 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-04-2006 16:18 | zima_bez_ciastka | O polityce dziś. Merde. | Witam! Bardzo lubię czytać pana Ziemkiewicza. Toteż ucieszył mnie kolejny jego artykuł fakty.interia.pl/ziemkiewicz/news?inf=742321Tym bardziej, że media dziś biegają za teatrzykiem, jaki fundują nam 'prawieże koalicjanci' i 'ich opozycja'. A tu tekst zapowiadający koniec pewnej ery- ery polityków. Bo cóż się stanie, gdy złapiemy dość dystansu, by spojrzeć w miarę obiektywnie na pupilków w Sejmie? Czy nie zaczną nam przypominać wadliwych pionków w cudzej grze, samych z siebie nie potrafiących zrobić ruchu? Skazanych na wymianę i zapomnienie w mrokach historii. Pozdrawiam |
| Tomek | Obawiam się, że mediów nie stać na zaprzestanie biegania za "teatrzykiem"... Nie chodzi mi o to, by go zostawiły bez "opieki", ale o to, żeby zastosowały choćby minimum "subsydiarności"... A co do tekstu pana Ziemkiewicza, to ujęło mnie sformułowanie (...)">>osobistą uczciwość<< ceniłem zawsze"...
|
|
jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > A tu tekst zapowiadający koniec pewnej ery- ery polityków.Dla mnie wymowa tego felietonu jest inna. Nie "koniec ery polityków", ale brak lub może - sztuczny i fałszywy podział na "lewicę" i "prawicę". Z taką opinią skłonny jestem się zgodzić biorąc pod uwagę, iż nasza "prawica" to anachroniczni "pogromcy komuchów" z katolicyzmem wypisanym na sztandarach, zaś "lewica" to faktycznie "komuchy" oraz każdy, kogo "prawica" uzna za "komucha"  Ale pan Ziemkiewicz nie ogranicza się do ujawniania tego bezsensownego podziału. Przecież jego felieton w zdecydowanie przeważającej części jest atakiem na SLD, Kwaśniewskiego, Millera. Okazuje się p. Ziemkiewicz śmiesznym "prawicowcem"! > Bo cóż się stanie, gdy złapiemy dość dystansu, by spojrzeć> w miarę obiektywnie na pupilków w Sejmie? Czy nie zaczną> nam przypominać wadliwych pionków w cudzej grze, samych z> siebie nie potrafiących zrobić ruchu? Skazanych na wymianę> i zapomnienie w mrokach historii.Problem polega na tym, że aczkolwiek można podśmiewać się z aktualnie "nam panujących", to ich działania mają jak najbardziej realny i fatalny wpływ na teraźniejszość i przyszłość. "Łapanie dystansu" wobec obecnej "wadzy" przypomina odreagowywanie rzeczywistości w kabarecie Jana Pietrzaka 30 lat temu - poprawia się samopoczucie, ale bufony i chamy nadal są u władzy.
|
|
 | | zima_bez_ciastka | > >A tu tekst zapowiadający koniec pewnej ery- ery polityków.> Dla mnie wymowa tego felietonu jest inna. Nie "koniec ery polityków", ale brak lub może - sztuczny i fałszywy podział na "lewicę" i "prawicę". Z taką opinią skłonny jestem się zgodzić biorąc pod uwagę, iż nasza "prawica" to anachroniczni "pogromcy komuchów" z katolicyzmem wypisanym na sztandarach, zaś "lewica" to faktycznie "komuchy" oraz każdy, kogo "prawica" uzna za "komucha"  > Ale pan Ziemkiewicz nie ogranicza się do ujawniania tego bezsensownego podziału. Przecież jego felieton w zdecydowanie przeważającej części jest atakiem na SLD, Kwaśniewskiego, Millera. Okazuje się p. Ziemkiewicz śmiesznym "prawicowcem"!Jeśli doczytałeś do końca, to powinieneś był odczuć brak pewnego słowa, którego pan Ziemkiewicz nie użył, a które się narzuca. Dotyczy ono polskich polityków wszelkiej maści. Zgadnij, jakie to słowo. > >Bo cóż się stanie, gdy złapiemy dość dystansu, by spojrzeć> >w miarę obiektywnie na pupilków w Sejmie? Czy nie zaczną> >nam przypominać wadliwych pionków w cudzej grze, samych z> >siebie nie potrafiących zrobić ruchu? Skazanych na wymianę> >i zapomnienie w mrokach historii.> Problem polega na tym, że aczkolwiek można podśmiewać się z aktualnie "nam panujących", to ich działania mają jak najbardziej realny i fatalny wpływ na teraźniejszość i przyszłość. "Łapanie dystansu" wobec obecnej "wadzy" przypomina odreagowywanie rzeczywistości w kabarecie Jana Pietrzaka 30 lat temu - poprawia się samopoczucie, ale bufony i chamy nadal są u władzy.Och, nie. Ostatnie harce (poprzednie chyba też, choć w mniej skondensowanej formie) w polityce przypominają rzucanie zasłony dymnej- nic się nie dzieje, a przecież tyle się dzieje (koalicje bez siły, podchody i zaczepki). Łapanie dystansu różni się o tyle od tego sprzed 30 lat, że ludzie w wyborach głosują (albo nie) i pokazują, co myślą o politykach. Więcej, o samej polityce, która coraz wyraźniej podporządkowuje się ekonomii. Coraz bardziej polityk staje się kółkiem w maszynie, które można bez żalu wymienić, gdy się zużyło. Pozdrawiam
|
|
|  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Łapanie dystansu różni się o tyle od tego sprzed 30 lat, że ludzie w wyborach głosują (albo nie) i pokazują, co myślą o politykach. Jakoś nie dostrzegam różnicy. 30 lat temu i więcej także głosowali lub nie, także pokazywali co myślą o politykach. Faktyczna różnica sprowadza się do tego, że dziś można głosować na więcej niż 3 partie oraz istnieje więcej możliwości manifestowania swojej opinii. Przy czym po zwycięstwie PiSu powróciła jakby sytuacja "jedynie słusznej partii" plus dwóch stronnictw - wasali, a także powróciła owej "jedynie..." chęć cenzurowania i karania za podważanie "jedynosłuszności" i za żartowanie z "jedyniesłusznej".
>Więcej, o samej polityce, która coraz wyraźniej podporządkowuje się ekonomii. Coraz bardziej polityk staje się kółkiem w maszynie, które można bez żalu wymienić, gdy się zużyło. Ależ jest dokładnie odwrotnie! To politycy dopierają sobie ekonomistów, a nie odwrotnie. To politycy ogłaszają, który z aktualnych "Balcerowiczów" musi odejść. To politycy usiłują podporządkować gospodarkę swoim wizjom.
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Jakoś nie dostrzegam różnicy. 30 lat temu i więcej także głosowali lub nie, także pokazywali co myślą o politykach.
Pokazywali, ale tylko niektórzy. Pokazywali i siedzieli w więzieniach. Pokazywali, aby stać się "antybohaterami" tamtych czasów i tamtej propagandy. Pokazywał Kościół katolicki (i nie tylko, aczkolwiek mniej).
>Faktyczna różnica sprowadza się do tego, że dziś można głosować na więcej niż 3 partie
Wtedy głosowało się tylko na jedną partię, bo tylko jedna była (dwa pozostałe, to stronnictwa, a to zupełnie co innego - w tamtej rzeczywistości).
>Przy czym po zwycięstwie PiSu powróciła jakby sytuacja "jedynie słusznej partii" plus dwóch stronnictw - wasali, a także powróciła owej "jedynie..." chęć cenzurowania i karania za podważanie "jedynosłuszności" i za żartowanie z "jedyniesłusznej".
Powtórka z (niedawnej) historii?
>Ależ jest dokładnie odwrotnie! To politycy dopierają sobie ekonomistów, a nie odwrotnie. To politycy ogłaszają, który z aktualnych "Balcerowiczów" musi odejść. To politycy usiłują podporządkować gospodarkę swoim wizjom.
To, niestety, jest prawdą. Ale mamy taką władzę i takich polityków jakich sami sobie wybraliśmy; więc nie narzekajmy.
A w wyborach (jakichkolwiek) dominuje zasada stricte marketingowa. Ludzie (bez zastanowienia) w większości głosują na NAZWISKA już sobie znane. Nie interesuje ich program (ten zresztą też jest, zazwyczaj, czystą demagogią). I błędne koło się zamyka.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >>Jakoś nie dostrzegam różnicy. 30 lat temu i więcej także głosowali lub nie, także pokazywali co myślą o politykach. >Pokazywali, ale tylko niektórzy. Dziś także nie wszyscy.
>Pokazywali i siedzieli w więzieniach. Jeszcze nie odbył się proces emeryta z Elbląga - może on też wyląduje w więzieniu?
>Pokazywali, aby stać się "antybohaterami" tamtych czasów i tamtej propagandy. Moim zdaniem bzdura. Może i byli wówczas kontestatorzy działający dla samej idei sprzeciwu, ale ja o takich nie słyszałem.
>Pokazywał Kościół katolicki (i nie tylko, aczkolwiek mniej). Radzę nie uogólniać KK jako dysydenta w odniesieniu do tamtych czasów. Ówczesna Polska to zdecydowanie nie to samo co tamto ZSRR - KK nie miał się wówczas najgorzej i nie bardzo pamiętam, żeby czemukolwiek się sprzeciwiał przed '80 rokiem.
>>Faktyczna różnica sprowadza się do tego, że dziś można głosować na więcej niż 3 partie >Wtedy głosowało się tylko na jedną partię, bo tylko jedna była (dwa pozostałe, to stronnictwa, a to zupełnie co innego - w tamtej rzeczywistości). Może i tak było, że głosować można było tylko na PZPR - nie pamiętam, bo gdy uzyskałem prawa wyborcze, to było już później.
>>Przy czym po zwycięstwie PiSu powróciła jakby sytuacja "jedynie słusznej partii" plus dwóch stronnictw - wasali, a także powróciła owej "jedynie..." chęć cenzurowania i karania za podważanie "jedynosłuszności" i za żartowanie z "jedyniesłusznej". >Powtórka z (niedawnej) historii? A cóż innego?
>>Ależ jest dokładnie odwrotnie! To politycy dopierają sobie ekonomistów, a nie odwrotnie. To politycy ogłaszają, który z aktualnych "Balcerowiczów" musi odejść. To politycy usiłują podporządkować gospodarkę swoim wizjom. >To, niestety, jest prawdą. Ale mamy taką władzę i takich polityków jakich sami sobie wybraliśmy; więc nie narzekajmy. O przepraszam - obecnie sprawujących władzę polityków nie ja wybierałem.
>A w wyborach (jakichkolwiek) dominuje zasada stricte marketingowa. Ludzie (bez zastanowienia) w większości głosują na NAZWISKA już sobie znane. Nie interesuje ich program (ten zresztą też jest, zazwyczaj, czystą demagogią). I błędne koło się zamyka. Różne są szkoły na temat tego na kogo wyborcy głosują - podobno zwykle kierują się tzw. "aurą" czyli miłemu wyglądowi zewnętrznemu przypisują pozytywne cechy charakteru. W przypadku Polski to najwyraźniej nie działa, bo komu może się podobać Kaczor jeden z drugim, Lepper czy Giertych?!
|
|
| | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Radzę nie uogólniać KK jako dysydenta w odniesieniu do tamtych czasów. Ówczesna Polska to zdecydowanie nie to samo co tamto ZSRR - KK nie miał się wówczas najgorzej i nie bardzo pamiętam, żeby czemukolwiek się sprzeciwiał przed '80 rokiem.
To zależy jak się na to patrzy. Faktycznie - werbalnie nie sprzeciwiał się niczemu. Ale dzięki swojej pozycji i pewnej niezależności stał się w odczuciu społecznym (także ateistów i atyklerykałów) synonimem opozycyjności i areną wyrażania takich poglądów.
>O przepraszam - obecnie sprawujących władzę polityków nie ja wybierałem.
Nie miałeś praw wyborczych "za komuny" - to rozumiem; wielu aspektów życia z tamtych czasów nie znasz, nie pamiętasz, nie rozumiesz (ja nie pamiętam jedynie Bieruta, bo jeszcze nie istniałem; Gomułkę i innych pamiętam doskonale) - też to rozumiem. Ale tego zdania nie rozumiem nijak. Byłeś na wyborach? Głosowałeś (nie ważne na kogo)? Jeśli tak, to "ich" wybrałeś! Tak samo jak ja i każdy, kto głosował, ale także jak i ci, którzy nie głosowali. Zatem odpowiedzialność jest wspólna. NASZA.
I nie mam złudzeń, że coś się zmieni. Inercja "ludzkiej materii" jest trudna do pokonania.
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >To zależy jak się na to patrzy. Faktycznie - werbalnie nie sprzeciwiał się niczemu. Ale dzięki swojej pozycji i pewnej niezależności stał się w odczuciu społecznym (także ateistów i atyklerykałów) synonimem opozycyjności i areną wyrażania takich poglądów. A ówczesna władza była na tyle głupia, żeby nie zdawać sobie z tego sprawy czy może tej władzy było niezwykle na rękę mieć taką "arenę", którą można było bez problemu kontrolować?
>>O przepraszam - obecnie sprawujących władzę polityków nie ja wybierałem. >[...] tego zdania nie rozumiem nijak. Ja na nich nie głosowałem. Czy to zdanie jest zrozumiałe?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|