Oczywiście, przeciętny kibic nie musi a może i nawet nie chce wiedzieć, jak się robi komercyjny sport (może rzeczywiście dla swojego własnego dobra nie powinien tego wiedzieć?), i dlatego wścieka się, gdy czegoś nie rozumie albo wydaje mu się że czegoś nie rozumie. Takie to już przekorne plemię. Czy to jednak powód, żeby obierać sobie na kozła ofiarnego polską kulturę i tak ją bezlitośnie chłostać tylko z tego powodu, że kilku sportowych biznesmenów zawarło dżentelmeńską umowę? Trochę to infantylne. Lepszy zawsze wygrywa, a że nie zawsze musi to robić bezpośrednio na boisku, to już zupełnie inna kwestia.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|