Racjonalista - Strona głównaDo treści
Lassez faire - pozwólcie czynić

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
12-11-2005 23:46outsider (2469 punktów)Lassez faire - pozwólcie czynić
Leseferyzm, libertarianizm, neoliberalizm - pojecia spokrewnione, w róznym odcieniu emocjonalnym symbolizujące jedno i to samo: niechęć do państwa jako czynnika przez swą arbitralnośc zagrażającego wolności - tym się różnia od anarchizmu, że ową wolnością jest w pierwszym rzędzie wolnośc gospodarcza. Słusznie zarzucaja leseferyści państwu charakter pasożytniczy wobec gospodarki - niesłusznie jednak zapominają, że gospodarka która ma być gospodarką a nie czym innym wymaga pewnego poziomu bezpieczeństwa, którego sama sobie nie zapewni.

Miedzy innymi rozwój technologii i potrzeba ogromnych inwestycji doprowadziły w naturalny sposób do przewagi koncernów ponadnarodowych nad wewnątrzpaństwowymi: owe ponadnarodowe kocerny mają zwykle jakieś odniesienie do prawa i potęgi zbrojnej USA, czuja się zatem chronione przed niebezpieczeństwami w wystarczającym stopniu - to jednak psuje czystośc modelu i mówi sie o tym niechętnie. Idea ma być czysta - a że niezupełnie przystaje do rzeczywistości? Zamiast ją samą, przekształca się system moralności powszechnej, i to przekształca skutecznie.

Leseferyzm stara sie odebrać państwu jakiekolwiek moralne uzasadnienie - w jego miejsce wprowadza funkcję usługową państwa - nocnego stróża, tak sie to określa. Pytanie jednak - jakie decyzje może podjąć nocny stróż, gdy sprawy idą nie tak jak się spodziewano, a konieczność działania wykracza poza zwykły zakres obowiązków nocnego stróża?

Odpowiedź na to pytanie pada obecnie we Francji: oto państwo nie czuje sie moralnie nie tyle zobligowane co wręcz uprawnione do podjęcia jakiejkolwiek decyzji: czeka się - na co, na dzienną zmiane w stróżówce? Czekanie trwa - skoro jednak państwo samo w sobie nie stanowi wartości godnej obrony (nie ma wszak nic wspólnego z rynkiem, najwyższą moralną wyrocznią) - pozostaje czekać, może sprawy rozstrzygną sie same: atakowany jest wszak teren państwa właśnie a nie wartość prywatna tego czy innego koncernu, który mógłby wysłać swych ochroniarzy.

Niesposób pochwalać sojalistów - też z liberalizmu wyrosłych - że po staniu się komunistami rźnęli oporne (albo i nie) społeczeństwa bez litości i bez większego sensu: jednak internacjonalizm bedący podobnym do leseferyzmu mitem wielkich praktycznych następstw nie miał: rozbrajał może, ale nie w takim stopniu - ochrona bytu państwowego była ideą nadwatrościowaną, ale trwała, wszak szpiegów tropiono wszędzie. Dziś owo wspomienie internacjonalizmu proletariackiego (łatwo sie utożsamia walkę muzułamnów francuskich z klasowym niezadowoleniem nie dostrzegając róznicy celów), plus anarchizm wszelkiego rodzaju plus podobny mu w myśleniu antypaństwowym leseferyzm tworzą z państwa obiekt pogardy: już ubezwłasnowolniony - nie przekłąda się to bezposrednio na strukturę - przekłada jednak na emocje i zanik poczucia moralnosci państwa. I owo państwo staje się powoli czyms na kształt byłej Jugosławii - złym, sztucznym tworem historii niewartym minimalnej nawet konserwacji.

Proste i logiczne jest, że przeciwnikiem tak poniżonego państwa bedą ci, którzy jakies cele wspólne i bezdyskusyjne jeszcze mają; nie w ich jakości rzecz. Wrogów bowiem wybiera się sobie decydując się na taki lub inny rodzaj własnej słabości.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Przemek K.
Nie jestem leseferystą, ani tym bardziej librertarianinem. Ale leseferyzm nie jest przypadkiem francuskim. Francja jest przykładem rozbudowanego państwa centralistycznego, a obecny kryzys w znacznej mierze odpowiada konfliktom wewnątrz francuskiego (centroprawicowego) rządu. Otóz Minister Spraw Wewnętznych -- Sarkozy, jest "młodym", zdolnym przywódca partyjnym ("Sarkoleon", jak niektórzy go nazywają), uważanym za potencjalnego rywala prezydenta Chiraca. Stąd wzajemne blokowanie swoich decyzji przez czynniki rządowe.

I jeszcze jedno -- obecnie narasta moda na "państwo". I to w wykonaniu Francisa Fukuyamy, człowieka o poglądach zbliżonych do neoliberalnych.

Owszem, istnieje obecnie (choć raczej nie w Polsce) dość głęboka dyskusja o zakresie funkcji państwa (zwłaszcza: jego zaangażowania społecznego i polityki transferów), gdzie idea "nocnego stróża" pojawia się czasem jako absolutne minimum, przywoływana przez liberalnych radykałów. Ale stanowi ona jedynie zdanie w większej dyskusji, a nie obowiązujący, polityczny dogmat.
outsider (2469 punktów)
Przemku, myslę o pewnym napięciu między realnym modelem a ideą dość rozpowszechnioną. Model realny jest kontestowany jak to on - jednak owa kontestacja jest kanalizowana przez ów modny prąd umysłowy: modny dla swej prostoty, żeby nie nazwać tego prostactwem.

To normalna sytuacja schyłku epoki: sądzę że nasza jest schyłkowa - coś się zmieni istotnie, pytanie tylko na co. Mamy zatem sytuację, w której nominalnie sprawne jeszcze państwo jest już pozbawione woli: wola wymaga pewnej zgodności między ideą a strukturą, a tego juz nie ma. Bardziej stanowcze (może: za bardzo) są Stany Zjednoczone, bo ich kształt instytucjonalny bliższy jest owej idei - niż stara, tłusta Marianna...

Może być jednak tak, że właśnie w Europie ów konflikt między ideą państwa ograniczonego a ubezwłasnowolnionym w jej imię etatystycznym państwem realnym wyda ciekawe owoce - podczas gdy za oceanem nie nasili sie on prędko do stanu płodnego. W Europie sprzeczność jest wydatniejsza - zatem jakieś poradzenie sobie z nią jest bardziej pożądane. Państwo nie ulegnie redukcji, to widać - albowiem leseferyzm ani troche nie odpowiada na pytania wynikające z aktualnych, już dostrzeżonych zagrożeń; z kolei leseferyzm jako doktryna skrajna jest niereformowalny, a rozpowszechniona idea neoliberalna wynika o wiele bardziej z niego niż z europejskich doświadczeń - to pokłosie byłych amerykańskich sukcesów na wielu polach. Rodzi się potrzeba poszukiwania rozwiązania poza osią konfliktu etatyzm-leseferyzm: i może tak się stanie; oby tak sie stało.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365