 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-04-2006 18:16 | kasper (153 punktów) | OSACZONY | Ach te Święta! Kiedy w piątek spytałem rodzinę co będziemy jedli na obiad, ku mojemu zdziwieniu dowiedziałem się, że o mięsie mogę zapomnieć. Po kilku minutach negocjacji postawiłem na swoim. W sobotę, jak zawsze, wybrałem się na poranny jogging. W pewnym momencie zauważyłem, że ludzie, ubrani elegancko, niosący piękne koszyczki, dziwnie na mnie spoglądają. Chyba wybrałem nieodpowiednią porę ( samo południe, przed 12, kiedy dzwony biły). Później dowiedziałem się z TV, że należę do 10% Polaków, którzy nie "obchodzą Świąt". Dziwne uczucie. Na "deser" dostałem smsa z życzeniami o treści: "radosnych Świąt...". Wiadomość była od mojej dziewczyny, która zna moje zdanie na temat religii i Świąt. Można mnożyć przykłady w nieskończoność. Cóż. Trudno odnaleźć się w takim czasie. Wręcz nasuwa się myśl: "nie lepiej, tak jak większość, rzucić się w wir Świątecznej gorączki?". Pozdr.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Jacek Krysztofik (1390 punktów) | OSACZONY? | Wlazłeś między wrony... Jedną oznak dojrzałości jest dystans do opinii otoczenia. Osobiście lubię obnosić się ze swoim nonkonformizmem, lubię kiedy razi innych moje zachowanie, niezgodne z przyjętymi obyczajami, ale, przynajmniej moim zdaniem, nie odbiegające od tzw. "postawy moralnej  " Dla osłody proponuję lekturę "Tartuffe" Moliere'a. W Warszawie ostatnio jest wystawiany w teatrze (niestety, nie pamiętam, w którym). P.S. Jeśli chodzi o SMSy świąteczne... są dobrą formą nawiązania kontaktu. Można nawet stworzyć świecką kartkę wielkanocną (obrazek z Wyspy Wielkanocnej). P.P.S. Obrzędy wielkanocne pochodzą ze zwyczajów pogańskich, podobnie zresztą jak większość "tradycji chrześcijańskich." Choć ich data została ustalona według WYBRANYCH ewangelii. Pozdrawiam wiosennie.
Aby zrozumieć choć odrobinę z treści przekazywanej nam w ewangelii nie można do tego przykładać miary ludzkiego rozumu, jest on za bardzo ograniczony by pojąć boże sprawy. [ źródło]
|
|
 | | Cosmata (15 punktów) | Odp: OSACZONY? | "Jedną oznak dojrzałości jest dystans do opinii otoczenia. Osobiście lubię obnosić się ze swoim nonkonformizmem, lubię kiedy razi innych moje zachowanie, niezgodne z przyjętymi obyczajami, ale, przynajmniej moim zdaniem, nie odbiegające od tzw. "postawy moralnej"
Nie uważasz że pierwsze zdanie Twojej wypowiedzi niejako kłóci się z następnym? Albo dojrzałość albo "dziecinna" przyjemność z szokowania / zwracania na siebie uwagi. Być może Twoje intencje były inne ale tak to dla mnie zabrzmiało.
Ja tam święta staram się przetrwać. I udaje mi się to w miarę bezboleśnie. Choć dudniące transmisje mszy u sąsiadów, przyznaję, bywają BARDZO męczące.
www.cosmata.pl
|
|
|  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Nie uważasz że pierwsze zdanie Twojej wypowiedzi niejako kłóci się z następnym?Nie, mam świadomość, co się stanie. Mam świadomość reakcji otoczenia i z czego ona wynika, a jednak postępuję zgodnie z tym, co sam uważam za słuszne. > Albo dojrzałość albo "dziecinna" przyjemność z szokowania / zwracania na siebie uwagi. Być może Twoje intencje były inne ale tak to dla mnie zabrzmiało.Bawi mnie raczej ostry sprzeciw otoczenia wobec mojego postępowania czy postaw. Ja nie szokuję celowo. Po prostu - negatywna reakcja motłochu daje mi świadomość, że jestem inny. Niekoniecznie lepszy, ale taki jak ja siebie lubię, a nie taki, jakiego będzie akceptować otoczenie. Za Mickiewiczem: "nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba." > Ja tam święta staram się przetrwać. I udaje mi się to w miarę bezboleśnie. Choć dudniące transmisje mszy u sąsiadów, przyznaję, bywają BARDZO męczące.To twój wybór. Jeżeli wolisz się męczyć i ukrywać swoją odmienność, proszę bardzo. Ja jej nie ukrywam, choć też nie jest to łatwe. Wiem, że przez 90% społeczeństwa jestem postrzegany jako buntownik, ale to 90% nie zastanawia się nad swoimi czynami, tylko podąża za stadem. Ty jesteś owieczką, czarną owieczką. Ja będę wilkiem. Wrrr!
Aby zrozumieć choć odrobinę z treści przekazywanej nam w ewangelii nie można do tego przykładać miary ludzkiego rozumu, jest on za bardzo ograniczony by pojąć boże sprawy. [ źródło]
|
|
| |  | | kasper (153 punktów) | >Jeżeli wolisz się męczyć i ukrywać swoją odmienność, proszę bardzo. Ja jej nie ukrywam, choć też nie jest to łatwe.
Dzisiaj nie miałem odwagi. W taką pogodę perspektywa mokrego biegu mnie nie satysfakcjonowała. Tak się zastanawiam, jak starsi ludzie dotarli na poranną mszę?. To co wiem, "osoby z wiadrami" nie odpuszczają nikomu, a sygnały policji słyszałem, co kilka minut.
|
|
| |  | | Cosmata (15 punktów) |
Trochę sobie przeczysz: 1.twierdzisz, że nie chcesz celowo szokować, a równocześnie oczekujesz ostrej reakcji otoczenia, 2.mówisz o swoich zwyczajach i o sobie "niekoniecznie lepszy" równocześnie nazywając innych motłochem... Poniżej to Twoje słowa nieprawdaż?
"Bawi mnie raczej ostry sprzeciw otoczenia wobec mojego postępowania czy postaw. Ja nie szokuję celowo. Po prostu - negatywna reakcja motłochu daje mi świadomość, że jestem inny. Niekoniecznie lepszy, ale taki jak ja siebie lubię, a nie taki, jakiego będzie akceptować otoczenie."
Jako wegetarianka i "niewierząca" mam zdecydowanie odmienne zwyczaje niż większość ludzi jakich spotykam i wyobraź sobie, będąc w 100% sobą jakoś specjalnie ich nie szokuję. Nie chodzi bowiem o inność poglądów lecz o sposób przedstawiania tejże inności.
Wspomniałeś również, iż ostre reakcje innych Cię bawią. Nie rozumiem. To naprawdę taka świetna rozrywka?
www.cosmata.pl
|
|
| | |  | | Cosmata (15 punktów) | Post wyżej był oczywiście do Jacka, tylko źle dodałam  Przepraszam
www.cosmata.pl
|
|
| Nihilia (115 punktów) | Odp: OSACZONY |
> W sobotę, jak zawsze, wybrałem się na poranny jogging. W >pewnym momencie zauważyłem, że ludzie, ubrani elegancko, >niosący piękne koszyczki, dziwnie na mnie spoglądają. Chyba >wybrałem nieodpowiednią porę ( samo południe, przed 12, >kiedy dzwony biły).
Przeżyłam taką samą sytuację. Z perspektywy osoby trzeciej musiała śmiesznie wyglądać: masa dzieciaków w strojach quasi-komunijnych i poddenerwowane mamusie idą do kościoła, a ja jadyna biegnę (w stroju sportowym) w przeciwnym kierunku...
|
|
| Volrath (3440 punktów) | > Kiedy w piątek spytałem rodzinę co będziemy jedli na >obiad, ku mojemu zdziwieniu dowiedziałem się, że o mięsie >mogę zapomnieć.
Ta tradycja jest chyba mniej powszechna niż się uważa.
W piątek byłem najpierw u siebie w domu, gdzie mięso owszem było, bo choć reszta rodziny religijna, to nie aż tak bardzo, nie wszystkie tradycje kultywujemy.
Potem pojechałem do mojej dziewczyny, której rodzina jest dużo bardziej religijna. Bardzo dobrej pieczeni na kolację uraczyłem.
> W sobotę, jak zawsze, wybrałem się na poranny jogging. W >pewnym momencie zauważyłem, że ludzie, ubrani elegancko, >niosący piękne koszyczki, dziwnie na mnie spoglądają. Chyba >wybrałem nieodpowiednią porę ( samo południe, przed 12, >kiedy dzwony biły).
Pewnie się zdziwili, że biegasz i koszyczka brak... Jogging o tej porze w Wielki Piątek to nadal coś bardzo nietypowego, szczególnie dla osób starszych.
> Później dowiedziałem się z TV, że należę do 10% Polaków, >którzy nie "obchodzą Świąt". Dziwne uczucie.
Mi by było trudno określić, czy należę czy nie.
Niby większości tradycji nie spełniam, ale z drugiej strony część tak - wspólne śniadanie i obiad z rodziną, "stukanie" się jajkami... Nawet na prośbę wierzącej części rodziny byłem poświęcić palemkę z moim bratem i dziewczyną.
> Na "deser" dostałem smsa z życzeniami o treści: >"radosnych Świąt...". Wiadomość była od mojej dziewczyny, >która zna moje zdanie na temat religii i Świąt.
Ja dostałem sporo takich życzeń. Myślę, że to miłe, nawet jeśli się nie wierzy w religijną część.
> Cóż. Trudno odnaleźć się w takim czasie. Wręcz nasuwa się > myśl: "nie lepiej, tak jak większość, rzucić się w wir >Świątecznej gorączki?".
Gdybym był sam to tak sam dla siebie bym się nie "rzucał w wir", bo i po co - sensu nie widzę. Ale wspólne dłuższe spotkanie z rodziną, to i owszem, rzecz pozytywna moim zdaniem. Podobnie życzenia.
Podobnie nie wierzę w Świętego Mikołaja, ale tradycja dawania sobie prezentów pod koniec roku, w czasie przerwy świątecznej, mi się podoba.
|
|
| qazad | Opowiadasz o tym z takim przejęciem i zaskoczeniem, jakbyś przyjechał tu przynajmniej z Grenlandii lub z Księżyca i pierwszy raz się spotkał ze świętami.
|
|
| Cymer (497 punktów) | Jakież było zdziwienie większości znajomych, kiedy w "Wielką Sobotę", dzwoniąc z życzeniami, dowiadywali się że siedzę sobie najspokojniej w pracy na dwunastogodzinnym dyżurze  . "Ochom" i "achom" nie było końca
|
|
 | | kasper (153 punktów) | > Jakież było zdziwienie większości znajomych, kiedy w "Wielką Sobotę", dzwoniąc z życzeniami, dowiadywali się że siedzę sobie najspokojniej w pracy na dwunastogodzinnym dyżurze . "Ochom" i "achom" nie było końca  Mnie zdziwiło to, że Tesco było zamknięte w niedzielę i poniedziałek. Zwykle, jak dobrze pamiętam, to tylko skracali czas pracy (otwarcia). Muszę przyznać, że śmiesznie wyglądało oblężenie małego, osiedlowego marketu (monopol). Dosłownie: drzwi nie zamykały się. Ja miałem wolne, ale moi znajomi od rana, w poniedziałek, pracowali we wrocławskiej pizzeri.
|
|
|  | | Nihilia (115 punktów) | W mieście mojej babci wszystko było zamknięte. Oprócz knajpy :/, z której to co chwilę wychodzili panowie w nastroju mocno "wielkanocnym".
|
|
|  | | Cymer (497 punktów) | > Ja miałem wolne, ale moi znajomi od rana, w poniedziałek, pracowali we wrocławskiej pizzeri.Wielu moich znajomych z "Firmy" pracowało przez cały długi, wielkanocny weekend.
|
|
| Osieł (106 punktów) | > W sobotę, jak zawsze, wybrałem się na poranny jogging. W >pewnym momencie zauważyłem, że ludzie, ubrani elegancko, >niosący piękne koszyczki, dziwnie na mnie spoglądają. Chyba >wybrałem nieodpowiednią porę ( samo południe, przed 12, >kiedy dzwony biły).
Poranny? O 12? Chyba południowy! Wiem, wiem, sam w wolne dni też nie wstaję zbyt wcześnie...
> Na "deser" dostałem smsa z życzeniami o treści: >"radosnych Świąt...". Wiadomość była od mojej dziewczyny, >która zna moje zdanie na temat religii i Świąt. > Można mnożyć przykłady w nieskończoność. > Cóż. Trudno odnaleźć się w takim czasie. Wręcz nasuwa się > myśl: "nie lepiej, tak jak większość, rzucić się w wir >Świątecznej gorączki?".
No cóż, to jest przykład, jak bardzo praktyka chrześcijańska tkwi gdzieś w każdym z nas... Nawet niewierzącym wysyłamy życzenia pt. "wesołych świąt", skoro wiemy już, że są niewierzący, to wypadałoby albo milczeć albo wysłać po prostu życzenia "miłego wypoczynku". Prawda?
Swoją drogą, to naprawdę dziwne zobaczyć kogoś biegającego po mieście. Zamiast pobożnie do świątyni... Jest na co popatrzeć. (To jest jeden z powodów dla których nie lubię KRK!!!)
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|