Wygląda na to, że lekarz albo chce "skłonić" Cię do korzystania z płatnych usług, albo czyta depesze kościelne zamiast obowiązujących go regulacji.
Ustawa z 6 września 2001 - Prawo farmaceutyczne (Dz.U. Nr 126, poz. 1381; weszła w życie X 2002) nie daje żadnych podstaw do odmowy przepisania "pigułek", tzn. nie ma formalnych przeciwwskazań, chyba że lekarz stwierdzi przeciwwskazania zdrowotne. To co przytoczyłaś z jego uzasadnienia, to są jakby pozostałości dyskusji o statusie farmaceutycznych środków antykoncepcyjnych ("nie lek - więc nie refundujemy"), ale to nie ma nic wspólnego z samą dopuszczalnością wystawienia recepty na "pigułki", nie jest też tak, że receptę można wystawiać tylko na leki
sensu stricto. Uzasadnianie tego nowym prawem farmaceutycznym jest tym bardziej niezrozumiałe, że to właśnie z nim wiązano przecież zmianę statusu środków antykoncepcyjnych - w ustawie tej nie "lek" jest podstawowym pojęciem a
produkt leczniczy, który słowniczek ustawy definiuje następująco:
"substancja lub mieszanina substancji, której przypisuje się właściwości zapobiegania lub leczenia chorób występujących u ludzi lub zwierząt, lub podawana człowiekowi lub zwierzęciu w celu postawienia diagnozy lub w celu przywrócenia, poprawienia czy modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu ludzkiego lub zwierzęcego; pojęcie produktu leczniczego nie obejmuje dodatków paszowych uregulowanych w odrębnych przepisach"Z tego by wynikało, że mieszczą się tutaj środki antykoncepcyjne jako substancje
"modyfikujące fizjologiczne funkcje organizmu ludzkiego"! A dzięki temu można by je było chyba wpisać na listę leków refundowanych. Zatem lekarz gada bzdury.
Od 1 czerwca 2001 r. obowiązują też nowe zasady wystawiania recept lekarskich (
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 18 maja 2001 r.), które wydłużyło nawet okres na jaki można wypisać receptę na "pigułki":
"Dla jednego pacjenta i w tym samym czasie, osoba wystawiająca receptę może przepisać maksymalnie: (...) ilość doustnego środka antykoncepcyjnego niezbędną na sześciomiesięczne stosowanie"- czyli recepta na antykoncepcję może być wypisana nawet na 6 miesięcy (mówił Ci, że może być 3-4 razy rocznie - ok, może być nawet i 2 razy rocznie, ale w ilości na cały rok stosowania). Oczywiście jest to okres maksymalny i lekarze z różnych względów nie zawsze wypisują recepty na tak długi okres, zdarza się nawet tak, że trzeba ganiać raz w miesiącu po nową receptę (przy okazji badanie). Lekarz jednak nie może odmówić wystawienia takiej recepty zasłaniając się Prawem farmaceutycznym!
Inna kwestia to ile zapłacisz za leki, bo przecież jedynie kilka jest częściowo refundowanych, tutaj jeszcze się za dużo nie zmieniło mimo nacisków. Nie refunduje się nowoczesnych środków. W
rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 28 marca 2002 r. w sprawie ustalenia limitów cen i materiałów medycznych wydawanych ubezpieczonym bezpłatnie, za opłatą ryczałtową lub częściową odpłatnością (Dz. U. Nr 33, poz. 309) są trzy preparaty antykoncepcyjne:
1) Microgynon 21 (tabl. powl.):
- 21 tabl. - 9,58 zł
- 63 tabl. - 28,73 zł
2) Rigevidon (tabl.) - 21 tabl. - 9,58 zł
3) Stediril 30 (draż.) - 21 draż. - 9,58 zł
[Kwoty oznaczają ustalony limit na opakowanie. Jeżeli cena leku refundowanego jest wyższa od limitu ustalonego dla tego leku przez Ministra Zdrowia (na podstawie ceny najtańszego odpowiednika) pacjent dopłaca różnicę między ceną leku a limitem.]
To nie są zresztą "czysto" antykoncepcyjne środki, lecz także lecznicze, zgodnie z wymogami sprzed wejścia Prawa farmaceutycznego. Te trzy środki antykoncepcyjne, oprócz tego, że są używane w antykoncepcji, to jednocześnie są preparatami hormonalnymi używanymi także w leczeniu.
Poza tym refundowany jest jeszcze lek:
4) Diane 35 (tabl. powl.):
- 21 tabl. - 21,52 zł
- 63 tabl. - 62,70 zł.
On też jest zapisywany jako środek antykoncepcyjny, gdyż takie jest jego dodatkowe działanie. Można więc powiedzieć, że obecnie refundowane są 4 rodzaje pigułek. Natomiast najnowsze i najlepsze, takie jak np.:
- mercilon - 26 zł,
- marvelon - 21 zł,
- cilest - 26 zł,
- harmonet - 28 zł,
- femoden - 74 zł za opakowanie na trzy miesiące, i in.
nie są refundowane i są płatne w 100%. Kiedy miano wprowadzać zmiany w tym zakresie, na co zanosiło się w 2002 r., środowiska klerykalne oprotestowały ten zamiar. Główny katolicki ekspert od ginekologii, seksuologii, rozwodów i wszystkiego co jakoś o łóżko zahacza - biskup Stanisław Stefanek (Przewodniczący Rady ds. Rodziny przy Episkopacie Polski) ogłosił rządowe projekty rozszerzenia refundacji mianem
"Programu Walki z Moralnością w Życiu Publicznym". Nie wiadomo w jakim kierunku to pójdzie. Teraz określano standardy nauczania dla kierunku "nauka o rodzinie" (mgr), które opracowane zostały przez speców kościelnych i jawnie będą propagować ciemnogród, mamy tam bowiem przedmiot "Biomedyczne podstawy małżeństwa z elementami seksuologii" na którym mają nauczać tylko tzw. naturalnych metod planowania rodziny. W całym programie o antykoncepcji ani słowa! Nie dziwne więc, że lekarze zaczynają wciskać kobietom klerykalny kit. Radzę zmienić lekarza lub porozmawiać z tamtym "poważnie"

Pozdrawiam.