> Po drugie, problem tkwi w definicjach. O ile nie ma (większych) problemów z definicją osoby homoseksualnej, to jest duży kłopot z ustaleniem jakie zachowana świadczą (już) o biseksualizmie. Stąd w zależności od przyjętych definicji odsetek osób "niehetero" może być różny.Podjąłeś bardzo ciekawy temat, gdyż nawet w europie zachodniej gdzie ogólnie pojęci LGBT-owcy są wyraźniejsi dokonuje się błędów w określeniu osób z konkretną orientacją. Przykłady: często określa się biseksualistów którzy po rozwodach czy rozstaniu łączą się w związki z ludźmi tej samej płci za uwaga homoseksualistów. Moim zdaniem jest to niewłaściwe gdyż są to biseksualiści, którzy wcześniej świadomie współżyli i mieszkali z partnerami odmiennej płci. Nie była to przymusowa sytuacja. Jest jeszcze jedna kwestia nieoczywista dla mnie. W 1990 roku wymyślono termin MSM pl.wikiped(*)sualne_z_mężczyznamiMa według mnie on sens tylko wtedy gdy kontakt jest przymusowy (więzienie), ale dla mnie człowiek uważający się za hetero, a dobrowolnie współżyjący z przedstawicielem tej samej płci, automatycznie staje się biseksualny. Mam wrażenie, że LGBT oddziela orientacje od siebie zbyt dużymi barierami...
|