Tak sobie po cichu dywaguję, że jednak jakiś urzędniczyna musi nam stawać na drodze, bo tak już ten świat funkcjonuje. Mam na myśli jakieś tam aparaty kontroli społecznej i inne wymysły. Dobrze tylko, jeśli pod urzędniczym garniturkiem można jeszcze znaleźć człowieka. Bo jakże wrednie brzmi określenie "biurwa" w stosunku do wrednej urzędniczki, która bezmyślnie mnoży problemy "upierdliwiając" nam tym samym życie?
---
|