Racjonalista - Strona głównaDo treści
Część I: Prostytucja i Cień Chrystusa.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
20-09-2005 13:58Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów)Część I: Prostytucja i Cień Chrystusa.
Wątek ten to początek trylogii wątków, tryptyku, na przestrzeni którego pewne rozpoczęte tutaj wątki będą się przewijać, będą one ulegały przekształceniom i będą znajdowały swoje kontynuacje. Zacznijmy zatem...

Świadomie utrzymuję chyba błędny i rzadziej na gruncie polskim spotykany obraz prostytucji jako sztuki chwalebnej i potrzebnej (i dlatego ciągle egzystującej), sztuki w jej światowych wymiarach (geograficznych i kulturowych) mnie fascynującej ze względu na jej "pornograficzną estetykę", choćby i wątpliwą czasem. Jego (obrazu) oraz jej (estetyki) potwierdzenie znajduję również w moich amatorskich interpretacjach Nowego Testamentu.

Pisałem gdzie indziej [2gi i 3ci akapit www.racjonalista.pl/forum.php/s,29701#w29957] o prostytucji (i pewnych subkulturach) jako o ujściu dla naszej popędowej natury, jako o obszarze na który najczęściej projektujemy swój Cień. Skoro już taka rola tych społecznych fenomenów, to idąc za Jungiem (jeśli dobrze go rozumiem), osoby z rozbudowanym w ich kierunku Cieniem same i dobrowolnie wpisują się w procesie indywiduacji w te archetypowe, sięgające starożytnej Mezopotami a może i dalej (w wymiarze również sakralnym) środowiska i obszary społeczne oraz realizują się (mówiąc już językiem psychologii humanistycznej) w nich...

Instytucji gejsz w Japonii do strefy Cienia dalej niż u nas "instytucji" tirówki. Dla taoistów zaś prostytutka to niejednokrotnie najlepsza partnerka dla ich seksualnych, mających im zapewnić długowieczność praktyk. Nie zapytam o to jak należy oceniać prostytucję, byłbym może zbyt banalny. Problem jaki mnie nurtuje jest inny: w czym upatrywać brak dalekowschodnich wyrafinowania, samoświadomości tradycji i jej oficjalności na gruncie prostytucji zachodniej? Czy tylko w religii, która o powszechnie w sztuce i literaturze domniemywanej kochance/żonie Chrystusa mówi "tę oto kobietę przyłapano na jawnym cudzołóstwie"?

Dla racjonalistycznego smaczku, przejdźmy tą profaniczną i heretycką ścieżką literatury i sztuki do drugiej części wątku...Jezus z Nazaretu, przed wygłoszeniem swej słynnej frazy oraz zaraz po nim "schyliwszy się, pisał palcem po ziemi". Ja zaś, ciekawym dziś co pisał i o czym wtedy w skrytości swego ducha myślał. Jak myślicie, czy mogła mu się spodobać już wtedy? Czy zaklinał i modlił się by odeszli nie rzuciwszy w nią niczym? Czy gdy "podniósłszy się i nie widząc nikogo, rzekł jej: Kobieto! Gdzież są ci, co Cię oskarżali? Nikt Cię nie potępił?" to wypalił z tym oczywistym już wówczas stwierdzeniem dla taniego i niezgrabnego podrywu, a słowa"i ja Cię nie potępiam: Idź i odtąd nie grzesz" wypowiedział jedynie z przekory, by mieć ją już tylko dla siebie, i niejako za darmo bo za ocalenie jej skóry... a może i rzeczywiście lepiej by tu rzec "życia" - zastanawiam się bo nie znałem go niestety...jej też nie...

Jakże uroczo był dla niej dobry, gdy słuchała go u jego stóp. Jej zapracowanej siostrze, strofującej ją wówczas za zbytnie pobłażanie sobie w obliczu jej gospodarskich wysiłków, odpowiedział nadużywając chyba swego autorytetu: "Marto, Marto, troszczysz się i kłopoczesz o wiele rzeczy; Niewiele zaś potrzeba, bo tylko jednego; Maria bowiem dobrą cząstkę wybrała, która nie będzie jej odjęta."

Tak sobie jeszcze myślę, czy to, że wypędzał ze swej Marii z Magdalii niegdyś siedem demonów nie uczyniło jej jeszcze bliższej jego sercu; a o jego związaniu się z nią w ogóle, czy nie było ono powetowaniem sobie z nawiązką kuszenia na pustyni, jeszcze jednym zakpieniem sobie z Diabła (niedojrzałego i przesadnie ambitnego Cienia), który nie miał jeszcze wtedy szczęścia wpaść na pomysł tak prosty i skuteczny, dający się zrealizować w nie tyle co ludzkiej, co i zwierzęcej przecież praktyce.

Znajdą się tu może jacyś komentatorzy tej drugiej części wątku, heretyckiej(?) w swej pojungowskiej "demitologizacji" Chrystusa?

[cytaty z Jan 8, 1-11; Łuk 10, 39-42; Biblia Warszawska 1976]
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów)
Wątek pozostał tu bez echa, więc podzieliłem go na dwie części i dałem na forum satanistyczne, jeśli ktoś ma ochotę pośledzić to zapraszam...

Część 1 www.satan.pl/forum.php?act=3&idf=12&thread=121843
Część 2 www.satan.pl/forum.php?act=3&idf=12&thread=121844

Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów)
Ale już coś widzę, że mogą być problemy z dostępnością Szkoda trochę.

Pozdrawiam

Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
Krzysztof Jaszczur (78 punktów)
~~~
Tylko zalogowani mają tam dostęp, bo któż z zewnątrz chciałby czytać dział Sodoma (z koszmarną zawartością) będący jakby odpowiednikiem działu 'Bazgroły' na Racjonaliście.pl ?

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365