Racjonalista - Strona głównaDo treści
Żywe i martwe

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
27-10-2003 09:20jeż stepowyŻywe i martwe
Materialiści i racjonaliści nie mogą zaprzeczyć temu, że istnieje coś takiego jak materia ożywiona i nieożywiona. Trudno jest przedstawić mi definicję tych pojęć, więc podejdę do tego intuicyjnie: materia ożywiona to np. człowiek, a nieożywiona to np. kamień (nie ma świadomości).
Wróćmy więc do początku. Kiedyś był wielki wybuch: epoka kwarków, wysokich temperatur itp. Mogę chyba założyć, że cała materia była nieożywiona w tej epoce (temperatura rzędu 10 do 20)? Następnie materia się chłodzi, wszechświat rozszerza, pojawiają się cząstki elementarne, atomy itp. Później materia się grupuje, powstają zalążki supergromad. Wciąż wszystko jest martwe. Potem po dłuższym czasie pojawia się coś takiego jak białko, materia ożywiona, człowiek. To wszystko jednak powstało z materii nieożywionej, cząstek elementarnych. To trochę tak jakby budować z cegieł (cząstek elemenntarnych, martwych) budowlę i w pewnym momencie budowla się rusza i żyje (!).
Więc uważam, że można wyciągnąć z tego wniosek iż albo nie ma czegoś takiego jak materia ożywiona i nieożywiona (wszelka materia posiada potencjał życia), mózg posiada taki sam potencjał życia jak kamień, albo (druga możliwość) życie jest poza materialne, istnieje coś takiego jak biblijne tchnienie, dusza, prana itp, która ożywia martą materię.
Racjonalnie myśląc należy bowiem odrzucić trzecią możliwość, że to co żywe pochodzi od tego co martwe, np. żywy dom z martwych cegieł (jeśli nie to pokażcie mi moment w którym martwe przestaje być martwe).
Jeśli więc przyjmiemy pierwszą możliwość, to chyba racjonalista się z tym nie zgodzi (kamień nie jest żywy), drugą możliwość odrzuca z definicji, a trzecia jest nieracjonalna.
Może więc macie inny pomysł na to jak powstało życie?

ephesis (6553 punktów)
>istnieje coś takiego jak biblijne tchnienie, dusza, prana itp, która ożywia martą materię.

tylko to "tchnięcie zycia, dusza" powinno było nastąpić w momencie kształtowania sie pierwszego białka bo wirus, bakteria, roślina, zwierze to już istoty świadome w sensie tego ze wiedzą co robić żeby przekazać życie
webmaster
A wirus to materia ożywiona, czy martwa? Sam wirus przecież nie żyje.
stepowy jeż
>A wirus to materia ożywiona, czy martwa? Sam wirus przecież nie żyje.
No właśnie czyli skłaniamy się ku wariantowi pierwszemu: żywe=martwe, tylko czy to jest do zaakceptowania przez racjonalistę?
webmaster (moderator)
>No właśnie czyli skłaniamy się ku wariantowi pierwszemu: żywe=martwe, tylko czy to jest do zaakceptowania przez racjonalistę?
a co ma piernik do wiatraka? wirus to raczej nie życie, ale bardzo skomplikowana cząsteczka, która potrafi na to życie oddziaływać w sposób niemal pasożytniczy.
i nie ma tak wyraźniej graniczy między życiem a nie-życiem, bo czy kawałek bakterii jest żywy, czy nie? a samo jądro komórki jest żywe, czy martwe? a błona komórki jest żywa? a np. mitochondria to organizmy, czy jeszcze(już) nie?

stepowy jeż
>>No właśnie czyli skłaniamy się ku wariantowi pierwszemu: żywe=martwe, tylko czy to jest do zaakceptowania przez racjonalistę?
>a co ma piernik do wiatraka? wirus to raczej nie życie, ale bardzo skomplikowana cząsteczka, która potrafi na to życie oddziaływać w sposób niemal pasożytniczy.
>i nie ma tak wyraźniej graniczy między życiem a nie-życiem, bo czy kawałek bakterii jest żywy, czy nie? a samo jądro komórki jest żywe, czy martwe? a błona komórki jest żywa? a np. mitochondria to organizmy, czy jeszcze(już) nie?

Myślę, że zagubiliśmy w tej dyskusji o wirusach sens mojego pytania. Więc je ponawiam: jak to możliwe, że żywe powstaje z martwego, bo chyba zgadza się pan z tym, że kamień jest martwy. W początkowym rozwoju wszechświata wszystko było martwe, bo co w tak ogromnej temperaturze i ciśnieniu mogło być żywe. Nie było nawet cząstek elementarnych. Specjalnie nie definiowałem tego co żywe i martwe (bo nie ma takiej definicji która by to jednoznacznie określiła), tylko posłużyłem się intuicyjnym podziałem, żywy człowiek, martwy kamień - z tym chyba się zgodzimy. Więc jak to możliwe, że powiedzmy w cudzysłowie z takiego kamienia (materii martwej, cząstek elementarnych) powstała materia żywa. Jeśli chodzi o wirusy, to jest to bardzo ciekawa forma bytu, jednak trochę odbiega to od tematu, który podjąłem. Nie chodziło mi o definicję żywego i martwego.
webmaster (moderator)
>Więc je ponawiam: jak to możliwe, że żywe powstaje z martwego, bo chyba zgadza się pan z tym, że kamień jest martwy.
niech pan wpierw odpowie na moje pytania, to się pan przekona że to nie takie proste.
a bez definicji życia też daleko nie zajdziemy, więc proszę albo podać takową, albo ja podam 'swoją'.

>Jeśli chodzi o wirusy, to jest to bardzo ciekawa forma bytu, jednak trochę odbiega to od tematu, który podjąłem.
ależ to bezpośrednio dotyczy tematu. jeżeli formy materii martwej mogą wchodzić w tak bezpośrednie związki z życiem, to może kiedyś inne martwe związki weszły w związek ze sobą i powstało coś, co potem sformowało pierwszy, prosty organizm.
biolog
Wirus to czynnik zakazny, jednak z pewnego punktu widzenia jest 'zywy' - mniej lub wiecej celowo 'dziala' na rzecz swojego przetrwania, niesie informacje genetyczna, dzieki ktorej jest w stanie sie powielac.
Zauwazcie, ze samo powstanie prymitywnego zycia bylo najprawdopodobniej zbiegiem okolicznosci, wystarczy rzucic okiem na doswiadczenie Millera, i wszelkie jego warianty, wliczajac symulacje piaskowych oaz, jak latwo uzyskac jest komplet podstawowych molekul niezbednych do zycia, wlaczajac w to nawet aktywne enzymy. Wedlug mnie zyciem mozna juz nazwac samoreplikujaca sie czasteczke RNA, ktora nie dosyc, ze niesie informacje, to rowniez jest enzymem, w ktorego niedoskonalosci dzialania kryje sie tajemnica tak wielkiej roznorodnosci molekul i ich ekspansji. Pociete na nukleotydy RNA 'zyciowych' cech juz nie wykazuje - i nie ma nic w tym magicznego. Lancuch RNA zachowuje sie tak, gdyz taka jest jego przypadkowo 'szczesliwa' budowa - struktura determinuje funkcje.
webmaster (moderator)
> Wirus to czynnik zakazny, jednak z pewnego punktu widzenia jest 'zywy' - mniej lub wiecej celowo 'dziala' na rzecz swojego przetrwania, niesie informacje genetyczna, dzieki ktorej jest w stanie sie powielac.
tak, ale sam się nie powieli. to już go dyskwalifikuje w wielu definicjach życia.
biolog
>> Wirus to czynnik zakazny, jednak z pewnego punktu widzenia jest 'zywy' - mniej lub wiecej celowo 'dziala' na rzecz swojego przetrwania, niesie informacje genetyczna, dzieki ktorej jest w stanie sie powielac.
>tak, ale sam się nie powieli. to już go dyskwalifikuje w wielu definicjach życia.

Z tego punktu widzenia jest wiec zyciem potencjalnym badz uspionym

Fakt, skomplikowane wirusy potrzebuja bialkowej maszynerii gospodarza. Jednak niektore wirusy posiadaja mozliwosc samopowielania sie bez niczyjej 'pomocy' posiadajac 'genom' oparty na katalitycznym RNA. W luznej klasyfikacji zaliczylbym pierwsze czasteczki RNA do prymitywnych, 'nieinfekcyjnych' wirusow. Takim reliktem jest np. czasteczka RNA 'hammerhead' o wlasnosciach katalitycznych.
webmaster (moderator)
kiedyś czytałem o najmniejszym wirusie (przenicy chyba) który jest praktycznie cząsteczką RNA, czy to może to?
biolog
>kiedyś czytałem o najmniejszym wirusie (przenicy chyba) który jest praktycznie cząsteczką RNA, czy to może to?

Nie wiem, o jaki dokladnie chodzi, ale calkiem prawdopodobne. Wydaje mi sie rowniez, ze wirus mozaiki tytoniu posiada samoreplikujace RNA.

Nalezy zaznaczyc jedno: wirusy niekoniecznie byly pierwszymi 'organizmami' na Ziemi. Samoreplikujace RNA sluzyly jako prymitywny nosnik informacji, zastapiony w toku ewolucji biochemicznej przez DNA jako bardziej stabilne i wierne. Wirusy mogly powstac znacznie pozniej uzywane do swoistego rodzaju ekspansji materialu genetycznego prymitywnych komorek. O konserwatywnosci RNA swiadczy kilka cech, chociazby mala zmiennosc w swiecie biochemicznym. Poza tym aktywne czesci rybosomow to wlasnie RNA a nie bialko, ktore stanowi jedynie 'rusztowanie'. Postuluje sie, ze RNA moglo byc poprzedzone przez inne, prymitywniejsze molekuly jak np. PNA, ale nie wiem, czy forumowicze chca sie wglebiac w ten temat...
W kazdym badz razie teoria 'swiata RNA' jako czasteczki promujacej zycie jest dzis szeroko akceptowana w srodowiskach naukowych i najbardziej prawdopodobna.
stepowy jeż
>niech pan wpierw odpowie na moje pytania, to się pan przekona że to nie takie proste.
>a bez definicji życia też daleko nie zajdziemy, więc proszę albo podać takową, albo ja podam 'swoją'.
OK: Nie jestem biologiem i na pewną podam złą definicję. Ale spróbujmy ograniczyć się wyłącznie do ludzi. To mi wystarczy. Człowiek posiada świadomość - chyba się z tym zgodzimy (zdefiniujmy świadomość jako zdolność zadania pytania: kim jestem). Gdy powstawał wszechświat ludzi nie było. Zakładam a priori, że świadomości wtedy również nie było (chyba każdy racjonalista się z tym zgodzi). Czternaście miliardów lat później ja posiadam świadomość, pan również. Więc pomiędzy początkiem a dniem dzisiejszym nastąpił akt powstania świadomości (życia również). Materia-energia która powstawała na początku nie posiadała świadomości (jeśli było inaczej to jesteśmy na poziomie wiary w duchy, bo była ona wtedy od materii-energii oddzielona) a dzisiaj ją posiada. Mamy więc do czynienia z aktem stworzenia. Materia stwarza świadomość. Najdziwniejsze w tym jest to, że stwarza coś, czego nie posiadała, coś jakościowo od niej różnego. Czy to nie jest większy cud od tego opisanego w Księdze Rodzaju. Tam bóg przynajmniej stwarza coś co jest jego atrybutem. On świadomość ma i przelewa ją tylko na ludzi.
Nie jestem zwolennikiem tej teorii, ale powstanie świadomości z materii-energii jest dla mnie jeszcze bardziej irracjonalne. Jeśli zna pan jakieś racjonalne wytłumaczenie tego jak materia-energia stwarza świadomość (i życie) to proszę bardzo, chętnie poczytam.
webmaster
Na początku nie było szympansów. Szympans ma większą świadomość niż mysz, a ta większą niż robak, a ten większą niż bakteria itd..
Człowiek ma większą niż szympans, być może za 20000lat pro-człowiek będzie miał jeszcze większą. Co w tym cudownego? Pan wychodzi z błędnego założenia, że wszyscy ludzie mieli i mają taką samą świadomość, a przecież tak nie jest.
stepowy jeż
>Na początku nie było szympansów. Szympans ma większą świadomość niż mysz, a ta większą niż robak, a ten większą niż bakteria itd..
>Człowiek ma większą niż szympans, być może za 20000lat pro-człowiek będzie miał jeszcze większą. Co w tym cudownego? Pan wychodzi z błędnego założenia, że wszyscy ludzie mieli i mają taką samą świadomość, a przecież tak nie jest.

Przeczuwałem, że napisze pan o ewolucji. Tylko co z pierwszym krokiem. Ta atomowa mini świadomość mini bakteria. Powstała, a wcześniej jej nie było. Nazwijmy to cząstką elementarną świadomości. Przecież wcześniej jej nie było. Więc została stworzona. Czyli cud
webmaster (moderator)
Jak się nie definuje pojęć, to się popada w sofistykę. Ta 'bakteryjna świadomość' to przecież nie świadomość. chciałem tylko panu pokazać, że nie ma wyraźniej granicy między świadomością i jej brakiem.
marcin_s
>świadomości wtedy również nie było (chyba każdy racjonalista się z tym zgodzi). Czternaście miliardów lat później ja posiadam świadomość, pan również. (...) Najdziwniejsze w tym jest to, że stwarza coś, czego nie posiadała, coś jakościowo od niej różnego. Czy to nie jest większy cud od tego opisanego w Księdze Rodzaju.

To jest cud tego samego typu co powstanie: gwiazd, pierwiastków chemicznych (ich również na początku nie było), planet, galaktyk, pór roku na Ziemi, chmur burzowych, oceanów itepe...
Stepowy jeż
>>świadomości wtedy również nie było (chyba każdy racjonalista się z tym zgodzi). Czternaście miliardów lat później ja posiadam świadomość, pan również. (...) Najdziwniejsze w tym jest to, że stwarza coś, czego nie posiadała, coś jakościowo od niej różnego. Czy to nie jest większy cud od tego opisanego w Księdze Rodzaju.
>
>To jest cud tego samego typu co powstanie: gwiazd, pierwiastków chemicznych (ich również na początku nie było), planet, galaktyk, pór roku na Ziemi, chmur burzowych, oceanów itepe...
Przykro mi, ale jest pan w błędzie, proszę poczytać trochę książek z fizyki i chemii. Pierwiastki chemiczne zbudowane są z cząstek elementarnych, a te powstały zaraz na początku tworzenia się wszechświata (to jest właśnie materia-energia o której pisałem). Również grawitacja, czas i przestrzeń. Świadomość natomiat nie jest zbudowana z atomów (przynajmniej nic o tym nie wiem). To zupełnie inna jakość która załóżmy, że cechuje materię
marcin_s
>>To jest cud tego samego typu co powstanie: gwiazd, pierwiastków chemicznych (ich również na początku nie było), planet, galaktyk, pór roku na Ziemi, chmur burzowych, oceanów itepe...
>Przykro mi, ale jest pan w błędzie, proszę poczytać trochę książek z fizyki i chemii. Pierwiastki chemiczne zbudowane są z cząstek elementarnych, a te powstały zaraz na początku tworzenia się wszechświata (to jest właśnie materia-energia o której pisałem). Również grawitacja, czas i przestrzeń. Świadomość natomiat nie jest zbudowana z atomów (przynajmniej nic o tym nie wiem). To zupełnie inna jakość która załóżmy, że cechuje materię

Świadomość proszę szanownego pana jest procesem, który zachodzi w naszym mózgu. Podobnie jak sztorm jest procesem zachodzącym w oceanie, jak burza w atmosferze, itede... Wszystkie te procesy nie istniały zaraz po Wielkim Wybuchu. Powstały sobie cząstki elementarne, a później Wszechświat rozszerzał się, stygł, tworzyły się gwiazdy, galatyki, planety, oceany, burze i nieowłosione małpy też.

Taka na przykład burza jest procesem, który charakteryzuje bardzo wiele skomplikowanych parametrów. Może więc zacznie pan od pytania prostszego: jak to jest, że u zarania dziejów nie było tak skomplikowanego i pięknego zjawiska, jakim jest mechanizm burzy: ładowania kuli ziemskiej przez pioruny, w efekcie powstałej tak różnicy potencjałów separacji ładunku na kropelkach wody i ciągłego powstawania chmur burzowych, które to biedaczki wciąż ładują ziemię, a ona wciąż ładuje je. Czy to nie cud?
Odpowiedź na pańskie pytania jest następująca: początkowy Wszechświat miał bardzo małą entropię i dzięki temu, pomimo jej ciągłego wzrostu, powstają takie ładne stworki jak my.
stepowy jeż
>Świadomość proszę szanownego pana jest procesem, który zachodzi w naszym mózgu. Podobnie jak sztorm jest procesem zachodzącym w oceanie, jak burza w atmosferze, itede... Wszystkie te procesy nie istniały zaraz po Wielkim Wybuchu. Powstały sobie cząstki elementarne, a później Wszechświat rozszerzał się, stygł, tworzyły się gwiazdy, galatyki, planety, oceany, burze i nieowłosione małpy też.
>
>Taka na przykład burza jest procesem, który charakteryzuje bardzo wiele skomplikowanych parametrów. Może więc zacznie pan od pytania prostszego: jak to jest, że u zarania dziejów nie było tak skomplikowanego i pięknego zjawiska, jakim jest mechanizm burzy: ładowania kuli ziemskiej przez pioruny, w efekcie powstałej tak różnicy potencjałów separacji ładunku na kropelkach wody i ciągłego powstawania chmur burzowych, które to biedaczki wciąż ładują ziemię, a ona wciąż ładuje je. Czy to nie cud?
Te procesy które pan wymienia wynikają z pewnych parametrów które posiada materia już od samego początku (np. stała Planca, masa czy potencjał elekronu, stała grawitacji itp.). Jest to dość dobrze opisane przez fizykę. Procesy są skomplikowane - wtedy mówi się o chaosie deterministycznym tzn. komputer tego nie policzy, ale ogólne zasady są znane. Jeśli chodzi o powstanie świadomości, to nie wiem jakie stałe fizyczne i jakie procesy deterministyczne za to odpowiadają. A powinny.
marcin_s
>Jeśli chodzi o powstanie świadomości, to nie wiem jakie stałe fizyczne i jakie procesy deterministyczne za to odpowiadają. A powinny.

Takie same jakie idpowiadają sa powstawanie burzy. Rzetelne ślepe prawa fizyki - te które odpowiadaja za ewolucję. Ale to już tłumaczy panu kolega Biolog.

biolog
>OK: Nie jestem biologiem i na pewną podam złą definicję. Ale spróbujmy ograniczyć się wyłącznie do ludzi. To mi wystarczy. Człowiek posiada świadomość - chyba się z tym zgodzimy (zdefiniujmy świadomość jako zdolność zadania pytania: kim jestem). Gdy powstawał wszechświat ludzi nie było. Zakładam a priori, że świadomości wtedy również nie było (chyba każdy racjonalista się z tym zgodzi). Czternaście miliardów lat później ja posiadam świadomość, pan również. Więc pomiędzy początkiem a dniem dzisiejszym nastąpił akt powstania świadomości (życia również).

Rowniez delfiny posrod ssakow maja wysoce rozwiniety zmysl samoswiadomosci. Ale nie w tym sek. W pana wypowiedzi swiadomosc przybiera ksztalt jakiegos sztucznego tworu, chcac badz nie podkresla pan, ze stworzono ten termin po prostu dla wygody.
Jesli pewnien stopien uorganizowania mozgu pozwalajacy posiadac swiadomosc jest dlo pana cudem, to cudem bedzie rowniez kazdy nowy proces pojawiajacy sie na Ziemi. Rzecz jest prosta: czasteczka RNA o dlugosci 7 nukleotydow bedzie sobie plywac w wodzie bez celu i dzialania, czasteczka o dlugosci 30 nukleotydow i o odpowiedniej, dobranej przypadkowo sekwencji zacznie sie skrecac, ciac i powielac bez udzialu czegokolwiek do pomocy. Tutaj nie ma cudu - to podstawowe zaleznosci zachodzace miedzy atomami. To ze powielenie genow odpowiednie mutacje spowodowaly taki a nie inny rozwoj mozgu to rowniez nie cud, a loteria toczaca sie w genomowej puli.
Mariusz Agnosiewicz
>O konserwatywnosci RNA swiadczy kilka cech, chociazby mala zmiennosc w swiecie biochemicznym. Poza tym aktywne czesci rybosomow to wlasnie RNA a nie bialko, ktore stanowi jedynie 'rusztowanie'. Postuluje sie, ze RNA moglo byc poprzedzone przez inne, prymitywniejsze molekuly jak np. PNA, ale nie wiem, czy forumowicze chca sie wglebiac w ten temat...
To co piszesz jest niezwykle interesujące. Naprawdę bardzo chętnie wgłębilibyśmy się w temat. A jest on na tyle ciekawy, że najlepiej byłoby gdyby to był jakiś tekścik, który mógłbym zamieścić z pożytkiem dla wszystkich czytelników, czyli Forumowiczów, a także tych, którzy nie przeglądają naszego Forum. Jeśli więc mógłbyś na ten lub pokrewny temat napisać tekst, choćby krótki, będziemy Ci bardzo wdzięczni
pozdrawiam
biolog
>To co piszesz jest niezwykle interesujące. Naprawdę bardzo chętnie wgłębilibyśmy się w temat. A jest on na tyle ciekawy, że najlepiej byłoby gdyby to był jakiś tekścik, który mógłbym zamieścić z pożytkiem dla wszystkich czytelników, czyli Forumowiczów, a także tych, którzy nie przeglądają naszego Forum. Jeśli więc mógłbyś na ten lub pokrewny temat napisać tekst, choćby krótki, będziemy Ci bardzo wdzięczni
>pozdrawiam
Bardzo chetnie, jesli znajde chwile czasu. Czy do tekstu artykulow mozna wklejac ilustracje? Mysle, ze mam sporo ciekawych materialow z dziedziny poczatkow zycia i ewolucji biochemicznej, ktore moglyby zaciekawic czytelnika...
stepowy jeż
> Tutaj nie ma cudu - to podstawowe zaleznosci zachodzace miedzy atomami.
Ale jakie zależności, bardzo mnie to interesuje. Czy oddziaływana silne, słabe, elektromagnetyczne czy grawitacyjne. A może emisja i absorpcja ?
marcin_s
>> Tutaj nie ma cudu - to podstawowe zaleznosci zachodzace miedzy atomami.
>Ale jakie zależności, bardzo mnie to interesuje. Czy oddziaływana silne, słabe, elektromagnetyczne czy grawitacyjne. A może emisja i absorpcja ?

To może ja się wtrącę: głównie odzdziaływania elektrostatyczne, bo te odpowiadają za chemię.
stepowy jeż
>>> Tutaj nie ma cudu - to podstawowe zaleznosci zachodzace miedzy atomami.
>>Ale jakie zależności, bardzo mnie to interesuje. Czy oddziaływana silne, słabe, elektromagnetyczne czy grawitacyjne. A może emisja i absorpcja ?
>
>To może ja się wtrącę: głównie odzdziaływania elektrostatyczne, bo te odpowiadają za chemię.
To ogólnik. Czymś takim mogę wyjaśnić wszystko. Np. dusza - promieniowanie astralne (jeszcze nie wykryte)
marcin_s
>>>> Tutaj nie ma cudu - to podstawowe zaleznosci zachodzace miedzy atomami.
>>>Ale jakie zależności, bardzo mnie to interesuje. Czy oddziaływana silne, słabe, elektromagnetyczne czy grawitacyjne. A może emisja i absorpcja ?
>>
>>To może ja się wtrącę: głównie odzdziaływania elektrostatyczne, bo te odpowiadają za chemię.
>To ogólnik. Czymś takim mogę wyjaśnić wszystko. Np. dusza - promieniowanie astralne (jeszcze nie wykryte)

No cóż... Powoli dochodzę do wniosku, że Gandamar pojawia sie cyklicznie. Trzeba policzyć okres jego pojawiania się.

Panie stepowy jeżu, jeśli twierdzi pan, że dusza istnieje, proszę podać po prostu argumenty za tym przemawiające. Proszę pokazać, że ludzki mózg działa w sposób niezgodny z prawami fizyki.

Jeśli na pytanie jakiej natury są odzdziaływania między atomami uzyskuje pan prostą odpowiedź i nazywa ją ogólnikiem, to ja dziękuję. Teraz ja odeślę pana do książek i pożegnam ozięble.
biolog
>> Tutaj nie ma cudu - to podstawowe zaleznosci zachodzace miedzy atomami.
>Ale jakie zależności, bardzo mnie to interesuje. Czy oddziaływana silne, słabe, elektromagnetyczne czy grawitacyjne. A może emisja i absorpcja ?

W tym wypadku - na najnizszym poziomie - wiazania kowalencyjne i wodorowe. Zaleznosci te maja swoje konsekwencje o 'schodek' wyzej - czy to bedzie A,C,G czy U - lancuch RNA przyjmie odpowiednia konformacje (np. spinki - na pewnych krotkich odcinkach RNA potrafi byc dwuniciowy) i utworzy aktywne miejsce katalityczne. Kopiujac sam siebie z bledem moze utworzyc 'bezuzyteczna' forme nieaktywna, lecz moze rowniez utworzyc ulepszona wersje.


Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365