Racjonalista - Strona głównaDo treści
bo wiara jest jak dupa - każdy ją ma

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
23-10-2005 14:47antidotoombo wiara jest jak dupa - każdy ją ma
Mówię im "jestem ateistą". Odpowiadają "dlaczego w nic nie wierzysz?" W nic nie wierzę?? Ale co to znaczy?? Jezeli w nic nie wierzę to muszę wierzyć we wszystko! A zatem jako ateista mam wiekszą wiarę niż osoba wierząca. Oczywiście zmienia się podmiot wiary. Nie jest nim wykreowany obraz boga a cała rzeczywistość jaka mnie otacza. Wierzę w siebie i to co jest dookoła mnie. Wiara jest jak dupa - każdy ją ma - wyśpiewał M.Maleńczuk i tak jest rzeczywiście. Ale w świecie dup i są takie które są piekne i pozadane społecznie jak i te, które symbolizują obraze, dno i beznadzieje. W świecie wierzących ateista jest taka "brzydką dupą"! Ja jestem ateista! Ty wierzący! Ale razem nasze życie splata jedno g***

outsider (2469 punktów)
Twoja myśl daje się z tekstu zrozumieć. Na forum "Racjonalisty" dbamy jednak o język - nie to, żeby purystycznie, ale ekspresja winna być uzasadniona: licz się z tym w przyszłości.

Osobiście nie uważam ateizmu za mniej płodny estetycznie niż jakakolwiek religia - mam natomiast wrażenie, że mniej niż religiom grozi mu popadanie w kicz: wzory kiczowate powstaja i tu rzecz jasna, ale ich rozpowszechnianie sie nie jest tak łatwe i radosne jak w systemach dogmatyczych.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Zbyszek???
>Twoja myśl daje się z tekstu zrozumieć. Na forum "Racjonalisty" dbamy jednak o język - nie to, żeby purystycznie, ale ekspresja winna być uzasadniona: licz się z tym w przyszłości.
>Osobiście nie uważam ateizmu za mniej płodny estetycznie niż jakakolwiek religia - mam natomiast wrażenie, że mniej niż religiom grozi mu popadanie w kicz: wzory kiczowate powstaja i tu rzecz jasna, ale ich rozpowszechnianie sie nie jest tak łatwe i radosne jak w systemach dogmatyczych.
>

>Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
>(Nie-boska komedia}
>
Bo ja wiem Outs??? Jedni przyznają się do wiary, inni nie. Do d..y mało kto się przyznaje, choć każdy ją ma.
Nie da się myśleć o żadnej idei, jeśli nie można zjeść, napić się, wyspać, wys...ć.... .
A o tym milczymy, jakby to nie dotyczyło nas.
outsider (2469 punktów)
Zgadzam się z Tobą Zbychu - spójrz jednak, jak bardzo jakaś idea jest niezbędna nawet najmniej zdolnym do myślenia spośród nas - niech bedzie najprostsza, byleby była.

Nie spieramy sie o to co wspólne - chyba że smakosze w swym kulinarnum eskapizmie - spieramy sie o to, co wspólne być nie może, a przynajmniej nie musi. A w sporach zapominamy o tym co nas łączy - jak konsumpcja i defekacja, nie da sie przecież zabijać z tego powodu. Od kiedy nie zjadamy siebie nawzajem, owe sprawy najprostsze utraciły ewolucyjną przydatność - zyskały ją manipulacje słowami.

Pamiętasz "Samolubny gen" Dawkinsa? To poprzedni etap ewolucji - dziś nie my sami już ewoluujemy, staliśmy sie jedynie nośnikiem dla ciągów liter: ADA ACG AAA...

Ale litery nie oznaczają już sekwencji aminokwasów, a sekwencje słów, układających sie w mniej lub bardziej spójną całość.



Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Zbyszek???
>Zgadzam się z Tobą Zbychu - spójrz jednak, jak bardzo jakaś idea jest niezbędna nawet najmniej zdolnym do myślenia spośród nas - niech bedzie najprostsza, byleby była.

Czyżby człowiek - odbiorca idei???
Nie, ci co tylko jedzą to też ludzie.
.
>Nie spieramy sie o to co wspólne - chyba że smakosze w swym kulinarnum eskapizmie - spieramy sie o to, co wspólne być nie może, a przynajmniej nie musi. A w sporach zapominamy o tym co nas łączy - jak konsumpcja i defekacja, nie da sie przecież zabijać z tego powodu. Od kiedy nie zjadamy siebie nawzajem, owe sprawy najprostsze utraciły ewolucyjną przydatność - zyskały ją manipulacje słowami.

Tak, ale to jakby na to nie patrzeć - oszustwo.

>Pamiętasz "Samolubny gen" Dawkinsa? To poprzedni etap ewolucji - dziś nie my sami już ewoluujemy, staliśmy sie jedynie nośnikiem dla ciągów liter: ADA ACG AAA...
>Ale litery nie oznaczają już sekwencji aminokwasów, a sekwencje słów, układających sie w mniej lub bardziej spójną całość.

Niestety, nie znam. Ale to w ludzkim świecie prawdopodobne. I tak możemy zbudować sobie taki świat, w którym na moment zapomnimy, że też musimy jeść, spać itd.
Ps 1. Volt założył(chyba na twoje miejsce ) ciekawe forum. (ludzie, społeczeństwo, coś tam po angielsku....)
Ps 2. Jest b. ciekawy wątek logosa(pewno kłapouchy, wiesz, że mam do niego "słabość", słabość uczniaka) o krasnoludkach, wątek nie najnowszej daty. Chętnie przeczytam polemikę, może uda się otrzymać zgodę autora na uczestnictwo w niej???
Pozdrawiam w powyborczy wieczór
A nie mówiłem







outsider (2469 punktów)
>Czyżby człowiek - odbiorca idei???
>Nie, ci co tylko jedzą to też ludzie.

Miałem zamiar napisac parę refleksji na wątku wyborczym - wole jednak tu. Jest wiecznym błędem postrzeganie ludzi jako tylko zjadaczy chleba - dyskusja przy wódce z najprostszym nawet i najbardziej przyziemnym z nich ukazuje (jełsi potrafisz słuchać) świat fantastyczny i na swój sposób bogaty, choć nieraz przerażająco infantylny. Ci co - wydawałoby się - myślą tylko o chlebie, rzucą się łapczywie na cos więcej niż chleb bo to nobilituje - tyle tylko, że rzucą się kompletnie nieprzygotowani.

Dziś kac po wynikach sondazy. Nie wolno jednak dawać "ludowi" do wyboru samych złych propozycji a potemi biadać, że nie potrafił wybrać. Bawimy się w historiozofię gumowymi kaczkami - jednak swiat to nie nasza wanna, a w nas samych niewiele z Archimedesa... Cóż, będzie co będzie - klamka jakby zapadła: nie znaczy to że trzeba się poddać, ale trudniej bedzie z pewnością.

>>Nie spieramy sie o to co wspólne - chyba że smakosze w swym kulinarnum eskapizmie - spieramy sie o to, co wspólne być nie może, a przynajmniej nie musi. A w sporach zapominamy o tym co nas łączy - jak konsumpcja i defekacja, nie da sie przecież zabijać z tego powodu. Od kiedy nie zjadamy siebie nawzajem, owe sprawy najprostsze utraciły ewolucyjną przydatność - zyskały ją manipulacje słowami.
>Tak, ale to jakby na to nie patrzeć - oszustwo.

Z ewolucyjnego punktu widzenia liczy sie nie prawda a skuteczność: to boli, ale jaki wybór? Wielokrotnie próbowano zastąpić skuteczność uczciwością - wychodziło jak zwykle.

>>Pamiętasz "Samolubny gen" Dawkinsa? To poprzedni etap ewolucji - dziś nie my sami już ewoluujemy, staliśmy sie jedynie nośnikiem dla ciągów liter: ADA ACG AAA...
>>Ale litery nie oznaczają już sekwencji aminokwasów, a sekwencje słów, układających sie w mniej lub bardziej spójną całość.
>Niestety, nie znam. Ale to w ludzkim świecie prawdopodobne. I tak możemy zbudować sobie taki świat, w którym na moment zapomnimy, że też musimy jeść, spać itd.

A potem głód, niewyspanie - i ogólnie kac. Niestety, sama świadomość bata nie wystarczy - musi czasem ranić grzbiet, aby nie przerodził się nam w ideę wysoce abstrakcyjną. Wiedza o orwellowskim świecie nie jest tym samym co lektura Orwella do wygodnej poduszki, po dobrym obiedzie i z błoga pewnością, że skoro świt nie bedą się dobijać do drzwi: stąd tak cenię rosyjskich bardów z "epoki".

A Dawkins pisze o genie, wielce sobie lekceważącym swego nosiciela - to przeżycie genu jest ważne, bo gen to idea: jakże ta droga po trupach podobna wielkim ideom ludzkości.

>Ps 1. Volt założył(chyba na twoje miejsce ) ciekawe forum. (ludzie, społeczeństwo, coś tam po angielsku....)
>Ps 2. Jest b. ciekawy wątek logosa(pewno kłapouchy, wiesz, że mam do niego "słabość", słabość uczniaka) o krasnoludkach, wątek nie najnowszej daty. Chętnie przeczytam polemikę, może uda się otrzymać zgodę autora na uczestnictwo w niej???
>Pozdrawiam w powyborczy wieczór
>A nie mówiłem

Jestem już daleko od tamtych, KnŚ-owych sporów. Jeśli żal, to czego innego: niekiedy pisaliśmy na serio, ale sportowy klimat sporów zniszczył ową wyspę.
Zbyszek???
>>Czyżby człowiek - odbiorca idei???
>>Nie, ci co tylko jedzą to też ludzie.
>Miałem zamiar napisac parę refleksji na wątku wyborczym - wole jednak tu. Jest wiecznym błędem postrzeganie ludzi jako tylko zjadaczy chleba - dyskusja przy wódce z najprostszym nawet i najbardziej przyziemnym z nich ukazuje (jełsi potrafisz słuchać) świat fantastyczny i na swój sposób bogaty, choć nieraz przerażająco infantylny. Ci co - wydawałoby się - myślą tylko o chlebie, rzucą się łapczywie na cos więcej niż chleb bo to nobilituje - tyle tylko, że rzucą się kompletnie nieprzygotowani.

"Tylko zjadacz chleba" - akurat taki w naszym społeczeństwie nie występuje, nawet bezdomny i bez pieniędzy ma jakieś idee, i gotów poprzeć nawet taką, która "zakopie go żywcem w kanale". Nie od każdego należy wymagać heroizmu mądrości.

>Dziś kac po wynikach sondazy. Nie wolno jednak dawać "ludowi" do wyboru samych złych propozycji a potemi biadać, że nie potrafił wybrać. Bawimy się w historiozofię gumowymi kaczkami - jednak swiat to nie nasza wanna, a w nas samych niewiele z Archimedesa... Cóż, będzie co będzie - klamka jakby zapadła: nie znaczy to że trzeba się poddać, ale trudniej bedzie z pewnością.

Ja widzę szansę w zwycięstwie Kaczyńskiego(ech, z dużej litery i pełną nazwą, wszak to nasz prezydent), przedstawiłem ją w wątku.."Gehenna kaczyzmu...).
Teraz może trudniej, ale jaśniej..

>>>Nie spieramy sie o to co wspólne - chyba że smakosze w swym kulinarnum eskapizmie - spieramy sie o to, co wspólne być nie może, a przynajmniej nie musi. A w sporach zapominamy o tym co nas łączy - jak konsumpcja i defekacja, nie da sie przecież zabijać z tego powodu. Od kiedy nie zjadamy siebie nawzajem, owe sprawy najprostsze utraciły ewolucyjną przydatność - zyskały ją manipulacje słowami.
>>Tak, ale to jakby na to nie patrzeć - oszustwo.
>Z ewolucyjnego punktu widzenia liczy sie nie prawda a skuteczność: to boli, ale jaki wybór? Wielokrotnie próbowano zastąpić skuteczność uczciwością - wychodziło jak zwykle.

Skuteczność - pojęcie mierzące każdą metodę. Nie ma sprzeczności między uczciwością, a skutecznością, to są inne miana. W konkretnych sytuacjach do zwycięstwa wystarczy w rękawicę włożyć podkowę, w dłuższym okresie może liczyć się uczciwość. Jakże wielu spadkobiercom niegdysiejszej skuteczności uwiera ona jak cierń, bo podważyła ich uczciwość???

>>>Pamiętasz "Samolubny gen" Dawkinsa? To poprzedni etap ewolucji - dziś nie my sami już ewoluujemy, staliśmy sie jedynie nośnikiem dla ciągów liter: ADA ACG AAA...
>>>Ale litery nie oznaczają już sekwencji aminokwasów, a sekwencje słów, układających sie w mniej lub bardziej spójną całość.
>>Niestety, nie znam. Ale to w ludzkim świecie prawdopodobne. I tak możemy zbudować sobie taki świat, w którym na moment zapomnimy, że też musimy jeść, spać itd.
>A potem głód, niewyspanie - i ogólnie kac. Niestety, sama świadomość bata nie wystarczy - musi czasem ranić grzbiet, aby nie przerodził się nam w ideę wysoce abstrakcyjną. Wiedza o orwellowskim świecie nie jest tym samym co lektura Orwella do wygodnej poduszki, po dobrym obiedzie i z błoga pewnością, że skoro świt nie bedą się dobijać do drzwi: stąd tak cenię rosyjskich bardów z "epoki".

Cóż, śpiewali to, co czuli, nie śpiewali o tym, czego nie znali. Dla porządku: Orwell pisał o świecie, który już istniał, to nie jest tak, że wyprzedził epokę.
Ja bardzo cenię Okudżawę, Wysockiego nie lubię, bo się "wydziera", a od pewnego czasu jestem pod wrażeniem "poezji życia" Andrzeja Sikorowskiego i jego "Pod Budą". Znam ją wiele lat, i ciągle odkrywam ją na nowo.
-"starzy znajomi skądś przylecą,
może się uda nie narzekać"...
"Poezja życia" więcej nam mówi o zwykłych ludziach, niż pieśni tysiąca bardów.
I tak naprawdę to zwykli ludzie, w stosunku do których będzie się UCZCIWYM zrobią to, co muszą(te całe "oblicze Ziemi"...hm....zmienią)

>Jestem już daleko od tamtych, KnŚ-owych sporów. Jeśli żal, to czego innego: niekiedy pisaliśmy na serio, ale sportowy klimat sporów zniszczył ową wyspę.

Może to coś podobnego do "syndromu młodości", kiedy świat wydaje się lepszy, życie ciekawsze, wydarzenia przyjemniejsze. Z KnS mogło być podobnie - oto po pionierskim okresie różnych "dyskusji"(popieram; nie zgadzam się; popieram; dobrze....)nad newsami powstało forum, gdzie przy swobodnej dyskusji i spieraniu się ludzie mieli wrażenie, że tworzą nową jakość dyskusji kulturowej, że z tego powstanie coś nowego.
Mnie żal tej wiary, nie sprawdziła się.
Stąd poszukiwania, stąd też ta rekomendacja forum Volta. A Kłapouchy - przydałby się wszędzie.
outsider (2469 punktów)
>"Tylko zjadacz chleba" - akurat taki w naszym społeczeństwie nie występuje, nawet bezdomny i bez pieniędzy ma jakieś idee, i gotów poprzeć nawet taką, która "zakopie go żywcem w kanale". Nie od każdego należy wymagać heroizmu mądrości.

Wiesz, widzę w tym niezbywalne ludzkie prawo - więc to nie tylko u nas. Na drugim biegunie jest tak czy owak prawo do brania za mordę - a przeceż nasz los jednaki.

>Ja widzę szansę w zwycięstwie Kaczyńskiego(ech, z dużej litery i pełną nazwą, wszak to nasz prezydent), przedstawiłem ją w wątku.."Gehenna kaczyzmu...).

Obyś miał rację, Zbyszku. Bo ja przypomne Konopnicką (czemu nie?) i Jaś nie doczekał. Kondycja państwa nie jest dobra, a upadki niczym rzadkim w historii. Na razie diabli biorą trójpodział władzy: to rzecz bezpieczna?

Natomiast pozytywem jest to, że zbyt wiele zawieruchy robiono w resortach siłowych - i watpliwe jest jakiekolwiek ich poparcie dla działań na granicy prawa - raczej włoski strajk.

>Teraz może trudniej, ale jaśniej..

Białe rakiety "Titanica"? Nikt ich nie odczyta.

>>Z ewolucyjnego punktu widzenia liczy sie nie prawda a skuteczność: to boli, ale jaki wybór? Wielokrotnie próbowano zastąpić skuteczność uczciwością - wychodziło jak zwykle.
>Skuteczność - pojęcie mierzące każdą metodę. Nie ma sprzeczności między uczciwością, a skutecznością, to są inne miana. W konkretnych sytuacjach do zwycięstwa wystarczy w rękawicę włożyć podkowę, w dłuższym okresie może liczyć się uczciwość. Jakże wielu spadkobiercom niegdysiejszej skuteczności uwiera ona jak cierń, bo podważyła ich uczciwość???

A myśmy zaledwie mierzwą pod świat przyszłych pokoleń?

>Cóż, śpiewali to, co czuli, nie śpiewali o tym, czego nie znali. Dla porządku: Orwell pisał o świecie, który już istniał, to nie jest tak, że wyprzedził epokę.

Dokonał pewnej proroczej syntezy - to nie jest tylko opis jego świata, raczej czegoś co wciąż realizuje się powoli ale skutecznie.

>Ja bardzo cenię Okudżawę, Wysockiego nie lubię, bo się "wydziera", a od pewnego czasu jestem pod wrażeniem "poezji życia" Andrzeja Sikorowskiego i jego "Pod Budą". Znam ją wiele lat, i ciągle odkrywam ją na nowo.
>-"starzy znajomi skądś przylecą,
>może się uda nie narzekać"...
>"Poezja życia" więcej nam mówi o zwykłych ludziach, niż pieśni tysiąca bardów.

Zza wydzierania się Wysockiego wyziera fenomenalna sztuka słowa: w mojej tak nadużywanej i męczacej dla niektórych metaforyce jestem uczniem Wołodii - no cóż, ja to lubię. Okudżawa zaś - to opoka na której...

Poezja życia zaś, Zbyszku? Potrzebna - jest jednak niszą ekologiczną wśród krzyku; jako maniera straciłaby sens, bo świata nie wypełni, przypomina jedynie pewien jego wymiar - nawet jeśli jest to wymiar zmęczenia.

>I tak naprawdę to zwykli ludzie, w stosunku do których będzie się UCZCIWYM zrobią to, co muszą(te całe "oblicze Ziemi"...hm....zmienią)

"W stosunku do których..."... czyli nie sami z siebie - dość warunkowa konstrukcja. Zawsze to zwykli ludzie zmieniają oblicze świata - to oni zaściełają ciałami pola bitew, a bitwy owo oblicze boleśnie zmieniają - to oni są widownią demagogów - to oni (czy: my) są istotną treścią świata; kto jednak miałby być w stosunku do nich uczciwym?

>>Jestem już daleko od tamtych, KnŚ-owych sporów. Jeśli żal, to czego innego: niekiedy pisaliśmy na serio, ale sportowy klimat sporów zniszczył ową wyspę.
>Może to coś podobnego do "syndromu młodości", kiedy świat wydaje się lepszy, życie ciekawsze, wydarzenia przyjemniejsze. Z KnS mogło być podobnie - oto po pionierskim okresie różnych "dyskusji"(popieram; nie zgadzam się; popieram; dobrze....)nad newsami powstało forum, gdzie przy swobodnej dyskusji i spieraniu się ludzie mieli wrażenie, że tworzą nową jakość dyskusji kulturowej, że z tego powstanie coś nowego.
>Mnie żal tej wiary, nie sprawdziła się.
>Stąd poszukiwania, stąd też ta rekomendacja forum Volta. A Kłapouchy - przydał by się wszędzie.

Nieco inaczej postrzagam tamte sprawy Zbyszku - może poprzestańmy na stwierdzeniu, że fora które wyrosły nad przeciętność upadają tak czy owak, bez różnicy czy niszczą je ambicje władców czy barbarzyńców - w tym sztucznym świecie trudno jest przez dłuższy czas zachowac równowagę. Alternatywą jest jednak tytuł starej sztuki Drzewa umierają stojąc - więc może tak i lepiej (znam zresztą miejsca w sieci, gdzie naprawdę drzewa umieraja stojąc - i nawet ptak nie zaśpiewa). Cóż, KnŚ przebył swoją drogę - to co dziś niszczy się od zewnątrz zaczynało się jak rak i okazało się niezniszczalne. Niektóre drogi rozeszły się nieodwołalnie, inne - nie.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
Pobłocki (-4 punktów)
Empiryzm racjonalistyczny należy wyprowadzić z doświadczenia życiowego i racjonalnymi dowodami go ograniczyć. Powyższe stwierdzenie prowadzi do empiryzmu moralnego, którego wyrazem jest utylitaryzm wg. którego jedynem kryterium dobra i zła jest opinia ludzka. Powyższa teoria poznania doprowadziła mnie do wyższego stopnia epistemologii, do ateizmu.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365