Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nieporozumienie z czytaniem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
08-11-2008 16:02Osnowa (11779 punktów)Nieporozumienie z czytaniem
Ocena 1 na 1

Skąd wziął się dziwaczny zwyczaj nawoływania do "czytania ze zrozumieniem"?

Ostatnio byle nieporozumienie co do przekazywanej w wypowiedzi treści kwitowane jest owym "czytaj ze zrozumieniem", "tylko tym razem przeczytaj ze zrozumieniem" czy też "nie czytałeś ze zrozumieniem". Tylko niby czym jest samo czytanie, przecież ono nie polega na kontemplowaniu kształtów literek, ani nawet nie chodzi w nim o samo rozpoznawanie słów i przywoływanie ich znaczeń - nie - czytanie polega na zapoznawaniu się z treścią napisanego tekstu. Zaś treścią tą jest sens nadany tekstowi przez autora, zwykle świadomie.

Więc twierdząc, że nie istnieje żadne "czytanie bez zrozumienia" apele o nie czytam bez zrozumienia.
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Skąd wziął się dziwaczny zwyczaj nawoływania do "czytania ze zrozumieniem"?

   Wziął się stąd (i tu proszę, żebyś mnie dobrze zrozumiał), że czytający nie odgaduje intencji piszącego. Innymi słowy, jeśli się z kimś nie zgadzasz, to nie odebrałeś właściwie poglądu uczestnika dyskusji. Jeśli się z nim zgodzisz, to znaczy, że przeczytałeś jego wypowiedź ze zrozumieniem. Zrozumiałeś?
   
Osnowa (11779 punktów)

>    jeśli się z kimś nie zgadzasz, to nie odebrałeś właściwie poglądu uczestnika dyskusji. Jeśli się z nim zgodzisz, to znaczy, że przeczytałeś jego wypowiedź ze zrozumieniem. Zrozumiałeś?
Tak, choć na wszelki wypadek niczego nie czytam.
.
08-11-2008 17:17 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>na wszelki wypadek niczego nie czytam.

   Nie wiem czy dobrze cię zrozumiałam. Czy ta buźka z przymkniętym okiem ma podkreslic, że żartowałeś, czy ją wstawiłeś do tekstu ot tak, po prostu? Nie chciałabym cię źle zrozumiec, bo wtedy musiałabym uznac, że w ogóle nie czytasz, a to byłoby dla mnie niezrozumiałe.
   
Osnowa (11779 punktów)

>   Czy ta buźka z przymkniętym okiem ma podkreslic, że żartowałeś
To właśnie ta buźka znaczy.

>Nie chciałabym cię źle zrozumiec
O - i to rozumiem.

>musiałabym uznac, że w ogóle nie czytasz, a to byłoby dla mnie niezrozumiałe.
W ramach "czytania bez zrozumienia" przyjmij, że rozumiem bez czytania.
.
09-11-2008 19:28 
 Ocena 4 na 4
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>   Wziął się stąd (i tu proszę, żebyś mnie dobrze zrozumiał), że czytający nie odgaduje intencji piszącego.
>Innymi słowy, jeśli się z kimś nie zgadzasz, to nie odebrałeś właściwie poglądu uczestnika dyskusji.
A ja rozumiem to zupełnie inaczej.
Jeżeli nie zgadzam się z kimś oznacza to, że mam odmienne zdanie na daną kwestię i wcale nie świadczy to o braku zrozumienia intencji piszącego.

>Jeśli się z nim zgodzisz, to znaczy, że przeczytałeś jego wypowiedź ze zrozumieniem. Zrozumiałeś?
Właśnie - nie bardzo.
Czy mogę przeczytać ze zrozumieniem czyjąś wypowiedź i nie zgodzić się z nią?
Według mnie "przeczytałem ze zrozumieniem" znaczy tylko tyle, że poznałem i zrozumiałem punkt widzenia piszącego. Nie muszę się wcale z nim zgadzać - mogę mieć zupełnie inne zdanie.

Co to znaczy "odebrać właściwie pogląd uczestnika dyskusji"?
Dla mnie - zrozumieć, o co komuś chodzi.
Według Ciebie natomiast "odebrać właściwie", znaczy zgadzać się (patrz drugie z cytowanych Twoich zdań).

Pozdrawiam - Zbyszek

PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
09-11-2008 20:00 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>A ja rozumiem to zupełnie inaczej.

   Nie zrozumiałeś mojego tekstu, który utrzymany jest w żartobliwym tonie.
Na przykład gospodarz wątku, Osnowa prze inteligentny (i tu dobrze mnie zrozum, to komplement dla Osnowy, nie przytyk do twojej inteligencji) nie miał kłopotów z odebraniem moich intencji i zrozumiał kontekst. A ty po prostu nie przeczytałeś go ze zrozumieniem. No szkoda, wielka szkoda.
   
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>   Nie zrozumiałeś mojego tekstu, który utrzymany jest w żartobliwym tonie.
Dziękuję za wyjaśnienia , bez emoticonów ani rusz...

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Muszę dokładniej zapoznawać się z przebiegiem dyskusji.
Ciekawy jestem, czy byli też inni podobni do mnie.


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
09-11-2008 21:19 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Muszę dokładniej zapoznawać się z przebiegiem dyskusji.

   Musisz po prostu czytac ze zrozumieniem . Bez tego ani rusz
   
10-11-2008 20:42 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>   Musisz po prostu czytac ze zrozumieniem . Bez tego ani rusz
Postaram się, ale starość nie radość...

Pozdrawiam - Zbyszek


PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI
- oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą,
aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
09-11-2008 21:27 
 Ocena 2 na 4
sztejkat (4743 punktów)
Fascynujące.

Jednak, w przeciwieństwie do twojej odpowiedzi, Osnowa potrafił przekazać swoje intencje, tak, że żaden specjalny sposób rozumienia poza składaniem literek nie był potrzebny.

Nawoływanie do czytania ze zrozumieniem bierze się moim zdaniem raczej z braku umiejętności pisania w sposób jasny, przejrzysty i jednoznaczny a nie z tego, o czym ironizowałaś.

Jeśli ktoś odbiera to co napisałem w sposób sprzeczny z tym, co chciałem przekazać to nie znaczy to, że "czyta bez zrozumienia", ale że mój tekst można było opacznie zinterpretować. A to oznacza, że najzwyczajniej źle go zapisałem.

Podobnie jest przy pisaniu programów - komputer zawsze wykona to, co napisał programista. Nigdy - to co programista miał na myśli




Tomasz Sztejka
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Podobnie jest przy pisaniu programów - komputer zawsze wykona to, co napisał programista. Nigdy - to co programista miał na myśli

Ludzie to jednak nie komputery. Nie każdy zrozumie co ktoś inny napisał, a czasami im się tylko wydaje, że zrozumieli. Te same zdanie wiele osób odbierze na różne sposoby. Im dłuższy tekst i trudniejszy, np. słowa obca, zwroty techniczne, itp. tym ryzyko odmiennego odbioru także większe.
09-11-2008 23:03 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
Zwroty techniczne są z tego wszystkiego najłatwiejsze do zrozumienia - przywiązane brutalną siłą techniki do konkretnych przedmiotów i działań są nadzwyczaj jednoznaczne.

Fragment o komputerach podsumowywał moje osobiste doświadczenia z nimi. Nie raz klnę na czym świat stoi szukając czemu program nie działa tak jak powinien. Przecież wszystko jest jasno zapisane?!

A jednak. Mimo formalnego języka, mimo idealnego odbiorcy, niemal codziennie każę w rzeczywistości wykonywać maszynie co innego niż myślę, że każę jej wykonywać.

Nie dziwię się więc, że w kontaktach z ludźmi, gdzie język jest nieformalny, niejednoznaczny a i odbiorca daleki od ideału, zdarzają się nieporozumienia. W sumie nie jest ważne, czy to ja piszę niejasno, czy też odbiorca przykłada do moich zdań inne założenia niż ja. Rezultatem jest nieporozumienie i miast nawoływania do "czytania z rozumieniem" wskazane jest moim zdaniem prostowanie wypowiedzi. Często wystarczy nieco zmienić kontekst, użyć innych słów, inaczej złożyć zdania. Czasem wystarczy tylko powtórzyć wyraźnie fragment, który umknął czytelnikowi.

Zadziwiające jest jak wiele w rozmowie przekazujemy "poza pasmem" - gestami, intonacją wyrazem twarzy. To dlatego negocjacje biznesowe prowadzi się osobiście - więcej nieporozumień zdarza się w rozmowie telefonicznej niż osobistej. Jeszcze więcej - w piśmie.

Pisząc ten tekst uśmiecham się w niektórych miejscach, w niektórych zatrzymuję na chwilę. Nawet kiedy czytam go przed wysłaniem przykładam do niego pewne atrybuty spoza "pasma informacji" jakie mogę przekazać na piśmie. Wszystkie te drobiazgi znikną.

Jednak Ty, czytając ten tekst, dodasz je nieświadomie tam, gdzie wedle Twego doświadczenia powinny się znajdować. I ja, czytając, dodam je do Twojej wypowiedzi.

Osnowa ma rację - teksty pisane trzeba czytać literka po literce. Litery mają składać się w słowa, słowa mają składać się w zdania, ze zdań wynikać sens. Żadne "rozumienie intencji" itp nie może mieć miejsca bo najzwyczajniej w świecie w tekście ich nie przekazano.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
10-11-2008 20:42 
 Ocena 2 na 2
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Nie dziwię się więc, że w kontaktach z ludźmi, gdzie język jest nieformalny, niejednoznaczny a i odbiorca daleki od ideału, zdarzają się nieporozumienia. W sumie nie jest ważne, czy to ja piszę niejasno, czy też odbiorca przykłada do moich zdań inne założenia niż ja. Rezultatem jest nieporozumienie i miast nawoływania do "czytania z rozumieniem" wskazane jest moim zdaniem prostowanie wypowiedzi. Często wystarczy nieco zmienić kontekst, użyć innych słów, inaczej złożyć zdania. Czasem wystarczy tylko powtórzyć wyraźnie fragment, który umknął czytelnikowi.

Zgadzam się z Tobą w tym względzie w całości. Czasami także jest potrzebna duża cierpliwość, wspominam o tym, bo nie dawno mi jej zabrakło. W innym wątku i z inną osobą oczywiście. Zresztą inni też się z nią męczyli z tego co zauważyłem. Jednakże nie mam aż tak dużo czasu obecnie, żeby dla dorosłej osoby tłumaczyć praktycznie wszystko jak dla małego dziecka.

>Zadziwiające jest jak wiele w rozmowie przekazujemy "poza pasmem" - gestami, intonacją wyrazem twarzy. To dlatego negocjacje biznesowe prowadzi się osobiście - więcej nieporozumień zdarza się w rozmowie telefonicznej niż osobistej. Jeszcze więcej - w piśmie.

W realu czasem nawet nie trzeba słów, wystarczy spojrzeć, zwłaszcza gdy zna się dość dobrze rozmówcę.

>Pisząc ten tekst uśmiecham się w niektórych miejscach, w niektórych zatrzymuję na chwilę.

Dla mnie na tym forum zdarza się to dość często, ale przy czytaniu wypowiedzi innych osób.

>Osnowa ma rację - teksty pisane trzeba czytać literka po literce. Litery mają składać się w słowa, słowa mają składać się w zdania, ze zdań wynikać sens. Żadne "rozumienie intencji" itp nie może mieć miejsca bo najzwyczajniej w świecie w tekście ich nie przekazano.

Nie sądzę, aby pełne porozumienie było możliwe na jakimkolwiek publicznym forum. Gdzie jest wiele osób, o różnym poziomie wykształcenia, wieku i doświadczeniach, tam pełne porozumienie jest raczej niemożliwe. Można do niego dążyć, ale zgadzam się z Tobą, że nie należy przekazywać "intencji".

>Pozdrawiam,
>
Tomasz Sztejka


Wzajemnie
Władek
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Osnowa ma rację - teksty pisane trzeba czytać literka po literce. Litery mają składać się w słowa, słowa mają składać się w zdania, ze zdań wynikać sens. Żadne "rozumienie intencji" itp nie może mieć miejsca bo najzwyczajniej w świecie w tekście ich nie przekazano.

Nie zgodzę się z tym zupełnie. To jest stan faktyczny - obecny - spowodowany tym, że mamy niespójną kulturę podzieloną na ogrom odłamów i nisz. Wyobrażam sobie, że kiedyś było inaczej, i wnikając głęboko we własną kulturę odbierało się intencję autora. Homogeniczna kultura sprawia, że można stać się znawcą jej całej i wiedzieć, gdzie kto wstawia "oko". Dziś nie da się tego osiągnąć w odniesieniu do wszystkich tekstów, aczkolwiek zdaje mi się, że w odniesieniu do niektórych, osoba X jest w stanie to zrobić, w sposób nieprzypadkowy.
Z drugiej strony, wydaje mi się, że osoba X, która posiada podobne doświadczenia życiowe, co autor A jest w stanie uzupełnić jego myśl tam, gdzie jest ona niekompletna, celowo lub niecelowo.
I jeszcze mały kontrprzykład: język ezopowy.

Pozdrawiam
sztejkat (4743 punktów)
>Nie zgodzę się z tym zupełnie. To jest stan faktyczny - obecny - (...)
Słusznie. Co jednak znaczy, że akceptując istnienie takiego a nie innego stanu faktycznego, by być zrozumianym trzeba pisać i czytać "literka po literce".

Gdyby stan faktyczny był inny, wówczas, oczywiście, moglibyśmy porozumiewać się choćby mruknięciami.

Oczywiście zakładam, że autor i czytelnik nie znają się dobrze oraz, że pragną zrozumieć co czytają i pisać tak by można ich jednoznacznie rozumieć. Ot, utylitaryzm języka.

Patrz też: moja odpowiedź niżej, na pytanie apropos "co poeta miał na myśli".


Tomasz Sztejka
22-11-2008 22:08 
 Ocena 1 na 1
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Słusznie. Co jednak znaczy, że akceptując istnienie takiego a nie innego stanu faktycznego, by być zrozumianym trzeba pisać i czytać "literka po literce". Gdyby stan faktyczny był inny, wówczas, oczywiście, moglibyśmy porozumiewać się choćby mruknięciami.
Zgoda. Chodziło mi tylko o to, że nie jest to w ogóle nie możliwe, ale niemożliwe we współczesnych okolicznościach.

Pozdrawiam
09-11-2008 22:59 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>w przeciwieństwie do twojej odpowiedzi, Osnowa potrafił przekazać swoje intencje, tak, że żaden specjalny sposób rozumienia poza składaniem literek nie był potrzebny.

   Komu nie był potrzebny: wszystkim czytającym czy akurat tobie?

>Jeśli ktoś odbiera to co napisałem w sposób sprzeczny z tym, co chciałem przekazać to nie znaczy to, że "czyta bez zrozumienia", ale że mój tekst można było opacznie zinterpretować. A to oznacza, że najzwyczajniej źle go zapisałem.

   Co w takim razie np. z klasykami? Czy źle napisali swoje teksty, skoro wciąż można pisac prace na temat: "Co poeta miał na myśli?
   
09-11-2008 23:20 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
>>w przeciwieństwie do twojej odpowiedzi, Osnowa potrafił przekazać swoje intencje, tak, że żaden specjalny sposób rozumienia poza składaniem literek nie był potrzebny.

>   Komu nie był potrzebny: wszystkim czytającym czy akurat tobie?

Mogę oczywiście pisać tylko o sobie. I o Zbyszku Bryłowskim, na podstawie jego wypowiedzi.

>(...)
>   Co w takim razie np. z klasykami? Czy źle napisali swoje teksty, skoro wciąż można pisac prace na temat: "Co poeta miał na myśli?"

A nie czasem na temat : "co mój nauczyciel przeczytał w tym, co jego nauczyciele napisali, że myślą, że poeta miał na myśli"?

Jeśli poetą był młody mężczyzna, to śmiało rzecz można, że poeta miał na myśli przysłowiową "dupę Maryni". Przynajmniej przez jakiś czas O ile pisał wiersz dłużej niż kwadrans. Ze względu na ten oczywisty fakt i szczerość uczniów w szkole do której uczęszczałem nie pamiętam by nauczyciele zadawali nam tego rodzaju pytania.

Zresztą - prace można pisać na dowolny temat.

Bardziej poważnie - literatura tzw. "wyższa", poezja itp. nie bazują wyłącznie na przekazie informacji. W wierszu nie zawsze bywa istotna literalna treść, ale to jak układają się słowa, jak brzmią, jak wyglądają. Wreszcie - jakie emocje budzi wyrecytowany zgodnie z zapisem.

Zauważ, wiersze należy czytać "na głos". Zawsze zgodnie z zapisaną interpunkcją. Czasem też należy mieć wiersz przed oczyma, by widzieć jak kolejne wersy układają się wzajemnie. Dopiero to połączenie: treść, dźwięk i obraz budują przekaz. Przekaz, który często nie jest czystą informacją.

Teraz inaczej: dobrze napisany i przeczytany wiersz powinien wzbudzić w statystycznie znaczącej większości docelowej grupy odbiorców te same emocje - zbudować taki sam przekaz.

Jeśli tak jest - to jest to dobry wiersz i nie ma najmniejszej potrzeby tłumaczyć "co poeta miał na myśli". Jeśli tak nie jest - to jest to zły wiersz. W sensie rzemiosła artystycznego.

Oczywiście może być też tak, że odbiorcy należą do innej grupy docelowej niż ta, dla której był tworzony wiersz. Tak jest w wypadku klasyków - ich grupa docelowa od dawna wącha kwiatki od spodu.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Osnowa (11779 punktów)

>Innymi słowy, jeśli się z kimś nie zgadzasz, to nie odebrałeś właściwie poglądu uczestnika dyskusji.
Zdaje się, że Twoja rozmówczyni nas pomyliła.
.
10-11-2008 15:33 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Zdaje się, że Twoja rozmówczyni nas pomyliła.
>.

   Małe niepo(z)rozumienie.
   
michiko (596 punktów)
>Innymi słowy, jeśli się z kimś nie zgadzasz, to nie odebrałeś właściwie poglądu uczestnika dyskusji
Dobre, ale i przekorne.
Okazuje się, że tylko ci, którzy podzielają nasze poglądy są błyskotliwi wystarczająco i na tyle, żeby je zrozumieć. Cała reszta to półgłówki, które nie pojmując w czym rzecz, przypisują nam niewłaściwe intencje.
A tak na poważnie,
myślę, że mówimy o pewnym skrócie myślowym, będącym wykorzystywanym taktycznie w polemice, która przecież jest sztuką spierania się o racje. Jako zabieg taktyczny odgrywa przypisana mu rolę, dla przykładu: zdezorientować przeciwnika, wyprowadzić go z równowagi, skierować dyskusję na inne tory.
Wiele tego typu zabiegów można zauważyć w wypowiedziach, i choć nie odwołują się do meritum, znajdują poklask wśród uczestników.
Zulka (2198 punktów)

>Więc twierdząc, że nie istnieje żadne "czytanie bez zrozumienia" apele o nie czytam bez
>zrozumienia.
>.
>

Zgadzam się z Tobą. Ludzie czasem źle się rozumieją, bo mają inne kody językowe. Nie jest to niczyja wina - rozwiązaniem jest ciągłe uściślanie obustronne. Jeżeli rozmówca źle zrozumie - przydałoby się doprecyzować, zamiast kazać mu "czytać ze zrozumieniem".


"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
08-11-2008 18:21
 Ocena 11 na 11
Duda (25557 punktów)

> Tylko niby czym jest samo czytanie, przecież ono nie polega na kontemplowaniu
>kształtów literek, ani nawet nie chodzi w nim o samo rozpoznawanie słów i przywoływanie ich znaczeń
>- nie - czytanie polega na zapoznawaniu się z treścią napisanego tekstu. Zaś treścią tą jest sens nadany tekstowi przez autora, zwykle świadomie.
A nie spotkałeś się z rozmówcą, który rozumie z twojej wypowiedzi to co wydaje mu się, że usłyszał a nie to co powiedziałeś?
Bo mnie zdarza się to często.
Czytanie czy słuchane wymaga skupienia na "rozmówcy" a na to często brakuje ludziom czasu.
Tekst przelatują wzrokiem z szybkością światła ( bo po pierwszym zdaniu wiedzą już co napisałeś) a w trakcie rozmowy myślami są już gdzieś indziej ( bo wiedza z góry co im powiesz).
Ale jest też inna przyczyna w braku zrozumienia, szczególnie istotne jest to w dyskusjach na forum, gdzie rozmówcą może być zarówno 14 latek jak i 100 latek, kobieta i mężczyzna, uczeń lub naukowiec.
Jeżeli masz przed sobą rozmówcę dopasowujesz sposób narracji do możliwości słuchacza. Patrzysz na jego reakcje i reagujesz natychmiast na brak zrozumienia. Na forum jest to niemożliwe.
Staram się bardzo by pisać jak najbardziej prostym językiem, a mimo to spotkałam się kilka razy z całkowicie błędnym zrozumieniem mojej wypowiedzi.
Czasem piszący/mówiący używają słów zaczerpniętych ze "Słownika wyrazów obcych" i tekst/wypowiedź bez słownika staje się nieczytelny tym bardziej, że słowa te nie zawsze są używane zgodnie z ich podstawową definicją. To samo dotyczy środowiska młodzieżowego z ich "informatycznym" językiem.
I jest jeszcze coś co nazwałabym "stylem" składa się na to sposób budowy zdań, logika wypowiedzi.. i nie wiem czego jeszcze.
Zrozumienie i czytanie takiego tekstu wymaga ode mnie wysiłku.
Zastanawiałam się czasem czy nie polega to na różnicy osobowości, charakteru, temperamentu...
08-11-2008 19:03 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>A nie spotkałeś się z rozmówcą, który rozumie z twojej wypowiedzi to co wydaje mu się, że usłyszał a nie to co powiedziałeś?
Pewnie. Ale nie mówię takiemu że czyta bez zrozumienia, bo przecież zrozumiał. A że zrozumiał opacznie - prostuję lub/i wyjaśniam.

Zaś czytelnik, któremu czytanie nie przyniosło efektu w postaci zrozumienia albo zażąda ode mnie pisania ze zrozumieniem (tak!), albo wcale się nie odezwie w przekonaniu, że nie stał się czytelnikiem z powodu niedostatków a)własnych - "za głupi jestem", lub b)autora - "ależ to banialuki!". Tak czy siak uzna, że jego czytanie się nie powiodło.

>Staram się bardzo by pisać jak najbardziej prostym językiem
Czyli "jak najprostszym"?

>Zrozumienie i czytanie takiego tekstu wymaga ode mnie wysiłku.
>Zastanawiałam się czasem czy nie polega to na różnicy osobowości, charakteru, temperamentu...
Internet to dialog wielu kultur.
.
jad11 (18783 punktów)

>Pewnie. Ale nie mówię takiemu że czyta bez zrozumienia, bo przecież zrozumiał.
A że zrozumiał opacznie - prostuję lub/i wyjaśniam.


Zrozumiał opacznie czyli zrozumiał to ,o co wydaje mu się ,że idzie a nie to ,o co faktycznie idzie. To znaczy ,że praktycznie nie zrozumiał. Dlatego prostujesz i wyjaśniasz ,żeby w końcu zrozumiał.
09-11-2008 19:14 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>Zrozumiał opacznie czyli zrozumiał to, o co wydaje mu się, że idzie a nie to, o co faktycznie idzie. To znaczy, że praktycznie nie zrozumiał.
To nie znaczy, że czyta bez zrozumienia - gdyby nie rozumiał, nie zdołałby odpowiedzieć. Czyli - choć niezgodnie z intencjami autora - rozumie.
.
10-11-2008 00:05 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

>To nie znaczy, że czyta bez zrozumienia - gdyby nie rozumiał, nie zdołałby odpowiedzieć. Czyli - choć niezgodnie z intencjami autora - rozumie.

To chyba już tylko kwestia nazwania zjawiska. Według mnie zrozumienie niezgodnie z intencjami autora to to samo ,co niezrozumienie. Tak czy inaczej sugestia by ktoś czytał ze zrozumieniem jest faktycznie bezsensowna. Tego co napisano już nie zrozumiał więc na nic się nie przyda. Nie zwiększa też w żaden sposób możliwości ,że ktoś następnym razem zrozumie jakiś inny tekst (np. następną wypowiedź) jeśli jest to ponad jego siły albo ma zupełnie inny sposób rozumowania czy jeśli sam gadający wypowiada się niejasno.
10-11-2008 01:47 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>To chyba już tylko kwestia nazwania zjawiska. Według mnie zrozumienie niezgodnie z intencjami autora to to samo ,co niezrozumienie.
Intencja autora nie jest tu dobrym kryterium, bo niekoniecznie przedstawił ją w tekście.

>Tak czy inaczej sugestia by ktoś czytał ze zrozumieniem jest faktycznie bezsensowna.
Za to - dzięki.
.
salek (4701 punktów)
>Skąd wziął się dziwaczny zwyczaj nawoływania do "czytania ze zrozumieniem"?
Zapewne z tego samego miejsca, z którego wzięły się dziwaczny zwyczaj wiedzenia lepiej, co autor chciał powiedzieć oraz pisania postów bez zrozumienia, co tak właściwie się pisze.

>czytanie polega na zapoznawaniu się z treścią napisanego tekstu.
Tak, niektórzy jednak usiłują dyskutować nie z intencją piszącego, a z własnym wyobrażeniem o tejże intencji. W tym drugim przypadku mamy właśnie do czynienia z czytaniem tekstu, ale bez zapoznania się z jego treścią, co chyba można traktować jako podręcznikową definicję czytania bez zrozumienia.

>Więc twierdząc, że nie istnieje żadne "czytanie bez zrozumienia" apele o nie czytam bez zrozumienia.
O! Rozumiesz więc w czym problem, zatem nie rozumiem czego nie rozumiesz w czytaniu bez zrozumienia.
Osnowa (11779 punktów)

>> czytanie polega na zapoznawaniu się z treścią napisanego tekstu .
>Tak, niektórzy jednak usiłują dyskutować nie z intencją piszącego, a z własnym wyobrażeniem o tejże intencji. W tym drugim przypadku mamy właśnie do czynienia z czytaniem tekstu, ale bez zapoznania się z jego treścią , co chyba można traktować jako podręcznikową definicję czytania bez zrozumienia.
Pięknie, ale jak zaznaczyliśmy na wstępie, czytanie polega na zapoznawaniu się z treścią napisanego tekstu ...
.
salek (4701 punktów)
   Widocznie założenie o równoważności zapoznawania się z tekstem zapoznawaniu się z treścią - jest zbyt silne.
Osnowa (11779 punktów)

>   Widocznie założenie o równoważności zapoznawania się z tekstem zapoznawaniu się z treścią - jest zbyt silne.
Kiedy komuś przytrafia się tekst przerastający jego możliwości - percepcję, wiedzę, kwalifikacje - to ustosunkowanie się takiego czytelnika do treści zawartych w tym tekście może dotyczyć tylko zakresu mentalnie temu czytelnikowi dostępnego. I choć w toku czytania możliwa jest jego refleksja w rodzaju "nic z tego nie rozumiem", to zewnętrzny, np. odautorski zarzut nierozumienia nie ma tu racji bytu.

Więc nawet nierozumiejącemu tekstu zarzutu nierozumienia nie można postawić, póki on sam tego nie uczyni. No chyba, że mówimy o nieporozumieniach, ale to inna bajka.
.
10-11-2008 14:52 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
   A jeżeli przytrafi się czytelnik, który twierdzi iż doskonale wypowiedź przedmówcy rozumie, a z jego wypowiedzi wynika coś dokładnie przeciwnego? Trafiają się wszak osobnicy z tak wysokim mniemaniem o własnych zdolnościach. Można to oczywiście nazwać nieporozumieniem - ale chyba nie w przypadku, gdy wymiana zdań ciągnie się przez kilka postów? Są także tacy, co to stwierdzenia 'nic z tego nie rozumiem, wyjaśnij' najwyraźniej nie są w stanie wyartykułować.

   Osnowo, nie jest trudno wskazać przykłady rozmów, w których jeden z rozmówców najwyraźniej nie zapoznał się nie tylko z treścią wypowiedzi rozmówcy, ale najwyraźniej nawet z własnym tekstem. Co powiedzieć o takich?
10-11-2008 16:42 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...) Co powiedzieć o takich?

Leniuszki

Nie przeczytali tekstu, więc nie jest możliwym stwierdzenie, że go nie zrozumieli. Skoro nic nie weszło to nic nie mogło wyjść.

Wypowiadanie się na temat czegoś bez zapoznania się z tematem jest chorobą roznoszoną przez dzisiejsze media, które namiętnie wałkują "kto co powiedział o tym, że kto inny powiedział o czymś co ..." itd. Opinie o opiniach miast wypowiedzi o problemach.


Tomasz Sztejka
salek (4701 punktów)
> Skoro nic nie weszło to nic nie mogło wyjść.
Omawiamy przypadek, kiedy niestety coś wyszło..
11-11-2008 17:05 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
>> Skoro nic nie weszło to nic nie mogło wyjść.
>Omawiamy przypadek, kiedy niestety coś wyszło..
I wtedy mamy do czynienia z Tfurczością przez duże Tfu

Tomasz Sztejka
Osnowa (11779 punktów)

>   A jeżeli przytrafi się czytelnik, który twierdzi iż doskonale wypowiedź przedmówcy rozumie, a z jego wypowiedzi wynika coś dokładnie przeciwnego?
W opozycji do niego jest autor z twierdzeniem przeciwnym... Więc czy chciałbyś teraz ustanowić zasadę, że "autor ma zawsze rację"? Oraz prawo jej wyrażania przez napominanie "czytaj ze zrozumieniem"?

Jako autor wątku upominam Cię: "czytaj, Salku, ze zrozumieniem!"

>Są także tacy, co to stwierdzenia 'nic z tego nie rozumiem, wyjaśnij' najwyraźniej nie są w stanie wyartykułować.
Słasznie. Więc choć duma cierpi, zapytuję: zupełnie Cie Salku, nie rozumiem, wyjaśnij - czemu chcesz, by dyskusje na forum zredukować do wymiany inwektywy "czytaj ze zrozumieniem"?

>...jeden z rozmówców najwyraźniej nie zapoznał się... Co powiedzieć o takich?
O nikim nie mówić. Skupić się na meritum.
.
salek (4701 punktów)
>>A jeżeli przytrafi się czytelnik, który twierdzi iż doskonale wypowiedź przedmówcy rozumie, a z jego wypowiedzi wynika coś dokładnie przeciwnego?
>W opozycji do niego jest autor z twierdzeniem przeciwnym... Więc czy chciałbyś teraz ustanowić zasadę, że "autor ma zawsze rację"? Oraz prawo jej wyrażania przez napominanie "czytaj ze zrozumieniem"?

>Jako autor wątku upominam Cię: "czytaj, Salku, ze zrozumieniem!"

   Jak widzę, nie rozumiesz
   Twierdzę, ze autor posta na próby 'wyjaśnienia' cóż takiego napisał, czy próbę zaatakowania upiora (*) - może (ba! powinien nawet) zareagować właśnie napomnieniem o próbę zrozumienia czytanego tekstu. Choćby jak w tym przypadku - gdzie wspomniałem, że autor MUSI mieć rację?

   Wydaje mi się, iż roztrząsamy teraz odbiór tekstu, nie zwracając uwagi na kwestię jego kompozycji. Założenie tutaj jest oczywiste - autor tekstu potrafi w miarę klarownie wyłożyć treść w postaci tekstu. To założenie oczywiście nie jest bezwzględnie poprawne. Niemniej jednak wydaje mi się, że usiłujesz za bezwzględnie każdy przypadek nieporozumienia pomiędzy autorem tekstu i jego czytelnikiem obarczyć autora. Otóż uważam, iż w przypadku klarownego komunikatu za niezrozumienie odpowiedzialny jest zwykle jego odbiorca.

>>Są także tacy, co to stwierdzenia 'nic z tego nie rozumiem, wyjaśnij' najwyraźniej nie są w stanie wyartykułować.
>Słasznie. Więc choć duma cierpi, zapytuję: zupełnie Cie Salku, nie rozumiem, wyjaśnij - czemu chcesz, by dyskusje na forum zredukować do wymiany inwektywy "czytaj ze zrozumieniem"?
   Próbujesz zaatakować upiora, przesadzając. Rozmawiamy o przypadkach stwierdzenia stanu faktycznego.

> Skupić się na meritum.
   Trudno skupić się na meritum, gdy czytelnik-rozmówca czynem dowodzi, że tegoż właśnie nie pojmuje.

(*) Upiorem w tekście nazwałbym treść, której autor w tekście nie umieścił, a której czytelnik się doszukał.
Osnowa (11779 punktów)

>   Twierdzę, ze autor posta na próby 'wyjaśnienia' cóż takiego napisał, czy próbę zaatakowania upiora (*) - może (ba! powinien nawet) zareagować właśnie napomnieniem o próbę zrozumienia czytanego tekstu.
A ja Ci na to mówię, że z drugiej strony jest czytelnik, który co do treści ma zdanie odmienne. I pytam - na jakiej podstawie twierdzisz, że to autor czytelnika, a nie czytelnik autora powinien pouczać?

>gdzie wspomniałem, że autor MUSI mieć rację?
W przyznaniu autorowi prawa napominania czytelnika. Aby napominanie czytelnika mogło mieć szansę na sens, autor tekstu musi mieć rację co do klarowności przekazu w swoim tekście.

>   Założenie tutaj jest oczywiste - autor tekstu potrafi w miarę klarownie wyłożyć treść w postaci tekstu.
Tylko co właściwie jest oczywiste, przecież w dyskusji jesteśmy dla siebie na przemian autorami.

>To założenie oczywiście nie jest bezwzględnie poprawne.
A po co robić niepoprawne założenia, skoro bez nich można skonstruować zasadę nawet lepszą, bo uniwersalną.

>Niemniej jednak wydaje mi się, że usiłujesz za bezwzględnie każdy przypadek nieporozumienia pomiędzy autorem tekstu i jego czytelnikiem obarczyć autora.
Tak. Kto odpowiedział, musiał wcześniej przeczytać wypowiedź inicjującą, więc twierdzenie, że starał się jej nie zrozumieć jest absurdalne. Dlatego jeśli oceniamy, że zostaliśmy źle zrozumiani, to dla dobra dyskusji wyjaśniamy co trzeba.

>Otóż uważam, iż w przypadku klarownego komunikatu za niezrozumienie odpowiedzialny jest zwykle jego odbiorca.
A ja uważam, że w takim przypadku zawsze.

>   Trudno skupić się na meritum, gdy czytelnik-rozmówca czynem dowodzi, że tegoż właśnie nie pojmuje.
I musisz zaraz huzia na niego?
.
12-11-2008 19:15 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
> na jakiej podstawie twierdzisz, że to autor czytelnika, a nie czytelnik autora powinien pouczać?
To autor przygotował treść - to autor zatem władny jest osądzać, czy rozmówca go pojął.

1.
>>Niemniej jednak wydaje mi się, że usiłujesz za bezwzględnie każdy przypadek nieporozumienia pomiędzy autorem tekstu i jego czytelnikiem obarczyć autora.
>Tak.

2.
>>Otóż uważam, iż w przypadku klarownego komunikatu za niezrozumienie odpowiedzialny jest zwykle jego odbiorca.
>A ja uważam, że w takim przypadku zawsze.

   Osnowo, czy ty przypadkiem aby czego dobrego nie zażywasz? Dwa powyższe twierdzenia są sprzeczne. Możesz oczywiście uważać, że można być za, a nawet przeciw, tylko to sugeruje, że niezarejestrowany ma rację..

>>   Trudno skupić się na meritum, gdy czytelnik-rozmówca czynem dowodzi, że tegoż właśnie nie pojmuje.
>I musisz zaraz huzia na niego?
Tłumaczyłem już - stwierdzenie stanu faktycznego to coś innego niż napaść. Dyskutujemy (no, przynajmniej ja mówię) o tym pierwszym. Czy pojmujesz różnicę?
Osnowa (11779 punktów)

>To autor przygotował treść - to autor zatem władny jest osądzać, czy rozmówca go pojął.
Autor prawie na pewno zauważy, że czytelnik nie pojął jego intencji, ale niekoniecznie trafnie oceni z czyjej winy tak się stało. Bo w przypadku nieklarownego przekazu winien niezrozumienia jest autor. Dodam, że najczęściej nawet nie domyślający się swego błędu.

>    twierdzenia są sprzeczne.
Nie są, obarczenie to nie to samo co odpowiedzialność .

Gdy przekaz jest klarowny, za złe zrozumienie odpowiedzialny jest zawsze odbiorca. Jednak z tej odpowiedzialności nie można zrobić odbiorcy użytku, póki się owej klarowności nie wykaże. Zaś wykazaniem tego obarczony musi być autor, przyczyny podawałem tutaj. Ale zacytuję. "Kto odpowiedział, musiał wcześniej przeczytać wypowiedź inicjującą, więc twierdzenie, że starał się jej nie zrozumieć jest absurdalne. Dlatego jeśli oceniamy, że zostaliśmy źle zrozumiani, to dla dobra dyskusji wyjaśniamy co trzeba."

>stwierdzenie stanu faktycznego to coś innego niż napaść
"Czytaj ze zrozumieniem" ma tryb rozkazujący i jako taki żadnego "stanu faktycznego" nie stwierdza.
.
salek (4701 punktów)
>Bo w przypadku nieklarownego przekazu winien niezrozumienia jest autor.
Co uważny czytelnik jest w stanie wykazać, wskazując wadliwie wyrażoną argumentację - nie dając tym samym podstaw do zarzutu o nierozumienie.

>Nie są, obarczenie to nie to samo co odpowiedzialność .
Za słownikiem języka polskiego, pod hasłem obarczyć mamy :
Cytat:
1. zlecić wykonanie czegoś komuś, nałożyć obowiązki 2. uczynić odpowiedzialnym za coś ; obciążyć moralnie 3. włożyć ciężar na barki (także w znaczeniu przenośnym); objuczyć 4. obarczyć się: a) obciążyć się b) przyjąć na siebie obowiązek

Ktoś stracił orientację?

> Zaś wykazaniem tego obarczony musi być autor
Owszem. Prawem czytelnika jest wskazać wątpliwe punkty i domagać się wyjaśnień. Cóż jednak począć, gdy zamiast domagania się wyjaśnień czytelnik twierdzi, iż autor napisał co innego niż napisał? Matematycznego dowodu poprawności wypowiedzi jako obowiązkowego załącznika chyba się nie spodziewasz.

>>stwierdzenie stanu faktycznego to coś innego niż napaść
>"Czytaj ze zrozumieniem" ma tryb rozkazujący i jako taki żadnego "stanu faktycznego" nie stwierdza.
Stwierdza brak związku między wypowiedzią i odpowiedzią, w bardzo kategoryczny sposób.
13-11-2008 01:28 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>> w przypadku nieklarownego przekazu winien niezrozumienia jest autor
>Co uważny czytelnik jest w stanie wykazać
A jeszcze cztery dni temu takie wykazywanie określałeś jako "dziwaczny zwyczaj wiedzenia lepiej, co autor chciał powiedzieć".

>nie dając tym samym podstaw do zarzutu o nierozumienie.
Zarzutu? Czyli uważasz, że czytelnik powinien tłumaczyć autorowi jego błędy by uniknąć z jego strony aroganckiego "czytaj ze zrozumieniem"? Ale gdyby czytelnik błędnie zinterpretował tekst to jego autor tłumaczyć niczego nie musi, bo to przecież "dziwak wiedzący lepiej"?

>>Nie są, obarczenie to nie to samo co odpowiedzialność .
>Za słownikiem języka polskiego...
>Ktoś stracił orientację?
Ty. Mimo częściowego nakładania się znaczeń "obarczanie" i "odpowiedzialność" nie są synonimami. "Obarczenie" bywa obciążeniem odpowiedzialnością, ale "odpowiedzialność" nie jest obarczeniem. Obarczanie o jakim pisałem to zrzucenie na autora ciężaru wyjaśnień, zaś odpowiedzialnością nazwałem samo sprawstwo. Kontekst jeszcze bardziej podkreśla te semantyczne różnice, w każdym razie wyjaśniam Ci niniejszym, że chodzi o obarczanie w znaczeniu 3. i odpowiedzialność w znaczeniu 1.. Co zresztą z kontekstów wynikało.

>Cóż jednak począć, gdy zamiast domagania się wyjaśnień czytelnik twierdzi, iż autor napisał co innego niż napisał?
Przy zamiarze kontynuowania dyskusji wyjaśnić bez wzywania.

>>"Czytaj ze zrozumieniem" ma tryb rozkazujący i jako taki żadnego "stanu faktycznego" nie stwierdza.
>Stwierdza brak związku między wypowiedzią i odpowiedzią, w bardzo kategoryczny sposób.
Chyba że jako retoryka. Ale to trzeba było tak od razu, bo na to jest odpowiedź prosta: arogantom dziękujemy.

Dziękuję Salku za uczestnictwo w dyskusji.
.
13-11-2008 21:51 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>>Co uważny czytelnik jest w stanie wykazać
>A jeszcze cztery dni temu takie wykazywanie określałeś jako "dziwaczny zwyczaj wiedzenia lepiej, co autor chciał powiedzieć".

>nie dając tym samym podstaw do zarzutu o nierozumienie.
>Zarzutu? Czyli uważasz, że czytelnik powinien tłumaczyć autorowi jego błędy by uniknąć z jego strony aroganckiego "czytaj ze zrozumieniem"? Ale gdyby czytelnik błędnie zinterpretował tekst to jego autor tłumaczyć niczego nie musi, bo to przecież "dziwak wiedzący lepiej"?

Czy rozumiesz różnicę między pojęciami: 'wykazać związek między wypowiedzią a odpowiedzią' oraz 'brak związku'? To właśnie różnica pomiędzy wykazaniem nieklarowności przekazu, a dziwacznym wiedzeniem lepiej.

>>>Nie są, obarczenie to nie to samo co odpowiedzialność .
>>Za słownikiem języka polskiego...
>>Ktoś stracił orientację?
>Ty. Mimo częściowego nakładania się znaczeń "obarczanie" i "odpowiedzialność" nie są synonimami. "Obarczenie" bywa obciążeniem odpowiedzialnością, ale "odpowiedzialność" nie jest obarczeniem. Obarczanie o jakim pisałem to zrzucenie na autora ciężaru wyjaśnień, zaś odpowiedzialnością nazwałem samo sprawstwo. Kontekst jeszcze bardziej podkreśla te semantyczne różnice, w każdym razie wyjaśniam Ci niniejszym, że chodzi o obarczanie w znaczeniu 3. i odpowiedzialność w znaczeniu 1.. Co zresztą z kontekstów wynikało.

Dziękuję, Osnowo za dogłębne wyjaśnienie mi, o czym pisałem. Gdybym miał tłumaczyć, na czym polega wiedzenie lepiej, co autor miał na myśli - o takim obrazku marzyć bym nie śmiał.

>Chyba że jako retoryka. Ale to trzeba było tak od razu, bo na to jest odpowiedź prosta: arogantom dziękujemy.
W arsenale chwytów retorycznych mówca winien mieć (i umieć się posługiwać, oczywiście) i takimi narzędziami. Oczywiście nie należy mylić retoryki z erystyką. Myślę że całe nieporozumienie polega jedynie na tym, iż najwyraźniej uważasz to narzędzie za coś klasy broni masowego rażenia - należy zakazać, a jeżeli ktoś użyje, to arogant i już. Ja uważam, iż - jak każde narzędzie - należy umieć je stosować, a na miano aroganta może zasługiwać jedynie ktoś, kto dopuszcza jedynie poklask własnym pomysłom, ewentualne wątpliwości kwitując kategorycznym stwierdzeniem o braku związku. Najwyraźniej te dwie postaci uważasz za tożsame - choć nie są.

Również dziękuje za ciekawą dyskusję.
.
Osnowa (11779 punktów)

>Dziękuję, Osnowo za dogłębne wyjaśnienie mi, o czym pisałem.
Bardzo proszę.

Prócz głębi mam dla Ciebie też uogólnienie. Wyznajesz autorytaryzm, tylko nie wyznałeś wg jakich zasad miałoby się go stosować. Przez zmianowanie?

>uważasz to narzędzie za coś klasy broni masowego rażenia - należy zakazać, a jeżeli ktoś użyje, to arogant i już.
Dokładnie tak uważam. Więc jeśli jesteś innego zdania, to sformułuj zasadę wg której "czytaj ze zrozumieniem" może być używane. Czekam niecierpliwie.
.
11-11-2008 11:26 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>niektórzy jednak usiłują dyskutować nie z intencją piszącego, a z własnym wyobrażeniem o tejże intencji. W tym drugim przypadku mamy właśnie do czynienia z czytaniem tekstu, ale bez zapoznania się z jego treścią...

Zakładasz, że tzw. treść tekstu istnieje obiektywnie, a lektura jest niejako odsłonięciem go w nieskazitelnej postaci. Treść tekstu istniałaby tak, jak idee platońskie: zawsze i wszędzie takie same dla wszystkich. Niezrozumiały byłby w takim ujęciu fakt różnych interpretacji tych samych tekstów. Ten ostatni fenomen wskazuje na to, że czytelnik nie jest tylko biernym lustrem odzwierciedlającym niezmienną treść czy intencję tekstu. W każdym razie bez odwołania się do teorii znaczenia (a więc w gruncie rzeczy: teorii języka) nie widze mozliwości jakiegos sensownego rozważnia problemu rozumienia tekstów (konieczna jest tu liczba mnoga). Co zas do własnych wyobrażeń powstających przed, w czasie i po lekturze tekstu, to sa one moim zdaniem konstytutywne dla większości tekstów, a może nawet dla wszystkich. Trudno jest bowiem mieć cudze wyobrażenie czegokolwiek.
salek (4701 punktów)
   diogenesie, możesz mi wierzyć - nie zakładam, umieszczając świat idei platońskich tam gdzie ich miejsce. Pomiędzy innymi bajkami.
08-11-2008 18:37
 Ocena 11 na 11
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
Samo pytanie ogniskuje uwagę dyskutujących na czytającym. To on ma rozumieć tekst napisany przez innego. Jeśli nie zrozumie, to ma być jego wina.
Już nie pamiętam kto wbijał mi to do głowy. Może polonistka, może nauczyciel korespondencji obcojęzycznej. Ale zapamiętałem to sobie na całe życie.
"Jeżeli napiszesz list i czytający ma wątpliwości, to znaczy, że list nie jest dobrze napisany. Czytający nie powinien się głowić, co piszący miał na myśli"
Zatem nie wymagajmy od innych czytania ze zrozumieniem lecz wymagajmy od siebie jasnego, zrozumiałego formułowania zdań. Dotyczy to naturalnie także postów na tym forum. Ostatnie zdanie nie jest aluzją do nikogo. To tylko konkluzja.
09-11-2008 00:25 
 Ocena 7 na 7
awitu (7627 punktów)
>Samo pytanie ogniskuje uwagę dyskutujących na czytającym. To on ma rozumieć tekst napisany przez innego. Jeśli nie zrozumie, to ma być jego wina.
>Już nie pamiętam kto wbijał mi to do głowy. Może polonistka, może nauczyciel korespondencji obcojęzycznej. Ale zapamiętałem to sobie na całe życie.
>"Jeżeli napiszesz list i czytający ma wątpliwości, to znaczy, że list nie jest dobrze napisany. Czytający nie powinien się głowić, co piszący miał na myśli"
>Zatem nie wymagajmy od innych czytania ze zrozumieniem lecz wymagajmy od siebie jasnego, zrozumiałego formułowania zdań. Dotyczy to naturalnie także postów na tym forum. Ostatnie zdanie nie jest aluzją do nikogo. To tylko konkluzja.

Wszystko się zgadza, pod jednym małym warunkiem, że czytający jest zainteresowany treścią tego co chce przekazać piszący, a nie jedynie własną projekcją tekstu który czyta.

Zauważ,że warunkiem niezbędnym by komunikacja była skuteczna jest nie tylko to, by informacja przekazana była w języku zrozumiałym dla obu stron, ale i to by informacja spotkała się z odbiorem. Bez tego możesz tłumaczyć w nieskończoność i w nieskończoność dopasowywać tekst i tłumaczenie do odbiorcy. Ważna jest intencja obu stron, chęć wzajemnego zrozumienia. Jeżeli odbiorca z jakiś przyczyn, nie chce zrozumieć przekazu, świadomie wypacza sens wypowiedzi, lub w inny sposób dopasowuje komunikat do swojej wizji, wszelkie próby tłumaczenia będą bezowocne. Ma to miejsce gdy jedna ze stron nie jest zainteresowana zrozumieniem przekazu, a jedynie walką, atakiem czy dyskredytacją drugiej ze stron.

"Colorless green ideas sleep furiously"
Osnowa (11779 punktów)

>Jeżeli odbiorca z jakiś przyczyn, nie chce zrozumieć przekazu
A można "nie chcieć czegoś zrozumieć"?

Całkiem jakbym słyszał jakiegoś tępego mohera upierającego się, że "ateiści nie chcą uwierzyć w Boga".
.
09-11-2008 13:56 
 Ocena 3 na 3
Ysobeth nha Ana (291 punktów)
>>Jeżeli odbiorca z jakiś przyczyn, nie chce zrozumieć przekazu
>A można "nie chcieć czegoś zrozumieć"?
>Całkiem jakbym słyszał jakiegoś tępego mohera upierającego się, że "ateiści nie chcą uwierzyć w Boga".

No popatrz, sam sobie odpowiedziałeś, z przykładem na dodatek

Nie trzeba być "tępym moherem", czyli skrajnie twardogłowym, żeby dać się zaślepić własnej racji na tyle, by wszelkie inne uważać za nieistniejące. W mniejszym lub większym stopniu każdemu z nas to się przydarza, tyle że tego nie zauważamy - no bo przecież mamy rację. Wszelki przekaz, w tym słowny pisany, ma to do siebie, że jest niejednoznaczny, żebyśmy się nie wiem jak starali. Byłby, gdyby odbiorcy byli identyczni z przekazującym - ale nie są, każdy ma inny bagaż doświadczeń, przekonań, skojarzeń, własnych przemyśleń. Z natury rzeczy dopasowuje więc treść przekazu do tego, co spodziewa się w nim znaleźć.

Oczywiście zamiast "nie czytasz ze zrozumieniem" można napisać zwyczajnie "nie rozumiesz" i wyjaśnić jeszcze raz, innymi słowami - aż do skutku
09-11-2008 18:56 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>zamiast "nie czytasz ze zrozumieniem" można napisać zwyczajnie "nie rozumiesz" i wyjaśnić jeszcze raz, innymi słowami
A jeszcze lepiej "nie zrozumiałeś mnie" - by wspólnie ponieść odpowiedzialność za nieporozumienie.

>aż do skutku
Podobno nie ma rzeczy niemożliwych...
.
10-11-2008 01:01 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Wszelki przekaz, w tym słowny pisany, ma to do siebie, że jest niejednoznaczny, żebyśmy się nie wiem jak starali.

Żebyś nie wiem jak się starał(a), jesli ktoś przelał ci na konto 10 zł, to nie wystarasz się kilku kolejnych zer.




Osnowa (11779 punktów)

>Żebyś nie wiem jak się starał(a), jesli ktoś przelał ci na konto 10 zł, to nie wystarasz się kilku kolejnych zer.
Jak to nie, paru księgowych już siedzi, paru innych wyjechało.
.
10-11-2008 09:55 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Jak to nie, paru księgowych już siedzi, paru innych wyjechało.

Nie chodzi ani o dopisywanie zer, ani o widzenie wielokrotne, lecz o taką interpretację, w której 10=np.1000000.
09-11-2008 17:39 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>Zauważ,że warunkiem niezbędnym by komunikacja była skuteczna jest nie tylko to, by informacja przekazana była w języku zrozumiałym dla obu stron, ale i to by informacja spotkała się z odbiorem. Bez tego możesz tłumaczyć w nieskończoność i w nieskończoność dopasowywać tekst i tłumaczenie do odbiorcy. Ważna jest intencja obu stron, chęć wzajemnego zrozumienia. Jeżeli odbiorca z jakiś przyczyn, nie chce zrozumieć przekazu, świadomie wypacza sens wypowiedzi, lub w inny sposób dopasowuje komunikat do swojej wizji, wszelkie próby tłumaczenia będą bezowocne. Ma to miejsce gdy jedna ze stron nie jest zainteresowana zrozumieniem przekazu, a jedynie walką, atakiem czy dyskredytacją drugiej ze stron.
>
Jasne. Zgadzam się.
Mnie chodziło jedynie o to, że jeżeli przesłanie jest jasne, to i zrozumienie lepsze. Uważne słuchanie jest także sztuką, którą posiedli nieliczni. Na ogół rozmówca nie słucha uważnie, lecz niecierpliwie czeka na możliwość przerwania mówiącemu. Wracając do jasnego pisania listów przypomnniały mi się słowa jednego z wielkich pisarzy (nie pamiętam niestety kto to był ). Swój list do przyjaciela zaczął od słów: piszę dzisiaj do ciebie długi list, bo mam mało czasu. Zmieszczenie w krótkim tekście mądrych treści wymaga znacznie więcej czasu, niż tasiemcowa, chaotyczna wypowiedź trzy po trzy.
09-11-2008 01:32 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>"Jeżeli napiszesz list i czytający ma wątpliwości, to znaczy, że list nie jest dobrze napisany. Czytający nie powinien się głowić, co piszący miał na myśli"
>Zatem nie wymagajmy od innych czytania ze zrozumieniem lecz wymagajmy od siebie jasnego, zrozumiałego formułowania zdań. Dotyczy to naturalnie także postów na tym forum. Ostatnie zdanie nie jest aluzją do nikogo. To tylko konkluzja.

Całość zwieńczę puentą ze "Zwierzeń humorysty" Mariana Załuckiego.
Tę bowiem myśl wyznając oto
(jużem i wzrósł, i podtatusiał) -
AUTOR MA MĘCZYĆ SIĘ TAK DŁUGO,
ŻEBY CZYTELNIK JUŻ NIE MUSIAŁ.
.
Ysobeth nha Ana (291 punktów)
>ŻEBY CZYTELNIK JUŻ NIE MUSIAŁ.

A jeśli nie tyle nie musi, co nie chce?...
Osnowa (11779 punktów)

>>ŻEBY CZYTELNIK JUŻ NIE MUSIAŁ.
>A jeśli nie tyle nie musi, co nie chce?...
Kto nie chce, nie czyta i przestaje być czytelnikiem.
.
13-11-2008 15:55 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)

>AUTOR MA MĘCZYĆ SIĘ TAK DŁUGO,
>ŻEBY CZYTELNIK JUŻ NIE MUSIAŁ.
>.
Jak czytelnik będzie miał iloraz inteligencji 86, to może to potrwać.
14-11-2008 01:53 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Jak czytelnik będzie miał iloraz inteligencji 86, to może to potrwać.
   A jak autor będzie miał iloraz 68, to co?
.
14-11-2008 09:52 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
>A jak autor będzie miał iloraz 68, to co?

To prostymi słowy mówi o rzeczach prostych.
Grunt, zeby się nie jąkał...
14-11-2008 10:53 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>To prostymi słowy mówi o rzeczach prostych.
>Grunt, żeby się nie jąkał...
   Spróbuj się nie jąkać przy czytaniu - przy pisaniu to całkiem możliwe.
   "Pamiętnik idioty": zbyslaw-smigielski.blog.onet.pl/
.
jkl; (5859 punktów)
>Spróbuj się nie jąkać przy czytaniu - przy pisaniu to całkiem możliwe.

Och, są takie momenty w życiu, że można się jąkać przy czytaniu, przy mówieniu i w myślach, a pisanie jest w ogóle funkcją niedostępną
11-11-2008 11:31 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Czytający nie powinien się głowić, co piszący miał na myśli"

Całe szczęście, że polonistka ta nie była kochanką Kafki. Nigdy nie dowiedziałby się, co miał jej do powiedzenia. Jasne byłyby w nich na dobrą sprawę tylko adresy, daty i miejsce spotkań.
diogenes (42753 punktów)
>Skąd wziął się dziwaczny zwyczaj nawoływania do "czytania ze zrozumieniem"?

Chyba z matury.(Google)

"Pytania testu sprawdzającego rozumienie czytanego testu mogą dotyczyć na poziomie
znaczeń
:rozumienia słów, związków frazeologicznych, odczytywania znaczeń dosłownych i metaforycznych,znaczeń słów z kontekstu, odróżniania informacji od opinii, znajdowania słów-kluczy; rozumienia myśli zawartej w akapicie lub części tekstu, wyszukiwania informacji, selekcjonowania informacji, selekcjonowania informacji, hierarchizowania, porównywania, dostrzegania analogii i przeciwieństw;
rozumienia głównej myśli tekstu (rozumienia tekstu jako całości) oraz umiejętności wnioskowania.

Na poziomie struktury zaś:
kompozycji tekstu, tj. odróżniania wstępu, rozwinięcia, zakończenia, wskazywania zasady kompozycyjnej;

Na poziomie komunikacji : genezy tekstu, rozpoznawania nadawcy, dostrzegania celu tekstu (intencji nadawcy), adresata i sposobu oddziaływania na niego, dostrzegania cech stylistycznych tekstu i rozumienia funkcjonalności środków językowych."

>Zaś treścią tą jest sens nadany tekstowi przez autora, zwykle świadomie.

Twierdzę, że każdy tekst ma dwóch autorów: jednego, który tekst pisze, i drugiego, który go odtwarza. Sensy twórcy i odtwórcy nie musza być identyczne, a w gruncie rzeczy są takie sporadycznie.
08-11-2008 21:30 
 Ocena 3 na 3
Duda (25557 punktów)
>Chyba z matury.(Google)

Biedni maturzyści!!
09-11-2008 01:56 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>>Skąd wziął się dziwaczny zwyczaj nawoływania do "czytania ze zrozumieniem"?
>Chyba z matury.
A "pisanie z sensem" pewnie na polonistyce.
.
niezarejestrowany
Czytanie, a błędy.
Czytanie kontekstowe.
Czytając, zwracamy uwagę na pierwsze i ostatnie litery wyrazu. Niektóre wyrazy czyatmy domyślnie, na podstawie kontekstu w jakim się znajdują., nie literując. Dlatego często nie zauważamy "przeliterówek" i innych błędów w środku wyrazu. Zapewne czytelnikom tego forum znany jest test wykazujący takie podejście naszego mózgu do czytania tekstu.

Tekst napisany przez siebie czytamy "domyślnie", więc błędów nie zauważamy. Więcej błędów zauważymy w tekście napisanym przez kogoś innego.
Osoby, które rzadko piszą, popełniają więcej błędów,
Osoby, które piszą głównie ręcznie, popełniają błędy podczas pisania na klawiaturze komputera.
Te spostrzeżenia kieruję do fanatyków bezbłędnego pisania i do moderatorów. Jak na racjonalistów, czasami wykazujecie sporo fanatyzmu i przy okazji agresji. Rozumiem Wasze troski, gorzej ze zrozumieniem fanatyzmu i agresji.

Dotyczy także Autora wątku.
niezarejestrowany
>Skąd wziął się dziwaczny zwyczaj nawoływania do "czytania ze zrozumieniem"?
Czytaj ze zrozumieniem.
Zrozumienie czyjegoś tekstu, to rodzaj rezonansu, jaki zachodzi między zbiorem doświadczeń piszącego i czytającego. Bywa, że taki rezonans nie jest możliwy.(nie zrozumie syty, głodnego).

Przyczyną braku zrozumienia może być niedostateczny wysiłek ( lenistwo) w przekazaniu informacji przez piszącego, lub niedostateczny wysiłek czytającego.
"Czytaj ze zrozumieniem" jest zachętą do większego skupienia, ponownej , wielokrotnej analizy.

Przyczyną niezrozumienia może być zmęczenie, rozkojarzenie, emocje, zwykły błąd w spostrzeganiu.
Czytaj ze zrozumieniem, to także sprawdź w słowniku, czy precyzyjnie rozumiesz użyte w tekście pojęcia, sięgnij po literaturę związaną z tematem.
Czytaj ze zrozumieniem, to także odłóż tekst i wróć do niego ponownie za kilka dni.
Osnowa (11779 punktów)

>"Czytaj ze zrozumieniem" jest zachętą do większego skupienia
Tylko skąd ów przemądry autor wie, że zdekoncentrowany jest odpowiadający, a nie on sam?

Bo na "czytaj ze zrozumieniem" odpowiedzią może być kolejne "czytaj ze zrozumieniem", na co może najlepszą odpowiedzią będzie "czytaj ze zrozumieniem"...

Mój wątek jest właśnie o tym jak przez arogancję szerzy się tu głupota.
Dotyczy również Niezarejestrowanych. <---- Daruj sobie takie uwagi. Celecrin
.
niezarejestrowany
>>"Czytaj ze zrozumieniem" jest zachętą do większego skupienia
>Tylko skąd ów przemądry autor wie, że zdekoncentrowany jest odpowiadający, a nie on sam?
I nie jestem przemądry.
Ja na ten przykład rozpoznaję u siebie trudności z koncentracją, u siebie, a także u innych. Wiem także, kiedy przeanalizowałem starannie napisany przez siebie tekst, a kiedy pisałem go w pośpiechu i bez przygotowania.

Nie reaguję alergiczne na uwagę o potrzebie czytania ze zrozumieniem., bo wiem, że niekiedy czytam pośpiesznie i bez głębszego zastanowienia.
Chyba zawężasz problem. Niechęć do weryfikacji swoich poglądów (alergia) ma związek z dysonansem poznawczym.

Przeczytaj więc jeszcze raz swoje teksty i sprawdź, czy przypadkiem nie można zrewidować zawartego w nich sposobu myślenia.
Spróbuj nie zawężać.
09-11-2008 14:20 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>Nie reaguję alergiczne na uwagę o potrzebie czytania ze zrozumieniem., bo wiem, że niekiedy czytam pośpiesznie i bez głębszego zastanowienia.
Ja w użyciu tego "argumentu" widzę wyłącznie inwektywę. Bo czy ktokolwiek mógłby czytać (a raczej "czytać") z góry zamyślając nierozumienie tekstu?

Dlatego każdy posądzany o nierozumienie naszego tekstu zasługuje na merytoryczne wsparcie, najlepiej przez wskazanie gdzie i jaki błąd popełnia. Autor rozumiejący własny tekst siłą rzeczy widzi z czym ma problem ów źle rozumiejący, zaś kto nie jest gotów udzielić wskazówek, w ogóle nie powinien się brać za pisanie na forum, do szuflady niech sobie pisze, tam na pewno nie będzie "czytany bez zrozumienia".
.
niezarejestrowany
>Dlatego każdy posądzany o nierozumienie naszego tekstu zasługuje na merytoryczne wsparcie, najlepiej przez >wskazanie gdzie i jaki błąd popełnia. Autor rozumiejący własny tekst siłą rzeczy widzi z czym ma problem ów źle >rozumiejący, zaś kto nie jest gotów udzielić wskazówek, w ogóle nie powinien się brać za pisanie na forum, do >szuflady niech sobie pisze, tam na pewno nie będzie "czytany bez zrozumienia".
>.
Kiedyś, nad sensem pewnego zdania dyskutowaliśmy w gronie znajomych przez całą noc.

Z praktyki wiem, że często rozmówca oczekuje wskazania dowodów, literatury, odpowiedzi, lub wskazania błędu w myśleniu. ( a jeżeli tego nie otrzyma, to jest obrażony)
Niekiedy bywa tak, że żaden z tych wariantów nie jest możliwy.
Bywa, że rozmówca nie dojrzał jeszcze do odpowiedzi na postawione pytanie.
Tak więc pozostaje z pretensją i niedosytem, że tej odpowiedzi nie uzyskał. Na takie pytanie musi sobie odpowiadać niekiedy przez wiele lat , jedząc przysłowiową beczkę soli.

Jeżeli błąd w myśleniu wynika z chwilowej dekoncentracji, to sam ten błąd naprawi, a jeżeli z niedojrzałości, to wskazanie błędu nie jest możliwe.

wrrr...
09-11-2008 23:37 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>często rozmówca oczekuje wskazania dowodów, literatury, odpowiedzi, lub wskazania błędu w myśleniu.
To są sensowne żądania i średnio kłopotliwe. A skupienie się na meritum służy dyskusji.

>Bywa, że rozmówca nie dojrzał jeszcze do odpowiedzi na postawione pytanie.
Bywa, ale można mu tego dojrzewania chociaż nie opóźniać.

>Jeżeli błąd w myśleniu wynika z chwilowej dekoncentracji, to sam ten błąd naprawi
A tu można przyspieszyć.
.
niezrejestrowany
>>często rozmówca oczekuje wskazania dowodów, literatury, odpowiedzi, lub wskazania błędu w myśleniu.
>To są sensowne żądania i średnio kłopotliwe.
Mnożysz argumenty. To nie jest trudne, szczególnie w teorii (znam te sztuczki.)

Kiedyś na tym forum rozmówca poprosił o podanie literatury. Nie było takiej książki, która mogłaby spełnić jego oczekiwania. Przygotowanie bibliografii zajęłoby mi kilka dni. Aż takim altruistą, to ja nie jestem.
Czasami wyraźnie widać, że rozmówca nie postarał się, aby tekst przeczytać, albo tylko udaje, że nie widzi, bo się "droczy".
Nie idealizuj biednego rozmówcy, bo bywa różnie. W Twoich rozważaniach jest czarny charakter, który mówi "czytaj ze zrozumieniem" i drugi, poszkodowany. Rzeczywistość nie jest czarno-biała.
Arogancja bywa atrybutem tego, Twoim zdaniem, poszkodowanego. Czy na pewno należy dać się "wpuszczać w maliny?"
I czy Ty przypadkiem nie "wpuszczasz mnie w maliny? produkując seryjnie argumenty? To też jest arogancja.
10-11-2008 20:52 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)

Cytat:
Kiedyś na tym forum rozmówca poprosił o podanie literatury. Nie było takiej książki, która mogłaby spełnić jego oczekiwania. Przygotowanie bibliografii zajęłoby mi kilka dni.


Pomyśl ile czasu zajęłoby mu przeczytanie tej bibliografii. Naiwnie zakładając ,że byłby konsekwentny
niezarejestrowany
> Cytat:
Kiedyś na tym forum rozmówca poprosił o podanie literatury. Nie było takiej książki, która mogłaby spełnić jego oczekiwania. Przygotowanie bibliografii zajęłoby mi kilka dni.

>Pomyśl ile czasu zajęłoby mu przeczytanie tej bibliografii. Naiwnie zakładając ,że byłby konsekwentny
Są przypadki beznadziejne i o tym mowa.
Osnowa (11779 punktów)

>Mnożysz argumenty. To nie jest trudne, szczególnie w teorii (znam te sztuczki.)
To są kontrargumenty, więc sam jesteś "tych sztuczek" sprawcą.

>W Twoich rozważaniach jest czarny charakter, który mówi "czytaj ze zrozumieniem" i drugi, poszkodowany. Rzeczywistość nie jest czarno-biała.
>Arogancja bywa atrybutem tego, Twoim zdaniem, poszkodowanego.
Skoro bywa tego, bywa też atrybutem tamtego. A przejawia się wzywaniem do "czytania ze zrozumieniem" i z tą arogancją tutaj walczę.

>Czy na pewno należy dać się "wpuszczać w maliny?"
Maliny są nie tylko kolczaste, ale i słodkie. Kto zręczny zawsze skorzysta.

>I czy Ty przypadkiem nie "wpuszczasz mnie w maliny?
Staram się dowodzić po sokratejsku, a to jest "zapędzanie rozmówcy do jego własnego ogródka". Kto uprawia w nim maliny, widać je lubi.
.
nizarejestrowany
Do cenzora.
Osnowa pozwala sobie na grę w "durnia" być może nieświadomie.
W durnia możemy grać, jeżeli na taką grę się umówimy.
W przeciwnym razie, jest to przejaw arogancji.
Jeżeli usuwasz moje teksty, usuń także teksty Osnowy.

Solidarność z arogantem, to też arogancja.
Osnowa (11779 punktów)

>Do cenzora.
We założonym wątku także jego autor jest cenzorem, vide informacja pod postem wątek inicjującym.

>...możemy grać, jeżeli na taką grę się umówimy.
Umieszczając tu swoją wypowiedź zawarłeś umowę w myśl §1 i §1a Regulaminu.
.
niezarejestrowany
>>Do cenzora.
>We założonym wątku także jego autor jest cenzorem, vide informacja pod postem wątek inicjującym.
>>...możemy grać, jeżeli na taką grę się umówimy.
>Umieszczając tu swoją wypowiedź zawarłeś umowę w myśl §1 i §1a Regulaminu.
>.
W tej umowie nie ma nic na temat gry w durnia.To jest zapisane w zasadach kultury osobistej. Nie ma też mowy o prawie do usuwania informacji o nieuctwie rozmówcy.
niezrejestrowany
>Mój wątek jest właśnie o tym jak przez arogancję szerzy się tu głupota.
>Dotyczy również Niezarejestrowanych. <---- Daruj sobie takie uwagi. Celecrin
>.
"Czytaj ze zrozumieniem" swoje teksty, aby nie szerzyć tego, z czym chcesz walczyć.
Osnowa (11779 punktów)

>"Czytaj ze zrozumieniem" swoje teksty
Czytaj ze zrozumieniem swoje teksty.

(Rozumiesz?)
.
salek (4701 punktów)
>"Czytaj ze zrozumieniem" jest zachętą do większego skupienia, ponownej , wielokrotnej analizy.
Zazwyczaj 'czytaj ze zrozumieniem' kieduje się do delikwenta, który najwyraźniej nie tylko nie przeprowadził nawet jednej analizy, ale za to tłumaczy autorowi cóż takiego ten napisał..
Osnowa (11779 punktów)

>Zazwyczaj 'czytaj ze zrozumieniem' kieruje się do delikwenta, który najwyraźniej nie tylko nie przeprowadził nawet jednej analizy, ale za to tłumaczy autorowi cóż takiego ten napisał..
W tym wątku zazwyczaj ja kieruję "czytaj ze zrozumieniem" do swoich oponentów.
.
salek (4701 punktów)
Wszystkich? Sugerowałoby to raczej problem z klarownym przygotowaniem komunikatu..

Acha - niezupełnie rozumiem znaczenia podkreślenia pewnego wyrazu. Mógłbyś wyjaśnić?
Osnowa (11779 punktów)

>Wszystkich?
Nie.

>niezupełnie rozumiem znaczenia podkreślenia pewnego wyrazu. Mógłbyś wyjaśnić?
Chętnie. A jaką/którą część tego znaczenia zdołałeś pojąć?
.
salek (4701 punktów)
>Chętnie. A jaką/którą część tego znaczenia zdołałeś pojąć?
Całą resztę. Tylko możesz już się nie wysilać, bo straciłem zainteresowanie.
Osnowa (11779 punktów)

>straciłem zainteresowanie
Raczej orientację.
.
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Cytat:
Skąd wziął się dziwaczny zwyczaj nawoływania do "czytania ze zrozumieniem"?

Pojęcie: czytać ze zrozumieniem istnieje obiektywnie, stąd się wziął.

Problem w tym, że wszystko, jeśli chodzi o dyskusje pomiędzy ludźmi, jest subiektywne.
Czasem zarzut o brak czytania ze zrozumieniem ma sens, czasem jest tylko erystyką (Czasem odpowiadający nie ma szans na zrozumienie tekstu).
Oczywiście strony dyskusji chcąc przeciągnąć "linę" na swoją stronę i sprawić (wrażenie), że ich argumenty są obiektywne.
Faktem jest, że często argument ten jest nadużywany, ale dziwacznym bym go nie nazwał. Ludzie mają prawo nie rozumieć, o co chodzi rozmówcy i nie rozumieją się bardzo często.
09-11-2008 11:48 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>Faktem jest, że często argument ten jest nadużywany, ale dziwacznym bym go nie nazwał.
Dla mnie jest dziwaczne, że nazywasz toto argumentem...

I w ogóle - czytaj ze zrozumieniem.
.
09-11-2008 12:42 
 0 na 2
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Ha,ha!
Przepraszam Osnowa, nie wiem o co Ci chodzi, są dwie możliwości.

1.
>>Faktem jest, że często argument ten jest nadużywany, ale dziwacznym bym go nie >>nazwał.
>Dla mnie jest dziwaczne, że nazywasz toto argumentem...
Jeśli o to chodzi to:
Nie jest to żaden argument, to subiektywna opinia.

2.
>>Faktem jest, że często argument ten jest nadużywany---->(Czytaj ze zrozumieniem)
>Dla mnie jest dziwaczne, że nazywasz toto argumentem...
Jeśli chodzi o to, to:
Cytat:
argument (w retoryce) - stwierdzenie mające uzasadnić pewną tezę.

W tym przypadku chodzi o "udowodnienie", że czytający jest "tępy", generalnie, że piszący ma rację, tylko czytający nie zrozumiał.

>I w ogóle - czytaj ze zrozumieniem.
Staram się. Jak czegoś nie rozumiem, drążę temat.
Osnowa (11779 punktów)

Drugie. (Czujny byłeś, za to plus.)
>2.
>>>Faktem jest, że często argument ten jest nadużywany---->(Czytaj ze zrozumieniem)
>>Dla mnie jest dziwaczne, że nazywasz toto argumentem...
>Jeśli chodzi o to, to:
> Cytat:
argument (w retoryce) - stwierdzenie mające uzasadnić pewną tezę.

>W tym przypadku chodzi o "udowodnienie", że czytający jest "tępy", generalnie, że piszący ma rację, tylko czytający nie zrozumiał.

No i właśnie o to mi chodzi, że inwektywa argumentem nie jest. Stąd jest dla mnie "dziwaczne, że nazywasz toto argumentem".

>Staram się. Jak czegoś nie rozumiem, drążę temat.
I ja. A nie rozumiem np: dlaczego niezarejestrowany może zakończyć połajankę dopiskiem
Dotyczy także Autora wątku, a mnie się za łagodniejszą przecież wersję, bo w l.m. Dotyczy również Niezarejestrowanych. obrywa?
.
09-11-2008 14:36 
 0 na 2
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Dzięki.

Co do Twoich uwag. To nie tak. Robię coś jeszcze i na forum wchodzę od czasu do czasu.
Przy Twoim zdaniu wyżej jest arogancja i głupota. To mnie zaalarmowało, ok?
Odebrałem to tak: arogancję szerzy się tu głupota. Dotyczy również Niezarejestrowanych

Chciałem ogólnie Was uspokoić, niezarejestrowanego też, wyprzedziłeś mnie tym postem. (Nie muszę dodawać, że ten nick mnie drażni).

Sądzę, że niezarejestrowany (wrrr) się zarejestruje. Może i coś tam napisze aroganckiego, ale umie się trochę cofnąć. No przyznaj.
09-11-2008 12:22 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>wszystko, jeśli chodzi o dyskusje pomiędzy ludźmi, jest subiektywne.

Temat dyskusji również? Np. głód, problemy energetyczne, itp., itd.
09-11-2008 12:57 
 Ocena-1 na 1
Celecrin (11895 punktów)
>>wszystko, jeśli chodzi o dyskusje pomiędzy ludźmi, jest subiektywne.
>Temat dyskusji również? Np. głód, problemy energetyczne, itp., itd.
Ciekawe pytanie. Ja myślałem wyłącznie o dwóch dyskutujących ludziach, o ich subiektywnym postrzeganiu.
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Skąd wziął się dziwaczny zwyczaj nawoływania do "czytania ze zrozumieniem"?
A z tego, że odkryto różnicę między czytaniem ze zrozumieniem i czytaniem bez zrozumienia.
Cytat:

Ostatnio byle nieporozumienie co do przekazywanej w wypowiedzi treści kwitowane jest owym "czytaj ze zrozumieniem", "tylko tym razem przeczytaj ze zrozumieniem" czy też "nie czytałeś ze zrozumieniem". Tylko niby czym jest samo czytanie, przecież ono nie polega na kontemplowaniu kształtów literek, ani nawet nie chodzi w nim o samo rozpoznawanie słów i przywoływanie ich znaczeń
- nie - czytanie polega na zapoznawaniu się z treścią napisanego tekstu. Zaś treścią tą jest sensnadany tekstowi przez autora, zwykle świadomie.

I tu pojawia się błąd - między czytaniem ze zrozumieniem a czytaniem jest różnica jak między słuchaniem i słyszeniem.
Czytanie to właśnie rozpoznawanie znaków, natomiast czytanie ze zrozumieniem, to rozpoznawanie znaków i przypisywanie im właściwych znaczeń(zrozumienie). Bo można popatrzyć na znaki i nic nie zrozumieć - wiele razy słyszałem podobną rozmowę:
- przeczytałeś tekst?
- tak
- i o czym jest?
- nie wiem
Osoba czytająca spędziła nad tekstem ileś czasu wykonując czynność zwaną czytaniem, ale nie dało to efektu w postaci informacji - nawet bardzo prostej: o czym to było?
Dlatego wprowadzono termin czytanie ze zrozumieniem.
Podobną sytuację mamy w przypadku oglądania TV - można też oglądać bez zrozumienia.


Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
09-11-2008 21:05 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>odkryto różnicę między czytaniem ze zrozumieniem i czytaniem bez zrozumienia.
Tyle, że w międzyczasie zapomniano przeczytać czym jest samo czytanie. A ono jest zapoznawaniem się z treścią napisanego tekstu. Treść ta (zwykle) ma sens, więc czytanie jest tego sensu poznawaniem. Poznawanie sensu zaś polega na jego rozumieniu, ponieważ sensu innym zmysłem niż rozum poznać nie sposób.

>jest różnica jak między słuchaniem i słyszeniem
Skądże! Można słuchać nie słysząc - za sprawą ciszy (czyli odpowiednio - czytanie bez tekstu). Ale nie za sprawą braku słuchu (głuchy w czytaniu = analfabeta), bo głuchy nie może ani słyszeć, ani słuchać, ani nawet nasłuchiwać.

>Czytanie to właśnie rozpoznawanie znaków
Figa z makiem, rozpoznawanie znaków to jeszcze nie czytanie, bo nie w odpowiadających dźwiękach idea pisma (chyba że chodzi o czytanie nut). Pismo służy przekazywaniu treści, więc aby czytać, trzeba ową treść przyswoić powiedzmy - mentalnie.

>można popatrzyć na znaki i nic nie zrozumieć
Można, analfabeci tak mają. Ale to ludzie, którzy nie potrafią czytać.

>wiele razy słyszałem podobną rozmowę:
>- przeczytałeś tekst?
>- tak
>- i o czym jest?
>- nie wiem
>Osoba czytająca spędziła nad tekstem ileś czasu wykonując czynność zwaną czytaniem
Tylko dlaczego sądzić, że ta osoba czytała? Bo zadeklarowała czytanie? W takim razie czym w Twoim przykładzie różni się czytanie od nieczytania (pomijając deklarację owego "czytelnika")?
.
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Tyle, że w międzyczasie zapomniano przeczytać czym jest samo czytanie. A ono jest zapoznawaniem się z treścią napisanego tekstu. Treść ta (zwykle) ma sens, więc czytanie jest tego sensu poznawaniem. Poznawanie sensu zaś polega na jego rozumieniu, ponieważ sensu innym zmysłem niż rozum poznać nie sposób.

No właśnie odkryto, że zapoznawanie się z treścią nie jest równoznaczne ze zrozumieniem sensu. Przykład: można nauczyć się wiersza na pamięć - treść znać, ale sensu wiersza nie rozumieć.

Cytat:
Skądże! Można słuchać nie słysząc - za sprawą ciszy (czyli odpowiednio - czytanie bez tekstu).

Słuchać i nie słyszeć - OK, ale czytać bez tekstu - trochę naciągane.
Cytat:
Ale nie za sprawą braku słuchu (głuchy w czytaniu = analfabeta), bo głuchy nie może ani słyszeć, ani słuchać, ani nawet nasłuchiwać.

Nie widzę jak to się wiąże z porównaniem słuchania i słyszenia. Kiedy mówi do mnie wykładowca to patrzę na Niego - słucham i słyszę. Kiedy mama krzyczy "wynieś śmieci" a ja piszę posta na racjonaliście, to owszem słyszę, choć nie słucham, z powodu braku elementu słuchania treść "wynieś śmieci" zwyczajnie nie zaczepia się w mózgu i wylata drugim uchem.
Cytat:
Figa z makiem, rozpoznawanie znaków to jeszcze nie czytanie, bo nie w odpowiadających dźwiękach idea pisma (chyba że chodzi o czytanie nut). Pismo służy przekazywaniu treści, więc aby czytać, trzeba ową treść przyswoić powiedzmy - mentalnie.

Rozpoznanie treści znaków to czytanie, nadawanie sensu jest później.
Cytat:
Tylko dlaczego sądzić, że ta osoba czytała? Bo zadeklarowała czytanie? W takim razie czym w Twoim przykładzie różni się czytanie od nieczytania (pomijając deklarację owego "czytelnika")?

Czytanie od nie czytania różni się tym, ze tylko ten kto czyta może zrozumieć sens tekstu...


Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Osnowa (11779 punktów)

>odkryto, że zapoznawanie się z treścią nie jest równoznaczne ze zrozumieniem sensu. Przykład: można nauczyć się wiersza na pamięć - treść znać, ale sensu wiersza nie rozumieć.
Może niektóre wiersze po prostu nie mają sensu? Bo np. co mogłoby stanowić nie będący treścią sens dwuwiersza "wlazł kotek na płotek i mruga, ładna to piosenka niedługa" (cytuję z pamięci - he he)?

Dodatkową komplikacją jest, że w Wikipedii treść określono jako tożsamą sensowi!

>czytać bez tekstu - trochę naciągane.
Tak samo naciągane jak słuchać ciszy. W Twoim porównywaniu słuchania z czytaniem "słuchanie ciszy" odpowiadałoby "czytaniu bez tekstu".

>Kiedy mama krzyczy "wynieś śmieci" a ja piszę posta na racjonaliście, to owszem słyszę, choć nie słucham
Analogia w czytaniu: widzisz tekst, ale go nie czytasz.

(Trochę trwało moje odpowiadanie, mam nadzieję, że choć wyniosłeś śmieci. )

>Rozpoznanie treści znaków to czytanie, nadawanie sensu jest później
Znaki pisma - litery - nie mają treści, odpowiadają im dźwięki mowy. Słowa mają znaczenia, ale nie możesz mówić o czytaniu tekstu czytając jego słowa w dowolnej kolejności, a później nadając im sens. Ważność tej kolejności dla rozumienia tekstu dowodzi odczytywania sensu bieżąco.

>Czytanie od nie czytania różni się tym, ze tylko ten kto czyta może zrozumieć sens tekstu...
Każdy może. Ja na pewno mogę zrozumieć całe mnóstwo nieczytanych tekstów, choćby jutrzejszą prognozę pogody.
.
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Może niektóre wiersze po prostu nie mają sensu? Bo np. co mogłoby stanowić nie będący treścią sens dwuwiersza "wlazł kotek na płotek i mruga, ładna to piosenka niedługa" (cytuję z pamięci - he he)?
Dodatkową komplikacją jest, że w Wikipedii treść określono jako tożsamą sensowi!

No to faktycznie mamy problem, bo podałeś tekst który treść posiada(wlazł kotek na płotek i tak dalej), a podobno sensu nie. Skoro więc sensu nie ma, to i przeczytać się go nie da... No to co zrobiliśmy, że stwierdzamy, ze sensu nie ma?
Cytat:
>czytać bez tekstu - trochę naciągane.
Tak samo naciągane jak słuchać ciszy.

Słuchać można - słyszeć już nie - bo nie ma czegoś co można by usłyszeć...
Cytat:
>Kiedy mama krzyczy "wynieś śmieci" a ja piszę posta na racjonaliście, to owszem słyszę, choć nie słucham
Analogia w czytaniu: widzisz tekst, ale go nie czytasz.

I nawet wiem co ten tekst zawiera, tylko sens z umysłu wycieka.
Cytat:
>Rozpoznanie treści znaków to czytanie, nadawanie sensu jest później
Znaki pisma - litery - nie mają treści, odpowiadają im dźwięki mowy.

Zależy o jakiej treści mówimy - jeżeli za treść przyjmiemy to, co stanowi istotę, sens czegoś, to treścią litery byłby właśnie dźwięk.
Cytat:
Słowa mają znaczenia, ale nie możesz mówić o czytaniu tekstu czytając jego słowa w dowolnej kolejności, a później nadając im sens. Ważność tej kolejności dla rozumienia tekstu dowodzi odczytywania sensu bieżąco.

Zgadzam się, ale co to ma wspólnego z naszą dyskusją?
Cytat:
>Czytanie od nie czytania różni się tym, ze tylko ten kto czyta może zrozumieć sens tekstu...
Każdy może. Ja na pewno mogę zrozumieć całe mnóstwo nieczytanych tekstów, choćby jutrzejszą prognozę pogody.

Zdolniacha...
tekst - ciąg zapisanych słów i zdań składających się na pewną całość wyrażającą określone treści.


Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
Osnowa (11779 punktów)

>podałeś tekst który treść posiada(wlazł kotek na płotek i tak dalej), a podobno sensu nie.
No nie przywiązuj się tak do "bezsensu wiersza", przecież tylko zażartowałem (emotikona) ze szkolnego "co chciał powiedzieć poeta". A w "wlazłkotku" po prostu sens nie jest specjalnie głęboki.

>wiem co ten tekst zawiera, tylko sens z umysłu wycieka.
Problem umysłu?

>treścią litery byłby właśnie dźwięk.
Dźwięk jest litery desygnatem, nie treścią.

>Zgadzam się, ale co to ma wspólnego z naszą dyskusją?
To sprostowanie Twojego mniemania, że "Rozpoznanie treści znaków to czytanie, nadawanie sensu jest później."

>Zdolniacha...
Spoko, i Ty możesz zrozumieć nieczytane teksty. Wystarczy że je przeczytasz.
.
13-11-2008 19:01 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)

>zapoznawanie się z treścią nie jest równoznaczne ze zrozumieniem sensu

Z wczorajszego "metra".

W szkole.
- Przeczytałeś trylogię Sienkiewicza?
- To trzeba było przeczytać?
- No tak, na dzisiaj.
- O kurczę, a ja przepisałem!

Więc o tyle masz rację.
.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365