 |
Czy istnieje wolność sumienia i wyznannia na prowincji? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-11-2006 15:44 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Czy istnieje wolność sumienia i wyznannia na prowincji? | O tym, że Polska jest prowincją europy pod względem świadomości społecznej, kultury życia politycznego i społecznego oraz wolności obywatelskich nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Runęła na nas fala krytyki, gdy rok temu policja spacyfikowała poznański Marsz Równości oraz nieco wcześniej, gdy Lech Kaczyński - ówczesny prezydent warszawy zakazał tej manifestacji w stolicy. Zawrzało, gdy artystka Dorota Nieznalska została skazana za obrazę uczuć religijnych, chociaż symbol użyty w jej pracy nie był nawet krzyżem łacińskim, czczonym przez Chrześcijan. Co jakiś czas (niestety głównie prze wyborami...) powraca temat dyskryminacji mniejszości seksualnych, łamania praw kobiet czy ich podmiotowego traktowania. Zazwyczaj jednak areną tych zmagań stają się większe miasta, gdzie mimo wszystko tak zwana "wielka kultura" dociera szybciej. Media niezbyt często starają się przedstawiać obraz obyczajowości na polskiej wsi czy mniejszych miasteczkach, a jeśli już, to kreuje się obraz sielskich, spokojnych miejsc, zupełnie jak gdyby zostały one wyjęte z fraszek Kochanowskiego. Tymczasem prawda często jest inna - obyczajowość zamieszkujących je ludzi tkwi nadal w osiemnastym - dziewiętnastym wieku, żeby nie powiedzieć średniowieczu. Na początku należy zadać sobie jedno pytanie. Czy łatwo być ateistą, agnostykiem, deistą czy szeroko pojętym innowiercą na polskiej wsi? Trudno liczyć na to, że taka postawa nie przyniesie żadnej reakcji ze strony otoczenia, a zwłaszcza jego starszej części. O ile młodzież cechuje się dzisiaj większą dozą tolerancji, bez względu na miejsce zamieszkania - na co bezsprzecznie ma wpływ szybki rozwój środków masowego przekazu, to starsze pokolenie wychowywane było wedle ścisłych i jednolitych wzorców moralno - obyczajowych. Pamiętajmy, że mówimy o ludziach, których edukacja na poziomie podstawowym została niejednokrotnie przerwana wybuchem wojny, przy czym edukacja religijna trwała cały czas, tak więc wszelkie tajemnice otaczającej rzeczywistości siłą rzeczy są tłumaczone za pomocą religii. Należy sobie zdać sprawę, że na Polskiej prowincji wciąż pokutuje pogląd, że za burze z z piorunami odpowiadają siły nadprzyrodzone (bo co może sądzić człowiek, którego pozbawiono możliwości zapoznania się z podstawami fizyki?), pochodzenie człowieka tłumaczy się zgodnie z Księgą Rodzaju (bo co może wiedzieć na ten temat człowiek, który nie zna podstawowych pojęć z zakresu biologii, a jego wiedza o ewolucji ogranicza się do bzdurnego, lecz cały czas powielanego przez media "człowiek pochodzi od małpy"), ba - są nawet miejsca, gdzie cały czas silna jest wiara w czarownice! Nie trudno sobie wyobrazić skutków takiej religijnej edukacji prowadzonej pod hasłami "Poza Kościołem nie ma zbawienia" oraz ciągłym powtarzaniu o nieomylności tej instytucji, przy braku jakiegokolwiek laickiego wpływu na rozwój człowieka, który choć w minimalnym stopniu byłby zdolny nauczyć dozy krytycyzmu. Trudno określić tą warstwę społeczną, składającą się w znacznej mierze z ludzi starszych, emerytów, choć nie tylko. Kolokwialnie określaniu mianem "Moherowych Beretów", utożsamiani ze słuchaczami Radia Maryja stacji się przedmiotem dyskusji, dowcipów, a nawet piosenek. Należy sobie zdać sprawę, że ludzie Ci mogą sprawiać swoiste zagrożenie dla swobód obywatelskich w mniejszych miejscowościach. Prowadzą bowiem swoistą krucjatę przeciwko wszystkiemu, co uznają za nieprawomyślne i niemoralne. Ci polscy mudżahedini nie używają co prawda karabinów maszynowych - ich bronią najczęściej jest plotka i pomówienie, nie obawiają się procesu w sądzie o zniesławienie, chociaż w ich działaniach jest więcej jadu i zdecydowanej przemocy psychicznej, niż w większości artykułów w prawie, których autorzy najczęściej lądowali na sali sądowej oskarżeni w procesie o zniesławienie jakiegoś słynnego polityka czy biznesmena. Zbierają informacje i rozprzestrzeniają je, często przejaskrawiając lub samemu dopisując odpowiednie rozdziały w życiorysie ofiary. Kto może nią zostać? Praktycznie każdy, kto nie jest prawowiernym katolikiem uczęszczającym co niedzielę do kościoła lub zwyczajnie nie boi się wygłaszać swoich poglądów. Przedmiotem drwin czy wręcz prześladowań może być np. zdeklarowany ateista, człowiek przyznający się do popierania darwinizmu (chociaż Kościół oficjalnie go zaakceptował), młody człowiek z długimi włosami, ubierający się na czarno i słuchający "cięższej" muzyki (szczególnie ciekawy przypadek, sam spotykałem się z przypadkami bezpodstawnych oskarżeń o praktykowanie satanizmu połączonymi z oczernianiem takiego człowieka w najrozmaitszy sposób) nie wspominając o mniejszościach religijnych (szczególnie żydach) czy młodych ludziach żyjących ze sobą bez ślubu. Ci ostatni to wyjątkowy przypadek. O ile księża dzisiaj zazwyczaj wystrzegają się publicznego, imiennego potępiania takich ludzi z ambony, to ich funkcje przejęła właśnie wspomniana powyżej grupa. Słuchając niektórych opowieści jej wzburzonych przedstawicielek można sądzić, że opowiadają o sprawcach najgorszych zbrodni, do czasu, aż nie usłyszy się o kim dokładnie mowa. Na prowincji nie istnieje coś takiego, jak wolnoć wyboru w kwestiach seksu, szczególnie w przypadku kobiet. Wciąż pokutuje przekonanie, że powinny one pozostać bierne, szukanie mężczyzny na własną rękę zamiast czekania, aż jakiś sam zwróci na nią uwagę a potem odwiedzanie go w jego własnym domu jest postrzegane jako przejaw bezwstydności... "Moherowe Berety" nieobjęte w końcu tajemnicą spowiedzi mogą do woli rozgłaszać mniej lub bardziej prawdziwe intymne szczegóły życia innych ludzi. Robią to z poczuciem pełnienia misji, w końcu one są kimś w rodzaju obrońców wiary, przed "zdemoralizowanymi" jednostkami... Kolejna sprawa to fakt, że na polskiej wsi nie można być ateistą - chcąc spokojnie żyć w społeczności trzeba stwarzać pozory. Już sama rodzina jak sądzę lepiej zareagowałaby na wiadomość, że syn jest gejem, niż fakt, że zaprzecza chociażby części prawd wiary... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Thorvoy (6588 punktów) | Co do czarnoodzieżowego długowłosizmu, to moja rodzina może nie częstowała mnie porównaniami do cmentarnych morderców kotów, ale znam panujący wśród nieco starszych ludzi stereotyp i zasmuca mnie on niezmiernie.
|
|
 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | >Co do czarnoodzieżowego długowłosizmu, to moja rodzina może nie częstowała mnie porównaniami do cmentarnych morderców kotów, ale znam panujący wśród nieco starszych ludzi stereotyp i zasmuca mnie on niezmiernie.
Wiesz, sam mam długie włosy, co prawda nie w typie "metal" ale sam się obawiam, że niedługo mogę sam stać się ofiarą podobnych pomówień. Znam ludzi, którzy prosto w oczy usłyszeli oskarżenia, że zabijają koty na czarnych mszach, słuchali opowieści o jakichś dzikich orgiach z prostytutkami, które odbywają się w ich domach itp. - oczywiście wszystko bzdury... Takie pomówienie kwalifikuje się pod sprawę w sądzie, ale oczywiście "moherowa" część społeczeństwa pozostaje bezkarna...
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Tia, ale spróbuj powiedzieć publicznie: "papież to głupek". Opcje masz następujące:
1. Natychmiastowy lincz. 2. Proces o obrazę uczuć religijnych. 3. Skazanie się na ostracyzm. 4. Brawa i głosy poparcia, jeśli znajdujesz się w dobrym towarzystwie, np. moim.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Tia, ale spróbuj powiedzieć publicznie: "papież to głupek".A co by było, gdybym tak powiedział (pardon): "Agnosiewicz to głupek"? 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > >Tia, ale spróbuj powiedzieć publicznie: "papież to głupek".> A co by było, gdybym tak powiedział (pardon): "Agnosiewicz to głupek"?  Musiałbyś podać argumenty dla swojej tezy.
|
|
| | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > >>Tia, ale spróbuj powiedzieć publicznie: "papież to głupek".> >A co by było, gdybym tak powiedział (pardon): "Agnosiewicz to głupek"?  > Musiałbyś podać argumenty dla swojej tezy.  Niezły myślowy eksperyment.  Idźmy zatem dalej. Używam argumentu: "Obliczyłem to właśnie" i załączam 1500 stronicową księgę gęsto zapisaną wzorami i równaniami. 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Jeśli wyliczenia byłyby poprawne, cóż... zostałoby tylko przyjąć że masz rację i rozwiązać PSR.
|
|
| | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Jeśli wyliczenia byłyby poprawne, cóż... zostałoby tylko przyjąć że masz rację i rozwiązać PSR.  No, to macie więcej szczęścia niż rozumu, że nie potrafię tego policzyć.  P.S. Ale może jakiś inny forumowicz już właśnie startuje... 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > No, to macie więcej szczęścia niż rozumu, że nie potrafię tego policzyć.  Nawet nie wiesz jak się cieszymy.  > P.S. Ale może jakiś inny forumowicz już właśnie startuje...  Jesteśmy otwarci na nowe tezy i dowody na nie.
|
|
| | | | | | | |  | | rozumek | > >No, to macie więcej szczęścia niż rozumu, że nie potrafię tego policzyć.  > Nawet nie wiesz jak się cieszymy.  Inni by się ucieszyli, gdybyś zamiast klaskać byle czemu i byle komu, "policzył", że JPII był idiotą. Bardzo by się ucieszyli mogąc Ci przyklasnąć. Nie mniej by było ucieszonych, gdybyś dowiódł, że moherowy beret lub podeszły wiek może odebrać komukolwiek rozum. Byłby to dowód nie mniej wartościowy od tego, że długie włosy robią z mądrego młodziana bandytę. > >P.S. Ale może jakiś inny forumowicz już właśnie startuje...  > Jesteśmy otwarci na nowe tezy i dowody na nie.  Badź sobie otwarty na tezy i dowody na nie (np. że Ty nie należysz do idiotów). Większość i tak pozostanie otwarta na te na TAK (np. że Ty należysz do ludzi mądrych, a JPII był idiotą).
|
|
| | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Inni by się ucieszyli, gdybyś zamiast klaskać byle czemu i byle komu, "policzył", że JPII był idiotą.Nie wiem czy był. Narobił bałaganu, ale idiotyzmu chyba nie umiałbym facetowi zarzucić. > Bardzo by się ucieszyli mogąc Ci przyklasnąć. Nie mniej by było ucieszonych, gdybyś dowiódł, że moherowy beret lub podeszły wiek może odebrać komukolwiek rozum. Byłby to dowód nie mniej wartościowy od tego, że długie włosy robią z mądrego młodziana bandytę.Ok, ale po co to wszystko? > Badź sobie otwarty na tezy i dowody na nie (np. że Ty nie należysz do idiotów).A po co mam udowadniać że nie jestem wielbłądem? > Większość i tak pozostanie otwarta na te na TAK (np. że Ty należysz do ludzi mądrych, a JPII był idiotą).Pewnikiem. Jeśli jednak ktoś udowodni mi czarno na białym że jestem idiotą, sam będę zmuszony się z tym pogodzić.
|
|
| | | | | | |  | | greg13 (187 punktów) |
> No, to macie więcej szczęścia niż rozumu, że nie potrafię tego policzyć.  > P.S. Ale może jakiś inny forumowicz już właśnie startuje...  > Pozdrowienia,> IQ955. [Marek Czeszek]A co byłoby gdybym ja wystartował z kontrargumentami na 1500 stronic??? Remis, czy... Pozdrawiam Greg13
|
|
| | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > A co byłoby gdybym ja wystartował z kontrargumentami na 1500 stronic???> Remis, czy...Odpisałbym Ci nowym dziełem o objętości 2000 stron w języku Dorzecza Górnej Wolty. Tyle, że warto jeszcze wziąć pod uwage jakość argumentów. 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| |  | | greg13 (187 punktów) | > Tia, ale spróbuj powiedzieć publicznie: "papież to głupek". Opcje masz następujące:> 1. Natychmiastowy lincz.> 2. Proces o obrazę uczuć religijnych.> 3. Skazanie się na ostracyzm.> 4. Brawa i głosy poparcia, jeśli znajdujesz się w dobrym towarzystwie, np. moim.> Pozdrawiam.ad.4 i moim czyli już masz dwóch kolegów  Pozdrawiam Greg13
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Oby nas coraz więcej było.
Pozdrawiam.
|
|
| diogenes (52 punktów) | >O tym, że Polska jest prowincją europy ...
a czym jest w takim razie prowincjonalna polska? to po prostu nie jest w ogóle europa...
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | Prowincjonalna Polska to jakby ucieleśnienie marzeń szalonych mediewistów.
|
|
|  | | cogito | >Prowincjonalna Polska to jakby ucieleśnienie marzeń szalonych mediewistów.
>nie obawiają się procesu w sądzie o zniesławienie, chociaż w ich działaniach jest więcej jadu i zdecydowanej przemocy psychicznej, niż w większości artykułów w prawie, których autorzy najczęściej lądowali na sali sądowej oskarżeni w procesie o zniesławienie jakiegoś słynnego polityka czy biznesmena. >Zbierają informacje i rozprzestrzeniają je, często przejaskrawiając lub samemu dopisując odpowiednie rozdziały w życiorysie ofiary. Kto może nią zostać? Praktycznie każdy, kto nie jest prawowiernym katolikiem uczęszczającym co niedzielę do kościoła lub zwyczajnie nie boi się wygłaszać swoich poglądów. Przedmiotem drwin czy wręcz prześladowań może być np. zdeklarowany ateista,
Przeżyłam w zeszłym roku nagonkę (i nadal to trwa, choć w mniejszym nasileniu) dokładnie wg schematu opisanego przez Atlantisa. Pech chciał, że spotkałam na swojej drodze człowieka mocno zaangażowanego emocjonalnie w powiedzmy ...... Katolicką Misję Oczyszczania Polski z Wszelkiego Zła i wdałam się z nim w artystowsko-filozoficzno-psychologiczną dysputę internetową na temat spraw różnych. Dialog był nafaszerowany poezją, malarstwem, dywagacjami filozoficznymi, a więc twórczością wszelkiej maści, co zaowocowało nieplanowanym zaangażowaniem emocjonalnym obu stron. Czasem takie niespodzianki trafiają się nawet najbardziej rozsądnym ludziom. Dodam, że z tym człowiekiem zetknęłam się osobiście może razy sześć lub siedem, a bezpośrednich rozmów przeprowadziłam dwie. Przy takim obrocie sprawy konwersację przerwaliśmy. Cóż, konsekwencje tego, dość częstego w sumie scenariusza, okazały się koszmarne. Ponieważ pan był żonaty i mocno osadzony w ultrakatolickim towarzystwie, ja natomiast jestem ateistą, zostałam okrzyknięta przez owo towarzystwo czarownicą, dzieckiem szatana, k.... , uwodzicielką, rozbijaczem małżeństw, psychopatką, bestią, darmozjadem prowadzącym próżniacze życie. Oczywiście żaden z tych zarzutów nie został przedstawiony wprost, abym mogła w jakikolwiek sposób się bronić. Dowiadywałam się o tym z trzecich, czwartych ust ludzi, którzy przestraszeni prosili mnie przy tym, abym nie mówiła, że wiem to od nich. Tak jak to opisał Atlantis - zebrano na mój temat informacje i odpowiednio podbarwiając i uzupełniając o pikantne, wymyślone szczegóły wypuszczono w świat. Błahe w gruncie rzeczy sprawy przedstawiano w takim kontekście, że włos staje na głowie. Fakty z mojego życia z dodatkiem odpowiedniej sugestii tworzyły nową prawdę. Inne fakty pokazywane fragmentarycznie, nieźle ją podkręcały. Po znajomych zaczął krążyć kuriozalny obraz mojej osoby, przed którym nijak się bronić, bo jego twórcy pozostali w cieniu. Nie będę przytaczać szczegółów, ale wierzcie mi inwencję mieli naprawdę z wykopem. Całe szczęście zresztą, bo w końcu ten atak przybrał tak groteskową formę, a plotki tak bardzo mijały się z rzeczywistością, że przestało to być wiarygodne. Usłyszałam przy tym kilka gróźb, np.: że nigdy nie znajdę pracy, co w efekcie doprowadziło mnie do porządnej nerwicy, z którą musiałam sobie radzić będąc w ciąży bez żadnych leków. Nie macie pojęcia jak to jest, w trzecim miesiącu, mieć takie nerwobóle ramion, że nie sposób ukroić chleba, bać się przy tym, jaki to będzie miało wpływ na dziecko i czuć bezsilność wobec tak wyrachowanego sadyzmu. Mój mąż, który w pewnym momencie chciał ze sprawą udać się na policję, też stanął przed problemem nie do rozwiązania, bo jak oskarżyć większą grupę ludzi o znęcanie się poprzez tworzenie plot? Sprawę przedstawiłam bardzo pobieżnie, ale potwierdzam - TO, CO OPISAŁ ATLANTIS, DZIEJE SIĘ RZECZYWIŚCIE. W tym kraju zaczyna być niebezpiecznie. Znajomi naciskają na mnie, żebym dla własnego dobra "uwierzyła w tego Boga". Posunęłam się nawet do tego, że zaczęłam chodzić do kościoła. Rozmawiałam z księdzem bardzo chcąc być przez niego przekonana, że Ojciec, Syn i Duch Święty istnieją. Niestety moje wątpliwości zostały potraktowane jako prowokacja, a wiary we mnie Jjak nie było, tak nie ma. JESTEM ATEISTĄ i o ironio, przygotowuję się teraz do chrztu mojego dzidziusia głównie ze strachu (chociaż znajomym i rodzinie przedstawiam inną wersję). W przyszłym roku wyprowadzam się na wieś. Być może jadowita plotka pójdzie za mną. Nie wiem jak to będzie, może ciężko, ale nie mam zamiaru wstydzić się tego, że myślę.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Sprawę przedstawiłam bardzo pobieżnie, ale potwierdzam - TO, CO OPISAŁ ATLANTIS, DZIEJE SIĘ RZECZYWIŚCIE. W tym kraju zaczyna być niebezpiecznie. Znajomi naciskają na mnie, żebym dla własnego dobra "uwierzyła w tego Boga".
Niezłe to, nie? Przeżywałem coś podobnego: chciano, bym podszedł do tego konformistycznie, ale jakoś nie mogę. Przekorny ze mnie paskudnik.
> JESTEM ATEISTĄ i o ironio, przygotowuję się teraz do chrztu mojego dzidziusia głównie ze strachu (chociaż znajomym i rodzinie przedstawiam inną wersję).
A ja bym tego nie robił na Twoim miejscu. Wtedy poznałabyś komu naprawdę zależy na Tobie, a komu tylko na tym, jakie poglądy wyznajesz.
>W przyszłym roku wyprowadzam się na wieś. Być może jadowita plotka pójdzie za mną. Nie wiem jak to będzie, może ciężko, ale nie mam zamiaru wstydzić się tego, że myślę.
No i tak trzymać.
|
|
| | |  | | cogito |
>> JESTEM ATEISTĄ i o ironio, przygotowuję się teraz do chrztu mojego dzidziusia głównie ze strachu (chociaż znajomym i rodzinie przedstawiam inną wersję). >A ja bym tego nie robił na Twoim miejscu. Wtedy poznałabyś komu naprawdę zależy na Tobie, a komu tylko na tym, jakie poglądy wyznajesz.
Problem w tym, że tu nie tylko o mnie chodzi.
|
|
| cogito | Opisałam niżej historię w podobnym duchu.
|
|
 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | >Opisałam niżej historię w podobnym duchu.
Hmm... Można mówić, że jestem tchórzem, ale ja wolę otwarcie nie mówić o swoich poglądach, bo wiem, jak by się to skończyło. To znaczy czasem mogę coś delikatnie powiedzieć rodzinie, ale sam czuję się niepewnie broniąc przy niej praw mniejszości homoseksualnych, tłumacząc, że to nie to samo co pedofile albo próbując wyjaśnić, że współżycie przed ślubem wcale nie jest taką zbrodnią, a Kościół miał wcześniej różne inne poglądy, z tym, że nikt już o tym nie pamięta. Wiem natomiast, że gdybym komuś bardziej "zaangażowanemu" w tą "misję" zaczął wykładać swoje racje, to stałbym się ofiarą ostracyzmu. Zaraz usłyszałbym, że jestem wrednym komuchem (dla nich liberał = komunista, poza tym mam lekko lewicowo-anarchistyczne poglądy, ale bynajmniej nie marzy mi się powrót PRLu), antychrystem, bezbożnikiem, usłyszałbym pewnie kilka razy, że mogę sobie pochodzić od małpy, ale oni są lepsi, bo mają za krewnych aniołów... Poza tym zaraz zostałbym satanistą, w moim domu odbywałyby się dzikie orgie, jadłbym koty sąsiadów itp. Nie... Wolę sobie spokojnie iść czasem do kościoła, posłuchać co mówią i podejść do tego krytycznie. Nie jestem ateistą. raczej bliżej mi do deizmu. Jednak wiem co mała miejscowość zamieszkiwana przez fanatyków robi z kimś, kto nie chodzi do kościoła, a tym bardziej odważy się polemizować. Samobójcą nie jestem...
|
|
|  | | cogito | Potraktuję twoj post jako radę.
|
|
| |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Potraktuję twoj post jako radę.  Widzisz, z tym, że ja jestem w na tyle prostej sytuacji, że nie mam dziecka, nie muszę decydować, czy wysyłać je na religię itp... Ehh... Ciężka jest sytuacja "innowierców" w Polsce...
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Pierniczę.
Moje dziecko nie będzie chodzić na religię i wsio. Jeśli dowiem się że z tego powodu ma problemy, będzie bubu.
|
|
| | | |  | | cogito | >Jeśli dowiem się że z tego powodu ma problemy, będzie bubu.
A komu zrobisz bubu?
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Temu, kto będzie robił problemy mojemu dziecku z powodu jego poglądowej inności.
|
|
| | | |  | | Gosia (9452 punktów) | >Pierniczę. >Moje dziecko nie będzie chodzić na religię i wsio. Jeśli dowiem się że z tego powodu ma problemy, będzie bubu.
Wszystko pięknie, tylko trudno zaliczyć Wrocław do polskiej prowincji, o ile się nie mylę to trzecie, lub czwarte miasto pod względem wielkości ( w każdym znaczeniu ) w Polsce. A co zrobić, kiedy żyje się w miejcowości gdzie jest kilka tysięcy mieszkańców, lub kilkuset? Wszystkim zrobić "bubu? Sklepikarzowi, który odmówi żonie sprzedaży, bo straci innych klientów,dzieciakom ktore będą wyżywać się grupowo na Twoim potomku, sąsiadom, którzy w nocy spalą Ci stodołę? Wierz mi że takie rzeczy mają miejsce... Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > Wszystko pięknie, tylko trudno zaliczyć Wrocław do polskiej prowincji, o ile się nie mylę to trzecie, lub czwarte miasto pod względem wielkości ( w każdym znaczeniu ) w Polsce.Wrocław jest... w porzo.  > A co zrobić, kiedy żyje się w miejcowości gdzie jest kilka tysięcy mieszkańców, lub kilkuset? Wszystkim zrobić "bubu?Najlepiej wyprowadzić się. Jak który zacznie robić naprawdę poważne problemy, zgłaszasz sprawę na policję, wytaczasz proces... wiele jest opcji. Trochę męczące, ale zawsze to wyjście. > Sklepikarzowi, który odmówi żonie sprzedaży, bo straci innych klientów,dzieciakom ktore będą wyżywać się grupowo na Twoim potomku, sąsiadom, którzy w nocy spalą Ci stodołę?Od tego właśnie jest policja. > Wierz mi że takie rzeczy mają miejsce...Wierzę. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | Gosia (9452 punktów) |
>Najlepiej wyprowadzić się. Jak który zacznie robić naprawdę poważne problemy, zgłaszasz sprawę na policję, wytaczasz proces... wiele jest opcji. Trochę męczące, ale zawsze to wyjście.
O jakże Ci zazdroszczę wiary w skuteczność naszych organów ścigania i sprawiedliwości! Nie zawsze można się wyprowadzić ( czyt. uciec ), trauma psychiczna będzie się wlec za człowiekiem... Problem jednak w tym, jak żyć w lokalnej społeczności, zachowując własne poglądy.Godzić się na własną hipokryzję,ale mieć święty spokój, czy trwać na barykadzie i być jak zaszczute zwierzę? Ot, zagwozdka...
Pozdrawiam ( z luksusowej pozycji mieszkanki dużej aglomeracji, gdzie sprawy sąsiadów nie są w centrum zainteresowania ogółu).
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Znów proszę o skasowanie posta.
Coś się skopało z dodawaniem i kolejny zdublowany... szlag.
|
|
| | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >O jakże Ci zazdroszczę wiary w skuteczność naszych organów ścigania i sprawiedliwości!
Chyba nie jest aż tak tragicznie...? Niestety (a może to i dobrze) nie dane było mi przekonać się jak bliskie jest to prawdy.
>Nie zawsze można się wyprowadzić ( czyt. uciec ), trauma psychiczna będzie się wlec za człowiekiem...
To już niestety duża bolączka- brak możliwości ucieczki.
>Problem jednak w tym, jak żyć w lokalnej społeczności, zachowując własne poglądy.Godzić się na własną hipokryzję,ale mieć święty spokój, czy trwać na barykadzie i być jak zaszczute zwierzę? >Ot, zagwozdka...
Ja pewnie wybrałbym to drugie, ale nie wiem jak długo bym wytrzymał. Nie jestem na tyle charyzmatyczny, by umieć przekonywać uprzedzone tłumy do słuszności moich poglądów.
>Pozdrawiam ( z luksusowej pozycji mieszkanki dużej aglomeracji, gdzie sprawy sąsiadów nie są w centrum zainteresowania ogółu).
Pogratulować jeno.
Pozdrawiam.
|
|
| violette | Przeczytalam wszytkie posty tego watku i moje wrazrenie jest : strach zyc w Polsce! I potem jak sie nie dziwic ze mlodzi ludzie ktorzy wyjechali za granice nie chca wracac do Polski?
Zyje w centrum Francji, na prowincji, w malym miescie, muzynow i "arabow" mozna policzyc na palcach. Sasiedzi i rodzina znaja moje poglady (decydowanie lewicowe) i moja wiare (Wicca i Buddystka Zen). I nikt nigdy zadnych bzdur na moj temat nie opowiadal. Jestem nawet raczej mile widziana. Moze dlatego ze nawet starsi ludzie rzadko chodza do kosciola. Albo po prostu to jest kwestia kultury i historii kraju...No, wiadomo, we Francji od rewolucji (1789) KK zgubil bardzo duzo swojej influencji, a juz od 1905 to kompletnie zostal na boku. Teraz pytanie : jak zmienic metalnosc ludzi w Polsce? Szczegolnie jesli mniejszosci sa tak strasznie odrzucane? Przecież z tego co mowicie to nie ma wyjscia! Tym bardziej ze wyraznie kraj staje sie wyznaniowy i moc KK sie wzmacnia.
Osobiscie bym sie nie zdziwila jesliby w Polsce znowu zaczeli polowac na czarownice. Przypominam ze ostatnia "czarownica" w Europie zostala spalona w Polsce w 1735. Przeprasza za cyniczne ostatnie zdanie ale jestem raczej oburzona.
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | Spoko, spoko. Wielu nadal byłoby skłonnych uwierzyć że czarownice są wśród nas. Oszołomów Ci u nas dostatek.
|
|
 | | Kika (222 punktów) | > Przeczytalam wszytkie posty tego watku i moje wrazrenie jest : strach zyc w Polsce!> I potem jak sie nie dziwic ze mlodzi ludzie ktorzy wyjechali za granice nie chca wracac do Polski?Słuszne spostrzeżnie. Najciekawsze jest to, że obiegowo panuje opinia, że ludzie wyjeżdżają i nie wracają ze względu na bezrobocie. Tworzy się wrażenie, że jest to emigracja "za chlebem". Częściowo zapewne tak jest, ale z moich obserwacji, rozmów z ludźmi i z kilku wysłuchanych audycji radiowych wynika, że przede wszystkim jest to ucieczka przed tzw. "polskim piekiełkiem", czyli nietolerancją, zawiścią o najdrobniejszy sukces ludzi, którym coś się chce, no i głównie przed polskim specjałem - afirmowaniem nieszczęścia. Nie daj boże wydać się szczęśliwym i zadowolonym z życia. Można się spodziewać, że zaraz znajdą się tacy, którzy naprawią tą wielką niesprawiedliwość. Ostatnio ktoś mi dał taką radę - jeśli jesteś zadowolona ze swojego życia, ukrywaj to.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Taka już polska mentalność.
Czuję sentyment do tego kraju, zwłaszcza do miejsc, w których przyszło mi krócej, czy dłużej pożyć. Tak już jednak mam, że przywiązać potrafię się do byle czego.
Zdrowiej będzie się stąd wynieść.
|
|
| |  | | cogito |
>Zdrowiej będzie się stąd wynieść.
Tak bez walki? W sumie tradycje racjonalistyczno-reformatorskie mamy całkiem całkiem.
|
|
| | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Bez walki?
Gdybym chciał odejść bez walki, nie udzielałbym się na Racjonaliście, nie doszukiwałbym się alternatyw dla naszego chorego systemu, nie rzucałbym propozycji "co tu zmienić", licząc się z faktyczną możliwością ich spełnienia.
|
|
 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Osobiscie bym sie nie zdziwila jesli by w Polsce znowu zaczeli polowac na czarownice. Przypominam ze ostatnia "czarownica" w europie zostala spalona w Polsce w 1735.> Przeprasza za cyniczne ostatnie zdanie ale jestem raczej oburzona.To mam dla Ciebie niespodziankę. W Polsce nadal są miejsca, gdzie poluje się na czarownice! Co prawda już nie są w te polowania zaangażowane żadne organy państwowe, ale jednak. Nie dalej jak dwa lata temu oglądałem w TV reportaż o kobiecie, którą lokalna społeczność w małej miejscowości oskarżyła o rzucanie czarów i praktykowanie czarnej magii. Została kompletnie odizolowana od ludzi, rodzice zabraniali nawet swoim dzieciom zbliżać się do domu staruszki o rozmawiać z nią... W pracy spotkałem kiedyś chłopaka, który opowiadał o pewnym zdarzeniu ze swojego dzieciństwa, kiedy wyjechał na wieś i był świadkiem dziwnego zdarzenia. Pewna kobieta wpadła w furię widząc ropuchę, zaczęła ją okładać i odpędzać miotłą czy czymś co miała pod ręką, krzycząc coś o wiedźmach. Potem widząc w kościele posiniaczoną twarz jakiejś innej kobiety z tej wioski stwierdziła, że to z cała pewnością ona zamieniła się w tą ropuchę a ślady na twarzy są jej dziełem, kiedy ją odpędzała... Oczywiście najbardziej racjonalne wyjaśnienie z mężem alkoholikiem nie przyszło do głowy... Co prawda drugą historię znam tylko z opowieści, ale nie mam powodu, aby w nią nie wierzyć. Takie jak ta pierwsza co jakiś czas powracają w TV. Pamiętajmy, że Polska jest krajem, w którym na sali sejmowej zapowiada się skierowanie prośby o deszcz do sił wyższych! Przecież tutaj już blisko do praktyk szamańskich... Co dzisiaj wyczytałem w jakiejś gazecie na uczelni? Poseł Piłka z PiSu wraz z kilkoma kolegami znanymi z podobnych poglądów planuje przeforsowanie ustawy ograniczającej dostęp do antykoncepcji, ponieważ... Ogranicza ona płodność i wpływa ujemnie na przyrost naturalny! Powołuje się przy tym na jakieś bliżej nieokreślone badania mówiące, jakoby środki antykoncepcyjne (nawet prezerwatywy) wpływały negatywnie na zdrowie kobiet, na opakowaniach mają być zamieszczanie ostrzeżenia podobne do tych, jakie znajdują się na paczkach papierosów... Poza tym planuje się wprowadzenie specjalnej edukacji w szkołach mającej na celu uświadomienie młodzieży szkodliwości stosowania antykoncepcji... Pięknie! Jeśli to prawda, to ja już widze do czego to wszystko zmierza... Już nie chodzi o nauczanie w szkole jedynie o naturalnych metodach "planowania rodziny", ale ograniczenie dostępu do innych metod, a w dodatku stosowanie w szkołach propagandy... Wiadomo - tabletki antykoncepcyjne to nie cukierki i wpływ na organizm mają, ale nie kupuje się ich również w sklepiku za rogiem ale w aptece na receptę i to lekarz decyduje czy nie ma przeciwwskazań... Co do tego spokojnego życia to trochę kojarzy mi się to z rzeczywistością Orwellowską - machina się rozpędziła i wielu zwyczajnie udaje, jednocześnie angażując się tak bardzo w to udawanie, że przy okazji gnębi tych, którzy udawać nie chcą... BO czy mamy w PL te 97% Katolików? Śmiem wątpić... Gdyby chrzest przyjmowania w wieku powiedzmy 20 lat proporcje mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. A teraz? Co poniektóre frakcje mają argument, zawsze można kogoś oskarżyć od odchodzenie od "wiary przodków", zacząć go gnębić według opisanych wyżej schematów itp. Jestem ciekaw co by było, gdyby tak nagle wszyscy CI, którzy tak naprawdę są w tym z przyzwyczajenia, mają wątpliwości itp. zażądali aktu apostazji.  Jak wyglądałyby te procenty.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | > To mam dla Ciebie niespodziankę. W Polsce nadal są miejsca, gdzie poluje się na czarownice! Co prawda już nie są w te polowania zaangażowane żadne organy państwowe, ale jednak. Nie dalej jak dwa lata temu oglądałem w TV reportaż o kobiecie, którą lokalna społeczność w małej miejscowości oskarżyła o rzucanie czarów i praktykowanie czarnej magii. Została kompletnie odizolowana od ludzi, rodzice zabraniali nawet swoim dzieciom zbliżać się do domu staruszki o rozmawiać z nią...O w mordę. Dobrze że nie oglądam telewizji, bo inaczej dopiero zacząłbym się bać. > Pamiętajmy, że Polska jest krajem, w którym na sali sejmowej zapowiada się skierowanie prośby o deszcz do sił wyższych! Przecież tutaj już blisko do praktyk szamańskich...Oj, tak. Pamiętam. To były jaja, nie? > Co dzisiaj wyczytałem w jakiejś gazecie na uczelni? Poseł Piłka z PiSu wraz z kilkoma kolegami znanymi z podobnych poglądów planuje przeforsowanie ustawy ograniczającej dostęp do antykoncepcji, ponieważ... Ogranicza ona płodność i wpływa ujemnie na przyrost naturalny! Powołuje się przy tym na jakieś bliżej nieokreślone badania mówiące, jakoby środki antykoncepcyjne (nawet prezerwatywy) wpływały negatywnie na zdrowie kobiet, na opakowaniach mają być zamieszczanie ostrzeżenia podobne do tych, jakie znajdują się na paczkach papierosów... Poza tym planuje się wprowadzenie specjalnej edukacji w szkołach mającej na celu uświadomienie młodzieży szkodliwości stosowania antykoncepcji...Sam dodawałem link o tym na Racjonalistę. Chyba akurat ktoś mnie ubiegł wtedy. Tragedia. > Pięknie! Jeśli to prawda, to ja już widze do czego to wszystko zmierza... Już nie chodzi o nauczanie w szkole jedynie o naturalnych metodach "planowania rodziny", ale ograniczenie dostępu do innych metod, a w dodatku stosowanie w szkołach propagandy... Wiadomo - tabletki antykoncepcyjne to nie cukierki i wpływ na organizm mają, ale nie kupuje się ich również w sklepiku za rogiem ale w aptece na receptę i to lekarz decyduje czy nie ma przeciwwskazań...Cicho, rządowcy wiedzą lepiej. Kiedyś podali rękę lekarzowi. Doceń dowcip.* > Co do tego spokojnego życia to trochę kojarzy mi się to z rzeczywistością Orwellowską - machina się rozpędziła i wielu zwyczajnie udaje, jednocześnie angażując się tak bardzo w to udawanie, że przy okazji gnębi tych, którzy udawać nie chcą... BO czy mamy w PL te 97% Katolików? Śmiem wątpić...Ja tak jakoś też... > Gdyby chrzest przyjmowania w wieku powiedzmy 20 lat proporcje mogłyby wyglądać zupełnie inaczej.I wyglądałyby. > A teraz? Co poniektóre frakcje mają argument, zawsze można kogoś oskarżyć od odchodzenie od "wiary przodków", zacząć go gnębić według opisanych wyżej schematów itp.Szkoda gadać.  > Jestem ciekaw co by było, gdyby tak nagle wszyscy CI, którzy tak naprawdę są w tym z przyzwyczajenia, mają wątpliwości itp. zażądali aktu apostazji. Jak wyglądałyby te procenty.  Napisałem coś podobnego całkiem niedawno. Oj, spadłyby te procenty, na łeb, na szyję. * Trzymając w niej grubą kopertę prawdopodobnie z korespondencją zagraniczną.** ** Możliwe że nawet dolary.
|
|
| |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > O w mordę. Dobrze że nie oglądam telewizji, bo inaczej dopiero zacząłbym się bać.Ja oglądam bardzo rzadko i podchodzę do tego krytycznie, ale boje się już niekiedy.  Właśnie w TVP zobaczyłem program "publicystyczny" w którym starano się rozwikłać problem przemocy wśród dzieci. Oczywiście szalenie tendencyjne - wszystkiemu winna jest telewizja i gry komputerowe.  Już myślałem, że jakiś "prawomyślny" pan z widowni za chwilę rzuci się na producenta gier komputerowych, TV też odsądzał od czci i wiary, a panią z MTV za Jackasy już posądził o promowanie zboczeń.  Już czekałem, do tego te zaciśnięte zęby, podniesiony głos... Ehh... Już było mi żal producenta gier komputerowych, którego atakowali wszyscy, a on starał się wyjaśnić, że FPS nie są dla dzieci... I co z tego, skoro minutę wcześniej puścili wszystkim minutowego miksa najbardziej drastycznych scen z gier komputerowych? Jackasy uważam za najgłupszą produkcję telewizyjną, ale jednocześnie posądzanie pani z MTV, jakoby była winna temu, że w Internecie pojawiły się amatorskie produkcje dzieciaków udających to? Wielkie nadużycie, bo moim zdaniem nawet gdyby ten program nigdy nie powstał zawsze znaleźliby się idioci robiący głupie rzeczy i filmujący to cyfrówkami. Jednak nie o tym... Po raz kolejny przekonałem się jednak, że w naszej telewizji publicznej trudno o rzeczową dyskusje na temat problemu, zawsze polowania na czarownice... > Oj, tak. Pamiętam. To były jaja, nie?Zwłaszcza, że poskutkowało aż za bardzo. ;P > Sam dodawałem link o tym na Racjonalistę. Chyba akurat ktoś mnie ubiegł wtedy. Tragedia.Wiesz, to już naprawdę może mieć tragiczne skutki. Bo nie chodzi o inteligentną, świadomą młodzież, która ma dostęp do Internetu i poczyta trochę na temat, potem wybierze się do lekarza i skonsultuje kwestię odpowiedniego zabezpieczenia. Tutaj chodzi o idiotów. Sam pracowałem kiedyś z kilkoma typowymi dresiarzami, już sam sposób w jaki traktowali kobiety sprawiał, że robiło mi się niedobrze, ale nie o tym. Jeden zwyczajnie rozwalił mnie, gdy zapytał, czy to prawda, że stosunek przerywany nie jest bezpieczny (ok, nie do końca tak zapytał, ale słowa użyte przez niego nie są językiem parlamentarnym  ), a potem dodał, że prezerwatywa jest niewygodna... I właśnie takim ludziom potrzebny jest dostęp do elementarnej wiedzy z tego zakresu, nie tylko marginesowi zresztą. Ni każdy jednak myśli i szuka wiedzy na własną rękę. A co tymczasem robi nasz rząd? Od początku blokuje się plany wprowadzenia wychowania seksualnego w szkole, pamiętam, że tak w połowie lat dziewięćdziesiątych zostały one storpedowane, bo ciemne społeczeństwo widziało w nich jakąś naukę pozycji i technik seksualnych, Kościół też niebyt chętnie na to patrzył. Co zamiast tego? Wychowanie do życia w rodzinie na które sam chodziłem przez jakiś czas - słowem zero antykoncepcji. Wszystko czego dowiedziałem się na tych lekcjach, to informacja, że ani tabletka, ani prezerwatywa nie daje 100% pewności (też mi odkrycie)... Nie powiedziano niczego więcej o stosowaniu tabletek i zasadzie jej działania ani prawidłowym założeniu prezerwatywy. Mówiono za to w kółko o "naturalnych metodach" ale koniec końców nie dowiedziałem się również żadnych szczegółów, które umożliwiłyby zastosowanie ich w praktyce.  Kto prowadził zajęcia? Sympatyczna pani (co by nie było atmosfera była miła i przyjacielska) związana z Kościołem Katolickim - prowadząca jakieś nauki przedmałżeńskie czy jakąś poradnią przyparafialną - coś w tym stylu. "Dowiedziałem się" również, że pełna miłość jest dopiero w małżeństwie i powinno się czekać ze współżyciem do tego momentu, jedna znajoma nie wytrzymała i zaczęła polemizować dosyć ostro.  Słowem - lekcje w "neutralnej światopoglądowo" szkole były przedłużeniem religii.  Teraz to zinstucjonalizowano - w szkołach ma się już nauczać TYLKO o naturalnych metodach, a do tego teraz utrudniają dostęp do środków antykoncepcyjnych. Zresztą poseł piłka ma parę innych pomysłów - jak opodatkowanie samotnych - które dobitnie świadczą, że państwo ma nas za reproduktorów, a kobiety za inkubatory... Aż się chce krzyknąć: "Pigułkowe zamiast becikowego".
|
|
 | | greg13 (187 punktów) | Przypominam ze ostatnia "czarownica" w europie zostala spalona w Polsce w 1735. >Przeprasza za cyniczne ostatnie zdanie ale jestem raczej oburzona. Nie ma czym!!! A co do ostatniej czarownicy, to jak twierdzą znawcy: była niewinna (o dziwo!!!) ale za późno na ratunek było!!! Pozdrawiam Greg13
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|