 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-07-2002 16:12 | svarozyc | tekst o taoizmie | Czytając artykuły o religiach i sektach, natrafiłem na dość nieszczęśliwy, mom zdaniem artykuł autorstwa pana Mariusza Agnosiewicza, na temat taoizmu. Jestem tym bardziej zawiedziony, gdyz uważam, że witryna "Racjonalista" jest najlepszą tego typu w sieci, a artykuł pachnie, przykro mi to przyznać, zwyczajną niewiedza na temat tejże religii, systemu filozoficznego, czy jak to nazwać i wygląda jakby był napisany "na odpiernicz". Właśnie, samo sklasyfikowanie taoizmu jako religii jest moim zdaniem błędne, identycznie sprawa ma sie z "systemem filozoficznym". Co prawda umownie przymuje się podział na tzw taoizm filozoficzny, ludowy i religijny, ale jest on czysto umowny, bowiem te rodzaje nawzajem się przenikają. Poza tym, taoizm jest zbyt rozlegly, azeby go jakos tam zaszufladkowac - Chińczyk, na pytanie czym jest taoizm, odpowiedziałby, że nie religią, nie filozofią a "drogą Duchowego Człowieka", "Prawdziwego Człowieka", czy tez po prostu "Drogą". Określeń jest cała masa i żadne nie jest zbyt satysfakcjonujące(identycznie sprawa ma sie z "buddyzmem"). Już sam wstep sugeruje nie dość dogłębne przeanalizowanie problemu. Np pierwiastki yin i yang. Otóż pan Mariusz stwierdził, iz pierwiastek yin jest negatywny (co mu posłużyło do oskarżenia taoistów o dyskryminacje kobiet) - nic bardziej mylnego, jest to nasza miara, jaką przykładamy do tego typu określeń, posiłkując sie przy tym ich symboliką, którą my, ludzie Zachodu, możemy odczytac opacznie. Otóż Chińczycy nie wartościuja w ten sposób, nie absolutyzują - ten pierwiastek może być negatywny, ale być nie musi. To tak jak z wodą, jej umiarkowana ilość, powiedzmy w kałuży nikomu nie szkodzi, podczas gdy powódź jest już zagrożeniem (podkreslam, zagrożeniem, a nie złem, gdyż istotą taozimu jest m. in. to, iż nie ma w nim pojęcia zła i dobra absolutnego - dobre jest to, co jest dla mnie dobre, co później przypisał w poczet plusów taoizmowi równiez pan Mariusz). Wiecej, idąc za "I ching", w tłumaczeniu pana Sama Reiflera, spotykamy taka definicje siły yin: "Nie pomyl yin z zachodnia koncepcja nieaktywności, będącej w opozycji do meskości, jako aktywności. Yang przedstawia siły, które inspiruja działanie i kierują nimi. Yin przedstawia bezposrednie działanie". Dodajmy, że jest do działanie które nazywane jest wu - wei, "działanie bez działania", a bardziej dokładnie, "działanie bez wścibskiego, egoistycznego wysiłku", porównywalne do wody opływającej skałę (kolejny raz woda, esencja siły yin jako cos pozytywnego). Dla taoisty właśnie to jest ideałem działania - zgodnie z warunkami, z własnym Ja etc. Cóż, przykładów takich krzywdzących, wypaczających opini na emat taoizmu na podstawie tekstu pana Mariusza można by podac jeszcze troche. Ja ze swej strony obiecuje, że jeszcze cos o tym napiszę, tym razem posiłkując sie Tao te ching i Chuang - tse, które na razie są w posiadaniu mojego przyjaciela. Pozdrawiam, Svarozyc. |
| Mariusz Agnosiewicz | Szanowny Svarozycu Dziękuje za uwagi, lecz w takich sytuacjach wolałbym abyś napisał lepszy tekst, jeśli sądzisz, że o taoizmie nie jest dobrze opracowane. Z chęcią to opublikuję. Jeśli chodzi o mój tekst, który tak ostro skrytykowałeś, to pragnę wskazać na dwie kwestie: jeśli chodzi o systemy religijne, to nasze opisy koncentrują się (przynajmniej koncentrowały dotąd) przede wszystkim na ich religijnej a nie filozoficznej stronie. Co innego filozoficzny aspekt danej doktryny religijnej, a co innego jej ucieleśnienie religijne, związane z kultem, wierzeniami, etc. Każdy niemal z systemów religijnych ma swoją filozoficzną stronę. Piszesz np. o buddyzmie. Trzeba zdać sobie jednak sprawę, że dziś w dobie krytyki chrześcijaństwa wschodnie religie są w europie przyjmowane bardzo bezkrytycznie. Mówi się o buddyzmie u nas jako o filozofii życia niemal. Takie były początki buddyzmu, ale później jak to zwykle bywa życie przekuło go w religię wraz z kultem, zabobonami, piekłem, etc. U nas to się przemilcza, gdyż religie dalekiego wschodu są w modzie i dobrze być ich zwolennikiem. To jednak co się u nas mówi o buddyzmie, a to jak on faktycznie funkcjonuje w swoich tradycyjnych ojczyznach to są dwie różne kwestie [Nie chciałbym tego rozwijać na forum]. Mnie interesują te systemy wylącznie niemal jako religie, gdyż interesuje mnie ich praktyczne zastosowanie społeczne, że tak powiem. U nas Wprost się odważyło poświęcić jeden jeden jedyny artykuł na praktyczny wizerunek buddyzmu i to co ploto jego fani europejscy, a to jaki on się ukazał w swym tradycyjnym miejscu, to była różnica niesamowita. Oceniać taoizm czy buddyzm jako filozofie, to tak jakby chrześcijaństwo oceniać z punktu widzenia Orygenesa, czy Filona Aleksandyjskiego, albowiem tak jak chrześcijaństwo to nie tylko logos (albo nawet nie przede wszystkim), ale i czyściec, za którym już krok do odpustów, tak samo taoizm, to nie tylko tao, ale również feng szui. Uważam, że popełniłbym nieuczciwość pisząc o taoizmie jako o filozofii, a zarazem ukazywał wszystkie religijne słabości chrzecijaństwa. Wiem, że tutaj można by długo polemizować, lecz nie mogę obecnie temu sprostać z uwagi na brak czasu, bardzo Cię proszę, jeśli chcesz to napisz o tym do naszego działu. Druga wreszcie sprawa: taoizm przedstawiłem za Reinachem, wybitnym religioznawcą i on też pisząc z religioznawczego punktu widzenia nie ukazywał taoizmu jako filozofii, lecz przedstawił jego religijnej oblicze, wedłgu niego - zwyrodniałe (kiedy to pisał nie było jeszcze na zachodzie mody na Wschód, ani setek książek o feng szui - mógł sobie pozwolić na pisanie z całą otwartością)
|
|
 | | svarozyc | > Szanowny Svarozycu> Dziękuje za uwagi, lecz w takich sytuacjach wolałbym abyś napisał lepszy tekst, jeśli sądzisz, że o taoizmie nie jest dobrze opracowane. Z chęcią to opublikuję.Cóż, o ile będę w stanie, postaram sie cos "naskrobać", choc podobnie jak Pan, panie Mariuszu, nie cierpię na nadmiar czasu  > Jeśli chodzi o mój tekst, który tak ostro skrytykowałeś, to pragnę wskazać na dwie kwestie: jeśli chodzi o systemy religijne, to nasze opisy koncentrują się (przynajmniej koncentrowały dotąd) przede wszystkim na ich religijnej a nie filozoficznej stronie. Co innego filozoficzny aspekt danej doktryny religijnej, a co innego jej ucieleśnienie religijne, związane z kultem, wierzeniami, etc.Niewątpliwie ma Pan racje, muszę przyznać, że trochę opacznie zrozumiałem Pana intencje, wobec czego zwracam honor i przepraszam. > Każdy niemal z systemów religijnych ma swoją filozoficzną stronę. Piszesz np. o buddyzmie. Trzeba zdać sobie jednak sprawę, że dziś w dobie krytyki chrześcijaństwa wschodnie religie są w europie przyjmowane bardzo bezkrytycznie.Racja, choć raczej w tym przypadku to ceremonie, obrzędy, święta, urzędy kapłańskie (w przypadku taoizmu) stanowią tutaj "nadbudowę", a nie sedno. Tym sednem jest właśnie filozofia. I tu po raz kolejny musze Pana przeprosić, gdyz faktycznie opisane w tekście aspekty taoizmu to nic innego jak późniejsze zwyrodnienia, wypaczenia. Choć i tutaj byłbym ostrożny z dyskredytowaniem, bądź prezentowaniem jako wypaczenia, praktyk takich jak feng - shui, akupunktura, praktyki magiczno - medytacyjne, tai - chi, gdyz ich ewentualny potencjał, chociażby zdrowotny, nie został jeszcze do końca odkryty, a same praktyki są wciąż zbyt dla nas egzotyczne, by dobrze zrozumieć ich sens. Choc wypada mi się z Panem zgodzić, że recepcja obcych, egzotycznych praktyk na nasz grunt często przebiega "hurtem", bez dokładnego ich przeanalizowania. Wracając do kwestii filozofii, to inaczej sprawa ma się z chrześcijaństwem, a inaczej z taoizmem, joga, buddyzmem, gdzie stanowi ona,jak już wspomniałem, istotę, sedno tychże systemów (choć może sie ona różnić od filozofii w zachodnim rozumieniu tego słowa). Podczas gdy w przypadku chrześcijaństwa, filozofia stanowi, moim zdaniem, nadbudowę, ukształtowana chociażby w procesie hellenizacji, dla dość prymitywnego w gruncie rzeczy fundamentu tejże religii, bądź wiary, jak kto woli. W związku z czym pragnałbym mimo wszystko zwrócic uwage, uczulić Pana oraz innych ewentualnych autorów przed traktowaniem na równi chrześcijaństwa, oraz wyżej wymienionych systemów. Czyli, mówiąc krócej, w przypadku chrześcijaństwa, krytyka fundamentu jest jak najbardziej zrozumiała, ale w przypadku taoizmu wymaga to bardzo dokładnej analizy i trzeba sie wystrzegać zbyt pochopnych wniosków. Natomiast krytyka zwyrodnień jest jak najbardziej na miejscu, ze zwróceniem uwagi na potężny ładunek intelektualno - filozoficzny, który niesie taoizm, oraz inne systemy wschodnie w swej czystej, nazwijmy to "pierwotnej" formie. > Mówi się o buddyzmie u nas jako o filozofii życia niemal.Fakt, tak naogół bywa, ale tym jest buddyzm w swych korzeniach (i nie tylko on). > Takie były początki buddyzmu, ale później jak to zwykle bywa życie przekuło go w religię wraz z kultem, zabobonami, piekłem, etc.Racja, patrz wyżej, moja druga uwaga (filozofia jako sedno etc) > U nas to się przemilcza, gdyż religie dalekiego wschodu są w modzie i dobrze być ich zwolennikiem. Oczywiście nie należy być bezkrytycznym, ale mimo wszystko jak juz zwróciłem uwagę, nie można wrzucać do jednego worka chrześcijaństwa, buddyzmu etc, choćby z tego względu, że buddyzm, taoizm maja niejako dużo "czystsze" konto historii, niźli chrześcijaństwo (bywały tez ciemne karty, nikt temu nie przeczy) > To jednak co się u nas mówi o buddyzmie, a to jak on faktycznie funkcjonuje w swoich tradycyjnych ojczyznach to są dwie różne kwestie [Nie chciałbym tego rozwijać na forum]. Mnie interesują te systemy wylącznie niemal jako religie, gdyż interesuje mnie ich praktyczne zastosowanie społeczne, że tak powiem. U nas Wprost się odważyło poświęcić jeden jeden jedyny artykuł na praktyczny wizerunek buddyzmu i to co ploto jego fani europejscy, a to jaki on się ukazał w swym tradycyjnym miejscu, to była różnica niesamowita. Niewątpliwie, z tym że prawidłowo powinno się mówic o "buddyzmach", gdyz inaczej sprawa ma się z buddyzmem therawada w Birmie, Tajlandii, Sri Lance etc a inaczej z zen w Japonii, Korei, buddyzmem wadżrajana w Tybecie, Bhutanie...Słowem, nie można uogólniać, choc rozumiem, że przedstawienie pewnych spraw w mozliwie jak najdokładniejszym świetle, znacznie przekroczyłoby ramy niniejszej witryny. > Oceniać taoizm czy buddyzm jako filozofie, to tak jakby chrześcijaństwo oceniać z punktu widzenia Orygenesa, czy Filona Aleksandyjskiego, I tu jest błąd, gdyz jak wcześniej napisałem, czym innym jest filozofia w taoizmie, buddyzmie (sednem), a czym innym w chrześcijaństwie (nadbudowa ledwie i to z wszech miar nieoryginalna w dodatku) > albowiem tak jak chrześcijaństwo to nie tylko logos (albo nawet nie przede wszystkim), ale i czyściec, za którym już krok do odpustów, tak samo taoizm, to nie tylko tao, ale również feng szui.Jak juz wspomniałem, pewne rzeczy wymagają jeszcze przebadania, nie można klasyfikować wszystkich praktyk medycznych oraz z pogranicza medycyny, pochodzących ze wschodu, jako prymitywnych zabobonów. Tak jeszcze dla ścisłości, o ile mi wiadomo,samo feng szui nie jest bynajmniej taoistycznego pochodzenia, jest raczej związana z tzw uniwersizmem, pojęciem wprowadzonym przez J.J.M. de Groota dla określenia wspólnej religii narodu chińskiego, której korzenie siegaja zarówno starochińskiej religii imperialnej, jak i praktyk szamanistyczno - ludowych. Czasami późniejszy taoizm, a także jego wypaczenia (jak taoistyczny papież, Czang Tao - ling oraz wiele innych) przyjmuje się jako jedną z jego "form" (tj uniwersizmu) > Uważam, że popełniłbym nieuczciwość pisząc o taoizmie jako o filozofii, a zarazem ukazywał
|
|
 | | svarozyc | > Uważam, że popełniłbym nieuczciwość pisząc o taoizmie jako o filozofii, a zarazem ukazywał wszystkie religijne słabości chrzecijaństwa. Wiem, że tutaj można by długo polemizować, lecz nie mogę obecnie temu sprostać z uwagi na brak czasu, bardzo Cię proszę, jeśli chcesz to napisz o tym do naszego działu.Tym niemniej również moim daniem popełnia sie pewną nieuczciwość, pomijając, bądź opisując zdawkowo autentyczną istotę taoizmu. Natomiast absolutnie słuszne jest, by pisać o jego wypaczeniach, ale powtarzam, ze wskazaniem na jego filozoficzne początki. Co do prośby o jakis tekst o taoizmie, o ile znajdę czas, postaram sie, jak juz wspomniałem, cos napisać, choć jestem świadomy tego, że mogłby wyjść z tego nie artykuł, a książka, o ile chce sie przedstawić we właściwy sposób zasady taoizmu  (Cóż, nie wszystko jest takie proste, ale zobaczymy, zobaczymy..). > Druga wreszcie sprawa: taoizm przedstawiłem za Reinachem, wybitnym religioznawcą i on też pisząc z religioznawczego punktu widzenia nie ukazywał taoizmu jako filozofii, lecz przedstawił jego religijnej oblicze, wedłgu niego - zwyrodniałe (kiedy to pisał nie było jeszcze na zachodzie mody na Wschód, ani setek książek o feng szui - mógł sobie pozwolić na pisanie z całą otwartością)Cóż, muszę przyznac że z pozycją pana Reinacha nie było mi dane sie zapoznać. Pisząc o feng - szui, przy braku publikacji na ten temat ów autor mógł oprócz tego, że pozwolic sobie na całą otwartość, mógł popełnic również masę błędów, bądź wypaczyć obraz feng - szui (nie czytałem jego książek, więc nie bedę polemizował, zwracam jedynie uwagę na pewną ewentualność). Natomiast wracając do Pana artykułu, jeśli Pan, podążając za Reinachem, miał podobne intencje, tzn aby przedstawic przede wszystkim religijna nadbudowę, to poraz kolejny muszę stwierdzic, iż trochę źle Pana zrozumiałem, wobec czego proszę o wybaczenie, choc parę zastrzeżeń mam w dalszym ciągu. Ale jak juz wspomniałem, byc może sam coś niecoś napiszę na temat taoizmu, o ile mi czas pozwoli  . Życzę dalszej owocnej pracy i pozdrawiam, z uszanowaniem, Svarożyc.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|