Sprawa to morderstwo 14-letniej dziewczynki, którą zaatakował i zgwałcił trzykrotnie od niej starszy kuzyn. Gwałconą dziewczynkę usłyszała żona sprawcy, zaciągnęła nastolatkę do swojej chaty, zbiła ją i wezwała radę starszych. I choć rodzice dziewczynki wcześniej zgłaszali radzie, że kuzyn ją prześladuje, to skończyło się na upomnieniu mężczyzny i karze pieniężnej. Rada wcześniejszego nagabywania nie wzięła jednak pod uwagę przy ogłaszaniu wyroku i za stosunek seksualny z żonatym mężczyzną skazała dziewczynkę na karę chłosty. Ona miała dostać 101 batów, on 201, tylko że jemu udało się uciec. Ona straciła przytomność po 70 uderzeniach. Ofiara wioskowego szariatu trafiła do szpitala, gdzie zmarła po tygodniu. Okazało się, że w akcie zgonu ani słowa nie ma wzmianki o stanie fizycznym dziewczynki i jest nawet sugerowane samobójstwo. Lekarze zafałszowali wyniki post mortem. Artykuł ze strony CNN nie wspomina w jaki sposób sprawa została nagłośniona, ale faktem jest, że właśnie ów raport post mortem wzbudził falę oburzenia. Eksumacja i nowe badania potwierdziły rozległe obrażenia węwnętrzne jako powód śmierci, lekarzom grozi więzienie za fałszowanie dokumentacji, gwałciciela złapano. Rodzice dziewczynki potrzebują jednak ochrony, gdyż domagając się sprawiedliwości, narazili się radzie starszych, a sąsiedzi mogą chcieć się na nich zemścić. |