Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nie cudzołóż, ani nawet nie pożądaj

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
24-10-2008 10:38Vytautas (4394 punktów)Nie cudzołóż, ani nawet nie pożądaj
Ocena 17 na 17
W wątku "Racjonalnie o feminizmie" dyskusja chwilami zahaczała o sprawy seksu w ogóle a gwałtu seksualnego w szczególności.
Zadziwiła mnie olbrzymia wstydliwość wszystkich niemal dyskutantów. To ciągłe 'wicie-rozumicie', te niedopowiedzenia, które wręcz uniemożliwiały rzeczową dyskusję.
Do tej pory, dla przykładu, nikt mi nie wyjaśnił, jak możliwy jest gwałt na mężczyźnie, mimo że do penetracji kobiety konieczna jest erekcja, a do niej podniecenie mężczyzny. Według mnie napalona nimfomanka może tylko molestować seksualnie mężczyznę, ale nie może go zgwałcić. W odpowiedzi 'słyszałem' tylko coś w rodzaju 'a jednak podobno może' i to tylko od jednej osoby. Reszta -- woda w usta.
Ale ja chciałbym szerzej o tych sprawach.
Wymyśliłem taką teoryjkę od siedmiu boleści i jestem ciekaw, co ona według Was jest warta.
Porównajmy dwie kultury starożytne, pod względem podejścia do spraw seksu.
W Grecji ziemi ornej zawsze było raczej mało, podobno w V w. p.n.e. Grecy produkowali tylko połowę tej żywności, jaka im była potrzebna, resztę musieli importować. W tej sytuacji nie leżało w interesie społecznym mnożenie się ponad miarę.
Seks u większości zwierząt służy prokreacji. Człowiek (i szympans Bonobo) znalazł inne zastosowanie dla seksu -- rozrywkę, radość, szczęście. Tylko ludzkie kobiety maja łechtaczkę -- narząd, który służy tylko przyjemności seksualnej, niczemu więcej.

Kultura starożytnych Greków eksponowała tę ludyczną funkcję seksu. W modzie był homoseksualizm obu płci. Hetery -- tancerki, pieśniarki i mistrzynie seksu były otoczone powszechnym szacunkiem. Kult Afrodyty nie był po prostu kultem płodności, ubóstwiano jej urok i urodę.

Przyjmijmy za prawdziwe starożydowskie opowieści o wyjściu z Egiptu.
W Egipcie nagość była czymś powszechnym i zwyczajnym; każdy niemal staroegipski relief o tym zaświadcza. Pierwsza sprawa, jaką załatwił Mojżesz po wyprowadzeniu Żydów do Synaju było szczelne ubranie kobiet. Kobieta naga podoba się tylko, jeśli jest piękna, jeżeli wszystkie kobiety są szczelnie ubrane, podobają się wszystkie. A kobiety izraelskie miały przed sobą ważne zadanie -- musiały rodzić. Rodzić musiały wszystkie, jak najwięcej, bez względu na urodę, na stan posiadania, bo taki był interes społeczny.
Jahwe dał ludowi wybranemu Ziemię Obiecaną, krainę miodem i mlekiem płynącą, ale, no cóż, zamieszkałą przez narody silne, zamożne i ludne. Do ich wyrżnięcia potrzebni byli żołnierze. Do rodzenia żołnierzy potrzebne były matki płodne i wielodzietne.
Stąd potępienie obyczajów ludów o kulturze podobnej do greckiej w micie o Sodomie i Gomorze. Stąd 'nie cudzołóż', masz przecież swoją żonę, to nic, że szpetną lub niemiłą; 'jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma', ona też musi rodzić. Rodzić muszą także wdowy, brat nieboszczyka męża ma obowiązek płodzić dzieci ze szwagierką -- prawo lewiratu. Po spustoszeniu Jerozolimy przez Assyryjczyków córy jerozolimskie musiały wychodzić na rogatki miasta, aby tam oddawać się byle komu. Musiały, bo bezdzietność dla izraelskiej kobiety, to większa hańba, niż cudzołóstwo.
Kultura seksualna kościoła katolickiego to kontynuacja kultury żydowskiej. Ma to jakiś sens? Przy tak szybko zaludniającej się Ziemi po co nam sztuczne podnoszenie płodności?
Ot, faceci przez nakaz celibatu doprowadzeni do skraju zboczenia narzucają to swoje zboczenie wiernym. Trzeba powiedzieć, że skutecznie.
W psychice młodej dziewczyny istnieje lęk przed zgwałceniem. To nawet ma sens, bo młodzi chłopcy, z których obyczaj, religia i brak edukacji seksualnej czyni seksualnych prymitywów, potrafią tylko gwałcić, chcą szybko, dużo i byle jak.
Ten seksualny prymitywizm przenosi się także na dorosłych.
Facetowi, który przez cały czas małżeństwa gwałcił żonę, bo myślał i dalej myśli, że to tak trzeba, nikt nie wyjaśni, że on robi źle, bo istnieje tabu rozmowy o seksie, a to, co usłyszy od takich jak on kumpli od kieliszka utwierdza go w przekonaniu, że baby są kłótliwe i trzeba z nimi pięścią robić porządek.
Kobiety po swoich mężach, gwałcicielach, pijakach i damskich bokserach sądzą, że chłopy to bydlaki z piekła rodem, że kochać można i trzeba tylko dzieci, a z facetem albo się trzeba rozwieść, albo cierpieć swój krzyż od Boga dany.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

24-10-2008 11:29
 Ocena 10 na 12
Duda (25557 punktów)
Nie sposób z Tobą się nie zgodzić. W Polsce nie tylko katolicyzm ze swoim zboczonym podejściem do seksu ale i komunistyczny purytanizm zrobiły swoje.
Cenzura ogałacała filmy z wszelkich "momentów" zmieniała tez dialogi jeżeli uznane zostały za zbyt "nieobyczajne". Autorka "Sztuki kochania" pani Wisłocka skarżyła się w wywiadzie po ukazaniu książki, że w języku polskim brak jest słów, które nie byłyby ordynarne albo zbyt medyczne. Mówiła, też że natknęła się na sztukę Fredry, która ze względu na słownictwo znalazła się na całkowitym indeksie i pewnie jeszcze tam jest. A było to 40 lat temu.
Skoro nie mamy słów to jak mamy o tym mówić?
W Radiu TOK FM w środy dość późno w nocy prowadzona jest audycja " Kochaj się długo i zdrowo" gdzie Ewa Wanad i Andrzej Depko rozmawiają o seksie i płciowości człowieka.
Poniżej podaję link gdzie można posłuchać archiwalnych nagrań.
Ewa Wanad i Andrzej Depko
serwisy.gazeta.pl/tokfm/0,81068.html

Udaje im się w niezwykle kulturalny i dowcipny sposób rozmawiać o seksie bez żadnego tabu. Jest to chyba pierwsza i jedyna dotąd audycja, w której nie ma zakłamania i uników i niedomówień.
Więc skąd Polacy mają cokolwiek wiedzieć o seksie? Wiedzą tylko to co podpowiada im prymitywna natura. Czyli zostali gdzieś w epoce kamiennej.
Pozdrawiam.
25-10-2008 19:51 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Ewa Wanad i Andrzej Depko
>serwisy.gazeta.pl/tokfm/0,81068.html
>Udaje im się w niezwykle kulturalny i dowcipny sposób rozmawiać o seksie bez żadnego tabu. Jest to chyba pierwsza i jedyna dotąd audycja, w której nie ma zakłamania i uników i niedomówień.
> Więc skąd Polacy mają cokolwiek wiedzieć o seksie? Wiedzą tylko to co podpowiada im prymitywna natura. Czyli zostali gdzieś w epoce kamiennej. >

Taaa, Jestem Polakiem... nie słuchałem tej/tych audycji...wniosek prosty:

...wiem tylko to, co podpowiada mi prymitywna, kamienno-epokowa natura...

... a podpowiada mi, że wszelkie uogólnienia są nietrafne z definicji...jak ta.

Pozdrawiam.
Duda (25557 punktów)
>...wiem tylko to, co podpowiada mi prymitywna, kamienno-epokowa natura...
>... a podpowiada mi, że wszelkie uogólnienia są nietrafne z definicji...jak ta.

Chyba jesteś przewrażliwiony. To ostatnie zdanie odnosiło się do całej mojej wypowiedzi. O braku w języku polskim słownictwa o literaturze nie wspominając.
A jeżeli o audycję chodzi to właśnie trafiłam tam kiedyś na taką, gdy razem ze słuchaczami poszukiwali właśnie słów.
26-10-2008 08:35 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>...wiem tylko to, co podpowiada mi prymitywna, kamienno-epokowa natura...
>>... a podpowiada mi, że wszelkie uogólnienia są nietrafne z definicji...jak ta.
>Chyba jesteś przewrażliwiony. To ostatnie zdanie odnosiło się do całej mojej wypowiedzi. O braku w języku polskim słownictwa o literaturze nie wspominając.
>A jeżeli o audycję chodzi to właśnie trafiłam tam kiedyś na taką, gdy razem ze słuchaczami poszukiwali właśnie słów.>

Owszem, jestem uwrażliwiony na zwroty typu: "wszyscy Polacy witają..."; "Polacy powinni..."; "wszyscy powinniśmy..."; "my, kobiety żądamy..."; mężczyźni to chamy...itp, etc., lecz nie uważam tego za przewrażliwienie.

Hołduję zasadzie: mów za siebie; jeśli jest choć jeden/jedna, który "nie wita ze wszystkimi Polakami" to znaczy, że nie wszyscy Polacy witają.

Przy okazji usadowiłaś się w "elitarnej" grupie, zdystansowanej od "reszty z epoki kamiennej", licząc również na solidarność czytającego, który nie zaprzeczy reszcie Twojej argumentacji, bo też (w domyśle) jest z "elity" przecie.

Czyli jest to argumentum ad populum.
27-10-2008 20:20 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...) Mówiła, też że natknęła się na sztukę Fredry, która ze względu na słownictwo znalazła się na całkowitym indeksie i pewnie jeszcze tam jest. (...)

Aleksander Fredro

"Sztuka Obłapiania" może ?

www.polskiinternet.com/polski/rozr/poezja5.htm

W druku, dołączona do wykwintnego piwka, gdzieś tak w okolicy połowy lat 90-tych.


Tomasz Sztejka
Duda (25557 punktów)
Chyba nie o to jej chodziło! To była o ile pamiętam sztuka do wystawienia w teatrze.
Zachwycała się między innymi nazwiskami bohaterów tej sztuki. Czyli wszystko dalej przed nami. Archeolodzy kiedyś znajdą.
28-10-2008 02:15 
 Ocena 4 na 4
Kurczewski (2471 punktów)
Mogę się mylić ale o ile pamiętam to tylko przypisywane Fredrze. Nie ma co odwoływać się do podróbek - zestaw sprośności staropolskich jest całkiem spory i nie ma co się go wstydzić. To te "gorzej widziane" (choć wcale nie zawsze słabe) utwory, istny drugi nurt naszej literatury staropolskiej.

Skoro już Fredrę wymieniliśmy- studenci mieli podrzucić mu kiedyś napisany przez siebie "wierszyk" (pięknoduchy zechcą przymknąć oczy a moderacja ocenzurować jeśli zbyt drastyczne):

"Stary Fredro w księgach grzebie, a student mu żonę jebie"

na co faktycznie niemłody poeta podobno odpalił:

"Jebcie, jebcie drogie dziatki
ja jebałem wasze matki
i być może z tej przyczyny
wy jesteście sk... syny".

Nie mam pojęcia czy historyjka jest prawdziwa ale skoro tak czy tak rozmawiamy o Fredrze i sprośnościach pewnie nie zaszkodzi.

erka.ovh.org/
29-10-2008 08:47 
 Ocena 1 na 1
Ławreszuk (2276 punktów)
>"Stary Fredro w księgach grzebie, a student mu żonę jebie"

Ten fragment słyszałem w nieco innej wersji:
"Fredro, dni twe policzone,
my jebiemy twoją żonę".

Na co miał on odpowiedzieć:

"Nie martwcie się, moje dziatki,
ja jebałem wasze matki".

Tak, czy inaczej, pięknie
z pozdrowieniami
Marek


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka
glingor (640 punktów)
>W wątku "Racjonalnie o feminizmie" dyskusja chwilami zahaczała o sprawy seksu w ogóle a gwałtu
>seksualnego w szczególności.
>Zadziwiła mnie olbrzymia wstydliwość wszystkich niemal dyskutantów. To ciągłe 'wicie-rozumicie', te
>niedopowiedzenia, które wręcz uniemożliwiały rzeczową dyskusję.
>Do tej pory, dla przykładu, nikt mi nie wyjaśnił, jak możliwy jest gwałt na mężczyźnie, mimo że do
>penetracji kobiety konieczna jest erekcja, a do niej podniecenie mężczyzny. Według mnie napalona
>nimfomanka może tylko molestować seksualnie mężczyznę, ale nie może go zgwałcić. W odpowiedzi
>'słyszałem' tylko coś w rodzaju 'a jednak podobno może' i to tylko od jednej osoby. Reszta -- woda w
>usta.
>Ale ja chciałbym szerzej o tych sprawach.

Najprostszą i najczęstsza techniką stosowaną przez kobiety jest odurzenie mężczyzny, o tyle o ile wg. mnie po alkoholu samokontrola powinna jeszcze pozostawać jeśli mężczyzna nie chce, to po narkotykach już niekoniecznie.

Gwałt jest zmuszeniem do seksu drugiej osoby a jak nazwać syndrom kaca moralnego następnego ranka gdzie pobudka jest dla takiej osoby szokiem.

Co można rozumieć że na trzeźwo by do tego nie doszło.
Zazwyczaj występuje po tym akceptacja ponieważ obie osoby były pod wpływem używek.

Ja osobiście uważam że pierwszy stosunek z nową osobą powinien być przemyślany i na trzeźwo, bo każda akcja ma reakcje i trzeba przyjąć konsekwencje swojego działania.

A jeśli chodzi o nie cudzołóż które było na początku połączone z wielożeństwem, to analogicznie jak teraz odbieram to tak że ślub był i jest traktowany jak pozwolenie na seks i posiadanie dzieci. Taki abonament żeby nie zostać uznanym w grupie za outsidera i nie ponosić kary.

pozdrawiam


prawdziwy tradycjonalista modli się do słońca i z ognia nie korzysta
25-10-2008 20:19 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
> Ja osobiście uważam że pierwszy stosunek z nową osobą powinien być przemyślany i na trzeźwo...>

Ja uważam (też osobiście), że trzeci i piąty...ogólnie nieparzyste powinny być przemyślane, zaś parzyste na trzeźwo...

25-10-2008 20:44 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)
>zaś parzyste na trzeźwo...

   Z nową osobą? Z nową tylko nieparzyste. Rządzi tu ta sama zasada, co przy określaniu ilości jaj na twardo, jaką można zjeść na czczo.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
25-10-2008 22:24 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>zaś parzyste na trzeźwo...
>   Z nową osobą? Z nową tylko nieparzyste. Rządzi tu ta sama zasada, co przy określaniu ilości jaj na twardo, jaką można zjeść na czczo.>

Masz rację, Placowniku, "nowe" uchodzą już mej uwadze...eh, latka lecą

Ale zasadę twardo-jajową znam na tward...tfu!- na pamięć

...i na czczo, oczywiście.

Pozdrawiam.
24-10-2008 12:27
 Ocena 11 na 11
plodzien (7378 punktów)
> Do tej pory, dla przykładu, nikt mi nie wyjaśnił, jak możliwy jest gwałt na mężczyźnie, mimo że do
>penetracji kobiety konieczna jest erekcja, a do niej podniecenie mężczyzny. >

Kiedyś miałem takie doświadczenie: kobieta była wg mojego gustu tak brzydka, że aż podniecająca.

> Według mnie napalona nimfomanka może tylko molestować seksualnie mężczyznę, ale nie może go zgwałcić. >

Może. Gdyby ludzkie członki miały wielkość proporcjonalną do ilości znajdujących się na nich nerwów czuciowych - chodzilibyśmy na małych nóżkach, między którymi z trudem mieściłby się potężny organ. Męski członek ma tych nerwów tak dużo, że pomysłowe pobudzanie go nawet w drodze gwałtu spowoduje, że podniesie głowę, aby zobaczyć co się dzieje. Niezależnie od powodującej poczucie dyskomfortu świadomości, że zostało się zgwałconym.
Zresztą rozmawiamy o faktach.
Po drugie - nie do końca się zgodzę, że do stwierdzenia gwałtu konieczna jest penetracja. Naprawdę nie możesz nazwać gwałtem sytuacji, gdy nimfomanka przykuca na sterroryzowanym mężczyźnie i zaspokaja się w sposób odbiegający od katolickich standardów?

Pozdrawiam
24-10-2008 12:42 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)
nimfomanka przykuca na sterroryzowanym mężczyźnie i zaspokaja się w sposób odbiegający od katolickich standardów?

i znów te wymijające określenia. Może ludzie nieświadomie przyjmują tą manierę od otoczenia czując jakoś w głębi siebie ,że nie powinno się mówić wprost. Przecież wcześniej wspominasz o unerwieniu członka i jego pobudzaniu więc nie podejrzewam cię o pruderię ani autocenzurę. Pozdrawiam
24-10-2008 12:55 
 Ocena 6 na 6
plodzien (7378 punktów)
> nimfomanka przykuca na sterroryzowanym mężczyźnie i zaspokaja się w sposób odbiegający od katolickich standardów? >
> i znów te wymijające określenia. >
Ależ nie. Pisząc o katolickich standardach miałem na myśli pozycję klasyczną.

>Może ludzie nieświadomie przyjmują tą manierę od otoczenia czując jakoś w głębi siebie ,że nie powinno się mówić wprost. Przecież wcześniej wspominasz o unerwieniu członka i jego pobudzaniu więc nie podejrzewam cię o pruderię ani autocenzurę. Pozdrawiam >
Słusznie mnie nie podejrzewasz. Jednak opis przykucania uznałem za wystarczającą formę jasnego zilustrowania problemu. Miałem posunąć się szczegółowego przedstawienia bogactwa istniejących technik?
jad11 (18783 punktów)
Miałem posunąć się szczegółowego przedstawienia bogactwa istniejących technik?

Prawdę mówiąc nie byłoby to od rzeczy w tym kontekście. Wciąż nie umiem sobie wyobrazić "sterroryzowanego mężczyzny" leżącego ze sterczącą fujarą. Sądziłem ,że chodzi może o jakieś ocieranie nieświeżym sromem po twarzy i w takiej sytuacji z całego serca współczuję owemu mężczyźnie.
24-10-2008 13:16 
 Ocena 4 na 4
plodzien (7378 punktów)
> Miałem posunąć się szczegółowego przedstawienia bogactwa istniejących technik? >
>Prawdę mówiąc nie byłoby to od rzeczy w tym kontekście. Wciąż nie umiem sobie wyobrazić "sterroryzowanego mężczyzny" leżącego ze sterczącą fujarą. Sądziłem ,że chodzi może o jakieś ocieranie nieświeżym sromem po twarzy i w takiej sytuacji z całego serca współczuję owemu mężczyźnie. >
>
No i powoli "dochodzimy".
A teraz powiedz: będzie to gwałt jak twierdzę, czy molestowanie - jak chce kolega Wytautas?
24-10-2008 13:18 
 Ocena 2 na 2
matragon (2557 punktów)
>> Miałem posunąć się szczegółowego przedstawienia bogactwa istniejących technik? >>Prawdę mówiąc nie byłoby to od rzeczy w tym kontekście. Wciąż nie umiem sobie wyobrazić "sterroryzowanego mężczyzny" leżącego ze sterczącą fujarą. Sądziłem ,że chodzi może o jakieś ocieranie nieświeżym sromem po twarzy i w takiej sytuacji z całego serca współczuję owemu mężczyźnie. >>
>No i powoli "dochodzimy".
>A teraz powiedz: będzie to gwałt jak twierdzę, czy molestowanie - jak chce kolega Wytautas

prawdopodobnie : "zmuszanie do innych czynności seksualnych"


Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
24-10-2008 13:42 
 Ocena 4 na 4
plodzien (7378 punktów)
>> A teraz powiedz: będzie to gwałt jak twierdzę, czy molestowanie - jak chce kolega Wytautas >
>prawdopodobnie : "zmuszanie do innych czynności seksualnych" >

Czymże innym jak nie gwałtem jest "zmuszanie"?
24-10-2008 14:28 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
Sądziłem ,że chodzi może o jakieś ocieranie nieświeżym sromem po twarzy i w takiej sytuacji z całego serca współczuję owemu mężczyźnie.
>
A ja współczuję nie tylko Tobie, ale głównie Twoim partnerkom.
Niedawno u Drzyzgi wypowiadała się pewna młoda wdówka, która po śmierci męża zasmakowała w zabawach z innymi paniami. Oceniała te zabawy jako przyjemniejsze niż z mężczyznami, bo kobieta lepiej rozumie kobietę, wie, jakie pieszczoty mogą sprawić partnerce przyjemność, bo wie, co sprawia przyjemność jej samej.
Dlaczego wybrzydzasz się na seks oralny? On właśnie sprawia zdecydowanej większości kobiet największą przyjemność. Należy Ci się pała za to, że tego nie rozumiesz.

Sprawa gwałtu kobiety na mężczyźnie.
Za moich czasów powszechnie uważano, że odmawianie seksu kobiecie, która tego chce to znieważanie tej kobiety, chamstwo, którego żaden porządny mężczyzna dopuszczać się nie powinien. Kobiety nie powinny mieć powodów do gwałcenia, wystarczy mrugnąć okiem.
Jeśli teraz nie sądzi się tak powszechnie, to znaczy, że czas umierać.
24-10-2008 17:35 
 Ocena 6 na 8
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
>Sądziłem ,że chodzi może o jakieś ocieranie nieświeżym sromem po twarzy i w takiej sytuacji z całego serca współczuję owemu mężczyźnie.
Dlaczego wybrzydzasz się na seks oralny? On właśnie sprawia zdecydowanej większości kobiet największą przyjemność. Należy Ci się pała za to, że tego nie rozumiesz.

A Tobie należy się pała za brak umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Podpowiedź pierwsza(słowa kluczowe): ocieranie nieświeżym sromem po twarzy.
Podpowiedź druga(kontekst): brak zgody na ww. czynność za strony "pocieranego".
Cytat:
Sprawa gwałtu kobiety na mężczyźnie.
Za moich czasów powszechnie uważano, że odmawianie seksu kobiecie, która tego chce to znieważanie tej kobiety, chamstwo, którego żaden porządny mężczyzna dopuszczać się nie powinien. Kobiety nie powinny mieć powodów do gwałcenia, wystarczy mrugnąć okiem.
Jeśli teraz nie sądzi się tak powszechnie, to znaczy, że czas umierać.

Cóż - czasy się zmieniły i mamy równouprawnienie - o takim hmmm panu mówimy: puszczalski, szmata, czasem nawet dziwka. I to nie tylko My - zazdrośni faceci, ale nawet jego własna żona tak eleganckie i zupełnie nie chamskie zachowanie porządnego mężczyzny uważa za zdradę i wyrzuca biedaka z domu... O tempora, o mores!
Miłego dyndania, czy jak tam chcesz umierać

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
24-10-2008 21:42 
 Ocena 6 na 8
awitu (7627 punktów)

>Sprawa gwałtu kobiety na mężczyźnie.
>Za moich czasów powszechnie uważano, że odmawianie seksu kobiecie, która tego chce to znieważanie tej kobiety, chamstwo, którego żaden porządny mężczyzna dopuszczać się nie powinien. Kobiety nie powinny mieć powodów do gwałcenia, wystarczy mrugnąć okiem.
>Jeśli teraz nie sądzi się tak powszechnie, to znaczy, że czas umierać.

Trzeba jednak pamiętać że zgwałcenie a (nie gwałt - to zupełnie inne przestępstwo) nie do końca jest czynem który ma rozładować napięcie seksualne, w wielu jak nie w większość przypadków ma zaspokoić jeszcze jedną potrzebę: władzy i dominacji.
I tu już nie ma co mówić o odmawianiu kobiecie, bo ona w takim przypadku Twojej zgody nie potrzebuje, a wręcz nie chce.

Zgwałcenie - w szerokim tego słowa znaczeniu jest to zmuszenie drugiej osoby do obcowania płciowego:

* przy użyciu przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu (przestępstwa z art. 197 K.k.)
* przy wykorzystaniu bezradności lub wynikających z upośledzenia umysłowego lub choroby psychicznej braku zdolności tej osoby do rozpoznania znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem (przestępstwo z art. 198 K.k.)
* przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia tej osoby (przestępstwa z art. 199 § 1 i 2 K.k.)

Dlatego też, można zgwałcić mężczyznę, choćby zmuszając go szatniarzem czy grożąc bronią. Owszem fizycznie mężczyzna może nie podołać, ale zastanówcie się panowie czy odpowiednia groźba np skrzywdzenia waszej rodziny nie zadziałała by na was motywująco.
Mamy też szeroką gamę chemicznych specyfików, które taki czyn czynią możliwym zaczynając od alkoholu, przez narkotyki na viagrze kończąc.

Jest jeszcze jedna sprawa, którą wszyscy delikatnie przemilczeli, rozmarzeni o gwałcącej ich napalonej nimfomance. Gwałcicielska wcale nie musi być napalona, gwałt wcale w jej przypadku nie musi prowadzić do zaspokojenia seksualnego, a jedynie do zdobycia i objęcia władzy nad gwałconym. Zapomnieliście o możliwości gwałtu analnego na mężczyźnie dokonanego za pomocą różnych przedmiotów.

"Colorless green ideas sleep furiously"
24-10-2008 23:49 
 0 na 2
jad11 (18783 punktów)

>A ja współczuję nie tylko Tobie, ale głównie Twoim partnerkom.
>Niedawno u Drzyzgi wypowiadała się pewna młoda wdówka, która po śmierci męża zasmakowała w zabawach z innymi paniami. Oceniała te zabawy jako przyjemniejsze niż z mężczyznami, bo kobieta lepiej rozumie kobietę, wie, jakie pieszczoty mogą sprawić partnerce przyjemność, bo wie, co sprawia przyjemność jej samej.


Czyli mam zostać lesbijką ,żeby zadowalać kobiety na odpowiednim poziomie?

>Dlaczego wybrzydzasz się na seks oralny? On właśnie sprawia zdecydowanej większości kobiet największą przyjemność. Należy Ci się pała za to, że tego nie rozumiesz.

Nie wiem jak można było tak odebrać moją wypowiedź. Ma rację LEGION stawiając ci pałę za brak czytania ze zrozumieniem. Analogicznie: wyobraź sobie ,że ktoś na forum potępia gwałt uczyniony przez mężczyznę na kobiecie a ja mu odpowiadam, że nie docenia uroków seksu ,bo przecież kobiety lubią być penetrowane.
25-10-2008 02:48 
 Ocena 1 na 3
Vytautas (4394 punktów)
>Czyli mam zostać lesbijką ,żeby zadowalać kobiety na odpowiednim poziomie?
>
Tak, dobrze zrozumiałeś. Aby sprawić kobiecie jak najwięcej przyjemności, powinieneś z nią postępować tak, jakbyś był lesbijką.

>a ja mu odpowiadam, że nie docenia uroków seksu ,bo przecież kobiety lubią być penetrowane.
>
Nieprawda, kobiety nie lubią być penetrowane od razu, bez wstępów, bez gry miłosnej. Penetracja bez przygotowania to gwałt właśnie.
25-10-2008 10:59 
 Ocena 3 na 3
jad11 (18783 punktów)

>>
>Tak, dobrze zrozumiałeś. Aby sprawić kobiecie jak najwięcej przyjemności, powinieneś z nią postępować tak, jakbyś był lesbijką.


Naprawdę nic nie rozumiesz. Ani razu nie wspomniałem ,że mam coś przeciw stosunkom oralnym. Bo nie mam. Lubię i stosuję. Podałem to tylko jako przykład jak zgwałcić faceta ,który nie ma wzwodu. Przeczytaj moje posty uważnie a dopiero potem stawiaj minusy.

>>a ja mu odpowiadam, że nie docenia uroków seksu ,bo przecież kobiety lubią być penetrowane.
>>
>Nieprawda, kobiety nie lubią być penetrowane od razu, bez wstępów, bez gry miłosnej. Penetracja bez przygotowania to gwałt właśnie.

Znów nie zrozumiałeś. Przedstawiłem Ci tylko sposób rozumowania analogiczny do twojego z poprzedniego postu. Przeczytaj wszystko jeszcze raz uważnie ,tylko z dobrym nastawieniem. Przekonasz się ,że "stoimy po tej samej stronie". Nie potępiam oralnych stosunków ani penetracji tylko przymus potępiam. Pozdrawiam
25-10-2008 11:33 
 Ocena 8 na 8
awitu (7627 punktów)
>Tak, dobrze zrozumiałeś. Aby sprawić kobiecie jak najwięcej przyjemności, powinieneś z nią postępować tak, jakbyś był lesbijką.

A skąd wiesz jak zachowują się lesbijki w łożu?

>Nieprawda, kobiety nie lubią być penetrowane od razu, bez wstępów, bez gry miłosnej. Penetracja bez przygotowania to gwałt właśnie.

Vytautas na dziwne drogi sprowadzasz tę rozmowę. Kobiety mają różne preferencje seksualne, nie uogólniaj. Kobieta to nie automat, tu nie działa instrukcja - tutaj naciśnij, tam potrzyj, tutaj poliż i zadziała. Penetracja bez gry wstępnej nie jest zgwałceniem, o zgwałceniu możemy mówić dopiero gdy zmuszasz drugą osobę do seksu.
Są kobiety które, nie lubią seksu oralnego, są takie które nie lubią penetracji, są takie które, uwielbiają szybki seks np w windzie gdzie nie ma miejsca i czasu na grę wstępną. Takie rady a czytałam ich dość dużo na męskich portalach z ciekawości, prowadzą do tego, że mężczyźni zaczynają traktować grę wstępną jak klucz do zamka, tylko często ten klucz nie pasuje. Tak tworzy się kolejny stereotyp o kobiecie. Kluczem tutaj nie jest seks oralny, gra wstępna, a poznanie preferencji partnera. Lepiej zapytać lub sprawdzić czy akurat taka aktywność seksualna partnerowi odpowiada.

Co do tego co lubią kobiety i jaka to szeroka gama zachowań, marzeń itd polecam np. książkę Nancy Friday "Mój tajemny ogród".


"Colorless green ideas sleep furiously"
26-10-2008 11:55 
 Ocena 2 na 2
kortyzol (422 punktów)
> Są kobiety które, nie lubią seksu oralnego , są takie które nie lubią penetracji, są takie które, uwielbiają szybki seks np w windzie gdzie nie ma miejsca i czasu na grę wstępną.

A jak się koleś uprze, że jednak Lubisz, bo jesteś Kobietą i to jest Oczywista Oczywistość, że Musisz lubić seks oralny, to niesamowicie trudno go przekonać, że nie. Potrafi nawet zarzucić oziębłość i brak fantazji, bo wyczytał w gazetce, że Wszystkie Kobiety Lubią.

> Lepiej zapytać lub sprawdzić czy akurat taka aktywność seksualna partnerowi odpowiada.

Jasna sytuacja to podstawa. Inaczej można usnąć cztery razy zanim on się domyśli, a zapytać duma nie pozwala


Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
26-10-2008 13:59 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>> Są kobiety które, nie lubią seksu oralnego , są takie które nie lubią penetracji, są takie które, uwielbiają szybki seks np w windzie gdzie nie ma miejsca i czasu na grę wstępną.
>A jak się koleś uprze, że jednak Lubisz, bo jesteś Kobietą i to jest Oczywista Oczywistość, że Musisz lubić seks oralny, to niesamowicie trudno go przekonać, że nie. Potrafi nawet zarzucić oziębłość i brak fantazji, bo wyczytał w gazetce, że Wszystkie Kobiety Lubią.
>> Lepiej zapytać lub sprawdzić czy akurat taka aktywność seksualna partnerowi odpowiada.
> Jasna sytuacja to podstawa. >

Jasne.

>Inaczej można usnąć cztery razy zanim on się domyśli, a zapytać duma nie pozwala >

Hmmmm..., a samej wstyd powiedzieć...

...czy duma feministki nie pozwala...?

(pytam grzecznie bom życzliwie ciekawy)
26-10-2008 18:24 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
> Hmmmm..., a samej wstyd powiedzieć...
>...czy duma feministki nie pozwala...?
>(pytam grzecznie bom życzliwie ciekawy)

Więc grzecznie Ci odpowiem, męska duma większości, każe odpowiedzieć na wszelkie damskie podpowiedzi:

"cicho maleńka, zaufaj mi, odpręż się, wiem co robię"

poza tym mężczyźni dość często traktują wszelkie damskie podpowiedzi, jak krytykę i czują się urażeni.


"Colorless green ideas sleep furiously"
Adamiak (36436 punktów)
> > Hmmmm..., a samej wstyd powiedzieć...
>>...czy duma feministki nie pozwala...?
>>(pytam grzecznie bom życzliwie ciekawy)
>Więc grzecznie Ci odpowiem, męska duma większości , każe odpowiedzieć na wszelkie damskie podpowiedzi:
>"cicho maleńka, zaufaj mi, odpręż się, wiem co robię"
> poza tym mężczyźni dość często traktują wszelkie damskie podpowiedzi, jak krytykę i czują się urażeni.>

Jasne...a możesz napisać coś od siebie...?

(pytam grzecznie bom nadal życzliwie ciekawy...)
26-10-2008 19:04 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>Jasne...a możesz napisać coś od siebie...?
>(pytam grzecznie bom nadal życzliwie ciekawy...)

Myślę, że aż taką ekshibicjonistką nie jestem, spowiedzi nie uznaję nawet w konfesjonale, a co dopiero na forum publicznym.



"Colorless green ideas sleep furiously"
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Jasne...a możesz napisać coś od siebie...?
>>(pytam grzecznie bom nadal życzliwie ciekawy...)
>Myślę, że aż taką ekshibicjonistką nie jestem, spowiedzi nie uznaję nawet w konfesjonale, a co dopiero na forum publicznym.

Napisałaś:

>Trzeba jednak pamiętać że zgwałcenie a (nie gwałt - to zupełnie inne przestępstwo) nie do końca jest czynem który ma rozładować napięcie seksualne, w wielu jak nie w większość przypadków ma zaspokoić jeszcze jedną potrzebę: władzy i dominacji.

Awitu, jeżeli masz potrzebę dominacji i władzy, poprzez gwałt, to ja jestem do Twojej dyspozycji. . Zawsze i wszędzie. Przecież wiesz.
awitu (7627 punktów)
>Awitu, jeżeli masz potrzebę dominacji i władzy, poprzez gwałt, to ja jestem do Twojej dyspozycji. . Zawsze i wszędzie. Przecież wiesz.

witwosie czyżbyś z depresji się już wyleczył?

"Colorless green ideas sleep furiously"
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Awitu, jeżeli masz potrzebę dominacji i władzy, poprzez gwałt, to ja jestem do Twojej dyspozycji. . Zawsze i wszędzie. Przecież wiesz.
>witwosie czyżbyś z depresji się już wyleczył?

Jestem do dyspozycji z depresją i bez niej. Co ma depresja do gwałcenia?

To z jakiegoś filmu:
- Co potrafisz robić
- Gwałcę, zabijam, kradnę , gwałcę.
- Powiedziałeś dwa razy gwałcę.
- Bo ja lubię gwałcić.

Dalej padam do malutkich stópek.
29-10-2008 19:17 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)
>Jestem do dyspozycji z depresją i bez niej. Co ma depresja do gwałcenia?
>To z jakiegoś filmu:
>- Co potrafisz robić
>- Gwałcę, zabijam, kradnę , gwałcę.
>- Powiedziałeś dwa razy gwałcę.
>- Bo ja lubię gwałcić.
>Dalej padam do malutkich stópek.

witwosie nie przypadkowo powołałam się na Carycę Katarzynę

Wiesz cała przyjemność z łowów znika, gdy zwierzyna sama wchodzi w sidła i jeszcze pada u stóp. Więc jeszcze raz powtórzę:

"Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów
Nie bawią mnie umizgi bladych lowelasów
Ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie
Już wolę łowić zające i jelenie"


"Colorless green ideas sleep furiously"
26-10-2008 21:20 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>Jasne...a możesz napisać coś od siebie...?
>>(pytam grzecznie bom nadal życzliwie ciekawy...)
>Myślę, że aż taką ekshibicjonistką nie jestem, spowiedzi nie uznaję nawet w konfesjonale, a co dopiero na forum publicznym.> >

Niezrozumieniem pytania nie doceniłaś mojego taktu, Awitu...

Przeczytaj jeszcze raz i zwróć uwagę na moje wytłuszczenia...
gdyż nie chcę Twojej spowiedzi, lecz byście (już teraz obie, bo zdeklarowałaś pomoc "kortyzol") napisały coś od siebie (w sensie: z punktu widzenia kobiety) a nie konfabulowały, co facet (faceci) powiedzieliby w waszych wyobraźniach.

Obie z "Kortyzolem" (?) miast pisać od siebie... cytujecie skonfabulowane odpowiedzi nieistniejących facetów.

Dążę do stwierdzenia, że w łóżku jest dwoje ludzi i kobieta też może (sic!) powiedzieć na czym jej zależy, a nie czekać do zaśnięcia, aż się facet dopyta (czterokrotnie) co jej trzeba, albo o co chodzi...

Uważam, że kobiety mają usta nie tylko do oralu...do sygnalizowania swoich potrzeb również...czasami bez czekania na czwarte pytanie.

Równouprawnienie działa we wszystkie strony...
26-10-2008 21:45 
 Ocena 4 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Oj, Adamiak, Adamiak! Forum to nie łóżko!
Zaproś je do łóżka (razem czy osobno; do wyboru), a wtedy wszystkiego się dowiesz. Nie każda chce tak publicznie, przy wszystkich sie obnażać (duchowo też, a może przede wszystkim!).

(Pamiętaj o świecach, dobrym szampanie i obfitej kolacji (głodne są nieznośne i kapryśne!)

Pozdrawiam.

PS. Jak się czegoś dowiesz, to napisz na priva...

fides ex necessitate esse non debet
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>PS. Jak się czegoś dowiesz, to napisz na priva...

MAM, a jak Adamiak się czegoś dowie, zwłaszcza co lubi Awitu i Tobie o tym napisze, to Ty mi to też prześlij, na priva...

Pozdrawiam.
26-10-2008 23:48 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>>PS. Jak się czegoś dowiesz, to napisz na priva...
>MAM, a jak Adamiak się czegoś dowie, zwłaszcza co lubi Awitu i Tobie o tym napisze, to Ty mi to też prześlij, na priva...

Już wam mówiłam Panowie, zastanówcie się czy na pewno warto tak krążyć wokół kotki w worku. Wyobraźnia w tym względzie może być złym przewodnikiem.

P.S
Jedno jest pewne szampana nie lubię


"Colorless green ideas sleep furiously"
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Już wam mówiłam Panowie, zastanówcie się czy na pewno warto tak krążyć wokół kotki w worku. Wyobraźnia w tym względzie może być złym przewodnikiem.

Wyobraźnia nie może być złym przewodnikiem. Przecież staje się źródłem inspiracji. W końcu kotka nie jest tak całkiem w worku. Sporo już wymiałczała.

>P.S
>Jedno jest pewne szampana nie lubię

MAM nie wie, a ja wiem. Lubisz czerwone wino.

Pozdrawiam Ciebie ciepło i bądź dalej inspiracją. Nie odbieraj mi tego, proszę.
27-10-2008 13:36 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Wyobraźnia w tym względzie może być złym przewodnikiem.

Może być nie znaczy, że musi!
Właśnie przeczytałem Twoją wczorajszą odpowiedź dla kol. Adamiaka i... jestem pod wrażeniem! Zawodowy psycholog zapewne lepiej by tego nie ujął, a tu - proszę - Pani Politolog taką dogłębną analizę psychologiczno-socjologiczno-kulturową serwuje.

>P.S
>Jedno jest pewne szampana nie lubię

Zapamiętam. Chociaż szkoda. Do śniadania z kawiorem jak znalazł. (Wiem, wiem - następny, który wie lepiej!!!)\

Pozdrawiam Kotkę wychylającą się stopniowo z worka...


fides ex necessitate esse non debet
27-10-2008 11:08 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Oj, Adamiak, Adamiak! Forum to nie łóżko!
> Zaproś je do łóżka (razem czy osobno; do wyboru) , a wtedy wszystkiego się dowiesz.>

Cóż, posłuchałem Twojej rady... zaprosiłem...

Ja zdejmą mi gips to napiszę Ci co nowego.

A jak wróci mi- utracona po wstrząśnieniu mózgu- pamięć zewnętrzna... to napiszę też, czy zaprosiłem razem, czy osobno

>(głodne są nieznośne i kapryśne !)>...

...nie tylko, eh!

Pozdrawiam
(resztką sił)
26-10-2008 23:36 
 Ocena 10 na 10
awitu (7627 punktów)
>Niezrozumieniem pytania nie doceniłaś mojego taktu, Awitu...

Doceniłam, a z powodu braku zrozumienia spytałam w innym miejscu, ale skoro zakończyłeś to w ten sposób, to trudno tu mówić o takcie.

>Przeczytaj jeszcze raz i zwróć uwagę na moje wytłuszczenia...
>gdyż nie chcę Twojej spowiedzi, lecz byście (już teraz obie, bo zdeklarowałaś pomoc "kortyzol") napisały coś od siebie (w sensie: z punktu widzenia kobiety) a nie konfabulowały, co facet (faceci) powiedzieliby w waszych wyobraźniach.Obie z "Kortyzolem" (?) miast pisać od siebie... cytujecie skonfabulowane odpowiedzi nieistniejących facetów.


Jak już Ci tłumaczyłam, szkoda że uważasz niewygodne fakty za konfabulację. Nie napisałam że wszyscy , a większości i dość często , a to spora różnica. Pamiętaj, że mimo wszystko my, jako kobiety mamy ciut więcej kontaktów seksualnych z mężczyznami niż Ty jako mężczyzna, dlatego łatwiej nam stwierdzić co mężczyźni mówią i czynią w takich sytuacjach. Możesz być tym wyłamującym się spośród tej większości i chwała Ci za to, ale nie wiesz jak zachowują się inni mężczyźni w naszych sypialniach. Niestety zarówno kobiety jak i mężczyźni ulegają także w tych sytuacjach stereotypom. Facetom wbija się do głowy, że kobiety lubią seks oralny, że muszą być niezawodnymi kochankami, że muszą wiedzieć co kobiety chcą, lepiej niż same kobiety. Pielęgnuję się w nas tę dumę "rewelacyjnego kochanka" zamiast uczyć rozmów i komunikacji. Gdy spotykasz takiego mężczyznę i próbujesz tłumaczyć że lubisz inaczej, słyszysz - że on wie lepiej, bo ty nie spróbowałaś, bo inni byli nieudolni itd. To druga strona tego samego medalu, dlaczego większość kobiet nie komunikuje swych potrzeb, bo uważają że on powinien wiedzieć co ma robić. Ten stereotyp dotyka obu naszych płci. Ona ma nadzieję na kochanka który telepatycznie zgadnie jej potrzeby, on ma wpojoną dumę z bycia świetnym kochankiem i dalej grzęzną w tych niedomówieniach, podsycani jeszcze artykulikami z czasopism, opowieściami znajomych itd. Potem się dziwią że coś z tym seksem jest nie tak. A gdy się spotka gadatliwa kobieta z zamkniętym mężczyzną ... słyszy takie słowa jak zacytowałam. Gdy to on jest otwarty a ona zamknięta narzuca się pytanie postawione przez Ciebie: "...czy duma feministki nie pozwala...?"

>Dążę do stwierdzenia, że w łóżku jest dwoje ludzi i kobieta też może (sic!) powiedzieć na czym jej zależy, a nie czekać do zaśnięcia, aż się facet dopyta (czterokrotnie) co jej trzeba, albo o co chodzi...

Zauważ, że napisałam:
"Kluczem tutaj nie jest seks oralny, gra wstępna, a poznanie preferencji partnera . Lepiej zapytać lub sprawdzić czy akurat taka aktywność seksualna partnerowi odpowiada."

Napisałam "partnerowi", a nie "partnerce" bo uważam, że potrzeba pytania i dowiadywania się niezbędna jest u obu płci. Nie tylko mężczyzna powinien pytać, ale i kobieta, bo i wy panowie macie różne preferencje które kobiety mogą poznać jedynie przez rozmowę, pytania i i jakże miłe wspólne poszukiwania.

Ja jestem gaduła, uważam że lepiej pytać niż czekać aż druga strona coś powie, zwłaszcza, że w naszym narodzie nie wykształciliśmy jeszcze swobody rozmowy o tej tematyce i języka który, oddawałby całość przeżyć i potrzeb, zwłaszcza że to co uważasz za konfabulację, jest dość częstym zachowaniem, tak jak częstym zachowaniem u kobiet jest czekanie na to by on zgadł co ma robić.

>Uważam, że kobiety mają usta nie tylko do oralu...do sygnalizowania swoich potrzeb również...czasami bez czekania na czwarte pytanie.

Sto procent racji, tylko co zrobić gdy nasz partner (niezależnie czy kobieta czy mężczyzna) nie potrafi się przełamać i nam powiedzieć? Zostaje nam tylko pytanie i szukanie...

Co zrobić gdy nasz partner został nauczony, że on/ona wie lepiej, bo to się sprawdziło w przypadku wszystkich wcześniejszych jego partnerów, bo przeczytał/a coś o tym w gazecie? A na dodatek wiesz, że każde słowo na temat tego że coś robi nie tak, zostanie potraktowane jako krytyka? Chyba bywają także kobiety, którym jak powiesz, że robią coś nie tak jak byś chciał, zamykają się w sobie i ich pewność spada do tego stopnia że wszelka dalsza aktywność nie ma sensu. Wydaje mi się, że są takie kobiety, choć nie mam pewności bo niestety na tym polu na pewno przewyższasz mnie doświadczeniem. Ja wiem że wśród mężczyzn to dość powszechne, ponieważ mężczyznom wpaja się, że muszą być rewelacyjnymi kochankami i muszą zaspokoić swoją partnerkę, że nie ważna jest cała zabawa a ważny jest tylko orgazm. Dochodzi do tego fakt, że wcześniej inne kobiety nie mówiły, że coś jest nie tak, milczały i to ty jesteś tą pierwszą która powiedziała, że lubi inaczej. To samo napędzające się koło stereotypów, niedomówień i edukacji seksualnej sprowadzonej do pisemek, filmów porno i szeptanych opowieści. Powiesz będzie źle, nie powiesz będziesz zawiedziona, a on się będzie męczył bezowocnie i też będzie źle. Sytuacja bez wyjścia.

To identyczna sytuacja, gdy ona nie chce/nie umie mówić, bo wpojono jej, że nie wolno mięć bardziej "wyuzdanych" marzeń i potrzeb niż położyć się i pozwolić by mężczyzna robił swoje. Ile kobiet nawet zapytanych nie umie się przyznać że, chcą czegoś innego? Aby było jeszcze bardziej gorzko, zdarzają się tacy mężczyźni, którzy nie potrafią mówić o swoich potrzebach, ale i nie potrafią się otworzyć zapytani. To nie jest problem kobiet czy mężczyzn ale obu naszych płci, to wszechobecne tabu na temat erotyki.

>Równouprawnienie działa we wszystkie strony...

Oczywiście.

"Colorless green ideas sleep furiously"
27-10-2008 05:37 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Niezrozumieniem pytania nie doceniłaś mojego taktu, Awitu...
>Doceniłam, a z powodu braku zrozumienia spytałam w innym miejscu, ale skoro zakończyłeś to w ten sposób, to trudno tu mówić o takcie.>

Cóż, nadal konstatuję pełne niezrozumienie tematu.
Rzecz w tym, że Twoja/e odpowiedź/odpowiedzi nie są na moje pytanie/a...

W pytaniu które zadałem na początku (kortyzol):
"Hmmmm..., a samej wstyd powiedzieć...czy duma feministki nie pozwala...?"
zawarta jest informacja, że ja nie należę do facetów, których z uporem charakteryzujesz, wręcz cytujesz.
Ta wiadomość jest zawarta w treści oraz konwencji mojego pytania.

Zupełnie o co innego pytam niż Ty mi, tak starannie jak uparcie i bez związku w kontekście, odpowiadasz.
Ja pytam dlaczego "kortyzol" nie jest (nie chce, nie może) partnerem?, a Ty mi odpowiadasz, że "nie będziesz się spowiadać"... a kto chciał Twojej spowiedzi???
Już ta odpowiedź sygnalizuje niezrozumienie mojego pytania.
Później tylko konsekwentnie dowodzisz, że 'wy faceci tacy jesteście'.

Więc uznaję, że albo nie zrozumiałaś mojego pytania/pytań, albo podpięłaś swoje (słuszne, skądinąd) wywody pod niewłaściwy (mogę się domyślać czyj) post, albo masz inne powody do takiego traktowania tematu...

Gdyż Twój ostatni- poniewczasie- tekst, usłany argumentami (wg mnie) rodem z piaskownicy "bo wy jesteście tak wychowani", dodając- gwoli pocieszeniu- na koniec, iż to nie tylko problem facetów... nijak do siebie odnieść nie mogę, pomijając fakt, że kategorycznie nie chcę.
Taki wykład proponowałbym licealistom (może gimnazjalistom?).

Jeszcze jedna uwaga...zauważ obiektywnie, że w Twoim (ostatnim też) poście, znakomita większość tekstu dotyczy facetów ...a czyż nie o to się "rozeszło"?- wszak prosiłem o odpowiedź od "siebie"...?

Zaczynasz posta od stwierdzenia, że kobiety bardziej się znają na facetach z tytułu częstszych (niewątpliwie) z nimi kontaktów seksualnych... nie zrewanżuję się podobną, choć odwróconą, tezą...

Piszesz jedno zdanie o partnerach by następne trzy napisać (różnymi słowami), że "faceci- na ogół- tak mają"

Więc, choć zgodziłaś się, że
>Równouprawnienie działa we wszystkie strony...>
uznaję- po Twoich ostatnich postach- że u Ciebie niekoniecznie to widać.
Nie chcę suponować (choć taka impresja aż się prosi o wyartykułowanie) stronniczej- więc na "ślepo"- solidarności feministycznej.

Życzę miłego dnia.
27-10-2008 09:23 
 Ocena 4 na 4
kortyzol (422 punktów)
> gdyż nie chcę Twojej spowiedzi, lecz byście (już teraz obie, bo zdeklarowałaś pomoc "kortyzol") napisały coś od siebie (w sensie: z punktu widzenia kobiety) a nie konfabulowały, co facet (faceci) powiedzieliby w waszych wyobraźniach.Obie z "Kortyzolem" (?) miast pisać od siebie... cytujecie skonfabulowane odpowiedzi nieistniejących facetów.

Nie zarzucaj mi konfabulacji. Nie mówię o Wszystkich Facetach, tylko akurat o tych, z którymi spałam i nie-spałam. Jedni pytali, co lubię, inni nie. I akuratnie ci, co nie pytali "Wiedzieli Lepiej" a wszelkie sugestie z mojej strony ("tak i tak, dokładnie w ten sposób w tym miejscu i w takim tempie...") zbywali właśnie tekstami:

ściemniasz!; no, ale wszystkie kobiety to lubią... ; nie lubisz, bo nie próbowałaś ze mną... ; ja mam doświadczenie... ; zaufaj mi... ; udajesz, że nie lubisz, bo chcesz mnie wkurzyć!

I byłoby dobrze, gdyby po pierwszej nieudanej próbie wspomnieni koledzy przyznali się, że faktycznie przyznali mi rację, ale oni z uporem próbowali mnie nawrócić na jedynie słuszny gust erotyczny. Do dzisiaj mam z tego ubaw, bo ostatecznie, jak mówisz coś dorosłemu człowiekowi, to masz prawo sądzić, że on zakumał. Kiedy okazuje się, że jednak nie zakumał, zasypiasz, poniekąd mimowolnie

> Dążę do stwierdzenia, że w łóżku jest dwoje ludzi i kobieta też może (sic!) powiedzieć na czym jej zależy, a nie czekać do zaśnięcia, aż się facet dopyta (czterokrotnie) co jej trzeba, albo o co chodzi...

Tak właśnie robię, a jeśli facet nie rozumie moich jasno wyrażonych potrzeb i np. usiłuje doprowadzić mnie do ekstazy mizianiem po plecach (przykład odczapistyczny), to ja najpierw usypiam, a potem zmieniam faceta


Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
Adamiak (36436 punktów)
>Nie zarzucaj mi konfabulacji.>

Przepraszam, rozpędziłem się pod wrażeniem- moim zdaniem całkiem nie na temat- postu Awitu... co wcale mnie nie tłumaczy

>...jeśli facet nie rozumie moich jasno wyrażonych potrzeb i np. usiłuje doprowadzić mnie do ekstazy mizianiem po plecach (przykład odczapistyczny), to ja najpierw usypiam, a potem zmieniam faceta >

Ja robiłem podobnie... gdy kolejny raz "Ktosia" mnie przekonywała, że seks oralny jest bee, choć przed (pierwszym) spotkaniem "uwielbiała go nad życie".

Pozdrawiam.
27-10-2008 08:59 
 Ocena 5 na 5
kortyzol (422 punktów)
> Hmmmm..., a samej wstyd powiedzieć...

Gdzie tam wstyd, tylko właśnie (z moich osobistych doświadczeń) ci, co nie pytają, Zawsze Wiedzą Lepiej, co kobieta lubi. Nawet jak się im powie, to jakby nie docierało. Zdarzył się nawet taki ekstremalny przypadek, który powiedział, że zmyślam, na pewno lubię, tylko udaję, że nie lubię, bo chcę mu zrobić na złość

>...czy duma feministki nie pozwala...?

yyyy, to musisz jakiejś feministki spytać


Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
Adamiak (36436 punktów)
>> Hmmmm..., a samej wstyd powiedzieć...
>Gdzie tam wstyd, tylko właśnie (z moich osobistych doświadczeń) ci, co nie pytają, Zawsze Wiedzą Lepiej, co kobieta lubi. Nawet jak się im powie, to jakby nie docierało. Zdarzył się nawet taki ekstremalny przypadek, który powiedział, że zmyślam, na pewno lubię, tylko udaję, że nie lubię, bo chcę mu zrobić na złość >

No to nic, tylko pozostaje Ci współczuć a mnie odżegnać się od takich...ekstremalnych przypadków

>>...czy duma feministki nie pozwala...?

>yyyy, to musisz jakiejś feministki spytać >

Nie będę próbował bo z nimi strach zadzierać , ale zdarza się, że i niepytane powiedzą

Miłego dnia
25-10-2008 16:08 
 Ocena 5 na 5
lotrek (14275 punktów)

>Za moich czasów powszechnie uważano, że odmawianie seksu kobiecie, która tego chce to znieważanie tej kobiety, chamstwo, którego żaden porządny mężczyzna dopuszczać się nie powinien.

Masz rację, za naszych czasów tak było . Jednak nie sądzę, że coś dzisiaj zmieniło w tym "temacie". Może młodzież by się wypowiedziała, czy mam racje...



>Kobiety nie powinny mieć powodów do gwałcenia, wystarczy mrugnąć okiem.

To pozornie tak prosto wygląda, mnie też tak się wydawało. I pytałem je o to, jak to jest, że czasem naprawdę piękna dziewczyna nie ma z kim "iść do łózka"? Okazuję się, że nie chodzą z kilku powodów:
- bo nie pójdzie z byle kim ...
- bo boi się, że potem facet się nie odczepi...
- bo nie ma zaufania do dyskrecji mężczyzn...
- bo nie każde warunki "lokalowe" jej odpowiadają...
- bo zdaje sobie sprawę, że to niezbyt rozsądne...
Oczywiście powodów jest więcej, jak porzekadle " chciałaby a boi się".
Zawsze dobre efekty dawał alkohol, pewne zasady łatwiej było kobiecie przeskoczyć. Znałem takie, które specjalnie wypijały jeden kieliszek więcej, by móc potem powiedzieć: ..nic nie pamiętam!!!
Alkohol w każdej postaci, to znakomity "przyspieszacz uczuć" - jak go nazywaliśmy.
26-10-2008 00:47 
 Ocena 4 na 4
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Masz rację, za naszych czasów tak było . Jednak nie sądzę, że coś dzisiaj zmieniło w tym "temacie". Może młodzież by się wypowiedziała, czy mam racje...

Zbereźne staruchy sobie wieczór wspomnień urządziły
Teraz już nie jest tak kolorowo, a przynajmniej nie zawsze, mamy AIDS i masę różnych chorób, racjonalnie myślący człowiek nie ruszy łatwej zdobyczy - bo ta, właśnie ze względu na łatwość jest idealnym roznosicielem różnych niespodzianek...
To równie ryzykowne jak zajadanie orzeszków w barze albo picie wody święconej z kościelnej miski(kropielnica się toto chyba nazywało)...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
26-10-2008 14:53 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>Zbereźne staruchy sobie wieczór wspomnień urządziły

...się pracowało, to się ma

Cytat:
"wspomnienia są jak perły, mają w sobie coś z łez i ze szlachetnych kamieni"




>Teraz już nie jest tak kolorowo, a przynajmniej nie zawsze, mamy AIDS i masę różnych chorób,

się porobiło. Wierzący to mają fajnie (kara za grzechy), zawsze mogą zwalić na Pana Boga...
26-10-2008 05:49 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Zawsze dobre efekty dawał alkohol, pewne zasady łatwiej było kobiecie przeskoczyć. Znałem takie, które specjalnie wypijały jeden kieliszek więcej, by móc potem powiedzieć: ..nic nie pamiętam!!! Alkohol w każdej postaci, to znakomity "przyspieszacz uczuć" - jak go nazywaliśmy.>

Teraz wystarczy kobitkę ufarbować:

facet.wp.p(*)-pewnosc-siebie,wiadomosc.html

...ale nie wiem, czy to szybszy sposób.
25-10-2008 22:29 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Sprawa gwałtu kobiety na mężczyźnie.
>Za moich czasów powszechnie uważano, że odmawianie seksu kobiecie, która tego chce to znieważanie tej kobiety, chamstwo, którego żaden porządny mężczyzna dopuszczać się nie powinien. Kobiety nie powinny mieć powodów do gwałcenia, wystarczy mrugnąć okiem.>

Taaa...pamiętam...sam miałem karnecik do zapisywania mrugaczek...co by o gwałt posądzony nie być...albo o chamstwo jakieś!
Kelly (2051 punktów)
>>Sądziłem ,że chodzi może o jakieś ocieranie nieświeżym sromem po twarzy i w takiej sytuacji z całego serca współczuję owemu mężczyźnie.
>A ja współczuję nie tylko Tobie, ale głównie Twoim partnerkom.
(...)
>Dlaczego wybrzydzasz się na seks oralny? On właśnie sprawia zdecydowanej większości kobiet największą przyjemność. Należy Ci się pała za to, że tego nie rozumiesz.
Wydaje mi się, że LEGION chciał zaakcentować słowo "nieświeży", nie "srom". Zresztą chyba nie robi to większej różnicy, jeśli delikwent nie życzy sobie takiego traktowania.
25-10-2008 02:18 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
> Sądziłem ,że chodzi może o jakieś ocieranie nieświeżym sromem po twarzy i w takiej sytuacji z całego serca współczuję owemu mężczyźnie.
>
A czy pocałunek jest równie obrzydliwy co owo ocieranie? Przy pocałunku przecież nie da się uniknąć połykania cudzej śliny.

Gratuluję propagandzie katolickiej w skuteczności wyjaśniania pojęcia grzechu nieczystości.
25-10-2008 08:52 
 Ocena 1 na 3
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
A czy pocałunek jest równie obrzydliwy co owo ocieranie? Przy pocałunku przecież nie da się uniknąć połykania cudzej śliny.

Kontynuując wątek nieświeżości - Jeżeli partnerka ząbków przed pocałunkiem nie myła przez dwa dni, albo pali, albo wymiotowała(czyli ma oddech nieświeży) to jest równie obrzydliwy...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
25-10-2008 09:59 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
> Cytat:
A czy pocałunek jest równie obrzydliwy co owo ocieranie? Przy pocałunku przecież nie da się uniknąć połykania cudzej śliny.

>Kontynuując wątek nieświeżości - Jeżeli partnerka ząbków przed pocałunkiem nie myła przez dwa dni, albo pali, albo wymiotowała(czyli ma oddech nieświeży) to jest równie obrzydliwy...
>
Początkiem miłości jest fascynacja spowodowana zapachem feromonów zawartych u mężczyzn głownie w pocie spod pachy, a u kobiet także w wysięku z pochwy. Przesadne czyściochy tego nie mają.
To przemysł kosmetyczny stworzył popyt na dezodoranty i inne obrzydlistwa czyniące zapach ciała nienaturalnym.
Wrzucacie do jednego worka smród brudu, lub wymiocin, faktycznie obrzydliwy i zapach krocza podnieconej kobiety, który dla normalnych ludzi (nie obłędnych czyściochów) jest bardzo przyjemny i co ważniejsze, podniecający.
25-10-2008 18:52 
 Ocena 2 na 2
LEGION. (3161 punktów)
Na Dzeusa!
   Ty się chyba czepiasz dla samej sztuki czepiania.
   To Ty twierdzisz, że wrzucam coś do jednego worka(choć wcale tak nie jest).
   Ja odróżniam zapach podnieconej kobiety od zapachu nieświeżej podnieconej kobiety - Ty najwyraźniej masz z Tym jakiś problem - albo na poziomie językowym, albo percepcyjnym...
   Naucz się wpierw czytania ze zrozumieniem i języka polskiego - sprawdź co znaczy słówko nieświeży, potrenuj rozróżnianie zapachów i wtedy pogadamy...

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
25-10-2008 22:09 
 Ocena 3 na 3
Myflowers (2721 punktów)
>Na Dzeusa!
>   Ty się chyba czepiasz dla samej sztuki czepiania.
>   To Ty twierdzisz, że wrzucam coś do jednego worka(choć wcale tak nie jest).
>   Ja odróżniam zapach podnieconej kobiety od zapachu nieświeżej podnieconej kobiety - Ty najwyraźniej masz z Tym jakiś problem - albo na poziomie językowym, albo percepcyjnym...
>   Naucz się wpierw czytania ze zrozumieniem i języka polskiego - sprawdź co znaczy słówko nieświeży, potrenuj rozróżnianie zapachów i wtedy pogadamy...
>
Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.


Zaraz, zaraz...A może on jest jak Napoleon, co to do Józefiny wysyłał umyślnego, coby cesarzowa się nie myła przez doby trzy, bo on do domu zjeżdża i na takie tam ma więcej niż ochotę? Może dlatego pani Walewska tak go zachwyciła, bo jak pisał Żeleński -Boy /nieco później/ - "(...) za dużo święconej wody, za mało zwykłego mydła?" Jak ktoś lubi niekoniecznie coś świeżego, hmm... może i rację ma ... Świeże powietrze dwie armie wykończyło - w tym napoleońską, jak się cesarz na tą świeżość przerzucił


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
25-10-2008 20:50 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Początkiem miłości jest fascynacja spowodowana zapachem feromonów zawartych u mężczyzn głownie w pocie spod pachy, a u kobiet także w wysięku z pochwy. Przesadne czyściochy tego nie mają.>

Więc nigdy się nie zakochują?
...strach się myć

>To przemysł kosmetyczny stworzył popyt na dezodoranty i inne obrzydlistwa czyniące zapach ciała nienaturalnym.>

Może ktoś lubi te "obrzydlistwa" ?

>Wrzucacie do jednego worka smród brudu, lub wymiocin, faktycznie obrzydliwy i zapach krocza podnieconej kobiety, który dla normalnych ludzi (nie obłędnych czyściochów) jest bardzo przyjemny i co ważniejsze, podniecający.>

Poproszę definicję "normalnych ludzi"...bez tego nie wiem, jaki smród (z jakiego krocz...ups, worka) jest dla mnie wskazany.
[bezradny]
25-10-2008 22:35 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
> Cytat:
A czy pocałunek jest równie obrzydliwy co owo ocieranie? Przy pocałunku przecież nie da się uniknąć połykania cudzej śliny.

>Kontynuując wątek nieświeżości - Jeżeli partnerka ząbków przed pocałunkiem nie myła przez dwa dni , albo pali, albo wymiotowała(czyli ma oddech nieświeży) to jest równie obrzydliwy>...

... są jeszcze opcje sześciodniowe, bardziej apetyczne przed paleniem, lecz po wymiotach...albo odwrotnie*...?

*- zapomniałem co przyjemniejsze... już pamięć nie ta, oj nie.
Adamiak (36436 punktów)
> Miałem posunąć się szczegółowego przedstawienia bogactwa istniejących technik?
>Prawdę mówiąc nie byłoby to od rzeczy w tym kontekście. Wciąż nie umiem sobie wyobrazić "sterroryzowanego mężczyzny" leżącego ze sterczącą fujarą. Sądziłem ,że chodzi może o jakieś ocieranie nieświeżym sromem po twarzy i w takiej sytuacji z całego serca współczuję owemu mężczyźnie.>

Może on współczuje Tobie... kto wie?
Adamiak (36436 punktów)
>Po drugie - nie do końca się zgodzę, że do stwierdzenia gwałtu konieczna jest penetracja. Naprawdę nie możesz nazwać gwałtem sytuacji, gdy nimfomanka przykuca na sterroryzowanym mężczyźnie i zaspokaja się w sposób odbiegający od katolickich standardów

I tu nasuwa się pytanie natury (dla mnie) zasadniczej:

czy można w takiej sytuacji liczyć na rozgrzeszenie???
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Po drugie - nie do końca się zgodzę, że do stwierdzenia gwałtu konieczna jest penetracja. Naprawdę nie możesz nazwać gwałtem sytuacji, gdy nimfomanka przykuca na sterroryzowanym mężczyźnie i zaspokaja się w sposób odbiegający od katolickich standardówI tu nasuwa się pytanie natury (dla mnie) zasadniczej:
> czy można w takiej sytuacji liczyć na rozgrzeszenie???

A kto ma na nie liczyć? Zgwałcony czy gwałcicielka? Taki piękny temat, a ja mam zapalenie spojówek. Nie mogę siedzieć przy monitorze.

POzdrawim serdecznie.
Adamiak (36436 punktów)
>Naprawdę nie możesz nazwać gwałtem sytuacji, gdy nimfomanka przykuca na sterroryzowanym mężczyźnie i zaspokaja się w sposób odbiegający od katolickich standardówI tu nasuwa się pytanie natury (dla mnie) zasadniczej:
>> czy można w takiej sytuacji liczyć na rozgrzeszenie???A kto ma na nie liczyć? Zgwałcony czy gwałcicielka

Oboje, Witwos, oboje

>Taki piękny temat, a ja mam zapalenie spojówek.>

Na to nie trzeba rozgrzeszenia

>Nie mogę siedzieć przy monitorze.>

Połóż się, chłopie

>POzdrawim serdecznie.>

Ja też.
jad11 (18783 punktów)

Przy tak szybko zaludniającej się Ziemi po co nam sztuczne podnoszenie płodności?

To jest pytanie ,które od dawna mnie nurtuje. Nie obarczałbym o to winą wyłącznie kościoła. W mediach ciągle lansuje się pogląd ,że przyrost naturalny powinien być dodatni i ubolewa się ,że jednak nie jest. Szuka się przy tym zawsze różnych przyczyn tego stanu i podpowiada władzy jak rozwiązać ten problem. Ale jaki problem, ja pytam. Dla mnie to powód do radości. Ludzi na świecie już jest zbyt wielu a my chcemy się jeszcze mnożyć. Jedynym ,według mnie problemem w tej sytuacji jest to ,że starych jest więcej niż młodych i na starych nie ma kto pracować. To faktycznie niełatwa sprawa i nie mam pomysłu jak należałoby to rozwiązać. Pomijając różne ekonomiczne aspekty tej sprawy- ten problem i tak jest nieunikniony. Prędzej czy później będzie trzeba się z nim zmierzyć. Przecież nie możne być przyrost naturalny ciągle na plusie. Ilu ludzi byłoby na świecie w niedalekiej przyszłości? Może np sześćdziesiąt miliardów. Byłby to chyba znacznie większy problem niż ten obecny.

Co do wyrażania się wprost na tematy dotyczące seksualności w pełni się z tobą zgadzam. Wielka szkoda ,że wielu tego nie potrafi, tym bardziej ,że to naprawdę nic trudnego i, póki co, nie wsadzają za to do mamra.
sztejkat (4743 punktów)
> Przy tak szybko zaludniającej się Ziemi po co nam sztuczne podnoszenie płodności? (...) Ludzi na świecie już jest zbyt wielu (...)

W tym wszystkim nie chodzi o to, że ludzi jest zbyt mało - chodzi o to czyich ludzi jest zbyt mało.

>(...) i, póki co, nie wsadzają za to do mamra.

Nie tyle póki co, co "od jakiegoś czasu". O ile mi wiadomo posiadanie materiałów pornograficznych, homoseksualizm itp. wykroczenia przeciw moralności przestały być przestępstwem gdzieś tak w połowie XX wieku. Dla kształtowania postaw społecznych to dość krótko.

Tomasz Sztejka
jad11 (18783 punktów)
chodzi o to czyich ludzi jest zbyt mało.

Tak, wiem o tym. Właśnie nie umiem pojąć czemu czynniki opiniotwórcze nie chcą spojrzeć na ten problem bardziej globalnie niż lokalnie. Nacjonalizm zawsze był poza moją zdolnością pojmowania.

>>(...) i, póki co, nie wsadzają za to do mamra.
Nie tyle póki co, co "od jakiegoś czasu".


Trafne spostrzeżenie. Pisałem "póki co" z myślą, że gorsze czasy mogą jeszcze nadejść nie przecząc jednak ,że kiedyś już były.
Pozdrawiam
29-10-2008 22:18 
 Ocena 4 na 4
sztejkat (4743 punktów)
> chodzi o to czyich ludzi jest zbyt mało.
>Tak, wiem o tym. Właśnie nie umiem pojąć czemu czynniki opiniotwórcze nie chcą spojrzeć na ten problem bardziej globalnie niż lokalnie. Nacjonalizm zawsze był poza moją zdolnością pojmowania.

Cóż, jak mawiał jeden z moich nauczycieli: "Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze".

Jeśli lokalne czynniki opiniotwórcze zapomną o dbaniu o rozmnażanie lokalnej ludności to braki zostaną uzupełnione ludnością napływową.

A wraz z ludnością napływową napłyną związane z nią czynniki opiniotwórcze.

I dzyń, dzyń, żegnajcie pieniążki - zamiast "Tygodnika Powszechnego" - "Poranek z Allachem". Zamiast premiera Tuska - premier Zong Ling.

Och, zawsze można mówić też o dumie narodowej, Narodzie, Tradycji, Ojczyźnie. Tyle że dumą, narodem i tradycją się człowiek nie naje.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
dygowski (35 punktów)
>Do tej pory, dla przykładu, nikt mi nie wyjaśnił, jak możliwy jest gwałt na mężczyźnie, mimo że do
>penetracji kobiety konieczna jest erekcja, a do niej podniecenie mężczyzny. Według mnie napalona
>nimfomanka może tylko molestować seksualnie mężczyznę, ale nie może go zgwałcić. W odpowiedzi
>'słyszałem' tylko coś w rodzaju 'a jednak podobno może' i to tylko od jednej osoby. Reszta -- woda w
>usta.
Zdaję się, że osobiście podałem przykład skąd wziąć erekcję bez podniecania (oczywiście przypadek dość skrajny, ale realny), ale jakoś nikt tego nie skomentował. Ja osobiście jestem ciekaw, w którym momencie kończy się molestowanie a gdzie zaczyna się gwałt i jaką to w sumie robi różnicę dla ofiary. W końcu niesmak pozostaje ten sam.
10-11-2008 19:39 
 Ocena 2 na 2
Kelly (2051 punktów)
>Ja osobiście jestem ciekaw, w którym momencie kończy się molestowanie a gdzie zaczyna się gwałt i jaką to w sumie robi różnicę dla ofiary. W końcu niesmak pozostaje ten sam.
Molestowanie seksualne - każde nieakceptowane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo upokorzenie pracownika; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy. (wg art. 183a § 6. Kodeksu pracy). Gwałt i zgwałcenie definiowała awitu.
Różnica jest więc znaczna. "Zmacana" osoba czuje obrzydzenie, zgwałcona - czyli rozebrana i zmuszona do stosunku - doświadcza co najmniej traumy.
krutki (1550 punktów)

>Wymyśliłem taką teoryjkę od siedmiu boleści i jestem ciekaw, co ona według Was jest warta.

   W dużej mierze sporo tłumaczy. Właściwie dość jasno wynika z niej, że głównym czynnikiem, którym kształtuje nasze podejście do sfery seksu jest ideologia, bądź jej brak. Jeśli jest nastawiona na hamowanie lub z góry ustalone ukierunkowywanie popędów, można liczyć na skutki odwrotne od zamierzonych. Jeśli ich nie hamuje, a przy okazji jest poparta praktyką (u Greków), zwyczajnie nam służy.

>Tylko ludzkie kobiety mają łechtaczkę

   Samice wspomnianego przez Ciebie gatunku bonobo też ją mają. Co więcej, ich łechtaczka wzrasta wraz z wiekiem.

   A te trzy słowa to najlepszy wniosek całego wywodu.

>brak edukacji seksualnej

Pozdrawiam


Atheism is a non-prophet organisation - George Carlin
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>   Samice wspomnianego przez Ciebie gatunku bonobo też ją mają. Co więcej, ich łechtaczka wzrasta wraz z wiekiem.

Warto też wiedzieć, ze intensywność, jakość i bogactwo przeżyć orgastycznych (wliczając różne rodzaje plateau) samic bonobo o niebo przewyższa wszystko to, co potrafią odczuć samice homo sapiens - oczywiście zbadano to naukowo, bez użycia metody introspekcji

doku
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Do tej pory, dla przykładu, nikt mi nie wyjaśnił, jak możliwy jest gwałt na mężczyźnie, mimo że do
>penetracji kobiety konieczna jest erekcja, a do niej podniecenie mężczyzny. Według mnie napalona
>nimfomanka może tylko molestować seksualnie mężczyznę, ale nie może go zgwałcić.

Najlepiej jest przeczytać prawne definicje gwałtu w różnych krajach. W naszym prawie zmuszenie groźbą kobiety do seksu oralnego też jest gwałtem.

Kobieta gwałcąc mężczyznę mogłaby np. ocierać się o ofiarę albo używać jego kciuka.

Wymowa kodeksu karnego jest jednoznaczna.

Art. 197. § 1. Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego,

podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

§ 2. Jeżeli sprawca, w sposób określony w § 1, doprowadza inną osobę do poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności,

podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się zgwałcenia wspólnie z inną osobą,

podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.

§ 4. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1--3 działa ze szczególnym okrucieństwem,

podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5.

Jak widać, różnica między "obcowaniem płciowym" a "inną czynnością seksualną" wynosi tylko 12 - 8. Termin "zgwałcenie" odnosi się do obydwu paragrafów.

>Kobiety po swoich mężach, gwałcicielach, pijakach i damskich bokserach sądzą, że chłopy to bydlaki
>z piekła rodem, że kochać można i trzeba tylko dzieci, a z facetem albo się trzeba rozwieść, albo
>cierpieć swój krzyż od Boga dany.

Niestety, ale biologia pokazuje, że mamy to w genach. Polecam jako lekturę "Demoniczne samce".

doku
24-10-2008 17:46 
 Ocena 7 na 7
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Najlepiej jest przeczytać prawne definicje gwałtu w różnych krajach.

Można, tylko po co? Żyjemy tu, w Polsce, i tylko ten system prawny nas interesuje.
Ciebie chyba też, bo jakoś nie przytoczyłeś żadnego przykładu na odmienne rozumienie tego zjawiska w innych krajach. Próba "błyśnięcia" intelektem? A może manipulacji?

>W naszym prawie zmuszenie groźbą kobiety do seksu oralnego też jest gwałtem.

Bardzo odkrywcze. A do pettingu lub seksu analnego też jest? A do zmywania garów już nie?

>Kobieta gwałcąc mężczyznę mogłaby np. ocierać się o ofiarę albo używać jego kciuka.

Czy kotka (niby kobieta to też kociak...) ocierająca się o właściciela też już go gwałci? I dlaczego kciuka akurat??? Z tego co wiem, bardziej skuteczne w tej zabawie są palce: wskazujący i serdeczny.

>Wymowa kodeksu karnego jest jednoznaczna. [...]
>Termin "zgwałcenie" odnosi się do obydwu paragrafów.

I znowu (jak zwykle) nie odrobiłeś lekcji do końca.
Zacytowałeś kilka paragrafów KK, aby udowodnić czym jest gwałt.
Tymczasem wykazałeś jedynie jaki wymiar kary grozi za konkretne przestępstwa seksualne, z których tylko część jest gwałtem.

Termin "zgwałcenie" jest terminem wieloznacznym. Stąd, w dyskusji, łatwość popełnienia błędu ekwiwokacji - widać to dokładnie zarówno w tym wątku, jak i w Twoim ("Racjonalność feminizmu").
Jeśli tylko popełnia się sam błąd (bez intencji), to trudno, można go naprawić. Gorzej jest wtedy, gdy ekwiwokacja jest stosowana jako narzędzie manipulacji opinią. A Ty to stosujesz nagminnie.

Nie podjąłem walki z Tobą (człowiekiem mniej lub bardziej dla mnie anonimowym), walczę jedynie z Twoją piramidalną głupotą i... zadufaniem w sobie.
I nie jesteś tu wyjątkiem. W czasie sztormu na morzu jest wiele (wielu?) bałwanów. Nie czuj się więc wyróżniony.

fides ex necessitate esse non debet
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Tymczasem wykazałeś jedynie jaki wymiar kary grozi za konkretne przestępstwa seksualne, z których tylko część jest gwałtem.

Złość mądrości szkodzi. Cały zacytowany artykuł jest o gwałcie, czytaj ze zrozumieniem.

>Termin "zgwałcenie" jest terminem wieloznacznym.

Dopóki się nie przywoła znaczenia prawniczego

>Stąd, w dyskusji, łatwość popełnienia błędu ekwiwokacji

Popełniłeś ten błąd podczas czytania, podstawiając swoje niejasne rozumienie tego terminu. Ja jednak od początku posługiwałem się znaczeniem ścisłym, zgodnym z zacytowanym artykułem kk.

> Gorzej jest wtedy, gdy ekwiwokacja jest stosowana jako narzędzie manipulacji opinią. A Ty to stosujesz nagminnie.

To klasyczna projekcja. Czyżbyś specjalnie udawał, że nie rozumiesz znaczenia "gwałtu", żeby manipulować?

>Nie podjąłem walki z Tobą (człowiekiem mniej lub bardziej dla mnie anonimowym), walczę jedynie z Twoją piramidalną głupotą i... zadufaniem w sobie.

A może walczysz z kompleksami?

doku
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Według mnie napalona nimfomanka może tylko molestować seksualnie mężczyznę, ale nie może go zgwałcić.

Cóż - nie wiem jak to u Ciebie wygląda, ale ja i mój kutas nie zawsze się zgadzamy, ale ja mam nerwy połączone w sieć służącą do myślenia, a On ma nerwy do czucia, dlatego choć czasem myślę "nie" - On może czuć - "tak"...
I wolę, żeby to jednak mózg kierował całością, kutasa traktując jak miłą, ale czasem nieposłuszną, wręcz niezależną momentami część ciała. A tak bardziej naukowo(ale tylko trochę) - wzwód jest bardzo łatwo wywołać - im zdrowszy układ krążenia - tym łatwiej. U młodych mężczyzn może być wywołany nawet gwałtownym wstaniem z krzesła nie wspominając o stresującym(podnoszącym ciśnienie krwi) molestowaniu przez napaloną nimfomankę...
Cytat:
Tylko ludzkie kobiety maja łechtaczkę -- narząd, który służy tylko przyjemności seksualnej, niczemu więcej.

Może i się czepiam, ale łechtaczka "służy" do osiągania orgazmu, a orgazm u kobiety jest czymś więcej niż samą przyjemnością. Skurcze macicy ułatwiają transport plemników do macicy i zwiększają prawdopodobieństwo zapłodnienia.
Orgazm kobiety a zapłodnienie
Cytat:
Mojżesz po wyprowadzeniu Żydów do Synaju było szczelne ubranie kobiet. Kobieta naga podoba się tylko, jeśli jest piękna, jeżeli wszystkie kobiety są szczelnie ubrane, podobają się wszystkie.

Czy ja wiem - Żydówki to jedne z najpiękniejszych kobiet na świecie... Rozbieranie dałoby chyba lepsze efekty.
Albo inaczej - to za czasów "rozebranych egipskich żydówek" Egipcjanie musieli wprowadzić kontrolę urodzeń bojąc się, że ich żydzi masą przytłoczą.

Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Kurczewski (2471 punktów)
Teoria- mimo że zabawna- moim zdaniem wychodzi od pewnej tezy i dopasowuje do niej fakty. Kodeks zachowania Żydów w żadnym razie nie jest bardziej restrykcyjny niż kodeksy zachowań wielu innych ludów starożytnych, a w porównaniu z takimi choćby Spartanami Izraelici wychodzą wręcz na wesołków (wybacz ale zastosowany przez Ciebie termin "starożytna Grecja" to straszne uogólnienie i wór mieszczący skrajnie odmienne postawy). Oczywiście- kult Jahwe to nie kult Astarte ale nie ma co robić z starożytnych Żydów odpowiednika XVII wiecznych purytan. Mimo wszystko- to nie ta skala.

>Pierwsza sprawa, jaką załatwił Mojżesz po wyprowadzeniu Żydów do Synaju było szczelne ubranie kobiet.

Nie zdziwiłbym się gdyby się okazało że same się szczelnie ubrały. Bieganie nago po pustyni to głupi pomysł- poparzenia ma się już po pierwszych 20 minutach a Żydom przyszło szwendać się nieco dłużej. Twoja argumentacja zawiera jednak (oczywiście moim i prywatnym) inny słaby punkt:

>Do rodzenia żołnierzy potrzebne były matki płodne i wielodzietne.

Gdyby to miał być główny cel, należałoby w trosce o maksymalny przyrost naturalny promować dupczenie się wszystkich ze wszystkimi, gdzie i jak popadnie. Tymczasem mamy do czynienia z przepisami bardzo wyraźnie ograniczającymi tego rodzaju praktyki, moim zdaniem z zupełnie innych powodów. Otóż monogamia w znakomity sposób zabezpiecza przed nieustannymi sporami i rywalizacją mężczyzn (czy kobiet) niezdolnych do zapewnienia sobie haremu. Trywializując- każdy/ każda ma swoją babę czy chłopa i ma się go trzymać pod groźbą surowej kary. W ten sposób groźne dla jedności grupy kłótnie o dziedziczenie czy walki o możliwość prokreacji zostają w prosty sposób wyeliminowane. Dlatego właśnie wszystkie religie "wojujące" tak silnie piętnują zjawisko zdrady- jest ono grzechem bardzo groźnym, bo prowadzącym do rozłamu wśród członków społeczności i jej osłabienia.

>Ot, faceci przez nakaz celibatu doprowadzeni do skraju zboczenia narzucają to swoje zboczenie wiernym. Trzeba powiedzieć, że skutecznie.

Nie bardzo rozumiem: jak ma się to do starotestamentowej pochwały płodności ? Celibat to twór bardzo późny i zupełnie nie związany z przekazem biblijnym- sposób na zapobieżenie "znikaniu" majątku kościelnego na drodze dziedziczenia. Nie ma legalnych dzieci- nie ma problemu dziedziczenia majątku zmarłych księży.

>Kobieta naga podoba się tylko, jeśli jest piękna,

Chyba kwestia interpretacji- wystarczy minuta przeglądania sieci żeby się o tym przekonać. Gustów i standardów "piękna" jest tyle, że zawsze znajdzie się amator "potwory", choćby i najobrzydliwszej. Ubranej, rozebranej, porośniętej sierścią czy obdartej ze skóry. Oczywiście- działa w obie strony.

>Kultura seksualna kościoła katolickiego to kontynuacja kultury żydowskiej. Ma to jakiś sens? Przy tak szybko zaludniającej się Ziemi po co nam sztuczne podnoszenie płodności?

Nie tylko katolickiego- właściwie każda religia propaguje płodność. Stanowi ona najlepszą gwarancję zapełniania świata wyznawcami (vide słynna już wypowiedź o macicach muzułmańskich kobiet). Ot- świat zmienił się zbyt szybko a religie nie nadążyły i ciągle próbują stosować stare metody zagwarantowania dominacji.

erka.ovh.org/
Miłosz (376 punktów)

>(...) jak możliwy jest gwałt na mężczyźnie

Chciałem dopowiedzieć tylko kilka słów odnośnie zagadnienia rozwiniętego już przez innych uczestników tego ciekawego wątku (m. in. P. dokowskiego).
Będzie to również prawne ujęcie omawianej kwestii, a dla takiego ujęcia kluczowe jest skonfrontowanie dwóch niedookreślonych znamion, jakimi posługuje się obowiązujący k.k. Pierwsze z nich to pojęcie "obcowania płciowego", w drugim przypadku chodzi o "inną czynność seksualną".

Wg komentarza Andrzeja Marka (Marek A., Kodeks Karny, Komentarz, Wolters Kluwer 2007, str. 384, pkt. 3; books.goog(*)+Karny+komentarz&lr=#PPA384,M1) obcowaniem płciowym jest nie tylko spółkowanie (kopulacja), lecz także obcowanie oralne oraz analne (hetero i homoseksualne, podobnie: Gardocki L., Prawo Karne, Warszawa, 2004, str. 249). Dwie ostatnie postacie obcowania płciowego określane są jako surogaty spółkowania.

Jak wynika z artykułu na Wikipedii (pl.wikipedia.org/wiki/Stosunek_oralny), seks oralny to nie tylko kontakt ustami z narządami płciowymi partnera, lecz w ogóle pieszczenie za ich pomocą jego, jej ciała, w szczególności stref erogennych. W wymienionym artykule wyszczególniony jest również odbyt (prawdopodobnie ze względu na silne unerwienie). Podobny artykuł (pl.wikipedia.org/wiki/Seks_analny) jako seks oralny określa w ogóle stymulowanie stref erogennych odbytu. Takie znaczenie dwóch powyższych terminów zdecydowanie wydaje się zbyt szerokie na potrzeby interpretacji przepisu o zgwałceniu. Wg mnie należałoby je zawęzić zwłaszcza w przypadku seksu oralnego (do kontaktu z organami płciowymi).

Jak z powyższego wynika, na gruncie przedstawionego znaczenia terminu "obcowanie płciowe", nawet przy wspomnianym zawężeniu jego encyklopedycznego rozwinięcia, możliwe wydaje się wyobrażenie sobie zgwałcenia mężczyzny przez kobietę w znaczeniu karnoprawnym. Tutaj należy zaznaczyć, że "zgwałcenie" to określenie czynu zabronionego, zespołu znamion zapisanych w przepisach, na który nie składa się wyłącznie obcowanie płciowe. Jest to jednak najbardziej niedookreślony, otwarty znaczeniowo element - pozostałe, takie jak przemoc, groźba bezprawna, podstęp - są dosyć jasne.

Pozostaje wciąż wyjaśnić termin "inna czynność seksualna", ze względu na możliwość pokrycia się jego znaczenia ze znaczeniem poprzedniego pojęcia. Wg SN (uchwała z dn. 19,5,1999, I KZP 17/99, OSNKW 1999) inna czynność seksualna to takie zachowanie dotyczące szeroko pojętego życia seksualnego człowieka i niemieszczące się w pojęciu obcowania płciowego, które polega na cielesnym kontakcie sprawcy z pokrzywdzonym lub na przynajmniej cielesnym i mającym charakter seksualny zaangażowaniu ofiary. Powoływany wyżej komentarz (str. 384 pkt. 4) egzemplifikuje tutaj dotykanie narządów płciowych, odbytu, wkładanie do niego różnych przedmiotów, dotykanie narządami płciowymi ciała drugiej osoby, czy też masturbację.
Widać, że w pewnym zakresie, przy szerokim zaadaptowaniu na potrzeby zgwałcenia pojęcia surogatów spółkowania, oba wyjaśnione pojęcia legalne częściowo się pokrywają, tym bardziej celowe staje się zawężenie tego pierwszego. Dodatkowym argumentem jest zastrzeżenie poczynione przez SN, że i. c. s. to zachowania niemieszczące się w pojęciu obcowania płciowego.

Reasumując: rozstrzygnięcie kwestii postawionej przez Autora wątku - przynajmniej po językowej i w pewnym zakresie systemowej wykładni przepisów - powinna być pozytywna.

Pozdrawiam,
Miłosz
25-10-2008 09:39 
 Ocena 3 na 5
Vytautas (4394 punktów)
Ludzie, opamiętajcie się!
Mało, że nas księża piekłem za seks straszą, to jeszcze tacy jak wy -- pierdlem.
A ja myślałem, że jestem w gronie ludzi, którzy chcą być wolni. Skończcie z tym horrorem. Ludzie za obopólnym przyzwoleniem powinni móc robić, co chcą.
Jesteście gorsi od księży.
A poza tym, zanim zaczniesz, jeden z drugim straszyć ludzi, popatrz na temat. Nie o tym to miało być. Stwórzcie nowy wątek i tam się do woli babrajcie w tym ohydnym prawniczym bełkocie.
25-10-2008 10:05 
 Ocena-2 na 2
durdeusz (-1 punktów)
Przepraszam mam taki problem bo bylem u spowiedzi, ksiadz powiedzial mi ze mam pokute i min bylo w niej ze mam isc za miesiac do spowiedzi, ale nie uslyszalem dokladnie czy dostalem rozgrzeszenie czy nie... i moje pytanie czy mozna nie dostac rozgrzeszenia a dostac pokute?
25-10-2008 10:46 
 Ocena 7 na 7
matragon (2557 punktów)
>Przepraszam mam taki problem bo bylem u spowiedzi, ksiadz powiedzial mi ze mam pokute i min bylo w niej ze mam isc za miesiac do spowiedzi, ale nie uslyszalem dokladnie czy dostalem rozgrzeszenie czy nie... i moje pytanie czy mozna nie dostac rozgrzeszenia a dostac pokute

Rozgrzeszam Cię, zaocznie na najbliższe 100 lat !!!
Idź i grzesz dalej jeśli masz ochotę, albo nie grzesz jeśli wolisz,
ale na litość boską - przestań zaśmiecać nam forum ...


Michał 'matragon' Worgacz

NON SERViAM
29-10-2008 20:25 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)
>Przepraszam mam taki problem bo bylem u spowiedzi,

O kurna...jeszcze jeden któremu się pomyliły portale.
Jaka Bożenka byłą to była, ale nie wymagała od nas rzeczy niemożliwych. A tak w ogóle, dlaczego nie pójdziesz do laryngologa?
25-10-2008 16:25 
 Ocena 1 na 1
Miłosz (376 punktów)

Nikogo nie straszę pierdlem. I to nie jest żaden bełkot. A stwierdzenie "jesteście gorsi od księży" mnie osobiście wydaje się wysoce krzywdzące i nieprzemyślane.
26-10-2008 19:59 
 Ocena 1 na 1
Ysobeth nha Ana (291 punktów)
>Ludzie, opamiętajcie się!
>Mało, że nas księża piekłem za seks straszą, to jeszcze tacy jak wy -- pierdlem.
>A ja myślałem, że jestem w gronie ludzi, którzy chcą być wolni. Skończcie z tym horrorem. Ludzie za obopólnym przyzwoleniem powinni móc robić, co chcą.
>Jesteście gorsi od księży.

Hm? Zdawało mi się, że pierdlem się tu straszy wyłącznie takich (takie), co to seksualnego aktu (czy "innej czynności seksualnej") dokonują bez zgody, wręcz wbrew woli drugiej strony. Uprawianie seksu "za obopólnym przyzwoleniem", jak to (nad wyraz właściwie) formułujesz, żadnym pierdlem nie grozi, najwyżej otchłanią piekielną. No chyba że się rzeczony seks uprawia z jednostką, która nie jest w mocy udzielić przyzwolenia - w sensie dosłownym i/lub prawnym. Czyli pierdel grozi za seks z osobą nieletnią (nawet jeśli osoba do seksu jest chętna).
Mączka (431 punktów)
>jak możliwy jest gwałt na mężczyźnie,

Gwałt na mężczyźnie opisał trafnie (acz z wyobraźni, jak mniemam) John Irwing w powieści "Świat według Garpa". Ofiara gwałtu, Garp, był (zdaje się) weteranem z Wietnamu. Leżał sobie w szpitalu, unieruchomiony, nieprzytomny, z potężną mimowolną erekcją. Sytuację postanowiła wykorzystać jedna z pielęgniarek, która, szukając sposobu na prokreację bez spoufalania się z samcem (nienawidziła mężczyzn na tyle, że nie chciało jej się nawet z nimi gadać ani mrugnąć na któregoś okiem), dosiadła kilkakrotnie Garpa, skutkiem czego stała się brzemienną i porodziła Garpa-juniora.
Miłosz (376 punktów)

Podobnie w filmie Kornblumenblau (polecam, www.filmweb.pl/f6850/Kornblumenblau,1988). Scena ma miejsce w obozie koncentracyjnym.

Pozdrawiam,
Miłosz

Vytautas (4394 punktów)
Przesypiam się ze znajomą.
Czy czynię tym krzywdę swojej żonie, a jeśli tak, to na czym ta krzywda polega?
26-10-2008 10:14 
 Ocena 2 na 2
Miłosz (376 punktów)
>Przesypiam się ze znajomą.
>Czy czynię tym krzywdę swojej żonie, a jeśli tak, to na czym ta krzywda polega?

To, czy czyni Pan krzywdę swojej żonie, zależy od tego czy ona sama czuje się skrzywdzona. Moim zdaniem nie powinna się tak czuć, bo w przeciwnym razie zachowywałaby się jak pies ogrodnika i byłaby "gorsza od księdza".
Maszot (48 punktów)
xD

Jak może cierpieć, skoro o tym nie wie.
Rozkradają nasze podatki, ale my nie cierpimy. Wcale.
26-10-2008 13:50 
 Ocena 3 na 3
Duda (25557 punktów)
>Czy czynię tym krzywdę swojej żonie, a jeśli tak, to na czym ta krzywda polega?
Pomijając sprawę przyszłych konsekwencji w postaci jakiegoś choróbska czy alimentów pozostaje jeszcze coś co nazwałabym naruszeniem równowagi intymnej w związku.
Jak byś zareagował na to , że żona przespała się z kimś?(ze znajomym? z nieznajomym?)
Z nieznajomą/nieznajomym - zachwianie pewności siebie i pytania o trwałość związku. Czy to początek końca związku, czy jednorazowy wyskok. Na te pytania nie ma odpowiedzi one na zawsze pozostają w umyśle.
Ze znajomą/znajomym do tego co wyżej dochodzi jeszcze zdrada tajemnic alkowy.
Jest to więc krzywda związana z utratą zaufania, wprowadzenia niepewności i tymczasowości tam gdzie człowiek spodziewa się oparcia i bezwzględnej lojalności.
26-10-2008 14:53 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)

>Jak byś zareagował na to , że żona przespała się z kimś?(ze znajomym? z nieznajomym?)
>Z nieznajomą/nieznajomym - zachwianie pewności siebie i pytania o trwałość związku. Czy to początek końca związku, czy jednorazowy wyskok. Na te pytania nie ma odpowiedzi one na zawsze pozostają w umyśle.
>Ze znajomą/znajomym do tego co wyżej dochodzi jeszcze zdrada tajemnic alkowy.
>Jest to więc krzywda związana z utratą zaufania, wprowadzenia niepewności i tymczasowości tam gdzie człowiek spodziewa się oparcia i bezwzględnej lojalności.
>
Jak widać inaczej na sprawy patrzą mężczyźni, a inaczej kobiety. Dla kobiet seks jest przede wszystkim sposobem na prokreację, a ta jest początkiem długiego procesu wychowania dzieci. Mężczyzna, który szuka kontaktów na boku nie daje poczucia pewności, stałości. Zawsze można o takim domniemywać, że porzuci rodzinę dla 'nowszego modelu'.
Kobieta nie może zrozumieć, czy raczej uwierzyć, że mężczyzna nie jest w stanie zaspokoić swego instynktu zdobywcy w trwałym związku, chociażby najbardziej udanym. Do prostytutek chodzą mężczyźni również żonaci. Owszem, czasami po to, żeby zaspokoić jakieś nietypowe fantazje, jak seks analny, czy zabawy z moczem, ale to, jak sądzę, przypadki dość rzadkie, częściej chodzi o zwykły seks, a płaci się tu za samą tylko nowość partnerki.
Nie utrzyma trwałego związku kobieta, która będzie do 'zdrady' podchodzić ze śmiertelną powagą. Największym błędem jest robienie strasznych awantur z powodu czegoś, co dla mężczyzny jest owszem, wspaniałą zabawą, ale nie czymś, od czego traci się rozum i sumienie.
To kobiety są 'stworzone' do trwałych związków, mężczyźni tęsknią za haremem.
Na dowód -- związki homoseksualne, które u kobiet są zawsze trwałe, u mężczyzn -- nigdy.
To, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa trzeba zrozumieć, pogodzić się z tym, a wtedy da się z tym żyć!
26-10-2008 15:16 
 Ocena 3 na 3
Duda (25557 punktów)
Czy tak samo myślałbyś gdyby ta niewierna była twoja żona?
27-10-2008 20:46 
 Ocena 5 na 5
sztejkat (4743 punktów)
Logika i uczciwość nakazuje, że tak.

Ja, no cóż, gdybym zachował się tak jak wspomina Vytautas, nie czułbym się "po prawie" zarzucać czegokolwiek niewiernej żonie. No może tyle, że chciałbym od niej usłyszeć, że nadal to mnie kocha.

Nie można od innych wymagać czegoś, czego nie wymaga się od samego siebie.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
26-10-2008 16:10 
 Ocena 5 na 5
Małgorzata (3242 punktów)
>Na dowód -- związki homoseksualne, które u kobiet są zawsze trwałe, u mężczyzn -- nigdy.

   Peplan i Cochran w 1990 roku ustalili jednak coś zupełnie innego - w stałych związkach żyje 40-60% gejów i 45-80% lesbijek. Systematyczne studia nad związkami homoseksualnymi prowadzone od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku podważyły między innymi i ten stereotyp, że homoseksualiści-geje nie są zdolni do życia w trwałych związkach.

   Pozdrawiam

kol jom hu hizdamnut chadasza
26-10-2008 16:46 
 Ocena 2 na 2
śliwka (295 punktów)
Aj, Vytautas, widzę, że trochę obrywasz po uszach. A ja akurat się z tobą zgadzam - przecież od jednego skoku w bok faceta mi nie ubędzie. Mówię to z perspektywy żony z dłuższym stażem, może młode małżeństwa (żony) inaczej do tego podchodzą. Zgadzam się jednak po części z tym, co napisała Duda - skoczek w boczek wykonać należy z głową, stosując się do pewnych reguł: że nie przywlecze do domu choróbska, że nie zrobi nikomu dziecka, że nie będzie na to wydawał pieniędzy i że powstrzyma się od opowiadania mi szczegółów. Nie oszukujmy się - miłość i pożądanie w małżeństwie często bledną wraz z upływem lat, obowiązki przytłaczają, szarość wgryza się w każdą szczelinę - czemu od czasu do czasu nie ubarwić sobie życia? I zapewniam cię, że tęsknota za haremem dotyczy nie tylko mężczyzn. Mam nadzieję, że żonom też nie odmawiasz tego prawa?
26-10-2008 17:46 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Aj, Vytautas, widzę, że trochę obrywasz po uszach. A ja akurat się z tobą zgadzam - przecież od jednego skoku w bok faceta mi nie ubędzie. Mówię to z perspektywy żony z dłuższym stażem, może młode małżeństwa (żony) inaczej do tego podchodzą. Zgadzam się jednak po części z tym, co napisała Duda - skoczek w boczek wykonać należy z głową, stosując się do pewnych reguł: że nie przywlecze do domu choróbska, że nie zrobi nikomu dziecka, że nie będzie na to wydawał pieniędzy i że powstrzyma się od opowiadania mi szczegółów. Nie oszukujmy się - miłość i pożądanie w małżeństwie często bledną wraz z upływem lat, obowiązki przytłaczają, szarość wgryza się w każdą szczelinę - czemu od czasu do czasu nie ubarwić sobie życia? I zapewniam cię, że tęsknota za haremem dotyczy nie tylko mężczyzn. Mam nadzieję, że żonom też nie odmawiasz tego prawa

Twoje reguły "skoczku w boczek" pachną mi trochę dulszczyzną, lecz nie mnie je oceniać
Uważam, że godząc się na jakieś działanie akceptujemy również jego potencjalne konsekwencje.

Chyba, że piszesz o celowym przywleczeniu "jakiegoś choróbska" lub zrobieniem dziecka "na złość" i z premedytacją?

Każdy ma prawo do robienia co chce, w małżeństwie również, pod warunkiem, że nie robi krzywdy drugiemu człowiekowi.
"Żyj i pozwól żyć" obowiązuje (powinno) chyba w każdych relacjach międzyludzkich.

Warunkiem trwania takich relacji (np małżeństwa) jest zachowanie równowagi emocjonalnej (wspomniała o tym "Duda") w związku, przy czym w każdym taka równowaga może się rozkładać przeróżnie, niekiedy egzotycznie wręcz dla postronnych obserwatorów

Żadna instytucja ani żadne prawo tej równowagi nie zapewni.
Taka równowaga relacji tworzy się od pierwszych chwil znajomości, niekoniecznie osobistej i nie tylko małżeńskiej.

Odpowiadam (choć nie do mnie pytanie adresowane): żonom też nie odmawiam tego prawa.
Wszystko zależy od wspólnego ustalenia i respektowania potrzeb zainteresowanych osób.


26-10-2008 18:59 
 Ocena 8 na 8
awitu (7627 punktów)

>Jak widać inaczej na sprawy patrzą mężczyźni, a inaczej kobiety. Dla kobiet seks jest przede wszystkim sposobem na prokreację, a ta jest początkiem długiego procesu wychowania dzieci.

To dopiero niezły tekst rodem z XIX w. Przestań prezentować szeroki wachlarz stereotypów na temat kobiet. Już w XIX w obalono mit że kobiety nie mają orgazmu, potem mieliśmy lata 60te i rewolucję seksualną, wraz z tabletką antykoncepcyjną która w dużym stopniu uwolniła nas ob brzemienia seks = dziecko.
Skąd Ty wiesz czym jest dla kobiety seks? Skąd bierzesz takie rewelacje?

Gdyby Twoje myślenie było prawdziwe, uprawiałybyśmy seks 1-2 w miesiącu, przez 2-3 lata a potem celibat, bo tyle wystarczy by spłodzić 2 -3 dzieci.
Kobiety lubią seks, nie sprowadzają go do prokreacji, przestań robić z nas dziwne aseksualne istoty.

>Mężczyzna, który szuka kontaktów na boku nie daje poczucia pewności, stałości. Zawsze można o takim domniemywać, że porzuci rodzinę dla 'nowszego modelu'.

To samo w wypadku kobiet.

Czynnikiem sprawiającym, że kobiety mniej tolerują zdrady jest to, że mężczyzna zdradzający jeżeli porzuci kobietę, to odchodzi nie tylko od niej, ale i od dzieci, więc w interesie kobiety i jej dzieci, jest by dbał o dzieci pochodzące z tego związku a nie ze zdrad Tu wchodzi w rachubę myślenie o dzieciach, a nie kwestia tego, że kobiety są mniej skłonne do zdrad czy zazdrości.

>Nie utrzyma trwałego związku kobieta, która będzie do 'zdrady' podchodzić ze śmiertelną powagą. Największym błędem jest robienie strasznych awantur z powodu czegoś, co dla mężczyzny jest owszem, wspaniałą zabawą, ale nie czymś, od czego traci się rozum i sumienie.

Tak samo z jak mężczyzną, poczucie zdrady i zazdrość to cechy indywidualne i ich natężenie nie ma związku z płcią, ale z indywidualnymi cechami danego człowieka.

Równie trudne jest utrzymanie związku, gdy kobieta zezwala na wszelkie zdrady, wtedy naraża się na to, że usłyszy, że jak nie jest zazdrosna to nie kocha. Zastanów się jakbyś się czuł gdyby Twoja kobieta w ogóle nie zwracała uwagi z kim sypiasz i czy ją zdradzasz, czy na pewno tego byś chciał. Jest takie powiedzenie, że na zdradę nie reaguję tylko ten kto sam ma coś na sumieniu.

>To kobiety są 'stworzone' do trwałych związków, mężczyźni tęsknią za haremem.


Może się zastanów czy to nie jest Twój subiektywny pogląd. Kobiety zdradzają, mają kochanków, choć robią to w inny sposób. Kobiecie nie wystarczy facet z agencji, ponieważ szuka w mężczyźnie nie tylko cech fizycznych, ale i pewnych cech charakteru. Dlatego szybciej będzie to ktoś znajomy niż model z agencji.

>To, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa trzeba zrozumieć, pogodzić się z tym, a wtedy da się z tym żyć!

A może wystarczy wydobyć się z morza stereotypów.


"Colorless green ideas sleep furiously"
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Kobiety lubią seks, nie sprowadzają go do prokreacji, przestań robić z nas dziwne aseksualne istoty.

I ja też lubię.

>>Mężczyzna, który szuka kontaktów na boku nie daje poczucia pewności, stałości. Zawsze można o takim domniemywać, że porzuci rodzinę dla 'nowszego modelu'.

Ta. Rozmienię czterdziestkę na dwi dwudziestki.

>To samo w wypadku kobiet.

Z tym trochę trudniej. Upływ czasu jest dla kobiety mniej łaskawy.

Całuje stópkę.
sztejkat (4743 punktów)
Pozwól, że zapytam, a'propos:

>(...)Kobiecie nie wystarczy facet z agencji, ponieważ szuka w mężczyźnie nie tylko cech fizycznych, ale i pewnych cech charakteru. Dlatego szybciej będzie to ktoś znajomy niż model z agencji.(...)

Czy nie w tym leży różnica w zdradzie kobiety a mężczyzny?

Z tego co wiem, facetowi do seksu wystarczy, no cóż, "niezła d...pa". Rozumu i reszty może nie mieć, byle była jeno na raz. W zasadzie nie ma więc mowy o nawiązywaniu jakiejkolwiek konkurencyjnej wobec, jakby to rzec, "stałej partnerki", więzi emocjonalnej.

A kobiecie? Czy nie bywa niezbędnym choć odrobinę zakochania, oczarowania? Czy też wystarcza zwykłe "mięso"?

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
27-10-2008 22:57 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)

>A kobiecie? Czy nie bywa niezbędnym choć odrobinę zakochania, oczarowania? Czy też wystarcza zwykłe "mięso"?

Tomaszu szczerze Ci powiem, że nie wiem, ale chyba faktycznie kobiecie potrzebne jest coś w rodzaju zauroczenia, jakiś emocji które pojawią się choćby na te kilka godzin, a potem mogą zniknąć wraz z facetem. Nie nazwałabym tego zakochaniem, bo raczej gdy zakładasz z góry, że będzie to zabawa na jedną noc to starasz się unikać wszelakiego zaangażowania emocjonalnego, by nie robić sobie problemów w przyszłości.

Nie wiem też czy ten podział - mężczyzna patrzący tylko na ciało, kobieta potrzebująca jakiejś emocji jest tak ostry, wydaje mi się że znajdą się kobiety które traktują facetów jak owe "mięso" i mężczyźni którzy nawet podrywając kobietę na jedną noc szukają czegoś więcej, choćby tej przysłowiowej "iskry w oczach". To chyba są indywidualne cechy, choć ogólnie próbujemy je włożyć do szufladek, by sami czuć swą kobiecość bądź męskość i niechętnie się przyznajemy że jest inaczej.

pozdrawiam

"Colorless green ideas sleep furiously"
sztejkat (4743 punktów)
Dziękuję za odpowiedź. Jak zwykle, celna uwaga.

Podział nie może być oczywiście tak ostry, gdyż pełno jest ludzi każdej barwy. Byłem po prostu ciekaw Twego zdania.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Elfir
>Jak widać inaczej na sprawy patrzą mężczyźni, a inaczej kobiety. Dla kobiet seks jest przede wszystkim sposobem na prokreację, a ta jest początkiem długiego procesu wychowania dzieci. Mężczyzna, który szuka kontaktów na boku nie daje poczucia pewności, stałości. Zawsze można o takim domniemywać, że porzuci rodzinę dla 'nowszego modelu'.

Kocham się kochać, ale robie wszystko by wynikiem nie były dzieci. Jakis dziwna kobieta jestem.
Zdrady bym nie wybaczyla głownie z powodu tego, ze nie lubie sie dzielic, poniewaz zachwialoby to moim poczuciem wartosci oraz z niebezpieczenstwa zawleczenia jakiejs choroby.
Nie ma to jak generalizowanie.
29-10-2008 16:37 
 Ocena-1 na 1
Vytautas (4394 punktów)

>Kocham się kochać, ale robie wszystko by wynikiem nie były dzieci. Jakis dziwna kobieta jestem.
>Zdrady bym nie wybaczyla głownie z powodu tego, ze nie lubie sie dzielic, poniewaz zachwialoby to moim poczuciem wartosci oraz z niebezpieczenstwa zawleczenia jakiejs choroby.
>Nie ma to jak generalizowanie.

Wcale to, a wcale dziwna nie jesteś, wszystkie chłopy to kobieciarze, a wszystkie kobiety zazdrosne. Ty też, bez względu na to, jak to uzasadniasz.
A generalizować można i trzeba, inaczej nic ogólnego powiedzieć się nie da, zostanie paplanie o pojedyńczych przypadkach.
29-10-2008 17:04 
 Ocena 5 na 5
Zulka (2198 punktów)
>Wcale to, a wcale dziwna nie jesteś, wszystkie chłopy to kobieciarze, a wszystkie kobiety zazdrosne.
>
Vytaute.
Czy chcesz przez to powiedzieć że faceci nie są zazdrosni? Nie miałbyś nic przeciwko dzieleniu się swoją partnerką z sąsiadem?
pozdrawiam

PS. Elfir - proszę, bądź grzeczną dziewczynką i się zaloguj, bo przyprawia mnie o irytację brak możliwości dania Ci plusa
29-10-2008 17:15 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Wcale to, a wcale dziwna nie jesteś, wszystkie chłopy to kobieciarze, a wszystkie kobiety zazdrosne.
>>
>Vytaute.
>Czy chcesz przez to powiedzieć że faceci nie są zazdrosni? Nie miałbyś nic przeciwko dzieleniu się swoją partnerką z sąsiadem? >

Taka opcja mu nie grozi... nie ma sąsiadów ze względu na swoje poglądy.

Na Ścianie Wschodniej wszystkie chłopy tak mają.

31-10-2008 13:42 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Nie miałbyś nic przeciwko dzieleniu się swoją partnerką z sąsiadem?

Nasz noblista, niejaki Henio Sienkiewicz wypowiedział był niegdyś taką myśl:

"Mężczyzna mówi zawsze: Tylko Ty i żadna inna.
Kobieta mówi zawsze: Tylko ja i żadna inna."

Aktualność tej myśli jest wprost zdumiewająca...

Pewien znany filozof, zapytany przez dziennikarza czy wolałby mieć żonę piękną lecz niewierną czy też brzydką, ale bezgranicznie mu oddaną odpowiedział pytaniem: "A czy pan wolałby jeść tort z przyjacielem czy g...o samemu?

Z pozdrowieniami.

PS. Jeśli to konieczne, to szczegóły wyjaśnię we wtorek w Borynie (nawet praktycznie).

fides ex necessitate esse non debet
zulka

>Pewien znany filozof, zapytany przez dziennikarza czy wolałby mieć żonę piękną lecz niewierną czy też brzydką, ale bezgranicznie mu oddaną odpowiedział pytaniem: "A czy pan wolałby jeść tort z przyjacielem czy g...o samemu?

Gdybym miała taki wybór jak on (przy podstawieniu "rzeczy dla mnie ważnych u łóżkowego partnera" pod "urodę", która nie jest dla mnie rozstrzygająca ) wybrałabym... wibrator.

Świat taki różnorodny

pozdrawiam Michale
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] wybrałabym... wibrator.

Tylko perspektywa wspólnego piwa powstrzymuje mnie przed daniem Ci minusa (bo i jak tu pokazać się na mieście z opuchniętym i podrapanym licem)...

>Świat taki różnorodny

Kobiety, na szczęście, też.

>pozdrawiam Michale

Ciebie zawsze, nawet nie powinienem o tym wspominać.

fides ex necessitate esse non debet
01-11-2008 12:54 
 Ocena 5 na 5
Myflowers (2721 punktów)
>>Pewien znany filozof, zapytany przez dziennikarza czy wolałby mieć żonę piękną lecz niewierną czy też brzydką, ale bezgranicznie mu oddaną odpowiedział pytaniem: "A czy pan wolałby jeść tort z przyjacielem czy g...o samemu?
>Gdybym miała taki wybór jak on (przy podstawieniu "rzeczy dla mnie ważnych u łóżkowego partnera" pod "urodę", która nie jest dla mnie rozstrzygająca ) wybrałabym... wibrator.
>Świat taki różnorodny
>pozdrawiam Michale

A pewnie. Ani to nie pyskuje, zalane w pestke do domu nie przyłazi i nie tłumaczy, że jakaś pijana świnia łapy mu na schodach podeptała, skarpetek nie rozrzuca, pasty do zębów z połowy tubki nie wyciska , że zupa była niesłona nie chrzani i takie tam...
Co do moich Szanownych Koleżanek - zawsze posługiwałam sie dewizą: "nie ważne z kim kładę się do łóżka , ważne było natomiast przy kim się rano obudzę." Niektórym Panom natomiast/ sądzę, że nie muszę ich tu wymieniać po nickach/, poleciłabym seks na telefon - zaspokoją swoją ciekawość w 100%.- albo... wizytę u seksuologa...
"Kto inaczej nie potrafi, ten sie kocha w pornografii" - jak mawiał świętej pamięci Boy - Żeleński.
Pozdrawiam
M.


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
31-10-2008 16:15 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>Nie miałbyś nic przeciwko dzieleniu się swoją partnerką z sąsiadem?
>Nasz noblista, niejaki Henio Sienkiewicz wypowiedział był niegdyś taką myśl:
>"Mężczyzna mówi zawsze: Tylko Ty i żadna inna.
>Kobieta mówi zawsze: Tylko ja i żadna inna."
>Aktualność tej myśli jest wprost zdumiewająca...
>Pewien znany filozof, zapytany przez dziennikarza czy wolałby mieć żonę piękną lecz niewierną czy też brzydką, ale bezgranicznie mu oddaną odpowiedział pytaniem: "A czy pan wolałby jeść tort z przyjacielem czy g...o samemu...

lecz "okropne jest to, że nie można ani żyć z kobietami, ani bez nich."

Spuentował G. Byron

A ja pozdrawiam
29-10-2008 17:11 
 Ocena 8 na 8
awitu (7627 punktów)

>Wcale to, a wcale dziwna nie jesteś, wszystkie chłopy to kobieciarze, a wszystkie kobiety zazdrosne.

A skąd Ty wiesz czy wszystkie. Vytautas błagam jeszcze trochę Twoich rewelacji i zacznę się zastawiać czy jestem kobietą


"Colorless green ideas sleep furiously"
29-10-2008 17:22 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Wcale to, a wcale dziwna nie jesteś, wszystkie chłopy to kobieciarze, a wszystkie kobiety zazdrosne.
>A skąd Ty wiesz czy wszystkie. Vytautas błagam jeszcze trochę Twoich rewelacji i zacznę się zastawiać czy jestem kobietą >

Bo wie i już!!!

I się nie zastanawiaj, Awitu, wszystkie kobiety nie służą do zastanawiania się!!!

(wiem to od "Vytautasa" )
Vytautas (4394 punktów)
>>Wcale to, a wcale dziwna nie jesteś, wszystkie chłopy to kobieciarze, a wszystkie kobiety zazdrosne.
>A skąd Ty wiesz czy wszystkie. Vytautas błagam jeszcze trochę Twoich rewelacji i zacznę się zastawiać czy jestem kobietą

Jesteś zapewne chlubnym wyjątkiem. Więcej takich, a świat stanie się piękniejszy.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] zacznę się zastawiać czy jestem kobietą

A będę mógł Cię przekonać, że jesteś???

fides ex necessitate esse non debet
Adamiak (36436 punktów)
>>[...] zacznę się zastawiać czy jestem kobietą
>A będę mógł Cię przekonać, że jesteś??? >

No tak, Michał bryluje na portalu (na razie!)...
a o Jurusiu już wszystkie Muzy zapomniały...
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>a o Jurusiu już wszystkie Muzy zapomniały...

Jedna mnie właśnie skreśliła...


fides ex necessitate esse non debet
Adamiak (36436 punktów)
>>a o Jurusiu już wszystkie Muzy zapomniały...
>Jedna mnie właśnie skreśliła... >

Taaak...?...och, jaka szkoda, nieprawdaż? [pocieszacz]

[ ]
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
I tak się nie dowiesz ktora, ZAWISTNIKU JEDEN!!!

Powiem jedynie, że akurat ta, na której względach zawsze zależało mi bardziej niż bardzo...

fides ex necessitate esse non debet
Adamiak (36436 punktów)
>I tak się nie dowiesz ktora, ZAWISTNIKU JEDEN!!!
>Powiem jedynie, że akurat ta, na której względach zawsze zależało mi bardziej niż bardzo...
>...

No to tym bardziej Ci współczuję...tym bardziej...

[ rotfl ]
Kasia (424 punktów)
kto to Juruś?
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>kto to Juruś?

A jak myślisz?

ADAMIAK!!!

PS. Skądinąd bardzo sympatyczny gość.


fides ex necessitate esse non debet
Adamiak (36436 punktów)
>>kto to Juruś?
>A jak myślisz?
>ADAMIAK!!!
>PS. Skądinąd bardzo sympatyczny gość.>

Michał nie mniej sympatyczny...choć ma więcej imion ode mnie...że o powodzeniu nie wspomnę...
31-10-2008 19:32 
 Ocena 1 na 1
Kasia (424 punktów)
Aha, dzięki
Juruś - bardzo sympatycznie. Oby tylko nie wpaść w samouwielbienie
31-10-2008 19:36 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Oby tylko nie wpaść w samouwielbienie

Nie wpadnie, nie wpadnie. On już tam tkwi po same uszy!
Choć, przyznaję, daleko mu do Dokowskiego...

fides ex necessitate esse non debet
Adamiak (36436 punktów)
>Aha, dzięki
>Juruś - bardzo sympatycznie. Oby tylko nie wpaść w samouwielbienie>

Się staram, Kasiu

Życzę miłego wieczorku
31-10-2008 19:15 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>kto to Juruś

To mnie mówią Juruś

Sam do siebie też często mówię Juruś, bo się lubię

(czasami jestem, pewnie, jedynym swym wielbicielem, eh!- ale za to wiernym...eh, eh!)

Pozdrawiam.
27-10-2008 20:43 
 Ocena 4 na 6
sztejkat (4743 punktów)
>Przesypiam się ze znajomą.
>Czy czynię tym krzywdę swojej żonie, a jeśli tak, to na czym ta krzywda polega?

Odpowiedź zależy od tego, jaka jest Twoja żona.

Jeśli uważa, że kwestią absolutną, sprawą zaufania, życia i śmierci itp. jest dochowanie wierności, no to cóż, robisz jej niezłe świństwo.

Jeśli zaś żyjecie w tak zwanym "związku otwartym" no to nie ma sprawy.

Pozdrawiam.


Tomasz Sztejka
28-10-2008 10:56 
 0 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>>Przesypiam się ze znajomą.
>>Czy czynię tym krzywdę swojej żonie, a jeśli tak, to na czym ta krzywda polega?
>Odpowiedź zależy od tego, jaka jest Twoja żona.
>Jeśli uważa, że kwestią absolutną, sprawą zaufania, życia i śmierci itp. jest dochowanie wierności, no to cóż, robisz jej niezłe świństwo.
>Jeśli zaś żyjecie w tak zwanym "związku otwartym" no to nie ma sprawy.
>Pozdrawiam.
>
Tomasz Sztejka


Aha, to teraz rozumiem, najważniejszy jest kwit!
Taki od księdza, jak mniemam, jeszcze ważniejszy!
29-10-2008 21:37 
 Ocena 6 na 6
sztejkat (4743 punktów)
>
>Aha, to teraz rozumiem, najważniejszy jest kwit!
>Taki od księdza, jak mniemam, jeszcze ważniejszy!

Nie wiem co rozumiesz, ale zdecydowanie nie moją wypowiedź. I jak zwykle, to pewnie moja wina.

Nie, moim zdaniem nie jest ważny kwit, ale to co sobie w związku obiecano i na jakich zasadach go założono. Łamanie tych zasad, o ile nie ma obopólnej zgody co do ich zmiany, jest krzywdzące.

I to by było na tyle.

Tomasz Sztejka
01-11-2008 06:01 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Przesypiam się ze znajomą.
>Czy czynię tym krzywdę swojej żonie, a jeśli tak, to na czym ta krzywda polega?

Interpretacja problemu wskazuje już na jednego skrzywdzonego.

Zdania Twojej żony, na ten temat, nie znam.
Maszot (48 punktów)
Zawsze nasz korespondent może być lekkoduchem i zaburzenie wartości nie uświadamia go o pośrednim lekceważeniu zaufania partnerki.
28-10-2008 13:26 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
Dawno, dawno temu, kiedy byłem jeszcze młodym Jaćwingiem, czytałem przytaczany przez panią Wisłocką artykuł jakiegoś obcego seksuologa, który rozważał zależność 'apetytu na seks' w zależności od wieku.
Młodzi chłopcy to istoty bardzo na seks łakome, to im przydarzają się wytryski przedwczesne. Piętnastolatek jeśli myśli o czymś, do tylko w krótkich przerwach między fantazjami seksualnymi. Potem, z wiekiem dochodzi do równowagi psychicznej a następnie nawet do zniechęcenia seksem.
Młode dziewczęta to istoty niemal zupełnie bezpłciowe. Seks wydaje się im wstrętny, pieszczoty niemal wszystkiego, co jest poniżej głowy, wywołuje w nich dreszcz obrzydzenia. Dopiero z wiekiem, przy udanym życiu płciowym jurność kobiety rośnie, osiągając maksimum w wieku ok. 45 \ 50 lat.
Artykuł zawiera wykres, którego analiza prowadzi do wniosku, że najlepszymi kochankami są pary, dla których suma wieku wynosi 60 \ 70 lat.
Jeśli tak jest, to inicjację seksualną powinny przechodzić młode dziewczęta z dojrzałymi wiekiem panami i młodzi chłopcy z damami w wieku ich matek.
Wiedzieli to już chyba starożytni Hindusi. 'Kamasutra' radzi żenić się trzydziestoletnim mężczyznom z dziewczętami tuż po pierwszej menstruacji. Po weselu taka para powinna spać razem, ale do pierwszego pełnego stosunku powinno dojść nie wcześniej, niż dziesiątej nocy.
28-10-2008 18:17 
 Ocena 2 na 2
nielubieswojegonazwiska (12 punktów)

>Młode dziewczęta to istoty niemal zupełnie bezpłciowe. Seks wydaje się im wstrętny, pieszczoty niemal wszystkiego, co jest poniżej głowy, wywołuje w nich dreszcz obrzydzenia. Dopiero z wiekiem, przy udanym życiu płciowym jurność kobiety rośnie, osiągając maksimum w wieku ok. 45 \ 50 lat.

Ja kiedyś czytałem nawet bardziej absurdalne rzeczy niż, teorie Wisłockiej, ale pisane były przez mężczyzn.Zawsze zastanawiałam się, jak można uogólniać w sprawach seksualności, zwłaszcza że każdy człowiek jest inny. Jest cała masa mitów o seksualności kobiet (chyba więcej niż o seksualności mężczyzn,)które nie mają się nic do prawdy.
Jeżeli ktoś zna odpowiedź, niechaj powie, czemu krąży tyle mitów typu ,,kobieta jest taka i siaka" skoro każde uogólnienie, nie mówi nic o jednostce? Dlaczego ludzie tak ufają ankietom i wyssanym z palca teoriom?
29-10-2008 09:35 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)

>Zawsze zastanawiałam się, jak można uogólniać w sprawach seksualności, zwłaszcza że każdy człowiek jest inny. Jest cała masa mitów o seksualności kobiet (chyba więcej niż o seksualności mężczyzn,)które nie mają się nic do prawdy.
>Jeżeli ktoś zna odpowiedź, niechaj powie, czemu krąży tyle mitów typu ,,kobieta jest taka i siaka" skoro każde uogólnienie, nie mówi nic o jednostce? Dlaczego ludzie tak ufają ankietom i wyssanym z palca teoriom?
>
Nie tylko w sprawach seksu, lecz we wszystkich dotyczących natury ludzkiej od każdej reguły jest wiele wyjątków. Istnieje, owszem zjawisko żądzy dziewiczej, ale są też kobiety, które do śmierci są ogarnięte nieprzemożnym wstrętem do wszystkiego, co się wiąże z seksem. Gdyby Tobie przyznać rację, jedyne, co dałoby się powiedzieć, to tylko to, że różnie bywa.
Twoje stanowisko wyklucza możliwość jakichkolwiek uogólnień i prowadzi donikąd.
29-10-2008 18:44 
 Ocena 1 na 1
nielubieswojegonazwiska (12 punktów)
>Twoje stanowisko wyklucza możliwość jakichkolwiek uogólnień i prowadzi donikąd.

Co ci dają te twoje uogólnienia? Nie nawołuje do nie wiadomo do jakich skrajności, tylko do zachowania rozsądku. Po prostu zwracam uwagę na zachowanie jednostek, ale nie robię na siłę z różnych ludzi jednolitej masy. Nie musisz się ze mną zgadzać, ale to nie znaczy że moje stanowisko nie ma żadnego głębszego sensu.
Maszot (48 punktów)
>>Twoje stanowisko wyklucza możliwość jakichkolwiek uogólnień i prowadzi donikąd.
>Co ci dają te twoje uogólnienia? Nie nawołuje do nie wiadomo do jakich skrajności, tylko do zachowania rozsądku. Po prostu zwracam uwagę na zachowanie jednostek, ale nie robię na siłę z różnych ludzi jednolitej masy. Nie musisz się ze mną zgadzać, ale to nie znaczy że moje stanowisko nie ma żadnego głębszego sensu.

Pierdzielicie od rzeczy.
Meritum sprawy opiera się na indywidualnym stosunku do kobiety i poszanowania partnerstwa.
Chuj mnie obchodzą dywagacje na temat ankiet.
Ale jeśli chodzi o rozwój seksualny, to wiadomo, że w każdej sprawie trzeba osiągnąć pewną dojrzałość.
31-10-2008 15:13 
 Ocena 3 na 3
Małgorzata (3242 punktów)
>(...) wiadomo, że w każdej sprawie trzeba osiągnąć pewną dojrzałość.

   Jesteś pewien, że dojrzałeś do pisania na tym forum?

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
Maszot (48 punktów)
>>(...) wiadomo, że w każdej sprawie trzeba osiągnąć pewną dojrzałość.
>   Jesteś pewien, że dojrzałeś do pisania na tym forum?
>   Pozdrawiam
>
kol jom hu hizdamnut chadasza


Pewny niczego nie jestem.
Ale piszcie na temat, proszę.

Usuńcie tę wypowiedź.
01-11-2008 13:00 
 Ocena 2 na 2
Myflowers (2721 punktów)
>>Młode dziewczęta to istoty niemal zupełnie bezpłciowe. Seks wydaje się im wstrętny, pieszczoty niemal wszystkiego, co jest poniżej głowy, wywołuje w nich dreszcz obrzydzenia. Dopiero z wiekiem, przy udanym życiu płciowym jurność kobiety rośnie, osiągając maksimum w wieku ok. 45 \ 50 lat.
>Ja kiedyś czytałem nawet bardziej absurdalne rzeczy niż, teorie Wisłockiej, ale pisane były przez mężczyzn.Zawsze zastanawiałam się, jak można uogólniać w sprawach seksualności, zwłaszcza że każdy człowiek jest inny. Jest cała masa mitów o seksualności kobiet (chyba więcej niż o seksualności mężczyzn,)które nie mają się nic do prawdy.
>Jeżeli ktoś zna odpowiedź, niechaj powie, czemu krąży tyle mitów typu ,,kobieta jest taka i siaka" skoro każde uogólnienie, nie mówi nic o jednostce? Dlaczego ludzie tak ufają ankietom i wyssanym z palca teoriom?
>
Pozwolisz, że odpowiem Ci cytatem:
Ludzie są głupi: podaj im odpowiednie wytłumaczenie, a niemal we wszystko uwierzą. Są głupi, więc uwierzą w kłamstwo, bo chcą, żeby to była prawda, lub dlatego, że się obawiają, iż to może być prawda. Mają w głowach mnóstwo wiadomości, faktów, przekonań - przeważnie fałszywych, ale uważają, że to wszystko prawda. Ludzie są głupi. Rzadko widzą różnicę między kłamstwem a prawdą, lecz wierzą, że zawsze odróżniają jedno od drugiego, więc tym łatwiej ich oszukać.
- Terry Goodkind


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
Vytautas (4394 punktów)

> Pozwolisz, że odpowiem Ci cytatem:
>Ludzie są głupi: podaj im odpowiednie wytłumaczenie, a niemal we wszystko uwierzą. Są głupi, więc uwierzą w kłamstwo, bo chcą, żeby to była prawda, lub dlatego, że się obawiają, iż to może być prawda. Mają w głowach mnóstwo wiadomości, faktów, przekonań - przeważnie fałszywych, ale uważają, że to wszystko prawda. Ludzie są głupi. Rzadko widzą różnicę między kłamstwem a prawdą, lecz wierzą, że zawsze odróżniają jedno od drugiego, więc tym łatwiej ich oszukać.
> - Terry Goodkind

A więc ludzie są głupi dlatego, że mają w głowach fakty lub dlatego, że przyjmują za prawdę to, na co podano im odpowiednie wytłumaczenie. To znaczy, że ludzie są głupi dlatego, że coś wiedzą, czy dlatego, że myślą?
Myflowers (2721 punktów)
>> Pozwolisz, że odpowiem Ci cytatem:
>>Ludzie są głupi: podaj im odpowiednie wytłumaczenie, a niemal we wszystko uwierzą. Są głupi, więc uwierzą w kłamstwo, bo chcą, żeby to była prawda, lub dlatego, że się obawiają, iż to może być prawda. Mają w głowach mnóstwo wiadomości, faktów, przekonań - przeważnie fałszywych, ale uważają, że to wszystko prawda. Ludzie są głupi. Rzadko widzą różnicę między kłamstwem a prawdą, lecz wierzą, że zawsze odróżniają jedno od drugiego, więc tym łatwiej ich oszukać.
>> - Terry Goodkind
>A więc ludzie są głupi dlatego, że mają w głowach fakty lub dlatego, że przyjmują za prawdę to, na co podano im odpowiednie wytłumaczenie. To znaczy, że ludzie są głupi dlatego, że coś wiedzą, czy dlatego, że myślą?

Przeczytaj jeszcze raz, ale ze zrozumieniem, tekst Terry Goodkind'a. Jeżeli i tym razem nie będziesz sam sobie mógł odpowiedzieć na zadane pytanie, zapytaj samego autora cytatu.


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
Vytautas (4394 punktów)
>>> Pozwolisz, że odpowiem Ci cytatem:
>>>Ludzie są głupi: podaj im odpowiednie wytłumaczenie, a niemal we wszystko uwierzą. Są głupi, więc uwierzą w kłamstwo, bo chcą, żeby to była prawda, lub dlatego, że się obawiają, iż to może być prawda. Mają w głowach mnóstwo wiadomości, faktów, przekonań - przeważnie fałszywych, ale uważają, że to wszystko prawda. Ludzie są głupi. Rzadko widzą różnicę między kłamstwem a prawdą, lecz wierzą, że zawsze odróżniają jedno od drugiego, więc tym łatwiej ich oszukać.
>>> - Terry Goodkind
>>A więc ludzie są głupi dlatego, że mają w głowach fakty lub dlatego, że przyjmują za prawdę to, na co podano im odpowiednie wytłumaczenie. To znaczy, że ludzie są głupi dlatego, że coś wiedzą, czy dlatego, że myślą?
>Przeczytaj jeszcze raz, ale ze zrozumieniem, tekst Terry Goodkind'a. Jeżeli i tym razem nie będziesz sam sobie mógł odpowiedzieć na zadane pytanie, zapytaj samego autora cytatu.
>


Tekst pana Głupkinda, czy jak mu tam, zrozumiałem bardzo dobrze. Otóż ludzie głupi przyjmują za prawdę to, co mówi ten, dla którego żywią szacunek, żadnego wytłumaczenia im nie trzeba. Tłumaczyć, przekonywać trzeba tych, co cośkolwiek wiedzą i rozumieją. Tacy kiedyś coś zrozumieją. W istnienie takich, co rozumieją wszystko wierzą tylko głupi.
02-11-2008 19:57 
 Ocena 2 na 2
Myflowers (2721 punktów)

>>
Tekst pana Głupkinda, czy jak mu tam, zrozumiałem bardzo dobrze. Otóż ludzie głupi przyjmują za prawdę to, co mówi ten, dla którego żywią szacunek, żadnego wytłumaczenia im nie trzeba. Tłumaczyć, przekonywać trzeba tych, co cośkolwiek wiedzą i rozumieją. Tacy kiedyś coś zrozumieją. W istnienie takich, co rozumieją wszystko wierzą tylko głupi.


Coś z tym rozumieniem jednak u Ciebie nie do końca ....Świadczy o tym celowe przekręcenie nazwiska... Widocznie "racja jest jak cztery litery, każdy siedzi na swojej"? Czasem jednak warto podnieść zadek... " Wygłupkindziłeś" się niesamowicie...

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>W wątku "Racjonalnie o feminizmie" dyskusja chwilami zahaczała o sprawy seksu w ogóle a gwałtu
>seksualnego w szczególności.
>Zadziwiła mnie olbrzymia wstydliwość wszystkich niemal dyskutantów. To ciągłe 'wicie-rozumicie', te
>niedopowiedzenia, które wręcz uniemożliwiały rzeczową dyskusję.
>Do tej pory, dla przykładu, nikt mi nie wyjaśnił, jak możliwy jest gwałt na mężczyźnie, mimo że do
>penetracji kobiety konieczna jest erekcja, a do niej podniecenie mężczyzny. Według mnie napalona
>nimfomanka może tylko molestować seksualnie mężczyznę, ale nie może go zgwałcić. W odpowiedzi
>'słyszałem' tylko coś w rodzaju 'a jednak podobno może' i to tylko od jednej osoby. Reszta -- woda w
>usta.

Przepraszam że dopiero teraz.

Otóż podam przykład gwałtu na mężczyźnie. Zdarzenie miało miejsce niedaleko Kamiennej Góry gdzieś w 94 roku. Pewna klasa LO wieczorowego zrobiła sobie ognisko połączone z popijawą. Dwie dziewczyny upatrzyły sobie jednego chłopaka. On już był bardzo pijany i nieprzytomny. O erekcji nie było mowy. Dziewczyny wymyśliły, że usztywnią penisa wkładając do cewki moczowej wkład od długopisu. Jak wymyśliły tak zrobiły. Wkład od długopisu spowodował uszkodzenia cewki moczowej i nie pamiętam dokładnie, ale możliwe że przedostał się do pęcherza i przebił jego ścianę. Zakończyło się to śmiercią tego chłopaka, nie znam więcej szczegółów.

Druga kwestia to taka, że mężczyzna może być fizycznie podniecony, mechanicznie, a psychicznie nie chcieć seksu. Mechaniczna erekcja ma miejsce na przykład rano. Nie zawsze towarzyszy jej ochota na współżycie. Istnieją rodzaje podrażnienia nerwowego, które nie powodują pobudzenia psychicznego, a jedynie samą erekcję. Wyobrażam sobie, że możliwy jest gwałt na mężczyźnie, oczywiście pewnie o niego trudniej, ale myślę, że jest możliwy.

Możliwa jest też sytuacja, gdy np. młody chłopak zostanie zwabiony przez starszą kobietę, poczęstowany alkoholem obficie i wykorzystany seksualnie, co będzie mu się wtedy wydawało fajne, ale na drugi dzień już uzna, że nie chciał tego. To również jestem w stanie sklasyfikować jako gwałt, szczególnie jeśli będą tego inne niepożądane efekty, np w postaci choroby wenerycznej.

Wreszcie, jeśli już rozmawiamy otwarcie, to jest możliwy gwałt analny lub oralny na mężczyźnie, za pomocą prawdziwego lub sztucznego penisa czy innego narzędzia o przybliżonym kształcie.

Czy wyczerpałem temat?

Adam

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365