 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-11-2003 11:34 | marcin_s | Orgazm kobiecy | Istnieje takie zjawisko. Jak je wyjaśnić na gruncie ewolucji i doboru naturalnego? Nie udało mi się znaleźć niczego "racjonalnego" na ten temat. Moja prywatna hipoteza (nie konsultowana dotychczas z żadnym fachowcem) jest nastepująca: orgazm kobiety to konsekwencja orgazmu męskiego. Mężczyzna musi mieć zdolność do ejakulacji, a więc w układ rozrodczy mężczyzny musi mieć możliwość do generowania tych "nieprzyzwoitych" skurczów. Nie było potrzeby eliminacji tej możliwości u kobiet (układy rozrodcze mężczyzny i kobiety są "topologicznie" bardzo podobne) bo to życia nie utrudnia. Jest to jednak możliwość niepotrzebna - nie była kształtowana przez dobór naturalny, przez co jest tak różna u różnych osób, czy czasem wręcz nieobecna. |
| Mariusz Agnosiewicz | Ale nam się trafił temat  Skoro nie widać żadnej odważnej kobiety, która powiedziałaby nam coś w tej kwestii, to ja dorzucę kilka słów. Mogę wspomnieć o tym co ma do powiedzenia socjobiologia / psychologia ewolucyjna na ten temat, czyli jak dziś patrzy się na orgazm kobiecy z perspektywy ewolucji i doboru naturalnego. Pisałeś w innym poście, że dobór naturalny wykreował coś tak zupełnie niepotrzebnego jak orgazm kobiecy. Nie musi to być prawdą. David M. Buss w "Ewolucji pożądania" pisze trochę o fizjologii orgazmu. Podaje on, iż organizm kobiety już w pierwszych 30 min. wydala ok. 35% złożonej w czasie stosunku spermy. Jednak jeśli kobieta miała orgazm, jej organizm zatrzymuje ok. 70% spermy. Zatem orgazm, który pełni funkcję "wciągania" plemników z pochwy do macicy, podnosiłby szanse zapłodnienia, a tym samym był "ewolucyjnie korzystny". Nie miał on jednak aż tak kluczowego znaczenia jak w odniesieniu do mężczyzny, stąd nie wykształcił się tak powszechnie. Michał wspomniał o bonobo. U samic bonobo jest to chyba częstsze niż u kobiet. Samice często bawią się między sobą w hoka-hoka, które ponoć też wywołuje u nich orgazm co ma znaczenie, powiedzmy, "społecznie pozytywne". A więc orgazm kobiety/samicy niekoniecznie jest tak zbędny jak przypuszczałeś, mógł mieć znaczenie prokreacyjne, ale chyba nie tylko. Być może są jakieś lepsze teorię na ten temat, ale z pewnością wspomnianą przez Ciebie "mistyczną hipotezę feministek, że orgazm kobiety jest po to, by kobieta mogła przejąć kontrolę nad swoją seksualnością", możemy potraktować chyba jako ciekawostkę.
|
|
 | | Marfik | > Ale nam się trafił temat Skoro nie widać żadnej odważnej kobiety, która powiedziałaby nam coś w tej kwestii, to ja dorzucę kilka słów.Zajmuję pozycję obserwatora
|
|
 | | marcin_s | > Ale nam się trafił temat Skoro nie widać żadnej odważnej kobiety, która powiedziałaby nam coś w tej kwestii, to ja dorzucę kilka słów.Bardzo się cieszę, że ktoś się w końcu odezwał. Miałem już obawy, że zacząłem jakiś nieprzywoity temat  Mnie ten temat bardzo nurtuje, poza tym trudno znaleźć coś rzetelnego w tej dziedzinie. Orgazm kobiety to często "sprawa polityczna". > Pisałeś w innym poście, że dobór naturalny wykreował coś tak zupełnie niepotrzebnego jak orgazm kobiecy. Nie musi to być prawdą. David M. Buss w "Ewolucji pożądania" pisze trochę o fizjologii orgazmu. Podaje on, iż organizm kobiety już w pierwszych 30 min. wydala ok. 35% złożonej w czasie stosunku spermy. Jednak jeśli kobieta miała orgazm, jej organizm zatrzymuje ok. 70% spermy. Zatem orgazm, który pełni funkcję "wciągania" plemników z pochwy do macicy, podnosiłby szanse zapłodnienia, a tym samym był "ewolucyjnie korzystny". Nie miał on jednak aż tak kluczowego znaczenia jak w odniesieniu do mężczyzny, stąd nie wykształcił się tak powszechnie.Powiem nawet, że wykształcił się bardzo słabo. Z danych ze strony: www.the-clitoris.com wyszło mi, że 1/4 kobiet nie ma orgazmu w ogóle, a tylko 20 procent ma go podczas "zwykłego" stosunku płciowego. Nie wiem nic o ars amandi jaskiniowców, ale wydaje mi się, że kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy lat temu odsetek kobiet mających orgazm mógł wynosić maksymalnie kilkanaście procent - ale to tylko moja spekulacja. Jeśli wtedy miałoby to znaczenie, to teraz wszystkie kobiety szczytowały bez żadnego problemu. Dlatego nie chce mi się wierzyć, że to dobór naturalny ukształtował coś, co jest rozpowszechnione bardzo słabo. > Samice często bawią się między sobą w hoka-hoka, które ponoć też wywołuje u nich orgazm co ma znaczenie, powiedzmy, "społecznie pozytywne". A więc orgazm kobiety/samicy niekoniecznie jest tak zbędny jak przypuszczałeś, mógł mieć znaczenie prokreacyjne, ale chyba nie tylko.Oczywiście, jest to rzecz społecznie uzasadniona. Pytanie mam tylko takie - czy ewolucja i dobór naturalny wykształciły akurat taki właśnie odruch - serię skurczów, raczej niepotrzebnych (30% vs 35% traconego nasienia to raczej niewielki zysk) po to, by zacieśniać więzi w grupie? To znaczy czy najpierw był orgazm (czy raczej - potencjalna możliwość jego przeżywania), który okazał się przydatny społecznie, czy na odwrót. To jak z pasożytami w małpim futrze: wzajemne iskanie się małp też jest pozytywne społecznie, nie można jednak mniemać, że pasożyty w futrze są po to właśnie.
|
|
| stepowy jeż | A może matka natura po prostu chciała w tym ciężkim znoju jakim jest kobiece życie dać im trochę z tego życia uciechy...
|
|
 | | agnieszka | Marcinku po co jest orgazm kobiety dość ciekawie opisuje Robin Baker socjobiolog w książce: Wojny plemników
|
|
|  | | agnieszka |
Natomiast pan Mariusz Agnosiewicz niechybnie pomylił się podając jako źródło opisu mechanizmu zasysania spermy przez szyjkę macicy "Ewolucję pożądania" A,Buss'a
|
|
| |  | | Mariusz Agnosiewicz | Nie bardzo zrozumiałem: pomyliłem się, bo - teoria czy hipoteza ta uważana jest dziś za błędną, czy też dlatego, że - biorąc tę myśl z Ewolucji pożądania w jakiś niewytłumaczalny sposób nie wziąłem jej z Ewolucji pożądania? Czyżby "Ewolucja" ewoluowała?
|
|
|  | | marcin_s | >Marcinku po co jest orgazm kobiety dość ciekawie opisuje Robin Baker socjobiolog w książce: Wojny plemników
Agniesiu, bardzo się cieszę że opisuje. A nie mogłabyś tak w skrócie przybliżyć?
|
|
| |  | | agnieszka | A jakie zbliżenie macie na myśli wy "Demoniczne samce"?  W początkowym stadium rozwoju płód ma w zasadzie zaczątki zarówno męskich i żeńskich narządów płciowych. O ich dalszym rozwoju decyduje rodzaj hormonów (testosteron lub estrogeny)sterujących rozwojem osobnika męskiego lub żeńskiego, w zależności od zestawu hromosomów (XXlub XY). Orgazm jako oprogramowanie mózgu wywołujące reakcję tupu: 1.adrenalina-pobudzenie, 2. dopamina-przyjemność połączona z przymusem działania, 3.oksytocyna-zapokojenie , rozlużnienie, utrata pamięci o poprzednim partnerze i utrwalenie wspomnienia o tym który dogodził ostatnio jest tym samym oprogramowaniem u osobników obu płci . Bardziej sensowne ewolucyjnie było by postawienie pytania: A) co było przyczyną powstania różnych płci i sukcesu przetrwania tego podziału w warunkach doboru naturalnego? B) dlaczego orgazm nie zaniknął u żadnej z nich? Jestem akurat po ekscytującęj lekturze "Wojen plemników" a do" Ewolucji pożądania" zaglądałam ostatni raz rok temu więc chcąc nie chcąc bardziej mi sięwryyyła  spoko, spoko, W PAMIĘĆ dokładna i szczegółowo opisana ekonomia i fizjologia gospodarowania zasobami męskiego nasienia przez organizm kobiety przytaczana przez Baker'a dlatego czuła bym się mile połechtana  gdyby osobiście i specjalnie dla mnie pan Mariusz podał numer strony oraz datę wydania w książce A.Bussa dotyczący fizjologii orgazmu. Zgadzam się i muszę tu przyznać rację: jeśli ja owuluję to dlaczego "Ewolucja pożądania" miała by nieewoluować w następnych wydaniach, wszak nauka wciąż się rozwija. I oby tak dalej. Buziaczki.
|
|
| | |  | | Mariusz Agnosiewicz | > A jakie zbliżenie macie na myśli wy "Demoniczne samce"?  Dobra jesteś  Ale nie udało Ci się. Dobra, bo odkryłaś, że korzystałem w mojej wypowiedzi z Demonicznych samców. Nie udało Ci się, bo założyłaś, że korzystałem tylko z tego. Druga część mojej wypowiedzi opierała się na informacjach jakie znalazłem u Wranghama, ale ta pierwsza naprawdę pochodzi o Buss'a. Nie mogę w tej chwili podać numeru strony, bo nie mam tej książki przy sobie, ale powiem tak: otwórz indeks rzeczowy, znajdź hasło "orgazm kobiecy" - tam będzie podana tylko jedna strona - ta o którą pytasz. Jak Ci się nie uda, to sam to znajdę, ale za parę dni. Książka w Polsce miała tylko jedno wydanie, więc ewolucja nie wchodzi w grę. Kreacja treści przez autora, ale nie A. Buss'a, o jakim ciągle piszesz, ale Davida M. Buss'a. > W początkowym stadium rozwoju płód ma w zasadzie zaczątki zarówno męskich i żeńskich narządów płciowych.To ciekawe, ale jeśli w początkowym stadium płód ma jakiś "ogonek", to chyba na końcu pleców [z takich rodzą się później ateiści; teiści nie mają ogonków, ale mają zaczątki skrzydełek, które następnie ulegają atrofii i reaktywują się ponownie po śmierci, w niebie; niestety, za to za życia słabiej rozwijają im się ogonki  ] Tak naprawdę wszyscy zaczynamy jako dziewczynki ("When God created man, She was just practising."** )  Część następnie ma "odchyłkę" i następuje maskulinizacja, tak około trzeciego miesiąca. Niestety, przez to mężczyźni są bardziej niż kobiety narażeni na różne deformacje. Zresztą, nie tylko w samym procesie maskulinizacji w okresie płodowym, ale i w okresie dojrzewania, przy podziale komórek, męski materiał genetyczny znacznie częściej niż żeński ulega różnym mutacjom. W skali mikro jest to może dość przykry wniosek, ale w skali makro wygląda to nieco inaczej: oznaczałoby to, że głównie męska płeć jest (była?) "motorem ewolucji". Podział płciowy według założenia musiał napędzać ewolucję, aby seks był tak "popularny" u wyższych organizmów. Częściowo usuwał defekty genetyczne, jednak według jednego z twórców socjobiologii, W. Hamiltona, to nie mogło być przyczyną zasadniczą. Uważał on, że najwłaściwszą odpowiedzią jest obrona przed szkodnikami, jakie żerują na naszych organizmach (bakterie, wirusy, grzyby). Jest to tzw. hipoteza Królowej Kier (od postaci z Alicji w Krainie Czarów). Przedstawia się to mniej więcej tak: kluczem do sukcesu, przetrwania i rozwoju jest odpowiedni system immunologiczny, przed różnymi "atakami". Funkcjonowanie tego systemu polega na tym aby rozpoznać "obcych" i nie pomylić ich ze "swoimi". Taktyką "obcych" jest prześliźnięcie się pod okiem "strażników" (podrobienie klucza, założenie maski). Nasi mali, acz upierdliwi wrogowie mają tę przewagę, iż rozmnażają się znacznie szybciej od nas. Bakteria chorobotwórcza w ciągu jednego dnia może dokonać ewolucyjnej zmiany. Rozmnażając się płciowo, z ciągłym mieszaniem się genów, udaje nam się utrzymywać nad nimi jako taką przewagę, gdyż ...mieszamy numerki  [od szyfru do zamka naszego systemu ochronnego] lub też zmieniamy wdzianka. To tyle na temat wyższości seksu nad partenogenezą, pączkowaniem i wykluwaniem się z kapusty. Są jeszcze inne, bardziej namacalne, więc chyba w tym momencie mogę skończyć  Pozdrawiam MA ** Jeszcze nigdy nie powiedziałem tylu herezji pod adresem męskiej płci. Co za diabeł mnie podkusił...?
|
|
| | | |  | | agnieszka | Dzięki za odpowiedź.Extra. Czuję się dowartościowana jakbym sama była "Czerwoną królową"  Naukowcy twierdzą, że mózg jest największym organem seksualnym człowieka. Gratuluję gratuluję rozmiarów, niezły okaz  To bardzo pociągający egzemplarz  Im bardziej wczytuję się w pana teksty tym bardziej mój podziw w zazdrość mi przechodzi. Czyżby coś nie tak byłą z moją "Płcią mózgu"? Podobno maskulinizacja u dziewczyn skutkuje wzrostem zachowań rywalizacyjnych. Ale, ale czy nie powinniśmy bardziej zająć się problemem Marcinka wszak to jego chwilowo witrynka.  Tymczasem pa.
|
|
| | | |  | | Marfik | > > ** Jeszcze nigdy nie powiedziałem tylu herezji pod adresem męskiej płci. Co za diabeł mnie podkusił...?To z pewnością BESTIA HUMANA
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|