak słyszę i widzę np. pirata drogowego recydywistę - posła Kurskiego, który majaczy o zaostrzaniu przepisów, to mnie mdlić zaczyna.
Na koniec krótko o pomysłach rządowych: Czy nakaz posiadania alkomatów (kolejne obciążenie - nawet nie chce się już wymieniać ile nowych obowiązków wprowadzono w ostatniej kadencji) oznacza, że oszołomy o niskim stanie świadomości będą z nich korzystać? Czy człowiek, który jest pijany i kompletnie nie myśli, będzie w stanie skojarzyć, że fajnie by było dmuchnąć w alkomat? Szczerzę wątpię. Tak samo jak dożywotnie odbieranie prawa jazdy - kto będzie chciał sobie pojeździć i poświrować przed kolegami czy dziewczynami, to zrobi to bez uprawnień. Co zatem można zrobić?
1) Nic - podkreślam NIC nie zastąpi zakrojonych na szeroką skalę programów podnoszenia świadomości społecznej, poziomy kultury i odpowiedzialności. Ponadto - jeśli politycy nie zmienią społecznej świadomości i dopóki miernoty pokroju Kurskiego czy Pękalskiego same będą dawać patologiczny przykład z góry jak fajnie jest szarżować po drogach - tak długo nic się w tym kraju nie zmieni (choć statystyki wskazują, że wypadków śmiertelnych z roku na rok jest coraz mniej - to na tle krajów UE dalej zajmujemy wstydliwe miejsce w ogonie).
2) Sprawcy ciężkich wypadków zamiast bezproduktywnego mamra, powinni być zobowiązywani do wieloletniej pomocy poszkodowanym (głównie finansowej bo wątpliwe by ofiary życzyły sobie innego kontaktu ze sprawcą).
Warto żeby w kwestiach penitencjarnych postulatów przebijał się głos prof. Jaczewskiego czy prof. Płatek - niestety najgłośniej zawsze będzie słychać politycznych krzykaczy (szczególnie miłosiernych katolików).
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 19 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Należy przede wszystkim zapobiec temu, żeby pijany kierowca mordował kolejne osoby. Poszukując naprędce sposobów znalazłem dwa: - kara śmierci, która jest już sprawdzona i jej działanie zapobiegawcze jest udowodnione, ale ma różne oczywiste wady, - kara dożywotniej izolacji np. na niedostępnej wyspie, której nie mamy lub dożywotniego więzienia, które nie istnieją.
Który powyższy sposób działa zapobiegawczo? Czy praktykowane obecnie wyjście po pięciu latach zapobiega?
Ponadto wymagana jest zemsta, ładnie nazywana represyjnością w celu dania przykładu. Tutaj obie propozycje spełniają warunek. Praktyka sądowa w Polsce daje przykład odwrotny - parę lat dobrego sprawowania i będzie OK.
Karmienie więźniów. Moim zdaniem więzień powinien sam się nakarmić i zapłacić państwu czynsz za swoje nowe mieszkanie. Czynsz powinien być w takiej wysokości, żeby developerzy szybko wykupywali grunty pod inwestycję w nowe więzienia. Dlatego jedzenie i pieniądze na czynsz powinno być dostarczane wyłącznie przez ludzi, którzy mu współczują. W przypadku, kiedy nikt go nie nakarmi i będzie mu grozić śmierć głodowa, to niewątpliwie pomogą mu wszyscy wypowiadający się niżej forowicze, których oburzy moja propozycja. Zatem ewentualność śmierci głodowej nie wchodzi w grę, bo przyzwolenie na nią przy jednoczesnej krytyce rozwiązania wskaże na hipokryzję krytykujących. Worek kartofli wystarczy na miesiąc i kosztuje 20 zł.
Niehumanitarne i średniowieczne? Mniej niż zamordowanie niewinnego człowieka przez bandytę, który świadomie, znając działanie alkoholu na jego umysł pije i wsiada do pojazdu. Nie powinien nigdy w życiu pić, jeśli nie umie trzymać się z dala od kluczyków. Nie powinien wsiadać, jeżeli umie pić. Pijani mordercy nie powodują wypadków, bo wypadki są wynikiem zbiegu okoliczności, a nie ich prowokowania. Tak samo, jak śmierć podczas rosyjskiej ruletki też nie jest wypadkiem, ale taką samą prowokacją losu.
|
|
 | 15 na 15 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | Zabawne. Gdzie ta kara śmierci udowodniła swoje działanie? W Kaliforni, gdzie wskaźnik popełnianych przestępstw jest jednym z najwyższych w USA? W Indiach, gdzie mordowane są dziesiątki tysięcy ludzi rocznie? Chyba tylko w Arabii Saudyjskiej, gdzie utrzymuje całkiem nieźle homogeniczność religijną i panowanie saudów. Występowanie kary śmierci nie ma NIC wspólnego ze zmniejszoną przestępczością. Nie ma na nią żadnego wpływu. A na marginesie, to większość wypadków śmiertelnych powodują zwykli, szarzy ludzie, zwłaszcza, jeśli od czasu do czasu wsiadają za kółko w okresie największego nasilenia ruchu. Przecież w okresie 1 listopada mówi się tylko, że w kilkunastu wypadkach zginęło kilkudziesięciu ludzi. Nie mówi się, kim byli sprawcy, szarzy, anonimowi. I to dodaje takim ludziom animuszu, bo przecież skoro nie są pijanymi młodymi facetami w beemach, to ich wypadki nie mogą dotyczyć. I to skutkuje śmiercią.
|
|
|  | 6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >Występowanie kary śmierci nie ma NIC wspólnego ze zmniejszoną przestępczością.
Tym niemenij jedno jest pewne: skazany po egezkucji, jak anioł, już nigdy nikogo nie skrzywdzi. Nawet jeśli przestępczość wzrośnie, to nie za jego sprawą.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 2 na 4 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | Biorąc pod uwagę, jaką sławą owiane są sprawy związane z egzekucją, jaka hucpa temu towarzyszy, pokusiłbym się o przeprowadzenie jakiś zakrojonych na szeroką skalę badań socjologicznych ilu morderców wzorowało się na rozgłośnionych przypadkach. Poza tym, odizolowany przestępca też nikogo nie skrzywdzi. Co więcej, trudno chyba mówić o karze śmierci przy popełnieniu przestępstwa, które nawet nie jest kwalifikowane jako zbrodnia. NIC nie zastąpi wpajania kultury jazdy. Bardziej bym się zainteresował o wiele sprawniejszym karaniem sprzedających alkohol dzieciom, bo od tego alkoholizm i problemy z nim się zaczynają. Od społecznego przyzwolenia+łatwej dostępności alkoholu dla dzieci i młodzieży. EDIT: O proszę, nawet ktoś takie badania robił: blog.amnes(*)urder-and-killing-arbitrarily/
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >...ilu morderców wzorowało się na rozgłośnionych przypadkach.
Nic w tym dziwnego. Nauka przez naśladowanie to jeden z elementarnych sposobów nabywania wiedzy. To problem ogólniejszej natury: człowiek ma tendencję do traktowania opisu jako wskazówek działania. Z praw przyrody (w każdym razie z praw fizyki) nie wynika, że należy rozwijać technikę.
>...odizolowany przestępca też nikogo nie skrzywdzi.
To zależy od jego inteligencji. A i o całkowitą izolację trudno.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | chesterx (739 punktów) (zablokowany) | >To zależy od jego inteligencji. A i o całkowitą izolację trudno. Chodziło mi raczej o to, że koleś siedzący w zk nie będzie w stanie raczej w tym samym czasie przejechać po kimś samochodem. A dla osób wykorzystujących inteligencję do krzywdzenia innych są specjalne cele, enki tzw. o ile się nie mylę, gdzie nie jest w stanie nikogo skrzywdzić, no chyba że siebie, a o to też dość trudno, bo cela jest monitorowana 24/24, a meble są przytwierdzone na stałe do podłoża.
|
|
 | 5 na 5 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | Zgadzam się z tym, co napisałeś, bo:
1)Zemsta
Wiem, że to nieracjonalne i niehumanitarne, jednak uważam że bardzo ważne jest zaspokojenie zemsty. Przynajmniej ja bym chciał, żeby moja zemsta w takim przypadku została zaspokojona.
2)Płacenie na więźniów.
Sam nie zaznałem biedy, ale pochodzę ze ściany wschodniej i nie rozumiem czemu biedacy mieliby się składać na morderców. Jak to jest, że więzień może nie pracować i może się nie resocjalizować, a nawet dążyć w drugim kierunku i będzie mu ciepło, będzie nakarmiony itd.
3) Praca
Kolega mojego młodszego brata siedział za współudział w morderstwie (w dużym uproszczeniu). Powiedział, że robił wszystko byle tylko się nudzić i żeby już nigdy tam nie trafić. Wolałby pracować po 12 h niż siedzieć bezczynnie, bo by zwariował. Teraz jest jako tako zwykłym człowiekiem. Ma pracę, dziewczynę, komputer, samochód. Miał gigantyczne problemy ze znalezieniem pracy na wolności - czemu się nie dziwię. Jednak zarówno w więzieniu, jak i poza nim widział przyszłość i ciężko się uczył oraz pracował, żeby mu ta przyszłość nie uciekła.
Pracowałem w firmie prywatnej, gdzie pracowali więźniowie (w ramach resocjalizacji) - Suwałki i okolice były pod tym względem dosyć nowatorskie. Kiedyś spędziłem wieczór z szefami produkcji i rozmawialiśmy na ten temat. Więźniowie na terenie zakładu dla firmy zaangażowanej nawet w lekką produkcję przemysłową, powodują więcej pracy. Dokładniej dla szefa produkcji, kierowników i majstrów, gdyż ich obowiązkiem jest ciągłe planowanie i pilnowanie, by więźniowie nie mieli dostępu do niebezpiecznych narzędzi. Trzeba ich również pilnować, by nie spowodowali wypadku, bo mają oni inną motywację. Dla szefów produkcji najgorszym koszmarem było jednak to, że zdarzali się więźniowie marnujący materiał lub psujący maszyny. Jednak da się to zrealizować i ich stanowiska pracy przynoszą zysk, głównie ze względu na dopłaty z budżetu państwa. To byli więźniowie mało niebezpieczni. Na pytanie, co by zrobili z niebezpiecznymi powiedzieli, że nie mają pojęcia, bo baliby się ich nawet zamknąć w jakiejś przestrzeni typu pokój.
To była jedna firma. Są inne typy firm i jest dużo możliwości. Zdaję sobie sprawę, że najtaniej (koszty strażników) byłoby firmy zakładać na terenie więzień. 4) Resocjalizacja.
Zanim nie spotkałem pewnej osoby, a później 2 jego kolegów po fachu to myślałem, że kierunek resocjalizacja to takie hobby. Jeśli ktoś się angażuje to ciężka praca i niekoniecznie dająca dużo satysfakcji. Rozmowy z różnego rodzaju ludźmi zajmującymi się resocjalizacją sprawdziłem u osób odsiadujących wyroki i zaskakujące - ich wnioski są dosyć zbieżne. Obie strony uważają, że tak samo jak w psychologii, ważne jest by coś robić. Nieważne w jaką pozytywną działalność więzień się angażuje, ważne żeby się angażował i miał alternatywę do "grypsery". Może być w tym i w tym, jednak dosyć szybko jest w stanie zobaczyć, gdzie tak naprawdę są większe korzyści.
Z moich rozmów resocjalizacja to temat rzeka. Bardzo dużo zależy od bardzo wielu czynników. Wcale nie jest tak, że resocjalizacja przebiega łatwiej i daje lepsze skutki w przestępstwach lekkich. Czasami jak w życiu to dramaty powodują duże zmiany.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
14 na 14 | maniek1 (3407 punktów) | Ten polityczny bełkot (konkurencja w wymyślaniu kar - a nie profilaktyki) działa na mnie alergicznie. Te bydlaki utrzymywane z naszych pieniędzy we wszystkich nagłośnionych wydarzeniach widzą szansę własnej promocji, szczególnie tych związanych z ludzką tragedią (Smoleńsk - wystarczającym dowodem) Co może zmienić na polskich drogach - przymusowe posiadanie alkomatów? Odpowiedź prosta: ktoś znajomy (premiera, lub ministra) sprowadzi je na masową skalę z zagranicy, lub zacznie produkcję, wiedząc odpowiednio wcześniej o zmianie przepisów. Jeśli nie będzie to znajomy - to będzie musiał podzielić się potencjalnym zyskiem - potoczna nazwa to - gigantyczne łapówki. Już zacierają łapska ci, którzy dzięki tym zabitym przez pijaków - zarobią miliony. Wystarczy zmiana prawa, które oczywiście w żadnym stopniu nie wpłynie na poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach. Jak realnie wpłynąc na tę poprawę? Nie wiem, nie jetem jednym z 460 posłów, którzy kosztują nas wszystkich ok 15 000 zł miesięcznie i są wybrani wlaśnie po to, aby nam żyło się dobrze i bezpiecznie. Niestety wciąż dobrze i bezpiecznie żyje się wyłącznie watykańskim biznesmenom, (łącznie z pijanymi kierującymi) za sprawą opłacanych przez nas polityków.
|
|
 | 15 na 15 | plodzien (7378 punktów) | > Ten polityczny bełkot (konkurencja w wymyślaniu kar - a nie profilaktyki) działa na mnie alergicznie. Te bydlaki utrzymywane z naszych pieniędzy we wszystkich nagłośnionych wydarzeniach widzą szansę własnej promocji, szczególnie tych związanych z ludzką tragedią (Smoleńsk - wystarczającym dowodem) Co może zmienić na polskich drogach - przymusowe posiadanie alkomatów? Odpowiedź prosta: ktoś znajomy (premiera, lub ministra) sprowadzi je na masową skalę z zagranicy, lub zacznie produkcję, wiedząc odpowiednio wcześniej o zmianie przepisów. >
A mi słuchanie Pana premiera poprawia humor. No bo tak: 1) pier..ął sobie ni z gruchy ni z pietruchy o alkomatach obrażając przy okazji 90 zapewne procent kierowców - którzy nie potrzebują aparatów pomiarowych, żeby pamiętać czy pili, 2) rzucił durne hasło ale zastanowienie się nad szczegółami to już nie dla niego. Bo jaki mianowicie to miałby być alkomat, żeby nie wywiódł w pole buraka, który nie wie, że pił? Z pewnością atestowany z koniecznością dokonywania okresowej kalibracji, bo alkomatami za 6-10 zł to można się pobawić na imieninach za stołem, gdyż bywają tak "dokładne", że pokażą 0,1 a w rzeczywistości będzie 0,2. Kłopot w tym, że te dobre to kosztują tak od 500zł do kilku tysięcy. Kierując się logiką Pana premiera - można do obowiązkowego wyposażenia samochodu dorzucić jeszcze niejedno np.: - ciśnieniomierz, bo dobrze se zmierzyć przed jazdą i nie dostać wylewu, któren jest możliwy jak głowę będziemy mieć na dole podczas pochylania się po upadły niedopałek albo zawału jak prowadząc - słuchać będziemy premiera, - termos z cukrem rozpuszczonym w hebracie. Nigdy bowiem nie wiadomo, czy nie mamy cukrzycy utajonej (stąd nazwa). Wówczas kierowca, który poczuje, że chwyta go śpiączka nie do opanowania - łyknie spory haust i zdąży się zatrzymać zamiast w coś przywalić.
Można tę profilaktykę bezpieczeństwa drogowego ująć w ramach szerszych i włączyć ją w rządowy ogólnonarodowy program zdrowia i szczęścia - wyposażając samochód w obowiązkowe prezerwatywy. Bowiem to właśnie kierowca spotyka na drogach Bułgarki i posiadanie w wozie tych utensyliów - ochroni zdrowie żon i kochanek.
|
|
23 na 23 | Meretseger (61860 punktów) | Bardzo pięknie, tylko jest jeden problem. Jeśli nie wsadzi się do więzienia pijanego mordercy zza kółka, to i takich na dwóch nogach nie warto wsadzać. Bo to życia nie wróci, bo dzieci, bo tamto, bo siamto. Kara finansowego zadośćuczynienia rodzinie ofiary - tak, jak najbardziej, ale izolacja mu nie zaszkodzi. A dzieci? Cóż, współczuję dzieciom, można im jakoś pomóc, ale to nie moja wina, że tatuś siedzi, tylko tatusia. N'est-ce pas?
|
|
 | 15 na 15 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Bardzo pięknie, tylko jest jeden problem. >Jeśli nie wsadzi się do więzienia pijanego mordercy zza kółka, to i takich na dwóch nogach nie warto wsadzać. Bo to życia nie wróci, bo dzieci, bo tamto, bo siamto. Kara finansowego zadość uczynienia rodzinie ofiary - tak, jak najbardziej, ale izolacja mu nie zaszkodzi. A dzieci? Cóż, współczuję dzieciom, można im jakoś pomóc, ale to nie moja wina, że tatuś siedzi, tylko tatusia. N'est-ce pas?
Racja, ale.
No dobra, zasadniczo racja. Tylko taka dygresja. Jeżdżę po polskich drogach już 23. rok. Dwudziesty trzeci. ANI RAZU nie byłam kontrolowana alkomatem. Nigdy w życiu. Zero, null. Nawet kiedy ten jeden raz, dawno temu, byłam uczestnikiem kolizji. Tzw. rutynowych kontroli miewam 3-4 rocznie, najzabawniejsze, że z tego 1-2 są w tym samy miejscu, na bocznej drodze dojazdowej do osiedla mojej teściowej. I co, wyglądam tak niewinnie czy tak odpowiedzialnie?
Nie siadam za kółko po alkoholu, bo wiem, że mogę być niebezpieczna dla siebie i innych na drodze, a nie dlatego, że grozi mi jakaś kara. Bo patrząc realnie - nieuchronność kary w moim przepadku to bajka. I dam głowę, że nie jestem jakimś ewenementem na skale krajową.
Ale znałam i znam takich, którzy wyznają zasadę "muszę jechać, bo przecież nie jestem w stanie chodzić". I tez ich nikt nie złapał. Az kogoś nie zabiją albo sami się nie owiną dookoła drzewa. Mój były szef po pijaku sam się przejechał samochodem - nie zaciągnął ręcznego i samochód go przygwoździł do drzwi garażu, połamał mu obie nogi. 8 tygodni w gipsie, trzy miesiące rehabilitacji. Niczego go to nie nauczyło, poza tym, żeby po pijaku zostawiać samochód na ulicy. Dalej wracał po "odbiorze" napruty w cztery dymy. Nigdy nie wpadł. Jak różnica czy mu potencjalnie grozi mandat czy dożywocie, skoro i jedno i drugie jest czysto teoretyczne a perspektywa własnego kalectwa czy smierci go nie rusza?
Gdyby taki gość nadziewał się na kontrolę parę razy w miesiącu, wiedział że będzie musiał zapłacić słoną grzywnę i może trafić do aresztu na 10-14 dni, od razu i bezwzględnie, bez ulgi "bo praca, bo matka chora, bo żniwa" to wtedy może by dotarło. A w ogóle za mało się zasądza prac społecznych i za łatwo zamienia je na areszt. Skoro wielu ludzi godzi się na więzienie zamiast prac społecznych, to możne są one bardziej uciążliwe? A przecież o uciążliwość chodzi własnie!
Więzienie to najgorsze rozwiązanie, bo niczego nie uczy - jak ktoś dostałby 15 lat to go posadzą z najgorszymi kryminalistami, wielu z nich będzie zresztą miało krótsze wyroki. Nie mówiąc już o tym, że jak taki pijak-zabójca siedzi, to nie zarabia (*), ofiary lub ich rodziny nie mają jak wyegzekwować odszkodowania, za to z ich podatków się tego durnia utrzymuje. Im dłużej siedzi, tym większa szansa, że nigdy w życiu nie zarobi nawet na część zadośćuczynienia.
* Uwaga do marzycieli - praca więźniów to utopia, nikt ich nie chce zatrudniać, zbyt dużo kosztuje zabezpieczenie miejsca pracy, przewóz itp, z kwalifikacjami tez krucho, nikt dziś już nie potrzebuje 50 ludzi do kopania rowów, potrzeba dwóch operatorów koparek, a więźniowi się nie powierzy takiego sprzętu. Na zakład przywięzienny trzeba mieć najpierw pomysł biznesowy, produkt który się sprzeda, kto by miał w to inwestować? Nie widać chętnych biznesmenów. Dzisiaj więzień który ma pracę, to wielki szczęściarz.
|
|
|  | 9 na 11 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Ale znałam i znam takich, którzy wyznają zasadę "muszę jechać, bo przecież nie jestem w stanie chodzić". I tez ich nikt nie złapał. Az kogoś nie zabiją albo sami się nie owiną dookoła drzewa.
Czy zadzwoniłaś na Policję widząc sytuację, kiedy pijak wsiada do samochodu? Wielu Polaków ma fałszywy opór przed donoszeniem na przestępców, bo im się to pomyliło z donoszeniem na opozycję za PRL. Nie rozumieją różnicy między bandytą, a opozycjonistą.
|
|
| |  | -3 na 5 Monentor (475 punktów) (zablokowany) |
> Czy zadzwoniłaś na Policję widząc sytuację, kiedy pijak wsiada do samochodu? Wielu Polaków ma fałszywy opór przed donoszeniem na przestępców, bo im się to pomyliło z donoszeniem na opozycję za PRL. Nie rozumieją różnicy między bandytą, a opozycjonistą.Nasze państwo jest chore, chory jest system karania, to Pan nie zauważa różnicy po między rujnowaniem komuś życia poprzez donoszenie, a zbiegiem okoliczności. Pisał Pan: > Pijani mordercy nie powodują wypadków, bo wypadki są wynikiem zbiegu okoliczności, a nie ich prowokowania.Jedno jest celowe, drugie nie. Czasami ludzie wsiadający do aut, są wręcz zmuszeni do kierowania w takim, a nie innym stanie nietrzeźwości. Mimo, że czują się na siłach, nie czują oparów tej używki. To zbieg okoliczności, bo o jednego kieliszka więcej wypił. Żona Panu rodzi, dziecko wylądowało w szpitalu, jedzie Pan, bo jest Pan u kolegi 2km od domu, a co tam, policja tu nigdy nie stała. Bez oporów na Pana doniosę. Napewno państwo będzie ze mnie dumne, że o jednego przestępce mniej w tym kraju. Pójdzie Pan siedzieć, bo chciał Pan pomóc. Rozumie Pan? To są przypadki, nie można mniejszością oceniać większość  Szybko Pan zmienia zdanie  > bo im się to pomyliło z donoszeniem na opozycję za PRL. Nie rozumieją różnicy między bandytą, a opozycjonistą.Nawet w zwykłej postawie ludzkiej widzi Pan polityczną grę. W głowie Panu już się poprzewracało.
|
|
| | |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>Żona Panu rodzi, dziecko wylądowało w szpitalu, jedzie Pan, bo jest Pan u kolegi 2km od domu, a co tam, policja tu nigdy nie stała. A ja nie jadę (pomijając to, że nie mam żony). Taksówkę sobie wzywam. Zakładając oczywiście hipotetyczną sytuację, że coś wypijam, co mi się zdarza może ze dwa razy w roku. >Bez oporów na Pana doniosę. I słusznie! (to było poważnie).
|
|
| | | |  | -1 na 3 Monentor (475 punktów) (zablokowany) | > A ja nie jadę (pomijając to, że nie mam żony). Taksówkę sobie wzywam. Zakładając oczywiście hipotetyczną sytuację, że coś wypijam, co mi się zdarza może ze dwa razy w roku.Więc jest Pani pijaczką w rozumieniu Jana. Dla Jana każdy pijak to ten co spożywa alkohol, nie ważne ile razy w roku  > I słusznie! (to było poważnie).Służenie prawu, które nie jest w większości przypadków dobre? - Działanie obłędne i złe.
|
|
| | | | |  | 6 na 8 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Więc jest Pani pijaczką w rozumieniu Jana. Dla Jana każdy pijak to ten co spożywa alkohol, nie ważne ile razy w roku  Bzdura. Przecież ja też czasem piję alkohol. Kontekstem dyskusji są pijani kierowcy powodujący wypadki. Pomijanie kontekstu może wskazywać na braki intelektualne, nieznajomość tematu lub manipulację.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>Służenie prawu, które nie jest w większości przypadków dobre? - Działanie obłędne i złe. A co? Szlachetnie dobrym działaniem byłoby łamanie prawa? Prawo jest niedoskonałe, bo przez niedoskonałych ludzi stworzone. Trudno, nie mamy nic lepszego, więc, u licha, przestrzegajmy choć tego, co mamy.
|
|
| | | | | |  | Monentor (475 punktów) (zablokowany) | >A co? Szlachetnie dobrym działaniem byłoby łamanie prawa? >Prawo jest niedoskonałe, bo przez niedoskonałych ludzi stworzone. Trudno, nie mamy nic lepszego, więc, u licha, przestrzegajmy choć tego, co mamy.
W tym przypadku zgadzam się z Tobą, choć nieco odwróciłaś kota ogonem. Miałem na myśli udoskonalenie prawa, mogłem dosyć nieprecyzyjnie się wyrazić. Przestrzegajmy dla własnego dobra - OK. Prawo jest tutejszym "bogiem". Nie zgadzam się z wieloma paragrafami kodeksu karnego i nie mam zamiaru tego ukrywać, dlatego wyraziłem swoją opinie o tym - tutaj. A komu do tego co myślę. Z pewnością nie będę przytakiwał na bardziej restrykcyjne prawo. Chorych powinno się leczyć i takie moje zdanie. W więzieniu pijany kierowca zrobi sobie przecier z jabłek i zacznie go fermentować (nie pamiętam sposobu). On tam ma się czegoś nauczyć? Zasadniczo tak, ale jak jest w praktyce każdy wie, że więzienie człowieka jeszcze bardziej psuje. Ba! Stamtąd wychodzą nawet ludzie po objawieniu Najświętszej Maryi Panny! Totalne zgorszenie!
|
|
| | |  | 5 na 7 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Jedno jest celowe, drugie nie. Czasami ludzie wsiadający do aut, są wręcz zmuszeni do kierowania w takim, a nie innym stanie nietrzeźwości.Podaj mi przykład takiej konieczności. Strasznie jestem ciekawy. > Mimo, że czują się na siłach, nie czują oparów tej używki. To zbieg okoliczności, bo o jednego kieliszka więcej wypił.Nie czują oparów, ale powinien wiedzieć że alkohol uwalnia się jeszcze długie godziny po spożyciu. Wystarczy poczytać o alkoholu, albo po prostu zdać kurs na prawo jazdy, gdzie pytania o to są zadawane.  > Żona Panu rodzi, dziecko wylądowało w szpitalu, jedzie Pan, bo jest Pan u kolegi 2km od domu, a co tam, policja tu nigdy nie stała.U mnie to wykluczone. Nigdy mi się nie zdarzyło i nie zdarzy, żebym jechał pijany. Po dziecko jechałem 100% trzeźwy, a będąc u kolegi nie będąc zdolnym do jazdy zostawiam samochód i wracam dzień lub dwa później. > Bez oporów na Pana doniosę. Napewno państwo będzie ze mnie dumne, że o jednego przestępce mniej w tym kraju. Pójdzie Pan siedzieć, bo chciał Pan pomóc. Rozumie Pan?Gdybym jechał pijany, to uważam że masz obowiązek na mnie donieść. > To są przypadki, nie można mniejszością oceniać większość  > Szybko Pan zmienia zdanie  Nie zmieniłem zdania. Po prostu nie zrozumiałeś tego, co przeczytałeś. > >bo im się to pomyliło z donoszeniem na opozycję za PRL. Nie rozumieją różnicy między bandytą, a opozycjonistą.> Nawet w zwykłej postawie ludzkiej widzi Pan polityczną grę. W głowie Panu już się poprzewracało.Powiedzmy że w pewnym stopniu rozumiem ludzką psychikę i potrafię wyjaśnić pewne sytuacje, ale miło mi że odnosisz się do mnie ad personam.
|
|
| | |  | 12 na 12 | szarley (54913 punktów) | >Czasami ludzie wsiadający do aut, są wręcz zmuszeni do kierowania w takim, a nie innym stanie nietrzeźwości. >Mimo, że czują się na siłach, nie czują oparów tej używki. To zbieg okoliczności, bo o jednego kieliszka więcej wypił. >Żona Panu rodzi, Jeśli żona jest w ciąży, to trzeba być gotowym w każdej chwili na komplikacje. Mężczyzna może się napić tylko wtedy, kiedy ma awaryjnego kierowcę. W innym przypadku jest po prostu niedopowiedzialny (a najlepiej jeśli solidarnie z żoną nie pije przez okres ciąży i karmienia)
>dziecko wylądowało w szpitalu, Jeśli już wylądowało, to nie pijesz. W innym przypadku ojciec jest niedopowiedzialny
>jedzie Pan, bo jest Pan u kolegi 2km od domu, a co tam, policja tu nigdy nie stała. Jeśli jest tak pijany, że nie potrafi przejść 2 km, to przejeżdżając ten dystans samochodem stanowi śmiertelne zagrożenie, a jeśli u kolegi nie potrafi sobie odmówić kielicha to niech się leczy !!!
>Bez oporów na Pana doniosę. Napewno państwo będzie ze mnie dumne, że o jednego przestępce mniej w tym kraju. Pójdzie Pan siedzieć, bo chciał Pan pomóc. Rozumie Pan? Ja rozumiem, donoś Wasze ile chcesz, mnie to rybka, piję tylko wtedy kiedy mogę.
>nie można mniejszością oceniać większość Nowy dogmat?
|
|
| | |  | 9 na 9 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Jedno jest celowe, drugie nie. Czasami ludzie wsiadający do aut, są wręcz zmuszeni do kierowania w takim, a nie innym stanie nietrzeźwości.> Mimo, że czują się na siłach, nie czują oparów tej używki. To zbieg okoliczności, bo o jednego kieliszka więcej wypił.> Żona Panu rodzi, dziecko wylądowało w szpitalu, jedzie Pan, bo jest Pan u kolegi 2km od domu, a co tam, policja tu nigdy nie stała.> Bez oporów na Pana doniosę. Napewno państwo będzie ze mnie dumne, że o jednego przestępce mniej w tym kraju. Pójdzie Pan siedzieć, bo chciał Pan pomóc. Rozumie Pan?Większość przyłapanych na kierowaniu po alkoholu nie ma żadnego wytłumaczenia. Raczej głupawe kłamstewka "wypiłem tylko syrop" albo "zjadłem dwa cukierki z alkoholem". Rozumiem sytuację wyższej konieczności. Ale właściwie ciężko mi sobie wyobrazić, że nie ma innej alternatywy. Ok, popiliście w domku letniskowym i kolega spadł z dachu, komórka nie ma zasięgu a on nieprzytomny i mocno krwawi. No może, chociaż lepiej go nie ruszać (a nuż ma uszkodzony kręgosłup) tylko pobiec na jakaś polanę gdzie można złapać sygnał. Jechać po pomoc nie ma co, jeszcze się wpadnie na drzewo i będą w efekcie dwa trupy, bo kolega się wykrwawi zanim ktoś się domyśli, po co jechałeś po pijaku po nocy. Ale jak żona rodzi, to wezwać karetkę dla niej i taksówkę dla siebie. Jak się ma kogoś w szpitalu, w sytuacji że nie wiadomo kiedy będzie trzeba jechać, to się NIE PIJE. Człowiek może wytrzymać bez alkoholu nawet i 100 lat. To potwierdzone naukowo! Poza wszystkim innym, komu w szpitalu potrzebny pijak? Jak w domu ktoś poważnie chory, to tez należy się pilnować. Musisz z kolegą na piwo? Zatroszcz się żeby miał Cię kto przy chorym zastąpić albo załatw sobie alternatywny transport. > To są przypadki, nie można mniejszością oceniać większość  Raczej odosobnionymi przypadkami, ofiarami niemal nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności nie można usprawiedliwiać bezmyślnej większości. Uznając, że osoba kierująca po alkoholu to bezmyślny kretyn, ryzykuję niesprawiedliwe uogólnienie z prawdopodobieństwem bliskim zeru.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 2 na 2 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >A w ogóle za mało się zasądza prac społecznych i za łatwo zamienia je na areszt. Skoro wielu ludzi godzi się na więzienie zamiast prac społecznych, to możne są one bardziej uciążliwe? A przecież o uciążliwość chodzi własnie!
Prace społeczne to jedno z najlepszych rozwiązań. To konkretny i namacalny zysk dla społeczeństwa. Pojawia się jednak pewien problem - tłumaczył to kiedyś na antenie TVP jakiś psycholog. Osoba wykonująca pracę społeczną w ramach odbywania kary (w przeciwieństwie do osadzonego) jest często wystawiona na widok publiczny i dosyć często osoby postronne szybko są w stanie się zorientować z jakiego powodu ktoś tą pracę w tym miejscu wykonuje.
W rezultacie skazany na prace społeczne czuje jakby pracował w kostiumie z napisem "jestem przestępcą, pracuję bo sąd mnie skazał" - co stanowi dolegliwość w postaci odczuwanego poniżenia. Niestety społeczeństwo zamiast docenić fakt, że ktoś odpokutowuje swoje winy pracując społecznie, woli często wytykać takiego skazanego palcami i celowo go poniżać. Chyba nie o to chodzi...
>Więzienie to najgorsze rozwiązanie, bo niczego nie uczy - jak ktoś dostałby 15 lat to go posadzą z najgorszymi kryminalistami, wielu z nich będzie zresztą miało krótsze wyroki.
Nie każde więzienie... Jak się komuś pokaże na obrazkach np. norweskie zakłady karne, to natychmiast z ust większości osób podnoszą się głosy oburzenia: No jak? W takich hotelach mamy trzymać skazanych? Z tym, że tam faktycznie można mówić o resocjalizacji. Norwegia szczyci się najniższym wskaźnikiem recydywy w Europie. Tam naprawdę mało kto wraca na przestępczą ścieżkę.
Jednak mówiąc już o wieloletniej izolacji... Jest to sposób karania, który współcześnie trąci już średniowieczem - co słusznie zauważa prof. Jaczewski. Nie jest żadną tajemnicą, że uniemożliwia się w ten sposób zaspokajanie wielu naturalnych potrzeb - z potrzebami seksualnymi na czele. Skutek jest taki, że rośnie napięcie i agresja. Pojawiają się dewiacje, które wcale nie zanikają, kiedy taka osoba już więzienie opuści. Chyba znów nie o to nam chodzi...
No ale przede wszystkim kara pozbawienia wolności to mnożenie krzywd ponad miarę. Jak już pisałem - w wyniku przestępstwa cierpi ofiara i jej rodzina. Natomiast na skutek wyroku w majestacie prawa skazuje się na cierpienie sprawcę, ale również jego całą rodzinę. Więzienie rozbija rodziny. Czy jest sens rujnować dodatkowe życia poza tymi, które już zostały zrujnowane? To trudny temat.
To co piszę nie jest jednak żadnym postulatem zniesienia kar izolacyjnych. Są przecież tak drastyczne przypadki, że rodzina sprawcy wcale za jakimś zdziczałym bandziorem tęsknić nie będzie. Zresztą jak pokazują statystyki większość zamordowanych znała wcześniej swoich oprawców lub wręcz była z nimi spokrewniona. Skrajnych świrów trzeba izolować.
>Nie mówiąc już o tym, że jak taki pijak-zabójca siedzi, to nie zarabia (*)
Dlatego groteskowo brzmią wyroki w rodzaju: "Sąd skazuje Pana X na 15 lat pozbawienia wolności i zobowiązuje do zapłaty zadośćuczynienia w wysokości 900.000 złotych" (ostatnio mniej więcej podobny wyrok słyszałem w telewizji).
Oczywiste jest, że skazany nigdy nie uzbiera tej kwoty (a nawet jeśli, to skutecznie majątek zatai) - to po pierwsze. Po drugie: Jak ten człowiek ma spłacić dług, kiedy najpierw 15 lat posiedzi za kratami?
|
|
| |  | | bohandas (842 punktów) | >No ale przede wszystkim kara pozbawienia wolności to mnożenie krzywd ponad miarę. Jak już pisałem - w wyniku przestępstwa cierpi ofiara i jej rodzina. Natomiast na skutek wyroku w majestacie prawa skazuje się na cierpienie sprawcę, ale również jego całą rodzinę. Więzienie rozbija rodziny. Czy jest sens rujnować dodatkowe życia poza tymi, które już zostały zrujnowane? To trudny temat.
Może też być i tak, że rodzina zyskuje szanse na normalne życie gdy sprawca kończy w więzieniu z długoletnim wyrokiem...
|
|
|  | 2 na 2 | Tohver (1287 punktów) | >* Uwaga do marzycieli - praca więźniów to utopia, nikt ich nie chce zatrudniać, zbyt dużo kosztuje zabezpieczenie miejsca pracy, przewóz itp, z kwalifikacjami tez krucho, nikt dziś już nie potrzebuje 50 ludzi do kopania rowów, potrzeba dwóch operatorów koparek, a więźniowi się nie powierzy takiego sprzętu. Na zakład przywięzienny trzeba mieć najpierw pomysł biznesowy, produkt który się sprzeda, kto by miał w to inwestować? Nie widać chętnych biznesmenów. Dzisiaj więzień który ma pracę, to wielki szczęściarz.
Już drugi raz widzę tu takie bzdury. Nie chcę mi się po raz kolejny szukać linków ale proponuję poczytać o pracy więźniów zanim wypowie się w temacie. Absolutnie nie jest tak, że nikt ich nie zatrudnia a tych, którzy pracują trzeba ciągle pilnować! Więźniowie niebezpieczni to tylko mały procent wszystkich osadzonych. Większość z nich można po prostu wypuścić na 8h, transport do miejsca pracy to często zwykła taksówka.
|
|
| |  | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | >transport do miejsca pracy to często zwykła taksówka.
Taksówka? Musi ci chodzić o doskonale wynagradzanych więźniów...
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>transport do miejsca pracy to często zwykła taksówka. >Taksówka? Musi ci chodzić o doskonale wynagradzanych więźniów...
No własnie. Ostatnio maż musiał z pracy wrócić taksówką - 6km, ale korek więc 20 minut. Zapłacił 32 zł. jest średnio 21 dni roboczych w miesiącu, po dwa przejazdy to jest 1344zł miesięcznie na samą taksówkę. Ilu więźniów zarabia na rękę ponad 1344zł?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 2 na 2 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>* Uwaga do marzycieli - praca więźniów to utopia, nikt ich nie chce zatrudniać, zbyt dużo kosztuje zabezpieczenie miejsca pracy, przewóz itp, z kwalifikacjami tez krucho, nikt dziś już nie potrzebuje 50 ludzi do kopania rowów, potrzeba dwóch operatorów koparek, a więźniowi się nie powierzy takiego sprzętu. Na zakład przywięzienny trzeba mieć najpierw pomysł biznesowy, produkt który się sprzeda, kto by miał w to inwestować? Nie widać chętnych biznesmenów. Dzisiaj więzień który ma pracę, to wielki szczęściarz. >Już drugi raz widzę tu takie bzdury. Nie chcę mi się po raz kolejny szukać linków ale proponuję poczytać o pracy więźniów zanim wypowie się w temacie.
Daj linki to sobie poczytam. Bardzo chętnie. Czy z Ciebie takie kaczor "wiem, ale nie powiem"?
>Absolutnie nie jest tak, że nikt ich nie zatrudnia a tych, którzy pracują trzeba ciągle pilnować! Więźniowie niebezpieczni to tylko mały procent wszystkich osadzonych. Większość z nich można po prostu wypuścić na 8h, transport do miejsca pracy to często zwykła taksówka.
A jakieś konkrety? Fakt że coś jest wykonalne, nie znaczy że faktycznie ma miejsce. Kto zatrudnia więźniów? Jaki to % osadzonych? Ile zarabiają?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | |  | 7 na 7 | Tohver (1287 punktów) | Linki nie trudno znaleźć ale proszę bardzo: prawo.rp.pl/artykul/933118.html Cytat:koniec sierpnia tego roku (2012) na ponad 84 tys. przebywających w zakładach karnych i aresztach zatrudnionych było tylko ponad 24 tys. osób. Z tego odpłatnie pracowało ponad 9 tys. osób a nieodpłatnie prawie 15 tys. osób.
24 tys.! A podobno to tylko niewykwalifikowani kopacze rowów, których nikt nie potrzebuje. Cytat:sytuację pogorszył wyrok Trybunału Konstytucyjnego z lutego 2010 r. obligujący do zapewnienia skazanym wynagrodzenia w wysokości co najmniej minimalnego wynagrodzenia (1,5 tys. zł brutto). "To znacznie obniżyło możliwości odpłatnego zatrudniania osób pozbawionych wolności. Na koniec 2009 roku, przed wejściem w życie orzeczenia TK, zatrudnionych odpłatnie było prawie 16 tys. osób, a na koniec 2011 roku 10 tys. osób. Czyli jest coraz gorzej nie dlatego, że nikt ich nie chce zatrudnić a dlatego, że nie są już tańsi. Jak widać sami więźniowie chcą pracować nawet za mniejsze pieniądze. To w sumie zrozumiałe biorąc pod uwagę, że ich koszty utrzymania też są niższe. klobuck.na(*)zatrudniaja-wiezniow,id,t.htmlwiadomosci(*)wa__Na_Pomorzu_wiezniowie.htmlm.onet.pl/biznes,j7f53 Cytat:W zakładach typu otwartego lub półotwartego przebywa prawie połowa z 80 tysięcy polskich więźniów. Zgodnie z Kodeksem Karnym mają oni prawo uczyć się poza Zakładem, brać udział w zawodach sportowych i koncertach, organizowanych przez administrację więzienia, ale poza jego murami. Cytat:I to właśnie do placu budowy podziemnego parkingu na miejscu klubu, Z. wraz ze współosadzonymi docierał autobusami komunikacji miejskiej. (Jak widać przewóz drogi nie jest. Z taksówką może przesadziłem ale widziałem wywiad z kierownikiem zakładu karnego, który mówił, że niektórzy pracodawcy po prostu przysyłali po więźnia samochód. O zabezpieczaniu miejsca pracy też nie ma nigdzie mowy.) Cytat:Pracę więźniów tylko z jednego Zakładu Karnego (na warszawskiej Białołęce) i zatrudnionych jedynie przy oczyszczaniu i zazielenieniu miasta, wyceniono w 2011 roku na 366 tys. złotych. Tyle osadzeni zarobiliby, gdyby za swoją pracę otrzymywali pieniądze. - Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy tanią siłą roboczą - mówi M. - ale to dzięki pracy mamy szansę nie zmienić się na gorsze pod wpływem więzienia. No i nie można nazwać nas darmozjadami. Może dla innych 24 tys. pracujących więźniów to mało. Może 40 tys. więźniów w zakładach otwartych i półotwartych to dla niektórych też mało. Moim zdaniem ciężko jednak mówić, że praca więźniów jest niemożliwa, że nikt ich nie zatrudnia itp. Wręcz przeciwnie, pokazuje to, że pracujący więźniowie to norma a odpowiednie regulacje mogą sprawić, że będzie jeszcze lepiej.
|
|
|  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Jeżdżę po polskich drogach już 23. rok. Dwudziesty trzeci. >ANI RAZU nie byłam kontrolowana alkomatem. Nigdy w życiu. Zero, null. >Nawet kiedy ten jeden raz, dawno temu, byłam uczestnikiem kolizji.
Faktycznie interesujące, ot - przypadek.
Mieszkając jeszcze w Polsce, ba! W pierwszych latach posiadania, dojeżdżając do szkoły samochodem, jak się raz w miesiącu nie załapałem na kaskadową kontrolę trzeźwości na głownych arteriach miasta, to miałem szczęście.
Szczęście, rzecz jasna, nie dlatego, że byłem pod gazem, ale nie spóźniałem się do szkoły.
>A w ogóle za mało się zasądza prac społecznych i za łatwo zamienia je na areszt. Skoro wielu ludzi godzi się na więzienie zamiast prac społecznych, to możne są one bardziej uciążliwe?
O, to to! Całkowita racja.
>* Uwaga do marzycieli - praca więźniów to utopia, nikt ich nie chce zatrudniać, zbyt dużo kosztuje zabezpieczenie miejsca pracy, przewóz itp, z kwalifikacjami tez krucho, nikt dziś już nie potrzebuje 50 ludzi do kopania rowów, potrzeba dwóch operatorów koparek, a więźniowi się nie powierzy takiego sprzętu. Na zakład przywięzienny trzeba mieć najpierw pomysł biznesowy, produkt który się sprzeda, kto by miał w to inwestować? Nie widać chętnych biznesmenów. Dzisiaj więzień który ma pracę, to wielki szczęściarz.
Niech warzą dobre, mocne piwo bez dodatków chemii. Niech nazywa się Jailhouse Rock a napewno kupię.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Tzw. rutynowych kontroli miewam 3-4 rocznie, najzabawniejsze, że z tego 1-2 są w tym samy miejscu, na bocznej drodze dojazdowej do osiedla mojej teściowej.
Na wszelki wypadek zmieniłbym teściową.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | > Bardzo pięknie, tylko jest jeden problem.> Jeśli nie wsadzi się do więzienia pijanego mordercy zza kółka, to i takich na dwóch nogach nie warto wsadzać. Bo to życia nie wróci, bo dzieci, bo tamto, bo siamto. Kara finansowego zadośćuczynienia rodzinie ofiary - tak, jak najbardziej, ale izolacja mu nie zaszkodzi. A dzieci? Cóż, współczuję dzieciom, można im jakoś pomóc, ale to nie moja wina, że tatuś siedzi, tylko tatusia. N'est-ce pas?Gdyby kierować się dobrem rodziny przestępcy, to w więzieniach powinny siedzieć tylko bezdzietne single znalezione w kapuście  Dzieciom należy pomóc, nawet dzieciom przestępcy (!). Przy czym powinno się to odbywać na koszt siedzącego za kratami tatusia. Mój krewniak kilka lat mieszkał w takim "sanatorium", akceptował fakt odsiadki, ale nie akceptował bezczynności "Jest tyle rowów do wykopania, a tam najgorsza jest nuuuuda" Przy okazji dyskusji nad zaostrzeniem sankcji, można się licytować "kto da więcej", ale warto wejść też w buty skazanego za 0,... promila, lub za inne przestępstwa. Dla wielu wyrok nawet w zawieszeniu jest złamaniem życiorysu, bo firma zatrudniająca wymaga niekaralności, dla innych karą jest nawet kilka tygodni w areszcie i wstyd, bo wszyscy w pokoju nauczycielskim się dowiedzą, bo wakacje nie będą w Zakopanem, czasem grzywna, do spłacenia której trzeba sprzedać samochód. Proponuję uruchomić wyobraźnię i zapytać siebie: "jaka kara byłaby dla mnie już wielką uciążliwością?" Nigdy nie prowadziłem po alkoholu, ale nawet miesiąc w pudle i wstyd dla mnie byłby straszną karą.
|
|
|  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Dzieciom należy pomóc, nawet dzieciom przestępcy (!). Przy czym powinno się to odbywać na koszt siedzącego za kratami tatusia. Mój krewniak kilka lat mieszkał w takim "sanatorium", akceptował fakt odsiadki, ale nie akceptował bezczynności "Jest tyle rowów do wykopania, a tam najgorsza jest nuuuuda" Tylko skąd wziąć pieniądze na pomoc dzieciom więźniów? Kilka postów w górę Maddy pisała o nierealności pracy skazanych. Taka pomoc byłaby więc kolejnym obciążeniem dla budżetu - rodziny ofiar płaciłyby nie tylko za utrzymanie sprawcy ale jeszcze jego potomstwa. >Przy okazji dyskusji nad zaostrzeniem sankcji, można się licytować "kto da więcej", ale warto wejść też w buty skazanego za 0,... promila, lub za inne przestępstwa. Osobiście stawiałbym na nieuchronność kary. Grzywny też chyba nie byłyby złym pomysłem. >Dla wielu wyrok nawet w zawieszeniu jest złamaniem życiorysu, bo firma zatrudniająca wymaga niekaralności, dla innych karą jest nawet kilka tygodni w areszcie i wstyd, bo wszyscy w pokoju nauczycielskim się dowiedzą, bo wakacje nie będą w Zakopanem, czasem grzywna, do spłacenia której trzeba sprzedać samochód. I dobrze. Kara, która nie jest w jakiś sposób dotkliwa nie wygląda na zbytnio efektywną.Nie ma się co zbytnio rozczulać, przestępcy za nic karani nie są. >Proponuję uruchomić wyobraźnię i zapytać siebie: "jaka kara byłaby dla mnie już wielką uciążliwością?" Już grzywna byłaby wystarczająca. Ale to nie kary są problemem a brak odpowiedzialności i wyobraźni. Sam mam problemy ze wzrokiem i będąc człowiekiem odpowiedzialnym o prawo jazdy się nie staram - nie śpieszy mi się do śmierci w wypadku a już z pewnością nie chcę kogoś jeszcze pozbawić życia. Co zaś widać u kierowców jeżdżących z promilami?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
9 na 9 | Yksiński (179 punktów) | O tym, że od wysokości kary bardziej liczy się jej nieuchronność wałkuje się w zasadzie już od kilkuset lat (a na pewno od przeszło stu). Ale jak widać do polityków to nie dociera. Pytanie zasadnicze do każdego, kto jeździ samochodem. Ile razy byliście Państwo kontrolowani przez Policję (lub inne służby) pod kątem trzeźwości podczas jazdy samochodem? Jak ma taki kieliszkowy bać się wyroku za jazdę na podwójnym gazie, jak statystyczny kierowca dmucha w alkomat raz na kilka lat, więc prawdopodobieństwo złapania go jest tylko trochę większe jak wygrana w totka?
|
|
 | 11 na 11 | Meretseger (61860 punktów) | >Ile razy byliście Państwo kontrolowani przez Policję (lub inne służby) pod kątem trzeźwości podczas jazdy samochodem? O, rzeczywiście! To jest bardzo trafna uwaga. Właśnie sobie uświadomiłam, że przez 34 lata ani razu nie byłam sprawdzana alkomatem! Kontrola dokumentów, to tak, światła itd., ale alkomat - nigdy.
|
|
|  | 6 na 6 | Polspat (303 punktów) | >>Ile razy byliście Państwo kontrolowani przez Policję (lub inne służby) pod kątem trzeźwości podczas jazdy samochodem? >O, rzeczywiście! To jest bardzo trafna uwaga. Właśnie sobie uświadomiłam, że przez 34 lata ani razu nie byłam sprawdzana alkomatem! Kontrola dokumentów, to tak, światła itd., ale alkomat - nigdy. Ja też mimo, że jeżdżę samochodem od 30 lat dmuchałem może 4 razy. Świadczy to tylko o tym jak wielką plagą są pijani kierowcy skoro łapie się ich na setki. Osobiście uważam, że wobec kierowców z poziomem alkoholu powyżej 1 promila powinno się orzekać przepadek pojazdu na rzecz Skarbu Państwa. Nie ma dotkliwszej kary dla Polaka niż pozbawienie go jego ego, jego wizytówki statusu społecznego.
|
|
| |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Osobiście uważam, że wobec kierowców z poziomem alkoholu powyżej 1 promila powinno się orzekać przepadek pojazdu na rzecz Skarbu Państwa. Ja też, ale tylko pod warunkiem, że samochód jest jego własnością, a nie cioci, żony albo kumpla.
|
|
| | |  | 6 na 6 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Osobiście uważam, że wobec kierowców z poziomem alkoholu powyżej 1 promila powinno się orzekać przepadek pojazdu na rzecz Skarbu Państwa. >Ja też, ale tylko pod warunkiem, że samochód jest jego własnością, a nie cioci, żony albo kumpla.
To wszyscy będą rejestrować na kumpla. PORD mówi wyraźnie, że właściciel ma obowiązek zabezpieczyć przed niepowołanym dostępem. Nie wolno też powierzać pijakowi lub osobie bez uprawnień. Już mamy takie prawo. Tylko głupi by dał samochód pijakowi, więc powinien mieć go skonfiskowanego.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> To wszyscy będą rejestrować na kumpla.E, nie wszyscy. No bo jak to, co ludzie powiedzą? Że go nie stać na własne bmw, tylko pożyczonym od kumpla jeździ?  Z żoną gorzej, bo łatwiej zarejestrować na współmałżonka, a jeździć samemu. Ale prawo jazdy można zwinąć nieodwołalnie. I sprawdzać, czy przypadkiem delikwent nie jeździ bez. Tylko żeby tych kontroli było więcej, nie tylko przed lokalami...
|
|
| | |  | 3 na 3 | Polspat (303 punktów) | >>Osobiście uważam, że wobec kierowców z poziomem alkoholu powyżej 1 promila powinno się orzekać przepadek pojazdu na rzecz Skarbu Państwa. >Ja też, ale tylko pod warunkiem, że samochód jest jego własnością, a nie cioci, żony albo kumpla. A dlaczego? Niech właściciel pilnuje komu pożycza samochód. W razie przepadku samochodu niech podaje pijaka cywilnie do sądu o zwrot pieniędzy za brykę.
|
|
| |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Osobiście uważam, że wobec kierowców z poziomem alkoholu powyżej 1 promila powinno się orzekać przepadek pojazdu na rzecz Skarbu Państwa. Nie ma dotkliwszej kary dla Polaka niż pozbawienie go jego ego, jego wizytówki statusu społecznego.< Skąd my to znamy. Wtedy za konszachty z diabłem zabierano domostwo, ziemię i pozostały majątek. A co z recydywami. Gdy nabędą nowy pojazd i znowu będą po pijaku jechać? Wtedy należałoby zabrać żonę lub córkę, najlepiej dziewicę. To też już znamy z historii.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
|  | 4 na 4 | hamp (3461 punktów) | > O, rzeczywiście! To jest bardzo trafna uwaga.Indeed. > Właśnie sobie uświadomiłam, że przez 34 lata ani razu nie byłam sprawdzana alkomatem! Kontrola dokumentów, to tak, światła itd., ale alkomat - nigdy.Ja w ciągu trzech lat prowadzenia samochodu dmuchałem 2 razy - dwa razy w tym samym miejscu, bo jeżdżę regularnie jedną z ich ulubionych dróg, pod komisariatem  Faktycznie znacznie zwiększenie kontroli drogowej mogłoby podziałać, ja bym jeszcze wprowadził grzywny narastające - z każdym następnym złapaniem trzeba by zapłacić więcej. Oraz uzależnił wysokość kary od wykonywanej pracy - aby ludzie pełniący funkcje publiczne na wyższych szczeblach od razu mieli ten współczynnik wysokości kary z dwa razy większy. Nikt nie powinien się temu sprzeciwiać, bo przecież nikt na procentach nie jeździ, a to tylko dla upewnienia się, że przedstawiciele społeczeństwa będą wzorami do naśladowania.
|
|
|  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >O, rzeczywiście! To jest bardzo trafna uwaga. Właśnie sobie uświadomiłam, że przez 34 lata ani razu nie byłam sprawdzana alkomatem! Kontrola dokumentów, to tak, światła itd., ale alkomat - nigdy.< A niby dlaczego miałabyś jeszcze dmuchać? W demokracji kontrola alkomatem następuje wtedy, gdy policjant ma podstawy do podejrzeń. Jazda wężykiem, zapach alkoholu lub podobne. Państwo demokratyczne to państwo pewnych praw obywatelskich. Niektórym na tym forum marzy się powrót do czasów, do sprawdzonej metody wykręcania wentylków. Problem z pijanymi za kierownicą nie istnieje w innych krajach, chociaż tam też są łapani kierowcy na dwóch gazach. Bez kary śmierci, bez łamania kołem, bez wrzucenia do lochu bez jedzenia i picia, jakoś nie staje się patologią. Wszystkie przedstawiane tu argumenty mogłyby mnie śmieszyć, gdyby mnie nie przerażały.
Piorunochrony na kociołach są najwyższym votum nieufności wobec Boga.
|
|
|  | 1 na 1 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | > >Ile razy byliście Państwo kontrolowani przez Policję (lub inne służby) pod kątem trzeźwości podczas jazdy samochodem?> >Właśnie sobie uświadomiłam, że przez 34 lata ani razu nie byłam sprawdzana alkomatem!Pragnę Wam zwrócić uwagę, że Wasze uwagi zapewne są racjonalne (posługujecie się rozumem) ale zupełnie błędne. Po drugie: Cytat:W 2013 r. policjanci przeprowadzili niecałe 8,9 mln kontroli trzeźwości kierujących pojazdami. Badań było o półtora miliona więcej niż w 2012 r. i blisko cztery razy więcej niż cztery lata temu. Zaś po pierwsze, są twarde zasady dotyczące stosowania statystyki. To czy czy pan X zamieszkały przy ulicy U był kontrolowany 0 czy też 100 razy w ciągu ostatniego roku jest nieistotne. (OK, przyznam że byłoby istotne w tym drugim przypadku (na pewno uciążliwe i stresujące), ale tylko dla pana X.)
|
|
 | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Pytanie zasadnicze do każdego, kto jeździ samochodem. Ile razy byliście Państwo kontrolowani przez Policję (lub inne służby) pod kątem trzeźwości podczas jazdy samochodem?
Średnio pewnie dwa razy na rok. Wystarczy że się jeździ wieczorem w pobliżu lokali hmm... gastronomicznych i już się czają. Normalnie w dzień to może raz lub dwa. Rutynowo sprawdzana jest też trzeźwość podczas zatrzymania z powodu wykroczenia lub niedziałającego światła.
|
|
 | 8 na 8 | i.czaplicka (5782 punktów) |
>Pytanie zasadnicze do każdego, kto jeździ samochodem. Ile razy byliście Państwo kontrolowani przez Policję (lub inne służby) pod kątem trzeźwości podczas jazdy samochodem? Wstydu się najadłam, bo nie umiałam w ten alkomat dmuchać. Za to kontroli trójkąta/gaśnicy/apteczki z zawartością miałam masę. Raz jechałam z siostra, kontrola, widać było ze koniecznie chciał się do czegoś doczepić. Rutynowo - gaśnica, trójkąt. Wreszcie apteczka. Siostra złapała wielki sterylizator z narzędziami, ja ogromna torbę z lekami i się pytamy czy wystarczy.
|
|
 | | bohandas (842 punktów) | >O tym, że od wysokości kary bardziej liczy się jej nieuchronność wałkuje się w zasadzie już od kilkuset lat (a na pewno od przeszło stu). Ale jak widać do polityków to nie dociera. >Pytanie zasadnicze do każdego, kto jeździ samochodem. Ile razy byliście Państwo kontrolowani przez Policję (lub inne służby) pod kątem trzeźwości podczas jazdy samochodem?
W Polsce jest kilkanaście milionów samochodów i chcoćbyś na etatach policyjnych zatrudnił tysiąc atletów i każdy z nich zjadł tysiąc kotletów, to i tak liczba kontolowanych aut będzie znikoma i w ten sposób żadnej nieuchroności nie da się osiągnąć.
|
|
6 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | Dobrą karą dla prowadzących po pijanemu, która rzeczywiście działałaby prewencyjnie, byłby obowiązek zgłaszania się do kontroli trzeźwości w czasie każdego weekendu przez określony (kilkuletni) okres czasu. Oczywiście, dla upitych - natychmiastowe i bezwarunkowe zapuszkowanie.
|
|
 | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Dobre  Z pewnością byłoby to strasznie niewygodne i uciążliwe.
|
|
 | | arkada (18 punktów) | >Dobrą karą dla prowadzących po pijanemu, która rzeczywiście działałaby prewencyjnie, byłby obowiązek zgłaszania się do kontroli trzeźwości w czasie każdego weekendu przez określony (kilkuletni) okres czasu. >Oczywiście, dla upitych - natychmiastowe i bezwarunkowe zapuszkowanie. >
Pomysł dość oryginalny z kilku powodów: -do kogo delikwent miałby się zgłaszać przez okres "próby"? -czy należy wprowadzić wobec takich osób zakaz spożywania alkoholu? na razie jest przecież w legalnym obrocie handlowym -a co z imprezami okolicznościowymi (wesela, imieniny ...), czy otrzymywaliby- i od kogo- "dyspensę"? Należy społeczeństwo edukować już na etapie gimnazjum z dużym naciskiem na szkoły nauki jazdy. Gdy nie będzie społecznego przyzwolenia do prowadzenia auta na podwójnym gazie sytuacja poprawi się. Kary długotrwałe są nie tylko kosztowne finansowo, nie są ani skuteczne, ani nie działają odstraszająco. "Akcyjne" poruszenie w sejmie jest nieporozumieniem.
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > Pomysł dość oryginalny z kilku powodów:> -do kogo delikwent miałby się zgłaszać przez okres "próby"?Oczywiście na policję. > -czy należy wprowadzić wobec takich osób zakaz spożywania alkoholu? na razie jest przecież w legalnym obrocie handlowymNie, tylko nakaz bycia trzeźwym np. o godz 24 w dni wolne (wypadki z udziałem pijanych to plaga weekendów - szczególne długich - i świąt). > -a co z imprezami okolicznościowymi (wesela, imieniny ...), czy otrzymywaliby- i od kogo- "dyspensę"?Heh, kara to kara, codziennie są jakieś imieniny  > Kary długotrwałe są nie tylko kosztowne finansowo, nie są ani skuteczne, ani nie działają odstraszająco.Ta wyżej jest kosztowna tylko dla sprawcy, przy czym nie jest to koszt wyniszczający finanse rodziny. > "Akcyjne" poruszenie w sejmie jest nieporozumieniem.Zgadza się.
|
|
|  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | A czy koniecznie na imieninach trzeba chlać? Nie można posiedzieć przy kawie albo sokiem toast wznieść? Wypraktykowałam i serdecznie polecam. >Należy społeczeństwo edukować już na etapie gimnazjum z dużym naciskiem na szkoły nauki jazdy. Zgadza się. Ciągle się edukuje. Przychodzą do szkół policjanci, opowiadają o tym, jakim zagrożeniem jest picie i ćpanie, młodzież słucha, dostojnie kiwając głowami, a po lekcjach idzie na piwo i jointa. I to samo było "za moich czasów" (brrrr, okropnie to brzmi...) z tą różnicą, że przychodził milicjant i raczej tylko o alkoholu mówił, o narkotykach mało kto wtedy słyszał. I co? I wtedy, i teraz grochem o ścianę. Dlaczego? Bo przyzwolenie na prowadzenie na podwójnym gazie jest pochodną obyczajowości. Pije się na weselach, imieninach... Kumpel wpadł stówę pożyczyć - no to po piwku. I tak przy każdej okazji albo z okazji braku okazji. Tak na marginesie - w Polsce średnio spożywa się ok. 10 l czystego alkoholu na głowę kobiety, mężczyzny, starca i niemowlęcia. Ja się przyznaję do mniej więcej 1 butelki wina i około 3 do 5 piw rocznie. To ile to jest czystego alkoholu? 200 ml? 250? To kto w takim razie, u licha, wypił moją wódkę? PS. Z tym niemowlęciem to oczywiście tylko licentia poetica...
|
|
| |  | 12 na 12 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Tak na marginesie - w Polsce średnio spożywa się ok. 10 l czystego alkoholu na głowę kobiety, mężczyzny, starca i niemowlęcia. Ja się przyznaję do mniej więcej 1 butelki wina i około 3 do 5 piw rocznie. To ile to jest czystego alkoholu? 200 ml? 250? To kto w takim razie, u licha, wypił moją wódkę?
Ekhm... hmmm... hmmm... [zakłopotany]...
...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)
|
|
| | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | > >To kto w takim razie, u licha, wypił moją wódkę?> Ekhm... hmmm... hmmm... [zakłopotany]...Aha! No to niech Ci będzie na zdrowie
|
|
| |  | 4 na 4 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Zgadza się. Ciągle się edukuje.
Mój instruktor jazdy znalazł na to doskonały sposób (jeśli to czytasz, pozdrawiam Krzychu!):
Godziny wyjeżdżałem zazwyczaj około godz. 22 - ze względy na zajęcia w dwóch szkołach: liceum i muzycznej. Miasto zatem prawie puste. Przed jedną z ostatnich godzin wlał we mnie (tylko!) sześciopak piwa i zapakował za kółko. Wiem - nieortodoksyjne, ale skuteczne i bezpieczne, wszak instruktor ma drugi zestaw pedałów. I pogonił na miasto...
Po tym jednym przeżyciu nigdy, nigdy nie wsiadłem pod wpływem za kółko. Wystarczyło zdać sobie sprawę - a Krzychu już "liściami" w potylicę o to zadbał - jak spada refleks i zdolność podejmowania rozsądnych decyzji.
>Tak na marginesie - w Polsce średnio spożywa się ok. 10 l czystego alkoholu na głowę kobiety, mężczyzny, starca i niemowlęcia.
Czyli ja wypijam 17 butelek whisky rocznie za mało. Cholera!
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > To kto w takim razie, u licha, wypił moją wódkę?Mnie nie licz , mnie wpisują we inne statystyki, ale jeśli Ci zależy, aby ktoś Twoją wódkę pił, to lubię śliwowicę  Dziś wypiję za Twoje zdrowie
|
|
4 na 4 | Matix (5786 punktów) | To wszystko jest kolejnym dowodem na to, że mam rację w kwestii tzw. wolnego wyboru i wolnej woli. www.racjonalista.pl/forum.php/s,588037Już tłumaczę. Otóż umówmy się na początek jasno: ten cały durny polityczny populizm, który NAGLE się obudził, wynika tylko i wyłącznie z medialnego szumu wokół pijanych kierowców. Gdyby media normalnie relacjonowały wiadomości to nie byłoby szumu => nie byłoby walki o głosy => populizmu. Jest to dowód na to, że dziennikarze to władza większa niż Sejm RP. Wystarczy, że zrobią szum wokół sprawy pozornie istotnej i zajmuje się nią świat polityczny, ponieważ dobrze wie że ciemny tłum (nie mówię o wszystkich) zrobi to co dziennikarz powie, przekaże, wprost lub podprogowo, co jest obecnie na porządku dziennym. Oczywiście, sprawa pijanych kierowców to jest problem. Tak samo jak złodziei, gwałcicieli, mafii itd. Od tego jest policja, prokuratura i wymiar sprawiedliwości, a nie dziennikarze. W żadnym kraju jeszcze nie udało się wyeliminować tego problemu, po co tyle krzyku? Bo zdarzyły się dwa wypadki w małym przedziale czasu? Cóż, przykro mi, ale to wynika z czystej statystyki. Nie pierwszy i nie ostatni raz, smutne to, ale nie może być powodem do populizmu. Wracając do dziennikarzy. Dobrze wiedzą jak potężny wpływ mają na społeczeństwo, każdy temat zastępczy, który się dobrze sprzedaje i jest łatwy (bo cóż jest trudnego w krytyce przestępcy? ) będzie tak nagłaśniany. Prawdziwe problemy wymagają od dziennikarza wiedzy, ambicji i odwagi, ale po co się męczyć skoro nikt nas nie osądzi? Wystarczy, że w mediach ścierwo zastąpi się ludźmi o zdrowym kręgosłupie moralnym oraz wiedzy i talencie. Tacy ludzie mogą manipulować masami, a nie sprzedajne ścierwo jak obecnie.
|
|
 | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | >Otóż umówmy się na początek jasno: ten cały durny polityczny populizm, który NAGLE się obudził, wynika tylko i wyłącznie z medialnego szumu wokół pijanych kierowców. Gdyby media normalnie relacjonowały wiadomości to nie byłoby szumu => nie byłoby walki o głosy => populizmu. Chyba masz rację. Przypadkowo widziałam wczoraj kawałek programu TVN ok. godziny 20, to się chyba nazywa "Uwaga". Było coś o wypadku w Kamieniu. Zbliżenie kamery na morze lampek nagrobkowych, ustawionych na trawniku, wywiad z ojcem dziewczyny (bez pokazywania twarzy, siedział w półmroku - bardzo tajemniczo i z dreszczykiem), no i oczywiście clou programu - sonda wśród telewidzów. Specjalnie poprosiłam siostrę, by nie przełączała przez chwilę kanału, bo chciałam zobaczyć, jak to się skończy. Skończyło się tak, jak myślałam - 99% telewidzów było za zaostrzeniem kar dla pijanych kierowców. Przy czym co oznaczało słowo "zaostrzenie", nie wyjaśniono. Ja bardzo nie lubię pijanych kierowców, w ogóle nie lubię pijanych osób i boję się ich (bo mam powody), ale zbiorowa histeria, jaka zapanowała wokół ich karania, nie jest dobrym doradcą przy ewentualnej zmianie prawa. Takie rzeczy robi się bez emocji, a nie pod wpływem jakiegoś impulsu. No i co najważniejsze - za jakiś czas media znajdą nowy żer, sprawa Kamienia ucichnie i wszystko rozlezie się po kościach, czyli zostanie po staremu. Pewnie do następnego tragicznego wypadku.
|
|
|  | 5 na 5 | Przemek J. (3008 punktów) | Ja wczoraj trafiłem na bardzo ciekawe zdanie, które choć należy traktować z przymrużeniem oka, mówi bardzo dużo o tym gdzie jest źródło problemu:
A kiedy te wszystkie [obecne i proponowane] przepisy prawa zaczną obowiązywać polityków i księży?
Zgadzam się, że potrzeba nam edukacji, społecznego potępienia pijaństwa, piętnowania picia w pracy (szczególnie jeśli tą pracą jest opieka w domu na własnymi dziećmi lub innymi osobami od nas zależnymi) i prowadzenie pod wpływem alkoholu (ciekawe, że narkotyki nie mają tak dobrego PR - chyba, że to tylko moje błędne odczucie), ale trzeba na również (jeśli nie przede wszystkim) dobrych przykładów. Tymczasem politycy, księża, celebryci (chyba słowo to weszło już o użytku powszechnego, dla precyzji dodam, że chodzi mi o wszelakiego maści osoby pojawiające się w mediach, bez względu na powód owego zaistnienia, którym np. mogą być: osiągnięcia sportowe, zawodowe pojawianie się na ekranie, zawodowe lub hobbystyczne sypianie z decydentami, itp.) co chwila pokazują, że prawo i owszem powinno być srogie, najlepiej prewencyjne, ale tylko dla maluczkich.
Za mało w całej dyskusji, która rozlała się po mediach, piętnowania niewłaściwych zachowań wśród tych, którzy najgłośniej krzyczą i refleksji nad własnym postępowaniem z ich strony. Jestem prawie pewien, że skończy się jak zwykle: bardzo dobrze że temat wypłyną, bardzo źle że zagarnęli go populiści i nic się nie zmieni. Temat zgaśnie tak szybko i bezowocnie, jak zgasła dyskusja o pedofilii w kościele, którą wyparł.
Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
|
|
4 na 4 | nm123 (423 punktów) | Mnie martwi, że przed wypadkiem była cisza nikt nie wysuwał żadnego pomysłu, a w dzień po wypadku już chcę się całe prawo zmienić. Trochę spokoju, bo w końcu to nie zabawa. Wiadomo politycy zawsze chcą zabłysnąć, ale lepiej niech nie błyszczą kosztem zwalenia tak ważnych rzeczy. Nawet gdyby zginęło tysiąc osób, to nie trzeba by sie było śpieszyć(aż tak), a tu zginęło TYLKO kilka osób. Wiem,wiem że dla rodzin ofiar to tragedia, ale na polskich drogach ginie nie tyle osób przez np źle ustawione znaki, czy zasieki dziurowe. W sumie zostało mi tylko kibicowanie, aby nie szło się na 10lat do paki za 0.2 promila lub nie pojawiła się jakaś głupota z rowerami zrobiona po to, by policja mogła nabijać sobie statystyki.
|
|
 | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Mnie martwi, że przed wypadkiem była cisza nikt nie wysuwał żadnego pomysłu, a w dzień po wypadku już chcę się
Nie byłem cicho. Przedtem też zgłaszałem na policję przypadki, kiedy podejrzewałem kierującego o bycie pijanym. Za posłów nie odpowiadam, bo nie głosowałem na nich.
|
|
|  | 1 na 1 | nm123 (423 punktów) | Chodziło mi o polityków, nagle są tacy mądrzy, a wcześniej byli bierni i głupi. Też jak ty uważam, że powinno się zgłaszać takich zuchów co siadają po flaszce na kólko. Jednak nie jestem za rozstrzelaniem ;D. Więc prawo należy ustalić po jakiejś mądrej dyskusji, a nie ustalać na tak zwane Ziobro.
|
|
1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) |
Chciałbym zwrócić uwagę na poniższe kwestie:
Prawo W akcie oskarżenia prokuratura określa kwalifikację prawną czynu, od której zależy zagrożenie karą: jeżeli kwalifikacją czynu jest Przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, zastosowanie ma: Art. 177. § 1. § 2. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. § 3. jeżeli kwalifikacją czynu jest Przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu to zastosowanie ma: Art. 148. § 1. Kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności. § 2. Kto zabija człowieka: ze szczególnym okrucieństwem, w związku z wzięciem zakładnika, zgwałceniem albo rozbojem, w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, z użyciem materiałów wybuchowych, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności. § 3. Karze określonej w § 2 podlega, kto jednym czynem zabija więcej niż jedną osobę lub był wcześniej prawomocnie skazany za zabójstwo oraz sprawca zabójstwa funkcjonariusza publicznego popełnionego podczas lub w związku z pełnieniem przez niego obowiązków służbowych związanych z ochroną bezpieczeństwa ludzi lub ochroną bezpieczeństwa lub porządku publicznego. § 4. Kto zabija człowieka pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
Prokuratorska kwalifikacji czynu, określona w akcie oskarżenia może być zmieniona przez Sąd na etapie prowadzonego procesu. Jeżeli oskarżenie nastąpi z art. 148 to "widełki" są spore. Dużo zależy zatem od Sądu. Choć wydaje się, że znacznie szybszym rozwiązaniem było by podniesienia górnej granicy kary w art. 177 z jednoczesnym zachowaniem stanowczości i surowości wymiaru sprawiedliwości - trochę to niespójne z tym co napiszę niżej, ale to jest alternatywa.
Jak wielokrotnie w postach zauważono, i ja także się z tym zgadzam, pozbawianie wolności na coraz dłuższy czas nie odniesie skutku. Kara ma być dokuczliwa, a jej długotrwałość uzależniona od popełnionego przestępstwa, ale nie musi to być bezwzględnie izolacja w zakładzie karnym.
Kara musi spełnić swoją społeczną rolę.
Kara długoletniego więzienia: 1. nie przywróci życia zmarłym 2. obciąża budżet państwa pobytem w zakładzie karnym 3. stygmatyzuje skazanego - właściwie do końca życia 4. pogarsza sytuację materialną i emocjonalną rodziny sprawcy (rodzina nie jest winna tragedii) 5. nie polepsza sytuacji materialnej rodzin ofiar. 6. utrudnia znalezienie pracy po odbyciu kary.
Więzienie Prawdą jest, że więzienie skutecznie izoluje od społeczeństwa. Więzienie (w ramach możliwości) może zapewnić pracę wewnątrz więzienia lub na zewnątrz (na zewnątrz - zależy czy są takie prawne możliwości określone kodeksowo; no ale po jakimś czasie można). Wynagrodzenie (zewnętrzne, wewnętrzne), wbrew powszechnym opiniom, nie może być niższe niż płaca minimalna w RP. W więzieniu prowadzi się na bardzo szeroką skalę profilaktykę antyalkoholową, szczególnie wśród sprawców przestępstw drogowych. Między innymi w tym celu zatrudniani są psychologowie (specjaliści od terapii uzależnień)
Dozór elektroniczny Istnieje możliwość odbycia kary w systemie dozoru elektronicznego - i to jest chyba skuteczne rozwiązanie. 1. nie stygmatyzuje sprawcy tragedii 2. państwo ponosi dużo mniejsze koszty "obsługi skazanego" 3. musi wpłynąć na pogorszenie warunków życia rodziny, to oczywiste, ale nie wpływa silnie na sferę materialną i w ogóle nie wpływa na sferę emocjonalną. 4. praca na rzecz ofiar. Zadośćuczynienie finansowe ofiar poprzez system alimentacjyjny. 5. sam dozór elektroniczny ogranicza strefę poruszania się, kontroli etc. więc jest uciążliwy.
Sąd I w moim odczuciu, najważniejsza rola Sądu. To on musi ustalić charakter przestępstwa, czy kwalifikuje się na osadzenie w zakładzie karnymi czy ustali dozór elektroniczny. Może zadecyduje o "mixie" tych dwóch kar. On ustala wysokość kwoty zadośćuczynienia (a powinna być wysoka w przypadku śmierci). Jak zauważono we wcześniejszych postach, osadzenie w warunkach izolacji uniemożliwia wręcz wypełnienie zadośćuczynienia finansowego sprawcy wobec ofiar. Potrzebna była by także restrykcyjność wymiaru sprawiedliwości tj. orzekanie kar bez czasowego jej zawieszenia. Stosowanie górnych granic zagrożenia karą. Rozważne stosowanie warunkowego przedterminowego zwolnienia dla sprawców.
Profilaktyka (forsa, forsa, forsa) 1. forsa na prewencyjne działania policji - nikt nie zrobi tego bezkosztowo 2. zmiana zasad nauki jazdy - bo teraz to "kupa" śmiechu - (dodatkowo profilaktyka z zakresu przestępstw i wykroczeń komunikacyjnych) 3. jestem zwolennikiem wprowadzenia zagadnień prawnych do edukacji szkolnej (znajomość elementarnych zagadnień prawnych w społeczeństwie są na żenująco niskim poziomie)
|
|
2 na 2 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Zaostrzenie kar i licytacja mniej lub (częściej) bardziej głupimi pomysłami polityków, to bądź to populizm, wyraz głupoty bądź temat zastępczy. Kościół wymyślił sobie gender, politycy korzystają z tragedii, które wydarzyły się w okresie noworocznym. Cytat:W 2013 r. liczba wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierujących, zabitych i rannych była najniższa od 14 lat - wynika ze wstępnych danych Komendy Głównej Policji. Mimo, że rośnie liczba kontroli trzeźwości, spada liczba ujawnionych pijanych kierowców.
W 2013 r. policjanci przeprowadzili niecałe 8,9 mln kontroli trzeźwości kierujących pojazdami. Badań było o półtora miliona więcej niż w 2012 r. i blisko cztery razy więcej niż cztery lata temu. - Mimo znaczącego wzrostu liczby kontroli, policjanci ujawnili mniej nietrzeźwych - rzecznik komendanta głównego policji insp. Mariusz Sokołowski. W 2013 r. zatrzymano 162 tys. nietrzeźwych kierujących. Rok wcześniej było ich 171 tys., a dwa lata temu - 183,5 tys.
Jak poinformował rzecznik KGP, w 2013 r. liczba wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierujących, zabitych i rannych była najniższa od 14 lat. W ub. roku odnotowano 2101 takich wypadków. Zginęło w nich 265 osób, a 2726 zostało rannych.
- Jeszcze w 2000 roku nietrzeźwi kierujący spowodowali 5243 wypadki drogowe, w których zginęło 676 osób, a 7247 osób zostało rannych. W 2009 roku miało miejsce 3007 wypadków, w których zginęły 333 osoby, a 4243 zostały ranne - powiedział Sokołowski. polska.new(*)w-spada,artykuly,278012,1.html Cytat: - 5 536 w 2007 r. ofiary śmiertelne na polskich drogach plasują Polskę na drugim miejscu w całej UE, pod względem ilości zabitych na drogach.
- We Francji w porównaniu z 2001 rokiem liczba zabitych na drogach spadła o 42%, w Polsce odnotowaliśmy poprawę rzędu 5%. Polska zagraża realizacji europejskiego celu redukcji ofiar wypadków o 25 tys. W 2010 rok.
- Co piąty Polak za kierownicą nie zapina pasów, co dziesiąty wypadek spowodowany jest przez pijanego kierowcę (w 2007 policja zatrzymała ok. 160 tys. pijanych kierowców).
www.pck.pl/pages,147_190.htmlJak widać z danych, są znacznie większe niebezpieczeństwa na drodze dla przeciętnego ateisty, racjonalisty czy katolika niż pijani kierowcy. Cytat:W 2012 roku wydarzyło się 37 046 wypadków drogowych: <li> w porównaniu z rokiem 2010, kiedy to miały miejsce 38 832 wypadki, liczba ta spa- dła o 1 786 wypadków (-4,6%), <li> w porównaniu z 2011 rokiem, w którym zanotowaliśmy 40 065 wypadków, liczba ta spadła o 3 019 wypadków (-7,5%). W wyniku wypadków drogowych 3 571 osób poniosło śmierć: <li> w porównaniu z rokiem 2010, kiedy zginęło 3 907 osób, nastąpił spadek o 336 osób (-8%), <li> w porównaniu z rokiem 2011, w którym śmierć poniosło 4 189 osób nastąpił spadek o 618 osób (-14,8%). W wypadkach ranne zostały 45 792 osoby: <li> w porównaniu do 2010 roku, kiedy obrażenia odniosło 48 952 osoby, liczba osób ran- nych zmniejszyła się o 3 160 (-6,5%), <li> w porównaniu do roku 2011 kiedy zanotowano 49 501 osób rannych, liczba ta zmniejszyła się o 3 709 osób tj. (-7,5%).
Liczba wypadków i ofiar ulega zmniejszeniu, pytanie czy i jak można ten proces przyspieszyć. Więcej szczegółowych danych: www.wykop.(*)padkow-drogowych-w-polsce-pdf/
|
|
 | 1 na 1 | Christos (2696 punktów) | >Zaostrzenie kar i licytacja mniej lub (częściej) bardziej głupimi pomysłami polityków, to bądź to populizm, wyraz głupoty bądź temat zastępczy.< Wypadkowa populizmu i głupoty. Nic tak nie ożywia wizerunku jak nieboszczyk.
>Liczba wypadków i ofiar ulega zmniejszeniu, pytanie czy i jak można ten proces przyspieszyć.< Medialna zadyma jak ta po tragedii w Kamieniu ma swoje pozytywy, bo jednak da ludziom do myślenia. Nie wszystkim ale mały krok lepszy jest niż stanie w miejscu. Rzecz jest w zmianie sposobu myślenia, a ten u nas wiąże się z kulturą picia jako taką. W niczym nie pomogą drakońskie kary, prawo mamy jak na Europę dość restrykcyjne. Grzywna w wys. kilku tysięcy złotych dla kogoś zarabiającego 2 tys. i wpis do CRS jest wystarczająco dolegliwe. Paradoksalnie, nagłaśniane tragedie przyspieszają zmianę świadomości społecznej podobnie jak kampanie medialne. Trzeba jednak pogodzić się z tym, że jest to proces powolny. A od tych, do których to nie dotrze są sądy.
|
|
3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | >Od tygodnia jesteśmy świadkami chorego populizmu politycznego w materii ścigania i karania kierowców będących pod wpływem alkoholu. ... A jedyny sensowny głos pochodził od pewnego psychiatry. Stwierdził on, że osoba przyłapana na prowadzeniu pod wpływem, powinna być od razu diagnozowana - czy jest to okazjonalna głupota, czy mamy do czynienia z uzależnieniem. Wiem, że coś takiego wprowadzono wiele lat temu w Szwecji, ale u nich uzależnionego kierowano na przymusową terapię, u nas wystarczyłoby odebrać prawo jazdy i zablokować staranie o nowe do czasu, gdy nie pojawi się z karteczką od terapeuty, że jest "czysty". Ale potem pod obserwacją, bo czasem ktoś wraca do picia. Okazjonalny powinien mieć karę dotkliwą, żeby go to z głupoty wyleczyło, ale bez odjeżdżania w populizm - po roku może sobie zdawać ponownie.
Co do pomysłów: >2) tzw. nieuchronność kar (wpłynięcie na sądy, żeby nie stosowały kar w zawieszeniu) A to jest zgodne z konstytucją? Sądy są chyba niezawisłe. >4) długoletnia, bądź dożywotnia utrata prawa jazdy Mało mamy osób jeżdżących, które nigdy nie miały prawa jazdy? Kilka miesięcy temu podawali szacunkowe statystyki. >5) jakiś bełkot o obowiązkowych alkomatach ... Ktoś zarobi ... >Jak słyszę i widzę np. pirata drogowego recydywistę - posła Kurskiego, ... Właśnie tu mamy problem - politycy niech zaczną od tego, że immunitet nie obejmuje przestępstw pospolitych, a płacenie przez tego gościa mandatów nie jest łaską, tylko zasr...m obowiązkiem. >2) Sprawcy ciężkich wypadków zamiast bezproduktywnego mamra, powinni być zobowiązywani do wieloletniej pomocy poszkodowanym ... Jeszcze kilka miesięcy temu zgodziłabym się bez zastrzeżeń, ale dziś zastanawiam się, czy to sensowne. Dotychczas politycy skutecznie się bronią przed wprowadzeniem przepisów nt. kasaty majątków w przypadku nadużyć finansowych lub przyczyniania się poważnych strat pieniędzy publicznych (np. Macierewicz i WSI, Gowin i "reforma sądownictwa). Zacznijmy od tego, bo nasze prawo faktycznie idzie w kierunku karania szaraczków i kreowania świętych krów. Ofiary, ich rodziny i tak dostają przeważnie renty, odszkodowania - to idzie z polisy albo z ZUS. A złość Polaków, jak widać, najłatwiej przekierować na współobywateli. Niech elyty zaczną od siebie.
|
|
1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | |
|
 | 1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >> Proponuję przeczytać dzisiejszy artykuł z bankier.pl "Plaga pijanych kierowców" to mit<< No właśnie. Np. dzisiejsze me(r)dia podają, że w Kielcach był karambol 2 autobusów i 4 samochodów osobowych. I że "Kierowcy wszystkich pojazdów byli trzeźwi". A co by było, gdyby wszyscy byli ubzdryngoleni? I że razem mieli "10 promilów". Nie chodzi o to, żeby nie pić, nawet nie o to, żeby po wypiciu nie siadać za kierownicą. Idzie o zwykłą uprzejmość i szacunek dla innych, chociaż w RP 3,5 może to być uznane za coś nadzwyczajnego. Jeśli piję, to z umiarem i wiem ile ten umiar wynosi w ml. Jeśli muszę jechać, to jadę ostrożnie, respektując innych. Na trzeźwo jeżdżę tak samo. Nie tak jak ci trzeźwi kierowcy z Kielc. Czy to jest zbyt skomplikowane? Żadne paragrafy tu nie pomogą.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|