Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Pasja" w TVP

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
18-04-2006 11:49yavorr (193 punktów)"Pasja" w TVP
Ciekawy byłem czy pojawią się jakieś głosy w sprawie emisji "Pasji" w TVP, która miała miejsce w sobotę 15.04 o godz. 20. Każdy trzeźwo myślący i zorientowany człowiek łatwo zda sobie sprawę, że tak wczesna godzina emisji filmu Gibsona jest bezczelnym złamaniem ustawy, jeżeli weźmiemy pod uwagę dawkę i charakter przemocy, będącej główną atrakcją "Pasji". Zastanawiałem się ,czy nie możnaby machnąć jakiegoś wniosku do KRRiT, choć jak przypuszczam jest to inicjatywa z góry skazana na porażkę. Dziś jednak odkryłem, że taka skarga się pojawiła.

www.racja.org.pl/content/view/238/1/

Wypada chyba życzyć powodzenia... w dalszym kompromitowaniu Krajowej Rady. Swoją drogą możnaby się zastanawiać, jak mogliby usprawiedliwić pobłażliwość wobec tego przypadku. Jak już zasugerował ktoś na jednym z forów internetowych, musieliby postarać się wykazać, że wszystko to była "uzasadniona przemoc" wobec Jezusa.
pzdr.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ikarowski (3 punktów)
W Polsce każdy mam prawo oglądać co chce, kiedy chce. A później to były by problemy aby wstać o 5 rano na rezulekcję.
>
sabishi (246 punktów)
Szczerze mówiąc nie pomyślałam o tym, ale faktycznie gdyby to był jakikolwiek inny film z taką ilością przemocy to Rada by się burzyła. Polsat został ukrany za pokazanie ludzi jedzących żywe dżdżownice (swoją drogą w piaskownicy chłopcy już w dzieciństwie mi to zademonstrowali, więc nie wiem co w tym strasznego), ale już ociekający krwią film "religijny" uzyskuję dyspensę. Osobiście uważam ten film za obrzydliwy, ale to moje subiektywne odczucie, natomiast zupełnie obiektywnie stwierdzam, że nie chciałabym, że moje dziecko chociaż przez moment zobaczyło ten film. Co za różnica, że mówi o Jezusie z Nazaretu? Gdyby pokazano ukrzyżowanie jakiegokolwiek innego człowieka (a przecież to raczej powszechny sposób egzekucji czasów rzymskich) byłby raban. Nie uważam siebie za antyklerykała, ale to mi się nie podoba.


"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
> Osobiście uważam ten film za obrzydliwy, ale to moje subiektywne odczucie, natomiast zupełnie obiektywnie stwierdzam, że nie chciałabym, że moje dziecko chociaż przez moment zobaczyło ten film. Co za różnica, że mówi o Jezusie z Nazaretu?

Mnie sie film podobał. Z przyjemnoscią oglądam go kolejny raz, chociązby dla samej muzyki i obrazu. Uważam, że film jest bardzo dobrrze zrobiony. Sceny biczowania w umiejętny sposób są przerywane, aby pokazać nauki Chrystusa, jego życie itp. Tyle samo przemocy można zobaczyć w filmach typu "Krwawa pięść 8". Zawsze kiedy jakas śmierć jest pokazana w naturalistyczny sposób pokazują się głosy oburzenia jak np. w przypadku filmu "Nieodwracalne".
Zamierzasz wychowac dziecko tak, aby nigdy nie widziało krwi, przemocy - w dzisiejszym świecie to chyba niemożliwe ?

>
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy

Piekna myśl - z jakiego to dzieła Seneki ?
Pozdrawiam

"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
sabishi (246 punktów)

> Zamierzasz wychowac dziecko tak, aby nigdy niewidziało krwi, przemocy - w dzisiejszym świecie to chyba niemożliwe ?

Nie chcę żeby oglądało przemoc w filmach, z tego samego powodu nie pozwoliłabym mu na oglądanie "Pasji" co "Piły", albo innej sieczki ociekającej krwią. Uważam, że do pewnych rzeczy dzieci powinny dorosnąć. Ukazywanie przemocy i cierpienia w ten sposób według mnie niczego nie uczy. Świat jest brutalny i bez tego.

"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
>> Zamierzasz wychowac dziecko tak, aby nigdy niewidziało krwi, przemocy - w dzisiejszym świecie to chyba niemożliwe ?
>Nie chcę żeby oglądało przemoc w filmach, z tego samego powodu nie pozwoliłabym mu na oglądanie "Pasji" co "Piły", albo innej sieczki ociekającej krwią. Uważam, że do pewnych rzeczy dzieci powinny dorosnąć. Ukazywanie przemocy i cierpienia w ten sposób według mnie niczego nie uczy. Świat jest brutalny i bez tego.
Rozumiem twoje stanowisko, a nawet jestem za. jednak widziałaś chba, że Pasja była od 16 lat ( taka informacja w lewym górnym rogu o ile się nie mylę ).
Natomiast twierdzenie, że film ten jest zbyt brutalny jest absurdalne. Ludzie nie protestują gdy pokazuje się im filmy w których to "trup ściele się gęsto", natomiast kiedy pokaże się wiarygodną scenę pobicia, gwałtu itp. to nagle wszyscy sie oburzają. Takie filmy jak " Krwawa pięść, mordercza rozgrywka+ itp. to zwykły szajs - czemu to niby ma służć - rozrywce ?
Dobry film powinien spełniać funkcje katharsis. Widzowi powinno siępokazać jak wygląd śmierc. Przemoc jako rozrywka zabija tylko ludzkie odruchy - i takie filmy są niebezpieczne dla nastolatka.

>
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy

Wuidzę, że jestes na forum. Czy mogłabyś odp. z jakiego to dzieła Seneki ?

"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
aleksandro (18 punktów)
Jak dla mnie realistyczniejszy od Pasji jest Terminator..

2 Pudzianów by nie przeżyło takich numerów, jakie robili z panem Jezusem..
yavorr (193 punktów)
> Dobry film powinien spełniać funkcje katharsis. Widzowi powinno siępokazać jak wygląd śmierc. Przemoc jako rozrywka zabija tylko ludzkie odruchy - i takie filmy są niebezpieczne dla nastolatka.

Czy dobrze rozumiem, że sugerujesz jakoby "Pasja" miała jakieś walory edukacyjne lub wychowawcze? O ile mi wiadomo, to poprzez oswajanie z przemocą wychowywało się kadry SS. Zresztą wydaje mi się, że jeżeli dla kogoś epatowanie makabrą w "Pasji" stanowi jakąś wartość to tylko dla wierzących, bo to przecież "święta" makabra. Ja jednak do nich nie należę. Pamiętam, że siedząc w kinie, poczułem się w pewnym momencie wyraźnie zirytowany, bo ewidentne stało się dla mnie, że reżyser stara się zmanipulować widza, tak bardzo chce go przerazić, że staje się to zbyt oczywiste, zbyt ostentacyjne, by ktoś mógł temu na serio się poddać. Szczerze mówiąc pozostał mi po tym filmie tylko niesmak. W "Pasji" mamy do czynienia z dwoma rodzajami sadyzmu. Pierwszy to sadyzm oprawców Jezusa wobec niego samego, drugi to sadyzm reżysera wobec widza. Kto wie, być może mógłbym jakoś głębiej przeżyć ten lekko kiczowaty obraz, gdybym nie odkrył, że padłem ofiarą tego drugiego sadyzmu. Poczułem się zgwałcony
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
>> Dobry film powinien spełniać funkcje katharsis. Widzowi powinno siępokazać jak wygląd śmierc. Przemoc jako rozrywka zabija tylko ludzkie odruchy - i takie filmy są niebezpieczne dla nastolatka.
>Czy dobrze rozumiem, że sugerujesz jakoby "Pasja" miała jakieś walory edukacyjne lub wychowawcze? O ile mi wiadomo, to poprzez oswajanie z przemocą wychowywało się kadry SS.
Jesli film ( sceny w nim zaprezentowane) wzbudza emocje to spełnia funkcję katharsis.
Oswajanie się z przemocą, a nawet propagowanie jej - ma miejsce w tzw. filmach akcji.

> Zresztą wydaje mi się, że jeżeli dla kogoś epatowanie makabrą w "Pasji" stanowi jakąś wartość to tylko dla wierzących, bo to przecież "święta" makabra. Ja jednak do nich nie należę.
Patrz wyżej jaką ma wartośc.

>Pamiętam, że siedząc w kinie, poczułem się w pewnym momencie wyraźnie zirytowany, bo ewidentne stało się dla mnie, że reżyser stara się zmanipulować widza, tak bardzo chce go przerazić, że staje się to zbyt oczywiste, zbyt ostentacyjne, by ktoś mógł temu na serio się poddać. Szczerze mówiąc pozostał mi po tym filmie tylko niesmak.
Sceny "makabry" - jak to ujmujesz (pasji) mają wartośc historyczną. Tak właśnie wyglądało krzyżowanie przestepców, takimi "narzędziami" biczowano.

>W "Pasji" mamy do czynienia z dwoma rodzajami sadyzmu. Pierwszy to sadyzm oprawców Jezusa wobec niego samego, drugi to sadyzm reżysera wobec widza.
Zgadzam się film nie jest dla ludzi wrażliwych.

> Kto wie, być może mógłbym jakoś głębiej przeżyć ten lekko kiczowaty obraz, gdybym nie odkrył, że padłem ofiarą tego drugiego sadyzmu. Poczułem się zgwałcony
Kiczowaty obraz ? ( sam obraz jak i muzyka ma walory artystyczne ).
Myślę, że jeśliby tylko ten film dotyczył innej postaci - nie było by tej rozmowy.


"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
yavorr (193 punktów)
> Oswajanie się z przemocą, a nawet propagowanie jej - ma miejsce w tzw. filmach akcji.
Oczywiście, przemoc w filmach z Van Damem jest przedstawiana jako "fajna", a przemoc w "Pasji" jako "straszna". Ale tak naprawdę to rozróżnienie wymaga znajomości kontekstu i przyjęcia takiej a nie innej perspektywy podczas oglądania. Interpretacja jest aktywnością poznawczą widza, nie zawiera się w samym obrazie. Wg mnie całkiem prawdopodobne jest, że osoby wychowane na grach komputerowych typu Mortal Kombat mogą postrzegać przemoc w Pasji jako "fajną". No ale tu należałoby postawić pytanie o to, do kogo jest skierowany ten film? Jeżeli jest skierowany do wszystkich powyżej 16 roku życia to jest to błąd.

> Patrz wyżej jaką ma wartośc.
Pewnie więc chodzi o jakś wartość poznawczą, historyczną. Cóż, historykiem nie jestem, więc nie wiem. Że niby to wszystko realistyczne? Chyba przy założeniu, że im więcej krwi, tym bardziej realistycznie. Można przekonywać, że to "dobra przemoc" bo posiada "głębię". Tylko dla tych, co przychodzą na ten film z postanowieniem umocnienia się w wierze. Promowanie wartości? Tylko jakie wartości promuje się przez eksponowanie makabry? Nauka współczucia? Obawiam się, że nad współczuciem dominuje wstręt i przerażenie, zwłaszcza że Jezus w pewnym momencie nawet przestaje wiarygodnie cierpieć, staje się po prostu roztrzęsionym krwawym ochłapem, mało podobnym do człowieka. To są po prostu rzeczy, które tak ustawiają precepcję, że promowanie jakichkolwiek wartości na szerszą skalę przez ten film pozostaje cały czas jedynie w sferze pobożnych życzeń. A odnoszę wrażenie, że właśnie ta idea przyświecała M. Gibsonowi.

> Kiczowaty obraz ? ( sam obraz jak i muzyka ma walory artystyczne ).
> Myślę, że jeśliby tylko ten film dotyczył innej postaci - nie było by tej rozmowy.
Pisząc obraz miałem na myśli "obraz filmowy" jako całość. No i dla mnie czasem ociera się o kicz. Te sentymentalne wstawki... wymagają wrażliwości odpowiedniej dla telenowel. Kwestia gustu. Mój gust jest na NIE. No i sam finał! Zmartwychwstanie w iście hollywoodzkim stylu, żeby nikt nie miał wątpliwośći że wcześniejsza przemoc jednak miała głębię... Rozumiem że miało wyglądać tak samo "realistycznie" jak większość filmu Bardzo krwawe kino z happy endem i tyle...

I faktycznie, gdyby rzecz nie dotyczyła Jezusa, tylko zwykłego śmiertelnika bez wrodzonych predyspozycji do zmartwychwstania, to ten film w ogóle by nie powstał, bo wówczas całe to epatowanie sadyzmem nie miałoby szansy się obronić. Wówczas istnienie "głębi" byłoby po stokroć bardziej wątpliwe.
Paul (408 punktów)
>> Osobiście uważam ten film za obrzydliwy, ale to moje subiektywne odczucie, natomiast zupełnie obiektywnie stwierdzam, że nie chciałabym, że moje dziecko chociaż przez moment zobaczyło ten film. Co za różnica, że mówi o Jezusie z Nazaretu?
> Mnie sie film podobał. Z przyjemnoscią oglądam go kolejny raz, chociązby dla samej muzyki i obrazu. Uważam, że film jest bardzo dobrrze zrobiony. Sceny biczowania w umiejętny sposób są przerywane, aby pokazać nauki Chrystusa, jego życie itp. Tyle samo przemocy można zobaczyć w filmach typu "Krwawa pięść 8". Zawsze kiedy jakas śmierć jest pokazana w naturalistyczny sposób pokazują się głosy oburzenia jak np. w przypadku filmu "Nieodwracalne"

Kolego Kalikles, za pochwale tej krwawej jatki otrzymales minusa. Film zaliczam do kategorii horror lub kino akcji - marnej akcji. Film jest takze rasistowski i antysemicki. Ukazanie tam wyrachowanych i bezwzglednych Zydöw, a takze prostackich, zädnych krwi Rzymian to skandal. Sado-maso w samo poludnie.
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)

>Kolego Kalikles, za pochwale tej krwawej jatki otrzymales minusa. Film zaliczam do kategorii horror lub kino akcji - marnej akcji. Film jest takze rasistowski i antysemicki. Ukazanie tam wyrachowanych i bezwzglednych Zydöw, a takze prostackich, zädnych krwi Rzymian to skandal. Sado-maso w samo poludnie.
Możesz wyjaśnić dlaczego rasistowski. A co do "zadnych krwi RZymian" - wiem pan co się odbywało na tzw. festiwalach, w koloseum ? Piłat nie jest pokazany jako zadny krwi Rzymianin, podobnie dowódca czuwający nad wypełnieniem rozkazu. Pokazani są źli i dobrzy Rzymianie.

"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
Paul (408 punktów)
>>Kolego Kalikles, za pochwale tej krwawej jatki otrzymales minusa. Film zaliczam do kategorii horror lub kino akcji - marnej akcji. Film jest takze rasistowski i antysemicki. Ukazanie tam wyrachowanych i bezwzglednych Zydöw, a takze prostackich, zädnych krwi Rzymian to skandal. Sado-maso w samo poludnie.
> Możesz wyjaśnić dlaczego rasistowski. A co do "zadnych krwi RZymian" - wiem pan co się odbywało na tzw. festiwalach, w koloseum ? Piłat nie jest pokazany jako zadny krwi Rzymianin, podobnie dowódca czuwający nad wypełnieniem rozkazu. Pokazani są źli i dobrzy Rzymianie.
>
"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery


Dlaczego film jest rasistowski i antysemicki napisalem juz powyzej. Przeslaniem filmu bylo najwyrazniej pokazanie Zydów jako organizatorów smierci Chrystusa. Gibson cel osiągnąl - nastepne pokolenie juz wie dlaczego nalezy Ich nienawidzic - bo im ukrzyzowali Pana. Sadysci Rzymianie im pomogli, i chocby tacy byli - kto wytrzyma takie cierpienie?. Gdy po obejrzeniu filmu (cirka dwa lata temu) wątpilem w calą tę historie, mój znajomy katolik mnie uswiadomil; Film oglądal JP II i powiedzal ze tak bylo, wiec to na pewno prawda! Ja za swymi plecami zadnego autorytetu nie mam, wiec masz prawo mi nie wierzyc.
jarekland (142470 punktów)
> Zamierzasz wychowac dziecko tak, aby nigdy niewidziało krwi, przemocy - w dzisiejszym świecie to chyba niemożliwe ?
Oczywiście że to nierealne ale jest różnica pomiędzy "kroplą krwi" a jej hektolitrami.
Ale należy też zwrócić uwagę na fakt że przemoc-nie tędy droga.
Volrath (3440 punktów)
Oglądałem fragment ukrzyżowania...

Różne horrory oglądałem i uważałem się za twardego w tej materii...

Wytrzymałem do wydziobywania oczu przez kruka, po czym zmieniłem kanał na inny. Brrrr...

Resident Evil to przy tym sielanka.
mohawk (2936 punktów)
>Oglądałem fragment ukrzyżowania...
>Różne horrory oglądałem i uważałem się za twardego w tej materii...
>Wytrzymałem do wydziobywania oczu przez kruka, po czym zmieniłem kanał na inny. Brrrr...
>Resident Evil to przy tym sielanka.
Phi. Dla mnie była to - przede wszystkim - dość nudna rzeźnia. Są wszakże znacznie "lepsze" pod tym względem produkcje - ot choćby taki Cannibal Holocaust. Zapewne aktorzy szprechali po aramejsku jak Benedykt XVI po polsku, ale któżby był w stanie to dostrzec - ważne, że jest kolejny efekt "realizmu".
duda (175 punktów)
Rzeczywiście, ten film jest makabryczny, wg obowiązującej ustawy nie powinien być wyświetlany o tak wczesnej porze (choć do samej zasadności ustawy w obecnym kształcie możnaby się spierać). Prawo powinno wszystkich traktować równo. W porównaniu do 'Pasji' jedzenie dżdżownic to nic.

Co do samego filmu to działa on bardziej na żołądek niż na mózg. Może to akcja niwelowania skutków świątecznego obżarstwa?
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Wzmiankowany w artykule obraz nie jest banalną, hollywoodzką produkcją, jakich wiele powstaje każdego roku w nieprzeliczonych studiach kalifornijskiego zagłębia filmowego - świadczy o tym nie tylko poruszana tematyka, ale przede wszystkim wyjątkowa jak na amerykański styl zastępowania fabuły efektami komputerowymi oszczędność środków wyrazu.
Po ekranie nie pałętają się powstałe w chorej, dekadenckiej wyobraźni typowej dla "cywilizacji śmierci" fantastyczne stwory w rodzaju kosmitów czy też mających w założeniu przerażać, a w rezultacie jedynie wywołującyh śmiech nawet średnio wyrobionego widza - gigantyczne pająki czy inne dinozaury - wytwory tzw. teorii ewolucji.
W filmie nie ma fantazji, w całości oparty jest na znanym o wieków i już kilkakrotnie wykorzystywanym (ale jakże stronniczo, bez zrozumienia przesłania, jakie w nim jest zawarte!) scenariuszu.

Niezwykle istotną rzeczą, która czyni film odpornym na zarzuty o nieścisłości historyczne, przekłamania czy popełnione mniej lub bardziej świadomie błędy, jest fakt - na który jeszcze nikt nie zwrócił uwagi, czemu się niezwykle dziwię, bo to przecież oczywiste - że autor scenariusza i postać głównego bohatera, to jedna i ta sama osoba!

Ale pozostawmy sprawę scenariusza na boku, z jego treścią może się zapoznać każdy, gdyż został wydany w największym nakładzie na świecie, we wszystkich niemalże językach.

Wrócę jeszcze na chwilę do zagadnienia braku wyimaginowanych stworów czy nigdy nie istniejących postaci. We współczesnym kinie amerykańskim największym powodzeniem widowni cieszą się sztampowe produkcje, podobne do siebie jak dwie krople wody, różniące się co najwyżej przydomkiem głównego bohatera oraz wizualnymi efektami preparowanymi przez infantylnych, byłych graczy komputerowych, których umysły skażone są brakiem moralności wywołanym zabijaniem na ekranie komputera setek i tysięcy niewinnych ludzi. Tacy to osobnicy serwują niewyrobionej, niewymagającej amerykańskiej widowni wychowanej na sitcomach i tasiemcowych serialach coraz bardziej efektowne wizualnie "visual effects", które w żaden sposób nie przekazują jakiejkolwiek wiedzy na temat współczesnego świata, nie dają żadnej odpowiedzi na zadawane przez człowieka samemu sobie i jeden drugiemu podstawowe pytania o sens i cel życia oraz cierpienia.
W tych pozbawionych sensu filmach sensem jest pokazywanie sensu i celu życia, jako zadawania cierpienia.

Wrócę jeszcze na chwilę do zagadnienia, do którego nawiązałem powyżej, przypomnę, że chodzi o brak nieistniejących postaci, wymyślonych jedynie w głowach zniewolonych przez współczesną cywilizację śmierci i jej przedstawicieli pseudoopowiadaczy pseudohistorii, które nie mają nie tylko nic współnego z rzeczywistością, ale są niejednokrotnie jej zaprzeczeniem, przedstawionym w postaci bezsensownych historyjek, które można zacząć i skończyć oglądać w dowolnym momencie, bo owe historyjki pozbawione są jakiejkolwiek fabuły i nie opowiadają żadnej historii.

Wracając do rozważań na temat podstawowej zalety Filmu, który już teraz śmiało mogę nazwać arcydziełem X Muzy - ze względu na wymienione wcześniej zalety i cechy wyróżniającego go spośród zalewu identycznych "filmideł" zapełniających w ogromnej masie ekrany kin amerykańskich i nie tylko, bo również, niestety, europejskich - chciałbym zwrócić uwagę na rzecz znamienną i charakterystczną - mam na myśli brak w Filmie obecności postaci, które nie znajdują potwierdzenia w wynikach jakichkolwiek badań historiograficznych oraz postaci spoza racjonalnie istniejącego świata metafizycznej transcendencji. Podkreślam - takich postaci w Filmie na próżno by szukać.

Na koniec chcę poruszyć kwestię równie istotną, jeśli nawet nie bardziej niż całkowita zgodność filmu ze Scenariuszem opartym o wydarzenia historycznie udokumentowane tym Scenariuszem.

Zanim jednak przejdę do sedna koniecznym się wydaje choć najskromniejsze nakreślenie obrazu współczesnej kinematografii amerykańskiej oraz, niestety, także europejskiej, która, niestety, ulega wpływom przeróżnych trendów niesionych na fali globalizacji zza oceanu. Otóż o współczesnej kinematografii amerykańskiej oraz, niestety, europejskiej, można wyrażać się różnie, biorąc pod uwagę rózne aspekty i spoglądając na nie pod różnymi kątami czy też dokonując analizy z różnych pozycji, natomiast cechą charakterystyczną i niezmienną bez względu na zmianę perspektywy spojrzenia owej kinematografii oraz, niestety, jej europejskiego odpowiednika w postaci twórczości filmowej reżyserów europejskich, jest niczym nie uzasadniona a posiadająca swe wyjaśnienie w tym, co nazywamy ogólnie "cywilizacją śmierci", osiągająca przerażające rozmiary zawartość brutalnej, niesmacznej, będącej w swej istocie wyjątkowo ohydną odmianą ekspiacyjną wszelkiego zła - przemocą.
Wybierając się dziś do kina czy włączając dowolną stację skomercjalizowanej przez obojętnych na Wartości, ogarniętych kultem mamony piewców new-age czy innej pseudometafizycznej pseudofilozofii wyznawców pseudoreligii, której głównym obiektem zainteresowania jest wyłącznie pieniądz, nie mamy dużych szans na uniknięcie filmu, przedstawienia telewizyjnego teatru telewizji czy wreszcie telewizyjnej wersji przedstawienia muzycznego, w którym nie byłoby niczym nie uzasadnionej, przerażającej swą nachalnością, obrzydliwej dawki przemocy serwowanej w ilościach powodujących u normalnego człowieka przestrach i obrzydzenie.

Człowiek wrażliwy nie ma praktycznie żadnych szans, nawet teoretycznych, na obcowanie ze sztuką przez duże "S". Sztuką, której motywem i tematem nie byłaby przemoc sama w sobie, która oferowałaby coś więcej niźli tylko hektolitry krwi, dźwięk łamanych kości, krzyki katowanych przez zezwierzęconych oprawców.

Jakże często faryzeusze mieniący się krytykami sztuki dorabiają do takich "dzieł" przeróżne ideologie rozmaitej proweniencji, które mają zaciemnić prawdziwą wymowę filmu (pozostańmy przy filmie). Jakże często wybierając się z cała rodziną do przybytku X Muzy, aby spędzić tam przysłowiowe 1,5
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
godziny na oddawaniu się głebokiej refleksji wywołanej obcowaniem z przepełnioną wartościami moralnymi opowieścią, skazani jesteśmy na powrót do domu pogrążeni w smutku, gdyż okazuje się, że całą ofertę kinową zawartą w repertuarze dnia stanowią jedynie amerykańskie oraz, niestety, europejskie pseudofilmy pseudoreżyserów opatrzone kilkuzdaniowymi, bezsensownymi pseudorecenzjami pseudoznawców sztuki filmowej.

Tematyka tych pseudofilmów (pozostańmy przy pseudofilmach) sprowadza się zasadniczo do podstawowego zestawu zbioru kilku cech, jakie powtarzają się we wszystkich tych pseudofilmach i są dla nich wszystkich jednakie oraz występują w każdym z nich. Czyż trzeba dodawać, że chodzi w tym momencie o wspomniane już wcześniej przeze mnie obrzydliwe efekty będące popłuczynami po produkcjach tzw. przemysłu gier komputerowych, a więc brutalność, przemoc, cierpienie, sadyzm, wątki seksualne specjalnie niedopowiedziane, aby dać okazję przesiąkniętym cywilizacją śmierci umysłom do snucia chorych fantazji z pogranicza rojeń psychosocjopatyczno - maniakalnych seryjnych morderców i gwałcicieli? Myślę, że nie trzeba dodawać.

Nie ujmując nic z bezdyskusyjnej historycznej wartości Filmu chciałbym dodać, iż pragnę zwrócić uwagę na jego jeden, dotychczas chyba pomijany aspekt, wyrażający się w sposób charakterystyczny i niepowtarzalny oraz zupełnie nieobecny we współczesnej kinematografii amerykańskiej oraz, niestety, europejskiej, wątek, który został w Filmie przedstawiony w sposób dotychczas niespotykany, a mimo to przemawiający od razu i bez żadnych wahań czy wątpliwości do serca każdego wrażliwego człowieka, a przecież tacy tylko stanowią widownię omawianego dzisiaj przeze mnie Filmu, otóż mówiąc to w ten sposób wyrażam myśli o delikatnie zarysowanym, pełnym ciepła i miłości, jakże pięknym w swej najgłębszej warstwie wątku ciepłego uczucia nieśmiałej miłości, jaka łączy dwóch bohaterów Filmu.
Myślę, że nie trzeba tłumaczyć, iż gdy to mówię, to chodzi mi o głównego Bohatera Filmu oraz o jego alter ego, znakomicie zagraną zresztą przez utalentowaną, wybitnie uzdolnioną adeptkę sztuki filmowej postać Upadłego Anioła.
Zwróćmy uwagę na fakt, iż przez cały niemal czas trwania Filmu jesteśmy podświadomie świadomi obecności tej postaci, zdajemy sobie w jakiś - nie wstydzę się użyć tego słowa - mistycznie nieuświadomiony sposób sprawę z jej obecności, nawet gdy nie widzimy jej na ekranie. Po prawdzie nie musimy widzieć, gdyż jest to niepotrzebne, aby wiedzieć, że ona tam cały czas jest obecna w swej tajemniczej, ale przecież nie zaskakującej nieobecności.

Kim jest bowiem Upadły Anioł?
Oczywiście jest to pytanie z gatunku pytań retorycznych, bowiem wszyscy doskonale wiemy, jaka jest odpowiedź na to pytanie nie wymagające przecież żadnej odpowiedzi.
Zatem odpowiadając na to pytanie godzi się podkreślić najistotniejszą w swej istocie wymowę przesłania Filmu - przesłaniem tym jest kwintesencjonalnie wyrażona w sposób syntetyzujący wydźwięk moralno - etyczny Filmu (pozostając cały czas przy filmie) wartość uczuć obecnych wyłącznie w rodzinie, której członków wiąże uczucie najsilniejsze ze wszystkich ludzkich uczuć, a mające swe źródło w pozaludzkim przeżyciu świadectwa tajemniczej prawdy, jaką jest miłość - tym uczuciem, żeby nie trzymać już nikogo w niepotrzebnym wyczekiwaniu na kontakt ze świadectwem, jest miłość.

Miłość, ale jaka? Czy prymitywne, charakterystyczne dla pozbawionych uczuć osób odmawiających w swym życiu obecności miłości prawdziwej uczucie miłości rozumianej przez nich jako miłość fizyczno - umysłowa, uczucie miłości związanej wyłącznie z fizycznością i umysłowością? Oczywiście nie, te prymitywne pseudouczucia nie mają nic wspólnego z uczuciami wyższego, transcendentalnego poziomu objawiającego się w mistycznym przeżywaniu fizyczno - umysłowego odbioru czystego w swej naturze poczucia miłości Bliźniego Swego.

Zauważmy, że postać Upadłego Anioła jest przedstawiona w sposób sugerujący bez żadnych wątpliwości, iż jest on (Anioł, nie sposób) jakoby przeciwieństwem Głównego Bohatera, nie waham się nawet użyć stwierdzenia, że wroga Głównego Bohatera. Ale to jest tylko pozór, sprytnie zastawiona przez Autora Scenariusza pułapka na umysły, które nie są w stanie dojrzeć prawdziwej wymowy tak skonstruowanej postaci Anioła.
Uważny widz, a już na pewno uważny czytelnik Scenariusza wie przecież, że zarówno Upadły Anioł, jak i Główny Bohater są dziećmi tego samego ojca, są w istocie braćmi, którym życie dali rodzice w osobie Osobowego Stworzyciela będącego jednoosobową parą rodziców manifestującą swoją obecność w postaci Trójcy.
Czyż ma jakikolwiek sens mówienie, że tacy Bracia mogą być wrogami?
Czyż ma jakikolwiek sens mówienie, że Bracia mogą nie realizować jednego i tego samego Planu?
Czyż ma jakikolwiek sens mówienie, że Tacy Bracia mogą być swoimi Wrogami?
Sądzę, iż mogę bez obawy zostawić Widza z tymi pytaniami, gdyż Odpowiedź, aczkolwiek jest Wielką Tajemnicą, to jest przecież oczywista.

Możemy i powinniśmy się jednak zastanowić nad przyczyną takiego a nie innego przedstawienia Miłości Braterskiej w Filmie. Dlaczego Autor Scenariusza, będący jednocześnie Głównym Bohaterem, postanowił w taki a nie inny sposób przedstawić Siebie i Osobę Swego Brata - Upadłego Anioła?

Jak już wcześniej wspomniałem - jest to bardzo sprytna pułapka zastawiona na przekonanych o swej mądrości, a w praktyce nie opierających się na Źródle Mądrości pseudointelektualistach, pseudomędrcach, faryzeuszach tylko pozornie będących takimi samymi Istotami jak My, czyli Dzieci Naszego Stworzyciela. Różnie się oni mienią, nazywają sami siebie a to filozofami, a to panteistami, a to ateistami, a wreszcie racjonalistami - co jest już zupełnym nadużyciem, gdyż racjonalizm to nic innego jak oparcie się na rozumie, a czyż ktokolwiek, kto korzysta z rozumu może zaprzeczać prawdziwości przedstawionych w Filmie wydarzeń, opartych przecież na Prawdzie wyrażonej w jasny sposób w Scenariuszu, o którego prawdziwość nie trzeba nawet pytać, gdyż przecież Jego Autore
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
m jest Autor - śmieszne i żałosne jest negowanie istnienia Dzieła (Scenariusza) skoro znany jest Jego Autor, opisany przecież w owym Scenariuszu, ha, ha, ha... proszę mi wybaczyć, ale teoryjki wspomnianych przeze mnie pseudoludzi są tak zabawnie naiwne, że nie sposób się nad nimi nie roześmiać.

Tak więc pułapką ową jest pozorna walka Dwóch Braci, pozorna, bo przypomnę - obaj Bracia są Braćmi, a więc łączy ich uczucie czystek miłości obecne w Rodzinie stworzonej przez Stwórcę Rodziny. Stwórca Rodziny, a więc i Nas, dał nam (zawarty w Scenariuszu) jasny przekaz i oczywiste przesłanie - "Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego". Praktycznie rzecz biorąc to sformułowanie nie musiałoby wcale występować w Scenariuszu, wszak oczywiste jest, że po pierwsze nie mamy żadnych trudności z uczuciem miłości każdego z Nas do Niego samego, po drugie zaś - jakie inne uczucie może łączyć Dzieci Stworzyciela, który stworzył swe dzieci na swój obraz i podobieństwo, a chyba nikt z Nas nie wątpi, że Stworzyciel najbardziej kocha Sam Siebie?

Wracając do głównego ciągu mej myśli - Obaj Bohaterowie Filmu przedstawieni jako Wrogowie wyrażają tym samym swoją Miłość oraz stanowią egzemplifikację przykładu wypełnienia Nakazu Miłości, jakim jest polecenie miłowania wroga.
Tak, to właśnie dlatego Obaj Bohaterowie odgrywają przed Nami Wrogów, robią to zgodnie ze Scenariuszem dając Świadectwo Prawdzie, której częścią jest konieczność istnienia Wroga i Miłości do Niego.

Kończąc tę krótką z konieczności recenzję Filmu chcę zachęcić wszystkich z Nas, którzy jeszcze nie widzieli Dzieła do Jego obejrzenia, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że zachęcać nikogo nie muszę, bo nie ma wśród Nas, Prawdziwych Dzieci i Braci Brata Upadłego Anioła oraz Głównego Bohatera, nikogo kto by jeszcze Filmu nie widział. Nie widzieli Go wyłącznie faryzeusze, ateiści, racjonaliści czy jak oni sami siebie nazywają, ale przecież Nam nie potrzeba ich obecności w kinie. Ich obceność, obecność tych pseudoludzi, jest plugawa i bluźniercza także poza kinem, ale nie martwmy się, w górę serca Umiłowani Bracia i Umiłowane Siostry! Nadchodzi Czas Zapłaty i wkrótce nadejdzie, a wówczas tylko My pozostaniemy u Boku Głównego Bohatera i już bez żadnych przeszkód będziemy się radować Repertuarem w Kinach wyświetlających Jedynie Prawdziwe Historie oparte na Scenariuszu.

Bądźmy ufni ufając Wielkiemu Scenarzyście!

Pozdrawiam Was serdecznie moi Ukochani,
Wasz Recenzent, nitrocash

PS Niektórzy dziwią się dlaczego rola Upadłego Anioła została obsadzona przez kobietę. To jest fragment Wielkiej Tajemnicy, a jego wymowa jest nastepująco prosta i jasna, jak wszystko co wiąże się i jest Wielką Tajemnicą.
Kobieta i mężczyzna, zaranie i początek rodziny - jakie uczucie powinno łączyć tych dwoje? Oczywiście - Miłość! Dlatego Osobę Brata - Upadłego Anioła gra kobieta, żeby zwrócić uwagę na konieczność miłości w rodzinie kobiety i mężczyzny. Wszak wiemy już, że Obaj Bracia połączeni są Bezgraniczną Miłością...
placownik (17853 punktów)

   Twoja wnikliwa analiza rzucona na szerokie tło całej kinematografii prowadzi mnie do wniosku, że po tym Filmie kino - rozumiane jako opowiadanie zmyślonych historyjek - właściwie się skończyło.

   Z niecierpliwością oczekuję inicjatywy budowy Sali Kinowej, w której Film byłby wyświetlany bez przerwy. Byłby to wspaniały i jedyny w swoim rodzaju pomnik sztuki filmowej, a zarazem niebanalny pomnik Autora Scenariusza.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Myflowers (2721 punktów)
Wiesz co? Dołożyłam Ci punktów ile tylko mogłam. To co napisałeś, to cos kapitalnego!!!!
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Wrodzona skromność nie pozwala mi zaprzeczyć
raduk (4 punktów)
Faktycznie, Wspanialy Milosierny Bog, napisal scenariusz:

"Za symboliczny grzech symbolicznych Adama i Ewy, Ja Sedzia potepiam ludzkosc, ale kocham ludzi, chialbym wybaczyc, wiec zsylam swojego Syna, aby przez brutalne katusze, krew i niespotykane cierpienie zaplacil za wasze grzechy! W Swojej Wszechmocy i Bezkresnym Milosierdziu... nie moglem tak poprostu wybaczyc! Potrzebna ofiara z Syna! Potrzebny bicz! Konieczny krzyz!

Pozniej zesle wam proroka Gibsona, by glosil "dobra" nowine nowymi srodkami - z miesnymi detalami!"

Najwspanialszy scenariusz w historii swiata!
gnothi (46 punktów)
>Kończąc tę krótką z konieczności recenzję Filmu chcę zachęcić wszystkich z Nas, którzy jeszcze nie widzieli Dzieła do Jego obejrzenia, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że zachęcać nikogo nie muszę, bo nie ma wśród Nas, Prawdziwych Dzieci i Braci Brata Upadłego Anioła oraz Głównego Bohatera, nikogo kto by jeszcze Filmu nie widział.

Autorze tej krótkiej z konieczności recenzji! Tworzysz konstrukcje stylistyczne, w których głębsza myśl osiada nagle na mieliźnie kwiecistości i narcystycznej retoryki.

Wszystkich z Nas - zakładasz, że w grupie "144 tysięcy" znajdują się jednak tacy, którzy nie obejrzeli Dzieła, aczkolwiek Film obejrzeli. Dzieło niewatpliwie zauważą dopiero po zapoznaniu się z Twoją RECENZJĄ. Nie przeczę, z pewnością dla wielu Twoja recenzja będzie pomocna.

>Nie widzieli Go wyłącznie faryzeusze, ateiści, racjonaliści czy jak oni sami siebie nazywają, ale przecież Nam nie potrzeba ich obecności w kinie. Ich obceność, obecność tych pseudoludzi, jest plugawa i bluźniercza także poza kinem,

Rozumiem, że do grupy, którą masz na myśli, używając zaimka Nas, nie należą faryzeusze, ateiści, racjonaliści to jest, innymi słowy, pseudoludzie, których obecność jest plugawa, bluźniercza wszędzie, bo przestrzeń poza kinem oznacza każde inne miejsce.

>ale nie martwmy się, w górę serca Umiłowani Bracia i Umiłowane Siostry! Nadchodzi Czas Zapłaty i wkrótce nadejdzie, a wówczas tylko My pozostaniemy u Boku Głównego Bohatera i już bez żadnych przeszkód będziemy się radować Repertuarem w Kinach wyświetlających Jedynie Prawdziwe Historie oparte na Scenariuszu.

To, co napisałeś wyżej, jest przerażajace, tak jak przerażające były i są obozy zagłady - dzieła stworzone w umysłach oświeconych nadludzi.

Epilog Twojej recenzcji ocieka nienawiścią, hipokryzją, antyhumanizmem, duchowym ograniczeniem i brakiem Chrystusa - Człowieka.
gnothi (46 punktów)
Autopoprawka:

To, co napisałeś wyżej, jest przerażające, tak jak przerażające były i są obozy zagłady - dzieła stworzone w umysłach oświeconych i fanatycznie religijnych nadludzi.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Powiadają, że gdy Bóg chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera. Cóżeś ty Bogu uczynił nieszczęsny?

PS rozum = inteligencja = POCZUCIE HUMORU + WYCZUCIE ABSURDU + inne

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365