To jest stopniowe eliminowanie pornografii z internetu. Państwo doszło do wniosku, że dwa źródła to za dużo. Wystarczy, że pornograficznych tekstów wierni nasłuchają się od religijnych polityków i w kościele od duchownych.Do tego dochodzi jeszcze rząd który zachowuje się jak ekshibicjonista, co jakiś czas wypinając dupę na obywateli. Nie zdziwiłbym się jakby nasi religijni politycy kupowali wibratory na fakturę. A propos, czy ten religijny polityk, co to ma problemy z pewną prostytutką, używał gumki? Oczywiście pytanie retoryczne.
|