 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-10-2005 23:01 | Nieważnektomówialeoczym | Świat a rzeczywistość | UWAŻAM, ŻE CZŁOWIEK NIE MA ŻADNEGO WPŁYWU NA TO CO ROBI, ANI KIM JEST.... wynika to niezależnie od genezy powstania wszechświata, z jego liniowości. Według mnie wszechświat jest tworem monokauzalnym - istnieje tylko praprzyczyna determinująca jego rozwój. Nie sądzę, że mogłoby to potwierdzać istnienie Boga. Bynajmniej. Uważam, że człowiek nie ma wolnej woli. Podstawowym założeniami budującymi moją tezę są pojęcia "początku" i "skończoności". Otóż wszechświat od początku powstania nie był zamieszkany przez istoty, które by mogły decydować o jego losach, tak więc zachodzące w nim procesy biegły torem przyczynowo-skutkowym. Po miliardach lat przypadkowych procesów chemicznych doszło do powstania mózgu, który powinien móc naginać procesy zachodzące we wszechświecie, ale w jaki sposób, jeśli sam z nich powstał i płyną przez niego wciąż te same informacje, które od początku wszechrzeczy budują istnienie rzeczywistości ?!? Pojęcie rzeczywistości nie jest więc równoważne z pojęciem przestrzeni w której realizowane jest życie człowieka. To tylko współczynniki - elementy równania. Prawdziwym odbiciem rzeczywistości jest symbioza świata i umysłu, który próbuje go pojąć. W moim przekonaniu nasza świadomość jest tylko obserwatorem rzeczywistości, ogarniętym iluzją wyboru - Jest mechanicznym interpretatorem zachodzących w nim procesów. Jest jednym całkowicie niepojętym dla mnie biologicznym tworem, który nadaje rzeczywistości rację bytu. Wszystkie procesy mózgu, które są nieuchwytne dla tego tworu, są podświadomością. Wszystkie one są od nas niezależne. Freud miał rację mówiąc, że seksualność jest zakodowana w nas i zupełnie niezależna od nas.... ale nie tylko ona. Każdy ze składników ludzkiej egzystencji jest odcięty od jego rozumowania, co wynika tylko z ograniczeń jego budowy. Ale czy liniowość wszechświata nie wyjaśnia rzadkich przypadków pozornie niemożliwej interpretacji rozwoju zdarzeń i możliwości odgadnięcia przyszłości przez nielicznych ? Nie wiem czy ktoś się ze mną zgodzi, ale nieustannie odnoszę wrażenie, że wszechświat posługuję się nami jak narzędziem - bezwolnie próbuje uporządkować panujący w nim chaos i za pomocą istnienia mózgu tworzy nasze prywatne rzeczywistości... |
| Stachoo | Podziwiam, ale nie wiem na ile mogę się zgodzić... P.K.Dick odpowiedziałby ci, że wszechświat zbudowany jest z informacji, co częsciowo potwierdza twoją tezę. Wg. niego nasz mózg za pomocą tychże informacji sam rozmieszcza to, co fizyczne w przestrzeni. Ale ciężko jest wyobrazić sobie, że jesteś niezależny nawet od samego siebie. Przecież kieruje tobą ta sama siła, której sens i przyczynę usiłujesz zrozumieć!!!
|
|
| krest | > Nie wiem czy ktoś się ze mną zgodzi, ale >nieustannie odnoszę wrażenie, że wszechświat posługuję się >nami jak narzędziem - bezwolnie próbuje uporządkować >panujący w nim chaos i za pomocą istnienia mózgu tworzy >nasze prywatne rzeczywistości... Jednocześnie liniowy i chaotyczny, a przy tym deterministyczny. Co więcej mający jakieś chęci. Samoporządkujący. Tworzy prywatne rzeczywistości. Ciekawe, ciekawe. Czy jednak nie potrzeba wprowadzić rozróżnienia między zdjęciem, a rzeczywistością, którą się fotografuje? Dalej, posługiwać się takimi pojeciami, które nie prowadzą do sprzeczności- wprowadzić wśród nich jakąś hierarchię i zakres obowiązywania. Zupełnie nie rozumiem, co w Twoim ujęciu znaczy liniowy. Pozdrawiam
|
|
| Axis Mundi | Muszę się z Tobą nie zgodzić ... gdyby człowiek (każdy z ludzi) był tylko marionetką poruszaną przez życie i czas przez cały wszechświat już dawno by nas tu nie było ... nasze istnienie było by bezwartościowe, nic nie warte ... Ludzie nie są cieniami tego Wszechświata, ludzie są jego nadzieją ... W każdym z nas kwitnie życie, każdy z nas posiada cząstkę tego niewyobrażalnie głębokiego Świata. W każdym z nas znajduje się cząstka wielkiego chaosu. Razem ze Wszechświatem tworzymy jedno. To prawda kierowani swym losem i owładnięci dobrami materialnymi tego świata zapominamy już o swojej prawdziwej naturze o tym kim jesteśmy. Możliwe, że dlatego ludzie wydają się nie mieć własnej woli, własnego umysłu. Ale ty popatrzyłeś ze strony bardzo racjonalnej. Spójrz na człowieka oczami ducha ... Czy nie czujesz w sobie życia? Czy nie czujesz się częścią Prakosmosu? Człowiek ma wolę, to on kształtuje własne życie i świat (tylko, że świat próbuje się przed nim bronić). Obecni ludzie wydają się zupełnie zatraceni ... Często wracam ze szkoły i patrzę na zabiegane ciała, które gdzieś ciągle się śpieszą ... w takich momentach popieram Twoją ideę. Ale spójrz. Spójrz na nich z tej drugiej strony. W każdym z nas jest dusza. MY LUDZIE nie jesteśmy tym co widzisz, my to nie ciała lecz dusza .... Gdyby ludzie nie mieli duszy, rzeczywiście byliby zwykłymi marionetkami Świata ... lecz oni walczą, kochają, chcą żyć dla innych ...mimo, że są kataklizmy oni walczą z nimi pomagają sobie w trakcie nich ( przypomnij sobie proszę powódż w Polsce ) Ludzie mogli sobie nie pomagać mogli stać i patrzeć być zwykłymi lalkami, które ksztautuje Wszechświat. Ale oni bronili się, wspólnie sobie pomagali, łączyli się w jedno .. Być może Świat na nas oddziaływuje, ale on tylko daje nam lekcje Miłości (Popatrz, że to właśnie on pomaga nam osiągnąć jedność). Więc w jakimś sensie nas ksztautuje, ale to my wybieramy czy chcemy złapać za wyciągniętą dłoń czy nie. Moim zdaniem człowiek ma wolę... tylko, że w tych czasach możemy tego nie dostrzegać ... Ale rozumiem Cię. Możliwe, że człowieka nie było od początku powstania Wszechświata, ale czy on napewno miał swój początek, wszyscy jesteśmy jednym i wynurzyliśmy się z Praoceanu chaosu. Nie wiem dlaczego zapoczątkowało się życie ... nie wiem dlaczego ono się ukształtowało... jakie czynnkiki zapoczątkowały powstanie życia ..., ale wiem że każdy z nas jest jego częścią każdy z nas ma wolę, ma ducha ...świat, ludzie, życie czy to nie jest jedno? Wiesz, ktoś kiedyś powiedział, że człowiek może dwie rzeczy: zaakceptować życie takie jakie jest, bądź może je zmienić ... . Przepraszam, jeżeli w jakimś zdaniu Cię uraziłam. Axis Mundi
|
|
 | | Wszystkojedno (4 punktów) | "Liniowość" wszechświata jest wyrażeniem określającym jego deterministyczną prostotę i obliczalną strukturę zmian. Będąc częścią fluktuacji wszechświata, mamy wrażenie podejmowania decyzji. Ujmując rzecz materialnie - jesteśmy wykonawcami swojego przeznaczenia, lecz działającymi zupełnie bezwolnie, rozwijającymi się w biegu informacji, które kieruje do nas rzeczywistość, podczas gdy prawdziwa interpretacja świata odbywa się wyłącznie na płaszczyźnie fizjologiczno-chemicznej. W moim przekonaniu jedynie pojęcie "przestrzeni" stwarza możliwość filozoficznych manipulacji i nadużyć, co jest podstawą istnienia wszelkich religii. To jedynie zagadnienie, którego istoty nie poznamy empirycznie, stąd wkład religii jako ideologicznej protezy. Co do komentarza "AXIS MUNDI"  - nie chcę być złośliwy, ale zdaje mi się, jakbym jeszcze raz czytał Literaturę z Liceum i wspaniałych autorów epoki romanyzmu. Powiedziałem już, że świadomość nadaje wszystkiemu rację bytu, ale nie przesądza to o jej samostanowieniu - wręcz przeciwnie!! Nie powiedziałem też, że życie jest BEZWARTOŚĆIOWE, nawet jeśli jesteśmy "marionetkami". Nasze życie ma nasz własny sens - bezwolnie nadany nam przez wszechświat, o oczym nie wiemy. Nie decydujemy o sobie, ale odczuwamy to... Gdybym sądził inaczej, nie trudziłbym się pisaniem czekogolwiek, tylko dawno pierdolnąłbym samobója... Odchodząc trochę od tematu - zauważyłem, że w matematyce prawdopodobieństwo zdarzenia oblicza się bazując na stopniu niewiedzy. Może więc efektem całkowitego uświadomienia jest ta wysnuta przeze mnie liniowość??? I pytanie do "kresta" - Na jakiej podstawie określasz chęci wszechświata ?!? Może można tym samym wytłumaczyć nasze dążenia, jako jego części ?!? Podstawowym pytaniem nie jest "Czy do czegoś dążymy", bo i tak o tym nie decydujemy, lecz "Czy sami jesteśmy dążeniem !?!". Ta różnica przesądza istnienie wyższych wartości... Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.
|
|
|  | | Wszystkojedno (4 punktów) | Aha "Wszystkojedno", czyli ja, to "nieważnektomówialeoczym". Sory za zamieszanie
|
|
| |  | | abhaod | > Aha "Wszystkojedno", czyli ja, to "nieważnektomówialeoczym". Sory za zamieszanie Zamieszanie sie zrobilo ze ho, ho.A miedzy prawda, a Bogiem  to istnienie duszy jest tylko pewnikiem dla tego kto jej doswiadczyl, dlatego moze obserwuje takie dyskusje troche z dystansu, no i oczywiscie; Dusza pochodzi od Boga, i do niego wraca, a gdzie sie znowu pojawi? to jedna z niespodzianek, bo tego nikt nie wie  P.S.Podobno szatan chodzi po linii prostej
|
|
| | |  | | Wszystkojedno (4 punktów) | Szatan chodzi ścieżkami jeszcze bardziej krętymi niż Bóg, jeśli zabrnąłem tak głęboko w moich przemyśleniach  W swojej tezie staram się odrzucić jak najwięcej pewników, także jeśli chodzi o duszę, bo nie wiem w jaki sposób można jej doświadczyć. Jestem niewierzący. Sądze, że większość ludzi zakłada jej istnienie, a nie bierze pod uwagę, że wrażenie jej posiadania może płynąć z tego, co fizyczne - Arystoteles mówił, że wszelka wiedza bierze się ze zdziwienia  , dlatego staram się ustanowić od postaw moje pojmowanie rzeczywistości i oprzeć się na jak najmniejszej ilości "obiektywnych" prawd, bo takie po prostu nie istnieją. Czy należy wprowadzić rozróżnienie między zdjęciem, a rzeczywistością którą się fotografuje?... - to dobre pytanie. Jednak samo zdjęcie nie przedstawia żadnego elementu rzeczywistości z jednego punktu widzenia - może być interpretowana jak ona sama, nieświadomie pojmowana jako ostateczna wersja rzeczywistości, za którą nie kryje się nic więcej. Wszechświat samoporządkujący?  To faktycznie nadaje mu jakiś sens. Czy sądzicie, że bezwolny byt człowieka ma z tego powodu celowość poza sferą naszej egzystencji ?!?
|
|
| | | |  | | abhaod | Duszy mozna doswiadczyc medytujac,modlic sie (podobno); niektorzy ludzie nie odczuwaja takiej potrzeby, obracajac sie cale zycie w spekulacjach na temat jej istnienia, pytajac o sens istnienia.Mnie sie to przydarzylo ot tak, z laski Boga  . Kilka miesiecy temu czytalem informacje o angielskich uczonych, ktorzy odkryli, ze wierzacy w Boga roznia sie iloscia genow od niewierzacych, coz za wspaniale pole dla rozwoju nauki
|
|
| | | | |  | | outsider (2469 punktów) | Tak po prostu - ilością genów? Dla mnie rewelacja - oznaczałoby to bowiem, że:
A Jestem niewierzący z woli Boga.
B Bogu najwyraźniej nie chce sie trudzić z odróznianiem wierzących od niewierzących w sposób trudniejszy - i sam o siebie zadbał: policzy geny i już.
C Ale właściwie co Bóg miałby w takim razie oceniać, prócz swojej własnej roboty?
D W takim razie - po co nam taki Bóg?
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | | |  | | abhaod | > Tak po prostu - ilością genów? Dla mnie rewelacja - oznaczałoby to bowiem, że:> A Jestem niewierzący z woli Boga.> B Bogu najwyraźniej nie chce sie trudzić z odróznianiem wierzących od niewierzących w sposób trudniejszy - i sam o siebie zadbał: policzy geny i już.> C Ale właściwie co Bóg miałby w takim razie oceniać, prócz swojej własnej roboty?> D W takim razie - po co nam taki Bóg?>
> Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej> (Nie-boska komedia}> EEEE: i po co mi wolna wola, jak mi sie kaza w ludzkiej krwi slizgac  No coz, Spinoza twierdzil, ze wszystko jest Bogiem, zmarlo mu sie szybko przy szlifowaniu szkla.
|
|
| | | | | | |  | | outsider (2469 punktów) | > >EEEE: i po co mi wolna wola, jak mi sie kaza w ludzkiej krwi slizgac Tym bardziej, Abhaodzie, tym bardziej... Czy jest obojętne, w którą strone sie upada? > No coż, Spinoza twierdził, ze wszystko jest Bogiem, zmarło mu sie szybko przy szlifowaniu szkla.Filozofowie, fantaści i niespokojne duchy... Dotykają - nieskutecznie - istoty bytu, stawiają pytania na tyle niezrozumiałe i drażniące, że potem próbujemy na nie odpowiedzieć mordujac sie nawzajem: wszak ewolucja dostarczyła nam prostego kryterium słuszności idei, którym jest zdolnośc pożarcia przeciwnika. O tyle filozofowie przezwyciężają śmierć - że ich idee bywają bardziej śmiercionośne od ich własnego losu.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | | | | | |  | | Zbyszek??? |
>Filozofowie, fantaści i niespokojne duchy... Dotykają - nieskutecznie - istoty bytu, stawiają pytania na tyle niezrozumiałe i drażniące, że potem próbujemy na nie odpowiedzieć mordujac sie nawzajem: wszak ewolucja dostarczyła nam prostego kryterium słuszności idei, którym jest zdolnośc pożarcia przeciwnika.
Jeśli idea znajdzie i określi przeciwnika. Jeśli nie - kogo pożre???
>O tyle filozofowie przezwyciężają śmierć - że ich idee bywają bardziej śmiercionośne od ich własnego losu. >
>Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej >(Nie-boska komedia}
|
|
| | | | | | | | |  | | outsider (2469 punktów) | >Jeśli idea znajdzie i określi przeciwnika. Jeśli nie - kogo pożre???
Każda idea zaplącze się wczesniej czy później we własne sznurowadła: co wtedy pozostaje? Wróg zawsze uzasadnia dalsze jej trwanie, a konecnzość zwarcia szeregó odsuwa potrzebę dyskusji.
PS. Tu jest zwyczaj zwięzłego cytowania tylko tych fragmentów tekstu, których obecność jest nezbedna dla zrozumienia wypowiedzi: posty maja ograniczona długość. Co gorsza, jest to w regulaminie...
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| | | |  | | lipschitz (1674 punktów) | to może nie interpretujmy? Ogień będzie z pewnością nadal parzył  Nasze zmysły najwyraźniej istnieją w relacjach z zewnętrznym światem, mają co prawda różny stopień czułości, czasem są przytępione np. naszym sposobem życia, ale interpretują rzeczywistość według tego samego mechanizmu. Szczególnie silne impulsy są dostrzegane przez wszystkich ludzi, którzy posiadają zmysł umożliwiający je dostrzec. Informacja nie jest rzeczywistością, to jej ślad, rzeczywistość także można interpretować jak interpretuje się ten ślad, ale nie można jej lekceważyć tak jak zlekceważyć można informację, bo może np. zaboleć, nie można bezkarnie interpretować np. elektryczności i twierdzić że prąd nie kopie - doświadczenie rzeczywistości jest raczej jednoznaczne. Według mnie to co rzeczywiste po prostu czujemy i dopiero w dalszym procesie poddajemy intelektualnej obróbce, jednak nie zajmując się już interpretacją samego faktu, lecz jego potencjalnym znaczeniem dla nieznanej nam rzezywistości (co przy zachowaniu dystansu nie wydaje mi się szkodliwe). Możemy pytać się o to, czy nasze zmysły spełniające tak jednorodne funkcje, rzeczywiście zdolne są uchwycić rzeczywistość, czy np. wrażenie bólu nie wynika z fałszywej interpretacji? Jednak nawet jeśli, to musimy przyznać, że interpretacja jest bardzo podobna pomiędzy nami i ma podobne konsekwencje dla nas - lekceważąc pewne impulsy za każdym razem np. umrzemy. Czy byłaby to właściwa czy niewłaściwa interpretacja naszego ciała, faktem pozostanie, że zapewnia nam przetrwanie, możemy więc nawet przyjąć, że to, w jaki sposób funkcjonuje ciało - czy ulega złudzeniu czy nie ulega - jest dla nas bez znaczenia. Problem rodziłyby jedynie konflikty, coś w rodzaju spotkania antymaterii z materią. Rzecz jasna nie są to dowody na wolność, jedynie staram się zwrócić uwagę na fakt, że nie wszystko możemy poddać interpretacji i według mnie właśnie to, co jej nie podlega możemy nazywać rzeczywistością.
|
|
|  | | krest | > "Liniowość" wszechświata jest wyrażeniem określającym jego deterministyczną prostotę i obliczalną strukturę zmian. Ok, rozumiem, że dla Ciebie liniowość=determinizm. Chciałbym zauważyć, że determinizm nie musi implikować obliczalności. Na dzień dzisiejszy fizyka mówi, że świat jest nieobliczalny. Zresztą sama matematyka niesie ograniczenie obliczalności, bo czyż PI nie ma nieskończonego rozwinięcia. Jak zatem umieścić je w obliczeniach, by były super dokładne? Co prawda nauka stawiająca przed nami granicę poznania mówi nam, że nie możemy poznać na tyle by wykluczyć determinizm. Przynajmniej na dzień dzisiejszy. Choć kwanty sa mocną poszlaką by to robić. Jednak załóżmy, że to jest determinizm, by przyjrzeć się, co z tego powstanie. >Będąc częścią fluktuacji wszechświata, mamy wrażenie podejmowania decyzji. Ujmując rzecz materialnie - jesteśmy wykonawcami swojego przeznaczenia, lecz działającymi zupełnie bezwolnie, rozwijającymi się w biegu informacji, które kieruje do nas rzeczywistość, podczas gdy prawdziwa interpretacja świata odbywa się wyłącznie na płaszczyźnie fizjologiczno-chemicznej. Wniosek z założenia. > W moim przekonaniu jedynie pojęcie "przestrzeni" stwarza możliwość filozoficznych manipulacji i nadużyć, co jest podstawą istnienia wszelkich religii. To jedynie zagadnienie, którego istoty nie poznamy empirycznie, stąd wkład religii jako ideologicznej protezy. Tego akapitu nie rozumiem. > Odchodząc trochę od tematu - zauważyłem, że w matematyce prawdopodobieństwo zdarzenia oblicza się bazując na stopniu niewiedzy. Może więc efektem całkowitego uświadomienia jest ta wysnuta przeze mnie liniowość??? Chyba wylicza się bazując na aksjomatach. > I pytanie do kresta - Na jakiej podstawie określasz chęci wszechświata ?!? To Ty je określiłeś pisząc, że może wszechświat używa nas do porządkowania się lub prób porządkowania się. Innymi słowy jesteśmy narzędziem. Ktoś się nami posługuje, więc ma cel? A może na oślep? >Może można tym samym wytłumaczyć nasze dążenia, jako jego części ?!? Podstawowym pytaniem nie jest "Czy do czegoś dążymy", bo i tak o tym nie decydujemy, lecz "Czy sami jesteśmy dążeniem !?!". Ta różnica przesądza istnienie wyższych wartości... Jedno i drugie? Pytasz, czy ten założony determinizm ma jakiś cel 'ostateczny'. Za trudne pytanie. Pozdrawiam. PS. Pisanie o mnie krest całkowicie mi odpowiada. PS2. Z punktu widzenia (możliwości) człowieka wszechświat zawsze będzie niedeterministyczny. Systemy, które tworzy człowiek powinny to uwzględniać. PS3. Co prawda nnie zostało to wyartykuowane, ale w tle przemyka kwestia świadomości jako czegoś deterministycznego. Socjologowie się tym zajmują. Matematyka od kwantów wydaje się tu sprawdzać.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|