Racjonalista - Strona głównaDo treści
Część II - Krystalizacja a sakralizacja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
20-09-2005 14:02Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów)Część II - Krystalizacja a sakralizacja
Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy, i noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy (przysł.)

Patuszkin napisał kiedyś (chyba we wzruszeniu ) coś takiego: Miłość rośnie zazwyczaj pod nieobecność obiektu westchnień. Wtedy wyobraźnia osoby zakochanej produkuje intensywne wizje idealizując kochanka, dodając mu przymiotów, których w rzeczywistości nie posiada. Nieopatrznie przymyka oczy na wady. Ten proces został nazwany KRYSTALIZACJĄ (patrz: Stendhal).

Ja mu wtedy na to: (...) można z tego zrobić wątek na forum, bardzo przyjemny, romantyczny, dla odważnych, chętnych do zwierzeń, będącym potwierdzeniem koncepcji Stendhala [ja wtedy jeszcze myślałem, że to psycholog jakiś!!! ] wejściem w nią głębiej, umożliwiającym introspekcyjne spojrzenie na związane z KRYSTALIZACJĄ procesy i mechanizmy...zbiorowy charakter tych zwierzeń sprzyjałby zaś spojrzeniu bardziej obiektywnemu...być może doszłoby do ciekawych spostrzeżeń, jakiś uogólnień, maleńkich psychologicznych odkryć, racjonalizacji, ja ze swojej strony zaproponowałbym na takim wątku pewną sakralizację osoby za którą tęsknimy a mówiąc po buddyjsku, jej swoistą "jidamizację". W związku z tym ostatnim zdaniem odsyłam do www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28861.

Ja to co pisze Patuszkin potwierdzam, przeżywam coś takiego w życiu każdorazowo, gdy się zakocham, podkocham, odkocham...z prze i wykochaniem się to już różnie

Patuszkin pisze potem dalej:Takie osoby cierpią na bezsenność, mogą przestać jeść, rzucone na miasto w twarzach przechodniów widzą oblicze kochanka. Każde usłyszane słowo może być wyznaniem miłosnym, wyrazem tęsknoty. Zwiększa się poczucie natężenia harmonii, wszystko się człowiekowi jednoczy zlewając w jedno. Miłość spełniona także uzależnia. Po rozstaniu kiedy spada poziom dopaminy i serotoniny, doznania są przykre, jeszcze gorsze niż odwyk nikotynowy. Leczenie może trwać nawet 3 lata, niektórzy umierają z tęsknoty. www.racjonalista.pl/forum.php/s,27510#w27530

I tutaj znów pytanie...czy racjonalist(k)a patrzy czasem na swą ukochaną osobę właśnie w taki sposób? Bo nie wiem czy wiecie, ale ten drugi cytat Patuszkina to też nic innego jak opis doświadczenia mistycznego (nie mylić z religijnym, o rozróżnianiu w drugim akapicie postu www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28859) o treści miłosnej, "mechanizm obronny" mózgu, wynik stresu, o którym pisałem w postach
3ci akapit www.racjonalista.pl/forum.php/s,26541#w27451
5ty akapit www.racjonalista.pl/forum.php/s,27317#w28533

Nie wiem czy nie popsuję tu zabawy Bogo, ale czy są wśród racjonalistów miłośni/sne mistycy/czki? Czy może od miłosnego mistycyzmu racjonalist(k)a stroni tak samo jak od "Nocy ciemnej" św. Jana od Krzyża? Czy racjonalist(k)a stroni od miłości popadającej w niemalże religijne oddanie dla drugiej osoby przy pierwszych oznakach jej irracjonalności? Irracjonalności wykraczającej poza jego zrozumienie i drażniącej go posmakiem sakralności? Czy stroni od miłości popadającej w mistyczne zaślubiny św. Katarzyny ze Sienny z Chrystusem? Zakochanej tak mocno, że parafrazując Patuszkina: niewiele sypiała, cierpiała ma anoreksję mistyczną (inedię) i przyjmowała przez 8 lat jedynie Ciało Chrystusa. Idę również o zakład, że w twarzach przechodniów widziała oblicze swego mistycznego kochanka i że każde słyszane słowo mogło być dla niej Jego słowem, a wszystko to w poczuciu natężenia harmonii, zjednoczenia ze wszystkim i zlaniem się z nim/ Nim w jedno. Św. Katarzyna ze Sienny, postać wybitna, zmarła z wycieńczenia organizmu. Pytania tedy mam jeszcze dwa, pierwsze: czy mistyczno-seksualną tęsknotą wywołanego? Drugie: co na to Maria Magdalena?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

bogo141

>Nie wiem czy nie popsuję tu zabawy Bogo, ............

Nie pospułeś zabawy.Zastanawiam się skąd taki atak ze strony forumowiczów na tą biedną miłość.Ba nawet co niektórzy posądzają mnie o niecne zachowanie. Zgroza !!! A całość wydawała mi się taka niewinna.Boję się dalej ciągnąć wątek miłości.Gdyż mnie zadepczą tysiącem słów.
Jednak gdy byłem zakochany to jadłem , piłem , spałem.Kurcze chyba ze mną coś jest nie tak.Też się zastanawiam czy Racjonaliści dażą kogoś jakimkolwiek uczuciem .( nie piszę miło....... bo jeszcze kogoś obrażę )

Tak na marginesie fajne te twoje teksty . Pozdrawiam.
Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów)
>Boję się dalej ciągnąć wątek miłości. Gdyż mnie zadepczą tysiącem słów.

Tak się zastanawiam, czy to przypadkiem nie każda miłość w ten sposób nie kończy

>Tak na marginesie fajne te twoje teksty . Pozdrawiam.

Dzięki za te ciepłe i miłe, utrzymane w duchu miłości słowa Tak trzymaj i nie daj się im

Ja również pozdrawiam


Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
V0lrath (3440 punktów)
Ja osobiście odróżniam sferę uczuć od sfery intelektualnej, akceptuję obie te sfery i staram się, by były ze sobą spójne i zgodne.

Uczucia nie są irracjonalne - są na zewnątrz podziału na to, co racjonalne, a to, co irracjonalne.

Jakby to prosto ująć:
Racjonalnym jest zaplanowanie podróży z Żyrardowa do Warszawy pociągiem osobowym.
Irracjonalnym jest zaplanowanie takiej podróży samolotem przez Kraków z przesiadką w Londynie, a wszystko liniami lotniczymi.
Jednak sam wybór jechać/nie jechać do Warszawy wynikły np. z ewentualnego spotkania z ukochaną leży na zewnątrz podziału racjonalne/irracjonalne. Podobnie uczucia do niej, które decyzję zapoczątkowały.

Wiara jest irracjonalna bo wiąże się z intelektualnymi twierdzeniami na temat obiektów i rzeczywistości.
Czyli wiara, że Bóg istnieje jest irracjonalna - podobnie jak wiara, że mam dziewczynę byłaby irracjonalna w sytuacji, w której ona nie istnieje. Miłość do niej/niego zarówno w przypadku jej istnienia, jak i nieistnienia nie leży w zakresie podziału irracjonalne/racjonalne, przy czym w przypadku nie istnienia prowadzi do niezgodności i niespójności między sferą intelektualną a sferą uczuć, a także sprawia, że uczucia realnie nie zostaną spełnione (co najwyżej w wyobraźni) - jeśli kocham nie istniejącą dziewczynę, to realnie się z nią nie spotkam (co najwyżej mogę sobie wyobrażać, że się spotkam/spotykam).

Dlatego jako racjonalista staram się nie darzyć miłością nie istniejących bytów - i jakoś mi się udaje.
outsider (2469 punktów)
>Dlatego jako racjonalista staram się nie darzyć miłością nie istniejących bytów - i jakoś mi się udaje.

A ja się spotykam co jakiś czas ze stwierdzeniem "A Bóg cię i tak kocha..." - i niekoniecznie boska miłośc z niego emanuje; a może tylko pojęcie miłości nie jest rozumiane tak jednoznacznie, jak mi się wydaje.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nieboska komedia}
Arlen (53 punktów)
A ja mam cos pomiedzy. Swiadomość pewnych mechanizmów pozwala mi je odrobinę kontrolować np. udaje mi sie czasem zauważyć kiedy sam się zaczynam nakręcać i wyhamować taką "śrubkę"(Nie zmienia to jednak faktu że w konfrontacji z uczuciem jestem jednak totalnie bezsilny). Dzięki temu troche szybciej zbieram się do kupy jak "nie wyjdzie". Mimo to kiedy już sie poskładam odczuwam wyrażnie braki serotoniny tzn. depresji nie mam i czuję się całkiem dobrze tyle że cały świat jest jakiś taki bardziej szary(A może poprostu wtedy padało... )
Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów)
>A ja się spotykam co jakiś czas ze stwierdzeniem "A Bóg cię i tak kocha..." - i niekoniecznie boska miłośc z niego emanuje; a może tylko pojęcie miłości nie jest rozumiane tak jednoznacznie, jak mi się wydaje.

W byle jakim romansie powiadają, że od miłości do nienawiści jeden krok.

Można też od tej strony, że i Bóg wpisuje się w zwierzęcy model seksualności nieoddzielnej od instynktów agresywnych. Zastanawia tylko, czy on w opisywanych przez Ciebie przypadkach nie przegina, i czy nie należałoby go za takie gwałty zamykać w więzieniu.


Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów)
>Ja osobiście odróżniam sferę uczuć od sfery intelektualnej, akceptuję obie te sfery i staram się, by były ze sobą spójne i zgodne.

Chwycę się tego odróżniam i były ze sobą spójne i zgodne. Odróżniasz je jak mniemam jedynie z tradycyjnego w naszej kulturze przyzwyczajenia, kulturowego rozpędu. A może masz na tym polu bardziej wyrafinowaną filozofię i uznajesz istnienie obszaru liminalnego?

>Uczucia nie są irracjonalne - są na zewnątrz podziału na to, co racjonalne, a to, co irracjonalne.

A może są immanentne i jednemu i drugiemu. Skoro są na zewnątrz podziału to może mogłyby być i wewnątrz niego?

>Racjonalnym jest zaplanowanie podróży z Żyrardowa do Warszawy pociągiem osobowym.
>Irracjonalnym jest zaplanowanie takiej podróży samolotem przez Kraków z przesiadką w Londynie, a wszystko liniami lotniczymi.
>Jednak sam wybór jechać/nie jechać do Warszawy wynikły np. z ewentualnego spotkania z ukochaną leży na zewnątrz podziału racjonalne/irracjonalne. Podobnie uczucia do niej, które decyzję zapoczątkowały.

A gdybym Ci powiedział, że w Balicach poznasz niebrzydką dziewczynę, szalenie fascynującą towarzyszkę podróży, która w drodze do Londynu okazałaby się miłością swego życia, i że odechciałoby Ci się w mig już do końca życia lecieć do tej Warszawy i zostałbyś już w Londynie od razu z Nią i niczym zarazem, goły, ale wesoły Czy taka możliwość wydaje Ci się racjonalna? A może irracjonalna? A może i ona, jako niezwykle uczuciowa, byłaby dla Ciebie ponad dualizmem racjonalny/irracjonalny. Zastanów się VOlrath, ja Ci dobrze radzę z tymi lotami przez Kraków i Londyn


Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
Łukasz "Szaman" Majewski (563 punktów)
>Miłość rośnie zazwyczaj pod nieobecność obiektu westchnień. Wtedy wyobraźnia osoby zakochanej produkuje intensywne wizje idealizując kochanka, dodając mu przymiotów, których w rzeczywistości nie posiada. Nieopatrznie przymyka oczy na wady. Ten proces został nazwany KRYSTALIZACJĄ (patrz: Stendhal).

Nigdy Stendhal'a nie czytałem, ale odsłuchałem sobie dziś po długiej przerwie pewien album bardzo jesiennego moim zdaniem zespołu - szwedzkiego Opeth'u. Album nosi miażdżący tytuł "My arms, your hearse" [w wolnym tłumaczeniu "Moje ramiona Twoim karawanem"] i jest on moim zdaniem bardzo ciekawym psychologiczno-artystycznym studium żałoby. Ten "koncept album" przedstawia na przestrzeni swych liryków rok żałoby mężczyzny po śmierci kobiety... umarła na wiosnę...album kończy naznaczona pewną nadzieją i wytchnieniem zima. Daję tu link do tłumaczenia

opeth.rockmetal.art.pl/przeklady_mayh.html

chociaż lepsze wrażenie robi tekst oryginalny

opeth.rockmetal.art.pl/teksty_mayh.html

myślę że warto, można tam znaleźć kilka artystycznych (stendhal'owskich ???) przykładów krystalizacji.

Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia (Mat 10, 27)
Lamia (4 punktów)
Miłość rośnie zazwyczaj pod nieobecność
>obiektu westchnień. Wtedy wyobraźnia osoby zakochanej
>produkuje intensywne wizje idealizując kochanka, dodając mu
>przymiotów, których w rzeczywistości nie posiada.
>Nieopatrznie przymyka oczy na wady.
Ten proces został
>nazwany KRYSTALIZACJĄ (patrz: Stendhal).

Proces nazwany krystalizacja... Jest to dla mnie kwestia o tyle interesujaca, ze mi nieznana. Gdy "obiekt moich westchnien" jest mi niedostepny, to bynajmniej nie mam zamiaru katowac sie mysleniem o nim, zwlaszcza, gdyby w moich "wizjach" wystepowal w widealizowanej postaci. Celu w tym zadnego - oprocz zaspokojenia wlasnych sklonnosci masochistycznych - nie widze, wiec w oddaleniu od ukochanego (rowniez od ulubionych miejsc, przedmiotow itp) przestaje o nim myslec.

I slowo daje, ze mimo wszystko kocham. Tego co czuje nie potrafie nazwac inaczej niz miloscia. Najwyrazniej istnieje cos takiego jak milosc racjonalna, ktora rozum jest w stanie sterowac.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365