 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-07-2009 21:20 | -jad- (18783 punktów) | Chrome OS
6 na 6 | Na drugą połowę przyszłego roku przewidziano premierę systemu operacyjnego Google Chrom OS. Ponieważ na myśl o tym jestem pełen entuzjazmu, proszę szanownych forumowiczów o ściągnięcie mnie na ziemię. Dlaczego ten system nie będzie taki fajny, jakim chciałbym go widzieć? Wielki Brat będzie mnie szpiegował, drukarka nie będzie działała czy wszystko to już było i się nie sprawdziło? O takich ogólnych zagrożeniach dowiedziałem się czytając komentarze internautów pod różnymi artykułami dot. Google Chrome OS. Zapraszam do dyskusji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | To kolejna odsłona systemu Android, obecnego już w telefonach (Era G1). Już kiedyś Corel chciał zrobić interes na Linuksie, ale było za wcześnie  Prawie wszyscy widzą MS jako wrednego monopolistę, ale nikogo nie boli dominacja Google  Google ma: dominującą wyszukiwarkę, YouTube, Google Maps, Google Earth, Google Chrome, Google Picasa, Gmail, Android na telefonach, Android na netbookach, pakiet biurowy online i pełno innych. Google Chrome OS ma być systemem linuksowym. Używam linuksowego Ubuntu, część pakietów jest wspierana przez głównego sponsora systemu, ale inne debianowe można instalować bez przeszkód. Czy Google (albo sponsor Ubuntu w przyszłości) będzie wspierać wszystko bezinteresownie? Wątpię
|
|
 | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > To kolejna odsłona systemu Android, obecnego już w telefonach (Era G1).Temu Google zaprzecza. Cytat:Google Chrome OS is a new project, separate from Android. Android was designed from the beginning to work across a variety of devices from phones to set-top boxes to netbooks. Google Chrome OS is being created for people who spend most of their time on the web, and is being designed to power computers ranging from small netbooks to full-size desktop systems. Jak będzie, zobaczymy. > Prawie wszyscy widzą MS jako wrednego monopolistę, ale nikogo nie boli dominacja Google  Jeśli chodzi o MS to wcale nie mam do nich pretensji o to, że są monopolistą tylko o to, że każdy nowszy system jest coraz bardziej mi niemiły. Ponadto MS nieładnie wyciąga kasę od użytkowników. > Czy Google (albo sponsor Ubuntu w przyszłości) będzie wspierać wszystko bezinteresownie? Wątpię  Oczywiście, że nie ale działanie interesowne niekoniecznie musi oznaczać wyciąganie kasy na siłę od wszystkich użytkowników. Przecież wyszukiwarka (i pakiet innych usług od Google) jest darmowa. Pomijając to, jeśli system byłby dobry to jestem skłonny za niego zapłacić. Jak najbardziej. Ostatnio też zapłaciłem a mam co mam czyli Vistę.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
 | 4 na 4 | sztejkat (4743 punktów) | > >Prawie wszyscy widzą MS jako wrednego monopolistę, (....)Osobiście, nie tyle za monopol, co za to, że aby złożyć "bug report" trzeba... zakupić "extended support". I za ładną, ale sprzeczną i niekompletną dokumentację. Czyli - zrobiliśmy, martwcie się o resztę sami. > (...)ale nikogo nie boli dominacja Google  Boli. Jednak nie szarych userów, nie informatyków, a biznes. Google to dla biznesu internetowego cały świat. Google to władza. Pozycja w wynikach wyszukiwania to w prost zamówienia. Wysiudanie z wyszukiwarki (celowo, przez konkurencję, czy też przez pomyłkę) to stop w interesie na co najmniej trzy tygodnie - tyle trwa reindeksowanie stron i co najmniej tyle zajmuje ponowne wprowadzenie serwisu do wyników wyszukiwania. > Google Chrome OS ma być systemem linuksowym (...) Czy Google (albo sponsor Ubuntu w przyszłości) będzie wspierać wszystko bezinteresownie? Wątpię  Wystarczy, by system pozostał w stylu open source lub community. Vide - Sun i Java. Przez długi okres Java źródła runtime'u javy były zamknięte. Jednak towarzyszyły temu otwarte w 90% źródła bibliotek. I między innymi dzięki temu i doskonałemu systemowi społecznościowemu Java rozwija się szybko i spójnie. Czyli łączy najlepsze cechy open-source i closed-source. Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Coś tam, coś tam po polsku. > Dlaczego ten system nie będzie taki fajny, jakim chciałbym go widzieć?Może dla ciebie będzie fajny, ale nie dla 98-99% użytkowników komputerów, bo Chrome OS ma być kolejnym linuksem.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
 | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Coś tam, coś tam po polsku. Tu też.Powinienem się postarać wcześniej. > >Dlaczego ten system nie będzie taki fajny, jakim chciałbym go widzieć?> Może dla ciebie będzie fajny, ale nie dla 98-99% użytkowników komputerów, bo Chrome OS ma być kolejnym linuksem.Doniesienia zrozumiałem w ten sposób, że chrome będzie znacznie bardziej przystępny i uniwersalny niż większość Linuxów. Może to mój nadmierny optymizm..
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
|  | 1 na 1 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | > Doniesienia zrozumiałem w ten sposób, że chrome będzie znacznie bardziej przystępny i uniwersalny niż większość Linuxów. Może to mój nadmierny optymizm..W większości systemy z jądrem linuksa są bardziej przystępne i uniwersalne niż np. 'windows'. Przystępność i przyzwyczajenie rozumiem inaczej
|
|
| |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > >Doniesienia zrozumiałem w ten sposób, że chrome będzie znacznie bardziej przystępny i uniwersalny niż większość Linuxów. Może to mój nadmierny optymizm..> W większości systemy z jądrem linuksa są bardziej przystępne i uniwersalne niż np. 'windows'.> Przystępność i przyzwyczajenie rozumiem inaczej  Przyznam szczerze- nie lubię Windowsa a jeszcze bardziej Linuxa  Czy Linux jest bardziej przystępny? - Nie wiem. Nie przypadł mi do gustu. Może gdybym dłużej się starał i trochę przyzwyczaił to mógłby być dla mnie bardziej przystępny pod warunkiem, że byłby bardziej uniwersalny a uniwersalny, niestety, nie jest. I głównie dlatego nie dołożyłem wszelkich starań aby sie do niego przyzwyczajać  I tak zjadłem własny ogon.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | |  | 2 na 2 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | > Przyznam szczerze- nie lubię Windowsa a jeszcze bardziej Linuxa Czy Linux jest bardziej przystępny? - Nie wiem. Nie przypadł mi do gustu. Może gdybym dłużej się starał i trochę przyzwyczaił to mógłby być dla mnie bardziej przystępny pod warunkiem, że byłby bardziej uniwersalny a uniwersalny, niestety, nie jest. I głównie dlatego nie dołożyłem wszelkich starań aby sie do niego przyzwyczajać  Jest jeszcze Mac  Jak dla mnie idealny, obsługa prosta jak pilota TV  Nie jestem fanem jakiegoś systemu, mam ten za który zapłaciłem, ale używam tego który jest (dla mnie) najszybszy, (dla mnie) najwygodniejszy i (dla mnie) najbardziej uniwersalny  Proste  Z tą uniwersalnością jeszcze coś. Na moim laptopie: - Win. nie widzi modemu PCMIA z Orange, Ubuntu widzi - Win. czyta karty xD, Ubuntu nie - Win. nie czyta karty SD 4GB, Ubuntu tak - Win. obsługuje Lexmarki, Ubuntu nie itd  Jeżeli ktoś używa programu koszt. 20 tys. i działającego najlepiej pod Windows to chyba wybierze racjonalnie Windows.
|
|
| |  | 3 na 3 | qF3r (0 punktów) | Chodzi pewnie o to, że ma być bardziej przyjazny dla laików. Linuxy stają się co raz bardziej przyjazne w tym względzie(za przykład niech służy np wspomniany Ubuntu lub Mint) no, ale jeszcze trzeba nie raz się zdrowo "nagooglować" żeby coś skonfigurować, zainstalować itp. Konfiguratory graficzne jeszcze wszystkiego nie załatwiają. Nie rzadko trzeba klepać w terminalu, co dla laików wydaje się być czarną magią. A dla kogoś kompletnie nieobeznanego i do tego dysponującego mocno ograniczonym czasem to dość znacząca przeszkoda. I to się tyczy zarówno samego systemu jak i aplikacji, odtwarzaczy itp. Podejrzewam zresztą, że w tym kierunku pójdzie Google OS, tzn dostarczy więcej takich konfiguratorów o rozwiniętych możliwościach. My Brute
|
|
 | 2 na 2 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >Może dla ciebie będzie fajny, ale nie dla 98-99% użytkowników komputerów, bo Chrome OS ma być kolejnym linuksem. Jestem pewien, że i Ty po kilku miesiącach dałbyś sobie radę z Chrome OS.
|
|
|  | 2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>Może dla ciebie będzie fajny, ale nie dla 98-99% użytkowników komputerów, bo Chrome OS ma być kolejnym linuksem. >Jestem pewien, że i Ty po kilku miesiącach dałbyś sobie radę z Chrome OS.
Wszyscy dyskutanci zapominają o jednej ważnej rzeczy: Google Chrome OS będzie miał tylko jądro linuxa. Środowisko graficzne linuxa, czyli X11 oraz wszelkie managery okien Google zamierza wywalić do śmieci i napisać własne środowisko. Przypomina to ruch Apple, który wziął jądro Mach BSD i osadził na tym interfejs Aqua oraz inne swoje API. Także możecie zapomnieć o ubuntu oraz innych linuxach i dlaczego ich nie lubicie, ponieważ to co google zrobi nie będzie zupełnie przypominać obecnych linuxów. Tak się deklarują a co z tego wyjdzie to się okaże.
Ponieważ ten projekt będzie open-source być może inni wydawcy linuxa zaczną go również używać zamiast X11 które ma już z 25 lat jak nie więcej i słabo się nadaje na desktopy. Marzy mi się aby google w końcu ustandaryzowało środowisko graficzne linuxa. Dodatkowo ma duże zaplecze finansowe i marketingowe i ma moc wpłynąć na producentów sprzętu aby pisali sterowniki do urządzeń. Być może będą one po drobnych modyfikacjach działać też na innych wersjach jądra linuxa oprócz googlowskiego, wtedy wszyscy na tym skorzystają.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) |
> Wszyscy dyskutanci zapominają o jednej ważnej rzeczy:> Google Chrome OS będzie miał tylko jądro linuxa.Nie wszyscy zapominają. Niektórzy nie wiedzą 
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >Wszyscy dyskutanci zapominają o jednej ważnej rzeczy:> >Google Chrome OS będzie miał tylko jądro linuxa.> Nie wszyscy zapominają. Niektórzy nie wiedzą  > "Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.W linku który podałeś w wypowiedzi otwierającej wątek jest napisane: Cytat: The software architecture is simple - Google Chrome running within a new windowing system on top of a Linux kernel.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> W linku który podałeś w wypowiedzi otwierającej wątek jest napisane:> Cytat: >The software architecture is simple - Google Chrome running within a new windowing system on top of a Linux kernel. >
> AdamZrozumiałem z tego tyle, że chrome będzie oparte na jądrze linuxa ale będzie się znacznie od niego różnić. Tego czy nieszczęsne jądro będzie jedyną wspólną cechą, niestety niedorozumiałem, bo moja wiedza na ten temat jest mocno ograniczona. Właśnie dlatego pytam Was o zdanie. Pozdrawiam Janusz
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Zrozumiałem z tego tyle, że chrome będzie oparte na jądrze linuxa ale będzie się znacznie od niego różnić. Tego czy nieszczęsne jądro będzie jedyną wspólną cechą, niestety niedorozumiałem, bo moja wiedza na ten temat jest mocno ograniczona. W rzeczywistości, owo nieszczęsne jądro jest akurat najlepszą rzeczą jaka można wziąć z Linuksa. Z kolei w Windowsie to właśnie prawdziwie nieszczęsne jądro jest jedną z głównych przyczyn wszelkich bolączek.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >>Zrozumiałem z tego tyle, że chrome będzie oparte na jądrze linuxa ale będzie się znacznie od niego różnić. Tego czy nieszczęsne jądro będzie jedyną wspólną cechą, niestety niedorozumiałem, bo moja wiedza na ten temat jest mocno ograniczona. >W rzeczywistości, owo nieszczęsne jądro jest akurat najlepszą rzeczą jaka można wziąć z Linuksa. Z kolei w Windowsie to właśnie prawdziwie nieszczęsne jądro jest jedną z głównych przyczyn wszelkich bolączek.
Chyba źle się wyraziłem. "Nieszczęsne" dotyczyło samego słowa "jądro". Wcale nie twierdzę, że owo jądro jest złe.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) |
A ja sądzę, że porzucenie X11 byłoby dużym błędem. X11 jest standardem freedesktop.org, zapewniającym współużytkowanie bufora ramki przez różne toolkity. GUI Linuksowej wersji Chrome jest napisane przy użyciu GTK; musieliby oni nie tylko napisać nowy toolkit od podstaw, ale również przepisać Chrome na ten nowy toolkit. Alternatywą jest używanie wyłącznie GTK, co spowodowałoby, że wielu użytkowników preferujących aplikacje napisane przy użyciu Qt byłoby niezadowolonych. Ewentualne portowanie tych aplikacji sprawiałoby sporo problemów. Gra nie warta świeczki. Nie sądzę, żeby udało się w ten sposób uzyskać jakieś znaczące zwiększenie wydajności, a odbyłoby się to kosztem interoperatywności. Poza tym podobną sztuczkę zrobili z Androidem (własny toolkit), więc gdyby chcieli kontynuować to samo, to po co nowy produkt? > Ponieważ ten projekt będzie open-source być może inni wydawcy linuxa zaczną go również używać zamiast X11 które ma już z 25 lat jak nie więcej i słabo się nadaje na desktopy. To że ma 25 lat, nie znaczy, że się nie rozwija i jest złe. Emacs ma 23 lata, i jest wciąż jednym z najpopularniejszych edytorów wśród programistów, obok Vima (latek 10). GCC ma lat 21, Linux – 17, a o ich znaczeniu chyba wspominać nie muszę... BTW: Według ohloh.net implementacja X.org ma ok. 10 lat, XFree86 – 15. To wszystko oczywiście oznacza, że projekty zostały rozpoczęte tyle lat temu, a nie, że zostały wtedy ukończone. O rozwoju niech świadczy choćby taka zabawka jak Compiz. X11 z DRI (Direct Rendering Infrastructure) na prawdę nie ustępuje konkurencji. Nie nadaje się na desktopy? Ja mam X11 na smartphonie... i sprawuje się całkiem nieźle, o moim T23, z którego komponuję tego posta, nawet nie wspominając. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > A ja sądzę, że porzucenie X11 byłoby dużym błędem. X11 jest standardem freedesktop.org, zapewniającym współużytkowanie bufora ramki przez różne toolkity. [...]Zawsze ktoś jest niezadowolony. Ja uważam że taki krok jak apple, czyli jeden toolkit i jedno gui, takie jak Aqua, na jądrze linuxa, ruszyłoby linuxa do przodu bardzo żwawo. > Poza tym podobną sztuczkę zrobili z Androidem (własny toolkit), więc gdyby chcieli kontynuować to samo, to po co nowy produkt?Niech nawet zrobią ten toolkit androida na potrzeby tego nowego os. Nie znam go dobrze ale będzie jeden i standardowy. Ja lubię QT, mniej lubię gtk, ale uważam, że powinno google w swoim systemie narzucić standard. Reszta toolkitów mogłaby się odpalać na X11 opcjonalnie, analogicznie jak teraz używam Gimpa na Maku. > To że ma 25 lat, nie znaczy, że się nie rozwija i jest złe. [...] To wszystko oczywiście oznacza, że projekty zostały rozpoczęte tyle lat temu, a nie, że zostały wtedy ukończone. O rozwoju niech świadczy choćby taka zabawka jak Compiz. X11 z DRI (Direct Rendering Infrastructure) na prawdę nie ustępuje konkurencji.Znam to wszystko. X11 możnaby uruchamiać opcjonalnie tak jak teraz jest na MacOSX. Moim zdaniem jest zbyt odległe od jądra i ma wiele warstw które na desktopie nie są potrzebne. Poza tym latami trwa rozwój, za wolno. Na pewno pamiętasz ile lat trwało zanim wszystkie dystrybucje przeszły z XFree86 na X.org. Potrzebna jest odrobina zamordyzmu a taką może mieć google. > Nie nadaje się na desktopy? Ja mam X11 na smartphonie... i sprawuje się całkiem nieźle, o moim T23, z którego komponuję tego posta, nawet nie wspominając.Cieszę się. Kupiłem w 2001 roku palmtop za 1800pln o nazwie Agenda, ma linuxa i X11. Miał być przełomem, okazał się złomem  Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | |  | | Marian (5438 punktów) |
Moje rozumienie systemu okienkowego Apple'a, Quartz, jest takie, że oferuje on kompatybilność z X11 + coś ekstra. Zatem możliwe jest uruchamianie aplikacji napisanych z wykorzystaniem Qt, GTK, czy nawet EFL. To fajnie, ale w czym to jest lepsze, jeśli to jest X11 + coś ekstra? Jednorodny interface? KDE też ma jednorodny interface oparty wyłącznie na Qt. Gnome również, na GTK. W wolnym świecie ciężko ludzi zmusić do konformizmu. Ale wolności pingwina nie można traktować jak jego wadę przecież. Być może jest coś w argumencie, że ludzie wolą Windows, czy MacOS X, bo tam nie mają wyboru. Albo się dostosują do tego, co jest, albo nie będą go używać w ogóle. Ogrom możliwości jest przytłaczający.
>Znam to wszystko. X11 możnaby uruchamiać opcjonalnie tak jak teraz jest na MacOSX. I to nie jest taki zły pomysł, dopóki standard X11 jest respektowany.
>Moim zdaniem jest zbyt odległe od jądra i ma wiele warstw które na desktopie nie są potrzebne. A według mnie to jest dobre. Zawieszenie Xów nie powoduje zawieszenia całego systemu. Być może dzięki temu systemy oparte o jądro Linux, czy *BSD są bardziej niezawodne. Co do wielu warstw niepotrzebnych na desktopie to ciężko mi się wypowiadać. Komuś mogłoby się wydawać, że np. możliwość forwardowania po sieci jest niepotrzebna na desktopie zwykłemu użytkownikowi, ale mi się zdarza z tego korzystać dość często.
>Potrzebna jest odrobina zamordyzmu a taką może mieć google. Zmusić mogą swoich pracowników, ale to wszystko. Na pewno nie pociągną za sobą całego świata FLOSS. I dobrze, bo różnorodność jest według mnie potrzebna.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Moje rozumienie systemu okienkowego Apple'a, Quartz, jest takie, że oferuje on kompatybilność z X11 + coś ekstra. Zatem możliwe jest uruchamianie aplikacji napisanych z wykorzystaniem Qt, GTK, czy nawet EFL. To fajnie, ale w czym to jest lepsze, jeśli to jest X11 + coś ekstra? Jednorodny interface? KDE też ma jednorodny interface oparty wyłącznie na Qt. Gnome również, na GTK.Jest odwrotnie. Interfejs graficzny Apple nie jest kompatybilny z X11. Aby używać programów napisanych dla X11 należy sobie uruchomić serwer X. Apple wspiera serwer X na tyle, że jest on teraz instalowany domyślnie oraz jest to serwer firmowany przez Apple. Po jego uruchomieniu dostaje się niespójne środowisko graficzne i ludzie zazwyczaj uruchamiają X11 tylko kiedy nie mają wyjścia, bo dana aplikacja nie ma natywnego gui. Na przykład w maku naciskam klawisze command+c a jak przejde do aplikacji X11 to musze wciskać ctrl+c. I tak dalej. Menu jest w oknach a nie na górze ekranu jak w całym Macosx. Itp. Co do wolności wyboru. Oczywiście że jest dobra, ale jeden standard plus możliwość dobierania sobie rzeczy na własną rękę bardziej mi odpowiada. Ludzie i przedsiębiorstwa muszą wiedzieć czego się spodziewać po takim a nie innym systemie, a nie co kwartał niespodzianki (taki np przeskok z KDE 3.5 na 4.0 był szokiem  Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) |
> Jest odwrotnie. Interfejs graficzny Apple nie jest kompatybilny z X11. Aby używać programów napisanych dla X11 należy sobie uruchomić serwer X [...] Rozumiem. Ciekawe rozwiązanie. > Co do wolności wyboru. Oczywiście że jest dobra, ale jeden standard plus możliwość dobierania sobie rzeczy na własną rękę bardziej mi odpowiada. W pewnym sensie o to również chodzi w inicjatywie freedesktop.org. Właśnie o ustanowienie pewnego standardu zapewniającego jednolite doświadczenie. Ale nie do tego stopnia, żeby wszystko wyglądało jednakowo. Niejako MacOS to przypadek dość skrajny, więc nic dziwnego, że różnice są duże. Apple ma swoje własne „standardy” a wygląd ich systemu jest rzeczywiście unikalny i datuje się jeszcze na okres, kiedy tworzyli swój własny system nie oparty na Wolnym Oprogramowaniu (nie wiem, czy wciąż używa się jednoprzyciskowej myszki?). > Ludzie i przedsiębiorstwa muszą wiedzieć czego się spodziewać po takim a nie innym systemie, a nie co kwartał niespodzianki (taki np przeskok z KDE 3.5 na 4.0 był szokiem  4.0 w ogóle się nie nadawało dla zwyczajnego użytkownika  Nie mniej jednak z kolei inni wciąż narzekają, że nic się nie zmienia, a desktop wygląda z grubsza tak samo jak 15 lat temu... Więc opinie są, sądzę, podzielone
|
|
|  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>Może dla ciebie będzie fajny, ale nie dla 98-99% użytkowników komputerów, bo Chrome OS ma być kolejnym linuksem. >Jestem pewien, że i Ty po kilku miesiącach dałbyś sobie radę z Chrome OS. A teraz, gdy już dałeś upust swojej niechęci wobec mnie, poczekaj aż ci gul opadnie, a następnie postaraj się odpowiedzieć na pytanie - jakie są przyczyny tego, że linux jest aż tak niepopularny?
Darmowy, z graficznymi bajerami, że "Aero" niech się schowa, z tysiącami darmowych aplikacji nie gorszymi od tych płatnych, windowsowych, odporny na wirusy - same "ochy" i "achy", a mimo to niszowy do bólu.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| |  | J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | > A teraz, gdy już dałeś upust swojej niechęci wobec mnie, poczekaj aż ci gul opadnieMylisz minusy stawiane wypowiedziom z niechęciami wobec autorów. > a następnie postaraj się odpowiedzieć na pytanie - jakie są przyczyny tego, że linux jest aż tak niepopularny?Gdzie?
|
|
| | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>A teraz, gdy już dałeś upust swojej niechęci wobec mnie, poczekaj aż ci gul opadnie >Mylisz minusy stawiane wypowiedziom z niechęciami wobec autorów. Odniosłem się do twojej wypowiedzi, nawet swoim zwyczajem ją zacytowałem, żeby nikt nie miał wątpliwości. Jeśli dałeś mi minusa (o czym nie wiem), to nie ma znaczenia - powtarzam - skomentowałem twoją wypowiedź - a że była niczym więcej niż wyrażeniem niechęci wobec mnie, to już twój problem, twoje kompleksy.
>>a następnie postaraj się odpowiedzieć na pytanie - jakie są przyczyny tego, że linux jest aż tak niepopularny? >Gdzie? Wszędzie, biedny misiu, wszędzie. Oprócz jego użytkowników, oczywiście.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >>a następnie postaraj się odpowiedzieć na pytanie - jakie są przyczyny tego, że linux jest aż tak niepopularny?> >Gdzie?> Wszędzie, biedny misiu, wszędzie. >Oprócz jego użytkowników, oczywiście.Nie wszędzie, np na rynku serwerów internetowych, superkomputerów, klastrów obliczeniowych, linux jest bardzo popularny. Zobacz czego używa taki np google jako systemu na swoich tysiącach komputerów. Zobacz w Polsce największe portale jakiego używają systemu. Linux jest popularny!  Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Nie wszędzie, np na rynku serwerów internetowych, superkomputerów, klastrów obliczeniowych, linux jest bardzo popularny.> Zobacz czego używa taki np google jako systemu na swoich tysiącach komputerów.> Zobacz w Polsce największe portale jakiego używają systemu. Linux jest popularny!  Taaa... Ale mówimy o komputerach osobistych a tu statystyka jest jasna - od PC z linuksem jest 10x więcej Macintoshy z OS X, a od Mac'ów z OS X jest 10x więcej PC z Windowsem. Niepopularność Maców można względnie łatwo wyjaśnić teoretycznie wyższymi cenami. Ale niepopularność Linuksów ma inne przyczyny - wbrew pozorom jest to wciąż system bardziej skomplikowany od Windowsa (o standardach prostoty i wygody OS X podobnie jak Windows zbytnio nie ma co marzyć), jest też mniej od OS X uniwersalny (wirtualizacja pozwala na Macu uruchomić programy na wszystkie platformy jednocześnie - na Linuksie i Windowsie nie uruchomisz się programów pod OS X, ponadto, OS X ma większą bazę programów kluczowych takich jak MS Office, Creative Suite Adobe itp, działających natywnie, jakich nie uświadczy się pod Linuksem). Niemniej Google faktycznie nie próbuje robić własnego linuksa w postaci nowego Ubuntu czy coś w tym rodzaju. Jej system ma być przede wszystkim klientem chmury, a jego głównym komponentem na poziomie interfejsu użytkownika będzie Google Chrome - przeglądarka za pomocą której, miast z aplikacji na dysku, korzystać będziemy z aplikacji internetowych - a tych google ma sporo. I zamiast trzymać pliki na dysku lokalnym, mielibyśmy je trzymać na dysku sieciowym. Ale... Ale dla mnie to jest po prostu do niczego. Google Docs nijak się mają do możliwości Office czy iWorka. Nie widzę w tej chwili żadnej aplikacji typu iTunes do obsługi multimediów, chyba że Google coś planuje o czym nie wiemy, bo w tej chwili to You Tube jest jedynym znanym mi popularnym internetowym menedżerem plików multimedialnych i raczej nie stanowi konkurencji dla aplikacji stacjonarnych. Gmail jest owszem, dobrym programem, który prawie nie ustępuje klientom stacjonarnym, nie licząc niezdolności do właściwej współpracy z aplikacjami firm trzecich. Nie bardzo tez sobie jeszcze dzisiaj wyobrażam strumieniowanie na przykład filmów HD z dysku sieciowego, to wciąż w większości krajów nie d przeprowadzenia w czasie rzeczywistym. Jak dla mnie, nie widzę powodu bym miał przechodzić na system którego jedyną zaleta jest eksperymentalność.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | Być może na początku na tym systemie będą działać wyłącznie aplikacje webowe, ale google raczej nie będzie miało możliwości zablokować pisania programów działających lokalnie. Po drugie: Gears i HTML5 umożliwiają pracę programom sieciowym bez połączenia z internetem. Być może pisząc o nowym "windowing system" mieli na myśli to że przeglądarka będzie środowiskiem GUI, ale to by było na pewno niewystarczające, mam nadzieję (bo za mało mam informacji), że to będzie coś jak Aqua. Jeśli chodzi o popularność Linuxa i MacOSX na desktopach to z tego co wiem w Polsce prowadzi Linux, w moim serwisie internetowym w czerwcu na 1600000 unikalnych użytkowników 1% używało Linuxa a 0,8 MacOSX. Ja używam MacOSX na desktopie  Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Jeśli chodzi o popularność Linuxa i MacOSX na desktopach to z tego co wiem w Polsce prowadzi Linux,> w moim serwisie internetowym w czerwcu na 1600000 unikalnych użytkowników 1% używało Linuxa a 0,8 MacOSX.Cóż, w Polsce może tak ale: marketshar(*)&qpct=0&qptimeframe=M&qpsp=124Jak widać na świecie już nie. Nawiasem mówiąc już miniaturowa wersja Mac OS X instalowana na iPhonach i iPodach Touch dogania pod względem liczebności ilość Linuksów. Zamiast pytać się czy Chrome OS osiągnie sukces lepiej spytać się jakim cudem OS X Apple'a po okresie porażek w ostatnich kilku latach udaje się zwiększać udział w rynku. A tu odpowiedź jest prosta - nie tylko udało im się zrobić system prostszy i mniej problematyczny w użyciu od windy (linuksowe problemy ze sterownikami to zjawisko nieobecne) ale przede wszystkim powiązali go w umysłach konsumentów z najbardziej gorącą i silna marka naszych czasów czyli jabłkiem właśnie. Google, owszem jest wartościową marką w sensie finansowym, jest też marką dobrze postrzeganą, ale czy na tyle, by ludzi z góry sądzili, że to co wyprodukuje jest warte kupienia i/lub używania? Śmieszne udziały rynkowe Google Chrome pokazują, że nie bardzo. Google Docs też nie są używane nawet przez ułamek liczby użytkowników korzystających z Open Office'a, o MS Office nie wspominając. Podsumowując - ludzie ie potrzebują lekkiego systemu, tak jak wbrew pozorom nie potrzebują nettopów i wątpliwe, by na serio potrzebowali netbooków, które wkrótce znikną przytłoczone przez znacznie szybciej rozwijający się segment smartfonów - urządzeń jeszcze mniejszych od netbooków, i wkrótce mających podobną funkcjonalność. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | Ja nie przeczę, że MacOSX jest bardzo dobry i lepszy od Linuxa oraz Windows (na serwery wciąż wole Linuxa z wielu przyczyn), ale co do google os liczę na to, że: 1. Doprowadzi do ustandaryzowania gui linuxa 2. zlikwiduje konieczność używania X11 3. Nakłoni producentów sprzętu do pisania sterowników 4. Stworzy system lepszy od Windows i działający na każdym PC a nie tylko na komputerach jednej marki. 5. Zmniejszy dominację rynkową Windows na tyle, że inne systemy zaczną być bardziej zauważalne, w tym MacOSX.
Punkty 1 i 2 wpłyną na inne dystrybucje linuxa ponieważ ten system będzie open source i nastąpi wymiana doświadczeń i kodu.
Co do usług google to zapomniałeś o gmail, i google calendar, które są używane przez naprawdę wiele osób i są bardzo dobrymi aplikacjami. Google Docs ma możliwości pracy grupowej nad dokumentami lepsze niż MS Office, które wymaga do tego drogiego serwera.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Zasadniczo zgadzam się ale: > Punkty 1 i 2 wpłyną na inne dystrybucje linuxa ponieważ ten system będzie open source i nastąpi wymiana doświadczeń i kodu.Czy aby na pewno? Pytam się bo nie wiem. Ostatecznie, nie zapominaj, że Mac OS X tez jest otwarty - jego unixowe jądro czyli Darwin i reszta "bebechów" ale co z tego skoro właśnie to co, z punktu widzenia użytkownika końcowego decyduje o wartości systemu jest własnością Jobsa i spółki. Prawdę mówiąc nie wiem jak o jest w przypadku Chrome - całość przeglądarki jest open source (jak w Firefoksie) czy tylko silnik renderowania stron (wtedy równie otwarta jest Safari)? > Co do usług google to zapomniałeś o gmail, i google calendar, które są używane przez naprawdę wiele osób i są bardzo dobrymi aplikacjami.Owszem są. Ale wciąż, z racji fundamentalnych ograniczeń, łatwiej zdjęcie wysłać za pomocą Picasy czy iPhoto (jeden klik) niż klikając na "wybierz plik", potem szukając go na dysku itd.. w Gmailu. Niby mała rzecz, ale wiele takich szczegółów uczynić może korzystanie z systemu zorientowanego na obsługę chmury (nawet jeśli będzie on w jakiś sposób zdolny korzystać z zasobów lokalnych) doświadczenie irytujące. > Google Docs ma możliwości pracy grupowej nad dokumentami lepsze niż MS Office, które wymaga do tego drogiego serwera.Owszem, ale tutaj moim zdaniem, z pomocą może przyjść usługi typu Dropbox, które w połączeniu ze śledzeniem zmian wbudowanym w procesory tekstu, wiem z doświadczenia, radzą sobie nader dobrze z praca grupową. No i nie zapominajmy o jednym - Chrome OS nie oferuje niczego związanego z chmurą czego nie ma na innych systemach, a jedynie obcina funkcjonalność nie związaną z obsługa chmury. Żeby nie było, że ja jestem wrogi googlowi - mam nadzieję, że wbrew moim obawom, uda im się mnie zaskoczyć i stworzyć coś nowego i wartościowego. Po prostu na chwile obecną jestem sceptyczny bo nie widzę zalet w tym co do tej pory Google raczyło ujawnić.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Zasadniczo zgadzam się ale:> >Punkty 1 i 2 wpłyną na inne dystrybucje linuxa ponieważ ten system będzie open source i nastąpi wymiana doświadczeń i kodu.> Czy aby na pewno? Pytam się bo nie wiem. Ostatecznie, nie zapominaj, że Mac OS X tez jest otwarty - jego unixowe jądro czyli Darwin i reszta "bebechów" ale co z tego skoro właśnie to co, z punktu widzenia użytkownika końcowego decyduje o wartości systemu jest własnością Jobsa i spółki.W przypadku jądra linuxa licencja GPLv2 nie pozwala na dystrybuowanie rozwiązań opartych na tym jądrze, bez otwartego ich kodu. W przypadku MacOSX licencja BSD na to zezwala. Dlatego Macosx może mieć gui zamknięte a coś innego otwarte, a nawet wszystko zamnąć mogło apple. Ale nie chciało. W przypadku systemów opartych na linuxie wszystko musi być otwarte, z pewnymi wyjątkami. Z tego powodu wiele dystrybucji linuxa nie załącza binarnych zamkniętych sterowników i każdy musi sobie sam je doinstalować. > Prawdę mówiąc nie wiem jak o jest w przypadku Chrome - całość przeglądarki jest open source (jak w Firefoksie) czy tylko silnik renderowania stron (wtedy równie otwarta jest Safari)?jest w całości otwarta www.google.com/chrome/intl/pl/eula_text.html> >Co do usług google to zapomniałeś o gmail, i google calendar, które są używane przez naprawdę wiele osób i są bardzo dobrymi aplikacjami.> Owszem są. Ale wciąż, z racji fundamentalnych ograniczeń, łatwiej zdjęcie wysłać za pomocą Picasy czy iPhoto (jeden klik) niż klikając na "wybierz plik", potem szukając go na dysku itd.. w Gmailu. Niby mała rzecz, ale wiele takich szczegółów uczynić może korzystanie z systemu zorientowanego na obsługę chmury (nawet jeśli będzie on w jakiś sposób zdolny korzystać z zasobów lokalnych) doświadczenie irytujące.zapomniałeś że picasa automatem wysyła zdjęcia przez konto gmail a jeśli wybierzesz nie gmailowe to dłużej to trwa. Poza tym kto jest właścicielem Picasy? Google. > >Google Docs ma możliwości pracy grupowej nad dokumentami lepsze niż MS Office, które wymaga do tego drogiego serwera.> Owszem, ale tutaj moim zdaniem, z pomocą może przyjść usługi typu Dropbox, które w połączeniu ze śledzeniem zmian wbudowanym w procesory tekstu, wiem z doświadczenia, radzą sobie nader dobrze z praca grupową.Testowałeś to? Raczej wątpię aby można było jednocześnie ten sam plik otworzyć na dwóch na raz komputerach i robić w nich zmiany. Nie zostaną potem scalone odpowiednio lecz późniejsza zmiana nadpisze wcześniejszą. > No i nie zapominajmy o jednym - Chrome OS nie oferuje niczego związanego z chmurą czego nie ma na innych systemach, a jedynie obcina funkcjonalność nie związaną z obsługa chmury.na razie tak. > Żeby nie było, że ja jestem wrogi googlowi - mam nadzieję, że wbrew moim obawom, uda im się mnie zaskoczyć i stworzyć coś nowego i wartościowego. Po prostu na chwile obecną jestem sceptyczny bo nie widzę zalet w tym co do tej pory Google raczyło ujawnić.poczekamy, okaże się. Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) |
> Podsumowując - ludzie nie potrzebują lekkiego systemu,Nie wiem jak ludzie ale ja właśnie tego potrzebuję. Komputera używam głównie do korzystania z internetu i nie potrzebuję w nim jakichś aplikacji-choinek a od tego w windowsie aż kipi. Nigdy nie kupiłbym visty, gdyby nie była po prostu przyspawana do laptopa, który przypadł mi do gustu. Skoro już za to zapłaciłem to korzystam ale swoją przygodę z nią rozpocząłem od mozolnego usuwania niepotrzebnych mi śmieci. Z niecierpliwością czekam na chrome OS i z pewnością rozpocznę testowanie gdy tylko będzie to możliwe. > tak jak wbrew pozorom nie potrzebują nettopów i wątpliwe, by na serio potrzebowali netbooków, które wkrótce znikną przytłoczone przez znacznie szybciej rozwijający się segment smartfonów - urządzeń jeszcze mniejszych od netbooków, i wkrótce mających podobną funkcjonalność.Na to też czekam z niecierpliwością. Póki co, cieszę się prostotą symbiana 
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > >Podsumowując - ludzie nie potrzebują lekkiego systemu,> Nie wiem jak ludzie ale ja właśnie tego potrzebuję. Komputera używam głównie do korzystania z internetu i nie potrzebuję w nim jakichś aplikacji-choinek a od tego w windowsie aż kipi.Zgadzam się. Ale: -jeśli potrzebujesz komputera możesz bez wydawania pieniędzy na nowy komputer z super hiper systemem korzystać ze swojego dotychczasowego - internet nie wymaga wymiany komputera co pół roku. Ani nawet co 2 lata. Tak więc korzystanie z tego samego komputera przez 5 lat jest ekonomicznym i funkcjonalnym ekwiwalentem kupowania taniego nettopa co 2 lata. A jeśli zależy ci na netbook'u to ja na przykład kupiłbym jednak to - można przeglądać internet wszędzie i robić tez parę innych rzeczy [czuję się jakbym robił za marketingowca Apple'a].
|
|
| | | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | > >>Podsumowując - ludzie nie potrzebują lekkiego systemu,> >Nie wiem jak ludzie ale ja właśnie tego potrzebuję. Komputera używam głównie do korzystania z internetu i nie potrzebuję w nim jakichś aplikacji-choinek a od tego w windowsie aż kipi.> Zgadzam się. Ale:> -jeśli potrzebujesz komputera możesz bez wydawania pieniędzy na nowy komputer z super hiper systemem korzystać ze swojego dotychczasowego - internet nie wymaga wymiany komputera co pół roku. Ani nawet co 2 lata. Tak więc korzystanie z tego samego komputera przez 5 lat jest ekonomicznym i funkcjonalnym ekwiwalentem kupowania taniego nettopa co 2 lata.Oczywiście  Przecież nie mówię nic przeciwnego. Wcześniej miałem dość mocnego kompa stacjonarnego i przydawał mi się, bo grałem w wymagające gierki, konwertowałem pliki video i ogólnie testowałem sobie z ciekawości różniste programy. Całość bardzo zgrabnie śmigała na Win Xp. Sprzedałem to wszystko na części i kupiłem sobie najpierw jednego a niedługo potem drugiego, niemal identycznego laptopa za niewiele ponad tysiąc złotych. Komputer ma marniutki procesorek, 1gb ramu i zintegrowaną kartę graficzną. Wiedziałem, że to w zupełności wystarczy do przeglądania internetu i oglądania divix-ów itp. I faktycznie wystarcza. Jeśli jednak widzę, że sam OS pochłania ok 70% pamięci operacyjnej tylko dlatego, że jest włączony, to mnie szlag trafia. Mógłby się szybciej uruchamiać i nie zgłaszać mi od czasu do czasu jakichś urojonych problemów. > A jeśli zależy ci na netbook'u to ja na przykład kupiłbym jednak toCo to, to nie  Jednak wolę swojego lapa za tysiąc złotych. A zresztą narazie chyba ma to jeszcze sporo wad
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
| | | |  | J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | >>>a następnie postaraj się odpowiedzieć na pytanie - jakie są przyczyny tego, że linux jest aż tak niepopularny? >>Gdzie? >Wszędzie, biedny misiu, wszędzie. -prawie wszystkie komputery biurkowe są sprzedawane z Windows -prawie cały osprzęt działa poprawnie pod Windows -prawie całe oprogramowanie użytkowe pisane jest pod Windows -większość użytkowników nie ma pojęcia, że istnieje coś innego niż Windows
Czy takie odpowiedzi Cię zadowalają osiołku?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >>>>a następnie postaraj się odpowiedzieć na pytanie - jakie są przyczyny tego, że linux jest aż tak niepopularny? >>>Gdzie? >>Wszędzie, biedny misiu, wszędzie. >-prawie wszystkie komputery biurkowe są sprzedawane z Windows >-prawie cały osprzęt działa poprawnie pod Windows >-prawie całe oprogramowanie użytkowe pisane jest pod Windows >-większość użytkowników nie ma pojęcia, że istnieje coś innego niż Windows >Czy takie odpowiedzi Cię zadowalają osiołku?
To nie są wyłączne przyczyny problemu. Jestem fanem linuxa ale realistą. Używam na codzień MacOSX w domu i w pracy. Na serwerach Linuxa od wielu lat. Przyczyny niepopularności Linuxa są jeszcze takie: 1. Brak standardowego interfejsu użytkownika. KDE, Gnome, Enlightment, OpenStep, itp itd. Pisane są nowe albo z przyczyn politycznych albo prawnych albo z powodu "bo ja mogę lepiej to napisać". Jest to też zaleta ale przeszkadza, producentom oprogramowania oraz użytkownikom. 2. Brak sterowników wynika nie tylko ze złej woli producentów sprzętu. Wynika też z: Licencji GPL utrudniającej dystrybucję binarnych zamkniętych sterowników. API jądra zmieniającego się z wersji na wersję co łamie wsteczną kompatybilność. Są tworzone jakieś pośrednie niezmienne API ale to jest proces. 3. Linux jest wciąż niedopracowany. Chyba najbardziej jest dopracowane Ubuntu, ale wciąż jest problemem dla lamera zainstalować jakiś program standardowo nieoferowany w repozytorium tej dystrybucji. Nie ma wspólnego standardu paczek lub instalatora programów. Powód taki jak pkt 1. 4. Problem mentalności. Asus sprzedawał czy jeszcze sprzedaje swoje eeepc z linuxami. Kupowali go ludzie nie wiedzący co to jest system operacyjny. Efekt: o wiele większa stopa zwrotów niż eeepc z windowsem. Z powodu "unfamiliar experience". Głupota i lenistwo ludzi też są przyczyną braku popularności linuxa.
Pozdrawiam Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) |
To wszystko interesujące, ale:
>1. Brak standardowego interfejsu użytkownika. KDE, Gnome, Enlightment, OpenStep, itp itd. Pisane są nowe albo z przyczyn politycznych albo prawnych albo z powodu "bo ja mogę lepiej to napisać". Jest to też zaleta ale przeszkadza, producentom oprogramowania oraz użytkownikom. Według mnie to jest zaleta i kropka. Nie widzę w jaki sposób to może komukolwiek przeszkadzać. Jeśli tylko wspomniane środowiska respektują standardy freedesktop.org, wszystko powinno być ok.
>2. Brak sterowników wynika nie tylko ze złej woli producentów sprzętu. Wynika też z: Licencji GPL utrudniającej dystrybucję binarnych zamkniętych sterowników. O ile słyszałem o tym, że np binarne sterowniki nVidii naruszają GPL to wciąż nie wiem w jaki sposób. Czytałem i zrozumiałem tą licencję i tego nie widzę. GPLv2 mówi, że praca pochodna powinna być na tej samej licencji lub kompatywbilnej oraz, że program, który linkuje się statycznie do biblioteki na GPLv2 musi być na kompatybilnej licencji. Oba wymagania nie mają zastosowania, bo moduł nVidii ani nie jest pracą pochodną, ani Linux nie jest biblioteką, a moduł nVidii ładowany jest w trakcie działania dynamicznie. >API jądra zmieniającego się z wersji na wersję co łamie wsteczną kompatybilność. Choć używam Linuksa już od paru lat to tego nie widzę. Zmienia się, owszem, ale ABI (Application Binary Interface), a nie API (Application Programming Interface), więc wystarczy przekompilować moduł i jest ok. To jest rozwiązywane z reguły na poziomie dystrybucji, kiedy każdej wersji jądra odpowiada nowy zestaw modułów. Moje binarne sterowniki na desktopie nie mają z tym problemów, więc jakoś się da.
>3. Linux jest wciąż niedopracowany. Chyba najbardziej jest dopracowane Ubuntu, ale wciąż jest problemem dla lamera zainstalować jakiś program standardowo nieoferowany w repozytorium tej dystrybucji. Nie ma wspólnego standardu paczek lub instalatora programów. To nie ma nic wspólnego z niedopracowaniem Linuksa (jądra). Zgodzę się, że brak standardowego systemu pakietowania to jest problem. Choć nie jest aż tak źle, bo w praktyce jest tylko RPM i Deb, ale to i tak jeden za dużo. Ten problem stara się adresować Autopackage, ale jest dość niepopularne. Autopackage pozwala na budowanie uniwersalnych paczek niezależych od systemu pakietowania dystrybucji i rozpowszechniać jak znajome niektórym „instalki”.
>4. Problem mentalności. Tu się muszę zgodzić w pełni.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > To wszystko interesujące, ale:> >1. Brak standardowego interfejsu użytkownika. KDE, Gnome, Enlightment, OpenStep, itp itd. Pisane są nowe albo z przyczyn politycznych albo prawnych albo z powodu "bo ja mogę lepiej to napisać". Jest to też zaleta ale przeszkadza, producentom oprogramowania oraz użytkownikom.> Według mnie to jest zaleta i kropka. Nie widzę w jaki sposób to może komukolwiek przeszkadzać. Jeśli tylko wspomniane środowiska respektują standardy freedesktop.org, wszystko powinno być ok.Mi to też odpowiada, ale przeszkadza linuxowi przebić się do mas. Jakiego gui ma się uczyć pani sekretarka w jednej firmie? Zwolnią, ją, pójdzie do drugiej firmy a tutaj inne GUI, w trzeciej znowu inne. Chodzi o nakłady na szkolenia użytkowników. Dlatego w biznesie są opory przed linuxem. > >2. Brak sterowników wynika nie tylko ze złej woli producentów sprzętu. Wynika też z: Licencji GPL utrudniającej dystrybucję binarnych zamkniętych sterowników.> O ile słyszałem o tym, że np binarne sterowniki nVidii naruszają GPL to wciąż nie wiem w jaki sposób. Czytałem i zrozumiałem tą licencję i tego nie widzę. GPLv2 mówi, że praca pochodna powinna być na tej samej licencji lub kompatywbilnej oraz, że program, który linkuje się statycznie do biblioteki na GPLv2 musi być na kompatybilnej licencji. Oba wymagania nie mają zastosowania, bo moduł nVidii ani nie jest pracą pochodną, ani Linux nie jest biblioteką, a moduł nVidii ładowany jest w trakcie działania dynamicznie.Tutaj jest spór definicji co jest pracą pochodną. Niektórzy uważają, że każdy sterownik jest pracą pochodną od jądra, bo bez jądra sterownik nie ma sensu przecież żadnego. > >API jądra zmieniającego się z wersji na wersję co łamie wsteczną kompatybilność.> Choć używam Linuksa już od paru lat to tego nie widzę. Zmienia się, owszem, ale ABI (Application Binary Interface), a nie API (Application Programming Interface), więc wystarczy przekompilować moduł i jest ok. To jest rozwiązywane z reguły na poziomie dystrybucji, kiedy każdej wersji jądra odpowiada nowy zestaw modułów. Moje binarne sterowniki na desktopie nie mają z tym problemów, więc jakoś się da.Może się pomyliłem. Api zmienia się na pewno wraz z numerem drugim po przecinku. To "wystarczy przekompilować" to duża przeszkoda czasami. Ostatnio jak miałem do czynienia z binarnymi sterownikami to te z 2.4 nie działały na 2.6 itp. A firmy nie palą się z aktualizacją. > >3. Linux jest wciąż niedopracowany. Chyba najbardziej jest dopracowane Ubuntu, ale wciąż jest problemem dla lamera zainstalować jakiś program standardowo nieoferowany w repozytorium tej dystrybucji. Nie ma wspólnego standardu paczek lub instalatora programów.> To nie ma nic wspólnego z niedopracowaniem Linuksa (jądra).Tak, dokonałem skrótu myślowego  > Zgodzę się, że brak standardowego systemu pakietowania to jest problem. Choć nie jest aż tak źle, bo w praktyce jest tylko RPM i Deb, ale to i tak jeden za dużo. Ten problem stara się adresować Autopackage, ale jest dość niepopularne. Autopackage pozwala na budowanie uniwersalnych paczek niezależych od systemu pakietowania dystrybucji i rozpowszechniać jak znajome niektórym „instalki”.Jest niedokończony i nie jest standardem. Z linuxem właśnie tak jest, wszystko jest "w trakcie". > >4. Problem mentalności.> Tu się muszę zgodzić w pełni.Problem ten rzutuje na te pozostałe też niestety. Na serwerach używam linuxa i bardzo sobie chwalę, można zarobić na nim kupę forsy bo stosunek jakości do ceny ma pierwsza klasa. Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Marian (5438 punktów) |
> Mi to też odpowiada, ale przeszkadza linuxowi przebić się do mas. Szczerze mówiąc, po tym co się stało, kiedy wyszło Ubuntu, mam poważne wątpliwości, czy naprawdę chciałbym, aby Linux „przebił się do mas”... > Jakiego gui ma się uczyć pani sekretarka w jednej firmie? Zwolnią, ją, pójdzie do drugiej firmy a tutaj inne GUI, w trzeciej znowu inne. Być może nie doceniam rozmiarów komputerowego analfabetyzmu, ale wydaje mi się, że ktoś przyzwyczajony do KDE potrzebowałby raptem kilka minut na przestawienie się na Gnome'a na przykład. Podobnie jeśli nauczył się korzystać z jednego arkusza kalkulacyjnego, np. OOCalc, to pewnie zajęłoby mu tylko chwilę, aby zrozumieć Gnumerica. Nie wiem, czy chciałbym zatrudnić kogoś, kto miałby takie problemy. W każdym razie, nawet jeśli tak jest, to nie powód aby ścieżkę rozwoju Wolnego Oprogramowania dyktować wymogami biznesu. Jeśli mają z tym problemy, niech się ludzie umówią, że będą w biznesie używać Ubuntu i problem z głowy. Lepiej – niech się zrzucą, zapłacą jakieś firmie, niech im zrobią dystrybucję ich marzeń  Nie widzę różnicy między umówieniem się, że wszyscy używają Windowsa. > Ostatnio jak miałem do czynienia z binarnymi sterownikami to te z 2.4 nie działały na 2.6. 2.4 to naprawdę zamierzchłe czasy  Miłościwie nam panujący 2.6 jest już między nami od ponad 5 lat. To dość długi okres bez niszczenia kompatybilności wstecz API. I na razie wciąż nie zapowiada się, żeby w najbliższym czasie ta kompatybilność miała zostać zniszczona. > Z linuxem właśnie tak jest, wszystko jest "w trakcie". I pewnie zawsze będzie. Koderów paluchy świerzbią  Tylko TeX wydaje się dość skończony. To jeden z niewielu takich projektów. W tym świecie wszystko jest na wierzchu. Kiedy MS lub Apple coś produkuje, widzisz tylko efekt końcowy; a tutaj widać wszystkie kroki które do tego doprowadziły. Wymagać aby tak samo było w wolnym świecie wydaje się nierealistyczne. To jak wymagać, aby wolny świat zamienił się we własnościowy. Na tym polega ich różnica. Jakkolwiek niewygodne to by nie było dla użytkownika końcowego, nie można mieć wszystkiego. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > W tym świecie wszystko jest na wierzchu. Kiedy MS lub Apple coś produkuje, widzisz tylko efekt końcowy; a tutaj widać wszystkie kroki które do tego doprowadziły. Wymagać aby tak samo było w wolnym świecie wydaje się nierealistyczne. To jak wymagać, aby wolny świat zamienił się we własnościowy. Na tym polega ich różnica. Jakkolwiek niewygodne to by nie było dla użytkownika końcowego, nie można mieć wszystkiego.
Ja nie wymagam tego od FLOSS. Ja oczekuję że google zrobi z jądrem linuxa to co Apple z jądrem BSD/Mach. Ustabilizuje i zrobi dobrą powłokę graficzną, jedną standardową, z opcją odpalenia X11 jak ktoś będzie chciał koniecznie. Przecież Linux od tego nie ucierpi. Spodziewam się, że wręcz przeciwnie.
Adam
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) |
Linux na pewno nie  Wcale nie wykluczone, że to właśnie chcą zrobić. Tego nie wiem. Zobaczymy. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Bardzozły (3161 punktów) | Cytat:a następnie postaraj się odpowiedzieć na pytanie - jakie są przyczyny tego, że linux jest aż tak niepopularny? >Gdzie? Wszędzie, biedny misiu, wszędzie. Oprócz jego użytkowników, oczywiście.
To tak samo jak Windows - jest niepopularny wśród nieużytkowników i popularny wśród użytkowników  Możesz twierdzić, że linuchy są niepopularne, ale jak się rozglądam to widzę coraz więcej linuksów. Ludzie się przesiadają i są zadowoleni. Obij paszczę Bardzozłemu
|
|
| lotrek (14275 punktów) |
> Ponieważ na myśl o tym jestem pełen entuzjazmu, proszę szanownych forumowiczów o ściągnięcie mnie> na ziemię.Testowałem "BETA Google Chrome" i nie widząc jakiś większych zalet, stwierdziłem że to zwykłe badziewie i odinstalowałem. Jak na razie to wyszukiwarka Google nie ma konkurencji, chociaż nowych pomysłów nie brakuję: alphawolfram.pl/Niestety polskiej wersji jeszcze nie ma.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
 | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) |
>Testowałem "BETA Google Chrome" i nie widząc jakiś większych zalet, stwierdziłem że to zwykłe badziewie i odinstalowałem.
Ja również testowałem. Nie powiedziałbym o tym, że jest badziewne. Ot, kolejna przeglądarka; niepotrzebna mi, bo dwie, których używam to i tak już nadmiar. Niemiałbym jednak nic przeciwko temu, by zastąpić IE przeglądarką googla. Z mojego punktu widzenia jest to po prostu to samo.
"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
|
|
5 na 5 | Marian (5438 punktów) |
Z tego co wiem na ten temat, to Chrome OS to niezupełnie ma być „nowy” system operacyjny. „Pod spodem” będzie miało Linuksa i prawdopodobnie GNU toolchain, bądź busyboxa, analogicznie jak Android, zatem poprawniej byłoby to nazwać dystrybucją Linuksa. Ma to być system przede wszystkim dla netbooków (interesująco, Android też się na nie nadaje, ale to ma być zupełnie nowy produkt), więc centralną aplikacją ma być Chrome. Niestety, jak na razie samo Chrome na pingwinki nie dostaje wystarczająco dużo miłości od Google, które skupia się głównie na wersji dla systemu spod znaku okienek. Muszę się przyznać, że trochę mnie dziwi ilość szumu wokół po prostu kolejnej dystrybucji Linuksa. Dystrybucji jest już dość sporo i ciężko mi uwierzyć, że Chrome OS wprowadzi tu jakąś zasadniczo nową jakość. Aczkolwiek z pewnością będę obserwował, co się z tego urodzi. To co ja bym niewątpliwie chciał z tego wyciągnąć, to gdyby Lenovo (także zaangażowane w projekt) zaczęło sprzedawać ThinkPady z Chrome OS. Na dzień dzisiejszy jest niesamowicie trudno zwrócić nieużywaną kopię Windowsa, która jest standardowo instalowana na ich produktach, mimo, że EULA (End User License Agreement – umowa licencyjna użytkownika końcowego) to gwarantuje. Znane są nawet przypadki, kiedy ludzie musieli walczyć o to prawo w sądzie. Ja z pewnością nie mam zamiaru wspierać MS, przymusowo płacąc za ich produkt, którego używać nie będę. Jeszcze słówko na temat J.S.:Prawie wszyscy widzą MS jako wrednego monopolistę, ale nikogo nie boli dominacja Google Dlaczego ludzie lubią Google, a nie lubią MS? No cóż, jeśli chodzi o mnie, to nie tylko dlatego, że dostałem od G 4.5k$  Chociaż fakt, że dają takie stypendia co roku ok. 1000 studentom rozwijającym oprogramowanie na wolnych licencjach, jest ich atutem. Niewątpliwie mają swój pozytywny wkład w społeczność i społeczność reaguje odpowiednio do tego wkładu. Być może ludzie nie lubią MS, bo nawet jeśli „kupią” ich produkt, to kopia którą dostają nie staje się ich; kupują tylko prawo jej użytkowania i właściwie nic więcej. Być może nie lubią być traktowani jak przestępcy, tzw. „piraci” kiedy dzielą się swoją kopią z kumplami. Być może chodzi o otwartą wrogość MS w kierunku społeczności Wolnego i Otwartego Oprogramowania. A być może po prostu ich oprogramowanie to badziewie, które potrzebuje wciąż więcej i więcej zasobów systemowych. Na prawdę ciężko powiedzieć. Pozdrawiam.
|
|
 | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
> J.S.:Prawie wszyscy widzą MS jako wrednego monopolistę, ale nikogo nie boli dominacja Google Dodać można, że chyba nie tyle o dominację idzie, ale o tłamszenie często lepszych rozwiązań. Google, co by o nim nie mówić, zrobiło lepszą wyszukiwarkę i pocztę niż MS system operacyjny (w sensie - trudno o lepszą wyszukiwarkę czy internetową pocztę, nader łatwo znaleźć system lepszy od Windowsa).
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|