Racjonalista - Strona głównaDo treści
Naukowe nie-czytanie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
05-05-2011 19:41Ag-nes (2295 punktów)Naukowe nie-czytanie
Ocena 7 na 7
Właśnie otrzymałam katalog jednego z wydawnictw. Już od pierwszych stron "witają" tak:



Stron "papieskich" jest oczywiście więcej.
W ofercie, w ogóle sporo książek poświęconych religii.
Również ezoteryka zajmuje dostojne miejsce w ilości pozycji.
W ofercie dla dzieci, a jakże, część religijna.
Najbardziej szokujące jest jednak to, że niemal nie ma, w owym katalogu, nauki!
Biorąc pod uwagę polskie statystyki czytelnicze, nie najgorzej stoi powieść, sporo kuchni, trochę ogrodu, zwierzaki, dekoracje, albumy, poradniki...
Jest "coś" z historii. Ubawiłam się przy medycynie, bo obok "Atlasu Anatomicznego" - "Wielka Księga Medycyny Chińskiej".
Ale,... nie ma nauki.
Kartkuję, kartkuję i nic.
Wyłuskałam "Domowe Laboratorium Wiedzy" i "Ilustrowaną Encyklopedię Powszechną" - zawsze coś.
Ale do rzeczy, co jest nie tak z tą nauką?
Może zamknęła się w laboratorium, zakopała w stosach opasłych "ciężkostrawnych" tomów i nieśmiało spogląda zza grubych okularów?
Może, to nie tylko wina czytelników (czy raczej "nieczytelników"), tylko nauka nie umie się sprzedać?
Może jest jakiś sposób na to, żeby zamiast kolejnego papieskiego albumu, czytelnik nie tyle miał możliwość, co chciał i ostatecznie nabył coś z dziedziny nauki a nie dogmatu.
A zamiast tytułu "W harmonii z fazami księżyca" pojawił się tytuł " W harmonii z rozsądkiem".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
Wydawnictwo sprzedaje to, co na siebie zarabia. Dziś w metrze zauważyłem kobiecinę, która czytała sobie czasopismo "Emocje i...". I coś tam, nie pamiętam. Utrzymane w klimatach "wenezuelskich"

I wcale się nie dziwię, że pani, która to czytała, nie wybrała "Nature".
05-05-2011 20:45 
 Ocena 4 na 4
Ag-nes (2295 punktów)
>Wydawnictwo sprzedaje to, co na siebie zarabia. Dziś w metrze zauważyłem kobiecinę, która czytała sobie czasopismo "Emocje i...". I coś tam, nie pamiętam. Utrzymane w klimatach "wenezuelskich"
>I wcale się nie dziwię, że pani, która to czytała, nie wybrała "Nature".
A mnie interesuje co zrobić, żeby jednak wybrała to drugie?
05-05-2011 21:13 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>A mnie interesuje co zrobić, żeby jednak wybrała to drugie?

Ocenzurować media, zmienić system nauczania, wprowadzić pozwolenia na zapłodnienie.

Ta pani nie czyta Nature nie dlatego, że jej się treść nie podoba. Pani nie czyta dlatego, że jest "genetycznie" za głupia, źle wyedukowana, i ma system wartości nie wpływający na chęć poznania zawartości czasopisma "Nature".
05-05-2011 21:25 
 Ocena 1 na 1
Ag-nes (2295 punktów)
>Ta pani nie czyta Nature nie dlatego, że jej się treść nie podoba. Pani nie czyta dlatego, że jest "genetycznie" za głupia, źle wyedukowana, i ma system wartości nie wpływający na chęć poznania zawartości czasopisma "Nature".
Jak będziemy sprowadzać wszystko do negatywnych ocen czytelników to do niczego nie dojdziemy.
U naszych południowych sąsiadów, Czechów, z czytelnictwem jest dużo lepiej niż u nas. Myślisz, że to geny?
05-05-2011 22:30 
 Ocena 2 na 2
rhotax7 (3947 punktów)
Nie to Memy.
Walka o uwagę czytelnika toczy się w umysłach już ukształtowanych i wpływ na jego wybór mają techniki wprost z memetyki.
06-05-2011 00:32 
 Ocena-2 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>memetyki.

I bioenergoterapii.

Nie ma czegoś takiego jak nauka nazwana "memetyką". To, że jakiś szajbus o tym wykłady prowadzi, bo Dawkins kiedyś użył słowa "mem" dla uproszczenia zdania, nie uprawnia nikogo do robienia z "memetyki" jakiejś nauki.
06-05-2011 09:46 
 Ocena 2 na 4
rhotax7 (3947 punktów)
Porównanie Twe nie nad zbyt trafne samo od razu się dyskwalfikuje i na piedestały Memetykę wynosi.
Różnica w wynikach rozumowania poprowadzonego zgodnie z założeniami teoretycznymi Memetyki a Bioenergoterapii jest ilościowa i jakościowa co łatwo zbadać statystycznie.

Załóż wątek "Contra Memeticum !!!" i wyłóż Swe tezy. Jeśli mnie przekonasz iż błądzę będę wdzięczny a jeśli argumenty Twe będą zbyt słabe będziesz miał okazję je doszlifować i wykrystalizować z nich ostre diamenty anty-memetyczne i niszczyć nimi strony i czasopisma (Journale) tej nieistniejącej nauki.

Choć nie użyłem nigdzie w swej wypowiedzi słowa "Nauka" to prawidłowo przeczułeś iż tak o niej myślę, choć jest to dziedzina In Statu Nascendi to wróżę (z popiołu po spaleniu kilku stron z Koranu zmiesznego z podartymi 10 przykazaniami ) jej wiele zastosowań oraz siłę sprawczą wielu przemian społecznych i oręż w ateizacji.

06-05-2011 12:12 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>niszczyć nimi strony i czasopisma (Journale) tej nieistniejącej nauki.

Istnienie czasopism nie jest dowodem na to, że coś jest naukowe. Gdyby tak było, całe te czary mary i abrakadabra prezentowane w czasopismach parapsychologicznych musiałyby być naukowe

Dobrze więc.

Memetyka jest o tyle zabawna, że jako jednostkę centralną ustawia pakiet informacji, nadając mu cechy organizmu ożywionego, podczas gdy - jeśli chodzi o przenoszenie informacji - centralnym punktem jest tu człowiek i jego zdolności poznawcze.

Teoria memetyki idealnie wpisuje się w ten nowy ruch związany z odkrywaniem coraz to większych sfer ludzkiego funkcjonowania niezależnych od świadomości - swego rodzaju degradacją ludzkiej istoty do zbioru instynktów i wyuczonych odruchów, a "memy", które zagnieżdżają się w mózgu i działają jak żywe organizmy są poniekąd zwieńczeniem takiego podejścia.

Co nie zmienia faktu, że każdy człowiek inaczej koduje przyswajane informacje. Nawet pojedyńcze słowa (jak sterylny, albo młotek) są skorelowane z innymi słowami (kolory), zapachami, zdarzeniami. W tym momencie podrzucenie do sloganu również kontekstu sytuacyjno-emocjonalnego ułatwia zapamiętywanie. Najlepiej po dodaniu jeszcze prostej melodii.

Natomiast nie należy zapominać o tym jak ważną rolę ma w wypadku zapamiętywania pojemność pamięci krótkotrwałej. Osoby o większej pojemności pamięci krótkotrwałej i skutecznej konwersji do pamięci skrystalizowanej są w stanie bez wysiłku przyswajać zabawne cytaty Oscara Wilde'a. Inni muszą, jeśli będą mieli taką potrzebę, chwilę posiedzieć i zaangażować procesy poznawcze, aby zapamiętać dany cytat.

Ale większość zabawnych powiedzonek składa się jedynie z dwóch, trzech członów. Stąd - właśnie z organiczoności ludzkiego poznania - zapamiętywane są te najbardziej prymitywne hasła. Krążą sobie po sieci, są wszechobecne. "Jestem hardkorem". Mamy kontekst sytuacyjny, kontekst emocjonalny i slogan. "Bo zupa była za słona". "Lubię placki". "Trzeba pakować", tudzież "Po pierwsze: zwiększ masę". Ale hasło wypowiadane również przez Hardkorowego Koksa - "Bo w moich żyłach płynie Roket Fjul, a nie jakieś badziewie" już nie jest takie popularne - za długie, za skomplikowane, zbyt wiele elementów dla przeciętnego młodocianego użytkownika Internetu. Przeszło w zasadzie samo "Roket Fjul".

To, czy dana mysl przejdzie zależy głównie od tego jak zostanie podana, oraz jak prosta jest (a także jak interesująca ze względu na obecne standardy).
spellbinder (8577 punktów)
>U naszych południowych sąsiadów, Czechów, z czytelnictwem jest dużo lepiej niż u nas. Myślisz, że to geny?

Wziąwszy pod uwagę, że Hitler Czechów nie spustoszył, nie wymordował inteligencji, może coś w tym być...
Hodża (11172 punktów)
>Ale do rzeczy, co jest nie tak z tą nauką?
>Może zamknęła się w laboratorium, zakopała w stosach opasłych "ciężkostrawnych" tomów i nieśmiało
>spogląda zza grubych okularów?
>Może, to nie tylko wina czytelników (czy raczej "nieczytelników"), tylko nauka nie umie się
>sprzedać?

A może dostałaś katalog z niewłaściwego wydawnictwa... spróbuj zamówić katalog PWN, powinno pomóc

Bóg miłuje tych, którzy smurfują z radością.
Ag-nes (2295 punktów)
>A może dostałaś katalog z niewłaściwego wydawnictwa... spróbuj zamówić katalog PWN, powinno pomóc
Ja sobie poradzę, tu chodzi o przeciętnego czytelnika i to co się mu "aplikuje".
spellbinder (8577 punktów)
>Ja sobie poradzę, tu chodzi o przeciętnego czytelnika i to co się mu "aplikuje"

Co on sam sobie aplikuje
orchidea78 (385 punktów)Jak teraz jest?
Może ktoś zechce mi udzielić odpowiedzi.
Czy osoby studiujące nadal, jak 10 lat temu, spędzają tak dużo czasu w czytelniach,czy raczej przed komputerem?
Własny wysiłek zawsze był doceniany, ale czy w ciągu ostatnich 10-15 lat,młodzież i studenci, nie korzystają w szerszym zakresie z materiałów nie tyle do nauki, co już z gotowych prac?
Przykładowo - z historii z roku na rok jest większy materiał do opanowania .
Gdzieś pół roku temu, szukałam podręcznika do rosyjskiego. Odwiedziłam kilka dobrych księgarni, zanim trafiłam na "poszukiwaną knigę" - język wroga trzeba znać.
Wiem, że teraz robi się głównie testy, ale czy oprócz posiadania wiedzy encyklopedycznej, uczą czegoś więcej, np.rozumienia,samodzielnego myślenia?
05-05-2011 21:12 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)Odp: Jak teraz jest?
>Czy osoby studiujące nadal, jak 10 lat temu, spędzają tak dużo czasu w czytelniach,czy raczej przed komputerem?

W niektórych dziedzinach dużo więcej informacji można znaleźć "siedząc przed komputerem" niż w tradycyjnej czytelni.

>Gdzieś pół roku temu, szukałam podręcznika do rosyjskiego.

Są w każdej księgarni językowej. Prawdopodobnie też w większości Empików, na pewno też każdy Empik sprowadzi, gdy zamówisz przez internet.
finerbijk (17282 punktów)Odp: Naukowe nie-czytanie
>Ale do rzeczy, co jest nie tak z tą nauką?
Widać nie ma chyba zbyt wielu dobrych popularyzatorów, na których da się zarobić. Choćby z wydumanymi czasem teoriami, ale których się da czytać do poduszki i z których książek coś tam można się dowiedzieć, jakim kiedyś był Ditfurth, na przykład.
Ile się można dawkinsować, czy hawkingować?
05-05-2011 22:51 
 Ocena 4 na 4
Hrihorij (1723 punktów)
A propos naukowego nie-czytania.
Kolega od kiedy zrobił doktorat zaczął być promotorem prac magisterskich. Ostatnio w rozmowie powiedział mi, że z jednym magistrantem ma problem. Człowiek ten nie przykłada się do roboty i ciągle przynosi jakiś chłam, którego nie da się czytać. Po kolejnej reprymendzie i odesłaniu delikwenta, ów delikwent się obruszył i powiedział, że jego filozofia polega na walce z systemem. Postanowił udowodnić, że można skończyć magisterskie studia na państwowym uniwersytecie bez czytania. A robi tak, bo jak czyta, to głowa go boli!
Jeszcze nie wiem jak się sprawa zakończy ale dziekan i recenzent naciskają aby człowiekowi dać szansę.
Wydaje mi się, że na takie nie-czytanie wpływa zarówno szkoła jak i dom rodzinny.
W szkole oprócz uczenia pod testy sporo złego robi egzamin po podstawówce, który nie różnicuje egzaminowanych. Cała klasa szósta przechodzi do pierwszej gimnazjum.Wystarczy jedna, dwie osoby niedostosowane (różne lekkie upośledzenia, tudzież patologia),a lekcja jest rozwalona i dobry uczeń niewiele skorzysta. Z powodu niżu średnie szkoły (poza nielicznymi wyjątkami) biorą wszystkich jak leci aby zapełnić przydzielone przez organ prowadzący oddziały. Na studiach jest podobnie. Za studentem idzie kasa a na koniec promotor magisterki bierze ok. 2000 a recenzent ok. 1000. Promować przed wakacjami 10 - 20 magistrantów - bezcenne.
Nie mam pomysłu jak to zmienić! A sytuacja coraz bardziej mnie przeraża.
Zimą kuzynka (teraźniejsza maturzystka) kończyła czytać "Przedwiośnie". Zagaiłem więc rozmowę na temat tej powieści i spytałem o autora. Okazało się, że nie ma pojęcia kto to napisał a przy okazji nawet się nie zawstydziła, tylko odparła, że o to w testach nie pytają, więc to zbędna wiedza. Jak zda maturę to idzie na studia...
05-05-2011 23:12 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
Czytanie to tylko jeden ze sposobów przyswajania wiedzy, można też słuchać, oglądać, wąchać Chociaż te raczej mało praktyczne w szkole z uwagi na zdolność przeciętnego mózgu do zapamiętywania informacji. Miejmy nadzieję, że ten nieczytający magistrant pomimo niechęci do czytania przynajmniej czyta to co sam napisał.

Od kiedy pamiętam to narzekano na czytelnictwo. Nie wiem jak to wygląda obecnie w statystykach, ale empiki są zwykle pełne. Amazon też ma się dobrze. Raczej nie da się u wszystkich wpoić miłości do książek, ani nie jestem pewien czy warto.
05-05-2011 23:26 
 Ocena 4 na 4
Hrihorij (1723 punktów)
Raczej nie da się u wszystkich wpoić miłości do książek, ani nie jestem pewien czy warto.

Tu się zgadzam!
Irytują mnie tylko ci, którzy pokonują kolejne poziomy edukacji dla zdobycia papierka a nie wiedzy.
Jakiś taki idealista jestem.
06-05-2011 23:13 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Irytują mnie tylko ci, którzy pokonują kolejne poziomy edukacji dla zdobycia papierka a nie wiedzy.
Ha, niech już zdobywają chociaż te papierki, może przynajmniej nie napiszą na jakimś forum coś takiego:

19-05-2011 19:15 
 Ocena 2 na 2
Krzysiek Chojnacki (7 punktów)
>Od kiedy pamiętam to narzekano na czytelnictwo. Nie wiem jak to wygląda obecnie w statystykach, ale empiki są zwykle pełne.
Polecam wszystkim przy następnej wizycie w empiku spojrzeć na półkę z literaturą popularno-naukową (takowe półki są już tylko w większych empikach)- obok Dawkinsa, Mlodinowa, Hawkinga i innych zacnych pozycji znajdziemy tytuły takie jak
"2012 Wojna o dusze"
"Mity i fakty o 2012"
"Astrologia jako terapia"...

Faktem jest, że nauka po prostu się nie sprzedaje- ludziom nie chce się włożyć odrobiny wysiłku w czytanie (a umówmy się, że jest wiele pozycji przy których na prawdę nie trzeba się mocno wysilać- od Rzeki genów poczynając...)
20-05-2011 10:51 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Byłam w tym tygodniu w empiku i znalazłam to.
Cytat:
W tej książce zawarte są również informacje, jak samemu wykonać piramidkę i jak dla własnych potrzeb wykorzystać jej energię.

(z opisu)
Wzięłam do ręki z ciekawości, wiadomo, zawsze biorę do ręki książki o takim tytule. Zajrzałam do środka i poczułam się, jakby mnie coś oparzyło w rękę*. Odłożyłam jeszcze szybciej, niż wzięłam.
A "dzieł" z rokiem 2012 na okładce widziałam bez liku.
No, czarna rozpacz...

*pewnie to ta energia piramid...


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
20-05-2011 15:41 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
A jak ci się podoba to?

Cytat:
Książka z bardzo popularnej serii Biblia Leczy (ponad 2,5 miliona sprzedanych egzemplarzy w USA) poświęcona jest problematyce leczenia chorób skóry.


Albo to?

Cytat:
Rocznie setki tysięcy osób boryka się z przeziębieniami, grypą i infekcjami zatok. W tej praktycznej i przystępnej książce Autor pokazuje, w jaki sposób możemy położyć kres tym dokuczliwym dolegliwościom. Poprzez wgląd duchowy, głęboką wiarę, Bożą mądrość i wnikliwą analizę medyczną, niniejsza książka sprawi, że zapomnisz, czym jest przeziębienie, grypa czy infekcje zatok.


Albo?

Cytat:
Nawet jeśli nowotwór dokonał już zniszczeń w twoim ciele, wciąż nie jest za późno, aby wzmocnić swoją wiarę w Boga i jeszcze goręcej modlić się do niego o pokój i uzdrowienie, którego ci potrzeba. Na kartach tej książki znajdziesz ważne cytaty z Biblii, które dadzą ci inspirację i pomogą ci skierować uwagę na uzdrawiającą moc Boga. Pokierują one twoje modlitwy i myśli w stronę przygotowanego dla ciebie przez Boga planu cudownego uzdrowienia, który pomoże ci zwyciężyć w walce z rakiem lub też mu zapobiec.
(...)
Doktor DON COLBERT jest dyplomowanym ekspertem w praktyce rodzinnej. Zdobył również obszerną wiedzę w zakresie medycyny żywieniowej i zapobiegawczej. Pomógł już milionom ludzi odkryć radość dostąpienia bożego uzdrowienia.
21-05-2011 15:18 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>ponad 2,5 miliona sprzedanych egzemplarzy w USA
W tamtym kraju nic mnie nie zdziwi. Ale żeby to przetłumaczono na język polski? I w empiku sprzedawano?
Koniec świata...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nigdy w życiu nie zamówiłbym książki "naukowej" znajdującej się w takim katalogu, o jakim napisałaś. Czego bowiem ważkiego miałbym się spodziewać po książce sąsiadującej z wybitnymi dziełami na temat JPII, gotowania, sadzenia pomidorów czy domowych sposobów leczenia całej rodziny?

Zainteresowanie dokonaniami naukowymi dotyczy elity, a nie pospólstwa.

Nie wymagaj, aby naukę stawiać w jednym szeregu z pierdołami, bo to ją dezawuuje.



Za egzegezę poza eklezją auto-da-fe (graffiti - Wrocław pl. Nankiera 1986)
19-05-2011 18:54 
 Ocena 1 na 1
Krzysiek Chojnacki (7 punktów)

>Zainteresowanie dokonaniami naukowymi dotyczy elity, a nie pospólstwa.
>Nie wymagaj, aby naukę stawiać w jednym szeregu z pierdołami, bo to ją dezawuuje.


Tak było od zawsze- fakt. Ale czy jest to stan pozytywny? Niewiedza prowadzi do strachu.
Ludzi boją się wszystkiego co z nauką związane, stąd stwierdzenia, że po zjedzeniu GMO człowiek może zmutować i podobne bzdury, których coraz więcej się słyszy.
Niestety dopóki ustrojem obowiązującym jest demokracja, dopóty elity mają przechlapane. No chyba, że mają kasę pozwalającą na lobbing, czego o naukowcach powiedzieć nie można...

Nie chciałbym stawiać nauki "w jednym szeregu z pierdołami", ale miło by było gdyby media i sami naukowcy postarali się trochę, żeby uczynić ją nieco bardziej przystępną...
Meretseger (61860 punktów)
Może to "Świat Książki"?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Ag-nes (2295 punktów)
>Może to "Świat Książki"?
Bingo
perun (8610 punktów)

>Może, to nie tylko wina czytelników (czy raczej "nieczytelników")
Myślę , że to jednak wina czytelników . Jeśli ktoś potrafi czytać gazete Fakt np. i wydawać na to codziennie zł ( czy ile toto kosztuje) to niby czyja ma być wina? Ja rozumiem , że każdy może wydawać gazete i pisać w niej idiotyzmy ...ale jeśli taka gazeta znajduje czytelników, to świadczy tylko o poziomie idiotyzmu tych czytelników .Trudno wymagać od czytelników podobnych gazet zainteresowania nauką ..Tak samo przedstawia się sytuacja z innymi mediami .Ciekawe jaką oglądalność mialby dzisiaj program typu Sonda np.Pewnie z Idolem nie byłby w stanie konkurować.Mam wrażenie , że w ciągu ostatnich 20 lat ludzie cofają sie w rozwoju .
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> co jest nie tak z tą nauką?
A może to wydawnictwo się nie specjalizuje w nauce.
Za to np. wydawnictwo CiS, czy Prószyński i S-ka. Są też wydawnictwa uniwersyteckie, i małe niszowe jak: homini, carta blanca, lub duże jak Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Wydawnictwo Naukowe PWN SA. I pewnie wiele innych.


Wszystko ma swój początek i koniec.
Kowalski4 (762 punktów)
>A może to wydawnictwo się nie specjalizuje w nauce.
To Świat Książki. Też mam ich katalog.
Świat Książki nie specjalizuje się w nauce -- to prawda. Stara się jednak sprzedawać 'dobrze sprzedające się książki', może więc służyć za swoisty barometr nastrojów czytelniczych. A te, jakie są, każdy widzi.
Ag-nes (2295 punktów)
>Świat Książki nie specjalizuje się w nauce ....
Rzecz w tym, że nie specjalizuje się w niczym, to jest oferta uniwersalna.
Tylko dlaczego, obok wielu stron książek o papieżu, nie ma nawet kilku książek związanych z nauką, czy zachęcających do niej?
06-05-2011 12:22 
 Ocena 2 na 2
Kowalski4 (762 punktów)
Ależ ja się zgadzam. Przytaczałem już kiedyś na tym forum rozmowę ze znajomym (ale dawniej niż przed rokiem, więc może warto przypomnieć ), który proponował Prószyńskiemu wydawanie czasopisma naukowo-technicznego dla dzieci i młodzieży. Wydawca odparł, że nie jest zainteresowany, bo z jego badań rynku wynika, że to się nie sprzeda.

Świat Książki stara się trafiać w bestsellery -- niejako z definicji nie wydaje rzeczy ambitnych. Dlatego -- IMHO -- jest barometrem sytuacji na rynku. Nie winiłbym go za to. Tym bardziej, że ma ofertę dla dzieci i młodzieży (w tym zabawki edukacyjne, w tym takie o pewnym rysie naukowym -- jak ja żałuję, że nie było takich, gdy sam byłem dzieckiem ) -- a jeśli dzieci i młodzież czytać nie będą, to gdy dorosną nic się nie zmieni.

Ale to (marginalizacja nauki na półkach księgarskich i w ofercie wydawnictw) też prowadzi do głębszego problemu. Bo z popularyzowaniem nauki jest problem. I można by zrobić ankietę na Racjonaliście z pytaniem: "ile książek popularnonaukowych przeczytałeś w ubiegłym roku". Wypadlibyśmy zapewne duuużo lepiej od średniej krajowej, ale też niekoniecznie tak dobrze, by wydawca mógł dostrzec rynek.
(I tu sam biję się w piersi, bo uważam za obowiązek lekturę przynajmniej Świata Nauki, a się 'nie chce' -- nie jest to proste, lekkie, łatwiej mielić znowu Smoleńsk, czy suknię ślubną Kate.)
06-05-2011 13:37 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. zrobić ankietę na Racjonaliście z pytaniem: "ile książek popularnonaukowych przeczytałeś w ubiegłym roku".
Wśród racjonalistów jest (wg mojego skromnego rozeznania) tak wiele osób dysponujących wiedzą naukową, że można spytać: "ile artykułów/publikacji przybliżających naukę napisałeś"?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> może służyć za barometr nastrojów czytelniczych. A te, jakie są, każdy widzi.
Ale po to mamy pluralizm, aby dla każdego było coś miłego.
Nie wszyscy interesują się ( na szczęście) nauką. Są tacy którzy lubią czytać powieści fantazy, lub książki o psach , albo o łowieniu ryb.

Wszystko ma swój początek i koniec.
Kowalski4 (762 punktów)
>> może służyć za barometr nastrojów czytelniczych. A te, jakie są, każdy widzi.
>Ale po to mamy pluralizm, aby dla każdego było coś miłego.
Oczywiście. Tyle, że chyba niezupełnie się rozumiemy. I nie o to, u źródła tego wątku, chodziło.
Tak -- ja wiem i rozumiem, że istnieją wydawnictwa naukowe, więcej -- rozumiem, że można pójść do biblioteki uniwersyteckiej, dostać się do bibliotek cyfrowych, itp., itd.
Tak samo rozumiem, że nie każdy musi się interesować dowolnie wybraną dziedziną, w tym nauką.
Ale sytuacja, w której książki naukowe są na uniwersytecie jedynie, a wydawnictwo z ambicjami do trafiania w szerokie gusta w ogóle się nauką nie zajmuje (co jest niewielkim przejaskrawieniem, bo znalazłbym pozycje z historii sztuki, albo pozycje dla dzieci i młodzieży; działy zaś naukowe istnieją w większych księgarniach), świadczy o rozmiarach zainteresowania nauką w Polsce. A już rozmiar może niepokoić. Domyślam się, że nie chodzi o to, że każdy musi lubić naukę. Ja bym pragnął, tak skromnie, by 5% czytających ją lubiło. Jeśli wydawnictwo dostrzegłoby taki rynek, zapewne przygotowałoby odpowiednią ofertę. 5% katalogu, na przykład. Albo, licząc, że lubiący naukę lubią też i parę innych rzeczy, 2,5%. Czyli 1 strona na 20, czy 40. A w katalogu Świata Książki i tego nie ma.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A w katalogu Świata Książki i tego nie ma.
W multipleksach też nie wyświetlają Bergmana ani Dereka Jarmana.
Od tego są kina studyjne.
I tam chodzą miłośnicy kina jako sztuki.
Dzisiaj już tak się porobiło, że jest specjalizacja.


Wszystko ma swój początek i koniec.
06-05-2011 13:55 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Ale sytuacja, w której książki naukowe są na uniwersytecie jedynie, a wydawnictwo z ambicjami do trafiania w szerokie gusta w ogóle się nauką nie zajmuje (co jest niewielkim przejaskrawieniem, bo znalazłbym pozycje z historii sztuki, albo pozycje dla dzieci i młodzieży; działy zaś naukowe istnieją w większych księgarniach), świadczy o rozmiarach zainteresowania nauką w Polsce.(...) Jeśli wydawnictwo dostrzegłoby taki rynek, zapewne przygotowałoby odpowiednią ofertę.

To naprawdę tylko kwestia chęci kupujących. W tej chyba właśnie księgarni wysyłkowej, o której katalogu mówimy (moja matka regularnie liczne katalogi wysyłkowe otrzymuje, więc mogło być jeszcze np. KDC), osobiście nabyłam książki "Walka o ogień. Jak gotowanie stworzyło człowieka" Richarda Wranghama oraz "Rzekę genów", "Fenotyp rozszerzony" i "Rozplatania tęczy" Dawkinsa. Nie jest IMHO problemem dostępność literatury popularnonaukowej czy ubóstwo oferty, tylko zainteresowanie społeczeństwa.
19-05-2011 19:01 
 Ocena 1 na 1
Krzysiek Chojnacki (7 punktów)
Prószyński ma nawet serię wydawniczą "Na ścieżkach nauki". Co prawda z emblematem labiryntu, więc już na wstępie do podświadomości idzie informacja, że lektura nie będzie łatwa, na ale lepszy rydz niż nic- seria ta utrzymuje się od lat, na stronie Prószyńskiego widać, że wydano prawie 130 pozycji...

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365