Racjonalista - Strona głównaDo treści
Aktor w reklamie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
17-06-2011 21:37AdamGr (3037 punktów)Aktor w reklamie

Wielokrotnie aktorzy wspominają o pewnym etosie zawodu oraz etyce, o pewnym misterium, sacrum.
A jak to wygląda kiedy zawodowy aktor występuje w reklamie?
Wszak potrafi zawodowo zagrac i zawodowo przekonac do czegokolwiek, taki ma zawód, za to mu płąca i co najwazniejsze (ja większosc mówi) ma powołanie.
Czy aktor grając w reklamie nie narusza tych zasad jakimi sie "podpiera" ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Wielokrotnie aktorzy wspominają o pewnym etosie zawodu oraz etyce, o pewnym misterium, sacrum.
>A jak to wygląda kiedy zawodowy aktor występuje w reklamie?
-Zawód jak każdy inny, nie widzę żadnego sacrum. Wielu jest takich, którzy chcieliby aby ich zawód był wyjątkowy i niepowtarzalny. A reklama podlega takim samym ocenom jak każdy film; są dobre i złe, mądre i głupie, dowcipne i nudne i według tego kryterium oceniam występujących w nich aktorów.


"Religia jest dla ludzi bez rozumu" - Józef Piłsudski
yaspis (112 punktów)
>Wielokrotnie aktorzy wspominają o pewnym etosie zawodu oraz etyce, o pewnym misterium, sacrum.
>A jak to wygląda kiedy zawodowy aktor występuje w reklamie?
>Wszak potrafi zawodowo zagrac i zawodowo przekonac do czegokolwiek, taki ma zawód, za to mu płąca i
>co najwazniejsze (ja większosc mówi) ma powołanie.
>Czy aktor grając w reklamie nie narusza tych zasad jakimi sie "podpiera" ?

Od razu przed oczami staną mi Marek Kondrad. Właściwie zakończył karierę ,zagrał w paru dobrych i paru jeszcze lepszych filmach po czym założył winiarnię i pojawił się w tych irytujących telewizyjnych naganiaczach na "coś" ,no i co z tego? czy to mu coś ujęło? Sądzę że nie stracił szacunku (tych którzy go szanowali) a na pewno by doszło do tego jeżeli nasadziłby na siebie lateksowe ubranko, łyżwy i fiuuuu zacząłby robić show w tańcach na lodach ,z gwiazdami, gołymi zadkami etcetera. jak to uczyniło wielu robiąc wokół siebie otoczkę z ohachizmów i zachwytyzmów tym samym stając się gwiazdką jednego programu.
-jad- (18783 punktów)
>Sądzę że nie stracił szacunku (tych którzy go szanowali) a na pewno by doszło do tego jeżeli nasadziłby na siebie lateksowe ubranko, łyżwy i fiuuuu zacząłby robić show w tańcach na lodach ,z gwiazdami, gołymi zadkami etcetera.

Nie wiem czy ostatecznie nie jest to lepsze od grania w telenoweli.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
yaspis (112 punktów)
>>Sądzę że nie stracił szacunku (tych którzy go szanowali) a na pewno by doszło do tego jeżeli nasadziłby na siebie lateksowe ubranko, łyżwy i fiuuuu zacząłby robić show w tańcach na lodach ,z gwiazdami, gołymi zadkami etcetera.
>Nie wiem czy ostatecznie nie jest to lepsze od grania w telenoweli.
>
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch


Robienie z siebie pajaca dla poklasku ,granie w banalnych telenowelach gdzie przy stole siada się tylko z jednej strony by kamerze nie zasłaniać,czy występ w reklamie banku,wszystko ma wspólny mianownik -kasa. I chyba ostatecznie wolałabym reklamę niż pozostałe 2 opcje. Czy ktoś z Was kręci reklamę? bo jak coś to ja mogę zaprezentować swój talent aktorski
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Większość reklam jest albo wprost kłamstwem, albo oszustwem (te linie tekstu u dołu ekranu pisane maciupeńkimi literkami).
Udział w takich reklamach jest zatem firmowaniem kłamstwa bądź oszustwa swoim wizerunkiem oraz imieniem i nazwiskiem.

Są aktorzy, którzy w tym procederze nie biorą udziału, bo ich to mierzi, ale są i tacy, którzy nawet porzucają aktorstwo, pieprząc przy tym o degrengoladzie środowiska, i poświęcają się całkowicie występom w reklamach.

Niektórzy ludzie za odpowiednią kasę sprzedaliby własną rodzinę, a co dopiero swój wizerunek, dorobek, wypracowany szacunek czy podziw fanów. Pośród aktorów też są tacy.



Politycy, to ludzie, którzy widząc światełko na końcu tunelu dokupują więcej tunelu. (John Quinton)
18-06-2011 00:08 
 Ocena 8 na 8
farmer (22440 punktów)
>[color=#330000]Większość reklam jest albo wprost kłamstwem, albo oszustwem (te linie tekstu u dołu ekranu pisane maciupeńkimi literkami).

Szkoda że takich maciupeńkich literek nie będzie w spotach wyborczych. Powinny też być ostrzeżenia jak na paczkach papierosów.....

-głosowanie na daną partię może skończyć się rozczarowaniem..
18-06-2011 02:07 
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)
>-głosowanie na daną partię może skończyć się rozczarowaniem..

Lekko bym poprawił: Głosowanie... skończy się rozczarowaniem. Krótsze i bliższe prawdy
18-06-2011 08:54 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Są aktorzy, którzy w tym procederze nie biorą udziału, bo ich to mierzi,
Raczej, bo ich nie angażują. Kto jak nie aktor ma zawodowe predyspozycje do gry w czymkolwiek? Grali i grają najwięksi - w końcu nie samą sztuką człowiek żyje. Aktor nie musi przecież być jakimś ideowcem-gołodupcem, równającym zagranie w reklamie z prostytucją.

Jawne kłamstwa w reklamach są zdaje się niedopuszczalne prawnie. Że reklama zwykle więcej obiecuje, niż produkt może dać, to nie wina grającego w niej, ale naiwności odbiorców. Na początku lat 90. w Polsce były głosy o zeszmacaniu się w reklamach, itd., ale szybko ucichły, bo grali wszyscy jak leci. Jeśli za parodniowe zdjęcia dostają tyle, co za rok ciułania po teatrach, to trudno się opierać dla idei, której i tak nikt nie zauważy. Dziwi mnie, że jeszcze to kogoś dziwi.
Piękny Lolo (2082 punktów)
>Wielokrotnie aktorzy wspominają o pewnym etosie zawodu oraz etyce, o pewnym misterium, sacrum.
>A jak to wygląda kiedy zawodowy aktor występuje w reklamie?
>Wszak potrafi zawodowo zagrac i zawodowo przekonac do czegokolwiek, taki ma zawód, za to mu płąca i
>co najwazniejsze (ja większosc mówi) ma powołanie.
>Czy aktor grając w reklamie nie narusza tych zasad jakimi sie "podpiera" ?

Sam fakt udziału aktora w reklamie mnie nie bulwersuje. Bulwersującym jest dla mnie, że aktor musi grać w reklamie, bądź chałturzyć, żeby nie zdechnąć z głodu. Można gdybać, czy aktor grający w reklamach się "szmaci", ale prawda jest taka, że walczy o przetrwanie, bo jakie jest zapotrzebowanie na sztukę, każdy widzi.

Takie czasy mamy, że zagrać w reklamie to przywilej. Nie każdy zawodowy aktor zostanie do nagrania spotu wybrany, że podeprę się przykładem: czy Jerzy Trela zostałby wybrany do reklamy? Nie. Jest wirtuozem gry i dysponuje skończenie dobrym warsztatem aktorskim, który za kiepskie pieniądze w teatrze prezentuje, ale w reklamie nie dorobi, bo znany jest, niestety, tylko tym, którzy interesują się teatrem. W reklamie będą grali aktorzy zawodowi pokroju głupkowatego Cezarego Pazury, który w każdym filmie gra tak samo, ale znany jest z kilku kasowych filmów i skandali towarzyskich. Czy jest mi żal z tego powodu, że w reklamach gra Cezary Pazura, a nie Jerzy Trela? Bynajmniej.
   
AdamGr (3037 punktów)
>Bulwersującym jest dla mnie, że aktor musi grać w reklamie, bądź chałturzyć, żeby nie zdechnąć z głodu.

>Takie czasy mamy, że zagrać w reklamie to przywilej. Nie każdy zawodowy aktor zostanie do nagrania spotu wybrany

Zaprzeczyłes sam sobie :}
Ale jeśli zauważyłes, w reklamach występują akurat aktorzy popularni, na czym zalezy firmom z powodu...ich "znania".
O ile sobie przypominam to Pazura zagrał.
18-06-2011 11:06 
 Ocena 1 na 1
yaspis (112 punktów)
>>Bulwersującym jest dla mnie, że aktor musi grać w reklamie, bądź chałturzyć, żeby nie zdechnąć z głodu.
>>Takie czasy mamy, że zagrać w reklamie to przywilej. Nie każdy zawodowy aktor zostanie do nagrania spotu wybrany
>Zaprzeczyłes sam sobie :}
>Ale jeśli zauważyłes, w reklamach występują akurat aktorzy popularni, na czym zalezy firmom z powodu...ich "znania".
>O ile sobie przypominam to Pazura zagrał.

Zagrał nie zagrał whatever fakt jest faktem lichy to aktorzyna z talentem na miarę podwórkowych obszczymurków co to tylko urwami, ujami i innymi takimi potrafią rzucać.Kabareciarz z niego też żaden.
AdamGr (3037 punktów)
Tylko że nie o nim tu mowa.
spellbinder (8577 punktów)
>Takie czasy mamy, że zagrać w reklamie to przywilej.

Zagrać w reklamie za dużą forsę to przywilej

Jest masa aktorów z dyplomem, którzy dostają te kilka tysi za reklamę i nie mają wyjścia, jak tylko zagrać. Chcieliby coś zrobić w teatrze, chcieliby zagrać w filmie, ale takiego wała. Powtarzają się na ekranie te same mordy.

I tak to wygląda, że młodzi aktorzy muszą grać w reklamach - widzimy na ulicach te plakaty, i nawet nie wiemy, że to nie zwykła pisia z ulicy, tylko aktorka.
18-06-2011 17:38 
 Ocena 2 na 2
Rafaela (2059 punktów)

>Bulwersującym jest dla mnie, że aktor musi grać w reklamie, bądź chałturzyć, żeby nie zdechnąć z głodu. Można gdybać, czy aktor grający w reklamach się "szmaci", ale prawda jest taka, że walczy o przetrwanie(...),
Pewien jesteś, że np. Małgorzata Socha walczy o przetrwanie? Ja uważam, że wykorzystuje swoje 5 min, bez względu na to czy się to komuś podoba, czy nie. To samo dotyczy Marka Kondrata - wg Ciebie walczy o przetrwanie?

>(...)bo jakie jest zapotrzebowanie na sztukę, każdy widzi.
Właśnie widać to zapotrzebowanie - podczas nocy kultury, nocy teatrów, nocy muzeów etc. w różnych miastach - jest zawsze olbrzymie. To cena biletów odstrasza.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
spellbinder (8577 punktów)
>Czy aktor grając w reklamie nie narusza tych zasad jakimi sie "podpiera" ?

To, jakie aktor ma zasady, zależy tylko i wyłącznie od aktora, a nie od zawodu. Nie jest tak, że automatycznie każdy aktor ma uważać to samo.

Aktor to człowiek, który zarabia na życie ciałem. Dają mu tekst i on ten tekst ma przeczytać, zrozumieć i odtworzyć, czasami dodając coś od siebie, czasami proponując jakieś inne rozwiązanie.

Na aktorze nie ciąży odpowiedzialność za to, co debile sobie pomyślą. Aktor nie wprowadza ich w błąd celowo, często nawet nie ma zielonego pojęcia o reklamie.

Ale płaci mu się za to, że wychodzi przed kamery i mówi. I to jest centralny punkt zawodu aktora.

Oczywiście są teraz różne poglądy na różne rzeczy. Są aktorki, które nie pokażą cycków tylko dla pokazania cycków, bo uważają, że musi być do tej golizny jakiś artystyczny przekaz dołączony. Są takie, którym to zwisa.

Są aktorzy, którzy uważają, że reklamowanie bezprzewodowego internetu jest poniżej ich umiejętności i godności. Są tacy, którym pieniążek jaśniej świeci, niż takie pierdoły jak szacunek do siebie.
AdamGr (3037 punktów)
>To, jakie aktor ma zasady, zależy tylko i wyłącznie od aktora, a nie od zawodu. Nie jest tak, że automatycznie każdy aktor ma uważać to samo.

Jeżeli już upraszaczmy do czystego pojęcia zwodu, to wstaw zamaist słowa "aktor" inny zawód i zastanów się czy to zdanie będzie prawdziwe.
A przy tym są zawody które spełniają dość wazną misje spłeczną, np : ksiądz,diennikarz,aktor, literat itd...i niby można zestawić ze soba takiego diennikarza ze ślusarzem., tylko na jakich poziomach beda styczne?
spellbinder (8577 punktów)
>A przy tym są zawody które spełniają dość wazną misje spłeczną, np : ksiądz,diennikarz,aktor, literat itd...i niby można zestawić ze soba takiego diennikarza ze ślusarzem., tylko na jakich poziomach beda styczne?

Praktycznie w każdym zawodzie istnieje jakiś kodeks etyczny, rzeczy które robić się powinno, i których robić się nie powinno. Mimo tego podejście do danego tematu przezentowane przez poszczególnych ludzi różni się.

Jeden murarz będzie chciał zrobić ścianę jak najlepiej, inny będzie wolał podiwanić sobie kilka cegieł do siebie do ogródka.

Jeden literat będzie pisał tylko to, co mu sumienie dyktuje - inny wykona pracę na zlecenie aktualnego reżimu.

Jeden od reklamy odmówi reklamowania czegoś, co uznaje za nieetyczne, a inny nie.

Jeden sklepikarz zgniłe mięso wyrzuci, a drugi posmaruje płynem do mycia naczyń i sprzeda.

Weterynarz uśpi zdrowego psa na życzenie, a inny nie uśpi.

Ludzie mają rozmaite poglądy moralne. Jeden aktor uzna, że wciskanie ludziom kitu jest w porządku - inny uzna, że to nie jest w porządku.
AdamGr (3037 punktów)
Krótkie pytanie do przykładu : jeśli weterynarz uśpi zdrowego psa na życzenie to czy jest jeszcze weterynarzem ?
Ja nie nie chce sprowadzać poruszanej kwestii do poziomu czystego pojęcia zawodu, gdzie jeden robi tak ,a drugi inaczej, wszystko zależy od człowieka, oraz bywają w zawodzie partacze lub oszuści.
Dotyczy to wszystkich i temat można zamknąć.
Dla mnie dyskusja jest wazna w kontekście szczególnej pozycji zawodu aktora, opartego na etyce (szczególnej gdyż dotyczącej misji społecznej), mającej nawet długa tradycje w tym zakresie.
Etyce która jest filarem i który również dotyczy zaowdu np. policjanta z innym zakresem etyki.
Ale jednak etyki.

Rzeczywistośc potrafi i korumpuje ,ale dla mnie zmuszenie przez rzeczywistosc nie jest tożsame z wolnym wyborem np. znany aktor vs młody nieznany.
Co więcej , powiedzmy "szkodliwosć" oddziąływania jest również skrajnie różna - np. kazali powiedzieć że proszek jest świtny i najlepszy z najlepszych ,to mówi , tak ma w scenariuszu, i ma tak zagrac zachwyt nad ta lepszoscią aby jak najwięcej uwierzyło.
Komu bardziej uwierza , znanemu czy nie znanemu ? A znany dokonuje wyboru bez przymusu rzeczywistości.
spellbinder (8577 punktów)
>Krótkie pytanie do przykładu : jeśli weterynarz uśpi zdrowego psa na życzenie to czy jest jeszcze weterynarzem ?

Jest. Jeśli pies był agresywny (czyli np. ugryzł dziecko, które mu wsadzało patyka do odbytu przez trzy godziny, zanim się wkurwił), to psa uśpić trzeba.

>Dla mnie dyskusja jest wazna w kontekście szczególnej pozycji zawodu aktora, opartego na etyce (szczególnej gdyż dotyczącej misji społecznej), mającej nawet długa tradycje w tym zakresie.

Ale aktor w żadnym razie nie różni się od dowolnego innego zawodu. Cała jest masa zawodów "misji" społecznej. Taka przedszkolanka na przykład.

I taka wredna przedszkolanka, która się przez dwie dekady znęca nad uczniami więcej szkody zrobi, niż aktor udający lekarza w reklamie.

>Co więcej , powiedzmy "szkodliwosć" oddziąływania jest również skrajnie różna - np. kazali powiedzieć że proszek jest świtny i najlepszy z najlepszych ,to mówi , tak ma w scenariuszu, i ma tak zagrac zachwyt nad ta lepszoscią aby jak najwięcej uwierzyło.

A jak to się ma do filmu, który propaguje postawy nieładne, albo promuje rozwiązywanie konfliktu w sposób szkodliwy społecznie? A w tej grupie jest chyba większość filmów?

>Komu bardziej uwierza , znanemu czy nie znanemu ? A znany dokonuje wyboru bez przymusu rzeczywistości.

Komu? Temu, którego reklama jest "lepsza". Może być zupełnie nieznany aktor, albo nawet nie-aktor, a jeśli reklama jest dobra, to przekona ludzi do kupna produktu.

Obecność aktora w reklamie nie jest kluczowa. Owszem, jak ktoś nie ma pomysłu może próbować jechać na popularności aktora. Jak aktor się z czymś kojarzy, tym lepiej. Ale ten sam efekt można uzyskać i bez niego.
AdamGr (3037 punktów)

>Jeśli pies był agresywny

>I taka wredna przedszkolanka

Wszystko można sprowdzić do skrajnosci (wystapienia skrajności) i przedsawić to jako dowód.
Tylko że ja moge na te przykłady odpowiedziec i zanegowac prosto : nie wszystkie psy sa agresywne, nie wszystkie przedszkolanki sa wredne.

FIlm jest opowieścią pewnej historii, wymyślonej.
Reklama jest "realna", poniewaz produkt jest realny.
spellbinder (8577 punktów)
>Wszystko można sprowdzić do skrajnosci (wystapienia skrajności) i przedsawić to jako dowód.

Z tym, że w kazdym wypadku skrajności istnieją. I na jakimś etapie każdy może na taką skrajność trafić.

Przedszkolanka nie musi być wredna, starczy, że jest głupia.

>FIlm jest opowieścią pewnej historii, wymyślonej.
>Reklama jest "realna", poniewaz produkt jest realny.

Co nie zmienia faktu, że ludzie nie są w stanie rozróznić filmu i rzeczywistości. Jeśli w filmie (czy w książce) facet podaje przepis na napalm, z koncentratu soku pomarańczowego i benzyny, to część ludzi w to uwierzy. Jak w Teksańskiej Masakrze Piłą Mechaniczną była informacja, że "inspirowane prawdziwymi zdarzeniami", to część ludzi od razu uwierzyła w to, że gdzieś w stanach facio latał z piłą i ucinał głowy turystom.

Po obejrzeniu filmu o duchach ludzie - mimo że wiedzą, że duchów nie ma - mają podwyższony poziom lęku.

Za pomocą bajek przekazuje się dzieciom wiedzę na temat społecznego funkcjonowania ludzi. I kij w oko, że to fikcja. Zasady są te same. A część może wręcz kształtować pojęcie o świecie.

Wystarczy wpisać w google frazę "films that changed your life" i wyskoczy multum wyników, gdzie ludzie przyznają, że filmy zmieniły ich sposób patrzenia na pewne sprawy. mubi.com/t(*)-has-changed-your-life-forever

A czy reklama jest realna? Co jest bardziej realne - reklama Snickersa z dzieciakiem zamieniającym się w robota po zjedzeniu batonika, czy film - czysta fikcja - taki jak "Juno"? Czy nawet durny "American Pie"?
AdamGr (3037 punktów)
Zacytuje samego siebie :

>Reklama jest "realna ", ponieważ produkt jest realny.

Poza tym reklama nie jest tożsama z klasycznym filmem, mimo że ucieka się do pewnej opowieści,ALE tutaj zawsze i na każdym kroku (kontekst) głownym tematem i głownym bohaterem jest...produkt i to prawdziwy.
To wokół tego realnego produktu budowana jest narracja i opowieść.
spellbinder (8577 punktów)
>>Reklama jest "realna ", ponieważ produkt jest realny.

No właśnie nie jest. Film opowiada o realnych zdarzeniach, o emocjach, o sytuacjach, które mają przełożenie na świat rzeczywisty.

Reklama - o tym niżej.

>To wokół tego realnego produktu budowana jest narracja i opowieść.

W filmie fabuła budowana jest wokół - albo zdarzenia, które miało miejsce, albo właściwości ludzkiej psychiki, która występuje powszechnie.

A reklama?

Realnym produktem bardzo często nie jest wcale dany baton, a właściwości, jakie ów baton posiada. Do produktu bowiem są podpięte abstrakcyjne wartości, których produkt (np. baton) posiadać nie może. Nie może, bo jest tylko batonem.

Przykład. Sprzedając kobietom krem na zmarszczki, nie sprzedaje im się tak naprawdę tego kremu, a poczucie tego, że o siebie dbają, że są ładniejsze niż były, bardziej atrakcyjne, że nie starzeją się tak samo szybko.

Sprzedając kolesiowi papierosy też nie sprzedaje mu się tytoni zawiniętego w bibułkę. Inni ludzie kupują Marlboro, inni LMy. Bo Marlboro "oznaczają" sobą męskość, a LMy młodzieżowość i fajność.

Ludzie płacą za markę, dlatego że ta marka coś oznacza. Nie kupują najtańszego, czy najlepiej działającego, tylko to, co prezentuje wartości, jakie oni chcą wyznawać. A to jest już niestety czysta fikcja, bo baton nie ma innych właściwości niż odżywcze.
AdamGr (3037 punktów)
...no i teraz wkracza zawodowy aktor, który nie wkracza w obszar sztuki lecz w obszar rzeczywistosci wykorzystującej jego zdolności do sprzedaży określonego produktu, w oparciu o jego umiejętnośc "tworzenia nierzeczywistego spektaklu" i przekonania widza do niego.
I tu pojawia się kwestia etyki, czy zostaje jeszcze utrzymana.
Ja wprawdzie na samym początku nie wpisałem drugiego obszaru wkraczania zawodowego aktorstwa, niemniej chciałem to włączyć co czynię, otóż aktorzy oraz artyści zaczęli firmowac konkretne partie polityczne.
Czyli klasyka sprzedaży produktu: jeśli pojawi się na batonie zdjęcie dajmy na to Małysza (tylko przykład reakcji-sposobu) to produkt zainteresuje samą twarzą i tym samym wzrośnie zainteresowanie kupnem (statystyka).
I tu ponownie pytanie o etykę.
18-06-2011 18:40 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>...no i teraz wkracza zawodowy aktor, który nie wkracza w obszar sztuki lecz w obszar rzeczywistosci

A czy aktor musi zawsze wkraczać w obszar sztuki? Większość filmów ze sztuką ma tyle wzpólnego, co babciny bigos.

>I tu pojawia się kwestia etyki, czy zostaje jeszcze utrzymana.

Dlaczego własnie tu ma pojawiać się kwestia etyki? Dlaczego w ogóle ma być poruszana? Aktor grając w reklamie nie robi nic więcej, niż to wynika z jego zawodu.

Jeśli weźmiemy pod uwagę product placement występujący w filmach i serialach, to już w ogóle nie ma o czym gadać. Bo od pewnego czasu w filach są reklamy, i aktorzy w tych reklamach uczestniczą. Za granicą nie wygląda to oczywiście tak żenująco, jak w Polsce...

Może ze dwa przykłady:

www.youtube.com/watch?v=1SY9na4QY2w
www.youtub(*)?v=yzgccHnxOvc&feature=related
www.youtub(*)?v=juHnDwU0ZEg&feature=related
www.youtub(*)?v=usUDYk_UUNk&feature=related

Niestety reklamę pasztetu z serialu Plebania usunięto z yt, a szkoda, bo to niezły hardkor był.

Zabawne na przykład, że taki David Lynch bardzo negatywnie wypowiada się na temat product placementu, ale sam reklamy robił. (www.lynchnet.com/ads/)

>Ja wprawdzie na samym początku nie wpisałem drugiego obszaru wkraczania zawodowego aktorstwa, niemniej chciałem to włączyć co czynię, otóż aktorzy oraz artyści zaczęli firmowac konkretne partie polityczne.

Aktorzy zaczęli nawet więcej robić - czyli sprzedawać sposoby na życie, na radzenie sobie z różnymi rzeczami, choć nie mają w tym kierunku żadnego wykształcenia. Bo w mediach trzeba być.

I jedne będą "reklamować" we własnym zakresie wegetarianizm, inne źwierzątkom pomaganie itd.

Każdy człowiek gada jakieś głupoty, ale jeśli jest tu jakakolwiek odpowiedzialność "etyczna", to spoczywa ona na mediach, które te pierdoły promują.

>Czyli klasyka sprzedaży produktu: jeśli pojawi się na batonie zdjęcie dajmy na to Małysza (tylko przykład reakcji-sposobu) to produkt zainteresuje samą twarzą i tym samym wzrośnie zainteresowanie kupnem (statystyka).

Dziwne, że jeszcze nikt na to nie wpadł... napisz do Snickersa, może nie wiedzieli, że Małysz im sprzeda więcej batonów, niż ich specjaliści od reklamy

>I tu ponownie pytanie o etykę.

Reklama jest nieetyczna. Reklama polega na wciskaniu ludzi ciemnoty w żywe oczy, dodawaniu do produktów wartości, których owe produkty mieć nie mogą. A to, czy twój ulubiony aktor kupowałby whiskas naprawdę ma minimalne znaczenie.
Rafaela (2059 punktów)

>A jak to wygląda kiedy zawodowy aktor występuje w reklamie?
Dostaje scenariusz, uczy się roli, gra, kasuje pieniądze wg kontraktu. Sprzedaje swoja pracę za ustalone cenę. Cóż w tym nagannego?

>Wszak potrafi zawodowo zagrac i zawodowo przekonac do czegokolwiek, taki ma zawód,
i dlatego zgłaszają się do niego producent reklamy - do profesjonalisty.

>Czy aktor grając w reklamie nie narusza tych zasad jakimi sie "podpiera" ?
W mojej ocenie nie. Natomiast czym innym jest odbiór samej reklamy. Przykładowo w reklamie np. Fundacji TVN 'Nie jesteś sam' udział biorą chore dzieci, bo tak naprawdę one najbardziej wpłyną na pożądane zachowanie widza, tj. na wysłanie SMS-a. Jeśli obok nich pojawią się prezenterzy telewizyjni lub aktorzy i zachęcą do wpłacania pieniędzy na cel charytatywny - to nie widzę w tym nic złego.
Nie rozumiem w jaki sposób naruszone są zasady np. w reklamie z Tomaszem Karolakiem, w której zachwala auto marki hiundai? Przecież nie ma znaczenia jaki jest jego stosunek do reklamowanego przedmiotu. On ma za zadanie przekonać do niego (auta) potencjalnego nabywcę.
A w takim razie jak ocenić postawę etyczną farmaceutycznych przedstawicieli handlowych, którzy zachwalają leki 'najlepsze', 'najskuteczniejsze', najmniej szkodliwe', 'sprawdzone', 'jedynie właściwe' etc., np. paralek oscillococinum? Robią to ludzie odpowiednio wykształceni, z konkretną wiedzą kierunkową.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Czy aktor grając w reklamie nie narusza tych zasad jakimi się "podpiera" ?
"Dupa jest do srania, aktor jest do grania" - jak powiedział pewien znany reżyser.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
diogenes (42753 punktów)
>A jak to wygląda kiedy zawodowy aktor występuje w reklamie?

Założenie reklamy jest proste: skoro jakaś znana persona (np. aktor) używa artykułu X, to i zwykły Kowalski da się na to namówić. W ten sposób nie tyle reklama staje się dźwignią handlu, co aktor. To działa. Skoro jakiś vip łyka (w reklamie) piguły lub zaciąga kredyt, to i jakiś nonvip zrobi to samo. W ten sposób celebryci włączeni są w przemysł udupiania innych. Mają zastąpić myślenie konsumentów, co uważam za równie głupie jak wszelką inną indoktrynację: zamiast poglądów wpaja się ludziom motywy zachowań konsumenckich. Jedni walczą o światopogląd, inni o zachowania w świecie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
AdamGr (3037 punktów)
Dziekuje, właśnie o to mi chodzi.
Pytanie jakie stawiam były spowodowane pewną dyskusja aktorów dotycząca sławnej aferki z udziałem Szapałowskiej i Englerta.
Miał miejsce tu konflikt interesów, również o charakterze komercyjnym.
Zestawiano (aktorzy) ze sobą pewną symbolikę teatru oszukaną na rzecz czystej "komerchy".
Posiłkowano sie tutaj ta estymą teatru, pewnym sacrum i odpowiedzialnością za swoją rolę w tym na styku aktor-widz.
Plus oczywiście przytoczono podstawowe relacjie na styku pracodawca-pracownik.
Ale kiedy wypłyneła kwestia reklam w dalszej częsci dyskusji NAGLE to przestało miec znaczenie i dskutanci wyrażali takie opinie (różne) :
- a za ile
- jest to zupełnie naturalna rzecz, wszak na Zachodzie też to robią (forma pewnego usprawiedliwienia)
- mogłoby to przeszkadzać gdyż aktor miałby świadomosc że widz widzi na scenie np. "margarynę" , co mogłoby powodowac pewne bariery emocjonalne w odbieorze sztuki

Taki zwrot wydał mi się ndzwyczaj ciekawy, tym bardziej własnie że ma miejsce udział aktorów jako "firmatorów" partii politycznych na takiej samej zadzie jak przy sprzedarzy mydła.
spellbinder (8577 punktów)
>Zestawiano (aktorzy) ze sobą pewną symbolikę teatru oszukaną na rzecz czystej "komerchy".

To jest w ogóle zabawna rzecz, widać aktorom się wydaje, że są jakoś szczególnie uszlachetnieni. A robią dla kasy. Aktor to zawód jak każdy inny.

>Posiłkowano sie tutaj ta estymą teatru, pewnym sacrum i odpowiedzialnością za swoją rolę w tym na styku aktor-widz.

Szapołowska nie przyszła na spektakl, to jest własnie przedmiotem dyskusji, czego ludzie zdają się nie rozumieć. Nie to gdzie Szapołowska postanowiła występować, ale że doprowadziła do takiej kolizji. Nieprzyjście na "Bitwę na głosy" też by było nieprofesjonalne z jej strony.

>Ale kiedy wypłyneła kwestia reklam w dalszej częsci dyskusji NAGLE to przestało miec znaczenie i dskutanci wyrażali takie opinie (różne):

No i nic dziwnego. Bo reklama, jeśli nie koliduje ze spektaklem, to nikomu krzywda się nie dzieje.

>- a za ile
>- jest to zupełnie naturalna rzecz, wszak na Zachodzie też to robią (forma pewnego usprawiedliwienia)
>- mogłoby to przeszkadzać gdyż aktor miałby świadomosc że widz widzi na scenie np. "margarynę" , co mogłoby powodowac pewne bariery emocjonalne w odbieorze sztuki

No więc właśnie. Na tym może stracić tylko aktor, jeśli nagle zacznie się z margaryną, czy pasztetem kojarzyć. Bo każdy się jakoś kojarzy jednak. Linda może bez obawy przed utratą wizerunku reklamować "piwo" dla kobiet, bo to z jego wizerunkiem licuje. I dlatego też został wybrany do reklamy.

Chyra może spokojnie reklamować piwo, bo ten wizerunek również do niego pasuje.

Tym bardziej, że zazwyczaj aktorzy dostają też role, do których pasują. A i spokojnie mogą się dopasować, żeby grać konkretną rolę, a nie to, z czym się kojarzą. I taki np. Pieczyński, który kojarzy się głównie z lekarzem, może nagle świetnie zagrać wycofanego, zainteresowanego karierą ojca w "Sali samobójców".
AdamGr (3037 punktów)
A jak się odniesiesz do mojego ostatniego zdania?
Bo ta kwestia jest zdecydowanie bardziej ciekawa niż jakieś tam "mydło i powidło".
19-06-2011 14:32 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
Praktycznie każdy człowiek w jakiś sposób agituje politycznie. Nie zna się, ale opowiada różności. Nie tylko o polityce, oczywiście, ale na multum tematów.

Aktor również. Z tym, że aktor jest znany. Aktora ludzie chcą oglądać, więc wrzuca się tych aktorów do programów śniadaniowych, gdzie owi aktorzy oddają się zupełnie ludzkim czynnościom - gadania o tym, co uważają za słuszne.

I tutaj uważam, że jakakolwiek moralna odpowiedzialność leży niestety na ludziach, którzy decydują się pytać tych aktorów o rzeczy, na których akrotzy nie mają prawa się znać. Na tych, którzy te programy produkują. Bo to od nich zależy to, o czym akrot będzie gadał. O swojej ostatniej roli, o tym, czy kupowałby whiskas, czy o ulubionym polityku.
19-06-2011 13:21 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
> reklama staje się dźwignią handlu, co aktor. To działa. Skoro jakiś vip łyka (w reklamie) piguły lub zaciąga kredyt, to i jakiś nonvip zrobi to samo.

Reklama działa. Czy reklama z celebrytami? Zależy jakimi.Gdyby Doda reklamowała kredyty, czy banki, to myślę, że efekt by był inny niż jak Kondrat bank reklamuje.

Aktora bierze się do reklamy ze zwględu na to, co sobą reprezentuje. Taka droga na skróty, zamiast tworzyć realia reklamy od podstaw, sięga się po "gotowca". Kogoś, kto od razu się z czymś kojarzy.

Jak Coca-Cola chce, żeby ludzie skojarzyli ją z piłką nożną, to zatrudnia piłkarzy. Jak chce, żeby skojarzono ją ze świętami, "zatrudnia" Świętego Mikołaja.

>W ten sposób celebryci włączeni są w przemysł udupiania innych.

Od samego początku są, grając w ogłupiających serialach np.

>Mają zastąpić myślenie konsumentów, co uważam za równie głupie jak wszelką inną indoktrynację: zamiast poglądów wpaja się ludziom motywy zachowań konsumenckich.

No właśnie. I dlaczego ten etyczny ciężar nie leży po stronie ludzi produkujących, wymyślających reklamy, a po stronie celebryty? Reklama rzecz plugawa i poniżej krytyki (jak się człowiek nad nią zastanowi), ale jednak akceptowana w społeczeństwie. Więc dlaczego aktor nie miał by angażować się w społecznie akceptowalne czynności?
19-06-2011 14:59 
 Ocena 2 na 2
neurosurgery (2484 punktów)
>Reklama działa. Czy reklama z celebrytami? Zależy jakimi.Gdyby Doda reklamowała kredyty, czy banki, to myślę, że efekt by był inny niż jak Kondrat bank reklamuje.

Mi wisi i powiewa kto gra w reklamach. Nie przekona mnie sam Banderas czy pan od pączków beznadziejnych.
spellbinder (8577 punktów)
>Mi wisi i powiewa kto gra w reklamach. Nie przekona mnie sam Banderas czy pan od pączków beznadziejnych.

Tak się niby mówi. Ale coś kupować trzeba i nie ma takich osób, które niczego nie kupują. Są marki, które się przebijają nawet do tych ludzi, którzy nie mają telewizji. Jakaś informacja przecieknie przez filtry uwagi, i człowiek "wybierze" nawet coś tak głupiego jak Coca-Cola vs. Pepsi. Nawet jak na poziomie świadomości zdajesz sobie sprawę z tego, że nie ma różnicy między tymi dwoma produktami, i tak masz w podświadomości obraz i jednego i drugiego.
19-06-2011 15:22 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Ale coś kupować trzeba i nie ma takich osób, które niczego nie kupują.
Jasne. Przetestowałam na własnych ciuchach (i skórze, niestety) chyba wszystkie proszki do prania, jakie pojawiały się w sklepach przez ostatnie 20 lat, aż wybrałam coś (nie powiem, co), co dobrze pierze i nie powoduje swędzącej wysypki na rękach. To samo dotyczy jogurtów, masła, płynu do mycia naczyń, i setki innych produktów, łącznie z piwem. Są rzeczy, które mi zwyczajnie nie smakują i ich nie kupię, choćby mi je sama święta Cecylia z Rzymu swym śpiewem zachwalała.
>Coca-Cola vs. Pepsi. Nawet jak na poziomie świadomości zdajesz sobie sprawę z tego, że nie ma różnicy między tymi dwoma produktami, i tak masz w podświadomości obraz i jednego i drugiego.
Do picia żaden się nie nadaje, ale jako odrdzewiacz są znakomite z uwagi na zawartość kwasu ortofosforowego, w przemyśle spożywczym znanego jako E 338, regulator kwasowości


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
19-06-2011 15:32 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Są rzeczy, które mi zwyczajnie nie smakują i ich nie kupię, choćby mi je sama święta Cecylia z Rzymu swym śpiewem zachwalała.

Owszem. Ale z drugiej strony, jeśli za danym produktem stoi jakaś wartość, dajmy na to, fikcyjna, ale zbieżna z poglądami konsumenta, to również ona ma wpływ na to.

Tak jak w przypadku mojej babci, która ze smakiem zjadła kotleciki, a kiedy jej powiedzieli, że to było z mątwy, to zwymiotowała.

Sam smak, zapach, ma oczywiście znaczenie, ale niekoniecznie kluczowe. Im bardziej człowiek świadomy, tym bardziej świadomy jego wybór, nie jest jednak powiedziane, że nigdy się nie da "nabrać". Kwestia smaku jest również kwestią marki, opakowania, tego jak potrawa jest podana.

>Do picia żaden się nie nadaje, ale jako odrdzewiacz są znakomite z uwagi na zawartość kwasu ortofosforowego, w przemyśle spożywczym znanego jako E 338, regulator kwasowości

Swoją drogą, znajomy (pedał z resztą) wkurzył kiedyś swojego chłopaka i ten mu Coca-Colę podmieniał na Hoop-Colę. Znaczy przelewał Hoop do pustej butelki po Coca. Koleś się nie zorientował przez ładny miesiąc, a jak się o tym dowiedział, to nie mógł uwierzyć.

Multum jest ludzi w necie, którzy się przekrzykują co jest słodsze, Pepsi czy Cola. Sami sobie tworzą teorie, że ta ich jest mniej słodka, a co za tym idzie "zdrowsza"

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365