Racjonalista - Strona głównaDo treści
Znaki na niebie i na ziemi

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
15-02-2013 10:09Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Znaki na niebie i na ziemi
Ocena 4 na 4
wiadomosci(*)ch,wid,15336533,wiadomosc.html

Nadchodzi armageddon. Papież się zorientował i abdykował. TPSA spadła o 50%. Dach reaktora w Czernobylu się zawalił. Teraz meteoryty zraniły kilkaset osób. Spełnia się biblijne proroctwo. Trzeba będzie to oblać.

PS Dlaczego nikt nie wykrył tych meteorytów? Za małe obiekty?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Reshca (2854 punktów)
>PS Dlaczego nikt nie wykrył tych meteorytów? Za małe obiekty?

Sama jestem ciekawa i szukam właśnie jakiejś informacji. Podobno naukowcy wstępnie oceniają ten meteor na kilka metrów średnicy i kilkadziesiąt ton wagi, ale to jeszcze nie potwierdzone. I ciekawi mnie czy obiekt był po prostu za mały czy może to duże przeoczenie .
16-02-2013 09:06 
 Ocena 7 na 7
Matix (5786 punktów)
Widzisz tak to jest jak się nie jest obeznanym w temacie i się zaczyna szukać informacji. Jak ktoś siedzi w temacie latami to tylko może załamywać ręce oglądając wiadomości i głupotę dziennikarzy, którzy zwykły bolid nazywają "deszczem meteorytów", albo "ekspertów" zaproszonych do studia twierdzących, że "nie wiadomo, czy ten miał związek z wieczorną DA14". Mylenie pojęć, poplątanie i sianie paniki. Wczoraj byłem świadkiem spektaklu z głupotą w rolach głównych. Przeraziłem się tylko tym, że do studia w TV zapraszali jak twierdzili ekspertów, a okazało się że to żadni eksperci, tylko wyjęci okazjonalnie z fotela emeryci z wiedzą o US z ubiegłego wieku, a przeciętny astronom amator, który jest na bieżąco, bo śledzi najnowsze doniesienia i dodatkowo jest aktywnym obserwatorem nieba zagiąłby tych "ekspertów" wiedzą jak patyki. Taka skałka jak wczoraj walnęła jest za mała, żeby mogła być na tyle jasna, żeby została wyraźnie uwieczniona na zdjęciach z przeglądów nieba. Przynajmniej na razie. To tylko maksymalnie kilka metrów średnicy - wyobrażasz sobie jak ciężko dostrzec coś o takiej wielkości z odległości kilkudziesięciu milionów kilometrów? Mało tego, wiesz jak działa przyrząd optyczny, tudzież teleskop? Proszę: jeśli obiekt który chcemy obserwować jest mały, musimy użyć dużego powiększenia, jeśli używamy dużego powiększenia zmniejszamy pole widzenia, jeśli zmniejszamy pole widzenia zmniejszamy obszar który obserwujemy. Dlatego przeglądy nieba ogarniają małe obszary. Bolid takiej wielkości jak wczorajszy wchodzi w atmosferę co rok/dwa, ale większość powierzchni planety to oceany, albo odludzia i mało kto to zauważa. Ostatni duży bolid jaki widziałem w październiku był przepiękny, rozjaśnił poranne niebo znacznie jaśniej niż Księżyc w pełni. Takich bolidów nie powodujących szkód wpada do nas mnóstwo, gdyby nie pochmurna pogoda prawie non stop byłoby co oglądać. Układ Słoneczny jest cały czas monitorowany, orbity obiektów które znamy dobrze opisane, widzisz, zaproszą do studia takiego starego profesorka co żyje gdzieś tam w PRL'u, a tu świat idzie do przodu: www.youtube.com/watch?v=xJsUDcSc6hE - to jest jakiś nikły % obiektów które tam są, być może pewnego dnia będziemy mieć mapę z prawdziwego zdarzenia, a i tak minie jeszcze więcej czasu zanim pomysły obrony staną się realne do realizacji. Ci, którzy krzyczą, że musimy już budować system obrony są hipokrytami o wiedzy zerowej. Najpierw to trzeba mieć wiedzę o zagrażających obiektach, a żeby mieć wiedzę trzeba robić przeglądy nieba, przed czym oni chcą nas chronić? Przed tymi kilkoma % znanych obiektów kiedy w każdej chwili może coś spaść bez zapowiedzi?

Jeśli chcesz rzetelnych informacji to czytaj np. tutaj: astropolis(*)oru-nad-czelabiskiem-15022013/

astropolis(*)-przelotu-asteroidy-2012-da14/
Reshca (2854 punktów)
>Widzisz tak to jest jak się nie jest obeznanym w temacie i się zaczyna szukać informacji. Jak ktoś siedzi w temacie latami to tylko może załamywać ręce oglądając wiadomości i głupotę dziennikarzy,

Dokładnie. Natrafiłam w trakcie szukania na kilka stron i artykułów ale, że nie siedzę w tym temacie ciężko było "przefiltrować" informacje w kierunku tych rzetelnych :/. Tym bardziej, że sami eksperci wypowiadający się w telewizji nie zawsze są wiarygodni, jak sam wspomniałeś.

>Mylenie pojęć, poplątanie i sianie paniki.

Dlatego zawsze staram się najpierw zebrać trochę informacji i wiadomości nim zacznę panikować .

>Taka skałka jak wczoraj walnęła jest za mała, żeby mogła być na tyle jasna, żeby została wyraźnie uwieczniona na zdjęciach z przeglądów nieba. Przynajmniej na razie.

I takiej informacji właśnie szukałam . I żeby dalej niepotrzebnie nie cytować, dziękuję za dokładną odpowiedź. Nie jestem ekspertem ale przynajmniej już wiem na czym to mniej więcej polega. Co do bolidów, czytałam kiedyś, że są dużo większe i jaśniejsze od "zwykłych" meteorów, ale nie przypuszczałam, że aż tak. Dlatego byłam wczoraj pod takim wielkim wrażeniem oglądając filmy na youtube. To na prawdę przepiękne widowisko i chciałabym kiedyś zobaczyć to na własne oczy.

>Jeśli chcesz rzetelnych informacji to czytaj np. tutaj: astropolis(*)oru-nad-czelabiskiem-15022013/

Z chęcią poczytam. I jeszcze raz dziękuję .
16-02-2013 11:20 
 Ocena 2 na 2
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Podobno naukowcy wstępnie oceniają ten meteor na kilka metrów średnicy i kilkadziesiąt ton wagi

No to mamy trochę świeżych wiadomości ze strony NASA.

Jak donosi agencja nie było to kilka metrów średnicy, a 17 metrów i nie kilkadziesiąt ton, a 10 tysięcy ton.
Energia uwolniona w wyniku eksplozji miała wartość 500 kiloton! To jakieś 30x więcej od energii wyzwolonej przez bombę atomową zrzuconą na Hiroszimę.
Nie wiem niestety ile kilometrów nad ziemią miała miejsce eksplozja - ale nie trzeba tu wielkiej wyobraźni, żeby domyśleć się jakie skutki wywołałoby bezpośrednie uderzenie w powierzchnię Ziemi.

Jak ocenia Paul Chodas z NASA Near-Earth Object Program Office:
Cytat:
"We would expect an event of this magnitude to occur once every 100 years on average. When you have a fireball of this size we would expect a large number of meteorites to reach the surface and in this case there were probably some large ones."

>I ciekawi mnie czy obiekt był po prostu za mały czy może to duże przeoczenie .

Wygląda na to, że tym razem było to poważne przeoczenie, które obnaża nasze umiejętności wykrywania podobnych zagrożeń. Podobnej wielkości asteroida powinna teoretycznie z dużym prawdopodobieństwem zostać zauważona przez jakiegokolwiek astronoma przynajmniej z kilkudniowym wyprzedzeniem, o czym mówili wczoraj rosyjscy astronomowie.
Reshca (2854 punktów)
>Jak donosi agencja nie było to kilka metrów średnicy, a 17 metrów i nie kilkadziesiąt ton, a 10 tysięcy ton.
>Energia uwolniona w wyniku eksplozji miała wartość 500 kiloton! To jakieś 30x więcej od energii wyzwolonej przez bombę atomową zrzuconą na Hiroszimę.

Robi wrażenie ... Świat nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.
16-02-2013 12:46 
 Ocena 3 na 3
Matix (5786 punktów)
>Wygląda na to, że tym razem było to poważne przeoczenie, które obnaża nasze umiejętności wykrywania podobnych zagrożeń.

Nie było to żadne poważne przeoczenie. Zobacz sobie filmik który podrzuciłem ile tego już wykryliśmy i wyobraź sobie, że to nawet kilka % nie jest z tego co tam faktycznie lata. Takie zderzenie może się wydarzyć w każdej chwili, tzn. takie o którym nie będziemy mieli pojęcia, że nadchodzi. Po prostu mapa jest jeszcze pusta, w zasadzie są na niej tylko te duże obiekty i bardzo mała część tych mniejszych. Wszystko dlatego, że jeszcze nie było misji kosmicznej dedykowanej wykryciu zagrażających Ziemi obiektów. Te wszystkie obiekty które są na mapie to tylko obiekty odkryte przy okazji przez misje przeznaczone głównie do czego innego lub przez teleskopy ziemskie, które są mało wydajne z powodu usytuowania na Ziemi. Pierwszą misją dedykowaną wykryciu obiektów zagrażających Ziemi ma być misja Sentinel fundacji non-profit B612. NASA ma ich w nosie, ale może obejdzie się bez ich łaski szczególnie po ostatnich wydarzeniach, bo oni wolą wysłać n-tą zabawkę na Marsa zamiast zająć się czymś nieco ważniejszym.
17-02-2013 11:53 
 Ocena 3 na 3
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Ziemi ma być misja Sentinel fundacji non-profit B612. NASA ma ich w nosie, ale może obejdzie się bez ich łaski szczególnie po ostatnich wydarzeniach, bo oni wolą wysłać n-tą zabawkę na Marsa zamiast zająć się czymś nieco ważniejszym.

Badania Marsa wcale nie są mniej ważnym przedsięwzięciem.
Jak dla mnie najbardziej dołującym aspektem piątkowego wydarzenia jest społeczna i medialna reakcja. Miałem nadzieję, że incydent podziała jak kubeł zimnej wody, uświadamiając opinii publicznej, że możliwość zderzenia Ziemi z asteroidą nie jest wymysłem Hollywoodu, ale scenariuszem, który może zdarzyć się w prawdziwym świecie.
Zgadzam się z poglądem, że deklaracje budowy "systemu obronnego" są przedwczesne. W pierwszym rzędzie powinniśmy się zająć badaniami, zwrócić należną uwagę na programy badań kosmicznych.

Tymczasem co widzę w gazetach i na portalach informacyjnych? Dziennikarze zastanawiają się nad związkiem incydentu z abdykacją Benedykta XVI. Plotą coś o jakichś przepowiedniach końca świata i znakach na niebie. Niestety - wychodzi na to, że jesteśmy zaawansowaną cywilizacją techniczną, której mentalność jedną nogą wciąż jeszcze tkwi w epoce brązu...
21-02-2013 12:28 
 Ocena 1 na 1
Marek Matejewski (3695 punktów)
>>Wygląda na to, że tym razem było to poważne przeoczenie, które obnaża nasze umiejętności wykrywania podobnych zagrożeń.
>Nie było to żadne poważne przeoczenie. Zobacz sobie filmik który podrzuciłem ile tego już wykryliśmy i wyobraź sobie, że to nawet kilka % nie jest z tego co tam faktycznie lata(...)

Faktem jest, że Ziemia nie posiada skoordynowanego programu, który wykrywałby zagrożenia w postaci zbliżających się meteoroidów. Niestety najczęściej ostrzeżenia docierają do nas dzięki setkom astronomów-amatorów, którzy z zaciekawieniem obserwują przestrzeń wokół Ziemi. Jednak nawet oni muszą mieć dostęp do profesjonalnych teleskopów znajdujących się w obserwatoriach. W domowych warunkach i niewielkim teleskopem podobnego zagrożenia wykryć nie sposób.

To, że meteoroid niepostrzeżenie wpadł do atmosfery i narobił w Czelabińsku zamieszania ma jak się okazuje wiele przyczyn. O dwóch pierwszych, które wymieniam pisze NASA:
1) Z analizy zdjęć szczątków meteoroidu wynika, że słabo odbijał światło słoneczne, przez co nawet wielkie teleskopy mogły go zlokalizować zaledwie 2 godziny przed uderzeniem.
2) W momencie, gdy meteoroid był już wystarczająco blisko by go zaobserwować, znajdował się w świetle dziennym, co z kolei sprawia, że szanse na dostrzeżenie go malały do minimum.
3) Praktycznie wszyscy astronomowie byli w ostatnim czasie skoncentrowani na obserwowaniu dużo większego obiektu przelatującego bardzo blisko Ziemi, o którym nawet sporo media pisały.
Meretseger (61860 punktów)
>Trzeba będzie to oblać.
Z przyjemnością
>PS Dlaczego nikt nie wykrył tych meteorytów? Za małe obiekty?
W tej chwili Ziemia jest w zasięgu sześciu, o ile dobrze pamiętam, rojów, w tym Lutowych Leonidów (nie mylić z Leonidami w listopadzie). Leci średnio 5 meteorów na godzinę. Może jakiś większy się zabłąkał i spadł, rozlatując się w atmosferze na deszcz. Upadki meteorytów są dość częste www.ptmet.org.pl/met.htm
15-02-2013 12:34 
 Ocena 1 na 1
Reshca (2854 punktów)
>Upadki meteorytów są dość częste www.ptmet.org.pl/met.htm

Fakt . Chociaż rzadko mamy okazje oglądać upadki z takim efektem . Od rana oglądam nagrane filmy i nadziwić się nie mogę. Natura znów delikatnie dała znać o sobie .
15-02-2013 15:32 
 Ocena 3 na 3
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Upadki meteorytów są dość częste

Ale chyba jednak nie w tak zaludnionych obszarach, jak ten dzisiejszy...
Na chwilę obecną doliczono się 950 rannych osób, 3000 uszkodzonych budynków.
Jestem po gorącej rozmowie z koleżanką z Magnitogorska - to jakieś 250 km od Czelabińska, niedaleko którego podobno spadła główna bryła, a mimo to w magnitogorskich okolicach ludzie również znaleźli jakieś odłamki. Podobno nawet po stronie kazaskiej coś ludzie znajdują. Pewnie niektóre informacje się potwierdzą, a część zostanie zdementowanych. Trzeba poczekać trochę czasu.

Pytanie kto za tym stoi?
Trzeba śledztwo jakieś przeprowadzić. Piorun, który trafił w kopułę bazyliki w Watykanie to może być robota np. Zeusa, Catequila, Seta, Iny, Päjan-öddää ale też Aji-Suki-Taka-Hi-Kone... Podejrzanych jest jeszcze wielu innych.

Ale kto tam cisnął tymi meteorytami w Czelabińsk? No eksperta od meteorów znaleźć nie mogę. Niby to żelazne, to może by tak zwalić winę na Helkę, Gu albo Rauta Rekhi?
16-02-2013 12:09 
 Ocena 2 na 2
chesterx (739 punktów)
(zablokowany)
Naziści z księżyca!
18-02-2013 08:44 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)
>>Upadki meteorytów są dość częste
>Ale chyba jednak nie w tak zaludnionych obszarach, jak ten dzisiejszy...
Zdarzało się. W styczniu 1868 r. wielki meteoryt spadł w okolicach Pułtuska. Przedtem widoczny był niemal w całej Polsce. W Pułtusku mieszkańcy widzieli ognistą kulę, która spadała wprost na nich. Tuż przed upadkiem bolid rozpadł się przy potężnej eksplozji. Następnego dnia mieszkańcy pobliskich wsi zbierali z pól "czarne kamienie". Do dziś zebrano kilka tysięcy fragmentów, szacuje się, że było ich ok. 70 000. Nie mam danych o zniszczeniach.
Morasko spadł ok. 5000 lat temu; największy fragment waży 164 kg. Gdyby spadł dziś, rąbnąłby w Poznań.
Jeden z największych, Campo del Cielo, rozpadł się na wiele części, z których największa ważyła ponad 33 tony. www.meteorites.gsi.pl/campo.htm Gdyby to spadło na teren zabudowany, byłaby miazga. Na szczęście było to kilka tysięcy lat temu, ale może się powtórzyć w każdej chwili i w dowolnym miejscu.
Słynny krater w Arizonie, pierwszy zidentyfikowany jako krater impaktowy, ma ponad kilometr średnicy, powstał w wyniku uderzenia meteorytu o średnicy ok. 25 m. I wyobraź sobie, że TO spada na Kraków. Na szczęście ani w Ameryce, ani kilkadziesiąt tysięcy lat temu Krakowa nie było...
Meteoryty rzadko upadają na tereny zabudowane, bo terenów zabudowanych na kuli ziemskiej jest bardzo, ale to bardzo mało. Powierzchnia Ziemi to głównie oceany, lasy, stepy, pustynie (także lodowe). Dlatego większość kosmicznego gruzu upada wręcz niezauważona.



www.astroblemy.pl
Hodża (11172 punktów)
>I wyobraź sobie, że TO spada na Kraków.

Nie, na Kraków nie. Nie mogę.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
chesterx (739 punktów)
(zablokowany)
To prędzej był jeden większy obiekt, który rozpadł się w atmosferze na mniejsze. A przecież meteory spadają na ziemię codziennie, a w miarę zwiększania się populacji i urbanizacji coraz to nowszych terenów takie wydarzenia będą pewnie częstsze. Dobrze tylko, że żaden z tych kamulców nie trafił w czelabińską elektrownię
16-02-2013 09:13 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
>To prędzej był jeden większy obiekt, który rozpadł się w atmosferze na mniejsze.

Tak właśnie było, a nazywanie tego "deszczem meteorytów" to nadużycie dziennikarzy nie mających pojęcia o czym mówią. Deszcz to by był jakby już kilka kilkanaście obiektów wchodziło w atmosferę.
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Tak właśnie było, a nazywanie tego "deszczem meteorytów" to nadużycie dziennikarzy nie mających pojęcia o czym mówią. Deszcz to by był jakby już kilka kilkanaście obiektów wchodziło w atmosferę.

Gdyby operować tu ścisłą terminologią naukową, to dziennikarze pisząc o "deszczu meteorytów" mimo wszystko mają rację. "Deszcz meteorytów" jak najbardziej miał tam miejsce. Na rosyjskie miasta i obszary rolnicze wokół Magnitogorska czy Czelabińska spadło mnóstwo odłamków. Wstępnie teren rażony odłamkami ocenia się mniej więcej na obszar porównywalny do powierzchni Polski. Łowcy kosmicznych kamieni z całego świata już ciągną do obwodu czelabińskiego, gdyż w naszych czasach tak wielkiej gratki dla poszukiwaczy meteorytów jeszcze nie było... Nie są to tak trudno dostępne tereny jak syberyjskie bagna wokół Tunguski, więc pewnie wkrótce zobaczymy ciekawe znaleziska.

Natomiast nie można mówić o "deszczu meteoroidów" lub "deszczu meteorów".
No i trzeba też dodać, że takie "deszcze meteorytów" praktycznie zawsze są spowodowane eksplozją pojedynczego meteoroidu w atmosferze ziemskiej.
16-02-2013 19:10 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Gdyby operować tu ścisłą terminologią naukową, to dziennikarze pisząc o "deszczu meteorytów" mimo wszystko mają
...
>Natomiast nie można mówić o "deszczu meteoroidów" lub "deszczu meteorów".

Polska wikipedia jest sprzeczna.
Piszą, że deszcz meteorów, to grupa ciał niebieskich, a w definicji meteora wyjasniają że jest to jedynie ślad świecenia.

pl.wikipedia.org/wiki/Deszcz_meteorów
pl.wikipedia.org/wiki/Meteoroid
pl.wikipedia.org/wiki/Meteor

Z angielskiej wynika że deszcz meteorów jest prawidłową nazwą.
en.wikipedia.org/wiki/Meteoroid
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Polska wikipedia jest sprzeczna.

Nie opierałem się na wikipedii, ale skoro już o niej mówimy, to gdzie ta sprzeczność?
Hasła dotyczące tego co nam spada na głowę z kosmosu są stosunkowo poprawnie zredagowane.

>Piszą, że deszcz meteorów, to grupa ciał niebieskich

Gdzie? Grupa ciał to grupa ciał, a deszcz to nazwa zjawiska.

>w definicji meteora wyjasniają że jest to jedynie ślad świecenia.

W istocie tak właśnie jest. Tymczasem nad Czelabińskiem nikt nie zaobserwował deszczu owych meteorów, a zaledwie pojedynczy bolid. Takie "deszczowe" zjawisko jest raczej charakterystyczne dla rojów meteoroidów wpadających do ziemskiej atmosfery i cyklicznie bombardujących Ziemię.

>Z angielskiej wynika że deszcz meteorów jest prawidłową nazwą.

Dlaczego miałby nią nie być?
Można wyróżnić deszcz meteorów, deszcz meteoroidów czy np. deszcz meteorytów - każde zjawisko polega na czymś innym. Kilka dni temu w Rosji zaobserwowano tylko deszcz meteorytów - choć miał potężny zasięg rażenia (zbliżony do rozmiaru powierzchni Polski), gdyż wiemy już, że meteoroid rozpadł się na wysokości co najmniej 30 km.

Jednak w rzeczywistości rzadko posługujemy się tak precyzyjnym słownictwem. Większość osób nazywa to jak tam komu wygodnie.
Matix (5786 punktów)
Co do wyrażeń to w Czelabińsku poszedłbym jeszcze na takie coś jak: "deszcz odłamków meteoryt u". "Deszcz meteorytów" sugeruje, że wpadały w atmosferę mnogie skałki, co sugeruje jakiś przebiegły i chytry atak na Ziemię, co buduje panikę. Kojarzy się również z deszczami meteorów rojowych, a one są czymś zupełnie innym.
17-02-2013 12:57 
 Ocena 2 na 2
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Co do wyrażeń to w Czelabińsku poszedłbym jeszcze na takie coś jak: "deszcz odłamków meteoryt u". "Deszcz meteorytów" sugeruje, że wpadały w atmosferę mnogie skałki,

Niestety powszechny odbiór społeczny pewnie właśnie taki jest. Doprecyzujmy więc jeszcze raz jak to wygląda:

To co wpada do atmosfery nie jest jeszcze "meteorytem". Taką nazwę otrzymują meteoroidy, które przez tą atmosferę się przebiją (co już musi wtedy skutkować uderzeniem z powierzchnię Ziemi - nie koniecznie jakimś spektakularnym).

W przypadku gdy meteoroidy się przebiją, to mogą wystąpić trzy rodzaje "deszczów meteorytowych":
1) Deszcz meteorytów pochodzący od meteoroidów rojowych co jest zjawiskiem cyklicznym. Wówczas zwykle występuje zarówno deszcz meteorów (świetliste smugi), jak i deszcz meteorytów - ten drugi jest mniej spektakularny, gdyż skały, które się nie zdążą spalić w atmosferze i które dotrą do powierzchni Ziemi są zwykle malutkie i nie stanowią masowego zagrożenia. Czasami kończy się tylko na deszczu meteorów, bo żaden z meteoroidów nie jest w stanie pokonać atmosferycznej bariery.
2) Deszcz meteorytów pochodzący z eksplozji pojedynczego, dużego bolidu. Taka sytuacja właśnie wystąpiła na obszarze obwodu czelabińskiego. To jest właśnie zjawisko, które określiłeś mianem "deszczu odłamków meteorytu". Precyzyjniej by było chyba jednak: "deszcz meteorytów pochodzących z eksplozji meteoroidu". To właśnie najczęściej występujący rodzaj "meteorytowego deszczu".
3) Trzecia możliwość to jakaś grupa zabłąkanych meteoroidów, których spora masa pozwoli na przebicie się przez atmosferę (choć pewnie i tak ulegną rozdrobnieniu w atmosferze i zrobi się ich jeszcze więcej), co wywoła niszczycielski grad kamieni z kosmosu. To zjawisko zdecydowanie najmniej prawdopodobne w porównaniu do poprzednich - aczkolwiek tak najczęściej przedstawiany jest deszcz meteorytów w kinematografii.

Czym jest "deszcz meteorów" już wyjaśnialiśmy...
Warto więc wspomnieć o jeszcze innym deszczu. A dokładnie o "deszczu meteoroidów" - był bardzo charakterystyczny miliardy lat temu, gdy powstawała Ziemia. Wówczas nie istniała atmosfera, przez którą musiałby się przebijać meteoroidy i bez żadnego problemy docierały do powierzchni Ziemi bombardując ją nieustannie. Deszcze meteoroidów były swego czasu częste, jak ulewy na Nizinie Gangesu w porze deszczowej.

W sumie nie ma sensu kruszyć kopii o tą całą terminologię, wszystkie te bryły co nas bombardują, to pierwotna materia naszego układu gwiezdnego. To materia, która bardzo wolno się kondensowała, pozostałości po różnych kosmicznych kolizjach albo szczątki nieco większych ciał rozrywanych przez pola grawitacyjne większych ciał. Od czasu "śmierci" przodka naszego Słońca "szukają" swojej okazji, żeby stać się czymś większym...
18-02-2013 09:10 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>"Deszcz meteorytów" jak najbardziej miał tam miejsce.
>Natomiast nie można mówić o "deszczu meteoroidów" lub "deszczu meteorów".
Jak najbardziej mówimy "deszcz meteorów". Meteorem jest to, mówiąc obrazowo, co wpadło w atmosferę i świeci. Nawet pojedynczy meteor może zmienić się w deszcz meteorów, jeśli po drodze, w atmosferze, wybuchnie (wybuchający meteor to bolid).

To leonid. Ciekawe, gdzie upadł...
A poniżej deszcz meteorów z 1833 roku na rycinie autorstwa A. Vollumy:



www.pgi.gov.pl
18-02-2013 12:01 
 Ocena 2 na 2
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Jak najbardziej mówimy "deszcz meteorów". Meteorem jest to, mówiąc obrazowo, co wpadło w atmosferę i świeci.

Oj pani moderator... Już to wyjaśniłem:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,548326#w548669

Natomiast niniejsza wypowiedź:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,548326#w548602
odnosiła się do konkretnego zdarzenia, które zostało (a w przypadku "deszczu meteorów" raczej nie zostało) zaobserwowane w obwodzie czelabińskim. Była to odpowiedź na to jakiego nazewnictwa w sprawie wydarzeń w Rosji używają dziennikarze.

Pojedynczy świecący bolid jeszcze deszczem przecież nie jest...
No chyba, że chwilę po eksplozji uznamy za taki milisekundowy deszcz, ale raczej nikt nie zauważył, żeby coś tam się szczególnie zdążyło zaświecić, bo odłamki po eksplozji były prawdopodobnie zbyt małe. Poza za tym po eksplozji meteoroid razem z odłamkami wytracił ogromny procent swojej prędkości co świeceniu już nie sprzyjało. No chyba, że ktoś mi pokaże film z okolic Czelabińska z gromadą świetlnych smug...

Już zmieniając temat...
Nie rozumiem tej rosyjskiej psychozy związanej z zamykaniem wielu obszarów, gdzie upadło najwięcej odłamków. W niektórych miejscach służby otoczyły teren szczelnie jak co najmniej po katastrofie smoleńskiej. Ludzie są tam mocno zniesmaczeni i czują się traktowani jakby nie byli obywatelami własnego kraju. Polacy nie mają się co dziwić, że nie chcieli nas dopuścić do tego smoleńskiego złomu, skoro rosyjskie służby specjalne dostają szajby nawet z powodu zwykłych meteorytów...
18-02-2013 13:02 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Oj pani moderator... Już to wyjaśniłem:
Moja wina, zagapiłam się i najpierw odpowiedziałam, a potem przeczytałam resztę Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że miałam do przeczytania ok. 500 postów.
Reshca (2854 punktów)
Gdyby ktoś był zainteresowany: odpowiedź NASA na to, dlaczego nie wykryli obiektu .

tvnmeteo.t(*)niejsze-zadania,76719,1,0.html
18-02-2013 09:38 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>tvnmeteo.t(*)niejsze-zadania,76719,1,0.html
Duże bydlę:
Cytat:
Szacowana średnica tego obiektu, na chwilę przed wejściem w atmosferę ziemską, wynosiła od 15 do 17 metrów. Z kolei jego masa wynosiła 10 tys. ton.

Wypada się tylko cieszyć, że się dokładnie rozpadł, a nie spadł w całości.

Wróć do listy wątków działu Świat

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365