 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-09-2005 20:09 | Zadykowicz | Nirwana | Witam. Mam kilka pytań odnośnie tematu. Czy którykolwiek z mnichów buddyjskich dostąpił tego stanu? Czy istnieją dowody na to, że ten stan jest osiągalny? Wg mnie idiotyzmem jest dążenie do ideału, który polega na osiągnięciu stanu, gdzie nic nie ma, ani kształtów, ani kolorów ani zapachów etc. P.S. Wg Leonard'a Cohen'a w Tybecie mówi się o reinkarnacji jako "tybetańskich bajkach". Jeśli w samym Tybecie tak o tym mówią, to nie ma chyba lepszych dowodów na nieprawdziwość tej doktryny. |
| szwarcenegger | Ja wole kebab i zimna coca cole i oddam za to nirvane. Lubie takze sajgonki w ostrym chilli, czasami takze kaszanke. Z chipsow najbardziej lubie bekonowe no i ser Old Amsterdam jest konieczny. Tak za Old Amsterdam oddałbym całą nirvane. Pomysl co by bylo gdyby Old Amsterdam był dostepny za czasow buddy. Czy budda moglby powiedziec ze nirvana to jak delektowanie sie Old Amsterdamem w każdej sekundzie przez wieczność. Przypominam ze budda powiedzial ze nirvana to jak oczuwanie 100 orgazmow w kazdej sekundzie.
Gdyby za czasow buddy byl Old Amsterdam nie byloby buddyzmu.
|
|
 | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | >Przypominam ze budda powiedzial ze nirvana to jak oczuwanie 100 orgazmow w kazdej sekundzie.
Na pewno Budda? Czy jeden z wędrujących nauczycieli?
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
 | | Itachi-san (468 punktów) | > Ja wole kebab i zimna coca cole i oddam za to nirvane. Lubie takze sajgonki w ostrym chilli, czasami takze kaszanke. Z chipsow najbardziej lubie bekonowe no i ser Old Amsterdam jest konieczny. Tak za Old Amsterdam oddałbym całą nirvane. Pomysl co by bylo gdyby Old Amsterdam był dostepny za czasow buddy. Czy budda moglby powiedziec ze nirvana to jak delektowanie sie Old Amsterdamem w każdej sekundzie przez wieczność. Przypominam ze budda powiedzial ze nirvana to jak oczuwanie 100 orgazmow w kazdej sekundzie.> Gdyby za czasow buddy byl Old Amsterdam nie byloby buddyzmu.I za to już cie lubię
|
|
| krest | >Witam. Mam kilka pytań odnośnie tematu. >Czy którykolwiek z mnichów buddyjskich dostąpił tego stanu? >Czy istnieją dowody na to, że ten stan jest osiągalny? Przywołam pewnego pisarza. Otóż stan taki jest osiągalny po 30 latach medytacji lub 30 sekundach używania zakazanych ziółek. Niestety to tylko dowodzi jego chorobliwej natury. Szacunek
|
|
 | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | Proszę o przywołanie tego pisarza z imienia i nazwiska
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
|  | | krest | >Proszę o przywołanie tego pisarza z imienia i nazwiska Terry Pratchet, ten od Świata Dysku. Mogę podać nawet gdzie dokładnie to jest i wyjaśnić w jakiej sytuacji. Strasznie dobrze mi podpasowało do tej sytuacji. Choć może bardziej roztropnie byłoby powiedzieć, że wystarczyłoby pobudzać odpowiednie centra w mózgu, by przeżyć nirwanę. A już sposób pobudzenia nie byłby tak ważny. Czy może mózg nie ma nic wspólnego z nirwaną? Zresztą księgami Buddy czy jogi nie ma jak się podeprzeć, słabo im wtedy szła medycyna. Ale pech. Szacunek
|
|
| outsider (2469 punktów) | A może Budda był pragmatykiem? Zobaczmy: dla większości ludzi myśl o przeminięciu jest niewymownie przykra. My przywyklismy do myślenia właściwego chrześcijaństwu, do obiecywania wieczności - to jednak raczej ekstremizm niż standard, może nawet przedstawiciele innych kultur byliby go skłonni uznać za ekstremizm naiwny. Reinkarnacja ma dwie zalety:
1. Nie jest to bardzo wielka obietnica - coś, co się zbytnio nie kłóci z rozumem i nie prowadzi do niepokojących pytań.
2. Nie tworzy przestrzeni fantastycznej - nie tworzy zaświatów. Bedziesz (powiedzmy) koniem, a koń jaki jest, każdy widzi: to mi sie wydaje nad wyraz rozumne, bo czyni taką właśnie myśl dosyć odporną na próby konstruktywnej egzegezy i rozmnażania na jej drodze bytów ponad niezbedne minimum.
W tym sensie pomysł z reinkarnacją wydaje się być dość antyklerykalny sam w sobie: nie tworzy przestrzeni dla rozrostu wybujałych form wiary.
Z kolei nirwana... Twórca religii nacechowanej tak daleko posuniętym pragmatyzmem, jak to się wydaje wynikać ze zredukowania zaświatów do reinkarnacji mógł mieć świadomośc, że nie daje innym wielkich podniet, a jedynie lituje się nad ich losem: to religia skazańców. Cóż dziwnego w tym, że myśl dojrzewając dojrzewa do myśli o przerwaniu błednego koła? W takim jak piszę ujęciu byłaby ta część doktryny buddyjskiej dostosowaniem - i to rozumnym - obietnicy do potrzeb: jeśli trwoży cię śmierć, jakoś nie umrzesz - jeśli jednak poznałeś już życie i poznałeś trwogę większą, jest to drugie, tak proste rozwiązanie; tym właśnie byłoby dojrzewanie do nirwany. Byłby to rzecz jasna obraz Buddy-kłamcy, ale czemu nie? Prawda nie musi być najwyższą z wartości - w istocie tylko prawdy pozorne rywalizuja o ten tytuł.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nieboska komedia}
|
|
 | | Zadykowicz | ciekawe jest zjawisko wygasania buddyzmu na wschodzie, a jego ekspansja na zachodzie. w Chinach jest coraz wiecej chrzescijan.
|
|
|  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | Uśmiejesz się chyba.
W wadżrajanie tłumaczy się to odradzaniem się na Zachodzie tych, którzy po inwazji chińskiej nie mieli już możliwości praktykowania buddyzmu w Tybecie, albo zginęli, albo nie mieli wystarczająco dużo zasługi, żeby praktykowac buddyzm w Indiach. To by też tłumaczyło dlaczego ten buddyzm jest taki odmienny trochę i bardziej jakby heretycki. Na Zachodzie wylądowali po prostu buddyjscu luzacy już w Tybecie. Zauważ, inwazja Chińska rok 50, piersze ofiary. Rozwój buddyzmu tybetańskiego na Zachodzie, lata 70te, pokolenie dzieci kwiatów, młode i "dojrzałe" juz pokolenie pierwszych ofiar, buddystów w poprzednich żywotach, którzy wybrali to za czym intuicyjnie tęsknili, co znali, czego im brakowało.
Sam w wieku 16 lat przezyłem w medytacji wspomnienie reinkarnacyjne pasujące do krajobrazów tybetańskich. W wieku 18 lat zaś spotakłem osobę, którą sobie wtedy przypomniałem i ona nie tyle że to wspomnienie potwierdziła, to uzupełniła je o szczegóły które ja również pamiętałem, ale jej o nich nie opowiedziałem.
Co Ty na to?
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| |  | | Itachi-san (468 punktów) | > Na Zachodzie wylądowali po prostu buddyjscu luzacy już w >Tybecie.> Sam w wieku 16 lat przezyłem w medytacji wspomnienie reinkarnacyjne pasujące do krajobrazów tybetańskich. (...)A nie słyszałeś, że potrafimy wszystko dopasoawać pod siebie, pod to w co wierzymy... Ale pomimo tego chyba lecę do ośrodka, mam ochotę doświadczyć takiego tripa w medytacji i zostać takim luzakiem
|
|
| | |  | | Itachi-san (468 punktów) | > >Na Zachodzie wylądowali po prostu buddyjscu luzacy już w >Tybecie.> >Sam w wieku 16 lat przezyłem w medytacji wspomnienie reinkarnacyjne pasujące do krajobrazów tybetańskich. (...)> A nie słyszałeś, że potrafimy wszystko dopasoawać pod siebie, pod to w co wierzymy...> Ale pomimo tego chyba lecę do ośrodka, mam ochotę doświadczyć takiego tripa w medytacji i zostać takim luzakiem  > BTW. Muszę ci pomimo tego przyznać, że pewien rys mojego charakteru w horoskopie, który kiedyś czytałem się sprawdził- krytycyzm i analiza m.in. dlatego nie mogę uwierzyć w religie. Czy jednak horoskopy działają? Skądże znowu  To, że komuś 2 cechy się zgadzają, czy przydarzył się dzień taki i taki nic nie znaczy, jedynie, że rachunek prawdopodobieństwa osoby opracowującej horoskop, w tym wypadku trafil w sedno! Z ateistycznym pozdrowieniem! "Dzięki Ci Boże, że nie uczyniłeś mnie nie-ateistą!" (Wstęp żydowskiej modlitwy po przeróbce)
|
|
| | | |  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Czy jednak horoskopy działają? Skądże znowu To, że komuś 2 cechy się zgadzają, czy przydarzył się dzień taki i taki nic nie znaczy, jedynie, że rachunek prawdopodobieństwa osoby opracowującej horoskop, w tym wypadku trafil w sedno!A czytałeś coś o astrologii, bo uśmiejesz się, ale ja tak i też się na tym troche znam  Itachi, ja też mam do tego krytyczny stosunek, identyczny do tego, jaki prezenyujesz Ty i dlatego pisze w poście poniżej, że podchodziłem do tego krytycznie i mam do tego dystans równiez dziś. Ale pytała dzieczyna to powiedziałem mimo, ze wiedziałem, ze spadną na mnie za to na tym forum ciosy. A za ateistyczne pozdrowienie dziękuję, odwdzięczam się takim samym, bo buddyjskim 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
 | | Itachi-san (468 punktów) | >A może Budda był pragmatykiem?
Napewno, a przede wszystkim jednym z wybitnych filozofów. Niestety buddyzm to jak mówiłeś przy mojej 'krytyce buddyzmu' wycinek myśli ludzkiej. Dzisiaj mamy inne czasy i filozofia XX w. może nam najbardziej się przydać. W naszych czasach (jak i każdych) próbujemy dać odpowiedż na 'naturę ludzką', na pytanie-"kim jestem?" tym razem w kategoriach naukowych, testując wszystko, wspieramy się bardzo filozofią np. Poppera. Jednak czy rozwalajac genom ludzki i dowiadując się wiele o naszej naturze, dowiadując się, że rzadzą nami geny, memy, że różnimy się od zwierząt jedynie paroma cechami zewnetrznymi i wewnętrznymi nie pozostanie w naszych umysłąch pustka moralna? Życie bez żadnego celu, bez żadnych wartości?
Może jednak pod pewnymi wzgledami warto pozostawić religię w formie szczątkowej? A może świecki humanizm, racjonalizm czy ateizm już staje sie religią? Może za ileś nasza nauka bedzie religią? Skamieniałą myślą, zdogmatyzowaną, stopklatką myśli, wycinkiem! Może powstanie nowa nauka, a ta przeminie? Na szczęście (lub nieszczęście) tego nie doczekam!
Wszyscy błądzimy- każdy z nas pyta się o to "kim jestem?" Padają pozorne odpowiedzi nie trafiające w naszą najgłębszą naturę-jestem naukowcem, ślusarzem, wspaniały, człowiekiem, mężczyzną, kobietą, buddystą, chrześcijaninem, muzułmaninem, taoistą!
Budda miał pod pewnym względem racje-"Wszyscy ludzie normalni są obłąkani" (Któraś z sutr)
Pytanie tylko czy mamy coś lepszego od dzisiejszej nauki i świeckiego humanizmu? Czy lepsze jest wyjaśnienie przednaukowe (jakakolwiek forma wiary)? Niesądze.
Pozdrawiam
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Problem z prawdą według mnie polega na tym, że jest ona indywidualnym doświadczeniem, którego nie sposób przekazać. I z tego szczególnie powinna zdawać sobie sprawę tzw. istota oświecona. Dwa przykłady:
Zdecydowana większość ludzi ma możliwość doświadczania zachodów słońca, co następnie pozwala im prowadzić racjonalne dysputy na temat tego zjawiska.
drugi: Wyobraźmy sobie, że X rzeczywiście spotkał Boga, rozmawiał z nim, dowiedział się wszystkiego, doświadczył stanu życia po życiu itd. Czy X będąc rozumną istotą skupi swoje wysiłki na opowieściach? Jeżeli jesteś jedyną osobą, która wysłuchała symfonię Bethowena to czy będziesz o niej opowiadał, jeżeli byłeś jedyną osobą, która widziała kolory, których nie sposób namalować, to czy będziesz o tym mówił? Gdyby inni ludzie nigdy nie widzieli zachodu słońca, to w jaki sposób im to przekażesz? Chcesz opowiadać o kolorach osobie niewidomej od urodzenia, o dźwiękach głuchej, o smakach komuś pozbawionymi zmysłu smaku?
Jeżeli ktoś doświadcza czegoś tak niezwykłego jak Bóg lub nirwana, to dlaczego zarazem nie doświadcza przecież banalnej informacji, że zjawisko, którego uczestnikami nie byli inni ludzie, nie może zostać opisane w zrozumiałej dla nich formie? Prawda dla jednego człowieka, dla innego może być jedynie dogmatem ubranym w jego własne, ograniczone pojęcia dotyczące życia.
Jest czymś naturalnym, że doświadczamy rzeczy, zjawisk, których nie doświadczają inni ludzie, tylko część tego doświadczenia jest wspólna, jak np. wspomniany zachód słońca, (a i tak nie dla wszystkich). Mądry człowiek doświadczając czegoś nowego rozumie, że nie posiada możliwości opowiedzenia o tym, jedyną jego szansą jest doprowadzenie do sytuacji, kiedy innym dane będzie doświadczać tego samego.
"Doświadczając Boga chciałbym, aby stało się to udziałem innych, bo dopiero wtedy będziemy mogli o tym porozmawiać". Opowieści o tym jaki Bóg jest i czego od nas chce, nawet jeśli prawdziwe dla indywidualnego człowieka, to dla reszty są tylko kłamstwem, to kłamstwo zostanie zbudowany z osobistych doświadczeń, tak rodzi się dziadek z brodą przypominający Świętego Mikołaja, bo tyle może wyobrazić sobie jakiś człowiek, bo tylko takie ma informacje w swoim mózgu.
Każda doktryna odwołująca się do ludzkiej wyobraźni zrodzi fałsz, ufać można jedynie tym wypowiedziom, które zwracają szczególną uwagę na to, aby nie doszło do tej deformacji, które przestrzegają przed nią, tworzą mechanizm zabezpieczający innego człowieka przed rozdmuchaniem jego fantazji mających swoje granice. W innym wypadku, nawet w przypadku oświeconego będziemy mieli do czynienia z manipulacją.
W ogóle myślę, że jest to podstawowy czynnik pozwalający nam odróżniać oszustów od ludzi, którzy rzeczywiście chcą coś ważnego i nowego nam przekazać/pokazać - ta dbałość o to, aby umysł rozmówcy nie dał się ponieść własnym doświadczeniom i wiedzy.
|
|
 | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | Ale dlaczego od razu oszustów lipschitz. Ja lubię posłuchać sądów subiektywnych po to, aby się przekonać, czy nie staną się przypadkiem intersubiektywne i przez to wartościowe. Ryzyko podejmować warto, każdy geniusz je podjął, nie byłoby bez tego progresu.
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
|  | | lipschitz (1674 punktów) | Odpowiedzi w zasadzie udziela moja kończąca post wypowiedź - bez dążeń aby słuchacz ujrzał to, o czym mowa, aby miał sposobność przekonać się, że w rzeczywistości jest tak, jak to wyraża mówca, mamy do czynienia z manipulacją. Nie widzę innego wytłumaczenia dla takiej postawy i nie sądzę, aby mądrym była kontynuacja wątku z taką osobą i zagłębianie się w jej relacje. Na fantazjowaniu można z pewnością milutko spędzić całe życie, każdy dogmat rozwinąć do niebotycznych rozmiarów, a nawet postawić kilka okazałych budowli, które z czasem rozwiną się w jeszcze okazalsze
|
|
| Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Czy którykolwiek z mnichów buddyjskich dostąpił tego stanu?Widzisz tu jakiś mnichów buddyjskich?  > Czy istnieją dowody na to, że ten stan jest osiągalny?  Sprecyzuj może jakie  > Wg mnie idiotyzmem jest dążenie do ideału, który polega na> osiągnięciu stanu, gdzie nic nie ma, ani kształtów,> ani kolorów ani zapachów etc.Tego zdania też w nim nie ma i jest zarazem, ma ono w nim wartośc tak pozytywną jak i negatywną jak i nie ma zarazem żadnej z nich, jest stanem poza dualizmami, kształty w nim są i nie są równocześnie, to samo z kolorami i zapachami. To tak jeśli by się trzymać nirwany w ujęciu madhyamiki > P.S. Wg Leonard'a Cohen'a w Tybecie mówi się o reinkarnacji> jako "tybetańskich bajkach". Jeśli w samym Tybecie tak o tym> mówią, to nie ma chyba lepszych dowodów na nieprawdziwość> tej doktryny.Ja bym jakieś lepsze może i znalazł... Słuchaj chłopie, nirwana to nie raj czy piekło, nirwana to stan umysłu, stan postrzegania, może perpcepcji...nie jest empiryczna i jest zarazem mówiąc znów w duchu madhyamiki.
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
 | | Zadykowicz |
>Słuchaj chłopie jestem dziewczyną.
>sprecyzuj może jakie
jakiekolwiek.
>Sam w wieku 16 lat przezyłem w medytacji wspomnienie reinkarnacyjne pasujące do >krajobrazów tybetańskich. W wieku 18 lat zaś spotakłem osobę, którą sobie wtedy >przypomniałem i ona nie tyle że to wspomnienie potwierdziła, to uzupełniła je o szczegóły >które ja również pamiętałem, ale jej o nich nie opowiedziałem.
>Co Ty na to?
bardzo ee ciekawe? jakis pisarz poddal sie hipnozie, z ktorej wynikalo, ze w poprzednim wcieleniu byl Indianinem. pozniej przypomnial sobie swoje zabawy na strychu w Indianina w wieku chlopiecym. jak wyglądala ta medytacja?
|
|
|  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > jestem dziewczyną.  Ojć...i to jeszce młodą w dodatku...a ja tu z taką chamówą  Bardzo Cię przepraszam, to z rozpędu po polemikach z Itachi sanem i Arnoldem na Krytyce buddyzmu i facetami tutejszymi... kobiety to tu tutaj niestety mniejszość i czasem się zapominamy i zachowujemy jak w karczmie i po pijanemu już nie rozróżniaaaamy, zwłaszcza jeśliiii tylko eeeeee te, no .....nieodmienne nazwiiisko widziiiiiiimy  No a na krytyce buddyzmu też Cię potraktowałem chamsko z górki i też słońce przepraszam bo mi tu teraz głupio jak cholera upsss...to znaczy bardzo  > >sprecyzuj może jakie> jakiekolwiek.Cóż (chętnie poznałbym imię), podchodząc empirycznie, badać można jedynie w zakresie psychologii religii stan umysłu osoby która uważa, że osiągnęła stan nirwany. Można badać chemię mózgu, fale jakie emituje, ale nie spotkałem się jeszcze z badaniami nad ludźmi w nirwanie  Polecam Ci na przykład "Psychologię religii" Wulffa, to podręcznik akademicki w którym opisane są badania nad róznymi formami medytacji i ich skutkami, co ciekawe, skutkami potwierdzającymi założenia religijne, będącymi z nimi koherentnymi. Dużo by tu opowiadać, najlepiej będzie poczytać, w Białymstoku chyba jakaś dobra biblioteka z tą książką się znajdzie. Jedynym dowodem na istnienie nirwany może być wiec inny "stan umysłu/mózgu" danej osoby i co warto dodać, może on być identyczny z osobą w stanie religijnym innej tradycji religijnej. Poeszechnie mówi się o wspólnym, biologiczno-psychologicznym wzorcu wszelkich przeżyć religijnych. > bardzo ee ciekawe? Ironia?  > jakis pisarz poddal sie hipnozie, z ktorej wynikalo, ze w poprzednim wcieleniu byl Indianinem. pozniej przypomnial sobie swoje zabawy na strychu w Indianina w wieku chlopiecym.Mnóstwo takich historii > jak wyglądala ta medytacja?Coś czuję, że też by się chciało przeżyć coś takiego  I słusznie  Bo ta osoba to moją dzieczyną była, bardzo się przez to kochaliśmy  W tamtym życiu też zresztą  Fizycznie: tradycyjnie, siedzenie z wyprostowanym kręgosłupem, w lotosie albo półlotosie, nie pamiętam już. "Umysłowo": nic specjalnego, zenowska świadomość oddechu. Warto w Twoim wieku zaczynać  Im bliżej narodzin tym łatwiej o przypomnienie. I jeszce jedno, nie ma technik specjalnych do przypominania sobie poprzednich wcieleń, przynajmniej na gruncie buddyzmu tybetańskiego a jak gdzie indziej to też nie wiem, ale w zyciu jeszcze o czymś takim nie słyszałem. Wspomnienie reinkarnacyjne to dar tylko dla niektórych, "wybrańców", ja miałem szczeście choć i tak podchodziłem do tego krytycznie i do dziś patrze na to z pewnym dystansem. I jeszcze jedno Zadykowicz (jak ja nie lubię kobietom po nazwisku), osiągając nirwane ma się pamieć wszystkich poprzednich wcieleń (jak Budda) i nie trzeba być mnichem żeby ją osiągnąć. Sa też rózne typy nirwany, mała i duża, za życia i po śmierci ale widzisz, ja już w jednej takiej jestem i nie chce mi się już dalej do poziomu samsary zniżać, bo mnie na nim palce już od pisania bolą i napisze ci może coś jak więcej jak dopytasz, a najlepiej jak przeczytasz  [   ] Pozdrawiam ciepło 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| |  | | Zadykowicz | Ewelina. Mam zamiar zglosic sie do bialostockiego Karma Kagyu. Wiec z tą reinkarnacją to wszystko prawda? To moze calkowicie zmienic moje poglądy na zycie.
|
|
| | |  | | Itachi-san (468 punktów) | > Ewelina. Mam zamiar zglosic sie do bialostockiego Karma Kagyu. >Wiec z tą reinkarnacją to wszystko prawda? To moze calkowicie >zmienic moje poglądy na zycie.Nikt ci nie udowowodni czy to prawda czy fałsz. Czy ta 'prawda' dla kogoś to tylko subiektywny stan psychiczny, wytworzony wskutek czegoś (czyli fałsz) czy nie. Natomiast krytyka filozoficzna jest możliwa, czy nawet logiczna. Każda religia może też mieć parę punktów zapalnych z naukami przyrodniczymi na przykład. Wiem, że regresje hipnotyczne (inaczej regresje reinkarnacyjne podczas seanu hipnozy) spotykają się z ostrą krytyką, jednak więcej literatury masz na rynku potwierdzających 'prawdę' o reinkarnacji; problem tylko, że to opracowania religijne (buddyzm, hinduizm) i parareligijne (NEW AGE), a nie naukowe. Opracowań naukowych krytykujących hipnozę reinkarnacyjną jest mało. Najlepiej bedzie jeśli przejdziesz się do ośrodka, pochodzisz parę razy i zdecydujesz czy ci to odpowiada. Ja już sprawdziłem i nie, aczkolwiek gdybym może był Hindusem czy Tybetańczykiem? Tylko, ze zabawa w co byłoby gdyby nie ma sensu... Piszesz, że jesteś chrzescijanką (może katoliczka? może inny obrządek?), a więc myślę, że jednak będzie dla ciebie lepsza medytacja chrześcijańska. Książki na ten temat można kupić w wydawnictwie WAM (wpisz w google.pl) lub po prostu poszukaj książek ojca Johna Main'a czy ojca Jana Berezy. Prace ojca De Mello są też wskazane, bo to jeden z większych mistyków chrześcijańskich. www.republika.pl/gintaras/ strona o medytacji chrześcijańskiej www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/index.php na tej stronie masz wprowadzenie do buddyzmu Pamiętaj, że zmiana wiary (a nawet przejście na niewiarę-ateizm, agnostycyzm) to ważna życiowa decyzja, dlatego na razie wszystko sprawdzaj empirycznie. Teoretycznie możliwe jest (spotkałem się z takimi opiniami buddystów) żebyś była buddystką i chrześcijanką jednoczeńsie, ale to już mi trochę NEW AGE'em śmierdzi  Pozdr.
|
|
| | | |  | | Ewelina |
>Wiem, że regresje hipnotyczne (inaczej regresje reinkarnacyjne podczas seanu hipnozy) >spotykają się z ostrą krytyką, jednak więcej literatury masz na rynku >potwierdzających 'prawdę' o reinkarnacji; problem tylko, że to opracowania religijne>(buddyzm, hinduizm) i parareligijne (NEW AGE), a nie naukowe. Opracowań naukowych >krytykujących hipnozę reinkarnacyjną jest mało.
niektorzy uwazają, ze podczas takich seansow, czlowieka demony biorą w swoje posiadanie i klamią na temat rzekomego wczesniejszego zycia.
>(a nawet przejście na niewiarę-ateizm, agnostycyzm) to ważna życiowa decyzja, dlatego >na razie wszystko sprawdzaj empirycznie.
jestem agnostyczką.
|
|
| | | |  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Pamiętaj, że zmiana wiary (a nawet przejście na niewiarę-ateizm, agnostycyzm) to ważna życiowa decyzja, dlatego na razie wszystko sprawdzaj empirycznie.Jakbym słyszał moją mamę jak miałem 15 lat  Wyluzuj Itachi, daj dziewczynie spokój > Teoretycznie możliwe jest (spotkałem się z takimi opiniami buddystów) żebyś była buddystką i chrześcijanką jednoczeńsie, ale to już mi trochę NEW AGE'em śmierdzi  To nie tyle New Agem śmierdzi, ale też nim z********** jedzie. Owszem, mozna się inspirować, ale to wszystko. Pytania katolików, którzy przypałętali się na wykłady Olego są kwitowane śmiechem na sali a on biedny i tak na nie odpowiada.
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| | |  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | >Ewelina. Mam zamiar zglosic sie do bialostockiego Karma Kagyu. Wiec z tą reinkarnacją to wszystko prawda? To moze calkowicie zmienic moje poglądy na zycie.
O jejku, potraktuj to zgłoszenie bardziej jako eksperyment, zabawę, próbę pomedytowania, liźniecia buddyzmu. Z konwersją religijną to tak jak Ci pisał Itachi, nic na siłę, nie musisz być buddystką przychodząc do ośrodka Karma Kagyu i medytując. Najlepiej będzie jeśli po przyjściu do ośrodka od razu powiesz, że przyszałś z ciekawości, że jesteś agnostyczką, ze chciałabyś się tego i owego dowiedzić, o to i owo zapytać, . Nie wiem jak w Białymstoku, ale gdybys przyszłas do mojego ośrodka, to wszyscy by już zadbali, żebyś się fajnie wśród buddystów poczuła i bawiła. Cóz, studenta religioznawstwa możesz tam nie spotkać. Jeśli chcesz, to ja moge ich uprzedzić mail'owo o twoim przybyciu, pokazać im te wątki na których rozmawiamy i oni juz będą tez lepiej wiedzieć co i jak Ci wyjaśnić. Najlepiej zresztą będzie, jeśłi zrobisz to sama, mogą nie znaleźć czasu na zapoznanie się ze wszytskim, ale zignorować Cię na pewno nie zignorują. A ja tak jak pisałem już tu i ówdzie, buddyjski luzaczek i religijna k****
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| | | |  | | Ewelina | > Jeśli chcesz, to ja moge ich uprzedzić mail'owo o twoim przybyciu, pokazać im te wątki na których rozmawiamy i oni juz będą tez lepiej wiedzieć co i jak Ci wyjaśnić. Najlepiej zresztą będzie, jeśłi zrobisz to sama, mogą nie znaleźć czasu na zapoznanie się ze wszytskim, ale zignorować Cię na pewno nie zignorują.Bylabym wdzieczna
|
|
 | | Itachi-san (468 punktów) | > Czy istnieją dowody na to, że ten stan jest osiągalny?> Sprecyzuj może jakieJa pozwolę sobie sprecyzować odpowiedź Eweliny, ale wiem, że na razie nie uzyskam odpowiedzi. Dowody empiryczne  Dla mnie 'oświecenie' to tylko stan idealnego zdrowia psychicznego i pod pewnym wzgledem myślę, że mógłbym się z tobą Majewski zgodzić, podobnie z częścia psychologii buddyjskiej czy filozofii mówiącej 'jak żyć'. Faktycznie trzeba oddać nie wszystko jest złe, jak i nie całe chrześcijaństwo czy islam, czy .... Natomiast parę spraw (reinkarnacja i karma) uważam za brednie (uznaje zarówno rachunek prawdopodobieństwa jak i pod pewnym wzgledem prawo przyczyny i skutku, lecz bez reinkarnacji, gdyż naukę czy życie cechuje w pewnym sensie determinizm) o czym już wiesz z poprzedniego topicu na forum. Uważam także parę postaw buddystów za szkodliwe (np. dewocja) oraz może z punktu widzenia dawnego katolika jako obłudne. Za brednie uważam też dakinie, daków, jidamów, ileś tam buddów, mahakale itd. Jednym słowem te postacie fikcyjne, użyje tej 'inwektywy'- bałwanów
|
|
|  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Ja pozwolę sobie sprecyzować odpowiedź Eweliny, ale wiem, że na razie nie uzyskam odpowiedzi. Dowody empiryczne  No pewnie że nie, chcesz Itachi religię z empirią mieszać, to można zrobić tylko w takim wymiarze jaki już Ewelinie opisałem. Ale religia może istniec dla kogoś obok empirii bo sam tez piszesz o punktach zapalnych. Ja o nirwanie niczego nie wiem, bo w niej nie jestem   > Uważam także parę postaw buddystów za szkodliwe (np. dewocja) oraz może z punktu widzenia dawnego katolika jako obłudne.No i jak najbardziej słusznie, ale nie generalizuj. > Za brednie uważam też dakinie, daków, jidamów, ileś tam buddów, mahakale itd. Jednym słowem te postacie fikcyjne, użyje tej 'inwektywy'- bałwanów  To nie są postacie Piotrek i nie fikcyjne, to spersonifikowane stany umysłu. W Twój sposób patrzy na nie buddysta początkujący ale prawda jest taka, że w duchu filozofii jogaćary, one są tak samo realne w czasie wizualizacji jak to, czego doświadczany za pomocą zmysłów bo i jedno i drugie wynikiem działania mózgu/umysłu. A że w naszej kulturze się te dwie sfery zazwyczaj mocno rpzgranicza, cóż jedynie ubolewać nad brakiem kulturowego wyczucia i ponownie, użyje tej inwektywy - wąskości perspyktyw.
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| |  | | AstralStorm (558 punktów) |
> >Za brednie uważam też dakinie, daków, jidamów, ileś tam buddów, mahakale itd. Jednym słowem te postacie fikcyjne, użyje tej 'inwektywy'- bałwanów  > To nie są postacie Piotrek i nie fikcyjne,Fikcyjne, acz realistyczne. Według twojej definicji. Nazwałbym je onirycznymi. > to spersonifikowane stany umysłu. W Twój sposób patrzy na nie buddysta początkujący ale prawda jest taka, że w duchu filozofii jogaćary,Wszyscy lubią obco, a w szczególności orientalnie, brzmiące terminy. > one są tak samo realne w czasie wizualizacjiZależy czyjej i kiedy. (mówię o własnych doświadczeniach) Adept wie, że to nie są rzeczywiste postacie. Wskazują jedynie na problemy do rozwiązania, możliwości, prawdopodobieństwa. > jak to, czego doświadczany za pomocą zmysłów bo i jedno i drugie wynikiem działania mózgu/umysłu.Mają realną przyczynę, tak. Tak jak i sny. Nie znaczy to, że są rzeczywiste. > A że w naszej kulturze się te dwie sfery zazwyczaj mocno rpzgranicza, cóż jedynie ubolewać nad brakiem kulturowego wyczucia i ponownie, użyje tej inwektywy - wąskości perspyktyw.To rozgraniczanie powodowało i nadal powoduje problemy m.in. w medycynie. Szczególnie niebezpieczny jest rozdział między psychiatrią, psychologią, a resztą medycyny. Później spotyka się oszustów którzy twierdzą, że siłą umysłu można wszystko wyleczyć.
|
|
| | |  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Fikcyjne, acz realistyczne. Według twojej definicji.> Nazwałbym je onirycznymi.Zgoda, nie wysilem się za bardzo, pierwszy raz w życiu polemizuję na ten temat, ten oniryzm tez za bardzo nie pasuje...przydałoby się serio jakiś inne słowo ale żadnego na chwilę obecną nie kojarzę. Jest tu też zagrożenie popadnięcia w idealizm subiektywny i solipsyzm. Problem serio trudno uchwytny  Religijny  > Wszyscy lubią obco, a w szczególności orientalnie, brzmiące terminy.Trzeba się znać jak się o czymś dyskutuje. Tym którzy się nie znają polecam google. > Zależy czyjej i kiedy. (mówię o własnych doświadczeniach)A ja o własnych > Adept wie, że to nie są rzeczywiste postacie. Wskazują jedynie na problemy do rozwiązania, możliwości, prawdopodobieństwa.  Ja to widzę nieco inaczej...ale mogę się z Tobą zgodzić > Mają realną przyczynę, tak. Tak jak i sny. Nie znaczy to, że są rzeczywiste.Tylko że fikcyjne i oniryczne też nie. > To rozgraniczanie powodowało i nadal powoduje problemy m.in. w medycynie. Szczególnie niebezpieczny jest rozdział między psychiatrią, psychologią, a resztą medycyny.> Później spotyka się oszustów którzy twierdzą, że siłą umysłu można wszystko wyleczyć. 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
|  | | AstralStorm (558 punktów) | > Natomiast parę spraw (reinkarnacja i karma) uważam za brednie (uznaje zarówno rachunek prawdopodobieństwa jak i pod pewnym wzgledem prawo przyczyny i skutku, lecz bez reinkarnacji, gdyż naukę czy życie cechuje w pewnym sensie determinizm)Reinkarnacja i karma nie przeczą determinizmowi. Są one nawet argumentem za. (nie żebym był zwolennikiem niesprawdzalnych teorii) Karma to takie XPki, mówiąc językiem rodem z RPG. Jeśli uzbierasz odpowiednio dużo XP, to przechodzisz na następny poziom. (lepsze wcielenie) To jest skrócona wersja teorii karmy.  Jak widzisz, absolutny determinizm, ale całkowicie niesprawdzalne. > o czym już wiesz z poprzedniego topicu na forum. Uważam także parę postaw buddystów za szkodliwe (np. dewocja) oraz może z punktu widzenia dawnego katolika jako obłudne.Dewocja względem czegokolwiek jest bardzo niebezpieczna, gdyż zawsze się może okazać, że nie mamy racji. > Za brednie uważam też dakinie, daków, jidamów, ileś tam buddów, mahakale itd. Jednym słowem te postacie fikcyjne, użyje tej 'inwektywy'- bałwanów  Jakieś bóstwo/bóstwa jest/są potrzebne, nie?
|
|
| |  | | Ewelina | Osobiscie uwazam, ze teoria reinkarnacji nie pozwala szanowac zycia, no bo jak je szanowac, jesli sie bedzie mialo nie wiadomo ile kolejnych?
|
|
| | |  | | AstralStorm (558 punktów) | >Osobiscie uwazam, ze teoria reinkarnacji nie pozwala szanowac zycia, no bo jak je szanowac, jesli sie bedzie mialo nie wiadomo ile kolejnych?
Odpowiedzią jest teoria karmy. Ładnie zapycha tą dziurę.
|
|
| | |  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | > Osobiscie uwazam, ze teoria reinkarnacji nie pozwala szanowac zycia, no bo jak je szanowac, jesli sie bedzie mialo nie wiadomo ile kolejnych?Bo brak szacunku do życia też sie w końcu nudzi 
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
| |  | | szwarcenegger | > Karma to takie XPki, mówiąc językiem rodem z RPG. Jeśli uzbierasz odpowiednio dużo XP, to przechodzisz na następny poziom. (lepsze wcielenie)Otóż karma (lub rownowaznie zasluga) to nie xpki gdyz nie da sie zebrac dobrej karmy "ludzkimi metodami". Jak ratujesz czlowiekowi zycie i podajesz mu antybiotyk to zabijasz takze miliony bakterii z obu jelit a one przeciez dobrze sluzyly swojemu wlascicielowi, byly czujacymi istotami i zapewne cierpialy podczas smierci. Podobnie poprzez samo oddychanie przez nos zabijasz multum swoich wlasnych bakterii gdyz zmuszasz je do wojny z intruzami (czynisz dokladnie tak samo jak Bush z amerykanami w Iraku), a one sa czujacymi istotami. Stad wniosek: nie oddychac przez nos  Podobnie, jesli bys cala kule ziemska zasypal 100 metrowa warstwa diamentow wszyscy ludzie poumierali by z glodu. Czyli wniosek jest taki że nie istnieje metoda na zebranie dobrej karmy "ludzkimi metodami". Istnieje jednak metoda na zebranie dobrej karmy w innym niz ludzki sensie. Jest to zrozumienie i głoszenie diamentowej sutry. Efektem tego dzialania nie jest zas lepsze wcielenie ale brak powtornych narodzin.
|
|
| | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > Otóż karma (lub rownowaznie zasluga) to nie xpki gdyz nie da sie zebrac dobrej karmy "ludzkimi metodami".> Jak ratujesz czlowiekowi zycie i podajesz mu antybiotyk to zabijasz takze miliony bakterii z obu jelit a one przeciez dobrze sluzyly swojemu wlascicielowi, byly czujacymi istotami i zapewne cierpialy podczas smierci.Nie będę dyskutował na temat tego, czy bakterie czują, czy nie. Nie jestem biologiem. > Podobnie poprzez samo oddychanie przez nos zabijasz multum swoich wlasnych bakterii gdyz zmuszasz je do wojny z intruzami (czynisz dokladnie tak samo jak bush z amerykanami w iraku), a one sa czujacymi istotami.Cierpienia nie da się uniknąć, fakt, ale można postawić cierpienie mniejsze wobec większego... > Stad wniosek: nie oddychac przez nos  Nie żyć. Świetny wniosek. > Podobnie, jesli bys cala kule ziemska zasypal 100 metrowa warstwa diamentow wszyscy ludzie poumierali by z glodu.Głupi przykład. "Nie ma karmy dla głupca." > Czyli wniosek jest taki że nie istnieje metoda na zebranie dobrej karmy "ludzkimi metodami".Jest kilka i jeden poniżej opisujesz. Zrozumienie cierpienia innych i działanie na rzecz jego zmniejszenia (ale nie kosztem zwiększenia cierpienia innych - to jest czasem możliwe), samodoskonalenie, odłączenie się od świata. > Istnieje jednak metoda na zebranie dobrej karmy w innym niz ludzki sensie. Jest to zrozumienie i głoszenie diamentowej sutry.Głoszenie? Tego nie słyszałem. Słyszałem, że zrozumienie i wcielanie w życie. > Efektem tego dzialania nie jest zas lepsze wcielenie ale brak powtornych narodzin.Najpierw lepsze wcielenie (bardziej niezależne od świata, świadome), ostatecznie brak powtórnych narodzin. (wyrwanie się z koła cierpienia)
|
|
| | | |  | | szwarcenegger | > Nie będę dyskutował na temat tego, czy bakterie czują, czy nie. Nie jestem biologiem.Bakterie musza czuc bo kazda materia ozywiona czuje. Nie znam niczego co moze zyc bez odczuwania. Dla mnie życie=bycie czującą istotą. > Cierpienia nie da się uniknąć, fakt, ale można postawić cierpienie mniejsze wobec większego...Właśnie: cierpienia nigdy i przenigdy nie da sie uniknac. > Nie żyć. Świetny wniosek.Albo żyć i nie załatwiać potrzeb fizjologicznych gdyż to zatruwa glebe i różne żyjątka w tej glebie umierają. > Głupi przykład. "Nie ma karmy dla głupca."Przykład ten jest bezposrednio z diamentowej sutry a kazda zywa istota zbiera karme nawet jesli jest bezmozgowcem  > Jest kilka i jeden poniżej opisujesz. Zrozumienie cierpienia innych i działanie na rzecz jego zmniejszenia (ale nie kosztem zwiększenia cierpienia innych - to jest czasem możliwe), samodoskonalenie, odłączenie się od świata.Tak jak opisujesz to robią ekolodzy i wcale nie sa buddystami. > Głoszenie? Tego nie słyszałem. Słyszałem, że zrozumienie i wcielanie w życie.Przeczytaj diamentowa sutre-głoszenie też. I gwarantuja tam ze nie bedzie powtornych narodzin.
|
|
| | | | |  | | AstralStorm (558 punktów) | > Bakterie musza czuc bo kazda materia ozywiona czuje. Nie znam niczego co moze zyc bez odczuwania. Dla mnie życie=bycie czującą istotą.Jeśli wrażliwość na substancje chemiczne rozumiesz jako odczuwanie, to kryształy też żyją. Szintoizm? > >Cierpienia nie da się uniknąć, fakt, ale można postawić cierpienie mniejsze wobec większego...> Właśnie: cierpienia nigdy i przenigdy nie da sie uniknac.Da się uniknąć pewnych rodzajów cierpienia. (przykład: ból przy umieraniu) Oczywiście nie wszystkiego, bo to by była utopia. > >Nie żyć. Świetny wniosek.> Albo żyć i nie załatwiać potrzeb fizjologicznych gdyż to zatruwa glebe i różne żyjątka w tej glebie umierają.Nie da się. Pojęcie życia zawiera w sobie załatwianie potrzeb fizjologicznych. Jak znajdziesz organizm, który żyje nie załatwiając potrzeb, to zgłoś się po nagrodę do Instytutu Randiego. > >Głupi przykład. "Nie ma karmy dla głupca."> Przykład ten jest bezposrednio z diamentowej sutry a kazda zywa istota zbiera karme nawet jesli jest bezmozgowcem Tak jest, ale nie postępując głupio tzn. niezgodnie z naturą. > (...)> Tak jak opisujesz to robią ekolodzy i wcale nie sa buddystami.Zgadza się, ale jest to element buddyzmu. Buddyzm ma nieco więcej przykazań. Łącznie z wegetarianizmem. > >Głoszenie? Tego nie słyszałem. Słyszałem, że zrozumienie i wcielanie w życie.> Przeczytaj diamentowa sutre-głoszenie też. I gwarantuja tam ze nie bedzie powtornych narodzin.Gwarancja? Ciekawe, jak można gwarantować życie (czy jego brak) po śmierci. "Wyrwanie się z koła narodzin lub zwrot pieniędzy."
|
|
| | | | | |  | | Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów) | >>>Głoszenie? Tego nie słyszałem. Słyszałem, że zrozumienie i wcielanie w życie. >>Przeczytaj diamentowa sutre-głoszenie też. I gwarantuja tam ze nie bedzie powtornych narodzin.
Ja w kwestii formalnej, w dyskurs się wtrącać nie chcę, diamentowa to pismo maha i wadżrajany, hinajany ta dyskusja nie dotyczy.
Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|