Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przewrotne pytania

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-10-2005 03:15kontrastPrzewrotne pytania
1. Badania naukowe nad mózgiem oraz sposobem jego funkcjonowania wykazują, że każda półkula mózgowa spełnia znacznie różniące się funkcje. Lewa półkula odpowiada za racjonalne logiczne myślenie itp., natomiast prawa za sferę uczuć, wyobraźnię twórczość itp.
Czyż racjonaliści nie wykazują postawy jakiegoś deprecjonowania prawej półkuli? Zdaje się, że funkcjonując jedynie na bazie lewej półkuli, można opierać się na trzeźwych zasadach i ta prawa raczej przeszkadza i wprowadza zakłócenia w poznawaniu.
Gdy takie rozważanie, nieuważnie przeprowadziłem przy pewnej dziewczynce, ta nieśmiało powiedziała: "Proszę pana, mówi pan, że dla pewnego racjonalnego poznania potrzeba tylko pół mózgu, a reszta, raczej przeszkadza, czyli może jej nie być. Mózg znajduje się w głowie, prawda?... Skoro zatem pół głowy tylko pracuje, to jak mam nazwać racjonalistę?
2. Od kilku lat badania w dziedzinie funkcjonowania mózgu skoncentrowały się bardziej na właśnie prawej półkuli. W toku badań neurologicznych i psychologicznych, odkryto, że to co do tej pory określano jako intuicję, daje się zbadać i mierzyć, podobnie uczucia nie są niezależne, ale podporządkowane, czemuś, co psychologowie i badacze mózgu nazwali inteligencją emocjonalną. Dziedzina, ta jeszcze raczkuje, natrafiając na pewną nieufność, ze strony niektórych środowisk naukowców reprezentujących inne stanowiska.
Póki co, musimy czekać na dokładniejsze wyniki badań. Psychologia jednak nie czekając na neurolologów, próbuje dokładniej określić na czym tak naprawdę polega owa inteligencja. Próby klasyfikacji, sugerują jednak, że sfera uczuciowa, jest jednak podporządkowana jakiejś sobie wiadomej logice.
Ponieważ prawa półkula zawiaduje emocjami, sugerowałoby to, ze względu na podobieństwo fizyczne do lewej półkuli, że uczucia są inteligentnie kierowane i są jakąś formą myślenia, a nie tylko reakcją. Może otwiera się przed nami nowy świat do zagospodarowania. Skoro nauczyliśmy się myślenia opartego na logice i zależnościach, to może należałoby się zastanowić, czy sfera "myślenia" uczuciowego nie podlega podobnym, albo jakimś innym kryteriom niż logiczne?
A może istnieje jakaś logika, której dotychczas nie dostrzegamy? Jakże zburzyłoby to wyobrażenie o świecie, gdyby okazało się, że logika którą przyjmujemy za pewnik, jest jedną z dwóch albo jedną z wielu logik, czy nawet jedną z nieskończenie wielu logik? Czyż nie możnaby w końcu dojść do konkluzji, że albo nie istnieje żadna logika obiektywna albo logiki są nieskończone?
3. Paradoksy, któż nie słyszał o nich? Spędzają bowiem sen z powiek filofofom, bo psują, schematy. Co było pierwsze jajo, czy kura? Czy nieskończoność może mieć koniec? Czy Bóg (zakładając, że istnieje), mógłby stworzyć kamień, którego nie byłby w stanie podnieść? (jak ktoś zna więcej to proszę podać, lubię paradoksy, bo one uczą pokory wobec wiedzy )
Gdybyśmy przełożyli symbolicznie te paradoksy na pętle, to okaże się, że wiele innych rzeczy można przedstawić graficznie w postaci koła kwadratu i innych figur. Powstaną przez podobieństwo zależności, wynikające z geometrii, które matematyka i logika potwierdza(skoro inne działania się wykonuje to logika powinna również podpadać pod to), więc proste dotychczas zależności typu p ==> q i inne, mogą zmienić się gdy np jako punkt odniesienia przyjmiemy inny punkt niż w tradycyjnych układach.
Rzekłbym, że tych zależnośći znalazłoby się tyle, iż trudno wyobrazić to sobie nawet wybitnie inteligentnemu człowiekowi. Okazałoby się bowiem, że proste zależności true i false, to tylko uproszczenia, a pomiędzy nimi jest nieskończenie wiele zależności pośrednich. To tak jak system cyfrowy i analogowy w zapisie dźwięku. Dalej idąc, mogłoby się okazać, że to przebiega nie tylko na płaszczyźnie, ale w przestrzeni. W konsekwencji dalszych poszukiwań, ktoś mógłby wpaść na pomysł, żeby wprowadzić jescze inne wymiary niż trzy wymiary przestrzenne itd. Wnioski jakie mi się nasuwają, to wątpliwość poznawcza na temat, naszej wizjii świata, bo skoro mogłoby się okazać, że logik jest nieskończona liczba, to może jednak, nasza logika funkcjonująca w życiu codziennym, to tylko przyjęta konwencja, coś na wzór języka. Bo tak na upartego, z wszystkiego można uczynić jakiś system, choćby kodowanie jakichś rzeczy, jeżeli przypiszę czemuś jakieś inne znaczenia i nadam temu określone prawa, to zwykła logika wysiada. Może nawet tak niezmienne rzeczy jak wartości +/- konkluzje, zbiory i inne, które wydają sie oczywiste, należą do jakiejś ograniczonej konwencji w ramach przyjętego systemu. Czyż nie okazałoby się, że wszystko jest możliwe, a istnienie świata jaki znamy paradoksalną zagadką?
Rzucam zatem rękawiczkęBardzo jestem ciekaw co mi odpowiedzą racjonaliści. Jeśli nie uznają tego za stratę czasu i wyleją do tego samego wiadra, co wiarę.

inhet (1073 punktów)
Na razie nie bardzo widzę, o czym tu można dyskutować. Toż to czysta deklaracja racjonalizmu, choć nieco rozwlekła.

Gdzie brak pojęcia o przedmiocie, tam właśnie słowa sa w robocie
kontrast
Witam!

DZIĘKI SERDECZNE!!!

>Na razie nie bardzo widzę, o czym tu można dyskutować. Toż to czysta deklaracja racjonalizmu, choć nieco rozwlekła.

Wreszcie Bracie zrozumiałeś w imieniu innych (mam nadzieję).

Ludzie wierzący wierzą, że jest Pasażer - Bóg, ciało jest karetą, nasz umysł woźnicą, a końmi nasze uczucia i pragnienia.

Niewierzący nie widzą Pasażera, a reszta jest wspólna.

Paradoksalnie pasażer jest niewidzialny i kareta wydaje się być pusta.
Woźnica obrócony tyłem do Pasażera widzi tylko zady koni i drogę.

Różnica polega tylko na tym, że woźnica wierzący w Pasażera próbuje go usłyszeć i słuchać, a woźnica niewierzący słyszy woźnicę, ale sądzi, że sam "głośno myśli"
Obaj jadą podobnie, chociaż niewierzący, czasami zagwizduje...



Albowiem nie dał nam Bóg Ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia 2 Tes 1, 7
kontrast
>Na razie nie bardzo widzę, o czym tu można dyskutować.
Nazbierałoby się tematów na wiele dni, tygodni, miesięcy, lat, dziesięcioleci, wieków i tysięcy lat, gdybyśmy dzielili włos na czworo...

>Gdzie brak pojęcia o przedmiocie, tam właśnie słowa sa w robocie
I tu sie z Tobą zgadzam w 100%

Zadaj pytania, im bardziej konkretne, tym lepsze, jakąś listę może, ale błagam pytania a nie stwierdzenia. Poszukajmy prawdy, a nie twierdzeń, bądźmy jak dzieci zachwycające się niesamowitością świata, a nie gnostykami, którzy myślą, że pojęli tajemnicę.

Trzeba mieć postawę zadziwienia nad światem i otwartości na przygodę poznania.

Powiedz mi: "zobacz jakie to piękne!"
A ja Ci powiem jak mi się podoba.


Albowiem nie dał nam Bóg Ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia 2 Tes 1, 7
outsider (2469 punktów)
I czy nie lepiej w ten sposób, Kontraście? Przynajmniej - czytelnie.

Mimo wszystko wszyscy myślimy całym mózgiem, inaczej się nie da. Lewa półkula daje sie po prostu w większym stopniu programowac cywilizacyjnie - zawiera duże pola związane z językiem, a ten wrodzony nie jest: dziecko eskimoskie wychowane w środowisku anglojęzycznym przyswoi jako jezyk podstawowy język angielski i żadna odrębność mózgu Innuity mu w tym nie przeszkodzi.

Żeby jakoś rzecz sformułować, myslenia prawopółkulowego używamy w większym stopniu na nasz wewnętrzny użytek, lewa półkula wychwytuje sens z przekazów słownych do nas docierających i nadaje potencjalnie przynajmniej intersubiektywną postać temu, co sami chcemy innym zakomunikować w formie przekazu werbalnego. Nie da się uznać jednej półkuli za lepszą od drugiej w żadną stronę: obie stanowią nierozdzielną całość (wyjąwszy przecięcie corpus callosum w komisurotomii, ale to rzadki rodzaj ingerencji chirurgicznej w ludzki mózg - okaleczający zapewne silniej niż sądzimy).

Religia programuje mózg podobnie jak każdy inny przyswojony przekaz kulturowy - jest przecież zwerbalizowana, zatem wchodzi w mózg poprzez obszar Wernickiego. Jak dalece wpływa na aktywność prawej półkuli mózgu? Tego nie wiemy - rozpoznano pola kory jakoś powiązane z przeżyciami mistycznymi, ale to nie jest charakterystyczne dla żadnej wybranej religii; nie sadzę też, aby te pola były nieaktywne u niewierzących, raczej trudno nam póki co znaleźć właściwe, selektywne sygnały aktywizujące.

Nie ma pól właściwych wierze chrześcijańskiej - wiar jest wiele, a ich psychologiczne mechanizmy wysoce do siebie podobne. Wiara jest pewnym sposobem wykorzystania funkcjonalnych możliwości mózgu - nie znaczy to jednak, że jedynym czy lepszym od innych.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
kontrast
Przewrotne pytania - odpowiedź Outsiderowi



Witam!

>I czy nie lepiej w ten sposób, Kontraście? Przynajmniej - czytelnie.
Lepiej byłoby, gdyby było na zasadzie: ja jestem OK i rozmówca jest OK, jeśli ktoś zaburza równowagę, to kiepskie efekty z takiej rozmowy. Akurat w kwestii psychologii interpersonalnej jestem dosyć dobrze zaznajomiony i jak będzie okazja to wykorzystam tę wiedzę. Jeśli chodzi o w. w. to proszę mi lepiej nie przypominać tego skasowanego wątka[1], bo jeszcze coś za dużo powiem, a nie chcę budować czegoś na nieporozumieniach[2]. Po chrześcijańsku wybaczam i mam nadzieję, że to się nie powtórzy. Uwagi i sugestie chętnie przyjmuję (bufonem nie jestem, a głupoty zdarzają mi się jak każdemu: "szczęśliwy, kto umie się śmiać z samego siebie, bo nigdy nie zabraknie mu rozrywki" ) i jeśli jakiś wątek zaśmieca dany temat, to wypadałoby zaproponować przeniesienie go do bazgrołów, albo tam gdzie pasuje, czy odesłanie z sugestią, poprawy. Czy to takie trudne? Mniejsza o to mam nadzieję, że już będzie dobrze, a teraz zamierzam przerzucić się na filozofię, bo chyba tylko na tym poziomie są wyrównane siły i język zrozumiały dla obu stron, chyba, że ktoś będzie się prosił o tłumaczenia teologiczne, ale chyba, zrobię to na mojej stronie i zainteresowanych będę odsyłać do siebie, albo do lepszych ode mnie. Jeśli udało mi się przełamać wrogość do Kościoła i katolików, to już chyba warto było, nie dosypiać przez wiele nocy i tracić czas. Gdy ludzie rozmawiają, a nie obrzucają się wyzwiskami, wtedy można pogodzić nawet ogień z wodą. Tylko obie strony muszą chcieć.

Przejdźmy jednak do tematu. Tym razem mi pan zaimponował poziomem. Dlaczego tak jest, że w rzeczach neutralnych możemy prowadzić bardzo ciekawe i satysfakcjonujące rozmowy a w temacie wiary, krytykowaliście mnie jak jacyś dziwni (jak za SU) ? Nie wydaje mi się, abym był mniej inteligentny, a wykształcenie też wyższe i to nie tak odległe w czasie (5 lat temu). Filozofię, choć może trochę mniej szczegółowo, też poznałem, uczyłem się logiki, teorii poznania, filozofii bytu, a teraz trzymam na kolanach podręcznik od logiki i próbuję sobie coś przypomnieć. Zmusiliście mnie koledzy drodzy do odkurzenia książek z filozofii. Trzy lata się tego uczyłem, a łapię się na brakach w podstawach (nie używałem to wyszło).

>Mimo wszystko wszyscy myślimy całym mózgiem, inaczej się nie da.
To mi się wydaje trochę niekonsekwentne, już nie chcę wytykać, mniejsza o to. Zresztą my faceci mamy problem z prawą półkulą, u kobiet dwie pracują równo. A tak z ciekawości zapytam, nie dziwi pana, że tu tak mało kobiet? Coś jednak w tym jest, więc, chyba musimy z pokorą powiedzieć, że mężczyźni są racjonalistami z natury i powinniśmy czasem posłuchać pań, które trochę więcej myślą całościowo. Po prostu pokora. Natura jest sprawiedliwa jednak. My jesteśmy silniejsi w mięśniach i w gębie, a one mądrzejsze, bo lepiej dostrzegają świat wewnętrzny. Chyba ktoś to nieźle zaplanował, żeby ożenić "kształt z symetrią" .
I chyba ten nasz męski spór na temat wiary, to raczej problem z akceptacją kobiecości w nas samych i wobec prawdziwej kobiety (one mają z tym również problem).
Może Dan Brown pomijając jego urojenia o Kościele, św. Marii Magdalenie i Chrystusie, przypadkiem zwrócił uwagę na coś, co jest naszym męskim problemem? (Odrzucając kult Wicca jaki chciał przemycić albo raczej jego żona ) Może jeszcze za bardzo jako mężczyźni czujemy się ważni i lepsi niż nasze piękniejsze połowy?
C. d. n



Albowiem nie dał nam Bóg Ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia 2 Tes 1, 7
outsider (2469 punktów)
Odpowiem na całośc - ale krótko.

1. Skasowałem watek w pełni odpowiedzialnie. Proszę sobie używac bez skrępowania - mam stabilną samoocenę i do mojego układu limbicznego pańskie Kontraście zdenerwowanie nie dotrze. Naruszył Pan po raz kolejny punkt 14.1 regulaminu: "Treść wypowiedzi powinna być merytoryczna, odnosząca się do tematyki wątku, w miarę możliwości zrozumiała dla innych uczestników.". Są granice bełkotu, których nalezy przestrzegać. Wątek nalezy rozumieć w ramach działu forum: to nie było ani o kościele ani o antyklerykalizmie - to w ogóle nie było o niczym.

2. Przedstawia Pan siebie jako ofiare straszliwego terroru panującego na forum. Inni uczestnicy - także wierzący - nie posuwają się do tego; tymczasem od poczatku jest Pan uprzejmy obrażać innych, zarzucając wciąż niewiedzę na polach, na których Pana naiwność jest oczywista - do tego zbędnych dla dyskutowanych tu tematów. Są granice - i Pan je przekracza. To forum ma okreslony profil i ma ambicję zachować dobry poziom.

3. W ten sposób rozmawiać nie będziemy. Odpowiedziałem na post tytułowy watku - nie widzę, abym musiał cokolwiek wyjaśniać bardziej szczegółowo bądź czegokolwiek bronić: Pańskie dygresje zaś nie sa dla mnie interesujące. Radzę uzupełnić wiedzę o tym, co to jest dyskusja.

4. Tak na marginesie, aby nie pozostawić Panu błednego przeświadczenia: corpus callosum to struktura mózgu, łacząca poprzecznie płaty, operacja zaś jej przecięcia nazywa się - jak napisałem - komisurotomią. Radze czytać uważniej.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
kontrast
Ciąg dalszy...

Nie zastanawiało pana, dlaczego dzisiaj tak mało facetów chodzi do Kościoła, a w czasach średniowiecza, oblegaliśmy (faceci) klasztory, że musieli robić selekcję, bo miejsca i jedzenia brakowało? A właśnie w tej epoce takie dyskusje jak my tu robimy, były na porządku dziennym. Lepiej obeznani z tematem mówią, ze tak bardzo to było rozwinięte, że nawet handlarze na rynku dyskutowali na tematy teologiczne ( w czasach ciemnogrodu ), a po większych klasztorach toczyły się dysputy teologiczne na tematy paradoksów "ile aniołów może zmieścić się na łebku szpilki", lub "czy Bóg może stworzyć kamień, którego nie mógłby podnieść" i wiele innych głupich dyskusji. Jednak na takich dyskusjach formowały się filozoficzne definicje i chcąc czy nie, trzeba przyznać, że gdyby nie ci pobożni faceci, to pewnie jeszcze byłaby jakaś monarchia, a ludzie hodowaliby dalej kaczki, kury, świnie, doili krowy itd.
>Nie da się uznać jednej półkuli za lepszą od drugiej w żadną stronę: obie stanowią nierozdzielną całość...
A może powiem przewrotnie i symbolicznie, że to jakieś podobieństwo z nierozerwalnością małżeństwa? Symboliczne małżeństwo symetrii i kształtu (krągłości). Mężczyzna i kobieta. Dzisiaj, ze względu na racjonalistyczne otoczenie parafrafujemy tę zależność, opisując to mniej symbolicznie, ale czy generalnie jednak nie chodzi o połączenie w jedność tego, co symetryczne (logika, technika, abstrakcja, geometria, pragmatyka, siła itp.) z kształtem (fantazja, sztuka, obraz, chaos, słabość itp.)
>(wyjąwszy przecięcie corpus callosum w komisurotomii, ale to rzadki rodzaj ingerencji chirurgicznej w ludzki mózg - okaleczający zapewne silniej niż sądzimy).
To chyba właśnie potwierdzenie, tego wywodu. Według mnie i zgodnie ze stanowiskiem Kościoła to właśnie ów konflikt między rozumem a życiem emocjonalnym (wiara jest osadzona w psychice jak każdy inny akt ludzki, nihil novi i nikogo to nie dziwi, tylko niewierzący, gdy wreszcie zaczynają słuchać, co do nich mówimy) to właśnie owe corpus callosum jednostronnie uczynione na sobie przez racjonalistów. I nam wierzącym, chcieli niejednokrotnie na siłę to corpus callosum zrobić a jak nie chcieliśmy, zwołujecie konsylium lekarzy i albo izolowano delikwenta, aż "zmądrzeje", albo siłą albo jak prawo zabraniało, łapano nas i związując ręce wpędzano do izolatki, abyśmy nie buntowali innych pacjentów. Później za sto lat będą was wspominać jak tych lekarzy, puszczających krew z chorych (to trochę przerysowałem, ale specjalnie).

cdn...
kontrast
2. Dokończenie...

Dlatego nie mam żadnych kompleksów wobec racjonalizmu, a po tym, co mi tu pan napisał, to już nie rozumiem, o co biega. Prawie się niczym nie różnimy, jeśli w ogóle jest różnica na poziomie poznawczym, czy to jest jeszcze racjonalizm, co głosicie? Ja mam zupełnie inne definicje (tylko rozum). Może lepiej byłoby zmienić szyld, żeby się źle nie kojarzyło. Wszyscy chrześcijanie i chyba Żydzi również nazywamy to trzeźwym myśleniem i pewnie o to samo chodzi wam. Akurat pod tymi okularkami, ale chyba to nie jest religia jakaś, a może jednak KULT MERKUREGO?
Może zaproponuję zmianę nazwy serwisu na: "trzezwo-myślący.pl" , ja myślę o czymś takim, ale muszę mieć czas i pieniądze, więc nie prędko.

>Żeby jakoś rzecz sformułować, myślenia prawopółkulowego używamy w większym stopniu na nasz wewnętrzny użytek, lewa półkula wychwytuje sens z przekazów słownych do nas docierających i nadaje potencjalnie przynajmniej intersubiektywną postać temu, co sami chcemy innym zakomunikować w formie przekazu werbalnego.
Nie byłbym taki pewien co do przekazu słownego, raczej tutaj działają obie półkule. My faceci jesteśmy lepsi w konkretach, ale kobiety mają bardziej obrazowe myślenie. Dużo rozmawiam z kobietami i to bardzo głęboko i szczerze, i one widzą obrazy, które opisują słowami. My na odwrót raczej coś analizujemy i rozpoznajemy, a dopiero później wyłania nam się obraz. Więc na dobrą sprawę, wierzący i niewierzący mogą mieć doznania, podobne do religijnych. Hinduiści i buddyści, to raczej niewierzący z naszego, chrześcijańskiego punktu widzenia, a ich doświadczenia mistyczne są nieporównywalnie głębsze niż największych mistyków katolickich i prawosławnych [3]

Dalej mam więcej do powiedzenia, więc może innym razem. Jeśli pan nie zna hipotezy na temat pewnej struktury, jaką tworzą myśli, czyli kwestia Memów i NLP (neurolingwistyczne programowanie), to zachęcam do zapoznania się z tematem, żeby nie było znowu mowy, że piszę coś nieracjonalnego. Sądząc jednak po nastempnych kwestiach jest to temat znany. Gdyby był problem to spróbuję użyć odniesień do programowania informatycznego (jakieś, blade pojęcie mam).

C. d. n...

___________________

1. Proszę mi pokazać w regulaminie, podstawę do oceniania moich wypowiedzi i takich działań. Ja się czegoś takiego nie spodziewałem i pierwszy raz doświadczyłem czegoś takiego. Dlaczego wątek z d...pą w tytule był OK, a mój, gdzie była mowa o "Kodzie" Browna, jako wstęp do dyskusji, z której chciałem coś ciekawego wyciągnąć nie wykładając kawy na ławę, uznał pan za coś głupiego? To, że głupio wyglądało, to może było zamierzone artystycznie, żeby przyciągnąć oko i sprowokować do czegoś? Ale pan "jednoosobowo" wyciął razem z odpowiedzią zainteresowanego wyzwaniem forumowicza. Nie zdążyłem przeczytać.
2. Nie wiedziałem, że rozmawiam z kimś starszym ode mnie, ale jasnowidzem nie jestem i będę się zwracał per pan, bo źle się czuję rozmawiając na ty z osobą starszą od siebie więcej niż 10 lat. Przez takie niejasności rodzą się nieporozumienia. Owszem, można wyrazić swoją opinię, ale stwierdzeń, nikt nie lubi, a decydowanie za innych, dorosłych ludzi i strofowanie ich jak dzieciaków, (akurat jest pan trochę starszy, ale to chyba nie powód?), chyba coś nie tak, nie uważa pan?
3. Protestanci tradycyjni, to prawie jak ateiści, myślący, że wierzą, choć to różnie bywa, raczej na zasadzie: uznałeś Jezusa za Pana i już jesteś zbawiony, a reszta to już tylko coś w rodzaju kultury osobistej, ale dzisiaj już coraz bardziej się wyrównuje



"Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się, przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe". Rz 12, 2

P.S. To taki dowcip Pana Boga, wobec psychologów, którego nikt nie zauważył, a to bardzo podobne do NLP (natrudzili się biedni, wyważając otwarte drzwi, nie jedne zresztą... ).
kontrast
Odechciało mi się dalej pisać.
kontrast
Muszę chyba wszystko pisać kawę na ławę, bo jakoś, chyba niektórzy nie widzą jak mówię coś z przymróżeniem oka, i później wychodzę w ich oczach na głupiego, bez sensu taka dyskusja...
Totus (1201 punktów)
>Muszę chyba wszystko pisać kawę na ławę, bo jakoś, chyba niektórzy nie widzą jak mówię coś z przymróżeniem oka, i później wychodzę w ich oczach na głupiego, bez sensu taka dyskusja...
>
Nikt nie jest bez winy drogi Kontraście. Rodzice, rodziców naszych rodziców nie zadbali właściwie o nasz los, pora to rozliczyć, lecz ran nie otwierać. Wiem, że to co piszę troszkę źle się kojarzy z obłudnikami w rządzie, ale takie czasy i cóż.
Ważne, że rozróżnisz rozliczenie boskie i nie wykonasz cesarskiego,
nie rzucisz kamieniem fizycznym,
Jeżeli nie wiesz dlaczego powiem tylko - Mistrz Jezus nam tego zabrania.
Czyż nie?
To nie zabawa.
Większość chce tego samego, a ci, którym wydaje się, że nie chcą,
zaufaj mi, zechcą.
Zuzanna
Czy
>Bóg (zakładając, że istnieje), mógłby stworzyć kamień,
>którego nie byłby w stanie podnieść?
Dla mnie ta sprzeczność nie jest paradkoksem, tylko bezsensem.
Pytam, po co Bóg miałby stworzyć taki kamień, lda kogo(chyba nie dla człowieka). Stworzenie takiego kamienia, pomijając fakt,że byłoby bezsensowne,gdyż po co tworzyć coś bezużytecznego,ukazałby niemożność Boga i to jest właśnie paradoks, gdyż wtedy nie byłby Bogiem. Ponadto Bóg nie przeprowadziły takiego doświadczenia po pierwsze dlatego,że komu Bóg miałby udowodnić swoją niemoc, a po drugie skompromitowałby się w oczach człowieka, istoty gorszej, co by go dyskwalifikowało.
kontrast
>>Bóg (zakładając, że istnieje), mógłby stworzyć kamień,
>>którego nie byłby w stanie podnieść?
>Dla mnie ta sprzeczność nie jest paradkoksem, tylko bezsensem.
Przecież nie napisałem, że myślę inaczej. I owi mnisi, zapewne tak sądzili, chodziło tu raczej o rozważanie paradoksu, czy nieskończony Bóg mógłby przekroczyć własną nieskończoność. W przypadku kamienia to głupie porównanie, ale paradoks jest.

>Pytam, po co Bóg miałby stworzyć taki kamień, lda kogo(chyba nie dla człowieka).
Zastanawia mnie kwestia celowości, (pomijając kontekst) czy tak naprawdę Bóg musi mieć powód, żeby coś stwarzać? Nie może po prostu stworzyć bo ma ochotę? Obawiam się, że nie mogę się tu wypowiadać swobodnie, bo jak tylko próbuję choć na trochę puścić wodzę schematu, zaraz ktoś mi powie, że mówię nie na temat. Poszukiwanie prawdy musi być wolne, i trzeba raczej stosować burzę mózgów i nie bać się posądzenia o głupotę, a czy czasem pozbawienie prawa do głupoty nie zniekształca mądrości, która właśnie w konfrontacji z nią staje się prawdziwa?
Osobiście sądzę, że logika w jakiej się poruszamy nie musi być jedyną, ale już słyszę pana Outsidera z paragrafem 14. 1. Więc, uciekł mi wątek...

>ukazałby niemożność Boga i to jest właśnie paradoks, gdyż wtedy nie byłby Bogiem. Ponadto Bóg nie przeprowadziły takiego doświadczenia po pierwsze dlatego, że komu Bóg miałby udowodnić swoją niemoc, a po drugie skompromitowałby się w oczach człowieka, istoty gorszej, co by go dyskwalifikowało.
A może to tylko według tej logiki jaką znamy ta pętla logiczna jest nierozwiązywalna. Może jednak być rozwiązywalna, jeśli Bóg jest Osobowy, bo wtedy może chcieć w ramach swojej Wszechmocy ograniczyć się i jednak stworzyć taki kamień, bo chce, a nie jest tylko abstrakcją, taką logiczną maszyną. Tym bardziej, że nie możemy udowodnić, że nieistnieje inna logika, albo nawet więcej logik.
Ale, nie upieram się. To podobny hak jak z tym łysym z powiedzonka, który może mieć perukę, a przecież nikt nie powiedział, że chodziło o całą kulę.
Zaznaczam wyraźnie, że stosuję przypuszczenia i gdybanie, nie mam zdania i nie chciałbym go mieć, najlepiej w ogóle nie dorabiać definicji do życia, ciesząc się nim i zachwycać.

Pozdrawiam!




§ 14. 1 i 2
Totus (1201 punktów)
>Zaznaczam wyraźnie, że stosuję przypuszczenia i gdybanie, nie mam zdania i nie chciałbym go mieć, najlepiej w ogóle nie dorabiać definicji do życia, ciesząc się nim i zachwycać.
Jedź do Benedykta, na górny pokład TITANICA.
Na mostku kapitańskim serwują najlepsze drinki.
Pielgrzymka do Babilonu może Cię odświeży i nada Ci nowych sił w walce o statułę z poganami. Skucz jak podniecona tłumem owca:
- bez wyrazu,
- bez zdania,
- bez słuchu,
- bez wzroku,

... w amoku.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365