Racjonalista - Strona głównaDo treści
Na marginesie omówienia książki Bodifée

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
03-09-2005 11:42outsider (2469 punktów)Na marginesie omówienia książki Bodifée
Zafrapował mnie pewien aspekt owej reprezentowanej przez Bodifée postawy myslowej (artykuł na Racjonaliscie www.racjonalista.pl/kk.php/s,4343 , toteż chciałbym o tym podyskutować.

Postawa wierzącego konserwatysty, przestrzegającego przed sekularyzacją Europy - nierzadka ale zrozumiała chyba tylko psychologicznie. Przypomina mi się "Pantera" Rilkego - zwierz zamkniety w klatce, już tylko pręty postrzegający... Nie wiadomo w gruncie rzeczy co jest postulatem, co opisem rzeczywistości - wiadomo tylko, że autor innych postulatów niż swoje czy raczej tradycyjne nie szuka.

A teraz moje pytanie. Znana nam Europa przez wiele wieków rozwijała się w myśli chrzescijańskiej (choc można równie zasadnie powiedzieć, że w tym czasie ową myśl budowała). Jest więc pewien fakt kulturowy - jest pewna formacja, co długo opierała się o niezawodną jak się zdawało myśl nadrzędną. Dziś owa mysl nadrzędna za niezawodną już nie uchodzi...
Czy była myślą istotnie - czy tylko wiarą? Jeśli myślą zdolną tworzyć - nie ma sie przecież czego obawiać, jej następstwa dobre i złe ukształtowały Europę na lata nadchodzace, czasu miała dość - jeśli jednak warunkiem niezbednym przetrwania kulturotwórczych wpływów chrzescijaństwa miałoby być trwanie wiary powszechnej?

Należałoby powiedzieć: to żadna myśl, od wiary się zaczyna i na wierze kończy. Nie pozostawiła trwałych sladów w swiadomości, widać nie była istotną. Takim jak zaprezentowane myśleniem Bodifée Ucieczką z pustki dostarcza raczej argumentu przeciw chrzescijaństwu, niż staje w jego obronie.
Jeśli jak to sformułował Dostojewski skoro Boga nie ma, to wszystko wolno, idea chrzescijańskiego Boga nie jest ideą kulturotwórczą a policyjną zaledwie - jeśli zaś idea ta sama w sobie miałaby być wartościowa społecznie, cywilizacyjnie czy społecznie, trwała przeciez długo i miała wyłączność na kształtowanie ludzkich postaw i ludzkiej kultury znacznego regionu świata, zatem?

Po owocach ich poznacie
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

krest
>Zafrapował mnie pewien aspekt owej reprezentowanej przez
>Bodifée postawy myslowej (artykuł na Racjonaliscie
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,4343 , toteż chciałbym
>o tym podyskutować.
Przeczytałem ten artykuł. Zdaje się, że myślą przewodnią w nim jest, że jeśli człowiek (jednostka, naród) nie przyjmie chrześcijańskiego postrzegania sensu życia (ostatecznie jakiegokolwiek religijnego, bo samemu chrześcijańskiemu łatwo zaprzeczyć), to ten sens straci. A człowiek, który stracił sens to smutne i żałosne stworzenie.
Dla mnie takie przeskoki myślowe pachną oszustwem. Czy ludzie nie mogą mieć wzniosłych dążeń, które nie byłyby religijne? Mogą oczywiście!
Do tego Bodifee się nie przyczepił. Natomiast udowadnia, że ludzie kierowani wspólną ideą wiele mogą (dobrego lub złego). Ależ ja się z tym zgadzam, tylko dlaczego idea ma być chrześcijańska zrozumieć nie mogę!

>...Czy była myślą istotnie - czy tylko wiarą? Jeśli
>myślą zdolną tworzyć - nie ma sie przecież czego obawiać,
>jej następstwa dobre i złe ukształtowały Europę na lata
>nadchodzace, czasu miała dość - jeśli jednak warunkiem
>niezbednym przetrwania kulturotwórczych wpływów
>chrzescijaństwa miałoby być trwanie wiary powszechnej?
Wierzcie, że jest dobra, ale nie sprawdzajcie tego, bo nie będziecie mieli w co wierzyć. To chce nam sprzedać Bodifee?

Dziwne, że Bodifee nie rozpisał się dlaczego cywilizacja zachodnia się sekularyzuje. Nie łatwiej mu było znaleźć źródła tego i nimi się zająć? Zamiast tego stara się wmówić, że fakty są złe. To rzeczywiście z jego strony chrześcijańska postawa.
Jednak faktem jest, że w miejsce światopoglądu chrześcijańskiego w Europie musi wejść jakiś inny. Jak on będzie wyglądał od nas zależy.
Szacunek
Przemek K.
>A teraz moje pytanie. Znana nam Europa przez wiele wieków
>rozwijała się w myśli chrzescijańskiej (choc można równie
>zasadnie powiedzieć, że w tym czasie ową myśl budowała).
>Jest więc pewien fakt kulturowy - jest pewna formacja, co
>długo opierała się o niezawodną jak się zdawało myśl
>nadrzędną. Dziś owa mysl nadrzędna za niezawodną już nie
>uchodzi...

Sam uważam się za chrześcijanina, co nie przeszkadza mi być krytycznym wobec Gerarda Bodifée. W każdym razie dostrzegam, że w Europie króluje spadek po etyce chrześcijańskiej, że często europejscy ateiści, są bardziej chrześcijańscy (w sensie wyznawanego zestawu wartości), od chrześcijan z amerykańskiej prawicy (często bardzo starotestamentowych w swojej wierze).

Czy warto więc za chrześcijaństem płakać? Dla mnie osobiście tak, choćby dlatego że obecność chrześcijaństwa na pewno wzmacnia te dobre aspekty etyczne. Co oczywiście nie znaczy, że jest z nimi nierozerwalnie związana. Z chrześcijaństwem wiązałbym jeszcze znaczną część naszej kulturalnej tradycji, która bez niego traci "smak", a którą chętnie przeciwstawiłbym płytkości popkultury.

Jedno i drugie, nie prowadzi mnie jednak do załamywania rąk a la Gerard Bodifée. I w jednym i w drugim przypadku potrafię dostrzec alternatywę dla chrześcijańskiej podpory; i traktować chrześcijaństwo jako bardzo osobistą odpowiedź na potrzebę wartości duchowych.
outsider (2469 punktów)
Wielu z nas już nie wierzy w sensie religijnym, i nie czuje sie skrępowanymi religijnymi nakazami moralnymi. Jest jednak pytanie - czym na skalę społeczną owe nakazy zastąpić, mając świadomość tak ich uzyteczności jak i wad.

Na dzień dzisiejszy odpowiedź nie jest zadowalająca, ale nie jest też dramatycznie zła. Niewątpliwie nastąpił pewien paraliż działań wspólnych, wszystkim manipulują nowe centra wiary - media, rynek, finansjera; były obecne i dawniej, ale równoważyła je trwalsza od nich samych religia.

Amerykańscy neokonserwatyści zwalczają jak mogą teorię Darwina - na polu społecznym jednak pozwalaja sobie na darwinizm niczym nie skrępowany: ot, paradoks. Zmieniło sie tak czy owak myślenie o pryncypiach - praktyka społeczna dopiero szuka nowego kształtu, czy znajdzie?

Mam nadzieję, że tak.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
Dariusz (1 punktów)
Witam wszystkich. To mój debiut.
Ja na całą zagadkę religijno-kulturową patrzę jeszcze inaczej. Osobiście jestem przerażony do jakiego stopnia ludzie szukają bodźców z zewnątrz. Może to być religia...może byc też popkultura, jak zauważył jeden z forumowiczów. Zmierzam z grubsza do tego, iż nie w samej istocie obiektu kultu/zainteresowania tkwi problem, a w bezmyślnym podpatrywaniu wzorców, które nawet nie są "weryfikowane" względem słuszności poprzez sumienie, rozum, gust...w zależności od zagadnienia. Wydaje mi się, że kościół mimo wszystko nie upadnie. Sytuacja wymusi inne podejście, nieco bardziej otwarte tak na zagadnienia natury filozoficznej, jak naukowej. Niejednokrotnie miałem do czynienia z sytuacją, kiedy osoby wierzące były w swoistej rozterce po wywodach duchownych, którzy to naiwnie bronią konserwatywnych teorii lub odrzucają nowe. Takie postępowanie prowadzi do odsuwania się od wiary ludzi o nieco bardziej światłych umysłach i w tym kontekście obecna forma chrześcijaństwa odejdzie w zapomnienie. Przykre jest również, że alternatywą jest popkultura. Mam pytanie. Co sądzicie o okresie np. Stalinizmu? Nie mam na myśli tej czysto negatywnej strony, a raczej upatruję w tym alternatywy tak dla religii jak i masowej kultury. Kiedyś doszedłem do wniosku, że w gruncie rzeczy tłumowi jest wszystko jedno w co wierzą lub za kim podążają. Ludzie potrzebują wodza - silnego, wyrazistego, mającego realny wpływ na otaczającą ich rzeczywistość - to wystarczy.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365