 |
Homoseksualizm a wychowywanie dzieci Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-01-2014 13:15 | pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | Homoseksualizm a wychowywanie dzieci
3 na 5 | Od jakiegoś czasu analizuję kwestię ewentualnego przyznania prawa do adopcji dzieci przez osoby tej samej płci.
Będąc na bieżąco ( prasa, TV itd. ), słuchając o zatrważających sytuacjach torturowania, molestowania, mordowania dzieci przez własnych rodziców, zastanawiam się czy para homoseksualna wyrządziła by tym dzieciom więcej zła.
Zdarzają się również przykłady podobnych czynów wśród osób z tak zwanych rodzinnych domów dziecka, co najbardziej bulwersujące to wśród rodziców zastępczych deklarujących się jako wierzący ( może ktoś słyszał o rodzinnym domu dziecka gdzie opiekunowie to ateiści?, ja nie słyszałem )
Tak więc wracając do meritum i dotykając problemu który nawet wśród wielu osób nie wierzących jest nie do zaakceptowania, stawiam pytanie...
Czy osoby tej samej płci wyrządziły by więcej zła adoptowanym przez siebie dzieciom, niż pary ( małżeństwa heteroseksualne ), które dopuszczają się okrucieństw wobec własnych lub powierzonych im w opiekę dzieciom.?
Można również używać argumentów, "homoseksualista wychowa dziecko na homoseksualistę", na dzień dzisiejszy nie ma jednak na to żadnych dowodów. Można oczywiście tworzyć teorie związane z postrzeganiem przez dziecko otoczenia, czyli tata facet, mama facet ale z drugiej strony to homoseksualiści głownie rodzą się w rodzinach heteroseksualnych.
Problemem mogło by być postrzeganie takiego dziecka poprzez inne dzieci ale to już kwestia wychowania, szczególne w duchu chrześcijańskim i głoszonym przez wierzących "szacunku dla drugiego człowieka" | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
-10 na 24 | sapiens (395 punktów) | Są przesłanki, żeby sceptycznie podchodzić do prawa adopcji dla homoseksualistów. Po pierwsze z homoseksualizmem wiąże się często niedojrzałość emocjonalna, stany depresyjne, egoistyczny styl życia. Fakty epidemiologiczne tez jasno pokazują, że homoseksualiści dużo częściej zapadają na przewlekłe choroby zakaźne, mimo dużej wiedzy z profilaktyki. To wszystko może wpływać negatywnie na rozwój dzieci. Po drugie w kolejce do adopcji czekają tysiące par heteroseksualnych. Uważam, że heteroseksualizm jest cechą która powinna być promowana przy podejmowaniu decyzji o adopcji.
|
|
 | 24 na 24 | liliac (147340 punktów) | >Są przesłanki, żeby sceptycznie podchodzić do prawa adopcji dla homoseksualistów. Po pierwsze z homoseksualizmem wiąże się często niedojrzałość emocjonalna
Ja poproszę o bibliografię na tę niedojrzałość emocjonalną. Ale taką rzetelną, naukową, z poważną metodologią, nie o Freudo- czy Jungopodobne wypociny.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
|  | -11 na 21 | sapiens (395 punktów) | To, że są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami.Ta niedojrzałość może generować pedofilię i efebofilię, co doskonale widać na księżach homoseksualnych. A co do chorób, to nie wiem co miała pani na myśli... Proszę się tez zapoznać z nowymi badania prof Marka Regnerusa z opublikowanymi w Social Science Research (41) 2012.
|
|
| |  | 10 na 10 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >To, że są niedojrzali jest powszechnie wiadomo.
A ja niedojrzałych emocjonalnie, to znam tylko heteroseksualistów, precyzując - nie znam ani jednego niedojrzałego emocjonalnie homoseksualisty!
|
|
| |  | 29 na 29 | liliac (147340 punktów) | > To, że są niedojrzali jest powszechnie wiadomo.Tego typu zapewnienia to możesz od razu w śmietniku umieścić. Nic nie wnoszą do tematu. Znasz powiedzenie o miliardach much? Zakładając, że w ogóle jakaś powszechność w tej kwestii istnieje... Ja na przykład widzę w tym głupawy przesąd  Niemała część użytkowników forum ewidentnie takoż  > Proszę porozmawiać z psychoterapeutami.Nie, dziękuję. Świadectwa mi niepotrzebne. Wolę dane naukowe  A z psychoterapeutów marny pod względem naukowym autorytet. > Ta niedojrzałość może generować pedofilię i efebofilię, co doskonale widać na księżach homoseksualnych.Pedofilię, powiadasz? Homoseksualizm? Jakieś dowody? Czy tylko dzielisz się z nami swoimi uprzedzeniami? > Proszę się tez zapoznać z nowymi badania prof Marka Regnerusa z opublikowanymi w Social Science Research (41) 2012.Tymi badaniami? Naprawdę tymi? Naprawdę?  Super. Się uśmiałam. Te wydają mi się bardziej wiarygodne. Że nie wspomnę, że jest ich więcej  Swoją drogą znamienne, że akurat Regnerusa w tym temacie polecasz... Cytat:"Mark alluded to the fact that his academic interest in family formation trends and processes had arisen while still an evangelical, and his recent entrance into the Catholic Church has shaped his own thinking about fertility and family life," the profile says. Dr. Regnerus "also hinted at future contributions that his academic research could potentially make to the larger Catholic Church."
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| |  | 27 na 27 | Anna Salman (16360 punktów) | >To, że są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Dowód z powszechności, ale ... mnie na przykład nie wiadomo. >Proszę porozmawiać z psychoterapeutami. OK, ale kto idzie do terapeuty, jak nie osoba, która ma problem. Równie dobrze seksuolodzy mogliby wydać statystyki, że osoby heteroseksualne mają problemy ze współżyciem, polscy laryngolodzy, że Polacy nie dosłyszą, bo większość pacjentów zgłasza się z tym problemem, a w dodatku procent niepolskich pacjentów jest bliski zero. To taka logika. >Ta niedojrzałość może generować pedofilię i efebofilię, co doskonale widać na księżach homoseksualnych. ... Ktoś niedawno zamieścił na portalu bardzo merytoryczny komentarz - rozróżniać należy pedofilię (znikomy procent zaburzenia) oraz czyny pedofilskie. Wcale nie trzeba być pedofilem, żeby takich czynów dokonywać. Decydują różne zahamowania oraz czynniki środowiskowe i księża mieszczą się raczej w tej grupie - nie zawsze będąc pedofilami dokonują czynów pedofilskich, bo to im się wydaje bezpieczne.
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >ale kto idzie do terapeuty, jak nie osoba, która ma problem. Równie dobrze seksuolodzy mogliby wydać statystyki, że osoby heteroseksualne mają problemy ze współżyciem, polscy laryngolodzy, że Polacy nie dosłyszą, bo większość pacjentów zgłasza się z tym problemem, a w dodatku procent niepolskich pacjentów jest bliski zero. To taka logika. Nie, jeżeli homoseksualista idzie do psychoterapeuty, to nie ma sugerowanej przez Ciebie analogii z sytuacją, gdy niesłyszący idzie do laryngologa. No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Frank Holman (5897 punktów) | >Nie, jeżeli homoseksualista idzie do psychoterapeuty, to nie ma sugerowanej przez Ciebie analogii z sytuacją, gdy niesłyszący idzie do laryngologa. No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne. A moim zdaniem jest ta analogia i nie ma ona związku z uważaniem czegokolwiek za zaburzenie. Głuchy może być tak samo niezadowolony ze swojego stanu - mimo że się taki urodził, jak homoseksualista - mimo, że się taki urodził. Z racjonalnego punktu widzenia nie ma żadnych przeszkód w szukaniu metod przywracania słuchu - na żądanie osób głuchych, jak i przywracania popędu seksualnego do przeciwnej płci - na żądanie homoseksualistów. Na razie jednak chodzi o to, iż póki takich metod skutecznych, niedrogich i bezpiecznych, nie ma obu grupom należy się identyczna tolerancja z naszej strony i wszelka pomoc, jakiej oczekują, do tego by czuli się normalnie w społeczności, w której są mniejszością.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Głuchy może być tak samo niezadowolony ze swojego stanu - mimo że się taki urodził, jak homoseksualista... Analogia której zasadności bronisz z głuchym u laryngologa zrównuje ZABURZONEGO EMOCJONALNIE homoseksualistę u psychoterapeuty. A tu analogia nie zachodzi, chyba, że homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne uważasz.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | mayolina (2278 punktów) | >Analogia której zasadności bronisz, z głuchym u laryngologa zrównuje ZABURZONEGO EMOCJONALNIE homoseksualistę u psychoterapeuty. A tu analogia nie zachodzi, chyba, że się homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne uważasz.
A czy przypadkiem nie chodzi tylko i wyłącznie o to, że badania takie nie są reprezentatywne? I nie ważne o którą specjalizację chodzi? Osobiście homoseksualizmu nie uważam za zaburzenie emocjonalne, ale to nie znaczy, że homoseksualista nie potrzebuje pomocy psychologa: może pochodzić z rodziny, w której stygmatyzuje się homoseksualizm, jest presja by się ustatkował, założył rodzinę, dał dziadkom wnuki, a w dodatku znajomi linkują mu stronę 'psychologa', który twierdzi, że homoseksualizm jest do wyleczenia.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > nie znaczy, że homoseksuaista nie potrzebuje pomocy psychologa: Pomocy psychologa może potrzebować także głuchy.
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | mayolina (2278 punktów) | >Pomocy psychologa może potrzebować także głuchy. pomocy psychologa może szukać rudowłosy, niewidzący, sex symbol... Co nie zmienia faktu, że badania jedynie wśród pacjentów z problemami psychologicznymi dają zafałszowany obraz rzeczywistości, gdyż grupa nie jest reprezentatywna. Stąd, między innymi, krytyka badań Marca Regnerusa, który negatywny wpływ homoseksualizmu rodzica na dziecko badał zawężając materiał badawczy do rodzin z problemami (zdrada małżeńska, rozwód).
|
|
| | | | | |  | 4 na 8 | Frank Holman (5897 punktów) | >>Głuchy może być tak samo niezadowolony ze swojego stanu - mimo że się taki urodził, jak homoseksualista... >Analogia której zasadności bronisz z głuchym u laryngologa zrównuje ZABURZONEGO EMOCJONALNIE homoseksualistę u psychoterapeuty. A tu analogia nie zachodzi, chyba, że homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne uważasz. > Nie stosuj psychologii wyparcia proszę. Zrozum, że osoba niesłysząca lub niewidoma od urodzenia ma takie samo prawo do czucia się normalną, mimo iż jest w mniejszości, jak i do marzeń o słyszeniu lub widzeniu. Tak samo homoseksualista, ma prawo zarówno do poczucia normalności, jak i do chęci zmiany swojej "natury". Zrozum, iż istotą chorób psychicznych było i często jest ich nierzadko leczenie obowiązkowe tak czy inaczej. W tym kontekście wykreślenie homoseksualizmu z katalogu zaburzeń to bardzo ważna sprawa. Ale jeśli ma się to wiązać z odbieraniem komukolwiek prawa do marzeń by być takim jak inni, to nieuczciwe myślenie. Ja nie widzę przeszkód w badaniach nad "lekiem na homoseksualizm" (sposobami zmian orientacji, czy płci, czy w ogóle nad zasadami działania ludzkiego organizmu, tak aby można było czynić w nim na życzenie dowolne modyfikacje w kierunku każdego występującego w naturze wariantu); problemem będzie gdyby miał być on aplikowany obowiązkowo, albo gdyby osoby nie godzące się na dobrowolną aplikację, byłyby znów dyskryminowane. Czym wg CIebie różni się człowiek, który urodził się jako ten który nie widzi lub nie słyszy od człowieka, który urodził się jako ten, którego nie pociągają seksualnie osoby tej innej płci. Obaj się po prostu urodzili nie jako jedyni, ale jako mniejszość w grupie dzisiaj narodzonych noworodków. I tyle. NIE? Ale niewidomy lub niesłyszący ma prawo chcieć widzieć lub słyszeć, ale homo- nie ma prawa chcieć podniecać się jak hetero- Bo? To wszystko to jest ciągle trwający proces. Na razie homo- są na etapie konieczności podkreślania swojej normalności, aby zwalczyć dyskryminację. Przyjęcie, iż nie mogą chcieć się zmienić to moim zdaniem ciągle wyraz dyskryminacji, bo zwykle jest on wykorzystywany przez takie ludzkie ścierwa jak p. Pawłowicz, która w zanadrzu znów ma obowiązkowe siłowe leczenie zwyrodnialców. Ale to wszystko może minąć, wraz z postępami medycyny.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Zrozum, że osoba niesłysząca lub niewidoma od urodzenia ma takie samo prawo do czucia się normalną,Rozumiem. Skąd Twoje domniemywanie, że nie?
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | sawra (286 punktów) |
Mialam odpowiedziec i w pospiechu nacisnelam plus za wypowiedz - przepraszam za zamieszanie.
>Z racjonalnego punktu widzenia nie ma żadnych przeszkód w szukaniu metod przywracania słuchu - na żądanie osób głuchych, jak i przywracania popędu seksualnego do przeciwnej płci - na żądanie homoseksualistów.<
Jako heteroseksulalistka, nie potrafie sobie wyobrazic aby cokolwiek moglo mnie sklonic do zmiany mojej orientacji. Jestem swiecie przekonana, ze homoseksualisci maja tak samo. Absurdem zdaje mi sie "przywracanie" czegos czego nie mam, bo otoczenie mnie nie toleruje. Trzeba leczyc fobie, a nie dawac mozliwosc zmian pod ich wplywem.
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >Nie, jeżeli homoseksualista idzie do psychoterapeuty, to nie ma sugerowanej przez Ciebie analogii z sytuacją, gdy niesłyszący idzie do laryngologa. No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne. Oczywiście, że jest. Niedosłyszący idzie do laryngologa, osoba ze zwichniętą nogą do ortopedy, a osoba z problemami emocjonalnymi do terapeuty. Czy to ostatnie dotyczy tylko osób homoseksualnych? Bynajmniej. Czy problemy emocjonalne dotyczą jedynie sfery seksu? Absolutnie nie, to są problemy w relacjach z ludźmi - na gruncie rodzinnym, zawodowym, towarzyskim bądź sprawy innego typu powodujące dyskomfort. Ktoś cierpi na fobię, ktoś inny jest chorobliwie nieśmiały, ktoś ma problem z uzależnieniem (szeroki katalog) itd. i te "przypadki" spotyka się u terapeuty. Nie jest to jednak grupa, na podstawie której można dokonywać uogólnień. Homoseksualista bez problemów emocjonalnych nie trafi do terapeuty, tak jak osoba, która nie doznała urazu nie zgłosi się do ortopedy. Czy jakiś ortopeda twierdzi, że homoseksualiści są bardzo podatni na urazy, bo on na gruncie zawodowym innych nie spotkał?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Niedosłyszący idzie do laryngologa, osob ze zwichniętą nogą do ortopedy, a osoba z problemami emocjonalnymi do terapeuty. Czy to ostatnie dotyczy tylko osób homoseksualnych? Bynajmniej. No i dlatego, że bynajmniej, analogia między głuchym u laryngologa a homoseksualistą u psychoterapeuty nie zachodzi.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >>Niedosłyszący idzie do laryngologa, osob ze zwichniętą nogą do ortopedy, a osoba z problemami emocjonalnymi do terapeuty. Czy to ostatnie dotyczy tylko osób homoseksualnych? Bynajmniej. >No i dlatego, że bynajmniej, analogia między głuchym u laryngologa a homoseksualistą u psychoterapeuty nie zachodzi. Nie zachodzi tylko dlatego, że laryngolog może już coś zmienić czasami, w zależności od przyczyny niesłyszenia lub pogorszenia słyszenia, natomiast psychoterapeuta nie może. Oczywiście jest wysokie prawdopodobieństwo, że nigdy nie będzie mógł, a jeśli zostaną wymyślone metody "przeprogramowywania" preferencji seksualnych (na życzenie oczywiście), nie będzie ich stosował psychoterapeuta....
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 | Anna Salman (16360 punktów) | >... analogia między głuchym u laryngologa a homoseksualistą u psychoterapeuty nie zachodzi. Zachodzi o tyle, że do specjalisty zgłaszają się jedynie osoby z określonymi problemami, więc jest to specyficzna grupa, co wyjaśniła już powyżej mayolina. Przyjęłaś założenie, że osoba homoseksualna zgłasza się do terapeuty, bo przeszkadza jej, że jest homoseksualna. A to niby czemu? Przecież tak jak hetero może pójść tam z różnych powodów - spadek potencji, spadek zainteresowania partnerem / partnerką, równoczesne zainteresowanie różnymi partnerami (co może zagrażać trwałości związku), chorobliwa zazdrość o partnera / partnerkę itd. To są takie same związki, takie same problemy, rozczarowania i uniesienia, jak u innych. Problem w tym, że terapeuta ma kontakt tylko z osobami mającymi problem, a nie z pozostałymi, którzy problemów nie mają, stąd nie powinien stosować uogólnień.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Przyjęłaś założenie, że osoba homoseksualna zgłasza się do terapeuty, bo przeszkadza jej, że jest homoseksualna. Nie przyjęłam takiego założenia, przeciwnie, podważając zasadność Twojej analogii zwalczam je u Ciebie.
A gdzie u mnie widzisz to założenie?
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | > >Przyjęłaś założenie, że osoba homoseksualna zgłasza się do terapeuty, bo przeszkadza jej, że jest homoseksualna.> Nie przyjęłam takiego założenia, przeciwnie, podważając zasadność Twojej analogii zwalczam je u Ciebie.A niby co zwalczasz, bo jakoś nigdzie nie pisałam, ze homoseksualizm sam w sobie uważam za zaburzenie, co nie oznacza, że osoba homoseksualna nie może być zaburzona emocjonalnie, tak jak i heteroseksualna. Zaburzenia emocjonalne, analogicznie jak choroby, urazy mechaniczne itd. nie są powiązane z orientacją, lecz z cechami dziedzicznymi, środowiskowymi, czy też z unikalną - indywidualną biografią (np. wydarzenia powodujące traumę). > A gdzie u mnie widzisz to założenie?Właśnie w tej pozornej obronie homoseksualistów (nie wiadomo przed czym), która wygląda na projekcję własnych, tłumionych uprzedzeń. Cytat:Analogia której zasadności bronisz z głuchym u laryngologa zrównuje ZABURZONEGO EMOCJONALNIE homoseksualistę u psychoterapeuty. A tu analogia nie zachodzi, chyba, że homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne uważasz. Czy gdyby dyskusja toczyła się na temat osób heteroseksualnych zaburzonych emocjonalnie zadałabyś takie pytanie? Nie sądzę.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >nigdzie nie pisałam, ze homoseksualizm sam w sobie uważam za zaburzenie A ja nie pisałam, że pisałaś, wyważasz otwarte drzwi.
>>A gdzie widzisz u mnie to założenie? >Właśnie w tej pozornej obronie homoseksualistów Nie bronię homoseksualistów. Wcale.
>Czy gdyby dyskusja toczyła się na temat osób heteroseksualnych zaburzonych emocjonalnie zadałabyś takie pytanie? Nie odniosłam się do zagadnienia homoseksualizmu, krytykuję jedynie Twoją metodę argumentowania. Dostałaś ponad 20 punktów za alogiczny wywód, badam więc jak to tu jest z logiką.
>Nie sądzę. Zagalopowałaś się, Twój sąd tylko dla Ciebie ma wartość.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >A ja nie pisałam, że pisałaś, wyważasz otwarte drzwi. Ale podjęłaś dyskusję w taki sposób, jakbyś polemizowała z moim (nie wyrażonym) poglądem. >Nie odniosłam się do zagadnienia homoseksualizmu, krytykuję jedynie Twoją metodę argumentowania. OK, wiec od początku. Ktoś zajmujący się terapią (nieważne czego) tworzy teorię na temat grupy, którą łączy jedna, uwarunkowana genetycznie cecha - homoseksualistów, (choć równie dobrze mogliby to być zielonoocy, czy osoby powyżej 180 cm wzrostu) tylko na podstawie przypadków, które leczy. Dokonuje uogólnień, nie mając żadnej grupy porównawczej - analogicznie homo, blondynek itd., nie leczących się, bo nie mają potrzeby. Więc analogia pomiędzy jakimkolwiek lekarzem, a tymże terapeutą zdecydowanie zachodzi, tyle że ten ostatni czuje się nie wiedzieć czemu upoważniony do wyrażania takich uogólnień, a lekarze tego nie czynią.
>... Twój sąd tylko dla Ciebie ma wartość. Co nie znaczy, że nie mogę go wyrażać. Na tym polega wolność słowa.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Dokonuje uogólnień, nie mając żadnej grupy porównawczej Nie potrzeba grupy porównawczej do spostrzeżenia, że jeśli homoseksualistów w populacj jest np. 5%, a wśród pacjentów poradni psychologicznej ten odsetek jest wyraźnie wyższy to mają oni problemy emocjonalne, co postulował sapiens. I nie odpowiada to sytuacji niedosłysząmcych u laryngologa, bo oni są - mówiąc kolokwialnie - u swojego specjalisty.
>>... Twój sąd tylko dla Ciebie ma wartość. >Co nie znaczy, że nie mogę go wyrażać. Czy gdyby chodziło o Twojego szefa, też częstowałabyś go pejoratywnymi przypuszczeniami na jego temat? Nie sądzę.
>Na tym polega wolność słowa. Na pisaniu DÓPA na murze też.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Frank Holman (5897 punktów) | > >Dokonuje uogólnień, nie mając żadnej grupy porównawczej> Nie potrzeba grupy porównawczej do spostrzeżenia, że jeśli homoseksualistów w populacj jest np. 5%, a wśród pacjentów poradni psychologicznej ten odsetek jest wyraźnie wyższy to mają oni problemy emocjonalne,Hehehehe, dobre  A co jeśli oznacza to przede wszystkim, iż homoseksualiści np. mogą być grupą mającą mniejsze zahamowania w korzystaniu ze specjalistów tego typu, niż reszta przekroju społecznego, gdzie (zwłaszcza w zacofanych społeczeństwach, jak polskie - co chyba dość dobrze udowodniono) takie zahamowania są po prostu powszechne?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >A co jeśli oznacza to przede wszystkim, iż homoseksualiści np. mogą być grupą mającą mniejsze zahamowania w korzystaniu ze specjalistów tego typu, niż reszta przekroju społecznego... ? W takim przypadku analogia Anny Salman jest tym bardziej chybiona.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | > Nie potrzeba grupy porównawczej do spostrzeżenia, że jeśli homoseksualistów w populacji jest np. 5%, ...Akurat rzeczywistej liczebności tej grupy nie można określić, z różnych względów. > ... I nie odpowiada to sytuacji niedosłyszących u laryngologa, bo oni są ... u swojego specjalisty.Każdy korzystający z pomocy specjalisty w określonej dziedzinie "jest u swojego". Problemy emocjonalne są zresztą kwalifikowane, jako jednostki chorobowe. > Czy gdyby chodziło o Twojego szefa, też częstowałabyś go pejoratywnymi przypuszczeniami na jego temat? Nie sądzę.A jakież to pejoratywne przypuszczenie na Twój temat wyraziłam?  > Na pisaniu DÓPA na murze też.To już raczej wandalizm i kształtowanie złych wzorców językowych w przestrzeni publicznej.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Akurat rzeczywistej liczebności tej grupy nie można określićNiekonecznie jest to potrzebne, przy znacznym odsetku homoseksualistów wśród pacjentów - nie jest. > Każdy korzystający z pomocy specjalisty w określonej dziedzinie "jest u swojego".Homoseksualista u terapeuty leczącego zaburzenia emocjonalne też jest u "swojego"? > A jakież to pejoratywne przypuszczenie na Twój temat wyraziłam? Jeżeli uważasz, że homoseksualistów powinno się oceniać wg innych kryteriów niż heteroseksualistów, to żadne. > To już raczej wandalizm i kształtowanie złych wzorców językowych w przestrzeni publicznej.Jak Ty piszesz co chcesz, to jest wolność słowa, a gdy inni, to już "raczej" coś innego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | > ...przy znacznym odsetku homoseksualistów wśród pacjentów - nie jest.Jeżeli mamy stwierdzić, czy wśród pacjentów terapeuty występuje nadreprezentacja homoseksualistów, to najpierw musimy znać rzeczywiste proporcje w społeczeństwie. > Homoseksualista u terapeuty leczącego zaburzenia emocjonalne też jest u "swojego"?Oczywiście, tak jak heteroseksualista - każdy z nich miał jakiś problem emocjonalny, więc się zgłosili na terapię. Czy homoseksualista powinien ze swoimi problemami emocjonalnymi iść do stomatologa? > >A jakież to pejoratywne przypuszczenie na Twój temat wyraziłam? > Jeżeli uważasz, że homoseksualistów powinno się oceniać wg innych kryteriów niż heteroseksualistów, to żadne.Bynajmniej i nigdy, w żadnej wypowiedzi czegoś takiego nie sugerowałam, ale nie widzę związku z owym ponoć pejoratywnym przypuszczeniem na Twój temat. > Jak Ty piszesz co chcesz, to jest wolność słowa, a gdy inni, to już "raczej" coś innego? Wolność słowa dotyczy przekazu treściowego, a nie ortografii, gramatyki, ani dewastacji przestrzeni publicznej. To są różne sprawy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Jeżeli mamy stwierdzić, czy wśród pacjentów terapeuty występuje nadreprezentacja homoseksualistów, to najpierw musimy znać rzeczywiste proporcje w społeczeństwie.Nasza wiedza co do odsetka homoseksualistów w populacji nie jest zerowa, ale nawet dla amatorskich szacunków przy pewnych proporcjach twierdzenie "sapiensa" może być uprawnione. Co - dodam dla porządku - nie znaczy, że podzielam, lub nie zdanie "sapiensa", cały czas idzie mi bowiem o logikę Twojej argumentacji z 29 stycznia, której uległy aż 23 osoby. > >Homoseksualista u terapeuty leczącego zaburzenia emocjonalne też jest u "swojego"?> OczywiścieTym "oczywiście" zrównałaś homoseksualizm z zaburzeniem emocjonalnym, do tego nie posunął się nawet Twój oponent "sapiens". > Czy homoseksualista powinien ze swoimi problemami emocjonalnymi iść do stomatologa?W niektórych wypadkach pewnie tak...  Ale niezależnie kto z czym do kogo pójdzie, stomatolog jest lekarzem osób z chorym uzębieniem, psychoterapeuta jest specjalistą od osób mających problemy emocjonalne, a seksuolog - od mających problemy seksualne. I żaden stomatolog nie jest "lekarzem homoseksualistów", to nie jest "ich lekarz". > >Jeżeli uważasz, że homoseksualistów powinno się oceniać wg innych kryteriów niż heteroseksualistów, to żadne.> Bynajmniej, i nigdy, w żadnej wypowiedzi czegoś takiego nie sugerowałamWięc dlaczego w swojej wypowiedzi z 5 stycznia (ostatni akapit) twierdziłaś, że gdyby dyskusja toczyła się na temat osób heteroseksualnych moje pytaniebynie padło? > Wolność słowa dotyczy przekazu treściowego, a nie ortografii, gramatyki, ani dewastacji przestrzeni publicznej.Dlaczego więc mój przykład wolności słowa oceniłaś wg tych kryteriów?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | >... cały czas idzie mi bowiem o logikę Twojej argumentacji z 29 stycznia, której uległy aż 23 osoby. Zaczynam się zastanawiać, czy Ty masz problem z logiką mojej argumentacji, czy z punktacją za wypowiedź. Zasada tej ostatniej jest prosta (wiem po sobie) - jak się komuś nie chce wpisywać komentarza, to stawia plusa przy tym komentarzu, który jest najbardziej zbliżony własnego, niewyrażonego. Raczej nikt tu nie "ulega" argumentacji innych osób. >Tym "oczywiście" zrównałaś homoseksualizm z zaburzeniem emocjonalnym, do tego nie posunął się nawet Twój oponent "sapiens". Fajnie, że obcięłaś końcówkę, było "oczywiście, tak jak heteroseksualista". Innymi słowy - każda osoba, która ma problem emocjonalny jeśli zgłasza się do specjalisty leczącego takie zaburzenia, jest "u swojego". Wcześniej już pisałam, jakie mogą być zaburzenia emocjonalne - chociażby fobie społeczne, chorobliwa nieśmiałość, stany lękowe. Dlaczego niby homoseksualista nie może mieć takich zaburzeń? Czy to inny rodzaj człowieka? I dlaczego z maniackim uporem wmawiasz mi, że uważam homoseksualizm za zaburzenie samo w sobie? Z tego wywnioskowałam, że masz z tym jakiś problem. >... stomatolog jest lekarzem osób z chorym uzębieniem, psychoterapeuta jest specjalistą od osób mających problemy emocjonalne, a seksuolog - od mających problemy seksualne. Ależ to była właśnie logika pierwszego wywodu, który tak Cię oburzył. >I żaden stomatolog nie jest "lekarzem homoseksualistów", to nie jest "ich lekarz". Stomatolog jest lekarzem osób z chorym uzębieniem, a terapeuta osób z zaburzeniami. I każdy pacjent może spokojnie uznać, że w odnośnym przypadku jest to "jego" lekarz. >Więc dlaczego w swojej wypowiedzi z 5 stycznia (ostatni akapit) twierdziłaś, że gdyby dyskusja toczyła się na temat osób heteroseksualnych moje pytanie by nie padło? Właśnie dlatego - odmawianie homoseksualistom prawa do zaburzeń jest, delikatnie rzecz ujmując, nieracjonalne. Dotyczą ich wszelkiego rodzaju choroby i dysfunkcje, jak w przypadku hetero, >>Wolność słowa dotyczy przekazu treściowego, a nie ortografii, gramatyki, ani dewastacji przestrzeni publicznej. >Dlaczego więc mój przykład wolności słowa oceniłaś wg tych kryteriów? Bo słowo "dópa" nie zawiera treści, jedynie błąd ortograficzny, a pisanie na murze, nie wnoszące treści w przestrzeń publiczną to wandalizm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 5 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Zaczynam się zastanawiać, czy Ty masz problem z logiką mojej argumentacji, czy z punktacją za wypowiedź. Nie łam sobie główki, bo nie szukam u Ciebie pomocy.
>Fajnie, że obcięłaś końcówkę, Dzięki temu zabiegowi Twoje "oczywiście" stało się oczywistsze.
>Wcześniej już pisałam, jakie mogą być zaburzenia emocjonalne - chociażby fobie społeczne, chorobliwa nieśmiałość, stany lękowe. Dlaczego niby homoseksualista nie może mieć takich zaburzeń? Czy to inny rodzaj człowieka? I dlaczego z maniackim uporem wmawiasz mi, że uważam homoseksualizm za zaburzenie samo w sobie? Z tego wywnioskowałam, że masz z tym jakiś problem. Z tego, że homoseksualiści mogą mieć problemy wywnioskowałaś, że ja je mogę mieć???
>wmawiasz mi, że uważam homoseksualizm za zaburzenie samo w sobie Gdzie ja Ci to wmawiam? Zacytuj, proszę.
>>... stomatolog jest lekarzem osób z chorym uzębieniem, psychoterapeuta jest specjalistą od osób mających problemy emocjonalne, a seksuolog - od mających problemy seksualne. >Ależ to była właśnie logika pierwszego wywodu, który tak Cię oburzył. To co mnie (powiedzmy) oburzyło, to nie powyżej przedstawiona logika, lecz Twoja analogia między głuchym u laryngologa a homoseksualistą u psychoterapeuty. Nie zachodzi tu analogia, bo o ile ten pierwszy jest u lekarza od definiującej tego pacjenta przypadłości (czyli "u swojego"), to już ten drugi - nie. Chyba, że wskazujący na taką analogię uważa homoseksualistę za z definicji zaburzonego emocjonalnie.
>Stomatolog jest lekarzem osób z chorym uzębieniem, a terapeuta osób z zaburzeniami. I każdy pacjent może spokojnie uznać, że w odnośnym przypadku jest to "jego" lekarz. No ale czy homoseksualista u dentysty w sposób uprawniony twierdziłby, że leczy go specjalista od homoseksualistów?
>odmawianie homoseksualistom prawa do zaburzeń jest, delikatnie rzecz ujmując, nieracjonalne A kto i gdzie odmawia homoseksualistom prawa do zaburzeń?
>słowo "dópa" nie zawiera treści, jedynie błąd ortograficzny Tyle samo treści ono zawiera, co Twoje chybione rojenia na mój temat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | Czyżbyśmy uczestniczyły w konkursie na najdłuższą wymianę zdań na forum? > Dzięki temu zabiegowi Twoje "oczywiście" stało się oczywistsze.Tak, faktycznie - wyrwanie słowa z kontekstu, dołożenie treści, której nie było, a następnie polemika z własnymi wymysłami jest oczywiste. Z taką metodą argumentacji - konsekwentnie niekonsekwentną spotkałam się już kilka lat temu, ale wówczas byli to ludzie z OD. > Z tego, że homoseksualiści mogą mieć problemy wywnioskowałaś, że ja je mogę mieć???Wywnioskowałam z Twoich wypowiedzi. Wciąż dyskutujesz z własnym wyobrażeniem tego, co ponoć ja sądzę. > >wmawiasz mi, że uważam homoseksualizm za zaburzenie samo w sobie> Gdzie ja Ci to wmawiam? Zacytuj, proszę.To przeczytaj sama siebie poniżej: > Cytat:... Chyba, że wskazujący na taką analogię uważa homoseksualistę za z definicji zaburzonego emocjonalnie. > No ale czy homoseksualista u dentysty w sposób uprawniony twierdziłby, że leczy go specjalista od homoseksualistów?A czy homoseksualista u terapeuty twierdzi, że leczy go specjalista od homoseksualistów, czy specjalista od problemów emocjonalnych? > >słowo "dópa" nie zawiera treści, ...> Tyle samo treści ono zawiera, co Twoje chybione rojenia na mój temat.Nerwy puszczają? To odpuść sobie dalszą dyskusję. Tu jest taka możliwość blokowania na forum. Skorzystaj - nie będziesz widziała moich wypowiedzi. Obie odpoczniemy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > wyrwanie słowa z kontekstuCzyżby Twoje "oczywiście" wskutek zacytowania utraciło istotę swej oczywistości? > dołożenie treści, której nie byłoJakie "dołożenie treści", czyżbym przypisała Ci jakieś twierdzenia, których nie napisałaś? > >>wmawiasz mi, że uważam homoseksualizm za zaburzenie samo w sobie (cytat z wyp. z 10.02 g.20:46)> >Gdzie ja Ci to wmawiam? Zacytuj, proszę.> To przeczytaj sama siebie poniżej:> Cytat:... Chyba, że wskazujący na taką analogię uważa homoseksualistę za z definicji zaburzonego emocjonalnie. (cytat z wyp. z 11.02 g.00:08)Z czego wynika, że już 10 lutego nie spodobało Ci się co napiszę 11 lutego - he he. Ale nawet pomijając tę Twoją cudownościową "antycypację", to zauważ, że jeśli w zacytowanym twierdzeniu rozpoznałaś siebie, to znaczy, że spełniasz (niezacytowany tutaj) warunek, którego to twierdzenie dotyczy. > >No ale czy homoseksualista u dentysty w sposób uprawniony twierdziłby, że leczy go specjalista od homoseksualistów?> A czy homoseksualista u terapeuty twierdzi, że leczy go specjalista od homoseksualistów, czy specjalista od problemów emocjonalnych?Ano właśnie. A niedosłyszącego leczy lekarz od niedosłyszących, i dlatego tamta Twoja analogia nie zachodzi. > Nerwy puszczają?Nie moje nerwy się tu posypały, lecz Twoje argumenty. Bo wbrew pozorom, którym akurat Ty, jako uczestniczka dyskusji ulec nie powinnaś, nie jest to pyskówka, lecz nieuchronność wynikająca z mojego rzeczowego ustosunkowania się do Twojej na mój temat insynuacji. A to, że twierdzenia Twoje okazały się sprzeczne z zamierzonymi, sobie tylko zawdzięczasz. Prześledź może ponownie tę część naszej wymiany zdań, otwiera je ostatnia kwestia Twojej wypowiedzi z 05.02 g.10:44... Ty: Czy gdyby dyskusja toczyła się na temat osób heteroseksualnych zaburzonych emocjonalnie zadałabyś takie pytanie? Nie sądzę. ja: Zagalopowałaś się, Twój sąd tylko dla Ciebie ma wartość. Ty: Co nie znaczy, że nie mogę go wyrażać. Na tym polega wolność słowa. ja: Na pisaniu DÓPA na murze też. Ty: To już raczej wandalizm i kształtowanie złych wzorców językowych w przestrzeni publicznej. ja: Jak Ty piszesz co chcesz, to jest wolność słowa, a gdy inni, to już "raczej" coś innego? Ty: Wolność słowa dotyczy przekazu treściowego, a nie ortografii, gramatyki, ani dewastacji przestrzeni publicznej. To są różne sprawy. ja: Dlaczego więc mój przykład wolności słowa oceniłaś wg tych kryteriów? Ty: Bo słowo "dópa" nie zawiera treści, jedynie błąd ortograficzny, a pisanie na murze, nie wnoszące treści w przestrzeń publiczną to wandalizm. ja: Tyle samo treści ono zawiera, co Twoje chybione rojenia na mój temat. Ty: Nerwy puszczają? To odpuść sobie dalszą dyskusję. Tu jest taka możliwość blokowania na forum. Skorzystaj - nie będziesz widziała moich wypowiedzi. Obie odpoczniemy. W tym miejscu wyjaśnię, iż co do treści, to błędnie zapisana "dupa" jako mimo wszystko posiadająca niezliczoną ilość realnych desygnatów, ma grubą treściową przewagę nad błędnym Twoim na mój temat domniemaniem. Jeśli chcesz od dyskusji odpocząć, to przecież możesz mi nie odpowiadać, a jeśli chcesz uczynić swoje wypowiedzi niewidocznymi, możesz ich po prostu nie publikować...  Ja jeszcze na razie wolę tu "pisać w sposób widoczny", więc wracając do naszego meritum powtórzę, że póki homoseksualizmu nie uważamy za zaburzenie emocjonalne, sugerowana przez Ciebie analogia pomiędzy homoseksualistą u psychoterapeuty, a niedosłyszącym u laryngologa nie zachodzi, argumentu "sapiensa" więc nie utrąciłaś. Co oczywiście nie znaczy, że "sapiens" ma rację, lecz że źle się za obalanie jego twierdzenia zabrałaś. Ale jeżeli mimo tak oczywistego błędu dostałaś ponad dwadzieścia głosów, to ja widzę w tym upadek pochwałę politycznej poprawności kosztem logicznego myślenia tutejszej społeczności. Uważam, że to za niebezpieczny na tym portalu trend i jeśli on się utrzyma, to wkrótce pewnie i ja zechcę uczynić swoje wypowiedzi "niewidocznymi na forum". Na razie przepełniona nadzieją na racjonalniejsze jutro klikam "Odpowiedz".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | > Czyżby Twoje "oczywiście" wskutek zacytowania utraciło istotę swej oczywistości?Pojedyncze słowa mają różny sens w różnym kontekście, więc usuwając ten kontekst zmienia się sens wypowiedzi. > Z czego wynika, że już 10 lutego nie spodobało Ci się co napiszę 11 lutego - he he.To może wcześniejsze - z 2 lutego: Cytat:No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne. Po prostu wpuściłaś się trochę negując moje wcześniejsze spostrzeżenie, a za chwilę w tej samej odpowiedzi powtórzyłaś ową sugestię. Nie mogłam się oprzeć, żeby tego nie wykorzystać. > Ano właśnie. A niedosłyszącego leczy lekarz od niedosłyszących, i dlatego tamta Twoja analogia nie zachodzi.Dokładny cytat z 29 stycznia: Cytat:OK, ale kto idzie do terapeuty, jak nie osoba, która ma problem. Równie dobrze seksuolodzy mogliby wydać statystyki, że osoby heteroseksualne mają problemy ze współżyciem, polscy laryngolodzy, że Polacy nie dosłyszą, bo większość pacjentów zgłasza się z tym problemem, a w dodatku procent niepolskich pacjentów jest bliski zero. To taka logika. Gdzie tu stwierdzenie, że homoseksualista idzie do terapeuty, bo jest homoseksualistą? Idzie osoba, która ma problem (wymagający pomocy terapeuty), analogicznie jak do laryngologa osoba mająca problem ze słuchem, czy z gardłem. Stąd też grupa osób kontaktujących się ze specjalistą nie może być reprezentatywna. > Nie moje nerwy się tu posypały, lecz Twoje argumenty.Nie wydaje mi się - po prostu trochę się zacięłaś na własnej argumentacji, zamiast uważnie przeczytać. > Bo wbrew pozorom, ... nie jest to pyskówka, lecz nieuchronność wynikająca z mojego rzeczowego ustosunkowania się do Twojej na mój temat insynuacji. A to, że twierdzenia Twoje okazały się sprzeczne z zamierzonymi, sobie tylko zawdzięczasz. Prześledź może ponownie tę część naszej wymiany zdań, otwiera je ostatnia kwestia Twojej wypowiedzi z 05.02 g.10:44...> Ty: Czy gdyby dyskusja toczyła się na temat osób heteroseksualnych zaburzonych emocjonalnie zadałabyś takie pytanie? Nie sądzę.I nadal podtrzymuję swoje stanowisko. Przeszłaś z ogromna łatwością od mojego określenia "osoba, która ma problem" do "homoseksualista", ignorując dalszą część wypowiedzi. To jest manipulacja w celu podparcia swojego stanowiska. ... > W tym miejscu wyjaśnię, iż co do treści, to błędnie zapisana "dupa" jako mimo wszystko posiadająca niezliczoną ilość realnych desygnatów, ma grubą treściową przewagę nad błędnym Twoim na mój temat domniemaniem.Ja owych desygnatów nie dostrzegam, więc przynajmniej w stosunku do mnie ów przekaz treściowy jest chybiony. > ...wracając do naszego meritum powtórzę, że póki homoseksualizmu nie uważamy za zaburzenie emocjonalne, sugerowana przez Ciebie analogia pomiędzy homoseksualistą u psychoterapeuty, a niedosłyszącym u laryngologa nie zachodzi, ...Wyjaśnienie jak wyżej - jakakolwiek osoba u terapeuty jest odpowiednikiem jakiejkolwiek osoby u laryngologa. BTW - homoseksualizm już nie jest uważany za zaburzenie, ani chorobę przez WHO, dawniej był. > ... źle się za obalanie jego twierdzenia zabrałaś.To może napisz, jak by było dobrze, żebym w przyszłości nie popełniała takich oczywistych błędów i żeby "tutejsza społeczność" (cokolwiek to znaczy) nie upadła przeze mnie ze szczętem. ... > Uważam, że to za niebezpieczny na tym portalu trend ...Tak, faktycznie - nie było tu dotąd ani głupszych / mniej logicznych wypowiedzi, niż moja, ani punktów za głupie teksty, ani nadmiernej politycznej poprawności w pewnych sprawach, ani wręcz przeciwnie - wypowiedzi szowinistycznych, czy łamiących tabu. Może nie zauważyłam - jesteś nowym redaktorem naczelnym portalu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Pojedyncze słowa mają różny sens w różnym kontekście, więc usuwając ten kontekst zmienia się sens wypowiedzi. Na co więc pominięcie kontekstu zmieniło Twoje "oczywiście,"? Gdybyś napisała "oczywiście, że nie", pominięcie byłoby nadużyciem, Ty jednak swym "oczywiście" odpowiedziałaś twierdząco na pytanie "czy homoseksualista u psychoterapeuty jest u "swojego" specjalisty?", więc jaki masz problem?
>No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne. Powyższe o tyle jest o Tobie, o ile spełniasz podkreślony warunek. Spełniasz?
>Gdzie tu stwierdzenie, że homoseksualista idzie do terapeuty, bo jest homoseksualistą? A gdzie ja piszę, że to wprost stwierdzasz? Ja Ci zarzucam chybienie w sprawie analogii między homoseksualistą u psychoterapeuty a niedosłyszącym u laryngologa. Niedosłyszący jest u "swojego" lekarza, a homoseksualista u psychoterapeuty u "jakiegokolwiek".
>Idzie osoba, która ma problem (wymagający pomocy terapeuty), analogicznie jak do laryngologa osoba mająca problem ze słuchem, czy z gardłem. Stąd też grupa osób kontaktujących się ze specjalistą nie może być reprezentatywna. Przecież wg "sapiensa" nie odsetek homoseksualistów u psychologa miał dowodzić odsetka homoseksualistów w społeczeństwie, lecz nadreprezentacja homoseksualistów u psychologów miała dowodzić słabej kondycji psychicznej tej grupy.
>trochę się zacięłaś na własnej argumentacji, zamiast uważnie przeczytać. Może napisz co wg Ciebie nieuważnie przeczytałam.
>Przeszłaś z ogromna łatwością od mojego określenia "osoba, która ma problem" do "homoseksualista", ignorując dalszą część wypowiedzi. To jest manipulacja... Wypowiedź do której odniosłaś powyższe zarzuty nie zawiera wskazanych treści, więc trudno zgadnąć o co chodzi.
>Ja owych desygnatów nie dostrzegam, więc przynajmniej w stosunku do mnie ów przekaz treściowy jest chybiony. Fakty nie chybiają, bo same są sednem. I obywają się bez ich dostrzegania.
>jakakolwiek osoba u terapeuty jest odpowiednikiem jakiejkolwiek osoby u laryngologa. Ale jest możliwe ustalenie, że wśród "jakichkolwiek pacjentów psychoterapeuty" wystąpiła nadreprezentacja "homoseksualistów" (oczywiście o ile takie zjawisko ma miejsce), podczas gdy "jakiekolwiek osoby niedosłyszące" u laryngologa w całości są i pozostaną "jakimikolwiek osobami niedosłyszącymi".
>>... źle się za obalanie jego twierdzenia zabrałaś. >To może napisz, jak by było dobrze Np. dobrze jest nie robić wcale, jeśli miałoby się robić źle.
>jesteś nowym redaktorem naczelnym portalu? Nie, ale dziękuję za uznanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >...Gdybyś napisała "oczywiście, że nie", ... To nie byłoby zgodne z intencją - przecież uznałam, że tak i tak samo, jak heteroseksualista. Wcześniej pisałam o osobie u terapeuty, nie wchodząc w kwestię orientacji, więc zanegowałabym własne twierdzenie. A problemów z wyrażaniem własnego zdania nie miewam. >A gdzie ja piszę, że to wprost stwierdzasz? Ja Ci zarzucam chybienie w sprawie analogii ... A ja nadal te analogię dostrzegam - homo, czy hetero może być zaburzony emocjonalnie, więc zgłasza się do terapeuty, tak jak zgłosiłby się do stomatologa z bólem zęba. >Przecież wg "sapiensa" nie odsetek homoseksualistów u psychologa miał dowodzić odsetka homoseksualistów w społeczeństwie, lecz nadreprezentacja homoseksualistów u psychologów miała dowodzić słabej kondycji psychicznej tej grupy. Tyle, że wyciąganie wniosków na podstawie niereprezentatywnej grupy (bo wszyscy mają problemy emocjonalne) jest nadużyciem. W sprawie owej "nadreprezentacji" już pisałam - nie wiadomo, jaki jest odsetek ludzi o tej orientacji, bo część się nawet nie ujawnia, więc używanie takich określeń jest nadużyciem. >Może napisz co wg Ciebie nieuważnie przeczytałam. Chyba całość. >Wypowiedź do której odniosłaś powyższe zarzuty nie zawiera wskazanych treści, więc trudno zgadnąć o co chodzi. Ale Ty się odniosłaś do mojej wypowiedzi, która podważała jedynie logikę wnioskowania - jw. >Fakty nie chybiają, bo same są sednem. I obywają się bez ich dostrzegania. Tego już w ogóle nie zrozumiałam. >Ale jest możliwe ustalenie, że wśród "jakichkolwiek pacjentów psychoterapeuty" wystąpiła nadreprezentacja "homoseksualistów" (oczywiście o ile takie zjawisko ma miejsce), podczas gdy "jakiekolwiek osoby niedosłyszące" u laryngologa w całości są i pozostaną "jakimikolwiek osobami niedosłyszącymi". Bo z racji specyfiki zawodu laryngolog nie pyta o orientację. >Np. dobrze jest nie robić wcale, jeśli miałoby się robić źle. Sugestia, że mam się nie wypowiadać, bo ktoś uzna moją wypowiedź za błędną, złą, niewłaściwą itp.? Chyba się zagalopowałaś. Przecież pisałam już - masz opcję blokowania, można też ignorować czyjeś wypowiedzi. >Nie, ale dziękuję za uznanie. Raczej nie o to mi chodziło ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 6 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > przecież uznałam, że takI ja to Twoje "tak" wyeksponowałam, więc w czym problem? > A ja nadal te analogię dostrzegam - homo, czy hetero może być zaburzony emocjonalnie, więc zgłasza się do terapeuty, tak jak zgłosiłby się do stomatologa z bólem zęba.Tu wskazałaś inną analogię, nie tę omawiamy. > W sprawie owej "nadreprezentacji" już pisałam - nie wiadomo, jaki jest odsetek ludzi o tej orientacji, bo część się nawet nie ujawnia, więc używanie takich określeń jest nadużyciemNiekoniecznie, jeśli np. połowa pacjentów psychologa jest orientacji homoseksualnej, to zdecydowanie wskazuje to na problemy emocjonalne u tej grupy, bo na pewno homoseksualistów w populacji jest wyraźnie mniej niż 50%. Nikt jednak o tę wielkość "sapiensa" nie zapytał, więc jego argumentacja nie została obalona. > >Może napisz co wg Ciebie nieuważnie przeczytałam.> Chyba całość.To Ci powiem, że mnie bardzo przeceniasz. Ja w ogóle nie czytam co wypisujesz, a moje posty powstają dzięki temu, że po klawiaturze spaceruje kot sąsiadów.  > >Wypowiedź do której odniosłaś powyższe zarzuty nie zawiera wskazanych treści, więc trudno zgadnąć o co chodzi.> Ale Ty się odniosłaś do mojej wypowiedzi, która podważała jedynie logikę wnioskowania - jw.Jakie "podważanie logiki", zacytowany fragment był moją odpowiedzi na Twoją wypowiedź o treści ">Nerwy puszczają?". > >Fakty nie chybiają, bo same są sednem. I obywają się bez ich dostrzegania.> Tego już w ogóle nie zrozumiałam.Idzie o dópy, które istnieją bez Twojej łaski. > laryngolog nie pyta o orientacjęI nikt nie twierdzi, że pyta. > Sugestia, że mam się nie wypowiadać, bo ktoś uzna moją wypowiedź za błędną, złą, niewłaściwą itp.? Chyba się zagalopowałaś.Żadna sugestia, żadne zagalopowanie, zapytałaś jak mogłabyś postąpić lepiej, więc Ci odpowiedziałam. A w sumie to nie zgadzasz się, że lepiej nie robić czegoś wcale niż robić to źle? > masz opcję blokowania, można też ignorować czyjeś wypowiedzi.Odpisujesz mi i namawiasz mnie żebym tego nie czytała?  > >Nie, ale dziękuję za uznanie.> Raczej nie o to mi chodziło ...Wiem o co Ci chodziło, ale nie poczułam się ośmieszona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | > I ja to Twoje "tak" wyeksponowałam, więc w czym problem?Co Ty z tymi problemami? Ja ich nie miewam, przynajmniej nie w świecie wirtualnym. > Tu wskazałaś inną analogię, nie tę omawiamy.Dokładnie taką samą. To Ty przeszłaś od osoby do homoseksualisty i dalej sobie dyskutujesz ... tak sama ze sobą. > Niekoniecznie, jeśli np. połowa pacjentów psychologa jest orientacji homoseksualnej, ...Co nie zmienia faktu, że do terapeuty zgłaszają się tylko osoby z problemami emocjonalnymi, więc nie powinno się czynić uogólnień. Tym bardziej, że owe badania czynił jeden terapeuta. Bo gdyby się okazało, że procent pacjentów homoseksualnych np. u jakiegoś stomatologa jest zero, to co - nie miewają problemów z uzębieniem? A może po prostu ten gabinet omijają? > Jakie "podważanie logiki", zacytowany fragment był moją odpowiedzi na Twoją wypowiedź o treści ">Nerwy puszczają?".Tak? A z początku twierdziłaś, że chodzi o wypowiedź ze stycznia - tą pierwszą. > Idzie o dópy, które istnieją bez Twojej łaski.??? > A w sumie to nie zgadzasz się, że lepiej nie robić czegoś wcale niż robić to źle?Absolutnie się zgadzam, ale jestem również zdania, że dobre rady należy najpierw stosować do siebie. > Odpisujesz mi i namawiasz mnie żebym tego nie czytała? Odpowiadam przez grzeczność, ale od Ciebie jej nie oczekuję. > Wiem o co Ci chodziło, ...Chyba jednak nie bardzo ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Co Ty z tymi problemami? Ja ich nie miewamUleczyłam Cię jak widzę - ekspresowo.  > Dokładnie taką samą.Dokładnie to masz poniżej linki do oryginału tej analogii. > do terapeuty zgłaszają się tylko osoby z problemami emocjonalnymi, więc nie powinno się czynić uogólnień.Tyle, że "sapiens" nie czyni uogólnień, tylko powołuje się na autorytet: "[homoseksualiści] są niedojrzali... Proszę porozmawiać z psychoterapeutami". A Ty, choć nic nie wiemy o metodzie, która posłużyła do sformułowania sapiensowego twierdzenia, piszesz w najlepsze: "Równie dobrze [...] mogliby wydać statystyki [...] polscy laryngolodzy, że Polacy nie dosłyszą, bo większość pacjentów zgłasza się z tym problemem".Więc analogia jest błędna. Oraz nie pokrywa się z Twoją jej "taką samą" (jak twierdzisz) wersją. > owe badania czynił jeden terapeutaO jakich "owych badaniach" piszesz, kto w tym wątku wskazywał konkretne badania? > Tak? A z początku twierdziłaś, że chodzi o wypowiedź ze stycznia - tą pierwszą.Słucham? Gdzie ten początek? Zarzucasz mi fałsz, to podlinkuj sporną wypowiedź. > jestem również zdania, że dobre rady należy najpierw stosować do siebieSpytałaś, więc doradziłam, ale ja Ciebie o poradę nie prosiłam. > Odpowiadam przez grzeczność, ale od Ciebie jej nie oczekuję.Ja zaś odpowiadam w celu ustalenia prawdy i oczekuję od Ciebie skupienia się na faktach. > >Wiem o co Ci chodziło, ...> Chyba jednak nie bardzo ...  Oczywiście, że "chyba".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Anna Salman (16360 punktów) | > Uleczyłam Cię jak widzę - ekspresowo.  Wiesz, ta przepychanka przypomina mi dyskusję z przemądrzałą gimnazjalistką, przez co stała się ... nudna. Oczywiście mogłabym Cię teraz po prostu zignorować, ale korzystam z okazji, żeby się pożegnać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 5 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Wiesz, ta przepychanka... stała się ... nudna.Pewnie, logika to w istocie same zera i jedynki, ileż można!  > mogłabym Cię teraz po prostu zignorowaćAle nie dałaś rady?
|
|
| | | |  | 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | >>ale kto idzie do terapeuty, jak nie osoba, która ma problem. Równie dobrze seksuolodzy mogliby wydać statystyki, że osoby heteroseksualne mają problemy ze współżyciem, polscy laryngolodzy, że Polacy nie dosłyszą, bo większość pacjentów zgłasza się z tym problemem, a w dodatku procent niepolskich pacjentów jest bliski zero. To taka logika. >Nie, jeżeli homoseksualista idzie do psychoterapeuty, to nie ma sugerowanej przez Ciebie analogii z sytuacją, gdy niesłyszący idzie do laryngologa. No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne. Przepraszam, ale niestety manipulujesz. Nie o taką analogie chodziło. Przerobilas słowa oponentki, by jej przyłożyć. Annie Salman chodziło wyłącznie o to, ze w każdej dowolnie zdefiniowanej grupie znajda sie osoby, które chodzą do terapeuty. Chodzą tam i fizycy i prawnicy i murarze i z samego faktu, ze np. murarze tam chodzą jeszcze nic nie wynika. Jeśli ktoś ma problem to idzie do terapeuty, jeśli chce tam iść i czynia tak rownież pewnie i homoseksualiści.
Szukasz dziury w całym i podązasz śladami Elaspa. Przykro mi.
|
|
| | | | |  | 4 na 6 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Annie Salman chodziło wyłącznie o to, ze w każdej dowolnie zdefiniowanej grupie znajda sie osoby, które chodzą do terapeuty.A w grupie zdefiniowanej jako "niechodzący do terapeuty" nie ma takich osób.  > z samego faktu, ze np. murarze tam chodzą jeszcze nic nie wynika"Sapiens" napisał "porozmawiaj z terapeutami", nie wyjaśniając jak owi terapeuci uzasadnialiby takie stanowisko, a też nikt o dalsze wyjaśnienia nie prosił. Dlatego zastanowiłam się czy jest możliwe logicznie co twierdzi "sapiens", czyli czy sytuacja, w której psychoterapeuci zauważą, że jakaś grupa ma częściej niż reszta problemy może zajść. I ponieważ wymyśliłam taką sytuację, to logicznie sapiensowego twierdzenia obalić się nie da. Co innego gdyby spierano się fakty, np. badania, statystyki, ale oponentka dokonała analogii, czyli sięgnęła po logikę. Sapiens co do faktów może nie mieć racji, ale mnie nie o jego rację idzie, lecz o te dwadzieścia bezmyślnych kliknięć. Idzie o to, by Anna Salman i wszyscy klikający mieli większą szansę mieć rację w przyszłości i umieli jej bronić. > manipulujesz> Przerobilas słowa oponentki, by jej przyłożyć.> Szukasz dziury w całymOdnoś się do argumentów nie do mnie, ostatni raz odpowiadam Ci na post z personalnymi komentarzami.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | maceox (6766 punktów) | sapiens (o homoseksualistach):To, że są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami.Ta niedojrzałość może generować pedofilię i efebofilię, co doskonale widać na księżach homoseksualnych. Anna Salman:OK, ale kto idzie do terapeuty, jak nie osoba, która ma problem. Równie dobrze seksuolodzy mogliby wydać statystyki, że osoby heteroseksualne mają problemy ze współżyciem, polscy laryngolodzy, że Polacy nie dosłyszą, bo większość pacjentów zgłasza się z tym problemem, a w dodatku procent niepolskich pacjentów jest bliski zero. To taka logika > "Sapiens" napisał "porozmawiaj z terapeutami", nie wyjaśniając jak owi terapeuci uzasadnialiby takie stanowisko, a też nikt o dalsze wyjaśnienia nie prosił.I właśnie dokładnie dlatego Anna Salman bazując na tej tylko wypowiedzi Sapiensa odpowiedziała trafnym komentarzem. > Dlatego zastanowiłam się czy jest możliwe logicznie co twierdzi "sapiens", czyli czy sytuacja, w której psychoterapeuci zauważą, że jakaś grupa ma częściej niż reszta problemy może zajść. I ponieważ wymyśliłam taką sytuację,Właśnie dokładnie o to chodzi, że wymyśliłaś. Mi się to nie podoba, bo nie o to chodziło Sapiensowi (przynajmniej jak sama podkreśliłaś, on nic na ten temat wyraźnie nie napisał) i w związku z tym wcale nie do tego nawiązała Anna Salman. > oponentka dokonała analogii, czyli sięgnęła po logikę.I uczyniła to skutecznie, a raczej nikt nie miał problemów ze zrozumieniem ... prawie nikt. > Sapiens co do faktów może nie mieć racji, ale mnie nie o jego rację idzie, lecz o te dwadzieścia bezmyślnych kliknięć. Idzie o to, by Anna Salman i wszyscy klikający mieli większą szansę mieć rację w przyszłości i umieli jej bronić.25 w tej chwili i wszyscy są bezmyślni, a Ty jesteś mądra. Szkoda, że za swoją wypowiedź nie dostałaś żadnego plusa, ale u geniuszów to normalne. chętnie racjonalistka:Nie, jeżeli homoseksualista idzie do psychoterapeuty, to nie ma sugerowanej przez Ciebie analogii z sytuacją, gdy niesłyszący idzie do laryngologa. No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne W ogóle nie było w tekście Anny Salman takiej analogii. Ona specjalnie pogrubiła słowo " Polacy" u laryngologa, a nie niesłyszący. Ponadto, w tym samym zdaniu, jako druga analogia były również "osoby heteroseksualne mają[ce] problemy ze współżyciem", co już ewidentnie wykazuje, że nie chodziło jej o to, by ukazywać homoseksualizm jako jakąkolwiek dolegliwość. > >manipulujesz> >Przerobilas słowa oponentki, by jej przyłożyć.> >Szukasz dziury w całym> Odnoś się do argumentów nie do mnie, ostatni raz odpowiadam Ci na post z personalnymi komentarzami.Odniosłem się dokładnie do Twoich argumentów, gdyż one właśnie takie są, a jeśli nie masz ochoty, to ze mną nie rozmawiaj. Uważam, że naprawdę stać by Cię było na prawdziwie merytoryczną dyskusję - z uwzględnieniem kontekstu i z dobrą wolą, tymczasem Ty wolisz szukać rzekomych niespójności i alogiczności, choć możnaby to nazwać trafniej, ale ze względu na sympatię do Ciebie i szacunek dla Twej inteligencji już sobie odpuszczę. Naprawdę warto się zastanowić nad tym, jaka rozmowa nas rozwija. Oczywiście jesteś dorosła i masz swoje wybory. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 1 na 5 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > warto się zastanowić nad tym, jaka rozmowa nas rozwijaMnie rozwija myślenie, rozmowa może rozwijać moich rozmówców. Nasz - nomen omen - sapiens sprzedał był w wątku następującą anegdotę. "To, że [homoseksualiści] są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami."Ponieważ jednak nikt z psychoterapeutami nie porozmawiał, żadne dane liczbowe nie zostały wykluczone. Dlatego musimy się zgodzić, że pacjenci psychoterapeutów mogli składać się nawet WYŁACZNIE z homoseksualistów, z których każdy wykazywał niedojrzałość emocjonalną! > Ona specjalnie pogrubiła słowo " Polacy" u laryngologaJak pogrubieni Polacy obalają prawdziwość powyższych danych?
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | > >warto się zastanowić nad tym, jaka rozmowa nas rozwija> Mnie rozwija myślenie, rozmowa może rozwijać moich rozmówców.I uważasz, że to jest bardzo mądre postawienie sprawy? > Nasz - nomen omen - sapiens sprzedał był w wątku następującą anegdotę.> "To, że [homoseksualiści] są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami."Skoro to wedlug Ciebie anegdota, to trzeba to było sapiensowi powiedzieć i z nim na ten temat rozmawiać. Ja się odniosłem tylko do Twojego niesłusznego komentarza do postu Anny Salman. > Ponieważ jednak nikt z psychoterapeutami nie porozmawiał, żadne dane liczbowe nie zostały wykluczone.> Dlatego musimy się zgodzić, że pacjenci psychoterapeutów mogli składać się nawet WYŁACZNIE z homoseksualistów, z których każdy wykazywał niedojrzałość emocjonalną!Możemy sobie bardzo wiele różnych rzeczy wyobrazić, tylko zupełnie nie wiem po co mamy się z nimi zgadzać. > >Ona specjalnie pogrubiła słowo " Polacy" u laryngologa> Jak pogrubieni Polacy obalają prawdziwość powyższych danych?Jakich danych? Po prostu przypisałaś Annie Salman całkowicie niesłusznie twierdzenie, którego ona nie tylko nie wyraziła, ale które w swoim poście wręcz zaatakowała. Przypominam: sapiens (o homoseksualistach):To, że są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami.Ta niedojrzałość może generować pedofilię i efebofilię, co doskonale widać na księżach homoseksualnych. Anna Salman:OK, ale kto idzie do terapeuty, jak nie osoba, która ma problem. Równie dobrze seksuolodzy mogliby wydać statystyki, że osoby heteroseksualne mają problemy ze współżyciem, polscy laryngolodzy, że Polacy nie dosłyszą, bo większość pacjentów zgłasza się z tym problemem, a w dodatku procent niepolskich pacjentów jest bliski zero. To taka logika chętnie racjonalistka:Nie, jeżeli homoseksualista idzie do psychoterapeuty, to nie ma sugerowanej przez Ciebie analogii z sytuacją, gdy niesłyszący idzie do laryngologa. No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne maceox:W ogóle nie było w tekście Anny Salman takiej analogii. Ona specjalnie pogrubiła słowo "Polacy" u laryngologa, a nie niesłyszący. Ponadto, w tym samym zdaniu, jako druga analogia były również "osoby heteroseksualne mają[ce] problemy ze współżyciem", co już ewidentnie wykazuje, że nie chodziło jej o to, by ukazywać homoseksualizm jako jakąkolwiek dolegliwość. Zawsze można coś niedokładnie zrozumieć, to normalne. To jest forum dyskusyjne, więc można się dopytać autora, co dokładnie miał na myśli. Anna Salman próbowała Ci to więc wyjaśnić, ale Ty się uparłaś, że koniecznie chcesz jej wykazać "nielogiczność", zamiast próbować zrozumieć, o czym ona mówi. Ostatnio spodobał mi się na forum zwrot "uczciwość intelektualna". Moim zdaniem samo korzystanie z logiki jeszcze o niej nie świadczy. Wręcz przeciwnie - należy odróżnić rozmowę od zwykłego czepialstwa. Jak dla mnie koniec tematu.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > >>warto się zastanowić nad tym, jaka rozmowa nas rozwija> >Mnie rozwija myślenie, rozmowa może rozwijać moich rozmówców.> I uważasz, że to jest bardzo mądre postawienie sprawy?Mądrze jest przytrzeć zbyt zadartego protekcjonalną postawą nosa. > Skoro to wedlug Ciebie anegdota, to trzeba to było spaiensowi powiedzieć..W tym duchu skomentowała rzecz liliac, która przytomnie napisała "świadectwa mi niepotrzebne. Wolę dane naukowe." Ona rozumiała, że sapiens nie popełnia błędu logicznego, a jedynie serwuje niesprawdzalną anegdotę. Ale jej post dostał - wg stanu na dziś - tylko jeden głos więcej. Żadną analogią nie da się dowieść niepoprawności twierdzenia poprawnego. > Ja się odniosłem tylko do Twojego niesłusznego komentarza do postu Anny Salman.Porwałeś się więc na obalanie niesłusznego obalania (mojego niby) słusznego obalania (Anny Salman) niesłusznego obalania (sapiensa) - he he. > Po prostu przypisałaś Annie Salman całkowicie niesłusznie twierdzenie, którego ona nie tylko nie wyraziła, ale które w swoim poście wręcz zaatakowała.Twierdzenie Anny Salman faktycznie nieco uprościłam, bo w postaci oryginalnej było niekonsekwentne samo w sobie. Pierwsza analogia, ta z heteroseksualistami kłóciła się z założeniem, że "kto idzie do terapeuty, jak nie osoba, która ma problem" (jakby heteroseksualizm był problemem), zaś tej o laryngologach autorka dodała nic nie wnoszącą złożoność z wytłuszczonymi Polakami; właśnie kwestię Polaków pominęłam. A dlatego oparłam się na przykładzie kwalifikującym się do uproszczenia, że nie powielał on kwestii orientacji, co groziło pogłębianiem nieporozumień. > Zawsze można coś niedokładnie zrozumieć [...] więc można się dopytaćI dlatego dobrze, że dopytujesz. Czekałam. Zawsze do usług. > spodobał mi się na forum zwrot "uczciwość intelektualna"W naszej dyskusji przyjmuję to jako Twoje oświadczyny.  > należy odróżnić rozmowę od zwykłego czepialstwa.Więc my oddajemy się zwykłemu czepialstwu, czy rozmowie? > Jak dla mnie koniec tematu.Nie no, spoko, dopytuj.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | >Twierdzenie Anny Salman faktycznie nieco uprościłam, bo w postaci oryginalnej było niekonsekwentne samo w sobie. Pierwsza analogia, ta z heteroseksualistami kłóciła się z założeniem, że "kto idzie do terapeuty, jak nie osoba, która ma problem" (jakby heteroseksualizm był problemem), Nie kłóciła się, tylko właśnie o to chodziło - że homoseksualiści chodzą do psychologów, tak jaki i heteroseksualiści chodzą do terapeutów I CO Z TEGO? Chodzą, bo mają różne problemy - niezwiązane z ich orientacją. Tak przynajmniej wynika logicznie z wpisu Anny Salman. Ale Ty przypisałaś jej logikę sapiensa i swoją.
>zaś tej o laryngologach autorka dodała nic nie wnoszącą złożoność z wytłuszczonymi Polakami; właśnie kwestię Polaków pominęłam. W ogóle wszystko pominęłaś, co napisała Anna Salman, a "Polaków" przekręciłaś na "niesłyszących".
To był przykład uczciwości intelektualnej?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >właśnie o to chodziło - że homoseksualiści chodzą do psychologów, tak jaki i heteroseksualiści chodzą do terapeutów I CO Z TEGO? Chodzą, bo mają różne problemy - niezwiązane z ich orientacją. TO Z TEGO, że sapiens nie twierdził, że jest inaczej, więc całkiem od czapy jej o to chodziło.
Sapiens napisał, że homoseksualiści mają problemy emocjonalne, ORAZ że można się tego dowiedzieć od psychoterapeutów. I możemy to twierdzenie odrzucać np. jako anegdotyczne, co uczyniła liliac, albo wykazać jego wadę logiczną. Anna Salman poszła tą drugą drogą, mimo, że w twierdzeniach sapiensa NIE MA błędu logicznego.
>przypisałaś jej logikę sapiensa Chciałaby.
>W ogóle wszystko pominęłaś Uprościłam nie odwracając w miarę możności istoty najadekwatniejszych twierdzeń.
>"Polaków" przekręciłaś na "niesłyszących". Wyłączyłam Polaków z rozważań, bo niby czego odpowiednikiem z sapiensowego twierdzenia miałaby być "polskość" z twierdzenia "do polskiego laryngologa idą polscy niedosłyszący", skoro jego psychoterapeuci nie są nijak zróżnicowaną grupą?
>To był przykład uczciwości intelektualnej? Dowodząc, że brak mi intelektu, nie oczekuj że zdołam być pod tym względem uczciwa. Takie Twoje oczekiwanie albo jest nieuczciwe, albo dowodzi braku intelektu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | >>właśnie o to chodziło - że homoseksualiści chodzą do psychologów, tak jaki i heteroseksualiści chodzą do terapeutów I CO Z TEGO? Chodzą, bo mają różne problemy - niezwiązane z ich orientacją. >TO Z TEGO, że sapiens nie twierdził, że jest inaczej, więc całkiem od czapy jej o to chodziło. Sapiens właśnie twierdził, że jest inaczej - twierdził, że ich problemy sa związane z ich orientacją. Trudno mi to wyjasniać, jeśli koniecznie chcesz go rozumieć inaczej.
>Sapiens napisał, że homoseksualiści mają problemy emocjonalne, ORAZ że można się tego dowiedzieć od psychoterapeutów. I możemy to twierdzenie odrzucać np. jako anegdotyczne, co uczyniła liliac, albo wykazać jego wadę logiczną. Anna Salman poszła tą drugą drogą, mimo, że w twierdzeniach sapiensa NIE MA błędu logicznego. Nie do końca rozumiem, co ma oznaczać "anegdota" i co miałby oznaczać "błąd logiczny" w dość prostym wpisie sapiensa. Uważa, że homoseksualiści mają problemy psychiczne i Anna Salman się temu przeciwstawiła. Z Twoich wpisów rozumiem, że Ty się chyba z nim zgadzasz?
Poza tym analogie Anny Salman były nie tylko logiczne, ale również odnosiły się do rzeczywistości poprzez ukazanie, jak nieprawidłowo mogą być interpretowane wyniki badań socjologicznych przeprowadznych na różnie zdefiniowanych grupach.
>>przypisałaś jej logikę sapiensa >Chciałaby. Rozumiem, że ona do niej nie dorasta, a Ty tak. Ja się brzydzę logiką sapiensa, ale każdy ma swoje wybory.
>>W ogóle wszystko pominęłaś >Uprościłam nie odwracając w miarę możności istoty najadekwatniejszych twierdzeń. Ja już cytowałem w tym tu podwątku jej wypowiedź i Twoją odpowiedź. Każdy sobie może sprawdzić.
>>To był przykład uczciwości intelektualnej? >Dowodząc, że brak mi intelektu, nie oczekuj że zdołam być pod tym względem uczciwa. Takie Twoje oczekiwanie albo jest nieuczciwe, albo dowodzi braku intelektu. Intelektu to Ty masz nadmiar. Dużo bardziej ciekawa jest w Twoim przypadku kwestia uczciwości.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > >>właśnie o to chodziło - że homoseksualiści chodzą do psychologów, tak jaki i heteroseksualiści chodzą do terapeutów I CO Z TEGO? Chodzą, bo mają różne problemy - niezwiązane z ich orientacją.> >TO Z TEGO, że sapiens nie twierdził, że jest inaczej, więc całkiem od czapy jej o to chodziło.> Sapiens właśnie twierdził, że jest inaczej - twierdził, że ich problemy są związane z ich orientacją.Ale nie twierdził, że chodzą do psychoterapeuty z powodu tego związku! Sapiens ogóle się na temat przyczyn korzystania przez homoseksualistów z pomocy psychoterapeutów nie wypowiadał. > Nie do końca rozumiem, co ma oznaczać "anegdota" i co miałby oznaczać "błąd logiczny" w dość prostym wpisie sapiensa. Tym jest anegdota, a tym błąd logiczny. I twierdzenie sapiensa iż "homoseksualiści mają problemy emocjonalne czego można się dowiedzieć pytając psychoterapeutów" jest anegdotą nie zawierającą błędów logicznych. > Z Twoich wpisów rozumiem, że Ty się chyba z nim zgadzasz?Nieistotne, nie poglądami stron się zajęłam, lecz metodą. > Poza tym analogie Anny Salman były nie tylko logiczne, ale również odnosiły się do rzeczywistościAby to co napisała Anna Salman zasługiwało na miano logicznej analogii do twierdzeń sapiensa, musi zawierać odpowiedniki jego twierdzeń. Twierdzenia obojga poniżej. Sapiens "homoseksualiści mają problemy emocjonalne" i "można się tego dowiedzieć pytając psychoterapeutów"Anna Salman: "ale kto idzie do terapeuty, jak nie osoba, która ma problem. Równie dobrze seksuolodzy mogliby wydać statystyki, że osoby heteroseksualne mają problemy ze współżyciem, polscy laryngolodzy, że Polacy nie dosłyszą, bo większość pacjentów zgłasza się z tym problemem, a w dodatku procent niepolskich pacjentów jest bliski zero."> Ja się brzydzę logiką sapiensaNie ma "logiki sapiensa", logika jest (no, umówmy się) - jedna. > Intelektu to Ty masz nadmiar.A może po prostu mam rację?  > ciekawa jest w Twoim przypadku kwestia uczciwości.To załóżmy, że jestem nieuczciwa. Zrewiduj mnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) |
> A może po prostu mam rację? > >ciekawa jest w Twoim przypadku kwestia uczciwości.> To załóżmy, że jestem nieuczciwa. Zrewiduj mnie.  Ja juz przytoczyłem słowa sapiensa, Anny Salman i Twoje i wykazałem, na czym polegała manipulacja. Nie przekonała mnie Twoja krytyka jej metody. Ponadto nie interesuje mnie rzekoma logiczna spójność anegdot błędnych merytorycznie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | > >Ja juz przytoczyłem słowa sapiensa, Anny Salman i Twoje i wykazałem, na czym polegała manipulacja.> A toż ja tę "manipulację" potwierdziłam!  Skoro to przyznajesz, to chyba sie zgadzamy i cel tej rozmowy osiągnąłem? > Tutaj piszę, że analogię Anny Salman uprościłam, wyjaśniam po co oraz w jaki sposób.Uproszczenie to jednak nie jest adekwatne słowo. > >Nie przekonała mnie Twoja krytyka jej metody.> Nie szkodzi, kota sąsiadów też nie przekonała.Kot Twoich sąsiadów wyglada mi na dość inteligentna bestie. Ale najważniejsze, ze Ty sama siebie zrozumiałas. > >nie interesuje mnie> Forum Cię molestuje? Wręcz przeciwnie, staram sie nikogo nie molestować. Zdarza mi sie nie zgadzać z niektórymi metodami i wtedy reaguje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Skoro to przyznajesz, to chyba sie zgadzamy i cel tej rozmowy osiągnąłem?A jakiż Ty cel nagle osiągnąłeś, skoro mój post wisi tam od przedwczoraj?  Ale jeśli dziś uznałeś, że Cię to satysfakcjonuje, to gratuluję. Moje twierdzenia o chybionej analogii Anny Salman nie tylko nie tracą od tego ważności, ale nawet są lepiej teraz umocowane, bo logiką sapiensowego twierdzenia.  > Uproszczenie to jednak nie jest adekwatne słowo.Gdyż to eufemizm był, mozolne rozplątywanie zbędnych złożoności to faktycznie coś więcej niż upraszczanie.  > Kot Twoich sąsiadów wyglada mi na dość inteligentna bestie.Tak Ci wygląda, bo macie identyczne ilorazy niekumacji.  > Zdarza mi sie nie zgadzać z niektórymi metodamiNo tu to się na pewno zgadzamy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | > >Skoro to przyznajesz, to chyba sie zgadzamy i cel tej rozmowy osiągnąłem?> A jakiż Ty cel nagle osiągnąłeś, skoro mój post wisi tam od przedwczoraj? Moim celem było wykazanie Twojej manipulacji. > Ale jeśli dziś uznałeś, że Cię to satysfakcjonuje, to gratuluję. Moje twierdzenia o chybionej analogii Anny Salman nie tylko nie tracą od tego ważności, ale nawet są lepiej teraz umocowane, bo logiką sapiensowego twierdzenia. Co za bzdura. Sapiens mówił o jakichś występujących jego zdaniem relacjach w świecie, a Anna Salman doprowadziła jego myśl do absurdu wskazując podobnego rodzaju niby relacje, ewidentnie sprzeczne jednak z doświadczeniem. Obydwaj mówili o rzeczywistości. Zupełnie nie o logikę im chodziło. Równie dobrze mogłabys zaatakować użycie przez nich liter lub zdań, albo ortografie. > >Uproszczenie to jednak nie jest adekwatne słowo.> Gdyż to eufemizm był, mozolne rozplątywanie zbędnych złożoności to faktycznie coś więcej niż upraszczanie.  Nie rozplątywanie, tylko splątywanie. > >Kot Twoich sąsiadów wyglada mi na dość inteligentna bestie.> Tak Ci wygląda, bo macie identyczne ilorazy niekumacji.  Sadzac po jego zdolnościach w świecie kotów, to chyba komplement dla moich zdolności w świecie ludzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Moim celem było wykazanie Twojej manipulacji.Co przy okazji Annę Salman bardziej pogrążyło. > Co za bzdura.Co za chamstwo. Dotychczasowy poziom naszej dyskusji najwyraźniej wydał Ci się przesadnie ugrzeczniony, zatem dzisiaj i ja pójdę tą drogą. > Sapiens mówił o jakichś występujących jego zdaniem relacjach w świecieCo za bzdura. Anna Salman ze swoją analogią odniosła się do kwestii "To, że [homoseksualiści] są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami.", a nie do żadnych "relacji w świecie". > Zupełnie nie o logikę im chodziło. Równie dobrze mogłabys zaatakować użycie przez nich liter lub zdań, albo ortografie.Stek bzdur. By być z logiką w zgodzie ani trzeba się na niej usilnie skupiać, ani nie wystarczy stawiać jej sobie za cel, co uczyniła Anna Salman. Sugerowane przez Ciebie wspólne cele oponentów z oczywistych powodów nie istniały, więc atakowałam nie "ich" argumentacje, lecz twierdzenia Anny Salman, której zarzuciłam wady logiczne. Co z formalną, np językową materią tekstu jak orty czy np. składnia nie ma nic wspólnego. Zaś sama Anna Salman, której wg Ciebie jakoby "zupełnie nie o logikę chodziło" chyba na złość Tobie konkluduje wywód zdaniem "Taka to logika." > Nie rozplątywanie, tylko splątywanie.Bzdura do kwadratu. Ale skoro analogia Anny jawi Ci się jako coś klarownego, to zapewne z łatwością wskażesz odpowiadające elementy między twierdzeniem sapiensa "To, że [homoseksualiści] są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami." a analogiami Anny Salman: "OK, ale kto idzie do terapeuty, jak nie osoba, która ma problem. Równie dobrze seksuolodzy mogliby wydać statystyki, że osoby heteroseksualne mają problemy ze współżyciem, polscy laryngolodzy, że Polacy nie dosłyszą, bo większość pacjentów zgłasza się z tym problemem, a w dodatku procent niepolskich pacjentów jest bliski zero. To taka logika."> Sadzac po jego zdolnościach w świecie kotów, to chyba komplement dla moich zdolności w świecie ludzi.Za to głowy bym nie dała, gdyż jeśli idzie o zdolności, to kot ten wykazał się ich totalnym brakiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | > >Moim celem było wykazanie Twojej manipulacji.> Co przy okazji Annę Salman bardziej pogrążyło.Jakoś średnio mnie interesują Twoje wizje. > >Co za bzdura.> Co za chamstwo.Znowu bzdura, ale skoro tak to odczułaś to przepraszam. > >Sapiens mówił o jakichś występujących jego zdaniem relacjach w świecie> Co za bzdura. Anna Salman ze swoją analogią odniosła się do kwestii "To, że [homoseksualiści] są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami.",Czyli odniosła się do postulowanych przez sapiensa relacji w świecie, a tu konkretnie do relacji pomiędzy homoseksualizmem a niedojrzałością. > >Zupełnie nie o logikę im chodziło. Równie dobrze mogłabys zaatakować użycie przez nich liter lub zdań, albo ortografie.> Stek bzdur. By być z logiką w zgodzie ani trzeba się na niej usilnie skupiać, ani nie wystarczy stawiać jej sobie za cel, co uczyniła Anna Salman.Oczywista bzdura. Celem Anny Salman było podważenie twierdzenia sapiensa co do niedojrzałości homoseksualistów postulowanej jedynie w oparciu o rzekome opowieści psychoterapeutów a nie stawianie sobie za celu logiki. > Sugerowane przez Ciebie wspólne cele oponentówNic takiego nie sugerowałem. > atakowałam nie "ich" argumentacje,No właśnie. Dokładnie z tym mam problem. > lecz twierdzenia Anny Salman, której zarzuciłam wady logiczne.Zupełnie na wyrost, bez sensu i niesłusznie. > Co z formalną, np językową materią tekstu jak orty czy np. składnia nie ma nic wspólnego.Jest na podobnym poziomie czepialstwa. > Zaś sama Anna Salman, której wg Ciebie jakoby "zupełnie nie o logikę chodziło" chyba na złość Tobie konkluduje wywód zdaniem "Taka to logika."Dokładnie tak konkluduje i ma całkowitą rację, ale najpierw trzeba zrozumieć, co napisała przedtem i do czego się odwołuje. Jej kryterium jest doświadczenie, a nie logika, choć z logiką również pozostaje w zgodzie. > >Nie rozplątywanie, tylko splątywanie.> Bzdura do kwadratu. Ale skoro analogia Anny jawi Ci się jako coś klarownego, to zapewne z łatwością wskażesz odpowiadające elementy między twierdzeniem sapiensa "To, że [homoseksualiści] są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami." a analogiami Anny Salman: "OK, ale kto idzie do terapeuty, jak nie osoba, która ma problem. Równie dobrze seksuolodzy mogliby wydać statystyki, że osoby heteroseksualne mają problemy ze współżyciem, polscy laryngolodzy, że Polacy nie dosłyszą, bo większość pacjentów zgłasza się z tym problemem, a w dodatku procent niepolskich pacjentów jest bliski zero. To taka logika.">Bardzo proszę: sapiens: homoseksualiści (A) cierpią na niedojrzałość (B), o czym świadczą psychoterapeuci (C) Anna Salman: 1. osoby heteroseksualne (A1) cierpią na problemy ze współżyciem (B1), o czym świadczą seksuolodzy (C1) oraz 2. Polacy (A2) cierpią na problemy ze słuchem (B2), o czym świadczą laryngolodzy (C2) Najistotniejsze w poście Anny Salman jest oczywisty dla każdego, wynikający z DOŚWIADCZENIA brak związku przyczynowego pomiędzy cechą A (1i2) a dolegliwością B(1i2). To znaczy cechą heteroseksualistów wcale nie są problemy ze współżyciem, a cechą Polaków nie są problemy ze słuchem. A ponieważ analogia jest logicznie spójna, to jak na dłoni widać również brak takiego związku u sapiensa. Czyli cechą homoseksulaistów wcale nie jest niedojrzałość. A w skrócie: do specjalistów chodzą tylko Ci, którzy mają jakiś problem, a nie akurat szczególnie jakoś Polacy, heteroseksualiści, czy homoseksualiści. Taka logika, ale poparta empirią. > >Sądząc po jego zdolnościach w świecie kotów, to chyba komplement dla moich zdolności w świecie ludzi.> Za to głowy bym nie dała, gdyż jeśli idzie o zdolności, to kot ten wykazał się ich totalnym brakiem.A może ten kot wolał się z Tobą nie zadawać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >>>Co za bzdura. >>Co za chamstwo. >Znowu bzdura, ale skoro tak to odczułaś to przepraszam >Oczywista bzdura. Coś bzdurne to Twoje przepraszanie. Chyba to kwestia klasy.
>Bardzo proszę: >sapiens: homoseksualiści (A) cierpią na niedojrzałość (B), o czym świadczą psychoterapeuci (C) >Anna Salman: 1. osoby heteroseksualne (A1) cierpią na problemy ze współżyciem (B1), o czym świadczą seksuolodzy (C1) >oraz >2. Polacy (A2) cierpią na problemy ze słuchem (B2), o czym świadczą laryngolodzy (C2)
Pro forma dodam, że jeśli twierdzenia Anny Salman mają być analogiami do chybionego twierdzenia, zawierać muszą chybienie planowane.
I tak polscy laryngolodzy nie mogą zaświadczać o niedosłyszeniu przez Polaków na tej podstawie, że większość ich pacjentów to Polacy!
Zaś seksuologowie nie mogą zaświadczać o problemach z seksem u heteroseksualistów na tej podstawie, że gros ich pacjentów to heteroseksualiści.
I dlatego - per analogiam - psychoterapeuci nie mogą zaświadczać o niedojrzałości emocjonalnej homoseksualistów na tej podstawie, że większość ich pacjentów stanowią homoseksualiści... Czyżby?
Jak widać analogia zaplanowana przez Annę Salman nie zaszła.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | > >>>Co za bzdura.> >>Co za chamstwo.> >Znowu bzdura, ale skoro tak to odczułaś to przepraszam> >Oczywista bzdura.> Coś bzdurne to Twoje przepraszanie. Chyba to kwestia klasy.Zgadzam sie Tu z Tobą, ale to dlatego, że jak dla mnie ubieranie wypowiedzi w eufemizmy o klasie nie świadczy. Przeprosiłem za to, że poczułaś sie dotknięta, ale również przykro mi, że bzdura nie zamieni sie w ten sposób w mądrość. Taki już jestem bezklasowy. > >Bardzo proszę:> >sapiens: homoseksualiści (A) cierpią na niedojrzałość (B), o czym świadczą psychoterapeuci (C)> >Anna Salman: 1. osoby heteroseksualne (A1) cierpią na problemy ze współżyciem (B1), o czym świadczą seksuolodzy (C1)> >oraz> >2. Polacy (A2) cierpią na problemy ze słuchem (B2), o czym świadczą laryngolodzy (C2)> Pro forma dodam, że jeśli twierdzenia Anny Salman mają być analogiami do chybionego twierdzenia, zawierać muszą chybienie planowane.> I tak polscy laryngolodzy nie mogą zaświadczać o niedosłyszeniu przez Polaków na tej podstawie, że większość ich pacjentów to Polacy!> Zaś seksuologowie nie mogą zaświadczać o problemach z seksem u heteroseksualistów na tej podstawie, że gros ich pacjentów to heteroseksualiści.> I dlatego - per analogiam - psychoterapeuci nie mogą zaświadczać o niedojrzałości emocjonalnej homoseksualistów na tej podstawie, że większość ich pacjentów stanowią homoseksualiści... Czyżby?Nie. Tu akurat nie ma "per analogiam". Jest natomiast "tym bardziej". Skoro specjaliści nie mogą zaświadczać o dolegliwościach u Polaków (lub heteroseksualistów) na tej podstawie, że większość z ich pacjentów to Polacy (względnie heteroseksualiści), to tym bardziej nie mogą zaświadczać o niedojrzałości emocjonalnej homoseksualistów, skoro nawet nie stanowią oni większości ich pacjentów. > Jak widać analogia zaplanowana przez Annę Salman nie zaszła.Analogia dotyczyła ewidentnego braku związku przyczynowego pomiędzy orientacją seksualną a dolegliwościami zdrowotnymi. Inne elementy wcale nie musiały być analogiczne. Można różnie tworzenie takich analogii oceniać (np. ostatecznie obalić twierdzenie sapiensa może tylko - jak słusznie wskazałaś - nauka), ale ja tylko skrytykowałem Twój wpis: Cytat:Nie, jeżeli homoseksualista idzie do psychoterapeuty, to nie ma sugerowanej przez Ciebie analogii z sytuacją, gdy niesłyszący idzie do laryngologa. No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne gdyż nie o taką analogię chodziło, a także jest ewidentne, że Anna Salman nie tylko nie uważa homoseksualizmu za zaburzenie emocjonalne, ale wręcz się w swym poście takiemu stanowisku sprzeciwiła.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > >jeśli twierdzenia Anny Salman mają być analogiami do chybionego twierdzenia, zawierać muszą chybienie planowane.> >I tak polscy laryngolodzy nie mogą zaświadczać o niedosłyszeniu przez Polaków na tej podstawie, że większość ich pacjentów to Polacy!> >Zaś seksuologowie nie mogą zaświadczać o problemach z seksem u heteroseksualistów na tej podstawie, że gros ich pacjentów to heteroseksualiści.> >I dlatego - per analogiam - psychoterapeuci nie mogą zaświadczać o niedojrzałości emocjonalnej homoseksualistów na tej podstawie, że większość ich pacjentów stanowią homoseksualiści... Czyżby?> Nie. Tu akurat nie ma "per analogiam".No brawo! Tego właśnie zamierzałam dowieść!  > jest ewidentne, że Anna Salman [...] się w swym poście takiemu stanowisku sprzeciwiła.Sprzeciwiła się gdzie trzeba, więc dostała 25 bezrefleksyjnych punktów za... "stanięcie po słusznej stronie barykady". A ja sprzeciwiam się bezrefleksyjności bez względu na barykady.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | > >Nie. Tu akurat nie ma "per analogiam".> No brawo! Tego właśnie zamierzałam dowieść!  Brawo, dowiodłaś, że nie ma "per analogiam" w zakresie argumentu, który dodatkowo popiera stanowisko Anny Salman właśnie dokładnie dlatego, że w tym zakresie nie ma "par analogiam", co już wykazałem, a do czego nie raczyłaś się w ogóle odnieść. Analogia dotyczyła ewidentnego braku związku przyczynowego pomiędzy orientacją seksualną a dolegliwościami zdrowotnymi. Inne elementy wcale nie musiały być analogiczne.> >jest ewidentne, że Anna Salman [...] się w swym poście takiemu stanowisku sprzeciwiła.> Sprzeciwiła się gdzie trzeba, więc dostała 25 bezrefleksyjnych punktów za... "stanięcie po słusznej stronie barykady".> A ja sprzeciwiam się bezrefleksyjności bez względu na barykady.Nie, to Ty się sprzeciwiłaś bezsensownie i przy użyciu manipulacji słusznemu i prawidłowemu stanowisku tylko dlatego, że dostało 25 punktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > dowiodłaś, że nie ma "per analogiam" w zakresie argumentuGdzie za argument robi analogia, tam jej "brak w zakresie argumentu" dowodzi braku argumentu. > popiera stanowisko Anny Salman właśnie dokładnie dlatego, że w tym zakresie nie ma "par analogiam"Wynalazłeś brak analogii opozycyjny do postulowanego przeze mnie braku analogii? > do czego nie raczyłaś się w ogóle odnieść.Gdyż zamknęliśmy temat Twoim "Nie. Tu akurat nie ma "per analogiam".Ale skoro się upominasz, odniosę się. (Cytat stąd.)> Jest natomiast "tym bardziej". Skoro specjaliści nie mogą zaświadczać o dolegliwościach u Polaków (lub heteroseksualistów) na tej podstawie, że większość z ich pacjentów to Polacy (względnie heteroseksualiści), to tym bardziej nie mogą zaświadczać o niedojrzałości emocjonalnej homoseksualistów, skoro nawet nie stanowią oni większości ich pacjentów.Nikt się nie wypowiadał o tym jaki jest odsetek homoseksualistów wśród pacjentów u psychologów, a wskutek oświadczenia sapiensa takie dane znalazły się po stronie niewiadomych, więc nie mogą być elementem analogii. I zauważ, że sama Anna Salman na odpowiedniki "homoseksualistów u psychoterapeuty" powołała "na pewno stanowiących większość u polskiego laryngologa Polaków" oraz "na pewno stanowiących większość u seksuologa heteroseksualistów"...  Z czego zresztą bierze się wada jej analogii.  Co podnosiłam w pierwszym postcie tego wątku pisząc "jeżeli homoseksualista idzie do psychoterapeuty, to nie ma sugerowanej przez Ciebie analogii z sytuacją, gdy niesłyszący idzie do laryngologa".Z analogią jest bowiem tak, jak pisałam.
Polscy laryngolodzy nie mogą zaświadczać o niedosłyszeniu przez Polaków na tej podstawie, że większość ich pacjentów to Polacy;
seksuologowie nie mogą zaświadczać o problemach z seksem u heteroseksualistów na tej podstawie, że gros ich pacjentów to heteroseksualiści;
ale jeśli większość pacjentów psychoterapeutów stanowią homoseksualiści, to psychoterapeuci mogą zaświadczać o niedojrzałości emocjonalnej homoseksualistów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | > >dowiodłaś, że nie ma "per analogiam" w zakresie argumentu> Gdzie za argument robi analogia, tam jej "brak w zakresie argumentu" dowodzi braku argumentu.Analogia nie może dotyczyć wszelkich aspektów dwóch porównywanych spraw, gdyż nie byłaby analogią tylko identycznoscią. Dlatego istotne jest dostrzeżenie, czego analogia ma dotyczyć. > >popiera stanowisko Anny Salman właśnie dokładnie dlatego, że w tym zakresie nie ma "par analogiam"> Wynalazłeś brak analogii opozycyjny do postulowanego przeze mnie braku analogii?Nie. Wykazałem tylko, ze postulowany przez Ciebie brak analogii wystąpił w aspekcie, którego nie dotyczyła analogia, ale jeżeli juz przypisac mu jakaś wartość, to przemawia on na korzyść stanowiska Anny Salman. > >do czego nie raczyłaś się w ogóle odnieść.> Gdyż zamknęliśmy temat Twoim "Nie. Tu akurat nie ma "per analogiam".Skoro zatem tym zamknęliśmy temat, to cieszę, ze udało nam sie wyjaśnić, czego analogia Anny Salman dotyczyła, a czego nie. > Ale skoro się upominasz, odniosę się. (Cytat stąd.)> >Jest natomiast "tym bardziej". Skoro specjaliści nie mogą zaświadczać o dolegliwościach u Polaków (lub heteroseksualistów) na tej podstawie, że większość z ich pacjentów to Polacy (względnie heteroseksualiści), to tym bardziej nie mogą zaświadczać o niedojrzałości emocjonalnej homoseksualistów, skoro nawet nie stanowią oni większości ich pacjentów.Nikt się nie wypowiadał o tym jaki jest odsetek homoseksualistów wśród pacjentów u psychologów, a wskutek oświadczenia sapiensa takie dane znalazły się po stronie niewiadomych, więc nie mogą być elementem analogii.Zgoda! Moje "tym bardziej" odnosi sie tylko do sytuacji, gdyby ktoś mimo to chciał sie na ODSETKI powoływać, ale nie tylko nie mogą być przedmiotem analogii, ale ponadto w ogóle jej przedmiotem nie były. > I zauważ, że sama Anna Salman na odpowiedniki "homoseksualistów u psychoterapeuty" powołała "na pewno stanowiących większość u polskiego laryngologa Polaków" oraz "na pewno stanowiących większość u seksuologa heteroseksualistów"...  Nie zauważyłem. Nie o odsetki jej chodziło, a wręcz przeciwnie nawet - o brak możliwości wyciągania wniosków co do medycznych związków przyczynowych w oparciu o same tylko socjologiczne dane liczbowe - niezależnie od tego, czy dotyczą mniejszości, czy większości. > Z czego zresztą bierze się wada jej analogii. Co podnosiłam w pierwszym postcie tego wątku pisząc "jeżeli homoseksualista idzie do psychoterapeuty, to nie ma sugerowanej przez Ciebie analogii z sytuacją, gdy niesłyszący idzie do laryngologa".Z tego co Ty napisałaś bierze sie tylko wada Twojej odpowiedzi na wypowiedz Anny Salman. Blednie oddałas jej analogie. Całkowicie blednie zreszta. > Z analogią jest bowiem tak, jak pisałam.> Polscy laryngolodzy nie mogą zaświadczać o niedosłyszeniu przez Polaków na tej podstawie, że większość ich pacjentów to Polacy;> seksuologowie nie mogą zaświadczać o problemach z seksem u heteroseksualistów na tej podstawie, że gros ich pacjentów to heteroseksualiści;> ale jeśli większość pacjentów psychoterapeutów stanowią homoseksualiści, to psychoterapeuci mogą zaświadczać o niedojrzałości emocjonalnej homoseksualistów.Jak juz sama zaznaczyłas analogia Anny Salman nie mogła dotyczyć odsetek i tez ich nie dotyczyła, zatem ten zarzut jest bezzasadny. Zreszta gdybys od razu to napisała, to bym nawet nie zareagował. Taki Twój zarzut - choć błędny - stanowilby jakieś tam jednak nawiązanie do postu Anny Salaman. Ale Ty nie to wówczas napisałas, tylko tekst o niesłyszących u laryngologa, co nijak sie miało do wypowiedzi Anny Salman. A potem nie dałaś sobie wytłumaczyć przez sama autorkę niesłusznie zaatakowanego prez Ciebie wpisu, ze nie to miała na myśli, tylko czepialas sie jej w dalszym ciagu przez kilka następnych postów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Wartość dowodowa ewentualnego zaświadczenia psychologów o tym, ze ogólnie homoseksualiści maja problem z psychiką wydała jej się analogiczna do wartości dowodowej hipotetycznego zaświadczenia polskich laryngologów o tym, ze ogólnie akurat Polacy maja problemy ze słuchem. Ano tak się właśnie Annie Salman wydało, gdyż przeoczyła ona, że homoseksualiści u psychoterapeutów nie muszą stanowić niemal stu procent pacjentów, jak to ma miejsce w przypadku Polaków odwiedzających polskich laryngologów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | maceox (6766 punktów) | > >Wartość dowodowa ewentualnego zaświadczenia psychologów o tym, ze ogólnie homoseksualiści maja problem z psychiką wydała jej się analogiczna do wartości dowodowej hipotetycznego zaświadczenia polskich laryngologów o tym, ze ogólnie akurat Polacy maja problemy ze słuchem.> Ano tak się właśnie Annie Salman wydało, gdyż przeoczyła ona, że homoseksualiści u psychoterapeutów nie muszą stanowić niemal stu procent pacjentów, jak to ma miejsce w przypadku Polaków odwiedzających polskich laryngologów.A poza tym przecinka jakiegoś w swych wpisie czasem nie zapomniała? No to zastosowała nie analogię, tylko analogię niepełną. A kto powiedział, że tak nie wolno? Tak ogólnie - w uproszczeniu - stwierdziła, że teza jakoby homoseksualiści byli psychicznie chorzy z rzekomym powołaniem na psychologów jest równie zasadna jak teza, że Polacy są głusi z powołaniem na laryngologów. Co tu zmienią jakieś procenty? Tak jak stwierdziłaś: Cytat:Nikt się nie wypowiadał o tym jaki jest odsetek homoseksualistów wśród pacjentów u psychologów, a wskutek oświadczenia sapiensa takie dane znalazły się po stronie niewiadomych, więc nie mogą być elementem analogii. Nie mogą być elementem analogii i dla ogólnego zrozumienia wypowiedzi Anny Salman kwestię odsetek można spokojnie pominąć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >No to zastosowała nie analogię, tylko... Zgoda. To było właśnie coś innego niż analogia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | > >No to zastosowała nie analogię, tylko...> Zgoda. To było właśnie coś innego niż analogia.A właściwie niby dlaczego? Tu trzeba wrócić do Twojego ukazania rzekomo chybionej analogii: Cytat:I tak polscy laryngolodzy nie mogą zaświadczać o niedosłyszeniu przez Polaków na tej podstawie, że większość ich pacjentów to Polacy!
Zaś seksuologowie nie mogą zaświadczać o problemach z seksem u heteroseksualistów na tej podstawie, że gros ich pacjentów to heteroseksualiści.
I dlatego - per analogiam - psychoterapeuci nie mogą zaświadczać o niedojrzałości emocjonalnej homoseksualistów na tej podstawie, że większość ich pacjentów stanowią homoseksualiści... Czyżby? Zaraz, zaraz - a czy Anna Salman gdzieś napisała, że Polacy są u laryngologów nadreprezentowani? Czy gdziekolwiek napsiała, że odsetek Polaków u laryngologów jest większy niż odsetek Polaków w Polsce? Czy gdziekolwiek napsiała, że odsetek heteroseksualistów u seksuologów jest większy, niż odsetek heteroseksualistów w społeczeństwie? Napisała krótko, że wiekszość pacjentów polskich laryngologów to Polacy, a ja napisałbym nawet, że prawie wszyscy... I dlatego nie można również jej zarzucić, jakoby z jej analogii wynikało, że homoseksualiści są u psychologów nadreprezentowani. Wręcz przeciwnie nawet - Anna Salman przeprowadziła całkowicie poprawną analogię: Polscy pacjenci stanowią u polskich laryngologów większość w związku z tym że Polacy stanowią w Polsce większość i na analogicznej zasadzie homoseksualiści stanowią u psychologów mniejszość w związku z tym, że są w społeczeństwie mniejszością. Czyli analogia Anny Salman była jednak poprawna, a niezależnie od tego: > >No to zastosowała nie analogię, tylko...> Zgoda. To było właśnie coś innego niż analogia.Tak, to było coś innego, niż sama tylko analogia, gdyż ja dostrzegam w jej wpisie kombinację różnych środków retorycznych (np. również sprowadzenie ad absurdum), a nie tylko samą analogię. Wszystko to jest jednak mniej istotne niż ogólnie merytoryczne znaczenie jej wypowiedzi, a nie zauważyłem, byś do niego się odniosła. I dlatego: > Zgoda. To było właśnie coś innego niż analogia.A nawet gdyby było to coś zupełnie niż analogia, to co z tego? Tak więc wypadałoby, abyś teraz przeprosiła Annę Salman i 25 forumowiczy, którzy dali jej plusa za Twoje słowa: Cytat:Sapiens co do faktów może nie mieć racji, ale mnie nie o jego rację idzie, lecz o te dwadzieścia bezmyślnych kliknięć. Idzie o to, by Anna Salman i wszyscy klikający mieli większą szansę mieć rację w przyszłości i umieli jej bronić. ... o zarzucaniu mi chamstwa nie wspominając nawet. Ale oczywiście nawet ani na to nie liczę, ani na to, że w przyszłości jakoś się będziesz z nieuzasadnionym czepialstwem hamować. Taki sobie wymyśliłaś użytek z Twojej inteligencji i taka Twoja wolność wyboru...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >>>No to zastosowała nie analogię, tylko... >>Zgoda. To było właśnie coś innego niż analogia. >A właściwie niby dlaczego? Bom wobec faktów zgodliwa wielce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | >>>To było właśnie coś innego niż analogia. >>A właściwie niby dlaczego? >Bom wobec faktów zgodliwa wielce. Analogicznie rzecz biorąc, to tak jak to UFO, które wczoraj wylądowało na moim balkonie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >UFO [...] wczoraj wylądowało na moim balkonie. To wiele wyjaśnia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | >>UFO [...] wczoraj wylądowało na moim balkonie. >To wiele wyjaśnia. Gdyż analogie czasem pozwalają wyjaśnić coś, co na pierwszy rzut oka może być niewidoczne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Gdyż analogie czasem pozwalają wyjaśnić coś, co na pierwszy rzut oka może być niewidoczne.A już "UFO na balkonie" to tylko "analogia" wyjaśnia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | > >Gdyż analogie czasem pozwalają wyjaśnić coś, co na pierwszy rzut oka może być niewidoczne.> A już "UFO na balkonie" to tylko "analogia" wyjaśnia.  A kto Ci powiedział, że ja w ogóle mam balkon?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > >>Gdyż analogie czasem pozwalają wyjaśnić coś, co na pierwszy rzut oka może być niewidoczne.> >A już "UFO na balkonie" to tylko "analogia" wyjaśnia.  > A kto Ci powiedział, że ja w ogóle mam balkon?A kto Ci powiedział, że ktoś mi powiedział, że masz balkon?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | > >>>Gdyż analogie czasem pozwalają wyjaśnić coś, co na pierwszy rzut oka może być niewidoczne.> >>A już "UFO na balkonie" to tylko "analogia" wyjaśnia.  > >A kto Ci powiedział, że ja w ogóle mam balkon?> A kto Ci powiedział, że ktoś mi powiedział, że masz balkon?Nikt mi tego nie musiał mówić, bo to wiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Nikt mi tego nie musiał mówić, bo to wiem.Tu dałam się wkręcić. Punkcik dla Ciebie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | > >Gdzie ten punkcik?  > W deklaracji, to jest punkcik "dwakroć wirtualny".  Dlaczego dwakroć? Bo ten zwykły plusik, który widniałby nad postem byłby już wirtualny, bo internetowy a ten Twój deklarowany jest jeszcze bardziej wirtualny od tamtego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Tak, wstrzymanie kliknięcia dodaje wirtualności. A pomyśl, że jeszcze mogłam Ci nie mówić!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >Co przy okazji Annę Salman bardziej pogrążyło.
To zależy w czyim mniemaniu.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >>Co przy okazji Annę Salman bardziej pogrążyło. >To zależy w czyim mniemaniu. Logicznie myślących.
|
|
| | | |  | -1 na 5 | Dmuszek (-25 punktów) | >Nie, jeżeli homoseksualista idzie do psychoterapeuty, to nie ma sugerowanej przez Ciebie analogii z sytuacją, gdy niesłyszący idzie do laryngologa. No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne. Ale dlaczego nie zachodzi analogia nie wyjaśniłaś... Homoseksualista może również leczyć się u laryngologa, seksuologa, stomatologa... Ale to nie oznacza, że on tak musi. Ma do tego prawo, a czy skorzysta z tego prawa, to jest jego sprawa. Jeśli chce się leczyć z homoseksualizmu, to na pewno znajdzie uczciwego lekarza, który mu w tym pomoże. Może też udać się do ośrodka "Odwaga", gdzie się leczą homoseksualiści. I to z dość dobrą skutecznością.
|
|
| | | | |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | >Jeśli chce się leczyć z homoseksualizmu, to na pewno znajdzie uczciwego lekarza, który mu w tym pomoże. Może też udać się do ośrodka "Odwaga", gdzie się leczą homoseksualiści. I to z dość dobrą skutecznością. Homoseksualizm nie jest chorobą, tego się nie leczy. Kto twierdzi inaczej, kłamie. Nie wiem w jakim celu - może żeby wyłudzić pieniądze od potencjalnych "pacjentów"? Bo przez nietolerancję tej opcji seksualności jest sporo ludzi, którzy się z nią nie mogą pogodzić. Chcą zrobić wszystko, by "znormalnieć", chociaż w głębi siebie czują, że to nie zadziała. Wszelkie "leczenie" jest nieskuteczne, jest tylko mydleniem oczu. Jeśli zajmują się tym rzeczywiście lekarze, to radzę ich unikać. Bałwany trafiają się w każdym zawodzie, niestety.
|
|
| | | | | |  | -2 na 8 | Dmuszek (-25 punktów) | >Homoseksualizm nie jest chorobą, tego się nie leczy. Kto twierdzi inaczej, kłamie. Nie wiem w jakim celu - może żeby wyłudzić pieniądze od potencjalnych "pacjentów"? Bo przez nietolerancję tej opcji seksualności jest sporo ludzi, którzy się z nią nie mogą pogodzić. Chcą zrobić wszystko, by "znormalnieć", chociaż w głębi siebie czują, że to nie zadziała. Wszelkie "leczenie" jest nieskuteczne, jest tylko mydleniem oczu. Jeśli zajmują się tym rzeczywiście lekarze, to radzę ich unikać. Bałwany trafiają się w każdym zawodzie, niestety. > W ośrodku "Odwaga" skuteczność terapii wynosi ok. 30%. Czyli wynik bardzo dobry. To jest FAKT. Dlatego Twoje insynuacje o nieskuteczności są całkowicie nieuzasadnione. Dlatego przedstawiam FAKT, żeby nikt nie mógł mi zarzucić, że kłamię.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >W ośrodku "Odwaga" skuteczność terapii wynosi ok. 30%. Czyli wynik bardzo dobry. To jest FAKT. Dlatego Twoje insynuacje o nieskuteczności są całkowicie nieuzasadnione. >Dlatego przedstawiam FAKT, żeby nikt nie mógł mi zarzucić, że kłamię.
A ja słyszałem, że w ośrodku Watykan hoduje się homoseksualistów i pedofilów.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>W ośrodku "Odwaga" skuteczność terapii wynosi ok. 30%. No tak. Są w stanie wyleczyć grypę, zapalenie płuc, złamaną nogę... Bardzo skutecznie. To nie jest żaden "fakt". To jest gigantyczne oszustwo. Nie ma na świecie ANI JEDNEGO potwierdzonego naukowo przypadku zmiany orientacji seksualnej w wyniku jakiejkolwiek terapii. Kościelne kocopoły to nie są potwierdzenia naukowe. Być może kościelni w to wierzą, ale ich wiara jeszcze nie oznacza prawdy.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > >Nie, jeżeli homoseksualista idzie do psychoterapeuty, to nie ma sugerowanej przez Ciebie analogii z sytuacją, gdy niesłyszący idzie do laryngologa. No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne.> Ale dlaczego nie zachodzi analogia nie wyjaśniłaś...Wyjaśnieniem jest zdanie "No chyba, że uważasz homoseksualizm za zaburzenie emocjonalne." Bo o ile niesłyszący właśnie z definiującego go powodu idzie do laryngologa, to omawiany homoseksualista do psychologa idzie z powodu innego niż definiujący go. No chyba, że...
|
|
| |  | 5 na 5 | mrSpock (2845 punktów) | Cytat:>To, że są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami.Ta niedojrzałość może generować pedofilię i efebofilię... Zatem spora cz duchowieństwa to homosexuliści...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Dmuszek (-25 punktów) | > Cytat:>To, że są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami.Ta niedojrzałość może generować pedofilię i efebofilię... > Zatem spora cz duchowieństwa to homosexuliści...Zupełnie nieuprawniony wniosek. Jaki związek ma jedno z drugim nie wiadomo. Fakt 1. Księża przychodzą do psychoterapeutów. Fakt 2. To, że jakiś ksiądz czasem przyjdzie do takiego specjalisty w Warszawie, Białymstoku, Szczecinie czy Rzeszowie, nie oznacza, że chodzi do nich większość księży. Mało tego. Zdecydowanie można nawet powiedzieć, że są znikomym odsetkiem pacjentów u tych lekarzy. Fakt 3. Dopiero z tych, którzy się zgłoszą, można wyłonić grono niedojrzałych. Z drugiej strony jednak, nawet Ci co się zgłosili nie wszyscy mają ten problem, tak więc odsetek jest jeszcze mniejszy. Fakt 4. Nawet jeżeli "może generować pedofilię i efebofilię", to wśród jeszcze mniejszej ilości zgłaszających się. Sam autor zauważył, że "może", co nie jest równoznaczne że musi, a wręcz można stwierdzić, że równie duże prawdopodobieństwo istnieje, że wcale nie rodzi. Te same zależności można zastosować do każdej, bez wyjątku, profesji. Poddając zatem tylko te 4 fakty racjonalnej analizie, można śmiało stwierdzić, że twierdzenie >Zatem spora cz duchowieństwa to homosexuliści..." jest zupełnie irracjonalne, a człowiek, który takie stwierdzenie stawia naraża się na śmieszność z powodu braku umiejętności logicznego myślenia.
|
|
| |  | 17 na 17 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >To, że są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami.Ta niedojrzałość może generować pedofilię i efebofilię, co doskonale widać na księżach homoseksualnych.
Wyrokować o kondycji emocjonalnej ogółu homoseksualistów na podstawie tak szczególnej i patologicznej grupy, jak katoliccy księża o homoseksualnych skłonnościach.
Genialne!
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 14 na 14 | szarley (54913 punktów) | >To, że są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami.Ta niedojrzałość może generować pedofilię i efebofilię,
To jeszcze nie wszystko! Badania naókowe udowodniły, że w przypadku adopcji dziecka przez parę homosekualistów może się pojawić zjawisko dziedzicznego płaskostopia zaraźliwego przez prątkowanie! Poza tym w związkach homoseksualnych dwoinki zapalenia płuc przeradzają się w troinki a nawet czworzynki, co jak wiadomo jest bardzo niebezpieczne dla organizmów adoptowanych dzieci. Adoptowane przez homoseksualistów dziewczynki już po kilku latach cierpią na poważne dolegliwości: deformacje prostaty, łysienie pleców i sutki na pośladkach.
Nawet krowa w gospodarstwie dwóch homoseksualistów przerażona ich niedojrzałością przestaje dawać mliko
|
|
| | |  | 1 na 1 | Dmuszek (-25 punktów) | >>To, że są niedojrzali jest powszechnie wiadomo. Proszę porozmawiać z psychoterapeutami.Ta niedojrzałość może generować pedofilię i efebofilię, >To jeszcze nie wszystko! Badania naókowe udowodniły, że w przypadku adopcji dziecka przez parę homosekualistów może się pojawić zjawisko dziedzicznego płaskostopia zaraźliwego przez prątkowanie! Poza tym w związkach homoseksualnych dwoinki zapalenia płuc przeradzają się w troinki a nawet czworzynki, co jak wiadomo jest bardzo niebezpieczne dla organizmów adoptowanych dzieci. Adoptowane przez homoseksualistów dziewczynki już po kilku latach cierpią na poważne dolegliwości: deformacje prostaty, łysienie pleców i sutki na pośladkach. >Nawet krowa w gospodarstwie dwóch homoseksualistów przerażona ich niedojrzałością przestaje dawać mliko Dokładnie! Bo to udowodniły "badania naókowe" ha ha ha... Jaka naóka, takie badania.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>To jeszcze nie wszystko! Badania naókowe udowodniły, że w przypadku adopcji dziecka przez parę homosekualistów (...) Adoptowane przez homoseksualistów dziewczynki już po kilku latach cierpią na poważne dolegliwości: deformacje prostaty, łysienie pleców i sutki na pośladkach. >>Nawet krowa w gospodarstwie dwóch homoseksualistów przerażona ich niedojrzałością przestaje dawać mliko >Dokładnie! Bo to udowodniły "badania naókowe" ha ha ha... Jaka naóka, takie badania.
Tak, Dmuszku, tak... jak naóka, takie badania....
|
|
|  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | Życie i natura jest bibliografią.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
 | 9 na 9 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Są przesłanki, żeby sceptycznie podchodzić do prawa adopcji dla homoseksualistów. Po pierwsze z homoseksualizmem wiąże się często niedojrzałość emocjonalna,
Ja jestem hetero, a moja żona ciągle mi wmawia że jestem emocjonalnie niedojrzały, czy mam się zbadać na obecność homoseksualizmu?
>Fakty epidemiologiczne tez jasno pokazują, że homoseksualiści dużo częściej zapadają na przewlekłe choroby zakaźne, mimo dużej wiedzy z profilaktyki.
Słyszałem o takiej chorobie, podobno nazywa się życie ale jak to utrwalali heteroseksualni i księża, AIDS jest chorobą homoseksualistów, czy to miałeś (miałaś) na myśli???
|
|
|  | -5 na 7 | sapiens (395 punktów) | >>Są przesłanki, żeby sceptycznie podchodzić do prawa adopcji dla homoseksualistów. Po pierwsze z homoseksualizmem wiąże się często niedojrzałość emocjonalna, >Ja jestem hetero, a moja żona ciągle mi wmawia że jestem emocjonalnie niedojrzały, czy mam się zbadać na obecność homoseksualizmu? Jeśli to panu pomoże to czemu nie...
>>Fakty epidemiologiczne tez jasno pokazują, że homoseksualiści dużo częściej zapadają na przewlekłe choroby zakaźne, mimo dużej wiedzy z profilaktyki. >Słyszałem o takiej chorobie, podobno nazywa się życie ale jak to utrwalali heteroseksualni i księża, AIDS jest chorobą homoseksualistów, czy to miałeś (miałaś) na myśli???
Zamiast prezentować postawę ignoranctwa lepiej otworzyć w przeglądarce bazę publikacji biomedycznych i wpisać hasło homosexuality i podobne i zapoznać się przynajmniej z tytułami oraz ocenić skalę problemu. Albo zwyczajnie sięgnąć po przegląd epidemiologiczny.
|
|
| |  | 8 na 8 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) |
>Jeśli to panu pomoże to czemu nie...
Ciekawe, a jak wyglądają takie badania, czy to boli???
>Zamiast prezentować postawę ignoranctwa...
A są tez jakieś badania na ignorancje, bo też tego u siebie nie doświadczyłem, no i oczywiście czy takie badanie boli???
|
|
| |  | 9 na 9 | Kuba K. (3909 punktów) | >Zamiast prezentować postawę ignoranctwa lepiej otworzyć w przeglądarce bazę publikacji biomedycznych i wpisać hasło homosexuality i podobne i zapoznać się przynajmniej z tytułami oraz ocenić skalę problemu. Albo zwyczajnie sięgnąć po przegląd epidemiologiczny.
Jeśli chodzi o ignorancję, to możesz być spokojny - pierwsze (choć mało zaszczytne miejsce) w temacie, w którym na nieszczęście się wypowiadasz, masz zagwarantowane.
Zaś co do meritum - zapoznawanie się li tylko z tytułami prac naukowych jest, delikatnie mówiąc dość nieszczęśliwą metodą studiów. Warto byłoby jeszcze te prace przeczytać, albo przynajmniej przejrzeć wnioski z nich wynikające. Dobrze byłoby też przyjrzeć się metodologii tychże prac, sprawdzić, gdzie zostały opublikowane, a także czy stały się przedmiotem jakiejś sensownej dyskusji. Innymi słowy - "praca naukowa" opublikowana przez księdza Oko w "Gościu Niedzielnym", nie będzie miała raczej tej samej wagi co publikacja w "Lancecie".
Nie skonkretyzowałeś, niestety, jakie to "choroby zakaźne" miałeś na myśli pisząc o homoseksualistach. Domyślam się, że chodzi Tobie o zespół nabytego braku odporności, czyli innymi słowy AIDS. Jeśli tak, to obawiam się, że masz jakieś przestarzałe dane. Już od ładnych paru lat większość nowych zakażeń HIV to tzw. "normalni" heteroseksualiści płci obojga. Piszę "normalni", bo nie chodzi tu o osoby z jakichś szczególnych grup ryzyka, tylko o zupełnie przeciętnych, prowadzących dość standardowe życie seksualne osobników. W tej chwili istotne są raczej modele zachowań seksualnych i skłonność do tzw. ryzykownych zachowań seksualnych niż orientacja.
Jeśli jednak nie cenisz rzetelnych statystyk i wolisz tzw. "dowód z powszechności" (którego bezsensowność wykazali już Tobie moi przedmówcy), to mogę Ciebie zapewnić, że w czasie blisko 20 lat pracy w szpitalu o profilu zakaźnym nie stwierdziłem bynajmniej, aby AIDS był chorobą homoseksualistów. Gdybym na podstawie własnych doświadczeń miał wskazać "modelowego" pacjenta z pełnoobjawowym AIDS, to wskazałbym raczej na osobę przyjmującą narkotyki drogą dożylną.
I jeszcze kilka słów na koniec - tak się składa, że na tym forum jest kilka osób mających dość głęboką wiedzę w zakresie zarówno nauk przyrodniczych, jak i medycyny, więc proponowałbym Tobie sięgnąć najpierw do wiarygodnych źródeł i przygotować się do dyskusji, miast narażać się na śmieszność.
|
|
| | |  | 4 na 4 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | > Zaś co do meritum - zapoznawanie się li tylko z tytułami prac naukowych jest, delikatnie mówiąc dość nieszczęśliwą metodą studiów. Warto byłoby jeszcze te prace przeczytać, albo przynajmniej przejrzeć wnioski z nich wynikające.Jedna malutka uwaga, w tym kraju mamy duże problemy z tak zwanym "czytaniem ze zrozumieniem", więc podejrzewam że niewiele by to dało!!!
|
|
|  | | Dmuszek (-25 punktów) | >>Są przesłanki, żeby sceptycznie podchodzić do prawa adopcji dla homoseksualistów. Po pierwsze z homoseksualizmem wiąże się często niedojrzałość emocjonalna, >Ja jestem hetero, a moja żona ciągle mi wmawia że jestem emocjonalnie niedojrzały, czy mam się zbadać na obecność homoseksualizmu? Przeczytałem kilka Twoich komentarzy i dziwię się Twojej żonie, że wyszła za Ciebie. I co do Twojej niedojrzałości, to powinieneś jej posłuchać.
|
|
 | 10 na 10 | mrSpock (2845 punktów) | >Są przesłanki, żeby sceptycznie podchodzić do prawa adopcji dla homoseksualistów. Po pierwsze z homoseksualizmem wiąże się często niedojrzałość emocjonalna, stany depresyjne, egoistyczny styl życia. Fakty epidemiologiczne tez jasno pokazują, że homoseksualiści dużo częściej zapadają na przewlekłe choroby zakaźne, mimo dużej wiedzy z profilaktyki. To wszystko może wpływać negatywnie na rozwój dzieci. Po drugie w kolejce do adopcji czekają tysiące par heteroseksualnych. Uważam, że heteroseksualizm jest cechą która powinna być promowana przy podejmowaniu decyzji o adopcji.
Są pewne DOWODY na to, że ortodoksyjna wiara rodziców sprawia poważne uchybienia w rozwoju dzieci. Po pierwsze z ortodoksyjną religijnością wiąże się często płytkie rozumowanie otaczającego świata usprawiedliwianie wszystkiego wolą bożą. Fakty historyczne mówią nam jasno, że przez religię w imię jedynego słusznego boga ginęły miliony. Są też inne dowody na to, że całkiem spora cz. psychopatów zboczeńców wszelakiej maści została wychowana w katolickich rodzinach
|
|
|  | 1 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >Są pewne DOWODY na to, że ortodoksyjna wiara rodziców sprawia poważne uchybienia w rozwoju dzieci. Skoro jest ich tyle, proszę wymienić chociaż jeden DOWÓD. >Po pierwsze z ortodoksyjną religijnością wiąże się często płytkie rozumowanie otaczającego świata >usprawiedliwianie wszystkiego wolą bożą. To jest DOWÓD? Przecież to nawet nieuk zauważy, że jest to tylko Twoje spostrzeżenie. Podaj DOWÓD. >Fakty historyczne mówią nam jasno, że przez religię w imię jedynego słusznego boga ginęły miliony. Skoro jest tyle tych faktów, proszę wymienić chociaż jeden. Tylko radzę dobrze wcześniej zapoznać się z tym faktem, żeby później nie było wstydu. >Są też inne dowody na to, że całkiem spora cz. psychopatów zboczeńców wszelakiej maści została wychowana w katolickich rodzinach Inne. Jakie? Wymieniłeś tylko: "Po pierwsze" swoje dyletanckie spostrzeżenie, natomiast ani jednego dowodu.
|
|
| |  | 2 na 2 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >>Są pewne DOWODY na to, że ortodoksyjna wiara rodziców sprawia poważne uchybienia w rozwoju dzieci. >Skoro jest ich tyle, proszę wymienić chociaż jeden DOWÓD.
Twoje istnienie jest tym dowodem.
|
|
| | |  | 1 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >>>Są pewne DOWODY na to, że ortodoksyjna wiara rodziców sprawia poważne uchybienia w rozwoju dzieci. >>Skoro jest ich tyle, proszę wymienić chociaż jeden DOWÓD. >Twoje istnienie jest tym dowodem. To jest dowód? ha ha ha... A skąd wiesz, że istnieję? Widziałeś mnie? Dotykałeś? Bliższe prawdzie będzie stwierdzenie, że Twoje przekonanie opierasz na wierze, że piszesz z człowiekiem. Wierzysz, że technologia nie przekłamuje, ale dowodem będzie dopiero kontakt osobisty ze mną. Zresztą... Twoja odpowiedź ty czysta demagogia. Można ją zastosować dokładnie do KAŻDEGO człowieka. W przypadku, na który się powołujesz, powinieneś dostarczyć linki do co najmniej kilku wyników badań naukowych w tej dziedzinie, tak, żebym mógł osobiście to zweryfikować. Jestem jednak pewien, że nie wkleisz ani jednego. Dlatego swoje dowody możesz napisać na kartce i włożyć tam, gdzie Ci zwykle wkłada jakiś homoseksualista.
|
|
| | |  | | Dmuszek (-25 punktów) | >>>Są pewne DOWODY na to, że ortodoksyjna wiara rodziców sprawia poważne uchybienia w rozwoju dzieci. >>Skoro jest ich tyle, proszę wymienić chociaż jeden DOWÓD. >Twoje istnienie jest tym dowodem. To jest dowód? ha ha ha... A skąd wiesz, że istnieję? Widziałeś mnie? Dotykałeś? Bliższe prawdzie będzie stwierdzenie, że Twoje przekonanie opierasz na wierze, że piszesz z człowiekiem. Wierzysz, że technologia nie przekłamuje, ale dowodem będzie dopiero kontakt osobisty ze mną. Zresztą... Twoja odpowiedź ty czysta demagogia. Można ją zastosować dokładnie do KAŻDEGO człowieka. W przypadku, na który się powołujesz, powinieneś dostarczyć linki do co najmniej kilku wyników badań naukowych w tej dziedzinie, tak, żebym mógł osobiście to zweryfikować. Jestem jednak pewien, że nie wkleisz ani jednego. Dlatego swoje dowody możesz napisać na kartce i włożyć tam, gdzie Ci zwykle wkłada jakiś homoseksualista.
|
|
 | 17 na 17 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Po drugie w kolejce do adopcji czekają tysiące par heteroseksualnych. Uważam, że heteroseksualizm jest cechą która powinna być promowana przy podejmowaniu decyzji o adopcji.
Jakby komuś się chciało słuchać uważnie tego, co środowiska LGBT mówią o prawie do adopcji (a nie sobie wymyślać własną wersję), to mógłby usłyszeć, że największy problem to brak możliwości adopcji biologicznych dzieci partnera/partnerki (wbrew katoprawicowym opiniom, homoseksualiści są płodni, lesbijki zaś nie mają większych problemów z donoszeniem ciąży niż pobożne katoliczki). To powoduje że w razie śmierci biologicznego rodzica druga mama/drugi tata nie maja do dzieci żadnych opraw, są obcymi osobami.
To jest paląca sprawa dla setek homoseksualnych par, nie niemożność adoptowania biologicznej sieroty.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 7 na 7 | szarley (54913 punktów) | >Jakby komuś się chciało słuchać uważnie tego, co środowiska LGBT mówią o prawie do adopcji (a nie sobie wymyślać własną wersję), to mógłby usłyszeć, że największy problem to brak możliwości adopcji biologicznych dzieci partnera/partnerki (wbrew katoprawicowym opiniom, homoseksualiści są płodni, lesbijki zaś nie mają większych problemów z donoszeniem ciąży niż pobożne katoliczki). To powoduje że w razie śmierci biologicznego rodzica druga mama/drugi tata nie maja do dzieci żadnych opraw, są obcymi osobami. >To jest paląca sprawa dla setek homoseksualnych par, nie niemożność adoptowania biologicznej sieroty.
Dlatego jestem zwolennikiem prawa homoseksualistów do zawierania małżeństw (małżeństw! a nie związków partnerskich!)
|
|
|  | -2 na 4 | Dmuszek (-25 punktów) | >... największy problem to brak możliwości adopcji biologicznych dzieci partnera/partnerki (wbrew katoprawicowym opiniom, homoseksualiści są płodni, lesbijki zaś nie mają większych problemów z donoszeniem ciąży niż pobożne katoliczki). To powoduje że w razie śmierci biologicznego rodzica druga mama/drugi tata nie maja do dzieci żadnych opraw, są obcymi osobami. Polskie sądy, orzekając o adopcji, kierują się dobrem dziecka, którego sprawa dotyczy a nie kaprysem ludzi, którzy powinni poddać się terapii (żeby wyleczyć się z homoseksualizmu), którzy z dziecka chcą zrobić przedmiot, który im się "należy". Nie mają tu nic do rzeczy przekonania katoprawicowe czy lewackie. Dwóch homoseksualistów, żyjących ze sobą, jest płodnych. Zgoda. Czy jednak, gdy będą sobie wierni, z tej ich płodności będzie potomstwo? NIE! Chyba, że będą się zdradzali, ale... wtedy nie ma mowy, o prawidłowych relacjach rodzinnych, tylko o patologii. Identycznie ma się sprawa z lesbijkami. Może mylę się?
|
|
| |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Polskie sądy, orzekając o adopcji, kierują się dobrem dziecka............
hahahahaha - naprawdę w to wierzysz, to gorsze od wiary we wszechmocnego. Przepraszam, szczególnym przypadkiem byłby Pan prawnik Giertych, aż żal bierze że jest adwokatem a nie sędzią.
|
|
| | |  | -2 na 4 | Dmuszek (-25 punktów) | >>Polskie sądy, orzekając o adopcji, kierują się dobrem dziecka............ >hahahahaha - naprawdę w to wierzysz, to gorsze od wiary we wszechmocnego. Przepraszam, szczególnym przypadkiem byłby Pan prawnik Giertych, aż żal bierze że jest adwokatem a nie sędzią. Czyli, nawet zakładając, że się mylę co do intencji polskich sądów, uważasz, że ważniejszy jest kaprys homoseksualistów niż dobro dziecka. Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak działanie Opatrzności, która Cię zmusi do wiary w sprawiedliwość w polskich sądach.
|
|
| | | |  | 2 na 2 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | > Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak działanie Opatrzności, która Cię zmusi do wiary w sprawiedliwość w polskich sądach.
Wiem, nie strasz, wiem jak wyglądały wasze sądy za czasów waszej świętej inkwizycji, zapewne marzysz o jej powrocie i paleniu na stosie ludzi w imieniu wszechmogącego boga, stwórcy nieba i ziemi, dobra i zła zwanego kościołem.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Dlaczego "kaprys homoseksualistów", a heteroseksualni nie mają kaprysu? Mają taki sam. W ogóle widzę, że masz coś do homoseksualistów. Co ci zrobili, twojemu kotu do ogona przywiązali puszkę, rozdeptali babkę z piasku? Bo jakoś mało zrozumiała dla mnie jest taka bezinteresowna niechęć.
|
|
 | 7 na 7 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Tak jak już pisałem, że nawet jeśli naprawdę istnieje korelacja między homoseksualizmem, a jakimiś patologiami, to korelacja nie oznacza relacji, wynikania.
Jeśli np. faktycznie znaczny większy % homoseksualistów w porównaniu do heteroseksualistów nie stwarza odpowiednich warunków do adopcji dziecka, to po prostu mniej % powinno w ostateczności dostać zgodę na adopcję.
>Uważam, że heteroseksualizm jest cechą która powinna być promowana przy podejmowaniu decyzji o adopcji.
W jaki sposób promowana? Ocenianie wszystkiego w punktach i dodawanie np. +300 dla par heteroseksualnych? I co by ten heteroseksualizm rekompensował. Np. dochody na osobę w rodzinie?
Ten temat jest bardzo złożony.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > Uważam, że heteroseksualizm jest cechą która powinna być promowana przy podejmowaniu decyzji o adopcji.Tylko heteroseksualizm? A co jesli para heteroseksualna uprawia koprofilie? Albo urofilie? Albo BDSM? Mysle, ze powinnismy wszystkie pary dokladnie przeswietlac a na adopcje pozwalac tylko parom, ktore nie "cierpia" na zadna parafilie. Mysle, ze preferencje seksualne powinny byc najwazniejsze!!!!!! A ze nigdy nie bedzie wiadomo, czy para pomimo swego heteroseksualizmu nie uprawia po cichu jakiejs niepozadanej praktyki, adocpja powinna byc zabroniona. Oczywsiscie dla dobra dzieci a nie seksualnie sfiksowanych katolikow, ktorzy czesciej zajmuja sie obycmi narzadami plciowym niz wszystkim innym
|
|
|  | pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Tylko heteroseksualizm? A co jesli para heteroseksualna uprawia koprofilie? Albo urofilie? Albo BDSM?
W tym Naszym kraju, to nawet nie trzeba tego "uprawiać", wystarczy że para heteroseksualna jest nie wierząca!!! - i nici z adopcji!!!
|
|
| |  | 2 na 4 | szarley (54913 punktów) | > W tym Naszym kraju, to nawet nie trzeba tego "uprawiać", wystarczy że para heteroseksualna jest nie wierząca!!! - i nici z adopcji!!!Pipcys jak Inuit po syberyjskim samogonie W innym wątku piszesz, że ateista nigdy nie może być pedofilem. W jeszcze innym że Cytat:biorę kalkulator, jaką zmienną wprowadzić, wg wieku, wg wiary ( wiadomo wierzący na pierwszym miejscu do leczenia ), Teraz, że niewierzącym (wybacz, upieram się przy łącznym pisaniu) nie wolno adoptować dzieci....
|
|
| | |  | pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >W innym wątku piszesz, że ateista nigdy nie może być pedofilem.
Przytocz wątek, Panie wszechwiedzący.
|
|
| | | |  | 4 na 6 |
| | | | |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | Boli, słyszałeś o ateiście co molestuje dzieci?
|
|
| | | | | |  | 2 na 4 | szarley (54913 punktów) | > Boli,Więc ją lecz > słyszałeś o ateiście co molestuje dzieci?Tak. Przeczytaj sobie: Janek Alexa "Žil jsem jako pedofil" Pomogę Twojej pamięci. Napisałeś też: Cytat:Podaj mi przykład jednego nie chrześcijanina molestującego dzieci, a ja ci podam setki przykładów z drugiej strony lustra. , więc czekam teraz na te setki przykładów (może Ci to trochę czasu zajmie i przez kilka dni przestaniesz trolować) Chyba, że Twoje słowo jest śmieci warte...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | Powiedz mi druhu, masz zdolności jedynie do komentowania cudzych wypowiedzi, czy sam może formułujesz jakieś nowe wątki?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 4 | szarley (54913 punktów) | > Powiedz mi druhu, masz zdolności jedynie do komentowania cudzych wypowiedzi, czy sam może formułujesz jakieś nowe wątki?Sprawdź. Ponawiam : Cytat:Podaj mi przykład jednego nie chrześcijanina molestującego dzieci, a ja ci podam setki przykładów z drugiej strony lustra. Trzymaj się swojej obietnicy.
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >Boli, słyszałeś o ateiście co molestuje dzieci? Ja nie słyszałem. Rodzice wiedząc, że jest w pobliżu ateista, chronią w sposób właściwy swoje pociechy przed kontaktem z nim.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >>Boli, słyszałeś o ateiście co molestuje dzieci? >Ja nie słyszałem. Rodzice wiedząc, że jest w pobliżu ateista, chronią w sposób właściwy swoje pociechy przed kontaktem z nim.
Masz rację, słyszałem ostatnio o dwóch osobnikach, Panu Gilu i Panu Wesołowskim, a to ateiści z krwi i kości.
Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania, nie zauważyłeś, że ludzie zaczynają się bać gdy w pobliży mieszka ksiądz.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Rodzice wiedząc, że jest w pobliżu ateista, chronią w sposób właściwy swoje pociechy przed kontaktem z nim.To na nic, bo już samo uświadomienie sobie, że istnieje coś takiego jak ateizm każdego małego katolika doprowadzi na manowce jakże zgubnego samodzielnego myślenia! Dlatego dobry katolicki rodzic musi jak najwcześniej zacząć swojemu dziecku wpajać, że ateiści nie istnieją.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > chronią w sposób właściwy swoje pociechy przed kontaktem z nim [ateistą]
To wszystko do czasu, aż - jak głosi słynna przypowieść - pociecha zechce skosztować zakazany owoc.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | -1 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >>Tylko heteroseksualizm? A co jesli para heteroseksualna uprawia koprofilie? Albo urofilie? Albo BDSM? >W tym Naszym kraju, to nawet nie trzeba tego "uprawiać", wystarczy że para heteroseksualna jest nie wierząca!!! - i nici z adopcji!!! I słusznie. Bo co z tego, że w papierach stoi "katolik" a w praktyce nie umie nawet wykonać znaku krzyża czy pomodlić się Modlitwą Pańską? Skoro tego nie potrafi, to z pewnością nie potrafi żyć zgodnie z Dekalogiem a tym bardziej wychować innego człowieka. Bo wychowanie, to przede wszystkim bycie przykładem do naśladowania.
|
|
| | |  | 2 na 2 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >I słusznie. Bo co z tego, że w papierach stoi "katolik" a w praktyce nie umie nawet wykonać znaku krzyża czy pomodlić się Modlitwą Pańską? Skoro tego nie potrafi, to z pewnością nie potrafi żyć zgodnie z Dekalogiem a tym bardziej wychować innego człowieka. Bo wychowanie, to przede wszystkim bycie przykładem do naśladowania.
Największym przykładem do naśladowania jest bóg ojciec, który spokojnie patrzy sobie z góry jak jego dzieci na wzajem się mordują i popija sobie herbatkę. O taki przykład Ci chodzi?, a może jak patrzy jak jego emisariusze (duchowni) wykorzystują seksualnie dzieci, o taki przykład Ci chodzi, a może sam jesteś księdzem?
|
|
| | | |  | -1 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >Największym przykładem do naśladowania jest bóg ojciec, który spokojnie patrzy sobie z góry jak jego dzieci na wzajem się mordują i popija sobie herbatkę. O taki przykład Ci chodzi?, a może jak patrzy jak jego emisariusze (duchowni) wykorzystują seksualnie dzieci, o taki przykład Ci chodzi, a może sam jesteś księdzem? > A skąd masz taki obraz Boga? Z Biblii? Z Katechizmu Kościoła Katolickiego? Czy może tak tylko sobie Go wyobrażasz. Stawiam na tę ostatnią opcję. Zatem nie dziwię się, że i w innych kwestiach wypisujesz niesamowite kocopoły. Twoja mama Cię nauczyła, że trzeba być takim ignorantem i nieukiem?
|
|
| | |  | 4 na 4 | Sygnał (4252 punktów) | >I słusznie. Bo co z tego, że w papierach stoi "katolik" a w praktyce nie umie nawet wykonać znaku krzyża czy pomodlić się Modlitwą Pańską? Skoro tego nie potrafi, to z pewnością nie potrafi żyć zgodnie z Dekalogiem a tym bardziej wychować innego człowieka. Bo wychowanie, to przede wszystkim bycie przykładem do naśladowania.
Jakby dekalog był jakimś niesamowitym osiągnięciem cywilizacyjnym. Pomijając przykazania na wprost pokazujące że wszechmocne katolickie bóstwo wymaga uwielbienia jak jakieś niedowartościowane dziecko, naprawdę twierdzisz, że w kulturach przedchrześcijańskich wszyscy się mordowali na lewo i prawo? Na przykazania od 4 do 9 w wersji katechetycznej katolickiej (bo 10 jest sztucznym przedłużeniem dziesiątego) nie jest tak niesamowicie trudno wpaść.
|
|
| | | |  | -3 na 5 | Dmuszek (-25 punktów) | >Jakby dekalog był jakimś niesamowitym osiągnięciem cywilizacyjnym. Pomijając przykazania na wprost pokazujące że wszechmocne katolickie bóstwo wymaga uwielbienia jak jakieś niedowartościowane dziecko, naprawdę twierdzisz, że w kulturach przedchrześcijańskich wszyscy się mordowali na lewo i prawo? Na przykazania od 4 do 9 w wersji katechetycznej katolickiej (bo 10 jest sztucznym przedłużeniem dziesiątego) nie jest tak niesamowicie trudno wpaść. Kolejne bzdury wyssane z palca. A nie lepiej po prostu sięgnąć sobie do źródła, czyli do Biblii i do Katechizmu Kościoła Katolickiego? Jeśli Ci to sprawia problem, to chętnie wkleję linki. No to jak? Masz tyle odwagi? Czy jak zwykle tchórzysz?
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Sygnał (4252 punktów) | >Kolejne bzdury wyssane z palca. A nie lepiej po prostu sięgnąć sobie do źródła, czyli do Biblii i do Katechizmu Kościoła Katolickiego? Jeśli Ci to sprawia problem, to chętnie wkleję linki. No to jak? Masz tyle odwagi? Czy jak zwykle tchórzysz?
Z miłą chęcią.
Dekalog wg. KKK
Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
Przykazanie zerowe, czyli bóstwo się przedstawia od razu wypominając człowiekowi, że jedynie dzięki niemu ma wolność, mimo, że 90% wyznawców w Egipcie nigdy nie było.
Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
Pierwsze przykazanie, czyli jestem zazdrosny, nie wolno Ci wierzyć w nikogo więcej.
Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.
Drugie, czyli jestem takim snobem, że nawet moje imię jest zakazane.
Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
Trzecie, czyli jestem próżny i koniecznie musisz mnie czcić.
Powyższe nie mają żadnego przełożenia na moralność czy bytowanie w społeczeństwie, są więc z punktu widzenia społeczeństw bezużyteczne i rysują obraz bóstwa zazdrosnego, próżnego i niedojrzałego niczym pięciolatek.
Poniższe mówią już co nieco o bytowaniu w grupie, a więc:
Czcij ojca swego i matkę swoją.
Jesteśmy instynktownie jako gatunek przywiązani do istot, które się nami zajmowały. Ta zasada nie jest niczym odkrywczym.
Nie zabijaj.
Wow, naprawdę? Zabijanie jest złe? Dzięki, nie wiedziałem, myślałem, że bycie martwym jest fajne. Kolejna oczywistość.
Nie cudzołóż.
Wow, zupełnie nie wpadły na to wcześniejsze cywilizacje. Wielkie odkrycie na miarę swoich czasów, nie ma co.
Nie kradnij.
Wow, naprawdę zabieranie cudzej własności to zło? Nie to, żeby był to jeden z fundamentów bytowania grupy ...
Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
Nie podefiniowano co to fałszywe świadectwo. Bezużyteczna zasada.
Nie pożądaj żony bliźniego swego.
Powtórzenie tego wielce odkrywczego punktu o cudzołóstwie.
Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
Powtórzenie tego o kradzieży.
Stwierdzenie o bezużyteczności z moralnego punktu widzenia 3 pierwszych nadal stoi, podobnie jak redundancja w formułowaniu zasad. Również to, że zasady nie są kompletnie odkrywcze wykazałem. Dodam jeszcze, że bóstwo uważa wyznawców za debili, bo robi to na zasadzie nakazów, a nie wyjaśnień. Warto się w ogóle na tym wzorować?
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >Stwierdzenie o bezużyteczności z moralnego punktu widzenia 3 pierwszych nadal stoi, podobnie jak redundancja w formułowaniu zasad. Również to, że zasady nie są kompletnie odkrywcze wykazałem. Dodam jeszcze, że bóstwo uważa wyznawców za debili, bo robi to na zasadzie nakazów, a nie wyjaśnień. Warto się w ogóle na tym wzorować? Twój problem polega na tym, że patrzysz na Dekalog, jako na zbiór zasad ograniczających wolność. Bóg, przekazując Dekalog, patrzył z punktu widzenia miłości. Zatem Dekalog jest zbiorem zasad, które, jeśli człowiek będzie starał się je zachowywać, zapewnią mu szczęście. Twoje interpretacje poszczególnych punktów tego kodeksu prawnego, są warte funta kłaków, co zresztą widać po ich beznadziejnej logicznie konstrukcji. Ta beznadziejność wynika stąd, że jako człowiek żyjący w XXI wieku, a więc w świecie, który został ukształtowany m.in. przez Dekalog, nie jesteś w stanie (niestety) wejść w kontekst czasów, w których Dekalog był ustanowiony. Pomimo jednak "odległości" czasowej, jego uniwersalizm nie podlega żadnej dyskusji. Obiekcje, co do wartości moralnej Dekalogu mogą mieć tylko ludzie niesprawni umysłowo.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Obiekcje, co do wartości moralnej Dekalogu mogą mieć tylko ludzie niesprawni umysłowo.Oraz 99,999% polskich wiezniow-katolikow, ktorzy dobitnie pokazuja jaka moralna wartosc ma ten dekalog  Ponadto rowniez kazdy katolicki rozwodnik, kazdy katolicki klient prostytutki, kazdy katolicki facet i kazda katolicka dziewczyna wspolzyjac bez slubu pokazuje jaka gigantyczna wartosc ma ten dekalog - puste slowa, ktorymi mozna sobie podetrzec tylek (co katolicy kazdego dnia chetnie robia)
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Sygnał (4252 punktów) | > Twój problem polega na tym, że patrzysz na Dekalog, jako na zbiór zasad ograniczających wolność.OCZYWIŚCIE, że ograniczają wolność, jak wszelkie ZAKAZY. Jakbyś starał się zrozumieć to, co przekazuje zobaczyłbyś, że nie twierdzę, że dekalog jest zły, bo ogranicza, tylko, że to mało odkrywczy i ogólnikowy zbiór zasad, który nic nie wnosi. > Bóg, przekazując Dekalog, patrzył z punktu widzenia miłości. Zatem Dekalog jest zbiorem zasad, które, jeśli człowiek będzie starał się je zachowywać, zapewnią mu szczęście.Wzór miłości rodzicielskiej, nie ma co. > Twoje interpretacje poszczególnych punktów tego kodeksu prawnego, są warte funta kłaków, co zresztą widać po ich beznadziejnej logicznie konstrukcji. Ta beznadziejność wynika stąd, że jako człowiek żyjący w XXI wieku, a więc w świecie, który został ukształtowany m.in. przez Dekalog, nie jesteś w stanie (niestety) wejść w kontekst czasów, w których Dekalog był ustanowiony.Ale kiedy w kontekście swoich czasów dekalog był zupełnie nieodkrywczy  > Pomimo jednak "odległości" czasowej, jego uniwersalizm nie podlega żadnej dyskusji.Obiekcje, co do wartości moralnej Dekalogu mogą mieć tylko ludzie niesprawni umysłowo. Niesprawność umysłowo i/lub głęboką indoktrynacje wykazujesz Ty w swoich postach o homoseksualistach.
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >Dodam jeszcze, że bóstwo uważa wyznawców za debili, bo robi to na zasadzie nakazów, a nie wyjaśnień. Warto się w ogóle na tym wzorować? Poza tym w KKK jest wyjaśnione znaczenie poszczególnych przykazań. Twoja interpretacja jest po prostu Twoim wymysłem i jestem pewien, że na żadną z Twoich interpretacji nie masz żadnych dowodów oprócz kolejnych bzdur. Zatem bzdury, jakie napisałeś nie mogą i nigdy nie będą żadnym dowodem.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Sygnał (4252 punktów) | >Poza tym w KKK jest wyjaśnione znaczenie poszczególnych przykazań. Twoja interpretacja jest po prostu Twoim wymysłem i jestem pewien, że na żadną z Twoich interpretacji nie masz żadnych dowodów oprócz kolejnych bzdur. >Zatem bzdury, jakie napisałeś nie mogą i nigdy nie będą żadnym dowodem.
A priori wszystkie interpretacje są równoważne, chyba, że chcesz zamykać usta krytykom, czy to przez obrazę uczuć religijnych czy to przez święte oficjum jak w bywało niegdyś.
Twoja riposta sprowadza się do stwierdzenia "dekalog jest fajny, bo go dał Panboczek, a jak nie doceniasz dzieł Panboczka, to jesteś ograniczony."
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 |
|  | 2 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Albo BDSM?Jeśli BDSM to adopcja powinna być pewna bo taka para pewnie nie będzie miała oporów przed użyciem paska do dyscyplinowania smarkacza  .
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | przed użyciem paska do dyscyplinowania smarkacza
Retoryka kogoś, kto nie ma dzieci.
|
|
| | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Retoryka kogoś, kto nie ma dzieci. Rozumowanie kogoś kto nie ma pojęcia co oznaczają emotikonki.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Rozumowanie kogoś kto nie ma pojęcia co oznaczają emotikonki.
Skąd wiedziałeś, przeczucie czy może info od stworzyciela???
|
|
| | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Skąd wiedziałeś, przeczucie czy może info od stworzyciela??? Dedukcja - skoro piszesz praktycznie same głupoty to skąd masz nieboraku wiedzieć co emotki oznaczają? Ale przecież ty tylko trollujesz, bo chyba aż tak ograniczony aby tych małych, żółtych buziek nie poznawać nie jesteś. Prawda?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | Tak to sobie tłumacz.....
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Tak to sobie tłumacz..... Jestem prawdziwie wdzięczny za to, iż pozwalasz mi na własną interpretację o krynico mądrości. Żebyś ty z kolei nie musiał wysilać się interpretacją zaznaczam, że pierwsze zdanie nie było pisane na poważnie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | 5 na 5 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Jeśli BDSM to adopcja powinna być pewna bo taka para pewnie nie będzie miała oporów przed użyciem paska do dyscyplinowania smarkacza .Prawda  Bog katolika kocha, ale ze mu dal wolna wole wiec kara musi byc jesli katolik skorzysta z tej wolnej woli. No to katolik daje wolna wole 2-latkowi ale nie omieszka zapierdolic mu z plaskacza w paszcze jesli 2-latek nie bedzie sie sluchal  Bo jak to bylo??? Klaps jeszcze niekomu nie zaszkodzil?? A jak wiemy klaps to nie pobicie. Tak samo 6. przykazanie to nie "nie zabijaj" tylko "nie morduj".A ze kara smierci to nie mord wiec katolik nie ma problemu z nia
|
|
| | |  | | Dmuszek (-25 punktów) | > >Jeśli BDSM to adopcja powinna być pewna bo taka para pewnie nie będzie miała oporów przed użyciem paska do dyscyplinowania smarkacza .> Prawda  > Bog katolika kocha, ale ze mu dal wolna wole wiec kara musi byc jesli katolik skorzysta z tej wolnej woli.> No to katolik daje wolna wole 2-latkowi ale nie omieszka zapierdolic mu z plaskacza w paszcze jesli 2-latek nie bedzie sie sluchal Bo jak to bylo??? Klaps jeszcze niekomu nie zaszkodzil?? A jak wiemy klaps to nie pobicie. Tak samo 6. przykazanie to nie "nie zabijaj" tylko "nie morduj".A ze kara smierci to nie mord wiec katolik nie ma problemu z nia  > Widocznie, jak byłeś dzieckiem, Twoja mama, dawała Ci klapsy "zapierdolic mu z plaskacza w paszcze jesli 2-latek nie bedzie sie sluchal". Stąd Twoje rozumienie klapsa. Serdecznie współczuję takiej matki.
|
|
 | 8 na 8 | mayolina (2278 punktów) | > Uważam, że heteroseksualizm jest cechą która powinna być promowana przy podejmowaniu decyzji o adopcji.z tym hetero też bym uważała: niektórzy lubią zabawki (m.in. takie z ładowarkami), inni kajdanki i pejcze, inni fetysze, jeszcze inni bawią się w nieproduktywne (a więc nie prowadzące do prokreacji) fellatio i cunnilingus, by nie wspomnieć o hetero swingersach i zupełnie heteroseksualnych wizytach u prostytutki. Więc co, nadal promujemy heteroseksualizm? A jeśli promujemy, to czy doprecyzowujemy kategorię, czy zostawiamy tak jak jest i dajemy dodatkowe punkty za uprawianie stosunku heteroseksualnego w pozycji misjonarskiej?
|
|
|  | -2 na 4 | Dmuszek (-25 punktów) | > z tym hetero też bym uważała: niektórzy lubią zabawki (m.in. takie z ładowarkami), inni kajdanki i pejcze, inni fetysze, jeszcze inni bawią się w nieproduktywne (a więc nie prowadzące do prokreacji) fellatio i cunnilingus, by nie wspomnieć o hetero swingersach i zupełnie heteroseksualnych wizytach u prostytutki. Więc co, nadal promujemy heteroseksualizm? A jeśli promujemy, to czy doprecyzowujemy kategorię, czy zostawiamy tak jak jest i dajemy dodatkowe punkty za uprawianie stosunku heteroseksualnego w pozycji misjonarskiej?  Tyle linijek by opisać marginalne zjawisko. Ja się obracam wśród normalnych heteroseksualistów i o ww. "zabawach" nie słyszałem, żeby uprawiali. Kto z kim przestaje... Radzę zmienić znajomych. I wyspowiadać się.
|
|
| |  | 3 na 3 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Tyle linijek by opisać marginalne zjawisko - o zgrozo, nazywasz to marginalnym zjawiskiem.
Ja się obracam wśród normalnych heteroseksualistów - to znaczy księży pedofilów? i o ww. "zabawach" nie słyszałem, żeby uprawiali - a ja słyszałem, ot ci nowość, niczym odkrycie Ameryki. Kto z kim przestaje... - dlatego z Toba nie przystaję,
Radzę zmienić znajomych. I wyspowiadać się - a nie zgwałcą w konfesjonale?
|
|
| | |  | -1 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >>Tyle linijek by opisać marginalne zjawisko - o zgrozo, nazywasz to marginalnym zjawiskiem. > Ja się obracam wśród normalnych heteroseksualistów - to znaczy księży pedofilów? > i o ww. "zabawach" nie słyszałem, żeby uprawiali - a ja słyszałem, ot ci nowość, niczym odkrycie Ameryki. > Kto z kim przestaje... - dlatego z Toba nie przystaję, > Radzę zmienić znajomych. I wyspowiadać się - a nie zgwałcą w konfesjonale? > 1. Nazywam marginalnym zjawiskiem coś co jest faktycznie marginalnym zjawiskiem. 2. Normalni heteroseksualiści - to większość naszego społeczeństwa. Nie wiem skąd u Ciebie takie skojarzenia. Może Twój ojciec Cię gwałcił i Ci wmówił, że księża są jeszcze gorsi? (Wybacz, posługuję się Twoim sposobem myślenia, co powinno sprawić Ci przyjemność) 3. Ja słyszałem o wampirach, kosmitach, ufoludkach i krasnoludkach. Nie znaczy to, że jestem tak zdziecinniały, że muszę wierzyć we wszystko co słyszę. U Ciebie łatwowierność jest najwyraźniej normą. 4. Sam fakt, że nie wiesz do czego służy konfesjonał, świadczy, że nie masz bladego pojęcia o czym piszesz.
|
|
| |  | 6 na 6 | mayolina (2278 punktów) | >Tyle linijek by opisać marginalne zjawisko. Ja się obracam wśród normalnych heteroseksualistów i o ww. "zabawach" nie słyszałem, żeby uprawiali. Kto z kim przestaje... Radzę zmienić znajomych. I wyspowiadać się. Spowiadać się nie mam komu i nie mam z czego, natomiast tobie życzę wyluzowania i znajomych bardziej świadomych własnej seksualności.
|
|
| | |  | -1 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >Spowiadać się nie mam komu i nie mam z czego, natomiast tobie życzę wyluzowania i znajomych bardziej świadomych własnej seksualności. > Św. Paweł napisał, że kto twierdzi, że nie ma grzechu sam siebie oszukuje. Ale masz rację. Jeśli nie wiesz przed Kim klęczysz w konfesjonale, to lepiej tam nie chodź. Wielu homoseksualistów, na szczęście, wie do czego służy konfesjonał i spowiada się ze swoich grzechów, tym bardziej, że wiedzą, że tam otrzymają przebaczenie (o ile spełnią warunki). Tacy nie będą domagali się przywileju adopcji dzieci.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Chyba trafiłeś na niewłaściwe forum...
|
|
14 na 16 | Anna Salman (16360 punktów) | >Od jakiegoś czasu analizuję kwestię ewentualnego przyznania prawa do adopcji dzieci przez osoby tej samej płci. Dla mnie nigdy nie stanowiło to problemu. W procedurze adopcyjnej jest coś takiego, jak wywiad środowiskowy, więc można sprawdzić, czy w rodzinie jest przemoc, alkohol, narkotyki, inne uzależnienia. Do sypialni rodziców i tak w nocy dzieci nie wchodzą, a jeśli już, to dorośli "powstrzymują się" i już. >... "homoseksualista wychowa dziecko na homoseksualistę" ... Tak, a rudy wychowa dziecko na rude. Takie same uprzedzenia w USA dotyczyły do niedawna adopcji białych dzieci przez Afroamerykanów (nie wiem, czy tak jest nadal) - pewnie się bali, że dzieci ściemnieją. >Problemem mogło by być postrzeganie takiego dziecka poprzez inne dzieci ... I to jedyny problem.
|
|
 | 4 na 4 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | Pewnie że dla ateistki, feministki, anarchistki, socjopatki, jest to oczywiste ale nawet cytując klasyka "oczywista oczywistość" bywa złudna przy braku rozumu, a tego w tym kraju mamy pod dostatkiem.
|
|
12 na 12 | i. o. (1269 punktów) | Nie ma żadnych dowodów na to, że orientacja seksualna ma jakikolwiek wpływ na zaburzenia psychiczne, dewiacje seksualne, poziom agresji, czy cokolwiek innego. Takim samym bandytą może być zarówno homo jak i heteroseksualista.
Argument, że dzieci będą dyskryminować kogoś kto ma dwóch ojców albo dwie matki, jest nieco chybiony. Na tej samej zasadzie można zabronić adopcji dzieci osobom o innym kolorze skóry, innej narodowości, innym wyznaniu, ateistom, niepełnosprawnym i każdemu kto z jakiegokolwiek powodu znajduje się w jakiejś mniejszości. Każda inność niesie ze sobą ryzyko, że dziecko będzie dziwnie postrzegane przez otoczenie.
|
|
 | 3 na 3 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Argument, że dzieci będą dyskryminować kogoś kto ma dwóch ojców albo dwie matki,
A tu się nie zgodzę, mam dziecko, obserwuje zachowania innych dzieci i może w innym kraju nie było by problemu lub nawet go nie ma. Pewnikiem natomiast jest to, że w zaściankowej Polsce, to byłby olbrzymi problem!!!
Wyobraźmy sobie księdza uczącego religii w szkole czy przedszkolu, jak tłumaczył by taką sytuacje innym dzieciom, czy nie tym że homoseksualizm to choroba?
|
|
|  | 4 na 4 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>A tu się nie zgodzę, mam dziecko, obserwuje zachowania innych dzieci i może w innym kraju nie było by problemu lub nawet go nie ma. Pewnikiem natomiast jest to, że w zaściankowej Polsce, to byłby olbrzymi problem!!! >Wyobraźmy sobie księdza uczącego religii w szkole czy przedszkolu, jak tłumaczył by taką sytuacje innym dzieciom, czy nie tym że homoseksualizm to choroba?
I debilizm otoczenia ma być rzeczowym argumentem przeciw ?
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| |  | 3 na 3 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >I debilizm otoczenia ma być rzeczowym argumentem przeciw ?
Nie!!! ale ten debilizm ma wpływ na społeczeństwo, szczególnie na rozwój dziecka.
|
|
5 na 7 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >z drugiej strony to >homoseksualiści głownie rodzą się w rodzinach heteroseksualnych. -A przypadkiem nie wszyscy rodzą się w rodzinach heteroseksualnych? Czy w "rodzinach" homoseksualnych coś się rodzi?
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
 | 13 na 13 | Meretseger (61860 punktów) | Owszem, zdarza się. Szczególnie w rodzinach, które stanowią dwie kobiety. Dlaczego piszesz "rodzina" zamiast po prostu rodzina? Zabrzmiało to trochę jak "tak zwana rodzina".
|
|
|  | 2 na 2 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | > Owszem, zdarza się. Szczególnie w rodzinach, które stanowią dwie kobiety.> Dlaczego piszesz "rodzina" zamiast po prostu rodzina? Zabrzmiało to trochę jak "tak zwana rodzina".A bo nie wiem kiedy i za co mogę dostać ban....( wiadomo co ), więc raz pisze tak raz inaczej, zawsze może wyjść że się tylko pomyliłem.
|
|
|  | 2 na 4 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >Owszem, zdarza się. Szczególnie w rodzinach, które stanowią dwie kobiety. -Ale to dzieci jednej z partnerek z wcześniejszego związku heteroseksualnego, choćby bardzo krótkiego, chyba ze coś niepokalanego wyszło. Z ich wspólnego pożycia nic się nie urodzi.
>Dlaczego piszesz "rodzina" zamiast po prostu rodzina? Zabrzmiało to trochę jak "tak zwana rodzina". -Rodzina to osoby ze sobą spokrewnione lub sama para, która zawarła akt małżeński. Żyjący razem partnerzy to ...partnerzy i tyle.
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
| |  | 7 na 7 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >-Rodzina to osoby ze sobą spokrewnione lub sama para, która zawarła akt małżeński.
A Rodzina Radia Maryja, to też rodzina czy może już związek partnerski? A może jednak ta Rodzina Radia Maryja to zwyczajna sekta???
Definicja rodziny nie ma granic, w korporacjach wszyscy też są jak jedna wieka rodzina!!!
Dla zasady fałszu i obłudy słowa rodzina - mafia to też rodzina!!!
|
|
| |  | 3 na 3 | Frank Holman (5897 punktów) | >-Rodzina to osoby ze sobą spokrewnione lub sama para, która zawarła akt małżeński. Żyjący razem partnerzy to ...partnerzy i tyle.
Nawet KrK nie opowiada już co do zasady takich bzdur. Co więcej, całkiem niedawno KrK zachęcał do oporu wobec gender ojców wszystkich rodzin, także tych w związkach nieformalnych. Twoja definicja "rodziny" nie jest też zbieżna z jakąkolwiek inną świecką. Tak zatem stanowi prywatne fanatyczne urojenie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >-Ale to dzieci jednej z partnerek z wcześniejszego związku heteroseksualnego, choćby bardzo krótkiego, chyba ze coś niepokalanego wyszło. Z ich wspólnego pożycia nic się nie urodzi.
W takich krajach jak Kanada nawet jak kobieta żadnego Twojego dziecka nie urodzi, ale powiesz, że to Twoje to nawet testy na ojcostwo nie pomogą: alimenty na SWOJE dziecko bulić będzie trzeba.
Także widać, że to kwestia legislacji. Z drugiej strony niektórzy świadomie nie swoje wychowują. Rozumiem, że konsekwentnie takim układom też zarzucasz, że to też nie są rodziny.
>>Dlaczego piszesz "rodzina" zamiast po prostu rodzina? Zabrzmiało to trochę jak "tak zwana rodzina". >-Rodzina to osoby ze sobą spokrewnione lub sama para, która zawarła akt małżeński. >Żyjący razem partnerzy to ...partnerzy i tyle.
Reasumując: wystarczy zezwolić im wejść w związek małżeński, żeby z automatu został nadany status rodziny.
Abstrahując już od tego, że mnie uczyli, iż najpierw jest małżeństwo, a dopiero później jest rodzina.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | 12 na 12 | Meretseger (61860 punktów) |
>-Ale to dzieci jednej z partnerek z wcześniejszego związku heteroseksualnego, choćby bardzo krótkiego, chyba ze coś niepokalanego wyszło. Z ich wspólnego pożycia nic się nie urodzi. Nieważne, czyje to dzieci i z jakiego związku. Obecnie stanowią rodzinę. >-Rodzina to osoby ze sobą spokrewnione lub sama para, która zawarła akt małżeński. Rodzina to grupa osób, między którymi istnieje pewna szczególna więź. Adoptowana córka i jej samotna adopcyjna matka to też rodzina. Nie wiem, dlaczego masz takie ograniczone pojęcie rodziny i wolę się nie domyślać.
|
|
| | |  | 2 na 2 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >>-Rodzina to osoby ze sobą spokrewnione lub sama para, która zawarła akt małżeński. >Rodzina to grupa osób, między którymi istnieje pewna szczególna więź. Adoptowana córka i jej samotna adopcyjna matka to też rodzina. Nie wiem, dlaczego masz takie ograniczone pojęcie rodziny i wolę się nie domyślać. -Nie wiem czy ktokolwiek tu jest zdecydowany co uznaje za rodzinę. Czy to dowolnie zrzeszona grupa osób, czy ściśle należy trzymać się słowa "rodzić", od którego zapewne się ten termin wywodzi.
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | > -Nie wiem czy ktokolwiek tu jest zdecydowany co uznaje za rodzinę. Czy to dowolnie zrzeszona grupa osób, czy ściśle należy trzymać się słowa "rodzić", od którego zapewne się ten termin wywodzi.pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_(socjologia) Cytat:Augustin Comte, którego definicja rodziny, jako bardzo prosta bywa jedną z częściej przytaczanych w różnorodnych opracowaniach naukowych. Określa ona rodzinę jako podstawową grupę społeczną, na której opiera się społeczeństwo[1].
Współczesne przeobrażenia rodziny każą odchodzić od ujmowania jej w kategoriach strukturalnych na rzecz nastawienia komunikatywnego[3]. Zgodnie z takim podejściem można rozumieć rodzinę jako "duchowe zjednoczenie szczupłego grona osób skupionych we wspólnym ognisku domowym aktami wzajemnej pomocy i opieki, oparte na wierze w prawdziwą lub domniemaną łączność biologiczną, tradycje rodzinną i społeczną"[4].
Kościół katolicki przyjmuje definicję rodziny zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego, definiując ją jako małżeństwo kobiety i mężczyzny posiadające dzieci[5].
|
|
|  | -1 na 5 | Dmuszek (-25 punktów) | >Owszem, zdarza się. Szczególnie w rodzinach, które stanowią dwie kobiety. >Dlaczego piszesz "rodzina" zamiast po prostu rodzina? Zabrzmiało to trochę jak "tak zwana rodzina". Ludzie! Cud! Dwie wierne sobie lesbijki, żyjące w szczęśliwym związku, nie zdradzające się wzajemnie, nagle zachodzą w ciążę! I gdzie można o tym przeczytać? Na portalu RACJONALISTA. Wow. Przypominam, że wg. Konstytucji RP, rodzinę stanowi kobieta i mężczyzna. Nie dziwię się, że tu można przeczytać takie kocopoły, skoro nawet nie zna się Konstytucji własnego kraju.
|
|
| |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Średnio mądry jesteś. Oprócz wzmianki o kobiecie i mężczyźnie Konstytucja stanowi również, iż: Cytat:Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. Art. 25 p. 2. Cytat:1. Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. 2. Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagradzania za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń. Art. 33. Cytat:Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych. Art. 53 p. 6 I tak dalej, i tak dalej... Czemu ty i twoja organizacja nie przestrzegacie tych artykułów, tylko jak rzepy psiego ogona uczepiliście się seksu i małżeństwa? Po co zaglądacie do łóżek zupełnie obcym, niezwiązanym z organizacją pt. Kościół Rzymsko-katolicki ludziom? Proszę pilnować swego nosa. I uważnie przeczytać preambułę tej swojej ukochanej Konstytucji, której wcale ani nie znasz, ani nie przestrzegasz.
|
|
 | 9 na 9 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>z drugiej strony to >>homoseksualiści głownie rodzą się w rodzinach heteroseksualnych. >-A przypadkiem nie wszyscy rodzą się w rodzinach heteroseksualnych? Czy w "rodzinach" homoseksualnych coś się rodzi?
W jakiej rodzinie rodzi się dziecko, którego matka jest lesbijką w stałym związku z kobietą a ojciec zaprzyjaźnionym gejem?
A tak w ogóle nie ma rodzin hetero lub homo seksualnych, ponieważ RODZINA nie ma orientacji seksualnej, mają ją poszczególni jej członkowie, nie koniecznie taką samą. Oczywiście założyłam, że rodzina to coś więcej niż rodzice z dziećmi.
Ale ja mam takie staroświeckie poglądy na rodzinę - rodzeństwo, dziadkowie, wujostwo, pociotki i kuzyni 5. stopnia to dla mnie też rodzina. Za to mąż niekoniecznie - obcy facet, zaledwie powinowaty. Ten nowomodny wynalazek "rodziny hetero" zupełnie do mnie nie trafia.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 8 na 8 | i. o. (1269 punktów) | >W jakiej rodzinie rodzi się dziecko, którego matka jest lesbijką w stałym związku z kobietą a ojciec zaprzyjaźnionym gejem?
Zdarzają się sytuacje, że dziecko jest wychowywane przez matkę i babkę, albo matkę i ciotkę (siostrę matki bądź babki). Nawet dość często się zdarzają. Jak ojciec umrze, albo pójdzie w siną dal, to samotnej matce najczęściej ktoś z rodziny pomaga. Nierzadko owdowiała matka czy samotna siostra. Czym to, z punktu widzenia samego dziecka, różni się od sytuacji posiadania dwóch matek, które są w lesbijskim związku? Jedno i drugie wychowywane jest przez dwie kobiety a to, czy łączą je stosunki seksualne czy nie, najczęściej nawet w przypadku zalegalizowanego związku lesbijskiego, pozostaje w sferze domysłów. Nikt normalny takich rzeczy przy dziecku nie robi ani o tym mu nie opowiada. Różnica faktycznie jest wyłącznie w postrzeganiu takiej rodziny przez otoczenie. Kogoś kto mieszka z matką i babką nikt się nie czepia.
|
|
| |  | -3 na 5 | Dmuszek (-25 punktów) | >>W jakiej rodzinie rodzi się dziecko, którego matka jest lesbijką w stałym związku z kobietą a ojciec zaprzyjaźnionym gejem? >Zdarzają się sytuacje, że dziecko jest wychowywane przez matkę i babkę, albo matkę i ciotkę (siostrę matki bądź babki). Nawet dość często się zdarzają. Jak ojciec umrze, albo pójdzie w siną dal, to samotnej matce najczęściej ktoś z rodziny pomaga. Nierzadko owdowiała matka czy samotna siostra. Czym to, z punktu widzenia samego dziecka, różni się od sytuacji posiadania dwóch matek, które są w lesbijskim związku? Jedno i drugie wychowywane jest przez dwie kobiety a to, czy łączą je stosunki seksualne czy nie, najczęściej nawet w przypadku zalegalizowanego związku lesbijskiego, pozostaje w sferze domysłów. Nikt normalny takich rzeczy przy dziecku nie robi ani o tym mu nie opowiada. Różnica faktycznie jest wyłącznie w postrzeganiu takiej rodziny przez otoczenie. Kogoś kto mieszka z matką i babką nikt się nie czepia. > Doskonały opis sytuacji patologicznej. I występowanie patologii w świecie jest czymś normalnym, to właśnie to, że pojawiła się patologia z definicji normą nie jest. I jest to zjawisko marginalne.
|
|
 | 3 na 3 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >-A przypadkiem nie wszyscy rodzą się w rodzinach heteroseksualnych? Czy w "rodzinach" homoseksualnych coś się rodzi?
A nie słyszałeś o dwóch paniach żyjących w związku partnerskim, gdzie jedna z Pani robi sobie dziecko metodą in vitro, albo w naturalny sposób ( wiadomo jaki ), i oczywiście to dziecko rodzi się i wychowuje w rodzinie homoseksualnej!!!
> Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
Niektórzy nie dorośli nawet do procesu, tak bywa przy ograniczeniu poczytalności!!!
|
|
|  | 1 na 3 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >>-A przypadkiem nie wszyscy rodzą się w rodzinach heteroseksualnych? Czy w "rodzinach" homoseksualnych coś się rodzi? >A nie słyszałeś o dwóch paniach żyjących w związku partnerskim, gdzie jedna z Pani robi sobie dziecko metodą in vitro, albo w naturalny sposób ( wiadomo jaki ), i oczywiście to dziecko rodzi się i wychowuje w rodzinie homoseksualnej!!!
-Po pierwsze "in vitro" nie ma nic do adopcji, a to było poruszone w wątku. Po drugie dwie panie to dwie panie, a nie rodzina.
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
| |  | 9 na 9 | liliac (147340 punktów) | > Po drugie dwie panie to dwie panie, a nie rodzina.Chyba że zawrą akt małżeński w którymś z coraz liczniejszych krajów, w których jest to możliwe? Jak w cytacie? Cytat:Rodzina to osoby ze sobą spokrewnione lub sama para, która zawarła akt małżeński. 
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| |  | 5 na 5 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>-Po pierwsze "in vitro" nie ma nic do adopcji, a to było poruszone w wątku. Po drugie dwie panie to dwie panie, a nie rodzina.
Papierek w urzędzie determinuje, kto jest rodziną ?
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | >Papierek w urzędzie determinuje, kto jest rodziną ?
Niestety, jest bardzo wiele osób, którym się wydaje, że filozofują o wielkiej moralności, podczas gdy ich dywagacja faktycznie sprowadza się do zezwoleń tego czy innego urzędnika na zrobienie rzeczy, które inni dokoła po prostu robią na co dzień całkowicie bezwiednie naturalnie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) |
>Niestety, jest bardzo wiele osób, którym się wydaje, że filozofują o wielkiej moralności, podczas gdy ich dywagacja faktycznie sprowadza się do zezwoleń tego czy innego urzędnika na zrobienie rzeczy, które inni dokoła po prostu robią na co dzień całkowicie bezwiednie naturalnie.
Poniekąd owszem, ale nie da się robić prawa na podstawie bezwiednie naturalnych zachowań, przynajmniej w dużych społecznościach. Model, który np. Szarley kiedyś proponował (duża część prawa jako powszechne zasady współżycia i jakąś powszechną moralność) zakłada niemo, że ludzie nie są skurwielami, a to nie koniecznie prawda.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >Poniekąd owszem, ale nie da się robić prawa na podstawie bezwiednie naturalnych zachowań, przynajmniej w dużych społecznościach. Model, który np. Szarley kiedyś proponował (duża część prawa jako powszechne zasady współżycia i jakąś powszechną moralność) zakłada niemo, że ludzie nie są skurwielami, a to nie koniecznie prawda.
Ale akurat prawna definicja rodziny do tego co potrzeba, np. pomocy społecznej, daje sobie radę ogarnąć wiele bezwiednych zachowań.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 MajkelSS (2075 punktów) (zablokowany) | . >Ale akurat prawna definicja rodziny do tego co potrzeba, np. pomocy społecznej, daje sobie radę ogarnąć wiele bezwiednych zachowań.
Toteż mówię (zapewne dość nieskładnie, bom niewyspany), że to szerokie pojęcie i nie warto ograniczać go tylko do prawa.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|
|
| | |  | -2 na 4 | Dmuszek (-25 punktów) | >>-Po pierwsze "in vitro" nie ma nic do adopcji, a to było poruszone w wątku. Po drugie dwie panie to dwie panie, a nie rodzina. >Papierek w urzędzie determinuje, kto jest rodziną ? > Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie. Na tym portalu panuje zasada, że jak ktoś logicznie rozumuje i potrafi racjonalnie przedstawić swoje zdanie, to jest blokowany? Inaczej rzecz ujmując... Nazwa "Racjonalista" jest tylko fasadą dla irracjonalnych argumentów i zabobonów. No bo jeśli ktoś uważa, że "legalizacja" homozwiązków sprawi, że będą to rodziny, to jest to co najmniej irracjonalne myślenie.
|
|
| | | |  | pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Na tym portalu panuje zasada, że jak ktoś logicznie rozumuje i potrafi racjonalnie przedstawić swoje zdanie, to jest blokowany?
I tu się z Tobą zgadzam, bo jak napisałem że chrześcijaństwo to najbardziej zbrodnicza organizacja na przełomie dziejów to dostałem "chromotę" od racjonalistów, a następnie bana.
|
|
| |  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >-Po pierwsze "in vitro" nie ma nic do adopcji, a to było poruszone w wątku. Po drugie dwie panie to dwie panie, a nie rodzina.
A jeśli są spokrewnione?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
10 na 12 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Od jakiegoś czasu analizuję kwestię ewentualnego przyznania prawa do adopcji dzieci przez osoby tej >samej płci. >Będąc na bieżąco ( prasa, TV itd. ), słuchając o zatrważających sytuacjach torturowania, >molestowania, mordowania dzieci przez własnych rodziców, zastanawiam się czy para homoseksualna >wyrządziła by tym dzieciom więcej zła.
Jesteś kolejną osoba która zabiera się z namaszczeniem za teoretyczne rozważania bo się jej nie chce nosa na świat wystawić.
Po co spekulować, skoro pary jednopłciowe wychowują dzieci od lat? Nawet w Polsce. Fakt, są to pary lesbijskie i niemal wyłącznie dzieci biologiczne jednej z kobiet. Ale inaczej się w Polsce nie da, jak homoseksualista chce mieć dziecko, to sobie je musi urodzić - geje mają pod górkę.
Ale na tzw. zachodzie to już nie jest żadna egzotyka. Geje nie tylko adoptują sieroty ale też wynajmują surogatki, żeby dziecko było biologicznie spokrewnione przynajmniej z jednym rodzicem. Dzieci z tych rodzina nie radzą sobie gorzej, nie są mniej szczęśliwe, niż dzieci z rodzicami hetero. Za to są bardziej otwarte i tolerancyjne.
Nie ma co snuć hipotez, trzeba po prostu się rozejrzeć. To wszystko się dzieje od lat, tylko my w Polsce siedzimy w grajdołku i udajemy, że nie ma sprawy.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Jesteś kolejną osoba która zabiera się z namaszczeniem za teoretyczne rozważania bo się jej nie chce nosa na świat wystawić.
Informuje, że wątek poruszyłem w " Społeczeństwo i Kraj", a to znaczy że rozważam nasze podwórko, zaściankowość i impotencję intelektualną większej części naszego narodu. Wiadomo, że do pewnych spraw społeczeństwa dojrzewają, na zachodzie ( tzn., w krajach cywilizowanych ), zrozumienie i akceptacja opisywanego tematu staje się normą, natomiast w Polsce, nawet tak zwani Racjonaliści, mają do tego problem.
|
|
Monentor (475 punktów) (zablokowany) | >Od jakiegoś czasu analizuję kwestię ewentualnego przyznania prawa do adopcji dzieci przez osoby tej >samej płci.
Moje zdanie jest takie i nigdy go nie zmienię - Dzieci nie mogą być obiektem eksperymentów. Każdego ciekawi jak wyglądałaby taka rodzina, ale od dzieci WARA!
|
|
 | 5 na 5 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Moje zdanie jest takie i nigdy go nie zmienię - Dzieci nie mogą być obiektem eksperymentów. Każdego ciekawi jak wyglądałaby taka rodzina, ale od dzieci WARA!
A podobno tylko krowa nie zmienia zdania, a nie racjonalnie myślący człowiek!
|
|
 | 12 na 12 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Moje zdanie jest takie i nigdy go nie zmienię - Dzieci nie mogą być obiektem eksperymentów. Ludzie generalnie nie powinni być obiektem eksperymentów chyba, że dobrowolnie. Problem jednak w tym, iż żadnego eksperymentu tu nie widać. >Każdego ciekawi jak wyglądałaby taka rodzina, ale od dzieci WARA! Mnie nie ciekawi, ino dziwi, że ktoś w nie swoje sprawy chcę się wtrącać i decydować co dla innych jest dobre. Twoja WARA jest więc niczym innym niż przejawem zaściankowości i chęci ingerowania w cudze życie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
|  | 1 na 1 Monentor (475 punktów) (zablokowany) | >Ludzie generalnie nie powinni być obiektem eksperymentów chyba, że dobrowolnie. Problem jednak w tym, iż żadnego eksperymentu tu nie widać. Ciągle jest to eksperymentem społecznym, w różnych krajach. Za lizaka będę miał mamę geja?
>Mnie nie ciekawi, ino dziwi, że ktoś w nie swoje sprawy chcę się wtrącać i decydować co dla innych jest dobre. Twoja WARA jest więc niczym innym niż przejawem zaściankowości i chęci ingerowania w cudze życie.
Potem dopowiem.
|
|
| |  | 6 na 6 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Ciągle jest to eksperymentem społecznym, w różnych krajach. Za lizaka będę miał mamę geja?Tak, a za cukierki dostaniesz tatę lesbijkę  > Potem dopowiem.Jak najbardziej. Postaraj się tylko być bardziej przekonywujący. Nie bo nie to żaden argument.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
|  | 3 na 3 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) |
>Mnie nie ciekawi, ino dziwi, że ktoś w nie swoje sprawy chcę się wtrącać i decydować co dla innych jest dobre.
A tu się z Panem nie zgadzam, bo wkraczamy na tory związane również z odpowiedzialnością społeczną. Było ostatnio kila informacji, na temat maltretowania dzieci w rodzinach patologicznych, a sąsiedzi nic nie robili bo, jak to Pan pisze nie nam "decydować co dla innych jest dobre".
Przykład nie koniecznie bezpośrednio powiązany z aktualnym tematem ale jasno z przekazu wynika że społeczeństwo ma prawo i musi o tym decydować.
Inną sprawą jest natomiast zacofanie ewolucyjne i bezkrytyczne dostrzeganie świata przez to społeczeństwo - typ nie bo nie!!!, im głupsze tym mniej powinno mieć wpływu na innych ludzi!!!
|
|
| |  | 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >A tu się z Panem nie zgadzam, bo wkraczamy na tory związane również z odpowiedzialnością społeczną. Nie zgadzaj się, wolna wola. Przeczytaj tylko co napisałem, dostrzeżesz zapewne wtedy, iż mój post nie rodzin patologicznych się tyczył. >Było ostatnio kila informacji, na temat maltretowania dzieci w rodzinach patologicznych, a sąsiedzi nic nie robili bo, jak to Pan pisze nie nam "decydować co dla innych jest dobre". Takie bajki to na podwórku. Jeśli nie dostrzegasz różnicy pomiędzy wezwaniem policji kiedy ktoś katuje dziecko a arbitralnym decydowaniu kto może dzieci adoptować to z tobą źle. >Przykład nie koniecznie bezpośrednio powiązany z aktualnym tematem ale jasno z przekazu wynika że społeczeństwo ma prawo i musi o tym decydować. Przykład absurdalny bo w ogóle do tematu nie pasujący. Dziwnym byłoby pisanie, że społeczeństwo nie ma nic do gadania w kwestii adopcji dzieci przez homoseksualistów i dopisywanie ni z gruchy ni z pietruchy, że jednocześnie owo społeczeństwo ma pilnować rodzin patologicznych.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Przykład absurdalny bo w ogóle do tematu nie pasujący. Dziwnym byłoby pisanie, że społeczeństwo nie ma nic do gadania w kwestii adopcji dzieci przez homoseksualistów i dopisywanie ni z gruchy ni z pietruchy, że jednocześnie owo społeczeństwo ma pilnować rodzin patologicznych.
Społeczeństwo ma prawo stanowić co jest dobre a co złe. Społeczeństwo musi brać odpowiedzialność za funkcjonowanie jednostki, bo w innym wypadku popadlibyśmy w anarchizm. Dla wielu, zaiste było by to spełnieniem marzeń, natomiast do tego ludzkość nie dorosła, podobnie jak do socjalizmu.
Zatem "pilnowanie" winno być pierwszym przykazaniem, które można by rozumieć jako troskę o drugiego człowieka.
Jest tylko jeden mankament takiej sytuacji, społeczeństwo jest na niskim poziomie rozwoju i samo często nie potrafi ocenić co w jego życiu jest dobre a co złe!!!
|
|
| | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Społeczeństwo ma prawo stanowić co jest dobre a co złe. Jednostka zaś ma prawo się nie zgadzać. Społeczeństwo to sobie może plemienne tabu tworzyć, bo prawo już niekoniecznie odpowiada pragnieniom owego społeczeństwa. >Społeczeństwo musi brać odpowiedzialność za funkcjonowanie jednostki, bo w innym wypadku popadlibyśmy w anarchizm. To jednostka powinna odpowiadać za swoje postępowanie. Innym jednostkom może się dane postępowanie nie podobać, ale póki nie jest przez prawo zabronione to co najwyżej powarczeć sobie mogą. >Dla wielu, zaiste było by to spełnieniem marzeń, natomiast do tego ludzkość nie dorosła, podobnie jak do socjalizmu. Koszałki opałki. To socjalizm nie dorósł do społeczeństwa. Społeczeństwo do czegoś nie dorosło - typowy argument polityka, chcącego odebrać jednostkom kolejny skrawek wolności. >Zatem "pilnowanie" winno być pierwszym przykazaniem, które można by rozumieć jako troskę o drugiego człowieka. Wolę troszczyć się sam o siebie. Śmiem wątpić aby inne jednostki lepiej ode mnie wiedziały co dla mnie dobre.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Koszałki opałki. To socjalizm nie dorósł do społeczeństwa.
Powiedz to społeczeństwu wyznawcy szatana z Torunia - to też społeczeństwo.
>Wolę troszczyć się sam o siebie. Śmiem wątpić aby inne jednostki lepiej ode mnie wiedziały co dla mnie dobre.
Aby nie ciągnąć tematu - to jak jesteś chory sam wiesz lepiej jak się leczyć niż lekarz? ( doktor google )
Wisz, obraz rzeczywistości ulega zmianie, to co teraz pojmujesz za rzeczywiste, w przyszłości może okazać się fikcją a to co teraz jest fikcją okaże się prawdą.
I proszę skończmy ten temat, przyjmijmy że ze względu ma moją wątpliwa inteligencję.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Powiedz to społeczeństwu wyznawcy szatana z Torunia - to też społeczeństwo. Co ma jedno do drugiego? Socjalizm (nie elementy państwa socjalnego/opiekuńczego) to utopia - nie słyszałem jeszcze o społeczeństwie, które do utopii dorosło i w którym utopie dałoby się zrealizować. Nie społeczeństwo jest więc tu winne. >Aby nie ciągnąć tematu - to jak jesteś chory sam wiesz lepiej jak się leczyć niż lekarz? ( doktor google ) Aby analogia miała sens - jak jestem chory to czekam co na to społeczeństwo czy jednak sam decyduje się na wizytę (lub nie) u lekarza? >Wisz, obraz rzeczywistości ulega zmianie, to co teraz pojmujesz za rzeczywiste, w przyszłości może okazać się fikcją a to co teraz jest fikcją okaże się prawdą. Bardzo to głębokie. Śmiem jednak wątpić aby inne jednostki zaczęły lepiej ode mnie wiedzieć jak mam żyć. >I proszę skończmy ten temat, przyjmijmy że ze względu ma moją wątpliwa inteligencję. Ależ całkowicie się zgadzam.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | panTeista (6808 punktów) | >Społeczeństwo do czegoś nie dorosło - typowy argument polityka,
I kleru, który twierdzi że o aborcji nie można decydować poprzez referendum.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
|
|
|  | Monentor (475 punktów) (zablokowany) | >Ludzie generalnie nie powinni być obiektem eksperymentów chyba, że dobrowolnie. Problem jednak w tym, iż żadnego eksperymentu tu nie widać.
Ciągle jest to eksperymentem społecznym, w różnych krajach. Za lizaka będę miał mamę geja? Świadomość dziecka czeka na dojrzałość i możliwość konstruktywnego rozumowania skutkującego podejmowaniem decyzji - nie za lizaka, gdzie lizak użyty w tym przypadku stanowi symbol naiwności, przekupstwa, bądź złego podejmowania decyzji.
>Mnie nie ciekawi, ino dziwi, że ktoś w nie swoje sprawy chcę się wtrącać i decydować co dla innych jest dobre. Twoja WARA jest więc niczym innym niż przejawem zaściankowości i chęci ingerowania w cudze życie.
Nawet Ty to robisz, popierając związki gejów i adpocję przez takie pary homoseksualne dzieci. Wtrącasz się w życie tych dzieci. Ba! Każdy Twój pogląd w kwestiach społecznych stanowi chęć ingerowania w cudze życie. Otarłem się o Twoją hipokryzję.
|
|
| |  | 6 na 8 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Ciągle jest to eksperymentem społecznym, w różnych krajach. Za lizaka będę miał mamę geja? Świadomość dziecka czeka na dojrzałość i możliwość >konstruktywnego rozumowania skutkującego podejmowaniem decyzji - nie za lizaka, gdzie lizak użyty w tym przypadku stanowi symbol naiwności, >przekupstwa, bądź złego podejmowania decyzji. I Ty rzecz jasna wiesz jaka decyzja jest zła a jaka dobra. Wiesz co jest naiwnością, a co nie. >Nawet Ty to robisz, popierając związki gejów i adpocję przez takie pary homoseksualne dzieci. Wtrącasz się w życie tych dzieci. Popieram prawo do adopcji, czy ktoś z niego skorzysta czy nie gucio mnie to obchodzi. Czyżbyś uważał, że prawo jest równoważne z obowiązkiem? Nie zauważasz jakże subtelnej różnicy pomiędzy zakazem a jego brakiem? >Ba! Każdy Twój pogląd w kwestiach społecznych stanowi chęć ingerowania w cudze życie. Otarłem się o Twoją hipokryzję. Otrzyj się o własną. Ty chcesz zabronić bo tak, ja jestem za prawem do. Opowiadam się za wolnością, ty za jej brakiem. Różnica jest rzekłbym fundamentalna.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | |  | -1 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >Popieram prawo do adopcji, czy ktoś z niego skorzysta czy nie gucio mnie to obchodzi. Wynika stąd, że dzieci traktujesz przedmiotowo. Wyszło szydło z worka.
|
|
 | 8 na 8 | i. o. (1269 punktów) | >Moje zdanie jest takie i nigdy go nie zmienię - Dzieci nie mogą być obiektem eksperymentów. Każdego ciekawi jak wyglądałaby taka rodzina, ale od dzieci WARA!
Kto tu o eksperymentowaniu mówi? Naprawę nie znasz ani jednej osoby, która byłaby wychowywana przez jednopłciową parę? Np matkę i babkę, matkę i ciotkę, matkę i starszą siostrę, albo ojca i dziadka, ojca i wujka, ojca i starszego brata? Ja znam co najmniej kilka i to takich, które już są dorosłe i mają własne rodziny pozakładane. Niczym się nie różnią od osób, które miały dwupłciowych rodziców.
Jeśli chodzi o te mityczne wzorce płciowe, to w dzisiejszych równoprawnych czasach, coraz częściej zacierają się różnice pomiędzy płciami. Dzieciom coraz trudniej wskazać konkretne role płciowe. Mama i tata najczęściej zajmują się tym samym i pełnią te same funkcje w rodzinie. Może ewentualnie strojem i ogólnym wizażem nieco się różnią.
|
|
 | 9 na 9 | Frank Holman (5897 punktów) | >>Od jakiegoś czasu analizuję kwestię ewentualnego przyznania prawa do adopcji dzieci przez osoby tej >>samej płci. >Moje zdanie jest takie i nigdy go nie zmienię - Dzieci nie mogą być obiektem eksperymentów. Każdego ciekawi jak wyglądałaby taka rodzina, ale od dzieci WARA! Głupie kościelne gadanie. Każde dziecko to eksperyment i to na każdym kroku. Począwszy od tego, iż spora część dzieci rodzi się w rodzinach, które żadnego doświadczenia w kwestii ich rodzenia i wychowywania nie mają.
|
|
|  | 1 na 1 | Dmuszek (-25 punktów) | >Głupie kościelne gadanie. Każde dziecko to eksperyment i to na każdym kroku. Począwszy od tego, iż spora część dzieci rodzi się w rodzinach, które żadnego doświadczenia w kwestii ich rodzenia i wychowywania nie mają. To znaczy, że możesz ich używać jak przedmiotów? Brawo!
|
|
| |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | Dmuszek, masz dzieci?
|
|
 | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > >Od jakiegoś czasu analizuję kwestię ewentualnego przyznania prawa do adopcji dzieci przez osoby tej> >samej płci.> Moje zdanie jest takie i nigdy go nie zmienię - Dzieci nie mogą być obiektem eksperymentów. Każdego ciekawi jak wyglądałaby taka rodzina, ale od dzieci WARA!Haha!  To sobie poczytaj jak wygląda adopcja w Polsce i na świecie.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | >od dzieci WARA! Od Twoich dzieci - ok. A co Cię inne dzieci obchodzą? Skąd możesz wiedzieć, co jest dla nich dobre?
|
|
|  | -1 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Przecież tu nie chodzi o żadne dobro dzieci, jeno o dobro homoseksualistów. Zresztą twój argument jest o tyle głupi, że łatwo sobie wyobrazić pedofila, który mówi: skąd wiesz że nie powinienem adoptować, skąd wiesz co dobre dla obcych dzieci?
|
|
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Czy osoby tej samej płci wyrządziły by więcej zła adoptowanym przez siebie dzieciom, ...
Termin "zło" jest na tyle mętną kategorią, że należałoby go zastapić listą typowych dla socjalizacji empirycznych terminów. Pytanie w tym kształcie jest pozbawione empirycznego sensu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | -1 na 3 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Termin "zło" jest na tyle mętną kategorią, że należałoby go zastapić listą typowych dla socjalizacji empirycznych terminów.
Zło to zło!!!, dla mnie nie ma tu nic mętnego!!!
|
|
|  | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Zło to zło!!!, ...
A krzesło to krzesło, świnia to świnia, a masło to masło, itp.: A=A. Logika formalna, nie etyka.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
6 na 6 | Jacholek (5699 punktów) | Tak na marginesie. Prześladowania wielkiego naukowca angielskiego o nazwisku Alan Turing skończyło się jego samobójstwem w 1952. A był on wielce zasłużony złamaniem niemieckiego kodu Enigmy, co przyczyniło się do ostatecznego pokonania Niemiec hitlerowskich. Tak więc doszukiwanie się negatywnych korelacji pomiędzy orientacjami seksualnymi i innymi cechami czy uzdolnieniami jest z pewnością tendencyjne i krzywdzące : en.wikipedia.org/wiki/Alan_Turing
|
|
 | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | > Tak na marginesie. Prześladowania wielkiego naukowca angielskiego o nazwisku Alan Turing skończyło się jego samobójstwem w 1952. A był on wielce zasłużony złamaniem niemieckiego kodu Enigmy, co przyczyniło się do ostatecznego pokonania Niemiec hitlerowskich.Przepraszam, czy to jednak nie Polska myśl złamała kod Enigmy???  , Tak czułem że to wszystko to jakiś pijar.
|
|
|  | 9 na 9 | Jacholek (5699 punktów) |
> Przepraszam, czy to jednak nie Polska myśl złamała kod Enigmy??? ,Polacy mieli oczywiście duży wkład do złamania kodu Enigmy, ale to Turing doprowadził do praktycznych sukcesów w tym zakresie. www.thegua(*)eaker-alan-turing-royal-pardon . Został oficjalnie zrehabilitowany dopiero rok temu. Jest obecnie uznawany za ojca informatyki.
|
|
| |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | OK, podszkolę się.
|
|
| farmer (22440 punktów) | Może ktoś się orientuje jak para "gejowska" przedstawia dzieciom podejście do płci. Ja mam dwóch synów i naturalnym wydaje mi się rozmowa o dziewczynach z nimi. Nie poruszam natomiast kwestii takich że można też mieć chłopaka a nie dziewczynę (i na odwrót oczywiście ). Czy w takim razie ojciec gej będzie ukierunkowywał w kierunku chłopców? Czy mówi że można tak i tak. Jakaś rola ojca w wychowaniu jest.
|
|
 | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Może ktoś się orientuje jak para "gejowska" przedstawia dzieciom podejście do płci. >Ja mam dwóch synów i naturalnym wydaje mi się rozmowa o dziewczynach z nimi. Nie poruszam natomiast kwestii takich że można też mieć chłopaka a nie dziewczynę (i na odwrót oczywiście ). >Czy w takim razie ojciec gej będzie ukierunkowywał w kierunku chłopców? Czy mówi że można tak i tak. Jakaś rola ojca w wychowaniu jest.
A co się stanie, jak jedno z Twoich dzieci okaże się homoseksualistą, przyprowadzisz mu księdza egzorcystę?
|
|
|  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>A co się stanie, jak jedno z Twoich dzieci okaże się homoseksualistą, przyprowadzisz mu księdza egzorcystę?
Nie oto pytam. Mogą zostać nawet księżmi ich życie. Pytam o wychowanie.
|
|
| |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Nie oto pytam. Mogą zostać nawet księżmi ich życie. Pytam o wychowanie.
Jak tak się stanie, sam znajdziesz odpowiedź, jak z tym dzieckiem rozmawiać - przynajmniej taką mam nadzieję!!!
|
|
| | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>Nie oto pytam. Mogą zostać nawet księżmi ich życie. Pytam o wychowanie. >Jak tak się stanie, sam znajdziesz odpowiedź, jak z tym dzieckiem rozmawiać - przynajmniej taką mam nadzieję!!! >
Facet czytaj. Nie jestem gejem. Pytam o to jak gej wychowuje dzieci.
Czy mając chłopca mówi mu że sex uprawia się analnie z chłopcami. Rozumiesz taka rozmowa ojciec z synem.
|
|
| | | |  | 2 na 2 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | > Facet czytaj. Nie jestem gejem.A słyszałeś o krypto gejach? Pytam o to jak gej wychowuje dzieci. > Czy mając chłopca mówi mu że sex uprawia się analnie z chłopcami. Rozumiesz taka rozmowa ojciec z synem.Nie wiem czy bardziej współczuć Tobie, czy Twoim dzieciom?, są sytuacje w których trzeba użyć rozumu, jak się postarasz to może znajdziesz jakąś sensowną odpowiedź. Martwi mnie jednak, czy mając takie problemy jesteś w stanie porozmawiać z dzieckiem na ten temat w odniesieniu do współżycia heteroseksualnego .
|
|
| | | | |  | | farmer (22440 punktów) | >>Facet czytaj. Nie jestem gejem. >A słyszałeś o krypto gejach?
Śmiało opowiedz mi coś, nie krępuj się.
>Pytam o to jak gej wychowuje dzieci. >>Czy mając chłopca mówi mu że sex uprawia się analnie z chłopcami. Rozumiesz taka rozmowa ojciec z synem. >Nie wiem czy bardziej współczuć Tobie, czy Twoim dzieciom?, są sytuacje w których trzeba użyć rozumu, jak się postarasz to może znajdziesz jakąś sensowną odpowiedź. Martwi mnie jednak, czy mając takie problemy jesteś w stanie porozmawiać z dzieckiem na ten temat w odniesieniu do współżycia heteroseksualnego .
Daruj sobie, masz większe problemy, to chyba Twoje słowa: ......Wychowuję dziecko, ma sześć lat, od czasu do czasu pyta mnie czym jest Niebo, i tu otrzymuje prostą odpowiedź "patrz w górę", tylko co mu powiem jak zapyta mnie czym jest piekło, czym jest Szatan. Przecież nie będę wciskał mu kitu, że wiem ale również nie wyślę do księdza, którego sam uważam za Szatana w ludzkiej postaci, żerujący na niewiedzy i głupocie swoich owieczek.......
Ale wracając do pytania To wiesz jak geje wychowują dzieci czy nie? Pytanie jest proste. Wiesz o czym rozmawiają? Czym się kierują, co stanowi dla nich problem a co nie. Fundamentalne sprawy.
Co stanowi dla nich bazę. Taką jaką ma przeciętna relacja ojciec syn gdzie użyję tu słowa "w normalnej sytuacji" syn naśladuje ojca i tak jest od wieków.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >To wiesz jak geje wychowują dzieci czy nie? Pytanie jest proste. Wiesz o czym rozmawiają? Czym się kierują, co stanowi dla nich problem a co nie. Fundamentalne sprawy.
Znajdź sobie geja na tym forum i niech Ci odpowie.
Co Ci mam napisać, że wiem jak to jest, nie mogę się jedynie domyślać.
"szarley", na pewno zna odpowiedz na tak skomplikowane pytania.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>Co Ci mam napisać, że wiem jak to jest, nie mogę się jedynie domyślać.
Ja nie wiem dlatego pytam. Pytanie było skierowane ogólnie.
Domyślam się jak ludzie wychowują dzieci, widzę przeciętne relacje ojców z synami. Ojciec to pierwszy nauczyciel. I będzie tak aż nie "spali". Mówi że w życiu jest tak i tak. Ja nie palę papierosów bo dzieci pytały mnie dlaczego palę skoro to nie zdrowe. Są różni ojcowie bo różnie się tych dzieci "dorobili". Jedni wpadli inni chcieli mieć syna "bo". Jeśli ktoś adoptuje to tym bardziej ma powód. Coś chce. Może tylko dać komuś trochę ciepła, lepsze warunki itd. I to jest dla mnie oczywiste. Ale zaraz stawiam pytanie jaki wzorzec wychowania wprowadzi? Będzie tak jak przeciętny ojciec dawał mu najlepsze rady? Co mu doradzi to co mu podpowiada serce czy rozum?
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | Cała sprawa zasadza się na tym, że proces wychowania nie polega jedynie na zadawaniu pytań o seksualność. Ojciec-gej może nauczyć syna dokładnie tego samego, co ojciec-hetero, z jednym małym i w sumie mało istotnym wyjątkiem. Poza tym ojciec to nie jest jedyny męski wzorzec w otoczeniu dziecka. Gej może mieć ojca, brata, szwagra, kumpla... A jak syn przyjdzie i z niepokojem zapyta "tato, podobają mi się dziewczyny, to dobrze czy źle?", to mu ojciec-gej odpowie, że tu nic nie jest źle i żeby robił, co mu natura podpowiada.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Cała sprawa zasadza się na tym, że proces wychowania nie polega jedynie na zadawaniu pytań o seksualność. Ojciec-gej może nauczyć syna dokładnie tego samego, co ojciec-hetero, z jednym małym i w sumie mało istotnym wyjątkiem.
Całkowita zgoda. Ja mając dwóch urwisów też nie rozdrapuje z nimi dzień w dzień tematów o dziewczynach, skąd się biorą dzieci itd. a głównie czy mają odrobione lekcje posprzątany pokój i że dawniej to było inaczej.....
>Poza tym ojciec to nie jest jedyny męski wzorzec w otoczeniu dziecka. Gej może mieć ojca, brata, szwagra, kumpla... A jak syn przyjdzie i z niepokojem zapyta "tato, podobają mi się dziewczyny, to dobrze czy źle?", to mu ojciec-gej odpowie, że tu nic nie jest źle i żeby robił, co mu natura podpowiada.
Zgoda. Ale ja i pewnie większość wychowuje dzieci tak by były hetero (bez względu na to co będzie) bo tacy sami jesteśmy i to nie ma nic wspólnego z tolerancją i idzie to jakby z automatu. Tym automatem jesteśmy my rodzice. I nie sądzę by ktoś specjalnie przemycał jakieś informacje tak by zachwiały młodym człowieczkiem. Bo to że natura upomni się o swoje to jest zupełnie inny temat i późniejszej akceptacji.
Fundamentalne pytanie jest po co ludzie mają dzieci i ich rola w kształtowaniu. W zasadzie do wszystkiego można podejść na zasadzie (co natura podpowie). Jednak nie pozwalamy im zostać lekko duchami bo tak by zapewne większość dzieci by chciała ale zmuszamy ich do wysiłku nad kształtowaniem swojej osobowości. Zapisujemy ich do dobrych szkół, obserwujemy towarzystwo z którym się spotyka itd.
Inni natomiast puszczają samopas, i też jest dobrze. Dlatego nie sądzę że wszyscy rodzice geje są tacy sami bo rodzice hetero też maja miliony sposobów na wychowanie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Dmuszek (-25 punktów) | >Zgoda. Ale ja i pewnie większość wychowuje dzieci tak by były hetero (bez względu na to co będzie) bo tacy sami jesteśmy i to nie ma nic wspólnego z tolerancją i idzie to jakby z automatu. Tym automatem jesteśmy my rodzice. I nie sądzę by ktoś specjalnie przemycał jakieś informacje tak by zachwiały młodym człowieczkiem. Bo to że natura upomni się o swoje to jest zupełnie inny temat i późniejszej akceptacji. A jeśli natura upomni się o swoje i na przykład zachoruje ono na raka, to też się tym nie przejmiesz i zaakceptujesz to? Dokładnie tak samo jest z homoseksualizmem. Jest to odchylenie od normy i trzeba z tym walczyć zamiast akceptująco poddać się.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | >>Zgoda. Ale ja i pewnie większość wychowuje dzieci tak by były hetero (bez względu na to co będzie) bo tacy sami jesteśmy i to nie ma nic wspólnego z tolerancją i idzie to jakby z automatu. Tym automatem jesteśmy my rodzice. I nie sądzę by ktoś specjalnie przemycał jakieś informacje tak by zachwiały młodym człowieczkiem. Bo to że natura upomni się o swoje to jest zupełnie inny temat i późniejszej akceptacji. >A jeśli natura upomni się o swoje i na przykład zachoruje ono na raka, to też się tym nie przejmiesz i zaakceptujesz to? >Dokładnie tak samo jest z homoseksualizmem. Jest to odchylenie od normy i trzeba z tym walczyć zamiast akceptująco poddać się.
Weź człowieku daj spokój. Przejdź się na oddział onkologiczny dla małych dzieci to może zrozumiesz czym jest rak. Homoseksualizm to w problem dla ciebie twojego myślenia może wiary nie wiem a rak to realny problem dla chorego.
Pomyśl trochę.
|
|
 | 6 na 6 | Barbiel (1106 punktów) | >Czy w takim razie ojciec gej będzie ukierunkowywał w kierunku chłopców? Czy mówi że można tak i tak. Jakaś rola ojca w wychowaniu jest. Najlepiej byłoby powiedzieć, że można tak i tak, a przed dalszą rozmową zapytać, czy woli pogadać o chłopcach czy o dziewczynach. Wątpię, żeby ktoś miał takie bezsensowne pomysły, żeby ukierunkowywać.
|
|
|  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Najlepiej byłoby (..) przed dalszą rozmową zapytać, czy > woli pogadać o chłopcach czy o dziewczynach. > Wątpię, żeby ktoś miał takie bezsensowne pomysły, żeby ukierunkowywać.
Faktycznie, lepiej nie ukierunkowywać. A co by mógł mu powiedzieć, czy poradzić a propos dziewczyn?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | 4 na 4 | Barbiel (1106 punktów) | >Faktycznie, lepiej nie ukierunkowywać. Tym bardziej, że to i tak nie działa, a jedynie może spowodować niezadowolenie ze swojej orientacji, jeśli będzie niezgodna z oczekiwaniem rodziców. >A co by mógł mu powiedzieć, czy poradzić a propos dziewczyn? Najlepiej zacząć od dobrego wywiadu. A powiedzieć, czy poradzić - pewnie to samo co powiedziałby a propos chłopaków, tylko z uwzględnieniem różnic.
|
|
| | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > powiedzieć, czy poradzić - pewnie to samo co powiedziałby> a propos chłopaków, tylko z uwzględnieniem różnic.A z uwzględnieniem doświadczeń, czy nie? Doświadczenie bywa czasem ważne.. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Barbiel (1106 punktów) | > A z uwzględnieniem doświadczeń, czy nie? Doświadczenie bywa czasem ważne..  Domyśliłem się, że chciałeś delikatnie zapytać: A co gej może powiedzieć synowi o kobietach? Racja, że doświadczenie bywa czasem ważne. Ale co z tego? 1.Doświadczenie ma wartość wtedy, gdy ktoś potrafi wyciągnąć z niego konstuktywne wnioski. Doświadczenie samo w sobie nie ma wartości informacyjnej. 2.Jakość wiedzy jest ważniejsza niż ilość. Przykład: Powiedzmy, że facet dwukrotnie rozwiedziony, obraził się na konkubinę, zaczął pić z tego powodu. Co on może powiedzieć synowi o kobietach? Najpewniej powie: baby to france, nie da się z nimi dogadać, tylko cię wykorzystają. Czy nie lepiej, żeby nic nie powiedział? 3. Większość młodych ludzi i tak nie słucha rad rodziców. A teraz odwróćmy sytuację: Wyobraź sobie, że heteroseksulny ojciec ma syna geja. Co on mu może powiedzieć o mężczyznach? Czasem trzeba sobie samemu radzić, takie życie. Acha, ojciec gej zawsze może poprosić swojego ojca, brata, kuzyna, przyjaciela, żeby porozmawiał z jego synem.
|
|
| | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Racja, że doświadczenie bywa czasem ważne.> Ale co z tego?To, że m.in. pozwala się oprzeć i przetestować różne warianty działań w mniej stresujących okolicznościach. A to ułatwia życie. > 1.Doświadczenie ma wartość wtedy, gdy ktoś potrafi wyciągnąć z niego konstuktywne wnioski.Zakładam, że w sytuacji o której mówimy "młode ciało" jest dość mocno zdeterminowane tzn. chce potrafić wyciągnąć i chce potrafić nawiązać satysfakcjonujący związek. > Doświadczenie samo w sobie nie ma wartości informacyjnej.Samo w sobie nie. Można oczywiście zatrzymać informacje, które się posiadło dla siebie. Ale załóżmy ten bardziej normalny wariant: rodzic chce, aby dziecku się w życiu powiodło, chce mu pomóc tak jak umie. I robi to. > 2.Jakość wiedzy jest ważniejsza niż ilość.Wiedza wyczytana w książkach, nawet najwyższej próby pozostaje tylko wiedzą. > Przykład:> Powiedzmy, że facet dwukrotnie rozwiedziony, obraził się na konkubinę,> zaczął pić z tego powodu. Co on może powiedzieć synowi o kobietach?Niestety niewiele. A nawet gdyby chciał mówić - może zaszkodzić, o ile już tego nie zrobił (własnym przykładem). Obrażanie się jest jak najgorszą szkołą. > Czy nie lepiej, żeby nic nie powiedział?Lepiej. Ale lepiej by było też, aby wziął się za siebie i zaczął pracować nad swoim związkiem. Dla niego samego lepiej, w konsekwencji dla jego syna też. > 3. Większość młodych ludzi i tak nie słucha rad rodziców.Zgadza się. Ale zawsze chłonie dobry czy zły styl ich bycia. Często podświadomie, również wtedy gdy tego świadomie nie chce. > A teraz odwróćmy sytuację:> Wyobraź sobie, że heteroseksulny ojciec ma syna geja.Wiedziałem  > Co on mu może powiedzieć o mężczyznach?Niewiele. Tu jest nawet gorzej. Podczas rozmowy z moim kolegą (którą opisywałem chętnej racjonalistce) wyobraziłem sobie właśnie taki scenariusz. Jego syn najpewniej nie dość, że zostałby wyklęty, to jeszcze musiałby uciekać gdzie pieprz rośnie, albo trzymać swoją skłonność w tajemnicy, co powoduje cierpienie. To jest gorszy wariant. Lepszy jest taki, że ojciec (inny niż mój kolega) toleruje tą inność w synu i daje mu wolną rękę wspierając na tyle, na ile może - jednak bez braku własnych doświadczeń. > Czasem trzeba sobie samemu radzić, takie życie.Ano zgadza się. > Acha, ojciec gej zawsze może poprosić swojego ojca, brata,> kuzyna, przyjaciela, żeby porozmawiał z jego synem.Tak, i to jest budujące. pozdrawiam PS Mój opis dla chętnej 18.03.2014: Cytat:Niedawno spierałem się z 56letnim kolegą (prywatnie ojcem czwórki dzieci) skąd się bierze homoseksualizm. Twierdził, że ze złego wychowania (on oczywiście "wychowywał dobrze", pilnował aby wszystko było w jak najlepszym porządku, czego efektem brak homoseksualizmu wśród dzieci. Tu już ręce mi opadły i powinienem odpuścić, ale coś mnie podkusiło - zasugerowałem, aby trochę poczytał co na ten temat mówi nauka a potem podziękował Bogu, że z tymi hormonami wszystko dobrze ustawił u żony podczas ciąży. Niestety wpadł w szał + zaczął trzaskać drzwiami. Zorientowałem się, że gejów szczerze i serdecznie nienawidzi a brak osobistych zasług z powodu tępienia gejostwa to rzucona mu w twarz rękawica. Na drugi dzień przepraszał.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Barbiel (1106 punktów) | >>Racja, że doświadczenie bywa czasem ważne. >>Ale co z tego? >To, że m.in. pozwala się oprzeć i przetestować różne warianty działań w mniej stresujących okolicznościach. >A to ułatwia życie. Żeby się nie rozdrabniać. Można powiedzieć, że statystycznie heretoseksualny ojciec ma więcej wiedzy do przekazania synowi. Ale co z tego wynika? Zwłaszcza w kontekście tematu wątku.
>>3. Większość młodych ludzi i tak nie słucha rad rodziców. >Zgadza się. Ale zawsze chłonie dobry czy zły styl ich bycia. Często podświadomie, również wtedy gdy tego świadomie nie chce. Styl bycia, powiadasz. Czy jeśli dwóch ojców żyje w udanym związku i opiekuje się dzieckiem to nie stanowi to dobrego stylu bycia?
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Można powiedzieć, że statystycznie heretoseksualny ojciec ma więcej> wiedzy do przekazania synowi.> Ale co z tego wynika?> Zwłaszcza w kontekście tematu wątku.To była dygresja. Cytat:Czy osoby tej samej płci wyrządziły by więcej zła adoptowanym przez siebie dzieciom, niż pary ( małżeństwa heteroseksualne ), które dopuszczają się okrucieństw wobec własnych lub powierzonych im w opiekę dzieciom.?
Raczej to nie zło, a jedynie przyznanie się do braku wiedzy popartej własnym doświadczeniem. Mam nadzieję, że statystycznie homoseksualny ojciec czy matka znajdą ku temu jakiś sposób, aby tą wiedzę w sposób efektywny i wiarygodny przekazać synowi. Niekoniecznie bezpośrednio, a np. - tak jak napisałeś - znajdując mu zaufanego nestora. Wolałbym, aby w środowiskach homoseksualnych nie powtarzano tego samego błędu, co odwrotnie w środowiskach heteroseksualnych: heterofobii / homofobii. A Ty, jak uważasz? > >>3. Większość młodych ludzi i tak nie słucha rad rodziców.> > Zgadza się. Ale zawsze chłonie dobry czy zły styl ich bycia. Często podświadomie,> > również wtedy gdy tego świadomie nie chce.> Styl bycia, powiadasz.> Czy jeśli dwóch ojców żyje w udanym związku i opiekuje się dzieckiem to nie stanowi to dobrego stylu bycia?Mam wrażenie, że węszysz tu jakieś "niecne sprawki'.  Przecież napisałem wyżej. Owszem, w tym przypadku stanowi to dobry styl bycia na przyszłość. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Barbiel (1106 punktów) | > Mam nadzieję, że statystycznie homoseksualny ojciec czy matka znajdą ku temu jakiś sposób, aby tą wiedzę w sposób efektywny i wiarygodny przekazać synowi. Niekoniecznie bezpośrednio, a np. - tak jak napisałeś - znajdując mu zaufanego nestora.Nie wiem, na ile relacje homoseksualne różnią się od damsko - męskich. Jeśli niewiele, to nie ma potrzeby szukać nestora. Ale lepiej czerpać wiedzę od kilku osób niż od jednej. > Wolałbym, aby w środowiskach homoseksualnych nie powtarzano tego samego błędu, co odwrotnie w środowiskach heteroseksualnych: heterofobii / homofobii.Nie przyszło mi to głowy. Może dlatego, że ludzie ubiegający się o adopcję są sprawdzani pod kontem zdrowia psychicznego. Ale skoro ciemnoskórzy mogą być rasistami... Masz jakiś pomysł, jak temu zapobiegać? > Mam wrażenie, że węszysz tu jakieś "niecne sprawki'.  Owszem, ale skoro piszesz, że niesłusznie...
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > lepiej czerpać wiedzę od kilku osób niż od jednej.
Z jedną jest zdecydowanie wygodniej, a najlepiej aby było to bliska osoba. Z drugiej jednak strony wysiłek poszukiwań kształtuje charakter. Też nie wiem jak to wygląda po drugiej stronie. Obiegowy pogląd który słyszałem (być może fałszywy) mówi o tym że czasem jeden z pary homoseksualistów odgrywa świadomie czy nieświadomie kobietę a drugi macho.
>Nie przyszło mi to głowy. Może dlatego, że ludzie ubiegający się o > adopcję są sprawdzani pod kontem zdrowia psychicznego.
Homofobia nie jest kwalifikowana jako choroba psychiczna. Podobnie rasizm. To stereotyp (niekiedy bardzo dla innych bolesny).
>Ale skoro ciemnoskórzy mogą być rasistami...
Pewnie. Dlaczego ciemnoskórzy mieliby być z definicji bardziej szlachetni od białych, albo vice versa?
> Masz jakiś pomysł, jak temu zapobiegać?
Jakiegoś konkretnego sposobu nie mam. Grunt to wrażliwość na innych. I uświadomienie sobie, że czarny / biały / homo / hetero / na wózku / na nogach nie jest kimś z definicji lepszym ani gorszym, głupszym ani mądrzejszym.
pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | > > lepiej czerpać wiedzę od kilku osób niż od jednej.> Z jedną jest zdecydowanie wygodniej,Jednak wygodnictwo to nie jest coś, czego warto uczyć dzieci. Tyle to każdy sam umie. > Z drugiej jednak strony wysiłek poszukiwań kształtuje charakter.Otóż to. Nie tylko charakter. > Homofobia nie jest kwalifikowana jako choroba psychiczna. Podobnie rasizm.Na szczęście, nie tylko psychiatra bada kandydatów, ale i psycholog. Jest też wywiad środowiskowy. www.se.pl/(*)-adoptowac-dziecko_157825.html> Pewnie. Dlaczego ciemnoskórzy mieliby być z definicji bardziej szlachetni od białych, albo vice versa?Nie o to mi chodziło. Ciemnoskórzy byli uważani za gorszych, a mimo to potrafili uważać się za lepszych. Miał to być dówód, że sytuacja może się odwrócić o 180 stopni. > I uświadomienie sobie, że czarny / biały / homo / hetero / na wózku / na nogach nie jest kimś z definicji lepszym ani gorszym, głupszym ani mądrzejszym.I z tym jest największy problem. Bo zawsze się ktoś trafi, kto przekonuje innych, że ludzie równi nie są. A ktoś inny (albo ten sam) wyciągnie z tego wniosek, że skoro nie są równi, to jeden musi być gorszy od drugiego. A skoro ktoś jest gorszy, to trzeba go odpowiednio potraktować.
|
|
| | | | | | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Bo zawsze się ktoś trafi, kto przekonuje innych, że ludzie równi nie są. Nie dziwi mnie to. Według mnie ludzie nijak równi sobie nie są. Można jedynie mówić o równości wobec prawa a i to jest odrobinę naciągane. >A ktoś inny (albo ten sam) wyciągnie z tego wniosek, że skoro nie są równi, to jeden musi być gorszy od drugiego. Nie widzę nic złego w uważaniu innych za gorszych pod warunkiem niekrzywdzenia ich, oraz tak długo jak nie ma prawnego przymusu zmiany czegoś co za gorsze uważamy. Zależy też jak tą gorszość pojmować - jeden jest mądrzejszy drugi głupszy, jeden ładniejszy drugi brzydszy, jedne bardziej drugi mniej uczynny, wszystko to może być kryterium gorszości. >A skoro ktoś jest gorszy, to trzeba go odpowiednio potraktować. Skoro ktoś jest gorszy to niech sobie będzie i żyje na swój według osoby x gorszy sposób. Względnie można mu też pomóc stać się lepszym, jeśli tego będzie chciał rzecz jasna.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > wszystko to może być kryterium gorszości.Dokładnie, jest tyle kryteriów że w zasadzie każdy się może uważać za lepszego od innych. Tylko czy to ma sens? > Skoro ktoś jest gorszy to niech sobie będzie i żyje na swój według osoby x gorszy sposób. Względnie można mu też pomóc stać się lepszym, jeśli tego będzie chciał rzecz jasna. Lepiej zabrzmiałoby: Skoro ktoś jest inny to niech sobie będzie...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Dokładnie, jest tyle kryteriów że w zasadzie każdy się może uważać za lepszego od innych. Tylko czy to ma sens?Może i sensu nie ma, nie zmieni to jednak tego, iż część ludzi za lepszych się uważa. Samo zresztą uważanie to według mnie żaden problem. >  > Lepiej zabrzmiałoby: Skoro ktoś jest inny to niech sobie będzie...Może i tak, ale to nie o to chodzi. Jeśli ktoś uważa drugą osobę za gorszą, ale jej nie szkodzi to ani nie próbuje zmusić do zmian to niech sobie tak uważa. Skoro nie szkodzi i do niczego nie zmusza to co za różnica czy myśli w kategoriach gorszości czy inności?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | Samo myślenie nie jest problemem, jeśli nie przekłada się na działanie. Tylko przeważnie się przekłada, czasem nawet nieświadomie. Albo możesz przekonać inną osobę do swojego poglądu a ta już może nie być taka łaskawa dla gorszych. Problem w tym, że z tym słowem wiąże się pewien ładunek emocjonalny. Dla jednych jest prawie neutralne a dla innych wręcz przeciwnie. Ty mówisz, że ktoś jest gorszy i dla Ciebie to nic takiego, ale ten kto Cię słucha nadaje Twoim słowom swoje znaczenie i w jego głowie tworzy się inny obraz sytuacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Samo myślenie nie jest problemem, jeśli nie przekłada się na działanie. Owszem. >Tylko przeważnie się przekłada, czasem nawet nieświadomie. Nie jestem pewien czy przeważnie. >Albo możesz przekonać inną osobę do swojego poglądu a ta już może nie być taka łaskawa dla gorszych. Od czegoś jest prawo. Tak swoją drogą pytaniem pozostaje ilu ludzi naprawdę nie uważa się za lepszych a ilu jedynie to deklaruje. Nie gorszy tylko inny to wedle mnie tylko pusty slogan - zawsze można znaleźć powód do czucia się lepszym: inteligencja, pieniądze, wygląd, praca, wiara cokolwiek właściwie. >Problem w tym, że z tym słowem wiąże się pewien ładunek emocjonalny. >Dla jednych jest prawie neutralne a dla innych wręcz przeciwnie. Ty mówisz, że ktoś jest gorszy i dla Ciebie to nic takiego, ale ten kto Cię słucha nadaje Twoim słowom swoje znaczenie i w jego głowie tworzy się inny obraz sytuacji. Możliwe, ale nie widzę powodu do rezygnowania ze swojej opinii bo ktoś sobie coś pomyśli. Znalazłoby się trochę ludzi, których uważam za gorszych od siebie. Jestem również przekonany, że jest całkiem sporo ludzi, którzy dokładnie tak samo myślą o mnie. I nie widzę w tym nic dziwnego bo np. nijak nie jestem w stanie uznawać za równą sobie osoby odmawiającej innym praw czy będącej zadufanym w sobie ignorantem. Dla mnie taki człowiek jest gorszy.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | > Nie gorszy tylko inny to wedle mnie tylko pusty sloganJeśli ktoś mówi coś innego, niż myśli to rzeczywiście jest to pusty slogan.  > zawsze można znaleźć powód do czucia się lepszym: inteligencja, pieniądze, wygląd, praca, wiara cokolwiek właściwie.Oczywiście. Trzeba by nie porównywać się z innymi, żeby nie mieć powodów. Nie namawiam, żebyś ukrywał, co myślisz. Chciałem Ci tylko pokazać, jak to może wyglądać z punktu widzenia innych osób. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Jeśli ktoś mówi coś innego, niż myśli to rzeczywiście jest to pusty slogan.  Oczywiście. Jednak jak dla mnie to takie samo kłamstwo jak zapewnianie, że nie ocenia się kogoś po wyglądzie/stroju. > Oczywiście. Trzeba by nie porównywać się z innymi, żeby nie mieć powodów.Właśnie. Powiedziałbym jednak, że nieraz mniemanie o lepszości jest uzasadnione. > Nie namawiam, żebyś ukrywał, co myślisz.> Chciałem Ci tylko pokazać, jak to może wyglądać z punktu widzenia innych osób.Nie odebrałem tego tak, choć moja wypowiedź mogła sugerować coś innego. Ot taki styl pisania. Jestem też świadom tego, iż inni mogą widzieć to inaczej. > PozdrawiamWzajemnie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Na szczęście, nie tylko psychiatra bada kandydatów, ale i psycholog. Jest też wywiad środowiskowy.Ano właśnie. Choć wątpię, czy akurat na homofobię psycholog kładzie się nacisk. Po drugie wyrażana jest ona w czynach (jak już do czegoś nie dojdzie), sądzę że każdy homofob uważa siebie za kogoś tolerancyjnego w i w przypadku gdy ma jakiś interes - podwoi wysiłki, aby to nie wyszło. Cytat:Są dwa rodzaje szkoleń: dla rodziców, którzy chcą przyjąć niemowlę i dla takich, którzy chcą wychować dziecko starsze. Jedna część jest wspólna to 10 spotkań, podczas których mówimy o oczekiwaniach, o motywacji, o jawności adopcji. Wykonywane są testy psychologiczne, jest także biograficzne badanie osobowości i rozmowa o wartościach - opowiada Monika Jagodzińska, szefowa ośrodka TPD. Potem następuje kwalifikacja. To czas, kiedy psychologowie podejmują decyzję, co do tego, czy rodzina może starać się o dziecko. Nie wszyscy małżonkowie zostają zakwalifikowani. - Dzieje się tak gdy jeden z małżonków nie jest zainteresowany adopcją. Unika spotkań, spóźnia się, jest nieobecny duchem. Adopcja jest sprawą dla obojga - mówi Jagodzińska. Druga okoliczność to złe wyniki w testach wykazujące wysoki poziom agresji. Bywa że rodziny same rezygnują z adopcji, jeśli czują, ze nie są w stanie zaakceptować dziecka z jego historią. > Ciemnoskórzy byli uważani za gorszych, a mimo to potrafili uważać> się za lepszych. Miał to być dówód, że sytuacja może się odwrócić o 180 stopni."Uważaniem siebie" może się faktycznie odwrócić. Ale to sprawa drugorzędna. Wyżej wyraziłem moją rezerwę dla homoseksualisty, który mógłby nie cenić, a nawet czasem nie akceptować skłonności heteroseksualnych u syna (prawdopodobieństwo ich wystąpienia to 96-98%). > I z tym jest największy problem. Bo zawsze się ktoś trafi, kto przekonuje> innych, że ludzie równi nie są. A ktoś inny (albo ten sam) wyciągnie z tego> wniosek, że skoro nie są równi, to jeden musi być gorszy od drugiego.> A skoro ktoś jest gorszy, to trzeba go odpowiednio potraktować.Niestety ludzie często idą na skróty bo nie chce im się poznawać, co tak naprawdę dany człowiek jest wart. To samo idzie w strugą stronę :osoba młoda i atrakcyjna jest uważana za bardziej inteligentną i wartościową. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | Nie wiem dokładnie, jak przebiegają te testy i rozmowy. Pozostaje mieć nadzieję, że oszołomstwo zostanie wykryte. I teraz nasuwa się pytanie - jakie wady kandydatów są wystarczającym powodem, żeby nie przyznać im dziecka?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Np. jak wyżej napisano - wadą jest, gdy jeden chce a rugi nie chce. Zapewne wadą jest również agresywność (psychologowie umieją to wychwycić zanim laik to wyczuje).
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | 1 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >Może ktoś się orientuje jak para "gejowska" przedstawia dzieciom podejście do płci. >Ja mam dwóch synów i naturalnym wydaje mi się rozmowa o dziewczynach z nimi. Nie poruszam natomiast kwestii takich że można też mieć chłopaka a nie dziewczynę (i na odwrót oczywiście ). >Czy w takim razie ojciec gej będzie ukierunkowywał w kierunku chłopców? Czy mówi że można tak i tak. Jakaś rola ojca w wychowaniu jest. Oczywiście, będzie wpierał, że homoseksualizm jest lepszy niż heteroseksualizm i będzie wypaczał dziecko.
|
|
|  | 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | >Oczywiście, będzie wpierał, że homoseksualizm jest lepszy niż heteroseksualizm
W jakim celu będzie wpierał? Ma w tym jakiś interes?
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
|
|
|  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Oczywiście, będzie wpierał, że homoseksualizm jest lepszy niż heteroseksualizm i będzie wypaczał dziecko. Skoro tak twierdzisz, to udowodnij. A jak nie możesz albo nie umiesz, to przestań takie rzeczy opowiadać. Jesteś na portalu Racjonalista, a nie na Frondzie. Wbrew temu, co sam twierdzisz (bezpodstawnie i bez dowodów), twoje wypowiedzi nie są ani logiczne, ani racjonalne. Po co to robisz?
|
|
6 na 6 | kogut59 (3090 punktów) | > Można również używać argumentów, "homoseksualista wychowa dziecko na homoseksualistę"Oczywiście ze można ale czy Filatelisty dziecko będzie na pewno zbierało znaczki ? Sadysty dziecko na pewno zostanie sadysta? Córka zakonnicy będzie również zakonnica ? Orientacja seksualna rodziców (homo czy hetero) należy do związku dwóch dorosłych osób gdzie dzieci nie maja nic do szukania. Znam natomiast wiele rodzin heteroseksualnych gdzie syn czy córka maja homoseksualna orientacje. Istnieje wiele dróg odkrywania własnej seksualności ale na tej drodze najmniej maja do zaoferowania młodzieży właśnie rodzice.
|
|
 | 1 na 1 RX500 (1813 punktów) (zablokowany) | >>Można również używać argumentów, "homoseksualista wychowa dziecko na homoseksualistę" >Oczywiście ze można ale czy >Filatelisty dziecko będzie na pewno zbierało znaczki ? -Jest cała masa przykładów, że tak się dzieje. Zawody rodziców często uprawiają np. prawnicy, lekarze, nauczyciele, a rolnicy to przede wszystkim dzieci rolników. Tylko, że zawód, a orientacja seksualna to zupełnie co innego. Żeby sprawdzić czy orientacja seksualna dzieci wynika jakoś z orientacji wychowujących, trzeba by zrobić jakieś badania. Czyli w tej samej liczbie związków homo i hetero wychowujących dzieci, sprawdzić ile z tych dzieci już jako dorośli zadeklaruje orientację homoseksualną.
Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
|
|
8 na 8 | Frank Holman (5897 punktów) | >Problemem mogło by być postrzeganie takiego dziecka poprzez inne dzieci ale to już kwestia wychowania, szczególne w duchu chrześcijańskim i głoszonym przez wierzących "szacunku dla drugiego człowieka"
Problemem jest, i w Twoim poście się on powiela, mimo iż jak piszesz, wiele i długo o tym myślałeś, a polega on na braku podstawowej wiedzy na temat tzw. adopcji, w tym zwłaszcza jej podstawowych dwóch rodzajów niemających ze sobą praktycznie żadnego związku: 1. adopcja; nazwijmy ją "wewnątrzrodzinna", gdy w wyniku różnych wyborów i zdarzeń losowych, ludzie tworzą faktyczną rodzinę, ale w której któreś z dzieci jest formalnie dzieckiem tylko jednego z rodziców; 2. adopcja; nazwijmy ją "zewnętrzna", gdy w następuje staranie się przez kogokolwiek czy pojedynczo czy związek ludzi razem pragną i dają możliwość wychowywania dziecka, które obecnie przebywa w placówce państwowej, będąc sierotą biologicznym lub prawnym (rodzicom odebrano prawa z powodu ich dysfunkcji, jak np. przemoc).
W pierwszym przypadku moim zdaniem adopcja jest prawem człowieka i prawem dziecka. Myślenie o odbieraniu tego prawa ludziom jest moim zdaniem chore, niemoralne, obrzydliwe. Jest wynikiem jakiegoś skrzywienia umysłowego niektórych jednostek. Prowadzić może wprost do patologii, w której dzieci w wyniku zdarzeń losowych, mogą zostać sierotami prawnymi i trafić do placówek państwowych, mimo, iż mają opiekunów będących faktycznymi dorosłymi członkami ich rodzin. O tym rodzaju adopcji w zasadzie praktycznie w 99% mówią organizacje LGBT. W przypadku drugim, moje zdanie jest natomiast takie, iż powinniśmy tu prawie zawsze rozważać nie adopcję zewnętrzną, ale adopcje, nazwałbym ją, "zewnątrzrodzinną", w której taka sierota z placówki co do zasady mogłaby trafić wyłączenie do rodzin już posiadających dzieci (albo niepełnoletnie jeszcze, albo niedawno osiągnęły pełnoletność), tak aby były to rodziny z doświadczeniem w tej materii, sprawdzone itd. Tu rzeczywiście nie chodzi o żadne eksperymenty, ale o dobro dziecka. Btw. jest to też kontrargument do przeciwników in vitro - myślenie o tym, że można potrzebujące wyjątkowego wsparcia już pokrzywdzone przez los sieroty wydawać przypadkowym związkom bez doświadczenia w wychowywaniu jakichkolwiek dzieci, nie jest zbyt logiczne. Oczywiście myślenie o tym, iż orientacja seksualna któregokolwiek członka takiej funkcjonującej rodziny (sprawdzonej przez wywiad środowiskowy) miałaby mieć wpływ na decyzje adopcyjne jest bez sensu. Ale kluczową sprawą jest moim zdaniem tylko dobro takiego dziecka, które miałoby z placówki państwowej trafić do rodziny.
|
|
 | | szarley (54913 punktów) | >2. adopcja; nazwijmy ją "zewnętrzna", gdy w następuje staranie się przez kogokolwiek czy pojedynczo czy związek ludzi razem pragną i dają możliwość wychowywania dziecka, które obecnie przebywa w placówce państwowej, W przypadku drugim, moje zdanie jest natomiast takie, iż powinniśmy tu prawie zawsze rozważać nie adopcję zewnętrzną, ale adopcje, nazwałbym ją, "zewnątrzrodzinną", w której taka sierota z placówki co do zasady mogłaby trafić wyłączenie do rodzin już posiadających dzieci (albo niepełnoletnie jeszcze, albo niedawno osiągnęły pełnoletność), tak aby były to rodziny z doświadczeniem w tej materii, sprawdzone itd.
Przyznaję, nie rozumiem, tylko rodziny mające dzieci mogłby adoptować kolejne? Z moich doświadczeń ze sprawami adopcji wynika, że większość par starających się o prawo do adopcji, to pary, które nie mają swoich dzieci.
|
|
|  | 3 na 3 | Frank Holman (5897 punktów) |
>Przyznaję, nie rozumiem, tylko rodziny mające dzieci mogłby adoptować kolejne? Nie powiem, że jestem w tych sprawach ekspertem i wiem wszystko jak to działa w praktyce. Doświadczenie w wychowywaniu dzieci, np. poprzez posiadanie choćby 1 własnego dziecka wydało mi się sposobem skutecznej kontroli prewencyjnej. >Z moich doświadczeń ze sprawami adopcji wynika, że większość par starających się o prawo do adopcji, to pary, które nie mają swoich dzieci. Możliwe, że masz rację, iż tak właśnie jest. Że pośród chętnych do adopcji bardzo mało jest przypadków zapodanej przeze mnie "wzorcowej rodziny adopcyjnej". W efekcie mój teoretyczny model nie jest racjonalny praktycznie. Oznacza to tylko wg mnie, iż decyzje adopcyjne są cholernie ryzykowną sprawą. Trudno coś wobec tego powiedzieć.
|
|
 | 2 na 2 | Polspat (303 punktów) |
>W przypadku drugim, moje zdanie jest natomiast takie, iż powinniśmy tu prawie zawsze rozważać nie adopcję zewnętrzną, ale adopcje, nazwałbym ją, "zewnątrzrodzinną", w której taka sierota z placówki co do zasady mogłaby trafić wyłączenie do rodzin już posiadających dzieci (albo niepełnoletnie jeszcze, albo niedawno osiągnęły pełnoletność), tak aby były to rodziny z doświadczeniem w tej materii, sprawdzone itd. Całkowicie się z tym nie zgadzam. Nie można takich ograniczeń stawiać. Po pierwsze nie ma żadnej pewności, że rodzice już posiadający dzieci będą lepszymi od tych co potomstwa nie posiadają. Po drugie nie zawsze wejście "obcego" między rodzeństwo biologiczne będzie dla niego dobre. Każdorazowo i indywidualnie należy przeprowadzać dogłębne badania głównie psychologiczne a nie kierować się stereotypami czy domysłami.
|
|
|  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | >Nie można takich ograniczeń stawiać. Po pierwsze nie ma żadnej pewności, że rodzice już posiadający dzieci będą lepszymi od tych co potomstwa nie posiadają. Po drugie nie zawsze wejście "obcego" między rodzeństwo biologiczne będzie dla niego dobre. Każdorazowo i indywidualnie należy przeprowadzać dogłębne badania głównie psychologiczne a nie kierować się stereotypami czy domysłami. Bynajmniej moja wypowiedź nie zawierała tezy o lepszości. Tylko pisałem o kontroli prewencyjnej. Na rodzinie z dziećmi można w praktyce sprawdzić, czy dobrze wychowują dzieci. Na rodzinie bez dzieci, możesz snuć tylko psychologiczne domysły, mniej lub bardziej racjonalne przewidywanie niepewnej przyszłości. Nigdy nie pisałem o rezygnacji z wywiadów i ocen, li tylko na podstawie doświadczenia.
|
|
3 na 3 | Polspat (303 punktów) | Mam swój pogląd na tą sprawę od dawna ukształtowany. Nasze katolickie społeczeństwo nie jest przygotowane na adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Mimo, że takie maluchy mogą zaznać dużo więcej ciepła i miłości niż w rodzinach biologicznych czy zastępczych to boję się, że zniszczyłaby je nagonka mediów i środowisk kościelnych. Wałkuje się temat adopcji przez pary homoseksualne jakby to była nowość i wielkie zagrożenie dla dzieci a tym czasem w Polsce są tysiące takich dzieci, które żyją z rodzicem biologicznym i jego partnerem homoseksualnym. Już widzę organizowane przez posłów (Kępa, Sobecka, Pawłowicz, Pięta) protesty, marsze i modlitwy o uwolnienie dzieci z rąk "pedałów". Kiedy w końcu jedynym kryterium moralności rodziny przestanie być częstotliwość odwiedzania kościoła? Najpierw trzeba wyprostować społeczeństwo, potem dopiero zabierać się za adopcję.
|
|
 | 2 na 2 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | > Najpierw trzeba wyprostować społeczeństwo, potem dopiero zabierać się za adopcję.No to jeszcze ze sto lat w Naszym Ukochanym Kraju
|
|
 | 6 na 6 | mayolina (2278 punktów) | > Najpierw trzeba wyprostować społeczeństwo, potem dopiero zabierać się za adopcjęAaa, jeszcze jeden argument z pozycji obrońcy dzieci. No tak, lepiej żeby dziecko dorastało w domu dziecka i lepiej, żeby stygmatyzowano je z tego powodu niż z powodu bycia adoptowanym przez parę homoseksualną, zwłaszcza że adopcję ma się wypisaną, jak poczęcie invitro, na czole. Jak proponujesz oceniać stopień wyprostowania społeczeństwa? I od ilu procent zakładamy, że społeczeństwo jest wyprostowane? 30% wystarczy, czy czekamy na 90%? I kto to ma zbadać? Dziennikarz szukający kontrowersji? A tak na marginesie: tak jakoś było, że do chłopaków z długimi włosami oraz dziewczyn w mini spódniczkach społeczeństwo się przyzwyczaiło w miarę szybko i nikt nie czekał aż się nastawienie do mody wyprostuje
|
|
-1 na 3 | sapiens (395 punktów) | www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=710Polecam wszystkim racjonalistom uważne przeczytanie tego artykułu. Pozwoli to Wam wyzwolić się z ideologii i ignorancji jaką narzucili niektórzy uczestnicy tego forum w temacie homoadopcji i homoseksualizmu. Sprawa jest bardzo poważna.
|
|
 | pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | Poczytałem, oczywiście że są różnice w wychowaniu dzieci w różnych rodzinach, różne aspekty trzeba brać pod uwagę.
Ciekawi mnie jednak, dlaczego nie znalazłeś opracowania jak się wychowuje dziecko w rodzinie, w której tata jest księdzem.
Co do meritum, takie opracowania nie są lepsze od opracowań ekspertów Antka Macierewicza, a w końcu tam też same doktory!
|
|
 | 12 na 12 | liliac (147340 punktów) | > www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=710> Polecam wszystkim racjonalistom uważne przeczytanie tego artykułu. Cytat:"W kwartalniku naukowym Fides i Ratio (...)" I to właściwie zamyka dyskusję  Ale to znamienne, że polecasz forumowiczom głupawy, ideologiczny portalik, na którym zaleca się leczenie homoseksualistów, pisze o fałszywych, zaburzonych wizerunkach Boga tudzież wrzuca przedruki z Ateneum Kapłańskiego czy głębokie i odkrywcze analizy zatytułowane "Feminizm - nowa wersja komunizmu" 
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
|  | -4 na 6 | sapiens (395 punktów) | > >www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=710> >Polecam wszystkim racjonalistom uważne przeczytanie tego artykułu.> Cytat:"W kwartalniku naukowym Fides i Ratio (...)" > I to właściwie zamyka dyskusję  Chyba sobie kpisz. Równie dobrze ten magazyn może się nazywać "pipka z dzwonkiem". Liczy się treść. A tak się składa, ze pierwotny artykuł ukazał się w bardzo znanym i uznanym czasopiśmie. Zamiast sobie drwić, co oczywiście nie wymaga zbyt dużych umiejętności i wiedzy, odnieście się uczciwie do tych dwóch artykułów podając rzeczowe i uczciwe argumenty a nie retoryczne i populistyczne uniki.
|
|
| |  | 2 na 2 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | > >>Polecam wszystkim racjonalistom uważne przeczytanie tego artykułu.> Chyba sobie kpisz... Na początku należało by rozważyć, jakie czynniki mają wpływ na wychowanie dziecka.Zderzają się dwie koncepcje: 1. klasyczna psychologia rozwojowa - nie chcąc wchodzić w wagi kryteriów; kładzie ona podstawowy nacisk rozwoju dziecka na silne kontakty z rodziną. Ona to kształtuje system wartości, prawości, uczy relacji społecznych. To "dorośli" kształtują dzieci. 2. genetyka behawioralna - rewolucjonizująca spojrzenie na siłę wpływu wychowania w procesie kształtowania osobowości człowieka. Posłużę się informacjami z bardzo dobrego artykułu Jarosława Miętkiewicza "Czy wychowanie ma sens? Moralne implikacje trzech praw genetyki behawioralnej" Czy wychowanie ma sens... Trzy prawa genetyki behawioralnej: 1. Każda ludzka cecha behawioralna jest dziedziczna. 2. Wpływ genów jest silniejszy od wpływu dorastania w jednej rodzinie. 3. Znacznej części wariancji złożonych ludzkich cech behawioralnych nie da się wyjaśnić ani działaniem genów, ani wpływem rodzinyograniczę się do wniosków (zainteresowanych odsyłam do artykułu). Wg tej koncepcji najistotniejszy wpływ na przyswajane norm i umiejętności potrzebnych do radzenia sobie w społeczeństwie ma tzw. środowisko swoiste jakim jest grupa rówieśnicza. Dziecko w procesie wychowania "chce" upodabniać się bardziej do rówieśników w swojej grupie niż do rodziców, bo ta grupa nadaje mu społeczną rolę (przywódca, podwładny etc.) Oznacza to, że wpływ na wychowanie w 50 % mają geny i w 50 % środowisko swoiste. Zatem rola rodziców ograniczona została do zapewnienia bezpieczeństwa i miłości; jest to rola niezwykle istotna lecz inna w swej materii, nie dotyczy bowiem kształtowania dziecka, ale zapewnienia mu warunków do jego kształtowania np. środowisko (otoczenie) pozbawione przemocy, nietolerancji etc. polecam bardzo wnikliwy materiał dotyczący genetyki zachowania człowieka Genetyka zachowania reasumując:troska o potomstwo z ewolucyjnego punktu widzenia polega raczej na przetrwaniu potomstwa, a nie na ukształtowania potomstwa na podstawie naszego "widzi mi się" - widać ewolucja nie daje się przechytrzyć; kształtuje człowieka głównie z uwzględnieniem (dbania o geny) oraz przetrwania - nie w pobliżu rodziców - ale w otaczającej człowieka rzeczywistości (osobiście, intuicyjnie mnie to przekonuje; ale co tam intuicja, za tymi wynikami stoją naukowe badania) Odnosząc się do powyższego: wychowywanie dziecka w związkach homoseksualnych i ich potencjalny negatywny wpływ wydaje się nie poparty żadnymi dowodami naukowymi (orientacja seksualna określana jest przez geny). Można by się nawet pokusić (kwestia zapewnienia miłości i bezpieczeństwa), że wychowywanie dziecka w związkach homoseksualnych stwarza niejednokrotnie lepsze warunki rozwoju niż w związkach heteroseksualnych. Widać negatywna konotacja homoseksualizmu w Polsce w sposób skrajny przekłada się na wszystko czego "dotyka".Na zakończenie proponuję opracowanie, które kompleksowo odpowiada na zagadnienie całego wątku. Badania zostały opublikowane w roku 2008 w American Psychological Association. Orientacja homoseksualna
|
|
| | |  | | farmer (22440 punktów) |
> Dziecko w procesie wychowania "chce" upodabniać się bardziej do rówieśników w swojej grupie niż do rodziców, bo ta grupa nadaje mu społeczną rolę (przywódca, podwładny etc.)
Cały czas? Pierwsze pięć lat jest głównie z matką. Potem pałeczkę przejmuje szkoła i to widzę po swoich dzieciach (pierwsza i trzecia klasa). Nie mniej cały czas biorę czynny udział i wybijam im z głowy różne dziwne zachowania które przywleką do domu. Jasne jak rodzice odpuszczają wychowanie to faktycznie ulica wychowa ich sama a jak nie to internet. Nie dajmy się ogłupić.
Zadałem to pytanie już wcześniej. Po co ludzie mają dzieci?
|
|
| | | |  | 2 na 2 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Cały czas? Pierwsze pięć lat jest głównie z matką. Potem pałeczkę przejmuje szkoła i to widzę po swoich dzieciach (pierwsza i trzecia klasa). Nie mniej cały czas biorę czynny udział i wybijam im z głowy różne dziwne zachowania które przywleką do domu.
Po takim stwierdzeniu, odpuści sobie w ogóle ojcostwo!, jeśli ma polegać na wybijaniu z głowy tak zwanych głupot.
|
|
| | | | |  | | farmer (22440 punktów) | >>Cały czas? Pierwsze pięć lat jest głównie z matką. Potem pałeczkę przejmuje szkoła i to widzę po swoich dzieciach (pierwsza i trzecia klasa). Nie mniej cały czas biorę czynny udział i wybijam im z głowy różne dziwne zachowania które przywleką do domu. >Po takim stwierdzeniu, odpuści sobie w ogóle ojcostwo!, jeśli ma polegać na wybijaniu z głowy tak zwanych głupot.
Jak mnie pytają o niebo piekło to im tłumaczę. Może ma im to środowisko zaimplementować a ja mam stać z boku i patrzeć. A może środowisko wie lepiej wszystko? Co za głupoty.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Jak mnie pytają o niebo piekło to im tłumaczę.
Rozumiem, byłeś, widziałeś, doznałeś, zrozumiałeś - jak Ci się udało wrócić?, napisz książkę zarobisz krocie!
|
|
| | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >Jak mnie pytają o niebo piekło to im tłumaczę.> Rozumiem, byłeś, widziałeś, doznałeś, zrozumiałeś - jak Ci się udało wrócić?, napisz książkę zarobisz krocie!Ksiądz był widział doznał zrozumiał tylko dlaczego to ojciec dziecka nie ma mieć racji tylko klecha za przeproszeniem "fak". Ja im tłumaczę stan aktualny. Opowiadam o błędach ludzkości, o manipulacji ludźmi o historii, jesteśmy już po rozmowach o śmierci. Że umieranie to normalna sprawa dzieje się tak z wszystkimi. Co mam im powiedzieć? Może Ty wiesz? Polecam Ci artykuł na głównej o Świadkach Jehowy www.racjonalista.pl/kk.php/s,9559
|
|
| | | | | | | |  | pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | >Ja im tłumaczę stan aktualny.
To może czas przejść już do tłumaczenia teorii względności?
Posłuchaj, napisałeś że przez pierwsze 5 lat to żona zajmuje się dziećmi, czyli w okresie najbardziej kształtującym aspekty emocjonalne człowieka ( nie wiedzy i nie rozumienia świata ), pozwoliłeś na jednostronne kształtowanie tej osobowości?
Naprawdę współczuję!, żal mi Ciebie!
|
|
| | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >Ja im tłumaczę stan aktualny.> To może czas przejść już do tłumaczenia teorii względności?Na razie jesteśmy na etapie programowania robota MINDSTORM www.lego.c(*)omainredir=mindstorms.lego.comdokupiłem ostatnio książkę z podstawami bo zestaw zawiera tylko kilka robotów Fajna zabawa.....dla mnie również  To zamiast majówek i różańców w październiku. > Posłuchaj, napisałeś że przez pierwsze 5 lat to żona zajmuje się dziećmi, czyli w okresie najbardziej kształtującym aspekty emocjonalne człowieka ( nie wiedzy i nie rozumienia świata ), pozwoliłeś na jednostronne kształtowanie tej osobowości?> Naprawdę współczuję!, żal mi Ciebie!Chłopie, ludzie mają miliony pomysłów na wychowanie. Jedne się sprawdzają inne nie. Klasycznie zakładam utratę kontaktu gdzieś tak około 14-15 lat. Zakładam bunty i inne wygłupy ale póki co dobrze się bawię z nimi. Może Ty wiesz lepiej. Okej. Ja chcę tak. Póki co działa.
|
|
| | | | | | | | | |  | pielgrzym (264 punktów) (zablokowany) | > Na razie jesteśmy na etapie programowania robota MINDSTORM> www.lego.c(*)omainredir=mindstorms.lego.comJeśli to prawda, to gratuluję! > To zamiast majówekWidzisz, same majówki, wypad na rower, rolki itd., to świetna zabawa i świetnie spędzony czas z dzieckiem, nie rób z niego robo-kopa. > Chłopie, ludzie mają miliony pomysłów na wychowanie. Jedne się sprawdzają inne nie.> Klasycznie zakładam utratę kontaktu gdzieś tak około 14-15 lat.To co założyłeś na lat 30-35? Zakładam bunty i inne wygłupy ale póki co dobrze się bawię z nimi. Może Ty wiesz lepiej. Okej. Ja chcę tak. Póki co działa. Idź jednak do kościoła i poproś o wybaczenie Boga, bo to co piszesz to bzdury.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Idź jednak do kościoła i poproś o wybaczenie Boga, bo to co piszesz to bzdury.
Na kolanach czy wystarczy dziesiątek w ławce na pół klęcząco. Nigdy Nie wiem jakie są przepisy. Cudowne to czasy że już nie trzeba flaków bydła mu pokazywać.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | >Cały czas? Pierwsze pięć lat jest głównie z matką. Potem pałeczkę przejmuje szkoła i to widzę po swoich dzieciach (pierwsza i trzecia klasa). Nie mniej cały czas biorę czynny udział i wybijam im z głowy różne dziwne zachowania które przywleką do domu.
genetyka behawioralna "zmienia" akcenty w wychowywaniu. Związek dziecka z matką jest oczywisty i silnie emocjonalny; jednak ani matka, ani ojciec, ani szkoła nie wpłynie na orientację seksualną, bądź muzyczny talent. Umiejętności społeczne nie wynikają z nauki "wierszyków", ale z interakcji społecznych... i to prawda, że odbywa się to głównie w szkole. A jeżeli dzieciaki ze szkoły przynoszą głupkowate pomysły to Twoją rolą jako ojca jest zapewnić im bezpieczeństwo. Dobrze, że jesteś czujny.
>Jasne jak rodzice odpuszczają wychowanie to faktycznie ulica wychowa ich sama a jak nie to internet. Nie dajmy się ogłupić.
Nie mówię o treściach, ale o relacjach społecznych. Ustalanie ról w małych grupach społecznych, zawiązywanie koalicji, toczenie społecznych gier etc.
>Zadałem to pytanie już wcześniej. Po co ludzie mają dzieci?
Odpowiadając filozoficznie na to pytanie - po to abyśmy mogli teraz rozmawiać. A tak całkiem poważnie - jesteśmy skazani na posiadanie dzieci, bo tak nas ukształtowała ewolucja. Nie ma się co z nią bić.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> genetyka behawioralna "zmienia" akcenty w wychowywaniu. Związek dziecka z matką jest oczywisty i silnie emocjonalny; jednak ani matka, ani ojciec, ani szkoła nie wpłynie na orientację seksualną, bądź muzyczny talent. Umiejętności społeczne nie wynikają z nauki "wierszyków", ale z interakcji społecznych... i to prawda, że odbywa się to głównie w szkole.To co się dzieje w domu. Jedzą tylko? Wybacz ale pomijasz kluczowy aspekt. > Nie mówię o treściach, ale o relacjach społecznych. Ustalanie ról w małych grupach społecznych, zawiązywanie koalicji, toczenie społecznych gier etc.No to znów zapytam jw. > >Zadałem to pytanie już wcześniej. Po co ludzie mają dzieci?> Odpowiadając filozoficznie na to pytanie - po to abyśmy mogli teraz rozmawiać.No ba..ale > A tak całkiem poważnie - jesteśmy skazani na posiadanie dzieci, bo tak nas ukształtowała ewolucja. Nie ma się co z nią bić. No tak, ale skazani są ci co wpadli  reszta coś tam chce. A czasem dzieci są nie chciane. Krok ku adopcji bo...
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | > To co się dzieje w domu. Jedzą tylko? Wybacz ale pomijasz kluczowy aspekt.Ach... uczepiłeś się tej rodziny. Rola rodziny jest nadal ważna ale w innych aspektach; relacja rodzic-dziecko, to coś innego niż relacja dziecko-dziecko. Należy zdać sobie sprawę, że - mimo usilnych starań, aby mieć wpływ na całokształt wychowania - mieć go po prostu nie będziemy. Moje uwagi do artykułu zamieściłem w komentarzu komentarz> No tak, ale skazani są ci co wpadli reszta coś tam chce. A czasem dzieci są nie chciane. Krok ku adopcji bo...To inny temat. Zastanawiam się nad nim od dłuższego czasu. Od momentu skutecznej regulacji poczęć - myślę tu głównie o antykoncepcji hormonalnej (przełom lat 50-60 XXw) - kobieta może "regulować" swoją płodność. Dodając do tego możliwość aborcji - to z ewolucyjnego punktu widzenia (wiem, że wystawiam się na odstrzał - ale co tam), to "strzał w kolano". Może demonizuję, bo "rodność" na świecie per saldo jest niezagrożona, ale już istnieje problem mocno starzejących się społeczeństw. Zastanawiam się nad dalszą drogą - no ale za ewolucję myśleć za bardzo nie będę, choć temat mnie frapuje.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >Ach... uczepiłeś się tej rodziny. Rola rodziny jest nadal ważna ale w innych aspektach; relacja rodzic-dziecko, to coś innego niż relacja dziecko-dziecko. Należy zdać sobie sprawę, że - mimo usilnych starań, aby mieć wpływ na całokształt wychowania - mieć go po prostu nie będziemy.
Nie. Bo jak by tego nie nazwać to jestem częścią procesu, środowiskiem. Jestem kucharzem. Na końcu to piec piecze. Ale proces składa się z x czynności doboru składników ich jakości temperatury otoczenia czystości czasu jakości urządzenia doświadczenia kucharza.
Jestem takim samym środowiskiem jak szkoła. Bierz pod uwagę rodziny alkoholików choćby. Rodziny rozbite, przemoc w rodzinie. To tak oczywiste rzeczy które wpływają na psychikę człowieka że dziwię się temu co piszesz i inni.
>To inny temat. Zastanawiam się nad nim od dłuższego czasu. Od momentu skutecznej regulacji poczęć - myślę tu głównie o antykoncepcji hormonalnej (przełom lat 50-60 XXw) - kobieta może "regulować" swoją płodność. Dodając do tego możliwość aborcji - to z ewolucyjnego punktu widzenia (wiem, że wystawiam się na odstrzał - ale co tam), to "strzał w kolano". Może demonizuję, bo "rodność" na świecie per saldo jest niezagrożona, ale już istnieje problem mocno starzejących się społeczeństw. Zastanawiam się nad dalszą drogą - no ale za ewolucję myśleć za bardzo nie będę, choć temat mnie frapuje.
Tu mocną rolę odgrywają czynniki finansowe czyli kto ma utrzymywać "dziadków". Bo raczej prognozuje się przyrost globalny
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | > Nie. Bo jak by tego nie nazwać to jestem częścią procesu, środowiskiem.> Jestem kucharzem. Na końcu to piec piecze. Ale proces składa się z x czynności doboru składników ich jakości temperatury otoczenia czystości czasu jakości urządzenia doświadczenia kucharza.> Jestem takim samym środowiskiem jak szkoła.No nie podważam przecież udziału rodziców w wychowaniu - pisałem przecież. W świecie aż gęsto od przypadków, gdzie rodzice usilnie chcą "stworzyć małych geniuszy" - daremne próby. Dziecka się nie "tworzy", ale wspomaga jego genetycznie uwarunkowane zdolności. Zauważ - geniusz ludzki - powstaje samoistnie; nie da się stworzyć geniusza matematycznego, fizyka, genialnego kompozytora etc. (choć w dobie szybko rozwijającej się inżynierii genetycznej - kto wie?) ... no ale jesteśmy tu i teraz. Akcent kładziesz na nie właściwą literę - cóż bowiem staje się z dzieckiem wychowywanym w patologicznej rodzinie o jakiej piszesz: cierpią jego emocje czy uzdolnienia? Nie masz co "tupać nogami", że jesteś takim samym środowiskiem jak szkoła - nigdy nie byłeś i nie będziesz. Im szybciej to zrozumiesz tym mniej będzie bolało. Ale przecież to nie ma znaczenia - chyba, że z tego powodu źle się poczujesz. To tak jakbym - dowiadując się, że pochodzę od małpy - miał się nagle gorzej poczuć.  Piękno nauki polega m.in. na tym, że przestajemy tracić energię na bezcelowe działania - jeżeli oczywiście świadomość zachodzących procesów i nasze "ego" na to pozwala. > Bierz pod uwagę rodziny alkoholików choćby. Rodziny rozbite, przemoc w rodzinie. To tak oczywiste rzeczy które wpływają na psychikę człowieka że dziwię się temu co piszesz i inni.Nie zapominam o tym dramacie. Traumatyczne przeżycia mają wpływ na dalsze emocjonalne życie, który wynika z braku zapewnienia bezpieczeństwa, poczuciem odrzucenia. W moim odczuciu właśnie to co zauważyłeś jest styczną dwóch środowisk (swoistego i wspólnego)i wydaje się, że emocjonalnie mogą one podlegać kompensacji, wyrównując braki jednego z nich. Twoja ocena jest błędna dziwię się temu co piszesz i inni. nie wiem z jakiej części wypowiedzi całego wątka wyciągnąłeś taki wniosek. Cenna jest jednak Twoja wrażliwość.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> >Jestem takim samym środowiskiem jak szkoła.> No nie podważam przecież udziału rodziców w wychowaniu - pisałem przecież. W świecie aż gęsto od przypadków, gdzie rodzice usilnie chcą "stworzyć małych geniuszy" - daremne próby. Dziecka się nie "tworzy", ale wspomaga jego genetycznie uwarunkowane zdolności. Zauważ - geniusz ludzki - powstaje samoistnie; nie da się stworzyć geniusza matematycznego, fizyka, genialnego kompozytora etc. (choć w dobie szybko rozwijającej się inżynierii genetycznej - kto wie?) ... no ale jesteśmy tu i teraz.Czemu od razu mowa o geniuszu? Jak człowiek zaczyna dbać o siebie w miarę zdrowo się odżywia uprawia sport to chyba nie oznacza od razu że wybiera się na olimpiadę. To samo z dziećmi. Jeśli mają kilka zajęć dodatkowych są przypilnowane w nauce itd. to nie znaczy że tworzy się geniusza. Ale zmuszając ich do wysiłku sprawiasz że nazbiera umiejętności które być może nie sprawią że dostanie nobla ale może choćby lepszą pracę. Życie to nie tylko wielcy ludzie i wielkie odkrycia ale w dużej mierze szara masa dnia codziennego. I tu jest najwięcej "etatów". Ale w tym szarym zakresie lepiej być w górnych stanach niż w tych dolnych. > Akcent kładziesz na nie właściwą literę - cóż bowiem staje się z dzieckiem wychowywanym w patologicznej rodzinie o jakiej piszesz: cierpią jego emocje czy uzdolnienia?Jeśli nigdy się z tego nie wydobędzie to ucierpią i emocje i zdolności. Taki zmarnowany talent. > Nie masz co "tupać nogami", że jesteś takim samym środowiskiem jak szkoła - nigdy nie byłeś i nie będziesz. Im szybciej to zrozumiesz tym mniej będzie bolało. Ale przecież to nie ma znaczenia - chyba, że z tego powodu źle się poczujesz. To tak jakbym - dowiadując się, że pochodzę od małpy - miał się nagle gorzej poczuć.  Jasne że nie jestem środowiskiem szkolnym a szkoła środowiskiem jak ja. Ale tu chyba chodzi o coś innego. Nie rozumiem, jak jedno ma wpływ a inne nie. Ile ja mam wpływu 1%, 33% czy wcale. Jestem środowiskiem które kształtuje. To co, pójdzie do szkoły i od razu zacznie palić papierosy? Czy spyta się mnie czy to dobrze czy źle. Czy będzie czerpał z wzorców jakie posiadł w domu? Fundament. Ciekawe jest to że grupa rówieśnicza która niby to kształtuje sama oddzielnie jest nieukształtowana. To skąd oni biorą wzorce? Najczęściej to z otoczenia, z obserwacji dorosłych. Jeśli tworzą jakieś relacje to na wzór zaobserwowany w domu. Dystans jaki tworzy szkoła nie powoduje utraty autorytetu o którym zapominasz. Ale też oczywiście nie jest to autorytet absolutny ale jest. > Twoja ocena jest błędna dziwię się temu co piszesz i inni. nie wiem z jakiej części wypowiedzi całego wątka wyciągnąłeś taki wniosek.> Cenna jest jednak Twoja wrażliwość.  Umniejszasz rolę rodziny na rzecz reszty. To jest jakiś wariant. Jeden z wielu. Na szczęście możemy obserwować otoczenie i wyciągać wnioski. Lubię patrzeć z okien swojego mieszkania na "swoje" osiedle, widzę wiele okien widzę wielu ludzi, podobne problemy, podobne troski. Podobne style wychowania. Idąc za kimś ulicą słyszę podobne rozmowy i widzę podobnie ubranych ludzi. Obserwujemy się wszyscy nawzajem i wszędzie. Czerpiemy wzory na fryzury z otoczenia i jemy to co inni. I Jakiś wielkich manewrów w życiu to nie ma. Zapominasz o zwykłej obserwacji. Skądś mózg ma te informacje. Jeśli umiesz ująć to procentowo co wpływa na człowieka to będę wdzięczny. I czy zawsze jest w każdym przypadku to też. Choć mam cichą nadzieję że różnimy się.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | >Czemu od razu mowa o geniuszu? Jak człowiek zaczyna dbać o siebie w miarę zdrowo się odżywia uprawia sport to chyba nie oznacza od razu że wybiera się na olimpiadę. Zgadzam się >To samo z dziećmi. Jeśli mają kilka zajęć dodatkowych są przypilnowane w nauce itd. to nie znaczy że tworzy się geniusza. Też się zgadzam >Ale zmuszając ich do wysiłku sprawiasz że nazbiera umiejętności które być może nie sprawią że dostanie nobla ale może choćby lepszą pracę. Masz rację. Niepotrzebnie tylko męczymy dzieci często bezsensowną wiedzą, ale to inny temat. Dbanie o zwiększenie szans przeżycia potomstwa to ewolucyjna rola rodziców.
>Jeśli nigdy się z tego nie wydobędzie to ucierpią i emocje i zdolności. Taki zmarnowany talent. Mówisz o sytuacjach skrajnych. To nie jest norma zachowań.
>Jestem środowiskiem które kształtuje. Jesteś tzw. środowiskiem wspólnym
>To co, pójdzie do szkoły i od razu zacznie palić papierosy? Czy spyta się mnie czy to dobrze czy źle. Czy będzie czerpał z wzorców jakie posiadł w domu? Fundament. A jesteś pewien, że Cię zapyta?
>Ciekawe jest to że grupa rówieśnicza która niby to kształtuje sama oddzielnie jest nieukształtowana. To skąd oni biorą wzorce? Najczęściej to z otoczenia, z obserwacji dorosłych. Jeśli tworzą jakieś relacje to na wzór zaobserwowany w domu. Źle to rozumiesz. Psychologia społeczna opisuje mechanizmy interakcji społecznych. Mamy je w genach. Takie podstawowe wzorce zachowań grupowych. Nikt się ich nie uczy. Tak jak nie uczysz oczu ich koloru.
>Dystans jaki tworzy szkoła nie powoduje utraty autorytetu o którym zapominasz. Ale też oczywiście nie jest to autorytet absolutny ale jest. Autorytet to poważna sprawa. Nawet dziecko z miłości można indoktrynować np. religijnie.
>Umniejszasz rolę rodziny na rzecz reszty. To jest jakiś wariant. Jeden z wielu. Na szczęście możemy obserwować otoczenie i wyciągać wnioski. Masz racje. Świat się dzieje i nie jest ustalony.
>Lubię patrzeć z okien swojego mieszkania na "swoje" osiedle, widzę wiele okien widzę wielu ludzi, podobne problemy, podobne troski. Podobne style wychowania. Idąc za kimś ulicą słyszę podobne rozmowy i widzę podobnie ubranych ludzi. >Obserwujemy się wszyscy nawzajem i wszędzie. Czerpiemy wzory na fryzury z otoczenia i jemy to co inni. I >Jakiś wielkich manewrów w życiu to nie ma. >Zapominasz o zwykłej obserwacji. Skądś mózg ma te informacje. Jeśli umiesz ująć to procentowo co wpływa na człowieka to będę wdzięczny. I czy zawsze jest w każdym przypadku to też. Choć mam cichą nadzieję że różnimy się.
Na powyższe pytania odpowiada psychologia społeczna. Nie jestem w stanie w dwóch słowach tego wyjaśnić. Podstawowymi formami komunikacji ludzi jest komunikacja werbalna i niewerbalna a także ukonstytuowane poprzez ewolucję kulturową wzorce zachowań określone w zasady wpływu społecznego. Mogę wskazać Tobie literaturę bo nie sposób tego opowiedzieć w telegraficznym skrócie; przychodzą mi do głowy takie nazwiska psychologów społecznych - Aronson, Argyle, Cialdini, Domachowski.
Chyba niedługo założę wątek o podobnej tematyce.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
>Źle to rozumiesz. Psychologia społeczna opisuje mechanizmy interakcji społecznych. Mamy je w genach. Takie podstawowe wzorce zachowań grupowych. Nikt się ich nie uczy. Tak jak nie uczysz oczu ich koloru.
Tak. I te wzorce zachowań od niemowlęcia są nieustająco korygowane. Np jedni są spolegliwi to się im tłumaczy by nie dali sobie wchodzić na głowę, inni natomiast dają w kość to się im tłumaczy że jeszcze zobaczą...są tacy co są odludkami a są tacy co im się "gęba" nie zamyka.
Dla przykładu kto ma się odezwać pierwszy z dwóch nieśmiałych osób? Niby wiadomo że trzeba zagadać ale obydwie strony nie są wstanie się przełamać. Mamy impas.
|
|
| |  | 14 na 14 | liliac (147340 punktów) | > Chyba sobie kpisz.Chyba sobie nie kpię. Nie dyskutuje się o nauce z Frondą czy przy pomocy jej tekstów. Nie dyskutuje się o nauce z Astromarią czy przy pomocy jej tekstów. Generalnie nie warto marnować oddechu/klawiatury na konwersację ze śmieciowymi artykulikami ze śmieciowych portalików. A portal zalecający leczenie homoseksualistów to zasadniczo rynsztok i śmietnik właśnie. Nawet jeśli piszą w tym rynsztoku dzielni katoliccy psycholololodzy. > Równie dobrze ten magazyn może się nazywać "pipka z dzwonkiem". Liczy się treść.Sugerujesz, że forumowicze mają marnować cenny czas na sprawdzanie czy w kupie łajna nie trafiła się aby perełka? Ale po co? Mogą sobie poczytać jakieś teksty z rzetelniejszych źródeł po prostu. Ty możesz sobie czytać "pipki z dzwonkiem", ale sensu konwersacji z tobą na temat podobnych lektur nie widzę. W moich kręgach się o nauce przy pomocy "pipki z dzwonkiem" nie rozmawia. > A tak się składa, ze pierwotny artykuł ukazał się w bardzo znanym i uznanym czasopiśmie.A tak się składa, że dostałeś już zestaw linków i namiarów na mankamenty tego czasopisma. Może byś tak się odniósł do nich zamiast linkować nam w odpowiedzi dalsze cuda  > Zamiast sobie drwić, co oczywiście nie wymaga zbyt dużych umiejętności i wiedzyA wiedzy to akurat za wiele w twoich wypowiedziach nie dało się zaobserwować, panie "to przecież powszechnie wiadomo". Proponowałabym, byś wrócił do konwersacji, odnosząc się do poszczególnych wypowiedzi komentujących twoje dotychczasowe rewelacje zamiast zasypywać nas spamem religijnym. Choć - uczciwie rzekłszy - argument z "wiedzy powszechnej" de facto podważa twoją zdolność do jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji  > odnieście się uczciwie do tych dwóch artykułów podając rzeczowe i uczciwe argumenty a nie retoryczne i populistyczne uniki.Odnieś się do dotychczasowych wypowiedzi w wątku, podając rzeczowe i uczciwe argumenty, bo ani ideologiczne linki, ani "argumenty" z wiedzy powszechnej nijak nie dają się jako argumenty zakwalifikować 
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| |  | 7 na 7 | Kuba K. (3909 punktów) | Pozwolę się przyłączyć do głosu Liliac i jeszcze raz poprosić Ciebie o podanie źródła tych rewelacji, które bezkrytycznie głosisz. Szczególnie interesuje mnie skąd wytrzasnąłeś tę bzdurę i jakie konkretnie jednostki chorobowe masz na myśli (cytuję jedną z Twoich wcześniejszych wypowiedzi): Cytat:homoseksualiści dużo częściej zapadają na przewlekłe choroby zakaźne A minus za zapiekłe trwanie w ignorancji i unikanie merytorycznej dyskusji.
|
|
-2 na 4 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Adopcja dzieci przez homoseksualistów to czysta fanaberia. Jeżeli dziecko ma być adoptowane, powinno być przekazywane rodzinom, w których panują optymalne warunki - homoseksualne takie nie są. Śmierdzi mi to zabawą dziećmi, traktowaniem dzieci przedmiotowo. Chcę mieć to mam prawo - takie pofiksowane myślenie.
|
|
1 na 1 | fubbal1990 (15 punktów) | Osobiście uważam, że "zwykli" ludzie tacy jak ja nie powinni się wypowiadać na ten temat. Wolę zaufać ludziom, którzy się na tym znają tzn psychologom, seksuologom itp. niech oni zdecydują czy adopcja dzieci powinna być dozwolona w prawie.
|
|
4 na 4 | wronowata (160 punktów) | >Czy osoby tej samej płci wyrządziły by więcej zła adoptowanym przez siebie dzieciom, niż pary ( >małżeństwa heteroseksualne ), które dopuszczają się okrucieństw wobec własnych lub powierzonych im w >opiekę dzieciom.?
Twoje wnioskowanie jest oparte na założeniu, że homoseksualna para = para patologiczna. Zastanawiasz się tylko czy wiekszą patologią jest bicie dziecka, czy bycie wychowywaną przez parę homoseksualną. Ogólnie twierdzisz, że homoseksualizm wyrządza zło.
Myślę, że tutaj warto najpierw zastanowić się czy osoby homoseksualne częściej niż osoby heteroseksualne tworzą związki patologiczne, które wpływają negatywnie na rozwój dziecka? Jeśli tak to na czym polega ta patologiczność.
Nawet jeżeli stwierdzimy, że pary homoseksualne są potencjalnie są większą grupą ryzyka niż pary heteroseksualne, to jeszcze jedną sprawą jest kwestia zupełnie pomijana, mianowicie co tworzy większe zagrożenie dla psychiki dziecka: - wychowanie w domu dziecka czy - wychowanie przez parę homoseksualną
>homoseksualiści głownie rodzą się w rodzinach heteroseksualnych. Pytanie ile dzieci rodzi się w rodzinach homoseksualnych (co to zresztą za zwrot "rodzina heteroseksualna" czy "rodzina" ma orientację płciową?)
>Problemem mogło by być postrzeganie takiego dziecka poprzez inne dzieci ale to już kwestia wychowania, szczególne w duchu chrześcijańskim i głoszonym przez wierzących "szacunku dla drugiego człowieka"
Inna kwestia, ale istotna. Nie możemy rozpatrywać rozwoju dziecka w oderwaniu od całego systemu społecznego, człowiek nie jest "samotną wyspą".
|
|
1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >co najbardziej bulwersujące to wśród rodziców zastępczych deklarujących się jako wierzący ( może >ktoś słyszał o rodzinnym domu dziecka gdzie opiekunowie to ateiści?, ja nie słyszałem )
Ateiści to przecież niewielki procent polskiego społeczeństwa...
>... stawiam pytanie... >Czy osoby tej samej płci wyrządziły by więcej zła adoptowanym przez siebie dzieciom, niż pary ( >małżeństwa heteroseksualne ), które dopuszczają się okrucieństw wobec własnych lub powierzonych im w >opiekę dzieciom.?
A co ma seksualność opiekunów do sposobu traktowania dziecka? Tak pary heteroseksualne jaki i homoseksualne moga krzywdzić "swoje" dzieci.
Jedyny problem, moim zdaniem, moga stanowić pary gejowskie - i to tylko dlatego, że mężczyźni generalnie są bardziej agresywni, nastawieni na rywalizację - to oni też prawie zawsze są "oprawcami" w rodzinach (w tym sprawcami przestepstw seksualnych), molestowania dzieci, pedofilii, itp. Zresztą to właściwie tylko dla męskiej części populacji jest utrzymywana służba więzienna i system więzień w Polsce.
>...Można oczywiście tworzyć teorie związane z >postrzeganiem przez dziecko otoczenia, czyli tata facet, mama facet ale z drugiej strony to >homoseksualiści głownie rodzą się w rodzinach heteroseksualnych. >Problemem mogło by być postrzeganie takiego dziecka poprzez inne dzieci ale to już kwestia >wychowania, szczególne w duchu chrześcijańskim i głoszonym przez wierzących "szacunku dla drugiego >człowieka"
Proponuje wyobrazić sobie, że masz 12 lat i jesteś obiektem chamskich żartów ze strony rówiesników. To kwestia wychowania, ale nie zazdrościłbym dziecku, które bedzie musiało stykać się z tą wieksząścią "niewychowanych" rówieśników...
|
|
| Harrington (12 punktów) | >Będąc na bieżąco ( prasa, TV itd. ), słuchając o zatrważających sytuacjach torturowania, >molestowania, mordowania dzieci przez własnych rodziców, zastanawiam się czy para homoseksualna >wyrządziła by tym dzieciom więcej zła.
Należy się zastanowić, czy dobre jest wyśmiewanie, dziecka adoptowanego, przez rówieśników - "masz dwóch/-ie tatusiów/mamusie!" Wiadomo szyderstwo wśród dzieciaków względem dzieci z bidula zawsze było,jest i będzie(takie wychowanie),ale czy należy takiemu dzieciakowi dostarczać kolejnych przykrości? Warto to wziąć pod uwagę, zanim podejmie się jakiekolwiek kroki w tym kierunku.
>Czy osoby tej samej płci wyrządziły by więcej zła adoptowanym przez siebie dzieciom, niż pary ( >małżeństwa heteroseksualne ), które dopuszczają się okrucieństw wobec własnych lub powierzonych im w >opiekę dzieciom.?
Dlaczego to pytanie zostało tak pesymistycznie zadane? Nie lepiej zapytać: Czy "małżeństwo" homoseksualne kochałoby równie mocno (nie tylko przez pierwsze miesiące) dzieci z domów dziecka jak zwykle małżeństwa heteroseksualne?
>homoseksualiści głownie rodzą się w rodzinach heteroseksualnych.
Słuszna uwaga z jednym "ale". Niekoniecznie rodzinach, można by rzec, że z połączenia dwóch płci PRZECIWNYCH! Warunek, który jest bardzo ważny by spłodzić potomka. Tak więc nasuwa się pytanie, jak pary homoseksualne mogą mieć dziecko? A no nie mogą, dlaczego więc, daje się, a ściślej, walczą o prawo do adopcji (dla homoseksualistów)? Tego nie wiem. Jak dla mnie spór pozbawiony jakiegokolwiek sensu.
|
|
 | 5 na 5 | mayolina (2278 punktów) | >Należy się zastanowić, czy dobre jest wyśmiewanie, dziecka adoptowanego, przez rówieśników - "masz dwóch/-ie tatusiów/mamusie!" Wiadomo szyderstwo wśród dzieciaków względem dzieci z bidula zawsze było,jest i będzie(takie wychowanie),ale czy należy takiemu dzieciakowi dostarczać kolejnych przykrości? Warto to wziąć pod uwagę, zanim podejmie się jakiekolwiek kroki w tym kierunku.
Oczywiście po co zmieniać. Przecież lepiej, gdy dzieci wyśmiewane są jedynie z powodu bycia z domu dziecka.
>Dlaczego to pytanie zostało tak pesymistycznie zadane? Nie lepiej zapytać: Czy "małżeństwo" homoseksualne kochałoby równie mocno (nie tylko przez pierwsze miesiące) dzieci z domów dziecka jak zwykle małżeństwa heteroseksualne?
A czy są jakieś sprawdzone badania z których wynika, że pary homoseksualne mają ograniczoną zdolność kochania dzieci? Jeśli nie, to powinniśmy raczej pytać czy rodzice adopcyjni (homo- i hetero-) mają zdolność kochania dziecka adoptowanego tak samo jak kochałyby własne.
|
|
|  | 1 na 1 | Harrington (12 punktów) |
>Oczywiście po co zmieniać. Przecież lepiej, gdy dzieci wyśmiewane są jedynie z powodu bycia z domu dziecka.
Cóż za ironia. Riposta taka ostra, że aż kaleczy. Czyli Twoim zdaniem ktokolwiek powinien adoptować jakiekolwiek dziecko byle tylko uchronić je od bycia w "bidulu" - a tym samym od ogólnego wyśmiania?
|
|
| |  | 4 na 4 | mayolina (2278 punktów) | jeśli wierzyć mediom, to dzieci wyśmiewane są w szkole z wielu powodów, ale nikt nie postuluje by dzieci do szkoły nie posyłać. Dyskutuje się natomiast nad problemem przemocy w szkole i skutecznej metodzie przeciwdziałania. Nie widzę powodu dla którego dyskusja o adopcji przez pary homoseksualne miałaby się kończyć na pytaniu 'czy mogą?' zamiast 'co zrobić żeby te dzieci były akceptowane?'.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Harrington (12 punktów) | >jeśli wierzyć mediom, to dzieci wyśmiewane są w szkole z wielu powodów, ale nikt nie postuluje by dzieci do szkoły nie posyłać. Dyskutuje się natomiast nad problemem przemocy w szkole i skutecznej metodzie przeciwdziałania. Nie widzę powodu dla którego dyskusja o adopcji przez pary homoseksualne miałaby się kończyć na pytaniu 'czy mogą?' zamiast 'co zrobić żeby te dzieci były akceptowane?'. >
Zostaje mi jedno - zgodzić się z tą wypowiedzią.
|
|
| | |  | -2 na 6 | Król Julian (114 punktów) | > 'co zrobić żeby te dzieci były akceptowane?'.
To próba rozwiązywania problemu, który sobie sami sztucznie tworzymy. Skoro pary jednopłciowe nie mogą mieć dzieci, to widocznie jest ku temu powód.
Pies i emu krzyczały Nowy Yorku lub oreo lub oreo
|
|
| | | |  | 8 na 8 | mayolina (2278 punktów) | >> 'co zrobić żeby te dzieci były akceptowane?'. >To próba rozwiązywania problemu, który sobie sami sztucznie tworzymy. Skoro pary jednopłciowe nie mogą mieć dzieci, to widocznie jest ku temu powód. Tak jak powodem (i korzyścią finansową) byłoby odłączenie starszych ludzi od dializy, rezygnacja z przeszczepów i leczania ludzi z syndromem Lyncha. Ale tak jakoś mamy, że stworzyliśmy system biorący pod uwagę również coś, co nazywamy dobrem jednostki. I adoptowanie dziecka niechcianego niezależnie od orientacji seksualnej adoptujących osób, in vitro, wstawienie zastawki, wycięcie złośliwego raka jelita grubego, prawo uznające związki partnerskie, te wszystkie działania mają także na celu dobro jednostki. Ba, śmiem nawet twierdzić, że zezwolenie na wprowadzenie adopcji przez pary homoseksualne ma ekonomiczny sens, gdyż ulgi podatkowe na dziecko są niższe niż koszt utrzymywania dziecka w instytucji. Nie zapomnijmy też o fakcie, że prawo do adopcji dotyczyłoby również związków homoseksualnych wspólnie wychowujących dziecko pochodzące z poprzedniego związku.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Nie zapomnijmy też o fakcie, że prawo do adopcji dotyczyłoby również związków homoseksualnych wspólnie wychowujących dziecko pochodzące z poprzedniego związku.Czyli obecnie z powodu homoseksualizmu traci się prawa rodzicielskie?
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | mayolina (2278 punktów) | partner rodzica - jeśli chce zachować prawa do wychowywania dziecka - adoptować musi
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >partner rodzica - jeśli chce zachować prawa do wychowywania dziecka - adoptować musi A analogiczny partner hetero miałby takie prawo? Czy jest to kwestia ślubu?
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | mayolina (2278 punktów) | >>partner rodzica - jeśli chce zachować prawa do wychowywania dziecka - adoptować musi >A analogiczny partner hetero miałby takie prawo? Czy jest to kwestia ślubu? Nie zgadzam się na wywiad ani na egzamin z (nie)wiedzy. Z przyjemnością natomiast przeczytałabym twoją opinię na temat, w sumie mogę nawet napisać 'jakikolwiek temat'.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Nie zgadzam się na wywiad ani na egzamin z (nie)wiedzy. W takim razie pytanie kieruję do ewentualnego ochotnika.
>Z przyjemnością natomiast przeczytałabym twoją opinię na temat, w sumie mogę nawet napisać 'jakikolwiek temat'. Unikam przedstawiania swojej opinii, bo o niebo rozsądniej skupić się na faktach. Ale wśród około sześciuset postów coś mogło mi się wymknąć, zatem - voilà!
|
|
| | | | | | | | | |  | 7 na 7 | mayolina (2278 punktów) | >Unikam przedstawiania swojej opinii, bo o niebo rozsądniej skupić się na faktach. Ale wśród około sześciuset postów coś mogło mi się wymknąć, zatem - voilà! tylko że faktów też nie podajesz i właściwie twoje 600 wypowiedzi na upartego można by uznać za rodzaj trollingu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >tylko że faktów też nie podajesz i właściwie twoje 600 wypowiedzi na upartego można by uznać za rodzaj trollingu. To zgłoś 600 nadużyć.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Unikam przedstawiania swojej opinii, bo o niebo rozsądniej> skupić się na faktach... niż przedstawić publicznie co się na dany temat myśli. Fakty, to przeważająca część stałych forumowiczów zna, lub może poznać na własną rękę.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > > Unikam przedstawiania swojej opinii, bo o niebo rozsądniej> > skupić się na faktach.> .. niż przedstawić publicznie co się na dany temat myśli.Pochlebia mi Twoja (mayoliny poniekąd też) sugestia, że moja opinia mogłaby być nawet ciekawsza niż fakty. > Fakty, to przeważająca część stałych forumowiczów zna, lub może poznać na własną rękę.  To się tak tylko wydaje. Kilkanaście godzin temu w dziale nauka założyłam wątek na tak skrajnie wytarty na tym forum temat jak homoseksualizm. Nie podałam w nim żadnej swojej opinii, same fakty. A mimo to wątek okazał się na tyle zaskakujący, że posypały się nerwowe minusy, a nawet mało wybredne komentarze. Niczego oczywiście nie obalono, bo niby jak, skoro fakty jak Chińcycy - trzymają się mocno.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Mnie interesują opinie innych. W ogóle lubię ludzi  > mimo to wątek okazał się na tyle zaskakujący, że posypały> się nerwowe minusyChętna, przydałby się jakisik link  > a nawet mało wybredne komentarze. Niczego> oczywiście nie obalono, bo niby jak, skoro fakty jak Chińczycy> - trzymają się mocno.  No cóż, niektórzy nie znają nawet podstawowych. Niedawno spierałem się z 56letnim kolegą (prywatnie ojcem czwórki dzieci) skąd się bierze homoseksualizm. Twierdził, że ze złego wychowania (on oczywiście "wychowywał dobrze", pilnował aby wszystko było w jak najlepszym porządku, czego efektem brak homoseksualizmu wśród dzieci. Tu już ręce mi opadły i powinienem odpuścić, ale coś mnie podkusiło - zasugerowałem, aby trochę poczytał co na ten temat mówi nauka a potem podziękował Bogu, że z tymi hormonami wszystko dobrze ustawił u żony podczas ciąży. Niestety wpadł w szał + zaczął trzaskać drzwiami. Zorientowałem się, że gejów szczerze i serdecznie nienawidzi a brak osobistych zasług z powodu tępienia gejostwa to rzucona mu w twarz rękawica. Na drugi dzień przepraszał. Lęki wśród niektórych ludzi są głębokie i przepastne i to jest fakt  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Mnie interesują opinie innych. W ogóle lubię ludzi  Moja Cię nie zainteresuje, nie bywam tam gdzie ogół. > Chętna, przydałby się jakisik link www.racjonalista.pl/forum.php/z,1/t,2> >fakty> niektórzy nie znają nawet podstawowych.Wszyscy nie znamy podstawowych. > Niestety wpadł w szał + zaczął trzaskać drzwiami. Zorientowałem się, że gejów szczerze i serdecznie nienawidzi a brak osobistych zasług z powodu tępienia gejostwa to rzucona mu w twarz rękawica.To mniej więcej zadziało się w moim wątku. Uczestnicy wpadali w szał, jedni trzasnęli drzwiami od razu, inni po wymianie postów, dwóch nawet trafiło do oślej. > Na drugi dzień przepraszał.Za poglądy, czy trzaskanie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Moja Cię nie zainteresuje, nie bywam tam gdzie ogół.I dlatego mnie właśnie interesuje. Lubię Ciebie czytać. > www.racjonalista.pl/forum.php/z,1/t,2Dzięki. > Wszyscy nie znamy podstawowych.Oj tam, nie widzę powodu aby generalizować i wchodzić w absoluty. Jeden zna ich więcej (być może nie wszystkie, ale z tych podstawowych większość) drugi mniej, a trzeci w ogóle się tym nie interesuje, tylko ulega fobiom. Jak to w życiu  > >Na drugi dzień przepraszał.> Za poglądy, czy trzaskanie?To było jakieś 8 miesięcy temu. Mówił, że za własne zachowanie. Teraz jest mi życzliwy, a nawet bardzo często pomaga. Np. wczoraj  Tematu homoseksualizmu jednak już z nim nie poruszam (nauczony doświadczeniem). pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Jeden zna ich więcej (...) drugi mniej... Fakty o faktach są takie, że znany fakt spadania jabłek na ziemię dzięki dokładniejszemu poznaniu stał się spadaniem ich na Ziemię.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Co ma to wspólnego z homoseksualizmem i znajomością / nieznajomością faktów z nim związanych?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Co ma to wspólnego z homoseksualizmem i znajomością / nieznajomością faktów z nim związanych? Dlaczego miałoby to mieć coś wspólnego z homoseksualizmem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Bo tego dotyczy nasza rozmowa.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Bo tego dotyczy nasza rozmowa.Czyżby? Cytat:ja: Unikam przedstawiania swojej opinii, bo o niebo rozsądniej skupić się na faktach.
Ty: Fakty, to przeważająca część stałych forumowiczów zna, lub może poznać na własną rękę
ja: a nawet mało wybredne komentarze. Niczego oczywiście nie obalono, bo niby jak, skoro fakty jak Chińcycy - trzymają się mocno.
Ty: No cóż, niektórzy nie znają nawet podstawowych.
ja: Wszyscy nie znamy podstawowych.
Ty: Jeden zna ich więcej (...) drugi mniej
ja: Fakty o faktach są takie, że znany fakt spadania jabłek na ziemię dzięki dokładniejszemu poznaniu stał się spadaniem ich na Ziemię.
Ty Co ma to wspólnego z homoseksualizmem i znajomością / nieznajomością faktów z nim związanych?
ja: Dlaczego miałoby to mieć coś wspólnego z homoseksualizmem? Podtrzymuję ostatnie pytanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Cytat: CR: Unikam przedstawiania swojej opinii, bo o niebo rozsądniej skupić się na faktach. JG: Fakty, to przeważająca część stałych forumowiczów zna, lub może poznać na własną rękę CR: a nawet mało wybredne komentarze. Niczego oczywiście nie obalono, bo niby jak, skoro fakty jak Chińcycy - trzymają się mocno. JG: No cóż, niektórzy nie znają nawet podstawowych. CR: Wszyscy nie znamy podstawowych. JG: Jeden zna ich więcej (...) drugi mniej CR: Fakty o faktach są takie, że znany fakt spadania jabłek na ziemię dzięki dokładniejszemu poznaniu stał się spadaniem ich na Ziemię. JG: Co ma to wspólnego z homoseksualizmem i znajomością / nieznajomością faktów z nim związanych? CR: Dlaczego miałoby to mieć coś wspólnego z homoseksualizmem? Podtrzymuję ostatnie pytanie. Wydawało mi się, że w zakresie koloru niebieskiego rozmawiamy o homoseksualizmie. Hm, domyślam się zatem, że w pewnym momencie (pogrubionym) z jakiegoś powodu uogólniłaś. W jakim celu? PS dzięki dokładniejszym studiom nie tylko poznaliśmy <<nowy>> fakt spadania jabłek na Ziemię, ale też przyśpieszenie ziemskie g=~9.81 m/s 2. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Cytat: CR: Unikam przedstawiania swojej opinii, bo o niebo rozsądniej skupić się na faktach. > Wydawało mi się, że w zakresie koloru niebieskiego rozmawiamy o homoseksualizmie.Przecież o unikaniu opinii pisałam mayolinie w związku z jej zapotrzebowaniem  na moją opinię na jakikolwiek temat: Cytat:>Z przyjemnością natomiast przeczytałabym twoją opinię na temat, w sumie mogę nawet napisać 'jakikolwiek temat'. Unikam przedstawiania swojej opinii, bo o niebo rozsądniej skupić się na faktach. Ale wśród około sześciuset postów coś mogło mi się wymknąć, zatem - voilà!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Przecież o unikaniu opinii pisałam mayolinie w związku z jej zapotrzebowaniem> na moją opinię na jakikolwiek temat: Cytat:CR: Unikam przedstawiania swojej opinii (..) Czy to ma oznaczać, że tylko mayolinie żałujesz, a mnie nie? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Czy to ma oznaczać, że tylko mayolinie żałujesz, a mnie nie?  Przepraszam, że zapomniałam Ci pożałować swojej opinii, bardzo tego żałuję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Szkoda, że zapomniałaś nie pożałować 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | mayolina (2278 punktów) | > Fakty o faktach są takie, że znany fakt spadania jabłek na ziemię dzięki dokładniejszemu poznaniu stał się spadaniem ich na Ziemię.a jeszcze dokładniejsze poznanie wyjaśniło, że spadają na Ziemię dzięki grawitacji, która też trzyma Ziemię przy Słońcu. A jabłko to melus domestica...i tak dalej...i tak dalej....a więc w którym miejscu podstawowe fakty przestają być podstawowymi a zaczynają być szczegółowymi?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > >Fakty o faktach są takie, że znany fakt spadania jabłek na ziemię dzięki dokładniejszemu poznaniu stał się spadaniem ich na Ziemię.> a jeszcze dokładniejsze poznanie wyjaśniło, że spadają na Ziemię dzięki grawitacji, która też trzyma Ziemię przy Słońcu. A jabłko to melus domestica...i tak dalej...i tak dalej....a więc w którym miejscu podstawowe fakty przestają być podstawowymi a zaczynają być szczegółowymi? "Podstawowość" faktów wskazywał Jacek Głodzik, jego więc pytaj.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Podstawowość" faktów wskazywał Jacek Głodzik, jego więc pytaj.
Racja.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > a jeszcze dokładniejsze poznanie wyjaśniło, że> spadają na Ziemię dzięki grawitacji (ciach)A jeszcze bardziej dokładne, że faktycznie to jabłko głównie spada na Ziemię, ale i Ziemia trochę na jabłko (które też ma swoją masę  ) Można uzmysłowić sobie ten fakt wiedząc, że środek wirowania Księżyca i Ziemi jest niecałe 2 tys. km pod powierzchnią Ziemi. Czyli bliżej jej powierzchni, niż środka (średni promień Kuli Ziemskiej to 6.37 tys. km) pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > w którym miejscu podstawowe fakty przestają być> podstawowymi a zaczynają być szczegółowymi?  Gdy już wiesz, że płeć to nie czaro-maro-zachcianka Starszego Pana z Brodą , ale nie znasz jeszcze całej złożoności oddziaływań hormonalnych, genetycznych mechanizmu psychologiczno-biologicznego kreowania płci itp.  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | -5 na 9 | Dmuszek (-25 punktów) | >>> 'co zrobić żeby te dzieci były akceptowane?'. >>To próba rozwiązywania problemu, który sobie sami sztucznie tworzymy. Skoro pary jednopłciowe nie mogą mieć dzieci, to widocznie jest ku temu powód. >Tak jak powodem (i korzyścią finansową) byłoby odłączenie starszych ludzi od dializy, rezygnacja z przeszczepów i leczania ludzi z syndromem Lyncha. Ale tak jakoś mamy, że stworzyliśmy system biorący pod uwagę również coś, co nazywamy dobrem jednostki. I adoptowanie dziecka niechcianego niezależnie od orientacji seksualnej adoptujących osób, in vitro, wstawienie zastawki, wycięcie złośliwego raka jelita grubego, prawo uznające związki partnerskie, te wszystkie działania mają także na celu dobro jednostki. Ba, śmiem nawet twierdzić, że zezwolenie na wprowadzenie adopcji przez pary homoseksualne ma ekonomiczny sens, gdyż ulgi podatkowe na dziecko są niższe niż koszt utrzymywania dziecka w instytucji. Nie zapomnijmy też o fakcie, że prawo do adopcji dotyczyłoby również związków homoseksualnych wspólnie wychowujących dziecko pochodzące z poprzedniego związku. Niestety. Wrzucenie tego wszystkiego do jednego worka nie najlepiej świadczy o Twojej świadomości społecznej. Zresztą... Twoja odpowiedź świadczy, że najważniejsze jest dobro jednostki co w praktyce równe jest skrajnemu egoizmowi czyli hedonizmowi. Adopcja dzieci przez homoseksualistów nie powinna mieć miejsca w zdrowym społeczeństwie, ponieważ świadczyłoby to, że to społeczeństwo jest toczone przez chorobę. Rolą państwa powinno być takie regulowanie prawa, żeby stworzyć równowagę pomiędzy dobrem jednostki a dobrem społeczeństwa. Elity rządzące powinny mieć świadomość, jakie zagrożenie niesie ze sobą przyznawanie przywilejów homoseksualistom. Natomiast racjonalnie myślący obywatel umie przewidzieć nie tylko doraźne (wątpliwe) korzyści ekonomiczne adopcji dzieci przez homoseksualistów ale przede wszystkim dalekosiężne negatywne konsekwencje takich poczynań. Jedną z takich konsekwencji jest brak zdolności człowieka do tworzenia właściwych relacji społecznych z płcią przeciwną, co równa się powolnej zagładzie narodu.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Sygnał (4252 punktów) | >Niestety. Wrzucenie tego wszystkiego do jednego worka nie najlepiej świadczy o Twojej świadomości społecznej. Zresztą... Twoja odpowiedź świadczy, że najważniejsze jest dobro jednostki co w praktyce równe jest skrajnemu egoizmowi czyli hedonizmowi.
GIGANTYCZNY i kompletnie nieuzasadniony skok w wywodzie.
>Adopcja dzieci przez homoseksualistów nie powinna mieć miejsca w zdrowym społeczeństwie, ponieważ świadczyłoby to, że to społeczeństwo jest toczone przez chorobę.
Kolejne nieuzasadnione i poczynione po cichu założenie (homoseksualizm=choroba). Jakieś dowody?
>Rolą państwa powinno być takie regulowanie prawa, żeby stworzyć równowagę pomiędzy dobrem jednostki a dobrem społeczeństwa.
Zgoda, ale dopóki nie istnieje państwowy nakaz posiadania dziecka w związkach heteroseksualnych to bezdzietne heteroseksualne małżeństwo jest z punktu widzenia dobra społeczeństwa (a więc doboru naturalnego, bo do tego poniekąd pijesz) równe. Gdzie więc ta destrukcja społeczeństwa, bo na pewno nie tutaj:
>Jedną z takich konsekwencji jest brak zdolności człowieka do tworzenia właściwych relacji społecznych z płcią przeciwną, co równa się powolnej zagładzie narodu.
Kompletnie wyssane z palca i niczym nie podparte twierdzenia. Udowodnij albo sczeźnij.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Król Julian (114 punktów) | >Tak jak powodem (i korzyścią finansową) byłoby odłączenie starszych ludzi od dializy, rezygnacja z przeszczepów i leczania ludzi z syndromem Lyncha. (bla bla bla).
Ładna manipulacja. Nawiązujesz do zupełnie czego innego.
Pies i emu krzyczały Nowy Yorku lub oreo lub oreo
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | mayolina (2278 punktów) | >>Tak jak powodem (i korzyścią finansową) byłoby odłączenie starszych ludzi od dializy, rezygnacja z przeszczepów i leczania ludzi z syndromem Lyncha. (bla bla bla). >Ładna manipulacja. Nawiązujesz do zupełnie czego innego. Mnie się wydawało, że pisałam o prawie jednostki, a konkretnie wspominałam dobro/jakość życia. Ale najwyraźniej miałam coś innego na myśli. Czy mógłbyś w takim razie wytłumaczyć do czego (innego) nawiązywałam?
|
|
| | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Skoro pary jednopłciowe nie mogą mieć dzieci, to widocznie jest ku temu powód. Skoro bezpłodni nie mogą mieć dzieci to widocznie jest ku temu powód, skoro kobiety są gwałcone to widocznie jest ku temu powód, skoro ludzie są okradania to również jest ku temu powód.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | -4 na 6 | Dmuszek (-25 punktów) | >Skoro bezpłodni nie mogą mieć dzieci to widocznie jest ku temu powód, skoro kobiety są gwałcone to widocznie jest ku temu powód, skoro ludzie są okradania to również jest ku temu powód. 1. Bezpłodność, w większości przypadków można wyleczyć. Najskuteczniej za pomocą naprotechnologii. 2.Jaki związek ma gwałcenie kobiet z zaburzeniami psychiki jakim jest homoseksualizm? Czyżby najczęściej gwałcicielami byli homoseksualiści? Byłbym dalece ostrożny w formułowaniu takich wniosków. 3. Wrzucanie do jednego wora tak skrajnych przypadków świadczy tylko o tym, że kompletnie nie rozumiesz problemu, z którym się zmierzyłeś. Niestety, zamiast próbować odnieść się do konkretnego przypadku (niezdolności związku homoseksualnego do posiadania potomstwa na drodze naturalnej), to skaczesz po tematach. Jest to co najmniej niedojrzałe z Twojej strony.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >1. Bezpłodność, w większości przypadków można wyleczyć. Najskuteczniej za pomocą naprotechnologii. Naprotechnologii? Z frondy się urwałeś? >2.Jaki związek ma gwałcenie kobiet z zaburzeniami psychiki jakim jest homoseksualizm? Oprócz tego jaki sobie roisz żaden. I co za zaburzenie psychiki trollu bo przecież poważnie tych bzdur nie piszesz, prawda? >Czyżby najczęściej gwałcicielami byli homoseksualiści? Byłbym dalece ostrożny w formułowaniu takich wniosków. Gdyby nie to, że trollujesz to można by cię ogłosić mistrzem wyciągania nieuprawnionych i idiotycznych wniosków. >3. Wrzucanie do jednego wora tak skrajnych przypadków świadczy tylko o tym, że kompletnie nie rozumiesz problemu, z którym się zmierzyłeś. Niewątpliwie panie specjalisto od spraw wszelakich. Gdzież mnie biednemu to takiej krynicy mądrości jak ty. >Niestety, zamiast próbować odnieść się do konkretnego przypadku (niezdolności związku homoseksualnego do posiadania potomstwa na drodze naturalnej), to skaczesz po tematach. Jest to co najmniej niedojrzałe z Twojej strony. Gdybyś był mądrzejszy to zauważyłbyś, że to jest odniesienie się do tematu.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >2.Jaki związek ma gwałcenie kobiet z zaburzeniami psychiki jakim jest homoseksualizm?
Żaden. Zgwałćmy wszystkie lesbijki. To je uleczy.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Król Julian (114 punktów) | >Skoro bezpłodni nie mogą mieć dzieci to widocznie jest ku temu powód, skoro kobiety są gwałcone to widocznie jest ku temu powód, skoro ludzie są okradania to również jest ku temu powód.
To się zapędziłeś...
Czemu homoseksualiści nie mają dzieci? (Nie mówię tu o dzieciach z innych związków)
Pies i emu krzyczały Nowy Yorku lub oreo lub oreo
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >To się zapędziłeś... Nieszczególnie. >Czemu homoseksualiści nie mają dzieci? (Nie mówię tu o dzieciach z innych związków) Zadawanie tak oczywistego pytania jest próbą deprecjonowania rozmówcy. Sam dobrze wiesz dlaczego nie mają. Jaki to jednak ma związek z zakazem adopcji?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | |  | -7 na 9 | Dmuszek (-25 punktów) | >jeśli wierzyć mediom, to dzieci wyśmiewane są w szkole z wielu powodów, ale nikt nie postuluje by dzieci do szkoły nie posyłać. Dyskutuje się natomiast nad problemem przemocy w szkole i skutecznej metodzie przeciwdziałania. Nie widzę powodu dla którego dyskusja o adopcji przez pary homoseksualne miałaby się kończyć na pytaniu 'czy mogą?' zamiast 'co zrobić żeby te dzieci były akceptowane?'. > Komplikowanie sprawy tylko dlatego, że jakaś grupa ludzi, którzy powinni poddać się leczeniu, chce mieć przywilej posiadania dzieci, chociaż Bóg tak ten świat skonstruował, że potomstwo może powstać tylko w wyniku "zjednoczenia" różnych płci. Zatem "co zrobić, żeby te dzieci były akceptowane?" dla racjonalnie myślącego człowieka jest oczywiste. Zabronić adopcji dzieci przez homoseksualistów.
|
|
|  | -9 na 11 | Dmuszek (-25 punktów) | >A czy są jakieś sprawdzone badania z których wynika, że pary homoseksualne mają ograniczoną zdolność kochania dzieci? Jeśli nie, to powinniśmy raczej pytać czy rodzice adopcyjni (homo- i hetero-) mają zdolność kochania dziecka adoptowanego tak samo jak kochałyby własne. Logika. Moja droga - logika. Mężczyzna i kobieta kochają się. Mam na myśli prawdziwą Miłość, w której na pierwszym miejscu jest Bóg a potem dobro osoby, którą się kocha. Taki związek jest otwarty nie tylko na zapewnienie szczęścia partnerowi/partnerce ale chęć obdarzenia tym szczęściem swojego potomstwa. Związek homoseksualny ma tylko jeden cel - zapewnienie przyjemności osobistej kosztem swojego partnera. Nawet jeśli homoseksualiści zapewniają, że ich "miłość" jest czysta, jest to tylko sięganie po argumenty ze sfery chrześcijańskiej, której ponoć nienawidzą. Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, żeby homoseksualiści wiązali się ze sobą, bo chcą mieć dzieci. Chcesz mieć dziecko? No to MUSISZ współżyć z kobietą jeśli jesteś mężczyzną lub z mężczyzną, jeśli jesteś kobietą. Logika. Czysta logika i racjonalizm.
|
|
| |  | 5 na 5 | TyDraniu (6569 punktów) |
> Logika. Moja droga - logika. Mężczyzna i kobieta kochają się. Mam na myśli prawdziwą Miłość, w której na pierwszym miejscu jest Bóg a potem dobro osoby, którą się kocha.Stawiam minusa za użycie w jednym zdaniu słowa 'logika', a w następnym nazwy nieistniejącej istoty, którą Pan rzekomo kocha. Gdyby jednak najwyższa istota istniała, związki o których Pan pisze byłyby trzy lub więcej osobowe, jest to w zasadzie obrzydliwe zboczenie, którego nie można zaakceptować w naszej monogamicznej kulturze. W moim związku najważniejsza jest moja partnerka i tyle. A osoby z zaburzeniem psychicznym powodującym, że przedkładają istotę rzekomo wszechmogącą, nieskończenie mądrą i nieskończenie dobrą nad swoją rodzinę, szkodzą przede wszystkim tej rodzinie, a w konsekwencji również społeczeństwu. Nie musi Pan się jednak martwić, jest to całkowicie wyleczalne!
|
|
| | |  | -7 na 9 | Dmuszek (-25 punktów) | >W moim związku najważniejsza jest moja partnerka i tyle. A osoby z zaburzeniem psychicznym powodującym, że przedkładają istotę rzekomo wszechmogącą, nieskończenie mądrą i nieskończenie dobrą nad swoją rodzinę, szkodzą przede wszystkim tej rodzinie, a w konsekwencji również społeczeństwu. Nie musi Pan się jednak martwić, jest to całkowicie wyleczalne! Chociażby to, że zdanie zaczęłaś od: "W moim związku..." świadczy o egoizmie. Z samej definicji związek nie może składać się z jednego elementu. Tak więc potwierdza się moja teza, że związki lesbijskie są zorientowane na osiągnięcie osobistej przyjemności a nie na szczęściu partnerki. Za jakiś czas będzie jakaś inna egoistka, którą będziesz wykorzystywała, ale i ona Ciebie również. Co do istnienia Boga... Cóż... Spotkasz się z nim osobiście i wtedy sama się przekonasz jakie głupoty wypisywałaś. Obyś do tego czasu nabrała więcej pokory, bo w innym wypadku trafisz w miejsce, gdzie każdy o każdym myśli z nienawiścią (podobnie jak Ty teraz o mnie).
|
|
| | | | |  | 2 na 2 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | > Skąd pomysł, że jestem kobietą?Faceci to świnie, kobiety to dranie, oczywiste
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Barbiel (1106 punktów) | >Chociażby to, że zdanie zaczęłaś od: "W moim związku..." świadczy o egoizmie. Z samej definicji związek nie może składać się z jednego elementu. Tak więc potwierdza się moja teza, że związki lesbijskie są zorientowane na osiągnięcie osobistej przyjemności a nie na szczęściu partnerki. Kurde, o mało nie upuściłem filiżanki.
|
|
| Konowal (6291 punktów) |
>Czy osoby tej samej płci wyrządziły by więcej zła adoptowanym przez siebie dzieciom, niż pary ( >małżeństwa heteroseksualne ), które dopuszczają się okrucieństw wobec własnych lub powierzonych im w >opiekę dzieciom.?
Pytanie jest tendencyjne i z lekka głupawe. Wiadomo że obojętnie kto by to był, a dopuszczał się okrucieństw wobec dzieci wyrządziłby więcej zła niż ci co się tych okrucieństw nie dopuszczają.
Homoseksualiści nie powinni mieć prawa do adopcji z tego powodu że oprócz wszystkich normalnych problemów dokładają na 100% jeszcze jeden , czyli nienormalne relacje rodzicielskie. Zaś głupawe jest powoływanie na jakieś jednostkowe przypadku które ukazują że homoseksualiści są lepszymi rodzicami od par heteroseksualnych.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
 | 5 na 5 | mayolina (2278 punktów) | >Homoseksualiści nie powinni mieć prawa do adopcji z tego powodu że oprócz wszystkich normalnych problemów dokładają na 100% jeszcze jeden , czyli nienormalne relacje rodzicielskie. Zaś głupawe jest powoływanie na jakieś jednostkowe przypadku które ukazują że homoseksualiści są lepszymi rodzicami od par heteroseksualnych.
za to rozsądnym wydaje się czytanie literatury fachowej, gdyż wtedy miałoby się przynajmniej świadomość, że dotychczasowe badania nie wykazują 'upośledzenia' poznawczego dzieci wychowywanych w rodzinach homoseksualnych.
|
|
|  | -2 na 6 | Dmuszek (-25 punktów) | >>Homoseksualiści nie powinni mieć prawa do adopcji z tego powodu że oprócz wszystkich normalnych problemów dokładają na 100% jeszcze jeden , czyli nienormalne relacje rodzicielskie. Zaś głupawe jest powoływanie na jakieś jednostkowe przypadku które ukazują że homoseksualiści są lepszymi rodzicami od par heteroseksualnych. >za to rozsądnym wydaje się czytanie literatury fachowej, gdyż wtedy miałoby się przynajmniej świadomość, że dotychczasowe badania nie wykazują 'upośledzenia' poznawczego dzieci wychowywanych w rodzinach homoseksualnych. Użyłaś zwrotu "wydaje się", co jednoznacznie oznacza, że sama nie jesteś tego pewna. Inną sprawą jest, jaką literaturę ktoś uznaje za fachową. Satanista np. za takową będzie uważał "Czarną księgę" (lub coś podobnego). Zatem rozsądnym jest jedynie sięganie do różnych źródeł wiedzy a nie tylko do tych, które potwierdzają moje teorie. Nie zachowujmy się jak tyrani, którym podsuwa się pod nos tylko taką prasę, która schlebia naszym gustom.
|
|
| |  | 3 na 3 | Sygnał (4252 punktów) |
>Zatem rozsądnym jest jedynie sięganie do różnych źródeł wiedzy a nie tylko do tych, które potwierdzają moje teorie.
Cudnie, więc powołajmy się na konsensus naukowy w tej dziedzinie, który kompletnie się z Tobą nie zgadza.
|
|
| | |  | -1 na 5 | Dmuszek (-25 punktów) | >>Zatem rozsądnym jest jedynie sięganie do różnych źródeł wiedzy a nie tylko do tych, które potwierdzają moje teorie. >Cudnie, więc powołajmy się na konsensus naukowy w tej dziedzinie, który kompletnie się z Tobą nie zgadza. Wiesz w ogóle, co oznacza zwrot: "konsensus"? Z Twojego wpisu wynika, że nie masz kompletnie pojęcia co on oznacza.... Przestaje mnie zatem dziwić, że i w innych dziedzinach wypisujesz kocopoły.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | Nie ma żadnego konsensusu.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
|  | | Konowal (6291 punktów) |
> za to rozsądnym wydaje się czytanie literatury fachowej, gdyż wtedy miałoby się przynajmniej świadomość, że dotychczasowe badania nie wykazują 'upośledzenia' poznawczego dzieci wychowywanych w rodzinach homoseksualnych.wpolityce.(*)aport-amerykanskiego-socjologa
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| |  | 3 na 3 | mayolina (2278 punktów) | aż strach lodówkę otwierać, bo okaże się że siedzi w niej Regnerus, ulubiony ekspert przeciwników adopcji przez pary homoseksualne. Tymczasem badania Regnerusa mają w tej chwili wartość anegdotyczną, gdyż nie raz i nie dwa wykazano ich słabość merytoryczną, choć śmiem twierdzić, że fakt istnienia uzasadnionej krytyki nie jest wystarczającym powodem by z cytowania Regnerusa zrezygnować. Tak więc Regnerus jest na dobrej drodze do nieśmiertelności, dołączając do wiecznie żywego ex-doktora Andrew Wakefielda, tego od 'niezaprzeczalnych powiązań' szczepionek i autyzmu, choć w przeciwieństwie do Wakefielda, Regnerus nie fałszował danych (przynajmniej tak stwierdziła komisja etyki). O badaniach Regnerusa i krytyce dyskutowaliśmy nie raz, linkując arykuły na temat, oto krótka lista: forum Blog de Barti angielskojęzyczne: live science Affidavit of J Stacey USA Today USC News
|
|
-3 na 7 | Dmuszek (-25 punktów) | >Będąc na bieżąco ( prasa, TV itd. ), 1. Fałsz. Prasa i tv są tendencyjne. Media tzw. mainstream-u mają za zadanie kształtowanie opinii społecznej wg zapotrzebowania tych, którzy im płacą. Z dalszej Twojej wypowiedzi wynika, że jesteś doskonałym produktem ich działalności, czyli Twoje poglądy są zgodne z tym o czym one "informują". Logicznie zatem rzecz biorąc wcale nie jesteś "na bieżąco"
>co najbardziej bulwersujące to wśród rodziców zastępczych deklarujących się jako wierzący ( może >ktoś słyszał o rodzinnym domu dziecka gdzie opiekunowie to ateiści?, ja nie słyszałem ) 2. Fałsz. Słyszysz tylko to, co podają Ci media, którym zależy na tym, byś słyszał właśnie to, co teraz piszesz. W rzeczywistości jest jednak tak, że sądów nie interesuje czy rodzice adopcyjni są wierzący czy nie, tylko czy spełniają prawne warunki adopcji. Jeśli jednak nie słyszałeś o rodzinach adopcyjnych ateistycznych to oznaczać to może tylko jedno: ludzie tacy nie są zdolni w sposób altruistyczny i z miłością a tym bardziej zgodnie z prawem, podjąć się zadania opieki nad innym człowiekiem.
>Czy osoby tej samej płci wyrządziły by więcej zła adoptowanym przez siebie dzieciom, niż pary 3. Tak. Homoseksualizm jest pasożytnictwem na zdrowej tkance społecznej. Siłą rzeczy powierzenie "wychowania" takim ludziom innego człowieka, równać się będzie szkodzeniu społeczeństwu.
>Można również używać argumentów, "homoseksualista wychowa dziecko na homoseksualistę", na dzień >dzisiejszy nie ma jednak na to żadnych dowodów. 4. Owszem. Są dowody. Trzy lata temu prowadzono w tej materii w Wielkiej Brytanii badania, których wyniki są jednoznaczne. Jest to tak samo pewne, jak to, że umrzesz. Szczegóły znajdziesz w serwisie HLI Europe lub HLI Polska.
>homoseksualiści głownie rodzą się w rodzinach heteroseksualnych. 5. Fałsz. NIKT NIE RODZI SIĘ HOMOSEKSUALISTĄ. Ludzie rodzą się z określoną płcią. Dla przypomnienia podam Ci, że jest to mężczyzna albo kobieta. Mało tego. Nawet po urodzeniu nikt nie jest w stanie powiedzieć, na podstawie badań, czy będzie to zdrowy heteroseksualny osobnik, czy też stanie się homoseksualistą w wyniku złożonych zaburzeń osobowości (środowisko, wychowanie, niewłaściwe relacje z rodzicami, itp...). Homoseksualizm jest zaburzeniem, a więc chorobą i powinno się to leczyć.
>Problemem mogło by być postrzeganie takiego dziecka poprzez inne dzieci ale to już kwestia >wychowania, szczególne w duchu chrześcijańskim i głoszonym przez wierzących "szacunku dla drugiego >człowieka" 6. Szacunek dla innych ludzi nie oznacza pobłażliwości dla ich złych poczynań. Mam prawo powiedzieć złodziejowi z szacunkiem: Złodzieju oddawaj moje pieniądze! W niczym nie ubliżam jego człowieczeństwu w takim przypadku, tylko zwracam uwagę z szacunkiem, że to co mi zabrał, ja ciężko zapracowałem.
|
|
 | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > 1. Fałsz. Prasa i tv są tendencyjne. Media tzw. mainstream-u mają za zadanie kształtowanie opinii społecznej wg zapotrzebowania tych, którzy im płacą. Z dalszej Twojej wypowiedzi wynika, że jesteś doskonałym produktem ich działalności, czyli Twoje poglądy są zgodne z tym o czym one "informują". Logicznie zatem rzecz biorąc wcale nie jesteś "na bieżąco"Ach te podłe homo lobby tylko patrzy jak zaszkodzić Polakom-Katolikom prawdziwie miłującym ojczyźnie. I właśnie przez te wstrętne media owi Polacy wyglądają na bandę zacofanych buraków. > 2. Fałsz. Słyszysz tylko to, co podają Ci media, którym zależy na tym, byś słyszał właśnie to, co teraz piszesz. W rzeczywistości jest jednak tak, że sądów nie interesuje czy rodzice adopcyjni są wierzący czy nie, tylko czy spełniają prawne warunki adopcji. Jeśli jednak nie słyszałeś o rodzinach adopcyjnych ateistycznych to oznaczać to może tylko jedno: ludzie tacy nie są zdolni w sposób altruistyczny i z miłością a tym bardziej zgodnie z prawem, podjąć się zadania opieki nad innym człowiekiem.Bełkot. Niewątpliwie ci źli ateiści nie mogą się innymi ludźmi zajmować bo nie wyznają absurdalnej religii. Tylko prawdziwy Polak-katolik może się dzieckiem zajmować. Nawet jak je w beczce marynuje to czyni to dla jego dobra. > 3. Tak. Homoseksualizm jest pasożytnictwem na zdrowej tkance społecznej. Siłą rzeczy powierzenie "wychowania" takim ludziom innego człowieka, równać się będzie szkodzeniu społeczeństwu.Zdrowa tkanka społeczna. I jeszcze co? Likwidacja niepełnosprawnych, albo tych niewystarczająco katolicką bozią otumanionych? Bo jakże takie jednostki mogą prawidłowo "wychowywać"? > 4. Owszem. Są dowody. Trzy lata temu prowadzono w tej materii w Wielkiej Brytanii badania, których wyniki są jednoznaczne. Jest to tak samo pewne, jak to, że umrzesz. Szczegóły znajdziesz w serwisie HLI Europe lub HLI Polska.Niewątpliwie. Dowody tej samej miary jak te na istnienie katolickiej, ludobójczej bozi zapewne. > 5. Fałsz. NIKT NIE RODZI SIĘ HOMOSEKSUALISTĄ. Ludzie rodzą się z określoną płcią.Bo homoskeksualizm to płeć, co jest powszechnie wiadome  Dla przypomnienia podam Ci, że jest to mężczyzna albo kobieta. Mało tego. Nawet po urodzeniu nikt nie jest w stanie powiedzieć, na podstawie badań, czy będzie to zdrowy heteroseksualny osobnik, czy też stanie się homoseksualistą w wyniku złożonych zaburzeń osobowości (środowisko, wychowanie, niewłaściwe relacje z rodzicami, itp...). Homoseksualizm jest zaburzeniem, a więc chorobą i powinno się to leczyć. Leczenie to bym tobie polecał. Ale polsza to póki co wolny kraj to dowolne głupoty możesz sobie roić. > 6. Szacunek dla innych ludzi nie oznacza pobłażliwości dla ich złych poczynań. Mam prawo powiedzieć złodziejowi z szacunkiem: Złodzieju oddawaj moje pieniądze! W niczym nie ubliżam jego człowieczeństwu w takim przypadku, tylko zwracam uwagę z szacunkiem, że to co mi zabrał, ja ciężko zapracowałem.Tak samo mam prawo powiedzieć ciemnogrodzianinowi, iż jest ciemnogrodzianinem, homofobowi, że jest homofobem. Zwracam tylko uwagę na jego nadto wyraźne ograniczenia umysłowe.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
|  | -2 na 6 | Dmuszek (-25 punktów) | > Ach te podłe homo lobby tylko patrzy jak zaszkodzić Polakom-Katolikom prawdziwie miłującym ojczyźnie. I właśnie przez te wstrętne media owi Polacy wyglądają na bandę zacofanych buraków.Nic nie pisałem o patriotyzmie i szkodzeniu Polakom. Opisałem powszechnie znane zjawisko. Jednak Twoja interpretacja świadczy, że to Ty masz z tym problem, nie ja. > Bełkot. Niewątpliwie ci źli ateiści nie mogą się innymi ludźmi zajmować bo nie wyznają absurdalnej religii. Tylko prawdziwy Polak-katolik może się dzieckiem zajmować. Nawet jak je w beczce marynuje to czyni to dla jego dobra.Dlaczego twierdzisz, że ateiści są źli? Masz do nich jakieś uprzedzenia? No to może postaraj się ich zrozumieć... Z kolei dlaczego to niby bycie wyznawcą religii ma być czymś absurdalnym? Ateizm ma też swoich wyznawców. Tyle, że oni zioną nienawiścią do Boga (którego wg ich nie ma). W moim wpisie wyraźnie napisałem, że ocena przydatności rodziny adopcyjnej nie polega na sprawdzeniu, czy rodzina jest religijna czy ateistyczna. Czyż nie? Zatem skąd tak absurdalnie niedorzeczne wnioski? W świecie, w którym żyjesz widocznie w każdej "religijnej" rodzinie kisi się dzieci w beczkach. W moim świecie, zdarzył się taki przypadek, ale to nie była rodzina, tylko związek zwany konkubinatem, co też świadczy, że Ci ludzie nie mieli żadnego związku z Kościołem. Takie rozdwojenie jaźni jakie prezentujesz, nazywa się schizofrenią. W uproszczeniu polega to na tym, że cierpiący na tę chorobę człowiek żyje jakby w dwóch rzeczywistościach. Jesteś doskonałym przykładem. > Zdrowa tkanka społeczna. I jeszcze co? Likwidacja niepełnosprawnych, albo tych niewystarczająco katolicką bozią otumanionych? Bo jakże takie jednostki mogą prawidłowo "wychowywać"?Ponownie, z braku argumentów w danej tematyce wyciągasz inny temat. A może Ty nie wiesz co oznacza "zdrowa tkanka społeczna"? > Niewątpliwie. Dowody tej samej miary jak te na istnienie katolickiej, ludobójczej bozi zapewne.Sprawdź sobie wyniki badań. Tylko tyle. I nie musisz do tego mieszać Boga. Może chociaż na tyle Cię stać... > Bo homoskeksualizm to płeć, co jest powszechnie wiadome  Nie. To nie płeć. To zaburzenie psychiczne. Uleczalne. > Leczenie to bym tobie polecał. Ale polsza to póki co wolny kraj to dowolne głupoty możesz sobie roić.Jako Polak, brzydzę się tymi, którzy sami będąc Polakami zwracają się do mnie na wzór aparatczyka NKWD. Polak mówi o Polsce a nie o polszy. I mogę to rozumieć, że jeśli Ty byś dorwał się do władzy, to takich jak ja od razu do łagrów lub do gazu. Brawo. > Tak samo mam prawo powiedzieć ciemnogrodzianinowi, iż jest ciemnogrodzianinem, homofobowi, że jest homofobem. Zwracam tylko uwagę na jego nadto wyraźne ograniczenia umysłowe.Nie rozumiem, kto to jest ciemnogrodzianin. Fob - rozumiem. Człowiek który panicznie boi się czegoś tam. Homofob powinien bać się homoseksualistów. Czy ja się ich boję? Logika, logika, jeszcze raz logika.
|
|
| |  | 2 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nic nie pisałem o patriotyzmie i szkodzeniu Polakom. Opisałem powszechnie znane zjawisko. Jednak Twoja interpretacja świadczy, że to Ty masz z tym problem, nie ja. Owszem z homofobami i bandą zacofanych oszołomów mam problem. Tak samo z trollami, szczególnie takimi bełkotliwymi. >Dlaczego twierdzisz, że ateiści są źli? Dlaczego trollujesz? >Masz do nich jakieś uprzedzenia? No to może postaraj się ich zrozumieć... Nie jest to jakaś projekcja czasem? >Z kolei dlaczego to niby bycie wyznawcą religii ma być czymś absurdalnym? Rok bym ci tłumaczył i tak byś nie pojął, trollu. >Ateizm ma też swoich wyznawców. Tyle, że oni zioną nienawiścią do Boga (którego wg ich nie ma). Gdyby nie to, że katolicy często przedstawiają ateistów jako wierzących napisałbym, że wspiąłeś się na wyżyny trollizmu. >Takie rozdwojenie jaźni jakie prezentujesz, nazywa się schizofrenią. W uproszczeniu polega to na tym, że cierpiący na tę chorobę człowiek żyje jakby w dwóch rzeczywistościach. Jesteś doskonałym przykładem. Specjalista z ciebie niesłychany. Dla ciebie mam jednak prostszą diagnozę - troll. Znalazłoby się też kilka innych określeń, ale są one zdecydowanie nieparlamentarne wobec czego używał ich nie będę. >Ponownie, z braku argumentów w danej tematyce wyciągasz inny temat. A może Ty nie wiesz co oznacza "zdrowa tkanka społeczna"? A ty choć stałeś kiedyś obok argumentu mój ty przedstawicielu najzdrowszej tkanki społecznej? >Nie. To nie płeć. To zaburzenie psychiczne. Uleczalne. Obawiam się, że twoje zaburzenie jest nieuleczalne. >Jako Polak, brzydzę się tymi, którzy sami będąc Polakami zwracają się do mnie na wzór aparatczyka NKWD. Twoje brzydzenie się mną to dla mnie prawdziwy komplement. Wstrętną jest mi myśl, że troll mógłby o mnie dobrze myśleć. >Polak mówi o Polsce a nie o polszy. I mogę to rozumieć, że jeśli Ty byś dorwał się do władzy, to takich jak ja od razu do łagrów lub do gazu. Brawo. Znowu projekcja trollu. Widać każdy ocenia swoją miarą. >Nie rozumiem, kto to jest ciemnogrodzianin. Nie moją sprawą jest twoje nierozumienie. Czy raczej odmowa przyjęcia do wiadomości znaczenia owego słowa. >Fob - rozumiem. Człowiek który panicznie boi się czegoś tam. Homofob powinien bać się homoseksualistów. Czy ja się ich boję? Któż cie tam wie, trollu? >Logika, logika, jeszcze raz logika. Logiki to byś nie poznał jakby wyskoczyła z krzaków i obiła miejsce gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, trollu.
Nie trudź się odpisywaniem. Nie planuję dalej karmić trolla.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | 4 na 4 | Barbiel (1106 punktów) | >Homoseksualizm jest pasożytnictwem na zdrowej tkance społecznej. Na czym to pasożytowanie polega?
|
|
|  | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | Wiadomo że nie przyczynią się do urodzenia przyszłych płatników składek ZUS.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | >Wiadomo że nie przyczynią się do urodzenia przyszłych płatników składek ZUS. Jak będą chcieli, to się przyczynią. A jakby nie chcieli zdradzać partnera, korzystać z banku spermy albo faktycznie byliby bezpłodni to właśnie dobrze byłoby dać im prawo do adopcji, żeby mogli przyczynić się do inwestowania w przyszłe pokolenie płatników składek ZUS .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|