Racjonalista - Strona głównaDo treści
Samotne macierzyństwo optymistycznie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
21-07-2014 22:49chętnie racjonalistka (29094 punktów)Samotne macierzyństwo optymistycznie
Ocena -4 na 8
Nie o ciężkiej doli samotnej matki napiszę, lecz o zjawisku odwrotnym, mianowicie że nieobecność ojca powiązana z alimentowaniem dzieci pozwala kobiecie więcej czasu poświęcić wychowaniu dzieci, wskutek czego zwykle są one bardziej zadbane, wykazują się większą ambicją i ogólnie lepszym przygotowaniem do życia, z naciskiem na dobre wykształcenie i wchodzenie w udane związki. Zasada działa nie tylko w odniesieniu do kobiet rozwiedzionych, ale i wdów z osieroconymi dziećmi. Wśród rodzin pełnych natomiast skuteczniejsze wychowawczo wydają się rodziny z dominującą żoną w widocznym stopniu spychającą męża na drugi, a słuszniej byłoby powiedzieć nawet dalszy plan.

Obserwowane przeze mnie zjawisko może mieć jedno z dwóch wyjaśnień, albo działa ambicja kobiet i zacięcie się w postawie "muszę, więc dam radę", albo zwyczajnie mężczyzna odbiera uwagę matki dzieciom, czyli poniekąd pasożytuje w rodzinie. Oczywiście nie twierdzę, że jest to żelazna reguła, ale z obserwacji zwłaszcza samotnych matek wnoszę, że coś jest na rzeczy.

"Nieradząca sobie samotna matka" - macie taki przypadek w swoim otoczeniu?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

mm34 (237 punktów)
Ciężką coś powiedzieć widocznie masz powody aby tak sądzić ale chyba trzeba by się podeprzeć jakimiś badaniami a nie wydajemisami. Rożnie to bywa w rodzinach ale facecie np. w moim otoczeniu bardzo chętnie zajmują sie dziecmi i czerpią z tego ogromną radość. Myślę że na tacierzyństwo przychodzi w pewnym momęcie czas i nie męczy. Ja wychodzę z założenia że najzdrowiej dla dzieci jest wtedy jak mają tate i mame. Może samotna mama ma więcej czasu dla dzieci ale siusiaka i jaj nie ma i nie zatąpi ojca w pewnych momentach. Możesz mieć najlesze chęci ale miłość taty to zupełnie inne łycha barszczu.
22-07-2014 08:50 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>chyba trzeba by się podeprzeć jakimiś badaniami
Nie natrafiłam na takie badania, może ich nie ma, kto wie, czy nie dlatego, że dotąd nikt takiej tezy nie postawił.

>Ja wychodzę z założenia że najzdrowiej dla dzieci jest wtedy jak mają tate i mame.
Właśnie takie twierdzenie może się okazać stereotypem wyrosłym na przestarzałych realiach. W czasach, gdy samotne macierzyństwo oznaczało drastycznie niższy standard życia pożytek płynący z obecności ojca miał konkretny wymiar, ale dzisiaj samotnym matkom głód nie zagląda w oczy i jawią się raczej jako kobiety wyzwolone, które potrafiły odrzucić nadmiernie je obciążający związek.
22-07-2014 10:24 
 Ocena 6 na 6
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>W czasach, gdy samotne macierzyństwo oznaczało drastycznie niższy standard życia pożytek płynący z obecności ojca miał konkretny wymiar,

Te czasy nie minęły, to jest teraźniejszość a nie przeszłość.

> ale dzisiaj samotnym matkom głód nie zagląda w oczy i jawią się raczej jako kobiety wyzwolone, które potrafiły odrzucić nadmiernie je obciążający związek.

Nie wiem czy Ci zazdroszczę czy współczuję, że całe życie nie wychylasz nosa z ciepłego, bezpiecznego grajdołka klasy średniej.

Chyba bardziej współczuję...

"We live in times of smart phones and stupid people"
22-07-2014 12:20 
 Ocena 2 na 2
kika (1657 punktów)
>>chyba trzeba by się podeprzeć jakimiś badaniami
>Nie natrafiłam na takie badania, może ich nie ma, kto wie, czy nie dlatego, że dotąd nikt takiej tezy nie postawił.>

Są takie badania.Trzeba szukać pod hasłem np."rodzina samotnej matki jako środowisko wychowawcze". To zakres pedagogiki i psychologii rozwojowej dzieci i młodzieży.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Są takie badania.Trzeba szukać pod hasłem np."rodzina samotnej matki jako środowisko wychowawcze".
Dzięki za wskazówkę, ale (chyba nie tylko ja) nie natrafiłam na interesujące konkrety.
23-07-2014 10:32 
 Ocena 2 na 2
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>chyba trzeba by się podeprzeć jakimiś badaniami
>Nie natrafiłam na takie badania...
....ale dzisiaj samotnym matkom głód nie zagląda w oczy i jawią się raczej jako kobiety wyzwolone, które potrafiły odrzucić nadmiernie je obciążający związek.

Tak. Nic dodać nic ująć.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>....ale dzisiaj samotnym matkom głód nie zagląda w oczy i jawią się raczej jako kobiety wyzwolone, które potrafiły odrzucić nadmiernie je obciążający związek.
>Tak. Nic dodać nic ująć.
Dziękuję.
i. o. (1269 punktów)
Wszelakie statystyki, jak już coś pokazują, to raczej, że najlepszy start w życiu daje kasa i niepracująca matka. A to, w jaki sposób ta kombinacja powstaje, ma marginalne znaczenie.
Jest zależność pomiędzy zamożnością rodziny a ocenami w szkole, późniejszym wykształceniem i wpadaniem w kłopoty typu konflikty z prawem, narkotyki, złe towarzystwo. Dzieci bogatych rodziców lepiej sobie radzą w szkole i późniejszym życiu. Jest hipoteza, że to bardziej od wykształcenia, które w krajach rozwiniętych jest skorelowane z lepszymi zarobkami, a nie od samych pieniędzy, zależy. I podobno jest też podobna korelacja jeśli chodzi o niepracujące matki. Podobno sama kasa i wykształcenie nie wystarczą, jak nie ma kto dziecka dopilnować. A naiwnością jest sądzić, że opiekunki i szkoła zastąpią w tej kwestii rodziców.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Wszelakie statystyki, jak już coś pokazują, to raczej, że najlepszy start w życiu daje kasa i niepracująca matka. A to, w jaki sposób ta kombinacja powstaje, ma marginalne znaczenie.
Na jakiej podstawie twierdzisz, że marginalne, czy nie dlatego po prostu, że nie robiono pod tym kątem żadnych badań?

>Dzieci bogatych rodziców lepiej sobie radzą
Nie wykluczałabym, że statystycznie matki alimentowanych dzieci dysponują większym funduszem dla siebie i dzieci, niż gdyby pozostały w związku, czego przy wspólnym budżecie doliczyć się niełatwo.
22-07-2014 09:20 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
>Nie wykluczałabym, że statystycznie matki alimentowanych dzieci dysponują większym funduszem dla siebie i dzieci, niż gdyby pozostały w związku, czego przy wspólnym budżecie doliczyć się niełatwo.

Dochód matki + dochód ojca - koszta utrzymania ojca < dochód matki + alimenty ?
Ile w Polsce wynosi średnia wysokość alimentów?
Jaka jest ich ściągalność?
22-07-2014 09:43 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Ile w Polsce wynosi średnia wysokość alimentów?
Chyba gdzieś około 350 - 400 zł, może trochę więcej na jedno dziecko. Zdarzają się oczywiście i takie czterocyfrowe kwoty, ale to wielka rzadkość.
finanse.wp(*)ze,wid,12310825,wiadomosc.html to tekst sprzed 4 lat. Niewiele się zmieniło, tylko suma nieznacznie wzrosła.
>Jaka jest ich ściągalność?
Marna. www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-alimentach.html To oczywiście dotyczy tylko alimentów wypłacanych z Funduszu Alimentacyjnego, stworzonego właśnie z myślą o tych nieściągalnych. W 2011 roku 87% alimenciarzy zalegało ze spłatami. Obecnie wcale nie jest lepiej.
22-07-2014 13:07 
 Ocena-1 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>87% alimenciarzy zalegało ze spłatami. Obecnie wcale nie jest lepiej.
A to dranie! Czyli w sumie dobrze, że chociaż się kobiety ich z domu pozbyły, bo jeśli mężczyźni nie płacą na własne dzieci mając sądowy w tej mierze nakaz, to tym bardziej musieli być ciężarem pozostając w związku i pod jednym dachem! A z tego logiczny wniosek, że nawet bez alimentów, samym rozstaniem matka materialnie polepszyła byt swoim dzieciom, teza moja broni się w tym miejscu.
22-07-2014 14:24 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>87% alimenciarzy zalegało ze spłatami. Obecnie wcale nie jest lepiej.
>A to dranie! Czyli w sumie dobrze, że chociaż się kobiety ich z domu pozbyły, bo jeśli mężczyźni nie płacą na własne dzieci mając sądowy w tej mierze nakaz, to tym bardziej musieli być ciężarem pozostając w związku i pod jednym dachem! A z tego logiczny wniosek, że nawet bez alimentów, samym rozstaniem matka materialnie polepszyła byt swoim dzieciom, teza moja broni się w tym miejscu.

Mimo wszystko jak na trolla jesteś za mało oryginalna, wiec stawiam na zwykłą głupotę i prymitywizm.

"We live in times of smart phones and stupid people"
22-07-2014 10:19 
 Ocena 12 na 12
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Nie wykluczałabym, że statystycznie matki alimentowanych dzieci dysponują większym funduszem dla siebie i dzieci, niż gdyby pozostały w związku, czego przy wspólnym budżecie doliczyć się niełatwo.
>Dochód matki + dochód ojca - koszta utrzymania ojca < dochód matki + alimenty ?
>Ile w Polsce wynosi średnia wysokość alimentów?

Na podstawie obserwacji (tak się zabawnie składa że zatrudniam dwie samotne matki i do tego wśród znajomych też jest kilka, trochę się przez lata nasłuchałam) alimenty to 400-600zł. Najniższa krajowa (1680) to bajka o żelaznym wilku.

>Jaka jest ich ściągalność?

Beznadziejna, najniższa w Unii.
Na bieżąco i zgodnie z umową/wyrokiem płaci niecałe 15% zobowiązanych.
Piętnaście procent.
Niecałe drugie tyle to alimenty, które da się ściągnąć przez komornika chociaż częściowo (i tu się liczy np. 35zł miesięcznie na zasądzone 400). Swoją drogą to jest najgłupsze co może być - nie dogadać się z matką tylko dać się windykować komornikowi. Komornik zabiera spory kawał z tych pieniędzy - nie wiem czy to na zasadzie "spale w kominku, byle ta suka nic nie dostała"?
Niemal 3/4 zobowiązanych uchyla się na tyle skutecznie, że komornik nie ma z czego ściągać.
Na dodatek tatusiowie mogą liczyć na solidarność np. pracodawców (oficjalnie 1/2 najniższego na pół etatu, reszta pod stołem itp).
I jeszcze zabawna sprawa - teoretycznie za uchylanie się od alimentów grozi nawet więzienie. Ale jak tatuś płaci chociaż symboliczne parę groszy, co najmniej raz na 3 miesiące, to ten przepis odpada.

Moja pracownica właśnie walczy o podniesie alimentów o 200zł, bo u dziecka zdiagnozowano atopowe zapalenie skóry i na same kosmetyki wydaje fortunę.
Ma spore szanse bo tatuś siedzi w Holandii i ma stałą pracę (i pobiera na dziecko zasiłek rodzinny) a tam sie nie patyczkują.
Na dodatek nie ma społecznego przyzwolenia na uchylanie się od łożenia na własne dzieci. Nie ma holenderskiego tłumaczenia słowa "alimenciara".
Sądy podchodzą bardziej "rozrzutnie" do alimentów z zagranicy. Ale i tak dziewczyna zbiera rachunki i paragony, zaświadczenia od lekarzy i robi spisy i zestawienia, żeby udowodnić że faktycznie dziecko potrzebuje specjalnych kosmetyków, o lekach nie mówiąc.

Jest jeszcze szczególna kategoria samotnych matek dzieci niepełnosprawnych.
To jest osobna historia o tym, jak słaba płeć zaciska zęby i przenosi góry a ta silna "nie może znieść takiego obciążenia emocjonalnego" i daje nogę. Ściągalność alimentów podobno jeszcze gorsza, bo przecież "ona dostaje zasiłki na tego dzieciaka".

Ale oczywiście raz czy drugi Fakt opisze, jak to jedna pani celebrytka dostaje 20tys alimentów miesięcznie i te parę milionów kobiet żyjących na granicy ubóstwa (a często pod nią) od razu staje się pijawkami, co wszystko wydają na kiecki i perfumy.

Statystycznie samotne matki są najuboższą grupą społeczną w Polsce.

Samotne macierzyństwo optymistycznie?
Trzeba nie mieć źdźbła orientacji w polskiej rzeczywistości.

ps. Tak, znam tez jedną panią prezes, która jest samotną matką z wyboru, świetnie zarabia, stać ja na opiekunki, prywatne przedszkole i wakacje z dzieckiem na Malediwach. Błąd statystyczny.
Znam też patchworkowa rodzinę, gdzie byli mężowie i żony opiekują się na zamianę dziećmi swoimi i tymi z innych związków, nie patrzą które czyje, ale to trochę taka komuna hipisów, artyści. Drugi błąd statystyczny.


"We live in times of smart phones and stupid people"
22-07-2014 10:33 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
Sądzę, że Chętnie_racjonalistka powinna zweryfikować swoje poglądy. Mnie przekonałaś, że się nie myliłem

Pozdrawiam
22-07-2014 11:05 
 Ocena 6 na 6
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Sądzę, że Chętnie_racjonalistka powinna zweryfikować swoje poglądy. Mnie przekonałaś, że się nie myliłem

Cieszę się, bo chociaż nie jestem ani matką ani samotna, to szlag mnie trafia jak słyszę te opowieści, jak to fajnie jest samotnym matkom.

Z powodu (a może "dzięki") mojej pracy stykam się z rożnymi ludźmi z rożnych środowisk i czasem zupełnie niespodziewanie trafiam na rożne ludzkie nieszczęścia.
To daje niezłą perspektywę. I efekt Polyanny, czego trochę mi wstyd.

Fajnie jest małej, niereprezentatywnej grupce samotnych matek z, nie ukrywajmy, wyższych sfer.
Większość to wiecznie zabiegane, zapracowane i zafrasowane kobiety nieustannie walczące o lepszy byt dla swoich dzieci.
Dzieci które, sądząc po klimacie społecznym, wzięły się z wiatropylności albo są efektem gwałtów kobiet na mężczyznach.


"We live in times of smart phones and stupid people"
22-07-2014 12:57 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Fajnie jest małej, niereprezentatywnej grupce samotnych matek z, nie ukrywajmy, wyższych sfer.
>Większość to wiecznie zabiegane, zapracowane i zafrasowane kobiety nieustannie walczące o lepszy byt dla swoich dzieci.
Chodzi mi o efekty wychowawcze głównie, to zabieganie i frasunki chyba dobre rezultaty przynosi, no bo czemu miałyby być one złe?
22-07-2014 12:49 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Sądzę, że Chętnie_racjonalistka powinna
A ja sądzę, że powinieneś skupić się na meritum.
22-07-2014 12:19 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Statystycznie samotne matki są najuboższą grupą społeczną w Polsce.
No, ale jak sama wiesz, statystyki nie zawsze odzwierciedlają stan faktyczny.

Mnie się nie udało poznać statystyk na ten temat, ale podane przez Ciebie przypadki wskazują na dość dobrą kondycję samotnych matek: jedna wydaje fortunę na jakieś maści, widać fortuną dysponuje, druga wywalcza wyższe alimenty od dobrze sytuowanego ojca, o trzeciej już sama piszesz, że ma się nieźle...

>Ale oczywiście raz czy drugi Fakt opisze
Ale kto (no, prócz Ciebie ) czyta "Fakt"?
22-07-2014 14:20 
 Ocena 6 na 6
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Statystycznie samotne matki są najuboższą grupą społeczną w Polsce.
>No, ale jak sama wiesz, statystyki nie zawsze odzwierciedlają stan faktyczny.
>Mnie się nie udało poznać statystyk na ten temat, ale podane przez Ciebie przypadki wskazują na dość dobrą kondycję samotnych matek: jedna wydaje fortunę na jakieś maści,

Serdecznie Ci życzę atopowego zapalenia skóry.
Należysz do osób, których nic poza własnym doświadczeniem nie interesuje.
Życzę Ci zatem wielu radosnych doświadczeń chorób autoimmunologicznych.

> widać fortuną dysponuje,
Dla niektórych 200 zł to fortuna.

> druga wywalcza wyższe alimenty od dobrze sytuowanego ojca,
> o trzeciej już sama piszesz, że ma się nieźle...

A to już jest analfabetyzm funkcjonalny - niezdolność do zrozumienia jednego zdania.

>>Ale oczywiście raz czy drugi Fakt opisze
>Ale kto (no, prócz Ciebie ) czyta "Fakt"?

Jak to, kto czyta - ponad pół miliona osób dziennie. To można znaleźć w internecie w 5 sekund, nie musiałaś mnie pytać

ps. Sarkazm to umiejętność robieni durnia z innych, a nie z siebie. Ale trenuj dalej, może kiedyś Ci się uda.

ps.2. Wiem że zaraz odpiszesz, że mówię o sobie a nie o Tobie, że to taka moja projekcja itp.
Jesteś przewidywalna do znudzenia. Tę tanią erystykę przerabiałam niemal 20 lat temu, takie typki już wtedy grasowały po internecie. Jesteście jak klony, zero oryginalności.

A, będzie coś o moich frustracjach? Please, please, niech będzie też o frustracjach!!! To takie uroczo wtórne!

"We live in times of smart phones and stupid people"
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Dochód matki + dochód ojca - koszta utrzymania ojca < dochód matki + alimenty ?
Rzeczywistość najczęściej jest bardziej złożona od tego równania, a "koszta utrzymania ojca" to niewymierny składnik.
22-07-2014 12:33 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
>>Dochód matki + dochód ojca - koszta utrzymania ojca < dochód matki + alimenty ?
>Rzeczywistość najczęściej jest bardziej złożona od tego równania, a "koszta utrzymania ojca" to niewymierny składnik.

To równanie wynika z Twojego zagajenia wątku....
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>To równanie wynika z Twojego zagajenia wątku....
Gdyby to była prawda, negując Twoje równanie, zaprzeczyłabym sama sobie, zatem wykaż gdzie jest sprzeczność w moich twierdzeniach.
22-07-2014 13:01 
 Ocena 4 na 4
szarley (54906 punktów)
>>To równanie wynika z Twojego zagajenia wątku....
>Gdyby to była prawda, negując Twoje równanie, zaprzeczyłabym sama sobie, zatem wykaż gdzie jest sprzeczność w moich twierdzeniach.

Nie widzę sprzeczności tylko zwyczajny brak prawidłowego oglądu sytuacji

Poczytaj wypowiedzi Maddy.

Zapewne zdarzają się kobiety, które otrzymały/otrzymują od ojców dzieci sowite alimenta, ale jest to promil promila. Większość samotnych matek dostaje kilka stówek, które przesyła im... komornik po ciężkich bojach, a niektóre jeszcze są zwalaniane z pracy, bo "dzieci będą chorowały...."

Ja czasem przebywam poza domem nawet kilka miesięcy i choć moje dzieci dzięki temu niedostatków nigdy znosić nie musiały, to zawsze zostawała wątpliwość czy żona sobie sama daje radę. Na szczęście to zaradna kobieta, a całą rodzinę ma po sąsiedzku.
22-07-2014 14:33 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>To równanie wynika z Twojego zagajenia wątku....
>>Gdyby to była prawda, negując Twoje równanie, zaprzeczyłabym sama sobie, zatem wykaż gdzie jest sprzeczność w moich twierdzeniach.
>Nie widzę sprzeczności tylko zwyczajny brak prawidłowego oglądu sytuacji

Racja - te twierdzenia nie są oparte jakimikolwiek dowodami.
Ale nie ma w nich sprzeczności. To dowód na to, że można wyprodukować wewnętrznie spójne bzdury.
W końcu nawet demonologia jest spójna i logiczna.

Jak się nie ma dowodów na poparcie swoich tez, to się macha dookoła "brakiem sprzeczności", może ktoś się da nabrać.

"We live in times of smart phones and stupid people"
28-07-2014 12:49 
 Ocena-1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>negując Twoje równanie, zaprzeczyłabym sama sobie, zatem wykaż gdzie jest sprzeczność w moich twierdzeniach.
>Nie widzę sprzeczności
Podobnie jak ja.

>Poczytaj wypowiedzi Maddy.
Poczytaj wypowiedzi Burnhamai jego rozmówczyni i.o.

>Większość samotnych matek dostaje kilka stówek
Większość matek niesamotnych dysponuje podobnym budżetem, ponieważ wysokość alimentów jest nade wszystko pochodną zarobków alimentującego.
22-07-2014 10:42 
 Ocena 8 na 8
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Nie wykluczałabym, że statystycznie matki alimentowanych dzieci dysponują większym funduszem dla siebie i dzieci, niż gdyby pozostały w związku, czego przy wspólnym budżecie doliczyć się niełatwo.

Małżeństwo z dziećmi zajmuje jedno mieszkanie, samotna matka plus ojciec żyjący osobno to dwa mieszkania, dwa rachunki za prąd, wodę, ogrzewanie.
Gotowanie dla 3-4 osób wychodzi taniej na porcję niż gotowanie dla jednej. Podobnie pranie.

Skąd tam się mają brać dodatkowe wolne środki?

Wiesz coś o czym nie wiedzą setki tysięcy kobiet w Polsce?


"We live in times of smart phones and stupid people"
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Małżeństwo z dziećmi zajmuje jedno mieszkanie, samotna matka plus ojciec żyjący osobno to dwa mieszkania
Niekoniecznie ojciec żyje sam, znani mi rozwiedzeni są nowozwiązani.
22-07-2014 14:00 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Małżeństwo z dziećmi zajmuje jedno mieszkanie, samotna matka plus ojciec żyjący osobno to dwa mieszkania
>Niekoniecznie ojciec żyje sam, znani mi rozwiedzeni są nowozwiązani.

Tak, ja znam takich co mają nawet nowe rodziny i nowe dzieci, i dlatego nie płacą na "stare". Nową rodzinę trzeba wszak utrzymać.

Znam też takiego, co nie ma na alimenty, bo w ramach kryzysu wieku średnie znalazł sobie nowy model, wymagający finansowo dużo bardziej niż była żona i dwoje dzieci.

I te dwa modele są dużo bardziej popularne, sądząc po fakcie, że ponad 3/4 byłych mężów nie płaci na swoje "byłe" dzieci.

Jakie większe pieniądze ma do dyspozycji samotna matka, która ma zasądzone alimenty ale nie dostaje ani grosza?
Wyrokiem sądu za czynsz raczej nie zapłaci.

Twoja teoria odnosi się do mniej niż 15% samotnych matek. Pewnie w rzeczywistości to jest jakieś 1-2%, błąd statystyczny, bo nawet ci co płaca alimenty z reguły płacą śmieszne kwoty, bo takie zasądzają sądy.
osoby które mogą siebie i dzieci swobodnie utrzymać z alimentów to jest błąd statystyczny tego błędu.


"We live in times of smart phones and stupid people"
23-07-2014 10:05 
 Ocena 5 na 5
Polspat (303 punktów)
>Dzieci bogatych rodziców lepiej sobie radzą w szkole i późniejszym życiu.

Te dzieci bogatych rodziców postawione w sytuacji osób mniej zamożnych nie radzą sobie wcale.
Prawie każdy sobie poradzi mając na zapleczu bogatego tatusia, który w razie potrzeby sypnie kasą.
23-07-2014 15:26 
 Ocena 2 na 2
i. o. (1269 punktów)
>>Dzieci bogatych rodziców lepiej sobie radzą w szkole i późniejszym życiu.
>Te dzieci bogatych rodziców postawione w sytuacji osób mniej zamożnych nie radzą sobie wcale.
>Prawie każdy sobie poradzi mając na zapleczu bogatego tatusia, który w razie potrzeby sypnie kasą.

To chodzi o bogactwo w sensie, że nie bieda. Dzieciaki z klasy średniej, albo chociaż pretendującej do średniej, w przeciwieństwie do dzieciaków z klas niższych, chodzą do lepszych szkół, mieszkają w lepszych dzielnicach, popołudnia spędzają na zajęciach pozalekcyjnych a nie na włóczeniu się po ulicy, jak sobie nie radzą stać je na korepetycje, często mają niepracujące matki, które je doglądają, a jak pracujące, to kogoś profesjonalnego do opieki, w przeciwieństwie do dzieci biedniejszych, które są zostawiane same sobie, bo trudno liczyć na profesjonalne wsparcie jakiejś najtańszej dziewczyny do dziecka, albo świetlicy środowiskowej. Poza tym całkiem inne środowisko swoiste je kształtuje. Wszyscy w okolicy sami na siebie zarabiają, są wykształceni, chodzą do pracy, startują do dobrych szkół, na dobre uczelnie, nie mają konfliktów z prawem, itp.
Pan Cogito (182 punktów)
>"Nieradząca sobie samotna matka" - macie taki przypadek w swoim otoczeniu?

Moja matka przez 10 lat zajmowała się mną i moim bratem bo ojciec pracował za granicą ale nie do końca mogę nazwać ją samotną gdyż ojciec nie zostawił nas tylko pojechał tam pracować i przyjeżdżał do polski co weekend, ale matka musiała się nami jednak sama zajmować mając pieniądze ojca i pracując sobie tylko na pół etatu, ale mając jednak środki nie radziła sobie tak dobrze jak to opisujesz w swoim wątku, wręcz młodszy brat, który był od początku wychowywany tylko przez matkę jakoś sprawiał dużo więcej problemów niż ja, będąc wychowywany wcześniej z ojcem. Mogę się oprzeć jedynie na swoim przykładzie ale bazując na tych doświadczeniach uważam, że lepiej się chyba sprawdza standardowy model rodziny.

Sapere Aude
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>"Nieradząca sobie samotna matka" - macie taki przypadek w swoim otoczeniu?

Co to znaczy "nie radząca sobie"? W czym?

"We live in times of smart phones and stupid people"
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>"Nieradząca sobie samotna matka" - macie taki przypadek w swoim otoczeniu?
>Co to znaczy "nie radząca sobie"? W czym?
Z wyzwaniami jakie przed matką stawie życie.
bass (4786 punktów)
(zablokowany)
1. Samotny rodzic (matka lub ojciec) jest w stanie prawidłowo wychować dziecko.

2. Nieobecność patologicznego, toksycznego rodzica daje lepsze szanse samotnej matce (ojcu) na wychowywanie dzieci, nawet w sytuacji braku wsparcia alimentacyjnego, niż trauma wspólnoty patologicznej.

3. Obecność dwojga rodziców (pozytywnych) jest bezdyskusyjnie najlepszą opcją, nawet pomijając względy materialne. Obecność w życiu dziecka kobiety-mężczyzny (jako przedstawicieli płci) jest na pewnych etapach rozwoju, jeśli nawet nie niezbędna, to bardzo pożądana do prawidłowego rozwoju psychiki.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>3. Obecność dwojga rodziców (pozytywnych) jest bezdyskusyjnie najlepszą opcją
Na forum dyskusyjnym nie ma miejsca na "bezdyskusyjne" twierdzenia, ja powołałam choć własne obserwacje z życia i na ich podstawie postawiłam tezę, by ją obalić proszę przynajmniej przeciwstawić własne obserwacje. Będzie to tylko anegdota, ale przeciw mojej anegdocie, więc będę musiała coś z tym "argumentem" zrobić, to tyle mojej dyskusji w sprawie "bezdyskusyjnych opcji".

>Obecność w życiu dziecka kobiety-mężczyzny (jako przedstawicieli płci) jest na pewnych etapach rozwoju, jeśli nawet nie niezbędna, to bardzo pożądana do prawidłowego rozwoju psychiki.
Tak myślimy, ale może to tylko stereotyp? Zwierzęta np. mają tu różne rozwiązania, więc sama zasada na pewno nie jest uniwersalna.
22-07-2014 14:01 
 Ocena 3 na 3
bass (4786 punktów)
(zablokowany)
Pewne stwierdzenia mają naturę aksjomatów, są bezdyskusyjne.

Pewnie, zawsze można stwierdzić "A ja myslę inaczej i co mi zrobisz?"

Zjechanie z samotnych rodziców (bo chyba niekoniecznie - matek?) na zwierzęta, to dosyć marna argumentacja. A wyniki badań psychologii wychowania, to zupełnie coś innego, niż stereotypy.
22-07-2014 14:03 
 Ocena 3 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>3. Obecność dwojga rodziców (pozytywnych) jest bezdyskusyjnie najlepszą opcją
>Na forum dyskusyjnym nie ma miejsca na "bezdyskusyjne" twierdzenia, ja powołałam choć własne obserwacje z życia

Jak an razie widzimy, że są ona marniutkie.
Cały czas trwasz w przekonaniu, że samotne matki w Polsce opływają w luksusy i nie muszą pracować, bo utrzymują je byli mężowie. A rozwód to pewna droga do wzbogacenia się.

To tak idiotyczne, że nawet zabawne.
Ktoś się naoglądał za dużo Dynastii a za mało wychodził w dzieciństwie na podwórko.

"We live in times of smart phones and stupid people"
qerfy (677 punktów)
Niestety nie odwołałaś się do żadnych badań, więc trudno byłoby podważać twoją subiektywną ocenę. Istnieją takie, które wskazują, że jest dokładnie odwrotnie, to znaczy wychowywanie się bez ojca wiąże się z szeregiem negatywnych konsekwencji dla dziecka odkrywcy.p(*)domosc.html?smg4sticaid=61320e

"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
22-07-2014 16:06 
 Ocena 1 na 1
bass (4786 punktów)
(zablokowany)
Odnosząc się do zalinkowanego artykułu.
Laboratoryjne badania Kanadyjczyków jedynie potwierdzają wyniki badań gender, jakie od wielu lat prowadzą ośrodki nauk psychologicznych. To nie są jakieś nowe odkrycia, to sa rzeczy od dawna znane i opisane. Zebrane dane są na tyle obszerne i wielokrotnie sprawdzone, że jakieś rewolucyjne zmiany w tej dziedzinie są bardzo mało prawdopodobne.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Odnosząc się do zalinkowanego artykułu.
>...To nie są jakieś nowe odkrycia, to sa rzeczy od dawna znane i opisane.
Tytuł artykułu to "Wychowywanie bez ojca zakłóca rozwój mózgu" i mowa w nim o badaniach prowadzonych na myszach, ale przecież gdyby człowiek pasował do mysiego modelu obserwowanie myszy byłoby zbędne.
Polspat (303 punktów)
>nieobecność
>ojca powiązana z alimentowaniem dzieci pozwala kobiecie więcej czasu poświęcić wychowaniu dzieci,
>wskutek czego zwykle są one bardziej zadbane, wykazują się większą ambicją i ogólnie lepszym
>przygotowaniem do życia, z naciskiem na dobre wykształcenie i wchodzenie w udane związki.

Zupełnie się z tym nie zgadzam dlatego, że pisząc ten post przeczysz sama sobie. Nie można dziecku poświęcać więcej czasu wchodząc w udany związek z innym mężczyzną. Jeżeli taki związek jest udany to jednoznacznie jest także trwały. Jeżeli jest trwały to matka nie wychowuje dziecka samotnie.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>nieobecność
>>ojca powiązana z alimentowaniem dzieci pozwala kobiecie więcej czasu poświęcić wychowaniu dzieci,
>>wskutek czego zwykle są one bardziej zadbane, wykazują się większą ambicją i ogólnie lepszym
>>przygotowaniem do życia, z naciskiem na dobre wykształcenie i wchodzenie w udane związki.
>Zupełnie się z tym nie zgadzam dlatego, że pisząc ten post przeczysz sama sobie. Nie można dziecku poświęcać więcej czasu wchodząc w udany związek
"Udany związek" o którym piszę dotyczy przecież nie matek, lecz dzieci.
Burnham (1149 punktów)
Rozbite rodziny i półsieroty to bardzo poważny problem społeczny, który w Polsce jeszcze nie jest zauważalny bo jak wszystko z zachodu do Polski dochodzi z opóźnieniem. Najbardziej to widać w USA i Wielkiej Brytanii. Jest cała masa raportów, statystyk, opinii z których jednoznacznie wynika, że półsieroty gorzej radzą sobie w szkole bowiem brakuje im emocjonalno-psychologicznej opieki i wzorców jednego z rodziców - najczęściej ojców. Dzieci z rozbitych domów częściej mają problemy z przystosowaniem się do życia w społeczeństwie. Sami zaś rodzice, zarówno matka jak i ojciec dziecka, żyją materialnie gorzej co jest tłumaczone tym, że ojciec już nie ma bodźca by pracować na "rodzinę", której nie ma i najczęściej robi wszystko co w jego mocy zaniżać alimenty lub unikać w ogóle tej płatności. Natomiast samotne matki de facto otrzymują mniej z alimentów aniżeli otrzymywałyby żyjąc wspólnie z ojcem dziecka w jednym gospodarstwie domowym. I nie ma w tym nic dziwnego bowiem dwie strony stają się wrogami, stają po przeciwnych stronach barykady i bronią się jedno przed drugim ze szkodą dla nich samych oraz dziecka. Tutaj nie ma żadnej dyskusji, że najważniejszym i najlepszym środowiskiem w którym wychowuje się dziecko powinna być rodzina. Fakt, że dzisiaj rodzina przechodzi duży kryzys powoduje, że instytucje starają się naprawiać to czego "dom rodzinny" dziecku nie dał. A wiadomo, że nikt tak dobrze nie zajmie się dzieckiem jak osoba, która to dziecka kocha.

Jest taka autentyczna scena ze sierocińca, gdzie jednego wieczora jedno z sierot usypianie przez opiekunkę zapytało "czy Ty mnie kochasz ?". Odpowiedź padła "oczywiście, że tak bowiem kocham wszystkie dzieci". Na co dziecko odpowiedziało - "a ja bym chciał byś kochała tylko mnie". Smutna scena, ale tak to wygląda. Jeżeli rodzina się rozpada to choć instytucja wychowawcza będzie robić wiele by wynagrodzić dziecku brak rodziców to jednak nie jest w stanie zrobić tego tak dobrze jak kochający rodzic.

Półsieroty mają problem i tego nie da się zakwestionować. Można dziecko w pojedynkę wychować poprawnie, ale zawsze będzie czegoś brakować z tego prostego powodu, że dwoje ludzi kochających dziecko i wspólnie pracujących w jednym celu jest bardziej wydajnych od jednego tylko rodzica. Poza tym już Erich Fromm, czyli w czasach gdy świadomość jak ważny jest okres dojrzewania dzieci nie była jeszcze tak rozwinięta jak dzisiaj, twierdził, że do prawidłowego rozwoju dziecka potrzebna jest matka i ojciec bowiem oboje posługują się różnymi modelami miłości i jako tacy się w tym uzupełniają. Miłość matki jest bezwarunkowa, natomiast miłość ojca warunkowa - jest bardziej prospołeczna bowiem oceniana pod kątem zachowania potomka i reguł jakie sobie potomek przyswaja. To czego matka nie zrobi dla dziecka to zrobi to ojciec i vice versa. Tyle teorii, a praktykę mamy za oknami.

Samotne matki nie mają fajnego losu bowiem oprócz stresu i samodzielnego dźwigania tego brzemienia również gorzej im się żyje materialnie. Z reguły winią za ten swój marny los byłych partnerów. Nie ma jednej odpowiedzi kogo winić za ten stan bo jest różnie. I prawda jest taka, że żadne alimenty i wyroki sądowe tego nie zmienią bo życie to każdy powinien sobie potrafić ułożyć sam albo wspólnie - sąd za nikogo życia nie ułoży. Pretensje do wymiaru sprawiedliwości, że ktoś chciałby mieć lepsze życie to dziecinada i coraz bardziej wyraźna cecha ludzi zachodu.

national.d(*)ow-live-without-their-dad.html
www.washin(*)holds-across-america/?page=all
www.dailym(*)ely-grow-angry-turn-drugs.html

Od groma tego jest. To zjawisko jest obecnie bardziej alarmujące na zachodnie aniżeli jeszcze u nas w Polsce. Ale to się będzie nasilać.
23-07-2014 17:32 
 Ocena 4 na 4
i. o. (1269 punktów)
Ten problem samotnych matek, rozbija się niemal wyłącznie o pieniądze. Samotne macierzyństwo równa się bieda, w większości przypadków. Przecież w momencie jak ojciec jest nieobecny, bo pracuje, ale pieniądze daje, albo nie żyje i zostawił po sobie jakiś majątek, bądź dzieci rentę po nim otrzymują, wtedy zdecydowanie rzadziej popadają w patologię i nie stanowią problemu społecznego. Nawet dzieci, których ojcowie się nimi nie interesują, ale płacą odpowiednio wysokie alimenty, też rzadko kiedy stanowią problem społeczny.

I nie można zapominać o pewnej mocno niepoprawnej politycznie kwestii, o której bardzo rzadko media wspominają, mianowicie o tym, że większość tych samotnych matek, które popadły w biedę, cierpi na różny stopień niepełnosprawności intelektualnej, albo jakieś zaburzenia psychiczne. I to te przypadłości, a nie skromny budżet, powodują, że nie radzą sobie z macierzyńskimi obowiązkami, zarządzaniem pieniędzmi, antykoncepcją, ani nie są w stanie żadnego związku utrzymać, o znalezieniu odpowiedzialnego i sensownego partnera, nie wspominając.
W dzisiejszych czasach bardzo rzadko orzeka się coś takiego jak upośledzenie umysłowe, bo skoro te osoby przy wsparciu opieki społecznej jakoś sobie radzą, to nie można ich stygmatyzować. O odbieraniu im dzieci, obowiązkowej sterylizacji czy antykoncepcji to już w ogóle mowy nie ma. Coś co jeszcze przed wojną funkcjonowało jako ociężałość umysłowa, czyli zatrzymanie się w rozwoju na poziomie 13-15latka, obecnie nie funkcjonuje. Takie osoby uważa się, za całkiem normalne, chociaż od gimnazjalisty nikt nie wymaga zdolności do samodzielnego życia i brania odpowiedzialności za innych. Praw rodzicielskich też nikt by mu nie dał. A tutaj dzieci mają osoby, które są 10-latkami w ciele dorosłych kobiet, albo i mniej niż 10-latkami.

Potem co najwyżej ktoś się dziwi jak to możliwe, że są całe amerykańskie dzielnice, gdzie największym problemem społecznym jest brak pieluch. Wini się za to system, niskie zasiłki, wszystko, tylko nie to, że tamtejsze matki nie potrafią wygospodarować 80$ z miesięcznego budżetu, na pieluchy. Te 80$ to 6% najniższej pensji, czyli wcale nie tak dużo. Nawet zasiłki nie są jakoś znacznie mniejsze od minimalnych zarobków, więc też powinny na pieluchy wystarczać. Bo tylko te pieluchy nie są im dawane w naturze, resztę jako osoby o najniższych dochodach otrzymują za darmo, albo niemal za darmo. Na jedzenie mają bony żywnościowe, socjalne mieszkania za darmo albo niemal za darmo, nawet ubrania i środki czystości mają za darmo od różnych instytucji. Opiekę zdrowotną i leki też mają za darmo. Czyli podstawowe środki do życia mają zapewnione, zasiłek, czy zarobki są de facto na gadżety. No to chyba trzeba mieć umysł 10-latka, żeby wydać lekką ręką wszystko na pierdółki, nie myśląc, że lada dzień potrzebne będą pieniądze na ważną rzecz, albo żeby sobie nie kupić od razu zapasu pieluch, czy zaraz po wypłacie nie odłożyć tych 80$. Zwłaszcza, że w ramach opieki społecznej na pewno mają też porady dotyczące zarządzania domowym budżetem.
wiadomosci(*)m-amerykanskich-rodzicow/vr0zp
23-07-2014 18:21 
 Ocena 1 na 1
Burnham (1149 punktów)
Nie wiem czy zdecydowanie to poprawia sytuację, ale z całą pewnością wystarczające fundusze materialne nie przeszkadzają. Nie wierzę w pieniądze jako magiczny środek na wychowanie dziecka. Wszystko można zamienić na pieniądze, ale odwrotna zależność już nie zachodzi.

>I nie można zapominać o tym, że większość samotnych matek, które popadły w biedę, cierpi na różny stopień niepełnosprawności intelektualnej, albo jakieś zaburzenia psychiczne.

Media o tym nie mówią, ale seksuolodzy i inni ludzie bliżej znający sprawę (w tym sądy) mają tego świadomość. Poza tym to nie chodzi o biedę, a o co innego. Samotne matki nie radzą sobie psychicznie z obrazem przyszłości bowiem przeraża ich wizja, że już zawsze same będą łożyć na dziecko bo były partner o tyle da na dziecko o ile sąd go do tego przymusi. Taka wizja je przeraża i z reguły sobie z tym nie radzą i dlatego walczą o jak najwyższe alimenty. Do tego dochodzi lęk że już nigdy nie znajdą partnera i zostaną same. Natomiast dziecko jak uzyska niezależność to może być z kolei pozwane przez ojca na alimenty. To jest przerażająca perspektywa i bardzo często samotne matki ta sytuacja wyniszcza emocjonalnie i psychicznie.

Samotne macierzyństwo to już nie jest eksperyment, a bardzo problematyczne zjawisko, które najlepiej opisują obserwatorzy na zachodzie bowiem tam to urosło do rozmiarów epidemii. Cierpią wszyscy - ojciec, matka i dziecko. Z tym się łączy bardzo wiele bólu i obrazki o uśmiechniętych samotnych matkach, które jak gdyby nigdy nic wychowują swoją pociechę na geniusza służą tylko jako środek przeciwbólowy dla określonego grona odbiorców.

>Coś co jeszcze przed wojną funkcjonowało jako ociężałość umysłowa, czyli zatrzymanie się w rozwoju na poziomie 13-15latka, obecnie nie funkcjonuje. Praw rodzicielskich też nikt by mu nie dał.

To jest niestety prawda. Nie wiadomo co z tym zrobić bowiem to już nie jest problem prawny, a społeczny. W sądzie życia się nie wygra. A dzisiaj jest bardzo wielu ludzi, szczególnie samotnych matek, które idą do sądu po sprawiedliwość życiową. No a przecież jeżeli ktoś sam sobie nie ułoży życia to żaden sąd za nas tego nie zrobi.
23-07-2014 20:21 
 Ocena 2 na 2
i. o. (1269 punktów)
Powiedziałabym inaczej. Pieniądze może nie są warunkiem wystarczającym, ale koniecznym, żeby zapewnić potomstwu jako taki start w życiu. A problemem samotnych matek jest przede wszystkim ta niepełnosprawność, bo one nie są zostawione same sobie bez środków do życia. To nie średniowiecze. Jak nie mają alimentów, to mają zasiłki, mają też możliwość podjęcia pracy zarobkowej, może za minimalne stawki, ale zawsze. Zwłaszcza w krajach rozwiniętych, gdzie nie ma problemu ani z bezrobociem ani ze zorganizowaniem opieki nad dziećmi. Nie ma problemu z antykoncepcją, aborcją ani oddawaniem dzieci do adopcji. Do tego relacje zarobków do cen najpotrzebniejszych produktów i usług są takie, że nie powinno być problemów ze posiadaniem środków do życia. Do tego nie ma problemu z podnoszeniem kwalifikacji, jest mnóstwo darmowych kursów, szkoleń, nawet szkoły można pokończyć. Płace minimalne są na samym początku kariery zawodowej, jak ktoś się przykłada do swoich obowiązków, to szybko awansuje i dostaje podwyżki, nawet jak to jest prosta praca fizyczna. Z jakiegoś powodu drzwiami i oknami emigranci tam się pchają. I cała ich masa nie ma problemu z tym, żeby się tam urządzić, znaleźć pracę, podnieść kwalifikacje, nauczyć języka, nawet jak mają dzieci w pakiecie.

Natomiast to wszystko jest nie do przeskoczenia jak jest się mentalnie 10-latkiem. Wymagania, którym nie jest się w stanie sprostać muszą człowieka wpędzić w lęki, nerwice, depresje, czy w końcowym etapie alkohol i narkotyki. I jeszcze się błędne koło robi, bo im mniejszym budżetem się dysponuje, tym potrzebna jest większa sprawność intelektualna, żeby nim sprawnie zarządzać. A im się ma mniejszą sprawność intelektualną tym się mniej zarabia.
Potrzebne by było systemowe rozwiązanie problemu, ale jak widać, nikomu specjalnie na tym nie zależy.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Można dziecko w pojedynkę wychować poprawnie, ale zawsze będzie czegoś brakować z tego prostego powodu, że dwoje ludzi kochających dziecko i wspólnie pracujących w jednym celu jest bardziej wydajnych od jednego tylko rodzica.
Ale jakiego "czegoś" będzie brakować, to metafizyka. Ojciec udzielający się w weekendy FAKTYCZNIE poświęca czas dziecku, ten domowy tata ma często mniej czasu, bo "przecież jest". A co do wydajności zarobkowej, to alimenty mogą i dosyć często ustawiają matkę w korzystniejszej sytuacji finansowej.

>Erich Fromm, czyli w czasach gdy świadomość jak ważny jest okres dojrzewania dzieci nie była jeszcze tak rozwinięta jak dzisiaj, twierdził, że do prawidłowego rozwoju dziecka potrzebna jest matka i ojciec bowiem oboje posługują się różnymi modelami miłości i jako tacy się w tym uzupełniają.
Nie łudźmy się że ojciec to samo dobro i pluralistyczne pożytki, bywa różnie, a ponieważ ojcowie częściej są dysfunkcyjni rodzinnie, to ich nieobecność oznacza lepsze jakościowo środowisko rodzinne.

>To czego matka nie zrobi dla dziecka to zrobi to ojciec i vice versa.
Bywa też inaczej.


>Samotne matki nie mają fajnego losu bowiem oprócz stresu i samodzielnego dźwigania tego brzemienia również gorzej im się żyje materialnie.
Materialnie chyba coraz częściej matki samotne mają porównywalny standard, zapewne niejednokrotnie pewne alimenty bywają stabilniejszym wsparciem niż niepewna pensja męża. Zaś co do partnerstwa małżeńskiego, to miewa ono swoje poważne minusy, których sedna nie dociekłam, ale które skłoniły kilka znanych mi kobiet do rozwiązania małżeństwa ze stosunkowo błahego powodu, niemal z prowokacji.
.
Burnham (1149 punktów)
>Alimenty dosyć często ustawiają matkę w korzystniejszej sytuacji finansowej.

Skąd te teorie o tych alimentach bierzesz ? Znajdź mi tutaj kobietę, która się wzbogaciła na alimentach. Poczytaj, poszukaj i mnie poinformuj bo ja nie widzę.

orzeczenia(*)v.pl/search/advanced/alimenty/$N/15102000/$N/$N/$N/$N/$N/$N/$N/$N/$N/$N/$N/score/descending/1

>Ojciec udzielający się w weekendy FAKTYCZNIE poświęca czas dziecku, ten domowy tata ma często mniej czasu, bo "przecież jest".

Tak ? A ile tego czasu poświęca ? Na prawdę, poczytaj trochę książek, danych statystycznych (bo już ciekawe wyniki tego eksperymentu społecznego istnieją) albo po prostu naucz się życia. Póki co opowiadasz jakieś głupiutkie historyjki o życiu żywcem wzięte z kolorowych piśmideł.

>Materialnie matki samotne mają porównywalny standard, zapewne niejednokrotnie pewne alimenty bywają stabilniejszym wsparciem niż niepewna pensja męża.

A alimenty to niby z czego mężczyzna płaci (o ile w ogóle płaci) ? No chyba z tej "niepewnej pensji", jak to ujęłaś, nieprawdaż ? Co ty za brednie w ogóle wypisujesz ...

>Zaś co do partnerstwa małżeńskiego, to miewa ono swoje poważne minusy, które skłoniły kilka znanych mi kobiet do rozwiązania małżeństwa ze stosunkowo błahego powodu, niemal z prowokacji.

No to dobrze. Znajdź sobie męża, zrób z nim dziecko, a później weź rozwód i o alimenty go podaj. A później daj znać jak Ci idzie.

Powodzenia
05-08-2014 13:30 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Alimenty dosyć często ustawiają matkę w korzystniejszej sytuacji finansowej.
>Skąd te teorie o tych alimentach bierzesz ? Znajdź mi tutaj kobietę, która się wzbogaciła na alimentach.
Tego nie znajdziesz w statystykach, kobieta wychodzi na alimentach, skrajny przykład: kiedy mąż wyżerał z lodówki i przepijał, nie pracował, a jeszcze opierać go trzeba było, a bez niego nie ma kosztów a pieniądze - z różnych źródeł, w tym alimenty takie lub inne - są.

>>Ojciec udzielający się w weekendy FAKTYCZNIE poświęca czas dziecku, ten domowy tata ma często mniej czasu, bo "przecież jest".
>Tak ? A ile tego czasu poświęca ?
Napisałam.

>opowiadasz jakieś głupiutkie historyjki o życiu żywcem wzięte z kolorowych piśmideł.
Taaak? A z jakichże to piśmideł są "moje historyjki", bo ja takowych nie czytuję, więc nie bardzo wiem. Zacytuj ale raz-dwa.

>A alimenty to niby z czego mężczyzna płaci (o ile w ogóle płaci) ?
No właśnie, a jak był, to obciążał budżet niekoniecznie doń dokładając.

> Co ty za brednie w ogóle wypisujesz ...
Ty szczególnie co za brednie wypisujesz...

>Znajdź sobie męża, zrób z nim dziecko, a później weź rozwód i o alimenty go podaj. A później daj znać jak Ci idzie.
To ożeń się ze mną tu i teraz.
Burnham (1149 punktów)
>Tego nie znajdziesz w statystykach, kobieta wychodzi na alimentach, skrajny przykład: kiedy mąż wyżerał z lodówki i przepijał, nie pracował, a jeszcze opierać go trzeba było, a bez niego nie ma kosztów a pieniądze - z różnych źródeł, w tym alimenty takie lub inne - są.

Napisz to jeszcze raz, ale tym razem w języku polskim stosując interpunkcję jak się należy. Póki co, czytać się tego nie da.
05-08-2014 14:36 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Tego nie znajdziesz w statystykach, kobieta wychodzi na alimentach, skrajny przykład: kiedy mąż wyżerał z lodówki i przepijał, nie pracował, a jeszcze opierać go trzeba było, a bez niego nie ma kosztów a pieniądze - z różnych źródeł, w tym alimenty takie lub inne - są.
>Napisz to jeszcze raz, ale tym razem w języku polskim stosując interpunkcję jak się należy. Póki co, czytać się tego nie da.

Da się, ale ok.

"Tego nie znajdziesz w statystykach, ale bywa, że kobieta "wychodzi" na alimentach. Skrajny tego przykład: mąż wyżerał z lodówki i przepijał, a nie pracował i jeszcze opierać go trzeba było, a bez niego nie ma tych kosztów a pieniądze - z różnych źródeł, w tym alimenty takie lub inne - są."

Jeśli nadal będziesz miał problem, pisz śmiało.
Burnham (1149 punktów)
To jeżeli nie miał swego bowiem trzeba było na niego łożyć i się nim opiekować to niby jakim cudem nagle miałoby tego ex-męża/ex-partnera być stać na alimenty ??? Alimenty kobieta by miała z funduszu alimentacyjnego, a ojciec dziecka trafił by do ancla za niepłacenie. Dziecko by się miało czym chwalić w szkole (bo ma fajnego tatę siedzącego w pierdlu), a samotna matka z 500 pln przez 25 lat z FA później miała by słuszną obawę czy tatuś po wyjściu nie poda pociechy o alimenty na siebie. No i trzeba by jeszcze później złożyć sprawę o zrzeczenie się majątku po dłużniku, jeżeli ten kopnie w kalendarz. A gdyby ...

i tak dalej i tak dalej ...

Ale ty jesteś mądrzejsza i lepiej znasz życie bo wszakże kobiety "zarabiają na alimentach" i jako samotne matki są "wyzwolone, samodzielne, niezależne i silne", a dzieci wychowane bez ojca mają lepszą przyszłość bo i są lepiej chowane.

... dziecko drogie przestań czytać te kolorowe piśmidła albo zmień otoczenie.
05-08-2014 17:04 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>To jeżeli nie miał swego bowiem trzeba było na niego łożyć i się nim opiekować to niby jakim cudem nagle miałoby tego ex-męża/ex-partnera być stać na alimenty ??? Alimenty kobieta by miała z funduszu alimentacyjnego
No na przykład.

>a ojciec dziecka trafił by
Małe miki gdzie by trafił ojciec, skoro dziecko bez niego miałoby lepiej niż z nim.

>Ale ty jesteś mądrzejsza i lepiej znasz życie bo wszakże kobiety "zarabiają na alimentach" i jako samotne matki są "wyzwolone, samodzielne, niezależne i silne", a dzieci wychowane bez ojca mają lepszą przyszłość bo i są lepiej chowane.
No tak, taką postawiłam tezę na podstawie obserwacji. Wszystkie rozwiedzione matki dokoła mnie mają sensownie poukładane życie, żadna nie ma ani problemów wychowawczych z dziećmi, ani nie słyszę by borykała się z poważnymi problemami materialnymi. Do tego co niektóre rozwody oceniam jako słabo uzasadnione, tzn w większości przypadków żadnej, albo żadnej wielkiej patologii po stronie ojca nie widać... Mimo to rozwodów udzielono, więc podejrzewam, że "bijące na alarm" sądowe statystyki mogą stopniem dramaturgii przewyższać realia.

>... dziecko drogie przestań czytać te kolorowe piśmidła albo zmień otoczenie.
A skąd Ty, czcigodny starcze, czerpiesz wiedzę o treści kolorowych piśmideł, by się do nich odnosić?
Burnham (1149 punktów)
>>Alimenty kobieta by miała z funduszu alimentacyjnego
>No na przykład.

Albo i by nie miała tych alimentów gdyby przekroczyła określony próg. Ale o tym też nie wiedziałaś ?

>Małe miki gdzie by trafił ojciec, skoro dziecko bez niego miałoby lepiej niż z nim.

Małe miki to ty masz w głowie. Tutaj nie chodzi o ojca, a o dziecko. Zapytają koledzy pewnego dnia, "a twój ojciec czym się zajmuje ?". Co doradzi w odpowiedzi mądra mamusia z małym miki ?

>Wszystkie rozwiedzione matki dokoła mnie...

Na podstawie obserwacji swojego otoczenia i tego co "usłyszałaś" napisałaś temat o tym jak to fajnie mają samotne matki i jak to fajnie dojrzewają dzieci w takich związkach. Poza tym skoro dorastasz w środowisku patologii, gdzie wszyscy się rozwodzą to nie dziwi mnie taki pogląd twój na rodzinę.
Frank Holman (5897 punktów)
Muszę przyznać, że po niektórych wątkach o ekonomii na tym forum, myślałem, że już nic mnie poziomem głupoty nie zadziwi, ale dyskusja o samotnych matkach ustawiających się na alimentach powala..... i to dyskusja prowadzona przez kobietę. No no no. Gratulacje.
06-08-2014 01:32 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>dyskusja o samotnych matkach ustawiających się na alimentach powala
Spokojnie, nie jesteś pierwszym, który w tym wątku tu poległ.

>i to dyskusja prowadzona przez kobietę. No no no. Gratulacje.
Dzięki.
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>dyskusja o samotnych matkach ustawiających się na alimentach powala
>Spokojnie, nie jesteś pierwszym, który w tym wątku tu poległ.
>>

Sądząc po punktacji i rezygnacji inerlokutorów z rozmowy, poległaś Ty. Oczywiście zaprzeczysz
Być może zbyt często traktujesz rozmowę i wymianę argumentów jak walkę?
06-08-2014 06:57 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Sądząc po punktacji i rezygnacji inerlokutorów z rozmowy, poległaś Ty. Oczywiście zaprzeczysz
Oczywiście, przekonałam ich, więc przestali walczyć. Punktów zaś nie dostaję, gdyż nie punktuję innych, zobacz jak to jest w rankingu, kto najwięcej punktuje, jest też punktowo najwyżej doceniany. Ew można powodzenie tej czy innej opcji oceniać wg ilości minusów, ale i te minusy nie do końca są miarodajnym wskaźnikiem, bo wobec "wrogów portalu" zachodzą tu nierzadko zorganizowane akcje minusowania.

>Być może zbyt często traktujesz rozmowę i wymianę argumentów jak walkę?
Cóż to w ogóle za pomysł, by walkę o swoją rację traktować jak rozmowę!
06-08-2014 06:42 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Albo i by nie miała tych alimentów gdyby przekroczyła określony próg.
Albo i by nie przekroczyła i je miała. Gdybanie. Ja widzę, że samotne matki sobie nieźle radzą, nie odstają od otoczenia, mają poukładane życie, w szczególności dzieci są zadbane i "wychodzą na ludzi", wokół mnie akurat nie kojarzę żadnego ubóstwa ani patologii.

>Zapytają koledzy pewnego dnia, "a twój ojciec czym się zajmuje ?"
Przed wojną może dociekali, dziś zamożność rodziców dzieci poznają po ubiorze. Samotne matki nie są wielką rzadkością, więc ich dzieci nie powinny się czuć napiętnowane.

>Na podstawie obserwacji i tego co "usłyszałaś" napisałaś temat o tym jak to fajnie mają samotne matki i jak to fajnie dojrzewają dzieci w takich związkach.
Piszę na podstawie obserwacji, niczego nie "usłyszałam". I większość zaobserwowanych matek rozwodem poprawiło swoją sytuację.

>dorastasz w środowisku patologii, gdzie wszyscy się rozwodzą
Zauważ, że gdzieniegdzie dokonuję porównań z rodzinami pełnymi.

A Ty jakie masz obserwacje, znasz patologiczne rodziny samotnych matek, czy raczej takich zaradnych? Czy może nie znasz żadnych, i opierasz się na stereotypie? No, pochwal się w jakim środowisku Ty dorastasz?

>Małe miki to ty masz w głowie.
Jak się boisz, to zrób kolejną uwagę ad personam i zakończymy.
Burnham (1149 punktów)
angelb2009(*)ilies-on-juvenile-delinquency/
www.nap.edu/openbook.php?record_id=9747&page=76
scholar.li(*)unrestricted/Fry_JF_T_2010.pdf

Trochę źródeł o tym czym jest wychowanie dziecka przez jednego rodzica. A jako wisienkę na torcie polecam lekturę o Detroit, dawnej metropolii, a dzisiaj gnijącym i zdychającym z głodu zrujnowanym mieście zamieszkałym w większości przez czarnoskórych. Detroit to istna mekka lewicowości. Partia Demokratów rządzi tam niepodzielnie od ponad 40 lat ! Mają tam płacę minimalną, zakaz mowy nienawiści, opiekę socjalną i nawet wodę pitną na którą niektórych mieszkańców już nawet nie stać i dlatego używają wody z ... rzek. Ba - ich nawet nie stać na to by wyburzyć część miasta bo takie mają plany. No, ale niestety żeby i wyburzać to trzeba by trochę kasą sypnąć. Natomiast wskaźnik domostw składających się z jednego rodzica wynosi tam 61% www.city-data.com/top2/h7.html (w większości są to gloryfikowanie przez Ciebie samotne matki). Wskaźnik morderstw, kradzieży, gwałtów jest jednym z najwyższych w USA. Wypisz wymaluj wizja tego czym byłby świat rządzony niepodzielnie przez feministki i innych lewaków.
07-08-2014 10:55 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Trochę źródeł o tym czym jest wychowanie dziecka przez jednego rodzica.
Jeśli nie znalazłeś w tych źródłach argumentów to Twój problem, ja Ci ich tam szukać nie będę.

>A jako wisienkę na torcie polecam lekturę o Detroit
Dajesz zgniłą amerykańską wisienkę do krajowego tortu własnej roboty. W tym wątku dzielę się własnymi obserwacjami z rodzimego otoczenia. Znasz jakieś samotne matki?

>wskaźnik domostw składających się z jednego rodzica wynosi tam 61% [...] (w większości są to gloryfikowanie przez Ciebie samotne matki). Wskaźnik morderstw, kradzieży, gwałtów jest jednym z najwyższych w USA.
Ależ patologia, aż miło pomyśleć, że w Polsce o niebo lepiej.

>wizja tego czym byłby świat rządzony niepodzielnie przez feministki
To Ty robisz feministkom za tubę głosząc jak to samotnym matkom źle.
Matix (5786 punktów)
Najpierw:

>Nie o ciężkiej doli samotnej matki napiszę, lecz o zjawisku odwrotnym, mianowicie że nieobecność
>ojca powiązana z alimentowaniem

Potem:

>czyli poniekąd pasożytuje w rodzinie.

Pragnę przypomnieć szanownej autorce, że te alimenty to się nie biorą tak znikąd. Na nie się pracuje, tak jak na żonę i dzieci w rodzinie, co trudno nazwać pasożytnictwem. Ogólnie ma się czasami nagłe napady dziwnych myśli i przelewa je na forum w internecie. Czasem są bardziej lub mniej sensowne. W tym przypadku to drugie.
02-08-2014 18:32 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Najpierw:
>>Nie o ciężkiej doli samotnej matki napiszę, lecz o zjawisku odwrotnym, mianowicie że nieobecność
>>ojca powiązana z alimentowaniem
>Potem:
>>czyli poniekąd pasożytuje w rodzinie.
>Pragnę przypomnieć szanownej autorce, że te alimenty to się nie biorą tak znikąd.
Wyjaśniam uprzejmie memu dociekliwemu interlokutorowi, że to mężowsko-ojcowskie pasożytnictwo wyszło mi jako wartość ujemna PO zbilansowaniu dochodów.

Albowiem jeśli samotne matki przy alimentowaniu - zakładam, że wyrównującym standard do dochodów w rodzinach pełnych - osiągają lepszy rezultat wychowawczy, to znaczy, że samotna matka jest wychowawczo skuteczniejsza.

Swój wniosek oparłam na obserwacji otoczenia, a zakładając wątek liczyłam na obserwacje własne i refleksje uczestników, a zwłaszcza uczestniczki, ale być może teza jest zbyt świeża i nieoswojona, by zdołano powściągnąć emocje. Choć przyznam, że to rozczarowujące doświadczenie, że tak głęboko feministyczną tezę atakowały zwłaszcza kobiety.

>Ogólnie ma się czasami nagłe napady dziwnych myśli i przelewa je na forum w internecie. Czasem są bardziej lub mniej sensowne. W tym przypadku to drugie.
Ogólnie proponuję skupiać się na meritum, by miażdżyły argumenty, gdyż pustosłowie nawet na anegdotyczną tezę mojego wątku nie ma dostatecznego ciężaru gatunkowego.
05-08-2014 17:58 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
To zacznijmy od początku. O co Ci właściwie chodzi?
06-08-2014 01:28 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>To zacznijmy od początku.
Tutaj zacząłeś...

>O co Ci właściwie chodzi?
A tu Ci odpowiedziałam.
Grzegorz (5685 punktów)
>Nie o ciężkiej doli samotnej matki napiszę, lecz o zjawisku odwrotnym, mianowicie że nieobecność ojca powiązana z alimentowaniem dzieci pozwala kobiecie więcej czasu poświęcić wychowaniu dzieci, wskutek czego zwykle są one bardziej zadbane, wykazują się większą ambicją i ogólnie lepszym przygotowaniem do życia, z naciskiem na dobre wykształcenie i wchodzenie w udane związki.

W jaki sposób nieobecność ojca pozwalałaby kobiecie na to wszystko? Zaczynając banalnie od finansów - przedmówcy ustalili już wysokość alimentów na ok. 400 PLN (zakładam że to gdzieś koło mediany, ale 100 PLN w którąś stronę nie będzie tu jakimś przełomem), co przy najczęściej występujących rodzinach z 1-2 dziećmi nie równoważy w żadnym wypadku (braku) pensji ojca. W tej sytuacji kobieta raczej musi poświęcić więcej czasu i energii na zdobycie dodatkowej $$$ niż na wychowanie dzieci.

A i bez tego miałaby tego czasu mniej niż dwie osoby. Nawet przy najlepszych chęciach mało realistyczne i dość rzadko spotykane.
06-08-2014 11:55 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>nie równoważy w żadnym wypadku (braku) pensji ojca.
Jego pensja to także jego koszty, zapewne niemałe, skoro ojcowie płacący na dzieci nierzadko narzekają, że po zapłaceniu na dzieci mało im zostaje na ich potrzeby bytowe. Poza tym są i ojcowie przekraczający ustalone kwoty oraz wydatkujący i na swe dzieci okazjonalnie, co nie koniecznie oznacza "sporadycznie".

>kobieta raczej musi poświęcić więcej czasu i energii na zdobycie dodatkowej $$$ niż na wychowanie dzieci.
Być może dzięki ograniczeniom lepiej organizuje sobie czas, prawo Parkinsona.

>Nawet przy najlepszych chęciach mało realistyczne i dość rzadko spotykane.
Te matki nie żyją na bezludnych wyspach, przejmują się nimi ich rodzice i rodzeństwo, czasem też teściowie, poza tym mamy w Polsce organizacje społeczne i państwowe mechanizmy wspierania samotnych rodziców, zdaje się że m.in. w systemie podatkowym są takie rodziny uprzywilejowane.
06-08-2014 17:24 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>>nie równoważy w żadnym wypadku (braku) pensji ojca.
>Jego pensja to także jego koszty, zapewne niemałe, skoro ojcowie płacący na dzieci nierzadko narzekają, że po zapłaceniu na dzieci mało im zostaje na ich potrzeby bytowe.
Jeśli już chcesz liczyć to wypadłoby zauważyć że w takim wypadku koszta nie są addytywne. Rodzina mieszkająca w jednym miejscu wynajmuje (spłaca, utrzymuje) najczęściej jedno mieszkanie. Jeśli ktoś mieszka gdzie indziej, to dochodzi mu do tego utrzymanie drugiego lokum, a są to naprawdę spore koszta (w przeciwieństwie do różnicy między utrzymaniem np. lokum trzyosobowego i czteroosobowego, co chyba starałaś się zasugerować swoim nawiązaniem do "kosztów" - podobnie zresztą jest wieloma innymi kosztami). Itd.

Założę miłosiernie że jesteś osobą oderwaną od realiów życiowych, bo jedyną inną alternatywą jest trolowanie. Pewnie (podsumowując to co do tej pory stworzyłaś) istnieją u nas jakieś samotne matki, które dają sobie radę pogodzić wychowanie dzieci z byciem jeszcze kimś poza matką, mąż nie tylko płaci im na czas ale czasem nawet coś jeszcze dzieciom skombinuje, teściowie też pomagają zamiast się wypiąć, itd.
07-08-2014 10:57 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>koszta nie są addytywne [...] ktoś mieszka gdzie indziej, to dochodzi mu do tego utrzymanie drugiego lokum [..] podobnie zresztą jest wieloma innymi kosztami
Matka z dziećmi nie ponosi przecież kosztów czynszu byłego męża, a jedynie swój, który jest mniejszy nawet bez zamiany mieszkania, gdyż koszty na mieszkaniowe składają się głównie zużycia liczone realnie lub ryczałtem od osoby; podobnie jest z innymi kosztami.

>Założę miłosiernie że jesteś osobą oderwaną od realiów życiowych,
Miłosiernie założę, że jesteś osobą której się teorie pomyliły.

>jedyną inną alternatywą jest trolowanie.
Nie ma takiej alternatywy, pisze się "trollowanie".

>Pewnie (...) istnieją u nas jakieś samotne matki, które dają sobie radę
Nie znam żadnej, która by rady nie dawała znakomicie, stąd temat wątku.
.
07-08-2014 11:10 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Matka z dziećmi nie ponosi przecież kosztów czynszu byłego męża, a jedynie swój, który jest mniejszy nawet bez zamiany mieszkania, gdyż koszty na mieszkaniowe składają się głównie zużycia liczone realnie lub ryczałtem od osoby; podobnie jest z innymi kosztami.
Zaczęłaś od zdania o kosztach pensji ojca (popatrz na swoją wypowiedź) i tym że narzekają na brak środków, wyjaśniłem Ci że te koszta zależą m.in. od tego czy rodzina mieszka razem... a Ty przeskakujesz mi "wyjaśniać" że matka nie ponosi kosztów czynszu byłego męża. Co ma piernik do wiatraka?

Cieszę się że znasz kobiety które dają sobie radę w takiej sytuacji, ale nie jest to sytuacja typowa.
07-08-2014 11:44 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Zaczęłaś od zdania o kosztach pensji ojca (popatrz na swoją wypowiedź) i tym że narzekają na brak środków,
No tak, ale zauważ, że chodziło o pensje ojca obecnego w domu, czyli o pełną rodzinę, nie sprawdziłeś co komentujesz w takim razie.

>Cieszę się że znasz kobiety które dają sobie radę w takiej sytuacji, ale nie jest to sytuacja typowa.
Chciałabym skłonić forumowiczów do refleksji nad sytuacją samotnych matek w związku z ich WŁASNYMI spostrzeżeniami, ew. podzielenia się tą anegdotyczną, ale jednak wiedzą. Każdy powołuje statystyki, ale o źle sobie radzącej matce znanej komuś osobiście nie napisał dotąd nikt. Więc jak już się tak cieszysz, to zauważ że powodów do tej radości jest więcej, bo bezradnych matek nie zna osobiście tu chyba nikt.
07-08-2014 11:54 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Matka z dziećmi nie ponosi przecież kosztów czynszu byłego męża, a jedynie swój, który jest mniejszy nawet bez zamiany mieszkania, gdyż koszty na mieszkaniowe składają się głównie zużycia liczone realnie lub ryczałtem od osoby; podobnie jest z innymi kosztami.
WOW! A to jest dopiero wirtualna rzeczywistość. Takie rzeczy to chyba tylko jak się mieszka u mamy, albo w domu odziedziczonym po przodkach, albo w jakimś tanim mieszkaniu komunalnym.
07-08-2014 20:42 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>WOW! A to jest dopiero wirtualna rzeczywistość.
Samotna matka jak najrealniej nie ponosi kosztów czynszu męża, tylko tylko swój i dzieci.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365