Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dadaizm

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
22-10-2005 21:31ZuzannaDadaizm
Dlaczego tak mało mówimy o sztuce, a szczególnie o malarstwie?
Zdaję sobie sprawę, że niektórzy ( z Platonem na czele) magą uważać malarstwo za za sztukę paranoiczną, gdyż jest karykaturalnym odzwierciedleniem karykatury(rzeczywistości).
Należy zwrócić szczególną uwagę na mój ulubiony nurt malarski, dadaizm.Nie oznacza on nic, jest wyrazem protestu, buntu, niezadowolenia z otaczjącej nas rzeczywistości, wojny, pseudo-głębokiej sztuce i moralności warstw burżuazyjnych.
warto dodać,że dadaizm narodził się w Zurychu, gdzie w Cabaret Voltaire(oni także podpisywali się pod wspaniałym Voltaire'a) zbierali się podobnie myślący poeci, pisarze, artyści i muzycy, uczestniczący w takich eksperymentach artystycznych jak pisanie nonsensownej poezji, komponowanie "muzyki hałasu".
Krótko mówiąc dadaizm odnosił się do ludzi, którzy widząc bezsens świata, zaczęli go jako pierwsi wiernie odzwierciedlać("bez owijania w "egipską" bawełnę).
P.S. Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać od użycia zwrotu "egipska bawełna".Ci, co czytali "Paragraf 22" chyba mnie zarozumieją i wybaczą tą aluzję.

krest
>Dlaczego tak mało mówimy o sztuce, a szczególnie o
>malarstwie?
Może dawny artyzm został wyparty przez nowy, łatwiejszy (płytszy) w odbiorze. Sztuka, to coś, co wywiera na nas wrażenie. Dziś najpowszedniejszymi wrażeniami jakimi jesteśmy bombardowani są te związane z seksem i przemocą. Dlaczego? Bo ludzie odczuwają je na poziomie organicznym.
>Zdaję sobie sprawę, że niektórzy ( z Platonem na czele)
>mogą uważać malarstwo za za sztukę paranoiczną, gdyż jest
>karykaturalnym odzwierciedleniem
>karykatury(rzeczywistości).
To zależy, co uważać za przekaz sztuki. Obrazy moga być harmonijniejsze i bardziej tajemnicze niż rzeczywistość.
>Należy zwrócić szczególną uwagę na mój ulubiony nurt
>malarski, dadaizm. Nie oznacza on nic, jest wyrazem
>protestu, buntu, niezadowolenia z otaczjącej nas
>rzeczywistości, wojny, pseudo-głębokiej sztuce i moralności
>warstw burżuazyjnych.
Ja nie potrafię tak łatwo powiedzieć, że lubię jakiś nurt. Zwykle jest tak, że jakiś obraz wpada mi w oko. Choć tacy twórcy jak Dali czy Durer(przez umlaut) zrobili na mnie wrażenie. Albo Gaudi, choć on nie był malarzem- właściwie ciężko powiedzieć kim był- architektem, budowniczym?

>Krótko mówiąc dadaizm odnosił się do ludzi, którzy widząc
>bezsens świata, zaczęli go jako pierwsi wiernie
>odzwierciedlać("bez owijania w "egipską" bawełnę).
A ja myślałem, że odpuszczali sobie kontrolę umysłu, by zobaczyć, co u nich w środku siedzi. Jak testy Roszaka (czy Roszarda- z tymi bezkształtnymi plamami). A może szukali jakiejś innej drogi?

A interesowałaś się kiedyś teatrem. Dobrze zrobione przedstawienie potrafi wywrzeć piorunujący efekt (choć raczej nie chodzi mi o takie sztuki, gdzie wszystko podporządkowane jest morałowi lub 'wzniosłym ideom'). Jakoś tak to działa, że intensywniej doświadcza się rzeczywistości. A może to tylko złudzenie, jasność spojrzenia związana z dystansem jaki ma widz?
Tak samo bywa z filmem (choć jakoś rzadko), że potrafi poruszyć w człowieku jakieś struny, wywołać emocje. Przy okazji wychodzi na jaw, że to jest szerokie spektrum emocji.
Szacunek
patuszkin

Czesc Zuza,

Egipska bawelna przypomina mi miejsce w ktorym pracuje, tj. Muzeum de Branly, w ktorym maja byc artysci nowoczesni. Calkiem nowy budynek jeszcze niewykonczony. Od srodka przypomina on, a jest w stanie surowym, egipska piramide. Waskich korytarzy siec labiryntu w ktorej poruszaja leniwie swoimi czlonkami murzyni pachnacy mumia lub stadnina koni. Ten zapach jest mdly. poczatkowo fascynuje swoja innoscia i wchodzi w dziurki nosa jak kokaina drazniac blone sluzowa i nabrzmiale polkule mozgowe. Pochylajac sie probuja sie przecisnac w glab ku plataninie kabli i obrobionych drutow; wybielone sciany sa wiercone wibrujacymi wiertlami; wysokie obroty wyrzucaja w powietrwe kolejne porcje bialego proszku. Jednak w jakis czas potem przychodza bole zoladka; w glowie kreci sie coraz szybciej i zaczynasz chodzic na czworakach bratajac sie z psem. W brzuchu i w ustach czujesz smak krwistego miesa, zaczynasz sie dusic i zygac tym wszystkim.

pozdr

Zuzanna
W brzuchu i w ustach czujesz smak krwistego miesa, zaczynasz sie dusic i zygac tym wszystkim.
>pozdr
>

Ten fragment towjego opisu przepomiona mi z kolei"Dolinę Chchów",gdzie to ,co z początku wydawało się byc przyjemne i dobre, zamienia się w upiorności.
Czasami jest tak również z obrazami, które z początku nas frapują, a później zaczynają przerażać.Myślę także, że tą konkluzję maożna odnieść do życia:na początku wydaje nam się piękne, szerokohoryzontalne, a później boimy sie go, zaczyna wzbudzać lęk, apatię i chaos.Gdybym potrafiła malować, z pewnością ta tematyka znalazłaby się na moich obrazach.
P.S.Opowiedz coś więcej o Muzeum de Branly.
Pozdrawiam
outsider (2469 punktów)
A w mojej outsiderni - czyli na działkach - ożył słup wysokiego napięcia (110 kV, a właściwie to teraz unijne 115): gada do siebie a może i nie do siebie po nocach.

Starzy działkowi górale powiadają, że on tak od wymiany drutów w sierpniu; lubię słupy wysokiego napięcia, ten rysuje mi się się wyniośle na tle nocnego nieba i niższych od niego drzew. Czasem milczy - niekiedy jednak wstepuje w niego, to nie przypomina morse'a, raczej bardziej od morse'a uporzadkowane serie równych znaków dalekopisu: Terminus błąka się nocą nad Wisłą?

Gdyby nie był sam z siebie, mógłby uchodzić za dzieło sztuki taki gadający słup - on jednak sam z siebie, jego elektrodynamiczna (ech, Maxwell...) sztuka więc jest dla nas nie do pojęcia. Mam te druty dokładnie nad głową, mam zatem nadzieję że energetyka zabije Terminusa jak Pirx (swoją drogą, to chyba najtrudniejsze moralnie z opowiadań Lema), nim zaczną słupem szarpać wędrowne fale napięciowe przyszłorocznych, wiosennych burz.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
outsider (2469 punktów)
Wielkośc "Paragrafu 22" nie polega na absurdalnym humorze - polega na obrazoburczości nader konkretnej: żyli jeszcze ludzie okaleczeni przez wojnę, żyła jeszcze pamięć jej ofiar - a zimna wojna rzucała na wszystko cień.

Z innej strony: wielkie wrażenie sprawia na mnie reakcja Debussye'go na I wojnę światową, mam na myśli Sonate g-moll na skrzypce i fortepian. Dawne impresyjne rozmigotanie zastapiła muzyka skulona w sobie, prosta - zupełnie inny obraz świata, malowany inną barwą. Cóż, Debussy już wczesniej opisywał świat wrażeniowo, utrwalał chwilę - moógł się więć odciąć sam od siebie, sobie samemu zaprzeczyć, co jest metodą bardziej jednak płodną.

Dla mnie sztuka współczesna tonie w nie tak dawno zdobytym poczuciu autonomii: sama sobie wyznacza cele, ale przez to właśnie podlega znakomicie prawu Parkinsona. Obawiam się, że zbyt często ne wyraża już niczego, stała sie grą o sumie zerowej.

Może nieźle rzecz opisał "Znikający punkt" Sarafiana: mamy pozór buntu, bo widzowie łakną cudzego buntu - w tle jednak jest nader trzeźwy obraz świata. A mit o buncie powstaje tylko dlatego, że żadnego buntu tak naprawdę nie ma, jedynie sytuacyjne szaleństwo pościgu - jednak to ów mit przesądza o finale.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
antracyt
Wszystko by bylo dobrze gdyby nie szczegol "nurt malarski". Dadadisci woleliby uslyszec "zasluzeni interdyscyplinarni".
Przegladajac rozne fora zwiazane ze sztuka lub tematyka humanistyczna stwierdzilam, ze ludzie sie boja mowic o sztuce ostatnich stu lat. Tak im inter-dziadkowie powywracali ustalone wartosci do gory nogami ze lepiej sie schowac za zaslona " dobrze namalowane".
macabun (13 punktów)

>Przegladajac rozne fora zwiazane ze sztuka lub tematyka humanistyczna stwierdzilam, ze ludzie sie boja mowic o sztuce ostatnich stu lat. Tak im inter-dziadkowie powywracali ustalone wartosci do gory nogami ze lepiej sie schowac za zaslona " dobrze namalowane".
Zastanawiam o jakich 'ludziach' wspominasz.Na forach..
Nie bede pytal o 'ustalone wartosci' choc korci mie szczerze.
Debiutuje dziasiaj , i sama mysl zwracania siebie do klawiszy dziala na mnie odpychajaco, ale pisze bo mie 'ludzie' co to rozmawiaja i rozgaduja o sztuce ostatnich stu lat wciskaja w wystarczajaco niewygodne siedzisko.
Nie traktuj ze przyczepiam, raczej odpinam,
szukam raczej precyzji odnosnie kontekstu
niech szczezna artysci pokazano mi wczora, i mysle ze zawarl bym pana kantora w temat ktory chciwie kasacie
mam nadzieje ze 'dobrze to namalowalem' w zarysie
pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365