Racjonalista - Strona głównaDo treści
Oj baaardzo dziwny jest ten świat

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
20-09-2005 16:30bogo141Oj baaardzo dziwny jest ten świat
Jednak ta moja miłość troszkę namieszała. Szczerze mówiąc nie rozumiem tego. Wobec tego miłość nie istnieje. Miłości nie ma - koniec i kropka ???? Nie ma ?
Tu zwracam się do pana " TOTUS " - wytłumacz jedną malutką kwestię. Nie wiem czy w Twoim życiu są osoby Ci bliskie: żona lub dziewczyna , dzieci , rodzice.Jakim uczuciem ich obdarzasz ?
Czyż nie jesteś szczęśliwy gdy oni są szczęśliwi , nie smucisz się razem z nimi ? Nie starasz się zapewnić im godziwego bytu , bezpieczeństwa? Jak nazwać ten stan? Przywiązanie , jakieś procesy zachodzące w Twoim mózgu ( nie znam się na tym dlatego ich nie umiem nazwać ). A więc powtarzam to pytanie : jak nazwać ten stan? Czyż rodzina nie jest Twoim kościołem , religią? Wiem , wiem zaraz zostanę posądzony o katolickie wartosci.Zapewniam że nie chodziło mi o nie.
Zadałeś wiele pytań dotyczących miłości. Nie jestem godzien by na nie odpowiedzieć i chyba nie potrafię. Co napiszę zawsze będzie żle przyjęte.MIŁOŚĆ to moja religia. Na niej staram się budować swój świat. Niech będzie ona wytworem mojego mózgu.Ale mojego !
Twierdzisz że miłośc wynika z pożądania seksualnego , ja zaś twierdzę że jest odwrotnie.
"A obecność zdziczenia społecznego jak ma się do Twojego pojęcia "budowania w miłości"?"- Twoje słowa. Nie ma się w żaden sposób. Ja społeczeństwa nie wychowuję. Czynią to inni.Dlaczego mam odpowiadać za tysiące? Zbyt mały jestem by to uczynić.
Niech każdy odpowie sobie na to pytanie .
Co do kleru - różnej maści - są mi obojętni. Na szczęcie nie ma jeszcze nakazu w tym kraju -ich słuchania.Są oni dla mnie niczym telewizor z pilotem i jego magicznym przyciskiem: włącz/wyłącz.
Ale jedno mnie dobiło w Twojej wypowiedzi :" Nasze zastraszane i otępiane dzieci też nie.
Ciekawe czy ich też Twoja MIŁOŚĆ nie obejmuje zasięgiem?
W końcu kochać wszystkich to "fanatyzm" czy może "pedofilia" w tym przypadku?" - szczególnie ostatnie słowa.Przesadziłeś stary.To się według Ciebie nazywa rozmowa na argumenty ? Nikogo nie obrażam swoim pisaniem a jeżeli tak to przepraszam. A ty używasz takich określeń ? Można z moimi poglądami się nie zgadzać.Wyśmiać je , podeptać. Każdy ma takie prawo. Ale to co Ty zrobiłeś - cóż nie sposób tego określić.Jednym słowem - głupie i bezmyślne. ( dwa słowa - na usta ciśnie mi sie więcej )
Tak jak napisałem wcześniej.Isnieje nienawiść na tym świecie do ludzi myślących troszkę inaczej. Ba może nienawiści też nie ma . To tylko wytwór wyobrażni ?????



'

krest
Dałeś okazję pojechania Totusowi (i nie tylko) po Twoich poglądach. On ma je inne od Twoich. I co z tego wyszło- obrażasz się na to. Co więcej zarzucasz mu nieakceptowanie Twoich pogladów, sam robiąc podobnie. Na marginesie, gdybyś był tego świadomy byłby to cynizm, a tak jest lekko żałosne.
Przykro mi (a właściwie nie), że niektórzy ludzie (w tym ja) mają inne zdanie niż Ty. Cóż, tak już jest.
A gdybyś nie zrozumiał Totusa spieszę wytłumaczyć, że trudno zdefiniować miłość inaczej niż przez chemiczne (biologiczne) reakcje organizmu. Tu znalazł sobie pole do poużywania na Tobie. Nie wiń Go za to, przecież to nie On to pole tam umieścił.
Na pocieszenie powiem, że dobre chęci zostały docenione. Ale doprawdy trudno wyobrazić sobie, co z nich wynika.
Chętnie wysłucham kogoś o innych poglądach, jeśli będzie miał coś ciekawego do powiedzenia. Jeśli się mylę, zrobię to z tym większą przyjemnością (choć czasami ciężko mi coś przetłumaczyć).
Gratuluję werwy i uporu w walce o swoje przekonania.
bogo141
>Dałeś okazję pojechania Totusowi (i nie tylko) po Twoich poglądach. On ma je inne od Twoich. I co z tego wyszło- obrażasz się na to. Co więcej zarzucasz mu nieakceptowanie Twoich pogladów, sam robiąc podobnie. Na marginesie, gdybyś był tego świadomy byłby to cynizm, a tak jest lekko żałosne.
Na nikogo śię nie obrażam. Nie czynię zarzutu z tego że nie akceptuje on moich poglądów. Tylko forma odpowiedzi. Troszkę budzi niesmak. Cóż może i jestem cyniczny albo jeszcze gorzej żałosny.Ale takie mam poglądy i raczej nie planuje ich zmiany.
>Przykro mi (a właściwie nie), że niektórzy ludzie (w tym ja) mają inne zdanie niż Ty. Cóż, tak już jest.
Bardzo dobrze że ludzie mają różne zdania .Jakiż dobiero byłby dziwny świat gdyby wszyscy jednakowo myśleli.
>A gdybyś nie zrozumiał Totusa spieszę wytłumaczyć, że trudno zdefiniować miłość inaczej niż przez chemiczne (biologiczne) reakcje organizmu. Tu znalazł sobie pole do poużywania na Tobie. Nie wiń Go za to, przecież to nie On to pole tam umieścił.
I też go nie winię.Bo całą dyskusja byłaby bez sensu.Tylko cały czas chodzi mi o ostatnie zdanie jego wypowiedzi.
>Na pocieszenie powiem, że dobre chęci zostały docenione. Ale doprawdy trudno wyobrazić sobie, co z nich wynika.
Co z nich wynika ? Chyba wiele przynajmniej dla mnie.

>Chętnie wysłucham kogoś o innych poglądach, jeśli będzie miał coś ciekawego do powiedzenia. Jeśli się mylę, zrobię to z tym większą przyjemnością (choć czasami ciężko mi coś przetłumaczyć).
>Gratuluję werwy i uporu w walce o swoje przekonania.

Wielkie dzięki . Też jestem otwarty na kogoś kto ma inne i tak fascynujące poglądy.Z uporem maniaka wracam do ostatnich słów Totusa.Nie na tym polega dialog.Takie insynuacje są .......
krest
Ok.
Zatem dyskusja jest o granicach dobrego smaku. Cóż, to sprawa w pewnej mierze indywidualna. Zresztą jak i poczucie humoru.
Osobiście mnie takie problemy przerastają, gdy są tak postawione. Zupełnie nie wiem dokąd mają prowadzić.
Szacunek
Totus (1201 punktów)
Witam. Pamiętaj wazne są poglądy nie ich autorzy. Zaczynamy:
>Jednak ta moja miłość troszkę namieszała. Szczerze
>mówiąc nie rozumiem tego. Wobec tego miłość nie istnieje.
To jak się domyślam nie jest polemiką do mnie.
>Miłości nie ma - koniec i kropka ???? Nie ma ?
Może do pana przekornego? Bo do moich poruszanych kwestii ma się to nijak.
>Tu zwracam się do pana " TOTUS " - (...),(...) jak nazwać ten stan?
Proponujesz przywiązanie zgadzam się powiem nawet, że obdarzam ich miłością emocjonalną i nie tylko.
>Czyż rodzina nie jest Twoim kościołem , religią?
NIE! Moim kościołem jest ludzkość.
Gardzę każdym kto gardzi moim najmniejszym z braci.
Jezus przez śmierć na krzyżu zbawił mnie od konieczności poświęcania rodziny dla idei, której ON bronił i którą reprezentował.
Wizerunek mistrza jest powszechnie znany i czas być może pozwoli ludziom zniszczyć zło, które do niego przylgnęło już za życia i które skatowało Go w ostatniej drodze przed ukrzyżowaniem, jak również zło które przylgnęło do Niego pośmiertnie:
(cyt) "Wielu Powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie czy nie prorokowaliśmy mocą Twojego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twojego imienia i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twojego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy Was nie znałem. Odejdźcie ode mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości"
Przemyśl taką kwestię - czym jest posługiwanie się "miłością Boga" czy wizerunkiem jej głosiciela Jezusa Chrystusa - na potrzeby mniejsze od potrzeb ludzkości, na potrzeby rodziny, kasty czy chrześcijańskiej sekty.
Oj baaardzo dziwny jest ten świat - czyż nie?
>Zadałeś wiele pytań dotyczących miłości.
Jak myślisz z niewiedzy?
>Nie jestem godzien by na nie odpowiedzieć i chyba nie potrafię.
Wielu z nas nie potrafi. Co do godności trzeba o nią walczyć. Pierwszym krokiem jest wyrzec się nieprawości z własnego "umysłu"
>Co napiszę zawsze będzie żle przyjęte.
Nie jestem wcale złośliwy by celowo kłócić się z bratem.
>MIŁOŚĆ to moja religia. Na niej staram się budować swój świat.
Jeśli nie ma w nim miłości do bliźniego będzie to świat kaleki.
Miłość UMYSŁOWA czyż to nie są uczucia wyższe?
Kto nam je kastruje? Czy robi to swiadomie?
>Twierdzisz że miłośc wynika z pożądania seksualnego , ja
>zaś twierdzę że jest odwrotnie.
CZYTAJ I MYŚL OTWARCIE - gdzie tak twierdziłem? Nigdzie. Powiem więcej zgodziłeś się ze mną pisząc, że tak nie jest.
>"A obecność zdziczenia społecznego jak ma się do Twojego
>pojęcia "budowania w miłości"?"- Twoje słowa.
Czym jest tłum bez uczuć wyższych. Wykastrowany z miłości duchowej.(?)
>Ja społeczeństwa nie wychowuję. Czynią to inni.
Jak im idzie? Wychowanie poprzez tolerancję bierności wobec zła? A tak, byłbym zapomniał nie wiemy czym jest dobro. To kogo chcemy wychowywać? Dziś nie ma krzyży są kule, jest poprawność polityczna albo atak socjotechniczny albo w przypadku jego niepowodzenia areszt jako ochrona przed gniewem poruszonych, mętnych, sekciarskich środowisk.
>Dlaczego mam odpowiadać za tysiące?
Jesteś cząstką odpowiedzialności zbiorowej.
>Zbyt mały jestem by to uczynić.
A czy wielkim jest ten, który sam jest w stanie uśmiercić tysiące?

>Co do kleru - różnej maści - są mi obojętni.
A szkoda. Tak jest jednak bezpiecznie. Grube drzwi, brama na pilota i strzeżone osiedle.
Twój sąsiad możliwe, że mówiąc domownikom wzruszające ciu, ciu, ciu kochane maleństwa, uspakaja się w ten sposób i oddala myśl o wyzysku, którego się dopuścił na zewnątrz by opłacać wysokie koszty swojej dumy mamoniowej.
>Ale jedno mnie dobiło w Twojej wypowiedzi:
>W końcu kochać wszystkich to "fanatyzm" czy może
>"pedofilia" w tym przypadku?" Przesadziłeś stary.
Oj, wrażliwy jesteś, a po internecie krąży dowcip:
"Czym się różni nauczyciel od pedofila? (pauza)
Pedofil naprawdę kocha dzieci"
Ja go nie wymyśliłem. Skomentuj sobie go sam.
>A ty używasz takich określeń ?
Drżysz kiedy usłyszysz 'pedofil'? Chyba nie odebrałeś nigdzie, że to pod Twoim adresem?
Brzydzisz się pedofilią? - to dobrze, a jak myślisz czemu to zjawisko narasta?
>Można z moimi poglądami się nie zgadzać.Wyśmiać je ,
>podeptać. Każdy ma takie prawo. Ale to co Ty zrobiłeś - cóż
>nie sposób tego określić.Jednym słowem - głupie i bezmyślne.
Wyluzuj bracie przeczytaj jeszcze raz, bo emocje są złym doradcą.
>Tak jak napisałem wcześniej.Isnieje nienawiść na tym
>świecie do ludzi myślących troszkę inaczej. Ba może
>nienawiści też nie ma . To tylko wytwór wyobrażni ?????
Nienawiść jest ceną jaką płacimy za obłudę.
Pożegnam się cytatem z biblii:
"Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w piśmie"
- czego i Tobie życzę.
krest
> Dziś nie ma krzyży są kule
Jak rozumiem z Chestertona to wziąłeś. Jedna z ciekawszych książek jakie mi się w życiu trafiły.
Sorki, ale chyba wyszło, że w którymś miejscu ja też przeinaczyłem , co napisałeś. Nie chciałem. W sumie, to chyba ze mną powinien się kłócić bogo141, ja się dopraszałem o definicje. Przydałoby się określić, co jest czym, bo pod szyldami wielkich słów czesto kryją się ludzie walczący o przyziemne cele (z góry pisze, że nie chodzi o Ciebie bogo141, ale raczej przykłady z polityki czy historii; albo randkowiczów).
Szacunek
PS. Wzajemne niezrozumienie jest powedem największej na świecie ilości: wypadków, morderstw, nieszczęść oraz najwyższych lotów sztuki. Nie jestem pewien, czy nieszczęścia równoważą korzyści ze sztuki. Jeśli tak, to z ledwością
demostenes (38 punktów)
MIŁOŚĆ w rozumieniu takim jak w słynnym hymnie o miłości nie istnieje!Tak rozumiana miłość w psychologii okreśana jest jako masochizm.Jedyna miłość która istnieje naprawdę to miłość do samego siebie .

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365